- Hydepark: Zgadnij tytuł - zabawa

Hydepark:

inne

Zgadnij tytuł - zabawa

 

 

Nie uważacie, że przydałoby się tu trochę więcej rozrywki? Bo ja owszem. W końcu to jest dobra rzecz, ta cała rozrywka.

Wydumałem więc sobie, że pokażę Wam pewną fajną zabawę, która – co wnoszę z osobistych obserwacji i doświadczeń – elegancko się sprawdza w przypadku wszelkiego rodzaju e-społeczności: wciąga, bawi, uczy i integruje.

Pozwoliłem sobie trochę zmienić znane mi zasady, by zabawa bardziej pasowała do Profilu portalu i upodobań jego użytkowników. Niemniej, są one bardzo proste:

 

1. Pierwsza osoba (czyli, że ja), wrzuca w komentarzu cytat z jakiejś powieści/opowiadania/wiersza/piosenki/filmu/et cetera, albo screen (zdjęcie) z filmu/serialu. Najlepiej coś charakterystycznego.

 

2. Kolejne osoby zgadują w komentarzach, z jakiego dzieła pochodzi ów cytat/screen

a) Należy podać tytuł i – w wypadku utworu literackiego – nazwisko autora/wykonawcy

 

3. Pierwsza osoba, która odgadnie tytuł i (ewentualnego) autora, przejmuje pałeczkę i zadaje własną zagadkę na tych samych zasadach.

a) Przed zadaniem swojej zagadki należy poczekać, aż autor poprzedniej potwierdzi, że odpowiedź jest prawidłowa. Chyba, że:

b) Odpowiedź jest tak oczywista, że potwierdzenie staje się zupełnie zbędną biurokratyczną procedurą, której pominięcie uszczęśliwi wszystkich zainteresowanych.

 

4. Celujemy oczywiście w fantastykę, ale:

a) Jeśli ktoś wklei zdjęcie Cate i Leo uzupełniających kolekcję much na uzębieniu podczas wycieczki Titanikiem albo refren piosenki Boysów, to też nic się nie stanie, gdyż:

– Po pierwsze, że to tylko zabawa.

– Po drugie, nakładanie sobie niepotrzebnych ograniczeń jest głupie. I mogłoby skrócić żywotność zabawy niebotycznie.

 

5. Poziom może być – i będzie, jeśli się co do Was nie mylę – zróżnicowany jak formy życia w toalecie, i to jest dobre, a nawet zajebiste, ale postarajmy się jednak nie przeginać. Fragment piosenki Czteropaca albo Didżeja Stacha spod Strzechy, czy też zdjęcie nocnego nieba dające się dopasować do miliarda różnych filmów, wcale nie będzie fajną zagadką. Co nie znaczy, że nie powinniście zmuszać innych użytkowników do poważniejszego wysiłku intelektualnego. Ale wszystko w granicach rozsądku.

a) Gdyby zdarzyła się zagadka zbyt trudna, to można dorzucać podpowiedzi. Powiedzmy, ze dwie.

– Podpowiedzią może być tylko inny cytat lub zdjęcie z danego dzieła.

b) Nie widzę sensu narzucać jakiegoś określonego czasu, po którym trzeba/można dodać podpowiedź bądź rozwiązanie zagadki. W końcu każdy wchodzi na Portal kiedy ma ochotę i/lub czas. A z tym bywa różnie. Tak więc podpowiedzi zostawiamy w gestii autora zagadki. Dobrą sugestią, kiedy dać podpowiedź, może być blask pochodni odbijający się w dopiero co naostrzonych widłach należących do losowo wybranego przedstawiciela rozsierdzonego tłumu.

– Myślę jednak, że dwa dni na rozwiązanie danej zagadki to dostatecznie dużo. Nie ma co się rozwlekać. Jeśli przez ten czas nikt nie poda prawidłowej odpowiedzi, to autor wymyśla nową. Jeśli autor zniknie gdzieś na dłużej, to misja wymyślenia kolejnej zagadki wraca do poprzednika.

 

6. Pamiętajcie, że to jest tylko zabawa, więc gorąca prośba: nie oszukujmy. Wrzucić cytat-zagadkę do Internetu to żadna sztuka, ale po co to robić? Jak nie wiem, to pozwalam bawić się innym albo po prostu strzelam i trzymam kciuki, żeby nie wydurnić się za bardzo.

 

7. Bawcie się dobrze! Bo jak nie...

 

Peace!

 

Komentarze

obserwuj

Czytałam dziecku na wakacjach Edgara Allana Poe, mogę więc powiedzieć, że to brzmi zupełnie jak on. Ale że wielką fanką nie jestem, to za cholerę nie wiem, z czego to.

To Poe, ale żeby dopełnić rytuału, trzeba podać tytuł ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Jak się okaże, że to “Zakłada rodu Usherów” to Dj ma szczęście.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

DJ, nie ma szczęścia tym razem : D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

To na pewno nie jest “Zagłada...”, ale przyznam, że nie rozpoznaję opowiadania. Mam wrażenie, że je czytałam, ale to chyba żadne z tych najbardziej znanych?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

William Wilson.

Dinos, Twoja kolej ; D Drakaina, jedno z moich ulubionych tego autora ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

To sobie muszę przypomnieć, bo z ostatniej lektury jakoś pięć lat temu nie kojarzę...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Oto fragment.

 

W Polsce ograniczenie przestrzeni publicznej zaczęło się od kratowania korytarzy w wielkich blokach, zakładania domofonów w mniejszych domach czy wydzielania strzeżonych parkingów. W praktyce oznacza to, że wiele przejść, ścieżek i skrótów, którymi chodziłem przez lata, zostało zamkniętych i nadrabiam drogi, klucząc między obszarami sprywatyzowanymi, często prawem kaduka.

Kolejna porcja podpowiedzi.

 

Autor jest polakiem. Przez kilka lat był związany z Nową Fantastyką i pisał dla niej felietony. Powinno być łatwo. A książka jest zbiorem felietonów.

Nikt nie odgadł i już minęło kilka dni od ostatniej podpowiedzi, więc wrzucam nową zagadkę. Rozwiązanie poprzedniej to “Trzy końce historii, czyli Nowe Średniowiecze” Lecha Jęczmyka.

 

Nowa zagadka.

 

Zatrzymałem moje trupowate auto. Od Wisły wiało chłodem. W oddali budowano paskudne wiadro, zwane Stadionem Narodowym. Nawet stąd widać było dźwigi podnoszące jakieś detale. Dwa miliardy w błoto, a zabytki niszczeją. Kamienica stanowiąca cel mojej wyprawy stała samotnie, strasząc ciemnymi oknami i spalonym dachem. Zapewne przed wojną otaczała ją zabudowa, ale przyszły szkopy i zrobiły tu swój “ordnung”.

Następny fragment.

 

– Dzień dobry, Robert Storm, historyk – przedstawiłem się.

Cieć łypnął okiem, ale nic nie powiedział. Zaciągnął się jeszcze raz. Oceniłem jego wiek na tuż przedemerytalny, ale spojrzenie miał przerażająco bystre.

Strzelam, że Pilipiuk, ale co, to już nie zgadnę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Blisko, bo trafiłeś autora, to jeden ze zbiorów jego opowiadań, ale nie wędrowyczowych.

Nie wiem, który zbiór, ale to chyba o tym chłopcu na wózku, który zniknął?

Aneta uznaje Twoją odpowiedź, teraz ty zadajesz zagadkę.

 

A tytuł zbioru to “Wilcze leże”.

O, proszę! 

To ja dam też podobne:

 

Na ciężkiej płycie z litego brązu widniał krzyż, obok umieszczono godło państwowe i krzyż Virtuti Militari. Poniżej znajdowały się cztery nazwiska położone jedno pod drugim:

DR MICHAIŁ KOLCOV 1976-1901

DR JAN PRZEŹDZIECKI 1980-1901

MGR JAROSŁAW NOWICKI 1981-1901

MGR STEFAN BARCZ 1969-1901

POLEGLI PODCZAS TESTOWANIA NOWYCH TECHNOLOGII

ODDALI ŻYCIE ZA OJCZYZNĘ

Czyżby Autor ten sam, “Operacja Dzień Wskrzeszenia”?

Babska logika rządzi!

Tak :)

No to teraz z innego kraju:

Snow uśmiecha się i po raz pierwszy zauważam jego usta. Spodziewałam się ujrzeć wargi jak u węża, czyli w zasadzie całkowity brak warg. Tymczasem są obfite, z przesadnie naciągniętą skórą. Mimowolnie zaczynam się zastanawiać, czy prezydent przeszedł operację plastyczną, żeby stać się bardziej pociągający. Jeśli tak, to niepotrzebnie zmarnował czas i pieniądze.

Babska logika rządzi!

“Igrzyska śmierci” Collins?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ciepło, ale to nie to.

Babska logika rządzi!

Kurczę, ja też myślałam, że to... Któryś dalszy tom?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Aha, aha...

Babska logika rządzi!

W pierscieniu ognia? Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Tak! Bierz pałkę w dłoń. ;-)

Babska logika rządzi!

“Laskę krzepko dzierży w dłoni”– nie można tego powiedzieć o Cieniu Burzy , bo robi to nadzwyczaj ospale. Zanim CIEŃ BURZY zada pytanie może ktoś wie kto “laskę krzepko dzierży w dłoni”?

O kurczątko i pisklątko. Jakimś cudem, miarkujcie sobie, gwiazdka mi umknęła z wątku niniejszego, z czego przyczyny, że lud mój czeka tu na mnie, nie pomny byłem zupełnie. Wybaczenia!

 

Valgrimson zacisnął mocno zęby – przeklinanie podczas rytuału inicjacji przynosiło pecha, a nie chciał źle życzyć swemu siostrzeńcowi.

– Czy mam kazać go usunąć? – spytał cicho Berghard i przymknął na moment oczy, jakby spodziewał się wybuchu wściekłości.

– Usunąć? Nie wiem, jak dotąd dobrze nam służył – stwierdził Olav. – Może odwrócili się od niego bogowie? Poślij za Baldwinem kolejnych ludzi, a z Puszczykiem muszę zobaczyć się osobiście. I to jak najszybciej. Do roboty, Berghard.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jogurcie, każdy. W domyśle chyba harcerz.

Babska logika rządzi!

Dobra, raczej nie ma sensu dodawać kolejnego fragmentu, bo nie powie Wam nic więcej niż pierwszy.

Spróbuje zatem inaczej: powieść w (co najmniej) dwóch tomach, świat alternatywny, nazwisko autora – z którym zresztą dogadalibyśmy się wszyscy – może kojarzyć się z pejoratywnym określeniem twarzy.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Oczywiście Finklo masz rację. Pejoratywne określenie twarzy to chyba będzie MORTKA. Niestety więcej nie podpowiem, bo czytałem coś jego, ale nie pamiętam tytułu. Ostatnio widziałem go na Pyrkonie jak tłumaczył na spotkaniu Petera V. Bretta.

 

Przypomniało mi się. Czytałem jego WYSPY PLUGAWE i chyba były dwa tomy tego.

 

Autor się zgadza, tytuł – nie.

 

I mówię od razu, że nie jest to też “Miecz i kwiaty”.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Chodziło o “Ragnarok 1940”. Nikt nie zgadł, więc pałkiem żonglować nadal będę ja.

 

Hmmm, a może to nie jest pałek, tylko...

 

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć.

Tak jest, Jaśnie Panie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jestem potworem porządnym.

Bycie schludnym i porządnym wymaga oczywiście czasu, ale jest tego warte. Warte, bo zadowala Mrocznego Pasażera, bo na długo go ucisza. Tak, warto jest robić to czysto i porządnie. Usunąć z tego świata jeszcze jedną kupę brudu. Kilka starannie zapakowanych toreb, kilka worków na śmieci i ten mały zakątek świata będzie miejscem czystszym i szczęśliwszym. Lepszym.

Dexter?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak ma na imię główny bohater, ale książka nosi inny tytuł. :p

No to szczelam w “Demony dobrego Dextera” – Jeff Lindsay ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Książka słaba, imo, nawiasem mówiąc ; p

 

Samochód był nieoznakowany, ot, nijaki kilkuletni, amerykański sedan, ale zdradzały go czarne opony i trzyosobowa załoga. Z przodu dwóch w niebieskich mundurach, z tyłku wielki jak dom facet w marynarce. Dwaj czarni chłopcy stojący na chodniku – jeden z nogą opartą na porysowanej pomarańczowej deskorolce, drugi z limonkową deską pod pachą – patrzyli, jak wóz skręca na parking parku Rekreacji imienia Estelle Bargi, po czym spojrzeli na siebie.

– Gliny – orzekł jeden.

– Co ty powiesz – odparł drugi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Podpowiedź: to początek najnowszej (wydanej w tym roku) książki jednego z najlepiej sprzedających się pisarzy na świecie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czyżby coś Kinga?

Babska logika rządzi!

Ciepło!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to najnowsze chyba jest “Uniesienie”. Ale przyznaję, że guglałam.

Babska logika rządzi!

A to ja przyznam, że mnie zaskoczyłaś, bo o “Uniesieniu” nawet wcześniej nie słyszałam (Czo ten King, rzyga książkami w tempie Remigiusza Mroza ;p). Ale ono będzie miało premierę dopiero w listopadzie, więc nie, to nie to ;) I bez googlania!

Podpowiem, że tytuł to też pojedyncze słowo.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ma tu fanów Kinga? ;( No cóż, chodziło o “Outsidera”.

 

Zmiana zagadki:

Na przykościelnym cmentarzu panował przeraźliwy chłód, choć umarli jeszcze się nie pojawili.

Blue i jej matka Maura przyjeżdżały tutaj co roku i za każdym razem było bardzo zimno. Ale dziś, bez Maury, wydawało się chłodniej niż zwykle.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nikt tu nie czyta YA, serio? Wierzyć się nie chce. To popularny, głośny cykl, pierwsze zdanie (nie licząc prologu) pierwszej części. Pada tu charakterystyczne imię głównej bohaterki.

Subiektywnie wspomnę, że to być może najlepsze YA, jakie czytałam.

 

Wieczorem albo jutro wrzucę inny cytat. Albo znów zmienię zagadkę.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja czytam, ale tylko takie, które tłumaczę ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wiecie co, może ja się poddam. Kto pierwszy ten lepszy.

 

To była Maggie Stiefvater, “Król kruków”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To ja Was pomęczę... Zagadka zdecydowanie nieczęsta w tym wątku :) Ale fantasy, jak się patrzy.

 

Daleko, za mgłą tak gęstą, że można ją kroić, leży staw Zielone Oczko.

Za dnia nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale gdy tylko zmrok zapadnie...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Mam skojarzenie z Królową Niewidzialnych Jeźdźców Marty Tomaszewskiej, ale jest to skojarzenie niezwykle luźne i raczej niezobowiązujące, jako że niepoparte niczym sensowniejszym niż wrażenie, że znam ten fragment, a przy tym “staw Zielone Oczko” pasowałby do klimatu tej skądinąd fajnej książki.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Mnie się kojarzy z Szuwarkiem, ale to chyba jednak nie to?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Drakaina, masz fantastycznie dobre skojarzenie :)

 

Gdy tylko zmrok zapadnie, coś w sitowiu zaskrzeczy, w szuwarach zahurgocze i z wody wynurza się... Wodnik Szuwarek! Skrzat wiercipięta, strasznie ciekawy świata.

 

Brawo, Twoja kolej :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Drakaina, masz fantastycznie dobre skojarzenie :)

O, no proszę. Czasem trzeba zaufać instynktowi ;)

 

Dobra, ponieważ z powodu remontu nie mam pod ręką zbyt wielu sensownych książek, zaryzykuję wiedziona niezdrową ciekawością:

 

Dziewczyna poruszała się ze spokojną pewnością siebie złodzieja, który wie, że nikt mu nie przeszkodzi. Załoga stumetrowej wieży opuściła znajdującą się na samym szczycie galerię snopbłysku, pozostawiając zielone oko teleskopu odbiorczego, by wpatrywało się bezmyślnie w wieżę na wschodnim horyzoncie. Odblokowała koła sterujące teleskopem i przekręciła je, obracając go powoli ku wschodzącemu okrągłemu Księżycowi. Zegar wagowy na ścianie zabrzęczał, gdy doszedł do godziny 9.45. Kółka wiszącego obok kalendarza pokazywały, że jest 26 września roku 1684...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czy konie mnie słyszą????

Sorry, dawno mi spadło z profilu. Podpowiedź: rzecz dzieje się w przyszłości, z powyższego kawałka na samym końcu wycięłam znaczące określenie. Jeśli nikt się dziś nie zgłosi z próbami odpowiedzi pomimo podbicia wątku, wrzucę bardziej oczywisty kawałek, a potem inną zagadkę...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No, to dawaj ten bardziej soczysty kawałek – głodny jestem.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O ****, myślałam, że go wkleiłam w poprzednim poście XD

 

Hauptliberzy przychodzą i odchodzą, a Libris zawsze będzie stała w tym miejscu. Zadaniem Hauptliberów jest zabezpieczenie biblioteki, a nie zmienianie jej nie do poznania. Hauptliberin niszczy Libris, a więc zaniedbuje obowiązki. Libris powinna się jej pozbyć jak chorej kończyny, a Libris to my!

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie wiem :(

Przyznaję (i nadmieniałam wcześniej), że wrzuciłam to eksperymentalnie: ja tę książkę (serię) lubiłam, ale Prószyński sobie ją trochę odpuścił i chyba wpadła do limba :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Brzmi jak Czaropis troszeczkę...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Niestety nie. Podpowiem jeszcze, że autor jest Australijczykiem, rzecz dzieje się w Australii. Na Lubimy czytać ma dość wysokie oceny i to nie tylko przedpotopowe, więc jednak ktoś to czyta ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No to nie będę strzelać po cyklach Prósza :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Czy w jednej z książek tej serii jest nawiązanie do “Wojny światów” Wellsa? Czytałem kiedyś takie dziwne fantasy, kawałek czegoś większego. Wymyślne słownictwo (”hauptliberzy”) przywodzi mi tę książkę na myśl. Autor był na sto procent Australijczykiem o szkockim nazwisku (jakimś makiem), a wydawcą Prószyński. Kurde, to chyba nie działo się w Australii :D

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Tak, tak, jesteś na dobrym tropie :) Działo się bardzo zdecydowanie w post-apo fantasy Australii. Nawiązania do Wellsa jakoś nie kojarzę

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Już wszystko wiem, sprawdziłem w necie. Sorry, po prostu chciałem sobie przypomnieć, co czytałem, i przy okazji dowiedziałem się trochę więcej. To ten sam autor, ale inna seria. Z tą Twoją nigdy nie miałem do czynienia, niestety.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dobra, uznam odpowiedź, bo strzelałeś celnie przynajmniej w autora. I w sumie zapomniałam, że w Polsce wyszło jeszcze coś innego. Nie wyszła moja ulubiona powieść McMullena, “Centurion’s Empire”. A “Wielkozimie” polecam, naprawdę niezłe dwa pierwsze tomy, fajnie wykreowany świat, tylko trzeci troszkę się sypie.

Dzierżysz pałeczkę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

OK.

Wciąż posługujemy się niezwykle wartościowymi i cenionymi przez wszystkich robotami, których jedynym celem jest służenie nam swymi dłońmi. Jednakże przez lata ewolucji psi robot stał się tak bardzo częścią każdego z nas, iż żaden Pies nie potrafiłby obecnie myśleć o robocie jako o oddzielnym urządzeniu.

Twierdzenie Tige’a, że robot jest wytworem Człowieka, spadkiem, który nasza rasa odziedziczyła po cywilizacji Ludzi, było niezwykle ostro atakowane przez innych badaczy legendy. 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Przez całą opowieść przewija się pojęcie miasta. Nie zostało do końca wyjaśnione, czym mogło być miasto i jakim celom miało służyć, przeważa jednak pogląd, że chodzi tu o niewielki obszar, na którym przebywało i żyło bardzo wielu mieszkańców.

Na pewno ktoś wie. 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ja chyba wiem – mimo że nigdy nie czytałem – ale niechże mnie wsadzą gołym tyłkiem do gorącego rosołu, jeśli skojarzę autora i tytuł. Niestety, nie jest to informacja w jakikolwiek sposób pomocna dla kogokolwiek, ze mną włącznie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To gość, którego imię brzmi jak Ślimak, więc zostaje w pamięci – Simak Clifford, ale która to książka, nie wiem. Uwaga, chować głowy, strzelam: “Dzieci naszych dzieci?”

 

Jeśli nie, proszę włożyć Cienia do gorącego rosołu.

Mam wrażenie, że Simak to nazwisko ;) I obstawiałabym Miasto, skoro podpowiedź miała miasto w tekście aż trzy razy...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nazwisko, nazwisko, chodziło mi o całość ślimakowego imienia ;) No i przez ten rosół Cienia przegapiłam drugą podpowiedź Jeroha... Fakt, wygląda na Miasto.

Tak, to moja ulubiona książka Clifforda Simaka :) Wygrywa Drakaina (fanfary). Żonglerka blisko, ale mimo że trafiła autora, wraz z Cieniem będzie musiała obejść się smakiem rosołu ze ślimakiem. Zimnego rosołu – na taką karę jak pływanie w gorącym żadne z Was nie zasłużyło, a już na pewno nie ślimak ;) 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Grrr, wygrywasz tym razem, rosole!

Voilà:

 

– Widzieliście to na własne oczy?

– Uhum.

– Nie rozumiem jednego – czy ona zdechła, czy nie zdechła?

– Skąd możemy wiedzieć? – Roman wzruszył ramionami. – Nie jestem weterynarzem. A Witek nie jest ornitologiem. I w ogóle może to nie papuga.

– A co?

– Czy ja wiem?

– Może to jakaś skomplikowana halucynacja za czyjąś sprawą – odezwał się Edek nie otwierając oczu.

– Za czyją?

– Właśnie w tej chwili nad tym się zastanawiam.

Nacisnąłem palcem oko i spojrzałem na papugę. Rozdwoiła się.

– Ona się rozdwaja – oznajmiłem. – To nie halucynacja.

– Mówiłem: skomplikowana halucynacja – przypomniał Edek.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tym razem to klasyka... Ale dla podbicia wątku i ewentualnej dodatkowej podpowiedzi wrzucam inny kawałek:

 

Nieznośna  baba  posłała  mi  na  podłodze.  No,  tego  już  trochę  za  wiele  -  pomyślałem,

zamknąłem drzwi na zasuwę, potem przeniosłem pościel na kanapę i zacząłem się rozbierać. Przez

okno sączyła się szara poświata, kot na dębie wiercił się z głośnym szelestem. Potrząsnąłem głową,

wytrzepując resztki śmieci z włosów. Dziwne to były śmieci, bardzo dziwne – grube i suche łuski

rybie. Będzie kłuło w nocy  – zdążyłem  jeszcze pomyśleć, po czym zwaliłem  się na poduszkę  i

natychmiast zasnąłem.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie wiem co to ale już mi się podoba

 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Och, bo to cudności książka jest. Kot jest w niej cytatem literackim z jeszcze większej klasyki kraju, w którym powstała, to tak w kwestii podpowiedzi.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Chodzi o Rosję.

Ano.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To pewnie coś Strugackich, ale ich na nieszczęście czytałem tylko PIKNIK NA SKRAJU DROGI i ŚLIMAK NA ZBOCZU– ten drugi tytuł mogłem trochę przekręcić.

Ciepło, ciepło :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Poniedziałek zaczyna się w Sobotę.

Bingo, zapodajesz

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Super, to znaczy, że świetnie dedukuje, bo nie czytałem a wydaję się to interysująca lektura.

 

No to moja zagadka.

 

Święcona woda już ci nie pomoże

Tysiąc armii by mnie nie powstrzymało

Nie chcę twoich pieniędzy

Nie chcę twojej korony

Widzisz, ja muszę spalić

Twoje królestwo

Święcona woda już ci nie pomoże

Widzisz, ja musiałam spalić twoje królestwo

I żadne rzeki, ni jeziora nie ugaszą tego pożaru

Wzniosę stosy, wypłoszę cię dymem.

Siedem diabłów wokół mnie

Siedem diabłów w moim domu.

Widzisz, oni tu byli kiedy obudziłam się dziś rano

Będę martwa, zanim dzień dobiegnie końca

Siedem diabłów wokół ciebie

Siedem diabłów w twoim domu

Widzisz, byłam martwa, gdy obudziłam się dziś rano

Będę martwa, zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

I teraz wszystkie twoje kłamstwa zostaną wypędzone

A ty będziesz mówił, że to dlatego, że będziesz wyświęcony

I to jest jedna całość.

To melodia

To okrzyk wojenny

To symfonia

Siedem diabłów wokół mnie

Siedem diabłów w moim domu.

Widzisz, oni tu byli kiedy obudziłam się dziś rano

Będę martwa, zanim dzień dobiegnie końca

Siedem diabłów wokół ciebie

Siedem diabłów w twoim domu

Widzisz, byłam martwa, gdy obudziłam się dziś rano

Będę martwa, zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

Oni mogą utrzymać mnie przy życiu

Dopóki nie zburzę murów

Dopóki nie zniewolę twego serca

I nie zabiorę twej duszy

Co my zrobiliśmy?

Czy można to cofnąć?

W sercu zła

W duszy zła

Siedem diabłów wokół ciebie

Siedem diabłów w twoim domu

Widzisz, byłam martwa, gdy obudziłam się dziś rano

Będę martwa, zanim dzień dobiegnie końca

Zanim dzień dobiegnie końca

Florence, Seven Devils. Trzeba było w oryginale wstawić, nie miałbym wątpliwości. :D

Wolałem jednak by wszyscy zrozumieli. Pałeczka Twoja.

Było to dziecko Meme. Dawny spowiednik Fernandy doniósł jej w liście, że urodziło się dwa miesiące temu i że pozwolono sobie ochrzcić chłopca imieniem Aureliano, na pamiątkę dziadka, ponieważ jego matka nie otworzyła ust, żeby wyrazić swoje życzenia. Fernanda zbuntowała się w duszy przeciwko temu szyderstwu losu, ale znalazła dość siły, by ukryć to przed zakonnicą.

– Powiemy, że znalazłyśmy koszyk pływający w rzece – uśmiechnęła się.

– Nikt w to nie uwierzy – zauważyła mniszka.

– Jeżeli ludzie uwierzyli słowom Pisma Świętego – odpowiedziała Fernanda – nie widzę, czemu mieliby nie wierzyć moim.

 

Fernanda <3

Aureliano mi się ze Sto lat samotności Marqueza kojarzy, ale jakoś żadnej Fernandy nie pamiętam...

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ten zestaw imion to tylko jedna możliwość, taż właśnie...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Trafiłaś, Dogs. Kurde, za łatwe zagadki zadaję, zawsze błyskawicznie ktoś odgaduje. Fernanda pojawia się w drugiej połowie książki, jako żona prawnuka założycieli Macondo, Aureliano Drugiego. :D

Jasnostrony, akurat Sto lat... to już chyba kilkukrotnie się pojawiło jako zagadka ;D

Jak coś wymyślę, to wrzucę cytat ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Będzie łatwe, bo nic trudniejszego nie mam pod ręką.

 

Patrzący oniemieli ze zgrozy, kiedy odczytali napis na klatce, wyjawił bowiem, że mają przed sobą Antroposa Homosa – bladawca żywego. Pospólstwo jęło go drażnić, a wtedy Homos wstał, zaczerpnął  czegoś z baryłki, na której był siedział, i chlustać jął na gawiedź zabójczą wodą. Jedni uciekali, drudzy chwytali kamienie, by ohydę porazić, ale straż zaraz obecnych rozpędziła.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bajki robotów Lema. :p

Hmmm. Bladawce sugerują Lema... “Bajki robotów”?

Babska logika rządzi!

Jasnostrony, pałeczka wraca do Ciebie :D

A dokładnie to cytat jest z  “Jak Erg Samowzbudnik bladawca pokonał”

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ubiegł mnie, Jaśniepan jeden... ;-)

Babska logika rządzi!

Bladawiec jeden :P

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Hmmm. Ty też masz podejrzanie biały awatar. Zmowa! ;-)

Babska logika rządzi!

~^_^~

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Finklo, przykro mi, że spóźniłaś się z rozwiązaniem o niecałą minutę, dlatego uznajmy, że kolejna zagadka jest trochę pod Ciebie. ;D

Pamiętam tylko fakt narodzin Piotrka, martwego psa na strychu i to, że dziadek go nie zobaczył.

Zresztą, to nie w dziadku tkwił problem. W ciągu następnych lat sprawdzałem innych ludzi, ale nikt nie widział owczarka z poderżniętym gardłem. A zwierzę wciąż tam było.

Potem pojawiły się kolejne. W innych miejscach. Ostatnie, dziewiąte, kiedy miałem dziewiętnaście lat. Tylko ja mogłem je zobaczyć. Myślałem, że będą mi utrudniać życie, ale one jedynie tkwiły tam, gdzie zobaczyłem je po raz pierwszy. Nie zmieniały się. Nie gniły.

Miałem dwadzieścia cztery lata, kiedy zaczęły znikać.

Czyżby Dziewięć martwych zwierząt Funa?

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bladawce rzondzom!

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Kurde, kolację jadłam... A nie musiałam czytać nawet całego pierwszego zdania. :-( Nie mam dzisiaj farta.

Babska logika rządzi!

A ja i owszem, ale takiego jak Fifi.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Tym razem filmowo.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

To anime. ;)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Nie da się ukryć ;P

 

Film w tym roku osiągnął pełnoletniość. Jak nikt nie zgadnie, dam screena głównego bohatera.

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Noż to przecież Vampire Hunter D!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A dokładnie “Vampire Hunter D Bloodlust” :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Tak, ale ponoć ten pierwszy to kiła niedooglądania wiec dla Dja to jest jedyny D.

 

Czyli zadaję?

Zadaję!

 

Przeładował właściwy pocisk, wyszeptał słowa zaklęć, przyłożył broń do ramienia i nacisnął spust. Rozległo się ciche “puch” i z lufy wyprysnęła garść czerwonych, czarnych i białych farfocli, tak jakby karabin był karnawałową zabawką do strzelania konfetti. Ale nie był.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Wyguglałam. W życiu bym nie zgadła, a czytałam ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dj i dosłowny cytat miast pokrętnych wskazówek? Hapokalipsa!

Odpowiedzi, niestety, nie znam, więc im szybciej ktoś mi powie, cóż to za obiecujący fragmencik, tym wdzięczniejszym będę.

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jak nikt nie zgadnie to jutro coś podpowiem :) Bo wiele z was czytało. Ba, nawet kiedyś się pojawiło w tym wątku...

 

/edit

No dobra,  podpowiedzmy.

 

Przyszła też i Kręczelewska, matka Jakuba, by popatrzeć na swego syna, który zmienił się w potwora. Poznała go, a jakże, po włosach i bliźnie na policzku po przebytej w dzieciństwie ospie. I chyba tylko po tym, bo twarz chłopaka zdążyła się już przekształcić w straszliwą maskę. Kobieta zaczęła płakać, coś chyba krzyczała do syna. Nawet spojrzał w jej stronę, powąchał, rozdymając nozdrza, przewiercił jedynym szklistoczarnym okiem. Zasyczał, wywinął wargi, odsłaniając kły jadowe. Tego nie wytrzymała. 

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Dj-u, brzydko! Prosze mi tu nie edytowac komentarzy, tylko dawac zagadki w nowych, bo nikt pewnie nawet nie zauwazyl, ze jest kolejna podpowiedz. Za kare wtrace Ci sie w zagadke i dam podpowiedz od siebie, tudziez od Wielkiego Brata – nie znam, wiec se wygooglalem z ciekawosci – ktory rzecze, co nastepuje: autor pochodzi z tego kraju nad Odra, w ktorym zyczenia noworoczne nie brzmia jak przeklenstwa skacowanego Szatana. Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Of kors, Cieniu!

 

To podpowiem jeszcze, że jest to jedno z opowiadań pięknego Polskiego cyklu (Polskiego z dużej litery świadomie). Mam nadzieję, że autor będzie kontynuował cykl :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Czemu? Dlaczego, zamiast uciec do swoich, wszedł na niebezpieczną ziemię? Podobno to ważna figura. Rozpoczęli wojnę, żeby go odbić. A on idzie za tobą na wschód. Czemu, elfko?

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ściany więzienia były przeźroczyste, uformowane z magii i eteru. Czasem tylko, gdy monstrum uderzyło w nie szczególnie mocno, można było dostrzec w powietrzu równe pętle biało-czerwonego drugu otaczającego potwora niczym gigantyczna cewka...

 

Wyglądał niczym żywy, poruszający się kłąb żył i tętnic, odtwarzający pokrój ludzkiego ciała i sylwetki, ale nie wypełnionych mięsem. Tylko w miejscu oczy pulsowały grona światłoczułych soczewek, a zbudowane z linii i rurek ręce były dziwnie długie.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Wyguglałam, w życiu bym nie zgadła :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Rany ;)

Podpowiem, że Dj już raz tu to kiedyś zgadł...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Hmm, to zabrzmiało jakby tylko Dj to czytał :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No i jeszcze ktoś, kto zadawał ;)

No dobra, główny bohater ma na imię Kajetan.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Lepiej powiedz jak ma na imię autor i dodaj inicjały tytułu książki.

Jakbym wcześniej nie wyguglała, to bym się domyśliła po cytacie z elfką, bo jest charakterystyczny. Niemniej może DJ-u zmień po prostu zagadkę na jakąś bardziej, no, DJ-ową? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli Jogurt nie zgadł, to znaczy, że ta książka nie istnieje, oszuści.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Kołodziejczak. Cykl “Ostatnia Rzeczpospolita”. To by wystarczyło a chodzi o opowiadanie “Piękna i Graf”.

 

Błe, fuj, niedobrze, zawód srogi, nie oddaję pałeczki, zadaję kolejną, najbanalniejszą na świecie zagadkę tak nieprawdopodobnie aktualną w tych dniach, że jacięniemogę. I aktualność nie dotyczy erotyki w tejże scenie.

 

– Nic – zachichotała jak podlotek, przytulając się do niego, wyginając i unosząc, by ułatwić zsunięcie koszuli.

Zachwyt jej nagością jak zwykle spłynął mu dreszczem po plecach, zamrowił w palcach stykających się z jej skórą. Dotknął ustami jej piersi, krągłych i delikatnych, o sutkach tak bladych, że uzewnętrzniających się jedynie kształtem.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Zachwyt dotknął czegoś ustami, wow. To musi być polska fantastyka albo bardzo zły przekład ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kołodziejczak. Cykl “Ostatnia Rzeczpospolita”. To by wystarczyło a chodzi o opowiadanie “Piękna i Graf”.

Szkoda, że nie zaglądam do tego tematu, bo bym zgadł. Pamiętam to opowiadanie z antologii “Niech żyje Polska. Hura!” i to w zasadzie jest chyba jedyne opowiadanie z tego zbiorku, które było dobre. A czytałem to z 10 lat temu. Sięgnąłem potem po książki z tego cyklu, ale na kolana mnie nie rzuciły ;)

 

A obecna zagadka to pewnie 50 twarzy Greya :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

To jest polska fantastyka i jest to bardzo znane i w tej chwili z różnych powodów temat ogólny jest na ustach wszystkich internautów i memotwórców...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

No to pewnie coś Sapkowskiego, ale nie mogę do niczego dopasować.

Babska logika rządzi!

Po takim czasie oczekiwania, Finklo, oddaję pałeczkę w Twoje ręce.

Sapkowski, opowiadanie “Okruch lodu”.

 

Dajesz!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Fragmentu nie pamiętam, chociaż opowiadanie kiedyś musiałam czytać. Widocznie po scenach seksu tylko przeleciałam wzrokiem...

Dobra, to biorę pałeczkę i zapodaję cytat:

Gospodarz wyjął z kręgu jedną z figurek – a jakże, czarno-białego ptaka – i powiedział:

– Rzut otwarcia.

Sęp wziął podany mu drewniany kubek, potrząsnął nim i wyrzucił na stół kości: trzy większe, sześciokątne oraz trzy małe i nieregularne, pomalowane na podstawowe w tej kulturze kolory: biel, czerwień, czerń i żółć, które oznaczały podstawowe kierunki geograficzne.

Babska logika rządzi!

Co jest, żadnych prób?

No to teraz bardzo łatwy fragment z ksywami głównych bohaterów:

– Nie martw się, Witkacy. Nie zamierzam się z nim umawiać na randki. – Skrzywiła się. – To zimno... czułam się, jakby zamroził mi duszę, a potem uderzył czymś twardym i ostrym, aż się rozsypała w proch.

– Załatwimy go, Kurczaczku. Będziemy go kopać w dupę, aż pożałuje, że choćby spojrzał w twoją stronę.

Babska logika rządzi!

Znaczy pewnie Jadowska ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pewnie tak. Ale drugi cytat jest tak łatwy, że trzeba podać tytuł. ;-p

Babska logika rządzi!

Cóż, czytałam tylko “Dziewczynę z dzielnicy cudów”, więc nie będę strzelać ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Któryś z szamanów, ale o tym kopaniu dupy to nie wiem kogo. Drugi tom?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Brawo dla tej pani! Uznaję odpowiedź. Drugi tom cyklu szamańskiego to już jednoznaczne wskazanie książki.

Babska logika rządzi!

Ok, to coś z naszego podwórka ;-) "Okrutna prawda była taka, że Dabor, ukochany kraj Witii, powoli umierał".

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

To jeszcze jedna podpowiedź: "Wraz ze wspomnieniami przyszło też głębsze zrozumienie tego, co naprawdę oznacza bycie kobietą z rodu Drewian: to patrzenie w oblicza bogów z dumą, nie z pokorą, to kierowanie losem".

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

“Drzewo Wspomnień” – Madzialenka i Gosiaczek Lewandowskie.

Czemu tak długo nikt nie zgadł?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

No wreszcie! Cieniu, dajesz.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

"Peace!"^^ Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Każdy komentarz Cienia? W filmie “Hair” pewnie też się trafia.

Babska logika rządzi!

Cień burzy, każdy komentarz na fantastyka.pl. Zgadłam?

EDIT: A niech Cię licho, Finklo! :)

Kurcze, teoretycznie Paleczka Finkli, ale o mnie, za mnie, mozecie sie, dziewczyny, jakos podzielic. Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Finkli, Finkli, nie ma co się dzielić. :)

No to biorę pałkę w swoje ręce...

Łup. Łup. Łup. Trzask łamanego drewna. Ryk wściekłości i zadowolenia. Redrum. Idzie.

Sunie przez pokój. Pozrywane ze ścian obrazy. Adapter

(?adapter mamy?)

na podłodze.

Babska logika rządzi!

Redrum to King jakiś...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ale jaki?

Babska logika rządzi!

“Lśnienie” oczywiście.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Lśnienie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, to nie było trudne. Pałeczka trafia do Drakainy.

Babska logika rządzi!

Ech, spóźniłam się ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mam wrażenie, że zagadka łatwa, ale starałam się na razie nie wybrać kawałka, który byłby oczywisty :P

 

Ledwo skręcili w lewo, na wschód, wyświetliła się ponad grzbietem góry poszarpana linia brzasku. Pastereczka wskazała kijem przed siebie, na wzgórza nad Amnisos i sam port poniżej, na północy. Nie znał jej imienia, nie przedstawiła mu się; schowawszy monetę, tylko uśmiechnęła się była milcząco. Od opuszczenia Knossos nie zamienili ani słowa. Szła powoli, za co był jej wdzięczny...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Może “Inne pieśni” Dukaja?

Babska logika rządzi!

Bingo. Mówiłam, że będzie łatwo? (Niełatwo to było znaleźć kawałek bez dukajozy ;)) Przejmujesz pałeczkę...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

My precioussss. ;-)

– Patrzysz na mnie z góry – powiedział Gram.

Wciąż stojąc, Barnes westchnął. I skłonił się.

– No cóż, powiedziałem wszystko, co mogłem powiedzieć w tym momencie. To był trudny dzień. Nie skontaktuję się z Amosem Ildem, po prostu zrobię swoje i każę otworzyć obozy.

Babska logika rządzi!

Nikt nie próbuje? Podpowiem, że autor bardzo znany, acz książka mniej.

Wyobraził sobie, jak na wiszącej arenie syntetyczny mózg zaczyna miotać Cordonem, który ze spluwą w ręku kładzie trupem setki ludzi.

– Nie – powiedział Gram, odebrawszy ponownie myśli Barnesa. – Natychmiast go zastrzelimy nie ma mowy o walce. Szesnastu uzbrojonych mężczyzn, sami doborowi strzelcy, rozniosą go w jednej chwili.

– W jednej chwili – powtórzył sucho Barnes – po tym, jak udało mu się zastrzelić konkretną osobę w tłumie tysięcy ludzi.

Babska logika rządzi!

Brzmi zachęcająco, chyba chętnie bym przeczytała :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

IMO, szału nie ma i nie bez powodu powieść pozostaje mało znana. Ale jak chcesz, to czytaj. ;-)

Babska logika rządzi!

No widzisz, czyli udało Ci się wybrać mylący kawałek :P Pewnie też nietypowy dla autora, więc nie zgadniemy...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No to podpowiem, że w tym świecie są ludzie Starzy, Nowi i Niezwykli.

Babska logika rządzi!

Nasi przyjaciele z Frolixa 8, PKD. Czytałem bardzo dawno i nie pamiętam nawet imion głównych bohaterów, ale ten podział – jak najbardziej.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No, wreszcie! Bo już myślałam, skąd brać nową zagadkę. Pałka trafia do Jeroha. :-)

Babska logika rządzi!

Tyle powinno wystarczyć:

 

– Diabeł to ten Leszczyński?

– No tak; nikt już nie posługuje się jego numerem. Nie mieliśmy zresztą pojęcia, że cholerny U-mensch posiada jakieś nazwisko, sądziliśmy, że pochodzi z tych skandynawskich farm hodowlanych [...] 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Mam wrażenie,  że jakiś Dukaj, ale który? W pierwszym odruchu pomyślałam, że Lód albo Perfekcyjna, ale chyba nie, nie kojarzę stamtąd takiego nazwiska (nie żebym miała pamięć do nazwisk bohaterów), a i nastrój niezupełnie ten.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, to rzeczywiście Dukaj :) I po raz drugi tak: ani Lód, ani Perfekcyjna. Czyli ciągle czekam na tytuł.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Xawras Wyżryn?

Babska logika rządzi!

Pudło.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Jeśli to któreś z opowiadań, to wymiękam...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To jedno z opowiadań. Nie wymiękaj ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Nie inaczej. Nawiasem mówiąc, to opowiadanie pierwszy raz zostało opublikowane w Nowej Fantastyce, w roku 1998.

Zadajesz, MrBrightside.  

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Prostota – to mężów cnota,

i ozdoba... Więc nie fryzuj

włosów, ani ich pomadą

jak to mówią – nie ulizuj...

 

Nieuczesany Tezeusz

Ariadnę poił zachwytem,

Fedra szalała z miłości

za prostakiem Hipolitem.

 

Adonis, mieszkaniec lasów,

stał się kochankiem Wenery.

Bądź czystym... Lecz nie unikaj

śniadej, opalonej cery...

 

Niech twoja toga nie tworzy

bezładnie zgniecionych kłębów –

Nie miej poplamionej szaty...

Nie zapomnij płukać zębów.

 

Nie noś za dużych sandałów.

Czub twój niechaj się nie jeży...

 

Niech twą brodę oraz włosy

strzyże najlepszy z balwierzy...

 

Pamiętaj czyścić paznogcie.

Oddech musi pachnieć mile.

Inaczej – kochanka twoja

uciekać będzie o milę...

 

Większe zabiegi niech czynią

przy toalecie kokoty,

lub mężowie, których nęcą

mężów haniebne pieszczoty.

Treść kojarzę z Owidiusza (Ars amatoria), ale przekład jakiś dziwaczny nieco ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zgadza się. Z jakiejś strony internetowej niestety, ale i tak jestem zachwycony. <3

Znalazłam tłumacza, który chyba sobie ogólnie z tekstami lekko poczynał, bo sam pisał m.in. satyryczne utwory. Zmyliła mnie z początku długość wierszy, bo u Owidiusza to jest solidny pentametr, czyli wersy długie i epickie ;)

Rozumiem, że znów mam szukać jakiegoś cytatu? ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O wiele później, leżąc we własnym łóżku, kiedy księżyce dawno już zaszły i zbliżał się świt, Crispin doszedł do wniosku, że zmienił decyzję pod wpływem właśnie tej odpowiedzi, jej powagi z cieniem ironii na końcu. Pomyślał, że gdyby królowa zaproponowała mu partnerkę na papierze albo ustnie, bez namysłu by odmówił i, gdyby tego chciała, dałby się zabić.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

“Opowieści z Narni”?

Babska logika rządzi!

Pudło.

 

Imho znacznie lepszy pisarz ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Księżyce to Guy Gavriel Kay.

A Crispin to “Sarantyńska mozaika”.

Zgadza się, a konkretnie który tom?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie pamiętam kontekstu, ale jakąś ofertę od królowej to Crispin otrzymał chyba przed wyjazdem. Czyli – “Pożeglować do Sarancjum”.

Tak :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kaya to ja szanuję. Żałuję, że pokłócił się z MAG-iem i te jego ostatnie, chińskie historie nie są dostępne w tłumaczeniu.

 

Zagadka ode mnie. Chyba łatwa:

 

– Myślę, że przez jakiś czas powinniśmy zabijać nasze żony częściej niż co dwadzieścia pięć dni – zaproponował na wieczornym zgromadzeniu. – Póki wszystko się nie unormuje.

Ocalałe kobiety, które tymczasem wróciły do swojej zagrody, usłyszały go i odpowiedziały entuzjastycznymi okrzykami.

Nie wiem co to, ale brzmi świetnie ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Hej, chce to! XD

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Wyguglałam i jest w necie pdf, tak że można przeczytać sobie :D Też mnie ten cytat mocno zaintrygował.

Klasyk złotej ery. Mam egzemplarz “Fantastyki” z 1988 z tym tekstem. Ale w Polsce ukazało się też w zbiorku opowiadań. Pasowałoby do nowego konkursu Naz. A zaczyna się tak:

Kordowir i Hum stali na skalistym szczycie góry i obserwowali z dużą przyjemnością nowe zjawisko. Było to niewątpliwie najnowsze zjawisko jakie zdarzyło się od pewnego czasu.

To było o gadach albo czymś w tym rodzaju?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czymś w tym rodzaju. Ale też o ludziach.

Bo coś mi świta, że oni ogonami machali i chyba obserwowali ludzi jak ufo, choć głowy nie dam. No i kto to napisał, nie przypomnę sobie bez guglania albo przebieżki po archiwalnej NF u rodziców ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O to, to!

W “Drodze do Science Fiction” ten autor jest między Cordwainerem Smithem a Brianem Aldissem ;)

A tytuł to jedno słowo.

Haaa :) To jedno z tych świetnych, dowcipnych opowiadań Sheckleya, ale tytułu w życiu sobie nie przypomnę.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

UFO :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wyguglałam, co więcej jest online, więc przeczytałam i, bogowie, zapomniałam, jakie to jest cholernie dobre opowiadanie :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ostatnia podpowiedź:

– My, kobiety, pragniemy żyć moralnie i przyzwoicie, wysiadując w zagrodzie jaja, póki nie nadejdzie czas małżeństwa. A potem dwadzieścia pięć cudownych dni. Czy można żądać czegoś więcej? Te potwory chcą zniszczyć nasz obyczaj. Chcą, żebyśmy byli równie potworni jak oni.

Rzeczywiście Robert Sheckley, “Potwory” (przecież podpowiedziałem). Szkoda, że nikt nie odgadł, fajnie, że się Wam spodobało.

 

Spróbujmy zatem w podobnych klimatach. Tytuł nie jest konieczny, ale proszę o nazwiska autora i głównego bohatera.

Dziesięć miesięcy spędził budując urządzenie, które nazwał organami alkoholowymi. Mógł, leżąc na wygodnej, miękkiej kanapie i naciskając guziki wstrzykiwać do swego wygarbowanego gardła trunki cudownej jakości, różnorodności i ilości. Ponieważ jednak zbudował organy w przewlekłym stanie upojenia alkoholowego, nie pamiętał naturalnie zasady ich budowy. W pewnym sensie należało tego żałować.

Jedziesz zabawnymi klasykami, Coboldzie? Henry Kuttner i jego wspaniały Gallagher?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Brawo, Ty!

BTW, te organy to jeden z SF gadżetów, które najmocniej mi utkwiły w pamięci ;)

– A teraz...? – Achranae siedział sztywno, z na wpół wysuniętymi szponami. Ruch Olyta zniszczył potwora i kolejne posunięcie należało do Kelly'ego... a siły Achranae nadal pomieszane były z siłami człowieka. Trudno sobie wyobrazić słabszą pozycję i Achranae dobrze o tym wiedział. Kelly uśmiechnął się i odchylił do tyłu. -

– No cóż, potwór zabity – a twoje siły nie zagrażają mojemu królestwu. Więc sądzę, że wygrałem.

Po drugiej stronie stołu rozległ się przeciągły syk, a pazury Achranae ukazały się w całej okazałości.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Timothy Zahn – “Gambit pionka”.

Jedno z moich ulubionych opowiadań z wczesnej “Fantastyki” :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oczywiście. Twój ruch ;)

Po przeczytaniu spalić monitor.

To ja podobnym tropem. Chyba też łatwe.

Była! Wielka! Olbrzym lśniący gładkim, niemal lustrzanym metalowym pancerzem. Silos średnicy około 16 metrów też był wyłozony od wewnątrz stalową powłoką, skręconą ze sferycznych, chromowanych segmentów blach połączonych zakładkami na tysiące śrub. Głowica miała około trzech metrów średnicy. Paraboloidalna w kształcie i tępa jak piłka golfowa na szczycie. Przechodziła w wielkie, niczym wielorybie, połyskliwe cielsko biegnące w dół na dziesięć, moze piętnaście pięter. Krzesełko kołysało się nieznacznie, a wraz z nim światło, czyniące to, co widział niemal żywym, pełnym grozy spektaklem.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

"Głowa Kasandry" Baranieckiego?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Za łatwy cytat wybrałem ;). Oczywiście!

Dajesz.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

A jednak zdjąłem ubranie i położyłem się obok niej. Wiedziałem, co robić, czego oczekiwać. Mówiono mi o tym przez całe życie. Poczułem znajome użądlenie, narkotyczne, umiarkowanie przyjemne. Potem ślepą penetrację jej owipozytora. Nakłucie było bezbolesne, łatwe. Przeniknęło bez trudu. Przywarła do mnie wykonując faliste ruchy, gdy jej mięśnie przepychały jajo z jej ciała w moje. Trzymałem parę jej kończyn, aż przypomniałem sobie Lomasa, robiącego to w podobny sposób.

Po przeczytaniu spalić monitor.

– Widziałem jak żrą człowieka! – Urwał. – Byłem wtedy mały. Odwiedziłem Hartmundów i wracałem do domu. W połowie drogi zobaczyłem Tlik i człowieka, a ten człowiek był N'Tlikiem. Teren był pagórkowaty. Mogłem się przed nimi skryć i obserwować. Tlik nie chciała otworzyć człowieka, bo nie miała czym żywić larw. Człowiek nie mógł iść dalej a w pobliżu nie było domów. Tak cierpiał, że powiedział, by go zabiła. Błagał, żeby to zrobiła. W końcu to zrobiła. Przecięła mu gardło. Jedynym szarpnięciem szponu. Widziałem, jak larwy przegryzają się na zewnątrz, a potem, wciąż żrąc, włażą z powrotem do środka.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nikt nie pamięta serii antologii "Don Wollheim proponuje"?

Po przeczytaniu spalić monitor.

nie :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To macie czego żałować.

To była Octavia E. Butler – "Więzy krwi" ("Bloodchild") nagroda Hugo'85 Nebula'84. W antologii DW z 1985 roku.

Oddaję głos pierwszemu chętnemu.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Oddaję głos pierwszemu chętnemu.

Raczej chyba dajesz nową zagadkę?

 

A Don Wollheim proponuje, owszem, pamiętam, ale to było dawno ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To ja sobie właśnie czytam taką książkę. :p

Czasami się modlę, chociaż nigdy nie pomyślałem o Bogu dłużej niż przez minutę. Ale się modlę. Otwierając usta, nie wydając dźwięku.

Modlę się o deszcz.

Modlę się, tak.

Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny, ześlij deszcz.

(...) Zatop nas, Boże, zabij nas, święć się imię Twoje. Zatop nas, bo nie zasługujemy na nic innego. (...) Zatop to miasto, bo inaczej będę jeździł po nim jeszcze przez miliony lat. Zatop to miasto, abym w końcu przestał słyszeć szum, głuchy krzyk. Zatop nas, bo nie potrafimy ani myśleć, ani kochać. Bo tego nie chcemy. Bo idziemy przez las, pijani od słów. Zatop mnie, bo ja tego nie chcę. Chcę tylko pieniędzy i nocy. Chcę tylko patrzeć i liczyć. Nic więcej nie chcę i nie umiem robić, a przecież nie ma na co patrzeć, Boże, i nie ma czego liczyć, Boże, to wciąż ten sam wyraźny obraz, na którym widziałem już wszystkie możliwe detale. Zatop ich wszystkich, bo nie wiedzą, co czynią, bo nie wiedzą, kim są, bo wychodzą w dzień i w noc tak samo bezmyślni, tak samo oszukani jak małe dzieci, które wbiegają do ogromnego, rozświetlonego lunaparku i przez chwilę jeszcze biegną, unoszone przez muzykę, reflektory, odgłosy, dźwięki i melodie, śmiech klaunów, brzęk monet, ale po chwili zatrzymują się i stoją nieruchomo, nie wiedząc, co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł.

Wysłuchaj mnie, Boże Przenajświętszy. Wysłuchaj, chociaż nie mam nic, co mógłbym zaoferować Ci w zamian.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Amen.

Żodyn nie czytał? A popularna ostatnimi czasy, polska książka. HBO robi na jej podstawie serial.

Nie czytałem, ale fragment ten jest w reklamie serialu więc spróbuję:

“Ślepnąc od świateł” Żulczyka

Tak! Moją kolejną wskazówką miało być, że tytuł zawiera się w zacytowanym fragmencie. :p Twoja kolej.

Szedł czując otępienie. Myślał, że nie ma już niczego. co życie mogłoby mu zrobić, niczego gorszego od piętna niewolnika z shash, niczego gorszego niż utrata wszystkiego, co miał, nic straszliwszego od tego, że zawiódł tych których przysięgał chronić.

Najwyraźniej się mylił. Mogli zrobić coś jeszcze. To była ostatnia udręka, którą świat przygotował dla (...)

A nazywał się most numer cztery.

“Droga królów”, rzecz jasna, Sanderson.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Oczywiście, Twoja kolej.

Wystarczyłoby samo piętno shash ;)

 

Royce westchnął.

– Nie znasz tej kobiety. To nie twój kłopot.

– Wiem.

– To dlaczego jej pomagasz?

– Bo ludzie tak robią. Pomagają sobie. Gdybyś zobaczył człowieka z wbitą strzałą leżącego na drodze, to zatrzymałbyś się, prawda?

– Oczywiście – odpowiedział Royce. – Każdy by się zatrzymał. Ranny to łatwa ofiara. No, chyba że już z siodła widzisz, że ktoś inny zabrał mu sakiewkę.

– Co? Nie! Nikt nie obrabowałby rannego człowieka i nie zostawiłby go, żeby umarł.

Royce pokiwał głową.

– No nie, masz rację. Gdyby miał sakiewkę i ty byś mu ją zabrał, to najlepiej, żebyś potem poderżnął mu gardło. Zbyt wielu ludzi wylizuje się po ranie od strzały. Sam mnie tego nauczyłeś. Nie ma sensu ryzykować, że potem będzie się mścił.

Stara kobieta spojrzała na Royce’a przerażona.

Tym razem to Hadrian westchnął.

– Nie zwracaj na niego uwagi. Wychowały go wilki.

Royce skrzyżował ręce i spiorunował go wzrokiem.

– Nie powinienem był ci o tym mówić.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Michael  J. Sullivan cykl zapewne ODKRYCIA RIYRII, Który tom to nie wiem. Stawiam na pierwszą książkę, która zawierała 2 powieści, czyli KROLEWSKA KREW. WIEŻA ELFÓW.

Teraz niedawno wyszedł cykl KRONIKI RIYRII. Czy ktoś może z wie czy książki w tym cyklu zawierają powieści z poza cyklu ODKRYCIA RIYRII, bo boję się, że inaczej zatytułowali książki i jak zakupię to okaże się, że już to czytałem.

Jogurcie, uznaję odpowiedź, bo szkoda czasu na zgadywanki. Tak, to oczywiście Sullivan, ale jednak Kroniki, część druga, “Róża i cierń”. Kto nie zna, a lubi przygodowe fantasy, niech żałuje ;)

 

Odpowiadając na Twoje pytanie, Kroniki i Odkrycia to dwie różne rzeczy, Kroniki przybliżają czasy, w których Royce i Hadrian się poznali i ich pierwsze przygody. Kupuj śmiało, ja polecam, czyta mi się przesympatycznie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A dałbym sobie głowę ściąć, że czytałem ten dialog wcześniej. A może opowiadanie w Nowej Fantastyce zawierało ten tekst? Bo wiem, że takie było i czytałem je. Trochę muszę poszperać żeby coś znaleźć.

Miałem fajny cytat ze WZGÓRZA PSÓW Żulczyka, ale oddałem książkę do biblioteki. Cytat był bardzo mylący, bo jeden z bohaterów tej powieści to Wiedźmin, ale niestety przepadło.

 

 

“-Pamiętaj Stazjo możesz ją przygotowywać tylko na wyjątkowe okazje. -Tej nocy Stazja przysięgła, że nauczy się przepisu na pamięć, a kartkę zniszczy. I kiedy leżała już w łóżku i wszystkimi zmysłami przywoływała wspomnienie smaku, który dziś poznała, była pewna, że boską miksturą ojca można leczyć rany , odwracać katastrofy i obdarzać szczęściem.

Myliła się jednak.”

Jak na razie jest to najlepsza powieść, którą przeczytałem w tym roku.

“Tobie je zawdzięczam, bo zasłużyłaś na ósme życie. Ponieważ  mówi się, że liczba osiem oznacza wieczność, rzekę, która ciągle powraca, Ofiaruję Ci moje osiem”

Nie wiem co to, ale autor na pewno chińskiego pochodzenia :)

Autor jest gruzińskiego pochodzenia. Oczywiście tytuł zawarty jest w drugim cytacie. 

I jest kobietą.

"Ósme życie" Haratischwili. Akurat żona czyta i mówi, że bardzo dobre.

Zgadza się.

Jaka była najgorsza rzecz, którą kiedykolwiek zrobiłeś?  Tego ci nie powiem, ale opowiem ci o najgorszej rzeczy, która mi się przytrafiła... o tej najstraszniejszej...

– No, na Boga, jak oni wyglądają! – powiedziała. – Istne Stowarzyszenie Chowder. Będziesz tu więzić mego męża przez całą noc, Sears? Jeszcze nie skończyliście opowiadać sobie tych bajeczek?

Książka ma już prawie 40 lat, ale właśnie ukazało się jej nowe polskie wydanie. Autor znany m.in. z tego, że pisuje wspólnie z Kingiem.

Jak z Kingiem pisuje to Peter Straub zapewne. Ale niestety nie czytałem żadnej jego książki (nie licząc tych napisanych z Kingiem) to sobie strzelę PAN X

Autor się zgadza, tytuł nie.

Czytałem recenzję, wg. której ta powieść jest dla współczesnej grozy tym, czym “Władca Pierścieni” dla fantasy.

“Ghost story”? Po polsku to chyba “Upiorna opowieść”. 

Bingo, Fun!

Przez ostatnie dziesięć lat wiodłaś jak najbardziej zwyczajne życie. Przyjechałaś do Tirimo; nikogo nie interesowało, skąd ani dlaczego. Byłaś dobrze wykształcona, zostałaś więc nauczycielką w lokalnej szkole dla dzieci w wieku od dziesięciu do trzynastu lat. Nie jesteś ani najlepszą, ani najgorszą nauczycielką; dzieci zapominają cię, ale się uczą. Rzeźnik prawdopodobnie zna twoje imię, bo lubi z tobą flirtować. Piekarz raczej nie, bo jesteś cicha, a poza tym, jak wszyscy inni w mieście, uważa cię za żonę Jiji. Jija to kamieniarz z kasty Obrońców, urodzony i wychowany w Tirimo; wszyscy go znają i lubią, więc lubią też ciebie. Stanowi pierwszy plan obrazu przedstawiającego twoje życie. Ty jesteś tłem. Odpowiada ci to. 

Czy słowo “kamieniarz” jest kluczem?

I tak nie czytałem ;)

Też wiem. Czytałem to jak w październiku 2017 r. jechałem na eliminacje do jednego z dziesięciu. Nawet chyba z tego zadałem zagadkę.

Też mi coś świta, że już było. I w sumie każdy, kto chciałby się orientować we współczesnej światowej fantastyce, powinien znać. 

Jesteś nią. Ona jest tobą. Jesteś Essun. Pamiętasz? Kobietą, której syn nie żyje.

Jesteś górotworem, który od dziesięciu lat żyje w tym małym, nic nieznaczącym miasteczku o nazwie Tirimo. 

Nikt? Podpowiem, że autorka wygrała za to nagrodę Hugo. 

Jemisin?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, ale trzeba było tytuł zgadywać... To z “Piątej pory roku”. 

Inna zagadka, raczej łatwa. Z jakiego filmu pochodzi kadr? Akceptuję tytuł polski, angielski lub tytuł opowiadania, na którego podstawie powstała ekranizacja. 

Znalezione obrazy dla zapytania arrival aliens

Wspaniały film. 

Dajesz, Jasna Strono. 

– Czemu chciałeś tu przyjść? – zapytał Michał, rozglądając się po pralni w poszukiwaniu jakiegokolwiek obiektu, który mógłby zostać uznany przez czterdziestoletnie ożywione zwłoki za w jakiś sposób atrakcyjny. – Co będziesz robić?

Huśtawka zbliżył zgniłe wargi do ucha Michała i odpowiedział:

– Skrzywdzę cię.

Gravel, “Metody badania abominacji”. Jeśli dobrze pamiętam.

Babska logika rządzi!

Nie chce być inaczej!

No to zapodaję zagadkę:

 

Kochana Beo, napisał na nowej stronie,

dzisiaj prowadziłem ceremonię pogrzebową Arta Severina. Nie wiedziałem, że był cukrzykiem; umarł nagle, kiedy byłem w osadzie. Dostałem jego obszerne akta i trzy godziny na przygotowanie mowy. Zrobiłem, co mogłem. Chyba wszystkim się podobało.

Kocham Cię

Peter“

Babska logika rządzi!

“Mówca umarłych”?

Pudło.

Tam była jakaś Bea? Tamten Peter kogokolwiek kochał? ;-)

Babska logika rządzi!

Ale były pogrzeby ;)

To nie wystarczy. W co drugim kryminale są. ;-)

Babska logika rządzi!

Ale były też mowy. Pytanie jest tendencyjne!

To będzie któryś Harry Potter, bo występował tam Severin Snape!

Pudło. Severus...

Coboldzie, wcale nie jest tendencyjne. Fragment zawiera imię protagonisty i jego żony. Nie marudź.

Babska logika rządzi!

Bea to mi się tylko z Zafonem kojarzy...

Mnie się z czymś kojarzy Art Severin, ale nie mam pojęcia z czym :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Skoro zawiera imię, to może Beowulf?

Nie. Bea, nie Beo. ;-)

Jak wrócę do domu (wieczorem), to dam następny cytat. Może łatwiejszy, może się Drakainie przypomni...

Babska logika rządzi!

No to cytat, który znającemu książkę powinien wyjaśnić wszystko (krzaczków użyłam nieco innych):

Pierwszego dnia obok niego spało czterech Oazjan – tych czterech, którzy nazywali siebie: Miłoٯnik Jeٯuٯa Pierwٯy, Miłoٯnik Jeٯuٯa Pięٯieٯץy Czwarץy, Miłoٯnik Jeٯuٯa ٯiedemٯieiąץy Óٯmy i ٯMiłoٯnik Jeٯuٯa ٯiedemٯieiąץy ٯiewiąץy.

Babska logika rządzi!

Coś kojarzę, ale chyba nie doczytałam do końca. To o tym pastorze na obcej planecie?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Tak, to to.

PS Dużo nie straciłaś.

Babska logika rządzi!

Nikt nie rozpoznaje?

To była “Księga dziwnych nowych rzeczy” Fabera. Sporo opinii na LC, jakaś nominacja... Myślałam, że zaraz odgadniecie.

Nie to nie, daję coś nowego:

Potem mu czytywał de Modis significandi, z komentarzem mistrzów Pyskatego, Nicpotem, mistrza Jana Ciołka, Stękały, Kujona i wielu innych; na czym zeszło więcej niż osiemnaście lat i jedenaście miesięcy i umiał je tak dobrze, że na wyrywki w każdym miejscu powtarzał je na wspak.

Babska logika rządzi!

Rabelais?

Zgadza się, bierz pałkę w dłoń! ;-)

Babska logika rządzi!

Tutaj: Tygrys w wełnianej skarpecie Kalibana Sykoraksa – pierwsze wydanie! Tu: Ogolony język Adrastei Sinopy – ze słynnymi ilustracjami Elihu Wahacza! Tutaj z kolej: Mysie hotele w świeżej wieprzowinie, legendarny humorystyczny przewodnik autorstwa Jodlera von Hinnena, w nienagannym stanie! Wieś zwana Płatkiem Śniegu autorstwa Honko Palisady, zachwalana przez wszystkich autobiografia, książka zbrodniarza-poety, stworzona zresztą w lochach Żelaznego Miasta, z autografem napisanym krwią! Życie jest straszniejsze niż śmierć – wiejące beznadzieją aforyzmy i maksymy PHT Farcevola, w obiciu z nietoperzowego futerka!

Miasto Śniących Książek, Walter Moers?

I would prefer not to.

Jak ty mnie zaimponowałaś, Wybranietz!

Argia różni się od innych miast tym, że zamiast powietrza ma ziemię. Ulice są całkiem zakopane, pokoje – zapełnione gliną aż po sam sufit, na schodach opierają się drugie, odwrócone schody, nad dachami ciążą warstwy skalistego gruntu, jak nieboskłony z chmurami. Nie wiemy, czy mieszkańcy mogą się poruszać po mieście, poszerzając podziemne chodniki, wydrążone przez robaki i szczeliny, w które wciskają się korzenie drzew: wilgoć rozkłada ciała i niewiele pozostawia sił; lepiej więc leżeć bez ruchu, zresztą i tak jest ciemno.

Stąd, w górze, z Argii nie widać nic; niektórzy mówią: "Jest tam w dole" i można im tylko uwierzyć; okolica jest bezludna. Nocą, jeśli przyłożyć ucho do ziemi, można czasem dosłyszeć trzaśnięcie drzwiami.

 

Z wrażenia zaimponowania cobolda zapomniałam wszystkie inne książki =.=

I would prefer not to.

Bohaterowie:

Marko Polo opisuje most, kamień po kamieniu.

-Ale który kamień wspiera most? – pyta Kubłaj-chan.

-Most nie wspiera się na tym czy innym kamieniu – odpowiada Marko – lecz na utworzonej przez nie linii łuku.

Kubłaj-chan trwa w milczeniu, medytując. Potem dorzuca:

-Czemu mówisz mi o kamieniach? Obchodzi mnie tylko łuk. 

Polo odpowiada:

-Bez kamieni nie ma łuku.

 

Inne miasto:

 [Sofronia, jedno ze "zwiewnych miast", która składa się z "dwóch półmiast": wesołego miasteczka z karuzelą, diabelskim młynem, ścianą śmierci dla motocyklistów, zaś]

"Drugie półmiasto jest z kamienia, marmuru i cementu, z baniem, fabrykami, kamienicami, szkołą i całą resztą. Jedna z połówek jest stała, druga – prowizoryczna – i kiedy upłynie czas jej postoju, wyrywa się gwoździe, rozmontowuje się ją i zabiera, aby przesiedlić na niezabudowane tereny innego półmiasta. I tak co roku przychodzi dzień, w którym robotnicy zrywają marmurowe frontony, zwalają kamienne mury i betonowe filary, rozmontowują ministerstwo, pomnik, doki, rafinerię ropy, szpital, ładują je na przyczepy, aby pojechać doroczną trasą od placu do placu. Pozostaje na miejscu połowa Sofronii złożona ze strzelnic i karuzeli, z zawieszonym w powietrzu wrzaskiem, który wydobywa się z pędzącego w dół wagonika kolejki, i zaczyna liczyć, ile miesięcy, ile dni musi czekać, nim powróci karawana i rozpocznie się znowu pełnia życia". 

 

I would prefer not to.

Calvino, Niewidzialne miasta

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

yup ^^

I would prefer not to.

Draka, daj zagadkę, bo będzie draka!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A proszę:

 

– No, dobrze, o co chodzi? – zapytał Laurence. Marynarze, zamiast zająć się sprawdzaniem zasobów zdobytego okrętu, stali skupieni przy dziwnie umieszczonej grodzi w rufowej części pokładu artyleryjskiego.

– Sir, tutaj, proszę – rzekł Gibbs. – Zróbcie przejście – polecił, a marynarze odsunęli się, ukazując drzwi w ścianie oddzielającej tylną część pokładu, zbudowanej całkiem niedawno, jako e drewno, z którego ją wykonano, było wyraźnie jaśniejsze ni reszta.

Schyliwszy głowę, wszedł przez drzwi i znalazł się w niewielkim, dość dziwnym pomieszczeniu. Jego ściany obito metalowymi wzmocnieniami, co z pewnością niepotrzebnie obciążyło okręt, podłogę zaś wyłożono starym płótnem żaglowym. W kącie stał nieduży piecyk węglowy, obecnie wygaszony. Jedynym przedmiotem, jaki tam umieszczono, była duża skrzynia, sięgająca do pasa mężczyzny i równie szeroka, którą umocowano pewnie do ścian i podłogi cumami przywiązanymi do metalowych pierścieni.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A to chyba znam: Naomi Novik, tom pierwszy przygód Temaraire (czy jakoś tak). Tylko jak on się nazywał? Odstrzel, nie pamiętam.

 

Peace!

 

Edyta: Sprawdziłem sobie tytuł i teraz już wiem, a przy tym jestem niemal pewien, że to właśnie ta książka, ale że jestem tutaj Miszcz Ceremoniału, to dam dobry przykład i nie zepsuję zagadki, pozostawiając Autorce tejże decyzję, czy podane przeze mnie dotąd informacje uzna za satysfakcjonujące – oczywiście przy założeniu, że się nie mylę – czy też zaczeka na dokładniejszą odpowiedź.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Poczekam chwilę, czy ktoś poda tytuł ;) Ale chciałeś smoka, masz smoka...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A co, jeśli jednak chciałem zwykłej draki?^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Wolę smoki :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dawaj, Cieniu, następną zagadkę, bo mi już spadło z listy na wierzchu i znowu zapomnę ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To gwoli ścisłości: “Smok Jego Królewskiej Mości” autorstwa Naomi Novik. Powiedziałbym, że całkiem fajna seria, ale zatrzymałem się gdzieś na szóstym czy siódmym tomie, tym z akcją dziejącą się w Australii w każdym razie (więcej natenczas nie było wydanych w Polszy), więc nie byłoby to zupełnie uczciwe stwierdzenie. Zresztą teraz nie zostało mi z tych książek w głowie praktycznie nic. Nawet ten Lawrence z zacytowanego fragmentu budził pewne wątpliwości. Niemniej czytało się fajnie.

 

Dobra, koniec dygresyj, czas na zagadkę. A zagadka będzie to nietypowa, ale – mam nadzieję – fajna a prosta:

https://www.youtube.com/watch?v=qGvMjgLXBi0

Cover powyższego utworu wykorzystano w pewnym filmie, w scenie, która dzisiaj jest już kultowa. Jaki to film?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Pulp fiction brzmi nieco za prosto...

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

A jednak. Mówiłem, że będzie prosto. Zresztą bardziej niż na powbijaniu Wam gwoździ w mózgi zależało mi na tym, żeby sprawdzić, czy tego rodzaju poszerzenie horyzontów zabawy ma sens. Ma?

 

Tak czy inaczej PPP.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Pierożek Przejmuje Pałeczkę.^^

 

A rozwiązania zagadki nie znam.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nic dziwnego, że nie zgadłam :P Ale domyśliłam się części “przejmuje pałeczkę” XD

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Podpowiedź. Film baaaaaaaaaardzo popularny. Ma blisko dziesięć części. W scenie, kiedy słychać tę piosenkę, bohaterowie zaczynają tańczyć.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Mam nawet gdzieś tę płytę, choć nie mam pojęcia, gdzie, ale z filmem nie kojarzę :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Na yutubie w komciach są spojlery :P Sama w życiu bym nie skojarzyła (pewnie dlatego, że nie oglądałam  filmu :D)

Nie dość, że filmu nie oglądałem to jeszcze książki nie czytałem.

Czyli wszyscy znaja odpowiedz (lacznie ze mna – tez widzialem te spoilery), ale nikt jej nie poda?^^ Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Bo to nieuczciwe ;)

 

Może jednak zmiana zagadki?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Książki też nie czytałam, ale podejrzewam, że soundtracka w niej i tak nie było ;)

W moim egzemplarzu rzeczywiście nie było, ale w sumie to wyjątkowo magiczna książka, więc kto ją tam wie.^^

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czy ktoś może podać ten tytuł i zadać nową zagadkę? Bo jakoś nie trafiłam na spojlery i czuję się niedoinformowana :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zagadka rzeczywiście spalona. To któryś tam Harry Potter, bodajże Insygnia Śmierci część pierwsza. Niemniej pałeczkę zostawiam Pierożkowi.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Oki, to tym razem literacko :-)

 

W obliczeniach był błąd. Nie przeszli nad atmosferą, ale zderzyli się z nią. Statek wbijał się w powietrze z grzmotem, od którego puchły bębenki. Rozpłaszczeni na legowiskach czuli dobijanie amortyzatorów, przednie ekrany zaszły płomieniem i zgasły, poduszka rozżarzonych gazów napierająca na dziób zatopiła zewnętrzne obiektywy, hamowanie było niedostateczne i opóźnione.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Brzmi jak Lem. Solaris?

Nie ta książka.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Fiasko?

Babska logika rządzi!

Nope.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Eden

Tak :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Pamiętam, że babcia bez końca potrafiła opowiadać historię, jak to na własne oczy widziała Pająki tu u nas w Wierzbowie. Był rok 1920. Trwały żniwa.

Coś z opowieści na bazie prac Różalskiego?

Babska logika rządzi!

Tak. Wystarczy tytuł zbioru opowiadań.

No to pewnie “Inne światy”.

Babska logika rządzi!

Zgadza się.

Opowiadanie nosi tytuł IDZIE NIEBO, a autorem jest Jakub Małecki.

 

– Panie Jacku kochany! – zagrzmiał Ligęza potężnym, choć mocno chrypliwym głosem. – Czekam na ciebie od tylu już dni, przyjacielu najdroższy, tak tęskno jak Penelopa na Odysa!

Szedł w stronę Zaremby z wyciągniętymi ramionami, kolebiąc się niczym kaczka [...].

Babska logika rządzi!

Korona śniegu i krwi?

Nie.

Babska logika rządzi!

Charakternik to może, Jacka Piekary?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Gorąco, ale to nie to.

Babska logika rządzi!

Czyli Autor się zgadza, tytuł nie?

To może coś z cyklu o Inkwizytorze?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Autor się zgadza, uniwersum podobne (a może i to samo, nie pamiętam). Cykl o inkwizytorze to już tylko ciepło.

Babska logika rządzi!

To w takim razie Szubienicznik.

Zgadza się, przejmujesz pałeczkę.

Babska logika rządzi!

Dobra, to sentymentalnie i w temacie aktualnego konkursu:

– Człowiek zaczął chodzić na nogach, żeby mieć wolne ręce – przypomniał fotoreporter. – One zapewne do czegoś były potrzebne. Musiałaby ta plazma wykształcić jakieś chwytaki, może macki…

– W takim razie już dawno temu wylądowali i wysiedli – zauważył satyryk. – Plączą się po rozmaitych oceanach, głównie południowych. Lżymy ich mianem ośmiornic. Rezultaty ich pracy myślowej są raczej niezauważalne.

– Bo widocznie ta plazma jest po prostu głupia…

Ok, ponieważ nikt nic, to podpowiedź:

Książka znanej polskiej autorki o lądowaniu kosmitów w pewnej polskiej miejscowości.

“Lądowanie w Garwolinie” Chmielewskiej?

Babska logika rządzi!

Tak jest. Zwracam pałeczkę zatem. 

[Podejście 11]

 

– Muszę lecieć. Mam nadzieję, że jeszcze zatańczymy. – Przez wzgląd na moje zachowanie i ostre słowa w stosunku do Floriki, cała rodzina myślała, że jestem rasistą, tymczasem spoglądając na rozjaśnioną szczęściem twarz Donki czułem zgoła co innego. Obawiałem się tego uczucia, a jednak nie mogłem zaprzeczyć: podczas tych kilku tańców, które dla cygańskiej dziewczyny były wciąż jednym i tym samym epizodem, zbliżyliśmy się do siebie.

Babska logika rządzi!

To jest ten tekst Counta z Fantastycznego Wesela, tylko jak on się nazywał... Miał chyba jakiś skomplikowany tytuł.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

OK, uznaję odpowiedź – “W tańcu ich cieni nie było radości”.

Babska logika rządzi!

Ludzie w autobusie byli ściśnięci jak sens w haiku, ale ich zapach nie miał nic wspólnego z poezją – czerwiec nie sprzyjał takim podróżom.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

fun i metafory?

I would prefer not to.

Owszem

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Zapachniało suszonymi śliwkami.

I would prefer not to.

Wigilia. ;-)

Babska logika rządzi!

Thargone Długo i szczęśliwie ;)

ano ;)

I would prefer not to.

Kontynuując osobiste zachwyty:

Świat jesiennił się już od dawna: nagi był, mokry i zmarznięty, jak wtedy, kiedy go Diabeł z Bogiem z wody dopiero co wyłowili.

Kojarzy mi się z Żertwą Mirabell, ale nie mam pewności.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

O to to!

Mężczyzna zastał egzegetkę tam gdzie zwykle. Wysoka kobieta kołysała się dostojnie na ośmiu mocnych odnóżach przy stoliku, na zewnątrz kawiarni.

– Kodur’wer – rzucił. – Niechaj cię nikt nie zwiedzie.

– Chyba, że Anansi – odparła siwa pająkoczłek, pociągając łyk kawy z bogato zdobionej filiżanki. – Znowu ty. Chłopcze, powiedz, że nie śniłeś o Draaklerze… Że nie widziałeś znowu erupcji tego cholernego wulkanu…

 

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Tekst Szadziowatego na Science o bardzo dziwnym tytule zbliżonym do fonetycznego angielskiego?

Babska logika rządzi!

Tak, zaliczam. Tytułu nie będę wymagać. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Elfka prychnęła lekceważąco, ale zaraz spojrzała na niego zaintrygowana.

– Ben Akiba? – powtórzyła. – A któż to taki, Adarze? Nigdy o nim nie słyszałam.

Paladyn miał ochotę odgryźć sobie język. W głowie tłukły się mu dziesiątki różnych, równie mało wiarygodnych wymówek, lecz zanim zdążył się zdecydować na którąś z nich, do gospody wkroczyła dość nietypowa kompania.

– Heliodorze! Jak miło cię widzieć, przyjacielu! – zawołał krasnolud do przywódcy grupy, szczerze wdzięczny ciemnowłosemu wojownikowi za zjawienie się w odpowiedniej chwili i wybawienie go od kłopotliwej odpowiedzi.

Babska logika rządzi!

Brzytwa Alex Legus.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Lehma i Fagus, ale uznaję. Pała Twoja!

Babska logika rządzi!

Już ja dobrze wiem, czyja była to brzytwa. A skoro już przy brzytwach jesteśmy, to sry, ale ciachnę ów cudny łańcuszek splecionych rąk i serc.

 

“w górach topniał śnieg i Bunny nie żył już od kilku tygodni, gdy w pełni uświadomiliśmy sobie powagę sytuacji.”

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kojarzy mi się z “Zabawą w ciebie” Gaimana, ale to chyba nie to. 

Nie, to nie to.

Jest to zdanie otwierające “jedną z najważniejszych powieści końca XX w.”; napisaną przez kobietę książkę niefantastyczną. Dodałbym jeszcze, że to moja obecna lektura, ale pewnie byłaby to podpowiedź równie bezużyteczna jak te powyższe, więc sobie daruję.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kurde, czego mnie nie gonicie z widłami i kosą?

Zagadka, jak widzę, nierozwiązywalna, więc daję nową, zapewne prostszą; akurat mam na kopiuj-wklej.^^

 

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

MORTAL KOMBAT,

To poprzednie to Donna Tartt, Secret History. Jeszcze nie przeczytałam (wielkie, ogromne tomiszcze, a czasu mało), ale to jest bodaj pierwsze zdanie i w końcu zaskoczyło, gdzie je widziałam ;) Nawet nie wiedziałam, że to aż tak ważna wg krytyki książka, zaintrygowała mnie akademicka historia z kręgów naukowych mi bliskich ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Rzeczywiście. Jak napisałaś to sobie skojarzyłem. Bardzo mi ta książki się podobała. Trochę Cieniu za szybko się poddałeś. Trzeba było jeszcze parę cytatów walnąć. A nuż by ktoś zgadł.

Nawet nie wiedziałam, że to aż tak ważna wg krytyki książka

Nie wiem, czy jest aż tak ważna według krytyki, ale według własnej swojej okładki – na pewno.^^

Nie wiem też, czy poddałem się za szybko; bardzo możliwe, ale wyszedłem z założenia, że jeśli ktoś czytał tę książkę, to zgadnie od razu, bo nie dość, że jest to naprawdę charakterystyczne zdanie, to jeszcze z automatu powinno nasuwać bardzo mocne skojarzenia, jako że wokół niego oscyluje zasadniczo cała fabuła. Upraszczając: skoro po trzech dniach nikt nie zgadł, mając do dyspozycji tę – na mój etap czytania powieści – najbardziej charakterystyczną z możliwych wskazówek, to zupełnie logicznym wydaje mi się założenie, że bardziej i tak już nie mógłbym Wam pomóc. Gdyby Drakaina dała wcześniej znać, że w którymś kościele coś jej dzwoni, to podszedłbym do tematu inaczej. A tak – dodatkowo samozłajany za niepamięć względem niniejszego wątku – uznałem, że nie ma sensu ciągnąć tematu dalej, tylko trzeba jak najszybciej przekazać pałeczkę dalej.

I tak oto dochodzimy do meritum:

 

                     Jogurcie:

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, spóźniłam się na mortal kombat :( jakieś kilkanaście lat temu znałam na pamięć praktycznie wszystkie dialogi :D

“Nie będę stawiał oporu.

Lelum i Polelum odskoczyli jak oparzeni. Obaj złączyli dłonie w znak , ale żaden nie zdecydował się uderzyć pierwszy.

– Powiedziałem, że nie będę stawiał oporu, prowadźcie  nie do Miszy Asieniewicza albo tego waszego Romana”.

Bella, ja większość dalej znam. Choć ostatnio, jak sobie odświeżaliśmy, to skonstatowałem z przykrością, że niestety nienajładniej się ten film zestarzał. Poza tym trafiliśmy na tak chu... przykre tłumaczenie – napisów niet, a żeby obejrzeć w oryginale jakoś nie przyszło mi do głowy; nie, żebym robił takie rzeczy na co dzień – że teraz mam wrażenie, jakby ktoś tępym narzędziem zamordował część mojej bardzo wczesnej młodości.

 

A cytat to chyba z Nocnego Patrolu Łukjanienki. Ewentualnie Dziennego. Albo tego trzeciego; ja po pierwszym sobie odpuściłem, ale że cytat brzmi znajomo, to stawiałbym na ten nocny.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kiedyś popełniłam fanfika z crossoverem Mortal Kombat i Sailor Moon :) Ba, do tej pory mam w siedmiu zeszytach fanfika z czystego Mortala (przeokrutna grafomania, choć pomysły miałam w sumie miejscami niezłe i myślę, czy z tego nie zrobić autorskiej powieści fantasy ;p. Kiedyś nawet próbowałam, ale coś zajęłam się innymi rzeczami). Ech, łezka w oku się kręci :)

 

Nie jest to Łukianienko. Autor pochodzi z Polski.

Autor to Tomasz Duszyński. Proszę o podanie tytułu książki.

No to może “Droga do Nawi”?

Babska logika rządzi!

Brawo za czujność.

No to kolejny cytat:

– Skoro wie pan już tyle, panie medyku, czy kim tam pan naprawdę jest, to niech się pan też dowie, że ja to wymyśliłam. Całą zasługą Juliany było nadstawienie policzka i powiedzenie tego, co powiedzieć jej kazałam! To strachliwe biedactwo miałoby wykazać się odwagą?! Przytomnością umysłu?! Śmieszne! Ja ocaliłam mego syna i mnie on dziękował, całując moje ręce!

– Dziękował! – wrzasnęła Juliana zrywając się z fotela. Rzuciła się w kierunku matki. – Tak ci dziękował, że w rocznicę śmierci Christiana powiesił się na tej przeklętej wieży!

Babska logika rządzi!

Kańtoch i Diabeł na wieży.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Brawo dla tego okrągłego, żółtego pana! ;-)

Babska logika rządzi!

No ba! Ale przyznaję, że “przeklęta wieża” nieco mnie naprowadziła.

Cytowanie “Każde martwe marzenie” to byłoby okrutne, więc coś innego... proste.

 

– Hej! panie – zawołał – panie, co się tam za okiennicą chowasz! Powiedz mi, jeśli łaska, co cię tak bardzo śmieszy, a pośmiejemy się razem!

Zagadnięty przeniósł spokojnie wzrok z wierzchowca na jeźdźca, jak gdyby potrzebował pewnego czasu dla zrozumienia, że dzika ta przymówka jest skierowana do niego, następnie, gdy znikła wszelka wątpliwość, brwi jego naciągnęły się lekko, i po dość długiem milczeniu, tonem ironji i nieopisanego zuchwalstwa, odpowiedział:

– Nie do ciebie mówię, mój panie.

– Ale ja mówię do ciebie, ja! – krzyknął chłopak, zrozpaczony tem połączeniem czelności i pięknych manier, konwenansu i pogardy.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

“Trzej muszkieterowie”? Pierwsze spotkanie d’Artagnana i Rocheforta?

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Mówiłem, że proste?

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To ja kontrolnie coś trudnego ;).

Przypisuję przeto W. K. Wysokości te xięgi y błagam Ią, aby raczyła wesprzeć ie swoiem imieniem a powagą, zanim przyłożę się do rozpraw w statecznieyszey materyey. Uźrzy hnet W. K. W. iednę, będącą nie prawie na ukończeniu, gdzie wywodzę porównanie sześci wielgich xiążąt, a hetmanów górujących dziś w naszem krześciiaństwie, którzy są: król Hendryk III, brat W. K. W., Wasza Królewska Wysokość, król Nawarry, szwagier W. K. W., xiążę Giz, xiążę Menu y xiążę Parmeńskie, przytaczając wszytkich Waszych Dostoyności co naypiękniejsze cnoty, ozdoby, przewagi a zacne uczynki, w których osądzeniu zdaię się na godnieyszych, lepiey to zdołaiących uczynić ode mnie.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Pachnie mi Boyem. Żywoty pań swawolnych?

Ooo, czyli jednak ktoś poza mną to czytał. A myślałem, że trudne będzie :(.

Dajesz, Coboldzie!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Ba, w naszych czasach to był przecież niezły hardkor! ;)

 

Pozostając przy tłumaczu:

 

Pani baronowa, która ważyła około trzystu pięćdziesięciu funtów, zażywała z tej przyczyny wielkiego poważania.

Kandyd :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ciekaw jestem, Drakaino, czy w oryginale też była taka zabawa "wagą"?

 

EDIT: Znalazłem: “Madame la baronne, qui pesait environ trois cent cinquante livres, s’attirait par là une très grande considération”. Czyli to jednak pomysł Boya. Przejmujesz, Drakaino.

Książki mam rozwłóczone po całym domu (nowy regał, układanie...), więc z pierwszej, która wpadła mi w rękę ;)

 

Przebywszy tę dolinę, wszedłem w drugą i dostrzegłem gospodę, w której miałem szukać przytułku, ale z dala już powierzchowność jej nic dobrego mi nie wróżyła. Rozpoznałem, że nie było okien ani okiennic, dym nie buchał z komina, żadnego ruchu dokoła nie było widać i żaden pies nie oznajmiał mojego przybycia. Stąd wniosłem, że gospoda ta jest jedną z tych, jakie, według powieści oberżysty z Andujar, opuszczono raz na zawsze.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Lovecraft?

Babska logika rządzi!

Nie :(

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

“Pamiętnik znaleziony w Saragossie”?

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Bingo, choć oficjalny tytuł to “Rękopis...” :) Już miałam podpowiadać, że jeden użytkownik forum ma w awatarze portret autora...

 

Dajesz.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ale się klasycznie zrobiło :). To ja też klasyką, ale znacznie młodszą.

Wtykają mi w garść zmywak i pokazują, gdzie mam dziś sprzątać – ruszam. Kiedy ich mijam, któryś wali mnie kijem od szczotki po łydkach, żebym się pospieszył.

– Ha, ha! Patrzcie go, ale posuwa. Cłop wielki jak drabina, a posłuszny jak dziecko!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Ech, robiłam wywiad z autorem tej powieści.

 

Lot nad kukułczym gniazdem

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Z Keseyem? No ładnie :).

Oczywiście, “Lot...”.

Kukułcze jaj... yyy, gniazdo Twoje ;).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Z Keseyem? No ładnie :).

Ja za nim akurat nie przepadam, choć człowiek do wywiadowania... no, oryginalny ;)

Ale to pikuś – robiłam też jeden z ostatnich wywiadów z Lemem – to był dopiero hardkor.

 

No dobra, do meritum:

 

W czasie wojny secesyjnej, która rozgorzała w Stanach Zjednoczonych, powstał w mieście Baltimore, położonym w centrum Marylandu, nowy, wielce wpływowy klub. Powszechnie wiadomo, jak silnie rozwinął się instynkt militarny w tym narodzie armatorów, kupców i mechaników. Zwykli handlarze wyszli zza swoich kontuarów, aby przeobrazić się naprędce w kapitanów, pułkowników i generałów, nie odbywszy uprzednio praktyki w szkole West Point; niebawem dorównali oni w sztuce wojennej swoim kolegom ze starego kontynentu i podobnie jak tamci odnosili zwycięstwa, szafując pociskami, milionami dolarów i ludźmi. Przede wszystkim jednak Amerykanie niebywale prześcignęli Europejczyków w nauce zwanej balistyką.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie, żebym zachęcał, ale gdybyś miała ochotę trochę tu pospamować opowieściami o tych wywiadach, to się nie krępuj, Drakaino.

 

Co do zagadki natomiast, to pierwsze zdania przywiodły mi na myśl Kinga, ale z każdym kolejnym coraz bardziej przestawałem wierzyć w taką ewentualność. A że innej alternatywy nie mam – fragment jest mi z pewnością obcy – to wychodzi na to, że tylko zmarnowałem czas każdego, kto niniejszy wywód przeczytał.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

No, nie jest to King... Podpowiedź: poszłam znów w klasykę.

 

Co do wywiadów – hardkor z Lemem polegał głównie na tym, że mistrz już zupełnie nie słyszał, a pytań na kartkach ani mailem nie uznawał, bo udawał, że słyszy... Smarkata byłam, więc umierałam z przerażenia, jadąc na ten wywiad, ale okazał się uroczym człowiekiem. Niemniej sklecenie potem całości tekstu było dość karkołomne. Wywiadowałam też Dukaja i Huberatha, ale to już była norma wywiadowcza :)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Verne – “Z Ziemi na Księżyc”.

A poznania Lema zazdraszczam okrutnie!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dla kogo robiłaś te wywiady? Można je gdzieś przeczytać?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Staruchu, znam to pod innym tytułem (Podróż na księżyc), ale sprawdziłam, że to to samo. Przejmujesz pałeczkę.

 

Cieniu, Lema dla “Dekady Literackiej”, może kiedyś zeskanuję i gdzieś wrzucę, ale sama nie bardzo wiem, gdzie mam ten numer... (porządki w książkach mogą go jednakowoż ujawnić). A Dukaja i Huberatha to w ogóle nie pamiętam do czego :/ Keseya dla Wyborczej. A dla NF wywiadowałam i fotografowałam zespół Helloween <lol>

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Huberatha poznałam osobiście na konferencji – pamiętam, że miał świetny wykład. Oczywiście, nie miałam pojęcia wtedy, że poza chemią pisze fantastykę.

Helloween?? No kurza twarz, też bardzo lubię. Nawet zapomniałem, że byli w “NF”. Kiedy to było?

 

A wracając do głównego wątku – też klasyka, stricte fantastyczna jak Verne, ale nowsza.

Zerwał się wiatr. Smith oddychał głęboko. Szedł.

Kiedy był już niewidoczny, z dala od sanatorium, zatrzymał się i stał chwilę bez ruchu. Spojrzał w niebo.

Rzucił na ziemię papierosa i zgniótł go dokładnie obcasem. Następnie wyprostował swoją zgrabną postać, odrzucił do tyłu kasztanowate włosy, zamknął oczy, przełknął ślinę i rozluźnił ręce.

Bez najmniejszego wysiłku, z lekkim tylko poszumem, wzniósł się łagodnie w ciepłe powietrze.

Szybko, cicho wzbił się w górę i ulatując w kosmos zniknął wśród gwiazd...

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

OT: Bello, Huberath jest fizykiem/biofizykiem :p Mało brakło, a byłby bliskim współpracownikiem mojego taty...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

OT: konferencja była z magnetycznego rezonansu jądrowego ciała stałego. Trochę to o fizykę zahacza w sumie :)

Jest tam kto?

O, kurza twarz!

Tak się zagadałem,  że zapomniałem. Mea culpa!

To podpowiedź:

– Ikar Montgolfier Wright. – I powtórzył powoli, aby pytający mógł zapamiętać kolejność i pisownię aż do ostatniej niewiarygodnej litery: – Ikar Montgolfier Wright. Urodzony: 900 lat przed Chrystusem. Szkoła podstawowa – Paryż 1783; szkoła średnia, uniwersytet – Kitty Hawk, 1903. Promocja z Ziemi na Księżyc: dziś, z bożej łaski l sierpnia, 1970. Zmarł, pochowany szczęśliwie na Marsie latem 1999 roku pańskiego. Wtedy pozwolił unieść się ku jawie.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Bradbury?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Yes, yes, yes!!!

Jeszcze jakbyś podała tytuł zbioru.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Jak mi się przypomni, to podam :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dużo to on u nas ich nie wydał :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Ale ja mam tragiczną pamięć do tytułów, a na dodatek klasykę fantastyki czytałam w kilku językach :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ech, z tymi poliglotami...

Dobra, to był “K jak kosmos”.

Zadawaj :)!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No to coś lżejszego kalibru, już chyba też klasyka :) Udało mi się wreszcie znaleźć na półce :)

 

– Stój! – krzyknąłem. – Dokąd idziesz?

Lecz ona już dobiegła do swego sobowtóra, z rozpędem przeleciała skroś niego, potknęła się o kamień i upadła na kolana. Miraż natychmiast zniknął. Gdy spieszyłem jej na pomoc, ukazał się drugi. Zmierzał ku niej szybkim krokiem, jakby chciał ją porwać.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zastój się zrobił, moi drodzy. Podpowiedź, nowy cytat? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Yup. Z tego samego opowiadania (ale chodzi o tom, nie konkretny tytuł, bo to jest de facto powieść z luźnych historyjek.)

 

Rzeczywiście, na opustoszałą równinę wyszedł samotny muszkieter i zaczął, rozmyślając o czymś, przechadzać się nie opodal statku.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czy konie mnie słyszą?

Nikt nawet nie próbuje zgadywać, więc nie wiem, czy wątek został przez wszystkich zapomniany, czy też nikt nie czytał? (W to drugie nie wierzę, widzę na portalu co najmniej dwie osoby, które, sądząc z różnych wypowiedzi, raczej czytały...)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nie wiem, może “Solaris”, a może coś innego...

Babska logika rządzi!

Coś innego ;) Lżejsza muza, Finklo. Ale z dzisiejszej perspektywy czasy plus minus te same (konkretnie jest to rzecz o 13 lat młodsza od Solaris, sprawdziłam, a w Polsce wyszła jeszcze cztery lata później).

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kurcze, tak mi się wydawało, ale musiałem sprawdzić.

Drakaino, czytasz Bułyczowa dla dzieci?

“Podróże Alicji”.

 

Ale rzeczywiście, mogłaś wybrać bardziej zapadający w pamięć cytat :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

A ja to znałem chyba z jakiejś adaptacji komiksowej – te sobowtóry.

Staruchu, to jest jedna z najbardziej zaczytanych książek w moim domu – ukochana z dzieciństwa...

Pałeczka oczywiście należy do Ciebie :) [I Ciebie między innymi podejrzewałam o znajomość tej konkretnej klasyki]

 

Ale rzeczywiście, mogłaś wybrać bardziej zapadający w pamięć cytat :).

Nic nie poradzę na to, że najwyraźniej frankofilia objawiła się u mnie bardzo wcześnie, ponieważ historyjka z Milady de Winter utkwiła mi w pamięci zdecydowanie najbardziej :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O tak, Alicja to jedna z tych lektur, dzięki której pokochałem fantastykę :).

A ja kontrolnie czy ktoś TO pamięta:

Przez sekundę wydawało mi się, że w zieleni trawy za targiem kwiatowym widzę czarnego pana w czarnym meloniku. Przysłaniał oczy parasolem i patrzył na słońce i helikopter, jakby coś takiego widział pierwszy raz w życiu.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Tak myślałem :(.

Ostatnia szansa, jak nie, to jutro wrzucę coś innego.

Pan Tau się uśmiechnął. Świetnie rozumiał to pragnienie. Zdjął z pala melonik i włożył na głowę, żeby nim zakręcić i czarodziejskim sposobem posłać chłopca Kaja razem z walizeczką do domu, do mamusi.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Jednak za daleko sięgnąłem :(. Książka, z której zaczerpnąłem cytaty, to “Pan Tau i tysiąc dziwów” Oty Hofmana. Ota Hofman najpierw w latach 70-tych stworzył scenariusz do serialu o panu Tau, a potem napisał o nim książkę.

No to teraz coś równie starego, ale, mam nadzieję, bardziej znanego.

Nie wszyscy wiedzą, że jest wiele wszechświatów. Są wszechświaty Grube i Chude, Kolorowe i Nadmuchiwane, Mrugające i Odrzutowe. Są też wszechświaty bardzo nieduże, a ten, który zamieszkują Gżdacze, jest najlepszym i najmniejszym ze znanych wszechświatów.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Bromba i inni?

I would prefer not to.

Wybranietz, nie za młodaś na takie lektury ;)?

I owszem – Psztymucel Nulek jest Twój!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Wtem rozległ się ów dźwięk, który był światłem. Ni to dźwięk, ni to światło, zaczęło to coś świecić Benny'emu z oczu i pulsować, głośniejąc i jaśniejąc coraz bardziej, w miarę jak rosła częstotliwość światłodźwięku. Musiało mu to sprawiać ból, wzmagający się wraz z jaskrawością światła i narastaniem głośności dźwięku, bo Benny zaczął kwilić niczym zranione zwierzę, z początku cichutko, potem głośniej, przykurczając ramiona wypychał grzbiet, jakby próbując uciec od tego. Dłonie złożył na piersi, jak u wiewiórki. Głowę przekrzywił na bok. Później zaczął wyć, a dobywający się z jego oczu skowyt rozbrzmiewał coraz głośniej. Jeszcze głośniej. Oburącz ścisnąłem głowę, ale nie mogłem się odgrodzić od dźwięku, przenikał z łatwością. Ból wywoływał w ciele dreszcze, podobnie jak przesuwanie po zębie cynfolią.

I would prefer not to.

As wszedł w mój umysł. Przechadzał się po mej świadomości, jak po promenadzie, oglądając z zainteresowaniem wszystkie blizny, jakie porobił w niej przez sto dziewięć lat. Przyjrzał się pokrzyżowanym i na nowo połączonym synapsom oraz całemu spustoszeniu tkanki, powstałemu przez dołączenie jego daru nieśmiertelności. Śmiał się słodziutko z zapadniętej dziury pośrodku mego mózgu, jak również z nikłych, cichych jak ćma szmerów z dna umysłu, mamroczących bez sensu i bez przerwy. Potem, bardzo uprzejmie, As wypowiedział się jaskrawymi, świecącymi literami na kolumnie z nierdzewnej stali:

NIENAWIDZĘ CIĘ

I would prefer not to.

Ellison, Nie mam ust...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

ano.

I would prefer not to.

Ale drakaina wyrąbistą zagadkę zada. Już trzeci dzień nad nią myśli.

Sorry, nie zauważyłam, że zgadłam :D

No to znowu klasyka.

 

Obserwowała mnie lękliwie, gdy przecinałem sznurowadło. Potem powiedziała:

– Odejdź. Nie wolno ci patrzeć.

Zawahałem się, lecz dzieciństwo to okres gęsto najeżony niepojętymi, choć ważnymi konwenansami, odszedłem więc o kilka jardów i stanąłem zwrócony do niej plecami. Słyszałem, jak ciężko oddycha. Potem znów zapłakała. Odwróciłem się.

– Nie potrafię – mówiła, patrząc na mnie ze strachem przez łzy.

Ukląkłem więc, żeby zobaczyć, co się da zrobić.

– Nie wolno ci o tym nigdy powiedzieć – mówiła. – Nigdy, nigdy! Przyrzekasz?

Przyrzekłem. Była bardzo dzielna. Jęczała tylko po dziecięcemu. Kiedy udało mi się uwolnić stopę, wyglądała ona dziwnie; chcę przez to powiedzieć, że była cała skręcona i zapuchnięta – nie zauważyłem nawet wtedy, że miała więcej niż zwykłą ilość palców...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wiem, że to czytałem, ale nie potrafię sprecyzować mojej odpowiedzi. Z niecierpliwością czekam na dalsze podpowiedzi.

Nie spać na warcie!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Drugi cytat:

 

– A więc w porządku – powiedziała. – Zachowamy tajemnicę i już nigdy nie będziemy o tym mówili?

– Tak – zgodziłem się. Idąc ścieżką od drzwi odwróciłem się. – Czy mogę niedługo przyjść i znów zobaczyć Sophie?

Zawahała się, pomyślawszy chwilę nad tym pytaniem, a potem powiedziała:

– Bardzo dobrze, ale tylko jeśli będziesz pewien, że nikt się o tym nie dowiedział.

Dopiero wtedy, gdy doszedłem do nasypu i jego szczytem ruszyłem w stronę domu, monotonne niedzielne nakazy połączyły się z rzeczywistością. Uczyniły to z trzaskiem niemal dosłyszalnym. Definicja człowieka recytowała się sama w mej głowie: “...i każda noga będzie dwukrotnie połączona i będzie miała jedną stopę, a każda stopa pięć palców, a każdy palec będzie się kończył płaskim paznokciem...” I tak dalej, aż w końcu każde stworzenie wyglądające jak człowiek, lecz nie ukształtowane w ten sposób, nie jest stworzeniem ludzkim. Nie jest ani mężczyzną, ani kobietą. Jest bluźnierstwem przeciw prawdziwemu obrazowi Boga i czymś znienawidzonym w obliczu Boga”.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

CIEMNY EDEN Becket?

Nie. Pisałam, że klasyka – 2012 jeszcze się nie łapie ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To może POCZWARKI Wyndhama?

Bingo! Dajesz.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

“Matjeku– wołam stłumionym przez sypiący śnieg głosem. Nikt mi nie odpowiada. Jak, do licha, zdołał tak przebudować wirt. Wsuwam ręce pod pachy żeby zmarzły i sięgam po kod założyciela, by naprawić szkody spowodowane przez przyszłego  Boga Cesarza Układu Słonecznego”

Jest to trzecia część trylogii, a autor urodził się w Finlandii.

Pierwszy tom trylogii nosi tytuł KWANTOWY ZŁODZIEJ.

Książka, o którą pytałem nosi tytuł PRZYCZYNOWY ANIOŁ, a autorem jest Hannu Rajaniemi. Zaraz znajdę inną zagadkę.

“Mężczyzna, który przed chwilą zataczał się jak pijany, zaczął zapadać się w sobie. Nagle wygiął się w łuk, konwulsyjnie odrzucił w tył głowę, a przód jego koszulki stanął w płomieniach. Harper zdążyła zerknąć na jego wymizerowaną, udręczoną twarz i chwilę później głowa nieznajomego zmieniła się w pochodnię.”

Cóż to za tytuł kryję się pod tym cytatem i któż to napisał?

Pierwsze skojarzenie z Harper to “The 100” (Kass Morgan), ale to pewnie nie to.

To nie jest to.

Scena trochę jak z Kinga. Albo kingopodobnego horroru.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Strażak syna Kinga? Joe Hill bodajże

 

I would prefer not to.

Zgadza się.

Zatrzymali się przed nową kasetą. Pod szklanem wiekiem na poduszeczce z czerwonego aksamitu leżała stara, w safian oprawna książka. Proboszcz Łączewski odchyliwszy wieko wydobył ją i podał grzecznie do oglądnięcia doktorowi Proniowi.

– Mszał z kościoła parafialnego w Winnicy – objaśniał swym cichym, drżącym już od starości głosem. – A tu jest odcisk. Bardzo wyraźny – dodał po chwili.

– Rzeczywiście – odparł Proń, rozkładając na stole książkę.

– Ciekawy znak. A jaki głęboki! Jakby od żelaznej, rozpalonej do białego żaru ręki.

[...]

A znak był istotnie godny podziwu. Począwszy od stronicy dziesiątej mszału widniał wypalony odcisk ludzkiej reki. Stygmat był silny i szedł na kilkanaście kartek w głąb; kontury wyraźne, zdecydowane, rysunek palców ostry; po brzegach odcisku papier nosił widoczne ślady nadpalenia: ciemno-brunatną obwódkę.

I would prefer not to.

– Et – przerwał mu impetycznie pleban – przecież oglądał pan moje zbiory. Czy ślady, wypalone przez widma zmarłych w obecności wiarygodnych świadków, nie są dla pana dostatecznym dowodem prawdziwości ognia? Chyba, że uważa pan całe moje muzeum za automistyfikację i wątpi o autentyczności okazów.

– Nie, księże proboszczu, o autentyczności znaków, przynajmniej w pewnej ilości wypadków, nie wątpię. Owszem, wierzę w możliwość podobnych fenomenów. Jestem szczerym wobec księdza i nie chcę przedstawiać się w fałszywem świetle: jestem okultystą-psychologiem. Lecz to, że znaki pozostawione na pamiątkę przez fantomy sprawiają wrażenie stygmatów wypalonych, nie jest jeszcze dla mnie dowodem materjalności ognia pozagrobowego.

To zbiór opowiadań, autora chociaż dajcie...

I would prefer not to.

pierwszy

witam to jest stefan grabinski muzeum dusz czyscowych co wygralem??

 

edit:

Doczytałem, że tu się nic nie wygrywa, jakbym wiedział to bym z polskimi znakami napisał XD

;D

 

Wygrałeś zadawanie zagadki ;3

I would prefer not to.

– Objawy? – zapytał Jonasz.

– Swędzi i boli – wycedził marynarz przez zaciśnięte zęby.

– Swędzi – powtórzył Jonasz. Nachylił się, szukając śladów po ukąszeniu. Nic nie znalazł. Był na wpół zadowolony – paluch wyglądał, jakby każdym otworkiem miało wysiąkać to, czym nabrzmiał. Czymkolwiek nabrzmiał. Twardy paznokieć wydawał się nie na miejscu.

– Nie drapać. Obkładać szmatką zanurzoną w occie.

Marynarz spojrzał na niego, jakby nie wiedział, czy mówi to jako kucharz, czy jako lekarz, poważnie czy żartuje, ale Jonasz otworzył już przed nim drzwi kajuty.

W nocy śnił o wielorybie. Lewiatan połykał go w całości, nawet tego nie zauważając; równie obojętnie wypluwał go eony później.

Jedyną książką o wielorybach, jaką kojarzę, jest Moby Dick :/

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To ja znam.

Opowiadanie towarzyszki Wygranietz ze “Snów umarłych” :).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dobrze, Staruchu!

Czyli ja?

Ok. To ktoś jeszcze pamięta?

Brat Franciszek Gerard z Utah nigdy by pewnie nie odkrył owych świętych pism, gdyby nie pielgrzym z przepasanymi biodrami, który pojawił się na pustyni w okresie nakazanego nowicjuszom czterdziestodniowego postu.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Kantyczka dla Leibowitza.

Och, spóźniłam się ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To łap następne:

Dobre szkła w hotelu biskupa na siedzeniu diabła czterdzieści jeden stopni i trzynaście minut

północno-wschód i na północ główny pień siódmy konar od wschodu spuścić z lewego

oka trupiej czaszki linię prostą od drzewa przez kulę piętnaście stóp dalej.

Poe “Złoty żuk”!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ba!

Moja zagadka będzie jak wrócę do domu, z komórki to tak sobie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wybaczcie kolejną klasykę, ale chwilowo z powodów rodzinnych mam ograniczony dostęp do polskich tekstów:

 

Ach, Boże – pomyślał – cóż za wyczerpujący zawód sobie obrałem! Dzień po dniu w podróży. Interesy są znacznie bardziej denerwujące niż we właściwym sklepie na miejscu, a do tego dochodzi plaga wyjazdów, troska o połączenia kolejowe, nieregularny, kiepski wikt, zawsze zmienne, zawsze  nietrwałe, nigdy nie poparte serdecznością kontakty z ludźmi. Do diabła z tym wszystkim!” Poczuł lekkie swędzenie na brzuchu; z wolna przesunął się na grzbiecie ku poręczy łóżka, by móc lepiej unieść głowę, odnalazł swędzące miejsce, obsypane małymi, białymi punkcikami, których pochodzenia nie umiał ustalić.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

No cóż, rok przeminął, a tu nic, cisza, nawet kaca po szampanie. Kolejną zatem prosim podpowiedź.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To wygląda jak Kafka co się zamienia w robaka. Nie pamiętam w jakiego.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Tak, Kafka, “Przemiana” w robala raczej niż w robaka, ale ogólnie jak najbardziej, nie będę się czepiać :) Taki karaluchowaty ten robal.

 

Dawaj następną zagadkę.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

"Czułam się parszywie. Chociaż nie powinnam. To nie ja miałam trupy w domu, tylko on, załgany sukinsyn. To znaczy, prócz Eryka w kredensie. Ale to znajomy trup. Wolno mi nocować znajomych, nie?"

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Podrzucam na wieczór jeszcze kawałek, tym razem z początku i z imieniem ;-) "A wtedy ojciec zrobił coś niesłychanego – wyciągnął rękę ponad moim ramieniem i wyłączył monitor. Dzień dobry, nazywam się Reszka, jestem anonimową netoholiczką. Zrób mi tak, albo włóż łapkę do basenu z krokodylami... – Reszka, ocknij się na chwilę – rzekł tata łagodnie. – Dostałaś spadek".

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

“Wiedźma.com.pl” Białołęckiej.

Babska logika rządzi!

Bardzo dobrze, masz kijka.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

I po co mi był ten drąg... OK, będzie trudne. To dość stara książka, jakoś tak wpadła mi w rękę i sobie czytam:

W swoich wspomnieniach Waelke – syn Saloke i starego Moraka – widział się zawsze innym niż reszta plemienia. [...]

Inności Waelke nie sposób było zaprzeczyć. Nawet z daleka widać było jego jasną skórę i złociste włosy. Pozostali współplemieńcy mieli włosy ciemne i skudlone, sinoszarą karnację i pokryci byli na całym ciele naroślami, których przybywało wraz z wiekiem.

Podpowiem, że to polski autor.

PS Byłoza straszna...

Babska logika rządzi!

Nie wiem czemu kojarzy mi się ze Szklarskim.

Też nie wiem, bo to nie on.

Babska logika rządzi!

OK, podpowiedź. Prawdy wiary plemienia Waelkego:

Ziemia była zielona,

Ponad głową świeciło słońce, księżyc i gwiazdy,

Na ziemi rosły rośliny,

Na ziemi mieszkały rozmaite zwierzęta,

Ziemią władali ludzie,

Ludzie byli kolorowi,

Ludziom służyła technika.

Babska logika rządzi!

Postapokaliptyczne klimaty.

Zgadza się, jakieś dokładniejsze strzały?

Bo właściwie termin minął i powinnam dać następny cytat.

Podpowiem jeszcze, że książka wyszła niedługo po tym, jak w Czernobylu pierdyknął reaktor.

Babska logika rządzi!

Może zmiana zagadki? Tej zaraz stuknie tydzień ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ups, faktycznie.

To był “Schron” Mirosława Jabłońskiego.

Już daję nową:

Moja rodzina od pokoleń służyła kolejnym Dziedzicom Fogberrystone. Mój dziad, Isai Wise, był lokajem Dziedzica Andrea, mój ojciec David, jak i ja obecnie, towarzyszył Dziedzicowi Farnese. Kocham ród całym mym sercem. Byłem, jestem i pozostanę wierny rodzinie Dziedzica. Dlatego ręka drży mi, gdy spisuję te słowa. Nie umiem opanować się po tym, co stało się z biedną panienką Solange.

Babska logika rządzi!

To jest z portalu opowiadanie. Chyba się nazywało “Pamiętnik Solange Fogberrystone” Reinee.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Ech, teraz było za łatwe...

Zgadza się, teraz Ty się męcz. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobrze, że 2/3 tytułu było we fragmencie, bo w życiu bym sobie nazwiska nie przypomniał. Niedługo coś wrzucę. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

– Tępaku Wullie...

– Tak, Rob?

– Zem ci nie mówił, cobyś dał spokój temu bidowaniu?

– Ześ mówił, Rob – przyznała głowa określona jako Tępak Wullie.

– No to cemu ześ tak robił?

– Pseprosom, Rob. Tak jakby samo sceliło.

– To takie psygnebiające.

– Pseprosom, Rob. 

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

No dobrze, to z pewnością któraś Tiffany. Ponieważ nie wiem która, strzelam w pierwszą – “Wolni Ciut Ludzie”, Terry Pratchett.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To akurat było z “Zimistrza”, ale zaliczam, bo ten fragment by pewnie pasował i do innych części. Zadajesz. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Przepraszam za opóźnienie. Będzie pewnie łatwo:

 

Wrócił do kuchni, przetrząsnął kieszenie w poszukiwaniu dziesięciocentówki, a następnie za jej pomocą uruchomił ekspres do parzenia kawy. Wdychając jej niezwykły – w każdym razie dla niego – aromat, spojrzał na zegarek i stwierdził, że upłynęło już piętnaście minut, podszedł więc energicznym krokiem do drzwi wejściowych apartamentu, przekręcił gałkę i odsunął zasuwę.

– Proszę o pięć centów – powiedziały drzwi, nie otwierając się.

Przeszukał kieszenie, ale nie znalazła w nich już żadnych monet – ani jednego centa.

– Zapłacę jutro – powiedział do drzwi. Znów próbował kręcić gałką, ale drzwi wciąż były szczelnie zamknięte. – Pieniądze, które ci daję, to w gruncie rzeczy napiwek. Nie mam obowiązku ci płacić!

– Jestem odmiennego zdania – odparły drzwi. – Proszę sprawdzić w kontrakcie, który podpisał pan, kupując ten apartament.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O.o. Nie wiem co to ale kupuję w ciemno

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

UBIK, Philip K. Dick?

Tak! Już myślałam nad podpowiedzią ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Projekt z rybą był jego zgubą, powodem, dla którego zwolniono go z Firmy po wieloletniej służbie. I chociaż ryba doprowadziła go do rozpaczy, dotyczące jej wspomnienia przepełniały go także nostalgią.

Ze swojego posłania zadałam mu pytanie. Jedyne jakie mogłam zadać– niebezpieczne pytanie, które pasowało do utrzymującego się niebezpiecznego nastroju. Wciąż działały we mnie lecznicze robaki i chciałam się do czegoś przydać , zrobić coś więcej poza leżeniem.

– Czym jesteś?– serce szybciej mi zabiło, ale się nie bałam. Prawie.

– Nie wiem.– odpowiedział Zrodzony szorstkim, ale słodkim głosem.

No wiesz co, tak bohatera wrzucić w cytacie...

Zrodzony, Jeff VanderMeer

Zgadza się. Trzecia podpowiedź brzmiała by “Tytuł książki znajduje się w cytacie”. Dajesz.

Nie byłabym sobą, gdyby zagadka nie była filmowa.

 

 

Nie wiem, jak zmniejszyć to dziadostwo :(

Crimson Peak. Wzgórze krwi – Guillermo del Toro.

Dokładnie tak. Przekazuję pałeczkę.

Przepraszam za to, że późno wrzucam. Oto zagadka.

 

Komandor Crozier wychodzi na podkład i widzi, że jego statek stał się obiektem ataku duchów niebieskich. Rozedgrane fałdy światła nad jego głową i Terrorem rzucają się raptownie do przodu, a potem szybko wycofują niczym kolorowe ramiona agresywnej, lecz wyjątkowo niezdecydowanej zjawy. Ektoplazmatyczne, upiorne palce wyciągają się w stronę okrętu, otwierają, gotowe go pochwycić, a potem odsuwają się.

TERROR Dana Simmonsa?

Tak Jogurt, teraz Twoja kolej.

 

Przepraszam za opóźnienie, zapomniałem kompletnie o tym.

Grę zepsuła mi budowa w Monocerosie. Potwór wyskoczył z bramki ułamek  sekundy po jej odpaleniu, zupełnie jakby skurwiel cały czas na to czekał, jakby nienawiść i głód rosły w nim z każdą sekundą każdego stulecia, gdy pełzliśmy przez próżnię, by go uwolnić

 

Nie mam pojęcia co to, ale jakbym miała zgadywać tytuł to brzmiałby “Jednorożec” :)

Nie. Tym razem tytuł nie jest zawarty w cytacie.

Zacznijmy od tego, że Szymp nikogo nie rozmrażał aż do siódmego tunelu– niemal przez pierwsze 6 tysięcy lat misji. Przespałam więc całą ludzką cywilizację, obudziłam się dopiero na upadek cywilizacji minojskiej.[...]Potem polecieliśmy w paleolit  zbudowawszy już 5 tysięcy bramek, z czego tylko 300 wymagało obecności mięsuchów na pokładzie– a dopiero co skończyliśmy pierwsze okrążenie Drogi Mlecznej

Opowiadanie Wattsa, nie pamiętam tytułu. Miało kontynuację publikowaną w NF.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Jestem skonfudowany, bo autor się zgadza tylko, że to jego najnowsza powieść. Być może wcześniej jej fragment jako opowiadanie było zamieszczone w Nowej Fantastyce. A niech tam, uznaję. ta powieść to POKLATKOWA REWOLUCJA i jest ona pierwszym tomem, czyli będzie kontynuacja.

Gdybym się dokładniej w czytat wcytacił, tobym zwątpił. Naprowadził mnie Szymp.

Zagadka:

– Przyznaję, że nie jestem teorem – mówiła tymczasem w messalanie Ignetha Foral. – I muszę wam powiedzieć, że im dłużej was słucham, tym mniej rozumiem twoje stanowisko, fraa Lodoghirze. Trzy jest liczbą pierwszą: jest nią dzisiaj, było nią wczoraj, było nią przed miliardem lat, kiedy jeszcze nie istniał mózg, który mógłby o niej pomyśleć, i będzie nią jutro, nawet jeśli wcześniej wszystkie mózgi zostaną unicestwione. "Pierwszość" liczby nie ma nic wspólnego z naszymi umysłami.

– Przeciwnie – upierał się Lodoghir. – To my w naszych umysłach definiujemy liczby pierwsze.

– Każdy teor zajmujący się tymi zagadnieniami prędzej czy później dochodzi do konkluzji, że cnoöny istnieją niezależnie od tego, co akurat dzieje się lub nie dzieje w głowach ludzi – odezwał się Paphlagon. – Wynika to z zastosowania Bezmianu.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Nowa Fantastyka