- Hydepark: The Expanse - o serialu

Hydepark:

filmy i seriale

The Expanse - o serialu

Oglądaliście The Expanse? Podzielcie się swoimi wrażeniami!

UWAGA! SPOILERY!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

obserwuj

I teraz się okaże, że nikt nie ma nic do powiedzenia ;) Znaczy podbijam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

E, czemu? Zawsze coś do powiedzenia jest. Ale więcej będzie do powiedzenia podczas emisji sezonu 3, na bieżąco. Już... w przyszłym roku.

W każdym razie – o Stevenie Straitcie już mówiliśmy. Mnie się wydawało, że wybrano go tylko ze względu na fizys, a tu – nie “ciacho”? Kobiety, proszę się wypowiedzieć, bo zdanie jose może być niemiarodajne, a ja jakoś w chłopcach nie gustuję. Wobec tego jeszcze jedna moja wątpliwość castingowa – jak na twardego komandosa w styl Arniego “Commando”, Frankie Adams do roli Bobbie Draper jest za miękka. Nieprzekonująca.

 

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

A mnie tam całkiem pasuje, z tą przysadzistą sylwetką ;)

 

Co do Holdena, to moim zdaniem ma taką twarz, że nic, tylko lać. Na dodatek wydaje mi się taki jakiś... wychudzony. Facet, którego uznałabym za przystojnego, musi jednak mieć jakąś sylwetkę. Nie mówię, że powinien ładować na siłowni do poziomu Amosa, ale ten cały Strait – przynajmniej w tej roli – jest jakimś takim chucherkiem.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Chucherkiem? Coś tam mięśni chyba ma. Tylko na twarzy nie, bo jakby maskę założył (może po botoksie jest?).

Oraz ogólnie – o ile sezon pierwszy rzucił na kolana (Miller, Julie Mao, stacja Eros itd), tak drugi nie porywał. Może dał tylko podwaliny pod sezon trzeci? Bo niby sporo się działo, ale jakoś tak – z małym ładunkiem emocji (jak dla mnie przynajmniej). Parę fajnych motywów (jak z “floatingiem” uchodźców z Ganimedesa czy pomocą dla cywilnego statku, co się dla tegoż źle skończyło), ale ogólnie jakoś letnio. Myślę, że właśnie wskutek natłoku wątków.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Fajny był motyw z desantem w starych kontenerach, bodajże FedEx :P. Nawet już nie pamiętam, w którym to było sezonie.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Serial podoba mi się, zwłaszcza, że starają się nie upraszczać technologii książkowej, a i rozbudowany wątek Chrisjen Avasarala przypadł mi do gustu, podobnie jak wyraźniejsze okazanie motywów politycznych w stosunku do książki.

Postacie zaś... Holden w pierwszych dwóch książkach (tyle przeczytałem) zachowywał się bardziej zdecydowanie. Miller był też jakoś mniej wnerwiający. Reszta – w porządku, choć ambiwalentnie. Moi faworyci to jednak nadal Fred Johnson, Amos i Alex.

I faktycznie, drugi sezon był takim wstępniakiem do dalszej części. Choć poniekąd pierwszy też tak się kończył :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Och, aż sobie zerknęłam, o czym piszecie i okazało się, że próbowałam oglądać. Obejrzałam odcinek czy dwa, zostałam zdruzgotana drewnianymi kreacjami manekinów sklepowych, i sobie poszłam. ;)

A zeszliśmy na temat “Pamiętników wampirów”, bo nie zauważyłem ;)?

Aż tak źle ocho chyba nie jest (vide Thomas Jane), ale też siłą tego serialu nie jest sugerowanie emocji bohatera przez prawie niedostrzegalny ruch brwi aktora. Jak i chyba żadnego filmu/serialu SF. Wszelakie Star Warsy czy Star Treki nie grą aktorską przecież wzbudzają emocje.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Pewnie masz rację, Staruchu. Ja po prostu po tym odcinku czy dwóch miałam wrażenie oglądania sztucznych postaci w sztucznych dekoracjach. Nie dałam kolejnej szansy, być może błąd. Ale odstręczył mnie ten serial jak mało który. Tylko po dwóch odcinkach to ja się w ogóle w Waszą dyskusję nie powinnam była wtrącać, więc zmykam. :)

Nie no, jest tam garść dobrych aktorów, moim zdaniem ;)

 

Powiem tak, mnie Expanse nie rzuciło na kolana, ale oglądało mi się naprawdę przyjemnie. Z chęcią obejrzę sezon trzeci, kiedy się pojawi. I bardzo mnie to dziwi, bo ja naprawdę, ale naprawdę nie lubię SF (i nie rozumiem).

 

 

A tak z całkiem innej beczki, przypomniało mi się coś: czy ktoś mi wyjaśni, po kiego grzyba został w pierwszym sezonie wprowadzony wątek Haveloca, partnera Millera? Zrobiło mi się trochę smutno, jak go dziabnęli, a potem ręce mi opadły i krew jasna zalała, jak okazało się, że przeżył, mimo takiej rany i tego, że leżał se gdzieś na ulicy jakiś czas, zanim go znaleźli. No i po kiego grzyba przeżył? Bo jego wątek i obecność w serialu po prostu się urwały... Coś przegapiłam?

 

EDIT:

Staruchu, oglądałeś “Pamiętniki wampirów”? ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

wątek Haveloca, partnera Millera

Tego wątku nie ma w książce w takiej formie. Mam więc wrażenie, że to inwencja scenarzystów, lanie wody, by zapełnić czas antenowy. Choć trzeba przyznać, że kilka innych motywów tak zaczęło i całkiem fajnie się potoczyło (jak choćby ten dzieciak, co go wujek ze statku wyrzucił). Więc albo trzymają go na grubszą okazję, albo nie wiedzieli, jak go wykorzystać.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki, NWM ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

“Pamiętniki..” na szczęście nie, ale coś słyszałem :). Oglądałem za to “Legends of Tomorrow” – to jest dopiero amerykański koszmar. Poza tym – jak można nie lubić SF :)? Ja na przykład nie lubię fantasy (w którym z reguły nic nie ma do rozumienia ;P), Od tej zasady mam jednak liczne wyjątki.

A wracając do wątku – podejrzewam, że wątek Haveloca jest istotny w książce, i został wrzucony “na doczepkę”. Ale to się okaże, jak uda się przeczytać powieści Coreya (albo NoWhereMan nam powie).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

wątek Haveloca jest istotny w książce

No właśnie nie :) Havelock zaczyna jako partner Millera, ale wraz ze wzrostem napięcia pomiędzy Pasem a Marsem, jako “Ziemniak”, był coraz bardziej alienowany, aż w końcu się wyniósł na posterunek gdzieś pod Saturna bodaj. Dał potem jedynie cynk o lokalizacji stacji Thoth. To ta, co zaatakowali ją w kontenerach FedExa (w serialu zdobyli info o niej inaczej). I tyle go widzieliśmy. Na forum coś przebąkiwano, że pojawił się w czwartej książce, ale ja jeszcze jej nie czytałem. Tak więc rzeczywiście okazał się niezwykle istotny :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jak zazwyczaj głównych bohaterów nie lubię (bo zazwyczaj są praworządni albo przynajmniej w kluczowych momentach fabuły szlachetni – a to nudne), tak tutaj po prostu dostawałem drgawek zarówno gdy na ekranie pojawiał się słodkopierdzący Holden jak i cwaniaczkowaty Miller. Ten drugi, mam nadzieję, zniknął już z fabuły na amen, ale myślałem, że mnie rozniesie, gdy zastrzelił naukowca wyjawiającego prawdę o protomolekule, bo tak. Serial z przeciętnego zaczął się robić szalenie interesujący, a ten zaczął strugać bohatera i wszystko diabli wzięli. Czekam jeszcze na zgon Holdena i tej idiotki z Marsa (chyba, że już umarła – nie mam kiedy dooglądać drugiego sezonu :p)

Natomiast moc serduszek ślę w kierunku Amosa. <3 <3

MrBrightside, ja też bym się nie obraziła gdyby Holden zniknął z horyzontu. I też uważam, że Amos jest świetny. A co do idiotki z Marsa, to choć na początku bardzo mnie denerwowała, to się potem trochę wyrobiła. Pod koniec drugiego sezonu budzi IMHO o wiele więcej sympatii.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Początek historii był tak poprowadzony, że dość czytelnie sugerował, że między Amosem a Naomi coś iskrzy. Natomiast z czasem jakby scenarzyści się połapali, że hej, nasz wymuskany bohaterzyna nie ma dziewczyny – a że w obsadzie jest tylko jedna? Wiecie co robić!

Przecież to się kupy nie trzyma; przez Holdena Naomi została wydelegowana w pierwszym odcinku na wyprawę ratunkową i gdy dowiedziała się prawdy, miała do niego żal, że najpiękniejszy spieprzył życia całej załodze. A tu nagle gorący romans! Żodyn się nie spodziewał! Tymczasem z biednego Amosa zrobili kolekcjonera wenerów z każdego kamienia przy którym się zatrzymują. Smutne.

Czy ja wiem, relacja między Naomi a Amosem nie wydawała mi się “iskrząca”. Ale fakt, choć starali się jakoś usankcjonować ten romans Holden-Naomi, to wyszło dość drętwo.

 

“Kolekcjoner wenerów” XD

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jak dla mnie iskrzyło ewidentnie, a moją teorię niech popiera dialog gdzieś z poczatku drugiego sezonu, kiedy Amos mówi do Holdena, że kocha Naomi jak siostrę ale w sumie to by ruchał. LOL. Albo Amos jest chorym kazirodczym zwyrolem albo przez jego usta przemawia nieudolność twórców w ustepowaniu miejsca przy Naomi. ;_;

Wiesz co, nie jestem mężczyzną, ale wydaje mi się, że nie należy utożsamiać ruchania z iskrzeniem ;) Jestem przekonana, że przeciętny facet z chęcią by przerżnął całą masę kobiet, do których nic nie czuje, o ile tylko będą dla niego dostatecznie atrakcyjne fizycznie. A już na pewno nie należy sądzić, że skoro Amos by ruchał, to Naomi też by chciała ;)

W każdym razie nie, jak dla mnie nadal nie iskrzyło ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak, masz rację – ale to już miało miejsce w 2. sezonie, gdy Amos byl już stracony, bo zrobiono z niego gotta catch 'em all. W 1 sezonie jakos nie wygłaszał takich kwestii. Biedak mial wtedy jeszcze nadzieję. :<

Prawilnie przypominam, że kazirodczy zwyrole są zaklepani przez inny serial.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ale dla mnie nie iskrzyło już w pierwszym, serio! ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Późno dotarłem do serialu , ale to dobrze, bo mogłem od razu cały sezon łyknąć!

Nie przeszkadzały mi kreacje aktorskie, bo cała historia jest boska. Chociaż Holden drewniany jak Jon Snow, a Miller – świetny! (brakuje mi go).

A polityczne bagienko Ziemia-Mars-Kolonie – kremik w ciastku! Uwielbiam takie zagrywki.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

 

Także jestę fanę :-) The Expanse kipi od smacznych detali: historia wynalezienia napędu przez Solomona Epsteina, próżnia wewnątrz Rocinante podczas potyczek, "soczek" wstrzykiwany w trakcie przyspieszeń, język pasiarzy ("Beltawolta" i inne kwiatki), międzygwiezdny statek sekciarzy (Mormonów?) z trąbiącym aniołkiem na czubku. Co odcinek coś. Czekam na sezon trzeci i kibicuję marsjańskiej komandosce, która zdaje się że będzie ochraniać samą Avasaralę. 

 

Przyczajony użyszkodnik

Nie mogę się doczekać trzeciego sezonu. A intro serialu to jedno z moich ulubionych, melodia i piosenka są cudne, nadają świetny klimat. 

Zawsze jestem mało krytyczna do obsady – im mniej o tym myślę, tym lepiej. Strait (Holden) jest urodziwym facetem i nadal wierzę, że wyskoczy mu trochę takiego sku****twa, bo jednak w książce był bardziej wątpliwą postacią. Szkoda, że zrobili go takim słodko-pierdzącym, bo naprawdę książkowy Holden to kawał drania. I miał dobre aktorskie momenty, co wynika z tego, że obsada już się dobrze zna i zyskują na naturalności. 

Avaserala – uwielbiam tę aktorkę. Bardzo się cieszę, że jej wątek został rozwinięty. Podobnie z Errenwrigtem. W ogóle polityka w serial – kocham, uwielbiam i będę przez to oglądać serial do upadłego. 

Co do Amosa, warto dowiedzieć się o tej postaci z opowiadania Churn. W jednym z wywiadów też podano więcej szczegółów, że Amos pochodzi z bardzo patologicznego środowiska. W książce to właściwie mieszkał w burdelach. I Naomi nie tknął palcem. 

Postać Holdena jest taka sobie, ale, jak dla mnie, Amos nie jest wcale wiele lepszy. Fakt, że Avasarala trzyma poziom. Zgodzę się, że polityka i intrygi to jest to co misie i tygryski lubią, szkoda tylko, że w porównaniu do takiego “House of Cards” <3 (z zachowaniem pewnych proporcji, to jednak serial stricte polityczny) jest tego tyle co na lekarstwo.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Do Amosa się przekonałam w drugim sezonie. Świetnie dobrany aktor i rzeczywiście, dopiero później mógł pokazać pazura. 

No, trudno wymagać od takiego serialu, by skupiał się wyłącznie na polityce ;) Moim zdaniem jest jej w sam raz ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pomiędzy jednymi a drugimi wrzaskami na wrzaskopudle mignęły mi doniesienia Zaltha o skasowaniu serialu.

Nie wiem, co o tym myśleć. Z jednej strony – zaskoczenia  nie ma, już po pierwszym sezonie słaba oglądalność nie wróżyła niczego dobrego, o czym niegdyś tu pisałem. Z drugiej strony – pierwszy sezon był naprawdę dobry. Drugi mniej, a do tego trzeciego jakoś nie mogę się przekonać. Czegoś brakuje, żeby nie powiedzieć: kogoś. Za bardzo obyczajowo, za mało ponurości kosmosu, za dużo nieudolnego Domku z Kart i w ogóle za bardzo w stronę Star Trek, tylko bez konkursu na najlepsze narośle na głowach.

No i przede wszystkim, nie wiem dlaczego, ale to już po prostu nie robi wrażenia dobrze przemyślanej całości.

Mimo wszystko – chyba szkoda.

Kasują nie z powodu oglądalności, tylko braku możliwości wciskania reklam, bo większość widzów wybiera strony streamingujące. 

No to się raczej łączy. Dane oglądalności dotyczą właśnie SyFy. Od dawna nie mam tej stacji, ale jeśli dobrze pamiętam, były tam reklamy. Jeśli nikt ich nie ogląda, to klops.

Skasowany Expanse, skasowany Lucyfer... :|

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ale nadal jest dostepny na sprzedaż – może jakiś Netflix przygarnie, bo ostatnio kupuje wszystko jak leci.

Jednak nie skasowany :)

 

Po pierwszym odcinku trzeciego sezonu muszę powiedzieć, że jest dobrze, zapowiada się lepiej niż poprzedni. Aż musiałem sprawdzić tę pinus contorta i rzeczywiście z ogniem to prawda, fajnie się czegoś dowiedzieć z serialu s-f, zamiast papki średnio spójnej futurologii. W dodatku polska Wiki oferuje znaczniej więcej informacji, niż angielska, co jest chlubnym wyjątkiem.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ale to czwartego miało nie być ;)

Ja jestem bodaj po 8 odcinku i przyznam, że znów się wciągnąłem. Ale jeszcze zobaczycie, dlaczego. Tylko teraz wszystko zależy od tego, czy rozwiązanie nie zrujnuje dobrego wrażenia.

Jest dobrze, choć ten punkt kulminacyjny z 6 bodaj odcinka podobał mi się bardziej niż zakończenie. A samo zakończenie jest podobne do pewnej książki ;).  

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No cóż, może nie będzie czwartego sezonu, ale trzeci był czadowy i i tak ciężko byłoby go przebić.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Tak zachwalacie, że może dam The Expanse drugą szansę. Po rozwiązaniu wątku protomolekuły tak bardzo nic się tam nie działo, że dałem sobie spokój za połową drugiego sezonu. -,-

Jeśli uważasz, że ten wątek został rozwiązany, to zdecydowanie sieknij trzeci sezon, drugi był najsłabszy.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

⊂(◉‿◉)つ

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Przeczytałem “Przebudzenie Lewiatana” i “Wojnę Kalibana”.

Pierwszy sezon prawie dokładnie jak w książce, drugi – generalnie też, ale rozjeżdża się w szczegółach (głównie tych, które da się pokazać). Wyjaśniony cliffhanger z połowy trzeciego sezonu – tam kończy się tom drugi (nie wiem, czy druga połowa trzeciego sezonu to cały tom trzeci, bo w oryginale nie czytam?).

Cofam zarzuty odnośnie Stevena Straita. Postacie u Coreya to plastik łamany przez styropian. Holden książkowy to mieszanka Jezusa Chrystusa i młodego Wertera. Brrr! Tym większe oklaski dla Thomasa Jane’a, który z papierowego Millera wycisnął 300%. Postacie pierwszoplanowe – tragedia (za wyjątkiem Avasarali), za to drugoplanowe – miodzio. Może Corey (tak, wiem, że jest ich dwóch) nie pisałby tych monologów wewnętrznych, bo to mu wyraźnie nie idzie?

Inne zarzuty – trochę dziur logicznych (dziurek właściwe). Oraz literówki – poziom może nie tragiczny, ale alarmujący. I tłumacz – statek nazywa się “Agatha King”, ale akcja dzieje się na “Kingu”. 

Za to cała reszta – rewelacja! Scenografia, akcja, kulminacje... Znowu poczułem się jak nastolatek – co będzie na następnej stronie?

 

PS. Oraz – oczywiście – moja ulubiona poprawność polityczna. Errenwright z książki:

Sadavir Errenwright miał skórę ciemniejszą niż ona [czyli Hinduska] i okrągłą, miękką twarz.

A tu gość w filmie:

 

No comments!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No właśnie coś nie pasowało mi to imię do aparycji. Takie czasy, w serialowej “Grze o tron” z kolei przedstawiciela ludu o totalnie jasnej karnacji zrobili murzynem.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Połknęłam 3 sezon w 3 dni (hurra dla polegiwania z antybiotykiem, człowiek w ogóle ma kosmiczny odjazd), Bobby nadal jest moją ulubioną bohaterką, głównie z powodu tego jak ewoluowała.

Holdena za to nadal nie trawię :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Sezon 4 ante streamingas już w grudniu.

~deserever

O, będzie razem w Wiedźmakiem do oglądania.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Yay! (na Expanse, nie Wiedźmina)

W zapowiedziach książkowych tuż-tuż (29.11.2019) jest Persepolis rising tłumaczone w tytule jako Wzlot Persepolis. Nie pierwsze to i zapewne nie ostatnie lost in translation, bo rising panie tłumaczu należało to wyłożyć jako bunt.

O polskim wydaniu TIAMAT’S WRATH póki co, ani słowa. Nie ma też zajawek o przekładach “między opowieści” i króciaka.

~deserever

Nowa Fantastyka