- Hydepark: Cmentarz usuniętych opowiadań

Hydepark:

opowiadania

Cmentarz usuniętych opowiadań

Denerwuje mnie (zresztą, nie tylko mnie), gdy piszę autorowi dłuższy komentarz, poświęcam swój czas na przeczytanie opowiadania i sprawdzenie rzeczy, które wydają mi się niejasne, po czym wchodzę – a tu bach, tekst wraz z wszystkimi komentarzami został skasowany przez autora. Pod spodem wkleję komentarze, które udało mi się zbackupować oraz dane którego autora i opowiadania to dotyczy.

Komentarze

obserwuj

*skatjowanych opowiadań. 

http://fantazmaty.pl

Opowiadanie: Rybka

Autor: AntypaladynPedigri

 

 

 

Blacktom

mężczyzna, 33 lata, Jaworzno | 08.11.18, g. 16:11

No cóż… Zimny ze mnie drań i chyba nie dość się para postarała ;) Może gdybyś bardziej podkreślił fatalizm losu bohaterki? Pozdrawiam Czwartkowy Dyżurny

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 16:59

@Blacktom Dzięki Bogu. Moi recenzenci unikali tematu, ale teraz wiem, że zbyt mało o nich wiadomo. Wynika to z ograniczeń tego formatu. Pomyślę nad tym. Dzięki!

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

belhaj

mężczyzna, 31 lat, Płońsk | 08.11.18, g. 17:25

 

Faktycznie trochę słabo. Zarówno pod względem fabuły, puenty jak i warsztatu. Los bohaterów nie wywołał we mnie jakiś większych uczuć, ale przy tak krótkim tekście ciężko się z nimi zżyć.

drakaina

kobieta, Kraków | 08.11.18, g. 18:25

 

No, nie porywa, choć jakiś tam pomysł na istotę nadprzyrodzoną jest. Tyle że to trochę mało: ot, rybołak zeżarł człowieka. Zagrało nazwanie jej “rybką” na początku, ale to właściwie tyle.

 

Najważniejszym pytaniem jest, czy udało mi suę wzbudzić sympatię i żal w stosunku do bohaterów. Szczególnie do bohaterki w końcówce (choć wiem, jakie to tu trudne).

W tym tekście nie ma bohaterów, są dwie postacie. Nic o nich nie wiemy, a przydałoby się na wzbudzenie takich uczuć. Gdybyś zrezygnował z pointy na końcu (i tak nie zwala z nóg), to mógłbyś dać dziewczynie jakieś rozterki, jakąś historię. A jemu np. przeczucie, że z nią jest coś nie tak, a mimo to trwa w tym uczuciu. Daj im życie, to czytelnik będzie mógł mieć uczucia.

 

 

“Zębaty język, który trzymał go za wargi, wsunął się do środka i szeroko otworzył mu usta. Ten wierzgał się, niezdolny oddychać. “ – Do kogo odnosi się “ten” w drugim zdaniu? (tzn. da się domyślić, że do Artura, ale ze składni tych zdań nijak to nie wynika.)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 18:42

 

@drakaina @belhaj Najprawdopodobniej wplotę ten motyw w inną opowieść i tam ich rozwinę jako bohaterów.

 

@drakaina tak, to miało odnosić się do Artura jako że było tam tylko ich dwoje i nie sądziłem, że ktoś zgubi się w zaimkach.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

 

drakaina

kobieta, Kraków | 08.11.18, g. 18:55

 

No nie, to nie jest kwestia “zgubienia się w zaimkach”, to jest kwestia pomieszanych podmiotów. “Ten” na logikę odnosi się do języka, który jest ostatnim podmiotem rodzaju męskiego przed użyciem zaimka. To się musi zgadzać, sorry. Ewentualnie gdybyś zamiast zaimka “mu” miał w poprzednim zdaniu “Arturowi”, to wtedy “ten” można by uznać za odnoszący się do Artura. W obecnym kształcie – nie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 19:59

 

@drakaina Chyba że tak. Poprawię przy najbliższej okazji.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 21:48

 

Tak po prawdzie, to nie bardzo wiem o czym jest szort. Gdybyś napisał coś o Mizuko i Arturze, może dowiedziałabym się przynajmniej, dlaczego spojrzenie na księżyc tak odmieniło dziewczynę.

 

i szczelnie ściągnęła zasłony. –> Raczej: …i szczelnie zaciągnęła/ zasunęła zasłony.

 

jakby zrozumiała,, że ją rzuca. –> Jeden przecinek wystarczy.

 

Nagle Artur poczuł, że nie może oderwać ust. Otworzył oczy i w miejscu Mizuko zobaczył maszkarę o oczach ślepych jak u ryby głębinowej. Z wyrazem grozy na twarzy, wrzasnął… –> Czy, nie mogąc oderwać od kogoś ust, można wrzasnąć?

 

Ten wierzgał się, niezdolny oddychać. –> Ten wierzgał, niezdolny oddychać.

Można wierzgać, ale nie można wierzgać się.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 22:50

@regulatorzy Przecinek do relikt po edycji. Co do wrzasku chodziło mi o stłumiony wrzask, przy zamkniętych ustach, ale rozumiem o co ci chodzi. Port i ryboludzie były nawiązaniem do "Widma nad Innsmouth", ale widocznie nie wyszło mi tak, jak chciałem. Uwagi powprowadzam. Dzięki za komentarz.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:07

 

No cóż, Antypaladynie, nie zorientowałam się, że Rybka nie jest wyłącznie Twoim pomysłem, ale cieszę się, że uwagi okazały się przydatne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 23:20

@regulatorzy Nawiązanie jest bardzo luźne. Wspólni są tylko ryboludzie, port, noc i Księżyc, z którego ryboludzie wg mitologii Lovecrafta pochodzą.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:27

 

Rzecz dzieje się w porcie, nocą, przy księżycu, dziewczyna zmienia się w ryboczłowieka… – wychodzi na to, że Twoim pomysłem są: pokój, chłopak, dziewczyna i jej okulary. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

autor

AntypaladynPedigri

mężczyzna, 33 lata, Rabka-Zdrój | 08.11.18, g. 23:40

@regulatorzy Nie ma podwodnych kopuł, jedzenia ludzi, zmiany przy Księżycu, empatycznych relacji, Japonii i całej reszty.

"To co robimy dla siebie umiera wraz z nami, to co robimy dla innych jest wieczne" – Albert Pine

loża

znajomy

regulatorzy

kobieta, Łódź | 08.11.18, g. 23:51

 

Cóż mogę powiedzieć, Antypaladynie, poza wyrażeniem nadziei, że Twoje przyszłe opowiadania, nawet jeśli będą inspirowane twórczością innych, okażą się ciekawe, a ich lektura dostarczy satysfakcji.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

loża

NoWhereMan

mężczyzna, 31 lat, Gdańsk | 09.11.18, g. 21:08

 

Przeczytałem i nic nie poczułem. Te wszystkie określenia to trochę mało – brakuje czegoś na wstępie, co określi klimat, wprowadzi mnie w nastrój. Krótkie nakreślenie bohaterów też by pomogło. Kopuła z kości powinna być zwieńczeniem, nie daniem głównym szorta. Choć przyznaję, motyw wydaje się fajny.

Tak więc ten koncert fajerwerków mnie nie kupił. Bywa.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

erp.karon

mężczyzna | 09.11.18, g. 21:41

 

Że tak zapytam z ciekawości – czy fakt, że akcja dzieje się w Japonii ma tu jakieś istotne znaczenie, czy to tylko tak dla klimatu?

Generalnie podoba mi się pomysł, fajnie by było jakoś umotywować plot twist i ogólnie jakoś to rozwinąć.

Co do detali:

Jej usta rozwarstwiły się i rozwarły jak tuba gramofonu.

Może to tylko ja, ale czy tuba gramofonu się rozwiera, czy raczej jest permanentnie rozwarta?

 

Bellatrix

kobieta | 10.11.18, g. 04:09

 

Oj, tekst do dopracowania. W zbyt krótkiej objętości próbowałeś poruszyć zbyt wiele rzeczy. Czy akcję umieściłeś w Japonii tylko po to, by dać dziewczynie znaczące imię (dziecko wody) tak, żeby nie rzucało się w oczy? :) (I ta nazwa wioski: samo zło ;), ale tak jak zapisałeś, to się czyta: samodzuo :) Masz parkę z dwóch zupełnie różnych kultur, po jakiemu oni właściwie ze sobą rozmawiali? Umieściłeś akcję w Japonii, ale nie dostosowałeś realiów (to ściąganie *zasłon*). Logika tekstu jest… dziwna. Czemu ludzie wskakują do wody i pływają nie dość, że w nocy, w porcie (brudna woda), to jeszcze podczas pełni, kiedy są najsilniejsze pływy? Z obrazka, który przedstawiłeś wynika, że Artur jest typowym ‘samcem alfa’, który robi co chce i nie patrzy na innych (kilka razy dziewczyna prosiła go, żeby został, nie zainteresował się czemu w nocy zakłada ciemne okulary, wymusił pocałunek). Żeby czytelnik się przejął losem bohaterów, to powinien móc wczuć się w ich położenie. Tak, jak to opisałeś – jest ciężko. W scenie “pocałunku” miałam przed oczami fatality Mileeny z MKII :P A samo zakończenie nawet mi się podobało.

Czy dobrze rozumiem, że grzebiemy na bieżąco, że trupów nie wyciągamy?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli trupy są jeszcze dostępne, to czemu nie? Jest trochę komentarzy, po których (i czasie na nie straconym) płaczę ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie czytam opowiadań z danego dnia, chyba że wrzucił ktoś, o kim wiem, że dobrze pisze ;)

 

Rybka (albo zombie kucyk).

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Dobry wątek, Bellatrix. Ja też nie cierpię k..tj..ow..a  tekstów.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Pomysł dobry, ale taki Autor, nawet jeśli się przez chwilę zawstydzi, to po prostu powróci pod innym nickiem.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ano, ktoś czegoś próbuje, a potem ciśnienia nie wytrzymuje... A komentator włożył wielu trudu w skomentowanie, a potem kiszka. Ma prawo być wściekły.

 Anet powinna zostać członkiem Loży.

Pozdrówka.

Dobrze rozumiem Twoją frustrację, bo ja ze względu na takie zachowanie niektórych autorów zaprzestałem komentowania całkowicie.

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Dzięki, Roger ;)

Jacku – ale w ten sposób “cierpią” też ci porządni ;)

A  ja mam mieszane uczucia. Fakt, nieraz zdarzyło mi się napracować przy komentarzu, a tekst potem znikał, ale nie uważam żeby takie opowiadania zasługiwały na osobny watek. Po co je wyróżniać?

Takie ekshumacje na siłę.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Po to, żeby autorowi usuwającemu swoje opowiadania nie pisać komentarzy dłuższych niż minutowe.

Ten pan usunął także szorta,którego skomentowałem z tydzień temu,dlatego proponuję wstrzymać się z komentowaniem kolejnych dzieł.

Mówię Wam, gość wróci jako Kontrapaladyn Whiskas i tyle będzie naszego marudzenia.

 

Szacun dla Bellatrix za edycję, awatary i w ogóle fajerwerki i wodotryski.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

A może on się po prostu bardzo wstydzi zamieszczać słabe teksty?

"Prawdziwie wspaniałego pisarza poznasz po tym, że pisze książki" - Paulo Coelho

Przepraszam, że się wcześniej tutaj nie odezwałam, bo to przecież taki wątek o mnie :( Cóż, mogę jedynie napisać, że żałuję swoich skatjowanych działań i z chęcią bym wszystkie swoje kilki na “usuń” skatiowała, ale teraz już trochę za późno :( Usuwanie opowiadań z komentarzami to rzeczywiście brak szacunku dla czasu poświęconego przez komentujących. Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wszystkich, których opinie skatiowałam, jeszcze raz przeprosić. 

@bellatrix. Chyba, dobry pomysł. Cmentarz ale z nadzieją. Może coś głupio piszę, nie wiem, nie mam pewności, jednak czuję że to fajny pomysł. Opowiadania przecież mogą powrócić – te, same, w wersji poprawionej albo inne piękniejsze. Inni mogą się na nich uczyć, a komentatorzy pracujący nad opowiadaniami nie utracić swoich myśli. Same plusy, tak mi się zdaje.

Coraz bliższa jest mi idea zachowania, tego co było, co jest. To dla mnie nowe, ponieważ “generalnie” jestem za postępem, lecz jednocześnie chciałabym ocalić od zapomnienia kilka rzeczy. 

@katia72. Impuls to impuls. Pewnie, że szkoda, ale jest jak jest. Nie płakałabym nad rozlanym mlekiem, w końcu człowiek ma jakąś swoją osobowość i to jest on. Dwa lata temu nauczyłam się wreszcie    używać słowa “przepraszam”. Było tak strasznie (we mnie), że na dwie godziny wyszłam z pracy i biegałam wokół stadionu. Cały epizod zyskał nazwę “Czekoladki”, ponieważ kupiłam (słusznie) największe i najdroższe  pudełko czekoladek w “Piotrze i Pawle”, aby przeprosić za swoje uniesienie, błąd – merytorycznie miałam rację lecz forma była niedopuszczalna. Męczyłam się jak potępieniec. Najgorsze dla mnie było stanięcie wobec i powiedzenie przepraszam. Naturalnie, jak to ja, oprócz przepraszam, wymyśliłam sobie koncept rozwiązania, słowo “czekoladki” – “Powiedz mi to, a zatrzymam się w impulsie, emocji”. No, jakoś poszło – wtedy, przeżyłam. Co było potem – rozkochałam się w słowie “przepraszam”. Kolejne przegięcie, kolejny rok. O dzięki ci, My Lord, za mądrych współpracowników, którzy sprowadzili mnie na ziemię i pokazali nową obsesję. No i tak się ciągle uczę. Czy nigdy nie będzie końca? Miliony razy zadawałam sobie to pytanie. Pożądam odpowiedzi – NIE, a rozum ględzi i ględzi, że TAK będzie. Ma rację, ten głupi rozum. Zawsze będę robiła rzeczy, których pożałuję. Oh, jak bardzo czasami chciałabym być kimś innym, a może dlatego lubię wymyślać sobie różne rzeczy? Dodam, bo konieczne, wymyślam tylko w czasie wolnym, no nie czasami leniuchuję też w trybie pracowym :).

Może niektóre komentarze są “zbackowane” 

 

Nowa Fantastyka