- Hydepark: Zgadnij tytuł - zabawa

Hydepark:

inne

Zgadnij tytuł - zabawa

 

 

Nie uważacie, że przydałoby się tu trochę więcej rozrywki? Bo ja owszem. W końcu to jest dobra rzecz, ta cała rozrywka.

Wydumałem więc sobie, że pokażę Wam pewną fajną zabawę, która – co wnoszę z osobistych obserwacji i doświadczeń – elegancko się sprawdza w przypadku wszelkiego rodzaju e-społeczności: wciąga, bawi, uczy i integruje.

Pozwoliłem sobie trochę zmienić znane mi zasady, by zabawa bardziej pasowała do Profilu portalu i upodobań jego użytkowników. Niemniej, są one bardzo proste:

 

1. Pierwsza osoba (czyli, że ja), wrzuca w komentarzu cytat z jakiejś powieści/opowiadania/wiersza/piosenki/filmu/et cetera, albo screen (zdjęcie) z filmu/serialu. Najlepiej coś charakterystycznego.

 

2. Kolejne osoby zgadują w komentarzach, z jakiego dzieła pochodzi ów cytat/screen

a) Należy podać tytuł i – w wypadku utworu literackiego – nazwisko autora/wykonawcy

 

3. Pierwsza osoba, która odgadnie tytuł i (ewentualnego) autora, przejmuje pałeczkę i zadaje własną zagadkę na tych samych zasadach.

a) Przed zadaniem swojej zagadki należy poczekać, aż autor poprzedniej potwierdzi, że odpowiedź jest prawidłowa. Chyba, że:

b) Odpowiedź jest tak oczywista, że potwierdzenie staje się zupełnie zbędną biurokratyczną procedurą, której pominięcie uszczęśliwi wszystkich zainteresowanych.

 

4. Celujemy oczywiście w fantastykę, ale:

a) Jeśli ktoś wklei zdjęcie Cate i Leo uzupełniających kolekcję much na uzębieniu podczas wycieczki Titanikiem albo refren piosenki Boysów, to też nic się nie stanie, gdyż:

– Po pierwsze, że to tylko zabawa.

– Po drugie, nakładanie sobie niepotrzebnych ograniczeń jest głupie. I mogłoby skrócić żywotność zabawy niebotycznie.

 

5. Poziom może być – i będzie, jeśli się co do Was nie mylę – zróżnicowany jak formy życia w toalecie, i to jest dobre, a nawet zajebiste, ale postarajmy się jednak nie przeginać. Fragment piosenki Czteropaca albo Didżeja Stacha spod Strzechy, czy też zdjęcie nocnego nieba dające się dopasować do miliarda różnych filmów, wcale nie będzie fajną zagadką. Co nie znaczy, że nie powinniście zmuszać innych użytkowników do poważniejszego wysiłku intelektualnego. Ale wszystko w granicach rozsądku.

a) Gdyby zdarzyła się zagadka zbyt trudna, to można dorzucać podpowiedzi. Powiedzmy, ze dwie.

– Podpowiedzią może być tylko inny cytat lub zdjęcie z danego dzieła.

b) Nie widzę sensu narzucać jakiegoś określonego czasu, po którym trzeba/można dodać podpowiedź bądź rozwiązanie zagadki. W końcu każdy wchodzi na Portal kiedy ma ochotę i/lub czas. A z tym bywa różnie. Tak więc podpowiedzi zostawiamy w gestii autora zagadki. Dobrą sugestią, kiedy dać podpowiedź, może być blask pochodni odbijający się w dopiero co naostrzonych widłach należących do losowo wybranego przedstawiciela rozsierdzonego tłumu.

– Myślę jednak, że dwa dni na rozwiązanie danej zagadki to dostatecznie dużo. Nie ma co się rozwlekać. Jeśli przez ten czas nikt nie poda prawidłowej odpowiedzi, to autor wymyśla nową. Jeśli autor zniknie gdzieś na dłużej, to misja wymyślenia kolejnej zagadki wraca do poprzednika.

 

6. Pamiętajcie, że to jest tylko zabawa, więc gorąca prośba: nie oszukujmy. Wrzucić cytat-zagadkę do Internetu to żadna sztuka, ale po co to robić? Jak nie wiem, to pozwalam bawić się innym albo po prostu strzelam i trzymam kciuki, żeby nie wydurnić się za bardzo.

 

7. Bawcie się dobrze! Bo jak nie...

 

Peace!

 

Komentarze

obserwuj

to może tak: 

 

Przelot z Bety Hydri na Zetę Tukana zajął mi siedem lat z groszami, choć niecałe trzy lata czasu pokładowego. Przez prawie całą podróż przeglądałem materiały z Bety Hydri 4. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógł coś takiego zrobić. Bardzo chciałem, żeby to się okazało jakąś naturalną katastrofą.

 Jednakże dowody były, jeśli nie niezbite, to przynajmniej cholernie przekonujące. Ktoś zabił całą planetę i zabrał wszystkie trupy – dosłownie, całe zwierzęce życie – a potem wydrenował cały układ z metali.

Dobra,  to ostatnie:

 

Z boku ktoś roześmiał się głośno. Obejrzałem się i zobaczyłem kolejnego Boba. Wróciłem wzrokiem do Boba 1 i zdziwiłem się, widząc, że się zaczerwienił. Takiego poziomu realizmu moja VR-ka nie obsługiwała. Postanowiłem że, zanim go zaktualizuję, muszę zintegrować nasze kody.

 – Bill, to jest Marvin. – Bob wskazał przybysza ręką. – Jest upierdliwy i bezczelny. A to i tak jego najlepsze cechy.

 Uśmiechnęliśmy się do siebie z Marvinem i kiwnęliśmy głowami.

 

Nie wiem, też stawiałem na Adamsa, ale piszesz, że to nie on. To może Robert Rankin?

Known some call is air am

Nope :P

Uprzejmie donoszę, że chodziło o “Gdyż jest nas wielu” Dennisa E. Taylora, drugą część cyklu o tak zwanym Bobiwersum. 

Dobra, nikt nie zgadł. Musisz dać coś innego :)

Known some call is air am

No dobra, to miotne klasykiem:

 

W domu unosił się dziwny zapach. Był tu obecny od zawsze. Należał do czasu, słonego powietrza i entropijnej natury kosztownych domów wzniesionych zbyt blisko morza. Być może był też charakterystyczny dla budynków niezamieszkanych przez krótkie, ale często powtarzające się okresy, otwieranych i zamykanych, gdy ich niespokojni właściciele przyjeżdżali i odjeżdżali. Wyobrażała sobie puste pokoje i plamki rdzy rozkwitające bezgłośnie na chromowanych powierzchniach, blade naroślą pleśni zapuszczającej korzenie w ciemnych kątach. 

O w życiu. Czemu dj celował w Kinga czy Tokarczuk? Dj nie wie. Ale srogo przestrzelił :D

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Bo Łosiot podał wrednie niereprezentatywny fragment, Łosiotowi trochę głupio. Tym bardziej, że może nieco przesadził z tym “klasykiem”. Ale tylko nieco. 

 

fragment II:

 

Zamiast użyć bezcielesnego natychmiastowego przeskoku, zwykle wykorzystywanego w matrycy, Tick wykonał przejście w czasie rzeczywistym.

Żółta płaszczyzna, jak wyjaśnił, była dachem londyńskiej giełdy i powiązanych z nią jednostek w City. Wygenerował coś w rodzaju łodzi, którą popłynęli: niebieską abstrakcję mającą redukować możliwość dezorientacji przestrzennej. 

 

Brzmi cyberpunkowo. “Neuromancer”?

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Jesteś turboblisko, funthesystem!

Jak turbo, to pewnie “Mona Liza Turbo” :D 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Tak :)

No to klasyka: 

The Seventh Seal's Chess Match Analysed | Movies | Empire

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

E, już było. Pamiętam, bo zgadłem.

Ctrl + F nie pokazało, więc było dawno. Ale dobra, spróbujmy z innym klasykiem:

Klasyka kina "Stalker" – Strefa Apokalipsy

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

“Stalker” Tarkowskiego?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Powiem Wam, że ten gość od prawej od tyłu wygląda zupełnie jak Statham ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

@jose – też tak pomyślałem :)

Known some call is air am

“Stalker”. Dajesz, Staruchu. 

 

Jose, tu masz tego rosyjskiego Stathama od frontu:

Klasyka kina "Stalker" – Strefa Apokalipsy

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Ej, nie grał on oficera w “Białym tygrysie”?

Known some call is air am

To ja jednak wolę amerykańskiego ;p 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ktoś to jeszcze pamięta ;)?

 

Przy umywalce czekała na Udałowa przyjemna niespodzianka. Ktoś domyślił się, żeby zamienić wodociągową wodę na wódkę. Korneliusz nie podnosił szumu. Umył się wódką, chociaż szczypała go trochę w oczy. Potem napił się z podstawionej garści, niczym nie zakąsił i nalał sobie jeszcze na zapas cały pięciolitrowy garnek.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Nikt, nic?

Maras, Cobold – Wy też?

 

Drugi cytat:

Komunikacja z Wołogdą autobusem (sześć godzin) albo samolotem (godzina). Do Archangielska można dotrzeć samolotem (półtorej godziny) albo statkiem (przez Ustiug i Kotłaz) – cztery doby.

Przybysze kosmiczni zaczęli się w mieście pojawiać w roku 1967. Ich wcześniejszych śladów nie wykryto.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jakiś czas skończyłem inną książkę, a raczej dylogię, tego autora, ale tę, z której dajesz cytaty mam dopiero w planach. Musiałem wyguglać, więc moja odpowiedź by się nie liczyła.

Known some call is air am

Ruskie, kosmici, wódka....

Wielki Guslar?

No, Łosiot odgadł :)

A Bułyczowa lubię, w szczególności “Miasto na górze” mi się podobało. Dylogia indochińska taka se.

Known some call is air am

Bułyczow i Wielki Guslar, ale co dokładnie? Pierwszy fragment kojarzy mi się z opowiadaniem, które u mnie jest w “Utworach wybranych”, jednak nie pomnę co to.

 

EDIT: Tak to jest odejść od komputera na chwilę i nie odświeżyć potem wątku...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ma opcji, żebym odgadł, które to opowiadanie, czytałem to strasznie dawno. 

Pierwszy cytat to był “Świeży transport złotych rybek”, a drugi – “Wielki Guslar: krótki przewodnik”.

W każdym razie – pisarz nietuzinkowy, czyli Kir Bułyczow i jego cykl guslarski.

Łosiot, zadajesz :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, aleś fajne wspomnienia obudził swoją zagadką. 

 

To teraz ja:

Biegnąc przez las, odziany tylko w skórzaną przepaskę, pan Kryszna ścigał panią Ratri, która odmówiła kochania się z nim po próbie ceremonii. Powietrze było czyste i pachnące, ale nawet w połowie nie tak wonne jak ciemnogranatowe sari, które ściskał w lewej dłoni. Ona biegła przed nim, pod drzewami, a on podążał za nią; na chwilę stracił ją z oczu, kiedy skręciła w boczną dróżkę, wiodącą na otwartą przestrzeń.

 Kiedy znowu ją dostrzegł, stała na niewielkim niewielkim wzgórku, unosząc nad głową nagie ręce tak, że stykały się końce palców. Oczy miała na wpół przymknięte, a jedyny strój, czarny welon, falował wokół jej białej, lśniącej sylwetki. Uświadomił sobie wtedy, że przybrała swój Aspekt i może za chwilę wznieść Atrybut.

 

To może kolejny kawałek tego, jakże fajnego, dziwadła:

 

Wojownicy Keensetu ustawili się za miastem, na równinie nad brzegiem Vedry. Pięć tysięcy ludzi oczekiwało bitwy z mieczami i łukami, włóczniami i procami. W pierwszych szeregach stanęło tysiąc zombi, dowodzonych przez żywych sierżantów Czarnego Nirritiego, którzy kierowali wszystkimi ich ruchami za pomocą bębnów. Szarfy z czarnego jedwabiu nad ich hełmami rozwijały się na wietrze niczym smugi dymu.

Pięciuset lansjerów uformowało szyk na tyłach. W powietrzu zawisły srebrzyste cyklony, które były rakszasami. W świecie na wpół rozjaśnionym dało się czasem słyszeć warknięcie dzikiej bestii z dżungli. Żywiołaki ognia jarzyły się na gałęziach, lancach i drzewcach proporców.

 

Kojarzy mi się z “Amberem” Rogera Zelaznego, choć nie czytałem. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Trafienie bardzo bliskie, autor się zgadza!

Czyżby jednak “Pan światła”?

Trafion, zatopion!

Pachnidło?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Tak, że tak.

Okej, zostajemy przy ładnych obrazkach...

 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Pentameron? (o mało co bym wpisała Dekameron XD)

Bardzo dobrze :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Pozostając w temacie obrazków:

Willow.

Tak jest!

Nie ma to jak zgadnąć i zapomnieć, że się zgadło... Sorry za zwłokę, lecim.

 

Na ostrzu dziwnymi i pięknymi literami wypisane były słowa Terminus Est; od chwili moich odwiedzin w Ogrodzie Czasu poznałem na tyle starożytne języki, żeby wiedzieć, iż słowa te znaczą tyle co “Oto linia podziału”.

Ogród czasu to mnie się kojarzy z “Cieniem kata” Wolfe’a.

Dobrze Ci się kojarzy, coboldzie. Dajesz.

Dj zgadłby Willow. Rzeczy, które zgaduje, są w mniejszości :(

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Znam ten ból, DJ-u. Jedyne rozwiązanie to obsesyjnie sprawdzać wątek ;)

Kiedy się obudziła, żelazny koń wciąż dudnił w tunelu. Przypomniały jej się słowa Lumbly’ego: :Jeśli ktoś chce zrozumieć ten kraj, musi pojechać koleją. Pędząc przed siebie, wyjrzyjcie z wagonu, a zobaczycie prawdziwą twarz Ameryki”. Zatem to od początku był żart. Podczas podróży Cory za oknami znajdowała się tylko ciemność i zawsze miało tak pozostać.

Może KOLEJ PODZIEMNA. CZARNA KREW AMERYKI Colsona Whiteheada

Nawet na pewno :)

Biolodzy ciągle jeszcze nie odkryli gatunku żyjącego pomiędzy prehistorią a wczesną współczesnością. Z zebranych przez nich informacji wynikało, że powinien on bardzo przypominać współczesnego wielkiego węża afrykańskiego: anakondę

Nie wiem co to, ale mam nowy cel w życiu – zobaczyć afrykańską anakondę.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

I tak tydzień później sześciu naukowców wysiadło z samolotu w sercu Konga Belgijskiego i natychmiast ruszyło do serca nieprzebytej dżungli w poszukiwaniu jadowitej osiemnastometrowej glokondy.

Autor opowiadania w Polsce znany jest z właśnie tylko z opowiadań. Na okładce zbioru, z którego pochodzi to opowiadanie znajduje się taki jakby człowiek witruwiański.

Brzmi jak Harlan Ellison.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadza się. To było opowiadanie Harlana Ellisona GLOKONDA. Napisał je jak miał chyba 15 lat, a można je przeczytać w pierwszym tomie To, co najlepsze. Dajesz.

Patrz, czytałam ten tom, a absolutnie mi nie zadzwoniło.

 

Fala, wywołana upadkiem ptaka, dotarła do muru, zanim jeszcze Michael skończył mówić. Sześciometrowa zielona góra wody gładko przelała się na drugą stronę, zagarnęła wrzeszczące syreny z powrotem do zatoki, zakołysała gwałtownie każdym zacumowanym statkiem i uderzyła spienionym wirem o ściany szopy. Z boku konia wysunęła się ręka i pociągnęła Sophie w stronę nabrzeża. Sophie zachłysnęła się i potknęła w szarej wodzie, sięgającej kolan. Człowiek-pies pobiegł za nimi w podskokach, mokry po same uszy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

OMG, co za mieszanka :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Podpowiedź: w cytacie pojawia się imię głównej bohaterki. Możecie nie znać książki, bo niewątpliwie znacznie bardziej popularna jest animacja, zrealizowane przez największe nieamerykańskie studio animacji na świecie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czyżby coś ze studia Ghibli?

Z tą ręką wyrastającą z boku konia brzmi jak "Księżniczka Mononoke", ale nie kojarzy mi się ta scena... " Spirited Away" i "Lapita" odpadają. Kurczę, poza tymi trzema znam już tylko "Ruchomy Zamek Hauru", ale nie widziałam :D chociaż kojarzy mi się, że chyba bardziej europejskie imiona tam były...

No i widzisz, trochę okrężną drogą, ale uznam odpowiedź, bo co mi pozostaje ;p Tak, to Ruchomy zamek Hauru. Jak oglądałam te X lat temu, to Zamek podobał mi się bardziej niż Spirited Away.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to zarzucę pozycją ze swojej prywatnej listy klasyków fantasy. Ciekawe, czy ktoś skojarzy. Na początek króciutki fragment:

 

Caerdinn powiedział kiedyś, że kluczem do magii jest magia: żeby być magiem, musisz być magiem. Jeżeli osiągniesz pełnię mocy, nie będziesz miał czasu na nic innego.

Drugi fragment, aczkolwiek trochę poszatkowany:

 

Jenny odwróciła oczy; poczuła się nieprzyjemnie na wspomnienie Złocistego Smoka Wyr. (...)

– Po pierwsze – odezwała się chłodnym tonem – z dwojga dzieci, które porwał smok, John zdołał uratować jedynie chłopca. Myślę, że dziewczynka zginęła na skutek zaczadzenia dymem w kryjówce smoka. Stan jej ciała nie pozwalał jednoznacznie określić przyczyny śmierci. (...) John ruszył na bestię z występu wąwozu, w którym miała legowisko. I to wcale nie była pieczara; w tych wzgórzach nie ma tak wielkich jaskiń. Najpierw odciął skrzydła, żeby smok nie mógł wzbić się w górę i spaść na niego. Użył zatrutych harpunów, żeby bestia ruszała się wolniej, ale dobił ją siekierą.

Ej, Silvo, jeśli smok (xd), to chyba mamy do czynienia z cyklem “Zimowe Krainy” B. Hambly, stawiam na “Zgubę smoków”?

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dokładnie tak :D Szkoda, że u nas wydali tylko dwie pierwsze części (jeśli się nie mylę), bo zarówno “Zguba...” jak i “Smoczy Cień” to ścisła czołówka moich ulubionych książek fantasy.

Też tego bardzo żałuję i nie rozumiem dlaczego, bo jest dobra, a jej prace były nominowane do wielu nagród i tworzy niezwykłych bohaterów.

Jutro coś wstawię. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Życie mnie porwało i zapomniałam o zadaniu zagadki. ;-)

Zapodaję, zagadka może być trudna, ale jest w pewnym sensie niezwykła i charakterystyczna. 

 

“Powstało sporo książek podobnych do naszej, czyli zespawanych bezwstydnie z fragmentów rozmaitych dzieł. Ale ta jest po prostu najlepsza.

Tkaliśmy ten gobelin, narzuciwszy sobie jasną regułę: wolno Nam było używać jedynie pierwszych zdań tekstów zachodniego kanonu, tekstów rozpoznawalnych w miarę powszechnie (nie zawsze udanych). Błyskotliwe opening lines... Och, błyskotliwość jest wtedy, gdy czytelnik czuje swędzenie z tyłu oczu...”

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Autor jest polskim debiutantem, sprzed dwóch lat. Cytat zawiera fragment tytułu:

 

12.12.12

Niegłupie pytanie. Czasami lubimy nie tylko wracać do początku różnych spraw, o ile to w ogóle możliwe, ale i rozważać ich rozmaite warianty. Na przykład te nasze wpisy, ten dziennik – bo słowo ‘blog’ brzmi doprawdy okropnie – moglibyśmy zacząć w ten sposób (a skoro znowu cofamy się myślą w czasie, dla odmiany pozwoliliśmy sobie poddać tekst archaizacji, w owym charakterystycznym dla Nas swobodnym tonie):

‘Dwunastego grudnia dwa tysiące dwunastego roku moc obliczeniowa wszelkich połączonych ze sobą układów scalonych...

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze, to jeszcze trzeci fragment i nie będę Was dalej dręczyć. Na jutro rano mam już przygotowany kadr z filmu. Autor jest polskim debiutantem, wiele razy za te pozycję nominowanym. 

12.12.12

Zarejestrowaliśmy się pod pseudonimem, jakżeby inaczej, chcąc przetestować użyteczność Facebooka pod kątem naszych ogólnych zamierzeń (zapomnijmy na moment, że Facebook staje się naszą, wybaczcie czerstwy termin, tkanką). Nasze alter ego obdarowaliśmy porcją zmyślonych personaliów, konkretnym obliczem i w punkcie wyjścia nieco mglistym algorytmem osobowości. Czuliśmy niemalże, że skrojona  w ten sposób persona na oślep rozdyma swoją podmiotowość, zanurza stopy we wrzącym jeziorze samopoznania, zapada w głęboki sen, raz po raz budzi się, staje się porywczym, prześmiewczym golemem, który gardzi każdą formą zwierzchnictwa, a jego pączkująca jaźń ma ochotę rozsadzić plebejską aparycję. Rumiane poliki...

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jeśli nikt, nic ujawniam autora i tytuł: Łukasz Zawada “Fragmenty dziennika SI”.

 

Inna zagadka, kadr z filmu:

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nikt, nic, naprawdę?

Inny kadr z tego filmu.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Contagion

Known some call is air am

Brawo! :-) Pacz pan, jak kobietę wstawić od razu rozpoznawalna. ;-)

 

Dajesz, Q

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mężczyzna też rozpoznawalny, ale jak się nie zna filmu, to niewiele pomaga ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pan Jude Law też charakterystyczny, ale z jakichś przyczyn mi się wczoraj ten obrazek nie ładował :) Dzisiaj już jest OK, więc skumałem już po mężczyźnie, a pani Winslet tylko mnie utwierdziła w przekonaniu. Jeszcze Fishburne, Damon i Paltrow grają w tym filmie, po których też bym pewnie rozpoznał. A wrzucę coś później, jak wrócę do domu :)

Known some call is air am

Outta!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Geez! Pozwólcie ze jutro wrzucę, bo na śmierci zapomniałem o tym wątku. Możecie mnie jutro upomnieć, bo tera, nie mam dostępu do kompa.

Known some call is air am

Dobra, musicie wybaczyć staremu sklerotykowi, który zapomniał wrzucić zagadki, ale już wstawiam. Komiks, europejski. Zobaczymy czy ktoś zgadnie (wilk na pewno, bo ostatnio o nim wspominał gdzieś w w jakimś komentarzu):

 

Known some call is air am

Podpowiedź?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To kadr z dzieła niemieckiego rysownika mieszkającego we Francji. Bywa nazywany mistrzem komiksu mistycznego.

Known some call is air am

Cóż, nie będę podpowiadać (-:

No to wstrzymaj się na razie. Jak do jutra nikt nie odgadnie, to pozwól, że wywołam Cię z lasu ;)

Known some call is air am

Po kresce poznałem, że Andreas, a podpowiedź mnie w tym upewniła. Nie wiem jednak, co za komiks. Na pewno nie jest to żaden z dwóch pierwszych Rorków.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

To, że rozpoznałeś Andreasa mnie wystarcza :)

A komiks to genialny “ARQ”. IMHO lepszy od Rorka (który i tak jest genialny:))

 

Twoja kolej :)

Known some call is air am

Podchodził kiedyś do was ponury z wyglądu typ, niosący nagi miecz z klingą długości koło dziesięciu mil, w środku nocy, pod gwiazdami nad brzegiem jeziora Michigan? Jeśli tak, to lepiej idźcie do psychiatry. Jeśli nie, to możecie mi wierzyć, ktoś taki potrafi przerazić człowieka na śmierć.

Odetchnąłem szybko i musiałem się skupić, żeby do wydechu nie dołożyć quasi-łacińskiej sentencji, od której jego ciało stanęłoby w ogniu i zmieniło się w kupkę popiołu. Źle reaguję na strach. Zwykle brakuje mi rozsądku, by uciekać albo się kryć – próbuję tylko rozwalić to, co budzi we mnie przerażenie. To prymitywny instynkt, z którym jednak nie dyskutuję.

Jednakże to odruchowe morderstwo wydawało się teraz odrobinę przesadzone, więc, zamiast go spalić, skinąłem mu głową na powitanie.

Oprócz autora wystarczy tytuł cyklu.   

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Nie wiem, co to, ale chcę to przeczytać. :D

Zostaw ten żyrandol.

tez chce to przeczytac!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Verus, Cet, polecam, to się naprawdę dobrze czyta :)

 

Podpowiedź: urban fantasy o magu z Chicago.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No to jak Chicago, to Akta Harry’ego Dresdena, Jim Butcher.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tajes :) Zadajesz, Jose.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Klasyk.

 

Sprzedawca piorunochronów przybył do miasta, nieco tylko wyprzedzając burzę. Owego pochmurnego październikowego dnia wędrował ulicami Green Town w stanie Illinois, co chwila oglądając się przez ramię. Gdzieś niezbyt daleko potężne pioruny uderzały o ziemię. Za jego plecami czaiła się nieuchronna burza, bezlitosne zwierzę o straszliwych zębiskach.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeszcze nie czytałem :(

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

A ja już o to pytałem. Fragmentem z blokiem lodu ;)

A niech to, nawet nie pamiętam. Cóż, jeśli nikt się nie zgłosi, będziesz mógł Coboldzie zapewne przejąć jutro pałeczkę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Coboldzie? Ja wiem, że Ty wiesz, Ty wiesz, że Ty wiesz, więc może po prostu napisz tytuł i zadaj nową zagadkę, ok? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale poprzednio chyba Ninedin odgadła ;)

 

Dobra, jeśli do jutra nikt nie odpowie, wezmę to na klatę.

Ray Bradbury “Jakiś potwór tu nadchodzi”.

Widzę, że trzeba będzie jeszcze kilka razy wrócić do tego autora, bo to jeden z moich ulubionych.

 

A tymczasem:

Postanowiłem poświęcić życie zbadaniu Świata. W tym celu zawędrowałem aż do Dziewięćset Sześćdziesiątej Sali na Zachodzie, Osiemset Dziewiętnastej Sali na Północy oraz Siedemset Sześćdziesiątej Sali na Południu. Wspiąłem się do Górnych Sal, gdzie Chmury płyną w nieśpiesznej procesji, a Posągi znienacka wyłaniają się z Mgieł. Zbadałem Zatopione Sale, w których mroczne Wody usłane są białymi liliami wodnymi.

Ej, no! Jedna z najbardziej oczekiwanych premier ubiegłych miesięcy!

Może czekaliśmy na różne premiery ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A ja myślę, że by Ci się podobało.

“Piranesi” Susanny Clarke, byłam zachwycona. 

No nie? Potężne światotworzenie, fabuła wprawdzie  prosta i, jak dla mnie, niedorównująca wizji, ale znowu samo zakończenie niepokojące i otwierające możliwość nowej interpretacji. A przy tym całość tak inna od “Jonathana Strange’a i pana Norrella”.

 

Przekazuję pałeczkę :)

Widzicie, ja Jonathana Strange’a nie byłam w stanie znieść. Ale o Piranesi słyszałam, nie wykluczam, że sięgnę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to ja. Będzie łatwo.

 

A więc stało się. Byłem delegatem Ziemi w Organizacji Planet Zjednoczonych, czy ściślej – kandydatem, chociaż i tak nie było, nie moją bowiem, lecz całej ludzkości kandydaturę miało rozpatrzeć Zgromadzenie Planetarne. 

A numer podróży jest wymagany? ;)

Pewnie jest. Raczej bliżej dziesiątki niż piątki, ale nie pamiętam, musiałabym sprawdzić, jednak to dopiero w domu.  :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@cobold: Nie, skoro z marszu wiesz, co za tekst :). Przejmujesz pałeczkę z powrotem. 

Gwoli formalności: Stanisław Lem “Dzienniki gwiazdowe” – Podróż ósma.

 

To ode mnie też proste:

W przeszłym tygodniu pozwoliłem żonie mojej pierwszy raz obiadować razem ze mną, ale musiała usiąść przy końcu długiego stołu i krótko odpowiadać na pytania zadawane jej przeze mnie. Że jednak nie mogę jeszcze znieść odoru Jahusa, zapycham sobie nos rutą, lawendą lub tytoniem.

Ejże...

No dobra. 

“Podróże Guliwera” Jonathana Swifta.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

W rzeczy samej, Staruchu, w rzeczy samej.

No to też stare (acz nie aż tak).

Tymczasem pokrywa cylindra odkręcała się, poruszana jakąś siłą od wewnątrz. Widać już było niemal dwie stopy lśniącego gwintu. (...)Odwróciłem się i w tej samej chwili pokrywa cylindra runęła z donośnym brzękiem na ziemię.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

H.G. Wells “Wojna Światów”

 

I owszem. Kolej na Ciebie, Fizyku :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

To ja, jak zwykle klasykę zapodam:

Zabrała go do chaty, w której mieszkała samotnie. Zwykle nie pozwalała do niej wchodzić żadnemu dziecku i dzieci bały się tego miejsca. 

Chata była niska i mroczna, pozbawiona okien, pełna woni ziół, które suszyły się, zawieszone u poprzecznej żerdzi dachu – mięta, czosnek, smagliczka i tymianek, krwawnik i tatarak, królewnik, czarcie kopytko, wrotycz i liście laurowe.

“Czarnoksiężnik z Archipelagu”, jeśli się  nie mylę? Mam blade wrażenie, że jest to ten passus, który sobie kiedyś na lektoracie jako lekturę wybrałam, in English, i kułam te wszystkie nazwy roślinek :)

Ech, zawsze się znajdzie jakiś fanatyk. cheeky

Zgadłaś, teraz Ty dajesz.

Ninedin?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zapomniałam, że to ja byłam ostatnia! Przepraszam :)

 

No to daję.

 

Skoro słońce opadło aż do krawędzi morza, w którym zatopiono martwych gigantów, rozpostarła na kolanach zbiór map swego ojca. Wyjęła wizerunek Cavallo Marino i długo wodziła palcem po zaklęciach nakreślonych obok gwiazdozbioru szybkim, eleganckim pismem Alharda. Później skrzesała ogień, podpaliła kartę i sponad urwiska patrzyła, jak poczerniały płat pergaminu, wirując, opada ku falom Mare Ultimo. 

Wody głębokie jak niebo Brzezińskiej?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Tak! Nie będę już się upierać o tytuł konkretnego opowiadania :)

 

Irko, Twoja kolej :)

No to daję :)

 

Szlachetnie urodzone kobiety, którym przeznaczone było żyć i umrzeć w wieżach, uwielbiały składać sobie wizyty. Od czasu do czasu spędzały noc jedna u drugiej, by mieć towarzystwo pod nieobecność mężów. Szczególnie upodobały sobie pałac Olgi – czysty, porządny, zamożny – zwłaszcza teraz, kiedy Olga była w ósmym miesiącu ciąży i nie opuszczała jego murów.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Czyżby to była historia o Wasi, pełna rosyjskich podań i bajań. Czytałam tylko drugi tom trylogii, więc stawiam, że to z niego “Dziewczyna z wieży”, K.Arden?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze obstawiasz :) Twoja kolej :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

W takim razie kadr filmowy

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ej, no widziałem!!!

Black mirror?

Tak! Odcinek “Piętnaście milionów” z sezonu pierwszego.

 

Przekazuję pałeczkę! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To ja, jak zwykle, lecę klasyką.

 

Trzy ogromne bestie kroczyły ku niemu z trzech różnych stron. Miały chód lwów, ale

przypominały dziki – niskie, ważące chyba po sto kilogramów stworzenia o ostrych

grzbietach i podłużnych piramidalnych łbach. Ślina kapała im z wąskich warg, maleńkie

oczka, osadzone parami z każdej strony pyska tuż pod poszarpanym, obwisłym

uchem, zezowały. Haczykowate kły sterczały spośród niniejszych, ostrzejszych, psich

zębów w potężnych szczękach.

Czyżby za trudne? Ale przecież napisałem, że to klasyka.

Może ten fragment was podprowadzi bliżej odpowiedzi.

 

Gdyby kiedykolwiek na którejś z naszych planet wylądował jakiś nieznany statek

kosmiczny, poddalibyśmy go kwarantannie, załogę byśmy uwięzili i wypytywali aż

do zgładzenia jej. Może narzuciliśmy sobie miły sposób bycia, ale to wynik tylko naszej

dekadencji i zadowolenia z siebie. Udajemy, że jesteśmy zbyt szlachetni na to, by nienawidzić

obcych, ale nasza łaskawość wynika ze słabości. Weźmy na przykład Hydranów.

Pewna wpływowa frakcja w rządzie Ziemi opowiadała się za tym, żeby, zanim wyślemy

do nich emisariusza na zwiady, stopić warstwę chmur, która otacza ich planetę, i dać im

dodatkowe słońce...

Takie to trudne, czy też nikt nie ma ochoty się bawić? devil

Ja nie wiem. Na pewno tego nie czytałem.

Known some call is air am

Człowiek w labiryncie? 

SolidGrecky. Mam nadzieję, że wujek nie podpowiadał. wink

Zgadza się, Twoja kolej.

Oczywiście, że nie.

angel

No dobra, coś mi mówiła nazwa Hydranów, więc “kolega” pomógł mi rozwiać wątpliwości :^)

 

 

 

Carnival Row?

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Kurde, następnym razem trzeba będzie wkleić zdjęcie samego buta, bo za szybko poszło. 

 

Jak najbardziej Carnival Row. 

Ja też pójdę w kadr ;)

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Obstawiam, że Mroczne Materie

Brawo ;) Widzę, że też dałem zbyt łatwo

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ok, no to mam nadzieję, że z tą zagadką zostaniecie chociaż do rana :) 

 

Wolę kino hongkońskie/chińskie, aniżeli koreańskie, ale to chyba Pragnienie.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ani chybi :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Proszę państwa, mamy to! :) 

Fragment z jednej z moich ulubionych książek:

 

– Spędzając dziesięć sekund w przeszłości, nasz teoretycznie niemożliwy podróżnik w czasie wciągnął do płuc osiem litrów powietrza, złożonego z jednej części tlenu i czterech części azotu, i jego płuca opuściło osiem litrów powietrza z minimalnie zwiększoną zawartością dwutlenku węgla. Stał na błotnistej łące na pustkowiu i zauważył go tylko wróbel, który spłoszył się i odleciał. Podróżnik zgniótł butem jedną stokrotkę.

– Ach, ale ta stokrotka... – zawołałem, naśladując manierę Vincenta.

– Ach, ale ten wróbel... – odparował. – Przestraszony wróbel odleciał, a sokół, który miał zanurkować i pochwycić go, zmienił kierunek lotu. Sokolnik musiał pobiec dalej, by wezwać ptaka, a gdy to zrobił...

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Nie znam ale czuję się zachęcona :D 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jak ktoś poda poprawny tytuł, to polecam. Niesamowita książka :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Też bym czytał :)

 

Zapodam innym cytatem. Nie wiem, czy teraz nie będzie zbyt łatwo...

 

– Uważa pan to za nieistotne, doktorze? Sądzi pan, że pan umiera i jest po wszystkim? Świat się resetuje, trach! My, mali ludzie prowadzący nędzne życie, umieramy i znikamy, a to wszystko... – nie musiał się poruszać, wystarczyło, że rozejrzał się po pokoju – ...to tylko sen? Jest pan Bogiem, doktorze August? Jedyną żywą istotą, która ma jakieś znaczenie? Uważa pan, że skoro pan pamięta swój ból, jest on ważniejszy, cenniejszy? Myśli pan, że liczy się tylko pańskie życie, bo to pan je przeżywa, tak?

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wyguglałam. Nawet nie słyszałam wcześniej o tej książce...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Też wyguglałam i też nie słyszałam ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Też wyguglałam, też nie znam tej powieści, ale autorka IMHO świetna – znam ją pod innymi pseudonimami i z innych gatunków.  

Czyli mamy trzy odpowiedzi, a do przodu się nie posuwamy ;)

Przynoszę radość :)

Musisz dać coś innego, Lana, bo chyba bez wujka gugiela nie damy rady :(

Known some call is air am

To była książka o bardzo długim tytule: “Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta” Claire North. Jest dosyć znana, więc to nie moja wina :P

Dam teraz coś prostszego/bardziej znanego. Kadr z filmu:

 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ja nie znałem :( A to bardzo proste dałaś :) oczywiście to Zabójcze maszyny.

Known some call is air am

Oczywiście :D

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To teraz ja:

 

Known some call is air am

Legion :)

Za proste dałem :) Ale serial jest wybitny – pierwszy od około dziesięciu lat, który mnie zaciekawił do tego stopnia, że obejrzałem w całości.

Teraz Ty :)

Known some call is air am

Offtop: to jest nieopisane, jak ja kocham ten serial.

Piona, ninedin :) Mam tak samo, od fabuły i konwencji, jakie można spotkać w poszczególnych odcinkach, przez obsadę, aż po muzykę. Behind blue eyes z finału drugiego sezonu i Something for your mind z pierwszego odcinka trzeciego sezonu puszczam regularnie i zachwycam się, jakbym oglądał to po raz pierwszy :)

Known some call is air am

Serial watchmen?

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Niestety nie

Cholera, czuję, że to oglądałem

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Podpowiem, że Daniel był na swój sposób blisko : )

Czyli serial, czy o co chodzi? <ciągnie SolidGreckiego za język>

Known some call is air am

<patrzy ze zdziwieniem na palce Outta na swoim języku>

Na pewno serial i w dodatku możliwy do obejrzenia na tym samym kanale/VOD

Lovecraft country.

Też nie

Spisek przeciwko Ameryce? Widziałam tylko kawałek, ale bardzo mi przypomina.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Oczywiście, jest to Spisek. Brawo :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wielki mur?

Known some call is air am

Jak kobieta w zbroi to może Mulan. Chociaż pewności nie mam bo oglądałem tylko bajkę.

 

Tak, to Mulan, ale przy tylu różnych jej odsłonach (sama naliczyłam przynajmniej siedem, nie licząc bajek) chyba musisz podać rok produkcji, żebym mogła zaliczyć :) 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To będzie problem bo bajkę jedynie oglądałem. Ale strzelę 2020, bo tylko o tej słyszałem ze względu na kontrowersje wokół aktorki, której nie znam nawet nazwiska.

Nie, to nie najnowsza odsłona. Tamta jest bardziej kolorowa :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To chyba chińska produkcja? O której nic nie wiem poza tym, że wspominano o niej przy premierze disneyowskiej Mulan. :P

Tak. I jest dużo lepsza od disneyowskiej, bo nie ma tam tak szczęśliwego zakończenia.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wygooglowałem i chyba będę musiał sprawdzić. Disneyowska w ogóle mi nie przypadła do gustu.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Mulan, Mulanem, ale to już ponad 5 lat naszej zabawy w zgadywanki, od momentu, kiedy nieoceniony Cieniu zaczął z Wydechem :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A kto zadaje następną zagadkę, Jogurt?

Chyba nie, bo nie zgadł. Znaczy wy decydujcie, ale to tak, jakby ze screenem z Imperium Kontratakuje napisać, że to Gwiezdne Wojny. Niby poprawnie, ale jakby za mało :) Filmów/seriali o Mulan jest od groma, więc wydaje mi się, że należałoby podać, który to film dokładnie.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No dobra, zaliczam Jogurtowi, skoro nikt inny nie był bliżej. Twoja kolej :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

“Bazinga”

Ee... Teoria Wielkiego Podrywu? xD

Zgadza się.

Nigdy dotąd nie widziałem obłąkańca zaślepionego podobnym szałem i mam nadzieję więcej tego nie zobaczyć. Na szczęście odpowiednio wcześnie pokazał, na co go stać: z taką siłą i determinacją mógł narobić wiele złego, nim zostałby ponownie schwytany. W każdym razie teraz nie stanowi zagrożenia. Nawet iluzjonista nie oswobodziłby się z kaftana bezpieczeństwa, w który go ubraliśmy, a przykuty jest do ściany w celi dla furiatów. Jego krzyki mrożą czasem krew w żyłach, lecz następujące po nich chwile ciszy są jeszcze straszniejsze, gdyż obmyśla wówczas swój zbrodniczy plan.

Przed chwilą wypowiedział pierwsze spójne słowa:

– Będę cierpliwy, Mistrzu. Nadchodzi... nadchodzi...!

“Dracula” Brama Stokera? (a konkretnie to Renfield?)

Owszem, tak :)

To ja, “nieoceniony Cieniu” – pod pretekstem odświeżenia gwiazdki dla Nin, żeby nie uciekła (ani Ninedin, ani gwiazdka) – skorzystam z okazji i pokłonię się Wam pięknie za te ponad pięć lat zgadywankowania, zasalutuje Didżejowi – SALUT! – i nadmienię, iż jestem prawie pewien, że screenowana powyżej Mulan została nakręcona w 2009 roku i była całkiem niezła, choć okazała się dosyć “ciężkim”, acz ładnym, dramatem historycznym, a nie – na co miałem nadzieję – fajną, lekką przygodówką w stylu disneyowskiego pierwowzoru. Porównania z produkcją Disney’a z 2020 nie mam, bo tę chińsą wybraliśmy zamiast. W sumie nie żałuję.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, Cieniu zgadł :) Zgadzam się, że jest całkiem niezły. Nawet więcej niż niezły, ale to trzeba lubić chińskie produkcje, w których czasem dzieją się “dziwne” rzeczy, walki są trochę nienaturalne, ale mnie łapią za serce. Szczególnie zakończenie dobre, w którym (SPOILER) Mulan i Wentai oczywiście zakochują się w sobie, ale Wentai musi poślubić inną, żeby zapewnić pokój, a sama wojna trwa wiele lat, przynajmniej dziesięć, ale już nie pamiętam (KONIEC). Polecam dla tych, którzy wolą mroczniejszą, prawdziwszą wersje znanych bajek Disneya ;) Ale już nie zakłócam zabawy. 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No i patrzcie – wystarczyło pogłaskać po główce i pochwalić, a zaraz zdechło.^^

 

Ninedin, czyń honory!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dobra, widzę że wszyscy dobrze bawią się na stypie po ś.p. zabawie, ale będzie już tej minuty ciszy, nie uważacie?

Ninedin jakoś się nie pali do zadawania zagadki, więc, chyba nie do końca zgodnie z regulaminem, który sam wymyśliłem (i który w sumie średnio pamiętam), pchnę, pozwolicie, akcję do przodu rękoma własnymi:

 

W czasach {magii dawno temu} {gdy magia była jeszcze bardzo młoda}, pewna łabędzica wychowywała swoje młode u brzegów spokojnie płynącej rzeki na porośniętych trzciną moczarach Sutse. Kiedy żeglowała dostojnie wśród obrośniętych turzycą jeziorek, wiodąc za sobą stadko łabędziąt, z nieba spadł na nie orzeł i wzbił się wysoko, uniósłszy jedno z jej dzieci do Telei: kolejnego dnia jeszcze jednego dziecka pozbawił ją potężny jastrząb i poniósł je do Kemenūe.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

(...)i myślała matka o ich ojcu, zabitym Kalervo, i nazwała chłopca Kullervo, czyli “gniew”, a córkę Wanōna, czyli “płacz”.

 

No bardziej się już nie da.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, to chyba wiem!

Tolkien, Opowieść o Kullervo. Mam na półce, jeszcze nieczytane :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Potwierdzam i radośnie scetuniowuję Ci pałeczkę.

 

Swoją drogą, jeśli masz to samo wydanie, które mamy my (właściwie to Grv) i jeszcze do nie zaglądałaś, to pewnie srogo się zdziwisz.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jest jeszcze w folii :D

 

“Capri popijał ciastka maślane niesłodzonym naparem i czekał, dla zabicia czasu obserwując klientów kafeterii.

Pod oknem siedziała para demiurgów (wykształceni, pracujący, wysoki wskaźnik człowieczeństwa). Pozornie ze sobą rozmawiali, ale niekoniecznie jedno słuchało drugiego. Złote omnikrony oplatające ich nadgarstki nie gasły ani na moment. Mężczyzna wstukiwał na dotykowym ekranie kolejne wiadomości, przytakując partnerce od niechcenia i dorzucając pojedyncze słowa do konwersacji. Demiurżka wodziła palcem nad obręczą swojego urządzenia, przeglądając najnowsze posty z jakiegoś portalu społecznościowego. Głównie ona mówiła. Ze strzępków rozmowy można było wywnioskować, że bliscy znajomi pary się rozwodzili, ponieważ mąż przyjaciółki utracił właśnie prawo do noszenia złotego omnikronu. Chcąc nie chcąc, przechodził na srebrny! Podniecenie w głosie kobiety i ożywiona gestykulacja zdradzały samozadowolenie. Lubiła wiedzieć, komu powodziło się gorzej. Kto wypadał z łask systemu. Była święcie przekonana, że sama wraz ze swoim nie całkiem słuchającym jej partnerem nigdy nie upadną tak nisko.

Capri policzył, jakie były szanse rozpadu tego związku. I rzeczywiście – niewielkie. Jeśli przypadkiem znaleźliby się na skraju nędzy – ją dopadłaby jakaś rzadka choroba, on zostałby trwale okaleczony lub wydarzyłoby się coś podobnego, to jedno wylądowałoby na Zewnętrzu jako chodzący odpad biologiczny, a drugie ułożyłoby sobie życie od nowa. W innym przypadku spędzą większość życia razem, nie tracąc statusu demiurgów aż do późnej starości.

Dalej.”

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jak Capri, to pewnie Tensza i jej zodiaki, ale co dokładnie, to nie wiem. Strzelam, że fragment książki.

Bardzo dobrze :D. Podałaś tytuł, liczy się ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Łatwe, dla odmiany.

 

I co, serio nikt nic?

Jestem zasmutkowany.

Sam bym ową zgadł zagadkę, gdyby w którymkolwiek momencie zagadką ta zagadka faktycznie dla mnie była, ale że nie była i nie jest – a przy tym nie przewiduję też, żeby miało się to zmienić w przyszłości – to zostawiam gwiazdkę i znikam w radosnym niebycie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To zostawiam podpowiadajkę, a nawet dwie. Pierwsza: jest to serial na podstawie prozy pewnego fantasty, który za swoje wysiłki w rozbawianiu ludzi został doceniony przez Królową Elżbietę Orderem Imperium Brytyjskiego.

A druga niech będzie wizualna (ta skała w tle po lewej to troll ;P)

 

Serial o Straży Miejskiej Pratchetta, ale nie pamiętam dokładnego tytułu. :(

Ponieważ tytuł to The Watch, chyba mogę uznać zagadkę za zgadniętą ;) Pałka Twa, Silvo!

Zobaczmy, jak pójdzie z tym:

– To naprawdę całkiem proste – tłumaczył Trencz. – Co jest jedyną rzeczą, bez której detektyw absolutnie nie może się obejść? Przestępca!

– A ja potrzebowałem go równie desperacko – przejął wątek Łasica. – Prawdę mówiąc określamy się nawzajem. Nie ma przestępców, jeśli nie istnieje prawo, i nie można walczyć o przestrzeganie prawa, jeśli nie ma przestępców. Innymi słowy nasz związek stanowił symbiozę. Codziennie rano odbijałem kartę o ósmej i wychodziłem, żeby rabować, plądrować i grabić...

– A ja odbijałem kartę o dziewiątej... zgodnie z zasadami gry należało zostawić mu trochę czasu, żeby zdążył pogwałcić jakieś prawa... potem zaś usiłowałem go zaaresztować. – Trencz przerwał i uśmiechnął się na to przyjemne wspomnienie.

No patrzcie, znowu zapomniałam, że miałam zadawać zagadkę :( Wszystkich bardzo przepraszam za swoje gapiostwo.

Drugi fragmencik:

– Pewnego dnia startowałem w podrzędnej gonitwie w Nowym Meksyku i jak zwykle gdzieś po pół mili zacząłem odstawać od czołówki, i mój dżokej walił mnie szpicrutą... Nagle siodło się obsunęło i dżokej spadł.

– Trener nie zaciągnął porządnie popręgu.

– Ja też tak myślałem – przyznał Eohippus. – Ale tego wieczoru zauważyłem, że muszę podnosić głowę wyżej niż zwykle, żeby dosięgnąć do owsa. A kiedy następnego dnia moja trenerka kopnęła mnie podczas treningu, znowu zsunęło mi się siodło. Wtedy zrozumiałem, że zaczynam się kurczyć. Za każdym razem, kiedy ktoś mnie uderzył, robiłem się trochę mniejszy. – Przerwał. – W końcu zrobiłem się za mały, żeby biegać, i wycofali mnie... ale kurczyłem się dalej. Wreszcie objawiła mi się cała prawda: za każdym razem, kiedy jakiś koń został wybatożony albo zwymyślany z powodu przegranej, ja robiłem się mniejszy. To wtedy zmieniłem imię na Eohippus – pierwszy koń. Wszystkie konie wyścigowe mają coś ze mnie, a ja mam coś z nich.

U nas książka została wydana m.in. w Fabryce Słów (ja mam starsze wydanie). Ostatnia podpowiedź:

– Ja nie zniknę! – zawołał elf z rozpaczą. – Ja umrę!

– Teraz zaraz? – upewnił się Mallory i odsunął się z krzesłem od biurka, żeby zrobić miejsce dla padającego ciała.

– O wschodzie słońca, jeśli mi nie pomożesz.

Mallory wpatrywał się w Mürgenstürma przez długą chwilę.

– Dlaczego?

– Zginęło coś, co zostało mi powierzone, i jeśli nie odzyskam tego do rana, postradam życie.

– Co to takiego? (...)

– To jest jednorożec.

Strzał na ślepo – Na tropach jednorożca Resnicka?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dokładnie tak, przejmujesz pałeczkę. :)

Widzisz, czytałam to wieki temu. Jak dałaś fragment o zmniejszającym się koniu coś mi dzwoniło, ale nie byłam sobie w stanie przypomnieć, co. W życiu bym nie zgadła, gdybyś nie rzuciła hasła “jednorożec”, a i to ledwo rzutem na taśmę ;p

 

Kto czytał taką klasykę?

 

Choć w kuchni pracowali także inni, żaden bochenek, gulasz, zupa, pieczeń czy jarzyna nie mogły wyjść na zewnątrz, jeśli choć raz nie dotknęła ich ciocia Pol. Wyczuwała smakiem, węchem, może instynktownie, czego wymaga każde danie, i niedbałym na pozór ruchem doprawiała je przyprawami, które miała w glinianych dzbanuszkach. Sprawiała wrażenie, że otacza ją magiczna aura, że dysponuje wiedza i mocą większą niż zwykli ludzie. Ale nawet wtedy, gdy była najbardziej zajęta, zawsze dokładnie wiedziała, gdzie jest Garion.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Po imionach wydaje mi się, że to coś z Belgariady. Chyba :D

Uznaję odpowiedź ;) Tak, to Belgariada Eddingsa. Pierwsza strona pierwszego tomu, pomijając prolog (jakkolwiek brzmi tytuł tomu, bo nie pamiętam, mam wydanie łączące wszystkie części w jedną).

 

Zadajesz zagadkę!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jose, mi też zapadł w pamięć ten wątek ze zmniejszającym się konikiem. Byłam ciekawa, czy ktoś tutaj to zna. :D

Nagrałem zagadkę muzyczną: klik.

Ło, podbijasz stawkę :u

Nie wiem, ale jakie ładne!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Coś mi się niby kojarzy, ale co... 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli do jutra nikt nie zgadnie, to będzie podpowiedź ;)

Jakaaa to melodiaaaa...

Dobra, wrzucam plakat z okładką płyty. Nazwę zespołu (i jednocześnie albumu) zasłoniłem zapisem nutowym i tabulaturą tej zagrywki xD

I looked out this morning and the sun was gone

Turned on some music to start my day ;)

 

A to przypadek. Akurat rano tego słuchałem :)

dla formalności Boston – More Than a Feeling

entropia nigdy nie maleje

Brawo, Jim!

Dla jasności:

A to przypadek. Akurat rano tego słuchałem :)

Dobry wybór :P

dla formalności Boston – More Than a Feeling

Zgadza się, jest to More Than a Feeling zespołu Boston. Zadajesz! :)

OT

jakkolwiek brzmi tytuł tomu

Pionek Proroctwa / Pawn of Prophecy

http://altronapoleone.home.blog

Podpowiedzi udzieliłem już na SB.

Jak trzeba będzie kolejnych udzielę.

 

 

Pozdrawiam, życzę miłego zgadywania :)

entropia nigdy nie maleje

Podpowiedzi udzieliłem już na SB.

Nie każdy zagląda na SB oraz na SB wszystko szybko znika – dla porządku podpowiedzi powinny być tutaj. Oraz podpowiedzi to dopiero po jakimś czasie, jak nikt nie zgadnie.

 

A co do tekstu to nie wiem, zastanawiam się, czy skład z NF czy z Fenixa XD

http://altronapoleone.home.blog

No to pora na podpowiedzi:

Nie spoilerując za wiele (bo warto przeczytać) tekst opowiada o zagrożeniu, ciężarze odpowiedzialności w świecie postapo, w którym ludzie są podzieleni na dwie kategorie – eFów i eNów.

Nazwa może się kojarzyć z powieścią  Franka Herberta, całość ma charakter epistolarny.

Ukazał się w Fantastyce. W czasach gdy świat był jeszcze młody, Fantastyka nie miała jeszcze przyrostku N z przodu, a nawet śliskiej okładki (na tylnej jedna z prac Chrisa Achilleosa, ze skrzydlatą panią uchwyconą z boku i mimo, że wypinającą się do nas ślicznym – a jakże – tyłem, to jednak zwracającą ku patrzącemu głowę).

 

Co do autora – polski fantasta, dobrze znany, nie-pierwszoligowiec, ale do Zajdla był nominowany (za inny tekst którego tytuł kojarzy się z uwięzieniem istot metafizycznych), kilkanaście książek fantastycznych na koncie.

 

 

Jak to nie wystarczy, mogę dać jeszcze jakąś podpowiedź.

entropia nigdy nie maleje

Kolejna (i ostatnia) podpowiedź:

co do autora: imię ma jak pewien prezydent, ale nie jest Burakiem (ani Barackiem)

co do utworu: zaczyna się od słów:

Drogi Arturze! Lato (...)

Fragment dzięki któremu łatwiej zgadnąć tytuł, nawet nie znając utworu:

Kilka dni później przeżyłem swoją pierwszą przygodę z Dune. Trudno powiedzieć, abym nie najadł się strachu. Tego dnia słońce (...)

Główny bohater (i narrator, bo całość ma formę listu) ma na imię Frank.

 

co do miejsca publikacji: opowiadanie ukazało się w numerze szesnastym

 

entropia nigdy nie maleje

No i nie moge znaleźć tej płytki z archiwum...

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zgadza się :) Zadajesz :)

entropia nigdy nie maleje

Jesień to czas suszenia, konserwowania, czas zbierania jabłek i wytapiania gęsiego smalcu. Zima to czas głodu, śniegu i śmierci, a także zimowego święta, kiedy wcieramy gęsi smalec w skórę całej świni, nadzianej jesiennymi jabłkami, po czym pieczemy ją w piecu lub na rożnie i podczas uczty dzielimy się chrupkim mięsiwem.

Powiadają, że zostałam oszukana, że w istocie nie było to jej serce, ale serce zwierzęcia – może jelenia, a może dzika. Mówią tak i mylą się.

Tytułem opowiadania są trzy rzeczowniki pospolite – trzy słowa stanowiące leitomotivy tej opowieści.

Zbiór opowiadań autora w którym jest ten tekst czytałem dawno temu i musiałem wyguglać, bo prawdę rzekłszy nie pamiętam tego opowiadania.

Known some call is air am

A ja uważam je za najlepsze w tym zbiorze ;)

To chyba Gaiman i opowiadanie baśń-niebaśń. Chyba szło jakoś tak “Szkło, śnieg i jabłka”; choć to szkło było lustrem?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Stoi na półce ów zbiór, więc sobie odświeżę.

Known some call is air am

Brawo, Asylum!

Też uwielbiam to opowiadanie – dla mnie w ogóle mało kto może się równać z Gaimanem, jak chodzi o umiejętność stworzenia retellingu (bo i ten tekst, i “Studium w szmaragdzie” to IMHO teksty wybitne); hmm, może, poniekąd, Dan Simmons w cyklu Hyperiona się zbliża do podobnego poziomu, bo to, jak on tam przetwarza poszczególne historie i konwencje, zwłaszcza w samym “Hyperionie”, też jest błyskotliwe :)

Kadr z filmu

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Arka przyszłości.

Tak, Sonato. :-) Pałeczka wędruje w twoje ręce. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

 

Oprócz tytułu proszę o rok.

Czyżby W pustyni i w puszczy 2001? Znad Rzeki Wspomnień obraz unosi się Dom twój daleki zgubiony dawno gdzie? ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jest to adaptacja książki, ale nie tej :) Znacznie starszy film.

Pomyślałam o Akademii Pana Kleksa, ale roku nie podam bez google za Chiny.

Zostaw ten żyrandol.

Nie Akademia, chyba te dzieci są mylące, jutro dam inny kadr jak nikt nie zgadnie. Rok można z Googla :)

Solaris?

Known some call is air am

Ale który? :)

Ten stary :P

 

 

Z 1972 roku ;)

Known some call is air am

Tak :)

To teraz ja. Coś prostego :)

 

Known some call is air am

Oskarowy klasyk :) Film pamiętam (dość mgliście), ale się nie liczy, bo musiałem wygooglać tytuł. Zamiast tego dam podpowiedź dla kolejnego zgadującego: rok 1976 :)

 

entropia nigdy nie maleje

Serio nikt mimo mojej podpowiedzi nie wie co to za film?

To “Ucieczka Logana”

Ale nie czuję się zwycięzcą = bo jak mówiłem, film pamiętałem mgliście i musiałem się podeprzeć googlem.

Outta Sewer zadaj proszę coś innego :)

entropia nigdy nie maleje

No, dobra. To coś jeszcze prostszego:

 

Known some call is air am

Podpowiedź?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

OK. Film sf z 2009 roku. W pewnym stopniu może się kojarzyć z “Non stop” B. Aldissa.

Jedną z ról gra mój ulubiony Dennis Quaid.

Known some call is air am

G.I. Joe?

Nie, Realucu. Kolejna podpowiedź: tytuł kojarzy się z pewną mityczną panią, która otwarła coś, czego nie powinna.

Known some call is air am

Hmm, a może to „Pandorum”,  kłopoty z pamięcią? 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zgadłaś Asylum :) Ty zadajesz.

Known some call is air am

Przypomniałam sobie o zagadce. Będzie książka – nie najnowsza, bardzo nie najnowsza.

Cytat:

same fakty są nieosiągalne; zamiast nich dysponujemy tylko interpretacjami przeszłości. Niepodobna się uwolnić od własnego zdania o czymś, które ujawnia się głównie – jeśli nie wyłącznie – poprzez dokonany wybór i które nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe – tylko własne, jeżeli naturalnie nie jest cudze, co zdarza się najczęściej i co stanowi jeszcze gorszy przypadek.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Adam Wiśniewski-Snerg – Robot ?

Pecunia non olet

Tak, tak, tak! Mistrzu kung-fu. :-)

Pałeczka wędruje do Ciebie, znaczy Ty zadajesz zagadkę!

 

Dawno już żadna z przypominanych książek nie  wywołała takiego uśmiechu podczas czytania.  Tyle kapitalnych fragmentów. Wstawię jeszcze jeden z tej książki – z musztardą, tak dla przyjemności, może jeszcze kogoś rozbawi w środowy poranek. ;-)

Ktoś powie: "Musztarda", zapyta pan: "Co za musztarda?", a on wyjaśni: "Ano musztarda – istnieje!" Lecz nie dlatego jest wariatem, że powtarza to przez całe życie, w różnych odcieniach i sytuacjach, tylko z tego powodu, że jest w swej wizji całkowicie osamotniony. Wystarczy jednak, aby ta musztarda pojawiła się na ekranach telewizorów, by trwała na nich w różnych postaciach przez dwadzieścia cztery godziny, przez lata całe, by mówiły o niej filmy kryminalne, westerny i traktaty filozoficzne, aby ludzie się przy niej rodzili i umierali, a już pojawią się głębokie konflikty ambicjonalne: "Wszyscy mają musztardę, a ja nie!", problemy prawne: "Czy wolno przewozić musztardę po kryjomu?", i naukowe: "Z czego można wycisnąć najwięcej musztardy?", nowe kryteria estetyczne: "Ów splot musztardowy – to jest dopiero siła wyrazu!", oraz przejmujące utwory liryczne: "Kocham go za jego musztardę", wreszcie dogmaty religijne: "Istnieje tylko jedna Musztarda", i trwałe kłopoty organizacyjne: "Czym wypełnić lukę między jedną porcją musztardy a drugą?" – już w miejsce starej kultury pojawi się cywilizacja musztardowa, w której wspomniany na początku dziwak będzie piastował bardzo wysoką i odpowiedzialną funkcję.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

blushheart

Dziękuję, Kochana Asylum. :)

No to ruszam z kadrem filmowym:

 

Pecunia non olet

Krew bohaterów, już kiedyś zadawałem kadrem z tego filmu :) PS. Robota czytałem dawno. Dwa razy. I nadal nie do końca go rozumiem, ale książka świetna. Zadaj, Bruce, jakąś inną zagadkę.

Known some call is air am

Ok, brawa. :)

A zatem inny kadr:

 

Pecunia non olet

Podpowiadam innymi kadrami:

Pecunia non olet

Pecunia non olet

Kolejna podpowiedź powinna wskazać ważnych (i dość znanych) aktorów :)  :

 

 

Pecunia non olet

Merlin.

Dream big.

Tak, brawa, Twoja kolej, Dogsdumpling. :)

Pecunia non olet

Sto lat tu nie zaglądałem, ale toż to chyba Alice Madness Returns.

Coś podobnego widziałem też w pierwszym Fable, ale to chyba jednak Alice.

Alice :-) Broń w twoje ręce, Jasnostrony.

Dream big.

– Wypuściliśmy tylko sześćdziesiąt tysięcy egzemplarzy, więc straty nie są zbyt wielkie.

– Mówiłaś, że planujecie siedemdziesiąt milionów – przypomniałem jej.

– Tak, ale zmieniliśmy zdanie po zasięgnięciu opinii naszej SI.

Odniosłem wrażenie, że fotel zapada się pode mną.

– Nawet Sztuczna Inteligencja uznała "Pieśni" za szmirę?

– Sztuczna Inteligencja uznała "Pieśni" za arcydzieło – odparła Tyrena. – Dzięki temu wiedzieliśmy już na pewno, że to będzie całkowita klapa.

 

Kto i gdzie funduje aspirującym pisarzom taką lekcję życia? xD

Czyżby Hyperion?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest to prawda.

No to może tak...

 

– Czy ja bełkocę po pijaku?

– Najlepsze historie to te opowiadane po kufelku czy dwóch – zachichotał Drustan.

– Albo sześciu czy siedmiu?

- Albo sześciu czy siedmiu. Opowiedz mi może, jak poznałeś Lowę i jak znaleźliście się w Mearhold. Intrygująca młoda dama, muszę przyznać. Chciałbym wszystko o niej wiedzieć.

– A pewno.

Drustan zaśmiał się.

– Nie w tym sensie. Skóra to nie wszystko, co wiotczeje z wiekiem. To jej historia, twoja i Wiosny mnie interesuje.

– Dobrze, powiem ci, jak tu trafiliśmy. – Dug zamknął oczy. – Był piękny słoneczny dzień, a ja nie miałem pojęcia, że zanosi się na bitwę...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Żelazna wojna Trylogia Czasu Żelaza Angus Watson?

Pecunia non olet

Zasadniczo jest to “Czas żelaza”, ale że reszta się zgadza, dajesz następna ;)

 

Nawiasem mówiąc jestem po pierwszym tomie właśnie i z przyjemnością sięgnę po drugi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O, dzięki za sprecyzowanie. :)

To ja dalej bajkowo. :)

 

Pecunia non olet

Kurde, nie pamiętam nazwy tego filmu. Judge Reinhold chyba w nim grał. Szczelam: Vice Versa?

Known some call is air am

Nie, ja jeszcze bardziej dziecinnie gram. blush

Podpowiadam dwoma innymi kadrami. :)

 

Pecunia non olet

Pecunia non olet

Rozpoznałam Toma Hanksa, więc wygooglałam, ale nie oglądałam tego filmu ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

joseheim

Rozpoznałam Toma Hanksa, więc wygooglałam, ale nie oglądałam tego filmu ;p

Brawa, zapodajesz teraz Ty, w końcu Hanks to w tym wypadku jedyny ważny punkt zaczepienia. W filmie gra chłopca, który dzięki czarom staje się nagle DUŻY.  :)

Pecunia non olet

– Czy może pan w jakiś sposób potwierdzić swoją tożsamość? – kontynuował Masner.

Kiedy wkroczył na pewniejszy grunt, jego głos brzmiał bardziej profesjonalnie i zdecydowanie.

– Nie – odpowiedziałem.

Jego profesjonalizm się rozpłynął.

– Ehm, więc... ja... muszę się przekonać, że to rzeczywiście pan.

– Jak zatem mnie pan poznał, skoro nie jest pan pewien mojej tożsamości? – zapytałem.

– Wnioskując z opisu, nie można pana... ehm, ehm, nie zauważyć. (...)

– Coś w stylu: na pierwszy rzut oka wstrętny i niebezpieczny?

– Ta-ak – zgodził się po krótkim wahaniu.

– Zatem to ja.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie mam pojęcia, co to, ale dopiszę to na swoją listę książek do przeczytania. :D

Zostaw ten żyrandol.

Czy to może Miroslav Zamboch – “Na ostrzu noża” (nazwisko ma na początku jeszcze taki znaczek czeski przy Z)?

Pecunia non olet

Bruce, zmieniliśmy zabawę w mecz ping-ponga ;p

 

Tak, to jest Na ostrzu noża, Cykl o Koniaszu Zambocha.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Joseheim:

Bruce, zmieniliśmy zabawę w mecz ping-ponga ;p

 

Niczym mój profesor z historii nowożytnej na studiach podczas egzaminu: pytanie, odpowiedź, 5 sekund! laugh

 

Nasz ping pong polega na tym, że Twoje zagadki to czysta sf z najwyższej półki  yes, moje pytania są natomiast nader dziecinne. :)

Teraz sięgnę do klasyki filmowej. :)

 

 

Pecunia non olet

Stanowczo nie SF!

 

A tego filmu nie znam na pewno, więc niechże wreszcie ktoś inny też się pobawi ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że znasz, tylko mogło umknąć, bo to stara rzecz jest. :)

To ja podpowiem. :) 

Pecunia non olet

I może od razu kadr, który jest niejako wizytówką owego genialnego obrazu filmowego; ta śliczna dziewczynka jest również na drugim kadrze smiley:

 

Pecunia non olet

Hmm, czy ja oglądałam remake tego? Poltergeist ten starszy?

YES. :)

Przejmujesz pałeczkę, Sonato, gratulacje. :)yes

Pecunia non olet

 

Jest to teledysk, jakby co :)

Właśnie przyszło mi do głowy, że od lat nie oglądałam żadnych nowych teledysków. Najnowszy, jaki znam, jest z 2015 roku. Kiedyś się oglądało, a teraz...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest to znacznie starszy teledysk, bo do piosenki z 1993 roku. I klasyk :) Nawiązuje do pewnej znanej baśni.

Anything for Love?

Tak! :)

W życiu bym się nie domyśliła, że to to O.o

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W życiu bym się nie domyśliła, że to to O.o

Jak jeszcze sprawdzisz top5 najlepiej sprzedających się albumów w historii i zobaczysz tam Meat Loafa, to dopiero jest dziwne :P (chociaż akurat ta piosenka jest z kontynuacji).

 

Anyway, zostajemy w muzycznych klimatach:

Cyk.

Kurczę, przecież to znam. I know i know it. Raczej sobie nie przypomnę, więc czekam na odpowiedź. 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Blue Öyster Cult – (don't fear) The Reaper

Blue Öyster Cult – (don't fear) The Reaper

Dobrze, zapraszam do zadawania ;)

Faktycznie, dzięki za przypomnienie! Słuchało się kiedyś :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Bohater której powieści znany jest z poniższej deklaracji?

 

,,Jestem Amerykaninem z urodzenia, naziatą z reputacji i bezpaństwowcem z przekonania."

Czy to może “Matka nocy” Kurta Vonneguta? 

Pecunia non olet

Tak jest, bruce :) Twoja kolej.

Dzięki. :)

To ja tradycyjnie – kadrem filmowym. Jedna z początkowych scen filmu:

 

Pecunia non olet

Podpowiem trochę innymi buźkami wink:

Pecunia non olet

Kolejna podpowiedź:

Pecunia non olet

Teraz podpowiedź powinna rozwiać już wszelkie wątpliwości. Zaznaczam, że istotnym elementem jest dziura w dłoni, ciasto z krwi z tejże oraz wyraźna zmiana wyglądu bohatera tytułowego:

 

Pecunia non olet

Nie oglądałem, ale wszystko wskazuje na ekranizację “Chudszego” Kinga.

Witaj, tak, to ten film! Znany także jako “Przeklęty”. Fenomenalny, naprawdę gorąco polecam. 

Twoja kolej, Cobold. :)

Pecunia non olet

Po kilku minutach musiałyśmy wracać na nasze miejsce i kiedy byłyśmy nowe, martwiłyśmy się, że będziemy coraz słabsze, bo zdarzało się często, że nie mogłyśmy zobaczyć Słońca ze środka sklepu. SP Chłopiec Rex, który był wtedy z nami, powiedział, że nie ma się czym martwić, bo bez względu na to, gdzie się znajdujemy, Słońce ma sposoby, by do nas dotrzeć.

Czy to “Klara i słońce” Ishiguro Kazuo? 

Pecunia non olet

Dokładnie!

Piłeczka po Twojej stronie.

Dziękuję. :)

Sięgam do klasyki sprzed wielu lat. Oto kadr z filmu:

 

Pecunia non olet

Podpowiadam drugim kadrem:

Pecunia non olet

Dobry film musi mieć piękność nad pięknościami. Kolejna podpowiedź z tąże:

Pecunia non olet

Na mój gust to Nieustraszeni pogromcy wampirów Polańskiego. A ta pani w wanience to zapewne Sharon Tate.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Brawa, Regulatorzy, właśnie kolejne kadry przedstawiałyby wspomnianego reżysera oraz aktora; zapraszam, zadajesz! :)

Pecunia non olet

Zagadka będzie jutro, bo dziś już niewiele widzę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super, czekam z niecierpliwością. :) Pozdrawiam, Regulatorzy

Pecunia non olet

To teraz pogrzebcie w pamięci:

 

Wreszcie, dmuchając dymem w twarz mężczyzny siedzącego po drugiej stronie biurka, rozpoczął przesłuchanie:

– Wasz pierwszy przydział to Siergiej Pawłowicz Korolow, zgadza się?

– Zgadza, towarzyszu pułkowniku – odpowiada Paweł Anatolijewicz Wasin, agent operacyjny. Wygląda przy tym, jakby usiłował usiąść na baczność. – Początkowo celem był Główny Konstruktor. Przejąłem go zaraz po tym, jak wyszedł z Tupolewskiej szaraszki. Potem, gdy towarzysz Korolow został ulubieńcem pierwszego sekretarza, miałem większe baczenie na Władimira Jazdowskiego z Instytutu Medycyny Lotniczej, czyli Profesora.

Mówi to z dumą i pułkownik krzywi się z niesmakiem.

– Powiedzcie, skąd wziął się kot. I nie mówcie, że to był jakiś Behemot.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nooo, jest to opowiadanie Marasa – Własnymi drogami.

Tak jest, Sonato, przejmujesz pałeczkę. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

– Niezła gromadka, co? – słyszę gdzieś na wysokości łokcia i niemal podskakuję, bo od kilku lat nie cierpię, kiedy ktoś mnie tak zachodzi.

Dziadek stanowi widok tak absurdalny, że w pierwszej chwili nie wierzę, że go widzę. Siwy jak gołąbek, z długą brodą sięgającą mostka przypomina Gandalfa wbitego w różowe szorty. Ma chyba z sześćset lat – mógłby być sternikiem na Arce Noego.

Oj, dobrze mi ten tekst utkwił w pamięci. Sprawdziłem, czy dobrze skojarzyłem, i zgadza się:

Dach Świata Wiktorii laugh

Tak :)

Chociaż raz coś mi się udało :P Wrzucę wieczorem jak wrócę z pracy i dorwę się do biblioteczki ;)

Ale macie tempo :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Fenrir wgryzł się w przegub Tyra.

Ten nawet nie jęknął, jedynie przyłożył lewą dłoń do kikuta prawej ręki i ścisnął najmocniej jak mógł, by powstrzymać upływ krwi.

Fenrir patrzył, jak bogowie chwytają koniec Gleipnira i przewlekają go przez głaz wielki jak góra, zawiązując pod ziemią. Patrzył, jak biorą drugą skałę i z jej pomocą wbijają pierwszą w ziemię, głębiej, niż sięga najgłębszy ocean.

A strzelę sobie, że jest to “Mitologia nordycka” Gaimana, którą czytałem, ale tego fragmentu sobie nie kojarzę więc może to nie to.

Zacny strzał, Jogurcie ;) Twoja kolej.

Ciekawe czy kosmoczki są jadalne? Byłby rozwiązany problem wyżywienia kosmonautów.”

Czy to jest trzeci “tom” przygód Tytusa, Romka i Atomka? Bo pamiętam że były tam kosmoczki :P

Precz z sygnaturkami.

Zgadza się.

Cie­ka­we, czy kto­kol­wiek to oglą­dał :)

 

Precz z sygnaturkami.

"Jestem matką" od netflix?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Pierwszy raz rozpoznaję kadr z filmu i akurat ktoś mnie ubiegł. Oglądałam przedwczoraj :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Sorki Irko :) . Ale to już dość wiekowe chyba?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A nie wiem, leciało w niemieckiej telewizji, a że mam prawie wyoutowaną prawą rękę, to niewiele więcej poza oglądaniem telewizji mogę robić :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dobra, to ja daje łatwiznę. Film z 1981, reż. J.Carpenter

 

Bob Hauk: You going to kill me, Snake?

Snake Plissken: Not now, I'm too tired. [pause] Maybe later.

 

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Nie pamiętam dokładnie tytułu. Ucieczka z Manhattanu/Nowego Jorku?

Uznajem :} 

“Ucieczka z Nowego Jorku”

 

Waszmościanki kolej :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Kapitalny film! smiley

Pecunia non olet

Silvaaaaa! Zadajesz grl :)

Known some call is air am

Może Silva nie ma czasu?  Outta Sewer, zapodawaj Ty! smiley

Pecunia non olet

Aaa zapomniałam, dzisiaj wieczorem coś wrzucę, przepraszam za zastój ;)

O, super, Silvo, wspaniale. Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Dobra, coś prostego.

Hm, gdzieś ją widziałam. Atlas Chmur? Ale chyba nie...

A tak, właśnie Atlas :) Przekazuję pałeczkę!

No nie, akurat mój najulubieńszy film :( Poznałabym każdy kadr z niego.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ta ona to Hugo Weaving :) @Lana – książkę czytałaś? Film bardzo dobry, książka rewelacyjna :)

Known some call is air am

Dobra, zapodaję:

 

Zrozumiał, w jaki sposób podchodziła do tego, co napisał, i wiedział, że to nie było dobre. Wiedział o tym i zgodził się z tym. Nie było to uczucie niepewnej, literackiej wyniosłości edytorskiej, ale płaska, przyziemna, niezaprzeczalna pewność Wiernego Czytelnika. Zrozumiał i był zaskoczony, że wstydzi się samego siebie. Miała rację. To było oszustwo.

Przepraszam, wtrącę tylko, bo zostałam zapytana: czytałam, Outta, kilka razy, ale, o dziwo, wolę film :) Już nie przeszkadzam!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No dobra, to jeszcze jeden cytat:

Paul spojrzał na maszynę do pisania. Była tam przez cały czas. N! – nigdy nie zdawał sobie sprawy, ile razy ta litera powtarzała się w jednej linijce tekstu.

“Myślałam, że jesteś dobry”, powiedziała maszyna. Jego umysł przechwycił jej szyderczy, piskliwy głos, głos nastoletniego rewolwerowca z hollywoodzkiego westernu, dzieciaka, który chce zrobić szybką karierę tu, w Deadwood.

Podpowiedź: mocno znany pisarz, uprawiający też fantastykę, choć akurat w tej cytowanej pozycji fantastyki nie stwierdziłam.

Litery ,,n” brakowało w maszynie do pisania, na której Paul Sheldon płodził pod przymusem romansidło. Tak więc obstawiam ,,Misery” Stephena Kinga :)

Tak, zadajesz :)

Ok, fragment powieści:

 

Z tyłu dało się słyszeć nerwowe trąbienie klaksonów. Niektórzy kierowcy wysiedli ze swoich aut, gotowi zepchnąć zepsuty samochód na pobocze (...) można było się domyślić, że powtarza ciągle jedno, nie, dwa słowa, i rzeczywiście, gdy ktoś wreszcie wpadł na pomysł, by otworzyć drzwi, wszyscy usłyszeli krzyk. Jestem ślepy. Jestem ślepy.

 

Miasto ślepców. Mam tę książkę na półce :D

Po krótkim kminieniu nawet przypomniałam sobie nazwisko autora – Jose Saramago.

Tak jest, Silva :) Twoja kolej.

– Wyjaśnij mi, co to znaczy: Nie ma żadnej magii. (...)

– Potrafisz żonglować?

– Trochę – odparł James. (...)

– A potrafisz to robić z zamkniętymi oczami?

James przez chwilę wyczuwał rytm, a gdy mu się to udało, zamknął oczy. Zmuszał się, by ich nie otwierać, a jednak z każdą chwilą czuł coraz wyraźniej jedność z wirującymi owocami.

– A teraz spróbuj jedną ręką.

James otworzył oczy i pomarańcze kolejno spadły na ziemię.

– Co ty sobie wyobrażasz?

– To taka sztuczka. Nie pojmujesz? (...) Żonglowanie to sztuczka. Nie jest z pewnością magią. Ale dla tego, kto nie wie, jak to się dzieje, wygląda na magię. (...) Kiedy nauczysz się robić to jedną ręką, zrozumiesz to lepiej. – Mały frant dał koniowi ostrogę i zakończył: – A kiedy nauczysz się to robić bez użycia rąk, zrozumiesz słowa Puga.

Podpowiem, że znany i popularny amerykański autor fantasy.

– Baronie Locklear... cóż za miła niespodzianka!

Baron Locklear, konetabl Krondoru, uśmiechnął się niewesoło.

– Nie wątpię. – Pomimo swej rangi wyglądał na zaledwie rok starszego od bliźniaków (...).

– Spodziewam się wobec tego – zaczął Borric – że baron James...

– Stoi za wami – wskazał dłonią Locklear.

Krondor kojarzy mi się tylko z “Betrayal of Krondor”, ale to była gra komputerowa i to bardzo, bardzo stara.

 

/edit

A szybko googlając już wiem jak blisko/daleko byłem :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Gry nie znam, ale z tego co widzę oparta jest na świecie z pewnej serii książek ;)

Wujaszek Google podpowiada, że może to “Książę Kupców”. 

Pecunia non olet

Czy to dobra podpowiedź :)

Pecunia non olet

Ej, ej, bez oszukiwania w guglu ;) Jak nikt po Krondorze nie skojarzył to chyba juz nie zgadnie. Raymond E. Feist, "Książę Krwi". Zadam wieczorem coś innego.

Na tym polega zabawa, żeby zgadywać, a nie szukać w google ;)

Inaczej zamiast “zgadnij tytuł” robi się “kto szybciej wygoogla” ;)

Przynoszę radość :)

O, przepraszam, tyle dni nikt nie odpowiadał, że poszukałam. Sorki, oszukałamyessmiley

Pecunia non olet

Na razie wciąż tylko snuł katastroficzne wizje, bo wcale nie był gotowy przejść do czynu. Z tarasu willi malarza Astrogoniusza obserwował miejsce, gdzie uderzyłoby jego ciało, gdyby jednak (ale tylko w przypływie nagłego szaleństwa, o które siebie nie posądzał) postanowił odebrać sobie życie.

Przypominam, że mamy taką zabawę, tylko nikt się nie udziela od dłuższego czasu, tak, że, ten, no, tylko gwiazdkę zapalam  :)

Known some call is air am

I dobrze! :-) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ups. Obiecuję już nie wcinać się w zabawę, bo powoduję przestoje ;)

Drugi fragment, wybaczcie brak formatowania, jutro poprawię:

Nagle z cienia wylazł jakiś niezwykły stwór. Było to bydlę wielkości człowieka podążające na czworakach, intensywnie zielone, skrzydlate. Jego skórę, sprawiającą wrażenie oślizgłej i nieprzyjemnej w dotyku, pokrywały purchawki, z których cienkimi smugami ściekała jakaś wydzielina. Na widok ludzi stwór skrzeknął ochryple. Rosselin cofnął się ze wstrętem. – Smok – wyjaśnił z obrzydzeniem Kulawiec. – Prawdopodobnie ostatni...

Dobra, nie będę dłużej blokować zabawy. Chodziło o “Czarem i smokiem”, pierwszy tom trylogii “Pogodnika trzeciej kategorii” Romualda Pawlaka. To teraz coś naprawdę banalnego i obiecuję w najbliższym czasie nie przejmować pałeczki ;)

Ostatni smok?

Oczywiście, Twoja kolej :)

 

Dobra, to znów teledysk ^^

Uwielbiam tę piosenkę :), The Sound of Silence, Disturbed.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Alicello, dobrze :) Ja też uwielbiam :P

Ale fajnie, to teraz ja zadaję zagadkę :). 

Tisamon zesztywniał i błyskawicznie przyjął pozycję obronną, unosząc nieco szpon, by przeciwstawić go jakiemuś poważnemu zagrożeniu. Tynisa przemknęła obok ojca i wbiła rapier w pierś osy, którego Tisamon ciął przed chwilą, odrzucając na wielki stół. W przeciwległym krańcu pomieszczenia był jeszcze jeden osowiec i Tynisa zobaczyła, że gapi się na nich wytrzeszczonymi ze strachu oczami. W jego piersi tkwiła strzała kołysząca się lekko w takt jego wysiłków mających mu zapewnić utrzymanie się na nogach. Wyciągnął dłoń ku Tynisie i gdyby nie był osą, pomyślałaby, że prosi o darowanie życia. 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Czyżby za trudne? Naprawdę? No nic, to jeszcze jeden cytat. 

Przez chwilę Che sądziła, że kobieta należy do rasy ciemców, bo miała charakterystyczne dla niej białe oczy, ale gdy lepiej oświetlił ją blask ognia, dziewczyna zdumiała się, bo zobaczyła, że skóra nieznajomej się porusza. Kobieta miała tylko bardzo skąpą przepaskę na piersiach i skrawek płótna wokół bioder, więc łatwo ją było obserwować. Przed chwilą była szara jak u wszystkich ciemców. Teraz coś się z nią działo – przebiegały po niej cienie. Nie, nie cienie – kolory. Maskował to poblask czerwonych płomieni, ale na oczach widzów skórę nieznajomej ozdobił zmienny deseń czerwonych, purpurowych, fioletowych i białych plam.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Trudne. Wyguglałem sobie i przyznam się szczerząc, że nie znałem tego autora ;]. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A no widzisz, bo ja założyłam, że cytat jest na tyle charakterystyczny, iż umożliwia odgadnięcie, ale jak widać popularność autora do najwyższych nie należy. W takim razie nie ma sensu przedłużać.

Rozwiązanie zagadki: 

Adrian Tchaikovsky Imperium Czerni i Złota (tom I serii Cienie Pojętnych)

 

I w takim razie zadaję inną zagadkę, autor bardzo popularny. 

Tak więc Sasha umarła,. Nie odegra już większej roli w tej opowieści, ale jest jeszcze jedna rzecz, którą powinniście o niej wiedzieć: miała dom dla lalek. Ten dom był bardzo duży i piękny, prawie zamek w miniaturze. Gdy Sasha miała wyjść za mąż, starała się robić wrażenie wesołej, ale przykro jej było opuszczać wszystkich i wszystko w wielkim domu w Zachodniej Baronii, gdzie dorastała – no i trochę się niepokoiła o swoją przyszłość. Powiedziała matce:

– Nigdy dotąd nie byłam zamężna, więc nie wiem, czy mi się to spodoba.

Ale ze wszystkich dziecinnych rzeczy, jakie musiała pozostawić, jednej żałowała najbardziej – domu dla lalek, który miała od bardzo dawna.

 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Kurczę, czytałem to kiedyś, ale nie potrafię sobie umiejscowić tego cytatu.

Na 90 proc. to coś ze Stephena Kinga, stawiam na Mroczna Wieża: Czarnoksiężnik i kryształ

Fladrif, autora odgadłeś, ale tytuł niestety nie ten. 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Czy chodzi o Oczy Smoka Kinga?

Amonie, Tak! Brawo!

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Yaaay! Zgadłem :D

 

Autor bardzo popularny, (chyba) nie będzie problemów:

 

Na świecie istnieją podobno dwa rodzaje ludzi. Jedni kiedy dostają szklankę dokładnie w połowie napełnioną mówią:' Ta szklanka jest w połowie pełna'. Ci drudzy mówią: 'Ta szklanka jest w połowie pusta'. Jednakże świat należy do tych, którzy patrzą na szklankę i mówią: 'Co jest z tą szklanką? Przepraszam bardzo... No przepraszam... To ma być moja szklanka? Nie wydaje mi się. Moja szklanka była pełna. I większa od tej!'. A na drugim końcu baru świat pełen jest innego rodzaju osób, które mają szklanki pęknięte albo szklanki przewrócone (zwykle przez kogoś z tych, którzy żądali większych szklanek), albo całkiem nie mają szklanek, bo stały z tyłu i barman ich nie zauważył.

Prawda, Terry Pratchett :)

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Prawda, prawda :D Brawo!

Noszszsz... qtfa, akurat łatwe było i se nie zdążyłem :/. Alicello, gratuluję refleksu :D! 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Ta zagadka to chyba był specjalnie dla mnie ;).  No dobrze, to dla odmiany scena z serialu. 

 

EDIT: Morderco, tak mi przykro.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Notatnik śmierci?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Morderco, teraz zdążyłeś ;). Odpowiedź jest poprawna. 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Łiiiii arrr zeczemioonssss maj frend!!! :D 

 

No dobra, tera jo: 

 

 

Vestris otworzyła dziób, lecz zaraz go zamknęła, nie wydając żadnego dźwięku. Zamrugała. Ziewała? A może po swojemu nabijała się z Locke’a?

 – Będę miał cię na oku – dodał mag. – Vestris czuje to, co ja czuję; ja widzę to, co ona widzi.

– To sporo wyjaśnia.

 – Skoro się dogadaliśmy, nie mamy tu nic więcej do roboty – stwierdził Szary Król. – Muszę jeszcze dzisiaj coś załatwić. Dziękuję ci, panie Cierniu, że zachowałeś się rozsądnie.

– Powiedział człowiek z kuszą do człowieka z sakiewką. – Locke wstał i schował poranioną rękę do kieszeni. Pulsowała bólem. – Kiedy będzie to spotkanie?

 – Za trzy noce od dzisiaj. Nijak nie przeszkodzi ci w przekręcie z Donem Salvarą, prawda?

– Wątpię, żeby naprawdę cię to interesowało, ale nie, nie przeszkodzi.

– Świetnie. Wracajmy więc do swoich zajęć.

– Nie chcesz chyba…

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Kłamstwa Locke’a Lamory.

 

Serial chyba był niedawno na tych motywach. Niezły.

(edit: a nie, popitolilem, serial był Locke & key, nadal niezły, ale nie na tych motywach)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tak jest!

 

A już się ucieszyłem :/. “Kłamstwa...”, “Republika...” i “Na Szkarłatnych...” aż się proszą o ekranizację :D. 

 

W Waszmości ręc.... yyyy, płetwy :]! 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Dobra, ciś ta zagadkie, Rybny.

 

Książka, autor + tytuł/nazwisko protagonisty. Zaczniemy od pierwszego, jakże ważnego przecież w każdej opowieści, zdania:

 

Gdy w poniedziałek, drugiego kwietnia, przelatywałem w pobliżu Betelgeuzy, meteor, nie większy od ziarna fasoli zwanej jaśkiem, przebił pancerz, strzaskał regulator ciągu i część sterów, wskutek czego rakieta straciła zdolność manewrowania. 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Lem, Dzienniki gwiazdowe?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Czym ta pałka, Irko ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Eee, się zgadza? ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

No jak nie jak tak? XD

 

Był to Lem i “Dzienniki Gwiazdowe”.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Autora byłam pewna, tytułu nie do końca :)

Ok, coś starego :) Trochę a propos dyskusji na SB.

 

Niechby sobie człowiek myślał, że inna wiara jest kiepska, ale nie powinien myśleć, że ten, co ją wyznaje, to koniecznie musi być wredny, niegodziwy i drański człowiek.

 

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

To ja zaryzykuję odgadnięcie. Czy chodzi o Fabrykę Absolutu?

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Chodzi :) Dajesz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Super :). To teraz bardziej przyziemne tematy.

Jak to się stało, że łamacz końskich grzbietów trafił do kawalerii i jakim cudem udało mu się tam utrzymać, nie jestem w stanie wyjaśnić. Nigdy nie widziałem Głąba na koniu i ciężko mi wyobrazić sobie zwierzę odpowiednio duże, by unieść jego ciężar. Nie słyszałem również, żeby ktokolwiek w armii kiedykolwiek widział go jadącego wierzchem. Po zastanowieniu pomyślałem, że słyszałem tylko jedną historię, w której Lazzala miał cokolwiek do czynienia z końmi. Według tej opowieści, przekazanej mi przez dość wątpliwe źródło, jakim był pijany koniuszy z armijnej stajni, Głąb był jedynym człowiekiem, któremu zdarzyło się kopać z koniem i wygrać. Jest to prawie na pewno kompletne bzdura, ale wierzcie mi, gdybyście kiedyś zobaczyli sierżanta na własne oczy, zrozumielibyście, że nie jest to całkowicie nieprawdopodobne.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

I chyba znowu przesadziłam z trudnością zagadki :(, ale wrzucę jeszcze jeden cytat.

– To  nie jest tak, że życzę Ifrytowi źle – wyjaśniał cierpliwie Liczydło. – Mówię tylko, że czasami, gdy nie mogę spać, wyobrażam sobie ponurą, odzianą w czerń postać pozbawiającą bardzo powoli, ale starannie Ifryta kolejnych członków, utrzymując go zarazem w pełni przytomności umysłu.

– Rozumiem – odrzekłem, kiwając potakująco głową. – Nie chciałbym wyciągać pochopnych wniosków, ale mam powody przypuszczać, że nie lubisz go zbytni.

– A tam, zaraz nie lubię – oburzył się kwatermistrz. – Twierdzę jedynie,  że gdyby zszedł z tego świata, to codziennie chodziłbym na cmentarz tylko po to, żeby zatańczyć na jego grobie. Czy to od razu musi oznaczać, że go nie lubię?

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

To na dobry początek dnia odgaduję własną zagadkę: Tomasz Niziński Taniec marionetek. 

I nowa zagadka, mam nadzieję, że łatwiejsza.

– Hej, chłopcy, skąd te ponure miny? – Psiogłowiec wyrósł przed nimi, szczerząc kły w uśmiechu. – Wszystko jest cacy, kochani. Może obwarzanka? – Nie czekając na odpowiedź, wyciągnął spod kapoty cały pęk wypieków nanizanych na sznurek.

– Kretyn z ciebie, futrzasty – syknął Znajda. – Popisujesz się bez sensu.

–  Oj, nie marudź już. Słowo daję, jesteś gorszy niż Kurzajka.

 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Podaruję sobie drugą podpowiedź, bo te postaci są na tyle charakterystyczne, że jakby ktoś czytał, to by zgadł. A więc odgaduję zagadkę:  Agnieszka Hałas, Dwie karty.

 

 Nowa zagadka, teraz powinno się udać.

Czasem martwię się, że nie jestem bohaterem, za którego wszyscy mnie mają. Filozofowie zapewniają mnie, że to właściwy czas, że pojawiły się wszystkie znaki. Wciąż jednak zastanawiam się, czy nie mylą się co do człowieka. Tylu ludzi jest ode mnie zależnych. Powiadają, że trzymam na ramionach los całego świata. Co by powiedzieli, gdyby się dowiedzieli, że ich obrońca – Bohater Wieków, ich zbawca – wątpi sam w siebie? Może nie byliby wcale zaskoczeni. Właściwie to mnie martwi najbardziej. Może w głębi serca zastanawiają się – tak samo jak ja. Czy kiedy na mnie spojrzą zobaczą kłamcę?

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Jestem przekonana, że czytałam, i to niedawno, ale nie mogę skojarzyć...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki, Joseheim, za jakikolwiek odzew, bo “gadam” w tym wątku do siebie. Podpowiem od razu drugim cytatem.

Kelsier  się uśmiechnął.

– Nie bój się, jesteśmy znacznie mniej straszni, niż sądzą twoi przyjaciele.

– Myślę, że to nie byli jej przyjaciele, Kell – rzekł Dockson zza baru. 

– Masz rację – zgodził się Kelsier. – Nieważne. Dziecko, nie masz się czego obawiać z naszej strony, jeśli nie liczyć oddechu Doxa.

Dockson wywrócił oczami.

– Albo żartów Kella. 

 

 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Sanderson, cykl Z mgly zrodzony, chyba ostatnia czesc, czyli Bohater wiekow

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irko, uznaję Twoją odpowiedź. “Z mgły zrodzony” to tytuł pierwszego tomu, a cykl to Ostatnie Imperium. Twoja kolej :).

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Faktycznie, masz rację. To mi się często zdarza: pamiętać serie pod tytułem pierwszej książki :)

 

To daję. Tym razem coś nowszego. Czytałam ostatnio i szalenie mi się podobało :)

 

– Są w błędzie! – odparłem podniesionym głosem, zakładając ręce na piersi. – Wodór i tlen nie mają w sobie nic nadzwyczajnego. Owszem, na Ziemi są niezbędne do życia, ale na innej planecie mogą panować zupełnie inne warunki. Proces życiowy to nic innego jak reakcja chemiczna, której efektem jest powielenie pierwotnego katalizatora. A do tego nie potrzeba wody!

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Podpowiedź:

 

Mrugam kilkakrotnie i z trudem przełykam ślinę.

To jest… to jest statek obcych. Zbudowany przez obcą cywilizację. Na tyle zaawansowaną, by podróżować w kosmosie.

A więc jednak nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Właśnie spotkałem naszych sąsiadów.

– Ja pierdolę!

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Może “Peanathema” Neala Stephensona?

Nie, nowsze.

Jedna z książek autora (ale nie ta, z której pochodzą cytaty) została sfilmowana.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Kolejna podpowiedź:

 

– Te czarne punkciki są prawdopodobnie formami życia. Postępujące osłabienie promieniowania słonecznego zachodzi w takim samym tempie jak rozwój typowej populacji żywych organizmów.

– Myśli pani, że one… pożerają Słońce?

– Na pewno pożerają jego energię.

– Jasne, to jest… no cóż, przerażające. Ale niezależnie od tego wszystkiego chciałbym wiedzieć, czego, do licha, ode mnie chcecie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nikt jeszcze nie czytał? No, wiem, premiera była w maju tego roku, ale autor bardzo znany za sprawą swojej pierwszej powieści, której akcja toczy się na mojej ulubionej planecie :)  W Polsce ukazały się jego trzy książki, przynajmniej tyle znalazłam.

Jeszcze jeden cytat, a potem wrzucę coś innego.

 

Astrofagi!

Już samo to słowo przyprawia mnie o nagły skurcz mięśni. Czuję przejmujący strach, który uderza mnie niczym ołowiana kula.

Właśnie tak je nazwałem. Gatunek, który grozi unicestwieniem całego życia na Ziemi. Astrofagi.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie czytałem, ale same podpowiedzi bardzo pasują do Weira. Projekt Hail Mary?

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

:D

Zgadza się. Przeczytaj koniecznie, warto. No, przynajmniej mnie się podobało :)

Dajesz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Przeczytaj koniecznie, warto.

Mam w planach, choć pewnie dalszych niż bliższych. :)

 

Dobra, to ja dla odmiany coś nieszczególnie nowego:

 

– On ma zajęty mózg – oświadczył ślepy doktor.

Wśród starców rozległ się szept aprobaty.

– Co też jest przyczyną choroby... – ciągnął filozof.

– Co takiego? – zawołał Jakub.

– Wywołują ją mianowicie – odpowiedział doktor – owe dziwne miejsca zwane oczami, które istnieją jedynie po to, aby tworzyć miłe dołki na twarzy, natomiast u Bogoty są one chore i uciskają mózg. Nienormalnie nabrzmiałe, otoczone włosami, o ruchliwych powiekach, podrażniają nieustannie jego mózg i szkodzą mu.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dobra, druga podpowiedź.

Dodam, że to znany autor. Kilka jego dzieł doczekało się ekranizacji, zdaje się, że jedno nawet ze strony Spielberga.

 

– Dlaczego nie przyszedłeś, kiedy cię wołałem? – zapytał ślepy. – Czy trzeba  cię prowadzić jak dziecko? Czy nie słyszysz chodnika, kiedy chodzisz?

Nunez roześmiał się.

– Ależ ja go widzę – odpowiedział.

– Nie ma takiego słowa: “widzę” – rzekł ślepy po namyśle. – Daj spokój tym głupstwom i chodź za mną tam, gdzie będziesz słyszał moje kroki.

Nunez poszedł za nim trochę rozgniewany.

– Nauczysz się wszystkiego – zapewnił go ślepiec – trzeba się wielu rzeczy nauczyć o świecie.

– Czy nikt wam dotychczas nie powiedział, że w kraju ślepych –– jednooki jest królem?

– Co to znaczy: “ślepych”? – zapytał tubylec przez ramię.

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Jestem prawie pewien, że to nie to, ale strzelę książkę “Miasto ślepców”, którą napisał Jose Saramago

Blisko (jeśli chodzi o tytuł), ale nie. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Hmm, czasem grzebię w Wikiźródłach, bo można tam ściągnąć fajne rzeczy za friko. I mam ściągnięty zbiór opowiadań Wellsa Kraina ślepców. Nie czytałam jeszcze, strzelam w ciemno, ale jeśli poprzedni tytuł był blisko... ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Widzę, że ostatnio najlepiej się tu sprawdza strzelanie w ciemno bez znajomości tekstu. Xd Trafione, Irko. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Coś w tym jest :)

 

Znowu coś, co właśnie skończyłam czytać. Pierwsza część trylogii:

 

– Wiesz, co się o tobie mówi? Że robisz sobie kolczyk za każde złamane serce. No widzisz, a ode mnie dostajesz coś innego. Ten kolczyk to całe serce, nie jest złamane. To obietnica. Jeśli będziesz potrzebował od Asamoah pomocy – naprawdę będziesz potrzebował, kiedy będziesz samotny, nagi i bezbronny jak mój brat, prześlij ten kolczyk. Ja nie zapomnę.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Psiakostka, zapomniałam :) Już daję podpowiedę:

 

Obaj bracia cały czas byli w elastykach. Linie odblaskowych koralików szły wzdłuż zarysu mięśni. Marina wdychała ich zapach, strzelniczy zapach księżycowego pyłu i recyklowanych płynów ustrojowych. Księżycowy pot. Obaj byli luźni i zrelaksowani w tych brudnych skafandrach. Budzili w niej tęsknotę i ból, serce ściskało się jej tak samo, jak na widok sprzętów do snowboardu. Jej wszyscy kumple jeździli w Snoqualmie i na Mission Ridge. Śnieg był ich żywiołem. Raz zaproponowali, że ją zabiorą i nauczą, ale miała pracę do napisania. Nie jakąś straszną, ale dość pracochłonną. Wymagała czasu. Została więc w mieszkaniu, gdy pakowali auto, i popłakała się w samotności, gdy pojechali. Pracę napisała, ale odtąd już zawsze była Dziewczyną, Którą Ominęła Deska. Propozycja już nigdy się nie powtórzyła. Zawsze gdy widziała w sklepach gogle, rękawice i deski, gdy prognoza mówiła o pierwszych opadach śniegu w górach, czuła bolesny brak i tęsknotę. Gdzieś w równoległym wszechświecie istniała Marina-snowboarderka; świeża i radosna. Te oklejone nalepkami elastyki, te hełmy przyzywały ją jak zapowiedź śniegu. Okazja pojawia się drugi raz. Nie zostań Dziewczyną, Którą Ominął Księżyc.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

To jeszcze jedna próba:

 

Parę tygodni od lądowania Mackenziech na Księżycu w branżowych pismach i na branżowych stronach pojawiły się pierwsze ogłoszenia pracy.

Od razu zaaplikowałam.

(...)

Nie byłam jedyną kobietą, ale prawie. Ośrodek w Korou był jak DEMIN na sterydach. Księżyc miał wyglądać jak gigantyczna uczelniana drużyna piłkarska w kosmosie. Uświadomili mi, że tam nie jest bezpiecznie. Księżyc ma tysiące sposobów, żeby cię zabić, jeśli jesteś głupia, jeśli nie uważasz albo jesteś leniwa, ale prawdziwym zagrożeniem są ludzie naokoło. Księżyc nie jest jak świat. Raczej jak okręt podwodny. Na zewnątrz czai się śmierć. Będę zamknięta z tymi ludźmi. Żadnego prawa, żadnej sprawiedliwości, tylko przełożeni. Księżyc jest pograniczem; ale to jest pogranicze niczego. Nie ma dokąd stamtąd uciec.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jeśli trylogia o Księżycu, a wyraźnie nie Żuławski, to pewnie “Luna” McDonalda.

Yes, Twoja kolej :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Żeby nie przedłużać:

 

Winston Niles Rumfoord wprowadził swój prywatny statek kosmiczny w sam środek nieopisanej na mapach infundybuły chronosynklastycznej, w odległości dwóch dni drogi od Marsa. Towarzyszył mu jedynie pies. Winston Niles Rumfoord i jego pies Kazak istnieli teraz jako zjawiska falowe – pulsowali zapewne w odkształconej spirali, która poczynała się na Słońcu, a kończyła na Betelgeuzie.

Jak Kazak to musi to być Kurt Vonnegut. Najprawdopodobniej są to SYRENY Z TYTANA.

 

Nie inaczej.

A teraz przyjrzyj się temu pięknemu układowi liczb. Suma dzielników liczby 220 dała nam 284, a suma dzielników 284 to 220. Czy to nie wspaniałe? Taką parę nazywa się liczbami zaprzyjaźnionymi. Jest ich bardzo mało. Nawet Fermat czy Kartezjusz odkryli tylko po jednej parze.

Nazywaliśmy go Profesorem, on zaś ochrzcił mojego synka Pierwiastek. To z powodu kształtu głowy chłopca.

Cytaty pochodzą z “Ukochanego równania profesora” Yoko Ogawy. Książka, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Polecam serdecznie.

To może dam coś klasycznego:

“-Chcielibyśmy zaprosić was na tradycyjną wigilię.

– A kiedy urządzacie?

– Dwudziestego czwartego.

– A, to tuż przed świętami. Bardzo pomysłowo.”

 Jogurcie, poprzedni rozpoznałam, bo zaprzyjaźnione przyciąga mnie zawsze jak lep muchę. Książka zostanie zakupiona lub pożyczona, jest na mojej liście, odkąd przeczytałam fragment zamieszczony w “Przekroju”, ale i tak by się nie liczyło, bo nie czytałam.

 

Obecny “kawałek” dialogu jest chyba z jakiegoś polskiego filmu. Pomyślę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ten film to “Rozmowy kontrolowane”.  Rozmowa dwóch ubeków. ;-)

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Zgadza się. Są to “Rozmowy kontrolowane”.

OK, rozumiem, że wygrałem możliwość zadania zagadki. ;-)  Oto i ona:

 

Oczywiście, robisz doskonałe postępy. Obawiam się tylko, byś próbując przynaglać pacjenta, nie obudził w nim świadomości jego prawdziwego położenia. My bowiem, którzy widzimy jego położenie takim, jakie ono jest w rzeczywistości, nie możemy nigdy zaprzestać starań, by pacjentowi przedstawiało się ono w zupełnie odmiennym świetle.

Pozdrawiam zgadujących. :-)

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Minęło 5 dni, nikt nie podjął próby odgadnięcia, może jakaś podpowiedź?

Precz z sygnaturkami.

Oczywiście, już daję podpowiedź. Nadmiar obowiązków sprawił, że zapomniałem o tej zagadce. Poniżej drugi cytat.

 

Ale pamiętaj, Piołunie, że obowiązek idzie przed przyjemnością. Jeżeli teraz przez jakiekolwiek zlekceważenie sprawy doprowadzisz do ostatecznej utraty swojego łupu, to przez całą wieczność cierpieć będziesz, pragnąć napoju, którego pierwszy łyk tak bardzo Cię teraz uszczęśliwił.

Dodatkowa wskazówka o autorze: posiadacz dwojga imion, a i pseudonim też imię. ;-) Człek znany z cyklu, który doczekał się (choć chyba nie w całości) filmowej adaptacji. 

 

Jeżeli powyższe nie naprowadzi, to zadam coś innego. ;-)

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

A nie jest przypadkiem Piołun diabłem z Listów starego diabła do młodego Lewisa?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Trafiony – zatopiony. :-) 

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

To coś, co właśnie czytam, albo raczej – w tym momencie już – męczę. Ale doczytać wypada, bo... autor ;)

No, i przy okazji wyszła od razu podpowiedź ;)

 

– Jak‍ dawno temu – mówiłeś? Sto dwadzieścia lat?...

– Sto‍ dwadzieścia siedem. I co z tego?

– A‌ czy ty... byłeś... betryzowany?

– Co‌ to jest!

– Nie‌ byłeś?!

– Kiedy‌ nie wiem nawet, co to znaczy. Nais... dziewczyno, co się z tobą dzieje?

– Nie...‍ nie byłeś – szeptała. – Gdybyś był, wiedziałbyś chyba...

Chciałem‌ podejść do niej. Podniosła ręce.

– Nie‍ zbliżaj się. Nie! Nie! Błagam cię!

Cofała‍ się ku ścianie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Powrót z gwiazd, am i right?

Precz z sygnaturkami.

Masz, masz :) Tylko jeszcze dla porządku autora dopisz i Twoja kolej :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

No jag autora dopisz :))) to jakieś pomówienia są

pamiętam z chyba Dzienników gwiazdowych takie coś (cytat niedokładny): “niektórzy głoszą plotki, iż autorem moich wspomnień nie jestem ja, a jakiegoś rodzaju superkomputer o nazwie LEM. Niektórzy głoszą nawet jakoby ów LEM był człowiekiem!”

a teraz właściwa zagadka, przepraszam za dygresję.

Mrok stawał się coraz gęstszy i czarniejszy, gdy wkładałem na siebie szaty VI stulecia. Nastąpiła zupełna noc, zimny wiatr przeleciał nad tłumem, zabłysły gwiazdy na niebie i dookoła zabrzmiały okrzyki przerażenia i rozpaczy. Zaćmienie było już w pełni i popłoch bez przerwy się wzmagał. Wówczas rzekłem:

– Król milczeniem potwierdza swoje obietnice. (...) Zdejmuję czary i niechaj przeminie klęska!

Chwilę jeszcze panował mrok i grobowa cisza. Ale oto po chwili ukazał się złoty brzeżek słońca i tłum zaczął wznosić okrzyki wdzięczności, zachwytu i błogosławieństwa.

Precz z sygnaturkami.

serio, nikt nic? to klasyg przecież jest

podpowiedź

 

Na wieży dały się zauważyć ślady wojennych operacyj. O tak, wiele się tu stało beze mnie. Ma się rozumieć, zdążałem ku pociągowi do Camelot. Pociąg! Na stacji było pusto i ciemno jak w podziemiach. Poszedłem pieszo. Podróż do Camelot była powtórzeniem tego, com już widział. Zamiast oświetlonego elektrycznością miasta zobaczyłem złowrogą czarną plamę na ciemnym tle. Poczułem w tym coś jakby symbol – znak, że kościół położył władczą rękę na mych poczynaniach, zgasił światło mej cudownej cywilizacji, zarówno jak i światła Camelotu.

Precz z sygnaturkami.

Czyżby “ Jankes na dworze Króla Artura” M. Twaina?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

potwierdzam :) dajesz!

Precz z sygnaturkami.

Ciężki krążownik „Krenelaż” drżał raz po raz, gdy piekielne lance wystrzeliwane przez okręty wojenne Światów Syndykatu wdzierały się do jego wnętrza. Kolejna salwa kartaczy dotarła właśnie do bakburty. Komandor John Geary musiał przytrzymać się obudowy komputera, by nie upaść. Masywne kule ze stali unicestwiły w okamgnieniu sporą część poszycia. Geary otarł wierzchem dłoni pot spływający na czoło, próbując przebić wzrokiem gęste kłęby dymu, którego przeciążone i padające jeden po drugim systemy podtrzymywania życia nie nadążały już usuwać z wnętrza okrętu. Jego pierwsze prawdziwe starcie w przestrzeni mogło stać się ostatnim. Nie miał już kontroli nad „Krenelażem”. Krążownik Sojuszu sunął bezwolnie w przestrzeni, w kompletnej ciszy, nie odpowiadając na kolejne celne salwy piekielnych lanc wroga.

 

Dłuuugaśna seria książek w anturażu space opera. Proszę podać tytuł serii i autora ;].

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

No dopszz... tydzień bez odpowiedzi, więc podaję hasło:

Jack Campbell “Zaginiona Flota”.

 

Nowa zagadka:

“Noc w Zonie jest zupełnie inna niż na Dużej Ziemi. Tutaj nie ma żab ani komarów, nie ma puszczyków i świerszczy – tylko cisza dzwoni w uszach, cisza świata, który zdążył za ludzkiej pamięci umrzeć już dwa razy, w osiemdziesiątym szóstym i dwadzieścia lat później, już w nowym millennium. Tutaj tylko wiatr bezustannie szeleści żółknącymi liśćmi i skrzypi zawiasami niedomkniętych na wieczność okien, świszcze w pustych, zimnych izbach zawilgoconych chat i pokrytych odłażącą farbą klatkach schodowych opuszczonych blokowisk. Tutaj nie szczekają psy i nie marcują się koty, a każdy dźwięk może oznaczać niebezpieczeństwo. Ale teraz wokół mnie jest tylko i wyłącznie martwa cisza.”

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A to ja strzelę ;). Noc w Zonie?

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Nie, ale podoba mi się Twój tok myślenia XD.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Dziękuję ;). Chciałam też podbić wątek, to może ktoś zgadnie. Ta “Noc w Zonie” mi się z czymś kojarzy, ale nie potrafię tego umiejscowić.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Długą Ziemię znam, Dużej Ziemi nie.

Precz z sygnaturkami.

Hm, a może to Gołkowski, opowiadanie, coś z ołowiem było w tytule?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, Gołkowski, i tak, " Ołowiany Świt". W Pani ręce ;D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Jutro dam! :-) Zgadłam. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Opowiadanie starsze, właściwie pierwsze, pisarz znany.

Gdyby wieżę położyć na równinie Szinar, przejście od jej podstawy do szczytu zajęłoby dwa dni. Póki wieża stoi, wejście na jej szczyt trwa miesiąc i jeszcze pół, jeśli idzie się bez obciążenia. Nieliczni jednak wchodzą na wieżę z pustymi rękami, kroki większości ludzi spowalnia wózek z cegłami, który ciągną za sobą. Między dniem, kiedy cegła zostaje załadowana na wózek, i dniem, kiedy się ją z niego zdejmuje, by stała się częścią wieży, mijają cztery miesiące.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Brzmi jak Ted Chiang i jego “Wieża Babilonu”.

I brzmi i jest. <3  Jogurcie, przekazuję pałeczkę w Twoją dłoń. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“Byli to Shizeon i Paitikles– powiedział budowniczy ruin, starszy radca budownictwa ruin Weckenbarth– malarze ósemek.

– Karły mechaniczne– dodał doktor Jacobi.

– Wcale nie ludzie?– zdziwiłem się.”

Powieść szkatułkowa napisana w 1969 r., a jej tytuł znajduje się w cytacie powyżej.

Jogurcie, znam ten tekst! "Budowniczy ruin", Rosendorfera, prawda?

PiW wydał ponownie kilka lat temu. Obłędna powieść, była debiutem, stała się legendą. Napisana z tak intertekstualną erudycją, że historia. Poziom fantazji, wyobraźni niewyobrażalny. Czegóż tam nie znajdziemy – wszystko, łącznie z przebijaniem czwartych ścian literatury. Dzięki tej książce zakochałam się w szkatułkowych opowieściach, i próbując się strukturalnie wzorować (bardzo, bardzo  nieudolnie), popełniłam opko na konkurs Wickeda, a cygaro przypomina wieżę Babel. ^^

Mirandolina stwierdza:

"Życie pisze powieść, powiada się potocznie. To na pewno prawda, ale jakże życie jest rozwlekłe, ile snuje wątków ubocznych!" Dalszy ciąg cytatu też ciekawy, ale za długo by o tym pisać. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zgadza się. Dajesz.

Tym razem powieść,  poszłam  po skojarzeniu, ale takim lekko niewprost.

Dzisiejsze psy nadal nie potrafią nawet pływać pod wodą, choć miały na naukę milion lat. Opieprzają się ciągle jak za dawnych czasów. Wciąż jeszcze nawet nie potrafią łapać ryb. Mógłbym właściwie powiedzieć, że przez ten czas cała reszta świata zwierząt, z wyjątkiem ludzi, uczyniła zadziwiająco mało dla ulepszania taktyki walki o byt.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Galapagos, Vonneguta?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Tak, tak, tak, Irko :-) Lubię Vonneguta. 

Dajesz.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To ja tylko gwiazdkę zapalam :). Irko, dajesz, tylko takie dobre daj, takie żebym ja zgadła ;).

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Kurczę, przepraszam, zapomniałam, już daję.

Zza wschodniej granicy, niedawno przeczytane, lekkie:

 

– (...)Zdecydowanie masz dar bajarki, i to niemały....

Ryska spłonęła rumieńcem, czując się jakby to sama Holga zstąpiła z niebios, żeby pochwalić ją za poprawne życie.

– ...dlatego tez boli mnie patrzenie jak marnujesz go na próżno – z westchnieniem zakończył mędrzec.

– Jak to na próżno? – nie zrozumiała dziewczyna. – Słyszał pan, jak mi klaskali! Bar... Nie mniej, niż panu – poprawiła się taktownie.

– Dokładnie tak, ale to dlatego, że mówiłaś coś, co oni chcieli usłyszeć – skarcił ją mędrzec ze smutkiem. – Żarciki, opowiastki, bohaterowie nawet przed bitwą się podjudzają... Piana na falach prawdy.

Ryska nadal nic nie rozumiała.

– A czy to źle? Podoba mi się bawienie ludzi, a oni chcą się śmiać, wszyscy są zadowoleni.,.

– Dziecko! – Bajarz uniósł ręce w świętym oburzeniu. – Świnia też jest zadowolona, gdy podrapie się ją po brzuchu. A ludzi trzeba nie bawić, tylko uczyć! Budzić ich rozum, sprawiać by zamyślili się o sensie życia, oświecać i wpajać właściwe zachowania!

– Ale przecież to była bajka... – wydukała Ryska niepewnie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jak Ryska i ze wschodu, to pewnie “Zawód: Wiedźma” Olgi Gromyko?

Dobry trop, ale nie ten cykl :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Damn, to nie wiem i bez guglania nie zgadnę :D

Niedobra zagadka, bo ja nie wiem, co to jest ;).

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

To jeszcze jeden cytat, a jak nie pomoże, to jutro coś nowego:

 

– Hej, białowłosy, masz mnie za smarkacza?!

– Wcale nie – zaprzeczył Alk uprzejmie. – Smarkacz to efekt czasowy i dający się naprawić. A ty jesteś po prostu kretynem.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

No dobra, to była Olga Gromyko. Rok szczura. Wędrowniczka.

 

Coś, co część użytkowników powinna rozpoznać bez problemu :)

 

Dziewczyna poderwała się by dotknąć materiału, ale krasnolud błyskawicznie cofnął rękę.

 – Ej, panna, cuchniecie jak stara kozica, jeszcze kieckę ufajdacie i nie będzie w czym na bal iść. Jak się już domyjecie i jakiego bardziej ludzkiego zapachu nabierzecie, będziem mierzyć.

 – Na bal? – wyszeptała Likal.

Przyjrzał się jej z zastanowieniem. Nawet z tym warkoczem i bez zasłaniającej oczy czapki wyglądała jak zabiedzony chłopak. Trzeba będzie, jak nic, wypchać gorset…

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Gosia Lisińska, Emelkali. Ale która książka, to nie wiem, tylko fragmenty czytałam. "Tropiciel"?

Zgadza sie, i nawet tytul trafilas :) Twoja kolej.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Here we go.

 

Ifryt znów wyszczerzył zęby w uśmiechu.

– Boisz się, uzdrowicielko? – zapytał przeciągle. – Drżysz ze strachu? – Pogłaskał ostrze swojej kosy. – Cóż bym dał, żeby utoczyć ci tej zdradzieckiej krwi! – zawołał, lecz zaraz potem opuścił dłoń z wyraźnym żalem. – Niestety, zawarliśmy umowę i muszę dostarczyć cię nietkniętą.

– Nietkniętą?! – Przypomniała sobie Kair i zęby ghula rozdzierające jej gardło. – Wasze ghule próbowały mnie zjeść!

Nie znam, ale zapytanie do google dało pierwszy link do fb Gościa Niedzielnego

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nowa Fantastyka