- Hydepark: Kraina Martwej Ziemi - trylogia Jacka_l

Hydepark:

inne

Kraina Martwej Ziemi - trylogia Jacka_l

Witajcie :)

 

Zmotywowany faktem, iż ostatni tom wkrótce powinien zagościć na księgarskich półkach (premiera przewidywana jest na połowę marca), postanowiłem założyć wątek zbiorczy.

 

Kurcze... Od chwili, gdy z niepokojem publikowałem na betaliście dwa pierwsze rozdziały, by ustalić, czy da się je czytać bez przesadnego zgrzytania zębami, minęły już trzy lata. Ktoś to jeszcze pamięta, czytał, komentował? ;)

W 2016 ukazała się “Krew i stal”, w zeszłym roku “Grom i szkwał”, a już za kilka chwil premierę będzie miała “Pieśń i krzyk”. Zleciało jak z bicza strzelił.

 

A gdybyście wtedy, w 2015 roku napisali mi coś w stylu: “odpuść stary” to bym odpuścił i  nigdzie tekstu nie wysłał. Do dziś leżałby pewnie gdzieś w zapomnianych rejonach twardego dysku lub nie istniał w ogóle. Niezły dowód na to, że za zwykłym postem na forum kryje się czasem duża odpowiedzialność ;)

 

Nie przedłużając: dziękuję Wam serdecznie i zapraszam – jeśli macie ochotę i czytaliście – do wyrażenia swojej opinii o moich książkach. Naturalnie zapraszam bez względu na to, czy Wam się podobały, czy wręcz przeciwnie.

 

 

Autor: Jacek Łukawski

Data wydania: 17 lutego 2016

       Format: 135 x 210 mm

Liczba stron: ok. 384

ISBN: 978-83-7924-584-0

opis na stronie wydawcy

 

 

 

Autor: Jacek Łukawski

Data wydania: 1 marca 2017

Format: 135 x 210 mm

Liczba stron: 432 tekst

ISBN: 978-83-7924-763-9

opis na stronie wydawcy

 

 

 

Autor: Jacek Łukawski

Data wydania:  planowane na marzec 2018

Format: 135 x 210 mm

Liczba stron: -

ISBN: -

uzupełnię po premierze.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Komentarze

obserwuj

Już nie mogę się doczekać :) 

 

A moją opinię znasz :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Załamujesz mnie, Jacku... :P Trzy sztylety w serduszko.

 

A poważnie, cieszę się bardzo. Ja pamiętam, że czytałam w 2016 tekst “Inicjacja” i odkryłam, że nadal mam go w betowanych... ;D

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ja ostatnio podzieliłam się opinią na temat pierwszego tomu. Czytam teraz drugi, choć czasu ciągle brak, ale sto stron łyknęłam. Mam nadzieję, że skończę na dniach. :)

Trzymam kciuki za całą serię, bo moim zdaniem jest naprawdę świetna! :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Jak pisałem, pierwszy tom czeka w kolejce. Dobry wątek, będzie gdzie później być bezlitosnym. ;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, ja nie mam dobrego zdania o tej książce.

Tym bardziej szkoda, bo teoretycznie jestem targetem.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

CountPrimagen

Póki nie żądasz zwrotu kasy i nie wybijasz mi szyb w oknach to wszystko jest ok wink

 

Darcon

Pamiętaj tylko, że mam 196 cm wzrostu, ćwiczyłem karate i strzelectwo oraz przez kilka lat byłem badassem w klubie motocyklowym wink

 

Naz

Musiałem się śpieszyć, bo Ty w tym roku już na pewno pozamiatasz na księgarskich półkach yes

 

Morgiana89

Raz jeszcze dziękuję i będę czekał na ocenę drugiego tomu smiley

 

Śniąca

Twoje opinie zawsze są dla mnie jak RedBull smiley

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Wspaniale – w szybkim tempie ukazała się trylogia. Zauważę jednak, że tytuł trylogii chyba nieco zbyt bombastycznie brzmi. Ale to chyba jednak kwestia gustu.

Pozdrówka.

RogerRedeye

Łatwiej mi przyszło napisać książkę, niż wydumać tytuł. Pierwotnie miał być inny (trącący myszką na kilometr), ale że martwa ziemia jest osią, na której obraca się fabuła, to stanęło na niej. Z jednej strony to faktycznie kwestia gustu, z drugiej przyzwyczajenia. Ja już się przyzwyczaiłem. smiley

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

No cóż, skoro uznajesz negatywną opinię gościa, który uwielbia fantasy za "ok", to chyba powściągnę krytykę. Ważne, że ocena na lubimyczytac się zgadza :) A, swoją drogą, gratuluję sukcesu i wydania trylogii w solidnym wydawnictwie :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Rozumiem, że dystans nie jest Twoją mocną stroną. Ok.

LC nie odwiedzam, za gratulacje dziękuję :)

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Oj, powiem Ci skrycie, Jacku, że wręcz najsłabszą. Zdecydownie wolę zwarcie ;) Niemniej sukces człowieka o niewyrobionym wcześniej nazwisku zawsze cieszy. Nawet abstrahując od subiektywnych wrażeń dotyczących książki :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Średnia 7/10 pierwszego tomu (~240 ocen), średnia 7.5/10 drugiego tomu (~80 ocen) u polskiego malkontenta to wartość naprawdę satysfakcjonująca.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Istotnie Darconie, choć część z nich jest zbyt hurraoptymistyczna, ale mniejsza z tym.

 

Wyjaśnię Wam moje spojrzenie na kwestie ocen, bo w sumie Ci, co mnie nie znają, mogliby uznać za CountPrimagen, że bagatelizuję krytykę. Broń Boże tak nie jest.

 

Po wydaniu Krwi i stali śledziłem przez wiele miesięcy wszelkie recenzje, jakie się pojawiały i notowałem wszystkie uchybienia, wskazane przez czytelników. (Odrzucałem tylko te skrajnie negatywne i skrajnie pozytywne, jako że nie wnosiły nic do sprawy). Gdy miałem przyjemność rozmawiać z kimś kto czytał lub czytać zamierzał, domagałem się zawsze, by później “wypunktował” wszystkie moje potknięcia. W efekcie stworzyłem listę rzeczy, które powinienem poprawić.

 

Pisząc Grom i szkwał kierowałem się listą i starałem wyeliminować błędy popełnione w Krwi, oraz wygenerować jak najmniej kolejnych. Widać to wyraźnie podczas lektury.

 

Podobną taktykę zastosowałem po premierze Gromu i  starałem się uwzględnić w Pieśni.

Tak samo postąpię wkrótce.

 

Generalnie nie wierzę, aby komukolwiek udało się stworzyć cokolwiek, co spodoba się wszystkim.

Nie oczekuję więc, że moje książki będą odbierane tylko pozytywnie. Szanuję każde zdanie, również – a może przede wszystkim – odmienne. To wydaje mi się normalne.

Mam nadzieję, że powyższe klarownie wyjaśnia czemu “uznaję negatywną opinię gościa, który uwielbia fantasy za "ok"”.

Prawda jest taka, że wiem, że wszystkim nie dogodzę i do tego nie dążę. Chciałbym tylko, aby ilość osób zadowolonych z lektury była wystarczająca do tego, aby wydawnictwo chciało wydawać moje kolejne książki. Na razie tak właśnie jest i tego się trzymam wink

 

Oczywiście świadomość, iż nie dogodzi się każdemu, nie ma wpływu na usilne dążenie do poprawy warsztatu. Jak pięknie napisał K.O. Borchardt “Ci, którzy nie wykonują swoich obowiązków, jak mogą najlepiej – to znaczy, na ile stać ich na to fizycznie i duchowo – niszczą sami siebie.

 

Pozdrawiam!

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Świadomość, że jeden z portalowiczów wydaje książki i to z sukcesem, jest nadzieją dla nas pozostałych, że i my może kiedyś doczekamy spełnienia naszych pisarskich marzeń. Cieszę się, że Tobie się udało i mam nadzieję, że nie poprzestaniesz na “zaledwie” trylogii :)

Gratulacje!

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Średnia 7/10 pierwszego tomu (~240 ocen), średnia 7.5/10 drugiego tomu (~80 ocen) u polskiego malkontenta to wartość naprawdę satysfakcjonująca.

To na pewno niezłe oceny. A takie tam “Jądro ciemności” Conrada ma 5,87. ;)

ocha

Na tym przykładzie można sobie wyrobić zdanie o systemie oceniania (lub gustach).

Tak samo jak z filmami na filmwebie – wiele wartych obejrzenia ma kiepską notę, a kiepskie wysoką. Takie czasy.

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Przepraszam, ale przyznam się, że ja nie zostałam kupiona. Teoretycznie takie sagi fantastyczne są jak najbardziej w moim typie, ale tym razem nie chwyciło. Męczyłam się wręcz, czytając “Krew i stal”. Sądzę, że to bardziej “męska” lektura, ale oczywiście nie ma co takich podziałów stosować. Tak czy owak przyznam, że po drugi tom nie sięgnę ;(

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ocho, czytałaś książkę Jacka?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie, nie czytałam. Ale podoba mi się klasa i spokój, z jaką pisze tu o krytyce. 

EDIT: Po komentarzu Darcona wnioskuję, że mój poprzedni komentarz mógł zostać odebrany za złośliwy. Nie miał taki być i mam nadzieję, Jacku, że go tak nie odebrałeś. Chodziło mi dokładnie o to, co napisałeś w komentarzu poniżej mojego.

Trafnie odczytałeś moją wiadomość, Jacku. Jej napastliwy charakter był związany z wątpliwościami związanymi z chęcią i sposobem przyjmowania przez Ciebie krytyki. Miło, że jednak, swojego czasu, przeanalizowałeś opinie i wyciągnąłeś z nich wnioski. Być może w drugim tomie wady pierwszego zostały naprawione lub przynajmniej spłycone.

 

Dla mnie oceny z LC nie są do końca wiarygodne, niemniej jest to jakiś punkt odniesienia. Wyższa nota dla Grom i Szkwał nie dziwi, biorąc pod uwagę, że czytali ją fani “jedynki”, zaś sama Krew i Stal... sam nie wiem. Wydaje mi się, że podoba się głównie osobom, które w sumie lubią fantasy, ale czytali niewiele książek tego gatunku. Albo sięgali dotychczas po tak zwaną “średnią półkę”. Nie wiem, czy tak było w przypadku Śniącej i Morgiany, niemniej to ciekawe :)

 

W opinii Counta, początek Twojej trylogii nie jest książką złą, ale jest baaaaardzo przeciętny. Właściwie pod każdym względem, abstrahując od elementów wyraźnie słabszych.

A może winne były moje przesadne oczekiwania? Kto wie?

 

Niemniej, sukcesu życzę Ci jak najbardziej szczerze. Tak jak napisałeś – najcenniejsze są te pośrednie opinie, bo właśnie przeżuwając ich bardziej gorzkie fragmenty, będziesz w stanie wznieść się na wyższy poziom.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Wydaje mi się, że podoba się głównie osobom, które w sumie lubią fantasy, ale czytali niewiele książek tego gatunku. Albo sięgali dotychczas po tak zwaną “średnią półkę”. Nie wiem, czy tak było w przypadku Śniącej i Morgiany, niemniej to ciekawe :)

Cieszę się, Count, że jesteś tak w stanie pięknie wrzucić wszystkich do jednego worka. Mój gust zapewne jest najprzeciętniejszy z najprzeciętniejszych i chyba dlatego często podobają mi się również Twoje teksty. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dopisałem “głównie”, najdroższa Sojuszniczko :)

Zresztą, po pierwsze, Wy jesteście najwyjątkowsze z wyjątkowych, po drugie zaś – nigdzie nie pisałem, że gust ludzi, którym podoba się Kraina Martwej Ziemi, jest przeciętny.

To nadinterpretacja, proszę, nie oceniaj mnie tak surowo :(((

Szczególnie, że ja też jestem zaznajomiony ze “średnią półką” – lubię gatunek, to czytam różne rzeczy... Inna sprawa, że definicja takiego stwierdzenia jest śliska.

 

 

Podobają Cię się moje teksty? Yaaay, dziękuję! <3

:P

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Ktoś mnie tu wspominał? I to w kontekście takiej ciekawej dyskusji? I szufladkując tak ładnie? 

Różne rzeczy czytam, różne mi się podobają z różnych względów i w różnym stopniu. Zachwytów tylko dla ideałów rezerwować nie mogę, bo ideały nie istnieją ;) Dalej z gustu tłumaczyć się nie będę :) 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

joseheim

W drugim tomie starałem się naprawić tą “męskość” dając głos również postaciom kobiecym.

 

CountPrimagen

Nie czytuję debiutantów (poza kilkoma wyjątkami) z obawy przed zawodem. Tak więc rozumiem Twoje odczucia.

 

ocha

Dziękuję. Z natury staram się interpretować wypowiedzi internetowe neutralnie. (Co nie znaczy, że czasem nie miałbym ochoty walnąć w stół wink ). Doświadczenie pokazuje jednak, że w większości przypadków negatywny wydźwięk nadaje czytający lub piszący w oparciu o błędne założenia.

 

Śniąca

Morgiana89

Wy wiecie już, ale powtórzę, że takiej pozytywnej energii i zachęty do dalszego pisania i szlifowania warsztatu, jakie (m. in.) od Was dostałem, to ze świecą szukać. Wracam do nich w chwilach zwątpienia.

 

Skull

Dziękuję. Portalowych autorów, którzy wydali, jest już trochę i oby było jak najwięcej. Ja trzymam kciuki za każdego.

 

Wiecie, ja nie miałem ambicji by zmieniać świat czy tworzyć wiekopomne dzieło. Nawet gdybym takie ambicje i tupet miał, to i tak by nie wyszło na etapie debiutu wink Chciałem napisać klasyczną fantastykę taką, jak sam lubię, a przy której można miło spędzić popołudnie. Powiedzmy, że to, przynajmniej połowicznie, udało się osiągnąć.

Problem z pierwszym tomem polega dodatkowo (poza brakami warsztatowymi) na tym, że pisałem go dla siebie. Marzyłem o napisaniu książki, a nie o jej wydaniu. Dlatego pisząc nie myślałem zupełnie o tym jak odbiorą ją czytelnicy, a tym bardziej o tym jak dziś się pisze. Mentalnie siedziałem w latach dziewięćdziesiątych.

Dziś oczywiście Krew i stal zbudowałbym zupełnie inaczej, lecz jest już po fakcie. Trudno.

 

W każdym razie ciekawostka dla Was, a w szczególności dla tych z Was, którzy marzą o debiucie.

 

Dwie recenzje, które osobiście cenię najwyżej, ze względu na ich poziom merytoryczny. Autorem jest dr Anita Całek z Creatio Fantastica. Zwróćcie uwagę na różnicę w odbiorze między pierwszym, a drugim tomem.

 

“Krew i stal” – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2016/02/cf-c582ukawski-acalek-2.pdf

 

“Grom i szkwał” – https://creatiofantastica.files.wordpress.com/2017/03/rec-anita-cac582ek-to-lubic499-czyli-powtc3b3rnie-w-krainie-martwej-ziemi.pdf

(Dla leniwych ponad miarę clou na pierwszej stronie recenzji drugiej).

 

To ładnie pokazuje fakt, iż wydanie pierwszej książki jest ledwie wstępem do jeszcze cięższej pracy. Moje osobiste odkrycie roku 2017: Nie ma czasu obrastać w piórka, trzeba zapier....ć wink

 

Swoją drogą “Krew i stal”, mimo oczywistych wad, trafiła do (obronionej już) dysertacji doktorskiej pani Anny Dragan smiley www.ujk.edu.pl/ifp/studia_filologiczne/wp-content/uploads/2017/07/Swoja-czy-Obca-Baba-jaga-w-wybranych-utworach-fantasy.pdf

Co uznaję za, co najmniej, zaskakujące.

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Gratulacje, Jacku :) Szczególnie miło, że mimo tak regularnej pracy pisarskiej jesteś w stanie regularnie udzielać się na forum. Fajnie mieć głos kogoś, od kogo można się czegoś nauczyć :) 

To ja tylko dodam, dla tych co czytali pierwszy tom i zastanawiają się, czy sięgnąć po drugi. To dwie różne książki. To, że widać, iż Jacek poprawia warsztat z każdym rozdziałem, to nie dziwi, ponieważ postęp był widoczny już w trakcie lektury KiS. Jednak podstawowa różnica polega na ilości prowadzonych wątków i postaci i – co zresztą jest prostą konsekwencją tego co napisałem – rozmachu opowieści.

Nie, nie twierdzę, że GiS jest lepszy lub gorszy od pierwszego tomu. Jest inny, więc może jednak warto sięgnąć po kontynuację, jeśli ktoś się waha.

Co ciekawe, jak się tak zastanowię z perspektywy czasu, to pomimo, że w rozmowach z Jackiem (wybacz, że zdradzam tajemnice alkowy ;-) ) wytknąłem sporo elementów, które mi nie siadły w pierwszym tomie (głównie kompozycyjnych), a kontynuacji już czepiałem się mniej, i pomimo że po lekturze nie potrafiłem powiedzieć, który tom mi się bardziej podobał, to jednak teraz stawiam na “Krew i Stal”. Tak bez roztrząsania na zimno wszystkich za i przeciw, po prostu na emocjach.

Tak, czy inaczej czekam na “Pieśń i Krzyk” i biorę się za lekturę, gdy tylko się ukaże.

A tak na marginesie: dlaczego, Jacku, ostatniego tomu nie zatytułowałeś, bo ja wiem, np. “Pieśń i Skowyt”? Byłoby: KiS, GiS i PiS ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

kam_mod

Dziękuję za miłe słowa, lecz tu na forum jest wiele lepszych osób, na które ja sam patrzę z (pozytywną) zazdrością i czerpię z ich wiedzy :)

 

KPiach

W sumie to mogłem. Kot w książce jest, a prezesa by się dopisało wink

Trzeci tom będzie również inny niż dwa pozostałe.

Powody są trzy:

1 Realizuję założenie “im dalej w las tym więcej drzew”, czyli od kameralnej opowieści o niewielkim oddziale żołnierzy przechodzę do opowieści o losach całej krainy.

2 Warsztat pisarski wciąż się szlifuje.

3 Eksperymentuję, bo całą trylogię traktuję jako literackie laboratorium. Na dzień dzisiejszy wyniki uważam za zadowalające, a przede wszystkim za trampolinę ku nowym wyzwaniom. To, czy wykonam na niej artystyczną figurę, czy spadnę na łeb, to już inna kwestia – okaże się za rok wink

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Okładka trzeciego tomu już jest smiley

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Ładnie to wygląda, jedna wydana książeczka, to już jest coś, a co dopiero trylogia. Patrzę zazdrosnym okiem. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Przedpremierowa recenzja “Pieśni i krzyku”, a bardziej całej trylogii i dlatego ją pozwoliłem sobie tu wrzucić:

https://www.youtube.com/watch?v=jF_ZGT36Vk4&t=1s

Dla mnie osobiście najważniejsze w niej jest nie to, że chwalą, ale to że zamysł całości został zrozumiany :)

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Skończyłem właśnie pierwszy tom. Pamiętam, jak pisałeś, żeby uważać na błędy debiutanta, ale to obawy nieuzasadnione. Owszem, może nie czytałem z zapartym tchem, ale lekturę uznaję za całkiem przyjemną. Doceniam stylizację dialogów, “stary” klimat. I choć sam za nim nie przepadam, to dialogi napisane wiarygodnie, gwara dobrze brzmi. Duży plus za wszystkie potwory z chłopskich bajań, w ogóle, pomysł na świat mi się podoba. Fabuła jest w porządku, nie odstaje od wielu powieści, które czytałem.

Słaby punkt jest. Arthorn. Widzisz, Jacku, główny bohater musi być dla mnie jasno określony. Gdzie jest jego miejsce w szeregu, z całym bagażem wad i zalet musi być jakiś. Przez całą powieść nie potrafiłem “ustawić” Arthorna w historii. Nie wiedziałem, czy jest jak asasyn, super wymiatacz, szermierz, fajtłapa, romantyk i tak dalej. Był dla mnie przeciętny, zwyczajny, niczym nie wyróżniający się specjalnie. To już Marcas bardziej przypadł mi do gust, był jakiś. :)

Co nie zmienia faktu, że to dobra lektura, nie kwasiłem się, historia momentami wciągała, a czasami trochę mniej. Solidne czytadło. Oby tylko tak debiutować.

Pozdrawiam.

 

Ps. Widziałem zdjęcie w książce i na stronie. To już nie te czasy, Jacku. Uśmiechać, uśmiechać się trzeba, szeroko. ;)

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Był dla mnie przeciętny, zwyczajny, niczym nie wyróżniający się specjalnie.

A toś pojechał! Mnie urzekł między innymi nutą tajemnicy, która go otacza. Że nie wiadomo właśnie tak naprawdę i do końca kim jest. Że powoli, na przestrzeni trzech tomów odkrywamy te tajemnice. A osobowość, jak dla mnie ma całkiem wyraźną, ludzką, z całym wachlarzem przemyśleń, skojarzeń i zachowań, ale wyraźną, z mocnymi elementami. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Może rzeczywiście powinienem bardziej wyjaśnić. Czy Arthorn władał bronią lepiej, niż inni? Raczej w granicach normy. Miał za sobą mroczną przeszłość? Coś tak, ale to nie brzmiało jakoś szczególnie. Był bystrzejszy od większości, albo miał cechy przywódcze? A może był bardzo lubiany lub wręcz odwrotnie, znienawidzony? Nic nie wybijało mi się ponad normę. Zarówno cechy pozytywne, jak i  negatywne. Stąd taka opinia.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ok, taka Twoja opinia. Moja z kolei jest taka, że wolę go takiego, niż “superhero”, wyróżniającego się szczególnie spośród wszystkich innych jakąś jedną “supermocą” ;)

Może też inaczej patrzę na niego, bo przez pryzmat już wszystkich trzech tomów (no, prawie, do końca zostało mi kilka stron, ale ciągle coś mi przerywa czytanie). Widzę tam miejsca i momenty, w których Arthorn wyróżnia się, gdzie pokazuje wyraźniej mocniejsze cechy... Nie chcę spojlerować, więc nie będę podawać szczegółów, ani przykładów. 

Poza tym, postać która byłaby np. powszechnie lubiana lub powszechnie znienawidzona, byłaby sztuczna. A ten człowiek ma swoich fanów, zdeklarowanych przyjaciół, ale też równie szerokie grono zaciekłych wrogów. Jak w prawdziwym życiu. 

Ale – co czytelnik, to inny gust :)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Darconie

Dziękuję Ci za dobre słowo i cieszę się, że nie żądasz zwrotu kasy za zmarnowany czas wink W kwestii bohatera zależało mi na tym by był zwykły, przeciętny – tak jak już Śniąca napisała – ludzki. Jednakże zbyt skromny warsztat nie pozwolił na właściwe tego zaakcentowanie. Później, w kolejnych tomach, jest już nieco lepiej.

Generalnie w całości starałem się delikatnie przełamywać niektóre schematy, które są ikoniczne dla fantasy w co ta realność/zwykłość bohaterów również się wpisuje.

W kwestii zdjęcia to nieswojo się czuję przed obiektywem. To najlepszy uśmiech na jaki się byłem w stanie zdobyć w tamtych warunkach laugh

 

Pozdrawiam

 

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

A wiesz, że z tym ludzkim ludziem to jest całkiem dobry pomysł. ;) W takim razie może zabrakło wyraźniejszego celu, ku któremu podążałby Arthorn? Tą misję odbieram jak coś, co ktoś mu zlecił i tak też Arthorn kończy pierwszy tom, musi coś zrobić, bo tak wyszło, ale nie widzę w jego działaniu indywidualnych popędów.

Co nie zmienia faktu, że sięgnę po kolejne tomy. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Tą misję odbieram jak coś, co ktoś mu zlecił i tak też Arthorn kończy pierwszy tom, musi coś zrobić, bo tak wyszło, ale nie widzę w jego działaniu indywidualnych popędów.

Jest dokładnie tak, jak napisałeś. Bohater stara się wykonać zlecone zadanie, swoją robotę i nic ponad to. Można powiedzieć, że oddaje się zadaniu bez reszty – taki fantastyczny, lojalny pracoholik. Jednakże nic nie trwa wiecznie wink

Będę zatem czekał na Twoje wrażenia po kolejnych tomach.

Pozdrawiam!

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

W takim razie może zabrakło wyraźniejszego celu, ku któremu podążałby Arthorn?

Takie i inne pytania powstają w momencie, gdy próbuje się komentować/rozkminiać coś po fragmencie (a jeden tom jest tak naprawdę jedynie fragmentem). Dlatego nie oglądam seriali i ekstremalnie rzadko czytuję nie ukończone serie/cykle. Wolę poznać całą historię na raz (co z kolei bywa bardzo czasochłonne w przypadku filmów, książki to co innego). Dlatego męką było czekanie na kolejne tomy Martwej ziemi, ale ostatecznie się opłaciło :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka