- Hydepark: Świąt wesołych i udanych, życzy Loża, Wam, Kochani!!

Hydepark:

inne

Świąt wesołych i udanych, życzy Loża, Wam, Kochani!!

Słuchajcie, generalnie plan był taki, że zakładam taki naprawdę doczesany wątek świąteczny, wiecie taki z podrygującymi pisankami, króliczkami te pisanki... eee... malującymi, napisany pachnącą czcionką, a w dyngusa psikający na Was wodą, i tak dalej, ale nie chcę robić Redakcji zbyt poważnej konkurencji na ich terenie, więc ograniczę się do tradycyjnego przynudzania.

 

Zapewne wszyscy tu zgromadzeni otrzymali już tyle życzeń, by było wesoło, mokro, jajecznie i generalnie fajnie (czyli, de facto, byśmy pozamieniali się w Didżeja), że jeśli dołożylibyśmy do tego jeszcze nasze, lożańskie, Święta mogłyby się skończyć jakąś małą katastrofą. Faktycznie zaczęlibyście mówić o sobie w trzeciej osobie, albo coś w tym guście.

Nie zaryzykuję więc i obejdę trochę system, życząc Wam tylko jednego (acz dziewięciokrotnie):

Każde z Was, drogie Użytkowniki, jest inne (mam nadzieję, że nie trąci to genderem?), niepowtarzalne, unikatowe, wyjątkowe i niespotykane (no, może z pominięciem obszarów, na których się akurat znajdujecie) ale wszyscy jesteście zajebiści.

Nasza społeczność tworzy tak niesamowicie barwny, ciekawy i różnorodny kolaż charakterów, talentów, wiedzy, umiejętności i humoru, że każdy dzień wśród Was jest jak nowa, ekscytująca przygoda, która nie tylko może bez reszty człowieka pochłonąć, ale też całkowicie zmienić jego życie. Wiecie, coś jak bieganie po Gościńcu bez chusteczki do nosa.

I dlatego życzę Wam, byście się nie zmieniali.

Starzejcie się, skoro już musicie, uczcie się, wzrastajcie, podbijajcie świat i zaludniajcie go, obrastajcie w piórka – złote, srebrne i podejrzanie brązowe – bądźcie piękniejsi, mądrzejsi, ciekawsi (oraz bardziej ciekawscy) i odważniejsi; wręcz nieustraszeni. Ale nie zmieniajcie się.

 

Ech, no dobra – te jajka i cała reszta też niech Wam już będzie. Na moją odpowiedzialność.

 

Pisałem ja, przemówiła Loża.

 

Peace!

 

P.S.

Skoro przykułem już  Waszą uwagę (Serio, doczytaliście aż dotąd?), to chciałbym dodać coś jeszcze. Tym razem już naprawdę krótko:

Przynależność do Loży zawsze była dla mnie zaszczytem i wyróżnieniem, za które jestem Wam głęboko wdzięczny...

Miało być krótko, więc przyjmijmy, że rzucam tu jeszcze kilkoma uroczo wzniosłymi i bezsprzecznie szczerymi, ale jednak frazesami, i przejdźmy od razu do “ale”:

… ale nadszedł dla mnie czas odpoczynku. Czas wytchnienia i zbierania sił. Czas podziwiania wschodów słońca. Czas mieczy wiszących na ścianie i tarcz łatających dziury w dachu. Czas słuchania, a nie mówienia. Czas czytania, a nie pisania.

Czas ciszy – a będzie to cisza po Burzy.

Komentarze

obserwuj

I jeszcze jedno – duchowego przeżywania tych Świąt; w cokolwiek wierzycie i jakkolwiek zamierzacie je spędzić.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki Cieniu :)!

Aczkolwiek życzenia, bym jeszcze bardziej się starzał, odebrałem boleśnie osobiście ;).

Toteż – wolę pozostać kolarzem!

Wszystkiego dobrego Lożownikom, a Tobie, Cieniu – odpoczynku, po którym nastąpią pioruny, gromy i grzmoty (w sensie literackim oczywiście)! 

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

A to Cieniu figle płata, pierwszokwietniowych żartów o odejściu się zachciewa xD

 

Wesołych Lożo i wszystkim :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nie, to może być prawda. Miałem ostatnio małą dyskusję z Cieniem i coś tam rzucał takie dziwne hasła. On jest trochę zawinięty, myślę, że o pierwszym kwietnia to przypomniałby sobie gdzieś w połowie miesiąca... Bez urazy, Cieniu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie, Darconie, to jednak spryciarz Mytrix ma rację – dowcipkuję sobie tylko – naprawdę nie jestem aż tak zawinięty – i na razie nigdzie się nie wybieram.

Choć Ty poniekąd też rację masz – nigdy nie ukrywałem, że bycie Lożaninem do tanich przyjemności nie należy i czasem, że tak powiem, rachunki mi się nie zgadzają, co z kolei implikuje różne pokusy.

Nasza rozmowa nie tyczyła jednak bezpośrednio mnie i moich życiowych pragnień, więc raczej nie ma powodu tutaj do niej wracać.

Mniejsza, lepiej świętujmy, póki jeszcze jest ku temu pora.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ja dziękuję, Cieniu. :) Twój dowcip słabymi nićmi był szyty, ale z moją “podbudową” zaczynał wyglądać znacznie lepiej. :) Liczyłem, że kogoś złapię (złapiemy), ale nie Ciebie. :)

Fakt, rozmawialiśmy, ale przecież na zupełnie inny temat. Musisz przyznać, że jesteś jednak trochę zawinięty, hi, hi.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Prima aprilis. ;) Również wesołych dla wszystkich. :*

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

*wylewa hektolitry lodowatej wody na wszystkich*, mówi: śmigus dyngus, i życzy Wesołych Twórczych Świąt. :)

Jasne, Darconie, że jestem zawinięty. Musiałbym być... hmmm... zawinięty... żeby temu przeczyć.^^ (Boże, jak ja kocham paradoksy!)

Tutaj dowcip jednak padł chyba głównie dlatego, że czas już nie puszczał, by go ciągnąć – zbyt blisko do momentu, gdy prima aprilis utraciło swą moc. Ale jeszcze nie dość blisko momentu, gdy rodzina się rozeszła i można było wracać do nerdzenia.

 

Jak Wam poszło chlapanie?

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czy chlapnięcie drinka się liczy?

Nowa Fantastyka