- Hydepark: Stosunek autorów do czytelników

Hydepark:

inne

Stosunek autorów do czytelników

Nie, nie będzie o seksie, świntuchy ;)

 

Zajrzałam dzisiaj do tekstu, którego autor w przedmowie zaznacza, że zmienił tytuł, bo całość cyt. “jest zbyt długa dla większości czytelników tego portalu, bo jak zauważyłem nie tylko z pisaniem, ale i z czytaniem mają oni problemy” oraz dziękuje za “recenzje ortograficzno-interpunkcyjne”.

I teraz mam pytanie: o co chodzi?

W jaki sposób ma mnie to zachęcić do przeczytania czegokolwiek tej osoby?

Hmmm...

 

Komentarze

obserwuj

A moim zdaniem wystarczy zignorować takie subiektywne opinie. Autor sam robi sobie antyreklamę. Ja kiedyś również dodałem wstęp do tekstu, który nie spodobał się Czytelnikom (i słusznie). Mam nadzieję, że Autor zrozumie, że jest w błędzie, bo na tym portalu jest wiele ciekawych osób, które nie mają problemu ani z czytaniem, ani z pisaniem. 

A jeśli Autor dodaje tekst i od razu zaznacza, że nie życzy sobie krytyki, to najwidoczniej wcale nie ma zamiaru zachęcić do czytania :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Ale zignorować subiektywne opinie to znaczy co? To, że autor uważa mnie za analfabetę?

Ja postanowiłam zignorować tekst.

Nie dostrzegasz geniuszu autora → masz problemy z czytaniem → chore oczy → leć do okulisty. 

Proste :)

Nie rozumiem po prostu sensu takiego działania.

Cóż, najwidoczniej to jakiś nieokrzesany człowiek ;)

Fun, a nazwa zakładu optycznego? Bo brzmi to jak jakaś reklama :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Od razu świntuchy... Seks przyszedł mi do głowy dopiero po przeczytaniu Twojej sugestii ;P

 

Ale do sedna. Ja takie teksty po prostu omijam, ewentualnie zostawiam po sobie jakiś ślad w komentarzu. W każdym razie nie czytam, szkoda mojego czasu. Obraźliwe komentarze można zgłaszać, ale autorów jako takich chyba nie? Choć pewnie można by to zgłosić chociażby w wiadomości prywatnej. Tylko czy warto. Wątpię, aby dużo osób skusiło się na przeczytanie tekstu autora mającego pogardliwy stosunek do czytelników. 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Widzisz Anet, niektórzy nie wyrośli z etapu maminego zachwytu: “synuś jesteś cud miód i orzeszki, i zdobędziesz świat, i jesteś taki wyjątkowy”.

F.S

Foloin, to nie maminy zachwyt, a pozytywne myślenie :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Tylko jest różnica pomiędzy nieprzyjmowaniem krytyki a obrażaniem kogoś, od kogo się czegoś chce (przeczytania tekstu).

Zwykle autorzy reagują na krytykę, jeśli się z nią nie zgadzają, przedstawiają swoje argumenty,  pod niektórymi opowiadaniami pojawiają się całe merytoryczne dyskusje, to jest fajne.

Wydaje mi się, Anet, że jeśli chcesz poznać przyczyny takiego zachowania, to musisz zwrócić się bezpośrednio do Autora. Innej opcji nie ma. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Soku, jestem optymistą, ale to nie znaczy, że mam tupać nogą bo ktoś mi coś złego/niezłego mówi. Jak to mówią na podwórku: sprowadzić delikwenta do parteru, niech się wykrwawia (złością), a jak wytrzyma pierwszą rundę to mu pomóc wstać.

F.S

Mnie zaskoczyło tupanie nogą jeszcze zanim ktoś coś powiedział.

Parafrazują znaną królową: skrócić o nogę :D

 

To może grzecznie zwrócić uwagę, że skoro publikuje na NF to niech się nie spodziewa klepania po główce i słodzenia (a przynajmniej nie na tym etapie :D)

F.S

Wpadłem tu tylko po to, żeby napisać, że subiektywna opinia to pleonazm.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dzięki, Beryl. Dzięki Tobie wszedłem na Wikipedię i poznałem nowe słowo :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A może złóżmy aroganckiemu zarozumialcowi zbiorowe przyrzeczenie, że nie będziemy czytać jego dzieł. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja nie będę, usunęłam z kolejki wszystkie teksty tej osoby.

Nawiasem mówiąc, Reg, podobał mi się Twój komentarz ;)

 

 

Mnie, niestety, zdarzyło się mieć bliższy kontakt z trzema, ale do czwartego już nie podejdę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O mamo, jak widać autorów przez wielkie A wciąż nie brakuje. Tylko po diabła przyłażą na ten portal...

Na szczęście oni przychodzą i szybko odchodzą :)

Mnie to denerwuje.

Skoro ktoś publikuje tu swoje opowiadanie, to chce, żeby je przeczytano. Jeśli się spodoba, to super. Trzeba się liczyć z tym, że nie każdy się w nim zakocha. Ale z góry zakładać, że czytelnicy są... głupi? Równie dobrze mogłabym wejść na portal dla osób niewidomych i pokazać im swój obraz. Tego nie rozumiem: po co?

"bo jak zauważyłem nie tylko z pisaniem, ale i z czytaniem mają oni problemy..." Może to jest Autor przez wielkie A. Samym publikowaniem tu robi nam zaszczyt. Może wiele krajów proponowało mu urząd prezydenta. Dla mnie sytuacja jest jasna. Traktować taką osobę i jego twórczość jak powietrze. Tylko o kim mowa? Proszę info na priv

Omijać dalekim łukiem. Nie komentować. To najbardziej boli takich Aótoruf.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Popieram Zaltha. Ignorować, nie karmić tego typu trolla, a sam przeniesie się na inne żerowisko.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Michale Pe – nie wyzywaj innych.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Swoją drogą ostatnio coraz więcej tych nieprzyjemnych przygód z autorami się zrobiło. Ktoś w żartach na shoutboxie pisał, że nowi użytkownicy powinni zaznaczać klauzulę o dobrym przyjmowaniu krytyki, ale to chyba nie jest taki zły pomysł... :)

Strasznie roszczeniowe się te pisarze zrobiły. Przeczytaj, ale na błędy nie zwracaj uwagi. Najlepiej powiedz że fajne (a jaszcze jakby można było lajka dawać! o-ho-ho!) i gęba na kłódkę jak się coś nie podoba. Ja jestem Autorem i tylko Bóg mnie może osądzać!

Dlatego ostatnio dwa razy się zastanowię zanim skomentuję kogoś nowego.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A racja, przepraszam. Zaraz poprawię.

 

Zalth, a czemu się przed komentowaniem takich wzbraniać? Jak tekst słaby to jechać jak po łysej kobyle tylko merytorycznie i kulturalnie, nie tak, jak ja przed chwilą:)

Omijam, omijam, tylko impulsywnie przyszłam się pożalić ;)

Ja sobie myślę tak: jak ktoś wstawia swoje pierwsze opowiadanie, to czeka na jakiś odzew. I nawet jeśli nie jestem nim zachwycona, to chociaż jakiś fajny link podsunę. Zresztą tutaj większość osób komentuje życzliwie, nawet gdy krytykuje. Po reakcji autora wiadomo, czy było warto się wysilić, czy nie. 

Zwróciłam uwagę na bardzo młodych twórców. Radzą sobie różnie, ale popatrzcie, ilu próbuje, stara się, w ogóle interesuje się literaturą. Dla mnie to jest bardzo budujące

Natomiast faktem jest, że ostatnio rzeczywiście mamy wysyp dziwnych rzeczy, nieprzyjemnych. I nie wiem, jak je można ograniczyć.

Zalth, a czemu się przed komentowaniem takich wzbraniać?

Bo nic tak nie boli jak brak komentarzy pod wiekopomnym dziełem które właśnie wspniałomyślnie udostępniono ludzkości. devil

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Gdy autor mnie, jako czytelnika,  obraża lub lekceważy, to nie czytam i nie komentuję.

Brak komentarza jest gorszy niż najgorszy komentarz.

Natomiast faktem jest, że ostatnio rzeczywiście mamy wysyp dziwnych rzeczy, nieprzyjemnych. I nie wiem, jak je można ograniczyć

Rzeczywiście:( O ile jeśli coś takiego zdarzy się od czasu do czasu, można potraktować to pobłażliwie lub jako żart,  o tyle po kilku razach staje się to nudne i denerwujące:( 

 

A zachowanie takie już nawet nie świadczy o braku pokory, chociaż o tym oczywiście też,  ale przede wszystkim o braku kultury :( 

A no tak, Zalth, masz świętą rację! Nic nie boli, tak jak życie... to znaczy ignorancja!

Bo w życiu pewne są tylko śmierć, podatki i trolle :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ja skomentowałem, żeby dyżur wypełnić i tyle. Komentarza nie cofnę, chyba że beryl ładnie poprosi (czyt. zagrozi).

Ogólnie – przestaje to śmieszyć.  Obiecuję poprawę i niekomentowanie  tego typu potworków.

F.S

Zawsze takie sytuacje się zdarzały i zapewne będą, do końca istnienia portalu. Z prostej przyczyny – ludzie są różni i różnie reagują. Proponuję podejście ironiczno-spokojne, jak już ktoś przypadkowo się w taką sytuację wkręci. :)

Każdy medal ma dwie strony. Niektórym czytelnikom wydaje się, że ich krytyka nie podlega krytyce, i powinna być nie dość, że przyjęta w całości, to jeszcze z pocałowaniem dłoni. Spróbuj niektórym napisać, że uważasz ich uwagi za bezwartościowe, a zareagują histerią.

Na portalu pokutuje dość absurdalny pogląd, że to autor powinien być wdzięczny czytelnikowi, że ten łaskawie zechciał zapoznać się z utworem, i cierpliwie znosić wszelkie połajanki, w tym te nonsensowne.

na emeryturze

Masz trochę gary racji ale zawsze można podjąć kulturalną polemikę z krytyką. Chyba, że brakuje argumentów. Dla przykładu Reg. Zawsze zaznacza, że jej łapanka to tylko sugestie. A gdy wejść z nią w polemikę na temat poprawek to często posiłkuje się wiarygodnymi źródłami. Medal ma dwie strony ale jak się chce znaleźć kompromis to się znajdzie. :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Co innego nie przyjmować krytyki, gdy ta się ukaże, dyskutować z nią, albo po prostu odrzucić. Co innego tej krytyki (w pejoratywnym znaczeniu) nie oczekiwać, publikując na NF.

 

F.S

Tak też bywa. Bądźmy szczerzy, krytyka, którą w uproszczeniu można by nazwać “nie przeczytałem, ale jest do dupy”, zdarza się tutaj. Oceniający są też oczywiście subiektywni, więc często to, co dla nich jest powodem do krytyki, dla autora i innych czytelników jest zaletą. Kto zna specyfikę portalu i ma minimalny dystans do siebie – przejdzie nad tym do porządku dziennego. Kto tych cech nie ma – wkurzy się i zareaguje nerwowo.

Bywa.

Wszystko jest kwestią argumentów i języka. Nic poza tym :)

 

Masz trochę gary racji ale zawsze można podjąć kulturalną polemikę z krytyką. Chyba, że brakuje argumentów.

Kulturalną polemikę można podjąć z kulturalną, a więc i merytoryczną, krytyką. Która nie jest wcale tak powszechna, jak niektórym zdaje się wydawać.

 

Co in­ne­go nie przyj­mo­wać kry­ty­ki, gdy ta się ukaże, dys­ku­to­wać z nią, albo po pro­stu od­rzu­cić. Co in­ne­go tej kry­ty­ki (w pe­jo­ra­tyw­nym zna­cze­niu) nie ocze­ki­wać, pu­bli­ku­jąc na NF.

Ale dlaczego? Ktoś napisał, że nie życzy sobie krytyki dotyczącej interpunkcji i ortografii, zapewne oczekując (dość naiwnie) że znajdzie się ktoś, kto skupi się na fabule, narracji czy dialogach. A tu klops, dramat, wielkie oburzenie.

 

Kto zna specyfikę portalu i ma minimalny dystans do siebie – przejdzie nad tym do porządku dziennego. Kto tych cech nie ma – wkurzy się i zareaguje nerwowo.

Ale w omawianym przypadku to nie autor nowicjusz reaguje nerwowo, a osoby zazajomione ze specyfiką portalu.

na emeryturze

Gary, ale po co pisać komuś, że jego uwagi są “bezwartościowe”? Można się z nim nie zgadzać, można mu wytknąć, że nie ma racji, gdy nakazuje autorowi wstawić tu i tu przecinek albo zmienić coś innego w sposób niemerytoryczny, ale czepianie się cudzych odczuć i opinii jest dla mnie jeszcze bardziej miałkie niż ten uroczy, autorski narcyzm. Nic nie wywołuje we mnie większego rozbawienia tak jak to kiedy ktoś mi mówi, że moje zdanie jest fe, bo nie zazębia się z jego, a w ogóle to nie umiem czytać tekstu i jestem uprzedzona <3

Autor nie musi słuchać subiektywnych, niezwiązanych z językowymi poprawkami uwag. Uprzejme podziękowanie nie oznacza, że autor nie siedzi przed monitorem i nie śmieje się z komentarzy użytkowników. Ten gość po prostu nie umie się zamaskować :P

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ktoś napisał, że nie życzy sobie krytyki dotyczącej interpunkcji i ortografii, zapewne oczekując (dość naiwnie) że znajdzie się ktoś, kto skupi się na fabule, narracji czy dialogach.

Ja rzadko czepiam się interpunkcji i literówek, więc mnie ten zarzut jakoś nie dotyczy. A autor słów, które przytoczyła wyżej Anet, stwierdza że ma do czynienia z analfabetami, więc i krytyka fabuły niewiele go, zapewne, obchodzi.

F.S

Ale w omawianym przypadku to nie autor nowicjusz reaguje nerwowo, a osoby zazajomione ze specyfiką portalu.

Autor nie jest nowicjuszem. To jego czwarty tekst.

 

 

Dodam jeszcze komentarz, który zamieściłam pod opowiadaniem:

Tyle że na portalu jest tak wielu piszących, z którymi pracuje się znakomicie, którzy są wdzięczni za przeczytanie ich opowiadania i za ewentualne rady, podczas gdy autor Kotka wykazuje postawę dość osobliwą, w dodatku, mimo kilku zamieszczonych tekstów, do tej pory nie splamił się żadnym komentarzem.

Chyba nie warto stawiać się w roli dziada, który gada go obrazu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zareagowałam nerwowo, tak, zdarza mi się.

Rozumiem, akceptuję, że autor nie musi zgadzać się z każdą opinią, to jest oczywiste.

To nie jest tak, że autor ma być wdzięczny, bo poświęciłam czas na przeczytanie jego opowiadania, ale chyba po to je tu zamieścił, czyli powinien być zadowolony.

Z drugiej strony jako czytelnik cieszę się, gdy ktoś mi pokaże swój tekst. Jeśli mi się nie podoba, trudno. Ale jeśli nie mogę przez niego przebrnąć, bo jest źle napisany, to nie jest fajne. I jeśli do tego otrzymuję informację, że autor nie jest zainteresowany poprawieniem bardzo często palcem wskazanych błędów, to uznaję to za stratę czasu. I nie chcę wracać do tego autora. O to mi chodzi.

 

 

Też uważam, że czytelnicy to nie święte krowy i daleko mi do tego, aby traktować komentarze jak prawdy objawione. Ale to samo tyczy się autorów. Zwyczajnie przyjemniej się dyskutuje, kiedy dyskutanci nie obrzucają się błotem...

Co do recenzji ortograficzno-interpunkcyjnych, gdyż sama takowe popełniam, jeśli forma przeszkadza (a czasami wręcz uniemożliwia) pochylenie się nad treścią, nie rozumiem za bardzo na jakiej podstawie taki autor oczekuje merytorycznego komentarza. To trochę tak jakby w restauracji podać ciekawe danie na potłuczonym talerzu i oczekiwać, że gość skupi się na delektowaniu daniem a nie wybieraniu odłamków szkła z jedzenia...

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dogsdumpling, podoba mi się to porównanie :)

Cieszę się :D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Gary, ale po co pisać komuś, że jego uwagi są “bezwartościowe”?

Żeby nauczył się formułować uwagi wartościowe.

czepianie się cudzych odczuć i opinii jest dla mnie jeszcze bardziej miałkie niż ten uroczy, autorski narcyzm.

Niektórzy twierdzą, że dyskutuje się wyłącznie o odczuciach i opiniach.

Nic nie wywołuje we mnie większego rozbawienia tak jak to kiedy ktoś mi mówi, że moje zdanie jest fe, bo nie zazębia się z jego, a w ogóle to nie umiem czytać tekstu i jestem uprzedzona <3

I wszystko fajnie, bo śmiech to zdrowie. Do momentu, w którym nie okazuje się, że krytykujesz tekst, który faktycznie Cię przerósł poznawczo bądź nie wpisał się w sferę twoich zainteresowań.

Ten gość po prostu nie umie się zamaskować :P

Albo wymyślił, że wzbudzając kontrowersje wzbudzi większe zainteresowanie. Co mu się doskonale udało.

na emeryturze

Że się może nie wpisać w sferę zainteresowań, to jasne, ale co to znaczy, że coś “przerasta poznawczo”? ;> Co my tu, artykuły naukowe produkujemy?

Czy ja wiem, czy mu się udało. Rzeczonego tekstu na oczy nie widziałam.

 

A tak po sokratejsku zapytam: co to są uwagi wartościowe? Kto ustala, czym jest wartość i która uwaga jest wartościowa? ;>

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Że się może nie wpisać w sferę zainteresowań, to jasne, ale co to znaczy, że coś “przerasta poznawczo”? ;> Co my tu, artykuły naukowe produkujemy?

To znaczy, że nie jesteś w stanie danej opowiastki ogarnąć.

Czy ja wiem, czy mu się udało. Rzeczonego tekstu na oczy nie widziałam.

Ale świat nie kręci się wokół Ciebie, a wokół mnie, a ja chętnie rzeczony tekst przeczytam. A poważniej: omawiany fragment ma obecnie 15 komentarzy i wywołał dyskusję w hyde-parku. To bardzo przyzwoity wynik.

A tak po sokratejsku zapytam: co to są uwagi wartościowe? Kto ustala, czym jest wartość i która uwaga jest wartościowa? ;>

Autor opowiadania, oczywiście, bo kto inny. Czyżbyś sugerowała, że każda uwaga jest wartościowa, zapytam tak po prostu?

na emeryturze

Jak można nie móc ogarnąć opowiastki...? Wróć; jak można nie powiedzieć: sorry, nie ogarnąłem, albo nie jestem targetem, tylko brnąć w kwestie fabularne, jeśli brakuje wiedzy na ich temat? :o Jeśli ktoś dyskutuje, to chyba coś ogarnął, i ma chęć coś o tym powiedzieć.

 

Sugeruję, że każda uwaga jest po prostu uwagą. Wartość jest już ustalana, jak zauważyłeś, subiektywnie. Jeden drugiego trudno żeby pouczał, co ma wartość. Są jakieś niesprecyzowane wartości uniwersalne, które ogólnie nazywamy merytoryką – zostaw merytoryczny komentarz – a znaczy to właściwie tyle, by odnieść się do treści = udowodnić przeczytanie tekstu. A więc odgórnie na tym portalu nie ma szablonu wartościowania uwag.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Hmm... Kiedy zobaczyłem ten temat w Hyde Parku, uznałem, że porusza ważne kwestie kontaktów międzyludzkich na tym portalu. Sam nie mam do Was żadnych ‘zastrzeżeń’. Bardzo podoba mi się społeczność Fantastyki, której z resztą sam stałem się członkiem. Cóż... Pewnie odkrywczy nie jestem, ale uważam, że we wszystkim potrzebny jest umiar. Od Autora z pewnością należy oczekiwać zdrowego podejścia do krytyki i dialogu z Czytelnikiem, a od odbiorcy merytorycznych komentarzy. Jednak podstawą budowania normalnej rozmowy między obiema stronami jest zwyczajna, ludzka życzliwość.

 

Pozdrawiam wszystkich i miłego dnia życzę :)

Jai guru de va!

Są na tym forum osoby, których komentarze są bardzo merytoryczne i przyznam się, że napotykając utwór nieznanego mi autora, czytam najpierw komentarze tych osób. Są dla mnie wyznacznikiem i na ich podstawie podejmuję decyzję, czy czytać, czy też nie. 

Jeżeli autor ignoruje komentarze, to robi sobie krzywdę, bo przecież publikuje nie dla siebie, ale dla czytelników. Mogę się z komentarzami nie zgadzać, ale to one decydują o tym, czy uznam utwór za godny uwagi. Uważam, że zaangażowanie komentujących powinniśmy doceniać, bo to kawał solidnej roboty.

Potwierdza to biblioteka, gdzie rzadko trafiają przypadkowe dzieła. Większość z nas szuka na tym portalu dobrej rozrywki, a komentarze bardzo pomagają przy odsiewaniu ziarna od plew. Zaznaczam – komentarze merytoryczne.

Jeśli autor nie szanuje czytelników, to ma duży problem z samym sobą. Pisać dla samego siebie – ok, rozumiem to, ale taka osoba nie wrzuciłaby chyba tutaj swojego tekstu. A jeśli nie dla samego siebie, to dla innych ludzi, a więc czytelników. Bez nich autor daleko nie zajdzie... właściwie, to nie zajdzie nigdzie. 

To tak fundamentalna kwestia, że aż boli konieczność tłumaczenia jej co niektórym.

 

To trochę tak jakby w restauracji podać ciekawe danie na potłuczonym talerzu i oczekiwać, że gość skupi się na delektowaniu daniem a nie wybieraniu odłamków szkła z jedzenia...

Również uważam, że to świetne porównanie :)

Precz z sygnaturkami.

@c21h23no5.enazet

Jak można nie móc ogarnąć opowiastki...? Wróć; jak można nie powiedzieć: sorry, nie ogarnąłem, albo nie jestem targetem, tylko brnąć w kwestie fabularne, jeśli brakuje wiedzy na ich temat? :o

Można całkiem łatwo, szybko i przyjemnie. Ludzie robią to tutaj cały czas. Pamiętam jak kiedyś Finkla (przepraszam Finklo, ale utknęło mi to w pamięci jako wydarzenie wielce zabawne) wytknęła któremuś z moich małych potworków brak logiki, bo drzwi wewnątrz mieszkania nie miały szybki, a przecież powinny.

Sugeruję, że każda uwaga jest po prostu uwagą. Wartość jest już ustalana, jak zauważyłeś, subiektywnie. Jeden drugiego trudno żeby pouczał, co ma wartość. Są jakieś niesprecyzowane wartości uniwersalne, które ogólnie nazywamy merytoryką – zostaw merytoryczny komentarz – a znaczy to właściwie tyle, by odnieść się do treści = udowodnić przeczytanie tekstu. A więc odgórnie na tym portalu nie ma szablonu wartościowania uwag.

Naz, zajrzyj proszę w wolnej chwili pod opowiadanie, które zainspirowało tę dyskusję i przelicz ile komentarzy odnosi się do treści utworu.

 

@Niebieski_kosmita

Jeśli autor nie szanuje czytelników, to ma duży problem z samym sobą. Pisać dla samego siebie – ok, rozumiem to, ale taka osoba nie wrzuciłaby chyba tutaj swojego tekstu. A jeśli nie dla samego siebie, to dla innych ludzi, a więc czytelników. Bez nich autor daleko nie zajdzie... właściwie, to nie zajdzie nigdzie. 

To tak fundamentalna kwestia, że aż boli konieczność tłumaczenia jej co niektórym.

Ja wrzucam, a piszę dla samego siebie, nie dla czytelników (z których kilku nawet nie szanuję). I to by było na tyle, jeśli chodzi o fundamentalną kwestię, którą z bólem wytłumaczyłeś.

 

 

na emeryturze

Może trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem.

Osoba, która pisze opowiadanie wyłącznie dla własnej satysfakcji z pisania raczej nie wrzuca go na stronę, by inni je skrytykowali lub pochwalili. Co innego, jeśli napisała coś, co jej samej się podoba, ale nadto chce odczuć satysfakcję z tego, że tekst przeczyta i pochwali ktoś inny – i umieszcza je na przykład tutaj. Ale to nie jest dobre podejście, przynajmniej w mojej opinii. Nie należy wyrabiać sobie opinii o własnym opku, bo autor jest najbardziej subiektywnym czytelnikiem. I właśnie takim osobom, z bólem, należy tłumaczyć, że nie są nieomylne, a tekst niekoniecznie jest tak dobry, jak im się wydaje. Jeśli autor chce, by jego opowiadanie coś zdziałało (a więc na przykład sprzedało się, rozeszło po świecie, albo chociaž po portalu) powinien liczyć się ze zdaniem czytelników, a swoje własne odłożyć na bok.

Nie wiem, gary, do której grupy się zaliczasz, bo cię nie znam – także tu sobie raczej nie pogadamy.

Pozdrawiam :)

Precz z sygnaturkami.

Fajnie, że gary_joiner napisałeś to, czego się spodziewałem. Bez Ciebie portal byłby nudny. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

I właśnie takim osobom, z bólem, należy tłumaczyć, że nie są nieomylne, a tekst niekoniecznie jest tak dobry, jak im się wydaje. Jeśli autor chce, by jego opowiadanie coś zdziałało (a więc na przykład sprzedało się, rozeszło po świecie, albo chociaž po portalu) powinien liczyć się ze zdaniem czytelników, a swoje własne odłożyć na bok.

Wyciąg z traktatu “Jak stłamsić wszelkie przejawy indywidualizmu i wyprodukować kolejnego rzemieślnika fantastę, piszącego wtórne nudy pod niewymagającą publiczkę”. Dlatego nie możemy mieć ładnych rzeczy. Przez takie właśnie podejście.

na emeryturze

Człowiek gotowy zakwestionować każdą, padającą w dyskusji opinię/stwierdzenie/sugestię jest dla życia dyskusji na wagę złota. A bez żywotnych dyskusji nudzilibyśmy się tutaj jak mopsy. Dlatego gary walcz, jesteśmy z tobą:)

Nie rozumiem. Miałem na myśli jednak tych czytelników, którzy mają coś merytoryczego do powiedzenia, stawiają jakieś wymagania autorowi – czyż nie takie właśnie osoby można tutaj spotkać? Sami siebie nie uważacie chyba za "niewymagającą publiczkę".

Pozdrawiam.

Precz z sygnaturkami.

Człowiek może być “gotów zakwestionować”, ale to nie znaczy, że potrafi zakwestionować. Na tej samej zasadzie, którą gary opisał. Może go to przerastać. Próba zakwestionowania każdej opinii dla samego aktu to raczej tombak.

Gary, rady rzemieślnicze nie zabijają innowacyjności i wyobraźni ;< Praktyka to kwestionuje – osoby, które tutaj piszą najlepiej rzemieślniczo, jednocześnie wciąż mają oryginalne pomysły. 

 

Okej, jestem na opowiadaniu. Fakt, brak merytoryki w komentarzach, a niektóre nawet nazwałabym bezczelnymi. IMO rozsądne komentarze pojawiają się pod koniec – Jastek, Reg, Bella. Przedmowa nie jest znowu taka zła, żebym się oburzała i wjeżdżała na autora bez najmniejszego odniesienia do treści. Ale zarówno autor, jak i komentujący mogą przyjąć dowolną pozę. Nikomu nie bronię. Jak dla mnie jednak afera zrobiła się za duża z takiego byle czego. Ale przynajmniej dobra dyskusja z garym i resztą :P

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Doświadczenie uczy czego innego, a kwestia “przerastania” to mit, którym łechcą ego megalomani.

Gary, to o tobie! :P

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Koleżanka czuje się w obowiązku podpowiadać? O mamo, przedszkole... A gary robi to bardziej z powodu, o którym napisałem wyżej. 

Wzruszyłam się, że ktoś mnie odmłodził. Mogę z czystym sumieniem zażyć przedszkolnego leżakowania.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

kwestia “przerastania” to mit, którym łechcą ego megalomani.

Nie no, bez przesady. Niekoniecznie.

Ależ moja droga, niepotrzebnie się wzruszasz. Porównując nasz wiek, dla mnie zawsze będziesz młoda:)

 

ocha, a co masz na myśli?

To znaczy? Tylko tyle, ile napisałam. Są teksty, które niektórych czytelników  “przerastają”. Niekoniecznie dlatego, że czytelnicy są od autora głupsi, tylko np. dlatego, że interesują się innymi rzeczami. Mnie “przerasta” sporo tekstów SF. Gdy byłam w loży, stanowiło to dla mnie pewien problem – próba zobiektywizowania opinii nt. tekstu, który za cholerę mi nie leży i który wymaga ode mnie wielkiego wysiłku.

Pamiętam też dyskusję pod jednym z tekstów Małego Słowika – dla mnie był on jasny, ale dla innych metafory okazały się nieczytelne. A komentarze pierwszych osób dało się w sumie sprowadzić do “nie zrozumiałam”. Gdyby poprzestano na tych opiniach, autor mógłby wysnuć wniosek, że napisał bełkot. Co było zupełnie niezgodne z prawdą.

Czasem teksty jednak “przerastają”. I podkreślam – niekoniecznie oznacza to, że czytelnicy okazali się nierozgarnięci. Opowiadanie po prostu mogło nie trafić w to, co ich interesuje lub na czym się znają.

Moja skromna opinia jest taka: pozwólmy autorom pisać, co im się podoba i oczekiwać, czego chcą; pozwólmy też czytelnikom myśleć, co chcą o tekście i wyrażać swoje opinie. Jedni i drudzy mogą czuć się później zawiedzeni, albo uszczęśliwieni. 

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

fleur – jak to tak? Taka dowolność ? Niepodobna ! ;)

Witam. Możliwe, że jestem 'nieogarnięty', ale oświeciłby mnie ktoś dzięki któremu opowiadaniu poruszono tą pasjonującą dyskusję? Z góry dziękuję!

Jai guru de va!

No proszę. Opowiadanie (przy tym i sam Autor) zyskuje popularność. Ach ta sława!

Ciekawe czy da radę to udźwignąć ;)

 

Rokitnik – wpisz w wyszukiwarkę tytuł Kotek :)

Dziękuję uprzejmie! Wpisuję i czytam :)

 

EDIT

Przeczytałem i... Pozostawię to bez komentarza...

Jai guru de va!

Ocha, ale ty masz na myśli brak narzędzi do merytorycznej oceny tekstu – to zupełnie naturalna sprawa, nikt nie zna się na wszystkim. Natomiast subiektywną ocenę tekstu można przeprowadzić na wielu płaszczyznach, to chyba jasne (i akurat nie merytoryka powinna grać tu pierwsze skrzypce). W tym układzie nie ma miejsca na wartościowanie, a wartościowanie wprowadza właśnie określenie typu “przerasta” (i nie ważne co i kogo). To nie tak działa. Przerasta to pięciolatka umiejętność prowadzenia samochodu, bo z wiadomych przyczyn brak mu ku temu możliwości. Odbiór tekstu przez czytelnika nie powinien podlegać wartościowaniu – w zakresie relacji wytwór sztuki (jakkolwiek to brzmi w odniesieniu do amatorskiej fantastyki) – odbiorca, nie powinno stosować się pojęć wartościujących. Od tego jest sport. Tam ktoś może być pierwszy, coś najwyższe, a nawet ktoś kogoś przerosnąć, bo istnieje wymierna możliwość sprawdzenia tego. Kto nie zdaje sobie sprawy z różnicy pomiędzy tymi sprawami, to niech może posłucha co Buddy Guy miał do powiedzenia o ludziach, którzy nie rozumieją czym jest blues;) 

Natomiast recepcja opinii przez autora to osobna kwestia. I oczywiste jest, że nie każda opinia będzie posiadała dla nas taką samą wagę – a przyczyn ku temu milion.

@ Rokitnik

Nie uważam, abym kogokolwiek obraził na tym portalu. Jeśli już powiedziałem dosadnie to czy owo, pisałem wyłącznie na temat i zawsze dziękowałem za pomoc. Jeśli to jest obraźliwe to jak nazwać stosowanie podtekstów w shoutbox,  co niektórych twórców.

 

Znajdźcie sobie osobę, która obrzuca “błotem” innych, określając ich w sposób niezbyt przyjazny, typu buc itp.

 

Chyba jest to jasne, że niekoniecznie mogło chodzić o mnie, w tych wszystkich komentarzach :(. Połowy z tych uzytkowników  nie miałem okazji poznać. Jeśli kogoś obraziłem to przepraszam.

Koniec życia, ale nie miłość

Jeśli to jest obraźliwe to jak nazwać stosowanie podtekstów w shoutbox,  co niektórych twórców.

Jeśli masz na myśli mnie, nie stosowałem żadnych podtekstów. Usunąłeś tekst nagle po tym, jak nie spotkał się z uznaniem. To mi się nie spodobało. Nie spodobało mi się też to, w jaki sposób przyjmowałeś – a raczej odrzucałeś – krytykę. 

Obraźliwy na pewno nie byłeś. Po prostu moim zdaniem brakowało Ci szacunku dla innych i pokory.

Wszystko to  i trochę więcej o samym tekście napisałem w obszernym komentarzu, który przepadł po tym, jak Ty usunąłeś opowiadanie. Poświęciłem czas, a Ty zachowałeś się kapryśnie. Mogłem to przewidzieć, bo z tego, co pamiętam parę innych tekstów także usunąłeś. Tematu nie zamierzam drążyć, czasu tracić. W ogóle bym się nie włączał, ale zrobiło mi się żal Reg, Finkli i Anet. 

I przepraszam Cię, Marinerze, że sprawa weszła na shoutboxa. Nie byłoby tak, gdybyś – znowu się powtórzę – nie usuwał swojego opowiadania. Wszystko zostałoby “u Ciebie”. 

fleur, toż to liberalizm w czystej postaci. Piękny, ale trudny w praktyce, gdy chodzi o wolność twórczą, zwłaszcza u nas. Czyjaś wolność zawsze nadepnie na cudzą i stąd mamy dyskusję o tym, w jakich butach wejść na czyjeś podwórko i czy zdjąć je, gdy zaprasza nas do domu; kto ma posprzątać naniesione błoto; czy można powiedzieć gospodarzowi, że ciasto jest ohydne, że źle wychowuje dziecko, że zasłony wyszły z mody; czyje jest lepsze, czyje jest bliższe niedoścignionej i nieistniejącej obiektywności; co jeśli gospodarz jest opryskliwy; co jeśli nas wyrzuca, mimo że wcale nie musimy wychodzić, bo takie tu są zasady: jak wstawiasz swój pokój, to zapraszasz wszystkich na czas nieokreślony; i tak dalej, i tak dalej...

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Człowiek gotowy zakwestionować każdą, padającą w dyskusji opinię/stwierdzenie/sugestię jest dla życia dyskusji na wagę złota.

Jakiej dyskusji? Zanim pojawił się gary, nie było tu żadnej dyskusji, jedynie huzia na Józia. A także trochę lepszych lub gorszych rad odnośnie traktowania autorów, którzy zachowują się niezgodnie z oczekiwaniami. Dodam, że imo niektórzy cosik łatwo się oburzają.

OK, autorzy nie są świętymi krowami. Ale czytelnicy też nie, a tutaj zdaje się panować taki właśnie dogmat – bardzo niezdrowy.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Michale, piszemy chyba o czym innym. Ty budujesz definicje, ja twierdzę po prostu, że zdarzają się komentarze świadczące o tym, że czytelnik nie zrozumiał tekstu. Niekoniecznie wynika to ze złej woli czy przemądrzalstwa, oczywiście. Ale i tak lepiej wtedy, jeśli autora taki komentarz specjalnie nie ruszy. I jest ok, jesli czytelnik napisze – sorry, nie zrozumiałem. Gorzej jeśli napisze, że tekst to bełkot. To się zdarza na szczęście bardzo rzadko, ale wcale nie wydaje mi się, by częściej pojawiali się tu śmiertelnie obrażeni autorzy.

Mam wrażenie, że wątek zmienił się w przeciąganie liny.

Wolę zostać marudą, stanąć pośrodku, zagryzając orzeszkami, niż opowiedzieć się za jedną ze stron.

Jeśli autor, w tym przypadku wibig (bo to o niego toczy się ta cała wymiana poglądów), daje jasno do zrozumienia za ma czytelnika za głupka, to ja mam prawo traktować go tak samo. Można się nad słowami wibiga unieść i, tak jak niektórzy to zrobili, wyrazić merytoryczną opinię o tekście. Można też, tak jak ja, olać trolla i przejść do innych tekstów. Nie twierdzę, że zachowałem się dobrze. Zapewne w oczach niektórych moje zachowania jest wręcz karygodne, bo przecież autor miał prawo mnie tak potraktować. Otóż nie miał, nie w moim odczuciu.

Śmieszy mnie zachowanie wibiga, śmieszy mnie moje. A cała ta dyskusja toczy się o pietruszkę, bo i tak każdy robi po swojemu.

 

F.S

Ocha, możliwy jest każdy scenariusz, bo tak jak trafiają się autorzy przez wielkie A, tak samo trafiają się krytycy przez wielkie K. Ważne jest jedynie, aby znać zasady tej gry. A wartościowanie subiektywnego odbioru do takich nie należy. Kto twierdzi inaczej popełnia błąd i najprawdopodobniej brak mu pokory. A pokora w twórczości to must have – co oczywiście nie oznacza bezrefleksyjnego przyjmowania wszystkich opinii, bo to nie pokora, tylko głupota. 

 

Święta racja Foloin, bo w gruncie rzeczy nie ma tu nad czym dyskutować. Sprawa została rozdmuchana przez garego dla fanu i przerodziła się w bliżej niesprecyzowane bredzenia o dupiemarynie;)

A cała ta dyskusja toczy się o pietruszkę – to dla mnie najlepiej ją podsumowuje.

Dodam już tylko, że nie rozumiem, skąd przekonanie, że w twórczości pokora to “must have”. Ok, dobrze jeśli ją ktoś ma, jednak wydaje mi się, że to akurat wśród twórczych artystów różnorakiego rodzaju, również tych, którzy odnieśli sukces, sporo jest aroganckich bufonów.

“Nie ma tu nad czym dyskutować”, “pietruszka”, no to po co dyskutujecie dalej? :P Jak jeden wyczerpał temat, to może sobie iść, a nie trzeba z pozycji samozwańczego autorytetu sugerować innym, że jak będą dyskutować dalej, bo ktoś rozdmuchał coś dla śmiechu, to są niemądrzy. Ja tak zrobiłam w wątku Prima – po prostu przestałam w nim brać udział, a tam już ponad 300 komentarzy na temat trollowego posta, ludzie najwyraźniej przednio się bawią, a może ustalają coś ważnego – nie wiem.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

O rany.

Ja tak zrobiłam w wątku Prima – po prostu przestałam w nim brać udział, a tam już ponad 300 komentarzy na temat trollowego posta, ludzie najwyraźniej przednio się bawią, a może ustalają coś ważnego – nie wiem.

Naz, padłem :D

E tam, kto komentującemu zabroni :D

Czy ja coś sugerowałem? Albo o czymś nie wiem...

A do wątku zajrzeć można, poczytać pośmiać się i wyciągnąć coś dla siebie, niekoniecznie się wtrącać.

F.S

Nie no, to chyba było do mnie. Koleżanka się mnie czepia, jakby jej co najmniej psa przejechał. A może nie potrafi wytrzymać, gdy ktoś na dany temat posiada wyrobione zdanie i potrafi je przedstawić, nie wiem:) Nie wiem też kto tu ma być niemądry, chyba my wszyscy, bo każdy swoje pięć groszy do tego flejmu dorzucił:) 

 

Ale autorytet, samozwańczy, no proszę cię...

 

Ocha, o bufonach może popiszemy w innym temacie, bo ten chyba właśnie przestaje być trendi:)

@FoloinStephanus

Jeśli autor, w tym przypadku wibig (bo to o niego toczy się ta cała wymiana poglądów), daje jasno do zrozumienia za ma czytelnika za głupka, to ja mam prawo traktować go tak samo. Można się nad słowami wibiga unieść i, tak jak niektórzy to zrobili, wyrazić merytoryczną opinię o tekście. Można też, tak jak ja, olać trolla i przejść do innych tekstów.

Trochę przekłamujesz. “Olewanie trolla” nie polega na zostawianiu mu złośliwych komentarzy pod opowiadaniem i dodatkowym narzekaniu na niego w hyde-parku. Obawiam się, że w tej konkretnej konfiguracji to ty, nie wibig, jesteś trollem.

 

Śmieszy mnie zachowanie wibiga, śmieszy mnie moje. A cała ta dyskusja toczy się o pietruszkę, bo i tak każdy robi po swojemu.

To tutaj toczyły się kiedyś dyskusje o wyższe stawki? Muszę się kiedyś na taką załapać.

 

@Michał Pe

Sprawa została rozdmuchana przez garego dla fanu i przerodziła się w bliżej niesprecyzowane bredzenia o dupiemarynie;)

To nie do końca tak. Muszę delikatnie uświadamiać czytelników, że nie wolno im wszystkiego, bo kilku takim, którym się wydawało, że wolno, zdarzyło się skomentować moje wypociny. I później było i śmieszno, i straszno.  Powiedzmy, że nie tylko dobrze się bawię, ale noszę przy tym kaganek oświaty.

 

 

na emeryturze

Awansowałem!

Kto mieczem wojuje, trollem go trącą!

Albo:

Jak troll Kubie, tak Kuba trollem!

Albo nie...

Odwracasz trolla ogonem gary. Ale to już Twoja sprawa.

F.S

@FoloinStephanus

 

Odwracasz trolla ogonem gary. Ale to już Twoja sprawa.

za Wikipedią:

 

****

Trollowanie (trolling) – antyspołeczne zachowanie charakterystyczne dla forów dyskusyjnych i innych miejsc w Internecie, w których prowadzi się dyskusje. Osoby uprawiające trollowanie nazywane są trollami.

Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia (czego następstwem jest wywołanie kłótni) poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych. Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty[1][2], która doprowadzić mogłaby do wywołania dyskusji.

****

 Na podstawie wstępu do opowiadania stworzyłeś sobie wizję autora i rozprowadziłeś ją publicznie, po to żeby go ośmieszyć. Wibig tymczasem nawet nie bierze udziału w dyskusji.

 

 

na emeryturze

Wibig tymczasem nawet nie bierze udziału w dyskusji.

Wibig może sobie nawet nie zdaje sprawy, że toczy się jakaś dyskusja...

Szkoda. Mógłby rozwiać wszystkie wątpliwości. Może napisałby jak mu wszystko jedno co na portalu ludzie o nim myślą, bo tak naprawdę liczy się coś, czego i tak nikt nie zrozumie, a to że w rzucił tekst należy rozpatrywać w kategoriach masochizmu. Albo wręcz odwrotnie, że jest mu niezmiernie przykro i żałuje popełnienia niefortunnego wpisu... ;)

 Na podstawie wstępu do opowiadania stworzyłeś sobie wizję autora i rozprowadziłeś ją publicznie, po to żeby go ośmieszyć. Wibig tymczasem nawet nie bierze udziału w dyskusji.

No może. Ale coś w tym ostatnim zdaniu jest – taka prawda ponad prawdami...

Parafrazując znane powiedzenie: na każdego znajdzie się definicja.

 

Edek:

Nie chcąc pomnażać komentarzy: Gary pisz sobie co chcesz na mój temat. Ja kończę i opuszczam dyskusję. Sądzę że to co miałem do napisania tu, już zostało napisane.

F.S

Ok, gary, rozumiem takie podejście. Kaganek oświaty, cierpliwe tłumaczenie, moja dusza nauczyciela to popiera, ale nie odnosisz wrażenia, że to próżny wysiłek? Może masz inne doświadczenia, ale prościej delikwenta zignorować. To w końcu też rodzaj informacji zwrotnej.

Michale Pe, mnie się tylko oczy zapalają, jak widzę takie:

Święta racja Foloin, bo w gruncie rzeczy nie ma tu nad czym dyskutować. Sprawa została rozdmuchana przez garego dla fanu i przerodziła się w bliżej niesprecyzowane bredzenia o dupiemarynie;)

Dla mnie brzmi to jak: och, przejrzałem garego (gary zaprzeczył), dla mnie nie ma o czym dyskutować, więc w ogóle wątek powinien już umrzeć, bo ja uważam, że jest o dupiemarynie i inni bredzą. Nie “czepiam” się ciebie, tylko takiego podejścia.

Wyrobione zdania i przejechane psy to już gruba faza :o Moja dusza nauczycielska podpowiada, że nieedukacyjnie i żenująco byłoby to drążyć.

 

Zgadzam się z garym, że rozdmuchano sprawę z powodu wcale nie tragicznej przedmowy. I zgadzam się z jerohem. Mamy tu takie kółeczko wzajemnej adoracji, nie da się zaprzeczyć, a nowy autor, który nie przyjmuje bezkrytycznie zasad wzajemnej “miłości”, patrząc na ten przykład został wyśmiany, a jego przypadek wyciągnięty do osobnego wątku, czyli napiętnowany. I z chęcią na niego wsiedliśmy, jeszcze bardziej się kokosząc na swoich grzędach :P

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Przerzuć filtr uprzedzenia na pozycję “off”, to wtedy może zyskasz odpowiednią optykę na moje “podejście”:) Przecież w powyższym zdaniu w pierwszym rzędzie miałem na myśli siebie – kontekst jest tu jednoznaczny:)

 

Albo nie wiem, zajrzyj do słownika pod hasło “autoironia”?

 

A “podejściem”, którego należałoby się czepiać, była twoja próba napuszczenia na mnie garego. Dobrze, że się już z tego wytłumaczyłaś – kółka wzajemnej adoracji działają bowiem wszędzie tak samo.

Och tak, typowe. Pogłębianie domniemaną ironią. Brakuje jeszcze słowa klucz: DYSTANS <3

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Widocznie nic poza typowością nie jest w dyskusji z tobą potrzebne.

xD Twoje “argumenty” ad personam są naprawdę urocze. I cudownie o tobie świadczą. Fajnie, że każdy może to zobaczyć.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Aż już sam nie wiem, co myśleć o tym wątku... Czy to wszystko to jakiś wielkoskalowy trolling? :D

Precz z sygnaturkami.

Przepraszam.

Nie pomyślałam, że to się tak rozwinie.

Ojej, pojechanie adpersonem i publiką (znów podpierasz się innymi?) było takie "nieoczywiste”.

 

Anet, nie przepraszaj. To by się stało nie tu, to gdzie indziej. Na uprzedzenia nie ma rady. Najśmieszniejsze jest tylko, ze koleżanka przypisuje mi cechy znamionujące jej własne zachowanie. Ale “świętokrówstwo” zawsze jest zabawne:)

 

I tak, jako starszemu i mądrzejszemu przypada mi w udziale zakończyć tę uroczą wymianę zdań. Przynajmniej w tym, nieprzeznaczonym do tego temacie. Na priva zapraszam zawsze:)

@Anet

 

Nie masz za co przepraszać, to jeden z ciekawszych wątków bieżącego roku.  A i tak Ci go uprowadziliśmy, więc odpowiedzialność za wszelkie niemiłe sytuacje spada bezpośrednio na nas.

na emeryturze

To tak żałosne, że aż trudno uwierzyć <3 Anet, nic się nie przejmuj. Tak jak ja.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ja powiem tak: żałuję, że założyłam ten wątek.

I w sumie podparłam się jednym, konkretnym przykładem, a poprzedzały go inne komentarze, wpisy na SB, zamieszczony anonimowo wiersz.

Może powinnam go nazwać “stosunki międzyludzkie”.

Nie wiem, chyba spodziewałam się jakiejś dyskusji w stylu “bądźmy dla siebie mili”.

Cóż...

Pozdrawiam wiosennie (tak, mam słoneczko za oknem!) :)

Anet, teraz przegięłaś, tak się nie robi! Absolutnie tego po Tobie się nie spodziewałem! Oddawaj słoneczko! Cholera, u mnie ziąb i śnieg na zmianę z gradem! Przywłaszczyłaś sobie słoneczko!

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Dobra, “odwłaszczam” słoneczko :(

Ale oddaj mi rano :)

No nie wiem, będziemy negocjować ;-)

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

KPiach!

To może się podzielimy? ;)

O, i to jest pomysł! Jutro rano skoczę z miarką, piłką i młotkiem i przerżnę, eee..., znaczy przetnę gwiazdkę i zrobię dwie. Czyli od jutra żyjemy w układzie podwójnym.

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Dobra!

To ja na noc tylko księżyc przytulę. I może parę gwiazdek :)

Nowa Fantastyka