- Hydepark: Silmaris – nowy magazyn internetowy

Hydepark:

inne

Silmaris – nowy magazyn internetowy

Dobrzy ludzie,

powstał nowy internetowy magazyn poświęcony fantastyce; premiera pierwszego numeru kwartalnika o jakże wiele mówiącej nazwie „Silmaris” już niebawem, bo za niecałe półtora tygodnia – w piątek, trzynastego (maja).

W “Silmarisie” znajdziecie opowiadania (w tym autorstwa ludzi świetnie znanych Wam z portalu fantastyka.pl), wywiady, recenzje, artykuły i komiksy.

Zapraszam do polubienia naszego FP – https://www.facebook.com/MagazynSilmaris/ – na którym pojawiają się fragmenty zapowiadanej treści, oraz do odwiedzania naszej strony.

 

Przejajeczny DJ, w pełnym majestacie swej życzliwości, wyraził zgodę na założenie tego wątku, bo fantastyczne treści mają łączyć, a nie wyznaczać podziały, o!. ;)

 

Hej-ho!

Komentarze

obserwuj

Już od dawna lubię (wprawdzie bez wzajemności, ale co tam)  :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Również czekam :)

yes

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Oj tam, od razu bez wzajemności; zobaczymy, co wyjdzie z okazji kolejnego spotkania. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Ciekawa inicjatywa;D

“A lesson without pain is meaningless. That's because no one can gain without sacrificing something. But by enduring that pain and overcoming it, he shall obtain a powerful, unmatched heart. A fullmetal heart.”

Dj zaprawdę jest przejajeczny!

Hmm... Dlaczego?

No nie wiem, nie wiem... ;) 

 

Edyta

A przepraszam! Była jedna wzajemność w lubieniu. Ale że była tylko jedna i dawno temu, to zapomniałam w pierwszej chwili :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

O, widzę, że udało się. Gratuluję!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Coś tam dopomogę, udostępnię itp. ;)

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Fajna okładka, chciałbym mieć taką.

Słuszne spostrzeżenie, Gwidonie!

Trzymam kciuki za sukces przedsięwzięcia.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Trzymcie kciuk, trzymcie. Przyda się nam.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ja tam tylko się cieszę, że okładka się podoba :D

Hmm... Dlaczego?

Kibicuję :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Kurcze, ja też się cieszę, że się okładka podoba :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Wow! Gratuluję takiego przedsięwzięcia, zajrzałam na stronę, kto za tym stoi – silna ekipa :) Mam  tylko nadzieję, że nie porzucicie naszego portalu dla nowego projektu ;) Ale bardzo Wam kibicuję. Miejcie mojego lajka :)

Werweno – lajk od Ciebie jest wyjątkowo cenny! Porzucać portalu nie ma co – przecież to istna kopalnia talentów!

A jak się strona podoba (że tak nieskromnie zapytamlaugh)?

Hmm... Dlaczego?

Pięknie to wygląda smiley

Ciekawa inicjatywa. Bardzo dużo już zrobiono, jednak równie wiele pozostaje do zrobienia, co widać.

Tak przy okazji zapytam = a na jaki adres przesyła się teksty? Jakoś nie mogłem go odszukać.

Pozdrówka.

Rogerze – opowiadania na adres literatura@silmaris.pl a teksty publicystyczne na  redakcja@silmaris.pl . Warto zajrzeć również na tę stronę,

No i dzięki za uwagę! Widać trzeba będzie popracować na układem strony.

Hmm... Dlaczego?

Fajna inicjatywa!

Trzymam kciuki i życzę Wam wytrwałości, bo to najważniejsze :)

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Dopiero zerknąłem kto stoi za całą inicjatywą. Toż to połowa najlepszych autorów z portalu :)

Ciekawy będzie pierwszy numer – jakie teksty, kogo, jakie ilustracje etc.

A co do adresów – dzięki. Kwartalnikowi brakuje podstawowej zakładki – kontakt. Albo też “Drogi Autorze!”, właśnie z podaniem adresów mailowych do przesyłania prac i prowadzenia korespondencji. Ale nie tylko tego.... Potrzebna jest informacja, jakie teksty przyjmuje redakcja – premierowe czy może i wcześniej publikowane, jeżeli autor ma prawo swobodnego dysponowania tekstem. Podanie limitu znaków minimum – maksimum, jeżeli takowe obowiązują.  Czy tekst podlega korekcie i redakcji, czy nie.  I tak dalej...

Powinniście szybko usunąć tę usterkę.

Pozdrówka.

Rogerze, te informacje są, fakt, że nieco “ukryte”. W poprzedniej wersji strony było to czytelniejsze, sekcja dla autorów była na wierzchu.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Sorry, dopiero teraz rzuciłem okiem na okładkę i już wiem, kto publikuje w pierwszym numerze kwartalnika. Dobrzy autorzy, bez dwóch zdań.

A jeżeli informację dla potencjalnych autorów można jednak znaleźć, to dobrze. Jeśli ktoś będzie chciał, pewnie je znajdzie, chociaż nieco przypomina to wysiłek Sherlocka Holmesa w dochodzeniu do prawdy.

Pozdrówka.

Dobry autor musi być dobry w wyszukiwaniu różnych rzeczy, więc odrobina dodatkowego treningu nie zaszkodzi ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

śniąca, też jesteś w redakcji?

A widziałeś mnie tam? Nie, ja im tylko kibicuję od początku :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie, nie widziałem, ale może być gdzieś ukryta sekcja śniących, dlatego pytam.

Zacnie, niech to się rozwinie poza internet.

może być gdzieś ukryta sekcja śniących

Dobre :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Napiszcie cos wiecej o tym projekcie

Sethraelu (dobry człowieku) i cała reszto z projektem powiązana:

Ładnie to wygląda :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Zgadzam się, że trzeba by te informacje dla autorów gdzieś bardziej udostępnić. Poza tym strona fajna, i logo mi się bardzo podoba :) Myślę sobie, że jeszcze ładniej by wyglądało, gdyby udało się Wam znaleźć jakieś fajne czcionki np do nagłówków i menu, plus np na stronie “o nas” te boczne menu trochę za bardzo zlewają się z tłem, może można by pod nie podłożyć jakieś jednolite tło? Najbardziej podoba mi się layout (chyba tak to się nazywa) stronek poszczególnych polecajek, jest najczytelniejszy, fikuśne tło nie męczy oka a jednak widać je na dole strony. 

Czekam na premierę :D

Fotki są fajne, dyskretne i z jajem, a Cet to musiała chyba nawet wlać do włosów kilka jajek, iżby jej tak grzywa zastygła spektakularnie ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki za słowa uznania, za krytyczne uwagi, a przede wszystkim za zainteresowanie. Informacje, których może poszukiwać nasz potencjalny Autor, były kiedyś “na wierzchu” strony www, ale sporo się zmieniło. Cały czas sporo się zmienia. Pozwolę sobie wkleić poniżej naszą “odezwę” do Autorów; z pewnością jej treść da odpowiedź na wiele pytań. ;)

Autorko, Autorze, 

zanim wyślesz do nas opowiadanie, prosimy, zapoznaj się z poniższymi wskazówkami: 

1. Jesteśmy w „Silmarisie” przeciwni zbędnym formalizmom, więc w korespondencji do nas możesz od razu przejść na „ty”. Darujmy sobie „Panie”, „Panów”, a już w szczególności „Państwa”. 

2. Nie musisz przesyłać nam notki o sobie. Wyboru dokonujemy wyłącznie na podstawie treści opowiadań, a informacje o dotychczasowych dokonaniach Autora będą potrzebne dopiero na końcowym etapie przygotowywania publikacji.

3. Jesteśmy zainteresowani przede wszystkim tekstami z szeroko pojętego nurtu fantastyki, jeśli jednak trafi się dobry kryminał, a nawet obyczajówka – nie będziemy kręcić nosem. Zaznacz tylko w tekście (i mailu) do jakiego gatunku, Twoim zdaniem, należy przesyłana propozycja. 

4. Przyjmujemy teksty w formacie .rtf lub .doc. Preferujemy font Times New Roman, 12 punktów, z interlinią 1,5 i wcięciem akapitowym 1 cm. 

5. Umieść swoje dane w pliku, a nie tylko w mailu. Podpisz się imieniem, nazwiskiem i mailem (tak, tak, adres mailowy też może w natłoku prac zaginąć!). 

6. Opowiadania powinny mieścić się w objętości 60 tysięcy znaków ze spacjami. Jeśli jednak masz pod ręką perełkę większych gabarytów, nie bój się jej przesłać. Pamiętaj tylko, że oczekiwania rosną proporcjonalnie do liczby znaków; czas oczekiwania na odpowiedź w przypadku tekstu przekraczającego podaną wyżej liczbę znaków – również.

7. Jesteśmy zainteresowani wyłącznie niepublikowanym nigdzie dotąd opowiadaniami. 

8. Dajemy sobie dwa miesiące na odpowiedź dotyczącą przesłanych propozycji. Jeśli po tym czasie wciąż milczymy, przypomnij się nam! 

9. „Silmaris” jest darmowym czasopismem, więc publikacje są nieodpłatne. Oczywiście, zanim opowiadanie opublikujemy, musisz wyrazić na to zgodę. Robiąc to, nie tracisz praw autorskich, pozwalasz nam tylko na wykorzystanie tekstu w celu publikacji i promocji. Jeśli więc zamierzasz umieścić go gdzieś jeszcze, masz do tego prawo. Prosilibyśmy jednak, byś wstrzymał się z taką publikacją przynajmniej do wydania kolejnego – po premierze Twojego tekstu – numeru "Silmarisa". 

10. I na koniec: bądź otwarty na sugestie i gotowy do ulepszenia swojego opowiadania. Wszystkie zaakceptowane teksty podlegają w "Silmarisie" redakcji i korekcie, a w przypadku tej pierwszej Autor może się jeszcze sporo napracować. 

Propozycje utworów prosimy wysyłać na adres: literatura@silmaris.pl

Sorry, taki mamy klimat.

Gratuluję! Trzymam za Was kciuki :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Werweno, Hanzo, Rogerze, Jacku_L, belhaju, gwidonie, Śniąca, Lordzie Vedyminie, Panie Gieniu, Jerohu i Koiku80 (mam nadzieję, że wszystkich wymieniłam) – przeogromniaste dzięki za opinie i sugestie jak poprawić wygląd silmarisowej strony. Melduję, że menu już zmienione (a co! Silmaris słucha czytelników!). 

W odpowiedzi na pytanie Pana Gienia:

Celem Silmarisu jest promocja dobrej literatury (w najszerszym tego słowa znaczeniu, bo uwzględniamy  również komiksy), głównie z gatunku fantasy i science fiction. W przeciwieństwie do wielu innych wydawnictw, dla redakcji Silmarisu liczy się treść opowiadania/noweli/powieści/komiksu, a nie nazwisko autora – bez wahania odmówilibyśmy publikacji Dukajowi, jeśli jego tekst nie byłby wystarczająco dobry :D 

Wybraliśmy formę magazynu elektronicznego, gdyż dotarcie do czytelnika drogą internetową jest najtańsze i najbardziej efektywne. W miarę budowania bazy czytelników z pewnością rozważymy formę papierową.

Hmm... Dlaczego?

No i faktycznie, strona została zmodernizowana, dodana nowa zakładka, no i od razu wiadomo, jak się poruszać przy ewentualnym przesyłaniu swoich wypocin, czyli dzieł wiekopomnych. Bardzo dobrze.

I tak powinno być od początku, bo to autorzy są siłą napędowa każdego magazynu literackiego, w tym i internetowego. A potencjalny autor nie może biegać po stronie i szukać,  gdzie ma swój utwór przesłać i jakie są wymogi ewentualnej publikacji, jak to twierdzą poniektórzy. Tym bardziej, że ukaże się dopiero pierwszy numer, a teraz redakcja powinna zbierać materiały do trzeciego numeru..

No i pewnie tak jest.

Jedna uwaga – wydaje się sprawą oczywistą, że redakcja powinna potwierdzać autorowi wpływ  tekstu. Tak postępuje “Esensja”, tak postępuje “Histeria”. i jest to bardzo dobry zwyczaj.

Powodzenia.

W miarę bu­do­wa­nia bazy czy­tel­ni­ków z pew­no­ścią roz­wa­ży­my formę pa­pie­ro­wą.

Słusznie.

1.Gdzie się jeszcze reklamujecie?

2.Jakie macie podejście do tekstów ostrzejszych? ( przykładowo: Matki,które nienawidzą córek)

3.Znajdzie się miejsce na powieść w odcinkach?

3.Znajdzie się miejsce na powieść w odcinkach?

To jest pytanie ciekawe, ale chyba trzeba by skierować je do czytelników, czy by tego chcieli :) (bo to czytelnicy winni mieć wpływ na kształtowanie słuchającego Silmarisu).

 

Żebym miał więcej czasu (i umiejętności), to bym pomógł bardziej, a tak... 

 

Ale wreszcie, wreszcie się doczekałem daty premiery. Życzę Wam, żebyście się rozkręcali z numeru na numer, bo polecajki na FB już przeglądam regularnie od kilku tygodni. I nie powiem, ciekawe.

Ja co prawda nie z działu literackiego, ale postaram się sensownie odpowiedzieć na pytania Gwidona:

 

  1. Powoli wszędzie tam, gdzie się da. Chcieliśmy mieć gotowy, porządny materiał zanim pobiegniemy w patronaty, reklamę itd. Co tłumaczy czas oczekiwania Sirina...
  2. Teksty rozróżniamy na złe, dobre i takie, które po odpowiedniej korekcie i pracy z autorem przejdą przez sito redakcji literackiej i trafią do numeru. Jeśli ostry będzie dobry, nie ma problemu.
  3. Sprawdzamy na razie, jak działa “odcinkowość” w publicystyce, gdzie z zasady teksty są krótsze i łatwiej stworzyć cykl. Natomiast jesteśmy otwarci na różne eksperymenty – szczególnie, że nawet Heniek Sienkiewicz publikował się w odcinkach w gazecie.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

 A ja jeszcze dodam (choć również z działu prozy nie jestem), że powieść w odcinkach już w Silmarisie jest – jest to powieść obrazkowa “Cmentarz snów” cheeky.

Hmm... Dlaczego?

To ja, choć  jestem jak najbardziej z działu prozy, nic już nie dodam, bo Koleżanki, całe szczęście, mnie ubiegły. ;)

Hej-ho!

Sorry, taki mamy klimat.

Ceterari, bardzo szczegółowa dyplomatyczna odpowiedź bez odpowiedzi. Macie w Simarisie oddział relacji publicznych?cheeky

Gwidonie, tak, mamy :D

 

Odpowiadam konkretniej na pytanie 2: jak masz ostry tekst, przyślij to się dowiesz, czy opublikujemy : )

Co do pytania 3, sam widzisz, że w publicystyce i komiksach cykliczność jest, więc teoretycznie nie byłoby problemu z powieścią w odcinkach – może poza kwestią czasową. Jeden rozdział na kwartał załatwiłby drukowanie powieści przez jakieś 10 lat, chyba, że byłaby to nowela pomyślana np. na 4 numery.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Gratuluję i bardzo się cieszę. Szczególnie podoba mi się drugi punkt zaleceń dla autorów :) A najbardziej wyczekuję publicystyki. Powodzenia

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Życzę, aby pasmo Waszych sukcesów ciągnęło się w nieskończoność. Tyle na początek, a potem niech będzie coraz lepiej! ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fleurdelacour, Regulatorko, dzię-ku-je-my! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Powodzenia! Lofciam dwie czcionki w nazwie pisma, graficznie świetny efekt :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dzięki! To się Drewian ucieszy. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Chwalmy Słońce! ☺

A Drewian to ma takiego banana na buzi, że jej zaraz policzki pękną laugh

Dzięki Fleur, Regulatorzy, Mirabell i Prosiaczku – bardzo, bardzo się cieszę, że wypociny silmarijskiego działu grafiki przypadły Wam do gustu!!!

Hmm... Dlaczego?

co was odróżnia od np.qfanta?

dlaczego waro wysłać tekst akurat do was?

Hmm... nie chcę wyjść na marudę, ale jak dla mnie, strona jest mocno nieintuicyjnie zbudowana. Układ do mnie nie trafia. Nie wiem, jaką funkcję ma spełniać ten flash na początku (przeżytek), poza tym od góry jest szeroki pusty pasek tła, a poszczególne “kafelki” w dolnym rzędzie giną poniżej poziomu wzroku (trzeba przewinąć się do nich paskiem) – przynajmniej u mnie.

 

Ponadto – chyba że ślepa jestem – nigdzie nie ma informacji, czym właściwie jest Silmaris? Że to magazyn o takiej i takiej tematyce itp, który oferuje to i oto a oczekuje tego i tego. Trudno się spodziewać, by każdy, kto trafi na stronę, od razu wiedział, z czym dokładnie ma do czynienia, prawda?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Panie Gieniu (kurczaki, jak to dziwnie brzmi laugh) – nie chciałabym porównywać SIlmarisa do innych magazynów – po pierwsze, żeby nie wszczynać wojen, a po drugie – bo takiego porównania nie da się łatwo przeprowadzić. W przeciwieństwie do wielu innych elektronicznych publikacji w Silmarisie stawiamy na podejście do czytelnika – krótko mówiąc chcemy tego czytelnika zachęcić, poprzez:

– czytelność magazynu (przejrzysty układ strony, żadnych udziwnień w tekście i dookoła niego)

– dostępność (formaty: pdf, mobi, epub i cbz dla komiksów)

– minimalną ilość reklam

Naszym celem jest promocja literatury w społeczeństwie jako takim a nie tylko pośród wyrobionych czytelników (między innymi dlatego nasza strona wygląda tak a nie inaczej) – jeśli nasz podstępny plan zadziała, publikowane w Silmarisie teksty będą trafiały do szerszego grona czytelników, niż wszystkie fantastyczne ziny i magazyny razem wzięte.

 

Edit:

Jose – ależ o takie właśnie konstruktywne marudzenie nam chodzi! Szerokość paska jest zagadnieniem, nad którym pracujemy z Michałem od kilku dni. W końcu nam się uda!

Co do informacji o magazynie... ekhem, ekhem, jak to powiedzieć... Hmmm... Chyba nam umknęło blush. Już dodałam do listy “do zrobienia”.

Hmm... Dlaczego?

Zapowiada się ciekawy projekt.

Dwie rzeczy rzuciły mi się w oczy:

– przy wyguglowaniu nazwy Waszego czasopisma pojawia się fanpage na fb ale nie ma oficjalnej strony

– panel do logowania/tworzenia konta jest tylko w podstronach “O nas” i “Kontakt z redkacją” ale nie ma go na mainie i pozostałych podstronach.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wicked – dzięki! Wygląda na to, że również panel do logowania nam umknął blush. Naprawimy niezwłocznie.

Hmm... Dlaczego?

“Silmaris” powstał  niedawno i praktycznie jest stroną w budowie. Dobrze, że redakcja założyła ten wątek, bo od razu jest sporo uwag krytycznych. Bardzo dobrze, że reakcja na nie jest szybka.

Dodam jeszcze dwie uwagi – macie bardzo słabe logo. Mdłe, nie przyciągające uwagi.   Opowiadania, komiksy. etc.... Nic to nie mówi. “Histeria” na swojej stronie FB konsekwentnie zmienia co pewien czas winietę tytułową strony – a każda utrzymana jest w jednolitej stylistyce graficznej –  na inną,  jednak każda przyciąga wzrok. No i każda winieta “histeryczna”od razu przekierowuje na wydawany magazyn. Od razu widać  opcję – czytaj/pobierz.  No i mają dużą ilość pobrań. Jeszcze nie ma premierowego magazynu, ale warto o tym pomyśleć.  A na pewno warto pokusić si o ciekawą plastycznie winietę. Teraz winieta przekierowuje na jakieś grupy. Chyba nieporozumienie.

Po drugie – sama strona FB jest mdła. Czemu nie publikujecie notek biograficznych autorów, których teksty  ukażą się niebawem w pierwszym numerze kwartalnika? Tak postępuje “Szortal” z wydaniami specjalnymi “Szortalu na Wynos” – i to jest dobra praktyka, ożywiająca stronę. Nie szkodzi, że ewentualnie takie notki ukażą się w kwartalniku.  A na lewym pasku specjalnie nie ma co czytać... 

Jeżeli w magazynie będą ilustracje  do tekstów, warto co najmniej jedną wcześniej zaprezentować.

No, ale jeszcze wszystko przed “Silmarisem”.

Pozdrówka.

Takich projektów było już co niemiara, ostały się tylko nieliczne, bo miały pomysły i wizje, w jakim kierunku rozwijać, znalazły też niszę oraz sposób na finansowanie. Tutaj nie zauważyłem niczego szczególnego. Ot, taka manifestacja dobrych chęci. Ale życzę powodzenia.

Witam serdecznie Zacnych Forumowiczów i bardzo dziękuję za uwagi!

Strona.... strona jest de facto w budowie. Drewian wkłada w nią dużo serca, co widać – cześć jej i chwała! Większość elementów jest dopasowana do poprzedniego layoutu, więc.... zniknęła z menu (jak informacje dla autorów), może być w nieodpowiednim miejscu (widget do logowania) albo po prostu robimy je od nowa. W związku z tym roboty google są proszone o nieindeksowanie. 

Z szeroką promocją ruszymy po premierze, aby nie “sprzedawać kota w worku”.

Cała redakcja włożyła w pierwszy numer wiele serca, więc o zawartość jestem spokojny :)

 

Jeszcze raz dziękuję Wam za uwagi, wszystkie rozważamy i dyskutujemy!

Rogerze, dzięki za uwagi; szczególnie tę o przekierowywaniu ze zdjęcia w tle do adresu strony/ pobierania magazynu. yes Co do kolorystyki... miałem nadzieję, że w morzu kolorowej krzykliwości (koniecznie ostra czerwień!) pewne stonowanie zostanie zauważone. I proszę, zostało. Niestety, nie zostało odebrane tak, jak bym sobie tego życzył. :/ Ale z okazji premiery zaświecimy się i my na FB, taki jest (i był) mój – od tej chwili już nietajemny – plan. :)

 

Panie Geniu, dziękuję za życzliwość i zabójczą dawkę entuzjazmu.

Sorry, taki mamy klimat.

Se­th­ra­elu   – w sumie jest bardzo dobrze, jak na początek. Ba, jest nawet znakomicie. Istnieje strona, istnieje redakcja, premiera pierwszego numeru kwartalnika niebawem. Piękna sprawa – i mnóstwo włożonej pracy.  Pewnie redakcja będzie się rozrastać – też dobrze.

Po prostu – może być jeszcze lepiej, zwłaszcza, jeżeli idzie o atrakcyjność i funkcjonalność strony  FB.. To chyba jest ważne zadanie dla was.

A jaki będzie pierwszy numer w sensie treściowym i wwizualnym – zobaczymy.

Pozdrówka

Ano, zobaczymy. Już w piątek!

Dzięki, pozdrawiam. 

Sorry, taki mamy klimat.

To już niedługo. Przekonamy się, czym jest “Silmaris”.

Pewnie o tym wiecie, może jednak jeszcze coś zasugeruję. Pogadajcie z “Histerią”, “Szortalem” i “Herbatką u Heleny”, aby puścili zajawki o pierwszym numerze “Silmarisa” na swoich portalach i swoich stronach FB. Oczywiście zajawki z przekierowaniem na czytaj/pobierz kwartalnik. To byłyby dwa portale i trzy strony FB, bo  “Histeria” funkcjonuje tyko na stronie FB.

Jakby na to nie patrzeć, informacja i reklama są – podobno – dźwigniami postępu.  Nota bene, można się dogadać, aby tak było na stałe, naturalnie  wzajemnie.

Moim zdaniem, to bardzo poszerzy krąg odbiorców i czytelników.

Pozdrawiam. 

Od siebie dodam, że w pierwszym numerze znajdziecie dwie recenzje ode mnie, a nawet ilustracje do jednego opowiadania :)

Tylko nie "Tęcza"!

Tensza niech już się zabiera za pisanie kolejnych ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jutro będę się dobijać do was z interesem (patronatowym)! 

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Graficznie bardzo mi się, redakcja robi wrażenie, trzymam kciuki za jutrzejszy debiut:)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Premiera o północy? :) Wiecie, doczekać się nie mogę...

Dobrze, że nie uściśliłeś o której północy ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

;) ogłaszam północ, premiera właśnie nastąpiła

JEEEEEEEEEEEST! :)

A dokładnie to tu jest, o: http://silmaris.pl/silmaris-116-1/

 

A teraz, by było kolorowo:

 

 

Pobierać i czytać! 

Hej-ho!

 

Sorry, taki mamy klimat.

Pochwalam przejrzystość – teksty są “łatwoczytalne” :)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ładnie :)

Tylko nie "Tęcza"!

Przeglądam magazyn. Prezentuje się naprawdę okazale. Pewnie coś trzeba będzie po dokładnym zapoznaniu się napisać.

Jedna rzecz trochę mnie dziwi – liternictwo ma stronie tytułowej. Idzie o litery “c” i “ę”. Jak dla mnie, trochę dziwnie to wygląda.

No i notki biograficne skromniutkie, ale pewnie tak miało być.

Pozdrówka.

Już mam :) wygląda smakowicie.

Na razie przeczytałam/obejrzałam tylko komiks o oku. Wspaniały.

Ja miałem obawy, że komiksy zabiorą więcej miejsca. Na szczęście nie ma ich aż tyle :)

Joseheim – no to git! Właśnie o “łatwoczytalnośc” chodziło.

Tenszo – Super! Dzięki!

Rogerze – czy chodzi o czcionki na okładce? jeśli tak – “dziwny” efekt jest zamierzony wink

Werweno – Aaaaa! Bardzo się ciesze, że Ci się “Zatrzymać wzrok” podobał. Uwielbiam ten komiks!

Sirinie – no comments cheeky

Hmm... Dlaczego?

Ładnie to wygląda. Postaram się kiedyś znaleźć czas, by rzucić okiem.

Gratulacje!!! Ładna cegła wyszła i prezentuje się faktycznie bardzo przejrzyście. 

The rain it raineth on the just and also on the unjust fella; but chiefly on the just, because the unjust hath the just’s umbrella. (Charles Bowen)

Również pobrałem, pisemko prezentuje się naprawdę profesjonalnie :)

Czytanie może iść opornie, bo pdf to jednak nie “papier”, jednak zawartość interesująca, a ilustracje zdobiące opowiadania – wspaniałe. Pozostaje się przekonać, jak współgrają z tekstami.

Dobry pomysł, by urozmaicić treść komiksami (ten o oku również wpadł mi w oko ;D ).

Gratuluję premiery i z ciekawością będę śledził rozwój!

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzieło Vyzarta rozpoznałam od razu :) “Notatki” Tenszy są dobre i z pewnością czytelniejsze niż moje ;) Za to pewnie mi się też zbierze, ale powtórzę za Sirinem, że dobrze, że komiksów nie ma za dużo :)

Całość wygląda ładnie, za czytanie jednak zabiorę się nie wiem kiedy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jak miło czyta się takie komentarze.:) Aż człowiek się pali do pracy przy drugim numerze. :D

Hm. A mnie się po pobraniu wyświetla tylko tyle:

...i żadne resety czy re-pobrania nie pomagają. Na komórce i na komputerze tak samo.

 

Z kolei na komórce w ogóle zajęło mi dobre parę minut, żeby plik pobrać, bo strona wygląda tak:

...na ogół. Jak przesuwam, to zawartość pojawia się na chwilę i znika. Po parunastu obrotach ekranu i/lub odświeżeniach strony udaje się wyświetlić względnie poprawnie.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Przekażę problem mądrzejszym. Sprawdzałam na swojej komórce i męża i wszystko działa poprawnie (Android). 

Diriad, czy problem nadal występuje?

Tak. Mam to samo.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ściągnąłem już wczoraj, postaram się zapoznać po weekendzie. Co mnie zdziwiło to że autorzy komiksów to nie Polacy. Poza tym zapowiada się smakowicie :)

Coś jest nie tak z plikiem pdf. Próbowałem na dwóch różnych komputerach i kilku różnych programach. Wszędzie ten sam problem: wyświetla informację, że plik jest uszkodzony i nie otwiera się.

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Spróbuj w Chrome, tam powinno zadziałać.

Belhaju – niech nie dziwi Cię, że autorzy komiksów to nie-Polacy. Komiksy są dużo trudniejszą formą literatury niż opowiadania/nowele czy nawet powieści, a dodatkowo, podobnie jak z tekstami, ich publikacja gdziekolwiek wiąże się ze “spaleniem” komiksu dla innych wydawców. Dlatego też twórcy komiksów są bardzo ostrożni z wyborem miejsca i sposobu publikacji i nic dziwnego, że podchodzą do nieznanego magazynu z pewną taką nieśmiałością smiley.

Ponieważ jest dużo więcej anglojęzycznych niż polskojęzycznych komiksów, zdecydowaliśmy się na poszukiwania “world-wide”. Jestem przekonana, że miarę zdobywania popularności i uznania, będziemy publikować coraz więcej dzieł polskich scenarzystów i rysowników. 

Hmm... Dlaczego?

Nie wiem, czy to pomocna obserwacja, ale ja wczoraj otworzyłam pdf-a bez problemu, a dzisiaj również nie jestem w stanie go pobrać z odnośnika na stronie (Windows 7, Firefox).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jacek ma rację pdf jest uszkodzony.

 

Spróbuj w Chrome, tam powinno zadziałać.

Abstrahując od tego, że dziwne byłoby gdyby konieczny był Chrom do przeczytania pdf-u, to jak sądzę nic nie pomoże. Nie sprawdziłem, bo akurat na komputerze, przy którym siedzę nie mam Chroma i nie będę go instalował, ale przejrzałem na szybko plik pdf i wygląda, że jest niekompletny, brakuje końca.

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

A ja, zarówno wczoraj, jak i dziś, otworzyłam bez najmniejszych problemów.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A ja w ogóle nie umiem, nie mam pojęcia jak pobrać, buuu... :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A dokładnie to tu jest, o: http://silmaris.pl/silmaris-116-1/

 Reg, kliknij w ten czerwony link i już! Potrafisz, nawet mnie się udało!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Wersja 2 pliku hula jak ta lala! ;-D

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Przez chwilę dzisiaj chochlik programistyczny (taka wersja chochlika drukarskiego 2.0) psuł nam plik, więc jeśli ktoś pobrał nasz magazyn i nie może go otworzyć, niech śmiało ściągnie jeszcze raz – teraz działa.

I jest nawet lepszy niż poprzedni – wyłapane przez was literówki zostały już poprawione ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Potwierdzam, mnie też już działa.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Rzeczywiście, już się otwiera Acrobatem. I dobrze, na czytniku Chrome’a myślniki były jakieś takie grubaśne (może w związku ze skalowaniem obrazu). Dziwnie to wyglądało. Chociaż tutaj myślniki też odstają, są ostrzejsze i zdają się czarne na tle szarej reszty, jakby zostały naniesione gęstszym rastrem niż litery i pozostałe znaki. Wyróżniają się chyba za mocno. No, ale może zafiksowałem się przez tego chromolonego... To drobiazg, tak czy inaczej.

Ściągając plik na komórkę za pośrednictwem systemowej przeglądarki Androida, wersja 4.4.2, nadal dostaję komunikat “błąd pobierania” – przy 99% postępu.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Sorry, taki mamy klimat.

Macie licznik pobrań?

Mamy! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Bardzo udana premiera.

Pozdrówka.

Dzięki! 

Hej-ho!

Sorry, taki mamy klimat.

Bardzo przyjemne pismo :) Gratuluję i życzę powodzenia!

Zapraszam: www.jacek-lukawski.pl

Już zajrzałem do środka i od razu mi się spodobało, że jest artykuł o “Sandmanie”. Tego nigdy za wiele :)

Pozytywnie zaskoczyła objętość. Bardzo ucieszyły komiksy. Na razie tylko zerknąłem, ale coś czuję, że będę chciał więcej :)

 

Zapowiada się bardzo fajny magazyn. Będę kibicował!

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Hej, ho, na inne portale by się szło...

“Histeria” na swojej stronie FB już informuje o majowym “Szortalu na Wyno”. “Herbatka u Heleny” na swoim  portalu informuje o “Szortalu na Wynos” i Wydaniu Specjalnym “Szortalu na Wynos”.  Pewnie niebawem “HuH”poinformuje o majowym wydaniu “Szortalu na Wynos” na swojej stronie FB.

Naprawdę pomyślcie o tym, żeby wejść na te strony.  Warto.

Pozdrówka.

Oczywiście, że myślimy. A prawdę mówiąc, mamy szczwany plan pójść w tym kierunku trochę dalej... czy może po prostu inaczej. Ale póki co sami nie wiemy, co z tego wyjdzie, więc na razie nie powiem nic więcej. A Was niech zżera ciekawość^^.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Sugestia: Wewnątrz magazynu brakuje mi oznaczenia tytułu i autora danego tekstu na każdej stronie. Wszystkie strony w dziale opowiadań wyglądają tak samo, plik jest bardzo długi, wielostronicowy. Fajnie byłoby gdyby można było zorientować się, już będąc w środku, zwłaszcza jak coś przypadkiem przeskoczy (albo przy przeglądaniu/przeszukiwaniu ręcznym), czy nadal jestem na opowiadaniu autora A, czy może to już autor C.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ha, a mieliśmy to w wersji beta. Warte rozważenia do powrotu.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Popieram jose. Również mi tego brakuje (choć w wersji mobi to raczej ciężko zrobić, ale i w .pdf jest “pusto”).

Sugestię przekazano; dzięki. :)

Sorry, taki mamy klimat.

Nie wiem, czy już ktoś o tym wspominał, ale fajnie byłoby, gdybyście postarali się o ISSN.

I też popieram uwagę jose :)

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Uwaga Jose przyjęta, a ISSN będzie, procedury rozpoczęte dawno temu, ale to Polska, więc wszystko trwa absurdalnie długo. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, tak z ciekawości, próbowałeś zakładać czasopismo za granicą? Że przez porównanie wiesz, iż w Polsce to zabiera więcej czasu niż np. w USA, Francji, czy Niemczech? :) Czy już jesteś właścicielem jakiegoś? Jeśli tak, to gratulacje! :) :)

I tak się trzeba najpierw coś wydać. Nie ma co zwalać na formalności. “Aby otrzymać numer ISSN dla czasopisma internetowego, należy przesłać wydrukowane zrzuty ekranów: strony głównej, z numeru pierwszego – strony tytułowej; z numeru bieżącego – strony tytułowej oraz ekranu z danymi o wydawcy i redakcji. Nie nadaje się numeru ISSN czasopismom online przed ich pojawieniem się w internecie.

 

ps. I pozdrawiam Wszystkich, bo to mój pierwszy post na tym forum. Samo czasopismo całkiem-całkiem. :)

Cześć, Czago.

Całkiem się cieszymy, że Silmaris jest Całkiem całkiem.^^

O tym, co i jak trzeba zrobić, by mieć ISSN zarówno w Polsce jak – o ile dobrze kojarzę – za granicą, nasi spece wiedzą bardzo dobrze. A i my, proste redaktory, sporo się przy okazji dowiedzieliśmy. I, jakby na to nie spojrzeć, niezależnie od tego, czy pierwszy numer już poszedł czy nie, procedury uruchomiliśmy już dosyć dawno temu. I wszystko to przypomina farsę jak na razie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Hym, rozumiem, chciałam tylko zwrócić uwagę, iż nie mogliście dostać ISSN bez wydania 1 numeru. Wiec nie było szansy, abyście ten numer dostali wcześniej, niezależnie od tego, jak dawno uruchomiliście procedurę. Choćbyście zaczęli to i 10 late temu... :) Nie ma numeru = nie ma co aplikować po ISSN. Natomiast już teraz, o ile faktycznie podjeliście jakieś kroki, możecie zacząć zwalać winę na system. Chociaż na razie minęło zaledwie 6 dni od wydania, w tym weekend.wink

 

Mogę się mylić, ale wydaje mi się iż chodzi w tym o uniknięcie “pism-widm”. 

Może inaczej; wydawca czekał od pewnego czasu na pismo z sądu. Nie pamiętam, czego owo pismo DOKŁADNIE dotyczyło, podejrzewam jednak, że rejestracji magazynu. Tak czy siak czekał na to długo, przez co kilka spraw się opóźniło w stosunku do naszego pierwotnego planu. Czago, masz rację, trzeba wpierw wypuścić w świat pierwszy numer, by móc dostać ISSN. Formalności zostały uruchomione od razu. Z tym “dawno temu” niepotrzebnie i błędnie połączyłem dwie sprawy (procedurę rejestracji i procedurę nadania ISSN) w jedno. Moja wina. Jednocześnie dementuję pogłoski, z których wynika, że jestem właścicielem pism zagranicznych. ;) Widziałem natomiast niestety wielokrotnie działanie różnych polskich instytucji w praktyce i na tej podstawie wiem, że procedury mogą trwać absurdalnie długo.  W naszym właśnie przypadku jedna już tyle trwała.

Sorry, taki mamy klimat.

Spoko... Numer ISSN magazyn na pewno uzyska, pewnie od numeru trzeciego, bo taki numer nadawany jest wydawnictwom, ukazującym się ciągle. Ważne, że pierwszy numer magazynu się ukazał.

Początki czegoś nowego przeważnie bywają trudne.

No i jest też informacja o magazynie na stronie “FB” portalu “Herbatka u Heleny”. I pewnie  takowa wiadomość ukaże się jeszcze gdzieś indziej. 

To  dopiero = i aż – pierwszy numer.

Pozdrówka.

“Ujawniam się” dopiero teraz, ale już wcześniej podczytywałem, co piszecie o inicjatywie, potem o samym Magazynie po jego ukazaniu się.

Cieszę się z ogólnie pozytywnego przyjęcia, dziękuję za uwagi krytyczne; nikt z nas nie ma zamiaru odbierać takich uwag inaczej, niż jako pomoc w usunięciu zawsze, a szczególnie na starcie istniejących niedociągnięć, przeoczeń i innych chochlików diablików...

Będziemy wdzięczni za dalsze uwagi, za oceny całościowe i cząstkowe, dotyczące poszczególnych tekstów, artykułów i komiksów, za sugestie, czego oczekujecie – wiem, że to taka klasyka, że aż truizm, ale każdego rodzaju odzew, każda reakcja pomaga w obraniu takiego kierunku, takiej formy, by jak najwięcej czytelników było z Magazynu i jego treści zadowolonych.

Jeszcze jedna “klasyka” na zakończenie tego wpisu: masz chęć i odwagę, by zaproponować współpracę, dołączyć, zaprezentować tekst? To dlaczego jeszcze tego nie zrobiłaś/ zrobiłeś?   {  :-)  }

<><><>

Ukłony z podziękowaniem dla DjJ!

 

A to akurat może być problemem – zapewnienie odpowiedniej ilości tekstów i komiksów, i to na odpowiednim poziomie. Ciekawe, że nie wszystkie portale stosują metodę publikowania wyłącznie tekstów premierowych. Tak jest w przypadku “Histerii” i podobnie jest w przypadku “Szortalu”. Pewnie, że jeżeli dwa miesiące temu tekst gdzieś się ukazał, oba te portale ponownie go nie opublikują. Jednak, jeżeli ukazał się ze dwa lata temu, został zmieniony, dopracowany – czemu nie? Parę razy już tak miałem, ostatnio w przypadku “Esensji”, która opublikowała tekst, będący daleko idącym rozwinięciem miniatury.

Rozważyłbym taką możliwość, jednak wszystko zależy od polityki redakcji. Bo, jeżeli macie tekstów sporo, i to dobrych, publikowanie czegoś starego, co prawda zmienionego, dopracowane i doszlifowanego, jednak mija się z celem. Chociaż...

Pozdrówka.

W wielu wydaniach, papierowych czy internetowych, jest zwyczaj nie określania gatunku opowiadania. Tak jest i w przypadku Silmaris – dział prozy. Dlatego mam pytanie: Czemu to służy? To że w wydaniu jest kilka opowiadań, nie oznacza, że wszystkie chcę przeczytać – ze względu na gatunek. Chciałbym wybrać.

 

EDEK: Dodam, że widzę gatunki na stronie tytułowej, ale mimo to chciałbym móc wybrać – czy chcę przeczytać fantasy czy sf. ;-)

Rogerze, myśl o sięganiu po teksty już publikowane, na przykład tutaj, a które zdążyły pokryć się kurzem zapomnienia, nie jest nam obca. Kosmetyka, lifting, dalej idące zmiany – zmiany na lepsze, oczywiście  :-) – wszystko dozwolone.

Blackburnie, to służy ogólnej orientacji, że już albo jeszcze znajdujesz się w określonym dziale i tylko temu, ponieważ kwestie przynależności tekstów do danych podgatunków bywają elastyczne i sporne. Czy “Podwójne salto...” można zakwalifikować do thrillerów? Można. “Permutację” także przy nieznacznie rozszerzonej percepcji da się włożyć do tej samej szufladki. Ale to byłoby narzucaniem własnych zdań, punktów widzenia nie zawsze pokrywających się ze zdaniami i punktami widzenia czytelników, toteż sam decyduj, groteska czy postapo, my informujemy najogólniej: że to proza. Temu nikt nie zaprzeczy  :-)  ...

...ponieważ kwestie przynależności tekstów do danych podgatunków bywają elastyczne i sporne.

 

Dziękuję za wyjaśnienie, Adamie. :-)

Chyba “Silmarisowi” rozjechała się strona FB – nie widzę okładki pierwszego numeru.

Na Lubimy Czytać ktoś dodał Silmaris jako książkę, zamiast jako czasopismo ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zaiste. W ogóle nie zwróciłam na to uwagi. Pewnie dlatego, że w ogóle nie wiedziałam o rozróżnieniu i prawie nie patrzyłam na czasopisma. :-)

Babska logika rządzi!

A to dość normalne... Przy “Herbasencji” na “Beezar.pl” też informują, że jest książką. Pewnie mają taka sztancę edytorską.

Pozdrówka.

Co nie zmienia faktu, że to nie są książki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Przy drugim numerze w tej oficynie internetowej pewnie będzie już prawidłowo... Po interwencji redakcji.

Przejrzałem stronę – już jest dobrze. Ładnie została rozbudowana.

Pozdrówka.

Dopiero teraz miałam czas, żeby poczytać, przynajmniej nie nudziłam się w autokarze :)

Nie napiszę nic o recenzjach i komiksach – tych nie czytuję. Zwłaszcza komiksów, a do recenzji zazwyczaj zaglądam w ostateczności, gdy zastanawiam się nad zakupem (przy wypożyczaniu książek z biblioteki niczym nie ryzykuję, więc i recenzji nie czytam).

Pozostają wywiady i proza. Wywiady ciekawe, takich mogłabym czytywać więcej.

PERMUTACJA – intrygujące i wciągające. Łatwo mogłam sobie wyobrazić początkowe zagubienie bohaterów, bo mnie się myliło cały czas, kto jest kim. Nie dość, że postaci 12, to jeszcze przez zamianki wszystko razy dwa... 

I RZEKŁ PAN – tu niestety, nie doczytałam do końca... Przykro, ale nie podeszło.

MIEJ SERCE – znów intrygująco :) Bardzo spodobały mi się niekończące się próby samobójcze Jacka.

UWIĘZIENI – dałam się nabrać i nie załapałam śmierci Pawła, aż do momentu, gdy zostało o niej wprost powiedziane. Wciągnęło.

BALLADA o LUJU LOU... – doczytałam do końca, w sumie tak na siłę i tylko dlatego, że już przeczytałam resztę, a do końca drogi zostało jeszcze trochę czasu. Zadowolona z lektury nie jestem. Odbieram to jako taką sobie opowieść o losie grajka-pijaka. Nic szczególnego. Przykro mi.

DWA DZBANY WSTYDU... – bardzo ucieszył mnie powrót do świata Aoii. Takich opowieści mogłabym czytywać więcej – sprawnie i wciągająco napisana przygoda w ciekawym uniwersum. I cieszę się, że znam już ten świat trochę, bo mogłam docenić i zauważyć pojawiające się w tekście smaczki i nawiązania.

PODWÓJE SALTO... – przeczytałam. I tyle. I od wczoraj już zdążyłam zapomnieć, o czym to było – musiałam ponownie zerknąć w trakcie pisania tych kilku słów. Temat ciekawy, nie powiem, że nie. Ale opowiadanie napisane – jak dla mnie – zbyt męcząco. Poczułam się zalana słowotokiem, w którym się gubiłam, bo styl pozwalał, żebym traciła koncentrację.

 

Moja powyżej wyrażona opinia jest moja. A to znaczy, że nikt więcej nie musi się z nią zgadzać, a autorzy (zwłaszcza tych pozycji, które mi się nie podobały), nie muszą z tego tytułu rwać włosów z głowy ;)

Nawet jeśli nie będę każdego numeru czytać od deski do deski, to i tak będę czekać na kolejny.

 

Edycja.

Zapomniałam o słowie na temat fragmentu IDŹ I CZEKAJ MROZÓW. Nie czytałam w Silmarisie, bo zdążyłam już przeczytać książkę, o czym Marta została powiadomiona w stosownym wątku. W innym przypadku przeczytałabym taką zajawkę z chęcią, więc sam pomysł jest OK.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wow, wyczerpująca, solidna opinia. Dzięki za miłe słowo ^^

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A ja się tam cieszę, że ominęłaś recenzje. Bo tak, no.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ja do tej pory przeczytałem jeno Miej serce Dwa dzbany... Oba teksty mi się podobało. Z czasem postaram się zajrzeć do pozostałych. No i czekam na kolejne numery :)

Recenzja recenzji... hmm.. ;)

Jose, skoro uważasz, że to wyczerpująca opinia, to sprzeczać się nie będę. I proszę bardzo.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To najdłuższy komentarz na temat treści magazynu, jaki się tu pojawił. Uczciwie wymieniłaś, co czytałaś a czego nie i dlaczego, a to, co przeczytałaś, pokrótce oceniłaś. Jak na mój gust to bardzo ładnie z Twojej strony ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A już miałem w planach podrzucić coś ostrego do Silmara. Śniąca zgasiła mię bez znieczulenia. Chlip,chlip.

Eeee, niech gwidon nie chlipie, tylko powie wyraźnie co mu na żołądku siedzi... Czyżby któryś z tych nie podeszłych tekstów był gwidona? Bo wiecie, ja pamięci do nazwisk nie mam i nie wiem (poza Alex, ale to tak jakoś wyszło – wiem, wstyd ale co ja biedna zrobię?), kto co pisał. 

No i nie wiedziałam, że moja skromna opinia może mieć aż takie działanie ;) Pisz, podrzucaj, Szanowna Redakcja wszak ocenia, co opublikuje, nie ja. Ja w najgorszym przypadku po prostu nie przeczytam... Cóż znaczy jeden mały czytelnik...

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

śniąca,

fajnie, że opowiadanie “Uwięzieni” wciągnęło – miło mi! :)

Cieszę się, że się cieszysz i mam nadzieję, że Redakcja pozwoli nam się tak dalej cieszyć w przyszłości ;)  

 

Edycja (żaby nie mnożyć bytów komenatrzowych ponad miarę i nie podpaść Berylowi)

Podjęłam ważną decyzję – zakładam kapownik (tradycyjnie papierowy) i będę przyporządkowywać nazwiska do nicków. Jak w Permutacji – może przestanę się gubić, kto jest kim :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No to “Silmaris” zaczął kształtować rzeczywistość w realu. Wow! :-)

Babska logika rządzi!

Śniąca, dziękujemy za poczytanie i zaopiniowanie. Może tym zdopingujesz innych?

Jeżeli Adam macza w tym palce, to inicjatywa staje się interesująca. Pozdrowienia.

Dziękujemy, Ryszardzie!

No tak jakoś wyszło z tym zamaczaniem palców... Ale przedtem starannie je umyłem!   :-)

Ty teraz nie umywaj rąk! ;-)

Babska logika rządzi!

smileysmileysmiley

Skończyłem, więc krótko.

Z pewnością nowy gracz na rynku cieszy. Ale – nawet jak na kwartalnik – zdaje mi się za długi. Stąd zabierałem się tak długo, bo jednak periodyki chciałbym łykać w ciągu kilku przejazdów komunikacją.

Troszkę za mało kolorków, zdjęć, tekst za tekstem, to się tak zlewa (są niby ilustracje, ale w zupełnie różnych stylach, z zupełnie innych stajni, nie tworzą klimatu, jednoznacznej, kolorystycznej stałości). Brakuje jakiegoś urozmaicenia pomiędzy. Może pomieszania części literackiej z publicystyczną? Nie mam jednak dobrej na to propozycji, czyli akapit z gatunku, nie znam się, ale się wypowiem (w każdym razie tu Silmaris mnie nie zachwycił).

Podobał mi się wywiad z Jasperem Fforde, dotąd dla mnie postacią całkowicie nieznaną. Drugi też niczego sobie – choć tematyki w nim poruszanej sporo ostatnio czytałem to tu, to tam. Recenzje książkowe na poziomie.

Komiksów nie dotykałem (czytam na kindlu, więc to byłaby męczarnia, poza tym nie lubię gatunku).

Z prozy bardzo, bardzo, bardzo podobał mi się tekst Ani Grzanek. Skojarzył mi się z Alicją w krainie czarów, ale i miał w sobie bliżej niekreślony pierwiastek opowiadań Zweiga. Dla mnie faworyt numeru. Ale pozytywnie też powiem o tekście Oli Buczek-Stachowskiej, bo to niby podobne, co było we wrześniowej NF, ale tym razem lepiej to odebrałem i jak będzie więcej, chętnie przeczytam..

Z mojej perspektywy za mało publicystyki i za dużo opowiadań (tych widziałbym może 2-4 w numerze, ale to nie moja kwestia). 7 + fragment powieści to przesada. Zresztą z publicystyką staram się dołożyć coś więcej od siebie do drugiego numeru.

Poza tym strasznie długo czekacie na ten ISSN. Smokopolitan czy Pocisk od pierwszego numeru miały ISSN. To różnica w oczekiwaniu między publikacją elektroniczną a papierem?

Sirinie, jest mi niezmiernie, naprawdę, wielce, bardzo miło, że mój tekst przypadł Ci do gustu. Jestem tym milej zdumiona, bo w sumie ja sama za tym konkretnym opowiadaniem nigdy nie przepadałam ;) Przy okazji przyznaję się bez bicia: w życiu nie słyszałam o Zweigu, a co za tym idzie – nie czytałam jego opowiadań (wstyd?)...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gdyby nie pewien zagraniczny profesor na studiach i jego seria zajęć o szachach w literaturze tez bym nie słyszał :) (no, może nie do końca, "Grand Budapest Hotel" jest oparty o opowiadania Zweiga, a podczas aktualnie trwającego Euro komentator mówił o trenerze – nie pamiętam którym, ale chyba chodziło o Hodsona -ze uwielbia austrackiego pisarza, Zweiga – jego historie mają jakiś taki klimat, że ciężko się oderwać).

Przepraszam za offtop, ale z ciekawości spytam: A czy polecasz jakiś konkretny tytuł Zweiga? Może się skuszę.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Może to, od czego sam się Zweigiem zachwyciłem (szczerze to dzięki tej krótkiej lekturze zacząłem regularnie czytać książki po dłuższej przerwie; przypomniało mi o przyjemności lektury :) ): “Nowela szachowa”. Powinno być dostępne online.

Nic na to czekanie nie poradzimy. Zaczęło się od antykomedii omyłek, wynikłych z bardzo “rzetelnego” informowania petenta w sądzie, i są tego skutki.

Różnica, owszem, jest. Po ISSN trzeba iść po publikacji, z rejestracją w garści. Jak dla mnie sprawa postawiona na głowie, najpierw wydaj, potem poczekaj...

Zweigów było dwóch:

Stefan (interesował się psychologią), to jego jest Nowela szachowa, był Austriakiem.

Arnold był Niemcem, po wojnie mieszkał w NRD.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ano, tak zawsze jest z numerami ISSN. Z drugiej strony, trudno się dziwić. Trzeba widzieć, czy rzeczywiście magazyn istnieje, jest wydany i jak wygląda, czyli – czy to rzeczywiście jest magazyn.  Początki zawsze bywają trudne. Potem leci już z górki.

Powodzenia.

(yes, wreszcie moment wolnego czasu!) Śniąco, Sirinie – ogromnie się cieszę, że “Dwa dzbany...” się Wam podobały i dziękuję, że daliście o tym znać:) Serdecznie pozdrawiam

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Jak gdzieś jeszcze będziesz miała inne/kolejne opowieści, to daj koniecznie znać gdzie i jak można poczytać :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tak aluzyjnie szepnę na boku: może u nas?

Ja jestem za :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Miło nam, ale to zależy od Alex...

Ja wyrażam zdanie czytelnika, licząc, że Autorka się przychyli ;)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Odkurzam temat, bo impreza rozkręca się o tutaj.

 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Obserwuję i czekam 13 sierpnia ;)

Dziś trzynasty – pojawi się drugi numer?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Pojawi! Wzmożona czujność wskazana będzie w okolicach godziny siedemnastej. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Jeśli ma coś radzić, to 13:13 byłaby najlepsza :)

Prim "Corcoran" Chum

Coś w tym jest! Jednak zamiast odpowiedzieć i uzasadnić wybór późniejszej pory publikacji, wolę spytać: Corciu, dlaczego w profilu masz płeć niezgodną z tą w realu? Bo zdjęcie jeszcze ujdzie... ;)

Hej-ho!

Sorry, taki mamy klimat.

Moi? A skąd możesz to, Seth, z całą pewnością wiedzieć? :)

Prim "Corcoran" Chum

Mam wrażenie, że Sethrael chciał zapytać: Córciu, dlaczego w profilu masz płeć niezgodną z tą w realu? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorko! Otóż to!

<leży>

EDYCJA: Corciu, czy niedawno w innym wątku nie upominałeś kogoś, że niesłusznie uznał Cię za kobietę? :)

Sorry, taki mamy klimat.

Momencik, logika mi się rozjeżdża. Jeżeli “Córciu” to jednak płeć w profilu prawidłowa! ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, przecież na zdjęciu wyraźnie widać, że facet... ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Przygotowywuję się po prostu do przyszłości. Kurtzweil twierdzi, że po transferze ludzkiego umysłu do komputera będzie można mieć nie jedną, a kilka osobowości, w tym o różnej płci. Sami o tym zadecydujemy. A ty, Seth, nigdy nie zastanawiałeś jak to jest być kobietą?  :) 

Prim "Corcoran" Chum

Nie wiem, Set, nie wiem... Kobieta po powrocie z pracy, ugotowaniu obiadu dla rodziny i ogarnięciu chałupy może wyglądać podobnie... ;-)

Babska logika rządzi!

Corciu, Finklo, wkraczamy w niebezpieczne rejony. :D

Sorry, taki mamy klimat.

No widzisz, Seth, ty o jednym, a jest całe mnóstwo innych sfer :) 

Prim "Corcoran" Chum

Zgodnie z zapowiedziami, dokładnie trzy miesiące po premierze kwartalnika radośnie chwalimy się naszym nowym redakcyjnym dzieckiem – drugim numerem magazynu „Silmaris”.

Plik można pobrać z naszej strony:  http://silmaris.pl/silmaris-2-2016/

W „dwójce” znajdziecie sześć opowiadań, w tym jedno nominowane do nagrody Hugo, dwa wywiady, dwa artykuły oraz garść recenzji.

 

W końcu mamy ISSN (łiiiii!), zatem żarty się skończyły – jeśli zależy Wam na oficjalnej publikacji Waszej twórczości i dotarciu do niemałej liczy czytelników, zachęcamy do przesyłania nam plików z odpowiednimi propozycjami… Tym bardziej, że pierwszy numer „Silmarisa” został pobrany ponad siedemset razy (oczywiście liczymy pobrania unikatowe, dla różnych IP) i liczba ta, o dziwo, wciąż rośnie. ;)

 

Nie spać! Ściągać, czytać, opiniować! I nie bać się wysyłania do nas propozycji tekstów. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Czyli poprzednia nie była oficjalna???

Yes! ;)

Prim "Corcoran" Chum

Każda jedna jest oficjalna. Przeszła i przyszła.

Babska logika rządzi!

Corciu, przyznano nam ISSN, który “obejmuje” również numery wstecz. Lubię, gdy jesteś w forumowej formie. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Ech, Seth, wierz mi, ja za tą formą nie przepadam... :(

Prim "Corcoran" Chum

Ale, dla sprostowania, gratuluję kolejnego numeru :D 

Choć, o ile pamiętam, mnie tam nie ma :)

Prim "Corcoran" Chum

Możesz naprawić to jawne niedopatrzenie (naturalnie z Twojej strony), przesyłając nam dobry tekst. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Co za pech. Miałeś najciekawszą notkę biograficzną.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

^^

Sorry, taki mamy klimat.

 

Co za pech. Miałeś najciekawszą notkę biograficzną.

 

Ech, Jerochu... :/

 

Po prostu miałem chwilę słabości i się uzewnętrzniłem.

Nie widzę powodu, by mi tę słabość wyciągać na forum :/

 

Prim "Corcoran" Chum

Ach, właśnie, Jerohu, gdzie Twój tekst? <grozi paluchem>

Sorry, taki mamy klimat.

Finklo, nie rozumiem, co to znaczy: sepulka?

O, Twój komentarz znikł :)

 

Prim "Corcoran" Chum

Prim, tego nikt nie wie. :-)

A mój komentarz nawiązywał do Twojej notki. Ale gdy zobaczyłam, że nie chcesz do niej wracać, usunęłam.

Babska logika rządzi!

Rozszerzę pytanie Sethraela: gdzie Wasze teksty? Jeżeli nie wierzyliście w ISSN, i to Was powstrzymywało, to już powodów do wątpliwości nie macie. Kto odważny, kto pierwszy?

Ale gdy zobaczyłam, że nie chcesz do niej wracać, usunęłam.

Khe, khe...

 

Finkla:Prim

0:1

 

;P

Prim "Corcoran" Chum

Zależy, kto sędziuje i kto ustala reguły. :-)

Babska logika rządzi!

Nie. :)

 

 

Prim "Corcoran" Chum

Primie, tiaaa, strasznie wybebeszyłeś własną duszę.

W sumie to cokolwiek piszemy, również i tutaj, na forum NF, w jakiś sposób nas uzewnętrznia. Jest to zaiste przerażające. Ale w ogóle to ja Cię tu raczej podejrzewam o chytre zarzucanie przynęty (”Prim Chum wstydzi się swojej notki. Ciekawe, do jakich dewiacji się przyznał. Muszę to przeczytać!”).

;)

 

Sethraelu, tekst, o który pytasz, znajduje się w jednym z alternatywnych światów. A dokładniej to w tym, w którym jestem płodnym twórcą poczytnych opowiadań ;) No dobra, dobra – gdyby kiedyś coś z mego sporadycznego grafomanienia wynikło, nie martw się, pamiętam o Silmarisie.  Czy raczej właśnie się martw :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Mocno dziwnie wygląda  w spisie treści drugiego numeru podawanie tylko pierwszych liter imion autorów miast pełnego ich brzmienia. Niby nic nadzwyczajnego, uproszczenie, jednak, jak dla mnie, źle to wygląda. Nie stosuje się już tej  formy zapisu – i  słusznie.

Pozdrówka.

Świetna okładka drugiego numeru :)

Tylko nie "Tęcza"!

Cieszymy się. :-)

Babska logika rządzi!

To ja może wyrwę się pierwsza, czytałam od kilku dni i wreszcie skończyłam :)

– ładna okładka i dużo ładniejsza czcionka niż w pierwszym numerze

– podoba mi się projekt stron, tu jakieś wzorki, tam plamki, jest miło, ale nie rozprasza

– trochę dziwny macie spis treści

– wywiad z czytawojtek był fajny, drugi tylko przeskanowałam wzrokiem, bo pana nie znam

– dwa rysunki w tym kwartalniku wyglądają, jakby ktoś je ukradł z szuflady gimnazjalisty, który słabo zna się na anatomii. Nie będę wytykać palcem, no ale.

 

Opowiadania

CZYTAJĄCY ATRAMENT – Jakie to było dobre. Historia pełna kolorów i ciekawych bohaterów. Czytało się ciągiem i bardzo się cieszę, że mogłam się z nim zapoznać. Tak marginesie, z notki wstępnej, rzuciło mi się w oczy, jak ciekawie przetłumaczono  opowiadanie tego autora –  The Day the World Turned Upside Down. Kreatywność godna Dirty Dancing ;)

NICI OD SŁÓW GĘSTE – Realizm magiczny zawsze dobrze brzmi, ale chyba rzadko kiedy dobrze wychodzi, przynajmniej ja się jeszcze nie spotkałam. Czytało się ciężko jak Marqueza, tylko satysfakcja jakby mniejsza. Na plus, wiedziałam przynajmniej, co kto i z kim, co wcale nie jest pewnikiem.

GŁĘBIA BOI SIĘ PRÓŻNI – Początek opowiadania mnie wciągnął, pomysł strasznie mi się spodobał (taki potencjał na horror!), ale autor szybko ostudził mój zapał. Dramat, trup ściele się gęsto, sam ten obraz z pierwszej strony jasnych ciał unoszących się w oddali robił klimat... I tyle. Bohaterowie łażą niemrawo, widmo śmierci wisi nad nimi a oni rozmawiają sobie spokojnie i emocji w tym tyle co w popołudniowej herbatce u babci. No i to zakończenie...

TO BYLIŚMY MY – Kojarzę nazwisko autorki, nie wiem skąd, ale kojarzyłam je pozytywnie i to się potwierdziło. Właściwie to nie opowiadanie, a zbiór scenek z komicznymi bohaterami i wydarzeniami. Jak ja się przy nim dobrze bawiłam. Zdecydowanie najmilej spędzony czas z tym zinem.

WOJOWNICY MARTWYCH – tu jestem trochę rozbita. Pierwsza część podobała mi się bardzo, intrygujący początek, oryginalny pomysł, narracja Stjepy tak odrzucająca, że aż cudowna. W drugiej części imo było za dużo melodramatu, bardzo oklepana scena z asystentem i Eve. Plus za Kiko.

BRZYDKI MONFERRADO – Robiłam chyba ze trzy podejścia, żeby skończyć to opowiadanie. Wyjściowy pomysł bardzo mi się spodobał, kolejne wydarzenia właściwie też, sama nie wiem, co nie zagrało. Może to moja wina, bo jak mi ktoś daje dziesięciu chłopa do jednej historii, to choćby najpiękniej ich opisywał, i tak mi się w pewnym momencie zaczną mieszać. Pod koniec ledwo już łapałam, kto jest kim, a rozwiązanie zagadki obeszło mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg.

 

Podsumowując – trochę sobie zepsułam wrażenie ostatnim opowiadaniem, ale i tak jestem mile zaskoczona wysokim poziomem tekstów. Na pewno warto było spędzić z nimi czas.

Ciesze się, że wywiad się podobał ;) A co do drugiego: Crummeya warto poznać. Cholernie sympatyczny gość. I pisze pięknie (humor i baśniowość, oparte na legendach, a bliskie rzeczywistości).

Wreszcie, choć jedynie pobieżnie, rzuciłem okiem na nowy numer. Okładka i w ogóle graficznie bardziej mi się podoba niż jedynka. Mam wrażenie, że wstępniak trochę za długi. Informacje o naborze do pisma i im podobne mogłyby się znaleźć w innym miejscu (to pierwsze miejsce do skrócenia, które przychodzi mi do głowy). Cieszy holenderskie opowiadanie. Ogólnie jestem bardzo ciekaw tekstów. Bardziej niż w premierowym numerze. Więcej powiem, jak przeczytam.

Uh... kam_mod, bo tydzień wcześniej czytałaś mnie w Creatio, to może dlatego :P Jakoś mi się sypnęło w sierpniu.

 

A co do Heuvelta, to przetłumaczone opowiadanie w oryginale nosi tytuł “The Ink Readers of Doi Saket“, więc aż tyle wirującego seksu tam nie ma :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

O rany... *naciąga torbę na głowę* 

 

Edit: Wirujący seks był co do opowiadania wymienionego w notce o nim, które wspomniałam -  The Day the World Turned Upside Down  przetłumaczono na Rybka w butelce.

Tak Bogiem a prawdą, to oryginał chyba został napisany po niderlandzku, więc kto go tam wie... ;-)

Babska logika rządzi!

A, to już do fantastyki wydania specjalnego, niech się red zagranicznych tłumaczy :DDD

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nikogo nie wzywam do tłumaczenia się, spokojnie :P Podjęli taką decyzję i może słusznie, bo Rybka w butelce faktycznie brzmi ciekawiej. Ciekawa jestem, czy autor wie o tej zmianie.

W każdym razie jest mi szalenie miło, że moje dwa teksty pod rząd ci się spodobały i idę pisać dalej :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Zjadło mi komentarz, a z telefonu bardzo źle się pisze. Ale. Ale. I "Rybkę", i "Czytających" tłumaczyłam z niderlandzkiego i zachowałam oryginalny tytuł – to tłumacz angielskiego trochę poszalał:-) U Thomasa często tak jest, że angielskie przekłady trochę odbiegają od tekstu niderlandzkiego. O czym chętnie napiszę więcej, jak wrócę z wakacji i dorwę komputer. A na razie się cieszę, że się dobrze czytało:-)

O, myślę Lolu, że fajnie by było z tego zrobić osobny post, bo to może być ciekawy temat.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Na ten moment przeczytałem dwa teksty. O Wojownikach martwych bogów wypowiedziałem się pod tekstem, tutaj tylko powtórzę, że mi się podobał.

Na drugi ogień poszła Głebia boi się próżni i czuję spory niedosyt. Sam początek i punkt wyjścia historii świetny. Materiał na dobry, hollywodzki film. Skojarzyło mi się trochę z Coś oraz z Obcym. Jednak im dalej tym gorzej. Zabrakło większej dawki emocji, paniki zamkniętych na odizolowanej stacji bohaterów. Większego odczucia przez nich zagrożenia. No i zakończenie, jakby autorowi zabrakło pomysłu. Szkoda bo potencjał był naprawdę olbrzymi. Choć przyznam, że napisane dobrze i czytało mi się przyjemnie.

 

Jeśli ktoś z Was czekał na wersje EPUB i MOBI, to miło mi poinformować, że się doczekał. ;)

 

Sorry, taki mamy klimat.

Coś jest nie tak ze stroną, bo pobrać drugiego numeru w .mobi nie mogę. Tylko pierwszy numer się ściąga.

Edit.// Okej, pobrałem, ale z linku bezpośredniego, który macie na fanpejdżu. Link na stronie pod tytułem “aktualny numer czasopisma możesz pobrać tu” przesyła do premierowego.no

Michał poinformowany, naprawimy najszybciej, jak się da! Dzięki za cynk.

Sorry, taki mamy klimat.

Przeczytałam, ale znów nie od deski do deski, ale o tym poniżej.

 

Oba wywiady – znów bardzo dobre. Co prawda o Wojtku już sporo wiedziałam, ale za to Crummeya nie znałam, a po lekturze wywiadu z chęcią sięgnę po którąś z książek, bo mnie autor zaciekawił.

 

Czytający atrament... – nie doczytałam do końca. Za mało miałam samozaparcia, żeby na upartego dobrnąć przez tekst. Nie załapałam od początku kto jest kim i skąd – obce nazwy plątały mi się wprowadzając zamieszanie. Do tego z jakiegokolwiek rytmu czytania wybijały mnie dodatkowe odstępy po prawie każdym akapicie (po co one???). Odpuściłam.

 

Nici od słów gęste niewyśpiewanych – dość ciekawa wizja, nie powiem, ale nie do końca dla mnie zrozumiała. Poczułam się jak rzucona w środek obcych mi opowieści i świata. Trochę za dużo pytań mi po lekturze zostało, bym odczuła pełnię satysfakcji.

 

Głębia boi się próżni – dobre, mocne. Z zakończeniem, które świetnie wpisuje się w klimat.

 

To byliśmy my – mój faworyt numeru :) Fantastyczna para z przygodami opisanymi tak lekko i nienachalnie dowcipnie jak lubię. Taka lektura to czysta przyjemność.

 

Wojownicy martwych bogów – no, no, nie znałam Emi z takiej strony. Albo zapomniałam, jeśli nawet czytałam coś innego niż krasnoludzkie bajki, bo te wyparły u mnie z pamięci wszystko inne :) Mocne, posępne i elegancko przedstawione.

 

Brzydki Monferrado – całkiem spoko opowiastka, ale raczej nie wzbudzająca we mnie większych emocji i szybko o niej zapomnę.

 

I tyle. W sumie pozostał mi tekst Topiąc psy..., ale ponieważ to nie proza, to odkładam na odpowiedniejszy nastrój.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

dość ciekawa wizja, nie powiem, ale nie do końca dla mnie zrozumiała.

Ona chyba tylko dobrze udaje taką skomplikowaną ;)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Ona chyba tylko dobrze udaje taką skomplikowaną ;)

Jeśli tak, to wyszło jej rewelacyjnie :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Chociaż tyle dobrego :D

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Kłaniam się i dziękuję za komentarze. Pełny przekrój, można powiedzieć, odbioru. Ten sam tekst, różne oceny... Ale tak to już jest.  :-)

---> śniąca. Nic na te dodatkowe odstępy poradzić nie można – autorskie i już. A swoją drogą ciekawe, dlaczego Ci przeszkodziły...

Taki osobisty odbiór, Adamie. Dla mnie taki odstęp oznacza zmianę sceny, zakończenie czegoś i przejście do czegoś innego. W stopniu mniejszym niż zmiana scen po gwiazdkach (czy innych znacznikach), ale zawsze. Dlatego czuję się psychicznie i prawie fizycznie zmęczona, gdy rejestruję “koniec wątku/sceny” i okazuje się, że po przerwie jest płynny ciąg dalszy. I zamiast płynnie lecieć przez fabułę następuje u mnie moment zawieszenia. Czuję się w pewien sposób oszukana. Pewnie pół na pół przez Autora i swoje podejście do takiego formatu, ale nic na to nie umiem poradzić.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca – serduszko dla ciebie <3

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

:) Pisz takich więcej, sama radość z czytania. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dla wszystkich zaniepokojonych – w tym Rogera ;P

 

Żyjemy, mamy się dobrze, nie zacięliśmy się, nikt nas nie napadł. Wychodzimy już niedługo.

 

Chwilowo zapraszamy na konkurs: https://www.facebook.com/MagazynSilmaris/

  • Dla tych, którzy nie mają facebooka również przewidzieliśmy możliwość uczestniczenia w konkursie i zdobycie tych samych książek – szczegóły w 3. numerze Silmarisa.

A już za kilka dni pojawią się zajawki dotyczące najnowszego numeru.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Zyć to może i żyjecie, ale wasza strona “FB” niespecjalnie zaciekawia. Trzeba było, na ten przykład, wzorem “Histerii” zrobić głosowanie na najlepszy test drugiego numeru “Silmarisa”.

Dal porównania – strona “Histerii”. Tam też redakcja nie liczy wiele osób...

https://www.facebook.com/magazynhisteria

Rogerze, nie uważam, by w magazynie “Histeria” było cokolwiek godnego naśladowania – poza zaparciem i poświęcanym na to czasem. Choć Twoja uwaga daje przestrzeń do rozważań, czy może jednak coś godnego większej uwagi się tam znajduje. Ale lepiej nie, bo wydaje mi się, że każdy młody magazyn, jak tu Silmaris, ma przestrzeń na szukanie własnych ścieżek zaistnienia w świadomości czytelników. Porównania więc – jeśli już takie są – powinny nawiązywać do periodyków wydawanych w takim kształcie, że wartych jedynie zazdroszczenia i czytania, czytania, czytania każdej strony z przyjemnością.

Zaczęły się pojawiać zajawki dotyczące tego, co w nowym numerze. Wystarczy kliknąć o TUTAJ ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Do lektury i do pisania. Szczegóły dotyczące zaproszenia do pisania, jak to one, ukrywają się, ale nie aż tak głęboko, byście nie mogli odnaleźć...

Bestia Tenszy jest boska! 

Rysunki Vyzarta jak zwykle trzymają poziom :)

Pozostałym ilustracjom też niczego nie brakuje :)

 

To tak na pierwszy rzut oka.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Choróbsko wpędziło mnie do łóżka, ale przechytrzyłam je i zabrałam laptopa. Będzie więc kilka słów na świeżo, chociaż skrótowo. Jeśli zacznę tu bredzić, to zwalam z góry winę na gorączkę. 

 

Wywiady – miodzio i palce lizać. Jak zawsze i oby tak dalej.

 

 Dobry wojak Bury – bardzo sympatyczne, lekkie, z niewymuszonym humorem. Aż nabrałam chętkę na poznanie innych przygód skrzata. 

 

Bezruch – lektura przyprawia o bezdech (przynajmniej na chwilę, bo czytałam dłużej niż potrafię wstrzymać oddech). Początek przywołał pewne skojarzenia, które – przyznaję – nie były zbyt pochlebne, ale później poszło to w tak fantastycznym kierunku, że jestem w pełni usatysfakcjonowana. No, może można by zadać kilka pytań, ale bez odpowiedzi na nie nie umrę...

 

Zamiana – Nie wiem, co napisać. Z jednej strony świetny warsztat i kilka ciekawych elementów, z drugiej takie praktycznie wprost przełożenie historii niewolnictwa w Ameryce. Mimo wszystko przed oczami miałam ciemnoskórych niewolników i nie pomogły przypominajki o białych włosach.

Nie zrozumcie mnie źle – czytało się bardzo dobrze, opowieść mnie wciągnęła. Ale określone skojarzenia miałam za mocne. 

 

Szczęście – i ten tekst przypomniał mi inny, w pewien sposób podobny w konstrukcji, który powalił mnie kiedyś na kolana. Tym razem na kolanach nie wylądowałam, ale i tak mi się spodobało. Bardzo ładne metafory. 

 

Jest zabawa... – W sumie to nie wiem co napisać...

 

Szept pielgrzymów – Drobiażdżki są cudowne! Ta nazwa jest fantastyczna. Jestem pod wrażeniem stylu Autora. Z jednej strony tekst nafaszerowany naukowym i technicznym słownictwem, z drugiej zrobione jest to w taki sposób, że wszystko jest jasne i zrozumiałe. Smaczku dodają wstawki statystyczne. 

 

Generalnie widzę, że będę miała ciężki orzech do zgryzienia, bo miałam bardzo mocnego kandydata do konkursu (z drugiego numeru), a tu pojawiły się kolejne świetne teksty.

 

A tak, cała reszta – dziś już odpadam. Recenzji raczej nie przeczytam (kiedyś to wyjaśniałam), a resztę nadrobię. 

 

PS. Pierwszy numer, w którym przeczytałam wszystkie teksty z działu proza w całości :)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

PS. Pierwszy numer, w którym przeczytałam wszystkie teksty z działu proza w całości :)  

 

Ten właśnie ten moment, gdy nie wiadomo, czy się cieszyć, czy jednak nie. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

śniąca – i tak masz tempo rakiety ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Pewnie, że cieszyć! Bo – wedle mojego gustu* – idzie ku lepszemu, skoro nie muszę porzucać tekstu w połowie czytania. 

 

* Inne gusta mogą mieć inne zdania, ale wiecie, że z nimi ciężko dyskutować ;)

 

Edycja – bo i Cet napisała.

 

Szybko poszło, bo dwa teksty już znałam – tak się złożyło, że miałam taką okazję :)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie zrozumiem Cię źle, Śniąca. ;)

Całe szczęście, że nie napisałaś o czarno-białych bohaterach, ideologicznej nieznośności i takich tam. :)

Napiszę jednak, że wydaje mi się, że z niewolnictwem w Stanach to “moje” niewolnictwo miało wspólnego właściwie głównie niewolnictwo. I tyle obrony. Cieszę się, że dobrze Ci się czytało. :)

W tej chwili najlepiej pamiętam Północ – Południe, Django i Przeminęło z wiatrem. I co najmniej co druga scena mi się kojarzy i nic z tym nie poradzę. 

Bohaterowie nie są czarno-biali, mają swoje odcienie szarości – jedni większe, inni mniejsze, co w opowiadaniu jest dla mnie akceptowalne. W długiej powieści, gdyby pokazać ich tak jak tu – czyli bardziej w postaci szkica (mniej lub bardziej pogłębionego – w zależności od postaci), to już bym marudziła. 

Do ideologii nie mam głowy (przejął ją ból i gorączka), więc jest dla mnie w tym momencie tłem, istotnym, bo wpływającym na fabułę, ale jednak tłem. 

 

Spadam, bo jutro niestety trzeba iść do pracy...

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca, co czytelnik, to inny odbiór. Ja z tekstem Ochy miałam skojarzenia bliskowschodnie. Wypisz, wymaluj – rewolucja komunistyczna. :-)

Babska logika rządzi!

No, pamiętam. :)

Śniąca, nie masz pojęcia, jak się cieszę, że bohaterowie nie wydali Ci się czarno-biali. Bo redakcja Silmarisa to mi po prostu żyć z tym nie dawała. ;)

EDIT: Ech, też spać idę. Kto to wymyślił – ten sen? Po co to komu?

Finkla – ano, ano :) 

Ocha – patrz wyżej – komentarz Finkli :)

 

Ciekawa jestem, czy w lutym ktoś pobije mój rekord. A co mi tam – niniejszym rzucam wyzwanie!  

 

Edycja. 

Po namyśle doszłam do wniosku, że przygotuję jakąś nagrodę dla nowego rekordzisty :) 

Do pobicia jest 7 godzin i 56 minut (czyli od momentu ogłoszenia, że jest nowy numer, do wstawienia komentarza. Liczy się tylko komplet opinii – nie ma, że ktoś komentuje np. połowę teksów, a resztę doczyta.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ech, szkoda, że nie mogę uczestniczyć.

Fajny pomysł!

Sorry, taki mamy klimat.

Wiesz, teoretycznie Śniąca nie zawarła żadnej klauzuli, że nie możemy, więc moglibyśmy pięć minut po publikacji... ;-) Ale to nie wypada. Jakieś fairy playe czy cóś... ;-)

Babska logika rządzi!

Nawet mi taka klauzula nie przyszła do głowy. Bo ja jestem niepoprawną idealistką i wciąż (mimo wieeelu kopów od życia) wierzę naiwnie w ludzką uczciwość.

A jakby co, to dla Redakcji mogę wymyślić jakąś inną zabawę, dajcie mi tylko chwilę...

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Chcemy zabawę!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

===> śniąca. Po pierwsze podziw za tempo, po drugie bardzo nam miło, że tym razem w komplecie, a po trzecie... Hmmm... Po trzecie to niemal wszystkim na hasło “niewolnictwo” otwiera się szufladka z etykietą “Ameryka”, a w niej skoroszyt “standard”. Innych porównań być nie może?

A ja mam “ Starożytny Egipt”...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Też dobrze. :)

Nie ma co deliberować. Nie dziwię się, że Śniącej skojarzyło się z południowymi stanami. To rzeczywiście najbardziej chyba znany u nas przykład niewolnictwa. Takiego niewolnictwa niewolnictwa, a nie pańszczyzny, która przecież była niemal tym samym.

Gdzieś tam wcześniej napisałam, że to, co łączy to “moje” niewolnictwo z tamtym niewolnictwem to głównie niewolnictwo właśnie. Ale chyba nie miałam racji. Praca w polu, jakieś tam porównania z terenami uprzemysłowionymi... To było i w Stanach. Więc skojarzenia jednak słuszne.

Tylko mnie jednak zazwyczaj chodzi o to, żeby się fajnie czytało i byli przystojni, młodzi, bogaci fajni bohaterowie. W przypadku tego tekstu Śniąca nie była jedyną, która napisała: dobrze się czytało, ale...

Na pewno dało się oryginalniej. Ale, jak wiadomo, oryginalnością to ja nie grzeszę. Staram się nadrabiać czymś innym. :)

Adamie, pewnie mogą być inne porównania (patrz Finkla i Cet). Na razie jest tylko mój komentarz – jeden głos. 

Ja nie narzekam na stopień oryginalności, jeśli sama historia wciąga, a przy Zamianie tak było :)  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Trzeci numer magazynu "Silmaris" od dziś dostępny również w formatach: EPUB i MOBI. Zapraszamy do pobierania i lektury. Pobieramy o TU.

Sorry, taki mamy klimat.

Jest Śniąca, Jest Zabawa... ! ;D

Zgodnie z zapowiedzią przeczytałem Twoje opowiadanko (w sumie to już wczoraj!) i spieszę z wrażeniami :)

Świetna proporcja między treścią a długością – akcja wartka, bez przestojów, bez znużenia. Postaci wyraziste, a to, jak Kaśka traktowała momentami Marka... jakże prawdziwe ;P

Targetem nie jestem, gdyż na dobrą sprawę opowiadanie jest doprawionym fantastyką i tajemnicą romansidłem, jednak dołożenie do tego wszystkiego samochodu i off-roadowych zmagań urozmaiciło treść.

Mniej przypadło mi do gustu zakończenie – liczyłem na coś więcej w związku z tym Moczarem. Chłopina był taki frapujący ;) Na początku myślałem, że będzie to duch związany z Bestią, ale gdy objawił się również Markowi, wyszło, że to taki bożek bagien, który polubił Kaśkę...

Doskonale za to wypadł Bigu – moja ulubiona postać :D

 

Tyle ode mnie. Zajrzę naturalnie również do innych tekstów, choć przyznam, że czytanie na komputerze średnio mi odpowiada. Czekam, aż Silmaris zadebiutuje na papierze, o! ;)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dziękuję za opinię :) Cieszę się, że mimo wszystko dało się przeczytać. Moczara było więcej, ale po burzliwych betach inne zakończenie zostało wycięte w pień. I mówisz, że wyszło mi romansidło? To nie do końca o to chodziło... 

A Bigu jest realną postacią. Spotkałam go raptem dwa razy, więc tak naprawdę nie znam za dobrze, więc to raczej luźna inspiracja. 

 

A Silmarisa czytaj, nie czekaj, bo w tym numerze są same naprawdę zacne opowieści. A jak masz konto na fejsie, to jest super konkurs – ale trzeba znać dotychczasowe teksty :)

(Tfu, co  ja robię – konkurencję sobie motywuję i własne szanse na wygraną ograniczam!)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tyle ode mnie. Zajrzę naturalnie również do innych tekstów, choć przyznam, że czytanie na komputerze średnio mi odpowiada. Czekam, aż Silmaris zadebiutuje na papierze, o! ;)

A może czytnik z papierem elektronicznym? Wiem, wiem, że to nadal nie papier, nie szeleści i nie pachnie farbą drukarską. Ale komfort czytania jest duży, można spokojnie usiąść z dala od komputera, w ulubionym miejscu do czytania, no i elektroniczna forma lektury ma opcję szukaj ;-)

A, i nie handluję, ani nie produkuję czytników e-ink ;-P

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Cieszę się, że mimo wszystko dało się przeczytać.

Grrr! Ja Ci dam! Czytało się bardzo przyjemnie, Śpioszencjo :)

Nie przysypiałem ani przez chwilę! ;)

Moim zdaniem trochę romasidło, ale z gatunku takich, które mogę czytać hurtowo!

 

A konkursem się nie trwóż – ja zwykle przegrywam tego typu zmagania :(

 

Piachu – niewątpliwie masz rację :D

Święta się zbliżają, więc wiesz... Jakbyś mi sprawił taką maszynkę, OBIECUJĘ czytać Silmarisa od deski do deski <3 :D

 

A tak serio, to myślę od dawno o nabyciu, tylko jakoś nie było okazji, no i papieru dużo w kolejce ;(

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Jeśli ktoś chce spróbować swoich sił w pisaniu krótkiego tekstu na fajny konkurs, to zapraszam do odwiedzenia naszej strony. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

“Autorom dwóch najlepszych prac wyślemy po egzemplarzu antologii „Wydarzyło się nocą” (wyd. Fabryka Słów)...” – ktoś się walnął z tytułem antologii chyba ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Łuupsi :) To ja, już naprawiam, dzięki za złapanie!

 

EDYCJA: Naprawione. Uff... :/

Sorry, taki mamy klimat.

Droga Redakcjo Silamrisa, nie zapomniałam o Was. Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Jednak rzecz zależy od kilku czynników z kolei nie do końca zależnych ode mnie, więc musicie uzbroić się w cierpliwość. Jak wszystko pójdzie po mojej myśli, to za miesiąc zaczniemy zabawę :)

A jak nie pójdzie, to i tak zaczniemy, bo wymyślę coś innego.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Brzmi tajemniczo... Aż się bać można...  :-)  

Czekamy.

Czyli mamy już zorganizowanego sylwestra? ;-)

Babska logika rządzi!

Będzie, będzie zabawa... !

Sorry, taki mamy klimat.

Czyli mamy już zorganizowanego sylwestra? ;-)

Gdybym wygrała kumulację w lotto, to by była biba!!! Ale nie wygrałam (chociaż nie tracę nadziei)...

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca, najdroższa – powodzenia! ;-)

Babska logika rządzi!

Dzię-ku-je-my!

Zaraz przekabluję info na forum “Silmarisa”. :-)

Babska logika rządzi!

Kolejny numer tradycyjnie trzynastego, czyli już niedługo. Na FP pojawiają się zapowiedzi opowiadań, wywiadów i artykułów, a na FP i stronie www znajdziecie aktualizowane każdego dnia częściowe wyniki konkursu “Wydarzyło się nocą...”.

Nie mogę nie polecać. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Najnowszy (zimowy) numer magazynu “Silmaris” do GOTOWY DO POBRANIA!

Sorry, taki mamy klimat.

I nikt nie podjął rękawicy i nie zechciał pobić rekordu ;( 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ano. :(

Sorry, taki mamy klimat.

Za to wyobraźnia rozwinięta... Jak rolka papieru toaletowego po pobycie w łapkach mojego dwuletniego siostrzeńca.

Ale fajne :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki. :-)

Zapisuj sobie co celniejsze cytaty. Jak wyjdzie kolejny numer, wstawię ten tekst, będziesz miała gotowy komentarz. ;-)

Babska logika rządzi!

To tak na oko jedna czwarta tekstu do zacytowania ;) 

Ubawiłam się doskonale. Teraz podrzucę Jackowi, będzie zachwycony. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czwarty numer “Silmarisa”, i co nieco można już o tym kwartalniku powiedzieć. A powiedzieć można ma przykład to, że macie wyjątkowo dydaktyczne wstępniaki, niestety. Trochę mniej, a nawet znacznie mniej, wykładu o tym, co dalej czeka czytelnika, bardzo by się przydało. I znacznie wstrzemięźliwej należałoby chyba oceniać zamieszczone teksty.

Szczerze powiedziawszy, wstępniaki silmarisowe są i z lekka denerwujące, i z lekka nużące, niestety, .

Pozdrówka.

Trochę późno, ale jest :) Kilka słów o opowiadaniach.

 

O wielkiej Górzycy i przebiegłym czytaczu – bajka napisana w stylu, który dla mnie był mało przyjazny. Przeczytałam, ale bez emocji. 

 

Pisać odpowiedzialnie – mój zdecydowany faworyt numeru. Niezwykle zręcznie i lekko napisana prawdziwie fantastyczna i pełna humoru opowieść. Jak już mi się wcześniej wypsnęło, znalazłam w tekście sporo cudnych zdań i sformułowań.  

 

Śpij robaczku, śnij – ciekawie opowiedziana historia, która zwłaszcza na płaszczyźnie snu nieźle buduje napięcie i utrzymuje zainteresowanie czytelnika. Dobry tekst. 

 

Butzenmennema – przepraszam, ale tego nie zrozumiałam. Może zabrakło mi jakiejś wiedzy, która otworzyłaby mi oczy na jakieś niuanse i podpowiedzi. 

 

Odprysk – kolejny dobry tekst. Ciekawa wariacja na temat znanego przesądu. Narracja pierwszoosobowa  nie zdradza wszystkiego, a pokazuje po kawałku, w interesujący sposób. 

 

Pacjenci śpią – szkoda, że nie ma jakiegoś dreszczyku, same słowa pielęgniarki, to jednak mało. Tekst pozostawia przez to pewien niedosyt. 

 

Wszystkie powyższe opinie są moje, prywatne i subiektywne, więc wiecie ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąca. Nawet mi się podoba Twoja prywatna i subiektywna opinia. ;-)

Babska logika rządzi!

Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wyjątkowo dydaktyczne, za wiele wykładu... Hmm. Zawsze można wstępniaka pominąć... Wstrzemięźliwość w ocenianiu też jest sprawą względną. Kiedyś gdzieś coś czytałem o zróżnicowaniach tak zwanych gustów, czy jak to się inaczej nazywa...  :-)

<><><>

Zaskoczyłaś mnie, śniąca

Czym, Adamie?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zdaniem o “Pacjentach”. Kto uległ wypadkowi? Jakie w ich kraju są przepisy? Chciałabyś znaleźć się na miejscu lekarza?

 Może to moja wina, ale z zapowiedzi (fragment na FB), nastawiłam się na dreszczowiec, na straszną historię nie z tego świata, która wydarzyła się nadzwyczaj cichą nocą w szpitalu. I tego szukałam, więc na wszystko inne nie zwracałam uwagi. Po Twoich pytaniach łapię, o co chodziło, a co mnie – szukającej w tekście czegoś innego – umknęło. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czy dreszczowiec to tylko przerażające wycia duchów czy innych diabłów, dzwonienie łańcuchami, urywanie głów i tak dalej  i dalej? Czy potrzeba niemal zabijającego strachu, żeby trauma wyłaziła z pamięci, nie chciała sczeznąć do końca życia? Tak, wiem, niby wszystko można zracjonalizować, wyprzeć – ale to teoria i zawsze istnieją tacy, którzy wymienionych sztuczek nie potrafią wprowadzić w czyn.

Nie. Nie. Z resztą też się zgadzam. Po prostu sama wpadłam we własną pułapkę wymyślonych przeze mnie oczekiwań. Mam nauczkę, żeby czytać, co autor zaproponował, a nie na siłę doszukiwać się swojej wydumanej wizji.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ależ po co ta samokrytyka! Wszyscy popełniamy, z automatu, takie i podobne pomyłki. Jest na to sposób – no, ja mam taki sposób: poczytać ponownie za trzy dni. Jeśli nie całość, to te fragmenty, które wzbudziły wątpliwości.

Pozdrawiam – Adam

Witajcie! – miałam przyjemność współpracować z ekipą nad tym magazynem, więc to chyba jest najlepszy wątek, na ten post, szczególnie, że chciałabym Wam także zadać pytanie o odbiór okładki (jako jej autorka).

Najlepsza była okładka nr 1. Jest też nadzieja, że kolejna będzie lepsza. Postaraj się Gorio.

Okładkę nr 1 robiła Drewian (z grupowymi poprawko-sugestami), prywatnie moja siostra, więc się bardzo cieszę, iż się podobała. :) Jako jedyna nie była malowana/rysowana od zera

Najlepsza była okładka nr 1.

To już kwestia gustu. Mnie najbardziej podobała się druga. Nie umiem powiedzieć, dlaczego, bo jest przecież jasna i wyraziście kolorowa, a ja potrafię bardzo lubić mroczne, ciemne i bardziej monochromatyczne obrazki.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Druga akurat była moja. A mnie osobiście najbardziej podobała się okładka czwartego numeru – i tę akurat robiła Goria. 

Vyzarcie, mnie Twoja najbardziej się podobała. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

O, plebiscyt ;-) To i ja się dorzucę! Zdecydowanie 2!

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

:-)  Kurka wodna, nie skłócajcie nam grafików! Wszystkie okładki są piękne!  :-)

:D – nie skłócą. Jaś i magiczna fasola wspinająca się do nieba, to absolutna klasyka dzieciństwa, od baśni, przez film Walta Disneya i późniejsze. Nawet nie ma co z tym archetypowym obrazem konkurować :D. :) O co z resztą nie chodziło, tylko o odbiór.

 

To ja, żeby grafikom dogodzić, napiszę, że najbardziej i tak samo bardzo, bardzo, podobały mi się 2 i 4. :)

Okładka ostatniego numeru “Silmarisa”? Bardzo słaba. Czerń bije po oczach, i nic więcej.

Pozdrówka.

Ocha: – :)

RogerRedeye: – Jeśli udało mi się uzyskać efekt czerni bijącej po oczach, to duże osiągnięcie. :)  Opisywane przez ciebie “bicie po oczach” jest raczej zarezerwowane dla intensywnej, jaskrawej: zieleni, różu, czerwieni, żółci, pomarańczu czy czystej bieli. Także dziękuję, za mimowolny komplement. :) Chyba, że takie postrzeganie wynika z choroby oczu skutkującej dolegliwościami opisanymi w twojej nazwie? Jeśli tak, to szczerze współczuję i doradzam wizytę u okulisty, bo z chorobami oczu nie ma co igrać.

:D

A mi się podoba. Ładnie zaserwowana mieszanka techniki i baśni.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A mnie dla odmiany najbardziej podoba się trzecia okładka :)

Goria  – tylko bez głupawych złośliwości, proszę. Prosiłaś o opinię w sprawie okładki, otrzymałaś.  Okładka przedstawia coś związanego ze świętami, pomysł może i ciekawy, tyle, że konia z rzędem temu, kto odpowie na pytanie, czemu całość jest utrzymana w czerni. Bez sensu. A sam zestaw elementów graficznych bardzo mocno sztampowy.  Okładka kompletnie wyprana z emocji. Patrzy się na nią i człowiek się zastanawia, o co tu właściwie chodzi?

Tyle, obojętnie, czy ktoś jest czerwonooki, czy zielonooki.

RogerRedeye – nie wiem, gdzie doszukujesz się złośliwości. Ciemno-szary nazywany przez ciebie czarnym nie ma w zwyczaju “walić po oczach”, chyba, że ma się problemy z oczami bądź fatalny ekran. Dałam ci normalną odpowiedz, nie złośliwą i do tego troskliwą radę. Nic więcej nie mogę zrobić. Chyba, że faktycznie udało mi się osiągnąć efekt walenia po oczach kolorami niemającymi takich właściwości, co byłoby już pewnym osiągnięciem. Niezamierzone komplementy są najszczersze. Natomiast całość jest utrzymana w czerni, aby płatki śniegu się ładniej wybijały i by podkreślić to, że jest to zimowa okładką. To teraz poproszę konia z rzędem :). Najchętniej czarnego, rząd w kolorach czerwieni i srebra :), tak, aby pasowało do okładki.  Fryzyjczyk albo konik polski, bo te są śliczne i odporne :).

Zalth, funthesystem – no i dobrze. Czyli ogólne podejście w magazynie do okładek jest dobre? Tzn. różne podejścia i zostawianie artystycznej wolności twórcom w granicach tematyki pisma?

A mnie dla odmiany najbardziej podoba się trzecia okładka :)

Dzięki! Przywracasz mi wiarę w... eee, we mnie. ;) Albo w siebie, jak kto woli. :)

Sorry, taki mamy klimat.

Sethrael – nie dość, że się podoba, to jeszcze nie wywołuje krytyki, iż jest beznadziejna jak moja – to dwa plusy :)

A dwa plusy dają...? :D

Sorry, taki mamy klimat.

Początek haftu krzyżykowego? :)

Mały cmentarzyk.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Oj tam, dwa plusy to ocena w górę. Ale czasem dopiero trzy. ;-)

Babska logika rządzi!

Premiera kolejnego numeru magazynu „Silmaris” jak zwykle trzynastego! Tradycyjnie bez opóźnień. I jak zawsze z dużą dawką dobrej treści. ;)

Przypominam, że zapowiedzi w postaci fragmentów nadchodzących opowiadań, artykułów i wywiadów pojawiają się na naszym FP: https://www.facebook.com/MagazynSilmaris/

 

 

Sorry, taki mamy klimat.

Ale śliczna okładka!

Dzięki! Vyzart z pewnością się ucieszy, gdy tu zajrzy!

Sorry, taki mamy klimat.

No, okładka super :)

Tylko nie "Tęcza"!

Teksty też niczego sobie :P

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

^^

Sorry, taki mamy klimat.

Ja tak nietypowo, bo dziś tylko wywiad i trochę publicystyki (ja i publicystyka!). Reszta dopiero się czyta :)

 

Wywiad zainteresował mnie w zasadzie tylko z jednego względu – byłam ciekawa, co opowie o sobie i swojej książce autorka publikująca w NR. No cóż, po lekturze mam więcej pytań niż przed, polało się trochę wody, a mało było konkretów, ale to może dlatego, że zaczęłam czytać z pewnym określonym nastawieniem. Nie mnie jednak oceniać pewne rzeczy (w tym taką, a nie inną formę wydania powieści). 

 

Kiedy rzeczywistość… – Jacka mogę czytać cokolwiek i wiem, że będę zadowolona, zwłaszcza że opowiada zawsze w tak przyjemny i wciągający sposób, że nie można się od lektury oderwać. Parafrazując więc: “mam nadzieję, że kiedyś może nastąpić ciąg dalszy”. 

 

I niespodzianka – recenzja! Chodzi o Fantom. Gdy przeglądałam zawartość Silmarisa, w oko wpadła mi forma tej recki – czyli dyskusja Ani i Krzysztofa. Rewelacyjna sprawa. Takich recenzji mogę czytać więcej. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, śniąca, za opinię w ogóle, a za miłe słowo o recenzji “Fantomu” w szczególe ;-)

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Skończyłam ostatnie opowiadanie. Kilka słów więc się należy. Zacznę od konkursowych tekstów. 

 

Gdzie diabeł nie może – bardzo, bardzo podobała mi się padająca noc. Ale nie spodobał mi się diabeł – wybitnie nie w moim guście, co – stety, niestety – zaważyło na odbiorze całokształtu. Nie powiem, że się nie podobało, ale pozostawiło mnie w pełni obojętną. 

 

Dzieci bez opieki – przepiękna bajka-niebajka. Na początku trochę się martwiłam, że za słodko, ale Michał doprawił swoje danie dalej wyśmienicie, mieszanką, która może nie każdemu przypadnie do gustu, ale mnie zachwyciła. Mój zdecydowany faworyt wśród konkursowych tekstów, które zdążyłam poznać. 

 

Pokuta – aż zerknęłam do poprzedniego numeru, żeby ponownie przeczytać opinie jurorów o tym tekście. Bo nie łapię, co jest w nim takiego urzekającego. Niby końcówka powinna wyjaśnić walnięciem w łeb, ale u mnie spowodowała tylko wzruszenie ramion. Nie twierdzę, że coś jest nie tak, tylko najwyraźniej nie trafiło w mój gust.

 

Syndrom lustereczka – oczekiwania spełnione w 101% :) Beneria nie zawiodła (ani jej duchowa Mama-Autorka). Bardzo, bardzo dobra lektura. Mój faworyt numeru. 

 

Szczurołap z Hameln – bardzo ładnie i dobrze napisana, szkoda tylko, że stara i znana historia. Gdyby nie warsztat, który czytało się dobrze, chyba bym tylko przeskanowała wzrokiem. 

 

I tu mała refleksja. Na przykładzie Syndromu... widać, jak można na kanwie dobrze znanej opowieści stworzyć coś zupełnie nowego, co wciągnie i pokaże historię z zupełnie innej perspektywy, pod innym kątem. 

 

Człowiek, który umierał tysiąc razy UWAGA! Tu mogą być SPOILERY! Moim skromnym zdaniem Autor przegiął nieco z zaje...fajnością bohatera. Wszystko szło mu jak po maśle, bez problemów, bez potknięć. Aż było to nudne. Gdy w końcu w zamku coś zaczęło się dziać, to znów cudownym sposobem się wywinął. To pierwszy zarzut. Drugi to wywód w końcowej części – tłumaczenie o niemożności przepowiadania przyszłości. Dla mnie nudne, bo oczywiste. I bardziej mi się podobało w wydaniu Andre Norton (tylko nie pytajcie, w której książce, bo nie pamiętam już po tylu latach). Co uważam za zaletę – sam pomysł i poruszony temat. 

 

Wojna Izy – Hmm, początek mnie zadziwił swoją prostą bajkowością. A potem zostałam zaskoczona brutalnością i brudem. Gdy się otrząsnęłam, zostałam wciągnięta w historię. Nie wiem, jak to napisać. Z jednej strony nie podobał mi się przedstawiony świat – zbyt paskudny, ale z drugiej, nie dało się przestać czytać. 

I pytanie techniczne – czy “Woj.na Europy” z tą kropką w środku słowa, to chochlik drukarski, czy jakaś dziwna celowa forma? 

 

Krzywa Kocha – a ten tekst mnie zmęczył. Zmęczyły mnie określenia jak entrans, czy wszystkie sub-coś -tam, zwłaszcza w kontraście do tak prostych, zwykłych, nic nie mówiących rurek. W odniesieniu do tych ostatnich raczej oczekiwałabym jakiejś fajnej, nietypowej, chwytliwej nazwy. Rozpraszały też te wszystkie ucieczki myśli (zwłaszcza zwracanie na to uwagę przez samego bohatera). Gdyby nie to, tekst mógłby być naprawdę fajny. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca... hmmm... heart

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dzięki, śniąca, za opinie ,komentarze i poświęcony czas!

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Proszę bardzo i polecam się na przyszłość. 

Poza tym dla mnie czytanie Silmarisa (nawet jak pomarudzę na niektóre teksty), to zawsze przyjemność. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca, “Woj.na” to jakiś złośliwy chochlik. Jak gadzina to zrobiła?

Babska logika rządzi!

Chochliki tak mają i nikt nigdy nie wie, jak to robią. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca to jest, cholera, solidna firma. Dzięki!

Sorry, taki mamy klimat.

A dostanę jakiś dyplom dla najwierniejszego czytelnika? ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pomyślimy o odpowiednim wyróżnieniu!

Sorry, taki mamy klimat.

Żartowałam :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Za dziesięć dni premiera kolejnego (szóstego) numeru kwartalnika „Silmaris”. Na naszym FP znajdziecie pojawiające się każdego dnia zapowiedzi z fragmentami nadchodzących opowiadań i artykułów. Polecamy!

https://www.facebook.com/MagazynSilmaris/

Sorry, taki mamy klimat.

Szósty, bezpłatny numer kwartalnika „Silmaris” gotowy do pobrania! Znajdziecie w nim aż dziesięć opowiadań, tyle samo recenzji oraz dwa artykuły. Ogrom fantastycznej treści zamkniętej w prawie dwustu stronach. Pobierajcie, czytajcie, oceniajcie. Życzymy miłej lektury!

 

Link: http://silmaris.pl/silmaris-32017/

 

 

 

Sorry, taki mamy klimat.

Świetna okładka!

 

Korzystając z okazji, chcę podziękować Katii za ilustrację do mojego opowiadania, która idealnie oddaje moją dziwną wizję :) 

Ja też skorzystam z okazji i podziękuję za ogromną recenzję. Będzie tego z 10k znaków! Że też się autorce chciało. :)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Świetna okładka!

 

Dzięki!!!!!! :* 

Sorry, taki mamy klimat.

---> funthesystem. Może i dziwna, ale daleka od granicy przejścia dziwności w dziwaczenie, a przede wszystkim interesująca dla tych, którzy lubią zadawać dziwne pytania.

---> Dzikowy. Najwidoczniej stopień zainteresowania danym dziełem nie pozostaje bez wpływu na obszerność jego omówienia.  :-)

» Świetna okładka”.   --->  Wiadomo, kto malował... 

Przyjemności z czytania życzę.

Adamie, dopiero po Polconie: antologia ciągle czeka na zakończenie prac nad prelekcją. Więcej się czytało beletrystyki, gdy miałem niesprawny samochód i na ekskursje konwentowe ganiałem koleją.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

:-) Zepsuj samochód... :-)

Czas to nasz wspólny kłopot. Nie znam nikogo, kto ma go za wiele...

Dlaczego nie ma spisu treści albo chociaż zestawienia nazwisk autorów z danego numeru na podstronie, do której odsyła link? Myślę, że szereg osób chętniej kliknie i pobierze, jak np. zobaczy znajome nazwisko.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Będzie tego z 10k znaków! Że też się autorce chciało. :)

Chciało się, chciało ;) Do 10K nie dobiłam, ale prawie.

 

Joseheim: poprawione.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dopiero doczytałem, że to Twoja recka. Dzięki, część uwag uwzględnię w drugim tomie. Ale nie wszystkie. ;)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Fun, przeczytałem. Z tą dziwnością przesadzasz. Bardzo czytelny i wciągający tekst. Bez noworocznych fajerwerków, ale nieszablonowa i bardzo przyjemna lektura. Graty. :)

To teraz, Blackburnie, czas na “odwet”, czyli Twoje opowiadanie, które zassie  uwagę  funthesystema.

Bardzo bym chciał, może kiedyś uda się napisać wciągające funa i kompletne opko. ;)

Lawirując i kombinując w labiryncie zaległości i nowych zadań i rzeczy do zrobienia na już (a najlepiej na wczoraj), udało mi się przeczytać nowy numer Silmarisa. 

 

Po pierwsze – gdzie się podziały wywiady? Albo chociaż jeden...

 

Po drugie – cieszę się, że Jacek Łukawski zapowiada kolejną część gawędy, będzie na co czekać. Podoba mi się zarówno styl opowieści, jak i przedstawiane ciekawostki. Przyznaję, że z tych morskich nie znałam wcześniej żadnej.

 

Po trzecie – dla mnie główna zawartość, czyli opowiadania (jakby ktoś marudził, że może piszę zbyt enigmatycznie, nie odnosząc się do konkretów – nie chcę spoilerować): 

 

Puste metafory –  szalenie satysfakcjonująca lektura zaraz na początku magazynu. W pierwszej chwili latające wokół ludzi kolorowe kule mnie zdziwiły, ale szybko do nich przywykłam, a “postać” Łukasza to wisienka na torcie. Przewrotna końcówka idealnie zamyka całą historię. 

 

Jedlova – sympatyczna opowiastka, ale nie budząca jakichś większych emocji. Największy zarzut mam do reakcji Milana na sytuację, w jakiej się znalazł – jest jakoś zbyt opanowany, mało zdziwiony i bez mrugnięcia okiem akceptuje to, co się dzieje (no może z wyjątkiem samej próby zabrania go w drogę).

 

Droga przez mękę –  z jednej strony ucieszyłam się na myśl o ponownym spotkaniu z fantastyczną parą, ale ostatecznie jakoś było mniej zabawnie niż poprzednio. Nadal lekko, nadal z humorem, ale boków już nie zrywałam. Może po prostu mój apetyt urósł za bardzo? ;)

 

Z nocą polarną pod rękę – hmm, znów nie wiem, co napisać... ;) 

 

Jesienne czereśnie – ten tekst miałam okazję czytać już wcześniej i cieszę się, że Kotik przypomniał o swoim istnieniu. Szkoda tylko, że ponownie rozbudził tęsknotę za dalszymi dziejami chłopaka, a o tych jakoś cicho... Wracając do opka – zazdroszczę Autorce pomysłów i wyobraźni na ciekawe splatanie pomysłów, intryg i wątków.

 

Joie de vivre noire –  zaczyna się bardzo klasycznym motywem i dlatego nie umiem się zdecydować, czy mi to się podobało, czy nie. Z jednej strony ma to swój urok (przed oczami stawały mi od razu sceny ze starych filmów), z drugiej już od początku w pewnej części wiadomo jaki będzie dalszy schemat opowieści. Ostatnie zdania jak dla mnie są zbyteczne – wyłożonej tam łopatologicznie kwestii bardzo łatwo można się domyślić. 

Za to przepiękna ilustracja – mój faworyt tego numeru :) 

 

Sprawa Dariusza G. – to opowieść z rodzaju tych, które wzbudzają u mnie niepokój i dreszcze. Niby nic kosmicznie niezwykłego, a nie można się oderwać i cały czas człowiek myśli “Czy Darek z całą pewnością robi dobrze? A może źle coś interpretuje i fatalnie wpływa na przyszłość?” Zakończenie zaskakuje i niejako potwierdza moje obawy, że nie da się w żadną stronę przewidzieć, jak może skończyć się zabawa z przeznaczeniem. 

 

Napad – czegoś mi tu zabrakło. Wiem, że szort, że limit znaków, ale pozostaję po lekturze z uczuciem pewnego niedosytu. Przez większość tekstu dwie laski rozmawiają o napadzie na jedną z nich. A z tej rozmowy jak dla mnie nic nie wynika, a z pewnością nie odpowiedź na pytania – czy istnienie wampirów w tym świecie jest normalne? Czy zwykli ludzie o nich wiedzą? Brak tej wiedzy uwiera mnie, bo nie umiem się zdecydować, czy uznać rozmowę i postawy obu dziewczyn za wiarygodne, czy nie. 

 

Życie pod psem – ten tekst mnie nie poruszył, przeszłam obok niego obojętnie. W trakcie czytania czekałam, aż zacznie się dziać coś specjalnego, coś, co przyciągnie uwagę, rozbije bank, powali w jakiś sposób. A tu nic. Zwykłe i bardzo wprost odwrócenie ról opiekunów i podopiecznych, które do mnie nie przemówiło. 

 

Jak na sznurku – zbyt zaplątane jak na mój gust. Dało się śledzić fabułę, ale moim zdaniem za bardzo to wszystko było rozmyte w słowotoku, który do niczego nie prowadził, ani niczego nie ukazywał, a wręcz motał. A może ja w nim nie dostrzegłam tego, co powinnam? 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca, wywiady wrócą. Redakcja też miała wakacje ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Uff, odetchnęłam z ulgą :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

===> śniąca. Ale jak brzmi pytanie, o którym piszesz w innym temacie?

O wywiady :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Siódmy, bezpłatny numer magazynu „Silmaris” gotowy do pobrania! Znajdziecie w nim aż jedenaście fantastycznych opowiadań (nasz rekord), dwa artykuły, wywiad oraz garść recenzji. Jest też ogłoszenie nowego konkursu! Pobierajcie, czytajcie, oceniajcie. Życzymy satysfakcjonującej lektury!

 

Sorry, taki mamy klimat.

Ale mam cudną ilustrację przy swoim opowiadaniu. Gosiu – dziękuję!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję blush – twoje opowiadanie ma magiczny klimat po prostu!

Ciekawy konkurs ogłoszono. Może uda się coś napisać, a jak nie, to i tak będzie co czytać. Naprawdę inspirujący temat. 

 

Super :D

Wreszcie! :)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

blush

Sorry, taki mamy klimat.

To ja tylko wspomnę, że za kilka dni wychodzi “Silmaris” numer specjalny ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nadrabiam zaległości: 

 

Plungwa – czytając ten tekst czułam się, jakbym sprawdzała znajomość obcego języka, którego dopiero zaczęłam się uczyć. Niby pojedyncze słowa rozumiem, ale jakoś nie składają mi się w jedną, pokazującą coś logiczną całość. To opowiadanie jest dla mnie zbyt wydumane, zbyt odjechane poza granice przemawiających do mnie klimatów.

 

Dziura w płocie – jak zawsze w przypadku Autorka opowieść napisana przepięknym językiem i stylem. Kilka liter, kilka słów i przed oczami miałam i stary domek, i połamaną jabłoń i kolorowe, magiczne Zapłocie. Bardzo ciekawie odmalowane zostały i postaci Zapłocia i przemiana Michaliny. Dobra opowieść z morałem, którego nie będę tu zdradzać.

 

Trzeba słuchać – No tak, zawsze wiedziałam, że nie należy ufać żadnym wróżbom i przepowiedniom. A Autorka, w typowym dla siebie nieco pieprznym stylu, tylko potwierdza moje przypuszczenia za pośrednictwem tej wielce ciekawej i na swój sposób zabawnej opowieści. I chociaż nie ma tu moich ulubionych krasnoludzich bohaterów, za to są inni, którym niczego nie brakuje, którzy żyją własnym życiem.

 

Zanim nadejdzie dzień – Nie za bardzo mogę się zdecydować, co napisać o tym opowiadaniu. Nie porwało, ale też dało się spokojnie przeczytać. Taki średniak.

 

Na drugą stronę – Zastanawiam się, o co tu chodziło, co to miało być. Mam tak zawsze, gdy zanurzę się w opary absurdu, a tego w tekście nie brak. Na szczęście w tym opowiadaniu absurdu jest w miarę strawna dla mnie dawka, więc nawet udało mi się przeczytać je w całości. Przyznaję też, że scena z Głodem nawet mnie nieco rozbawiła. Szkoda tylko, że Autor zaraz na dzień dobry musiał zaserwować niefajny wulgaryzm, dodatkowo wkładjąc go w kwestię kobiety. A jest przecież o wiele przyjemniejsza stara, dobra cholera, która by w tej sytuacji w zuepłności wystarczyła.

 

Legenda Suchego Strumienia – bardzo ładnie plastycznie napisana opowieść. Podobały mi się metafory i porównania. Jednak z czymś innym mam drobny problem. Narratorka wspomina Mirien i dziecko, jakby spotykała je nie po raz pierwszy. Zna imię zrozpaczonej kobiety, wie, że już nie ma czym płakać. O płaczu dziecka z kolei pisze tak, jakby słyszała je regularnie od jakiegoś czasu, a nie od chwili. A jednak narodziny legendy zdarzają się raz i to spotkanie też powinno być jednorazowe. Coś więc tu mi się nie zgrywa.

 

Inkluz – Bardzo sympatyczna bajka. W sam raz dla dzieciaków – i stylem i fabułą. A ciocię Zosię od razu polubiłam – za tę maszynę do pisania. Świetny zakup.

 

Sztormy – Pierwsze, co mi się, nasuwa po lekturze, to pytanie: kim, u diaska, są rinnoni? Jakiś rodzaj elfów? Goblinów? Czy jakieś inne stwory? Skoro w odróżnieniu od nich mieszkańcy wioski (czy generalnie krain poza Etmeriel) to ludzie, to rinnoni ludźmi raczej nie są. I tego brakło mi w tym tekście – słowa wyjaśnienia. Ciekawie dobrany tytuł, gdy w akompaniamencie i towarzystwie realnego sztormu, ma też miejsce drugi – w duszach i sercach, co zostało niezgorzej pokazane. Całkiem dobry tekst.

 

Enigma – sympatyczny tekścik, nie powiem. Uśmiechnęłam się kilka razy. Fajnie pokazany świat oczami dzieciaka. Tylko jedno podstawowe pytanie – gdzie tu fanatstyka? Przyzwyczaiłam się, że Silmaris to magazyn fanatstyczny…

 

Pies Pański – Trochę mnie ten tekst zmęczył. Sprawnie napisany, ale jak dla mnie miejscami przegadany. Miałam momentami wrażenie, że Autor po raz przysłowiowo setny powtarza pewne informacje. Doceniam za to pokazanie, chwilami dość drobiazgowo, oczami Hermana części życia klasztornego. I przyznaję, że spokojny ton i powolne tempo opowieści idealnie zgrywa się z nim klimatem.

 

Pospolity paradoks – Napisane ciekawym stylem i językiem. Tak niecodziennie. I szkoda tylko, że za formą nie poszła treść. Na początku jeszcze było fajnie, można się było uśmiechnąć pod nosem, gdy np. opisywane było działanie prowizorek. Później ten humor się gdzieś rozmył. Szczerze, to jako czytelnik połowę tekstu bym wyrzuciła jako kompletnie zbędną. Na przykład cała rozmowa doktor Joli z szefem, który proponuje jej nowe stanowisko. Zamęczył mnie ten pusty dialog. Ostatecznie skanowałam ten fragment wzrokiem, by szybciej go mieć za sobą. Podobnie ma się rozmowa Joli z profesorem – pełna dyrdymałów i oczywistości. Niby wkomponowuje się w styl całej historii, ale nudzi rozwleczeniem. I dochodzenie do ostatecznej konkluzji, czym jest ostatni świat, jest moim zdaniem nadmiernie przeciągnięte.

 

 

Kiedy rzeczywistość… – Trzecia część gawędy Jacka jak zwykle trzyma poziom. Aż chce się czytać dalej, więc mam nadzieję, że to jednak nie jest koniec.

 

Bohaterski duch Północy – W opowieściach Łukasza Malinowskiego czuć jego duszę naukowca. Widać, że doskonale wie, o czym mówi i pisze. A że opowiada o Północy, która i mnie jest bliska, to tekst po prostu pochłonęłam.

 

No i jeszcze słowo na temat wywiadu. Bardzo się cieszę, że mogłam go przeczytać. Aczkolwiek Martę już nieco znam, to zawsze miło poczuć się jak przy rozmowie ze starym przyjacielem i nawet dowiedzieć się jakichś nowych drobiazgów na jego temat.  

 

PS. W Starucha bawić się nie będę i nie usterek nie liczyłam, ale w oczy rzuciło mi się kilka miejsc, w których jakiś chochlik drukarski wrzucił kropkę czy przecinek w środek słowa ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca jak zwykle niezawodna. Dzięki w imieniu wszystkich przeczytanych i omówionych.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Śniąca, Ty jednak wymiatasz. Dzięki za opinię oraz za wysoką ocenę numeru na LC. Co zaś się tyczy Enigmy: niby fantastyki nie ma, ale klimat magiczny, ha! No i od początku w odezwie do Autorów informujemy, że przyjmujemy również obyczajówki i kryminały bez elementów fantastycznych w fabule, o ile tekst będą po prostu dobre.

Sorry, taki mamy klimat.

No i od początku w odezwie do Autorów informujemy, że przyjmujemy również obyczajówki i kryminały elementów fantastycznych w fabule, o ile tekst będą po prostu dobre.

No wiem, wiem przecież. Ale ponieważ dla mnie liczy się w zasadzie tylko fantastyka (poza pozycjami nie będącymi beletrystyką), to tak sobie marudzę. Co nie znaczy, że nie doceniam dobrego tekstu :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wklejam tu informację z silmarisowego profilu, bo może ktoś jeszcze nie wie, że jest bajkowy konkurs!

Zgodnie z zapowiedzią zamieszczoną w numerze specjalnym „Silmarisa” uruchamiamy konkurs na najpiękniejszą Silmarisową bajkę. W dniach od 4 stycznia do 10 lutego 2018 roku możecie oddać głos na tę, która Waszym zdaniem jest najlepsza. Głosujecie, wpisując tytuł bajki oraz nazwisko Autora w komentarzu do niniejszego ogłoszenia. Nagrodą dla Autora, który otrzyma największą liczbę głosów, będzie książka „Myszka Hania”. Spośród głosujących na zwycięską bajkę wylosujemy osobę, która otrzyma „Marchewkowy budyń” (czyli wydanie specjalne naszego magazynu) w postaci książki. Ale to nie wszystko – wylosujemy spośród pozostałych Autorów i pozostałych głosujących po jednej osobie, która otrzyma nagrodę pocieszenia. Wyniki postaramy się ogłosić w Walentynki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Sorry, taki mamy klimat.

yes

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Urządzam akcję: “Zapytaj Pilipiuka” do najbliższego numeru magazynu. Może jest coś o co chcielibyście zapytać Wielkiego Grafomana?*

 

*Pamiętajcie, że to idzie “do druku”, więc miejcie litość... ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Hmm, no można by w końcu się dowiedzieć, ile lat ma Semen Korczaszko :P

Ósmy, bezpłatny numer magazynu „Silmaris” gotowy do pobrania! Znajdziecie w nim osiem opowiadań, dwa artykuły, garść recenzji oraz wywiad z Andrzejem Pilipiukiem!

Życzymy udanej lektury!

Sorry, taki mamy klimat.

 

Uwaga, uwaga! Konkurs dla nocnych strzelców ;)

 

Jako, że przysłaliście już do działu prozy 199 tekstów ogłaszamy, że opowiadanie numer 200, które znajdzie się na naszej skrzynce, zostanie przeczytane poza kolejką i – jeśli przejdzie w głosowaniu – ma szansę trafić jeszcze do numeru wakacyjnego.

 

Tak więc otwierajcie szuflady, foldery i pliki, czas start!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

ogłaszamy, że opowiadanie numer 200, które znajdzie się na naszej skrzynce...

Byłam przekonana, że nadsyłane opowiadania trafiają do skrzynek, a nie na nie.

Opowiadanie, które znajdzie się na skrzynce, łatwo może z niej spaść i nigdy nikt go nie przeczyta. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, twoją walka o poprawność językową jest chwalebna, ale to nie jest fizyczny sześcian i mówi się na skrzynce e-mail...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A czy ja mówiłam coś o sześcianie?

Kiedy chciałam przeczytać nowe wiadomości, zawsze zaglądałam do skrzynki... Okazuje się, jak zwykle zresztą, że nie umiałam się zachować. :!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To nadal aktualne? Mam tekst. Chciałem go jeszcze ewentualnie poszlifować, ale może się nada i podczas redakcji uda się coś dopracować jeśli będzie trzeba?

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bo wiadomości są w skrzynce, podejrzewam, że "na" wynika ze skrótu myślowego dot. Adresu mailowego skrzynki. Jeśli ktoś znajdzie jakąś wykładnię byłoby super...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ależ namieszałem. Godzina późna, mózg zlasowany, każda sekunda wydała mi się istotna, posłałem tekst, po chwili sprawdziłem plik, Word wygasł, ucięło ostatnie zdanie gdy przerabiałem na doc. Katastrofa. Mówili spiesz się powoli, wspominali nawet, że gdy się spieszysz, to diabeł się cieszy, a nawet, że pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł. Z nerwów napisałem zaraz do redakcji poprawkę w wiadomości, w której ilość zaimków przekroczyła normy UE. 

A i tak pewnie byłem 221.

Oj, Ceterari, dałem się “podpuścić”​ jak greenhorn ;)

Po przeczytaniu spalić monitor.

O, taki zażarty bój mnie ominął, będą reedycje na 500, 1000 itd.? :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Jakąś reedycja będzie :-D. Mr. Marasie, nie wiem czy 221, ale w 200 nie trafiłeś, więc jeśli za jasności uznasz, że chcesz jeszcze podszlifowac z przyjemnością poczekamy na wersję B ;-) Nie widziałam słowa greenhorn od czasów Winnetou <3

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Dziękuję, Ceterari. Oczywiście, że podszlifuję i wyślę wersję B. Trochę mnie poniosło tym razem. Chciałem kuć żelazo póki gorące :)

Greenhorn właśnie z Winnetou się wzięło. Z modnej ostatnio prozy “więziennej”​ tę pozycję darzę wciąż największym sentymentem ;)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Ja też, zdarzało się, że kończyłam czytać tom i zaczynałam od początku :-P. Po to był konkurs, żeby kuć póki gorące i jednej osobie się udało.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Droga Redakcjo, Szanowni Autorzy, przepraszam, że tak późno. Jednak, jak mówi stare powiedzenie, lepiej późno niż wcale, prawda? ;) Grunt, że wyrobiłam się przed kolejnym numerem...

 

To tradycyjnie po kilka słów o opowiadaniach.

 

SMOKOWIĄZAŁKA – W moim prywatnym rankingu najsympatyczniejsze opowiadanie numeru. Wesołe, lekkie, napisane z werwą. Gryzelda kupiła mnie swoją nietuzinkową osobowością i pomysłowością od samego początku. Mam tylko jedno “ale” – początek, a właściwie wzmianka o królu, wydaje mi się zbędna. Nie widzę żadnego nawiązania do tego elementu w zasadniczej części tekstu.   

 

NIE CAŁKIEM KONIEC ŚWIATA – W sumie tekst nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia, pozostał obojętny. Może to przez fakt, że w zasadzie niewiele się dzieje, tylko gadają i gadają... Aczkolwiek trzeba przyznać, że zakończenie mnie lekko zaskoczyło, nie spodziewałam się takiego zwrotu. 

 

RODZĄC SIĘ W PONIEDZIAŁKI – Były momenty, gdy uważałam, że “tajemnice” wcale nie są takie tajemnicze i łatwo je przejrzałam (np. zabójstwo widelcem), ale też były i takie, gdzie nie mogłam się połapać. Ogólnie – oceniam jako tekst neutralny. Taka wariacja matrixopodobna, która ani mnie nie zachwyciła, ale też nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało. 

 

ZBYNIO – Szorcik zdecydowanie klimatem stoi. Jeśli wziąć pod uwagę samą wędrówkę Zbynia przez wioskę, to w trakcie czytania przypomniały mi się wakacje, które w dzieciństwie spędzałam na wsi, a na pajdę chleba ze śmietaną i cukrem aż mi ślinka pociekła. I zakończenie, które może komuś wydać się smutne, ja uznaję za w pewien sposób ciepłe i pozytywne. 

 

NIĆ ARIADNY – Rozbroił mnie mały fiat z kiwającym głową pieskiem. Ponieważ mam sentyment do tego, co odeszło już w przeszłość, urzekła mnie ta niezwykła retro-kolonia. I wszystko byłoby ok, ale przez chwilę zastanawiałam się nad zakończeniem i ostatecznie doszłam do wniosku, że jednak chyba mi się nie spodobało.  Wewnętrzny konflikt bohatera – zostać czy odejść – został potraktowany moim zdaniem zbyt lekko. Odbieram to jako pójście na łatwiznę. Pewnie, że każdy chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, ale zastosowane tu rozwiązanie jest jak dla mnie nudne. 

 

POTRZEBA SKORUPY – Straszne, makabryczne, jak dla mnie też nieco obrzydliwe. Gdybym się stołowała w fast foodach, to po lekturze tego tekstu przestałabym to robić. Jedyne, co mogę pochwalić, to to, że napisane jest sugestywnie. 

 

L’ENFANT SAUVAGE – Hm, po raz kolejny mamy wariację na dobrze znany temat. Nie jestem fanką tego typu opowieści, jednak muszę przyznać, że czytało mi się dobrze. Autor potrafił zaciekawić mnie tekstem, jak Abel sobą paryskie damy. 

 

KOD BŁĘDU – Śmierć najeźdźcom! – chciałoby się zakrzyknąć. Lubię takie samodzielne światy, które chcą i potrafią się bronić przed obcymi. Nawet jeśli Autorka nie zdradziła wszystkich sekretów Troi, to i lepiej – lekki dreszczyk emocji pozostał do samego końca. I nie wiem, czy to wstyd przyznać, ale kibicowałam nie Maksimowi i Kat, ale właśnie planecie. Naprawdę dobry tekst.    

 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Planeta pięknie dziękuje :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Dziewiąty, bezpłatny numer magazynu „Silmaris” gotowy do pobrania! Znajdziecie w nim opowiadania, artykuły, recenzje oraz wywiad, a właściwie garść mini-wywiadów.

Życzymy udanej lektury!

Sorry, taki mamy klimat.

Jeszcze nie czytałam, ale zdążyłam przejrzeć. Jest w tym numerze kilka grafik, które szczególnie mi się spodobały. Brawa dla ilustratorów. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Również jestem w Silmarisie z opowiadaniem Most wśród drzew. Tym bardziej zachęcam do pobierania, ponieważ ilustrację do tekstu stworzył mój znajomy :)

A ja jestem pośrednio – jest recenzja mojej książki napisana przez Anię Szumacher. I nie, nie jest to jedno wielkie kadzidełko i poklepywanie zaprzyjaźnionych plecków – recka jest uczciwa: pokazuje zady i walety. I to mnie bardzo cieszy!

Dzięki, Aniu i Silmarisie!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czyżbyś zapomniała o swojej polecance letniej lektury? ;) 

 

Belhaj, gratki! Czy to ten tekst, który kiedyś tam czytałam?  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Olu, o czym mówisz> jakoś nie mogę skojarzyć!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Książki na wakacje polecają pisarze polscy :) 

Akurat to z numeru zdążyłam już przeczytać.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A ja nawet tam nie zerknęłam. Dzięki, kochana!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

@Bemik – uff.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Śniąca, tak to ten sam tekst, choć ze zmienionym zakończeniem. Ponad rok dojrzewał na dysku, aż w końcu znalazł swoje miejsce :)

Z chęcią zobaczę, jaka jest różnica w zakończeniach.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Chętnie dowiem się, które uważasz za lepsze.

Dziewiąty, bezpłatny numer magazynu „Silmaris” gotowy do pobrania teraz również w wersjach EPUB oraz MOBI!

Życzymy udanej lektury!

Sorry, taki mamy klimat.

To znowu ja. Z kilkoma słowami o opowiadaniach.

 

MIECZ CZY BYĆ – bardzo miło było ponownie spotkać ulubionych bohaterów. I chociaż tym razem nie było tak zabawnie, jak wcześniej, to nie mam na co narzekać. Odrobina powagi nikomu nie zaszkodziła, a tekst czytało się wybornie. Fajnie też było zobaczyć Kaspara w pełni jego magicznych zdolności. 

 

PŁASZCZ Z FOCZEJ SKÓRY – ciekawa opowieść i ładnie napisana. Aczkolwiek dość szybko domyśliłam się powiązań między staruchą, nastolatką, jej ojcem i bohaterką historii opowiadanej przez tę pierwszą. I tylko jedna rzecz mnie raziła w trakcie czytania – kożuch. Wiem, że Autorka chciała uniknąć powtarzania słowa futro, jednak kożuch jednoznacznie kojarzy mi się z owczymi skórami i jakoś do foki nijak mi nie pasował. 

 

ISAPOSTOLOS – Autora znam z kilku innych tekstów, a wszystkie łączy jedno – przegadanie i rozwlekłość. Tak jest i tu – bohater idzie, idzie i idzie i snuje wspomnienia. Rozwodzi się nad tym, co było i w sumie teraz nie dzieje się nic. Do tego historyczne wstawki tylko wydłużają całość, jeszcze bardziej rozwlekając fabułę. Napisane nie jest źle, ale brakuje temu opowiadaniu pazura. 

 

SEX DOLL – Szybko można się zorientować, że bohater nie ma szans na normalny związek z prawdziwą kobietą, nie z Emmą przy boku. Zwłaszcza że wykonuje taki, a nie inny zawód. I chociaż, jeśli chodzi o związek właśnie, żadnego zaskoczenia nie było i rozwój Emmy też dało się przewidzieć, to czytało się całkiem dobrze. Lekturę uznaję za satysfakcjonującą. 

Tylko jeszcze na myśl przyszła mi jedna rzecz, czy raczej pytanie. Dlaczego każda sex doll, która pojawia się czy to w literaturze, czy filmie jest rodzaju żeńskiego? Przynajmniej ja się nie natknęłam nigdy na męską lalkę. 

 

ULEPIEC – Już to czytałam wcześniej :) Może tylko w ciut innej wersji. Po ponownej lekturze stwierdzam, że istota opowieści została, a zmiany wyszły na dobre. Fajnie Autorka zakręciła losami kobiet, czy raczej one same sobą zakręciły konkretnie. 

 

LUSTERECZKO, WYSŁUCHAJ PRZECIE – na widok tytułu przestraszyłam się, że to będzie kolejna wersja Królewny Śnieżki. Na szczęście okazało się, że tak nie jest. I chociaż bohater strasznie przynudzał i nie dziwię się reakcji odbicia, to opowieść była zajmująca. Dobre opowiadanie. 

 

MOST WŚRÓD DRZEW – I to też już znam :) Autor w ciekawy sposób opowiedział znaną rzecz. W sumie udało się mnie zaskoczyć, bo idąc cały czas utartym szlakiem, nie przewidziałam, że z traktu będą nici. To, że śmierć i trolla i żołnierzy była bez sensu – to było widać od razu, bo przecież troll chciał dobrowolnie odejść. Miałam przez chwilę nadzieję, że chociaż przynajmniej dziesiętnika palną w łeb i powiedzą, że to troll w ramach potyczki – należało mu się. Nowe zakończenie – lepsze. Jakoś tak od razu zrobiło się lżej, mniej paskudnie. 

 

NIC NADZWYCZAJNEGO – I kolejny znany mi tekst :) Jest tu kilka fajnych elementów (wętriżliningi czy owce za ekranem), co nie zmienia faktu, że nawet po ponownej lekturze nadal nie bardzo wiem, o czym czytałam. Tekst jak dla mnie jest zakręcony jak korkociąg i umyka mojemu pełnemu pojmowaniu. Jednak podróż przez ten surrealistyczny świat była na swój sposób przyjemna. 

 

KRÓLEWSKI POSŁANIEC – Napisane sprawnie, ciekawie. Podobała mi się postać Sadzy, nie spodobał mi się jej los. Całość pozostawiła mocne wrażenie dużego niedopowiedzenia. Kim był Sługa? Tego niby można się domyślać. Ale po co przybył i zaaranżował całą tę akcję? Czym był kamień? Ewentualnie – skąd kamień wziął się w szklarskim domu? 

 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dlaczego każda sex doll, która pojawia się czy to w literaturze, czy filmie jest rodzaju żeńskiego? Przynajmniej ja się nie natknęłam nigdy na męską lalkę. 

Gra popytu i podaży, jak sądzę. ;-)

Babska logika rządzi!

Bo kobiety są mądrzejsze?

 

;p

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Bo kobiety są mądrzejsze?

O, ten argument do mnie przemawia ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cóż za ordynarny seksizm ;P.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ja tam muszę wreszcie coś wysłać. Chodzi za mną opowiadanie przez duże O ;) i bardzo s-f. Może się uda?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nie gadaj tylko wysyłaj ;p

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Fajnie, że poznałaś, Śniąca. Dziękowałam Ci za betę już w wątku pochwalnym, ale podziękuję jeszcze raz :)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Nie ma sprawy, Fleur :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dopiero zauważyłem twój komentarz, śniąca. Fajnie, że nowe zakończenie się podobało.

Ciekawe czy pojawiły się jakieś inne recenzje w internetach, bo nie mogę namierzyć nic oprócz opinii na Lubimy czytać.

Nowa Fantastyka