- Hydepark: Cmentarz usuniętych opowiadań

Hydepark:

opowiadania

Cmentarz usuniętych opowiadań

Denerwuje mnie (zresztą, nie tylko mnie), gdy piszę autorowi dłuższy komentarz, poświęcam swój czas na przeczytanie opowiadania i sprawdzenie rzeczy, które wydają mi się niejasne, po czym wchodzę – a tu bach, tekst wraz z wszystkimi komentarzami został skasowany przez autora. Pod spodem wkleję komentarze, które udało mi się zbackupować oraz dane którego autora i opowiadania to dotyczy.

Komentarze

obserwuj

*skatjowanych opowiadań. 

http://fantazmaty.pl

Opowiadanie: Rybka

Autor: AntypaladynPedigri

 

 

 

Blacktom

mężczyzna, 33 lata, Jaworzno | 08.11.18, g. 16:11

No cóż… Zimny ze mnie drań i chyba nie dość się para postarała ;) Może gdybyś bardziej podkreślił fatalizm losu bohaterki? Pozdrawiam Czwartkowy Dyżurny

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 16:59

@Blacktom Dzięki Bogu. Moi recenzenci unikali tematu, ale teraz wiem, że zbyt mało o nich wiadomo. Wynika to z ograniczeń tego formatu. Pomyślę nad tym. Dzięki!

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

belhaj

mężczyzna, 31 lat, Płońsk | 08.11.18, g. 17:25

 

Faktycznie trochę słabo. Zarówno pod względem fabuły, puenty jak i warsztatu. Los bohaterów nie wywołał we mnie jakiś większych uczuć, ale przy tak krótkim tekście ciężko się z nimi zżyć.

drakaina

kobieta, Kraków | 08.11.18, g. 18:25

 

No, nie porywa, choć jakiś tam pomysł na istotę nadprzyrodzoną jest. Tyle że to trochę mało: ot, rybołak zeżarł człowieka. Zagrało nazwanie jej “rybką” na początku, ale to właściwie tyle.

 

Najważniejszym pytaniem jest, czy udało mi suę wzbudzić sympatię i żal w stosunku do bohaterów. Szczególnie do bohaterki w końcówce (choć wiem, jakie to tu trudne).

W tym tekście nie ma bohaterów, są dwie postacie. Nic o nich nie wiemy, a przydałoby się na wzbudzenie takich uczuć. Gdybyś zrezygnował z pointy na końcu (i tak nie zwala z nóg), to mógłbyś dać dziewczynie jakieś rozterki, jakąś historię. A jemu np. przeczucie, że z nią jest coś nie tak, a mimo to trwa w tym uczuciu. Daj im życie, to czytelnik będzie mógł mieć uczucia.

 

 

“Zębaty język, który trzymał go za wargi, wsunął się do środka i szeroko otworzył mu usta. Ten wierzgał się, niezdolny oddychać. “ – Do kogo odnosi się “ten” w drugim zdaniu? (tzn. da się domyślić, że do Artura, ale ze składni tych zdań nijak to nie wynika.)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 18:42

 

@drakaina @belhaj Najprawdopodobniej wplotę ten motyw w inną opowieść i tam ich rozwinę jako bohaterów.

 

@drakaina tak, to miało odnosić się do Artura jako że było tam tylko ich dwoje i nie sądziłem, że ktoś zgubi się w zaimkach.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

 

drakaina

kobieta, Kraków | 08.11.18, g. 18:55

 

No nie, to nie jest kwestia “zgubienia się w zaimkach”, to jest kwestia pomieszanych podmiotów. “Ten” na logikę odnosi się do języka, który jest ostatnim podmiotem rodzaju męskiego przed użyciem zaimka. To się musi zgadzać, sorry. Ewentualnie gdybyś zamiast zaimka “mu” miał w poprzednim zdaniu “Arturowi”, to wtedy “ten” można by uznać za odnoszący się do Artura. W obecnym kształcie – nie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 19:59

 

@drakaina Chyba że tak. Poprawię przy najbliższej okazji.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 21:48

 

Tak po prawdzie, to nie bardzo wiem o czym jest szort. Gdybyś napisał coś o Mizuko i Arturze, może dowiedziałabym się przynajmniej, dlaczego spojrzenie na księżyc tak odmieniło dziewczynę.

 

i szczelnie ściągnęła zasłony. –> Raczej: …i szczelnie zaciągnęła/ zasunęła zasłony.

 

jakby zrozumiała,, że ją rzuca. –> Jeden przecinek wystarczy.

 

Nagle Artur poczuł, że nie może oderwać ust. Otworzył oczy i w miejscu Mizuko zobaczył maszkarę o oczach ślepych jak u ryby głębinowej. Z wyrazem grozy na twarzy, wrzasnął… –> Czy, nie mogąc oderwać od kogoś ust, można wrzasnąć?

 

Ten wierzgał się, niezdolny oddychać. –> Ten wierzgał, niezdolny oddychać.

Można wierzgać, ale nie można wierzgać się.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 22:50

@regulatorzy Przecinek do relikt po edycji. Co do wrzasku chodziło mi o stłumiony wrzask, przy zamkniętych ustach, ale rozumiem o co ci chodzi. Port i ryboludzie były nawiązaniem do "Widma nad Innsmouth", ale widocznie nie wyszło mi tak, jak chciałem. Uwagi powprowadzam. Dzięki za komentarz.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:07

 

No cóż, Antypaladynie, nie zorientowałam się, że Rybka nie jest wyłącznie Twoim pomysłem, ale cieszę się, że uwagi okazały się przydatne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 23:20

@regulatorzy Nawiązanie jest bardzo luźne. Wspólni są tylko ryboludzie, port, noc i Księżyc, z którego ryboludzie wg mitologii Lovecrafta pochodzą.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:27

 

Rzecz dzieje się w porcie, nocą, przy księżycu, dziewczyna zmienia się w ryboczłowieka… – wychodzi na to, że Twoim pomysłem są: pokój, chłopak, dziewczyna i jej okulary. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 23:40

@regulatorzy Nie ma podwodnych kopuł, jedzenia ludzi, zmiany przy Księżycu, empatycznych relacji, Japonii i całej reszty.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:51

 

Cóż mogę powiedzieć, Antypaladynie, poza wyrażeniem nadziei, że Twoje przyszłe opowiadania, nawet jeśli będą inspirowane twórczością innych, okażą się ciekawe, a ich lektura dostarczy satysfakcji.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

loża

NoWhereMan

mężczyzna, 31 lat, Gdańsk | 09.11.18, g. 21:08

 

Przeczytałem i nic nie poczułem. Te wszystkie określenia to trochę mało – brakuje czegoś na wstępie, co określi klimat, wprowadzi mnie w nastrój. Krótkie nakreślenie bohaterów też by pomogło. Kopuła z kości powinna być zwieńczeniem, nie daniem głównym szorta. Choć przyznaję, motyw wydaje się fajny.

Tak więc ten koncert fajerwerków mnie nie kupił. Bywa.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

erp.karon

mężczyzna | 09.11.18, g. 21:41

 

Że tak zapytam z ciekawości – czy fakt, że akcja dzieje się w Japonii ma tu jakieś istotne znaczenie, czy to tylko tak dla klimatu?

Generalnie podoba mi się pomysł, fajnie by było jakoś umotywować plot twist i ogólnie jakoś to rozwinąć.

Co do detali:

Jej usta rozwarstwiły się i rozwarły jak tuba gramofonu.

Może to tylko ja, ale czy tuba gramofonu się rozwiera, czy raczej jest permanentnie rozwarta?

 

Bellatrix

kobieta | 10.11.18, g. 04:09

 

Oj, tekst do dopracowania. W zbyt krótkiej objętości próbowałeś poruszyć zbyt wiele rzeczy. Czy akcję umieściłeś w Japonii tylko po to, by dać dziewczynie znaczące imię (dziecko wody) tak, żeby nie rzucało się w oczy? :) (I ta nazwa wioski: samo zło ;), ale tak jak zapisałeś, to się czyta: samodzuo :) Masz parkę z dwóch zupełnie różnych kultur, po jakiemu oni właściwie ze sobą rozmawiali? Umieściłeś akcję w Japonii, ale nie dostosowałeś realiów (to ściąganie *zasłon*). Logika tekstu jest… dziwna. Czemu ludzie wskakują do wody i pływają nie dość, że w nocy, w porcie (brudna woda), to jeszcze podczas pełni, kiedy są najsilniejsze pływy? Z obrazka, który przedstawiłeś wynika, że Artur jest typowym ‘samcem alfa’, który robi co chce i nie patrzy na innych (kilka razy dziewczyna prosiła go, żeby został, nie zainteresował się czemu w nocy zakłada ciemne okulary, wymusił pocałunek). Żeby czytelnik się przejął losem bohaterów, to powinien móc wczuć się w ich położenie. Tak, jak to opisałeś – jest ciężko. W scenie “pocałunku” miałam przed oczami fatality Mileeny z MKII :P A samo zakończenie nawet mi się podobało.

Czy dobrze rozumiem, że grzebiemy na bieżąco, że trupów nie wyciągamy?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli trupy są jeszcze dostępne, to czemu nie? Jest trochę komentarzy, po których (i czasie na nie straconym) płaczę ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie czytam opowiadań z danego dnia, chyba że wrzucił ktoś, o kim wiem, że dobrze pisze ;)

 

Rybka (albo zombie kucyk).

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dobry wątek, Bellatrix. Ja też nie cierpię k..tj..ow..a  tekstów.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Pomysł dobry, ale taki Autor, nawet jeśli się przez chwilę zawstydzi, to po prostu powróci pod innym nickiem.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ano, ktoś czegoś próbuje, a potem ciśnienia nie wytrzymuje... A komentator włożył wielu trudu w skomentowanie, a potem kiszka. Ma prawo być wściekły.

 Anet powinna zostać członkiem Loży.

Pozdrówka.

Dobrze rozumiem Twoją frustrację, bo ja ze względu na takie zachowanie niektórych autorów zaprzestałem komentowania całkowicie.

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Dzięki, Roger ;)

Jacku – ale w ten sposób “cierpią” też ci porządni ;)

A  ja mam mieszane uczucia. Fakt, nieraz zdarzyło mi się napracować przy komentarzu, a tekst potem znikał, ale nie uważam żeby takie opowiadania zasługiwały na osobny watek. Po co je wyróżniać?

Takie ekshumacje na siłę.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Po to, żeby autorowi usuwającemu swoje opowiadania nie pisać komentarzy dłuższych niż minutowe.

Ten pan usunął także szorta,którego skomentowałem z tydzień temu,dlatego proponuję wstrzymać się z komentowaniem kolejnych dzieł.

Mówię Wam, gość wróci jako Kontrapaladyn Whiskas i tyle będzie naszego marudzenia.

 

Szacun dla Bellatrix za edycję, awatary i w ogóle fajerwerki i wodotryski.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

A może on się po prostu bardzo wstydzi zamieszczać słabe teksty?

Przepraszam, że się wcześniej tutaj nie odezwałam, bo to przecież taki wątek o mnie :( Cóż, mogę jedynie napisać, że żałuję swoich skatjowanych działań i z chęcią bym wszystkie swoje kilki na “usuń” skatiowała, ale teraz już trochę za późno :( Usuwanie opowiadań z komentarzami to rzeczywiście brak szacunku dla czasu poświęconego przez komentujących. Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wszystkich, których opinie skatiowałam, jeszcze raz przeprosić. 

@bellatrix. Chyba, dobry pomysł. Cmentarz ale z nadzieją. Może coś głupio piszę, nie wiem, nie mam pewności, jednak czuję że to fajny pomysł. Opowiadania przecież mogą powrócić – te, same, w wersji poprawionej albo inne piękniejsze. Inni mogą się na nich uczyć, a komentatorzy pracujący nad opowiadaniami nie utracić swoich myśli. Same plusy, tak mi się zdaje.

Coraz bliższa jest mi idea zachowania, tego co było, co jest. To dla mnie nowe, ponieważ “generalnie” jestem za postępem, lecz jednocześnie chciałabym ocalić od zapomnienia kilka rzeczy. 

@katia72. Impuls to impuls. Pewnie, że szkoda, ale jest jak jest. Nie płakałabym nad rozlanym mlekiem, w końcu człowiek ma jakąś swoją osobowość i to jest on. Dwa lata temu nauczyłam się wreszcie    używać słowa “przepraszam”. Było tak strasznie (we mnie), że na dwie godziny wyszłam z pracy i biegałam wokół stadionu. Cały epizod zyskał nazwę “Czekoladki”, ponieważ kupiłam (słusznie) największe i najdroższe  pudełko czekoladek w “Piotrze i Pawle”, aby przeprosić za swoje uniesienie, błąd – merytorycznie miałam rację lecz forma była niedopuszczalna. Męczyłam się jak potępieniec. Najgorsze dla mnie było stanięcie wobec i powiedzenie przepraszam. Naturalnie, jak to ja, oprócz przepraszam, wymyśliłam sobie koncept rozwiązania, słowo “czekoladki” – “Powiedz mi to, a zatrzymam się w impulsie, emocji”. No, jakoś poszło – wtedy, przeżyłam. Co było potem – rozkochałam się w słowie “przepraszam”. Kolejne przegięcie, kolejny rok. O dzięki ci, My Lord, za mądrych współpracowników, którzy sprowadzili mnie na ziemię i pokazali nową obsesję. No i tak się ciągle uczę. Czy nigdy nie będzie końca? Miliony razy zadawałam sobie to pytanie. Pożądam odpowiedzi – NIE, a rozum ględzi i ględzi, że TAK będzie. Ma rację, ten głupi rozum. Zawsze będę robiła rzeczy, których pożałuję. Oh, jak bardzo czasami chciałabym być kimś innym, a może dlatego lubię wymyślać sobie różne rzeczy? Dodam, bo konieczne, wymyślam tylko w czasie wolnym, no nie czasami leniuchuję też w trybie pracowym :).

Może niektóre komentarze są “zbackowane” 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Przyszłam na cmentarz, aby wylać żale po śmierci opowiadania, które właśnie przeczytałam. Okazuje się, że komentarz i łapankę mogę sobie wetknąć gdzie mi się podoba.

Firiel, wiedz, że zmarnowałaś sporo mojego czasu, a tego łatwo nie wybaczam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, Firirel wycofała tekst do kopii roboczej, żeby tam go poprawiać. Tak przynajmniej miała zrobić zgodnie z tym, co napisała w komentarzu. Trochę to moja wina, bo jej napisałam, że tak lepiej niż usuwać. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No cóż, opowiadania nie widzę, łapanka bezużyteczna, a czas przeznaczony na lekturę i komentarz, stracony. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mogę potwierdzić, że tekst nie jest usunięty, tylko schowany.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

To ja zemszczę się na i wrzucę na pręgierz KM.

W ramach pokuty dodam tylko złośliwy fragment komentarza do tekstu “Mężatka”, któremu zdarzyło się zniknąć:

Z drugiej strony nie wiem po co podkreślałaś wdzięki bohaterki. Rozumiem, że z “miśkiem” łączyła ją w obu życiach pewna zażyłość, ale mnie jako czytelnika opis krągłych pośladków zwodzi na manowce erotyka. Także nie byłem pewien, czy zakończy się to nekroorgią, czy pogawędką z trupem (ot, takie swojskie “Opowieści z Krypty”).

Jeśli zgodnie z sugestią Śniącej Firiel wycofała tekst, by go w kopii roboczej poprawić, to Twoja łapanka, Regulatorzy, raczej nie będzie bezużyteczna. Jeśli Firiel rzeczywiście ma nam przedstawić niedługo poprawioną wersję – to dobrze zrobiła.

EDIT: Ach, dopiero Fun mnie uświadomił, że łapanka się chyba pod tekstem nie zdążyła ukazać. No tak, to inna bajka, ale Fun ma rację.

Reg, możesz wysłać komentarz Firiel prywatną wiadomością, przyda jej się przy poprawkach. 

Dziękuję za słowa wsparcia. ;)

Jeśli Firiel zechce, dostanie łapankę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wielokrotnie mi się to zdarzyło. Czytam na kindlu, zgrywam sobie wiele opowiadań jednocześnie (głównie dni dyżurów), dopiero potem czytam przez wiele dni, więc czasem mija tydzień albo i więcej pomiędzy zgraniem opowiadania a jego skomentowaniem. Jakoś bardzo mnie to nie oburza, usunął to usunął, jego prawo. Przynajmniej nie muszę wtedy myśleć na komentarzem :)

W kwesti KM to ja sobie pozwolę wrzucić świętej pamięci mój komentarz do komentarza. Niestety nie jestem pewna, kogo odkomentowywałam, chyba Ochę (?).

 

Dziwne. Początek tekstu jest napisany całkiem poprawnie, a potem nagle wszystko się rozpada tak jak te zwłoki, a interpunkcja najbardziej.

Cóż. Początek tekstu jest z wersji oryginalnej pt. “Skrzynia”, którą betowałam (nie wiem, dlaczego belka tego nie uwzględnia, może to wpadło jako odrębny tekst) i większość znaków przestankowych pochodzi z tej bety…

 

Skądinąd z poprzednią wersją zakończenia, mimo że było ono mniej “horrorowe”, szort wybrzmiewał mocniej, zmiana drugiej części mu nie posłużyła…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Też komentowałem KM. Cóż. Przy następnym jej opowiadaniu dwa razy się zastanowię zanim przeczytam. A co dopiero skomentuję.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Ja się skusiłam na bete 2k świeżaka, ale też na przyszły raz pomyślę dwa razy, bo poza wszystkim ostatnie drastyczne zmiany wprowadziła jakoś w innym trybie i połowa mojej roboty poszła na marne.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To chyba też komentowałem.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Od jakiegoś czasu odwiedzam teksty nowych osób po kilku dniach od publikacji – wtedy wiem, czy autor w ogóle jest zainteresowany moim zdaniem ;)

Drakaino – tak, właśnie to mi przeszło przez głowę, że pewnie ktoś przy okazji bety poprawił kawałek, jako przykład, a samej autorce już się nie chciało kontynuować.

 

Ale tak w ogóle to uważam, że sporo w tym wątku dramatyzowania. Nie piszę o sytuacjach jak tej Regulatorów i podobnych, kiedy robi się pracochłonne analizy czy łapanki tekstów na dziesiątki tysięcy znaków, bo wtedy rzeczywiście można się sfrustrować. Ale króciutki tekścik KM i kilka zdań na jego temat? Też skomentowałam, dziewczyna się spłoszyła. No trudno, bywa, to nie powód, by się zastanawiać “na przyszłość”. :)

Ocho, w tym przypadku zaangażowałam swój czas, którego nie miałam zbyt dużo, w pomoc komuś, kto jest nowy i nie ma chętnych do bety – właśnie dlatego, że “króciutki tekścik”, niech dziewczyna nie czuje się odrzucona jako świeżak. Poprawiłam interpunkcję i zapis dialogów w całym tekście, bo powiedzieć, że to leżało i kwiczało, to jest mało. Na dodatek na potrzeby autorki stworzyłam poradnik zapisu dialogów oraz podstawowych zasad interpunkcji w pigułce, bo wydawała się zainteresowana. Następnie mój nick znikł w cudowny sposób z listy betujących, a opowiadanie pojawiło się z innym zakończeniem (na becie była mowa o tym, że trochę fantastyki by się przydało), w którym autorka nie raczyła zastosować żadnej z technicznych rad. Ostrożność na przyszłość jest dość naturalna. To niby był “króciutki tekścik”, ale w sumie kosztował mnie kilka godzin, które mogłam spędzić bardziej produktywnie, niż usiłując nauczyć czegoś osobę, która uczyć się najwyraźniej nie chce.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Panie i panowie, oto nowe, jeszcze ciepłe zwłoki. Autorem Random1, tytuł: Nelix – Opowiadanie nr. 1 "Utracone sny”.

 w którym za sprawą cudownego lekarstwa najbogatsi przejmują władzę

A co to lekarstwo leczy, tak z ciekawości?

 pomiędzy tzw. Elitom – nową władzą

Ekhm?

 Jest to pierwsza wersja i z pewnością dużo rzeczy ulegnie jeszcze zmianie.

Całkiem pierwszych wersji lepiej nie poddawać pod osąd publiki. Jeszcze nie wiesz do końca, co robisz (może są tacy, którzy siadają z gotowym tekstem w głowie i tylko go zapisują, ale ja ich nie znam) i nie zagłębiłeś się naprawdę w swój świat. Dopiero, by tak rzucić metaforą, wsiadłeś do łodzi i nie wypłynąłeś nawet za granicę szelfu. Cierpliwości!

 Aleja wolności

Nazwy ulic – dużą literą.

 dwie uzbrojone postacie

"Postać" jest tak niekonkretnym słowem, że lepiej je trzymać na okazje, kiedy nic innego już się nie nadaje.

 jednego pomieszczenia przedzielonego kartonową ścianą na trzy osobne pokoje

Jest to nieprawdopodobne geometrycznie i z punktu widzenia architektury.

 Na podłodze leżały porozrzucane pozostałości po fast foodach, stare potłuczone butelki i inne śmieci świadczące o niezdrowym życiu domowników.

I o upodobaniu do chodzenia po tłuczonym szkle, jak mniemam. Nie mów, o czym coś świadczy – jeśli dobrze to opiszesz, sami się połapiemy.

 Zza szarej zasłony, przez okno

Dlaczego to rozdzieliłeś?

 leniwie wpadały promienie słońca.

Opowiadanie o tym w środku sceny, która chyba miała być dynamiczna, mija się z celem.

 mały stół jadalny z czterema podsuniętymi w idealnej odległości pomiędzy sobą krzesła

Co to znaczy? To raz, a dwa – przed chwilą był tu niemożebny bajzel i ciemno, a teraz nagle światło i meble pod sznurek. Niekonsekwentnie.

 Blat przystrojony został

Mam nadzieję, ze to ironia.

 wazon z jedną czerwoną różą

Znowu niekonsekwencja – skąd świeża (?) róża, chyba z kwiaciarni, w tej melinie?

 materiał, z którego roślina próbowała ukradkiem ukoić swoje pragnienie i przetrwać.

Purpura. Mam wrażenie, że próbujesz symbolicznie ukazać swój temat, ale subtelne to to nie jest. Ani na miejscu. To jest nalot, tak? To pokaż nalot. Możesz pokazać ciszę przed burzą, jasne – ale przed burzą. A Ty opisujesz detalicznie obrazek na ścianie (w melinie?). Ściany mogą być odrapane – ale zadrapane raczej kolano.

 dodawały odrobinę świeżości w tym dusznym mieszkaniu

Temu mieszkaniu. A teraz męska decyzja – to melina, czy nie?

 będącego prawdopodobnie czymś na wzór pokoju gościnnego

Pokój gościnny to sypialnia dla gości. Czuję się skonfundowana układem tej meliny i jej wielkością – jest tam miejsce na "pomieszczenia"?

 zauważyli dwie ostatnie ofiary

Kto? Podmiot domyślny jest dwanaście zdań wcześniej (policzyłam) i w dodatku nie zgadza się rodzajem.

 stał nad nimi z wymierzoną bronią, uciszając ich krzyki.

Aż się cieszę, że tego nie opisujesz. I broń musi być wymierzona w nich, a nie suwmiarką.

 starszy mężczyzna. Miał około czterdziestu lat

Już się z kimś o to pożarłam, ale czterdziestka to nie starość. I ludzie na ogół nie mają wieku wypisanego na czole.

 zasłonił się dłońmi przed kolejnym atakiem oprawcy.

Samymi dłońmi? Au.

 Więzień padł nieprzytomny na ziemie

Ziemię. I jeszcze nie więzień, tylko aresztant.

 tuż obok swojej żony. Kobieta zakryła go swoim ciałem

I tu się mści brak opisu sytuacji – byłam pewna, że żona już leży martwa, a ona nagle zasłania ciałem. Powtórzony zaimek ("go").

 Jej oczy zalały się łzami.

Tak nagle?

 Kątem oka dojrzała małą dziewczynkę schowaną pod łóżkiem. Swoją córkę.

Bo sami na to nie wpadniemy?

 powoli podniosła się z nad jego ciała.

Znad. Jak ona to zrobiła, bo tego nie widzę?

 próbując odwrócić ich uwagę od dalszego przeszukiwania mieszkania.

I coś takiego jest dopuszczalne w szkicu, ale nie w tekście do pokazania komukolwiek. Nie przekonuj nas, tylko odmaluj to.

 wypowiedziała załamanym, wyczerpanym głosem.

"Wypowiedziała" jest zbyt zimne, obiektywne i ą-ę jak na tę sytuację, a głos nie powinien być autonomicznym bytem.

 z czerwonym pasem oplatającym tors

Czy pożałuję pytania, jak to ma wyglądać?

 Pozostała dwójka patrzała na niego oczekując dalszych informacji.

I co to zdanie wnosi takiego, co nie byłoby oczywiste?

 Skinięciem głowy

Skinieniem.

i obserwowała cała sytuację.

Really.

 pomagał kiedy się odrobinę bała

Pomagał, kiedy. Bardzo łopatologiczne. Less is more.

 Przykryła się kocem

Nie jest schowana pod łóżkiem? Koce nie leżą zwykle na łóżkach?

 nie raz

Łącznie.

 Widziała strach w oczach ojca, ból w oczach matki i obojętność wymalowaną na twarzy mężczyzn

Wejdź, proszę, pod łóżko, i spróbuj zobaczyć stamtąd twarz kogoś, kto stoi pośrodku pokoju.

 obojętność wymalowaną na twarzy mężczyzn, których radowała postawa swoich ofiar.

Postawa ich ofiar. Tyle gramatyka, teraz logika – nawet zakładając, że mała widzi te twarze, skąd wie, że faceci się cieszą? I jej ojciec przed chwilą był nieprzytomny?

 Chciała do nich podbiec, zaatakować z całych sił

Czemu w to nie wierzę?

 pomóc rodzicom jednak

Pomóc rodzicom, jednak.

 zauważyła jak matka dyskretnie przyłożyła palec do ust i kazała jej być cicho.

Zauważyła, że matka dyskretnie przykłada palec do ust i każe jej być cicho. I oni nic nie widzą? Hmm?

 przesunęła się w głąb łóżka

Ona jest pod łóżkiem – pod ścianę, tak, ale gdzie łóżko ma głąb?

 przerażająco głośne wystrzały przeszyły jej uszy

Przeczytaj to na głos. Jak to brzmi?

 nadszarpując delikatne bębenki

Nie wpadłabym na to, naprawdę.

 Ciało przeszedł chłodny dreszcz

Tylko chłodny?

 Wychyliła się odrobinę spod łóżka

Ja jestem podobno dorosła, a na jej miejscu nie dałabym rady ruszyć palcem u nogi. I wcale bym nie chciała, bo tam jest trzech siepaczy reżimu z bronią.

 zauważyła

Zimne, obojętne słowo.

 matka, przeszyta kolejnymi pociskami, pada na ziemie zalewając się krwią

Jak można się zalać krwią?

 krzyk ojca, który chwilę później, trafiony pociskiem w głowę, pada na ziemię

Pomieszanie czasów. Padł na ziemię. Powtórzenie "pada".

 tonąc w czerwonej cieczy i różowych kawałkach, tego co

Kawałkach tego, co. "Czerwona ciecz" to równie dobrze może być keczup.

 Ciśnienie z przestrzelonej tętnicy mężczyzny obryzgało

A nie krew?

 natychmiastowo przetarł zabrudzoną twarz

Natychmiast. Patrzcie, jaki delikatny.

 Chrzęst łamanych kości klatki piersiowej wywołał w nim podniecenie

Anatomicznie niewiarygodne (brzuch i klatka piersiowa to nie to samo). O sadystach się nie wypowiadam.

 przebijając się przez ciało bez oporów

Czy próbujesz mi powiedzieć, że facet przekopał drugiemu dziurę w brzuchu? Nie wydaje mi się to wiarygodne, ale jest zbyt obrzydliwe, żebym próbowała to sprawdzać, przykro mi.

 ciało powoli dogasało wydając z siebie ostatnie odruchy życia

Co to są odruchy? Chyba nie wydzielają się z ciał, prawda?

 Poczuł zadowolenie ze swojej roboty.

Które wypisało mu się na faszystowskim czółku.

 Wychodząc splunął na leżące ciała i skierował się w stronę drzwi.

Wychodząc, splunął. Czyli wychodząc, splunął i wyszedł, tak?

 Dziewczyna zalała się łzami

Przed chwilą była dziewczynka?

 Złapała za mały nożyk

Złapała nożyk. Co on robił pod łóżkiem?

 nie miała odwagi by wyjść

Nie miała odwagi wyjść.

 – Spadamy! – krzyknął najwyższy. – Zaraz zrobi się tu gorąco!

A podobno to ostatni dysydenci, których ta jakże urocza grupka zaciukała w majestacie prawa?

 Po krótkiej chwili nabiera siły

Nabiera sił. Czemu nagle zmieniasz czas?

 Chwyta za rękę swoją mamę by poczuć jej ciepły, kojący dotyk, którego tak bardzo teraz potrzebowała,

I to niekonsekwentnie – potrzebuje, skoro chwyta.

 

Bardzo, ale to bardzo kliszowate. Nie zauważyłam niczego oryginalnego. Przedstawienie nierealistyczne. Fragment za krótki, żeby coś powiedzieć o kompozycji.

Jakiej dokładnie pomocy od nas oczekujesz? Bo na podstawie tego fragmentu nie możemy Ci doradzić niczego w kwestiach ogólniejszych, a jego styl jest, cóż. Już się wypowiedziałam. Ale twierdzisz, że tekst jest szkicem, więc…

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

I to mnie nazywają nosorożcem... ;)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dobra, to ja do tego dorzucę swój udział w  pogrzebaniu “Utraconych snów”. Zapewniam, że był zasłużony.

 

Randomie, Tarnina podsumowała ten fragment. A ja mam jeszcze takie pytanie, po przeczytaniu przedmowy i przejrzeniu tekstu: czy możesz wymienić antyutopie, jakie w życiu przeczytałeś, ewentualnie obejrzałeś? Przedmowa prezentuje nam bowiem zarys świata i fabuły, który czytaliśmy n+1 razy, a pokazany fragment nie przekonuje, że masz na ten zgrany temat fenomenalny pomysł.

 

Skądinąd dlaczego milicja? Historycznie i z militarnego punktu widzenia milicja to jednostka ochotnicza, formowana dla obrony jakiegoś zazwyczaj stosunkowo niedużego terytorium, rekrutowana z miejscowych, zazwyczaj półamatorska, choć odbywająca szkolenia i ćwiczenia. Dlatego oczywiście systemy komunistyczne sobie tą nazwą zastąpiły policję – żeby było, że to niby takie oddolne. Ale u ciebie są to najwyraźniej oddziały bezpośrednio związane z władzą, państwem, reżimem. Jeśli na wzór państw komunistycznych zawłaszczono sobie w tym świecie niepoprawną nazwę, należy czytelnikowi wskazać, że wiesz, co robisz.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Marasie, Ty jesteś rozkosznym kotkiem z jednym uszkiem klapniętym.

Ja jestem postrachem, co kłapie po nocy! Jestem stertą pustych pudełek spadających na głowę!

Kto wie, co czai się w ludzkich sercach? Cień to wie!

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

No właśnie. Ale to mnie nazywają nosorożcem. Co z Tobą nie tak, Tarnino?  LOL :p

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dużo, Marasie, oj dużo. Możesz się włamać do szpitala studenckiego, tam mają moje żółte papiery. Chyba, że już je wykorzystali w toalecie.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

"Oto mój kwadrat, Arkturze". Autorem był Wonsz. Kilka komentarzy krytycznych (w tym jeden nosorożcowy) i tekst zniknął.

Po przeczytaniu spalić monitor.

 

Chciałam przeczytać, tylko czas mi się splątał :(

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Kolejka mi się skróciła.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też planowałam lekturę, a autor nie wydawał mi się z tych katiujących po kilku słowach krytyki...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka