- Hydepark: Poradnia literacka

Hydepark:

inne

Poradnia literacka

Z racji niemożności edycji wątków w HP – szczegóły w pierwszym komentarzu.

Komentarze

obserwuj

Prowadzę poradnię literacką w pracy i pomyślałam, że na portalu też mogę zorganizować podobne miejsce. Możecie tutaj poruszać wszystkie tematy i swoje wątpliwości związane z wydawaniem, debiutowaniem, redakcją, przygotowaniem tekstu, udziałem w konkursach, obawami związanymi z rynkiem, promocją; co wam przyjdzie do głowy. Postaram się w miarę możliwości pomagać i dzielić wiedzą, podobnie (mam nadzieję) jak inni. 

 

Co jakiś czas pojawiają się podobne wątki – jak debiutować, kiedy zaczynaliście, pomoc w tym i w tamtym, i tak dalej. Dlatego wydaje mi się, że takie miejsce nam się przyda. Często też moi znajomi – w dużej mierze stąd się wywodzący – na konwentach robią takie właśnie prelki: jak debiutować, jak wydawać, jak przygotować tekst, jak nie strzelić sobie w łeb, gdy pojawiają się schody...

Mam mało czasu, nie do wszystkich wątków zaglądam, a wy często do mnie piszecie z najróżniejszymi sprawami, więc możemy sobie tutaj urządzić kącik pogadanek o sprawach ważnych/trudnych dla piszących, z których skorzystają również inni zainteresowani.

 

Dlaczego uważam, że do czegokolwiek wam się przydam ja i takie miejsce? Od czasu, gdy się tu zarejestrowałam i stawiałam pierwsze konkretne kroki w pisaniu prozy, trochę wody w rzece upłynęło. Obecnie w kilku wydawnictwach: wydaję, redaguję, robię korektę, prowadzę social media, zajmuję się promocją, ilustracjami, koordynacją pracy; przeszłam kilkukrotnie proces wydawniczy, zadebiutowałam, zorganizowałam powiększający się stosik konkursów; staram się też pomóc inicjatywie związanej z wręczaniem prestiżowej nagrody za fantastykę naukową. Plus poza powieściami opublikowałam niejeden tekst drukiem, od opowiadań po artykuły naukowe. Kiedyś też tu zaczynałam i ćwiczyłam warsztat, bardzo lubię to miejsce, i nadal chcę je współtworzyć.

 

Tak więc: przedstawiam miejsce, gdzie nie ma głupich pytań i możesz podpytać pracownika wydawnictwa/publikującą drukiem osobę – i każdego, kto będzie chciał się wypowiedzieć, bo ma merytoryczną wiedzę, a nie brakuję tu takich – o co tylko chcesz. A ja sobie wyryję stanowcze postanowienie regularnego reagowania na palącą się tutaj gwiazdkę – o ile w ogóle ktoś ją zapali ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Zapali, zapali i opędzić się nie będziesz mogła, a może i spać, chyba że przysłaniać ją będziesz zasłoną na czas snu.

Bardzo fajny wątek!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bardzo przydatny wątek. Mam pytanie o przygotowanie propozycji wydawniczej, bo w sieci znalazłam różne opinie na ten temat.

Co koniecznie musi się znaleźć w takiej propozycji oprócz samego tekstu powieści? Czy lepiej przesyłać najlepszy fragment, czy cały tekst?

Spadasz z nieba z tym wątkiem, Naz. Dopiero raczkuję, ćwiczę warsztat, uczę się i wiem, że zadam pytanie, na które nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Jednak ciekawi mnie, kiedy powinienem zacząć myśleć o wysyłaniu tekstów do magazynów literackich itp.. Które chętniej przyjmą teksty nieidealne, a do jakich nawet nie powinienem próbować czegokolwiek wysyłać.

Następuje taki moment przełamania, kiedy nagle obudzę się, olśni mnie i powiem “tak idę napisać tekst do Nowej Fantastyki”? W to akurat wątpię, dlatego też zastanawiam się na co najbardziej zwraca uwagę redaktor poza samą opowiedzianą historią.

Fajny wątek. ;)

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Komentarz węszący.

Pikny wontek, dzięki Ci, Naz, dobra kobieto.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Podłączam się, żeby być na bieżąco.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

ANDO – zdecydowanie cały tekst; fragment tylko na wyraźne życzenie wydawnictwa.

Propozycje wydawnicze trafiają do recenzentów, jeśli tylko wydawca jest zainteresowany danym tematem czy gatunkiem. Dlatego tak ważny jest opis/streszczenie oraz pierwsza strona tekstu. Niestety, czasem jest tak, że lektura kończy się właśnie tutaj. Jeśli jest się świadomym tego, co się robi, i dobrze włada się językiem, ma się szansę nie zniechęcić tego, kto przyjmuje bądź ocenia propozycje ;)

Poza samym tekstem nierzadko pomaga nazwisko/pseudo, które łatwo wyguglać i zobaczyć, że jest już w środowisku jakkolwiek znane. Nieważne, czy publikowało się w periodykach naukowych, czy jest się jutuberem pokazującym, jak zrobić wszystkie questy poboczne – jeśli ma się jakieś stabilne grono odbiorców, można okazać się atrakcyjnym.  Nie każde wydawnictwo stać na pompowanie pieniędzy w debiutantów, dlatego ustalone już grono odbiorców i szereg publikacji czy innych osiągnięć mogą być pomocne. Choć nie muszą. Tekst jest najważniejszy, dopiero potem wszystko inne.

Ja uważam, że dobrze wygląda starannie przygotowana propozycja, streszczenie/opis, lista osiągnięć. I żadne elaboraty w mailu. 

Tekst jest najważniejszy, ALE. Dobry tekst się obroni, jednak mnie w ogóle by nie zdziwiło, gdyby ktoś postawiony między wyborem ambitnego tekstu nieznanej osoby a średniego osoby znanej – wybrał ten drugi, bo pozycja się sprzeda. Średni tekst zawsze można trochę podrasować w procesie wydawniczym. A jak podrasuje się nieznanego autora? Wydanie książki to wielki koszt i inwestycja. Trzeba pamiętać, że to jest interes, a autor + książka, pomijając wszystkie ideały, to produkty.

Oczywiście to, co piszę, to nie są prawdy uniwersalne. 

 

MaSkrol, napiszę jutro ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

O, ja też jestem ciekawa, kiedy jest ten moment, że “napiszę tekst do NF” :P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Świetny pomysł smiley i już z góry dziękuję za przydatne informacje.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

– Ludzie! Ludzie! Wasza Miłości! Tam smok, wielki smok!

– Gdzie?

– Za wąwozem, na równym!

 

Jakiż on piękny...

(...)

Smoku, jesteś piękny.

 

– Słuchajcie, zostawmy go w spokuju. Proszę was... legendy się nie zabija.

 

Śledzik :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Naz, dziękuję za odpowiedź. Pozwolę sobie zająć Ci jeszcze chwilę.

 

Napisałaś o streszczeniu. Czy wydawnictwa wolą takie na jedną stronę czy szczegółowe, z rozpisaniem na rozdziały?

Czy wydawcy zwracają dużą uwagę na udział w konkursach na opowiadania? A w zasadzie: czy da się zaistnieć bez tego?

Tekst jest najważniejszy, ALE. Dobry tekst się obroni, jednak mnie w ogóle by nie zdziwiło, gdyby ktoś postawiony między wyborem ambitnego tekstu nieznanej osoby a średniego osoby znanej – wybrał ten drugi, bo pozycja się sprzeda.

O tym, niestety, wiem :(

Piszę i wysyłam już od dawna. Czasem dostaję odpowiedzi, że tekst jest “niezły”, “powyżej przeciętnej”, ale nie mieści się w planie wydawniczym. Mam nadzieję, że to kwestia mojego warsztatu, a nie wyłącznie marketingu.

MaSkrol, odpowiedź dotycząca NF jest na moje oko trudna. Bo na przykład jak dostaniesz ze dwa piórka tutaj, to ci już ten fakt może podpowiedzieć, że jakoś tam nieźle piszesz. Przy czym dobry tekst zawsze tu może zginąć, a poza tym nikt cię nie nauczy swego rodzaju flow, którego imo nie osiągnie się wysiłkiem warsztatowym, tylko raczej pracą z samym sobą. Wiele osób ocenia tutaj za warsztat i poprawną historię, bimbające sobie gdzieś z dala od flow, i takie też rzeczy autorzy nierzadko publikują potem w zinach. Ja nie mówię, że to źle, ale wiele osób chce więcej, si? Każda publikacja jest przydatna, nawet malutka, ale według mnie tylko dlatego, że buduje twoją odwagę (no i rozpoznawalność).

To flow, o którym piszę, można wyjaśnić jako łatwość w kreowaniu. Według mnie baaardzo dużo osób piszących jedynie powiela wzorce i schematy, ponieważ tak funkcjonuje na co dzień (tak “trzeba” żyć w społeczeństwie), a nie kreuje od siebie. Nie wiem czy grałeś w Detroit: Become Human. Malarz prosi androida, żeby stanął z pędzlem przy płótnie. Android kopiuje to, co widzi, malarzowi się to nie podoba i każe mu zamknąć oczy. I pomyśleć o czymś, co nie istnieje, czego nigdy nie widział. I zacząć błądzić ręką po płótnie.

Do NF wysyła się teksty na skrzynkę MC. Można nie wbić się w niczyj gust, a akurat stanąć na wysokości potrzeb Szanownego Redaktora. Czasem jak tekstowi czegoś brakuje, to podpowiada, czym się zająć. Myślę, że flow bardzo pasuje do tego, na co patrzy MC. Historia musi płynąć i robić wow. Jak?

Ja mam przykład z weird, który może tutaj pasuje. Bo nie pisałam do tego roku weird, od dłuższego czasu pisałam SF, science fantasy. Na przykład mieszałam sobie schematy, żeby skonstruować coś nowego (MC to nazwał patchworkiem, jak mi pisał wstępniaka do książki). Ale gdy lk do mnie przyszedł na początku tego roku i rzucił, że kończy się termin przysyłania tekstów do Snów Umarłych, to sobie pomyślałam: a kij tam, nigdy tego nie pisałam, mam tydzień, spróbujmy. Przestałam konstruować, korzystając z przyzwyczajeń, szkół, i zderzania ich ku widowiskowej (albo nieudanej) kolizji, a zaczęłam opowiadać, długimi zdaniami, którym po prostu pozwalałam płynąć i unosić ze sobą mrok ze środka. To była fajna przygoda, a potem okazało się, że w swoim odczuciu napisałam najlepszy tekst w życiu. Bo w pewnym sensie napisałam prawdę, mimo że mnóstwo w tym tekście fikcji. Ale żadna emocja nie została zmyślona. Ani żaden lęk.

 

No więc, kiedy wysyłać do magazynów. Ja bym powiedziała, że wtedy, kiedy stoczysz walkę z samym sobą, i stworzy się z tego opowieść. Nie chodzi mi o pisanie stricte o sobie, choć zawsze warto być autentycznym/obnażyć coś, tylko uwolnienie swojego potencjału ;) Odwagi twórczej i szaleństwa eksperymentów.

 

ANDO, jeżeli nie ma konkretów na stronie wydawnictwa, to ja bym postawiła na krótkie streszczenie lub ciekawy opis. Krótkie streszczenie opowie szybciutko o całej książce, ciekawy opis będzie czymś jak blurb, tylko bardziej rozbudowany (opowieść o książce bez spoilerów); nie każdy umie pisać blurby (entuzjastyczne, chwytliwe), więc jeśli nie potrafi, według mnie lepsze będzie zwykłe streszczenie ze spoilerami.

Myślę, że możemy założyć, że osoba oceniająca nasz tekst zwróci jakąkolwiek uwagę na załapanie się na jakieś podium czy do antologii, o ile nie położyliśmy naszej propozycji pomysłem, wykonaniem czy streszczeniem ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Wiesz, Naz, to zabawne, bo mój tekst do SU też trochę tak powstał, choć pisałam go kompletnie bez myśli o weird i SU. Pisałam go, bo mi przyszedł do głowy w wyjątkowo upalne lato (jest o wyjątkowo mroźnej zimie) i błąkał się jako obrazy i frazy po głowie. A potem popłynął. I zgarnął nagrodę oraz publikację :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To ja jeszcze dołożę swoją cegiełkę w sprawie pytania o MC – zacznij od przeczytania kilku numerów NF. Dość szybko zorientujesz się, jakie teksty lubi MC, imo – ma bardzo specyficzny gust, łatwo to zauważyć. Zawsze zwracaj uwagę na to, jaki jest target :)

www.facebook.com/alecojak

To ja dołożę cegiełkę do tego, co napisała Kam w kontekście wysyłania do czasopism ;-)

Być może napiszę oczywistość, ale zawsze warto zrobić rekonesans, jaką prozę czasopismo wydaje – w sensie co, jakiej długości i w jakiej ilości. Zerkam też z reguły na notki bio autorów, żeby się zorientować, czy przyjmują teksty tylko osób już w literaturze zadomowionych, czy też debiutantów/ osoby z niewielkim dorobkiem. Właściwie wszędzie tam, gdzie wysyłam/wysłałam, miałam wcześniej egzemplarz w łapce. I o ile nigdy nie pisałam pod dane czasopismo, to przynajmniej dobieram na tyle, na ile się da z tekstów/ pomysłów, które mam :-).

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

A ja bym się chętnie dowiedziała, jak można zaczepić się w jakimś wydawnictwie jako redaktor/korektor na umowę o dzieło, nie mając wykształcenia polonistycznego. Czasem z nudów bym sobie popracowała ;P

Myślę, że możesz wysłać do wydawnictw mających własnych redaktorów i firm redaktorskich list motywacyjny, dostaniesz próbkę i albo Cię przyjmą, albo nie. “Moje” wydawnictwo czyli Galeria Książki współpracuje outsourcingowo ze świetną firmą, nazywa się Od A do Z (http://www.oda-doz.pl/ – podaję, bo google wyżej pozycjonuje firmy produkujące pod tą nazwą silikon) i zatrudnia bardzo różnych ludzi, niekoniecznie polonistów, byle umieli redagować. Nie wiem, czy akurat mają wakaty, ale takich firm jest więcej, więc myślę, że warto próbować. Oni chyba też nie mają etatowych pracowników, tylko właśnie umowy o dzieło.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przepraszam, ale dlaczego sugerujecie, że poloniści to automatycznie pożądani redaktorzy? Co ma polonistyka do redagowania? Prędzej edytorstwo...

Dostaję zlecenia z powodu owoców pracy/zrobienia dobrze próbki/polecenia. Nikt mnie jeszcze nie spytał o wykształcenie xD

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Dziękuję, Naz. Dałaś dobry przykład, bo mam tegoroczne “Sny”, więc będę miał okazję przeanalizować tekst, lepiej zrozumieć, o co dokładnie chodzi. Nie jestem pewien wszystkich swoich wniosków, więc jeśli pozwolisz, napisze jak to zrozumiałem. Tekst w pewnym sensie powinien żyć własnym życiem, rozwijać się bez umyślnej ingerencji w schematy, być zgodzie z samym piszącym. Inaczej trzeba być z tekstem szczerym, a im bardziej jestem szczery względem samego siebie, tym bardziej tekst płynie. 

Nie grałem w Detroit: Become Human, ale rozumiem przykład. Mam nie myśleć zbytnio, tylko tworzyć. To może być trudniejsze niż się wydaje ;)

Moim zdaniem to flow do weirdu akurat pasuje. W końcu ten gatunek jest na ten sposób specyficzny, że oddziałuje na te wewnętrzne stany emocjonalne, to właśnie jest w nim tak niesamowite i niepokojące, że równocześnie możemy go nie rozumieć, a te lęki wydają się dziwnie bliskie. Jakbyś w lepszy gatunek nie mogła trafić tym stylem pisania, nic dziwnego, że wyszedł najlepszy tekst w Twoim życiu. A przynajmniej tak mi się wydaję, że to może być od tego... ;)

Słowem, pisząc tekst, tekst sam ma się pisać. Zdarzało się, ale to tylko fragmenty, krótkie scenki, a raczej nie o to chodzi. Dziękuję!

 

Kam_mod, myślałem o tym ostatnio. Problem w tym, że nie wiem za bardzo gdzie mogę znaleźć NF, będę musiał się rozejrzeć. I mi nie chodzi o to, że już natychmiast chcę wysyłać tekst do NF, dałem po prostu taki przykład. Dzięki za pomoc.

 

Dogsdumpling, dzięki, niby oczywistość, a mogła wylecieć z głowy. Będę miał to na uwadze.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Naz, to jeszcze powiedz, w jaki sposób dostać próbkę do wykazania się ;) Zdarzało mi się gdzieś wysłać jakieś cv, ale nigdy się nie doczekałam żadnej odpowiedzi, nie mówiąc już o próbce.

A ja mam pytanie, kupiłem czytnik i mam abonament legimi, są tam np. Słowodzicielka, czy Openminder, dodaje sobie na półkę, pobieram, czytam.

I tak realnie, to autor coś z tego ma, czy to nie jest nawet ułamek z tego, co autor zyskuje na zakupie papieru, lub tradycyjnym kupnie ebooka?

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Podejrzewam, że ty masz abonament, a autorowi się to liczy jako zakup ebooka – wszystko zależy od umowy między marketingiem a legimi tak naprawdę... (przy czym u mnie w porównaniu z papierem ebooki to i tak jest bardzo drobny procent sprzedaży).

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Cet, to ciekawe, bo ebook po stworzeniu, nie generuje dla wydawcy dalszych kosztów produkcji, transportu...

Nie wiem jakie są umowy, ale podejrzewam, że jeżeli naprawdę chcemy wesprzeć autora, to jednak trzeba kupić papier, dopytuję z ciekawości.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Bella, pisz na wskazany na stronie wydawnictwa adres ze swoją ofertą, doświadczeniem i stawkami. Zerkaj, czy nie pojawiają się oferty na zlecenia na tablicach/grupach. Jeśli będę miała okazję, to cię polecę, ostatnio poleciłam Wickeda, to jest korektorski wymiatacz :D Mytrixie, zerknę po pracy do umowy.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Mytrixie, wiem, ale akurat po mojej sprzedaży mogę określić, że papier cieszy się o wieeele większym zainteresowaniem, więc użytkownicy czytników istnieją, ale jest ich sporo mniej. Co do tego w czym plasuje się legimi też musiałabym zerknąć do umowy, no ale to i tak nie będę mogła za dużo zdradzić. 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A co decyduje o tym, że taki Openminder jest dostępny tylko na Empik.com a Słowodzicielkę dostanę na miejscu, w salonie? Dużej różnicy w rozpoznawalności, chyba nie ma pomiędzy autorkami? ;>

Sprawdzałem dzisiaj w dwóch Empikach w Koszalinie :D

Albo nie, to głupie pytanie bo czynników jest pewnie milion.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Umowa między wydawcą i Empikiem. W tym wypadku po prostu dwa różne wydawnictwa. A jeśli chodzi o działania SQN, to należałoby już pytać ich dlaczego autorów losowo wstawiają na półki.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Za salon się dużo więcej płaci Empikowi, więc część wydawnictw rezygnuje z tej formy sprzedaży.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

 

 

Przykładowe dwa zapisy. Legimi powinno liczyć się jako pobranie. 

 

Mytrixie, zawołam ci Fenrira, on ci wyjaśni (jeśli zechce), ile wydawcę kosztuje ebook. 

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

O, okej. Czyli wszystko zależy ile takie Legimi odpala wydawcy. Ciekawe jak to liczą (no bo zakup ebooka łatwo policzyć, ale abonament to pewnie jakoś mikroprocentowo).

 

Oki-Dołk  ;-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nie czytałam wszystkich komentarzy, dlatego nie wiem, czy moje pytanie się powieli, wiem, że w każdym wypadku pewnie idzie to inaczej, ale jaki jest nakład startowy, od którego zaczynają wydawcy? Możecie, dziewczyny zdradzić, jak to wyglądało u Was?

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

W zależności od wielkości wydawnictwa to między 500 a 3000 egzemplarzy, więc rozstrzał jest dosyć spory. 10 000 na polskim rynku to już podobno bestseller.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jaka strategia jest lepsza: pisanie ciągle nowych powieści, czy poprawianie i wysyłanie do wydawnictw tych samych historii?

Kiedy wracam do tekstu po dłuższym czasie, widzę błędy i rzeczy, które mogłabym udoskonalić. Zastanawiam się, czy jest sens wysyłać takie teksty kolejny raz. Jak to wygląda z perspektywy wydawnictwa?

Mi się wydaje, że tego samego nikt czytać nie będzie. Ale możesz poprawić i wysłać do innego wydawnictwa :P

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Czy jeśli wyślemy do wydawnictwa tekst i bardzo się nie spodoba, to trafimy na listę osób “spalonych”?

Przy odpowiedzi odmownej zawsze można spytać, czy można podesłać po poprawkach. Czasami redakcja sama to zaproponuje. Generalnie – pytać nic nie kosztuje, a zawsze można coś zyskać.

Cet dobrze prawi.

Pierwszy zaproponowany mi nakład to było 5k. I był to nakład stanowczo na wyrost, patrząc na warunki rynku fantastycznego. Potem cała seria poszła po 1k, czyli pięć książek zamknięto w tym pierwszym nakładzie. I uważam to za dobry ruch.

ANDO, jak dla mnie nowe. Poprawianie starych i nieprzyjętych to tylko z udziałem bet/redaktora, bo sama nie dasz rady odkryć wszystkich niedociągnięć czy miejsc, gdzie można coś zmienić. A jeśli już przysyłasz jeszcze raz to samo, to mocno odmienione i najlepiej do jeszcze niespalonych wydawnictw. Można zapytać, czy spalone przyjmą coś jeszcze raz, ale szczerze – na pęczki tam mają wiadomości, propozycji i książek w planie wydawniczym. Wątpię, że ktoś powie: jasne, przeczytamy ponownie.

Ja bym nie pytała o możliwość przysłania po poprawkach. Odmowa to odmowa. Jeżeli tekst ma mankamenty, które wydawnictwo uzna za takie do przepracowania, to dostajesz uwagi recenzenta i czas do poprawy albo dostajesz od razu redaktora.

Bravincjuszu, na sto procent nie da się wykluczyć istnienia takiej listy, ale myślę, że prędzej trafisz na nią za nękanie wydawcy czy inne dziwne zachowania, a nie za to, że jeszcze nie jesteś gotowy na publikację.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Zgadzam się, że samemu nie widzi się swoich błędów, więc poprawianie w kółko tego samego tekstu na własną rękę mija się z celem. lepiej pisać i wysyłać nowe i ewentualnie pokazać wydawcy coś starszego jak już zainteresujemy go czymkolwiek.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Albo mam deja vu, albo już była o tym dyskusja, rozpoczęta tym samym pytaniem.

Pablo026. Zgadza się, masz dobrą pamięć. Wtedy chodziło o to, co myślą na ten temat autorzy, teraz chciałam dowiedzieć się, jak to wygląda z perspektywy wydawnictwa.

Gdzie była ta dyskusja? Niektóre tematy na forum mają po kilkaset wpisów, więc można coś przeoczyć, jeśli nie jest się na bieżąco.

ANDO – OK ;)

Dzięki :) 

Nowa Fantastyka