- Hydepark: Klasyczne opowiadania RULEZ!!!, czyli małe wyzwanie na 2019 rok

Hydepark:

opowiadania

Klasyczne opowiadania RULEZ!!!, czyli małe wyzwanie na 2019 rok

Chociaż wiem, że na naszym portalu skupiamy się raczej na opowiadaniach tworzonych przez Was, to na złym i paskudnym Facebooku jeden jeszcze nie do końca stetryczały fandomita zaproponował zabawę/wyzwanie, które może części z Was przypaść do gustu. 

Już mówię, w czym rzecz. 

 

Otóż raz w tygodniu rzucany będzie tytuł opowiadania, które warte jest przypomnienia. Z zasady będą to rzeczy publikowane np. w Fantastyce, ale nie tylko tam. Klucz wyboru jest jeden: bo tak.

 

Do tej pory rzucone zostały dwa tytuły, kolejne będę wklejać w komentarzach. Zachęcam do zabawy i, oczywiście, dzielenia się wrażeniami z lektury. Coś czuję, że się nie zawiedziecie (ja na razie bawię się świetnie :D ) 

 

 

Tydzień 1:

Eric Frank Russell – Elemelek (Allamagoosa), tłum. Darosław J. Toruń, Fantastyka 11-12 1983.

 

Tydzień 2:

Wolfgang Jeschke – Ziemia Ozyrysa (Osiris Land) tłum. Mieczysław Dutkiewicz, Fantastyka 4 (7) 1983 oraz Pielgrzymi czasu, Alfa 1990

 

Komentarze

obserwuj

Dlaczego fandom nam wymiera? Dlaczego tak trudno wciągnąć ludzi do czytania fantastyki?

 

No, pomyślmy.

Może dlatego, że nawet jak się organizuje zabawę, to dostęp do niej ma jakieś elitarne 3% czytelników.

 

Fajnie, że inicjatywa i tak dalej, ale po co organizować zabawę, w której nikt nie będzie mógł brać udziału? Ilu z nas posiada w domach NF z lat osiemdziesiątych?

 

I żeby nie było, podoba mi się pomysł na grę. Może za trzydzieści sześć lat do niej dołączę (:

Mój tato ma, ale nie wyobrażam sobie przekopywania się przez te sterty, zwłaszcza w sytuacji, kiedy na wszystko mam za mało czasu :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, pomysł fajny, ale wolałabym dostać link ;)

O, “Ziemię Ozyrysa” pamiętam we fragmentach do dziś (acz zakończenia – nie).

“Elemelek” – coś świta, ale muszę sobie przypomnieć :).

Fajna inicjatywa!

 

@Kam-Mod – ja posiadam :P.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

To może zrób zdjęcie/skan i wrzuć tutaj? Młodsze pokolenie może przeczyta jak dostanie pod nos a i materiał do ewentualnej dyskusji by był ;)

I would prefer not to.

Dziewczyny, nie przesadzajcie! Ja, żywa skamielina, błądzący w internetach nawet na fejsie, znalazłem w pięć  minut tego “Elemelka”! Choć sam układ i wygląd koszmarny, da się przeczytać.

Nie wiem, jak to jest z prawami autorskimi, to ewentualnie na PW mogę podesłać.

A samo opowiadnie – ciutkę się zestarzało, ale bawi nadal!

 

A po Jeschkego udam się później.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Tak, część tekstów da się znaleźć online w bardzo utrudniającym czytanie formacie... Nie wiem zresztą, czy to legalne kopie ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No czekam, aż wyzwanie zmieni się w “szukajcie, w której bibliotece są jeszcze stare numery ‘Problemów’” :P 

 

BTW, kiedyś znalazłem w antykwariacie jakiś stary numer “Małej Fantastyki”, do dziś pamietam jakie wrażenie wywarło jedno z opowiadań. A że byłem mały, to ciekawi mnie, czy obecnie wrażenie byłoby podobne, czy już tylko machnięcie ręką. Ale nawet jeśli to drugie, to sam pomysł, na którym opierał się  tekst byłby wart odświeżenia.

@Kam, jakiś czas temu NF do prenumeraty dorzucało archiwalia.

Może nie do końca na ten temat, ale na tyle zbliżony, że warto wspomnieć, bo też dotyczy klasycznych opowiadań. Dokładniej klasycznego SF, ponoć głównie z lat 40-60.  Rozwiązuje za to problem, o którym wspominała Kam: 

https://bit.ly/2RErXjS

W powyższym linku możecie znajdować darmową bazę liczącą ponad 200 tytułów, wszystkie po polsku i w 100% legalne. Nic, tylko czytać. 

Hm.. inicjatywa zacna i sam chętnie coś podrzucę jak tylko wpadnie mi do głowy. Co do szukania samych opowiadań, jakiś czas temu do prenumeraty NF dorzucali płytkę z archiwum numerów w pdf. Nie pamiętam tylko od kiedy były tamte numery. Jak znajdę krążek to najwyżej napiszę.

 

@Kam, chyba już forumowicze odpisali wszystko to, co chciałam napisać ;) Po części pomysł też jest po to, by ludze zaczęli wyrażać zainteresowanie prenumeratą. Chociażby ze3 względu na dołączane płytki ;)

Plus, niektóre z opowiadań były w Solarisowych Rakietowych szlakach, oraz – marzy mi się sytuacja, w której jakieś nasze wydawnictwo decyduje się na kolekcjonerską serię starych opek w nowych tłumaczeniach. Coś na zasadzie “To, co najlepsze” Ellisona :D

Ps. Czytam SFy od lat pięciu i raczej do “elitarnych” czytelników się nie zaliczam, a wyzwaniu kibicuję mocno i zrobię wszystko, by przeczytać kolejne opowiadania. Przecież nie trzeba tego robić w zadanej kolejności :D 

@anet: (i reszta pytająca o link) – wpiszcie na FB #52opowiadania , a powinny wyskoczyć odpowiednie posty. Rozważam też stworzenie podstrony na blogu, ale to zalezy od zapotrzebowania i czasu Mbiko na pomoc przy ogarnianiu tematu.

@wybranietz :cholercia, ja rozumiem o co ci chodzi, ale jakoś wizja podstawiania pod nos młodszemu pokoleniu (jak z tego młodszego pokolenia ;) ) irytuje mnie niezmiernie...

@wilk-zimowy: nie zmieni się. Na tyle znam człowieka, który  zainicjował cały temat, że nie wrzuci rzeczy nieosiągalnych :D 

 

 

Ps. 

Mamy kolejne opko: 

Jack Vance – Księżycowa ćma (The Moon Moth) tłum. Ewa Witecka, Droga do science fiction: Od dzisiaj do wieczności, Alfa 1988 oraz Rakietowe szlaki: 5, Solaris 2012 

 

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

To jest to opko o maskach i prestiżu? Świetne!

W “Rakietowych szlakach” ostatnio czytałem, choć “Drogę...” też mam na rozkładzie (ale w  czasach prehistorycznych ).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

nie zmieni się. Na tyle znam człowieka, który  zainicjował cały temat, że nie wrzuci rzeczy nieosiągalnych :D 

 

Ależ “Problemy” są osiągalne. tyle że trudnoosiągalne ;-) A szkoda  tego “trudno”, bo przy 20% opowiadań słabych i 20% średnich, pozostałe 60% było naprawdę w dechę.

To jest to opko o maskach i prestiżu? Świetne!

Tak, to dokładnie to opowiadanie :) Drogę ciągle planuję przeczytać (tzn, odkąd mam komplet, czyli od dwóch lat), ale ciągle coś mi się wtrynia w kolejkę.

 

Ależ “Problemy” są osiągalne. tyle że trudnoosiągalne ;-) A szkoda  tego “trudno”, bo przy 20% opowiadań słabych i 20% średnich, pozostałe 60% było naprawdę w dechę.

Wstyd się przyznać, ale “Problemów” to ja chyba nawet nigdy w rękach nie miałam... Ale i w sumie czasopisma zaczęłam poczytywać niedawno.

 

Opowiadanie na ten tydzień to cymesik nad cymesikami: 

 

Tydzień 4

Henry Kuttner – Świat należy do mnie (The World Is Mine) tłum. Wiktor Bukato. Świat należy do mnie – Iskry 1985; Próżny robot – PiK 1993 oraz Próżny robot – Solaris 2011.

 

Coś czuję, że jak chwycę Próżnego Robota, to znów zamiast jednego opowiadania machnę cały zbiór... :D 

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Coś czuję, że jak chwycę Próżnego Robota, to znów zamiast jednego opowiadania machnę cały zbiór... :D 

Zaprawdę powiadam Ci – warto :D.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Zaprawdę powiadam Ci – warto :D.

Wiem, już raz czytałam wink

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

@Silaqui – to jak trafisz do bibliotecznego archiwum, poszukaj opowiadania “Wola ludu” (nie mylić z “Vox populi”, bo takie też było, ale nijak mające się do tego pierwszego).

@Wilku, mówisz o tym? Wola ludu (The People's Choice) William Jon Watkins, tłum. H. Salapska ? 

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Czyj przekład nie mam pojęcia, ale autor chyba się zgadza.

To będzie niezła zabawa z szukaniem tego, ale znajdę, dzięki za polecankę! 

 

Z beczki opowiadaniowej – wczoraj skończyłam czytać “Opowieści Fantastyczne” Wellsa i jestem więcej niż zachwycona. Ale i teraz już wiem, dlaczego podczas pierwszej lektury “Wojny światów” (a było to kilkanaście lat temu, w czasach gdy fantastyki unikałam niczym diabeł święconej wody) byłam aż tak przerażona – te historie są napisane tak, że się w nie zwyczajnie wierzy :) A gdy doda się do tego świadomość tego kiedy Wells pisał, to... czapki z głów panowie i panie, czapki z głów laugh

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Tydzień 5.

Harlan Ellison – Chłopiec i jego pies (A Boy and His Dog) tłum. Piotr W. Cholewa; Fenix 5 (9) 1991; Rakietowe szlaki: 5, Solaris 2012 oraz To, co najlepsze, tom 2 Prószyński i Spółka 2018.

 

Jedno z opowiadań, które zostały mi popsute przez rozmowy z ludźmi – zanim zasiadłam do lektury wiedziałam już o czym jest, jak się kończy itp. Mimo to ma ono moc, zwłaszcza co bardziej empatyczni czytelnicy mogą mieć po nim niezłego kaca. Ale zasadniczo po Ellisonie ma się kaca, zatem pasuje :D

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Własnie sobie przeczytałem “Księżycową ćmę”. Zaczyna mi się podobać ta zabawa :)

Wszystko znam, wszystko czytałem. Siedzę w tych tekstach od 35 lat. Zaskoczcie mnie czymś.

Po przeczytaniu spalić monitor.

He he he, MrMarasie. Są jakieś plusy podeszłego wieku ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

@mr.maras ja te opowiadania też w większości znam (obecnie chyba 3:2, i statystyka nie wiem jak się zmieni, bo namiętnie poczytuję stare antologir), co więcej – czytałam je relatywnie niedawno (gdyż parę lat temu postanowiłam ponadrabiać klasykę i poniwczasie zorientowałam się w jaką czarną dziurę wdepnęłam)

Clue całej zabawy polega na tym, by ludkom o dziurawej pamięci (dzień dobry, mam na imię Ola i w trakcie lektury zapominam jak ma na imie głowny bohater) połechtać troszkę wspomnienia, ale też by skłonić innych, nieznających tematu, do poszperania w antykwariacie i/lubi bibliotekach. 

Niemniej, skoro już po polecance Wilka złożyłam zlecenie na poszukiwanie “Wizji dla ubogich”, to poleć proszę coś zaskakująco świetnego, a łapiącego się na utwór niesłusznie zapomniany. Przeczytam z przyjemnością!

 

@cobold bardzo się cieszę, przekażę to pomysłodawcy (chociaż krążą plotki, że ponoć tutaj zagląda i śledzi wątek :P )

 

@staruchu – jak ostatnio bookpornowałam “Gwiazdą” Clarke’a to usłyszałam, że jednak młodym fajniej, bo pierwszy raz poznają te super historie. Zatem nie tylko starość ma swoje plusy ;) Ps. strasznie mi się podobał akapit zamykający twój art w NF :D

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Ps. strasznie mi się podobał akapit zamykający twój art w NF :D

Czytałaś? To super :). Dzięki wielkie!

A inspiracją do napisania tego artykułu była dyskusja z Tobą i Wilkiem Zimowym pod którymś z zeszłorocznych numerów “NF”.

 

Co do wieku – to jednak są minusy. Bo ja czytałem, ale pamiętam już mgliście.

Dobra, a teraz do meritum. Kiedyś walnęło mnie jak nie wiem opowiadanie “Naciśnij ENTER” Varleya z któregoś zbioru Dona Wollheima. Ciekawe, jak te przemielone wątki odbiera się dziś?

 

MrMarasie, pamiętasz to opowiadanie :)?

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oczywiście, że pamiętam, Staruchu. Don Wolheimy to podstawa. Czekałem na każdy kolejny tom z niecierpliwością. Podobnie jak na "Drogę do SF"  Gunna. 

W odpowiedzi na post Silaqui zaproponuję klasyczne opowiadanie Clifforda D. Simaka "Chodzić po ulicach miasta". Nie trzeba szukać starych "Kroków...", jest pod poniższym linkiem. Podobnie jak kilka innych świetnych opowiadań z tego tomu. Chyba można go podać tutaj bez konsekwencji?

 

https://ksiazka7.pl/b/terry-dixon/kroki-w-nieznane-tom-5/1046/clifford-d-simak-chodzic-po-ulicach-miasta/24

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

@Staruchu: tak tez coś czułam, że z niczego się ten tekst nie wziął ;) 

”Naciśnij ENTER” rusza nawet takie młodziki jak ja, z resztą Wollheima zbiorki mam chyba wszystkie.

@mr.maras  o patrz, właśnie czytałam Simaka, ale coś innego, gdyż jako szóste opowiadanie pojawiło się: 

Tydzień 6.

Clifford D. Simak – Grota tańczących jeleni (Grotto of the Dancing Deer) tłum. Andrzej Leszczyński. Fenix 2 (2) 1990 oraz Rakietowe szlaki: 3, Solaris 2011.

 

Ale po “Chodzić po ulicach miasta” sięgnę z przyjemnością i dam znac jak wrażenia. 

 

Od razu wrzucam propozycję na ten tydzień: 

Tydzień 7.

Tomasz Bochiński – Cudowny wynalazek pana Bella. Niech żyje Polska: Hura!: 2, Fabryka Słów 2007 i 2009 oraz Opowieści praskie, Almaz 2012.

 

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Ten Simak niezły, ale jednak nie rewelacyjny. Dobra opowieść – tylko i aż tyle!

Z opowiadań z grotami i jeleniami zdecydowanie wolę “Czerwonego jelenia, białego jelenia” Bułyczowa.

 

Ale skąd mam wziąć tego Bochińskiego, bo na pewno nie czytałem? Trza poszperać.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Już chciałam pisać, że tego Bułyczowego opowiadania nie znam, ale wyszlo na to, że go zwyczajnie nie pamiętam :(  dodane do kolejki, mam nadzieję, że mi się “Groźna planeta” podczas kartkowania nie rozleci ;) 

 

Bochińskiego (Almazowy zbiór) dorwiesz za mniej niż dyszkę na allegro.

Na początku było Słowo. Potem pojawił się pieprzony edytor tekstu. Potem procesor myślowy. A potem nastąpił koniec literatury.

Powoli sobie czytam te opowiadania (a fakt, że mam nowe regały, ergo wiem, co gdzie na półkach, pomaga); powrót do “Księżycowej ćmy” zawsze przyjemny, pamiętam, jakie piorunujące wrażenie zrobił ten tekst na mnie jako na młodej czytelniczce :)

Nowa Fantastyka