- Hydepark: Koniec Wydania Specjalnego NF

Hydepark:

czasopisma

Komentarze

obserwuj

Oddajemy pola, krok po kroku... Smutny dzień dla fantastyki.

Hmm. Jestem pewien, że spora część portalowiczów nawet NF nie czyta. A szkoda. Może m.in. dlatego padło NFWS.

Po przeczytaniu spalić monitor.

To prawda. Zwyczajnie postanowiono wzmocnić główne danie – Nową Fantastykę. Swoiste odrzucenie ogona.

Edit.

Oczywiście wzmocnić, w znaczeniu ograniczyć wydatki ;)

Marasie, oczywiście, to żadna tajemnica. Wielu użytkowników naszego portalu nie jest czytelnikami samego NF.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wiem, Berylu. Zawsze mnie zastanawiało, jak można być miłośnikiem fantastyki w Polsce i nie czytać Fantastyki.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Za przeproszeniem – dostaję raka na widok wypowiedzi typu “jak można być miłośnikiem czegoś tam i nie robić czegoś innego”...

http://fantazmaty.pl

Bardzo mi przykro, Fenrirrze, z powodu Twojej przypadłości.  Ja napisałem, że mnie to zastanawia. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

No ja na ten przykład miłośnikiem fantastyki jestem i NF nie czytam. Powód? Zupełnie nietrafiająca do mnie (w dobrych 90%) publicystyka i cholernie, ale to cholernie nieporęczny format, brak wersji elektronicznej (w roku 2019 i rosnącej popularności czytników to jest jakiś kiepski dowcip ze strony wydawcy). I jeszcze parę powodów bym znalazł.

http://fantazmaty.pl

NF miało wersję elektroniczną, ale została wycofana. Co masz na myśli poprzez “nieporęczny format”? Mam to traktować dosłownie? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wiem, że została wycofana, dlatego ja wycofałem swoje pieniądze trafiające na konto Próchna. ;)

 

Mała czcionka + kolumny + fakt, że najczęściej czytam w komunikacji miejskiej = wielkie NOPE. Raz, że często i gęsto nie mam możliwości trzymać takich rzeczy (np. jak jest ścisk, to nawet Kindle ledwo daje radę), dwa, nie lubię skakać wzrokiem i szukać potem fragmentu, w którym skończyłem lekturę, bo np. kontrolowałem, czy nie minąłem już przystanku.

http://fantazmaty.pl

Ja to rozumiem. Ale nie wiem jak to jest po prostu. Czytam fantastykę od dziecka, a mam lat 45. I Fantastyka, a potem NF były ze mną zawsze. Lepsze, gorsze itd. ale były. To tam czytałem "Pieśń dla Lyanny", ""Gwiazdy moje przeznaczenie", "Piaseczniki", "Aleję Potępienia" czy Sapkowskiego i wiele innych rzeczy, które miałyby na mnie wpływ. Był Fenix, Ubik, Złoty Smok, SFinks, SFera, IAM, Voyager i inne pisma. Czytałem, zbierałem, ale to NF trwa, a ja razem z nią na dobre i złe. Nie wiem jak to jest być miłośnikiem fantastyki w Polsce bez Fantastyki.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Może to dobrze, aby nie postrzegać NF jako ostatniej ostoi fantastyki w tym kraju... Spojrzeć szerzej i, co najważniejsze, do przodu ;)

To bardzo smutna wiadomość. Wydanie Specjalne ceniłem sobie bardziej niż NF.

I to akurat teraz, gdy zaparłem się, by pisać recenzje każdego numeru...

 

broken heart

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

I NF umrze razem z takimi ludźmi, jak Ty, Marasie. I nie przemawia przeze mnie w żadnym wypadku złośliwość, tylko próba zwrócenia uwagi na nieadekwatne albo wręcz żadne przystosowanie się do rynku i nowego odbiorcy. NF nie jest tu wyjątkiem, jest wiele marek, gdzie ma lub miało to miejsce. Konia z rzędem temu, kto mając teraz czterdzieści lat nie miał w swoim życiu komórki firmy Nokia, a gdzie jest ona teraz?

Oczywiście to temat rzeka i nie da się wszystkiego przełożyć 1:1.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Bardzo smutna wiadomość. To w WS zadebiutowałem ledwo 5 numerów temu (mam nadzieję, że to nie moje opowiadanie dobiło ten format), więc wieczny szacunek. Co prawda ten “mój” był to pierwszy numer WS, który przeczytałem (wcześniej tylko NF), ale potem zabrałem się za prenumeratę i byłem zadowolony. To w WS znalazłem najlepsze opowiadanie ostatnich 2-3 lat (biorąc pod uwagę obie Fantastyki).

Upadek tego pisma sprawi, że wielu z nas straci szansę na publikację. Będzie też bardzo trudno opublikować dłuższe teksty, za długie do NF. Takie znajdowały sobie miejsce w WS.

Przyłączam się, do Mr. Marasa, też nie rozumiem, jak można nie wspierać ostatniego papierowego  fantastycznego czasopisma w tym kraju. To całe 7 zł miesięcznie. Treści jest dużo i są zróżnicowane. Naprawdę nie da się tam znaleźć nic ciekawego? Bo jak NF upadnie, to upadnie i portal i uderzy to w całą polską fantastykę. 

Smutne jest tylko to, że prawie każdy chciałby w NF publikować, a potem nie ma komu kupować i czytać. Też bez złośliwości, ale fajnie jednak wspierać to, w czym mamy ochotę brać udział. A opowiadań i mikropowieści z FWS żal ogromnie – od kilku lat podobało mi się praktycznie wszystko.

też nie rozumiem, jak można nie wspierać ostatniego papierowego  fantastycznego czasopisma w tym kraju.

Uniknę odpowiedzi na to pytanie. Ale mam inne: czy “Fenix” przypadkiem nie jest papierowy? Albo “Fantom”? Albo “OkoLica Strachu”?

To w WS znalazłem  najlepsze opowiadanie...

Mógłbym prosić o tytuł?

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

“Fantom” i OS chyba nieco podupadły ostatni czasy, a nie goszczą na rynku od eonów. A Fenix... ;)

Niestety prawa rynku działają bez skrupułów. Osobiście w ostatnim czasie odrobinę odbilem się od papierowej NF (choć czytelnikiem jestem od 2001 roku). Nie przekonywaly mnie opowiadania, mimo że nazwiska pojawiały się dość znane. Ale wrócę do czytania i na dniach wykupie prenumeratę. Mając nadzieję, że jednak ostatnie duże czasopismo poświęcone fantastyce nie upadnie.

No to tylko pogratulować NF, że się jakoś trzyma od eonów. ;)

Teraz mamy jednak z papierowych NF, Fantom, Fenix i OS. Może coś jeszcze przegapiłam. W internecie – w cholerę fanowskich przedsięwzięć.

Kryminały, które w rynku czytelniczym mają udział kilka razy większy od fantastyki, mają zdaje się jedynie “Pocisk”.

Może to też o czymś świadczy.

 

I to tyle z mojej strony, bo zaraz wejdę w jakiś offtop. Szkoda WS, bo zawsze szkoda jak coś wartościowego wypada z rynku.

też nie rozumiem, jak można nie wspierać ostatniego papierowego  fantastycznego czasopisma w tym kraju.

Uniknę odpowiedzi na to pytanie. Ale mam inne: czy “Fenix” przypadkiem nie jest papierowy? Albo “Fantom”? Albo “OkoLica Strachu”?

Źle się wyraziłem. Chodzi mi o czasopismo w normalnej dystrybucji, które kupię w kiosku. Takie, które sięga dalej niż do grupy zapaleńców-pasjonatów. Takie, które może wpaść w łapki gościowi, który fantastyką się nie interesuje.

 

Mógłbym prosić o tytuł?

Wszyscy jesteśmy całkowicie zdrowi – Daryl Gregory

Fenrirr  – no wiesz, jakby tak na to patrzeć, to z Twojej perspektywy byłoby idealnie, żeby treść wyświetlał Ci kierowca tramwaju/autobusu na ekranie w pojeździe :P

 

No dobrze, to skoro już rozmowa potoczyła się w tym kierunku, to:

Dlaczego nie kupujecie NF?

Dlaczego kupujecie NF?

Co wam się podoba w piśmie najbardziej, co najmniej?

Co nowego w piśmie byście widzieli?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dlaczego nie kupujecie NF?

Chciałem się kiedyś przekonać, co jest drukowane w NF. Kupiłem od kogoś na allegro sześć numerów NF i cztery wydania specjalne z okresu trzech ostatnich lat. I umęczyłem się lekturą, dosłownie. Pamiętam z nich dwa opowiadania. Jedno polskiego autora o wiedźmach co żyły z “normalnymi” mężami w polskich górach i zagraniczne o pojedynku dwóch tytanów w innej rzeczywistości na Ziemi. Reszty nie pamiętam, albo skanowałem wzrokiem.

Przyznaję, to porządna literatura, ale ciężka, zbyt ciężka.

 

Co wam się podoba w piśmie najbardziej, co najmniej?

Forma wydania, ten papier, te okładki, przyznaję, że zachowanie formy sprzed lat uznaję za atut.

Najmniej podoba mi się praktycznie zerowy kontakt z rzeczywistością, gazeta nie nadąża za postępem, internet traktuje po macoszemu, opowiadania wali na jedno kopyto. Tak to jest SF, ale przydałyby się zjazdy w bok. Brak mi promowania młodych autorów, czy to z konkursów czy innych pomysłów, może nie doskonałych, ale rzeczywistych, gdzieś z pomiędzy zwyczajnych ludzi. A tak? Ilu ludzi z portalu NF zostało wydrukowanych na łamach gazety? Ile lat czekała Finkla na druk?

Ktoś zacznie wymieniać całkiem “sporo ludzi”, ale złotych piórek na portalu nie ma nawet dziesięciu. I pewnie kilku niedodanych tutaj opowiadań, a wszystkich jest ponad sześć tysięcy.

Jak tatuś traktuje dzieci, tak dzieci tatusia. Skoro się omijamy, to się omijamy.

 

Co nowego w piśmie byście widzieli?

Nowa Fantastyka Femele :)

Nowa Fantastyka Wydanie Specjalne Młodzi gniewni :)

 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Smutno i szkoda. Mam nadzieję, że NF  się utrzyma. Nie rozumiem, tego wyrażenia "nie utrzyma się”.  Osoby, które czytają są, redakcja jest, tytuł jest mocny, w dodatku z tradycjami. Dlaczego to nie procentuje? Numery specjalne były fajne, ponieważ zawierały mikropowieści. 

Nie traktowałabym NF jak typowego produktu w naszym zwariowanym świecie, w znaczeniu musimy odkryć skryte potrzeby  czytelników, lub je wymyślić.  Stawiałabym bardziej na wyczucie i kreatywność  osób pracujących w wydawnictwie, a z tym może być różnie. Patrzę przez pryzmat swojej i innych korporacji, ich działów marketingowych.  Wszyscy (uogólnienie) idą, bo łatwiej, utartymi ścieżkami zaklęć marketingowych, a że niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością, to niestety nie ma znaczenia.

Kiedyś, co prawda bardzo dawno temu, prenumerowałam NF, potem ciągłe przemieszczanie i pogarszająca się jakość tekstów sprawiły, że zrezygnowałam z uganiania się za nią. Pierwsza przyczyna była ważniejsza, ponieważ nawet jeśli tylko kartkowałam numer to i tak było fajne.

Kiedy chciałam powrócić – zauważyłam, możliwość prenumeraty elektronicznej – to z niej zrezygnowano. Zastanawia mnie też, dlaczego nie Zdecydowanie wolę papier, lecz staram się kontrolować jego poziom w mieszkaniu, inaczej mnie zalewa.  Zastanawia mnie, dlaczego zrezygnowano – koszt produkcji ebooka, jeśli jest wersja papierowa, nie jest przecież wysoki. Nie znam, co prawda wyliczeń, lecz – może niesłusznie – zmianą PDF na ePub.

Jednakże, wyjścia nie ma. Kupię papierową prenumeratę NF. Obawiam się jednak o los NF – naprawdę trzeba byłoby się dobrze przyjrzeć czytelnikom tym obecnym i możliwym, których moim zdaniem jest legion oraz zacząć budować rynek odbiorców. Słusznie prawi Ocha o rozlicznych przedsięwzięciach związanych z fantastyką.

Smutne wieści, powtórzę. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kupuje NF, żeby dołożyć swą cegiełkę do istnienia pisma :) No, w myśl zasady, że kiedyś chciałabym coś tam wysłać, no to kupuję. Choć jak czytam opowiadania polskie, to w sumie zaczynam wątpić, bo widzę, że gusty mój i RedNacza są całkowicie rozbieżne :P WS kupowałam czasem (zgadzam się, “Wszyscy jesteśmy całkowicie zdrowi” jest absolutnie znakomite), szkoda, że znika :(. Z NF wyrzuciłabym komiksy i połowę publicystyki, w to miejsce widziałabym więcej o 1-2 opowiadania. A papierowe wydanie ma dla mnie tę przewagę, że można czytać w saunie :)

Sauna jak wanna to porządny powód :D.  Może mi się ta wanna przyda i przestanę narzekać, że prysznica niet.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, wanna też się nadaje do czytania papieru całkiem nieźle, pod warunkiem, że Ci obiekt czytany nie wpadnie do wody :P

Ręce będę trzymać wyprostowane, to przy okazji i te dziwne mięśnie, które nie są bicepsem, mi się wzmocnią i "w robocie" będę mogła poszpanować ciutkę wśród tych co, ostatnio zwariowali na punkcie chwalenia się osiągami (biegi, sale, rowery zimowe) :P

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

beryl, nie, po prostu szukam najwygodniejszej dla mnie opcji i nie zamierzam się męczyć w imię jakiejś dziwnie rozumianej solidarności. A jak już zacząłem gderać, to jeszcze wracając do publicystyki – przejrzałem kilka numerów sprzed kilku lat, a także spisy treści z ostatnich wydań. Nic się nie zmienia – gros tekstów jest na jedno kopyto, bardzo pobieżnie. To też mnie skutecznie odstrasza. 

http://fantazmaty.pl

Akurat w kwestii Nokii Darconie to prychnę, bo firma ma się dobrze i co miesiąc wysyła mi wypłatę. ;)

NF kupuję, bez prenumeraty, ale miesiąc w miesiąc. Jednak papier umiera. Być może wersja elektroniczna umarła, ale wiele produktów tak kończy. Kwestia szczęścia, kwestia czasu, kwestia mody. Przede wszystkim brakuje mi konwergencji portalu z pismem. Nie rozumiem sytuacji zbierania tekstów “z pola”, opłacania ich za prawdziwą kasę, kiedy masa darmowych (!) tekstów rośnie na naszym forum.

To się da zmonetyzować.

Hm. Mam mieszane odczucia, bo z jednej strony wyjdzie z tego prawdopodobnie kilka opowiadań mniej przeczytanych w ciągu roku, z drugiej strony od dłuższego czasu nie potrafię wciągnąć ostatniego wydania (jako pierwsze skusiły mnie Ogrody Babilonu i utknąłem wynudzony jak nigdy), co miało miejsce również przy dwóch poprzednich “specjałach”. Dla kontrastu, miesięcznik zawsze wchodzi we mnie jak w masło. Czynnik objętości bym z miejsca odrzucił, bo zwyczajnie preferuję dłuższe opowiadania. Teraz kwestia, różnica w jakości czy może mój pokrętny gust?

Stąd jako czytelnik w czasie teraźniejszym nie stracę zdaje się tak wiele (poza okazjonalnymi perłami, które nie zostaną w ten sposób wyłowione). Jako czytelnik w czasie przyszłym mam tylko nadzieję, że jest to tylko samotny kroczek, za którym nie pójdą następne. Zdecydowanie też wolałbym jedno opowiadanie w miesięczniku więcej (z zachowaniem jakości) przy większej cenie, ale to już pewnie gdzieś było omawiane i nie ma sensu ćwierkać ;).

 

Życzę tylko, żeby oszczędzony czas i pieniądze dobrze służyły wszystkim zamieszanym w czasopismo (skądkolwiek by nie pochodziła decyzja).

 

EDIT.

 

Btw. Fenrirze – a mi się wydaje, że dwie kolumny to jest znakomita opcja dla czytania w podróży, bo wtedy wygodnie trzyma się jedną ręką, całość złożoną jeszcze na pół. Ale to może moja nieobyczajność w traktowaniu papieru ;).

WS było fajne. A nie można z tego było zrobić choćby almanachu? Raz w roku 500-600 stron najlepszych wybranych opowiadań w formie rocznika – książki? Ze stosunkowo niewielkim nakładem, ale możliwego do sprzedawania jak każda inna książka w księgarniach? Z działami itd? Z umowami na wyłączność kilku nowych, nigdzie indziej nie publikowanych opowiadań uznanych polskich autorów? Dołączanego za kilkanaście złotych dla rocznych prenumeratorów NF? I dostępnego odpłatnie za kilkanaście złotych w sieci jako e-book? Z możliwością kupowania mobilnego? Dla chcącego nie ma nic trudnego. Ale  najpierw trzeba chcieć. To widać było za trudne dla wydawcy. Ale jeśli tak – to bardzo źle wróży i NF, i portalowi.

 

Fenrirr: ale ja akurat nic nie pisałem o żadnej solidarności. Zwróciłem po prostu uwagę na fakt, że jeśli czytasz tylko w takich warunkach, to mało co będzie się do tego nadawać. Ja jestem zwolennikiem papieru i nigdy do czytników się nie przekonałem, a NF ma format typowy dla czasopisma i korzysta mi się z niego wygodnie. Niemniej, również uważam, że e-wydanie jest mocno wskazane.

 

Darcon: nikt nie jest drukowany w piśmie dlatego, że udziela się na portalu. I bardzo słusznie.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wiem Berylu, że jesteś bystrym gościem i nie widzę sensu prostowania, że nie o udzielanie się mi chodziło, bo o tym wiesz. Liczę więc, że w przyszłości odpuścisz zaczepki.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Wybacz, Fenrirrze, ale Twoje wymagania odnośnie nośników brzmią humorystycznie. Rozumiem, że  nowe technologie, nowe przyzwyczajenia, nowe nośniki, Kindle itd., nawet  ja -  zagrzały miłośnik papieru, doceniam i rozumiem plusy korzystania z takich form lektury. Ale bez urazy,  ograniczanie repertuaru literackiego ze względu na "niewygodny" (?) format pisma, wygodę czytania w autobusie, skakanie wzrokiem, kolumny, przystanki, układ palców dłoni trzymającej publikację, liczbę  pasażerów w autobusie itd. to już takie wygodnictwo ocierające się o przesadę.  Jak rozumiem najlepiej byłoby, gdybyś mógł leżeć na łące, a treść książki wyświetlałaby się na czystym nieboskłonie w odpowiednim formacie. A może lepiej poczekać na wersję audio? No bo co poczniesz, gdy z transportu publicznego przerzucisz się na własne auto? 

Po przeczytaniu spalić monitor.

mr.maras, trochę śmieszne to są twoje wypowiedzi w świetle tego, jak bronisz NF od pierwszego postu. Jeśli mam możliwość zadbać o własną wygodę, to o nią dbam. Nie zamierzam z niej rezygnować dla kilku opowiadań miesięcznie, bo mam co czytać, naprawdę.

http://fantazmaty.pl

To przez sentymenty, Fenrirrze, i pewnie mój wiek. NF nie całkiem jest teraz pismem, jakie chciałbym czytać, ale nadal to najlepszy magazyn dla polskiego miłośnika fantastyki. Zdaje sobie jednak sprawę, jak wiele się zmienia w  temacie  czytelnictwa. I zdaję sobie sprawę, że trzeba pochylić się nad czytelnikiem i jego potrzebami i wygodami, bo spora część młodzieży woli grać, oglądać i coraz mniej ludzi czyta ogólnie. A jeśli czyta to raczej słucha. A jak nie słucha to czyta na ekranach. I wybrzydza na papier, formaty, kolumny itd.

Uważam również, że brak wersji elektronicznej NF to wstyd i porażka.

Ale czytam to, co ciekawe i dobre, a nie to, co opublikowano w wygodnym formacie. Format to żadne kryterium dla mnie przy doborze lektury.

A poza tym z punktu widzenia twórcy, papier to mimo wszystko nadal Papier. Zapytaj Autorów z portalu.

Po przeczytaniu spalić monitor.

“nadal to najlepszy magazyn dla polskiego miłośnika fantastyki”

 

Przy istniejącej konkurencji to można trochę powiedzieć, że NF jest najlepsza, bo jedyna (Fantom chyba umarł, Fenixa pomińmy litościwym milczeniem). Dla mnie format jest kluczowy – ot, dla przykładu mam pod ręką antologię reportażu z Czarnego. Wielka, wręcz ogromna cegła – wozić to ze sobą w plecaku i jeszcze czytać na stojąco, jedną ręką trzymając książkę, a drugą rurki? No dzięki, nie bardzo. ;)

 

A jeśli ostatnie dwa zdania były przytykiem do Fantazmatów... Cóż, jak ktoś woli czekać w nieskończoność na wydanie papierowe, to ja mu nie zabraniam. Kto się zdecydował na ebooka to jednak wie, że oferujemy naprawdę wysoką jakość. 

http://fantazmaty.pl

Nie, to nie był żaden przytyk. Czytam (mimo wieku ;)) Fantazmatowe antologie, cenię i chwalę sobie. Znam ich jakość. Po prostu stwierdzam fakt, że póki co, papier jeszcze się broni z różnych przyczyn sentymentalnych. Chociaż pewnie niedługo będzie jak analogi w świecie muzyki.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wiesz co, ja jeszcze jakieś 5 lat temu też byłem papierowym purystą, na dodatek takim, który ebooka uznawał za jakąś śmieszną namiastkę literatury. A potem zacząłem powoli odkrywać, że nie mam już dosłownie miejsca na nowe książki, ich porządkowanie i układanie to co najmniej 1 dzień bardzo intensywnej pracy, wożenie tego wcale nie jest komfortowe, a płacenie za wysyłki i oczekiwanie na nie też nie bardzo mi się uśmiecha. Dziś coraz trudniej mi wyobrazić sobie kupno papieru, a najbardziej psioczę nad faktem, że książki naukowe i podręczniki akademickie praktycznie nie występują w wersji elektronicznej, co czasami mnie zmusza do wożenia kilku kilogramów papieru, z których potrzebne są mi dwie, może trzy strony (dosłownie). 

http://fantazmaty.pl

najbardziej psioczę nad faktem, że książki naukowe i podręczniki akademickie praktycznie nie występują w wersji elektronicznej,

Jeśli chodzi o medyczne, to Ibuk Libra ma prawie wszystkie, które były mi dotąd potrzebne.

Ja się zastanawiałem nad Legimi. Ktoś coś?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Zawsze mnie zastanawiało, jak można być miłośnikiem fantastyki w Polsce i nie czytać Fantastyki.

W 21 wieku mamy taki zalew fantastyki ze wszystkich źródeł, że naprawdę można bez płaczu odpuścić sobie nie jedno, a trzydzieści z nich, i nadal mieć co czytać.

Na tym forum mamy moc fantastycznych opowiadań. Osobiście wolę forum – nie dość, że wybór jest szeroki (opowiadania w NF są moim zdaniem wszystkie podobne do siebie), to jeszcze można po skończonej lekturze dopytać o szczegóły.

 

NF kupuję sporadycznie (jak ktoś znajomy idzie drukiem), a i tak połowy numerów do tej pory nie skończyłam. Opowiadania są kompletnie nie w moim guście, a biczować się w imię wyższej sprawy nie będę.

To ciekawe, okazuje się, że większość użytkowników Portalu nie czyta Fantastyki. Chcą tam po prostu opublikować. 

Sam czytam NF-a i wydanie specjalne zawsze było dla mnie bardziej wartościowe, bo pozbawione nudnej publicystyki. 

Może NF umrze? Jako czytelnik wolę teraz sięgnąć np. po Fantazmaty (które mają obecnie znacznie więcej wspólnego z Portalem), gdzie otrzymuję dobre teksty, czyli to, co mnie interesuje. I zróżnicowane, co o NF powiedzieć nie można.

Właściwie mogłabym się podpisać pod każdym słowem Kam_mod, łącznie z tym sporadycznym kupowaniem numerów, które potem przejrzałam i porzuciłam, nie znajdując dla siebie niemal nic interesującego. Może z takim wyjątkiem, że w ogóle czytam mało opowiadań, wolę dłuższe formy, a na portalu pojawiam się falami i falami znikam.

Na literaturę wydaję znacznie, znacznie powyżej krajowej średniej, staram się kupować w niezależnych księgarniach bardziej niż w empikach, nawet jeśli oznacza to wydanie większej kwoty (więc jestem świadoma tego, że takim niszowym, niezależnym inicjatywom jest trudno, a fajnie, jeśli istnieją, no i mam chęć wspierania tego, co uważam, że istnieć powinno).

Na usprawiedliwienie mam może to, że fantastyka to jakieś 10% tego co czytam, a w papierowej NF nigdy nie miałam ambicji publikować.

Hmmm. Ciekawie jest obserwować, jak rynek się zmienia.

Ja mam sporo numerów z prenumeraty, których nie przeczytałem, bo ostatecznie przez ostatnie lata wygrały u mnie książki obyczajowe.

Teraz, z racji zmiany zainteresowań, chłonę właśnie fantastykę.

Czasami lubię sobie porozmawiać z przypadkowo napotkanymi ludźmi i często niewielu z nich czyta.

Gdy czytają, wolą jednak książki obyczajowe.

Jakoś tak to jest.

Nigdy nie wiadomo jeszcze w jakim kierunku pójdzie situłejszyn.

Czy KONIEC WS jest ostateczny?

Zawsze można wznowić, gdy nadarzy się sprzyjająca sytuacja.

Szkoda, naprawdę szkoda :/ Ja kupowałam wszystkie numery NF i WS, choć bez prenumeraty, bo ostatnio zmieniałam adres jak rękawiczki. Zamierzałam jednak prenumerować, kiedy już pójdę na swoje. I w marcu mam odbiór mieszkania, więc... szlag by to trafił.

Czy może jest chociaż jakaś nadzieja na wznowienie wersji elektronicznej NF? Odnoszę wrażenie, że wycofanie jej mocno uderzyło w pismo.

Tylko nie "Tęcza"!

Z tego co Jerzy pisał na facebooku, zarówno koniec WS jak i brak wersji elektronicznej to decyzje wydawcy, zupełnie od redakcji NF niezależne. I raczej nie zapowiada się na zmiany w tej kwestii. 

Nowa Fantastyka