- Hydepark: Geofantastyka — konkurs na opowiadanie

Hydepark:

konkursy

Geofantastyka — konkurs na opowiadanie

Czuję się wygrana w konkursie w konkursie Wilka-zimowego, więc zgodnie z tradycją ogłaszam własny konkurs.

 

Temat: fantastyka geograficzna, czyli akcja musi się rozgrywać w jakimś kraju. Proszę w przedmowie podać jego nazwę.

Ograniczenia: kraj musi być inny dla każdego uczestnika. Rozstrzyga kolejność publikacji. Są wyjątki.

Długość tekstów: 20 tys. – 50 tys. znaków wg portalowego licznika.

Termin: kwiecień, od 1 do 30.

Fantastyka: obowiązkowa, najlepiej taka, która oprze się brzytwie Lema. Gatunek dowolny.

Liczba tekstów na uczestnika: 1.

Jury: na razie ja.

Kryteria oceny: zgodność z warunkami konkursu, oryginalność, poprawność warsztatowa i merytoryczna oraz widzimisię jurorów.

Wyniki: jeśli w jury pozostanę tylko ja, to pewnie dość szybko. Jeśli ktoś dołączy, to zobaczymy.

 

Dokładniejsze omówienie oraz ewentualne zmiany w regulaminie w pierwszym komentarzu.

Komentarze

obserwuj

Wyjaśnienia dla świeżynek: do konkursu przystępuje się, publikując na portalu tekst z tagiem konkursowym „Geofantastyka”. Jeśli coś jest niejasne, to pytajcie śmiało.

Teksty można betować, poprawiać i cyzelować aż do 30 kwietnia. Potem odkładamy klawiatury i nie zmieniamy nawet literówek.

Uwaga, portalowy edytor zawyża liczbę znaków w stosunku do Worda itp. Jeśli jesteście na granicy, to sprawdźcie po publikacji, jak to wygląda.

Przedmowa: prosimy podać w niej nazwę kraju i czas akcji. Na tyle dokładnie, na ile trzeba, żeby określić, czy nazwa pasuje do epoki.

Nazwa kraju. To musi być kraj istniejący w naszej rzeczywistości, chociaż niekoniecznie obecnie. Czyli „Ziemiomorze”, „Atlantyda” i wszystkie krainy wymyślone przez Autorów odpadają. Za to „Persja” się kwalifikuje. „Ruś Kijowska”, „Rosja” i „ZSRR” to trzy różne państwa, każde może pojawić się w konkursie. W kwestiach spornych rozstrzyga Wikipedia – jeśli taka nazwa państwa tam jest i została wprowadzona przed ogłoszeniem konkursu, to w porządku.

Potocznie używane nazwy (Polska, Rosja, Hiszpania) traktuję jak tożsame z obecnymi oficjalnymi (Rzeczpospolita Polska, Federacja Rosyjska, Królestwo Hiszpanii). Wykorzystanie jednej oznacza, że druga też już jest zajęta.

Decyduje odrębność nazwy, nie wnikam w zmiany terytorialne. Kraje mogą się różnić choćby numerem – “Pierwsza Republika Jakaś Tam” i “Druga Republika Jakaś Tam” uważam za dwa różne państwa. Jeśli państwo wraca do starej nazwy, to oba twory liczę jako jeden.

Kraj związkowy (np. Bawaria, Szkocja) nie jest państwem (chociaż kiedyś mógł być). Tak z grubsza: państwo ma organy władzy centralnej i prowadzi własną politykę zagraniczną albo jest autarkiczne. Wyjątek: USA, tam każdy stan liczy się jak odrębne państwo.

Powiązanie fabuły z krajem. Powinno być, im silniejsze, tym lepiej. Jeśli bohater ma na imię Pierre, siedzi w knajpie z widokiem na Wieżę Eiffla i je żabie udka, to cienko. Bo można go bez problemu przemianować na Giuseppe, przenieść pod Coloseum i posadzić nad michą spaghetti. Korzystajcie z osobliwości geograficznych, kulturowych, postaci historycznych i literackich, gatunków endemicznych, mitologii... Wszystkiego, co mocno wiąże się z danym krajem.

Jeśli fabuła nie wyznacza konkretnego kraju, ale poważnie ogranicza wybór, to uznam, acz bez entuzjazmu. Na przykład, jeśli ktoś potrzebuje nocy polarnej, kopalni diamentów, polującego lwa itp., to od biedy wystarczy.

Akcja nie musi w całości rozgrywać się w danym kraju, ale powinien on dominować. Ogólnie znane przykłady literackie: „Trzech muszkieterów” przypisałabym do Francji, chociaż oni w którymś momencie wyskakują do Anglii po kolczyki od Buckinghama. Ale „W osiemdziesiąt dni dookoła świata” nie zakwalifikowałabym do konkursu, bo powieść toczy się wszędzie, Anglia odgrywa zbyt małą rolę.

Wyjątki od reguły „każde państwo jeden raz w konkursie”. Są dwa: zasada nie dotyczy debiutantów (tekst konkursowy musi być pierwszym opublikowanym w karierze portalowej, drabble i fragmenty też się liczą) oraz tekstów opublikowanych od 1 do 7 kwietnia. Jeśli dwie osoby przez półtora miesiąca pisały o na przykład Japonii, to już trudno, nie chcę skreślać ich roboty, przyjmę oba teksty. Jeśli wybieracie znany kraj, to nie czekajcie na ostatnią chwilę.

Lokacje użyte przez debiutantów i/ lub opublikowane w pierwszym tygodniu wypadają z ogólnej puli.

Kolejność publikacji. Jest ważna, bo może decydować, który tekst zakwalifikuje się do konkursu, a który nie. Dlatego opublikowanie tekstu na chwilę, a później schowanie go i betowanie uważam za nieczyste zagranie i będę za to odejmować punkty. Jak już raz opowiadanie ujrzało światło dzienne, to powinno być dostępne dla wszystkich konkurentów – niech wiedzą, że to państwo już wypadło z gry. Można poprawiać teksty, ale otwarcie. Zastąpienie opowiadania czymś całkiem innym, z innym krajem – podobnie.

Długość tekstów. Nikogo nie będę dyskwalifikować, jeśli się nie zmieści w limicie. Ale za każde rozpoczęte 5 tys. znaków z dala od limitu – dowalę punkty ujemne. Czyli jeśli ktoś zamierza powalczyć o podium, to lepiej, żeby się jednak zmieścił między 20 a 50 kilo.

Termin nie podlega negocjacjom. Chodzi o to, żeby jurorzy mogli zgłaszać do piórka (liczę na dobre opowiadania :-) ) i popierać nominacje merytorycznym komentarzem, nie pokazując ciągle tworzącej konkurencji, co im się najbardziej spodobało. I żeby publika zdążyła przeczytać i zagłosować na ewentualne nominacje.

Pierwodruk: poproszę o nówki sztuki nieśmigane, najlepiej pisane specjalnie na konkurs. Nie chcę przedruków z innych miejsc ani tekstów już kiedyś publikowanych w necie.

Jury: Kam_mod, Thargone, Finkla.

Jeśli ktoś jeszcze chciałby pojurkować, to mogę przygarnąć ze 2 osoby. Tylko poważne propozycje (czytaj: co najmniej 200 skomentowanych opowiadań).

Babska logika rządzi!

W ramach śledzika: czyli mogą być państwa efemeryczne, byle dało się udowodnić ich istnienie jako odrębnych bytów terytorialno-politycznych na dowolnym etapie dziejów?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli Wikipedia o nich wspomina (chociaż angielskojęzyczna), to mogą być.

Babska logika rządzi!

Po zeszłorocznych wakacjach chodził mi po głowie pomysł na właśnie takie opowiadanie, więc w końcu mam motywację, by go zrealizować. Świetny pomysł, Finklo!

Dzięki. :-)

No to dajesz!

Babska logika rządzi!

:O

 

Podróżniczy konkurs!!!!

 

Sama nie wiem, czy bardziej chcę jurorkować, czy pisać :D Cudny pomysł, Finklo!

 

Dzięki. :-)

No to decyduj się – zapraszam w jednej roli albo w drugiej.

Babska logika rządzi!

Na Retrowizje piszę opowiadanie osadzone w renesansowych Włoszech, więc jeśli się nie wyrobię do końca marca, to może tu wcisnę. Limit większy i dłuższy termin.smiley Tylko pytanie, czy kraj może być prawdziwy, ale akcja właściwa dzieje się w fikcyjnej miejscowości?

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

Spróbuj obskoczyć oba konkursy. :-)

Babska logika rządzi!

Nie dam rady. Wolę zrobić jeden, ale jak najlepszy tekst, a nie dwa gorsze w zbliżonym przedziale czasowym.

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

Przecież jest cały miesiąc różnicy :O

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeśli wybieracie znany kraj, to nie czekajcie na ostatnią chwilę.

A może ogłoście to tutaj? Wtedy będzie zaklepany – bezstresowo.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Mam wrażenie, że właśnie chodzi o to, żeby czegoś takiego nie było, że ktoś sobie zaklepuje...

 

Skądinąd mam już kilka pomysłów i nie wiem, który wybrać :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale jeśli nikt nie da wcześniej znać, to jeszcze się okaże, że akcja połowy tekstów jest osadzona, na przykład, w wiktoriańskiej Anglii, Najlepiej byłoby utworzyć osobny temat na zaklepywanie krajów, aby zachować porządek.  To nie Obcy Język Polski, aby trzymać w tajemnicy motyw przewodni tekstu.

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

W kwestii rezerwacji – róbta, co chceta. Acz Drakaina ma dużo racji – chciałam zniechęcić do publikowania ostatniego dnia i skłonić do czytania konkurencji.

Wyobraźcie sobie te ciepłe uczucia, jeśli ktoś zamówi sobie dobry kraj, a potem nie zdąży napisać albo się rozmyśli, albo wpadnie na lepszy pomysł z Gabonem...

No i widzę jeszcze jeden problem: X sobie zaklepie USA, a potem przyjdzie jakaś świeżynka, która do zaklepywanek wcale nie zajrzy, opublikuje akcję w Hollywood, no i co jej zrobicie?

Babska logika rządzi!

Kęsim :D Ale to nie muszą być zaklepywanki raz na zawsze, bez wyjątków, jak podbierzesz, to cię Cthulhu zje – wystarczyłoby zasygnalizować.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Myślę, że wątek, w którym ci, co chcą, piszą, jakie mają zamiary, jest ok, ale zaklepywanie na zasadzie “moje, nie ruszać” – nie. Tzn. nie uważam, żeby użytkownikowi Y, który napisał opowiadanie dziejące się w Chicago czasów prohibicji, należała się dyskwalifikacja z tego powodu, że użytkownik X napisał w wątku, że zaklepuje USA. To jest konkurs antykunktatorski i/lub antystereotypowy i w tym jego urok.

 

Nawiasem mówiąc, Finko, czy dobrze rozumuję, że nazwa/określenie kraju powinna być kompatybilna z epoką, w jakiej dzieje się akcja? Co zresztą nie zawsze jest całkiem jasne, ale jakieś ogólne zasady da się wypracować; by wziąć Twój przykład: nazwa Iran zaczęła powszechnie obowiązywać dopiero w pierwszej połowie XX w., choć była znana wcześniej.

 

Ale jeśli nikt nie da wcześniej znać, to jeszcze się okaże, że akcja połowy tekstów jest osadzona, na przykład, w wiktoriańskiej Anglii,

Zob. punkt pierwszy. Ryzyko...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, jeśli to nie jest nazwa najpowszechniej stosowana – Rosja, Włochy itp., tylko coś bardziej odjechanego, to oczekiwałabym, że epoka będzie się zgadzać. “Rosja” zajęta, bierzesz “Ruś Kijowską”, to dopilnuj, żeby wojowie mieli miecze, a nie komputery i Gazprom.

“Iran” dla czegoś nowożytnego, ale sprzed XX wieku pewnie bym uznała. Chociaż wtedy chyba prościej wziąć tę nazwę, która obowiązywała w czasie fabuły.

Babska logika rządzi!

Ojeee, ale fajnie, nowy konkurs! Jesteś super, Finklo! :D

Używanie poprawnej polszczyzny jest bardzo seksowne

Jako, że pomysł na konkurs bardzo mi się podoba, a nie ma szans na to, bym stworzył jakiś konkretny tekst (ciągle chodzą mi po głowie, niczem wszy jakoweś, retrowizje i twarz) to chętnie zajurorowałbym.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

I ja również – masz mój miecz, Finklo ;)

Dzięki, Sy. :-)

No i pięknie. Witam nowych jurków. :-)

W najbliższej przyszłości założę jakiś tajny wątek i Was zaproszę.

Już edytuję pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

zasada nie dotyczy debiutantów

Mogłabyś, Finklo, sprecyzować, czy chodzi o możliwość powtórzenia przez debiutanta już “zajętej” lokacji, czy również sytuacji przeciwnej – można napisać drugie opowiadanie na temat kraju, w którym toczy się już akcja “debiutanckiego” opowiadania?

 

Finklo, jest tyle pięknych dziedzin nauki rozpoczynających swą nazwę od “geo” … musiałaś wybrać  akurat geografię?

Druga kwestia to nagrody... no właśnie... gdzie tu motywacja? ;)

Debiutant może pisać o już zajętym kraju. Jeśli opublikuje coś z wolnym państwem, to je zajmuje.

OK, popatrzę, czy można to precyzyjniej ująć.

Babska logika rządzi!

     To jest konkurs antykunktatorski i/lub antystereotypowy i w tym jego urok.

Znaczy się, Yeti w Nepalu, reggae na Karaibach i globalne ocieplenie w Tuvalu – nie? Kiedyś czytałam takie opowiadanie o lokalnym karaibskim Sinobrodym, które było dość mocno osadzone w folklorze, ale chyba dałoby się przenieść gdzie indziej. Jak bardzo te teksty mają być nieprzenoszalne?

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Bo widzisz, mój perwersyjny umysł podsuwa mi wizję dziesiątek troll-kont założonych specjalnie po to, żeby pseudoopowiadaniami poblokować innym użytkownikom co ciekawsze lokacje :)

Chroscisko, geografia polityczna wydaje mi się wzbudzać najmniej wątpliwości decyzyjnych. Ale przecież możesz wykorzystać swoją wiedzę z geologii – nie w każdym kraju są złoża ropy, marmurów, czynne wulkany...

Nagrody – póki co chwała, chałwa, wałach itp. Ale może coś się uda zorganizować.

Babska logika rządzi!

Ja tam w sumie wolę chwałę, o chałwie już nie mówiąc, od książek, bo książek mam za dużo :/ A skądinąd, jeśli teksty będą dobre, można pomyśleć o portalowej antologii tematycznej... (magiczny ISBN)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tarnino, im bardziej nieprzenoszalny, tym lepiej. Faktycznie, Sinobrodego można przeflancować wszędzie. Yeti w Nepalu jest super. :-)

Coboldzie, och, myślę, że nie będziemy aż tak podli. Zresztą, żeby napisać te trollowe opka, to trochę czasu trzeba...

I tak, jeśli myślisz o bardziej typowych państwach, to raczej publikuj w pierwszym tygodniu kwietnia. A trolle będą Ci mogły naskoczyć.

Babska logika rządzi!

Drakaino, mam nadzieję na bardzo dobre teksty. Wydaje mi się, że tematyka wymaga odejścia od sztampy i generic fantasy czy space opery, wysoki limit sprzyja dopracowanym bohaterom i ciekawej akcji... Liczę na Was! :-)

Babska logika rządzi!

książek mam za dużo :/

Herezja! Nie ma czegoś takiego, jak za dużo książek – tylko miejsca czasem brak.

troll-kont założonych specjalnie po to, żeby pseudoopowiadaniami poblokować innym użytkownikom co ciekawsze lokacje

Nie wierzysz w człowieka :P

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Jak liczysz terytoria zamorskie, kolonie i inne takie? 

Wyspa Wielkanocna liczy się jako Chile czy nie?

I would prefer not to.

Wchodzi facet umazany krwią z tasakiem w dłoni i rzuca okiem.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wybranietz, to już zależy od przypadku. Taka Australia się usamodzielniła, ale Wyspę Wielkanocną liczyłabym jak Chile. I (po konsultacjach z ciocią Wiki) wydaje mi się, że nigdy do innego państwa nie należała ani nie tworzyła. Ale jeśli ktoś osadzi akcję w czasach przed XVIII i będzie się upierał, że to było niezależne terytorium, to pewnie przyznam mu rację.

Aha, zauważyłam, że ktoś wcześniej pytał o fikcyjne miejscowości – tak, mogą być. Byle tylko miały w sobie coś charakterystycznego dla całego kraju.

Babska logika rządzi!

O, mamy już plakietkę. Dzięki, Berylu. :-)

Przy okazji – dopisałam w pierwszym komentarzu, że chcę teksty niepublikowane wcześniej.

Babska logika rządzi!

Btw, Finklo, może oprócz nazwy kraju powinno się również podawać w przedmowie przynajmniej przybliżoną datę akcji, bo to może mieć znaczenie dla kwestii zajęte – niezajęte oraz prawidłowości użycia danej nazwy. Bo jeśli np. ktoś napisze o NRD w roku 1999 albo Czechach w 1924, to zaliczy błąd, a taki błędny wybór może wyeliminować niepotrzebnie kraj.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, niby tak. Ale przecież można pisać historię alternatywną, w której nazwa utrzymuje się dłużej lub krócej...

Zastanowię się jeszcze nad tym.

Babska logika rządzi!

Na przykład Galia w XX wieku?

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Jeśli uzasadnisz to w tekście, to dlaczego nie? Ale chyba dużo by trzeba było w historii namieszać.

Babska logika rządzi!

Finklo, imo poważna historia alternatywna przekreśla zamysł konkursu. Bo jeśli ktoś wrzuci Ruś Kijowską w XXI w., to zabiera państwo czyli podstawę konkursu komuś, kto chciałby o historycznej Rusi Kijowskiej pisać. No i jak ocenić sensowność (a raczej zapewne bezsensowność) realiów w takim wypadku?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No i jak ocenić sensowność (a raczej zapewne bezsensowność) realiów w takim wypadku?

Właśnie. Nawet, gdyby to państwo zamknąć w kieszonce czasoprzestrzeni na ileś wieków, w nim samym musiałyby zajść jakieś zmiany (choćby związane z dostosowaniem się do zamknięcia w kieszonce czasoprzestrzeni) i nie byłoby już takim samym państwem, jak to, które znamy.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Na szczęście to konkurs z motywem geograficznym, a nie historycznym.

Drakaino, jeśli ktoś napisze bezsensowny tekst o Rusi Kijowskiej, to i tak nic w konkursie nie ugra. Ale zabronić mu tego nie można. Że może zablokować kogoś z ciekawszym pomysłem – prawda. Ale zawsze można publikować do 7 kwietnia.

Zastanowimy się nad tym z jurkami.

Babska logika rządzi!

Brightside, ale geografia polityczna nie jest dana raz na zawsze :P A nawet nie ewoluuje w sposób przewidywalny.

 

Finklo – ramy historyczne bytów państwowych pozwolą uniknąć bezsensownego zabierania komuś państwa, dlatego za nimi optuję.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wydaje mi się,że clue konkursu jest osadzenie historii w środowisku jakiegoś kraju, niezależnie czy współczesnego, czy minionego. Nie o uprawianie historii alternatywnej się tu rozchodzi, tylko o snucie historii w oparciu o to, co mamy. No może z jakimiś małymi historycznymi edycjami, ale IMO nie o to powinno się rozchodzić. ;)

Nie o uprawianie historii alternatywnej się tu rozchodzi

No właśnie, o tym cały czas mówię – jestem zdecydowanie przeciwna historii alternatywnej (w sensie: zmieniającej granice terytorialne dla danej epoki) w tym konkursie.

Sądząc po przykładach, autorka konkursu przez “kraj” rozumie byt terytorialno-polityczny, a nie “krainę geograficzną”. Ergo, przyjęcie kryteriów historycznych: akcja dzieje się wtedy, kiedy dane państwo realnie istniało, wydaje się rozsądne. Moim skromnym zdaniem w tym konkursie historia alternatywna (terytorialnie) może być polem do nadużyć i daje możliwość pójścia na łatwiznę. Bo inne zmiany – czemu nie, byle z głową. Niech sobie będzie Belizariusz cesarzem, a nie Justynian, ale Persji i tak nie podbije.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kolejny konkurs, świetnie :) Może mi się tym razem uda.

Znałem go, Horacy

Finklo, a co z państwem które swoją stronę na wikipedii ma (nawet po polsku!), aaaaaale tak zasadniczo nie ma zbyt wielu dowodów na jego istnienie. W zasadzie jest głównie jedno źródło, i to nie koniecznie wybitnie rzetelne xD I nie chodzi tu o Atlantydę. 

San Escobar? No, nie, to zaliczam do kategorii wymyślonych/ fantastycznych. Ale Tolkien czy Le Guin robili to lepiej. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie, nie chodzi o San Escobar, chociaż to też ciekawy kierunek myślenia :D Mogę ci podesłać o co konkretnie chodzi i mi zdecydujesz. Nie ma żadnej presji, ale już jakiś czas temu miałem ochotę o tym napisać a teraz by była wymówka :D 

Po co tak cudować, skoro można napisać np. o Litwie? XD

A co rozumiesz przez "Litwę"?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Litwa, Republika Litewska – państwo w Europie, jeden z krajów bałtyckich, członek Unii Europejskiej i NATO; graniczy od zachodu z Rosją (obwodem kaliningradzkim), od południowego zachodu z Polszą, od wschodu z Białorusią, od północy z Łotwą.

To dość klasyczne rozumienie Litwy, chyba możemy się na nie zgodzić xD

Nie no, jasne, jeśli piszesz współcześnie to jest to oczywiste, bierzemy obecne granice. Ale z “klasycznym rozumieniem” nie ma to wiele wspólnego ;)

A opowiadania nie muszą być osadzone w realiach współczesnych. Jeśli ktoś zechce pisać o Litwie Giedymina, to terytorium jest inne, a co z Wielkim Księstwem Litewskim w ramach Rzeczpospolitej (już zostawmy różnice ustrojowe przed i po unii lubelskiej, czyli niezależność państwową, bo w ogóle państwa federacyjne to kłopot) czyli większą częścią historii tego kraju? Co więcej, np. takie Wilno po I wojnie zmieniało przynależność państwową kilkakrotnie... Ergo pisząc o Wilnie w latach 1922-39 piszemy... o Polsce. Skoro “Ruś Kijowska”, “Rosja” i “ZSRR” to trzy różne państwa (komentarz nr 1 do regulaminu), to te trzy byty litewskie są też trzema różnymi państwami, a było ich, co gorsza, więcej po 1918...

Przy tym Litwa to i tak dość łatwy przypadek – co np. z taką Italią?

 

Dlatego ceterum censeo – powinny być brane pod uwagę granice terytorialne zgodne z czasem, w którym dzieje się opowiadanie. Nie wiem, może tych osadzonych w czasach dawniejszych będzie mało, ale nadal mogą w niektórych przypadkach pojawić się pytania, które państwo zostanie przy ich pomocy wycięte.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No tak, liczy się przynależność państwowa danego obszaru w czasach akcji.

I mam nadzieję, że nikt nie napisze o Grodach Czerwieńskich. ;-)

Babska logika rządzi!

Czyli Litwa współczesna nie wycina Wielkiego Księstwa analogicznie do Rusi-Rosji-ZSRR? (Nie żebym zamierzała coś o nim pisać, ale skoro już siedliśmy na Litwie...)

 

PS. Mogę w razie czego na ochotnika zaoferować pomoc w rozstrzyganiu sporów w kwestii historycznych państwowości i związanego z tym wycinania, oczywiście w miarę możliwości, bo na zmianach terytorialnych w Afryce, dalekiej Azji itd. się nie znam.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wielkie Księstwo Litewskie to inne państwo niż współczesna Litwa/ Republika Litewska (Rzeczpospolita Obojga Narodów to jeszcze inna bajka). Pechowo Republika Litewska z lat 1918-1949 nazywa się tak samo jak współczesna, więc traktuję jak jedno państwo. Rozstrzygająca dla mnie jest nazwa, a nie terytorium.

 

A wiesz, Drakaino, konsultacje historyczne pewnie chętnie przyjmę, bo coraz wyraźniej widzę, że wiedzy historycznej mi brakuje. Chyba że ktoś z pozostałych jurorów takowąż posiada? Jeśli w gronie żurów nie będziemy mogli rozstrzygnąć, to chyba się zgłosimy, o ile nie będzie konfliktu interesów.

Rozpiszę się w pierwszym komentarzu, żeby minimalizować wątpliwości.

Babska logika rządzi!

o ile nie będzie konfliktu interesów

:P

Skądinąd wymyśliłam sobie pokonkursową publicystykę o tym problemie... Znaczy terytoriów, państw itd., a nie konfliktu interesów.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie zapominajcie o republice Litwy Środkowej :P

Śledzik. :)

Światowiderze, jak już być okropnie szczegółowym, to w 1918 i Królestwo Litwy się znajdzie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Litości! Nie zmuszajcie jurków do szybkich studiów geo-historycznych! ;-)

Pamiętajcie, że jak sobie wymyślicie jakieś państewko, które istniało dwa tygodnie i dało się w tym czasie obejść piętnaście razy, to musicie jeszcze tam wcisnąć fabułę. :-) I dobrze, żeby była ciekawa.

Babska logika rządzi!

Długość tekstów. Nikogo nie będę dyskwalifikować, jeśli się nie zmieści w limicie

A co z nie dotarciem do limitu?

 

Druga sprawa: kwestia “unikalności” nadaje oryginalności, ale... może się zdarzyć, ze całkiem niezły tekst przestanie być taki fajny, jak pod koniec szlifów okaże się, ze trzeba poprzerabiać opowiadanie na rzecz kraju podobnego, ale być może nie aż tak dopasowanego. I wcale nie musi to być kraj “popularny”.

Wilku, wyżej była propozycja, żeby dla chętnych albo czujących oddech konkurencji na karku stworzyć wątek dla planów terytorialnych – nic nie stoi na przeszkodzie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O, nawet mam na warsztacie coś co się dzieje gdzieś :) nie zdziwię się, jak się nie wyrobię, ale zapalam sobie gwiazdkę.

A co z nie dotarciem do limitu?

To samo. Napiszesz 16 kilo – jeden minus. Napiszesz 14 – dwa. Im dalej od limitu, tym bardziej łupnę.

Jest ryzyko, jest zabawa. :-) Zawsze możesz opublikować do 7 kwietnia. Ale już się ludzie zmawiają na temat, gdzie będą sobie zaklepywać kraje/ uprzedzać, na jaki temat piszą.

Bez przesady, państw jest chyba około 200, historycznych – po wielekroć tyle, a aktywnych użytkowników pewnie kilkudziesięciu. Jeśli ktoś nie celuje w Polskę, kraje ościenne lub najważniejsze gospodarki światowe, to szanse chyba ma spore. Ale pewności nie ma – nigdy takiego konkursu nie było. :-)

Babska logika rządzi!

Co do wątku z rezerwacjami – w praktyce posiadanie pomysłu nie oznacza jego finalizacji i znów szkoda potem przez to marnować potencjał tekstu. Osobiście nie mam z tym problemów, ale widze potencjalne ryzyko z czysto czytelniczego punktu widzenia.

 

Jeden minus – ok. A w jakiej skali? :-)

 

w praktyce posiadanie pomysłu nie oznacza jego finalizacji

Dlatego moim skromnym zdaniem to powinien być co najwyżej wątek o planach, a nie o rezerwacjach, bez zobowiązań. I dla chętnych, nie obowiązkowy. Finkla wymyśliła fajną zabawę z nietypowymi regułami, więc po co próbować ją zepsuć?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jakby Wam wytłumaczyć, ile waży minus... Podobne podejście stosowaliśmy w “naukowym” konkursie Naz. Bella napisała świetny tekst (IMO, najlepszy ze wszystkich), ale poważnie przekroczyła limit. W mojej klasyfikacji minusy za przekroczenie zepchnęły to opowiadanie na drugie miejsce.

Babska logika rządzi!

Nic nie próbuję psuć, zgłaszam wątpliwość mając ndzieję na pełne tej wątpliwości rozwianie :-) 

Bo co do fajności pomysłu nie mam wątpliwości. Sam fakt możliwości wyboru wersji państwa “po (lub przed) zmianie nazwy” tworzy w niektórych sytuacjach furtkę, wiec zakładam, co też jest fajne :) 

 

A co do minusów... Padło “punkty”, więc sie zasugerowałem. Jeśli np. maksymalnie można zdobyć 5 punktów, to punkt karny jest cięższy niż w przypadku, gdy maksymalna liczba punktów to dwadzieścia ;-) Ale rozumiem, że to punkty metaforyczne i ocena jest bardziej płynna ;-)

Wilku, ja nie mówiłam do Ciebie, tylko do idei wątku z rezerwacjami sensu stricto :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wątek z rezerwacjami to w ogóle może sprawić, ze najbardziej oryginalne pomysły staną się spoilerami samymi w sobie ;-)

Jeśli ktoś je ujawni, bo przecież obowiązku nie ma...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tl;dr. Czy tam jest gdzieś napisane, do jakiego państwa należała Wyspa Wielkanocna, zanim ją przejęło Chile? Ktoś napisze tekst o historii tej wyspy, to będę wnikać. ;-)

Babska logika rządzi!

1. Odnośnie rozstrzyganie przez Wikipedię – czy jeśli Wiki nie rozstrzyga, ale jest się w stanie wskazać łatwo dostępne źródło, to to wystarczy?

2. Czy możliwe jest dodanie tekstu dwuautorskiego? 

 

Wilku, oddam pod rozwagę jurorów.

Babska logika rządzi!

Wczoraj jurki trochę się ponaradzały, coś tam ustaliliśmy:

– Jednak poprosimy o podanie przybliżonego czasu akcji w przedmowie.

– Dopuszczamy historie alternatywne, ale nie takie zmieniające nazwę kraju. Jeśli w realu państwo w 1600 roku zmieniło nazwę z “Cesarstwo X” na “Republika X”, to niech w historii alternatywnej też tak się stanie. Ale kto inny może zasiąść na tronie, kto inny wygrać bitwę... Tylko bez Galii w XX wieku itp.

– Robimy wyjątek dla USA – każdy stan jest traktowany jak oddzielne państwo. Czyli może startować w konkursie i Alaska, i Teksas. Współjurorzy przekonali mnie, że to jednak całkiem inne byty. Z pozostałych państw połączonych – użycie jednego kraju/ kantonu/ czegokolwiek oznacza, że cała federacja jest wykorzystana. Ktoś napisze coś o współczesnej Walii – UK wypada z obiegu. Ale jeśli umieści się akcję w Szkocji, kiedy była samodzielnym królestwem – UK nadal jest do wzięcia.

– Kraje proszę wybierać takie, żeby nie było wątpliwości, że naprawdę istniały. Eldorada i inne Królestwa Księdza Jana nie startują w konkursie.

 

Zaraz odpowiednio zedytuję pierwszy komentarz.

Babska logika rządzi!

Jury locutum? Bo dyskutowałabym aż takie rozdrobnienie USA, bo to oznacza, że cały konkurs można obskoczyć jednym krajem... Podczas gdy istniały organizmy państwowe o jeszcze luźniejszej formie federacji i większej autonomii poszczególnych części (np. Austro-Węgry po 1867). Zrozumiałabym np. podział na północ i południe podczas wojny secesyjnej, niewątpliwie odrębnym bytem, choć chronologicznie ograniczonym, była też Republika Teksasu. Rozumiem też poczucie, że przy tak ogromnym obszarze po prostu kusi to, że Alaska i Teksas to dwa różne klimaty, ale jednak państwo obecnie jest jedno, podobnie jak Niemcy. No i Karolina Północna nie różni się aż tak bardzo od Południowej pod żadnym względem...

 

Edyta: ugodowo USA można podzielić na regiony: np. wschodnie wybrzeże, zachodnie wybrzeże, stare południe, środkowy zachód, no i osobno nieszczęsną Alaskę oraz Hawaje.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, Jury locutum, causa finita. ;-)

Zgadzam się z Tobą, że wiele regionów jest do siebie podobnych. Mam nadzieję, że nie wpłyną teksty z jedną i drugą Dakotą. ;-)

Ale z drugiej strony – w tym kraju można umieścić wiele ciekawych fabuł; i Chicago w czasach prohibicji, i wojna secesyjna, i zniesienie niewolnictwa, i Mayflower, i Indianie, i kasyna, i westerny, i Disneyland...

A z trzeciej – wymóg mocnego powiązania fabuły z miejscem pozostaje. Jeśli ktoś pisze o Georgii, to niech nas przekona, że ta historia nie mogła się zdarzyć w Missisipi. :-)

Babska logika rządzi!

Tylko wiesz, kwestia precedensu – we współczesnych Włoszech Kalabria i Lombardia to jak północ i południe Stanów, a w Niemczech Bawaria też jest bardzo odrębna kulturowo i gdzie jej do Hamburga... Kraje związkowe Niemiec mają na dodatek własne rządy :/ Ja tak trochę prokrastynuję, a trochę wynajduję luki prawne dla poddierżania rozgowora, ale warto mieć to na względzie, skoro się taką furtkę dało.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie, USA to jedyny wyjątek. Nie przesadzajmy, już jest z czego wybierać. Jak masz upatrzony kawałek Włoch, to pewnie bez problemu znajdziesz taki okres, kiedy był samodzielnym państwem. ;-)

Babska logika rządzi!

Można też nie babrać się historią i problem cudownie znika. :p

Finklo, o siebie się nie martwię ;) I też uważam, że wybór jest ogromny bez dzielenia USA. Ale te pół setki bytów we współczesnych (patrzę na Ciebie, Brightside; o Niemczech też pisałam współczesnych, bo problem wcale nie znika) USA troszkę zgrzyta – jak już nie Niemcy, to co np. z republikami radzieckimi? Choć oczywiście, w sumie mam nadzieję, że to problem akademicki i nie będzie tych dwóch Dakot, o których wspomniałaś, a walki będą prowadzone o inne terytoria ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Myślę, że jak ktoś wybierze Uzbekistan i odniesie się do Uzbeckiej SRR, to nie wykreśli to od razu całej Rosji, ZSRR i cholera wie w skład czego ten teren jeszcze wchodził. Jak ktoś wybierze NRD, to niechże skacze po historii w okolicach Berlina, jeśli mu to pomoże, ale skoro bazuje na NRD, to po co wykreślać całe Niemcy?

Obecnie Uzbekistan to samodzielne państwo. Jeśli ktoś osadzi tam akcję na przykład w 1960, to wykreśli ZSRR, bo do tego państwa natenczas to terytorium należało. Ale Rosja i Ruś Kijowska zostaną w puli. Takoż Baktria czy inne państwo Seleucydów, które rządziło tam dawno temu...

Jeśli ktoś wykorzysta NRD, to RFN może grać dalej. Tak samo Święte Cesarstwo Rzymskie i inne twory.

Babska logika rządzi!

NRD w ujęciu regulaminu w sposób oczywisty tworzy odrębne państwo, ale z RFN trochę kłopot, bo jest ciągłość nazwy po dwudziestowiecznym zjednoczeniu...

 

Skądinąd, na konwentach zdarza mi się robić prelekcje pod ogólnym hasłem “kiedy historyk robi facepalm” – a ta dyskusja tylko potwierdza stojącą za nimi tezę, że o ile problem, czy coś działa zgodnie z biologią lub fizyką, przyrodnikom wydaje się ważny, o tyle na realia historyczne i ścisłość w tym względzie machają ręką, uznając je za nieistotne. Co pięknie wpisuje się w ogólny nurt, że humanistyka jest nieważna i niepoważna.

A właśnie metodologiczna ścisłość wymaga postawienia sprawy tak: skoro USA są jedynym wyjątkiem, a współczesne Monachium przekreśla całe współczesne Niemcy, to Uzbecka SRR przekreśla całe ZSRR, choć nie Rosję we wszystkich jej wcieleniach poza ZSRR i nie współczesny Uzbekistan, nie mówiąc już np. o starożytnej Baktrii ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Co pięknie wpisuje się w ogólny nurt, że humanistyka jest nieważna i niepoważna.

To wszystko wina Bacona :) (zajrzyj na blog Edwarda Fesera – pięknie objaśnia fizykom, że nie mają racji).

Wydaje mi się, że to rozmycie wynika po prostu z dopuszczenia sięgania w przeszłość – gdyby było wolno wybrać tylko obecne państwa, nie byłoby problemu.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Wydaje mi się, że to rozmycie wynika po prostu z dopuszczenia sięgania w przeszłość – gdyby było wolno wybrać tylko obecne państwa, nie byłoby problemu.

O to to.

Marudy... Wolno wybrać nie tylko dzisiejsze państwa, ale i starsze, a im źle.

Bałam się, że wtedy wielu uczestników na siłę pisałaby o małych państwach, których jedyną zaletą jest to, że są egzotyczne. Z czego słynie Trynidad i Tobago?

Babska logika rządzi!

Ale gdyby ktoś na przykład postanowił napisać o Korei Północnej, to co tam jest takiego, czego nie ma ani w Korei Południowej, ani w pierwszej z brzegu dyktaturze (i co by się dało upchnąć w pięćdziesiąt tysięcy znaków opowiadania, a nie relacji podróżniczej)? Miejsce, w którym Kim Dzong Un, wielki wódz, odczuł parcie na pęcherz?

ETA: A z kolei pustynia Mojave zajmuje pięć stanów, a Sonora leży na granicy USA-Meksyk. I teraz załóżmy, że komuś jest potrzebna jedna z nich, żeby na niej siadło UFO albo pojawiło się el pueblo invisible (właśnie zmyśliłam tę nazwę, ale Free Dictionary mówi, że jest OK), albo szaman z peyotlem... Po prostu “akcja osadzona w jakimś państwie”, nawet z ograniczeniami czasowymi, to mało konkretne wytyczne. Przewiduję problemy z tekstami nie na temat. :(

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Pomyślałem o Rzeczpospolitej Zakopiańskiej. Kiedyś się wymądrzałem publicznie na temat Żeromskiego, byłoby jak znalazł. ;-)

Fajny pomysł, choć o takich Prusach się nie napisze, ze względu brak struktur państwowych.

Gratuluję, Finkla, konceptu! Czy się wyrobię, nie wiem, ale z chęcią będę śledził. :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Masz na myśli Prusów średniowiecznych? Myślę, że w takich przypadkach należy zdać się na zdrowy rozsądek, a nie kwestię struktur państwowych, bo np. Galia z czasów Cezara też ich nie miała, a nikt by się jej nie czepiał (choć zapewne pojawiłby się problem, gdyby powstały dwa opowiadania – na terenach zamieszkałych przez zdecydowanie odmienne plemiona, choćby te wymienione w pierwszym rozdziale De bello gallico). Prusowie zajmowali konkretne obszary, mamy na ten temat wiedzę, nie widzę przeszkód, choć nie wiem, co na to szlachetne Jury.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Można też nie babrać się historią i problem cudownie znika. :p

POLAĆ TEMU PANU!!! c[_] c[_]

Mam nadzieję, że mimo drakainowych dywagacji w tym wątku, portalowicze nie zasugerują się i przynajmniej parę opowiadań będzie rozgrywać się we współczesności.

 

Wyjątek dotyczący Stanów jest moją sugestią – gdyby nie padł, wątpię, czy ktokolwiek zaryzykowałby pisanie o tak popularnym państwie – zbyt wysokie ryzyko zdublowania. A ja chciałabym *kaszl-kaszl-pięćpunktówodKamzapisanieostanach-kaszl* o Ameryce poczytać.

 

No i Karolina Północna nie różni się aż tak bardzo od Południowej pod żadnym względem...

Urocze, że padł przykład stanów, w których mieszkałam. Różnice da się znaleźć, a im trudniej, tym ciekawiej. Stawiam piwo na nastęnym fantastycznym zlocie temu, kto odważy się napisać o Karolinie ;)

A ja chciałabym *kaszl-kaszl-pięćpunktówodKamzapisanieostanach-kaszl* o Ameryce poczytać.

Oj, stronniczość jurorów XD

Różnice da się znaleźć, a im trudniej, tym ciekawiej.

Na pewno się da, ale jak o nich napisać, i to fabularnie?

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Tarnino, im silniejsze powiązanie z krajem, tym lepiej. Pisałam w pierwszym komciu o nocy polarnej – jest dostępna w więcej niż jednym państwie, ale już jakieś ograniczenia narzuca, więc uznam. Szaman z peyotlem działa tak samo. Podobnie klan komunistycznych świrniętych kacyków. Północna Korea do tego ma technologie, którymi Kuba już nie dysponuje. Zdaje się, że mają bomby atomowe i chętnie by Kosmos podbili. Tu już można ładnie zawalczyć.

Wilku, zapraszam do zabawy. Ale raczej nie z Rzeczpospolitą Zakopiańską. Poszukaj czegoś trwalszego i bardziej rozpoznawanego na arenie międzynarodowej. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobra, bo chyba nie zrozumiałam idei i muszę wyklarować – chodzi Ci wyłącznie o dekoracje? Czy o jakieś genius loci też?

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Na pewno się da, ale jak o nich napisać, i to fabularnie?

Halo, jesteśmy na forum pisarzy, ludzi o nieskończonej kreatywności, artystów, którzy nie mają ograniczeń ;)

Tarnino, znajdź pomysł i pracuj nad nim bez presji. Przecież to nie tak, że będziemy linijka po linijce sprawdzać, czy każdy detal jest uzasadniony i niezbywalny i dyskwalifikować opowiadania, bo znajdują się w Karolinie Północnej, a mogłyby w Południowej. Nie panikujcie.

A czy szaman z peyotlem jest dekoracją? To zależy, jaką rolę mu przypiszesz. Jeśli któryś z bohaterów ten peyotl zażyje i to wywrze wpływ na fabułę, to w porządku. Ten kaktus w każdym miejscu nie rośnie, to już jest związek z określonym regionem. Ale jeśli szaman minie bohatera w ciemnej uliczce, cicho zachęcając do kupna – no to już stanowi tylko dekorację i można go wymienić na alfonsa z renesansowych Włoch.

Związki między tekstem a krajem dopuszczam różne. Może to także być istotna rola lokalnej flory lub fauny.

Babska logika rządzi!

Ale jeśli szaman minie bohatera w ciemnej uliczce, cicho zachęcając do kupna

Szamani tak nie działają, pff. Wiem, dzielę włos na szesnaścioro, ech.

artystów, którzy nie mają ograniczeń ;)

Nie ma sztuki bez ograniczeń, kam. Właśnie te ograniczenia próbujemy (chyba?) ustalić.

 

Ponieważ moje poczucie humoru jest, jak się okazuje, nieodwołalnie zwichnięte, tu coś na rozluźnienie atmosfery (wiedziałyście, że mieszkamy w Norwegii?).

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Kam, no zabawnie, że “trafiłam” z tymi Karolinami... Różnice można znaleźć wszędzie (weźmy choćby trzy zabory w 2 poł. XIX w. ...; Karoliny kiedyś były jednym terytorium wraz z kilkoma innymi stanami), niemniej pytanie, czy są istotne (jak już napisała Finkla). Karolina Pn i Pd a Alaska i Teksas to nawet “na oko” bardzo różne różnice ;)

 

A właściwie cały mój rozkmin wziął się od wypowiedzi bodaj Ajzan, że ma opowiadanie “we Włoszech”. O ile pamiętam z innego wątku (Retro), ma je w jakiejś epoce historycznej, w której państwa “Włochy” nie było, ale jeśli wpisze w przedmowie “Włochy” (błędnie), to ktoś następny może się – również błędnie – zasugerować. I takie sprawy trzeba jakoś rozstrzygać, stąd sugestia powiązania terytorium z czasem akcji.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

OK, już wspominałam, że jednak chcemy czas akcji w przedmowie. Na tyle dokładny, na tyle to ma znaczenie dla nazwy kraju. Czasem wystarczy “współcześnie” czy “średniowiecze”.

Mam cichą nadzieję, że jak ktoś zauważy niezgodność nazwy i daty, to da znać autorowi, nawet bez czekania na jury.

Babska logika rządzi!

@Drakaina

Jeśli wyznacznikiem jest Wikipedia, plus wiedza historyczna, to zdrowy rozsądek zda się tu na nic. Chyba, że udowodnisz istnienie struktur państwowych, a zwłaszcza wspólną politykę zagraniczną Prusów. Moim zdaniem po takim wyczynie habilitację masz w kieszeni. Życzę! :-) Choć to oczywiście nie jest recepcja antyku w kulturze XVIII wieku. ;-)

Ciekawym wyzwaniem dla piszących może być ulokowanie opowieści w czasie powstanie państwa krzyżackiego. To byli wyjątkowi mocarze. Mam tu na myśli pierwszych rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego i knechtów. Wkroczyli na obce pod każdym względem tereny bez trwogi. Pojęcie Übermensch w tym wypadku pasuje jak ulał. Oczywiście nie w koncepcji Dostojewskiego. ;-)

Na marginesie, powinnaś dołączyć do Jury, bo masz bardzo dużo do powiedzenia na temat tego konkursu. Finkla napisała, że są jeszcze dwa wolne miejsca. Startuj!

 

@Finkla

Dziękuję za zaproszenie. Mam ważny dla siebie referat 1 kwietnia i on mi zabiera cały czas „po godzinach”. Potem na jego kanwie powstanie książka. Nie wiem, czy znajdę dość czasu. Pomysłu Ci jednak szczerze gratuluję i, jak widać, wątek śledzę. :-)

Rzeczpospolita Zakopiańska istniała prawie cztery tygodnie. Ja bym uznał (żart ;-) )!

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Rzeczpospolita Zakopiańska istniała prawie cztery tygodnie. Ja bym uznał (żart ;-) )!

Na Wikipedii jest, więc warunki określone w regulaminie spełnia.

Ale jest tam opisana jako “przejściowy twór państwowy”.

Tak z ręką na sercu – kto uważa, że to pełnoprawne państwo i że powinno się liczyć w konkursie?

Babska logika rządzi!

Ja nie. Bo to raczej jest uważane za pierwszą manifestację niezależnej państwowości polskiej po I wojnie niż odrębny twór polityczny. I nie było uznane międzynarodowo.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wy tak serio o tej Rzeczypospolitej Zakopiańskiej?! :-D

Cytując: „dystans, albo wszyscy umrzemy”! ;-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Łatwo Ci mówić. Ja jestem jurkiem, powaga urzędu etc. ;-)

Babska logika rządzi!

Wilku, haba jednak spróbuję zrobić z czegoś innego ;) I nie z recepcji antyku w XVIII w.

 

A co do Prusów – wydaje mi się, że w przypadku kultur takich jak ta właśnie czy przywoływani Galowie z czasów podboju rzymskiego, nie ma sensu stosować nowoczesnych wyznaczników państwowości. W regulaminie nie ma nic o obowiązkowych strukturach państwowych, chyba że coś się ostatnio zmieniło, nie śledzę wszystkich modyfikacji pierwszego komentarza ;) Taki warunek wycinałby część całkiem ciekawych rejonów, których skądinąd pewnie nikt nie ruszy... Jakaś organizacja plemienna istniała, co z tego, że niespełniająca nowszych definicji państwa – skądinąd przecież problemy z terytoriami historycznymi biorą się stąd, że do XVIII w. sporo ziem przechodziło co rusz z rąk do rąk, a i w XIX i XX w. wielkie traktaty pokojowe nadal robiły zamieszanie. Terytorium i przynależność polityczna rozłaziły się bardzo długo, więc dla części dawniejszej historii trzeba zrobić zdroworozsądkowy wyjątek, wyłączający kryteria takie jak struktury i wspólna polityka zagraniczna. Zwłaszcza że nawet i to nie zawsze działa jednoznacznie, co pokazuje np. ewolucja monarchii habsburskiej.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie upieram się przy nowoczesnej definicji państwowości. Podałam, że jakieś organy centralne i polityka zagraniczna. Prusy bym uznała. Przy plemionach łowców-zbieraczy mocno kręciłabym nosem. Chociaż teoretycznie mogą mieć starszyznę i wdawać się w wojny z innymi plemionami, więc powyższe warunki jakby spełnione.

Babska logika rządzi!

A wiecie jak zapamiętać z łatwością państwa Ameryki Środkowej?

A no proszę:

 

“Gdy byłem słodki h.j nie kupił papierosów” :D

 

Czyli...

 

Gdy – G – Gwatemala

Byłem – B – Belize

S – Salvador

H – honduras

N – Nikaragua

K – Kostaryka

P – Panama

 

:P

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

H.j przez h?

Po przeczytaniu spalić monitor.

No... Tak dla łatwości zapamiętywania :)

 

To może być hamak hamak albo haczyk :D

 

Proszę, nie piszcie Berylowi... :P

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

Horacy?!

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

Gdyby było przez ch, ktoś mógłby pomyśleć, że to Chile... ;-)

Babska logika rządzi!

Dokładnie.

Jakoś zabawnie się zrobiło na portalu ostatnio, nie?

Czy to tylko ja mam taki dobry humor?

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

Chciałbym się przypomnieć z moimi pytaniami ;-)

 

A co do Rzeczpospolitej Zakopianskiej – krótkie istnienie to nadal istnienie. Choć faktycznie, można dyskutować, czy np. (wychodząc poza historię) las Sherwood był “przejściowym tworem”, skoro było samostanowienie ;-)

Ale jeśli wykluczymy Rzeczpospolitą Zakopianską, to warto by było doprecyzować sprawę, bo znam przypadki bardziej dyskusyjne, choć robiące trochę zamieszania.

BTW – a co z np. Palestyną, której status jest nieuregulowany? :-)

 

Ja pamiętam, ale jeszcze wszystkie jurki się nie wypowiedziały.

Palestynę bym uznała. Znaczy, w konkursie (skoro nazywa się “Państwo Palestyna”). Czy na arenie międzynarodowej, to nie wiem, bo się nie znam.

Babska logika rządzi!

Wilku,

Odnośnie rozstrzyganie przez Wikipedię – czy jeśli Wiki nie rozstrzyga, ale jest się w stanie wskazać łatwo dostępne źródło, to to wystarczy?

W takich przypadkach napiszcie do jury PW, rozstrzygniemy, czy uznajemy takie państwo.

Nad dwuautorowością jeszcze debatujemy.

Babska logika rządzi!

Wilku, jest odpowiedź:

Czy możliwe jest dodanie tekstu dwuautorskiego? 

Owszem, możesz pisać na cztery łapy. Ale żaden z Autorów nie może już publikować więcej tekstów. Znaczy, w konkursie.

Babska logika rządzi!

Bardzo podoba mi się Twój konkurs, Finklo.

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

Cieszę się. Wybieraj państwo i pisz. :-)

Babska logika rządzi!

U mnie to nie takie proste. Państwo już mam, teraz po głowie chodzi mi całe to dziadostwo, które nazywam myślami. Potem, jak już pomysły przekroczą masę krytyczną – wszystko spiszę.

Pisanie to zadawanie pytań, a czytelnik zawsze zna odpowiedź.

No, ja już mam jedną scenę napisaną... I z trudem to odłożyłam, bo mam pilniejsze terminy :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przeglądając różne kraje co rusz wpadam na ciekawostki. Ot na przykład “terytoria niezorganizowane” Stanów Zjednoczonych (np. Samoa Amerykańska). Nie, nie wybieram tego. Ale sama forma zależności jest warta uwagi (w przypadku “terytoriów zorganizowanych” jak Portoryko to przynajmniej ustawa potwierdzają).

Chcesz spytać, czy Portoryko się nadaje?

Babska logika rządzi!

Podobnie jak Gibraltar, Grenlandia, Wyspy Owcze, Wyspa Man, Nowa Kaledonia, Sint Maarten i pewnie wiele, wiele innych.

Bo Litwa jest zbyt passe.

@Drakaina

Wiesz, to zasadniczo uwaga nie do mnie, tylko do Jury.

W regulaminie zapisano: „Tak z grubsza: państwo ma organy władzy centralnej i prowadzi własną politykę zagraniczną albo jest autarkiczne.

I

W kwestiach spornych rozstrzyga Wikipedia – jeśli taka nazwa państwa tam jest i została wprowadzona przed ogłoszeniem konkursu, to w porządku.”

Oczywiście można się spierać, ale ta propozycja jest czytelna i wskazuje przy tym źródło rozstrzygające, a to ważne. Prusowie (nie – Prusy) wypadają więc z baru, zmieceni przez Państwo Krzyżackie, co zresztą jest zgodne z faktami. Przy czym moim zdaniem można ulokować historię w tym drugim i opowiedzieć o tym pierwszym. Robiłem tak z Państwem Księdza Jana w „In taberna”.

 

@Finkla

Masz rację, że mi łatwo mówić. :-D Do wątku wyobrażeń Etiopii mam zebranych kilkanaście map z różnych epok. Świat się na nich zmieniał nie tylko pod względem granic, ale i zarysu kontynentów. :-D Różne określenia znikały, a pojawiały się nowe. Na przykład wody zmyły Ocean Etiopski i go nazywamy dziś Atlantyckim. Jeden mityczny lud wyparł drugi. Interesujące samo w sobie, ale nie na ten konkurs. :-)

Powodzenia i zdrowia Drogiemu Jury życzę!

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Robiłem tak z Państwem Księdza Jana w „In taberna”.

Czule wspominam :)

 

Co do Prusów vs. regulamin masz formalnie rację, ale ta racja zmiata również takie byty jak choćby wspomniana starożytna Galia, więc co jeśli ktoś będzie chciał napisać o Asterixie? Może np. Staruch zechce zrobić spin-off od swojego spalonego opowiadania na Retrowizje? Jak się okaże, że i tu spalony, to się chłopak załamie :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

@Finklo, nie, moje myśli idą w kierunku zupełnie innego państwa – o ile namówię do współpracy osobę, która owe państwo odwiedziła (w tym konkretnym przypadku ma to kluczowe znaczenie, jak się nie uda, to pomysł odłożę).

 

Nowa Fantastyka