- Hydepark: Kultura fantastów

Hydepark:

inne

Kultura fantastów

Zerknijcie w pierwszy komentarz :)

Komentarze

obserwuj

Pomyślałam, że nie zaszkodzi założenie tematu, w którym:

 

– będzie można pogadać o tym, jak jesteśmy traktowani w fandomie, na konkursach, konwentach, w grupach, na portalu itp.

– będziemy mogli wybadać, czy zauważamy różnice odnośnie aktywności kobiet i mężczyzn w fantastyce (słyszałam, że jeden z naszych redaktorów stwierdził, iż kobiety nie chcą pisać i wysyłać tekstów do NF),

– powiemy, dlaczego wysyłamy lub nie wysyłamy "się" do magazynów, na konkursy, do wydawców, czy coś nas zachęca, zniechęca itd.

– opowiemy o jakimś ciekawym wykładzie, artykule, rozmowie dotyczącej stosunków, szans, aktywności, wydarzeń na arenie fantastycznej.

 

Można poruszyć każdy podobny temat, zwierzyć się z jakiś doświadczeń, np. przejawów seksizmu czy przeciwnie, równościowego traktowania; patrzenia na nazwisko, znajomości czy wręcz przeciwnie; kolesiostwa lub całkowitej neutralności itp. To jest miejsce dla waszych odczuć i refleksji.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Zostawiam śledzia i idę po popcorn.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Śledzik.

słyszałam, że jeden z naszych redaktorów stwierdził, iż kobiety nie chcą pisać i wysyłać tekstów do NF

No ciekawe, dlaczego :> Może ma to jakiś związek z tym, że za każdym razem, gdy sięgam po NF, od stężenia testosteronu niemal rośnie mi broda ;)

 

 

Ale w ogóle to fajny wątek,  Naz, mam nadzieję, że dyskusja się rozkręci :)

Kam, insynuujesz, że szanowny redaktor jest seksistą? :>

Jeśli rzeczywiście jest tak, że mniej kobiet wysyła teksty do NF, trzeba by się zastanowić, dlaczego, bo to dopiero przyczynek do dyskusji, a nie wniosek końcowy. Wysłałam Jerzemu (ok, przez nieocenionego dja) artykuł, który był opublikowany w NF, a mc opowiadanie zbyt związane z książką (i potrzebujące mocnych przeróbek), więc się nie nadawało. Nie mogę powiedzieć, żebym do szanownych redaktorów nic nie wysłała. Po wątkach w HP widać, że nasze panie są publikowane. Ale szczerze mówiąc za mało czytam NF – może chodzi o to, co napisała kam, że nie ma tam dla mnie treści? nie zastanawiałam się nad tym, może powinnam – żeby wiedzieć, jakie są statystyki i ile mamy tam nazwisk mężczyzn, a ile kobiet. Jakby znalazła chwilę, mogłabym przejrzeć kilka numerów i zastanowić się, czemu niezbyt entuzjastycznie NF czytam.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

A ja wręcz przeciwnie – ile razy widzę kogoś z portalu na okładce NF to zastanawiam się nad pójściem w ślady Tootsie ;)

Brightside, serio tak to zabrzmiało? Nie no, przecież dziewczyny też drukuje. Ale jeśli to prawda, że kobiety nie wysyłają tekstów do NF, to mnie to nie dziwi, bo tematyka gazety jest bardzo chłopięca. I to nie zarzut – Sofa, na przykład, była bardzo kobieca. Na szczęście zinów/gazetek mamy dużo i można wybrać, co się lubi :)

 

 

Edycja. Co do komentarza Naz – fajnie by było, gdyby ktoś, kto ma chody w jakimś zinie, podpytał, jak tam się ma aktywność obu płci i czy faktycznie tak się różni od NF.

A ogólnie w fantastyce? Chyba częściej na portalu widzę reklamy książek mężczyzn. Umiem wymienić wiele nazwisk fantastów i niewiele... (:o fantastek?) Zawsze się zastanawiałam nad tym, że na Annę Brzezińską mówią: dama polskiej fantastyki. To brzmi tak jakby była ona i stu chłopa.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

E no, autorek jest pełno. Tylko mam wrażenie, że nie pakuje się w ich promocję tyle kasy.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A to nie Białołęcka jest damą? Jest trochę kobitek; Wójtowicz, Kisiel, Kańtoch, Kossakowska...

Babska logika rządzi!

Ja tak czytałam o Brzezińskiej.

Tu np. 17 kobiet na 114 wymienionych (mogliby napisać “autorzy i autorki”). W kategorii SF 7 na 74 (mogłam się rypnąć w którąś stronę, liczenie na palcach to średnia metoda :P).

Cet, tak uważasz? A jaki byłby tego powód?

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Cherezińska, Jadowska, Terakowska, Lange, Krajewska, Hałas, Karnicka, Kubasiewicz, Janusz, Raduchowska...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Bo pokutuje stare szowinistyczne mniemanie, że baby piszą tylko romanse obyczajowe. A w ogóle to nie piszą, bo łańcuch z kuchni jest za krótki i nie sięga do komputera.

:D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Dobra dobra, ale to jest poważny zarzut! :P Mam się bać, że wydawnictwo da na mnie mniej hajsu niż na takiego Jacka_L? :(

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Za to na portalu (przynajmniej w loży) królują kobiety. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Hrycyszyn, Kozak, Rupiewicz, Zdybska, Lisowska (? nie znam, ale jest na lubimyczytac), Saramonowicz ostatnio weszła w fantastykę...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Naz, dostaniesz tyle ile sobie wywalczysz albo wyciśniesz w zapisach umowy...

Tak naprawdę połowa działalności promocyjnej zależy od twojej aktywności. Jak nie więcej.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Owszem, loża sfeminizowana, w dodatku większość pań publikująca.

 

:( Ech, trzeba będzie do ludzi wychodzić... <wzdryga się>

 

Znam już dzięki wam więcej nazwisk, dzięki!

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

To tak co mi na szybko przyszło do głowy. Można by założyć alfabetyczny temat o autorkach fantastyki (tych z wydanymi książkami).

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Na razie śledzik.

Miałem się w tym wątku nie wypowiadać, ale nie wytrzymałem!

A dopuściłyście Panie do siebie taką bluźnierczą myśl, że wydawcy chcą wydawać, a czytelnicy czytać DOBRĄ fantastykę? Niezależnie od tego, czy pisze ją mężczyzna, kobieta czy hermafrodyta? 

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Sugerujesz, że mężczyźni piszą lepiej? ;P

Żarcik taki.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

No pewnie, że dopuściłyśmy, Staruchu. Jestem wrogiem sztucznych parytetów. Może jest mniej kobiet piszących, może są mniej reklamowane, może mniej z nich pisze dobrą fantastykę. Nie wiem, zastanawiam się :P

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Kobiety i mężczyźni piszą trochę inaczej. I trochę inne rzeczy lubią czytać. Pytanie, kto decyduje o przyjęciu tekstu do druku. Wiadomo, że w NF sami faceci... Bardzo możliwe, że opka dobre dla kobiet, Redaktorom nie podchodzą. Bo za delikatne, bo nikt się nie zabija, bo krew się nie leje strumieniami...

Babska logika rządzi!

Ciekawość: jest jakaś uznana polska autorka, której zdarzyło się publikować sf? Chętnie bym sięgnął, bo nie wyrobiłem mojej corocznej normy na przeczytanie jednej polskiej powieści, i mój wewnętrzny feminista się domaga, ale nic głośnego nie obiło mi się o uszy.

Kobiety i mężczyźni piszą trochę inaczej. I trochę inne rzeczy lubią czytać. Pytanie, kto decyduje o przyjęciu tekstu do druku. Wiadomo, że w NF sami faceci... Bardzo możliwe, że opka dobre dla kobiet, Redaktorom nie podchodzą. Bo za delikatne, bo nikt się nie zabija, bo krew się nie leje strumieniami...

Sugerowanie, że faceci nie są w stanie docenić “delikatnego”, nie epatującego przemocą opowiadania, jest straszliwie szowinistyczne.

na emeryturze

Post obserwacyjny.

Nikt się nie zabija? No nie wiem... to z pewnością jakaś prawidłowość, związana z rolami kulturowymi, ale musowo z wyjątkami. U mnie w książce jest nawet że krwawo, choć bardziej skupiłam się na symulacjach społecznych.

gary, ja nie pomogę :( Sama chętnie się dowiem.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

OK, przepraszam. Nie wszyscy mężczyźni tak mają. Ale odnoszę wrażenie, że do MC bardzo trudno przebić się z czymś bezkrwawym.

I zgadzam się z którąś przedpiśczynią, że teksty w NF są pełne testosteronu. Też mi się tak wydaje.

Podpisano: Finkla, która nie cierpi romansideł

Babska logika rządzi!

Sugerowanie, że faceci nie są w stanie docenić “delikatnego”, nie epatującego przemocą opowiadania, jest straszliwie szowinistyczne.

A seksistowskie jest to, że kobiety nie potrafią docenić krwawej jatki? ;) Ja rozumiem, że są wyjątki, ale chyba można pokusić się o małą generalizację, bo do dziewczyn i chłopaków trafiają różne rzeczy.

Ja tam lubię dobrą krwawą jatkę, jeśli niesie za sobą coś więcej niż flaki spływające po ścianie ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ciekawy temat i dyskusja, tylko straszny tu babiniec :D :D

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

No bo panowie tacy nieśmiali ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ciekawość: jest jakaś uznana polska autorka, której zdarzyło się publikować sf? Chętnie bym sięgnął, bo nie wyrobiłem mojej corocznej normy na przeczytanie jednej polskiej powieści, i mój wewnętrzny feminista się domaga, ale nic głośnego nie obiło mi się o uszy.

Joanna Mucha, “Wszystko się stało”. 

Ciekawy temat i dyskusja, tylko straszny tu babiniec :D :D

No też się wypowiadaj, nikt ci nie broni :) Wiadomo, że baby to pierwsze do gadania.

@Cet

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Czytałam tragiczne recenzje o Wszystko się stało.

 

Do kobiet i mężczyzn są skierowane inne rzeczy, ale to nie znaczy, że inne trafiają, bo nie wszyscy są skrojeni według ról kulturowych.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

A seksistowskie jest to, że kobiety nie potrafią docenić krwawej jatki? ;)

Potrafią doskonale. Mam znajomą, która może oglądać Martwicę Mózgu w nieskończoność. Zamknęłabyś ją w pokoju z telewizorem, magnetowidem i Martwicą Móżgu na VHSie na tydzień, to zaserwowałabyś jej wakacje życia.

Ja rozumiem, że są wyjątki, ale chyba można pokusić się o małą generalizację, bo do dziewczyn i chłopaków trafiają różne rzeczy.

Przypomniało mi się, jak jeden kolega na studiach po kilku głębszych z mądrą minął zadał inteligentne pytanie “A wiedzieliście, że niektóre kobiety też lubią seks?!”. Generalizowanie jest zwyczajnie be. Gust literacki jest bardziej determinowany przez wychowanie i przeżycia indywidualne, niż przez przynależność do danej płci.

Joanna Mucha, “Wszystko się stało”. 

Ha! Myślałem nad zakupem, kiedy wokół książki był medialny szum. Może faktycznie się skuszę, chociaż z tego, co pamiętam, to SF to to było tylko z etykietki.

na emeryturze

Może jakiś zbiór opowiadań Kańtoch? (tak myślę nad tym sf, ale to nie mój gatunek jest...)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

W ogóle wydaje mi się, że fankami horrorów są raczej panie. Ale może tylko mi się wydaje.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Może jakiś zbiór opowiadań Kańtoch?

Polskie opowiadania fantastycznonaukowe czytam wyłącznie na portalu Nowa Fantastyka, portalu stworzonego przez miłośników fantastyki dla miłośników fantastyki.

                                                                                                                                           polecam serdecznie

                                                                                                                                                  gary_joiner

na emeryturze

Wiesz co, Gary, ja piszę, że są wyjątki, a ty na to, że nie, bo są wyjątki. Tak, są wyjątki. Każdy ma jakąś znajomą, która lubi męskie kino czy faceta – fana komedii romantycznych. A jednak są cechy, które można dopasować do większości osobników danej płci. Tak się targetuje książki czy magazyny.

@gary Jerzy ci płaci? :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A znacie jakąś panią, która publikuje z dwoma nazwiskami? Bo ja będę miała dwa... Nie pasuje mi publikować inaczej, ale wydaje mi się to problematyczne.

 

kam, ale to są cechy wypracowane przez kulturę, nie wrodzone. I zaczynają się upłynniać.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Pawlikowska-Jasnorzewska ;)

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

A pana znacie? Bo jak nie, to ja mogę być kiedyś pierwszy 

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Też znamy. Korwin-Mikke publikował w NF-ie (to znaczy F-ie) :)

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Wiesz co, Gary, ja piszę, że są wyjątki, a ty na to, że nie, bo są wyjątki. Tak, są wyjątki.

Nie napisałem, że są wyjątki. Napisałem, że nie ma reguł.

A jednak są cechy, które można dopasować do większości osobników danej płci.

Wymień trzy. Mogące modyfikować gust literacki. Ba, wymień jedną, ale z odwołaniem do jakichkolwiek naukowych źródeł.

Jerzy ci płaci? :D

Wątpię czy byłoby go na mnie stać. Ale poważnie, nie czytam opowiadań poza portalem. Jakoś mi szkoda czasu na krótkie formy, kiedy moja półka wstydu niepostrzeżenie anektowała kredens i mieści jakieś czterdzieści powieści, które faktycznie, szczerze i autentycznie chciałbym przeczytać.

 

edit.

Jakieś czterdzieści jeden powieści. “Wszystko się stało” kupione za 10 zł, łącznie z transportem. Sam tytuł i przekręcenie żartu funa jest tyle wart.

na emeryturze

@Diriad

Jebaniutki. RAZ, JKM, kurna, pół “prawicy” tam publikowało?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

A ja się zastanawiam czy tekst nie  zostałby inaczej oceniony gdyby redaktor nie wiedział jakiej płci jest autor. I niestety uważam, że znajomość płci autora może wpłynąć na odbiór dzieła.

Czytałam niedawno artykuł pisarki, która posyłała swoją książkę do różnych redakcji – ilość odpowiedzi, jakość uwag oraz ilość propozycji wydania zwiększyła się wielokrotnie, gdy zaczęła wysyłać ten sam tekst jako mężczyzna :/ Co prawda to sytuacja z angielskojęzycznego rynku wydawniczego, ale nie zdziwiłabym się gdyby i u nas takie sytuacje się zdarzały.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ja tam uważam, że jakakolwiek wiedza o autorze wpływa na odbiór dzieła.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

vide Rowling...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Oczywiście, tylko niestety szacunek do kobiet jako pisarek ma dużo krótszą historię. Nawet teraz określenie “literatura kobieca” często ma wydźwięk pejoratywny.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ech, wszystko prawda, a przecież pierwszą powieść SF napisała kobieta...

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

to są cechy wypracowane przez kulturę, nie wrodzone

Nigdzie nie napisałam, że są wrodzone, w ogóle się do tego nie odnosiłam.

A co do autorek – z tej samej rodziny, co Jasnorzewska, była jeszcze Zofia Kossak-Szczucka :) 

 

Gary, odpuszczam. Zdania nie zmienię, ale nie mam ochoty w to dalej brnąć.

@Naz

Ach te odwieczne rozważania, czy pierwsze było MC, czy Kura :P

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Gary, odpuszczam. Zdania nie zmienię, ale nie mam ochoty w to dalej brnąć.

Szkoda, ale szanuję twój wybór. Nie każdy musi mieć chęć i predyspozycje do merytorycznej dyskusji.

na emeryturze

Racja, Bailout, powinnam napisać: według Briana Aldissa.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Dajcież spokój. Są wrodzone cechy umysłu statystycznie bardziej właściwe kobietom i te częstsze u mężczyzn. Da się to lepiej lub gorzej mierzyć. W żadnym razie jednak nie jest to stosunek, który pozwalałby generalizować w którąkolwiek ze stron. Tym samym taka dyskusja nie może prowadzić do niczego, poza użalaniem się...

… Co w zasadzie jest całkiem ciekawe, więc przepraszam za ten wtręt :)

@Naz

Tak w ogóle, to chodzi o Shelley?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

vargu, toż to dyskusja na sto postów. Mnie ogólnie chodziło, że jak babka to np. romans i do wyboru zły albo dobry lover, a chłop ma flaki i seks. Takie rzeczy są wypracowywane kulturowo w oparciu o pewne (nierzadko wybiórcze, ale i nieraz właściwie) predyspozycje (np. męska dominacja na jak największym obszarze i kobiecy wybór dawcy genów). Co, jak zauważyłeś, niczego nie zmienia.

 

Bailout, si. (autoreklama, alert, pisałam o tym w Smokopolitanie, nr. 4, link w profilu)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Varg, problem polega na tym, że statystyczna kobieta czy mężczyzna nie istnieją. Poza tym cechy uważane za wrodzone często są raczej efektem uwarunkowania kulturowego niż genów. Nie uważam, że generalizowanie to samo zło, dużo zależy w jakim celu się je stosuje i na ile jest się świadomym jego ograniczeń. I dlaczego taka dyskusja ma prowadzić do użalania się? ;)

I podpinam się pod pytanie Bailouta.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nie uważam, że generalizowanie to samo zło, dużo zależy w jakim celu się je stosuje i na ile jest się świadomym jego ograniczeń.

Jak każdy Polak to pijak i złodziej, to niedobrze, a jak wszyscy ludzie są braćmi (i siostrami), to dobrze?

Generalizacje ma swoje zastosowania wynikające z ludzkiej konstrukcji psychicznej (mniejsze zaangażowanie poznawcze, krótszy czas podejmowania decyzji), ale nie po to jesteśmy cywilizowanymi i wyedukowanymi ludźmi, żeby dać się robić własnym mózgom w konia. Jak jesteś człowiekiem pierwotnym i widzisz zwierzę biegnące w twoją stronę, to dobrze jest założyć, że chce cię zeżreć, tak jak trzy poprzednie, którym zdarzyło się na ciebie szarżować.

Za posługiwanie się generalizacjami (które istnieją po to, żebyśmy nie musieli myśleć) w dyskusji (w której myśleć jednak uprzejmie by było) powinno się surowo karać.

na emeryturze

Prawda, Gary (znowu zgodziłem się z Garym, zaraz, czy to na pewno mój wszechświat?). Statystycznie częściej statystyczny chłop powie, że statystyczna baba pisze nudy (i w drugą stronę). Niczego to oczywiście nie zmienia, gdy trafia się na realnego, a zatem niestatystycznego, redaktora.

Zgadzam się, że zbyt często myli się genetykę z kulturą, która zresztą jest zaskakująco szybkozmienna. Ale temu chyba w ogóle nikt tu nie zaprzeczał? Cechy wrodzone też zmieniają się w czasie, w zależności od tego, które z nich w danym okresie sprzyjają prokreacji.

Ale czy naprawdę uwarunkowania kulturowe mają wpływ na to, jak piszemy (gdy piszemy, co chcemy)? Co czytamy, lubimy, z jakim bohaterem się utożsamiamy pewnie w pewnym stopniu tak. Niemniej z tą sztuką zawsze chodziło o gmeranie przy swoich pierwotnych instynktach, czyż nie? I ludzie, którzy tym się zajmują, powinni mieć ich większą świadomość. To jest bardzo ciekawy problem, tylko czy rozstrzygalny? Kto udowodni, że to z wpojonej patriarchatem konieczności wzdragam się przed pisaniem romansów? *

No tak. A cóż... dyskusje o seksizmie zawsze prowadzą do użalania się, bo do czego właściwie innego?

* edit – no dobra, chyba jednak Naz bardziej chodziło o odbiorców. Ale skoro ego nie jest ważne, to może wydawać pod pseudonimem? Przecież znanym faktem jest, że lwią część autorek romansów stanowią mężczyźni. Sprzedaż już jak najbardziej podlega statystyce.

Szczerze, to gdy wybieram książkę do przeczytania/kupienia, to nigdy nie patrzę czy napisał to autor czy autorka – bardziej patrzę na recenzję i tematykę.

Co do NF, to ja mam zupełnie przeciwne wrażenia – w dziale Proza Polska bardzo trudno znaleźć jakąś konkretną jatkę. Kiedyś naszła mnie chwila refleksji, że fantastyka pisana w NF w tym momencie bardzie skupia się na emocjach i przeżyciach, niż dynamicznej akcji.

Chociaż może dlatego, że napisać dobre opowiadanie z krwawą jatką nie jest łatwe.

Leniwe generalizowanie to z pewnością zło, bo generalizować też trzeba potrafić.

 

A teraz pytanie, przez które nie wytrzymałem i zdecydowałem się napisać w tym wątku:

I co, w kontekście generalizowania, teraz sądzić o stopce Finkli? ;D

 

Może to samo, co o braniu czegoś na chłopski rozum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Prawda, Gary (znowu zgodziłem się z Garym, zaraz, czy to na pewno mój wszechświat?).

Myślisz, że jak się ze mną zgodzisz, to nie będę się z tobą kłucił, vargu? Ha!

Statystycznie częściej statystyczny chłop powie, że statystyczna baba pisze nudy (i w drugą stronę).

Właśnie patrzę na statystki czytelnictwa w Polsce na rok 2016. Statystyczny chłop powie, że w ciągu roku przczytał jedną trzecią książki SIenkiewicza, a i to głównie dlatego, że tak wypada albo ktoś mu kazał. Statystyczny chłop nie będzie miał absolutnie nic do powiedzenia na temat piszących bab, a co dopiero na temat bab piszących fantastykę (o ile w ogóle słyszał kiedyś o instnieniu takich).

Cechy wrodzone też zmieniają się w czasie, w zależności od tego, które z nich w danym okresie sprzyjają prokreacji.

Ludzie są tacy nierozgarnięci, nie? Wydaje im się, że są stali w czasie. I tu nawet nie chodzi zwiększanie własnych szans na potomstwo, a o to, że mózgi i umysły nie są wyciosane w kamieniu. Jednego dnia masz ochotę przeczytać kryminał, a drugiego space-operę. I ludzie doskonale zdają sobie z tego sprawę, ale zupełnie nie widzą związku między zmiennością gustów, a nonsensownoscią generalizowania.

na emeryturze

Natan, z jatką masz rację, ale to nie tylko na NF, tutaj jest podobnie. Z drugiej strony nie do końca Cię rozumiem, opowiadanie Gladiator 1.5 zjechałeś, aż miło :) “Bardzo nie lubię opisów walk, a tutaj nie ma niczego innego.”, to ja już nie wiem, o co chodzi :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

To, że nie mogę znaleźć jatki nie znaczy, że ją lubię :P

Jatki są fajne jeśli są dobrze opisane i mają mocną podstawę fabularną, dlatego moim zdaniem lepiej pasują do powieści – patrz zakończenie sagi o wiedźminie (trzeci od końca rozdział “Wieży Jaskółki”).

Generalizując, to jeszcze na “zielonej stronie” wydarzył się konkurs “Konfrontacja”.

Na pewno wzięło w nim udział więcej osób, ale tylko trzynaście przeniosło teksty na nową stronkę. Ośmiu panów i pięć pań.

Generalizując dalej, na podium stanęło trzech panów.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Idąc z duchem czasów, próbowałem wykrzesać z siebie matczyne uczucia, ale się nie udało. Przydałoby się, żeby jakaś kobieta przeprowadziła z mną ojcowską rozmowę, może wtedy się ogarnę.

 

 

Generalizując dalej, na podium stanęło trzech panów

Powinno się ustalić parytety na podium – po równo.

 

Generalizując, to jeszcze na “zielonej stronie” wydarzył się konkurs “Konfrontacja”.

Był strasznie słaby. Nie wygrałem. Ja, człowiek który wykoncypował tag “przemoc”. Do tej pory nie mogę uwierzyć.

na emeryturze

Wiele kobiet też nie ma matczynych uczuć...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Gary,

Jak każdy Polak to pijak i złodziej, to niedobrze, a jak wszyscy ludzie są braćmi (i siostrami), to dobrze?

Nie.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

To kiedy dobrze jest generalizować?

na emeryturze

Myślę, że częściowo sam sobie odpowiedziałeś kilka postów wyżej: kiedy szarżuje na ciebie dzikie zwierzę ;)

Generalizowanie spełnia określone zadanie i tyle. To, że mamy świadomość zjawiska, pozwala nam czasem mu się nie poddawać. 

Znam tylko pięć liter ;)

Generalizacje są dobrym punktem wyjścia do dyskusji. Dlaczego ma miejsce, z czego wynika, w jakim stopniu jest prawdziwa, czemu służy – to są ważne pytania. Na przykład stwierdzenie, że kobiety piszą bardziej emocjonalnie od mężczyzn – to się skądś wzięło. I to, że takie stwierdzenie nie jest prawdą dla każdej kobiety i każdego mężczyzny, nie jest równoznaczne z tym, że dla niektórych kobiet i mężczyzn będzie prawdziwe. I co z tego wynika? Jak to się przekłada na rzeczywisty odbiór? Czy taka generalizacja jest uosobieniem np. pewnych potrzeb czytelniczych?

Owszem, generalizacje są/mogą być krzywdzące a traktowane jak prawdy objawione wręcz szkodliwe i, jako takie uważam, że należy je zwalczać czy raczej dekonstruować, ale bez stawiania ogólnych tez czasami ciężko byłoby się w ogóle nad jakimś zjawiskiem pochylić.

Generalizacja świadczy o zjawisku generalizowanym, ale też o osobach generalizujących. Oczywiście posługiwanie się stwierdzeniami typu większość robi tak i tak, a kobiety piszą tak i tak, a mężczyźni to i tamto… jako faktami do niczego nie prowadzi. Dlatego tak ważne jest krytyczne spojrzenie.

 

Generalizowanie spełnia określone zadanie i tyle. To, że mamy świadomość zjawiska, pozwala nam czasem mu się nie poddawać. 

Zgadzam się :)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Czyli generalizując, nie ma co generalizować, chyba że generalizuje generalizujący ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Ja tam trzymam się, przynajmniej na razie, przekonania, że generalnie kobieta, niezależnie czy jest kobietą czy mężczyzną, nie potrafi przeprowadzić ojcowskiej rozmowy.

 

 

 

 

 

przynajmniej na razie

:-D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ja tam trzymam się, przynajmniej na razie, przekonania, że generalnie kobieta, niezależnie czy jest kobietą czy mężczyzną, nie potrafi przeprowadzić ojcowskiej rozmowy.

Ale wiesz Blackurn, że kwintesencją ojcowskiej rozmowy nie jest to, że jest przeprowadzana z ojcem, nie? Myślę, że gdybyś wychował się w rodzinie homoseksualnej złożonej z dwóch (lub więcej) kobiet, to na taką ojcowską rozmowę z kobietą miałbyś sporą szansę. Trzy minus z wyobraźni. Co z Ciebie za fantasta?

na emeryturze

Od publikowania po, kto i jak będzie wychowywał dzieci... Ty masz rozpiętość tematu Gary.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

gary, nie z ojcem to nie ojcowska. To trzeba by nazwać inaczej. Tak jak wyrób seropodobny nie jest serem. Ja tam postawiłem sobie szóstkę i jeszcze się trzymam. Poza tym chciałbym posłuchać takiej rozmowy. To byłoby ciekawe, oj bardzo ciekawe. ^^

 

Od publikowania po, kto i jak będzie wychowywał dzieci... Ty masz rozpiętość tematu Gary.

Żałuj, że nie kręciłeś się w pobliżu, kiedy dyskutowaliśmy tutaj o seksie analnym. Nie po to studiowałem, żeby pozwolić przypadkowym ludziom nie mieć racji w internetach.

gary, nie z ojcem to nie ojcowska. To trzeba by nazwać inaczej.

Mam wrażenie, że tu raczej chodzi o charakter, nie partnera rozmowy. Jeżeli jesteś adoptowany, to nie masz szans na ojcowską rozmowę?

na emeryturze

Nie o charakter, a przyrodzenie Gary i masz od razu odpowiedź na pytanie.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Sugerujesz, że kobiety nie znają się na przyrodzeniach? Interesująca koncepcja.

na emeryturze

Dołożę kij do mrowiska. Trochę od innej strony. 

Czemu w trzech ostatnich konkursach (Przysłowiadania, Płonące żyrafy, Pocztówki) na podium znaleźli się wyłącznie mężczyźni?!

Więcej: czemu dwa razy znalazł się tam Cobold?!!

Jeszcze więcej: czemu w Pocztówkach na podium znaleźli się wyłącznie mężczyźni po trzydziestce?!!!

Czyżby kobiety były dyskryminowane? Czyżby każdy, kto nie jest Coboldem, był dyskryminowany? Czyżby młodsi byli dyskryminowani?

Ilu znacie dwudziestolatków, którzy są znanymi fantastami? Ten od “Eragona” napisał książkę, zanim porządny wąs mu wyrósł – i co się z nim teraz dzieje? Słuch zaginął! 

Przypadek? 

No nie! System lansuje duet Cobi-fun nawet tutaj! Zaraz szlag mnie trafi... Jeszcze kiedyś przegracie :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dołożę kij do mrowiska. Trochę od innej strony. 

Czemu w trzech ostatnich konkursach (Przysłowiadania, Płonące żyrafy, Pocztówki) na podium znaleźli się wyłącznie mężczyźni?!

Więcej: czemu dwa razy znalazł się tam Cobold?!!

Jeszcze więcej: czemu w Pocztówkach na podium znaleźli się wyłącznie mężczyźni po trzydziestce?!!!

Czyżby kobiety były dyskryminowane? Czyżby każdy, kto nie jest Coboldem, był dyskryminowany? Czyżby młodsi byli dyskryminowani?

Może macie jakieś kółeczko wzajemnej adoracji, wewnątrz większego koła wzajemnej adoracji?

na emeryturze

Hm... A kto był w jury? Może jakieś damy zauroczone dojrzałym mężczyzną, poruszającym dojrzale tematy? To byłoby dopiero ciekawe... i tendencyjne ;)

 

Mam wrażenie, że tu raczej chodzi o charakter, nie partnera rozmowy. Jeżeli jesteś adoptowany, to nie masz szans na ojcowską rozmowę?

 

Ma szansę na ojcowską rozmowę, bo jest mężczyzną (ciałem i umysłem). Wiesz, odnoszę wrażenie, że starasz się udowodnić, że nie ma różnicy między mężczyznami i kobietami, bardzo to popularne, ale one są, biologiczne, i moim zdaniem warunkują postrzeganie wielu spraw – na korzyść i niekorzyść każdej płci. A razem świetnie się uzupełniają. Te różnice są fascynujące i dziwi mnie chęć zacierania tych różnic. 

 

@Gary

“Nie po to studiowałem, żeby pozwolić przypadkowym ludziom nie mieć racji w internetach.”

 

Hmm... Really?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ma szansę na ojcowską rozmowę, bo jest mężczyzną.

Aha! Wyszło szydło z worka!

Wiesz, odnoszę wrażenie, że starasz się udowodnić, że nie ma różnicy między mężczyznami i kobietami, bardzo to popularne, ale one są, biologiczne, i moim zdaniem warunkują postrzeganie wielu spraw – na korzyść i niekorzyść każdej płci.

Nic podobnego. Różnic jest cała masa, w samej budowie mózgu jest ich jakaś setka, aczkolwiek nie wiem, która z nich uniemożliwiałaby odbycie “męskiej rozmowy” (bo uzgodniliśmy, że o to Ci w istocie chodzi, prawda?) z dzieckiem. Wskaż mi ją, proszę,  najlepiej z odniesieniem do naukowych danych.

Swoją drogą, wiesz w ogóle o czym dyskutujesz, Blackburn? Masz jakieś pojęcie o anatomii, fizjologii i biochemii mózgu? Psychologii, procesie socjalizacji, społecznych mechanizmach przydzielania ról płciowych? Bo jeżeli wyrażasz jedynie swoją własną opinię laika, to myślę, że szkoda i twojego, i mojego czasu. O nerwach już nie wspominając.

Te różnice są fascynujące i dziwi mnie chęć zacierania tych różnic. 

Dziwi Cię, bo jesteś facetem i jak każdy facet, masz problemy z empatią.

na emeryturze

Cholera, nie powstrzymam się jednak. Jakie cechy ma ojcowska rozmowa oprócz tego, że przeprowadza ją ojciec? I czym się różni od matczynej rozmowy? Z ciekawości pytam.

Przynudzasz Gary.

 

Ocha

To coś, jak z postrzeganiem kolorów :) Myślę, że złapiesz przenośnię.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

ocho, pytasz mnie czy Blackburna? Pytaj Backburna, co? Bo ja właśnie staram się napisać finał powieści i muszę w tym celu myśleć o jedzeniu, co nadszarpuje moje poznawcze moce przerobowe i  mógłbym jeszcze udzielić odpowiedzi poniżej standardowego progu błyskotliwości, a ty zasługujesz na zdecydowanie więcej.

Przynudzasz Gary.

Czyżby? Ja się świetnie bawię. Ale oczywiście niesamowicie mi przykro, że Ci nie dostarczam godziwej rozrywki. Idź sobie obejrzyj jakiś slasher, czy coś. Polecam “Blood Drive”, jeżeli jeszcze nie miałeś okazji.

 

 

na emeryturze

Aha! Wyszło szydło z worka!

To nie było jasne dla Ciebie od początku?

 

Dziwi Cię, bo jesteś facetem i jak każdy facet, masz problemy z empatią.

Dziękuję. 

 

Wskaż mi ją, proszę,  najlepiej z odniesieniem do naukowych danych.

Dobrze wiesz, że takich dowodow nie ma.

 

Co do pozostałych pytań, to nie mam specjalizacji w tematach, które wymieniłeś, a tylko z zainteresowania. Jeśli Ty masz specjalizacje w powyższych, bo rozumiem że tak jest, to podziwiam. Choć na razie z rozmowy potwierdza się tylko to, że każdemu człowiekowi można wmówić, że jest konikiem polnym. 

Jeśli Ty masz specjalizacje w powyższych, bo rozumiem że tak jest, to podziwiam.

Mam, mam, chociaż akurat z biochemii mózgu to już niewiele pamiętam. I tyle mi z tego przychodzi, że mnie ludzie denerwują w internecie.

Choć na razie z rozmowy potwierdza się tylko to, że każdemu człowiekowi można wmówić, że jest konikiem polnym.

Wiesz Blackburn, proszę Cię o odrobinę empatii, wyrozumiałości i wyobraźni. Wyobraź sobie, że przez pięć lat zdobywałeś jakiś zawód. Powiedzmy, budowniczego mostów. Wchodzisz sobie na forum nowej fantastyki i widzisz, że temat zahaczył o budowanie mostów. Uczestnicy dyskusji z przekonaniem opowiadają o tym, że najlepiej to budować mosty z gliny, a i to zwodzone. Wiesz doskonale, że najlepiej nic nie pisać, bo zaraz się zacznie rozrywanie szat spod znaku prawa do własnej opinii. Ale cholera, co będzie, jak ktoś to przeczyta i faktycznie zbuduje ten zwodzony most z gliny?

na emeryturze

W sumie nieistotne. 

Empatycznie rozumiem Garego, bo od kiedy rozpoczął się cyrk wokół Trybunału, to każdy w internecie i na ulicy jest ekspertem od prawa konstytucyjnego.

W każdym razie, wydaje mi się, że jednak za daleko odbiegliście od – jakże fascynującego – tematu dotyczącego fantastyki, fandomu.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Może macie jakieś kółeczko wzajemnej adoracji, wewnątrz większego koła wzajemnej adoracji?

Oczywiście. Po to są konkursy, by kółeczka się wesoło kręciły. 

 

I nikt nie odpowiedział na moje pytanie :( A w sumie serio pytam: czy sądzicie, że wiek może być przyczyną jakichś nierówności w fandomie? Lepiej się sprzeda debiutant 15-, 25-, 40– czy 70– letni? Albo czy wydawnictw/redaktor kogoś chętniej przyjmie? (Wiem, że to teorie spiskowe i że redaktorzy wybierają na podstawie jakości, ale w teoriach musi tkwić ziarno prawdy ;)). 

Coś tam chciałem jeszcze dodać, ale... no doobra.

Gary, w takim razie poćwicz sobie przy tej okazji umiejętność przekonywania. Kto wie, może zostaniesz Pierwszym Człowiekiem (i Polakiem!), Który Przekonał Kogoś Do Swoich Racji Na Forum Internetowym. To by było dopiero coś! Biłbym brawo jak te panie u Monty Pythona.

Tylko w tym celu musiałbyś chyba wyhamować z sarkazmem... Więc czarno to widzę ;)

Edit – odpowiadam: lepiej sprzeda się (a raczej zwróci uwagę, bo ze sprzedażą to zależy) 15 letni debiutant. Potem długo długo nic, a potem ten, kto coś potrafi. Przeważnie zaczyna się potrafić po 30stce, bo się już coś przeżyło i można opowiadać prawdziwe historie upstrzone fantastycznymi piórkami.

Wydaje mi się, że nadal wszystko zależy od tego jak i co się pisze. Dopuszczam możliwość, iż niejeden 70 latek może pisać o nieżyciowych pierdołach, jak niedoświadczona piętnastka. Bycie z jednego pokolenia niczego nie gwarantuje :)

Darcon, dzięki, coś w tym stylu. ;)

 

Wiesz Blackburn, proszę Cię o odrobinę empatii, wyrozumiałości i wyobraźni.

Gary, okej, zrozum też, proszę, że mam prawo opierać się wmawianiu mi,  że nie mogę generalizować, że kobiety nie są mężczyznami, bo od tego psychobełkotu, albo inaczej – psychozarazy,  można w alkoholizm wpaść. 

Ale on Ci chyba wmawiał, że kobiety nie są mężczyznami. A może nie... Kurna, sam jestem niezły w psychobełkocie, ale o tej godzinie to już się gubię. Rację ma Beryl, offtop wielkości Texasu.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Gary tak się popisuje, jaki to on jest dobry w dyskusjach, tak prosi o poparcie tez dowodami naukowymi, a sam niczego nie udowadnia... Wszystko wyjaśnia jego sygnaturka ;)

Gary tak się popisuje, jaki to on jest dobry w dyskusjach, tak prosi o poparcie tez dowodami naukowymi, a sam niczego nie udowadnia... Wszystko wyjaśnia jego sygnaturka ;)

Dyskusjach? Ja z wami nie tyle dyskutuję, co was pouczam. Przy poziomie waszej wiedzy merytorycznej, to moglibyśmy się co najwyżej, poprzerzucać obelgami, ale moje i tak byłyby zabawniejsze i bardziej rozdzierające serca. A ja nie jestem aż tak okrutny, żeby doprowadzać dorosłych mężczyzn do płaczu na forach internetowych.

na emeryturze

Panowie... przynudzacie. I offtopujecie. Na piwo idźcie.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ktoś o to pytał wyżej.

Znalazłem przykład “podwójnej “ kobiety pisarki.

Wisława-Szymborskasmiley

Natenczas Wojski...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

111 postów nabiliście, a ja musiałam zrobić sobie bana na portal, żeby napisać trochę doktoratu. Kija w mrowisko nie będę już wkładać odnośnie pewnych tematów, bo wystarczy, że cały dzień spędziłam nad "Własnym pokojem” Virginii Woolf i od czytania o tym, jak kobiety przez wieki nie mogły pisać książek, dostaję już mdłości.

W ogóle wiecie, że początkowo babki, które pisały (zazwyczaj z najwyższej warstwy społecznej), przeważnie nie miały dzieci?  Ciekawe czy chodzi o to, że zwyczajowo to one robiły wszystko przy dzieciach, a teraz są odciążone, więc mają czas? Podobnież kobietom zaczęto płacić za pisanie w drugiej połowie osiemnastego wieku. Ale jak wiadomo, niezależnie od płci piszący wiele nie zarabiali. A jaki luksus miała Woolf! Dostała spadek, sporą kwotę wypłacaną co roku do końca życia. Tak to można pisać.

 

Zaciekawiło mnie pytanie Funa:

I nikt nie odpowiedział na moje pytanie :( A w sumie serio pytam: czy sądzicie, że wiek może być przyczyną jakichś nierówności w fandomie? Lepiej się sprzeda debiutant 15-, 25-, 40– czy 70– letni? Albo czy wydawnictw/redaktor kogoś chętniej przyjmie? (Wiem, że to teorie spiskowe i że redaktorzy wybierają na podstawie jakości, ale w teoriach musi tkwić ziarno prawdy ;)). 

 

Nie znam żadnych danych. Znalazłam taki tekst. A sama sądzę (albo mam nadzieję), że książka jest ważniejsza od autora. Ale swoją drogą obawiam się, że nie da się uniknąć pewnego wartościowania już po debiucie, kiedy dostajemy takiego pisarza/pisarkę na tacy. Niezbyt urodziwy, starej daty gbur i pijak będzie być może mocniej abstrahowany przez odbiorców od swojej twórczości (gdy jest dobra) albo mocniej z nią wiązany (kiedy słaba)... Ciekawe, czy są jakieś mechanizmy wydawnicze regulujące, jak skorzystać z zalet autora lub jak ukryć jego wady.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

To się chyba nazywa PR, bez względu na rodzaj biznesu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No tak, ale pytanie, czy jednak promujemy książkę, czy autora. Czy jedno z drugim jest nierozerwalne, czy jednak nie? Co jest ważniejsze i lepiej sprzedaje się w promocji?

Fenrir mi kiedyś napisał, że w ogóle najważniejszy to jest redaktor ;D

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Jeśli debiutanta – to książkę. Jeśli autor ma już na koncie co najmniej kilka dobrze sprzedających się książek – to autora. Tak to przynajmniej widzę.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

W przypadku Bondy mam wrażenie, że najpierw autor potem książka.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A ja powrócę do kwestii niechęci redaktorów NF do autorek opowiadań. Jak również tego, która płeć pisze lepiej i czy bycie coboldem wiąże się z jakimiś korzyściami.

 

NF 1/2017   Mirabell “Szepty lasu”

NF 2/2017   Tensza   “Czwarta wiadomość”

NF 6/2017   Tensza   “#Eudajmonia”

NF 10/2017 Finkla     “Wymiana kulturowa”

 

Faktycznie, w drugiej połowie roku coś niechętniej. Ale “męskich”, aktywnych autorów z portalu nie wyłapałem żadnych.

Hej hej, ale nikt nie mówił, że redakcja NF nie lubi kobiet. Było tylko o tym, że kobiety mogą się zniechęcać do wysyłania opowiadań ze względu na zawartość gazety.

 

Z panów był Jacek_L i jeszcze jakiś Klaymen się parę dni temu ujawnił, ale nie wiem, czy można go liczyć.

 

No i nie zapominajmy o statystyce – nasze forum jest mocno sfeminizowane :)

Proszę się nie zniechęcać!

 

Jacek był w zeszłym roku, a Klaymen najpierw opublikował a potem został Użytkownikiem.

Bodajże Hubert Fryc publikował w NF miesiąc temu lub dwa.

No tak, ale pytanie, czy jednak promujemy książkę, czy autora. Czy jedno z drugim jest nierozerwalne, czy jednak nie? Co jest ważniejsze i lepiej sprzedaje się w promocji?

Czytałem jakiś czas artykuł, z którego wynikało, że obecnie pisarz także jest towarem. Że musi jeździć na spotkania autorskie, czymś się wyróżniać, zabierać głos w sprawach politycznych, udzielać się na portalach społecznościowych, pokazywać ludziom swoją prywatność. Artykuł powoływał się na Bondę właśnie, Twardocha i Mroza.

Najlepiej znam Twardocha, więc jego przykładem się posłużę. Koleś znalazł się w rankingu najlepiej ubranych mężczyzn Playboya, reklamuje Mercedesa, w dodatku obnosi się tym, że jest Ślązakiem, i zasłynął swoim “Pierdol się, Polsko”. Zna się na czymś (bo to też ważne): broń, Spitsbergen, ostatnio boks. Jest dość charakterystyczny. I co? I “Król” (świetny zresztą) sprzedał się w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. W Empiku na Wrocławskim dworcu jest regał z nowościami i jakieś pięć, sześć półek na nim. Z tego jedną zajmuje najnowsza książka Twardocha. Trudno ją przegapić, okładkę ma fajną.

Toż to czysty biznes. 

Z drugiej Grzędowicz chodzi w polarach i kamizelkach BOMBER, a i tak jego słaby ponoć “Hel-3” był na liście bestsellerów. 

Proszę się nie zniechęcać!

O, ja nie mam problemu z pchaniem się, gdzie mnie nie chcą :D Mówiłam tylko, że rozumiem skąd to się mogło wziąć.

rozmowa owa sprowokowała natomiast fandomowy projekt, który powoli się rozwija, i do którego mnie zaangażowano.

O, zdradzisz coś? Specjalne wydanie NF dla kobiet? Miłość w kosmosie i Jaimie Lannister bez koszulki na okładce? :D

 

A że tak przy redaktorach jesteśmy, czy może ktoś coś wie, jak to będzie z tymi opiniami za piórka? To już tak koniec na amen? :c

Przecież napisałem opko, jak to z  tym (piórkiem) jest...

 

Ps. Nie ma to jak autopromocja zawsze i wszędzie ;) To po tym jak Fun napisał, że Twardoch był w rankingu Playboya. A to wstyd przyznać, że go człowiek nie zna?

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie znasz Playboya, Darconie? ;)

O, zdradzisz coś? Specjalne wydanie NF dla kobiet? Miłość w kosmosie i Jaimie Lannister bez koszulki na okładce? :D

xDDD

Projekt dotyczy pisania o kobietach w fantastyce. Nie ja go wymyśliłam i rozkręcam, więc nie za bardzo chcę się wdawać w szczegóły, gdy jest w powijakach, ale zainteresowani/ne z pewnością mile widziani/e. Właśnie z powodu tego projektu wpadłam na to, by istniał tutaj taki temat, bardziej ogólny. Jedna z sekcji towarzyskich na fcb, będąca safe space, też mnie zainspirowała do takiego wątku. 

 

A co do piór, jeśli macie niespełniane potrzeby, to o nich mówcie, aż źródło was usłyszy.  A najlepiej do źródła. Cóż ktokolwiek może poza redakcją? 

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

A to wstyd przyznać, że go człowiek nie zna?

Ale że nie słyszałeś o nim, czy nie czytałeś? Twardocha, nie Playboya ;)

Znaczy wiedziałem po nazwisku, że to pisarz, ale nie pamiętałem, że pisze fantastykę.

 

Ha! Ja też mam przy nicku plakietkę “Autor”,  znaczy też mam to coś :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Naz, coś z Hardą Hordą? Jamie Lannister bez koszulki!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nabawię się nerwicy, przychodząc tu na telefonie, głupi usuwa i chyba zgłasza komentarze (Werweno, chyba twój doklikał), bo mu się zrobił podwójny dotyk. Scrolując co chwilę dokonuję szkody, dwa komentarze, o piórach i projekcie amba, zjadło, nawet nie wiem kiedy. Muszę zrezygnować z aktywności przez telefon. O, a co to jest Harda Horda?

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Naz, to są właśnie kobiety fantastki, więc jak piszesz na ten temat... Można je też znaleźć pod Fantastic Women Writers of Poland.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

No i właśnie. Doskonały temat, żeby się czegoś dowiedzieć, startując z takiego punktu niewiedzy, jak ja :P 

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Proszę bardzo ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nowa Fantastyka