- Hydepark: Geofantastyka — konkurs na opowiadanie

Hydepark:

konkursy

Geofantastyka — konkurs na opowiadanie

Czuję się wygrana w konkursie w konkursie Wilka-zimowego, więc zgodnie z tradycją ogłaszam własny konkurs.

 

Temat: fantastyka geograficzna, czyli akcja musi się rozgrywać w jakimś kraju. Proszę w przedmowie podać jego nazwę.

Ograniczenia: kraj musi być inny dla każdego uczestnika. Rozstrzyga kolejność publikacji. Są wyjątki.

Długość tekstów: 20 tys. – 50 tys. znaków wg portalowego licznika.

Termin: kwiecień, od 1 do 30.

Fantastyka: obowiązkowa, najlepiej taka, która oprze się brzytwie Lema. Gatunek dowolny.

Liczba tekstów na uczestnika: 1.

Jury: na razie ja.

Kryteria oceny: zgodność z warunkami konkursu, oryginalność, poprawność warsztatowa i merytoryczna oraz widzimisię jurorów.

Wyniki: jeśli w jury pozostanę tylko ja, to pewnie dość szybko. Jeśli ktoś dołączy, to zobaczymy.

 

Dokładniejsze omówienie oraz ewentualne zmiany w regulaminie w pierwszym komentarzu.

Komentarze

obserwuj

Wy­ja­śnie­nia dla świe­ży­nek: do kon­kur­su przy­stę­pu­je się, pu­bli­ku­jąc na por­ta­lu tekst z ta­giem kon­kur­so­wym „Geo­fan­ta­sty­ka”. Jeśli coś jest nie­ja­sne, to py­taj­cie śmia­ło.

Tek­sty można be­to­wać, po­pra­wiać i cy­ze­lo­wać aż do 30 kwiet­nia. Potem od­kła­da­my kla­wia­tu­ry i nie zmie­nia­my nawet li­te­ró­wek.

Jeśli wprowadzacie jakieś większe zmiany w tekście, zawiadomcie o tym w przedmowie.

Uwaga, por­ta­lo­wy edy­tor za­wy­ża licz­bę zna­ków w sto­sun­ku do Worda itp. Jeśli je­ste­ście na gra­ni­cy, to sprawdź­cie po pu­bli­ka­cji, jak to wy­glą­da.

Przed­mo­wa: pro­si­my podać w niej nazwę kraju i czas akcji. Na tyle do­kład­nie, na ile trze­ba, żeby okre­ślić, czy nazwa pa­su­je do epoki.

Nazwa kraju. To musi być kraj ist­nie­ją­cy w na­szej rze­czy­wi­sto­ści, cho­ciaż nie­ko­niecz­nie obec­nie. Czyli „Zie­mio­mo­rze”, „Atlan­ty­da” i wszyst­kie kra­iny wy­my­ślo­ne przez Au­to­rów od­pa­da­ją. Za to „Per­sja” się kwa­li­fi­ku­je. „Ruś Ki­jow­ska”, „Rosja” i „ZSRR” to trzy różne pań­stwa, każde może po­ja­wić się w kon­kur­sie. W kwe­stiach spor­nych roz­strzy­ga Wi­ki­pe­dia – jeśli taka nazwa pań­stwa tam jest i zo­sta­ła wpro­wa­dzo­na przed ogło­sze­niem kon­kur­su, to w po­rząd­ku.

Po­tocz­nie uży­wa­ne nazwy (Pol­ska, Rosja, Hisz­pa­nia) trak­tu­ję jak toż­sa­me z obec­ny­mi ofi­cjal­ny­mi (Rzecz­po­spo­li­ta Pol­ska, Fe­de­ra­cja Ro­syj­ska, Kró­le­stwo Hisz­pa­nii). Wy­ko­rzy­sta­nie jed­nej ozna­cza, że druga też już jest za­ję­ta.

De­cy­du­je od­ręb­ność nazwy, nie wni­kam w zmia­ny te­ry­to­rial­ne. Kraje mogą się róż­nić choć­by nu­me­rem – “Pierw­sza Re­pu­bli­ka Jakaś Tam” i “Druga Re­pu­bli­ka Jakaś Tam” uwa­żam za dwa różne pań­stwa. Jeśli pań­stwo wraca do sta­rej nazwy, to oba twory liczę jako jeden.

Kraj związ­ko­wy (np. Ba­wa­ria, Szko­cja) nie jest pań­stwem (cho­ciaż kie­dyś mógł być). Tak z grub­sza: pań­stwo ma or­ga­ny wła­dzy cen­tral­nej i pro­wa­dzi wła­sną po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną albo jest au­tar­kicz­ne. Wy­ją­tek: USA, tam każdy stan liczy się jak od­ręb­ne pań­stwo.

Po­wią­za­nie fa­bu­ły z kra­jem. Po­win­no być, im sil­niej­sze, tym le­piej. Jeśli bo­ha­ter ma na imię Pier­re, sie­dzi w knaj­pie z wi­do­kiem na Wieżę Eif­fla i je żabie udka, to cien­ko. Bo można go bez pro­ble­mu prze­mia­no­wać na Giu­sep­pe, prze­nieść pod Co­lo­seum i po­sa­dzić nad michą spa­ghet­ti. Ko­rzy­staj­cie z oso­bli­wo­ści geo­gra­ficz­nych, kul­tu­ro­wych, po­sta­ci hi­sto­rycz­nych i li­te­rac­kich, ga­tun­ków en­de­micz­nych, mi­to­lo­gii... Wszyst­kie­go, co mocno wiąże się z danym kra­jem.

Jeśli fa­bu­ła nie wy­zna­cza kon­kret­ne­go kraju, ale po­waż­nie ogra­ni­cza wybór, to uznam, acz bez en­tu­zja­zmu. Na przy­kład, jeśli ktoś po­trze­bu­je nocy po­lar­nej, ko­pal­ni dia­men­tów, po­lu­ją­ce­go lwa itp., to od biedy wy­star­czy.

Akcja nie musi w ca­ło­ści roz­gry­wać się w danym kraju, ale po­wi­nien on do­mi­no­wać. Ogól­nie znane przy­kła­dy li­te­rac­kie: „Trzech musz­kie­te­rów” przy­pi­sa­ła­bym do Fran­cji, cho­ciaż oni w któ­rymś mo­men­cie wy­ska­ku­ją do An­glii po kol­czy­ki od Buc­kin­gha­ma. Ale „W osiem­dzie­siąt dni do­oko­ła świa­ta” nie za­kwa­li­fi­ko­wa­ła­bym do kon­kur­su, bo po­wieść toczy się wszę­dzie, An­glia od­gry­wa zbyt małą rolę.

Wy­jąt­ki od re­gu­ły „każde pań­stwo jeden raz w kon­kur­sie”. Są dwa: za­sa­da nie do­ty­czy de­biu­tan­tów (tekst kon­kur­so­wy musi być pierw­szym opu­bli­ko­wa­nym w ka­rie­rze por­ta­lo­wej, drab­ble i frag­men­ty też się liczą) oraz tek­stów opu­bli­ko­wa­nych od 1 do 7 kwiet­nia. Jeśli dwie osoby przez pół­to­ra mie­sią­ca pi­sa­ły o na przy­kład Ja­po­nii, to już trud­no, nie chcę skre­ślać ich ro­bo­ty, przyj­mę oba tek­sty. Jeśli wy­bie­ra­cie znany kraj, to nie cze­kaj­cie na ostat­nią chwi­lę.

Lo­ka­cje użyte przez de­biu­tan­tów i/ lub opu­bli­ko­wa­ne w pierw­szym ty­go­dniu wy­pa­da­ją z ogól­nej puli.

Ko­lej­ność pu­bli­ka­cji. Jest ważna, bo może de­cy­do­wać, który tekst za­kwa­li­fi­ku­je się do kon­kur­su, a który nie. Dla­te­go opu­bli­ko­wa­nie tek­stu na chwi­lę, a póź­niej scho­wa­nie go i be­to­wa­nie uwa­żam za nie­czy­ste za­gra­nie i będę za to odej­mo­wać punk­ty. Jak już raz opo­wia­da­nie uj­rza­ło świa­tło dzien­ne, to po­win­no być do­stęp­ne dla wszyst­kich kon­ku­ren­tów – niech wie­dzą, że to pań­stwo już wy­pa­dło z gry. Można po­pra­wiać tek­sty, ale otwar­cie. Za­stą­pie­nie opo­wia­da­nia czymś cał­kiem innym, z innym kra­jem – po­dob­nie.

Dłu­gość tek­stów. Ni­ko­go nie będę dys­kwa­li­fi­ko­wać, jeśli się nie zmie­ści w li­mi­cie. Ale za każde roz­po­czę­te 5 tys. zna­ków z dala od li­mi­tu – do­wa­lę punk­ty ujem­ne. Czyli jeśli ktoś za­mie­rza po­wal­czyć o po­dium, to le­piej, żeby się jed­nak zmie­ścił mię­dzy 20 a 50 kilo.

Ter­min nie pod­le­ga ne­go­cja­cjom. Cho­dzi o to, żeby ju­ro­rzy mogli zgła­szać do piór­ka (liczę na dobre opo­wia­da­nia :-) ) i po­pie­rać no­mi­na­cje me­ry­to­rycz­nym ko­men­ta­rzem, nie po­ka­zu­jąc cią­gle two­rzą­cej kon­ku­ren­cji, co im się naj­bar­dziej spodo­ba­ło. I żeby pu­bli­ka zdą­ży­ła prze­czy­tać i za­gło­so­wać na ewen­tu­al­ne no­mi­na­cje.

Pier­wo­druk: po­pro­szę o nówki sztu­ki nie­śmi­ga­ne, naj­le­piej pi­sa­ne spe­cjal­nie na kon­kurs. Nie chcę prze­dru­ków z in­nych miejsc ani tek­stów już kie­dyś pu­bli­ko­wa­nych w necie.

Jury: Kam_mod, Thar­go­ne, Fin­kla.

Jeśli ktoś jesz­cze chciał­by po­jur­ko­wać, to mogę przy­gar­nąć ze 2 osoby. Tylko po­waż­ne pro­po­zy­cje (czy­taj: co naj­mniej 200 sko­men­to­wa­nych opo­wia­dań).

Na­gro­dy: zdo­byw­cy trzech pierw­szych miejsc otrzy­ma­ją książ­ki.

Babska logika rządzi!

W ramach śledzika: czyli mogą być państwa efemeryczne, byle dało się udowodnić ich istnienie jako odrębnych bytów terytorialno-politycznych na dowolnym etapie dziejów?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli Wikipedia o nich wspomina (chociaż angielskojęzyczna), to mogą być.

Babska logika rządzi!

Po zeszłorocznych wakacjach chodził mi po głowie pomysł na właśnie takie opowiadanie, więc w końcu mam motywację, by go zrealizować. Świetny pomysł, Finklo!

Dzięki. :-)

No to dajesz!

Babska logika rządzi!

:O

 

Podróżniczy konkurs!!!!

 

Sama nie wiem, czy bardziej chcę jurorkować, czy pisać :D Cudny pomysł, Finklo!

 

Dzięki. :-)

No to decyduj się – zapraszam w jednej roli albo w drugiej.

Babska logika rządzi!

Na Retrowizje piszę opowiadanie osadzone w renesansowych Włoszech, więc jeśli się nie wyrobię do końca marca, to może tu wcisnę. Limit większy i dłuższy termin.smiley Tylko pytanie, czy kraj może być prawdziwy, ale akcja właściwa dzieje się w fikcyjnej miejscowości?

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

Spróbuj obskoczyć oba konkursy. :-)

Babska logika rządzi!

Nie dam rady. Wolę zrobić jeden, ale jak najlepszy tekst, a nie dwa gorsze w zbliżonym przedziale czasowym.

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

Przecież jest cały miesiąc różnicy :O

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli wybieracie znany kraj, to nie czekajcie na ostatnią chwilę.

A może ogłoście to tutaj? Wtedy będzie zaklepany – bezstresowo.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Mam wrażenie, że właśnie chodzi o to, żeby czegoś takiego nie było, że ktoś sobie zaklepuje...

 

Skądinąd mam już kilka pomysłów i nie wiem, który wybrać :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale jeśli nikt nie da wcześniej znać, to jeszcze się okaże, że akcja połowy tekstów jest osadzona, na przykład, w wiktoriańskiej Anglii, Najlepiej byłoby utworzyć osobny temat na zaklepywanie krajów, aby zachować porządek.  To nie Obcy Język Polski, aby trzymać w tajemnicy motyw przewodni tekstu.

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

W kwestii rezerwacji – róbta, co chceta. Acz Drakaina ma dużo racji – chciałam zniechęcić do publikowania ostatniego dnia i skłonić do czytania konkurencji.

Wyobraźcie sobie te ciepłe uczucia, jeśli ktoś zamówi sobie dobry kraj, a potem nie zdąży napisać albo się rozmyśli, albo wpadnie na lepszy pomysł z Gabonem...

No i widzę jeszcze jeden problem: X sobie zaklepie USA, a potem przyjdzie jakaś świeżynka, która do zaklepywanek wcale nie zajrzy, opublikuje akcję w Hollywood, no i co jej zrobicie?

Babska logika rządzi!

Kęsim :D Ale to nie muszą być zaklepywanki raz na zawsze, bez wyjątków, jak podbierzesz, to cię Cthulhu zje – wystarczyłoby zasygnalizować.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Myślę, że wątek, w którym ci, co chcą, piszą, jakie mają zamiary, jest ok, ale zaklepywanie na zasadzie “moje, nie ruszać” – nie. Tzn. nie uważam, żeby użytkownikowi Y, który napisał opowiadanie dziejące się w Chicago czasów prohibicji, należała się dyskwalifikacja z tego powodu, że użytkownik X napisał w wątku, że zaklepuje USA. To jest konkurs antykunktatorski i/lub antystereotypowy i w tym jego urok.

 

Nawiasem mówiąc, Finko, czy dobrze rozumuję, że nazwa/określenie kraju powinna być kompatybilna z epoką, w jakiej dzieje się akcja? Co zresztą nie zawsze jest całkiem jasne, ale jakieś ogólne zasady da się wypracować; by wziąć Twój przykład: nazwa Iran zaczęła powszechnie obowiązywać dopiero w pierwszej połowie XX w., choć była znana wcześniej.

 

Ale jeśli nikt nie da wcześniej znać, to jeszcze się okaże, że akcja połowy tekstów jest osadzona, na przykład, w wiktoriańskiej Anglii,

Zob. punkt pierwszy. Ryzyko...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, jeśli to nie jest nazwa najpowszechniej stosowana – Rosja, Włochy itp., tylko coś bardziej odjechanego, to oczekiwałabym, że epoka będzie się zgadzać. “Rosja” zajęta, bierzesz “Ruś Kijowską”, to dopilnuj, żeby wojowie mieli miecze, a nie komputery i Gazprom.

“Iran” dla czegoś nowożytnego, ale sprzed XX wieku pewnie bym uznała. Chociaż wtedy chyba prościej wziąć tę nazwę, która obowiązywała w czasie fabuły.

Babska logika rządzi!

Ojeee, ale fajnie, nowy konkurs! Jesteś super, Finklo! :D

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Jako, że pomysł na konkurs bardzo mi się podoba, a nie ma szans na to, bym stworzył jakiś konkretny tekst (ciągle chodzą mi po głowie, niczem wszy jakoweś, retrowizje i twarz) to chętnie zajurorowałbym.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

I ja również – masz mój miecz, Finklo ;)

Dzięki, Sy. :-)

No i pięknie. Witam nowych jurków. :-)

W najbliższej przyszłości założę jakiś tajny wątek i Was zaproszę.

Już edytuję pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

zasada nie dotyczy debiutantów

Mogłabyś, Finklo, sprecyzować, czy chodzi o możliwość powtórzenia przez debiutanta już “zajętej” lokacji, czy również sytuacji przeciwnej – można napisać drugie opowiadanie na temat kraju, w którym toczy się już akcja “debiutanckiego” opowiadania?

 

Finklo, jest tyle pięknych dziedzin nauki rozpoczynających swą nazwę od “geo” … musiałaś wybrać  akurat geografię?

Druga kwestia to nagrody... no właśnie... gdzie tu motywacja? ;)

Debiutant może pisać o już zajętym kraju. Jeśli opublikuje coś z wolnym państwem, to je zajmuje.

OK, popatrzę, czy można to precyzyjniej ująć.

Babska logika rządzi!

     To jest konkurs antykunktatorski i/lub antystereotypowy i w tym jego urok.

Znaczy się, Yeti w Nepalu, reggae na Karaibach i globalne ocieplenie w Tuvalu – nie? Kiedyś czytałam takie opowiadanie o lokalnym karaibskim Sinobrodym, które było dość mocno osadzone w folklorze, ale chyba dałoby się przenieść gdzie indziej. Jak bardzo te teksty mają być nieprzenoszalne?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Bo widzisz, mój perwersyjny umysł podsuwa mi wizję dziesiątek troll-kont założonych specjalnie po to, żeby pseudoopowiadaniami poblokować innym użytkownikom co ciekawsze lokacje :)

Chroscisko, geografia polityczna wydaje mi się wzbudzać najmniej wątpliwości decyzyjnych. Ale przecież możesz wykorzystać swoją wiedzę z geologii – nie w każdym kraju są złoża ropy, marmurów, czynne wulkany...

Nagrody – póki co chwała, chałwa, wałach itp. Ale może coś się uda zorganizować.

Babska logika rządzi!

Ja tam w sumie wolę chwałę, o chałwie już nie mówiąc, od książek, bo książek mam za dużo :/ A skądinąd, jeśli teksty będą dobre, można pomyśleć o portalowej antologii tematycznej... (magiczny ISBN)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tarnino, im bardziej nieprzenoszalny, tym lepiej. Faktycznie, Sinobrodego można przeflancować wszędzie. Yeti w Nepalu jest super. :-)

Coboldzie, och, myślę, że nie będziemy aż tak podli. Zresztą, żeby napisać te trollowe opka, to trochę czasu trzeba...

I tak, jeśli myślisz o bardziej typowych państwach, to raczej publikuj w pierwszym tygodniu kwietnia. A trolle będą Ci mogły naskoczyć.

Babska logika rządzi!

Drakaino, mam nadzieję na bardzo dobre teksty. Wydaje mi się, że tematyka wymaga odejścia od sztampy i generic fantasy czy space opery, wysoki limit sprzyja dopracowanym bohaterom i ciekawej akcji... Liczę na Was! :-)

Babska logika rządzi!

książek mam za dużo :/

Herezja! Nie ma czegoś takiego, jak za dużo książek – tylko miejsca czasem brak.

troll-kont założonych specjalnie po to, żeby pseudoopowiadaniami poblokować innym użytkownikom co ciekawsze lokacje

Nie wierzysz w człowieka :P

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jak liczysz terytoria zamorskie, kolonie i inne takie? 

Wyspa Wielkanocna liczy się jako Chile czy nie?

I would prefer not to.

Wchodzi facet umazany krwią z tasakiem w dłoni i rzuca okiem.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wybranietz, to już zależy od przypadku. Taka Australia się usamodzielniła, ale Wyspę Wielkanocną liczyłabym jak Chile. I (po konsultacjach z ciocią Wiki) wydaje mi się, że nigdy do innego państwa nie należała ani nie tworzyła. Ale jeśli ktoś osadzi akcję w czasach przed XVIII i będzie się upierał, że to było niezależne terytorium, to pewnie przyznam mu rację.

Aha, zauważyłam, że ktoś wcześniej pytał o fikcyjne miejscowości – tak, mogą być. Byle tylko miały w sobie coś charakterystycznego dla całego kraju.

Babska logika rządzi!

O, mamy już plakietkę. Dzięki, Berylu. :-)

Przy okazji – dopisałam w pierwszym komentarzu, że chcę teksty niepublikowane wcześniej.

Babska logika rządzi!

Btw, Finklo, może oprócz nazwy kraju powinno się również podawać w przedmowie przynajmniej przybliżoną datę akcji, bo to może mieć znaczenie dla kwestii zajęte – niezajęte oraz prawidłowości użycia danej nazwy. Bo jeśli np. ktoś napisze o NRD w roku 1999 albo Czechach w 1924, to zaliczy błąd, a taki błędny wybór może wyeliminować niepotrzebnie kraj.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, niby tak. Ale przecież można pisać historię alternatywną, w której nazwa utrzymuje się dłużej lub krócej...

Zastanowię się jeszcze nad tym.

Babska logika rządzi!

Na przykład Galia w XX wieku?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jeśli uzasadnisz to w tekście, to dlaczego nie? Ale chyba dużo by trzeba było w historii namieszać.

Babska logika rządzi!

Finklo, imo poważna historia alternatywna przekreśla zamysł konkursu. Bo jeśli ktoś wrzuci Ruś Kijowską w XXI w., to zabiera państwo czyli podstawę konkursu komuś, kto chciałby o historycznej Rusi Kijowskiej pisać. No i jak ocenić sensowność (a raczej zapewne bezsensowność) realiów w takim wypadku?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No i jak ocenić sensowność (a raczej zapewne bezsensowność) realiów w takim wypadku?

Właśnie. Nawet, gdyby to państwo zamknąć w kieszonce czasoprzestrzeni na ileś wieków, w nim samym musiałyby zajść jakieś zmiany (choćby związane z dostosowaniem się do zamknięcia w kieszonce czasoprzestrzeni) i nie byłoby już takim samym państwem, jak to, które znamy.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Na szczęście to konkurs z motywem geograficznym, a nie historycznym.

Drakaino, jeśli ktoś napisze bezsensowny tekst o Rusi Kijowskiej, to i tak nic w konkursie nie ugra. Ale zabronić mu tego nie można. Że może zablokować kogoś z ciekawszym pomysłem – prawda. Ale zawsze można publikować do 7 kwietnia.

Zastanowimy się nad tym z jurkami.

Babska logika rządzi!

Brightside, ale geografia polityczna nie jest dana raz na zawsze :P A nawet nie ewoluuje w sposób przewidywalny.

 

Finklo – ramy historyczne bytów państwowych pozwolą uniknąć bezsensownego zabierania komuś państwa, dlatego za nimi optuję.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wydaje mi się,że clue konkursu jest osadzenie historii w środowisku jakiegoś kraju, niezależnie czy współczesnego, czy minionego. Nie o uprawianie historii alternatywnej się tu rozchodzi, tylko o snucie historii w oparciu o to, co mamy. No może z jakimiś małymi historycznymi edycjami, ale IMO nie o to powinno się rozchodzić. ;)

Nie o uprawianie historii alternatywnej się tu rozchodzi

No właśnie, o tym cały czas mówię – jestem zdecydowanie przeciwna historii alternatywnej (w sensie: zmieniającej granice terytorialne dla danej epoki) w tym konkursie.

Sądząc po przykładach, autorka konkursu przez “kraj” rozumie byt terytorialno-polityczny, a nie “krainę geograficzną”. Ergo, przyjęcie kryteriów historycznych: akcja dzieje się wtedy, kiedy dane państwo realnie istniało, wydaje się rozsądne. Moim skromnym zdaniem w tym konkursie historia alternatywna (terytorialnie) może być polem do nadużyć i daje możliwość pójścia na łatwiznę. Bo inne zmiany – czemu nie, byle z głową. Niech sobie będzie Belizariusz cesarzem, a nie Justynian, ale Persji i tak nie podbije.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kolejny konkurs, świetnie :) Może mi się tym razem uda.

Exit light

Finklo, a co z państwem które swoją stronę na wikipedii ma (nawet po polsku!), aaaaaale tak zasadniczo nie ma zbyt wielu dowodów na jego istnienie. W zasadzie jest głównie jedno źródło, i to nie koniecznie wybitnie rzetelne xD I nie chodzi tu o Atlantydę. 

San Escobar? No, nie, to zaliczam do kategorii wymyślonych/ fantastycznych. Ale Tolkien czy Le Guin robili to lepiej. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie, nie chodzi o San Escobar, chociaż to też ciekawy kierunek myślenia :D Mogę ci podesłać o co konkretnie chodzi i mi zdecydujesz. Nie ma żadnej presji, ale już jakiś czas temu miałem ochotę o tym napisać a teraz by była wymówka :D 

Po co tak cudować, skoro można napisać np. o Litwie? XD

A co rozumiesz przez "Litwę"?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Litwa, Republika Litewska – państwo w Europie, jeden z krajów bałtyckich, członek Unii Europejskiej i NATO; graniczy od zachodu z Rosją (obwodem kaliningradzkim), od południowego zachodu z Polszą, od wschodu z Białorusią, od północy z Łotwą.

To dość klasyczne rozumienie Litwy, chyba możemy się na nie zgodzić xD

Nie no, jasne, jeśli piszesz współcześnie to jest to oczywiste, bierzemy obecne granice. Ale z “klasycznym rozumieniem” nie ma to wiele wspólnego ;)

A opowiadania nie muszą być osadzone w realiach współczesnych. Jeśli ktoś zechce pisać o Litwie Giedymina, to terytorium jest inne, a co z Wielkim Księstwem Litewskim w ramach Rzeczpospolitej (już zostawmy różnice ustrojowe przed i po unii lubelskiej, czyli niezależność państwową, bo w ogóle państwa federacyjne to kłopot) czyli większą częścią historii tego kraju? Co więcej, np. takie Wilno po I wojnie zmieniało przynależność państwową kilkakrotnie... Ergo pisząc o Wilnie w latach 1922-39 piszemy... o Polsce. Skoro “Ruś Kijowska”, “Rosja” i “ZSRR” to trzy różne państwa (komentarz nr 1 do regulaminu), to te trzy byty litewskie są też trzema różnymi państwami, a było ich, co gorsza, więcej po 1918...

Przy tym Litwa to i tak dość łatwy przypadek – co np. z taką Italią?

 

Dlatego ceterum censeo – powinny być brane pod uwagę granice terytorialne zgodne z czasem, w którym dzieje się opowiadanie. Nie wiem, może tych osadzonych w czasach dawniejszych będzie mało, ale nadal mogą w niektórych przypadkach pojawić się pytania, które państwo zostanie przy ich pomocy wycięte.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No tak, liczy się przynależność państwowa danego obszaru w czasach akcji.

I mam nadzieję, że nikt nie napisze o Grodach Czerwieńskich. ;-)

Babska logika rządzi!

Czyli Litwa współczesna nie wycina Wielkiego Księstwa analogicznie do Rusi-Rosji-ZSRR? (Nie żebym zamierzała coś o nim pisać, ale skoro już siedliśmy na Litwie...)

 

PS. Mogę w razie czego na ochotnika zaoferować pomoc w rozstrzyganiu sporów w kwestii historycznych państwowości i związanego z tym wycinania, oczywiście w miarę możliwości, bo na zmianach terytorialnych w Afryce, dalekiej Azji itd. się nie znam.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wielkie Księstwo Litewskie to inne państwo niż współczesna Litwa/ Republika Litewska (Rzeczpospolita Obojga Narodów to jeszcze inna bajka). Pechowo Republika Litewska z lat 1918-1949 nazywa się tak samo jak współczesna, więc traktuję jak jedno państwo. Rozstrzygająca dla mnie jest nazwa, a nie terytorium.

 

A wiesz, Drakaino, konsultacje historyczne pewnie chętnie przyjmę, bo coraz wyraźniej widzę, że wiedzy historycznej mi brakuje. Chyba że ktoś z pozostałych jurorów takowąż posiada? Jeśli w gronie żurów nie będziemy mogli rozstrzygnąć, to chyba się zgłosimy, o ile nie będzie konfliktu interesów.

Rozpiszę się w pierwszym komentarzu, żeby minimalizować wątpliwości.

Babska logika rządzi!

o ile nie będzie konfliktu interesów

:P

Skądinąd wymyśliłam sobie pokonkursową publicystykę o tym problemie... Znaczy terytoriów, państw itd., a nie konfliktu interesów.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie zapominajcie o republice Litwy Środkowej :P

Śledzik. :)

Światowiderze, jak już być okropnie szczegółowym, to w 1918 i Królestwo Litwy się znajdzie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Litości! Nie zmuszajcie jurków do szybkich studiów geo-historycznych! ;-)

Pamiętajcie, że jak sobie wymyślicie jakieś państewko, które istniało dwa tygodnie i dało się w tym czasie obejść piętnaście razy, to musicie jeszcze tam wcisnąć fabułę. :-) I dobrze, żeby była ciekawa.

Babska logika rządzi!

Długość tekstów. Nikogo nie będę dyskwalifikować, jeśli się nie zmieści w limicie

A co z nie dotarciem do limitu?

 

Druga sprawa: kwestia “unikalności” nadaje oryginalności, ale... może się zdarzyć, ze całkiem niezły tekst przestanie być taki fajny, jak pod koniec szlifów okaże się, ze trzeba poprzerabiać opowiadanie na rzecz kraju podobnego, ale być może nie aż tak dopasowanego. I wcale nie musi to być kraj “popularny”.

Wilku, wyżej była propozycja, żeby dla chętnych albo czujących oddech konkurencji na karku stworzyć wątek dla planów terytorialnych – nic nie stoi na przeszkodzie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O, nawet mam na warsztacie coś co się dzieje gdzieś :) nie zdziwię się, jak się nie wyrobię, ale zapalam sobie gwiazdkę.

A co z nie dotarciem do limitu?

To samo. Napiszesz 16 kilo – jeden minus. Napiszesz 14 – dwa. Im dalej od limitu, tym bardziej łupnę.

Jest ryzyko, jest zabawa. :-) Zawsze możesz opublikować do 7 kwietnia. Ale już się ludzie zmawiają na temat, gdzie będą sobie zaklepywać kraje/ uprzedzać, na jaki temat piszą.

Bez przesady, państw jest chyba około 200, historycznych – po wielekroć tyle, a aktywnych użytkowników pewnie kilkudziesięciu. Jeśli ktoś nie celuje w Polskę, kraje ościenne lub najważniejsze gospodarki światowe, to szanse chyba ma spore. Ale pewności nie ma – nigdy takiego konkursu nie było. :-)

Babska logika rządzi!

Co do wątku z rezerwacjami – w praktyce posiadanie pomysłu nie oznacza jego finalizacji i znów szkoda potem przez to marnować potencjał tekstu. Osobiście nie mam z tym problemów, ale widze potencjalne ryzyko z czysto czytelniczego punktu widzenia.

 

Jeden minus – ok. A w jakiej skali? :-)

 

w praktyce posiadanie pomysłu nie oznacza jego finalizacji

Dlatego moim skromnym zdaniem to powinien być co najwyżej wątek o planach, a nie o rezerwacjach, bez zobowiązań. I dla chętnych, nie obowiązkowy. Finkla wymyśliła fajną zabawę z nietypowymi regułami, więc po co próbować ją zepsuć?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jakby Wam wytłumaczyć, ile waży minus... Podobne podejście stosowaliśmy w “naukowym” konkursie Naz. Bella napisała świetny tekst (IMO, najlepszy ze wszystkich), ale poważnie przekroczyła limit. W mojej klasyfikacji minusy za przekroczenie zepchnęły to opowiadanie na drugie miejsce.

Babska logika rządzi!

Nic nie próbuję psuć, zgłaszam wątpliwość mając ndzieję na pełne tej wątpliwości rozwianie :-) 

Bo co do fajności pomysłu nie mam wątpliwości. Sam fakt możliwości wyboru wersji państwa “po (lub przed) zmianie nazwy” tworzy w niektórych sytuacjach furtkę, wiec zakładam, co też jest fajne :) 

 

A co do minusów... Padło “punkty”, więc sie zasugerowałem. Jeśli np. maksymalnie można zdobyć 5 punktów, to punkt karny jest cięższy niż w przypadku, gdy maksymalna liczba punktów to dwadzieścia ;-) Ale rozumiem, że to punkty metaforyczne i ocena jest bardziej płynna ;-)

Wilku, ja nie mówiłam do Ciebie, tylko do idei wątku z rezerwacjami sensu stricto :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wątek z rezerwacjami to w ogóle może sprawić, ze najbardziej oryginalne pomysły staną się spoilerami samymi w sobie ;-)

Jeśli ktoś je ujawni, bo przecież obowiązku nie ma...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tl;dr. Czy tam jest gdzieś napisane, do jakiego państwa należała Wyspa Wielkanocna, zanim ją przejęło Chile? Ktoś napisze tekst o historii tej wyspy, to będę wnikać. ;-)

Babska logika rządzi!

1. Odnośnie rozstrzyganie przez Wikipedię – czy jeśli Wiki nie rozstrzyga, ale jest się w stanie wskazać łatwo dostępne źródło, to to wystarczy?

2. Czy możliwe jest dodanie tekstu dwuautorskiego? 

 

Wilku, oddam pod rozwagę jurorów.

Babska logika rządzi!

Wczoraj jurki trochę się ponaradzały, coś tam ustaliliśmy:

– Jednak poprosimy o podanie przybliżonego czasu akcji w przedmowie.

– Dopuszczamy historie alternatywne, ale nie takie zmieniające nazwę kraju. Jeśli w realu państwo w 1600 roku zmieniło nazwę z “Cesarstwo X” na “Republika X”, to niech w historii alternatywnej też tak się stanie. Ale kto inny może zasiąść na tronie, kto inny wygrać bitwę... Tylko bez Galii w XX wieku itp.

– Robimy wyjątek dla USA – każdy stan jest traktowany jak oddzielne państwo. Czyli może startować w konkursie i Alaska, i Teksas. Współjurorzy przekonali mnie, że to jednak całkiem inne byty. Z pozostałych państw połączonych – użycie jednego kraju/ kantonu/ czegokolwiek oznacza, że cała federacja jest wykorzystana. Ktoś napisze coś o współczesnej Walii – UK wypada z obiegu. Ale jeśli umieści się akcję w Szkocji, kiedy była samodzielnym królestwem – UK nadal jest do wzięcia.

– Kraje proszę wybierać takie, żeby nie było wątpliwości, że naprawdę istniały. Eldorada i inne Królestwa Księdza Jana nie startują w konkursie.

 

Zaraz odpowiednio zedytuję pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

Jury locutum? Bo dyskutowałabym aż takie rozdrobnienie USA, bo to oznacza, że cały konkurs można obskoczyć jednym krajem... Podczas gdy istniały organizmy państwowe o jeszcze luźniejszej formie federacji i większej autonomii poszczególnych części (np. Austro-Węgry po 1867). Zrozumiałabym np. podział na północ i południe podczas wojny secesyjnej, niewątpliwie odrębnym bytem, choć chronologicznie ograniczonym, była też Republika Teksasu. Rozumiem też poczucie, że przy tak ogromnym obszarze po prostu kusi to, że Alaska i Teksas to dwa różne klimaty, ale jednak państwo obecnie jest jedno, podobnie jak Niemcy. No i Karolina Północna nie różni się aż tak bardzo od Południowej pod żadnym względem...

 

Edyta: ugodowo USA można podzielić na regiony: np. wschodnie wybrzeże, zachodnie wybrzeże, stare południe, środkowy zachód, no i osobno nieszczęsną Alaskę oraz Hawaje.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, Jury locutum, causa finita. ;-)

Zgadzam się z Tobą, że wiele regionów jest do siebie podobnych. Mam nadzieję, że nie wpłyną teksty z jedną i drugą Dakotą. ;-)

Ale z drugiej strony – w tym kraju można umieścić wiele ciekawych fabuł; i Chicago w czasach prohibicji, i wojna secesyjna, i zniesienie niewolnictwa, i Mayflower, i Indianie, i kasyna, i westerny, i Disneyland...

A z trzeciej – wymóg mocnego powiązania fabuły z miejscem pozostaje. Jeśli ktoś pisze o Georgii, to niech nas przekona, że ta historia nie mogła się zdarzyć w Missisipi. :-)

Babska logika rządzi!

Tylko wiesz, kwestia precedensu – we współczesnych Włoszech Kalabria i Lombardia to jak północ i południe Stanów, a w Niemczech Bawaria też jest bardzo odrębna kulturowo i gdzie jej do Hamburga... Kraje związkowe Niemiec mają na dodatek własne rządy :/ Ja tak trochę prokrastynuję, a trochę wynajduję luki prawne dla poddierżania rozgowora, ale warto mieć to na względzie, skoro się taką furtkę dało.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie, USA to jedyny wyjątek. Nie przesadzajmy, już jest z czego wybierać. Jak masz upatrzony kawałek Włoch, to pewnie bez problemu znajdziesz taki okres, kiedy był samodzielnym państwem. ;-)

Babska logika rządzi!

Można też nie babrać się historią i problem cudownie znika. :p

Finklo, o siebie się nie martwię ;) I też uważam, że wybór jest ogromny bez dzielenia USA. Ale te pół setki bytów we współczesnych (patrzę na Ciebie, Brightside; o Niemczech też pisałam współczesnych, bo problem wcale nie znika) USA troszkę zgrzyta – jak już nie Niemcy, to co np. z republikami radzieckimi? Choć oczywiście, w sumie mam nadzieję, że to problem akademicki i nie będzie tych dwóch Dakot, o których wspomniałaś, a walki będą prowadzone o inne terytoria ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Myślę, że jak ktoś wybierze Uzbekistan i odniesie się do Uzbeckiej SRR, to nie wykreśli to od razu całej Rosji, ZSRR i cholera wie w skład czego ten teren jeszcze wchodził. Jak ktoś wybierze NRD, to niechże skacze po historii w okolicach Berlina, jeśli mu to pomoże, ale skoro bazuje na NRD, to po co wykreślać całe Niemcy?

Obecnie Uzbekistan to samodzielne państwo. Jeśli ktoś osadzi tam akcję na przykład w 1960, to wykreśli ZSRR, bo do tego państwa natenczas to terytorium należało. Ale Rosja i Ruś Kijowska zostaną w puli. Takoż Baktria czy inne państwo Seleucydów, które rządziło tam dawno temu...

Jeśli ktoś wykorzysta NRD, to RFN może grać dalej. Tak samo Święte Cesarstwo Rzymskie i inne twory.

Babska logika rządzi!

NRD w ujęciu regulaminu w sposób oczywisty tworzy odrębne państwo, ale z RFN trochę kłopot, bo jest ciągłość nazwy po dwudziestowiecznym zjednoczeniu...

 

Skądinąd, na konwentach zdarza mi się robić prelekcje pod ogólnym hasłem “kiedy historyk robi facepalm” – a ta dyskusja tylko potwierdza stojącą za nimi tezę, że o ile problem, czy coś działa zgodnie z biologią lub fizyką, przyrodnikom wydaje się ważny, o tyle na realia historyczne i ścisłość w tym względzie machają ręką, uznając je za nieistotne. Co pięknie wpisuje się w ogólny nurt, że humanistyka jest nieważna i niepoważna.

A właśnie metodologiczna ścisłość wymaga postawienia sprawy tak: skoro USA są jedynym wyjątkiem, a współczesne Monachium przekreśla całe współczesne Niemcy, to Uzbecka SRR przekreśla całe ZSRR, choć nie Rosję we wszystkich jej wcieleniach poza ZSRR i nie współczesny Uzbekistan, nie mówiąc już np. o starożytnej Baktrii ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Co pięknie wpisuje się w ogólny nurt, że humanistyka jest nieważna i niepoważna.

To wszystko wina Bacona :) (zajrzyj na blog Edwarda Fesera – pięknie objaśnia fizykom, że nie mają racji).

Wydaje mi się, że to rozmycie wynika po prostu z dopuszczenia sięgania w przeszłość – gdyby było wolno wybrać tylko obecne państwa, nie byłoby problemu.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wydaje mi się, że to rozmycie wynika po prostu z dopuszczenia sięgania w przeszłość – gdyby było wolno wybrać tylko obecne państwa, nie byłoby problemu.

O to to.

Marudy... Wolno wybrać nie tylko dzisiejsze państwa, ale i starsze, a im źle.

Bałam się, że wtedy wielu uczestników na siłę pisałaby o małych państwach, których jedyną zaletą jest to, że są egzotyczne. Z czego słynie Trynidad i Tobago?

Babska logika rządzi!

Ale gdyby ktoś na przykład postanowił napisać o Korei Północnej, to co tam jest takiego, czego nie ma ani w Korei Południowej, ani w pierwszej z brzegu dyktaturze (i co by się dało upchnąć w pięćdziesiąt tysięcy znaków opowiadania, a nie relacji podróżniczej)? Miejsce, w którym Kim Dzong Un, wielki wódz, odczuł parcie na pęcherz?

ETA: A z kolei pustynia Mojave zajmuje pięć stanów, a Sonora leży na granicy USA-Meksyk. I teraz załóżmy, że komuś jest potrzebna jedna z nich, żeby na niej siadło UFO albo pojawiło się el pueblo invisible (właśnie zmyśliłam tę nazwę, ale Free Dictionary mówi, że jest OK), albo szaman z peyotlem... Po prostu “akcja osadzona w jakimś państwie”, nawet z ograniczeniami czasowymi, to mało konkretne wytyczne. Przewiduję problemy z tekstami nie na temat. :(

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Pomyślałem o Rzeczpospolitej Zakopiańskiej. Kiedyś się wymądrzałem publicznie na temat Żeromskiego, byłoby jak znalazł. ;-)

Fajny pomysł, choć o takich Prusach się nie napisze, ze względu brak struktur państwowych.

Gratuluję, Finkla, konceptu! Czy się wyrobię, nie wiem, ale z chęcią będę śledził. :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Masz na myśli Prusów średniowiecznych? Myślę, że w takich przypadkach należy zdać się na zdrowy rozsądek, a nie kwestię struktur państwowych, bo np. Galia z czasów Cezara też ich nie miała, a nikt by się jej nie czepiał (choć zapewne pojawiłby się problem, gdyby powstały dwa opowiadania – na terenach zamieszkałych przez zdecydowanie odmienne plemiona, choćby te wymienione w pierwszym rozdziale De bello gallico). Prusowie zajmowali konkretne obszary, mamy na ten temat wiedzę, nie widzę przeszkód, choć nie wiem, co na to szlachetne Jury.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Można też nie babrać się historią i problem cudownie znika. :p

POLAĆ TEMU PANU!!! c[_] c[_]

Mam nadzieję, że mimo drakainowych dywagacji w tym wątku, portalowicze nie zasugerują się i przynajmniej parę opowiadań będzie rozgrywać się we współczesności.

 

Wyjątek dotyczący Stanów jest moją sugestią – gdyby nie padł, wątpię, czy ktokolwiek zaryzykowałby pisanie o tak popularnym państwie – zbyt wysokie ryzyko zdublowania. A ja chciałabym *kaszl-kaszl-pięćpunktówodKamzapisanieostanach-kaszl* o Ameryce poczytać.

 

No i Karolina Północna nie różni się aż tak bardzo od Południowej pod żadnym względem...

Urocze, że padł przykład stanów, w których mieszkałam. Różnice da się znaleźć, a im trudniej, tym ciekawiej. Stawiam piwo na nastęnym fantastycznym zlocie temu, kto odważy się napisać o Karolinie ;)

A ja chciałabym *kaszl-kaszl-pięćpunktówodKamzapisanieostanach-kaszl* o Ameryce poczytać.

Oj, stronniczość jurorów XD

Różnice da się znaleźć, a im trudniej, tym ciekawiej.

Na pewno się da, ale jak o nich napisać, i to fabularnie?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, im silniejsze powiązanie z krajem, tym lepiej. Pisałam w pierwszym komciu o nocy polarnej – jest dostępna w więcej niż jednym państwie, ale już jakieś ograniczenia narzuca, więc uznam. Szaman z peyotlem działa tak samo. Podobnie klan komunistycznych świrniętych kacyków. Północna Korea do tego ma technologie, którymi Kuba już nie dysponuje. Zdaje się, że mają bomby atomowe i chętnie by Kosmos podbili. Tu już można ładnie zawalczyć.

Wilku, zapraszam do zabawy. Ale raczej nie z Rzeczpospolitą Zakopiańską. Poszukaj czegoś trwalszego i bardziej rozpoznawanego na arenie międzynarodowej. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobra, bo chyba nie zrozumiałam idei i muszę wyklarować – chodzi Ci wyłącznie o dekoracje? Czy o jakieś genius loci też?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Na pewno się da, ale jak o nich napisać, i to fabularnie?

Halo, jesteśmy na forum pisarzy, ludzi o nieskończonej kreatywności, artystów, którzy nie mają ograniczeń ;)

Tarnino, znajdź pomysł i pracuj nad nim bez presji. Przecież to nie tak, że będziemy linijka po linijce sprawdzać, czy każdy detal jest uzasadniony i niezbywalny i dyskwalifikować opowiadania, bo znajdują się w Karolinie Północnej, a mogłyby w Południowej. Nie panikujcie.

A czy szaman z peyotlem jest dekoracją? To zależy, jaką rolę mu przypiszesz. Jeśli któryś z bohaterów ten peyotl zażyje i to wywrze wpływ na fabułę, to w porządku. Ten kaktus w każdym miejscu nie rośnie, to już jest związek z określonym regionem. Ale jeśli szaman minie bohatera w ciemnej uliczce, cicho zachęcając do kupna – no to już stanowi tylko dekorację i można go wymienić na alfonsa z renesansowych Włoch.

Związki między tekstem a krajem dopuszczam różne. Może to także być istotna rola lokalnej flory lub fauny.

Babska logika rządzi!

Ale jeśli szaman minie bohatera w ciemnej uliczce, cicho zachęcając do kupna

Szamani tak nie działają, pff. Wiem, dzielę włos na szesnaścioro, ech.

artystów, którzy nie mają ograniczeń ;)

Nie ma sztuki bez ograniczeń, kam. Właśnie te ograniczenia próbujemy (chyba?) ustalić.

 

Ponieważ moje poczucie humoru jest, jak się okazuje, nieodwołalnie zwichnięte, tu coś na rozluźnienie atmosfery (wiedziałyście, że mieszkamy w Norwegii?).

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kam, no zabawnie, że “trafiłam” z tymi Karolinami... Różnice można znaleźć wszędzie (weźmy choćby trzy zabory w 2 poł. XIX w. ...; Karoliny kiedyś były jednym terytorium wraz z kilkoma innymi stanami), niemniej pytanie, czy są istotne (jak już napisała Finkla). Karolina Pn i Pd a Alaska i Teksas to nawet “na oko” bardzo różne różnice ;)

 

A właściwie cały mój rozkmin wziął się od wypowiedzi bodaj Ajzan, że ma opowiadanie “we Włoszech”. O ile pamiętam z innego wątku (Retro), ma je w jakiejś epoce historycznej, w której państwa “Włochy” nie było, ale jeśli wpisze w przedmowie “Włochy” (błędnie), to ktoś następny może się – również błędnie – zasugerować. I takie sprawy trzeba jakoś rozstrzygać, stąd sugestia powiązania terytorium z czasem akcji.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

OK, już wspominałam, że jednak chcemy czas akcji w przedmowie. Na tyle dokładny, na tyle to ma znaczenie dla nazwy kraju. Czasem wystarczy “współcześnie” czy “średniowiecze”.

Mam cichą nadzieję, że jak ktoś zauważy niezgodność nazwy i daty, to da znać autorowi, nawet bez czekania na jury.

Babska logika rządzi!

@Drakaina

Jeśli wyznacznikiem jest Wikipedia, plus wiedza historyczna, to zdrowy rozsądek zda się tu na nic. Chyba, że udowodnisz istnienie struktur państwowych, a zwłaszcza wspólną politykę zagraniczną Prusów. Moim zdaniem po takim wyczynie habilitację masz w kieszeni. Życzę! :-) Choć to oczywiście nie jest recepcja antyku w kulturze XVIII wieku. ;-)

Ciekawym wyzwaniem dla piszących może być ulokowanie opowieści w czasie powstanie państwa krzyżackiego. To byli wyjątkowi mocarze. Mam tu na myśli pierwszych rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego i knechtów. Wkroczyli na obce pod każdym względem tereny bez trwogi. Pojęcie Übermensch w tym wypadku pasuje jak ulał. Oczywiście nie w koncepcji Dostojewskiego. ;-)

Na marginesie, powinnaś dołączyć do Jury, bo masz bardzo dużo do powiedzenia na temat tego konkursu. Finkla napisała, że są jeszcze dwa wolne miejsca. Startuj!

 

@Finkla

Dziękuję za zaproszenie. Mam ważny dla siebie referat 1 kwietnia i on mi zabiera cały czas „po godzinach”. Potem na jego kanwie powstanie książka. Nie wiem, czy znajdę dość czasu. Pomysłu Ci jednak szczerze gratuluję i, jak widać, wątek śledzę. :-)

Rzeczpospolita Zakopiańska istniała prawie cztery tygodnie. Ja bym uznał (żart ;-) )!

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Rzeczpospolita Zakopiańska istniała prawie cztery tygodnie. Ja bym uznał (żart ;-) )!

Na Wikipedii jest, więc warunki określone w regulaminie spełnia.

Ale jest tam opisana jako “przejściowy twór państwowy”.

Tak z ręką na sercu – kto uważa, że to pełnoprawne państwo i że powinno się liczyć w konkursie?

Babska logika rządzi!

Ja nie. Bo to raczej jest uważane za pierwszą manifestację niezależnej państwowości polskiej po I wojnie niż odrębny twór polityczny. I nie było uznane międzynarodowo.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wy tak serio o tej Rzeczypospolitej Zakopiańskiej?! :-D

Cytując: „dystans, albo wszyscy umrzemy”! ;-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Łatwo Ci mówić. Ja jestem jurkiem, powaga urzędu etc. ;-)

Babska logika rządzi!

Wilku, haba jednak spróbuję zrobić z czegoś innego ;) I nie z recepcji antyku w XVIII w.

 

A co do Prusów – wydaje mi się, że w przypadku kultur takich jak ta właśnie czy przywoływani Galowie z czasów podboju rzymskiego, nie ma sensu stosować nowoczesnych wyznaczników państwowości. W regulaminie nie ma nic o obowiązkowych strukturach państwowych, chyba że coś się ostatnio zmieniło, nie śledzę wszystkich modyfikacji pierwszego komentarza ;) Taki warunek wycinałby część całkiem ciekawych rejonów, których skądinąd pewnie nikt nie ruszy... Jakaś organizacja plemienna istniała, co z tego, że niespełniająca nowszych definicji państwa – skądinąd przecież problemy z terytoriami historycznymi biorą się stąd, że do XVIII w. sporo ziem przechodziło co rusz z rąk do rąk, a i w XIX i XX w. wielkie traktaty pokojowe nadal robiły zamieszanie. Terytorium i przynależność polityczna rozłaziły się bardzo długo, więc dla części dawniejszej historii trzeba zrobić zdroworozsądkowy wyjątek, wyłączający kryteria takie jak struktury i wspólna polityka zagraniczna. Zwłaszcza że nawet i to nie zawsze działa jednoznacznie, co pokazuje np. ewolucja monarchii habsburskiej.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie upieram się przy nowoczesnej definicji państwowości. Podałam, że jakieś organy centralne i polityka zagraniczna. Prusy bym uznała. Przy plemionach łowców-zbieraczy mocno kręciłabym nosem. Chociaż teoretycznie mogą mieć starszyznę i wdawać się w wojny z innymi plemionami, więc powyższe warunki jakby spełnione.

Babska logika rządzi!

A wiecie jak zapamiętać z łatwością państwa Ameryki Środkowej?

A no proszę:

 

“Gdy byłem słodki h.j nie kupił papierosów” :D

 

Czyli...

 

Gdy – G – Gwatemala

Byłem – B – Belize

S – Salvador

H – honduras

N – Nikaragua

K – Kostaryka

P – Panama

 

:P

H.j przez h?

Po przeczytaniu spalić monitor.

No... Tak dla łatwości zapamiętywania :)

 

To może być hamak hamak albo haczyk :D

 

Proszę, nie piszcie Berylowi... :P

Horacy?!

Gdyby było przez ch, ktoś mógłby pomyśleć, że to Chile... ;-)

Babska logika rządzi!

Dokładnie.

Jakoś zabawnie się zrobiło na portalu ostatnio, nie?

Czy to tylko ja mam taki dobry humor?

Chciałbym się przypomnieć z moimi pytaniami ;-)

 

A co do Rzeczpospolitej Zakopianskiej – krótkie istnienie to nadal istnienie. Choć faktycznie, można dyskutować, czy np. (wychodząc poza historię) las Sherwood był “przejściowym tworem”, skoro było samostanowienie ;-)

Ale jeśli wykluczymy Rzeczpospolitą Zakopianską, to warto by było doprecyzować sprawę, bo znam przypadki bardziej dyskusyjne, choć robiące trochę zamieszania.

BTW – a co z np. Palestyną, której status jest nieuregulowany? :-)

 

Ja pamiętam, ale jeszcze wszystkie jurki się nie wypowiedziały.

Palestynę bym uznała. Znaczy, w konkursie (skoro nazywa się “Państwo Palestyna”). Czy na arenie międzynarodowej, to nie wiem, bo się nie znam.

Babska logika rządzi!

Wilku,

Odnośnie rozstrzyganie przez Wikipedię – czy jeśli Wiki nie rozstrzyga, ale jest się w stanie wskazać łatwo dostępne źródło, to to wystarczy?

W takich przypadkach napiszcie do jury PW, rozstrzygniemy, czy uznajemy takie państwo.

Nad dwuautorowością jeszcze debatujemy.

Babska logika rządzi!

Wilku, jest odpowiedź:

Czy możliwe jest dodanie tekstu dwuautorskiego? 

Owszem, możesz pisać na cztery łapy. Ale żaden z Autorów nie może już publikować więcej tekstów. Znaczy, w konkursie.

Babska logika rządzi!

Bardzo podoba mi się Twój konkurs, Finklo.

Cieszę się. Wybieraj państwo i pisz. :-)

Babska logika rządzi!

U mnie to nie takie proste. Państwo już mam, teraz po głowie chodzi mi całe to dziadostwo, które nazywam myślami. Potem, jak już pomysły przekroczą masę krytyczną – wszystko spiszę.

No, ja już mam jedną scenę napisaną... I z trudem to odłożyłam, bo mam pilniejsze terminy :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przeglądając różne kraje co rusz wpadam na ciekawostki. Ot na przykład “terytoria niezorganizowane” Stanów Zjednoczonych (np. Samoa Amerykańska). Nie, nie wybieram tego. Ale sama forma zależności jest warta uwagi (w przypadku “terytoriów zorganizowanych” jak Portoryko to przynajmniej ustawa potwierdzają).

Chcesz spytać, czy Portoryko się nadaje?

Babska logika rządzi!

Podobnie jak Gibraltar, Grenlandia, Wyspy Owcze, Wyspa Man, Nowa Kaledonia, Sint Maarten i pewnie wiele, wiele innych.

Bo Litwa jest zbyt passe.

@Drakaina

Wiesz, to zasadniczo uwaga nie do mnie, tylko do Jury.

W regulaminie zapisano: „Tak z grubsza: państwo ma organy władzy centralnej i prowadzi własną politykę zagraniczną albo jest autarkiczne.

I

W kwestiach spornych rozstrzyga Wikipedia – jeśli taka nazwa państwa tam jest i została wprowadzona przed ogłoszeniem konkursu, to w porządku.”

Oczywiście można się spierać, ale ta propozycja jest czytelna i wskazuje przy tym źródło rozstrzygające, a to ważne. Prusowie (nie – Prusy) wypadają więc z baru, zmieceni przez Państwo Krzyżackie, co zresztą jest zgodne z faktami. Przy czym moim zdaniem można ulokować historię w tym drugim i opowiedzieć o tym pierwszym. Robiłem tak z Państwem Księdza Jana w „In taberna”.

 

@Finkla

Masz rację, że mi łatwo mówić. :-D Do wątku wyobrażeń Etiopii mam zebranych kilkanaście map z różnych epok. Świat się na nich zmieniał nie tylko pod względem granic, ale i zarysu kontynentów. :-D Różne określenia znikały, a pojawiały się nowe. Na przykład wody zmyły Ocean Etiopski i go nazywamy dziś Atlantyckim. Jeden mityczny lud wyparł drugi. Interesujące samo w sobie, ale nie na ten konkurs. :-)

Powodzenia i zdrowia Drogiemu Jury życzę!

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Robiłem tak z Państwem Księdza Jana w „In taberna”.

Czule wspominam :)

 

Co do Prusów vs. regulamin masz formalnie rację, ale ta racja zmiata również takie byty jak choćby wspomniana starożytna Galia, więc co jeśli ktoś będzie chciał napisać o Asterixie? Może np. Staruch zechce zrobić spin-off od swojego spalonego opowiadania na Retrowizje? Jak się okaże, że i tu spalony, to się chłopak załamie :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

@Finklo, nie, moje myśli idą w kierunku zupełnie innego państwa – o ile namówię do współpracy osobę, która owe państwo odwiedziła (w tym konkretnym przypadku ma to kluczowe znaczenie, jak się nie uda, to pomysł odłożę).

 

Tak się zastanawiam, czy ozdobienie tekstu fotkami wchodzi w grę?

Wchodzi, ale nie będzie brane pod uwagę przy ocenianiu. Literki się liczą.

Babska logika rządzi!

Jasna Strono, to nie ma być dziennik z podróży, tylko opowiadanie fantastyczne. Chyba, że masz fotkę la chupacabry?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, jeśli spodziewasz się nie ujrzeć motywu podróży w geograficznym konkursie, to jesteś naiwna. ;)

Jasna Strono, nie bronię Ci napisać opowieści podróżniczej (patrz – Podróże Guliwera). Ale właśnie – opowieści. Z fabułą. Dziennik z podróży nie ma fabuły, bo życie nie ma fabuły i nie jest literaturą. OK?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Hm. Czytywałem książki pisane w konwencji dziennika i jak najbardziej fabułę miały. I to nawet z motywem fantastycznym. Więc nie, nie OK.

A o powiedzeniu “życie pisze najlepsze scenariusze” pani słyszała?

Czytywałem książki pisane w konwencji dziennika i jak najbardziej fabułę miały.

W konwencji, słońce Ty moje. Sameś przyznał. W konwencji. Fabuła jest to:

układ zdarzeń w świecie przedstawionym utworu lit. (epickiego, dram.) i film., składających się na koleje życiowe ukazanych postaci; zdarzenia wchodzące w obręb f. pozostają ze sobą w związkach czasowych oraz przyczynowo-skutkowych i celowościowych;

Możesz, naturalnie, przyjąć, że świat jest w rzeczywistości wielkim opowiadaniem (jest to, jak mi się zdaje, sensowny pogląd metafizyczny, ale nie jestem tu obiektywna), ale zasadniczo chodzi o to, że z fabuły powinno coś wynikać. Powinna mieć jakiś sens, zdarzenia powinny na coś wskazywać. A życie na nic nie wskazuje. Po prostu jest.

A bon-moty nie mają wartości dowodowej.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

słońce Ty moje

<3

 

Cóż, jakkolwiek zgodzę się, że z opisywania całej podróży, wszystkiego po kolei, faktycznie może niewiele wynikać, tak stwierdzenie, że działania ludzi nie mają sensu, ergo życie nie ma sensu, trąca Schopenhauerem. :p

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

stwierdzenie, że działania ludzi nie mają sensu, ergo życie nie ma sensu, trąca Schopenhauerem. :p

Bo Schopenhauer to był wizjoner, który odkrył sens życia. Znaczy jego brak. Schopenhauer to był mądry gość <3

 

I jak najbardziej opowiadanie może mieć formę dziennika z podróży. Nawet te prawdziwe dzienniki z podróży czasem mają fabułę, a co dopiero fikcyjne :)

Uh, źle to sformułowałam i teraz nikt nie rozumie. Ach, jakże romantyczny jest mój żywot :)

Fabuła ma początek, rozwinięcie, zakończenie (albo, według szkoły japońskiej, początek, rozwinięcie, zmianę paradygmatu, wyjaśnienie). One powinny wypływać z jednego źródła i całość powinna się trzymać jakiejś artystycznej kupy.

Życie, na ile my je postrzegamy, kupy się nie trzyma. Nie jest spójne artystycznie (chyba, że jest, co czasami podejrzewam, ale to implikowałoby Artystę – moving on).

Prawdziwy dziennik z podróży może mieć fabułę – o ile autor wybrał z prawdziwych wydarzeń to, co mu pasowało, a resztę pominął, co zresztą każdy autor robi. Jeśli wybrał to, co pasowało do idei, którą chciał przekazać. Fikcyjny – weźmy na przykład tego Guliwera – powinien mieć fabułę, bo jest opowiadaniem, które tylko udaje dziennik z podróży. Autor nigdzie nie pojechał. Tkwił pół roku przy biurku i chodził najdalej do sklepu po piwo :) Podróże Guliwera są satyrą – mają ukazywać wady ludzi autorowi współczesnych i cywilizacji, którą widział wokół siebie. To można zrobić także w innej konwencji, ale Swiftowi akurat taka pasowała. Tak czy siak, chciał coś konkretnego powiedzieć i w ten sposób to powiedział.

A teksty na temat “obcy kraj” nie muszą być o podróżnikach – jasne, taka interpretacja narzuca się pierwsza, ale może ktoś wymyśli lepszą?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Mam wręcz wrażenie, że w tym konkursie im większa immersja w kraju opisywanym, tym lepiej.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Na przykład – jeśli ktoś wybierze Japonię, to właśnie mógłby fabułę zorganizować po japońsku. I z folkloru zaczerpnąć, i zupę miso dołożyć...

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I napisać po japońsku, a ja nic nie zrozumiem... ;-)

Ale tak – Japonia wydaje się wdzięcznym krajem na taki konkurs. Oni dużo rzeczy robią po swojemu. Choćby ruch lewostronny...

Babska logika rządzi!

Myślisz że ich ruch lewostronny jest odmienny od brytyjskiego?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Myślę, że podobne. Ale gdyby ktoś wymyślił sobie fabułę opartą na ruchu lewostronnym, a Brytania już była zajęta...

Babska logika rządzi!

To jest jeszcze Cypr. Gdzie jest wybuchowa mieszanka ruchu lewostronnego z grecką szkołą jazdy ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O, o ruchu na Cyprze nie wiedziałam. :-)

Babska logika rządzi!

Cypr. Wyspa miedzi. Miejsce narodzin Wenus. Punkt strategiczny ważny dla krzyżowców.

Zdecydowanie tematy typu “miłość i wojna”. Może odwieczna miłość pośród odwiecznej wojny?

Japonia. Egzotyka. Mono no aware, zen i estetyka buddyjska, haiku. Hiroshima i Nagasaki.

A więc – przemijanie. Powolne odchodzenie w przeszłość, we wspomnienia, tego, co istnieje tylko przez chwilę, a może tylko zdaje się istnieć...

Wielka Brytania. My home is my castle. Stiff upper lip. Blitz. Robin Hood. Delightful eccentricity.

Wszystko to ładnie sugeruje postać bohatera, który z wdziękiem i bez marudzenia robi to, co Słuszne i właściwe dżentelmenowi. Serious about what he does, but not necessarily about the way he does it.

Czyli – da się ;)

 

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ruch na Cyprze nadaje się na epicki horror. Byłam szoferem ekipy, wiem, co mówię...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ruch uliczny w Delhi – to jest dopiero artyzm.

W Indiach sama nie jeździłam, niestety :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Akurat w momencie, kiedy cierpiałem na totalny brak pomysłu, wyskoczyła mi informacja o tym konkursie. A potem miałem 3 godziny w samochodzie, żeby wszystko przegadać i przemyśleć. Dzięki, Finklo, za inspirację! Nawet jeśli okaże się, że tekst nie jest do końca dopasowany do konkursu, bo tu się ciągle trochę waham i ocenę pozostawię jednak jurorom, to najważniejszy cel osiągnięty – mam w głowie historię. ;)

Teraz dajcie mi tylko trochę wolnego czasu. 

Ależ proszę. :-)

To o inspiracji, czas sam musisz upolować.

Babska logika rządzi!

Co prawda, mnie jakoś wychodzi japońska struktura, a siedzę z tekstem w Europie...

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Byleś tylko nie wylądowała w chińskim pokoju... ;-)

Babska logika rządzi!

Searle jest Americano :P

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

No to tym bardziej – byłabyś rozrzucona po kilku kontynentach. ;-)

Babska logika rządzi!

No, dobra, skoro to był mój pomysł, żeby się deklarować, ogłaszam oto wszem i wobec (tru-tu-tu!) że mam szkic. Naszkicowałam Portugalię. Jakby się kto nie domyślił...

Wrzucę na betę, jak będzie mniej-więcej gotowe.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Naszkicowałam Portugalię

Ach <3

Doskonały wybór, moja droga!

(A spróbuj to skopać, to cię zmiażdżę jak drakaina, gdy ktoś pisze o jej Ludwikach)

Powodzenia <3 <3

Hmm.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Finklo, pytanie techniczne (a przy okazji informacja, o czym piszę, ale tekst planuję wrzucić w pierwszym tygodniu, więc nie myślcie, żeby mi go na złość zajmować! :D) – czy Hawaje na kilkanaście lat przed zjednoczeniem przez Kamehameha I to twór państwopodobny który sprosta wymaganiom konkursu?

Barniuszu, naradzimy się w wątku jurkowskim.

Babska logika rządzi!

(A spróbuj to skopać, to cię zmiażdżę jak drakaina, gdy ktoś pisze o jej Ludwikach)

Bierze człowiek udział w konkursie, żeby się odblokować...

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Barniuszu, jesteśmy jurkami o wielkich sercach, uznajemy, że Hawaje już były państwem, zanim zostały królestwem.

Tarnino, luzik, ja nigdy w Portugalii nie byłam, możesz kopać. ;-)

Babska logika rządzi!

Doceniam, padam do stóp.

Ciociu Finklo ;)

Nie wiem czy Cię to ucieszy, czy nie, ale... napisałem :P

A przynajmniej pierwszą wersję!

Cieszę się. :-)

Do początku publikowania jeszcze mnóstwo czasu. Niech odleży, odpocznie, może poproś kogoś o betę... Chcemy bardzo dobrych tekstów. :-)

Babska logika rządzi!

Też chcę bardzo dobrych tekstów, co łatwiej powiedzieć, niż zrobić ;)

Tu znalazłam takie coś – głównie brytyjskie legendy, ale nie tylko. Może się komuś przyda.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ciekawy konkurs. Pomysł już kiełkuje, może coś z niego wyrośnie.

Trochę mnie niepokoi zasada “każde państwo jeden raz”. Dla pewności – rozumiem, że jeśli na przykład za dwa tygodnie na betaliście pojawi się inne opowiadanie z “moim” krajem, to nadal mogę startować, o ile tylko opublikuję do 7 kwietnia?

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Tak.

Możesz jeszcze liczyć na to, że opublikujesz pierwsza niż ten ktoś z betalisty...

Babska logika rządzi!

Przy moim trybie pisania to pewnie mało prawdopodobne. :P

Dzięki za szybką odpowiedź, Finklo!

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Pomysłowy temat na konkurs :) Ja na razie pasuję, ale z chęcią poczytam opowiadania innych.

Oj, szkoda, Monique. Może jednak się skusisz? Pewnie wiele krajów pozostanie białymi plamami na fantastycznej mapie... ;-)

Babska logika rządzi!

To jak wszyscy deklarują czy pasują, to ja rzeknę, ze w weekend będzie się rozstrzygać czy będę pisać, czy nie ;-)

Trzymamy kciuki. :-)

Babska logika rządzi!

Nie mogę się zdecydować na rodzaj narracji. XD

Problemy pierwszego świata. ;-)

Babska logika rządzi!

Miałaś na pewnie na myśli “problemy pierwszoosobowego świata” :P 

:-)

Też. A także problemy kreatorów świata. ;-)

Babska logika rządzi!

Czy przez pierwsze siedem dni kraj, powiedzmy, Zimbabwe – co do problemów pierwszego i kolejnych światów – może pojawić się większą ilość razy niż dwa? Czy istnieje tu limit?

Przez pierwszy tydzień konkursu liczba tekstów z Zimbabwe jest nielimitowana. Potem – jeśli już kraj chociaż raz się pojawił – użyć go nie można. Chyba że jest się debiutantem. Ale Ty nie jesteś.

Babska logika rządzi!

Danke Anke!

Czy opowiadania opublikowane pierwszego kwietnia będą uznawane za żart i nie brane pod uwagę przez Marki i Jurki? :3

A jak sądzisz?

Babska logika rządzi!

Dzieciaczki, kontrola tornistrów.

 

Kto pisze, a kto już ma napisane? :)

Oesu jak mi nie idzie. :p

Jakie nie idzie, życie mało kiedy idzie, zacisnąć ząbki i do przodu!

Kawka na rozpęd, proszę!

c[_]

Ja też nienawidzę kawy :D Natomiast osoba od niej uzależniona nie ma wyjścia i musi ją pić :P

Tak samo palacze nienawidzą papierosów, jak mniemam :D

Też nienawidzę kawy. Ale lody kawowe uwielbiam.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jakie nie idzie, życie mało kiedy idzie, zacisnąć ząbki i do przodu!

Ōdī et amō. Quārē id faciam fortasse requīris.

Nesciō, sed fierī sentiō et excrucior.

Drakaino, proszę. Te są jeszcze z burbonem i kruszonymi orzechami (ja lubię kruszone orzechy, nie wiem, jak pan sędzia). (Nie guglajcie “lodów kawowych”, zrobicie się głodni.)

Co do moich działań tfurczych – właśnie unikam zaglądania na pierwszy komentarz betowniczy. Ale zaraz zajrzę. Zaraz zajrzę.

What the hell am I doing?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Drakaino – a kawa z lodami jest w stanie Cię skusić?

Żeby było w temacie... powiedzmy, wypita w Brazylii :P

Chce się komuś zerknąć na mój tekst, który chcę opublikować między 1szym a 7mym kwietnia?

23 tysiące znaków.

 

Czy my wszyscy idziemy w ciepłe kraje? Jest Brazylia, Portugalia, Hawaje...

Rymów mi nie staje XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Może wszystkim marzą się ciepłe kraje albo lato :P

Mój kraj tyż ciepły, ale tylko dlatego, że o Szwecji już pisałem. :x

Brazylia/Portugalia. Hawaje. (Wiremux ma też fajną muzyczkę z Tahiti, ale nikt o tym nie pisze – czy pisze?)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, jesteś okrutna. To są lody moich marzeń, a ja jestem na diecie :/

 

Piotrze – kawa z lodami prędzej, podobnie jak latte macchiato (we Włoszech), ale Brazylia to już mniej.

 

I zastanawiam się, czy mój kraj podpada pod ciepłe ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Matko Bosko Wiosenno, moją kawą wzgardzono... Pff!

c[_] c[_] c[_] 

Proszę bardzo, na stół wjeżdża kakao z pianką. Jak się nie podoba, to proszę pisać o suchym dziobie.

 

Drakaino, a jakiż to kraj...? ;>>>

Kakao też dopiero za dwa tygodnie :/ Ale za to z wielką chęcią!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czemu za dwa tygodnie? :o

Co Tobie, że Ci kofeiny wzbraniają?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Nie kofeiny (choć kawa niezbożowa też jest w kolumnie “niewskazane”), ale orzechów w tych wspaniałych lodach :( A za dwa tygodnie koniec diety! Która zasadniczo jest bezbolesna, ale jednak każde ograniczenie uwiera...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Moim skromnym zdaniem od diety lepsza jest trwała zmiana nawyków żywieniowych ze wskazaniem na mnóstwo owoców i warzyw.

To jest dieta z konkretnego wskazania, medyczna, dlatego krótkotrwała. Na dodatek nieodbiegająca bardzo mocno od moich nawyków żywieniowych. No i jestem ostatnią osobą, której przyszłoby do głowy się odchudzać :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ja nie miałem wyjścia :P

I może beryl wpadnie nawet i odchudzi ten konkurs za offtop :D

Ktoś mnie, nieświadomego oświeci, jak to jest z tym “zaklepywaniem” krajów? Czy to jest aby zgodne z pierwotnym regulaminem? I jeśli się kraj powtórzy (będzie drugi, trzeci, itd.), to jest dyskwalifikacja, czy jakieś ujemne punkciki? I na koniec, czy średnioroczna temperatura w danym kraju wpływa na ocenę?

Formalne zaklepywanie nie przeszło (na szczęście). Ale jeśli wrzucisz tekst w dniach 1-7 kwietnia, to nie ma ograniczeń. W kwestii dyskwalifikacji to Finkla musi potwierdzić, ale regulamin wskazuje na to, że tak, kraj powtórzony przez niedebiutanta po 7 kwietnia jest dyskwalifikowany. Zwróć jednak uwagę na kwestie historyczne (we wcześniejszej dyskusji) – one do pewnego stopnia umożliwiają powtarzanie lokacji.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dzięki Drakaino. Jako debiutant konkursowy mam fory. COOL!

Peter Barton, nie masz. Cytat z zasad: 

tekst konkursowy musi być pierwszym opublikowanym w karierze portalowej, drabble i fragmenty też się liczą

A już masz na koncie drabble. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Sic! Trudno, najwyżej będę żonglował krajami z regionu … albo poczekam na następne konkursy ;)

Spręż się przed siódmym i też będzie dobrze :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Najmocniej przepraszam, ale nie postulowałam zaklepywania takiego, że jak ktoś podbierze, to rozstrzelać. Postulowałam informowanie, co się robi, żeby inni mogli się poczuć swobodniej.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Peterze, w kwestii powtarzalności krajów Drakaina ma rację; skoro już coś opublikowałeś, to albo publikujesz do 7 kwietnia, albo osadzasz akcję w nówce sztuce nieśmiganej. W przeciwnym wypadku – tekst nie liczy się w konkursie.

Ja na temat zaklepywania się nie wypowiadam, chcecie, to sobie coś organizujcie, ale potem nie linczujcie cwanych gap, które wykorzystają zarezerwowany kraj.

Średnia temperatura kraju zasadniczo nie ma znaczenia. Ale jeśli ona stanowi część specyfiki – napiszesz o zamarzających badaczach Arktyki i osadzisz akcję na Grenlandii/ Alasce/ Kamczatce/ Kanadzie... – może wpłynąć.

Babska logika rządzi!

napiszesz o zamarzających badaczach Arktyki i osadzisz akcję na Grenlandii/ Alasce/ Kamczatce/ Kanadzie

To strasznie banalne :P Powinno się liczyć, jeśli napiszesz o zamarzających badaczach Arktyki i osadzisz akcję w Tanzanii czy Ekwadorze, a chociażby na Hawajach...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Swobodniej?! Jakoś nie mam pewności co do tej swobody. Trochę takie przymykanie drzwi i dociskanie terminem. Ale nie ma co jojczyć, tylko spiąć pośladki i spróbować przed ósmym.

Swobodniej: “A, moje opowiadanie o potworze zjadającym Kiribati nie jest pisane na próżno – nikt inny nie planuje Kiribati.” Tak swobodniej.

Powinno się liczyć, jeśli napiszesz o zamarzających badaczach Arktyki i osadzisz akcję w Tanzanii czy Ekwadorze, a chociażby na Hawajach...

W sumie w Ekwadorze są góry, a kosmici lubią teleportować tych śmiesznych ziemiaków XD

ETA: I zawsze możesz napisać o Eswatini.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, ale to może mieć też skutek przeciwny: druga osoba wymyśliła ten sam kraj i spręży się, żeby wrzucić to Kiribati przed Tobą, podczas gdy Ty żyjesz w miłym przekonaniu, że nikt Ci go nie zwinie sprzed nosa...

(Nie, nie piszę Portugalii, a nawet gdybym pisała, to z zupełnie innych czasów, ale i tak nie piszę)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hmm, no, może. Ale to by było nieładnie :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kurde, brutalne te finklowe zasady. Tym bardziej, że już wiem, że do świąt na pewno nie skończę. Ani nawet konkretnie nie zacznę... [*]

I jak tam, kochani? Kto już gotowy?

Komu palec już wisi nad enterem? Zaraz zaczynamy!

Współjurki, zaglądaliście do naszego tajnego wątku?

Babska logika rządzi!

O, są nowe jurki :)

 

Ja się zabieram za Geo od jutra (początek już napisany), dziś odsypiam finisz Retrowizji...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wczoraj odbywała się narada na temat pisania na cztery łapy :) 

Drakaino, to stare Jurki, tylko mnie ignorowali. Znaczy, gwiazdka im musiała umknąć w natłoku retro...

Babska logika rządzi!

Melduję, ze w temacie tajnego wątku jest literówka!

Gdzie?

Babska logika rządzi!

Nie jestem przekonana, czy to dobrze, ale... PIERWSZA! 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

<Fanfary>

Witamy, witamy. :-)

Przy okazji wyjaśnię wszystkim: jury będzie bibliotekować od razu podczas czytania, ale prawdziwe komentarze pojawią się później. I spieszę wyjaśnić, że klik biblioteczny wcale nie musi oznaczać, że tekst jest w czołówce – może słabiutko spełniać warunki konkursu, ale i tak być fajny. Albo opowiadanie może wychodzić na prowadzenie, ale zawierać gruby błąd ortograficzny, który w moich oczach niweluje szanse na klika. Czyli proszę się zbytnio naszymi kliknięciami nie sugerować.

Babska logika rządzi!

Kochani, stawki poszły w górę (sorry, Drakaino ;-) ). Miłościwie nam redagujący JeRzy obiecał mi nagrody książkowe za trzy pierwsze miejsca. Już uzupełniam pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

Em, za co to sorry?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Bo – jeśli dobrze pamiętam – pisałaś tu kiedyś, że wolisz chałwę od książek, gdyż nie masz już miejsca na nowe. ;-)

Babska logika rządzi!

Ach, no tak... devil

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli Drakaina się wciśnie na pudło, zawsze możesz jej kupić kawałek chałwy, a książkę przytulić dla siebie. XD

No, dziś w barbarzyńsko porannych godzinach wreszcie wymyśliłam brakujący element i ruszam z kopyta po tę chałwę ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Łojeju, wrzuciłam. Łojeju. XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Trzy opowiadania, na razie państwo krążące w głowie nie pojawiło się. 

 

Prawdziwe emocje zaczną się 8 kwietnia. :-)

Bardzo jestem ciekawa, ile tekstów wpadnie w weekend.

Babska logika rządzi!

chaos

Albo się okaże, że portalowicze to więksi ryzykanci, niż się spodziewałaś ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Może być i tak.

Babska logika rządzi!

Ciekawe ile państw się pokryje w ostatniej godzinie konkursu XD

Nieśmiało stawiam na wariant Drakainy. :)

Inna rzecz, że to chyba jedyny konkurs, w którym codzienne spoglądanie na listę opowiadań wywołuje nie mniejsze emocje niż czekanie na wyniki. :)

O, witamy Śląsk, CMie, rzuć okiem do działu Hydepark, w maju jest zlot portalowiczów.

Jakie państwo chodzi po głowie wilkowi? Konkurs poboczny. XD

Moje typy:

  1. Indie (bo Mowgli)
  2. USA, Alaska (bo tam wilcy wyją i zimno)
  3. Włochy (bo wilczyca kapitolińska)
  4. Finlandia (bo dusza najdzielniejszego woja wciela się w wilka. I zimno)

:)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Ogólnie Skandynawia, bo różne wilki Fenriry itepe (bez aluzji). Francja, bo “Braterstwo wilków” (wg historii, którą skądinąd zamierzam kiedyś jakoś spożytkować). Albo Polska, bo jest tu miejscowość o wdzięcznej nazwie Oszczywilk.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A gdzie się narodziły wilkołaki? Zimowy jeszcze może pobiec tym tropem. ;-)

Babska logika rządzi!

W starożytnej Grecji na pewno już były znane.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czytałem w jakiejś książce, że wilkołaki były znane już w starożytnym Egipcie. Nie wspominając, że już ojciec historii, Herodot, opisywał plemię żyjące na terenie współczesnej Ukrainy, w której na rok część ludności zamieniała się w wilki na rok. No i jeszcze mit o Likantropie, człowieku za karę zamienionego w wilka.

Z Egiptu nie kojarzę. Btw wilkołakiem lub przynajmniej potomkiem wilkołaka (Autolykosa) był Odyseusz.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

I nagle całkowicie zmienia się pomysł na mitologiczny konkurs, gdzie mam zaklepanego Odyseusza XD

Przed Grecją było wiele innych śladów legend o wilkołakach – Słupecki sporo o tym pisał  :-) 

Liczę na to, że wszyscy piszący bez wyjątku wykażą się oryginalnością (czyt. ambicją) i wybiorą mniej lub bardziej, ale egzotyczne kraje. Do północy nie mam najmniejszych szans zdążyć i pozostaje mi mieć nadzieję na czytanie nowofantastycznych opowiadań o Malezji, Indonezji, Kostaryce … 

Ciekawe, czy ktoś postawił na Polskę?

A propos obstawiania.  Złotówka na czternaście opowiadań przed końcem niedzieli. Jak typujecie?

Ale jak Wy powiążecie fabułę z vanuatu albo innym Mali, to nie wiem...

Babska logika rządzi!

Ej, Vanuatu jest fajne :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

W każdym państwie można znaleźć jakieś ładne widoczki, nawet w Watykanie. Ale jakieś osobliwości nierozerwalnie z nim związane? Nie kojarzę na przykład słynnego człowieka, który by się stamtąd wywodził...

Babska logika rządzi!

Mój pierwszy pomysł (nie ten, który chodzi po głowie i który ma już 4000 znaków), był o Kiribati :-) I tak, był to pomysł  dopasowany ściśle do tego regionu :-)

Banknoty z rysunkiem zakręconego świńskiego kła?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

A czym banknoty ze świńskim kłem różnią się fabularnie od tych z królem, prezydentem albo Dżyngis Chanem?

To już chyba lepiej się nadadzą jakieś bardziej egzotyczne waluty; muszelki, kamienie, krowy...

Babska logika rządzi!

Ale całkiem serio, akurat chodziło o coś bardziej dopasowanego. Tak czy inaczej, pisane jest o czym innym, a tamten pomysł zostawiam na inną okazję .

No i proszę, odważny albo ryzykancki naród fantastów ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Albo dolny limit nieludzki :P 

E, limity dobre :) Nie to co Retrowizje...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To nie ludzie, to wilki XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jestem zdziwiona, a nawet wręcz zszokowana. Nie przypuszczałam, że mamy takich hazardzistów i liczyłam na zalew tekstów do siódmego.  

I Żonglerko, jeśli wciąż tu zaglądasz – nie licz na to, że zapomnę o Twoim islandzkim tekście. Choćby pozakonkursowo chcę go przeczytać!!! Narobiłaś mi apetytu, to teraz go zaspokój ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Też mnie to szokuje :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dolne limity wymyślał Czerwony Kapturek, ot co.

 

Jako członkini związku czerwonych kapturków na obczyźnie informuję, że nie maczałyśmy w owych limitach naszych, umazanych lukrem i czekoladą, paluszków.

 

:)

 

A że nieludzki, w sensie tak wysoki czy tak niski, że się dopytam?

Pragnę podkreślić, że limit został ustalony, zanim jeszcze współjurki mi się zgłosiły.

Babska logika rządzi!

Pani kochana, Islandia się pisze pozakonkursowo w przerwach z konkursowym czymś innym ;) Można rzec, że żonglerka kontynentalna!

Ty, Żonglerko, to w sumie jedno opowiadanie o Islandii masz. Niby nie fantastyka, ale furtka tam w sumie jakaś była ;-)

Wilku, ani pary z paszczy! (właśnie to tamto remontuję)

Jak co, to mogę ponownie zbetować :) 

A paszcza mi nie paruje!

Kraje dotychczas wykorzystane:

Pusta mapka z WikiCommons (nie, ja mam co robić ;))

ETA: Zauważyliście, że Kuba wygląda jak wieloryb? A Nowa Gwinea – jak nogal brunatny?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

A Australia wygląda jak głowa psa z profilu :3

A Chile wyglada jak chilli. ^^ Super pomysł z tą mapką, Tarnino!

Możesz ją powiększyć, klikając “Pokaż obraz”. (Nie ma problema :D)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Australia wygląda jak rewers Morza Czarnego, a Papua/Nowa Gwinea jak rewers Morza Azorskiego.

… darn it. Faktycznie. Kulisy naszej rzeczywistości stają się coraz cieńsze...

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Finklo, Jurki, a gdyby fantastyka w kraju najzupełniej realnym, lecz niejako z innego punktu widzenia, czy to byłoby ok? Taka alternatywa, która w zasadzie nią nie jest? acz realia kraju w pewnej mierze zachowana, nawet nie tak małej – duże?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, nie rozumiem pytania. To jest alternatywa czy nie?

Babska logika rządzi!

Jest alternatywa – w postaci nieludzi i ograniczonej ekspozycji, lecz niewątpliwie należącej do jednego państwa.

Jaśniej?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ale ci nieludzie to fair folk z miejscowych wierzeń, czy zupełni kosmici? Bo to może zadecydować.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Asylum,

wyślij Finkli PM-kę, w której piszesz konkretnie, o jaki kraj chodzi i o jakie stworzenia nieludzkie.

Konkretnie, bez żadnego błądzenia w chmurach. Wtedy ocenimy.

No to element fantastyczny jest, kraj jest, możesz pisać. Pytanie jeszcze – jako rzecze Tarnina – na ile mocno to jest połączone z krajem i fabułą. Bo kosmici mogą wylądować w każdym miejscu (acz mogą również wybrać jakieś szczególne – na przykład Chiny, bo zobaczyli Mur z daleka), ale yeti raczej będzie się trzymać Himalajów.

Edytka: Faktycznie, możesz zrobić, jak sugeruje Kam.

Babska logika rządzi!

Napiszę na priv, bo faktycznie dziwaczne są te moje pytania.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To ja dorzucę jeszcze sznurki: fair folk i biała dama.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Bliżej fair folk niż damy:)

Ale dajmy już spokój, bo, kto wie, czy w ogóle powstanie:)

Słowo “sznurki” jest w punkt – wiązać “koty za ogony” -stąd  cudzysłów . Szanuję koty, acz od niedawna i nie mam własnego, wystarczą cudze.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

O kurczę, muszę się pospieszyć z moim tekstem, skoro juror thargone każdemu takiego ładnego Muminka rysuje.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Właśnie siadam do kolejnej próby popchnięcia tekstu w kierunku limitu ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przypominam, że nie dyskwalifikuję za niezmieszczenie się w limicie, tylko dowalam plusy ujemne.

Jeśli ktoś ma problem z dotarciem do 20 kilo, to i tak lepsze miejsce zajmie, publikując szorta na 5 kilo, niż nie startując w konkursie.

Babska logika rządzi!

E, nie, w moim przypadku to jest kwestia tego, że nadal źle mi się pisze... Opowiadanie ma raczej potencjał górnolimitowy :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ja już kombinowałem czy obszernych przypisów nie walnąć, ale to by było  naginanie zasad :P 

ale póki co jeszcze nikt nie napisał o państwie z tegoż opowiadania ;-)

Jakieś naginanie to by było, ale jeszcze by nie trzeszczały. Jeżeli masz taki straszny problem z dobiciem do tych 20, to może chociaż 15...

Przypisy, słowniczek, złota myśl na otwarcie... Ja mam Was uczyć niesztampowego myślenia? ;-)

Babska logika rządzi!

Niesztampowego myślenia uczy nas Bailout, nie zdradzając, jak “niekonwencjonalną metodą” zdobyć prawo jazdy :D

Aktualizuję mapkę (wybacz, Żonglerko, ale Prus nijak nie da rady umieścić na współczesnej mapie politycznej – chyba, że Obwód Kaliningradzki?):

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kropkę namaluj w miejscu Prus.

Ale tam w sumie mowa o Zielonej Górze.

Czyżbym pokonała system?

Tylko mnie :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

System Tarnina.

System Tarnino, proszę zrobić tyci kropencję w okolicach Zielonej Góry, bo inaczej będzie aktualizacja do Systemu Mirabelka.

Żongler Update.

Panstwa historyczne można przecież innym kolorem machnąć. :p

Tutorial MrBrightside.

Żonglując śliwkami :)

 

Legenda: fiolet – kraje istniejące; zieleń – kraje przeszłe.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Zhackowany System Tarnina.

(a Zielona Góra nowym GREENwich [Green Witch?])

Dlaczego System Tarnina wyciął z mapy Brazylii całą Marajo?

Bo malował metodą “tu kliknij, to będzie kolorek” i przeoczył :P

 

ETA: A jak będzie starożytny Egipt, to wyrysuję zieloną krechę Nilu i o. A bez pałacu – nie ma pałacu XD

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Uwaga.

Pojawiły się pytania, czy w opublikowanych już tekstach można dokonywać zmian większych niż poprawa drobnych babolków. Jury po długiej dyskusji ustaliło, że można. Tylko wspomnijcie, proszę, o tym w przedmowie.

Chodzi nam o informacje w stylu “zmieniłem zakończenie”, “dopisałam scenę między drugą a trzecią”. Nie musicie zawiadamiać, że poprawiliście błędy wskazane przez Reg albo Tarninę. To się rozumie samo przez się. :-)

Zmodyfikuję nieco pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

Jury po długiej dyskusji ustaliło, że można.

A ja od siebie chciałabym dodać, że już rozumiem, dlaczego w konkursach do tej pory panował zakaz wprowadzania zmian wszelakich. Pamiętacie tę dyskusję z początku roku o tym, czy dopuszczać zmiany, czy nie? No, to w dwa dni zostałam przekonwertowana ze zwolenniczki wprowadzania zmian na jej zagorzałą przeciwniczkę. Już rozumiem, o co wam chodziło :)

 

(Nie martwcie się, pisarze, będę was dalej oceniać obiektywnie. Problematyczność zaistniała od natury technicznej, nie egzystencjalnej.)

Nie musicie zawiadamiać, że poprawiliście błędy wskazane przez Reg albo Tarninę. To się rozumie samo przez się. :-)

Gosh, ale się poczułam doceniona :)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Wy dwie chyba piszecie najdłuższe komentarze. Cieniu też jest twardym zawodnikiem, ale to trochę inna kategoria. :-)

Babska logika rządzi!

Cieniu też jest twardym zawodnikiem, ale to trochę inna kategoria. :-)

Cieniu? A kto to taki?

Hmmm, był chyba kiedyś taki użytkownik... ;)

Cień Burzy. Nie mów, że nie znasz gościa!

Babska logika rządzi!

Nabijam się tylko, Finklo.

I Arnubis dołączył właśnie do peletonu :)

[brzydka mapka skasowana – bo była brzydka]

Ja wiem, że brzydko, ale wklejenie i przeskalowanie mapki okazało się ponad siły gimpa, najgłupszego programu graficznego, jaki zna świat, oraz Pinty, którą zainstalowałam, bo wyglądała trochę mniej głupio. Nie lubię gimpa.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Na moje oko CM, nie Arnubis...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pomijając już fakt, że dołączył CM, a nie Arnubis, to samo zaznaczenie na mapie też jest niezbyt poprawne :D Imperium Azteków, w szczytowym momencie, zajmowało mniej więcej takie terytorium: http://www.aztec-history.com/images/xthe-aztec-empire.jpg.pagespeed.ic.IlBmNuWu07.jpg Tak więc z jednej strony sporego kawałka (w tym chyba samego Tenochtitlánu) nie zaznaczyłaś, z drugiej strony z jakiegoś powodu zagalopowałaś się na Jukatan, gdzie panowali Majowie. 

Hej, piszę tekst na konkurs, ale naszły mnie wątpliwości. Z jednej strony użyłem piosenki z regionu, będą nawiązania do tamtejszych legend, wszyscy bohaterowie pochodzą z tego kraju i, teoretycznie, toczy się w nim akcja. Z drugiej strony pokaźna część opowiadania to retrospekcje, które rozgrywają się na morzu, a dzieją się tam rzeczy kluczowe dla fabuły. Rezygnować z konkursu, czy wrzucić(jeżeli oczywiście nikt nie zabierze kraju) i usunąć tag, jeśli się nie wpisze w zasady? 

Nie jestem jurorką, więc moje zdanie nie jest wiążące, ale jako uczestniczka konkursu bym wrzucała :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A ja to bym w ogóle do mapki dołączył listę krajów już zużytych, bo zaczynam się gubić. :p

Wypatrzyłam sobie mój kraj na mapce, ale żeby tak ruszyć z opowiadaniem do przodu...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Leniwy, wrzucaj, wrzucaj :) Póki masz tekst zakotwiczony w jakimś kraju (a masz, bo legendy itp.) nie musisz się martwić. Powodzenia :)

 

 

Brightside, doskonały pomysł!

Oto i lista.

 

WSPÓŁCZESNE:

– Benin

– Brazylia

– Islandia

– Japonia

 

HISTORYCZNE:

– Brandenburgia-Prusy (1663r.)

– Estado Novo – Portugalia (194...)

– Królestwo Joseon – Korea (XIX wiek)

– Państwo Azteków (XVI wiek)

 

 

Nie jestem pewna, gdzie dodać Japonię black_cape – akcja rozgrywa się w przyszłości, ale nazewnictwo pozostaje te same, więc Japonia współczesna wypada ze stawki.

Pomijając już fakt, że dołączył CM, a nie Arnubis

Miałam na myśli dołączenie do Jeszcze Nie Siedmiu, Ale Zobaczymy Wspaniałych Komentatorów laugh

to samo zaznaczenie na mapie też jest niezbyt poprawne :D

Argh, próbowałam skopiować mapkę terytorium Azteków, ale drogi komputer odmówił przeskalowania jej na skalę tej mapki. To maźnęłam z grubsza. W ogóle połowa powinna być na zielono, a jest na fioletowo – potem poprawię.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Napiszę człowiek dwa komentarze i już go do czołówki wrzucają. Zobaczymy jak długo utrzymam takie tempo :D No i domyslalem się, że z grubsza mazałaś. Wygumkuj Azteków z Jukatanu, to już nie będę się czepiał reszty :D

Leniwy, wrzucaj, wrzucaj. Najwyżej będziemy marudzić w komentarzach.

Babska logika rządzi!

Nowa, ładna mapka:

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

No bardzo ładna :D

Jeszcze nowsza, jeszcze ładniejsza mapka :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I ja aktualizuję listę :)

 

WSPÓŁCZESNE:

– Benin

– Brazylia

– Islandia

– Japonia

– Kamerun

 

HISTORYCZNE:

– Brandenburgia-Prusy (1663r.)

– Estado Novo – Portugalia (194...)

– Królestwo Joseon – Korea (XIX wiek)

– Państwo Azteków (XVI wiek)

Dobra, opowiadanie odleżakowało gdzieś od 14.04., a ponieważ przedłużyć bez szkody dla treści się nie da (do 19K dobiło, dalej nie da rady), to ostatecznie wykorzystam je gdzie indziej. Niemniej dzięki za inspirację, bo bez wątpienia pomysł wyszedł bardzo geofantastyczny :) A póki co z uwagą śledzę opowiadania startujących :-)

Edit: przynajmniej Tarninie oszczędziłem akrobacji z zaznaczaniem – i to mimo czasu teraźniejszego :P 

Hu, wilku-zimowy, tego tysiąca i jeden nie da się? Naprawdę? 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie, już teraz mam lekkie wątpliwości, czy nie jest odrobinę za długie, a nie jestem zwolennikiem “naginania na siłę”. Ale jak mówię – jestem wdzięczny Finkli, bo bez tego konkursu tekst by nie powstał :-)

Trudno się mówi i kocha się dalej. Dwa się:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oj tam, wstawiaj. Najwyżej dostaniesz jeden minus, ale to jeszcze nie koniec świata.

Babska logika rządzi!

Do Okolic idzie – za bardzo weird ;-)

Dobra, ale co to było? Państwo Saladyna?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I aktualizacja listy:

 

WSPÓŁCZESNE:

– Benin

– Brazylia

– Islandia

– Japonia

– Kamerun

– Korea Południowa

 

HISTORYCZNE:

– Brandenburgia-Prusy (1663r.)

– Estado Novo – Portugalia (194...)

– Królestwo Joseon – Korea (XIX wiek)

– Państwo Azteków (XVI wiek)

I nowa mapka niezwykłej urody:

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Odpuszczam, nie wyrobię się. Opowiadanie na pewno skończę i może nawet Wam tu pokażę, ale klimat do pisania po prostu teraz nie jest dobry.

Właśnie dobijam do dolnego limitu...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No! Teraz to już z górki.

Ja w Twoim konkursie jeszcze nie mam dolnego limitu. ;-)

Babska logika rządzi!

Zrezygnowałem, Finklo.Nie chce mi się.

 

Tylko że jutro i pojutrze mam sajgon...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To się dobrze składa, Wietnam jest jeszcze wolny :D 

laugh

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

<KRZYK> Arnubisie! Niech ktoś napisze o Oceanii! </KRZYK>

Dutifully adding:

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Rzutem na taśmę udało mi się opublikować opowiadanie konkursowe :) mapę można uzupełnić o Imperium Rosyjskie.

Hej, czy opowiadanie zgłoszone do konkursu można jeszcze edytować przed deadlinem? Przyznam się, że na pomysł zgłoszenia do konkursu wpadłem dwadzieścia godzin po pierwotnej publikacji. Przypadkowo pasował do wytycznych. Czy to łamie punkt regulaminu na temat tekstów niepublikowanych wcześniej?

Nie łamie, chociaż lekko nagina – od początku powinno być widoczne dla konkurencji, że ten kraj jest spalony. Ale skoro postanowiłeś dodać do konkursu już po publikacji, to niech będzie.

Możesz edytować do jutra, do północy. Potem odkładamy długopisy.

Babska logika rządzi!

Czy w związku z tym nie powinny zostać lekko nagięte reguły (nie, nie piszę Polski, a nawet gdybym pisała, to w innych realiach) – jeszcze dziś rano ktoś mógł zakładać, że nadal pisze Polskę, a w tej chwili mała szansa, że zdąży z czymkolwiek innym.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie wydaje mi się. Gdyby Bronchospazm opublikował swój tekst dzisiaj po południu, nic by się nie zmieniło dla tej ewentualnej osoby. Co innego, gdyby ktoś zdążył wstawić konkursowy tekst między publikacją “Burz piaskowych” a dodaniem im tagu konkursowego. Wtedy mielibyśmy poważną zagwozdkę.

Babska logika rządzi!

Wtedy sytuacja byłaby oczywista. Nie było tagu, nie było zamiaru startowania tym tekstem w konkursie – do czego autor się przyznał. Sytuacja niejasna jest właśnie tak, jak jest. Ale można się nią zacząć martwić, jeśli ktoś opublikuje Polskę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale teraz już sprawa rozstrzygnięta: Bronchospazm był pierwszy. Czy zrobił to wczoraj, czy dzisiaj, Polskę zajął.

Babska logika rządzi!

Już tylko 25 godzin do końca! Kto jeszcze dołączy?

 

 

WSPÓŁCZESNE:

– Benin

– Brazylia

– Islandia

– Japonia

– Kamerun

– Korea Południowa

– Polska

– Tuvalu

– Wielka Brytania

 

HISTORYCZNE:

– Brandenburgia-Prusy (1663r.)

– Estado Novo – Portugalia (194...)

– Imperium Rosyjskie (1908r.)

– Królestwo Joseon – Korea (XIX wiek)

– Państwo Azteków (XVI wiek)

Tuvalu? Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości co do skuteczności krzyczenia na Arnubisa? XD 

 

Edit: Tarnino, jeśli bardzo jesteś ciekawa, mogę  napisać na priv. Póki co kraj znany Żonglerce i Drakainie, ale publicznie cicho-sza :-)

Możesz napisać :)

 

ETA: A Austria wygląda jak trzustka.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Finklo, a ten licznik liczy znaki ze spacjami, czy bez?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ze spacjami. I z enterami, i diabli wiedzą, co jeszcze dodaje.

Babska logika rządzi!

Czyli dodać dużo twardych spacji na końcu :P 

 

Edit: duży ten atol :P

I nie zapominaj o enterach. Można również oddzielić scenki gustownym szlaczkiem.

<> * <> * <> * <> * <> * <>

Babska logika rządzi!

Ten moment, gdy jurorka radzi jak oszukać jurorkę :D 

 

Edit: ale w tym przypadku to akurat pozytywne i motywujące :-) Plus dla organizatorki :-)

Oj tam, od razu oszukać... Już wolę szlaczki niż lanie wody w ramach docierania do dolnego limitu.

Babska logika rządzi!

W tym momencie, pasuję. Liczba wątków mnie przerasta, muszę nauczyć się je okiełznywać, okulbaczyć i założyć chomąto. Pomysł na geo jest strasznie fajny i wymagający jednocześnie.

Skończę to opowiadanie, zamieszczę tutaj i Finklo będzie logiczne do bólu :), no przynajmniej mam taka nadzieję, ponieważ przedtem muszę się jednej rzeczy nauczyć, przynajmniej poznać.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No to kończ i zamieszczaj. :-)

Babska logika rządzi!

Wiśta wio! Nie da rady, to już wiem, lecz do końca dnia wpłynie na pewno wiele fajnych opowiadań. Obiecuję komentowanie. 

Super, że mnie Min. otrzeźwiła na SB, co bym nie szarżowała na oślep. To znaczy Min, napisała, to co napisała, lecz do mnie trafiło i pozwoliło zdecydować. To nawet nie tak, że chcę zamieszczać opki dobre (o doskonałych nie myśle), lecz wykończone/zakończone w moim mniemaniu i takie o których mogę dyskutować – łatwo, lżej, nietrudno.

 Pisanie i jego rozkminianie to dla mnie przedziwna kraina, jak z baśni, w której przeżywasz przygody dobre i złe, czasem daje ci w kość, a innym razem lecisz do słońca – uważaj na Ikara.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mój tekst przeszedł gruntowny remont, więc zapraszam wszystkich zainteresowanych, zarówno tych którzy już czytali i tych którzy jeszcze nie:) @Finkla – pisałaś o punktach, udostępnisz pełną listę rankingową, czy tylko miejsca na podium?

Pewnie coś pośredniego, ustalimy szczegóły ze współjurorami.

Babska logika rządzi!

Drogi wilku. Doceń te pięć zielonych pikseli tworzących Korsykę :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I tak mój kraj nie jest najmniejszy i nie trzeba go było brać w kółeczko... Eee? A może jednak?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, mówię właśnie. Wezmę w kółeczko, to się wilkowi nie spodoba. Ale za to będzie go widać.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Droga Tarnino, doceń, że lokalizacji z wiadomości prywatnej nie masz, bo tam kółko obrażałoby inne państwa :P 

 

Australii trochę szkoda :) 

Drogi wilku, toć po to mam dwa kolory, żeby nakładać jedne na drugie (i zawsze można by dodać trzeci).

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

W ogóle mało jakoś tych państw :( Myślałam, że tu walka na śmierć i życie będzie, dlatego wiedząc, że znów będę wrzucać w ostatniej chwili, wybrałam coś, co miało właściwie zerowe szanse zostać zajęte :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, też miałam takie nadzieje, a tu taki kawał świata został pusty... Następnym razem dam Wam dni tygodnia. ;-)

Babska logika rządzi!

Aż dziwne, ze nikt nie napisał o archiwach watykańskich :) 

Niestety efekt nagromadzenia zbyt wielu konkursów jednocześnie :/ 

Proszę do mnie nie mówić o archiwach watykańskich. Pal diabli Dana Browna, ale ja powinnam do nich zajrzeć, mimo że jestem na 95% pewna, że wbrew plotkom nie znajdę tam nic, co byłoby mi potrzebne :/

 

Efekt nagromadzenia konkursów

 

I może w takim razie będą kiedyś Geofantazje 2. Jak dla mnie formuła i temat jest super.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wilku, ha, mój poprzedni pomysł był osadzony w Watykanie, ale spuchł ponad limit. :D

Ale powiem wam, że na razie mając przeczytaną  tylko część teksów, mam wrażenie, że tylko co drugi z nich faktycznie mocno osadzał się w konkretnym regionie (celowo pisze regionie, a nie “kraju”). Wbrew pozorom w tym konkursie najtrudniejsze było właśnie znalezienie jakiejś kategorii cechy i samej cechy, która pasowałaby do miejsca i nie dałaby się łatwo zastąpić. Kultura, warunki geograficzne, jakieś istotne zdarzenie historyczne. A potem upewnić się, ze faktycznie to unikalne.

Czasem sprawę może ratować właśnie region (bo coś może być charakterystyczne dla dwóch-trzech państw, ale nie świata – i to czyni pomysł bardzo “geo”).

A powiem wam, ze zastanawiałem się, czy padną takie miejsca, jak Australia, Stany Zjedncozone w czasie dzikiego zachodu, Watykan, Tybet, Rosja w czasie katastrofy tunguskiej (to chyba padło – ale jeszcze nie czytałem tekstu, tylko sam nagłówek), coś na Oceanii (padło, nie czytałem jeszcze) i jeszcze kilka :-)

Drakaino, ja tam czytając Browna (czy raczej audiobooka odsłuchując) miałem jednak w głowie, ze ten człowiek przeczytał “Święty Graal, święta krew” i postanowił zrobić “wersję dla mas”.

Witoldzie, mój pierwotny pomysł był o Kiribati. Co śmieszne – dopiero teraz widzę, ze zanim zmieniłem państwo na inne (i zanim wspomniałem o tym w wątku), Tarnina pisała, że swobodnie pisze o Kiribati, bo nikt inny o tym państwie nie pomyśli XD 

mając przeczytaną  tylko część teksów, mam wrażenie, że tylko co drugi z nich faktycznie mocno osadzał się w konkretnym regionie

Nieskromnie zapraszam w takim razie do mojej wrzutki z ostatniej chwili :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ty, Drakaino, mogłabyś na maila odpisać :P 

A nawiasem, to gdybym przewidział rozwój wypadków z własnym tkestem, to może bym i do jury się zgłaszał :-) Aj, chociaż nie, znów limit dolny :D 

Ech, gdybyście Wy z takim zapałem publikowali teksty konkursowe, z jakim dyskutujecie na temat... Spodziewałam się większego tłoku. ;-)

Babska logika rządzi!

No limit nieludzki :P 

(a może właśnie ludzki? niewilczy w każdym razie! :P )

Chyba niewilczy ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Limit, limit... Ile wyjaśniałam, że nie będę nic wywalać z powodu limitu? Bella kiedyś mocno nie zmieściła się w limicie, a mimo to konkurs wygrała.

Babska logika rządzi!

Żal tego konkursu. Szkoda, że nie wyrobiłem. Fajny pomysł, dobre zasady. Trochę się niestety ponakładały te konkursy. Ilość tekstów ledwie przyzwoita, ale za to widzę kilka mocnych nicków i opowiadań nawet piórkowych (po pierwszych lookach).

Po przeczytaniu spalić monitor.

No to czemu nie widzę Twoich nominacji? Looknij porządniej i zgłaszaj.

Babska logika rządzi!

Ja też mam trudny okres i ledwie wyrobię z dyżurem. A sam piszę na co piąty konkurs. Taki czas nieszczególny teraz.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Swoją droga najfajniejszym elementem tego konkursu jest to, że nawet z punktu widzenia czytelnika jest mocny impuls do researchu. Takiego nie “na potrzeby”, a “z ciekawości” :-)

Ech, że też się na czwartek nie wyrobiłam albo że dedlajn nie był jutro :( Wszyscy najwyraźniej mamy trudny czas...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tarnina pisała, że swobodnie pisze o Kiribati, bo nikt inny o tym państwie nie pomyśli XD 

Wilku, żartowałam.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dla mnie synonimem państwa, o którym nikt nie słyszy ani nie myśli, jest Vanuatu. ;-)

Babska logika rządzi!

Tarnino, nawet jeśli żart, to ja z kolei własnie myślałem, ze nikt o tym nie pomyśli – a jest naprawdę pełne specyfiki :-)

 

A Vanuatu to aby nie Francja?

Wujek Google mówi, że państwo, ale kto by tam wiedział naprawdę...

Babska logika rządzi!

Dla mnie tym synonimem jest wysepka Sentinel, nawet nie państwo – chyba. 

Finklo, konkurs niewiarygodnie inspirujący, tylko czasu zabrakło na napisanie, bo przerzucałam się od Sentinel Północny (niby należy do Indii, lecz nie), przez Paryż (który, odpuściłam ze względu na Drakainę), Petersburg (tu odjechałam z limitem), do Mongolii, w której zaparkowałam ostatecznie.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Asylum, jest mi miło, że jestem utożsamiana z Paryżem, ale zapomniałaś, że było jeszcze kryterium bytów państwowych, więc gdybyś umieściła akcję przed Franciszkiem I i od III Republiki wzwyż, to nie byłybyśmy rywalkami ;) A zresztą, jak widać, żeby uciec od przewidywalności, przyjęłam inną strategię i napisałam o miejscu, o którym bardzo chciałam napisać, wybierając na dodatek niefrancuski czas z jego historii :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

I cholernie mi się wybór tej Korsyki spodobał, zwłaszcza, że kiedyś w mircie “grzebałam”.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Imperium wstawiam w granicach z 44 pne, wg tej mapy. I na różowo, żeby się nie myliło. Powiedzmy, że różowe jest starożytne, zielone – średniowieczne i nowożytne, a fioletowe – współczesne i postwspółczesne.

 

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Jesteś wielka :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tylko przez lupę. ;)

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Nowa Fantastyka