- Hydepark: Raczkowanie na Marsie - Pamięci Oppy

Hydepark:

konkursy

Raczkowanie na Marsie - Pamięci Oppy

 

W drugiej połowie ubiegłego roku na Marsie szalała burza piaskowa i w jej środku tkwił łazik Opportunity. Wówczas zarówno specjaliści z NASA, jak i całkiem zwyczajni ludzie, przejęci losem Oppy, mieli nadzieję, że uda się go uratować. Niestety, naukowcy nie zdołali nawiązać kontaktu z łazikiem i 13 lutego 2019 roku NASA uznała Opportunity za zmarłego.

Jeśli człowiek kiedykolwiek stanie na Czerwonej Planecie, będzie to zawdzięczał Oppy i reszcie marsjańskich łazików.

Zapraszam do udziału w konkursie, poświęconym pamięci Opportunity.

 

Komentarze

obserwuj

Temat: Jak w tytule, pierwsze kroki człowieka na Marsie. Możecie się skupić na przygotowaniach i faktycznie pierwszych chwilach astronautów na Czerwonej Planecie, albo opisać początki kolonizacji. Żeby trochę Wam utrudnić, w tekście musi pojawić się wątek łazików marsjańskich. Nie musi być dominujący, może to być tylko znalezienie szczątków któregoś ze starych pojazdów, ale ma być.

Ponadto każdy tekst, publikowany w ramach konkursu, poświęcony jest pamięci Opportunity i powinien być mu dedykowany. Na dedykację macie dodatkowo 250 znaków (według licznika portalowego).

 

Wymagania:

Fantastyka – obowiązkowa, choć nie upieram się przy przymiotniku naukowa. Jeśli ktoś chce pożenić fantastykę i science fiction nie widzę problemu.

Proszę o teksty wsześniej niepublikowane.

Nie wrzucamy opek anonimowo.

Do konkursu przyjmowane są teksty, stanowiące zamkniętą całość i napisane prozą. Jedynie dedykacja może mieć formę wiersza.

Obowiązuje zasada jeden uczestnik = jeden tekst.

Do zakończenia konkursu można poprawiać babole, szlifować zdania, ale wprowadzanie istotnych zmian w fabule jest możliwe tylko po wcześniejszym uzgodnieniu z jurorką.

 

Termin: 10 grudnia 2019 – 13 lutego 2020

Wyniki: najszybciej jak się da.

Limit: od 10 000 do 39 000 znaków wedle licznika portalowego, plus 250 znaków na dedykację.

Jury: Irka_Luz

Ocena: Oryginalność, fabuła, poprawność językowa i merytoryczna, widzimisię jurrorki i uwaga: będę zwaracać uwagę na dedykacje, można zarobić dodatkowy punkcik.

Nagrody: Sława i chwała, a także – dzięki uprzejmości JeRzego – książki dla zdobywców trzech pierwszych miejsc.

 

A więc do piór, klawiatur... I niech Wena będzie z Wami.

 

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Gwiazdka.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Jaki piękny temat heart

Jezu, tylko nie too, samo ponowne przeczytanie o zmarłym łaziku zaszkliło mi oczy :((((( Mam świra na punkcie łazików, są przesłodkie!

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Z pozdrowieniami dla Minuskuły :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

:(

Rozumiem, że tematyka to ścisłe SF? Kolonizatorami mają być tylko ludzie, a łazik musi być łazikiem a nie czymś podobnym?

BERYLU, NIEEE, popłakałam się :(((((

 

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Nir, skąd ten smuteczek?

 

Azjan, i tak i nie. Na Marsie powinni zjawić się ludzie i faktycznie ma być motyw autentycznego łazika, nieważne którego. Możesz jednak pożenić fantastykę z na przykład mitologią. Pamiętam fajny tekst na bodaj Mitologie, gdzie bogini była kosmiczną sondą. Tak więc tylko od Twojej wyobraźni zależy, co z tym tematem zrobisz.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

To jest smuteczek śledzący :( biedactwo Oppy.

Uff, już myślałam, że temat Cię przeraził. ;)

 

Stn, koty też mogą polecieć. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Mój trawers z kotopsów do łazików. ;)

To w takim razie ja raczej odpuszczę sobie ten konkurs. Jestem zwolenniczką czystego fantasy. Mam pewien pomysł, który mogłabym wykorzystać do konkursu, ale żeby spełnić wszystkie warunki musiałabym nieźle ponaciągać a i tak efekt wyszedłby mocno na siłę. Znowu.

Jeśli ktoś chce pożenić fantastykę i science fiction

Ale że science fiction to nie fantastyka? To jakaś nowość dla mnie ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Beryyluuu... będę chlipać. Ajzan, pisz pozakonkursowo.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Azjan, pisz, co ryzykujesz, co najwyżej nie wygrasz. ;)

 

Staruchu, nie marudź, wiesz, o co mi chodzi. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Fantastyka – obowiązkowa, z brzytwą Lema, choć nie upieram się przy przymiotniku naukowa

Siłą rzeczy jedno gryzłoby się z drugim – większość fantastyki naukowej nie przeszłoby brzytwy Lema właśnie ze względu na naukowość ;-) Od razu zapytam: na naukę nacisku nie kładziesz, a jak z tą brzytwą? Bo sporo solidnej fantastyki bez “science” też tego warunku nie spełnia (chociażby fantastyka bliskiego zasięgu).

 

Wilku, jeśli ktoś napisze space operę, która po zdjęciu skafandrów równie dobrze mogłaby się zdarzyć na Ziemi, to niestety odpada. Tak rozumiem brzytwę Lema. Jasne, że obejdzie się bez science, bo to przecież technologia. Ale jednocześnie wiem, że niektórzy użytkownicy portalu lubią eksperymentować i łączyć gatunki. Przypomniej sobie piórkowy tekst black_cpe – Siedem wrót Ki-Gal i takim tekstom nie chcę zamykać drogi.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Isaac Asimov, “Stars, Like Dust”. Historia czysto szpiegowska (wręcz bondowska), tylko w kosmosie. Kto da więcej?

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Jeżeli ktoś napisze coś, co może się zdarzyć tylko na Marsie, ale jest zgodne z wiedza naukową lub z prognozami odnośnie tego, co może być technicznie możliwe za dekadę lub dwie, nawet jeśli obecnie nie ma na to środków, to BUM, tekst nie przechodzi Brzytwy Lema :-)

 

Edit: w sumie wiele tekstów Lema nie przechodzi Brzytwy Lema ;-)

Póki co nas tam nie ma. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Owszem, ale Brzytwa Lema dotyczy elementów fantastycznych, a nie np. właśnie tego co wspomniałem. Czyli np. jeśli istnieje technologia, ale do tej pory nie stosowano jej na Marsie, a opowiadanie dotyczyć będzie wykorzystania technologii na Marsie w sposób zgodny z aktualną wiedza co do tego, jakby tam działała, to mamy fantastykę w znaczeniu szerokim (tutaj: SF), ale z punktu widzenia “Brzytwy”, jeśli wytniemy wszystko fantastyczne, to zostaje nam symulacja, prognostyka itp. Czyli test oblany :-)

IMHO jeśli zasadę BL modyfikujemy, to warto napisać to bezpośrednio w samych zasadach. Albo zamiast pisac o BL, wspomnieć, ze element fantastyczny musi grać istotną rolę dla opowiadania :-)

Wilku, tak jak pisałam Ci wcześniej, nie chcę, żeby Mars stał się tylko kartonową dekoracją, a cała historia mogła mieć miejsce równie dobrze na Ziemi. I tak rozumiem brzytwę Lema. Przyznaję, że w słowniku nie sprawdzałam, ale mam wrażenie, że nie jestem odosobniona w takim rozumieniu. Jeśli się mylę, albo jeśli inni będą mieli podobne wątpliwości, jak ty, usunę ten zapis. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

ale z punktu widzenia “Brzytwy”, jeśli wytniemy wszystko fantastyczne, to zostaje nam symulacja, prognostyka itp.

Dlaczego właściwie? Twórczość Philipa Dicka już nie jest fantastyką?

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

No ja się trochę czepiam, ale trochę nie :-)

Na portal mogą trafić osoby z zewnątrz i nie wiedzieć, że w portalowych konkursach bez względu na deklarację BL w praktyce nie ma wielkiego znaczenia. Tak mi się zwyczajnie wydaje, że trzeba być fair też do świeżaków :-)

 

Edit: jest, Tarnino. Jak wiele tekstów, które BL by nie przeszły.

No to dojdziemy do tego, że właściwie całe hard SF brzytwy by nie przeszło. O Lemie już nie wspomnę. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Własnie o tym mówię :-)

I własnie dlatego uważam, że przytaczanie Brzytwy Lema w regulaminie konkursu jest albo bardzo ograniczające albo bardzo mylące. Lepiej zwyczajnie zaznaczyć co jest niezbędne :-)

 

To jakie masz, wilku, kryterium?

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

A czemu mnie pytasz, Tarnino? To konkurs Irki :-) 

Tyle że z tego, co pisze Irka, nie chodzi o Brzytwę Lema, a o wyraźny element fantastyczny i o to, żeby fabuła była integralnie powiązana z Marsem. Dla mnie zrozumiałe, ale jak zasugerowałem wyżej: ktoś świeży na portalu, mnie wiedzący jak zwykle z tą BL u nas bywa, może nie wczytywać się w komentarze.

Irko, czy to musi być któryś z historycznych autentycznych łazików, czy też jednak mógłby być fikcyjny? (powiedz, że mógłby być, powiedz...)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hmm... kolejny ciekawy konkurs.

Nie wyrzucajcie mi Dicka z fantastyki, bo zacznę zionąć ogniem! Proszę;)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Drakaino, myślałam o autentyccznych, bo – jak wspomniałam we wstępie – jeśli tam kiedyś wylądujemy, będziemy to im zawdzięczać. Jeśli jednak masz jakąś fajną historię do sprzedania, zawsze możesz zaryzykować punkty karne. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

A czemu mnie pytasz, Tarnino? To konkurs Irki :-) 

Ale wypowiadasz się Ty :P

Nie wyrzucajcie mi Dicka z fantastyki, bo zacznę zionąć ogniem! Proszę;)

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Mój kamyczek do ogródka.

Próbowałem odkryć genezę brzytwy Lema i wiecie co? Tylko w jednym miejscu znalazłem informację że to Lem ją stworzył, w formie jak poniżej:

utwór należy do fantastyki, jeżeli usuwając elementy fantastyczne przebieg akcji okazuje się niemożliwy.

Moim zdaniem, lot człowieka na Marsa spokojnie można zaliczyć do fantastyki, bo rzeczywistością (mimo że jest technologicznie możliwy) przecież nie jest. Jeśli więc usuniemy lot na Marsa z opowiadania, to nie będzie to już opowiadanie o locie na Marsa. Oznacza to że każde opowiadanie o locie człowieka na Marsa jest fantastyką.

Dlaczego nie jest możliwy?

Powyższy argument mnie nie przekonuje.

Fajny konkurs :) Przyszedł mi do głowy pomysł i nawet zaczęłam zbierać informacje, ale czy napiszę coś z czego będę zadowolona... zobaczymy. Jakoś pisanie SF mi nie wychodzi. Ale dzięki Tobie dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy :).

Monique, pisz, pisz, warto próbować nowych rzeczy. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

@stn – napisałem, że jest możliwy, ale puki co nie zrealizowany – nie należy więc do rzeczywistości.

Brzytwa Lema zaczyna powodować u mnie ból głowy. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ale wypowiadasz się Ty :P

Ale nic nie nakazuję, ani nie zakazuję. Zwyczajnie wydaje mi się, że regulamin to regulamin. To mniej więcej takie narzekanie, jak np. część osób narzeka na limity znaków (a część organizatorów i tak potem nie zwraca uwagi na te limity ;) ).

Konkurs sam w sobie fajny i jako czytelnik mam szczerą nadzieję, że zgodnie z intencją BL nie będzie przestrzegana :-)

 

Edit: a co do tego, że jeśli coś jest możliwe, ale nie jest wykonywane... Na tej zasadzie można niemal wszystko, co nie jest dokumentalne, uznać za fantastykę :-)

Nie słuchajcie Wilka :P. Robi zadymę dla zadymy!

A z brzytwą Lema jest jak z każdym kryterium – niby istotne, ale jak ktoś napisze tekst, co z butów wyrywa, to Jurorka brzytwę w kąt, a kubek z kawą w dłoń i się nie oderwie!

To wszak indywidualna ocena Jurorki, a nie pomiar Michelsona-Morleya, że czepiać się ułameczków trza!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Staruchu, lubię Cię. :)

Brzytwę Lema wywaliłam, bo mi się tabletki przeciwbólowe skończyły. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Nie robię zadymy, więc proszę mi tu tego nie imputować :P Jedynie wskazuję sprzeczność pomiędzy regulaminem a deklaracją w komentarzach.

Co nie zmienia faktu, że to Twój konkurs, Irko :-) Temat zacny, zachęcenie do researchu też, a za sznurki i tak pociąga główna sędzia imprezy ;-)

 

Niezrealizowany stoi w słowniku daleko od “fantastyczny”. :)

Co racja, to racja, ale skąd w ogóle był taki pomysł z tym eterem to dla mnie niezrozumiałe, ale podobnie jak wiele innych spraw. 

A Wilk zadymy nie robi, tylko grzecznie się pyta, doprecyzowuje:P  A z drugiej strony, chrzest bojowy Irka musi przejść (przepraszam, że o o Tobie – Irko, a nie do Ciebie), w końcu pierwszy konkurs i szlify XD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Staruchu, lubię Cię. :)

Idziemy na kawę :P? Do tego możemy wyjaśnić kilka kwestii polityczno-ideologicznych :D!!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Potwierdzam! Ostatnio w Katowicach Staruch ostrzegał przed smartfonami! :P

 

Asylum, luzik, jak się nie obrażam. Poza tym, jak to powiedział mój pradziedak: Jak cie rzyć nie zaboli, to się gówno nauczysz. Co prawda chodziło mu wtedy o jazdę na nartach, ale w życiu też się sprawdza.;)

 

Staruchu, jasne, znam fajną knajpkę w Hanowerze. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Wilku – znowu chcesz robić zadymę :P. I nie przed smartfonami, a przed ich kompulsywnym używaniem!

Irko – Hanower, mówisz... Jest pewien problem: ja za Bałtyk, Odrę, Bug ani Olzę się z założenia nie wybieram. Tak że marnie coś to widzę :(.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Irko, myślę że w każdej profesji-uczeniu przydaje się to powiedzenie. :) Z drugiej zaś strony, również wiem, że najprzyjemniejsze są początki, a potem jest trudniej. Fajny konkurs! chociaż z tym łazikiem “bobu” zadałaś. :D Sporo czasu Oppa przeżyła na Marsie, tyle widziała i ciekawe, co było dalej. Odtrąbiono zakończenie, ale...

A wilk to już koniecznie musi napisać, boć maratonowy dystans przebyła. :)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Staruchu, szkoda. :( Ale zaproszenie odnotowałam, przypomnę się, jak będę w Twojej okolicy. ;)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Irko – liczę na to :D

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

A ja dość często przejeżdzam koło Hanoweru i zawsze obiecuje sobie, ze wstapię. W Brunszwiku bylam, w Hanowerze nie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wilku, demonizujesz brzytwę Lema. Przychylam się do definicji podanej przez Fizyka. Jeśli mamy utwór o żonie zdradzającej męża z technikiem z marsjańskiego laboratorium, to to obyczajówka z dekoracjami SF, a nie żadna fantastyka. Bo równie dobrze akcja mogłaby się rozgrywać na Ziemi. Ale jeśli tenże technik dokona wynalazku, którego nie dałoby się dokonać na Ziemi (ze względu na inną grawitację, ciśnienie itd.) – fantastyka pełną gębą, test BL zaliczony.

Babska logika rządzi!

Drakaino, jak będziesz w okolicy daj znać, umówimy się na kawę. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Zaraz tam demonizuję. Po prostu czytam ją zgodnie z definicją. Natomiast zgodnie z definicją Fizyka jeśli napisze, ze “za minutę podrapię się za uchem”, to będzie to fantastyka, ponieważ mimo możliwości, nadal pomysł nie został zrealizowany ;) 

Tym niemniej: skoro kwestia tego, czy litera regulaminu jest wiążąca, ewentualna kontynuacja tematu byłaby tu już off-topiciem.

I z tym akcentem wznoszę w toaście szklankę herbaty :-)

 

Nie, Wilku “za minutę podrapię się za uchem” nie jest fantastyką, ponieważ wielu ludzi, w tym najprawdopodobniej i Ty, wiele razy już drapało się za uchem. 

Próbuj dalej sprowadzić moje stwierdzenie do absurdu.

W przytoczonym zdaniu w ogóle nie ma fantastyki, tylko prognoza. Jeśli w TV mówią, że jutro będzie padać, a świeci słońce, to też nie jest fantastyka.

Babska logika rządzi!

Dam. Zawsze robię sobie przerwy w podróży :) Muszę jeszcze obczaić muzea. Btw we wrześniu chyba w Twojej okolicy utknęłam z powodu rozlanego na autostradzie kwasu azotowego...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Podobnie jak w prognozie, ze za jakiś czas ludzie polecą na Marsa. Różni się poziom prawdopodobieństwa, ale możliwości istnieją i całkiem duże jednostki organizacyjne się w to angażują. Więc wracamy do punktu wyjścia: BL ucina zbyt wiele. Mój przypadek z drapaniem się był sprowadzeniem do absurdu, ale trzymanie się BL jest skrajnością w drugą stronę.

A ja chciałem powiedzieć, że działanie BL zależy od intencji. Można się albo ogolić, albo poderżnąć komuś gardło.

Coś mi się wydaje Wilku, że mówimy o tym samym. smiley

Ale w momencie pisania tekstu takiej możliwości nie było. “20000 mil morskiej podróży” było IMO fantastyką (i postawiłabym je na takiej półce), a “W 80 dni dookoła świata” już nie.

Babska logika rządzi!

A co powiecie o metalu lżejszym od powietrza – czyni on czy nie czyni “Lalkę” powieścią fantastyczną?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie czyni, bo jest to szczegół, ozdóbka nie mająca znaczenia dla treści i charakteru powieści. Gdyby Geist (czy jak mu tam było) opracował wyjątkowo skuteczny nawóz, wyszło by na to samo. Tak jak użycie elektromagnetycznego karabinu nie czyni "Egzekutora" filmem fantastycznym, tudzież nieprawdopodobnie sprawne komputerowe systemy analizy i wizualizacji danych nie czynią seriali w stylu "CSI cośtam" serialami fantastycznymi :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Irko, świetny pomysł na konkurs, będę pisau.

Thargone, tip: dodaj do CSI scenerie i stroje jak w cyberpunku i nagle wiekszość uzna to za fantastykę, choć kwintesencja zostanie ta sama ;-)

Warto zauważyć, że dyskusja się rozwarstwiła i nagle rozmawiacie o co najmniej dwóch rzeczach: o tym, co się przypisuje Lemowi, i o tym, czym jest element fantastyczny (tak zwany elefant). Załóżmy, że już wiemy / ustaliliśmy / zgodziliśmy się co do tego drugiego. Prawda, odważne założenie, ale przejdźmy do problemu wyjściowego.

Brzytwa Ockhama, która nie pozwala rozmnażać ent(i)ów w praeterze, konfrontuje te entia z obserwacją czy też doświadczeniem. Jest więc jasną regułą metodologiczną, kryterium prostym do zastosowania. Wiadomo, kiedy powinna wkroczyć do akcji. "Brzytwa Lema" trochę na wyrost podpina się pod jej autorytet, bo przy cięciu elefantów spogląda nie na wyniki doświadczenia, ale na istotność (konieczność) fabularną. I tu pojawia się kłopot. Co innego za istotne dla fabuły może uważać autor, co innego konkretny czytelnik albo krytyk. Jeszcze co innego – członek jakiegoś konkursowego jury. Zatem warunek BL to w gruncie rzeczy kryterium subiektywne, a w każdym razie – nieostre. Co nie znaczy, że żadne. Jest to, mimo wszystko, pewna wytyczna.                 

Dlatego choć sformułowanie "brzytwa Lema" brzmi mądrze, zgadzam się z Zimowym. Lepiej, żeby nikogo nie zwodzić, pisać/dopisywać wprost: element fantastyczny ma być istotny dla fabuły. Lub konieczny, nieodzywny – mimo że tak radykalne określenia mniej mi się podobają; skłaniają do przekornego rozważania, jak te niby zupełnie "nieodzowne" elefanty można by jednak przerobić na zwyczajniejsze stworzenia (vide http://ziutasiedziwi.blogspot.com/2010/12/prawdziwe-zycie-krisa-kelvina.html). No i jeszcze krótki przykład, co według organizatora jest, a co nie jest zgodne z BL – zawsze mile widziany.             

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Irko, dobry pomysł z tematem konkursu. Fajnie, że nie tylko SF.

ANDO, Łosiocie :D

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

    usuwając elementy fantastyczne przebieg akcji okazuje się niemożliwy.

Przepraszam, ale czegoś tak niegramatycznego Lem by nie napisał :P Brzytwa jest chyba nazwana na jego cześć, nie dlatego, że sam ją wykuł. I trzeba uważać, żeby się nią nie zaciąć – jak każdą epistemiczną brzytwą.

    Jeśli więc usuniemy lot na Marsa z opowiadania, to nie będzie to już opowiadanie o locie na Marsa.

Tak, właśnie. Tylko, że kontrowersja narosła wokół pomysłu, że kiedy lot na Marsa stanie się codziennością, to, co o nim napisano, nie będzie już fantastyką. Wydaje mi się to błędem. Po pierwsze, to co było fantastyką, kiedy to pisano, fantastyką być nie przestanie. Ale też – kto pisze o locie na Marsa jako o locie na Marsa?

    Edit: a co do tego, że jeśli coś jest możliwe, ale nie jest wykonywane... Na tej zasadzie można niemal wszystko, co nie jest dokumentalne, uznać za fantastykę :-)

Pewnie. Ale czy naprawdę musimy się przejmować etykietkami "fantastyka"/"niefantastyka"?

    Ale jeśli tenże technik dokona wynalazku, którego nie dałoby się dokonać na Ziemi

Nie, to też nie wystarczy – wynalazek musi być niezbędny dla fabuły.

    Jeśli w TV mówią, że jutro będzie padać, a świeci słońce, to też nie jest fantastyka.

Eee, tam, te prognozy to wynik partyjki pokera między pogodynkami :)

    która nie pozwala rozmnażać ent(i)ów w praeterze

heartheartheart Co prawda, brzytwa Okhama nie odnosi sie do doświadczenia, ale do minimum bytów potrzebnych, żeby coś wyjaśnić (za czasów Okhama doświadczenie nie było jeszcze modne, choć on sam był nominalistą i troszkę odstawał).

    Co innego za istotne dla fabuły może uważać autor, co innego konkretny czytelnik albo krytyk.

A tu się zgodzić nie mogę. Istotne dla fabuły jest to, bez czego fabuła nie mogłaby mieć miejsca. Przykład: Harry Potter potrzebuje magii (i kilku określonych zasad tej magii, choć Rowling traktuje zasady dość swobodnie), Dursleyów, Weasleyow, Voldemorta i Hogwartu. Taki np. quidditch nie jest tam szczególnie potrzebny – daje okazję do paru rozwiązań, ale można by to zrobić inaczej.

    skłaniają do przekornego rozważania, jak te niby zupełnie "nieodzowne" elefanty można by jednak przerobić na zwyczajniejsze stworzenia

Ano, właśnie. Sama Ziuta przyznaje, że te rozważania są naciągane. Cytat:

    Od razu, gdy tylko usunąć kosmos, Solaris traci sporą część znaczenia. Bo o inteligencji pozaziemskiej można pisać tylko w SF i pracach naukowych.

I właśnie o znaczenie tu chodzi. Pisać o tym, czym się charakteryzuje człowiek można tylko, porównując człowieka z nieczłowiekiem (Dick).

    sformułowanie "brzytwa Lema" brzmi mądrze

Quidquid latine dictum sit, altum videtur :)

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Jeżeli mamy zwrot akcji, bo jeden z bohaterów został zabity przez specyfik aktywujący letalny  gen (czy o takim specyfiku można pisać poza SF i pracami naukowymi?), to opowiadanie przechodzi test BL, czy nie? Przyjmijmy, że poza tym żadne elementy fantastyczne w tekście nie występują.   

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Znaczy, że ktoś zjadł sałatkę ze składnikiem, na który ma alergię, i zmarł z powodu wstrząsu anafilaktycznego? Nie, nie wygląda to na fantastykę.

Babska logika rządzi!

I to chyba żaden gen letalny, skoro trzeba go w wyszukany sposób aktywować.

Zmierzałem do tego, że w owym fikcyjnym opowiadaniu, zanim ustalono by przyczynę zgonu, badano by własności esefowego specyfiku (podobnie jak w “Solaris” naukowcy badają ocean).

Dobra, nie brnę dalej w niedorobione przykłady. Od razu napiszę,  o co mi chodzi.

Niewątpliwie dla Lema ocean Solaris był istotny. O nim i o reakcjach ludzi na jego istnienie chciał przede wszystkim napisać. Ale jakiegoś czytelnika mogą obchodzić tylko koleje losu Kelvina. Dla takiego odbiorcy dziwny ocean będzie jedynie scenografią. Zastępowalną, jak pokazano pod linkiem.

Też się zgadzam, że to naciągane, ale mimo wszystko można rozumować w ten sposób. Omawiane przez nas kryterium nie wydaje się więc tak ostre, jak prawdziwa brzytwa.  

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ostre, ostre, tylko wynika zależą od tego, kto trzyma brzytwę. ;-)

Babska logika rządzi!

Też się zgadzam, że to naciągane, ale mimo wszystko można rozumować w ten sposób.

Owszem, można.

Omawiane przez nas kryterium nie wydaje się więc tak ostre, jak prawdziwa brzytwa.  

Pytanie, czy w ogóle potrzebujemy takiego uniwersalnego kryterium, kamienia probierczego fantastyczności. Bo co ważniejsze – czy historia jest dobra, czy ma element fantastyczny?

Ostre, ostre, tylko wynika zależą od tego, kto trzyma brzytwę. ;-)

Brzytwą można się ogolić, ale też pociąć ;)

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Wczoraj zaczęłam robić risercz i się urodziło pytanie.

w tekście musi pojawić się wątek łazików marsjańskich. Nie musi być dominujący, może to być tylko znalezienie szczątków któregoś ze starych pojazdów, ale ma być.

Czy to musi być wątek wielu łazików, czy może być jednego?

Snato, spokojnie, jeden łazik w zupełności wystarczy. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

beryl

O, świetny pomysł na konkurs, Irko! Akurat planowałam jedno z kolejnych opowiadań osadzić w kosmosie, więc całkiem możliwe, że się przyłączę. Do tego limit bardzo elastyczny, termin dość przystępny, no i można mieszać konwencje. Chyba nawet już mam wstępny pomysł, więc oby tylko jeszcze czas się znalazł. ;)

Black_cape, mam nadzieję, że zdążysz. :)

 

A tak w ogóle już można wrzucać. :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ciekawostka w temacie – w przyszłym roku na Marsa poleci nowy łazik, Mars 2020. Może się przyda w ramach inspiracji :)

Śledzik :)

Pytanie: czy temat musi być dominujący? Zainspirowany konkursem pracuję nad tekstem, ale Mars jest tylko częścią utworu. Poza tym drugi wątek dzieje się na Ziemi i jest luźno powiązany z Marsem. (To będzie takie science-fantasy). Czy tekst byłby mile widziane, czy może powinienem jednak opublikować go bez tagu konkursowego?

Mersayake, jeśli jest Mars z którymś z łazików w tle. Opko jest dedykowane Oppy, to nie widzę problemu, aby część akcji toczyła się na Ziemi. W końcu, kiedy tam polecimy, nie zerwiemy kontaktu z Ziemią :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Cóż, wszystko wskazuje na to, że jednak nie będzie mi dane zdążyć z tym opowiadaniem w terminie. Coś za dużo tych modyfikatorów ujemnych ostatnio. Tak czy inaczej dziękuję, Irko, za inspirację, a wszystkim uczestnikom życzę powodzenia, chętnie Was poczytam! ;)

Szkoda :(

Ale rozumiem, też na konkurs sudecki nie wyrobiłam.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Zawsze możesz wrzucić pozakonkursowo.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

black_cape, rozumiem ból :( Też mam właśnie kryzys i nie wyrobię chyba.

Oj, coś tak czuję, że wiele do czytania nie będę miała ;)

A może się, drogie panie, jednak sprężycie :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Walczę, walczę :)

U mnie raczej małe szanse, żeby na czas doprowadzić historię do końca. Ale pozakonkursowo może wrzucę za jakiś czas, bo coś tam jednak się udało napisać, a sam pomysł trochę się rozwinął.

Deirdriu, trzymam kciuki! :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ja też niestety nie dam rady, napisałam dopiero połowę i wydaje mi się dość naiwna, poza tym na pewno coś poknociłam z elementami hard sf, a po wczorajszych wynikach straciłam motywację, żeby wyciskać z tekstu, ile się da, bo i tak pewnie nic by to pomogło i dalej byłoby naiwne.

Ale i tak dziękuję, Irko, za zorganizowanie konkursu, bo wielu ciekawych rzeczy dowiedziałam się podczas researchu i za ten marsjański klimat, który czułam podczas pisania opowiadania (co nie znaczy, że opowiadanie miało klimat).

Irka, ja już drugi tekst piszę, więc na pewno któryś przed trzynastym wrzucę :) I rysunek też gotowy :)

Kurczę, jeszcze nie zaczęłam pisać. Ale nie tracę nadziei, że zdążę. :-)

Babska logika rządzi!

Są tacy, co ciężko harują, w wolnym czasie (hmmm... jak bywa), śledzą Discorda, omal oczu nie stracili na jurorowaniu, a zdążyli... :P

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

To mogą być ci, którzy nic nie napisali na wcześniejsze konkursy... ;-)

Babska logika rządzi!

O przepraszam. Na Funtastykę nie napisałem, bo kompletnie nie miałem pomysłu. To samo tyczy się Kapsuły, i tyczyłoby Trójkąta, gdybym był nie jurkował!

Proszę sobie osobiste przytyki pod pachę wsadzić :P!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Ja się niestety nie wyrobię. Pomysł nie do końca doszlifowany, jurkowanie w Kapsule i ogólnie czasu mało. A do tego inne pomysły, bardziej dopracowane, się cisną. Szkoda :/ 

Czy deadline jutro o 24.00?

a po wczorajszych wynikach straciłam motywację

Sonato, wpędzasz mnie w poczucie winy.

Ja też, nie miałbym szansy wcisnąć się w limit. :(

Może gdyby mając miesiąc więcej, może tylko się usprawiedliwiam – nie wiem.

Chro, nie przejmuj się tym, ja po prostu lubię sobie posmęcić :) Jak mówisz, że u dwójki jurorów byłam w top10, to nie jest tak źle :)

Irko, sorry za offtop.

ANDO, zgadza sie

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

I ja nie wstawię Irko, choć tym razem chciałam, niestety już nie zdążę dokończyć.  Przecinki popływają sobie jeszcze w lodzie.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Moje opowiadanie rozrosło się w mikropowieść z wątkiem kryminalnym, ale walczę z limitem i przycinam.

Małe pytanie: Ktoś wie, czy na łaziku były jakieś napisy – model, nazwa? Cokolwiek, co jasno by go identyfikowało?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przyznam, że mnie zastrzeliłaś tym pytaniem ;)

Ma napis na “szyi”, ale za cholerę nie potrafię odczytać.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

No dobra, będę musiała założyć, że jeśli były, to się zatarły i nie ma

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tutaj trochę lepiej widać napis na “szyi” Oppiego...

 

Znalezione obrazy dla zapytania: opportunity rover pancam mast assembly

 

 

Jeśli dobrze pamiętam z “Marsjanina”, NASA podpisuje wszystko :) Wiem, wiem, to proza, nie dokument, ale Weir zrobił bardzo dogłębny research. Możesz do niego napisać. Odpisuje (serio blush).

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Istotne, że ewidentnie nie ma napisu Opportunity! Dzięki!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ogólnie na maszynach zawsze istnieje, w tej czy innej formie, coś w rodzaju tabliczki znamionowej, gdzie zapisane są jakieś niezwykle istotne informacje dla tych-co-się-znają. Trzeba by zapytać inżyniera. 

Cyfry u góry to prawdopodobnie model urządzenia.

S/N to numer seryjny urządzenia, coś jak dokładniejszy opis.

Numery i takie tam mnie nie interesują, a że każda maszyna ma takie, to wiem :) Zastanawiałam się, czy skoro one mają imiona, to są podpisane jak statki :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Chyba się jednak nie wyrobię :( Za mało czasu na wyjeździe, a historia mi się klei wyłącznie w głowie :(

 

Edit: nie wyrobiłam, ale jak się w końcu sklei, to wrzucę pozakonkursowo, bo chciałabym uczcić łaziki :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ugh. Nie ma to jak w ostatniej godzinie przed publikacją zwątpić w motywacje własnych postaci i się poddać :( . Zmuszę się do poprawek i skończenia w najbliższych dniach :)

Ninedin, znamy ten ból. Uświerknąć można.

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Łączę się w bólu, z tymi, którzy nie wyrobili.

Jeśli ktoś zdoła jednak skończyć, proszę o wrzucenie z tagiem konkursowym i dopiskiem we wstępie, że tekst pojawia się poza konkursem. Fajnie by było, gdyby wszystkie opka, poświęcone pamięci Oppy, znalazły się w jednym miejscu. W ten sposób nie zginą w mroku Biblioteki.

 

Wyniki ogłoszę do 5 marca :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Super!! Zamierzam skończyć przez weekend, wrzucę :)

Tak właśnie zamierzałam zrobić :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czy już coś wiadomo, kiedy będą wyniki konkursu?

ANDO, najpóźniej 5 marca.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Konkurs zacny, choć chyba mało popularny, skoro przez 9 dni raczyło skomentować mój tekst 3 osoby (w tym jeden komentarz Jurorki więc tajny). Nawet nikt porządnie go nie zjechał...

Może następnym razem.

Ale zauważyłeś, że w ciągu tych dziewięciu dni rozegrał się konkurs na drabbla i dwa konkursy, w których o wyniku decydują użytkownicy, więc wypada przeczytać jak najwięcej tekstów, a najlepiej wszystkie?

Babska logika rządzi!

Czy Waszym zdaniem wypada reklamować opowiadania konkursowe na SB?

Nie wiem, czy wypada, ale poskutkowało ;)

Miły, Natanie;)  A ile Ty opowiadań skomentowałeś w konkursie na Oppy, że z wielką żarliwością się dopytam? Było 14,  skomentowałeś  – 1, ponieważ właścicielskiego nie liczę. O kapsule nie wspomnę, trójkącie, ciężkim dyżurze, ale wszystko przed Tobą:) Spróbuj! 

Pozdrawia, złośliwa a.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka