- Hydepark: Dawca Jednej Prawdy

Hydepark:

inne

Dawca Jednej Prawdy

Kolejny rok i kolejny konkurs za nami, oraz mój kolejny wpis, których to część z Was ma już zapewne dosyć. Nim zaś, ostatnim w tym roku, ale nie ostatnim w ogóle, spowoduję zapewne odwrócenie się ode mnie ostatnich, którzy jeszcze się ode mnie nie odwrócili.

 

Jestem chyba na portalu historia-i-mitologia.pl

 

Najpierw niewinny konkurs na pocztówkę z Mordoru, który niewinnie przerodził się w mitologiczne zwycięstwo. Później mój konkurs, gdzie musiałem mocno zaciskać zęby, żeby nie bluzgać na bojkotujących wybór jury, który nie był niczyim przymusem. Gdzie wszystkim marzyła się mitologia na zwycięzcę. Po tym niemiłym doświadczeniu chciałem dać sobie spokój z konkursami, ale niespodziewanie pojawiły się Sowy i Skowronki, jakże zacny temat. Napisałem dobre opowiadanie, coś leśnego, coś słowiańskiego, pomyślałem „wygram, nie ma bata!”. Jest sowa, są ważne noc i świt, no samo miodzio. Co prawda w miarę, jak przybywało opowiadań, moja pewność siebie malała, a po przeczytaniu wszystkim utworów pozbyłem się wszelkich złudzeń, że cokolwiek wygram. Takie to były świetne teksty. Sam dwa nominowałem do piórka.

 

I wtedy bum! Konkurs wygrywa pier&8*#a mitologia! A to ci niespodzianka. Niczemu wszystkim mitologicznym opowiadaniom nie ujmując, są świetne! Ale ludzie, jeśli chcecie organizować takie konkursy dajcie po prostu tytuł ”Mitologia styczeń, Mitologia luty” itd.

 

To jest strona NOWA fantastyka, ale Wy nie rozumiecie tego słowa. Tkwicie w skamielinach. I tak, czekam już na te wpisy, gdzie mój kumpel napisze, że jestem sam przeciw wszystkim, że reszta ma inne gusta, a ja forsuję coś na siłę. I powiem mu wtedy – prawda. Tak właśnie zrobię. Wyciągnę mój miecz, który nazwałem Dawcą Jednej Prawdy, uderzę w tą skałę, rozbiję ją i przyniosę Wam światło i nowe oświecenie!

Tak, będę sam przeciw wszystkim, będę jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”, będę bronił uciśnionych i wspierał porzuconych. Walnę mym mieczem i wstrząsnę ponownie Akroschizolem, a siła ma wielka, gdyż filary ledwo się ostały. Wskażę nim wszelkie mdłości i te same, odgrzewane, zachwyty.

 

I choć atakować mnie będziecie, obronię się! Bo wiara mą tarczą, a Dawca Jednej Prawdy – mieczem.

 

Darcon Dar Kichot.

Komentarze

obserwuj

Trzeba namówić Starucha do zorganizowania konkursu – on nie lubi fantasy, więc będzie tylko historia :) 

Wilku, nie podpuszczaj :). Mam taki w (odległych) planach.

Darconie – co Ci nie pasuje w mitologii? Znana wszystkim, ma pisiont odwołań do popkultury. A jeśli jeszcze jest smacznie podana?

Nie śledziłem rozkładu wygranych w konkursach, ale śmiem twierdzić (gołosłownie) że i SF, i fantasy, i weird, i absurd, i cokolwiek-zwiemy-fantastyką, jest wśród zwycięzców reprezentowane.

O to chyba chodzi?

Sowy i Skowronki o mało co wygrał Rybak – hard SF jak się patrzy. Tylko termin go chyba wysiudał z podium.

Toteż – Miecz Prawdy dp pochwy Demokracji (czy jakoś tak ;)).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Najwidoczniej temat mitologii jest dobrze wykorzystywany. W Fantazmatach z kolei trudno o dobry tekst mitologiczny (mieliśmy kilka na kilkadziesiąt, jakie nadesłano). 

http://fantazmaty.pl

Darconie...

Doprawdy, bez Ciebie ten portal byłby zdecydowanie nudniejszy! Zdrowia i motywacji życzę! XD

 

Akurat opowiadania Ninedin nie czytałem i nie mam pojęcia, czy rzeczywiście mitologia jest tak hołubiona na portalu (bo nigdy się temu nie przyglądałem), ale w tej kwestii stanę akurat po Twojej stronie barykady. Jeszcze żeby to była jakaś bardziej egzotyczna, chociażby aztecka... Ale grecka? Nordycka? Albo świecąca ostatnio tryumfy słowiańska? Nudy ;p

Inna sprawa, że patrząc na to szerzej, to renesans przeżywa chyba s-f. Tego jest najwięcej ostatnio.

 

Niechaj Twej klingi nie stępi niechęć wzgarda innowierców! ^^

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

A co powiesz, Darconie, na autorską mitologię? To taki złowieszczy zwrot akcji :0

"Seleukos w Kolchidzie" było najlepszym, co przydarzyło się Słuchowisku. Pozdrawiam, dawca drugiej prawdy.

Seleukos był najlepszy?

Do jury wybrałem właściwych ludzi i wybrałbym ich jeszcze raz. Trójka osób poświęciła swój czas, przeczytała kilkanaście opowiadań po średnio 50 tys. znaków każde, spotkała się ze mną osobiście w Gdańsku i wybrała, jednogłośnie, najlepsze w konkursie Słuchowiska opowiadanie. I jak im za to podziękowaliście?

Czy Wy naprawdę myślicie, że Tensza, Werwena i NWM nie potrafią czytać, że nie wiedzą, które opowiadanie było najlepsze literacko? Że nie wiedział tego sam Michał vel El Lobo? Omawialiśmy każde opowiadanie konkursowe, każde i ostatecznie decyzja była jednomyślna. Wybraliśmy utwór, który spełniał NAJLEPIEJ wymogi konkursu, a Michał napisał opowiadanie na konkurs, a nie dla siebie, które ma zadatki na przebój dla szerokiego grona odbiorców, powtarzam, szerokiego. Myślałeś MrB, że zaangażuję do pracy za darmo dwudziestoosobowy zespół by nagrał słuchowisko w niszowym temacie dla kilku osób na portalu NF? Które to zapewne nawet by tego słuchowiska nie wysłuchały? Tensza, Werwena i NMW zachowali się p r o f e s j o n a l n i e. Zwracaliśmy uwagę na różne opowiadania, widząc w każdym wiele zalet, ale konkurs był ogłoszony taki, a nie inny. I każdy z nas odłożył osobiste pobudki nad regulamin i cel konkursu.

A co tu się dzieje?

Jeśli ktoś ogłosi konkurs “Zagubiony w lodach Grenlandii” to będzie oczekiwał opowiadania o wielkim, skośnookim, murzynie Iglootaurze, błądzącym w pie&#*m labiryncie pomiędzy palmami?

“Wow, jakie to nowatorskie, wow, jakie oryginalne i świeże. Tego jeszcze nie było. I te nawiązania do klasyki!”

 

No, kogo jeszcze trzepnąć płazem Dawcy Jednej Prawdy przez plecy, kogo?

 

Ps. Na razie nie szukam Sancho Panczy, Councie, ale dziękuję. A jeśli już będę, zapewne ogłoszę na forum konkurs, historyczny.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Czyli sugerujesz, że jak pójdę krok dalej, i zamiast baśni napiszę legendę czy mit, to wygraną w kolejnym konkursie będę miał w garści? :D

ironiczny podpis

Czuję tu ostry swąd nieporozumienia. Darcon i jego akolici wybrali tekst kryterium biznesowym (bo przytulna amatorska darmocha kończy się tam, gdzie zaczyna praca drugiego człowieka), przez co niektórzy czytelnicy poczuli się nieswojo (zgłaszając swoje uwagi i typy). Am I rite?

 

Takie wątki tylko psują fajne inicjatywy na NF.

Wstyd.

 

 

Tak, lepiej przyjść i nie znając konkursu, nie biorąc w nim udziału i nie przeczytawszy żadnego konkursowego opowiadania, palnąć swoje trzy grosze. Ty się wstydź, Algirze.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie. Konkurs znam, kilka opowiadań przeczytałem, więc w powyższym wpisie, w jednym zdaniu, trzy razy napisałeś głupstwo.

I żadnego nie skomentowałeś? Cóż za szlachetna skromność.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Napisałem dłuższy komentarz, a potem go skasowałem widząc, w którą stronę idzie wątek. Pewien problem jest, nie w “mitologii” (która wychodzi na pierwszy plan posta), a w kwestii niedopasowywania teksów do kolejnych konkursów (licznych, nie mówię  tu o jednym, dwóch czy trzech). Ale jeśli dialog ma się sprowadzić do wzajemnych przepychanek, to i tak nic z tej dyskusji nie wyjdzie.

Hmm. Ten teges, ale Tommy Lee Jones w "Ściganym" nie był ani sam przeciw wszystkim, ani nie bronił uciśnionych i nie wspierał porzuconych. Przez większość filmu ścigał Harrisona Forda z całą ekipą FBI...

Ja mitologię bardzo lubię, chociaż nie napisałem jeszcze żadnego opowiadania związanego z mitami na portalu. Ale bardzo cenię sobie umiejętne nawiązania do kulturowej spuścizny, mitów, archetypów, toposów itd., to ukryte wartości tekstu, kulturowa, metatekstowa gra i każdy, kto to potrafi ma mój podziw). Konkursowo sam zazwyczaj walę fantasy albo s-f i załapałem się już tutaj trzy razy na podium.

Hmm. Czytałem, co napisałeś pod swoim opowiadaniem na "Sowy i Skowronki" nazywając robotę jury/organizatorek amatorszczyzną. Z powodu ich werdyktu. I to było niefajne, Darconie. W innym miejscu (pod krytykowanym przez Ciebie za tematykę opowiadaniem Cobolda) sugerowałeś, że moje piórko (za opowiadanie w sumie po części s-f) to w jakimś stopniu zasługa moich komentarzy i bycia miłym. A Cobold powinien pisać coś, co Tobie by bardziej pasowało. Odnośnie do innego konkursu (Legendy) uczepiłeś się zwycięskiego opowiadania, że za trudne, że ludzie na nie głosowali nieszczerze, bo na pewno wcale im się nie podobało. No bo jak mogło, skoro Darconowi się podobało? Za każdym razem podważasz czyjeś gusta, rzetelność oceny, wartość czyjegoś dzieła.

Jaka jest przyczyna tego wszystkiego? Ludzie na portalu mają czelność wyróżniać i chwalić teksty, które Darconowi się nie podobają. Z różnych powodów. A bo takiego czegoś by nikt nie kupił ("Klub..."), a bo piszesz już nie tak jak lubię (Szyszkowy, Cobold, Finkla itd.), a bo mitologia jakaś, a bo ludzie głosują na kogoś, kto jest miły i znajomy, a bo poświęciłem swoje Darconowe piórko w imię dziwnej walki o dziwne cele (czytaj: wybieracie nie takich członków Loży, jakich chciałby Darcon), a niewielu to obeszło i wzruszyli ramionami.

Mamy nowy rok. Porzućmy wszelkie konflikty i spory. Zajmijmy pisaniem fajnych fantastycznych opowiadań i fajnych komentarzy. I niech każdy pisze takie, jakie sam lubi, jakie chce czytać, jakie mu pasują. I teksty i komentarze.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Mamy nowy rok. Porzućmy wszelkie konflikty i spory.

O, dobre podsumowanie. I to nawet niekoniecznie z powodu nowego roku, choć ta okazja równie dobra jak i inne :-)

 

Przez większość filmu ścigał Harrisona Forda z całą ekipą FBI...

I tu mnie masz, kumplu Marasie, będę to podkreślał, bo czasami wydaje mi się, że o tym zapominasz.

 

Hmm. Czytałem, co napisałeś pod swoim opowiadaniem na "Sowy i Skowronki" nazywając robotę jury/organizatorek amatorszczyzną. Z powodu ich werdyktu. I to było niefajne, Darconie.

Nie, to jest szczere. Wszyscy jesteśmy dorośli, a to chyba Ty mówiłeś, żeby nie klepać Cię i innych po plecach? Jeśli podejmujesz się konkursu, dobrze się zastanów, czy właściwe do niego podchodzisz i czy masz odpowiedni dystans jako jury do swoich subiektywnych odczuć, samego konkursu i pracy, jaką włożyło w niego dwadzieścia osób zgłaszając swoje opowiadania.

a bo poświęciłem swoje Darconowe piórko w imię dziwnej walki o dziwne cele (czytaj: wybieracie nie takich członków Loży, jakich chciałby Darcon), a niewielu to obeszło i wzruszyli ramionami.

Tak, naprawdę nie obeszło i nic nie zdziałałem? :)

 

Też Wam życzę panowie, wszystkiego dobrego w Nowym Roku, chociaż, mój kumplu Marasie, często delikatnie zbaczasz w swoich komentarzach pod moimi opiniami na ścieżkę personalną.

 

I jeszcze jedno. Nie przeczytaliście uważnie całego tematu, panowie.

 

To nie dyskusja, to krucjata.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darcon, kilka spraw:

  1. Konkursy i wyniki. W konkursach literackich biorę udział nałogowo – po prostu: lubię. Wyniki to splot kilku czynników; jak w życiu, dużo zależy od umiejętności, ale również szczęścia, aktualnego nastroju czytających. I tyle. Autorowi nic do tego. Autor swoją robotę już wykonał. Jeżeli konkurs przebiega sprawnie, czyli zgodnie z regulaminem i tylko lekką obsuwą terminową (co jest normalne i nie można nad tym rozdzierać szat), nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby krytykować, niezależnie od wyników. Zapamiętaj: w konkursach nie mierzysz się z innymi ludźmi, tylko ze sobą.
  2. Komentowanie tekstów. To akurat jest proste: nie ma obowiązku, tylko dobre chęci. Więc, proszę, daruj sobie złośliwość.
  3. Konkursy forumowe. Są kapitalną inicjatywą ludzi, którzy animują forum. Takie krytykowanie, nawet skryte pod płaszczykiem nieudolnego sarkazmu, jest po prostu niepotrzebne. Takie działania zabijają kreatywność, zniechęcają do aktywności.
  4. Jedną z cech dobrego warsztatu pisarskiego jest precyzja komunikatu i formy. Założyłeś ten wątek, więc muszę zapytać: o co Ci w ogóle chodzi? Napisz prostą odpowiedź, bez rozbuchanej formy, sarkazmu i romantycznej podbudowy.

O to, że przyszedłeś, palnąłeś, a teraz próbujesz ładnie wybrnąć.

Zgadzam się z dużą częścią Twojej, powyższej opinii. Co nie zmienia faktu, że na temat rzeczonego konkursu nie napisałeś ani jednego merytorycznego zdania.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobra, wbijajcie do wątku z pojedynkami i ustalcie kto ma rację. A nie tak po próżnicy pomstujecie jeden na drugiego wyimaginowanymi mieczami!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Hm, raczej nie... Może tego nie widać, ale ja bardzo przeżywam przegrane we wszelkich konkursach. ;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

W kwestii konkursu. Temat brzmiał “Sowy i skowronki”, nie “Sowy lub skowronki”. Ergo czepianie się, że nagrody dostały teksty, w których ta tytułowa koniunkcja została po pierwsze w ogóle uwzględniona, po drugie fabularnie wykorzystana, jest niepoważne, by nie rzec: nielogiczne.

 

Sowy i Skowronki o mało co wygrał Rybak – hard SF jak się patrzy. Tylko termin go chyba wysiudał z podium.

Tak właśnie było. Gdyby rybak wrzucił tekst regulaminowo, pierwsza nagroda jednogłośnie powędrowałaby do klasycznej sf.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Hmmm. Na konkurs SiS napisałam opowiadanie mitologiczne. Świeże, bo mitologia moja własna. I nawet wyróżnienia nie dostało. Czy to obala wyjściowe tezy?

Uważam, że dyskutowanie z jurorem to bardzo delikatna sprawa. Niekiedy grozi czerwoną kartką. A nawet jeśli nie, to może budzić niesmak.

Babska logika rządzi!

Cytat z wątku konkursowego:

byle gdzieś nawiązywało do sów i/lub skowronków

:-)

 

Co nie zmienia faktu, że we własnym konkursie jurorki decydują co jest dla nich ważniejsze i jeśli za łączenie motywów przyznawały dodatkowe punkty, to ich prawo.

Edit: zresztą, we własnym konkursie też oceniałeś Darconie według własnych kryteriów. Tak samo tu jurorki miały swoje punkty odniesienia.

 

Natomiast to, że w niektórych tekstach (zaznaczmy, w dobrych tekstach), ptactwo było dodane jakby “żeby było”, a nie jako integralna część opowiadania, to już osobna sprawa, w kwestii której należy dyskutować z autorami, a nie z organizatorami. Czasem dobre teksty, które nie pasują do konkursu, lepiej publikować w wersji oryginalnej “zwykłym trybem”, a nie doczepić coś na siłę i przyciąć całość do limitu. Bo traci na tym i opowiadanie (z przyczyn oczywistych) i konkurs (przez utratę tematyczności). Z drugiej strony cały czas warto bronić nietypowych interpretacji hasła przewodniego (ale tylko do momentu, do którego nie jest to interpretacja na siłę).

 

Wilku, opuściłeś kluczowy dalszy element cytatu:

byle gdzieś nawiązywało do sów i/lub skowronków – nie muszą być ptaki, mogą być senne preferencje. 

Po pierwsze to trochę pokazuje, w jakim kierunku biegły myśli głównej organizatorki konkursu. Po drugie to jest w luźnej dyskusji, nie regulaminie. Myślę, że gdybyśmy dostały zwalający z nóg tekst o samej sowie lub samym skowronku, to miałby duże szanse na podium. Ale, jak słusznie sam zauważyłeś, ogromna część skądinąd świetnych tekstów traktowała temat całkowicie pretekstowo (“żeby było”) i zamiana sów czy skowronków na dowolne inne zwierzęta nic by nie zmieniła. Skądinąd wyróżnienie dałam właśnie nietypowej interpretacji hasła przewodniego...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Darconie, uważam, że w wielu miejscach zachowałeś się nieelegancko. Wiele wymian zdań bierzesz bardzo do siebie – dlaczego zatem nie przemyślisz tego, w jaki sposób Ty odnosisz się do innych?

Co do samego tematu, to chyba nie ma się do czego odnosić. W skrócie: nie zgadzasz się z wynikami tego czy tamtego konkursu. Fajnie. Mam nadzieję, że nie zapoczątkujesz nowej mody i nie będziemy świadkami tego typu wątków po każdym konkursie czy po każdych piórkach, bo będzie trochę monotonnie (przecież zawsze ktoś będzie miał inne zdanie niż jury/Loża – nie wiem tylko po co miałby zakładać osobne wątki, by to zdanie wyrazić i prowadzić jakieś “krucjaty”). I raczej niezbyt miło.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

W końcu pojawił się ten argument, czyli mamy konkurs o sowach i skowronkach, ale jak ich nie będzie, to się nic nie stanie. Cóż, można i tak.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Drakaino, moja wypowiedź odnosiła się do spójnika, a nie czy mowa o ptactwie, preferencjach, symbolach. Ale też jak zaznaczyłem – w moim odczuciu ewentualne dodatkowe premiowanie za użycie obu elementów (sowa/skowronek) to wasze prawo – w tej konkretnej kwestii czepianie się czegokolwiek to szukanie dziury w całym.

 

No i serio, serio, serio, zastrzeżenia są kompletnie nie w tą stronę. Z tego co zauważyłem w co drugim portalowym konkursie organizatorzy i jurorzy na którymś etapie zwracają uwagę na kwestię tematyczności, a potem i tak różnie bywa z tym, co jest zgłaszane przez uczestników (uczestników, nie organizatorów). Tutaj zostało zaznaczone na początku, a i przy okazji wyników w którymś poście padła uwaga na temat powiązania z tematem, więc po stronie organizatorek jest wszystko jak trzeba. No :-)

 

Berylu, wskaż mi, proszę, do których osób, i którymi zdaniami wypowiedziałem się nieelegancko.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

W stosunku do jurorek, nazywając ich pracę amatorszczyzną (bardzo nieeleganckie), czy chociażby w swoich komentarzach do Algira. Marasowi, oczywiście, musiałeś zarzucić dryfowanie w stronę argumentów ad personam, chociaż ja tam ich nie dostrzegam.

Zresztą, sama wymowa tego tematu jest mało elegancka.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Amatorszczyznę argumentuję pod moim opowiadaniem, ale przyznaję, że mogło zabrzmieć to zbyt mocno.

Do Algira?

A czytałeś to?

więc w powyższym wpisie, w jednym zdaniu, trzy razy napisałeś głupstwo.

To najprostsza metoda ataku na przeciwnika, jeśli nie mamy merytorycznych argumentów, to zaatakujmy osobę, spróbujmy ją umniejszyć lub oszkalować nazywając głupkiem. Wiadomo będzie, kto jest mądry.

 

A Maras? Pięć razy wymienił mój nick w komentarzu. To nie jest komentarz personalny?

 

I wymieniłeś osoby, żadnych przytoczonych zdań, na swoje argumenty.

 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie – jest różnica pomiędzy nazwaniem kogoś głupkiem, a zarzuceniem mu napisania głupstwa. Nie wydaje mi się, żebyśmy znajdowali się w towarzystwie osób, którym takie rzeczy trzeba tłumaczyć. Wymienienie nicka w komentarzu atakiem personalnym? Wiesz co, ja po prostu spasuję. Nie mam zamiaru wchodzić w żadne pyskówki, a ten temat od początku do tego zmierza (z wyjściowym nastawieniem “będziecie mnie atakować, a ja będę się bronił” trudno o cokolwiek innego).

Jeśli dotrze do mnie informacja, że ktoś przekroczył w tym wątku granicę, to zainterweniuję jako admin strony. Jako użytkownik natomiast się wymeldowuję.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A ja uważam Berylu, że bagatelizujesz wypowiedzi innych, a demonizujesz moje.

I ja też spasuję, nie miałem bowiem zamiaru nikogo obrażać personalnie, a jedynie pokazać swój sprzeciw.

Nie łudziłem się ani przez chwilę, że przyjdzie tu ktokolwiek i chociaż częściowo będzie starał się poprzeć moje argumenty. Co prawda przyszedł Wilk, coś próbował napisać, ale jak pojawiły się autorytety i wyraziły sprzeciw to szybko się wycofał. Count coś napisał, ale żartem raczej.  A ja nie chcę Was między sobą skłócić.

Myślę jednak, że zapalam tu różne światełka, a że sam? Tak to najczęściej się odbywa.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, wycofałem się nie z powodu autorytetów, a ze względu na to, że kierunek dyskusji zaczął iść w stronę przepychanki słownej. Zgadzam się z częścią tego co piszesz (nie ze wszystkim, ale z częścią tak – którą, widać z postów powyżej). Ale wątek zdryfował od omawiania problemu do utarczek, a nie o to przecież chodzi.

Darconie.

 

Czy ty masz do mnie pretensje, że nie wygrałeś?

 

Po pierwsze, zanim zaczniesz porównywać się do Don Kichota powinieneś przeczytać książkę albo chociaż artykuł: https://www.dwutygodnik.com/artykul/2165-blad-don-kichota.html 

TL:DR To, że błędny rycerz jest pozytywyną postacią to mit, wynikający z infantylizacji książki, a sam Don Kichote przynosi więcej szkody niż pożytku.

 

Po drugie, Niendin nie wygrała dlatego, że pisała o mitologi. Mitologia mnie, generalnie, mało obchodzi. Tym co było fajne w tekście było połączenie ciała skowronka z osobowością sowy, przyprawione boską niesprawiedliwością/głupotą graniczącą z bezmyślnym okrucieństwem i ludzką stroną śmierci. Jakbyś to ubrał w inne szatki, historia też byłaby dobra. 

 

Nie wiem nic o pocztówkach, bo wtedy mnie na forum nie było, a o Twoich decyzjach w związku ze Słuchowiskiem to, pozwolisz, nie będę się wypowiadać, bo jeżeli tak wygląda w Twoim przekonaniu NOWA fantastyka, no to cóż ja mogę?

 

>> Czytałem, co napisałeś pod swoim opowiadaniem na "Sowy i Skowronki" nazywając robotę jury/organizatorek amatorszczyzną. Z powodu ich werdyktu.

 

>> Jeśli podejmujesz się konkursu, dobrze się zastanów, czy właściwe do niego podchodzisz i czy masz odpowiedni dystans jako jury do swoich subiektywnych odczuć, samego konkursu i pracy, jaką włożyło w niego dwadzieścia osób zgłaszając swoje opowiadania.

 

Co możesz zarzucić opowiadaniu Ninedin poza odwołaniami do mitologii?

Wyróżnienia słowne dostały te opowiadania, które wywarły na nas pozytywne wrażenie, bo to, jakby na to nie patrzeć, forumowa zabawa, która służy podszlifowaniu umiejętności a nie nabór do publikacji.

 

Jakich ty się kryteriów tu spodziewałeś? 

Zaprosiłam do jurorowania Drakainę i Bellatrix, bo jedna komentuje z pasję (hence, loża) a druga napisała opowiadanie roku, więc to nie bardzo jest miejsce na zarzucanie im niekompetencji.

Podjęłam się organizacji, bo Finkla rzuciła tym pomysłem i stwierdziłam, że nic na tym nie stracę, a pewnie będzie fajnie.

Widać nie.

I would prefer not to.

Wybranietz, dla wielu osób było fajnie. :-)

Dla ogółu wiatraki są pożyteczne. A że komuś wydają się wrogiem...

Babska logika rządzi!

Darconie.

 

Czy ty masz do mnie pretensje, że nie wygrałeś?

A to się dowiesz, jak dostanę jurorski komentarz pod opowiadaniem. ;)

Dar Kichotem nie nazwałem się sam, ktoś rzucił takim przydomkiem na forum. :)

Fajnie było, dziewczyny. Super opka w konkursie, i to ile.

Tylko ta zwycięska mitologia... Pisałem pięć razy, że nic do niej nie mam, ale tyle było świetnych przyrodniczych, sowich opek. Ech!

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Po pierwsze, zanim zaczniesz porównywać się do Don Kichota powinieneś przeczytać książkę albo chociaż artykuł: https://www.dwutygodnik.com/artykul/2165-blad-don-kichota.html 

TL:DR To, że błędny rycerz jest pozytywyną postacią to mit, wynikający z infantylizacji książki, a sam Don Kichote przynosi więcej szkody niż pożytku.

Polecam też mój ulubiony kanał z literackimi streszczeniami z sarkastycznym komentarzem :)

ironiczny podpis

Konkurs zaowocował sporą liczbą świetnych tekstów, które bronią się pozakonkursowo. Nie pozwólmy, by łyżka dziegciu popsuła nam smak miodu :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To prawda, Drakaino, i żeby uśmiadomić Tobie i innym skąd wzięła się łyżka dzięgciu, małe wyjaśnienie na koniec. Pomogą mi w tym słowa Wybranietz:

bo to, jakby na to nie patrzeć, forumowa zabawa, 

Podjęłam się organizacji, bo Finkla rzuciła tym pomysłem i stwierdziłam, że nic na tym nie stracę, a pewnie będzie fajnie.

Widzicie, konkurs to nie jest zabawa, choć większość z nas często tak mówi. A dlaczego?

To jest mniej lub bardziej świadoma próba zdjęcia z siebie ciężaru odpowiedzialności.  “Chciałam, żeby wszyscy dobrze się bawili”. Pewnie. I wszyscy po konkursie też mówią, że była to dobra zabawa. Niby wszystko się zgadza, ale to nieprawda. W ten sposób organizatorzy zdejmują z siebie ciężar odpowiedzialności, jakim jest ocena ludzi startujących w konkursie, a uczestnicy ciężar przegranej, bycia tymi "gorszymi" w stawce. Gdy napiszemy wszyscy, że to tylko zabawa, od razu poczujemy się lepiej, prawda?

A czy tak faktycznie jest? Czy konkurs nie miał podium? Czy nie ma za miejsca konkretnych nagród? Czy nie dobieramy sobie do jury innych osób, by zdjąć z siebie ciężar pełnej odpowiedzialności, za ocenę innych? Czy osoby nie dopytują się, kiedy będą wyniki? Tak właśnie jest. I bardzo dobrze się dzieje, że jury często jest kilkuosobowe, bo grupa osób zawsze sprawiedliwej oceni innych, niż jedna osoba.

Zaraz ktoś zwróci mi uwagę. Hola, hola, nikt tu nie ocenia ludzi, tylko teksty. A czymże jest tekst, jeśli nie autorem? Jego sposobem myślenia, pomysłowością, oceną świata i rzeczywistości. Czymże jest, jak nie jego umiejętnościami i zdolnościami, zdobytą wiedzą i lepszym lub gorszym warsztatem, a także wieloma innymi czynnikami. I to właśnie osoby, choć w sposób pośredni, ocenia się we wszelkiej maści konkursach. Utwór jest wizytówką autora.

Dlatego tak często pojawiają się później wpisy jury: konkurs stał na bardzo wysokim poziomie, jury miało wielki problem z wyłonieniem zwycięzców itd. I to jest właściwe, to pokazanie innym, że ich szanujemy, że cenimy za to, że wystartowali w naszym konkursie i jednocześnie umniejszamy trochę naszą odpowiedzialność za wynik konkursu. Przecież mogliśmy się pomylić.

 

Dlatego podsumowując, i by uczulić wszystkich na przyszłość – konkurs to nigdy nie jest zabawa, jest oceną, a ocena wiąże się z dużym stresem. I dla oceniających i dla ocenianych. Mówimy, że jest zabawą, żeby umniejszyć naszą odpowiedzialność za ocenę innych, i za ocenę samych siebie w przypadku poniesienia porażki. I to jest ok, ale myślę, że wszyscy powinniśmy mieć tego świadomość.

 

Dlatego tak ważne jest, abyśmy wiedzieli, z jakiego powodu go organizujemy i jakie wyznaczamy mu ramy i czy finalnie – oceniamy według wcześniej ustalonych warunków.

 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Owszem, konkurs często jest zabawą. Zabawą, ćwiczeniem kreatywnym, impulsem, żeby wreszcie pisać.

Obserwuję sobie tę dyskusję i miałam się nie odzywać, ale... No właśnie, znów mam jakieś ale. Prawda, Darconie, nie jest taka jednoznaczna i prosta i, jak to najczęściej bywa, leży gdzieś pośrodku. Wiem, że myślenie, że moja racja jest najmojsza jest niezwykle kuszące, ale zalatuje prawem Kalego.

Byłam uczestniczką niejednego konkursu, jurorką w kilku i organizatorką paru innych – myślę więc, że daje mi to prawo głosu. 

Konkursy są różne – lżejsze i cięższe i nie mam tu na myśli wyłącznie tematyki, czy limitu znaków. Wagą konkursu są także nagrody – im cenniejsze, tym konkurs poważniejszy. Im bardziej symboliczne – tym lżejszy. A z tym związany jest też poziom zabawy.

Zgadzam się z Tobą, że gdy do wygrania jest publikacja (zwłaszcza ta z ISBN lub ISSN), to zabawa schodzi na dalszy plan i to zarówno dla uczestników, jak i jurorów. Poważna nagroda, to i poważne emocje. Jest stres i obgryzanie paznokci z nerwów, zwłaszcza w oczekiwaniu na wyniki.  I tak, może być żal, że znalazło się poza podium, ile by ono nie liczyło miejsc. Sama pamiętam rozczarowanie, gdy w pewnym konkursie znalazłam się poza zwycięską dziesiątką, od której dzieliły mnie ułamki punktu. 

Nie powiesz mi jednak, że konkurs o uścisk dłoni i wieczną chwałę budzi takie same emocje. Owszem, jest konkurencja, każdy chce wypaść dobrze, jak najlepiej, ale więcej jest w tym zabawy, sprawdzenia samego siebie, ćwiczenia, wprawki, spróbowania nowego gatunku lub tematyki. Jak wspomniał Wilk, taki konkurs może być dla autora wyłącznie kopem do napisania czegokolwiek i to już też będzie dla niego wystarczająco satysfakcjonujące (w takich konkursach i właśnie z takiego powodu też brałam udział). Nie ma aż takiego ciśnienia i stresu. Najlepszy, choć skrajny, przykład? Konkurs Fantaści – tu jedyną nagrodą jest satysfakcja czytelników. Nie ma podium, nie ma bardziej namacalnych nagród. Czy to znaczy, że każdy autor się spina i stresuje? Czy może jednak bawi?

Rzecz jasna, piszę uogólniając, ale trudno brać pod uwagę każde indywidualne podejście, bo przecież wiadomo, że ludzie mają różną wrażliwość (już o tym dyskutowaliśmy np. w wątku dotyczącym krytyki). Jednak moje dotychczasowe doświadczenie pozwala mi na takie właśnie generalizowanie.

Nieco inaczej jest z punktu widzenia jurora i organizatora. Tu faktycznie stres związany z odpowiedzialnością jest większy, nawet przy tych lżejszych konkursach. Bo jury nie może sobie śmieszkować i powinno trzymać się ustalonych zasad i pod w nich określonymi kątami oceniać teksty. Teksty – nie autorów. Fakt, masz rację, że w tekstach autorzy pozostawiają część siebie, ale wciąż ocenie podlegają opowiadania – pomysł, jakość wykonania, zgodność z zadaną tematyką, oryginalność podejścia do niej i co tam jeszcze będzie ustalone.

To wszystko jednak wcale nie oznacza, że jurorzy się przy konkursie nie bawią. Gdyby nie uważali, że jest to w jakiejś części zabawa, nie byłoby tu konkursów. Bo kto godziłby się tyrać bez przyjemności, za to z wielką odpowiedzialnością tak za nic? Uczestnicy walczą o nagrody (jakie by nie były), juror poza pracą i odpowiedzialnością nic z konkursu na portalu nie ma. Każdy użytkownik może zorganizować konkurs i/lub zostać jurorem. Każdy może spróbować, czym to się je i jakie temu towarzyszą emocje.

Byłeś po obu stronach barykady, powinieneś to rozumieć. Jak i to, że nie da się wszystkich zadowolić i że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie marudził (jak i Ty między innymi teraz ;)). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To jest strona NOWA fantastyka, ale Wy nie rozumiecie tego słowa. Tkwicie w skamielinach.

Tak wszystkich do jednego wora? Słabo. 

 

Wypowiem się jako organizator Pocztówek. Wygrała “mitologia”, racja. Ale na drugim miejscu “koreański dyktator”, a na trzecim “bajka”. Myślę, że wynikało to po prostu z tego, że w limicie 1000 znaków trudno zawrzeć coś nowego i najlepiej oprzeć historię na odwołaniach do czegoś, co czytelnik już zna. 

Jasne, jurorzy mogą na siłę poszukiwać świeżości, czegoś NOWEGO. Ale czy na półkach księgarni jest  tak dużo świeżości i nowości? Nie. Choć coś się znajdzie. Jest miejsce i na odgrzewane kotlety, i na awangardę. 

A Pocztówki to była przede wszystkim zabawa. Nie stresowałem się przy nich ani trochę; była to przyjemna odskocznia od rzeczywistości. Z tego, co pamiętam, Ty też się przy nim bawiłeś, bo napisałeś coś puszczającego oko do jurorów. Jeśli ktoś wziął ten konkurs zbyt poważnie, może w ogóle nie powinien brać udziału w takich przedsięwzięciach. 

Myślę, że Sowy i Skowronki też miały być luźnym konkursem, odskocznią od tych poważniejszych jak Słuchowisko, UFO czy Legendy. 

 

A zarzucanie komuś amatorszczyzny jest w bardzo złym tonie. Szczególnie, jeśli zarzuca ktoś, kto nie jest profesjonalistą. 

Cóż, pozostaje mi życzyć dobrej, dalszej zabawy.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Coś ostatnio same draki na portalu...

Wypadłem trochę z portalowego obiegu, więc z wymienionych przez Ciebie konkursów pamiętam tylko pocztówki. Pozostałe, niestety jak większość ostatnimi czasy, przeszły jakoś obok mnie. Zawsze będzie tak, że wybór zwycięskich bądź wyróżnionych opowiadań będzie subiektywnym wyborem jury bądź organizatora.

Ogólnie zgadzam się z twoją tezą, że przydałby się na rynku powiew świeżości, coś co pozwoli wyjść poza niewielkie grono odbiorców fantastyki. Ale obecnie tak ciężko trafić w czytelnicze gusta, głównie ze względu na nasycenie rynku, że jest to bardzo karkołomne zadanie.

Nie popieram, ani nie ganię Twojej krucjaty, jednak jeśli czas pozwoli będę się jej z uwagą przyglądał.

Odnośnie do innego konkursu (Legendy) uczepiłeś się zwycięskiego opowiadania, że za trudne, że ludzie na nie głosowali nieszczerze, bo na pewno wcale im się nie podobało.

To mi musiało umknąć. Jakby ktoś poratował linkiem, gdzie to znajdę, to byłbym wdzięczny. Była jakaś drama po wynikach Legendy?  Kojarzę tylko, że Darcon trochę znienacka cisnął po moim tekście z Legendy pod hrabiowskim Pokrakiem, ale tam nie było nic o głosowaniu.

 

Co do tematu, to również odebrałem sowoskowronkowy konkurs jako zabawę, przerywnik między większymi konkursami.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Pomimo, że w całym swoim życiu napisałem tylko dwa opowiadania na konkurs, postanowiłem dorzucić też coś od siebie. Nie jestem do nikogo źle ustosunkowany, nikogo nie uważam za wroga. Chcę jedynie zwrócić uwagę na pewien drobny szczegół.

Rok temu, przeszukiwałem forum Nowej Fantastyki, natrafiając na użytkownika Bogus022. Zwróciłem uwagę na jego psudo, gdyż sam lubię podpisywać się takim nickiem – przy okazji, czytałem jego recenzję twórczości Roberta E. Howarda.

https://www.fantastyka.pl/ksiazki/recenzja/58

 Przeczytałem również jego opowiadanie, które napisał na konkurs “Mali Bogowie”.

Tutaj mogę poprzeć wypowiedzi Darcona, dotyczące braku odpowiedzialności za oceny, samo opowiadanie było na co najmniej na bardzo dobrym poziomie – a w jaki sposób podchodzą do tego recenzenci?

               https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/16005

 

Możecie przeczytać sobie przy rozwiązaniu konkursu.

 

Pozdrawiam

Koniec życia, ale nie miłość

Nowa Fantastyka