- Hydepark: Czy wysyłać wydawcy tylko pierwszy tom?

Hydepark:

książki

Czy wysyłać wydawcy tylko pierwszy tom?

Mam pytanie do osób, które miały już kontakty z wydawnictwami. Kończę powoli swoją pierwszą powieść. Jednak mam jeszcze dwie opcje zakończenia. Albo pozamykać wszystkie wątki i uznać ją za zamkniętą całość, albo ogólnie zamknąć opowieść, ale zostawić kilka otwartych tematów na drugi tom. Jak na razie bliżej mi do drugiej opcji ( jeśli oczywiście ktokolwiek będzie chciał to wydać), ale zastanawiam się jak wydawcy podchodzą do przesyłania tylko jednego tomu. Czy w ogóle jest opcja wydania pierwszego i pisania drugiego, czy raczej jeśli im się spodoba, wysyłają odpowiedź typu: “ Napisz pan resztę, to pogadamy”. Jak myślicie?

Komentarze

obserwuj

Tak.

Ja tak zrobiłem i nie było problemów.

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Najwyżej Ci napiszą "napisz pan resztę, to pogadamy." To wtedy pogadacie. ;)

Część wydawców jest zdecydowanie nastawiona na serie. My z współautorką podpisałyśmy od razu umowę na sześć tomów (młodzieżówka fantastyczna), z rozpisaniem terminów dostawy tekstu :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

 

Ocha – jako ktoś kto wyśle pierwszy tekst w życiu, nie chciałbym pracować nad całą serią, której na koniec jednak nikt nie wyda :) dlatego w ten sposób zapytałem i dlatego chcę wysłać tylko pierwszy tom.

Dziękuję za odzew i pomoc

 

To wyślij do wydawcy pierwszy tom i ewentualnie konspekt dalszego ciągu. Jeśli to porządny wydawca, to poradzi, co robić ;) Oczywiście, jeśli w ogóle będzie chciał rzecz wydawać w dowolnej formie. Chyba dobrym pomysłem jest wysyłanie debiutów do Genius Creations, bo ponoć oceniają punktowo każdy tekst i od iluśtam wzwyż kwalifikują do wydania, więc daje to jakieś rozeznanie w tym, jak może być odbierany.

Jest o tym zresztą odpowiedni wątek na HP.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zdecydowanie warto.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Mi zawsze się zdawało, że lepszym rozwiązaniem jest napisanie książki, która sama w sobie zawiera zamkniętą historię, ale jest otwarta na ciąg dalszy.

Popieram Bravincjusza. Nie strasz lepiej pierwszym tomem, a juz tym bardziej w mailu, co nie znaczy, że musisz jakoś na siłę teraz pozamykać pierdylion wątków. Domknij historię, na której się tom trzyma i ślij.

A jak się spodoba, to pogadacie :)

A jeśli spodoba się tak, że czapki spadną, to będziesz mógł sagę trzaskać :)

Pamiętam, że szczególnie jako debiutantowi, zależało mi na tym, żeby w ogóle ktoś w danym wydawnictwie do tekstu zajrzał, dlatego unikałem rozbudowanych maili i tłumaczeń czy przedstawiania późniejszych planów.

 

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Niemniej część wydawców naprawdę zainteresowana jest czymś, co ma przyszłość, a nie wydawaniem pojedynczych książek efemerycznego autora. Po prostu dlatego, że inwestycja w promocję jest wtedy nieco mniejsza. Oczywiście są wydawnictwa, które na promocję nie wydają prawie nic, wtedy to pewnie bez znaczenia.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A czy nie jest przypadkiem tak, że w przypadku debiutantów wydawnictwa preferują zamknięte powieści?

Właśnie niekoniecznie, ale to zależy od profilu wydawnictwa. Te nastawione na zysk nie chcą brać jednostrzałowych rzeczy, bo dużo inwestują w projekt potencjalnie bez przyszłości. No chyba że od uznanych autorów. Porządne komercyjne wydawnictwo umie ocenić wstępnie szanse na sukces pierwszej części (czy warto w nią zainwestować), no i zawsze w razie totalnej porażki może zerwać umowę – koszta mniejsze niż wydawania czegoś, co się nie sprzedaje.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka