- Hydepark: "Szepty Lasu", czyli Mirabell w Nowej Fantastyce

Hydepark:

czasopisma

"Szepty Lasu", czyli Mirabell w Nowej Fantastyce

Głęboki ukłon w stronę Bemik, Tenszy i Zygfryda, którzy zechcieli podjąć się wstępnej korekty i redakcji tego tekstu. Podziękowania dla MC, oczywiście.

 

No i zapraszam do lektury. Będą szamani, będą wędrówki przez dżunglę, będzie trochę kryptozoologii. Nie zapomnijcie zostawić komentarza – tu, na privie czy w przeznaczonym do tego temacie.

Komentarze

obserwuj

Wielkie gratulacje! Jak tylko przeczytam, to nie omieszkam się podzielić wrażeniami.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratuluję, Mirabellko! :)) W takim razie muszę się wybrać do kiosku :)

Jeszcze raz gratuluję! Brawo! :) Też jak dostanę w swoje ręce nowy egzemplarz NF, to wysmaruję opinię. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Brawo! Brawo! Brawo!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

:D Jak tylko NF dotrze, zaraz skonsumuję ;) Gratulacje!

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Na razie opowiadania przeczytać nie mogę, więc ograniczę się do gratulacji :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Gratulacje, z przyjemnością przeczytam jeszcze raz.

Super, gratuluję i mam nadzieję, że niedługo uda mi się przeczytać :)

Tytuł mi się podoba :) Gratki

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Dziękuję wszystkim :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Gratulacje dla sąsiadki z numeru. :) Opowiadanie jeszcze przed lekturą, ale to się szybko zmieni, bo numer w zasięgu ręki.

Sąsiadka z numeru? To dlaczego jeszcze nie masz swojego wątku, Szlagierze? Gdzie mam gratulować i komentować? ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ekstra! Cieszę się za Was podwójnie! I wielka zazdrość! Gratulacje!:)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Mam numer, zaraz przeczytam opowiadanie Mirabell. :)

A które to opowiadanie Szlagiera?

Dlaczego nie mam wątku? Nie mam pojęcia. A powinienem mieć? :) Komentować można oczywiście w temacie numeru styczniowego.

Blackburn – moja jest “Lekcja samotności”.

Musieć nie musisz, ale by się przydał. Odzew dostaniesz większy niż w wątku ogólnym dotyczącym numeru.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przeczytałem Szepty lasu. Bardzo klimatyczne i wyjątkowe  fantasy. Gratuluję!

Szlagier – dzięki, przeczytam.

Szlagier – gratuluję! Do twojego tekstu jeszcze nie dotarłam, bo wciąż męczę numer grudniowy, ale na pewno przeczytam.

 

Blackburn – dziękuję. Cieszę się, że Ci się podobało :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Świeżo po lekturze “Szeptów lasu” – polecam, polecam.

 

Śniąca, wiem, tak trochę się droczę. :) Pomyślę, choć nie nawykłem do takich rzeczy jak wątki autorskie.

Się zerknie.

Mirabell, Szlagier, gratuluję druków. :-)

Gratuluję druku, aczkolwiek sam tekst mi nie podszedł – nie moje klimaty. Poza de-gustibusem nie mam mu nic szczególnego do zarzucenia :)

Czyli w sumie i tak jest się z czego cieszyć ;) Dzięki za feedback.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Mam kieliszek, w którym mieści się całe piwo, mam NF, także zapowiada się dobry wieczór. Ale opinię skrobnę dopiero po sylwestrze. Jeszcze narzeczonemu będę jutro czytać w samochodzie, bo sobie zażyczył inteligentne zabawianie w trakcie podróży. 

Aaaa... co z książką? :) (spojleruję? :( )

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

O rany, ale się cieszę, gratulacje :))) Żertwę swą złóż to jedno z moich ulubionych opowiadań tutaj. Mam nadzieję, że będę mogła przeczytać :) I... Książka, jaka książka? Też już można gratulować? :)

Przeczytałem z przyjemnością, swoją opinię dodałem w wątku o numerze styczniowym.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Naz: tylko trochę spojlerujesz ;) Książka przebywa już od jakiegoś czasu w skrzynkach mailowych wydawnictw i powoli godzę się z myślą, że nic z tego nie wyjdzie :P A jeśli chodzi o opowiadanie – udanej lektury :)

 

Kam: Dziękuję :) 

 

Staruch: Dziękuję za opinię oraz za czujność. Fakt, niby wymyślony świat, ale ze zwierzętami mogłam się bardziej postarać. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Ja tekst mogę szczerze polecić. Ma po prostu genialny klimat :)

Tylko nie "Tęcza"!

Nie będę potępiać czarnowidztwa, bo lepiej się szczęśliwie zaskoczyć niż rozczarować ;)

 

Opowiadanie faktycznie ma świetny klimat, choć może jest ciut, ciuteczkę przegadane. Chyba brakuje jednego słówka, a w notce pod spodem jest literówka (musiałam). Wydawało się na początku, że już wszystko jasne, a jednak później co rusz zaskakują zwroty akcji. No i pierwszy akapit jest świetnie skrojony, tak że pomyślałam: muszę to przeczytać :)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Witaj! Przeczytałem dziś w nocy (na przerwach w pracy) :) Naz ma rację brak jednego słowa i literówka też rzuciły mi się w oczy :D /// Opko sympatyczne ale z początku przeszkadzały i maślane opisy (miodowe promienie słonecze i takie tam) to później na szczęście było ich mniej. Z początku mało akcji ale to chyba przez budowanie klimatu. W mojej ocenie opowiadanie właśnie klimatem stoi i się nim broni. W zakończeni poczułem łopatologię. Wszystko co się działo zostało mi wyłożone na ławę i jeszcze wytłumaczone. Nie pozostawiono mi miejsca na wyobraźnię i domysły bo rzeczy wynikające z tekstu, i których czytelnik się domyśla są jeszcze raz wytłumaczone. To tyle ;) Choć tekst do moich ulubionych nie dołączy to jest kawałkiem dobrej literatury ;)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Niestety też rzuciło mi się w oczy brakujące słowo, ale to raczej pierdoła, a nie poważny mankament.

Pierwszy raz miałem też tak, że przeszkadzał mi nadmiar synonimów – chodzi o szamana, którego na pierwszej stronie określasz na cztery różne sposoby. Nie miałem problemu, żeby domyślić się, o której postaci piszesz, ale pojawiała się niepewność, czy to na pewno ta sama. Jestem trochę zaskoczony, bo zwykle nie pasuje mi w drugą stronę – gdy kilkadziesiąt razy autor używa tego samego imienia/określenia.

Zabrakło mi też określenia, gdzie toczy się akcja. Generalnie nie mam takich zarzutów do tekstów fantasy, ale ilustracja wyobrażająca Indianina (przynajmniej ja tak ją odebrałem) od razu skierowała moją wyobraźnię w rejony Środkowej lub Południowej Ameryki. Nie wiedziałem później, czy afrykańskie zwierzęta są elementem “fantastycznym”, czy pomyliłem się co do miejsca akcji... Być może ta uwaga powinna być skierowana bardziej do ilustratora ;)... choć popełnił obrazek całkiem udany.

Tytuł ładny, ale trochę nijaki.

 

Moja ocena? Zdecydowanie dobry tekst :). Klimat super, mocno się wczułem i byłem bardzo ciekaw, jak skończy się twoja opowieść. Nie zgadzam się z zarzutami przegadania i łopatologii. Snujesz historię przyjemnym językiem i opowiadasz o ludziach, których życie rządzi się prawami innego czasu niż nasz. A wyjaśnienia na końcu pasują do charakteru opowiadania. Oby więcej takich.

 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Naz: dzięki wielkie! Bardzo się cieszę na tak pozytywny odbiór :)

 

Mytrix: Bardzo się cieszę, że przeczytałeś i zostawiłeś komentarz. Brak jednego słowa – widzę, że bardzo rzuca się w oczy i łapię się za głowę, że tego na żadnym etapie pracy z tekstem nie zauważyłam. Co do łopatologii – każdy to odbiera nieco inaczej, mnie się nieraz oberwało (również na portalu) za enigmatyczność i zbyt otwarte zakończenie, widocznie czasem musi się też oberwać za łopatologię ;) Cieszę się, że ostatecznie tekst zostawił przyjemne wrażenie.

 

Nevaz: Tekst jest zdecydowanie inspirowany Afryką i zgadzam się, że ilustracja może mylić. Nie miałam na nią wpływu i choć w sumie mi się podoba to przyznam, że rzeczywiście wprowadza czytelnika w błąd. Dziękuję za komentarz i miło mi, że Ci się podobało :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Po raz pierwszy w życiu zakupiłem NF, gdyż zaciekawił mnie ten wątek. Liczyłem na tekst równie wyszukany, co “Żertwę...”, ale niestety trochę się zawiodłem. :<

Jak dla mnie, narracja ciut przekombinowana na początku, potem staje się bardziej znośna, ale grzeczna, poprawna. Zgadzam się z Mytrixem, że opowiadanie klimatem stoi, choć szlag mnie trafiał, że zamiast leszego występował błękitnorogi, bo nie przepadam za motywem majestatycznego władcy lasu. Zakończenie faktycznie mogłoby być bardziej satysfakcjonujące, ale znowu faktycznie – odstawałoby od całości. A tak, krótko mówiąc – pasuje.

 

A z tym brakującym słowem to dajcie spokój. Każdemu może się przytrafić chochlik. ;)

Dziękuję za opinię :) Fakt, motyw Pana Dzikiej Zwierzyny jest nieco wyeksploatowany, ale właściwie inspiracją do napisania tego opowiadania była przede wszystkim kultura Pigmejów, z której wzięłam trzy motywy: lasu-bóstwa, śpiewania dla uśpionego lasu (czasy są trudne = dobry bóg sobie przysnął) i właśnie świętego zwierzęcia (u Pigmejów jest to słoń).  Mnie osobiście ten kompleks oczarował na tyle, że po prostu nie myślałam o przeniesieniu go gdzieś indziej (np. na słowiańszczyznę) ani na to, czy to w ogóle jest oryginalne. Najbardziej zależało mi na klimacie i cieszę się, że mimo innych usterek na część się udała.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Przeczytałam, ale do mnie tekst nie przemówił. Jest napisany ładnym językiem, ale jak dla mnie za bardzo przegadany. Nic mnie w nim nie trzymało w napięciu, na przykład ucieczkę Kuasi i spotkanie z mambą, czy kocicą odebrałam bardzo obojętnie, a powinno się w tym miejscu czuć jakiś dreszczyk. A nawet nie trzymałam za bohatera kciuków. Może wynikało to z narracji? Skoro Kuasi sam opowiada swe dzieje, to znaczy, że nic mu się nie stało – więc jako czytelnik nie miałam się czym przejmować.

Niestety, ale klimatu też nie poczułam. To z kolei jednak może być wina tego, że dżungla i gorące miejsca to nie moje klimaty właśnie.

Mimo wszystko jeszcze raz gratuluję, a moją opinią się bardzo nie przejmuj – zwykła kwestia gustu :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję, Śniąca :) Szkoda, że lektura nie była miła. W Twój gust chyba jeszcze (!) nie udało mi się wpasować, bo lubimy inną literaturę :) A może po prostu innym razem.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Nie no, bez przesady. Czytało się płynnie i spokojnie, może jak dla mnie trochę za spokojnie, ale nie można powiedzieć, że było niemiło. Jeśli Cię to pocieszy, to Twój tekst przeczytałam jednym ciągiem, a do Szlagierowego już trzy razy pochodziłam i jakoś nie mogę pociągnąć :)

Gust to jedno, u mnie też sporo zależy od nastroju – jak się w niego wpasujesz, to tak, jakbyś w gust trafiła :) Bo język masz ładny, a klimat żertwy do tej pory pamiętam, więc nie ma tak, że się całkiem rozmijamy.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Gratuluję publikacji!

Bardzo plastyczna kreacja świata, dżunglę cały czas widać, słychać i czuć! Ładny, gładki język narracji. Łopatologii nie doświadczyłem, chociaż pierwsze zdanie ostatniego akapitu (co to znaczy być mężczyzną?) jakieś takie... jak z wypracowania szkolnego. Najsłabiej wg mnie wypadła scena, w której bohater z synem szamana wymieniają braterskie uściski nad zwłokami przywódcy.

I myślałem, że ten król lasu to nosorożec!

Śniąca: zapewne masz rację, dlatego mam nadzieję, że nie zniechęciłaś się do moich tekstów :)

 

Cobold: bardzo dziękuję. Król lasu z pewnością przypomina bardziej nosorożca niż swój pierwowzór – słonia – ale postarałam się zostawić pole dla wyobraźni :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Powiem tak: będzie parę kropel dziegciu w tej beczce miodu...

 

Zacznę od początku. Chciałabym Ci jeszcze raz pogratulować publikacji, bo to zawsze jest sukces i zazdroszczę Ci, jak nie wiem co... ;) Twój tekst na pewno oddaje klimat afrykańskiej dżungli i małej osady, która od wieków (zapewne) ma swoje tradycje i funkcjonuje według nich. Tekst jest przyjemny i lekko napisany, a wszystko, co przedstawiasz, czytelnik jest w stanie sobie zobrazować. I to jest ten klimat i to na duży plus. Niestety minusem, jest historia, która jak dla mnie z jednym małym zwrotnym punktem była dosyć przewidywalna. Spodziewałam się bardzo podobnego zakończenia, może nie od razu po przeczytaniu pierwszego zdania, ale jednak gdzieś z tyły głowy świtało, że to chyba tak się własnie skończy. ;)

Podsumowując opowiadanie jest bardzo przyjemnie napisane, ale niestety w żaden sposób nie jest odkrywcze i nie wnosi tego powiewu świeżości, które tak bardzo lubię, gdy czytam teksty w Nowej Fantastyce (oczywiście taki tekst zdarza się rzadko – przynajmniej w polskiej prozie). Żałuję trochę, że to Twój srebrno-piórkowy tekst się nie znalazł w gazecie, bo oprócz niesamowitego klimatu, miał też bardzo fajną historię. Wygląda na to, że za mało wierzymy w nasze umiejętności, by posłać do gazety coś, co jest naprawdę wyjątkowe, a “Żartwę swą złóż, gdzie stare czczono bogi” na pewno do nich należy. Tamten tekst zapadł mi w pamięci i nadal żywo widzę go w mojej wyobraźni, ten niestety, mimo że przyjemny, zniknie.

 

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

W sumie optymizmem napawa fakt, że “Żertwa”, to młodszy tekst, napisany już po ‘Szeptach” :D

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Przeczytałam – raz na szybko, bo chciałam wiedzieć, co się stanie, a drugi raz już spokojnie, żeby móc coś sensownego o tekście powiedzieć. Ale wychodzi na to, że słaby byłby ze mnie korektor, bo za drugim razem też nie znalazłam brakującego słowa :P (albo, patrząc inaczej, dwa razy się zaczytałam i nie zwracałam uwagi na drobiazgi).

Podoba mi się miejsce akcji i sposób, w jaki przedstawiasz istnienie bohaterów w dżungli. A jednocześnie struktura tej historii jest dla mnie trochę za prosta, czuję się, jakbym czytała ładną baśń, w której zwycięża dobro, bo dobro zwycięża i już (i jest to dobro plemienia)... ale rozumiem, że taką przyjęłaś konwencję.

Ja zastanawiałam się, dlaczego lwicy tak bardzo zależało na tym, żeby Kuasi przejął stado. Chętnie poczytałabym więcej o rzeczach, które działy się na styku – że tak głupio powiem – człowieka i dżungli.

Podsumowując: jest OK (i jeszcze raz gratuluję publikacji), ale czytałam Twoje teksty, które mnie bardziej urzekły – najmocniej pamiętam chyba Poławiaczkę...

W końcu i mi udało się przeczytać Szepty lasu i teraz wypada mi jedynie żałować, że zebrałem się do tego tak późno. Świetny klimat dziczy, dżungli kojarzył mi się z Apocalypto Mela Gibsona i mikropowieścią Kalimantan Luciusa Sheparda (drukowaną dawno temu w NF). Choć sama historia nie jest zbyt skomplikowana to opisy i sposób prowadzenia akcji nadrabiają ten niedostatek. 

No i gratuluję publikacji i czekam na kolejne opowiadania :)

Ja także przeczytałem “Szepty lasu”. Podoba mi się klimat tego opowiadania. Ładnie budujesz go porównaniami związanymi z naturą, przyjemnymi opisami i rytmem narracji. Przyzwoicie rozrzucasz po tekście strzelby Czechowa, dzięki czemu wszystko spina się potem w całość. Technicznie zgrzyta mi tylko fragment dialogu szamana i narratora (te parę wypowiedzi, poczynając od “Twój syn nic nie znaczy dla duchów!”). Może to jedynie moje odczucie. 

Niestety, po skończeniu zastanowiłem się chwilę nad “Szeptami”. Na końcu jest morał, jakieś przesłanie było. Tylko zabrakło jakiegoś głównego pomysłu, przełamania schematu. Mam podobne uczucie, jak po kilku tekstach z NF, które zdarzyło mi się czytać w ciągu ostatnich lat. Dobrze napisany, ale boję się, że nie zostanie w głowie. Jednak powinnaś być z siebie zadowolona: pisać potrafisz. A pomysły raz przychodzą, raz nie. Umiejętności są zawsze. 

“Żertwa” już od jakiegoś czasu jest w mojej kolejce do czytania ;) Wcześniej była ze względu na srebrne piórko, teraz pozostaje tam z powodu Twojego stylu. 

BardzoGrubaLola: Dziękuję :) Ja w sumie też bardziej lubię “Poławiaczkę” i czekam z niecierpliwością na antologię, w której ma się pojawić. Tak na marginesie: “...Ans Wortel” jest u mnie w kolejce czytelniczej, mam nadzieję, że niedługo znajdę i na nią czas :)

 

Belhaj: Dziękuję bardzo!

 

Funthesystem: Miód na moje uszy – fabuła może się nie podobać, ale skoro styl jest w porządku to jest szansa, że któryś kolejny tekst lepiej trafi w Twój gust :) Dużo osób narzeka na prostotę “Szeptów”, choć w sumie trochę próbowałam tu “wyjść do ludzi”, bo zazwyczaj czytam narzekania na niezrozumiałość i otwarte zakończenia (jak przy “Nici od słów gęste niewyśpiewanych” w “Silmarisie” nr 2, zresztą przy opowiadaniu z “Na nocnej zmianie” też były takie głosy). Najwyraźniej tym razem przesadziłam w drugą stronę ;) Jak pisałam wyżej “Żertwa” jest wbrew pozorom nowsza niż “Szepty”, więc mam nadzieję, że udało mi się trochę rozwinąć warsztat :) Dzięki za komentarz.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Ooo, miło! Daj koniecznie znać, jak wrażenia po lekturze :-)

Gratulacje Mirabell!!! :)

 

Dziękuję :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Gratuluję z całego serca! Myślę, że brak jednego słowa to nie powód do zmartwienia, każdy korektor ma coś na sumieniu.;)  Słowa, jak wiadomo, są ulotne. ;)

Mnie szczególnie podobało się zakończenie, takie dojrzałe. Na pewno zapamiętam. Urokliwe też te opisy  przyrody i jej odbicia w życiu plemienia.

Nie znam wielu Twoich tekstów, na podstawie tych, które czytałam, widzę, że lubisz się bawić językiem, malować sugestywne obrazy i jedni to kupują, innych to nudzi. Mnie się podoba. :)

 

Dziękuję, Rooms :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Gratuluję druku, Mirabell.

Przeczytałam “Szepty lasu” ale – że mnie trudno zadowolić – dołączę się do tych, którzy w komentarzach wcześniej marudzili. Nie kupiła mnie Twoja historia, niestety. Główny bohater z jakiegoś powodu mnie lekko drażnił; jego losy w związku z tym nie zdołały mnie zainteresować. Nie martwiłam się o niego, nie przejęłam się losem plemienia, nie czułam strachu, kiedy uciekł sam w dżunglę i spotykały go kolejne niebezpieczeństwa. Zakończenie jest lekko zaskakujące i na plus, cały tekst jest technicznie w porządku, ale najwyraźniej to po prostu nie moje klimaty. A, no i powiem, że imię kapłana wydało mi się niefortunne ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Oj tam zaraz niefortunne :D Dziękuję za komentarz, mam nadzieję, że mimo wszystko się do mojej twórczości nie zniechęciłaś ;)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Przeczytałem ponownie i podtrzymuję zdanie, że to bardzo ładnie namalowany słowami i przyjemny tekst. 

 

Tylko zabrakło jakiegoś głównego pomysłu, przełamania schematu. Mam podobne uczucie, jak po kilku tekstach z NF, które zdarzyło mi się czytać w ciągu ostatnich lat. Dobrze napisany, ale boję się, że nie zostanie w głowie.

 

Podsumowując opowiadanie jest bardzo przyjemnie napisane, ale niestety w żaden sposób nie jest odkrywcze i nie wnosi tego powiewu świeżości, które tak bardzo lubię, gdy czytam teksty w Nowej Fantastyce.

 

A ja mam odwrotnie. Tyle w NF odkrywczych lub udających odkrywcze tekstów, gdzie autorzy kombinują, jak zapaść w pamięć, coś tam przełamać albo kogoś zszokować, że takie “klasyczne” opowiadania bez udziwnień, po prostu opowiadające ładnie historię są na wagę złota. 

Dziękuję, Zygfrydzie :) I czekam na “Człowieka bez twarzy”.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Ja też :)

Nowa Fantastyka