- Hydepark: Zgadnij tytuł - zabawa

Hydepark:

inne

Zgadnij tytuł - zabawa

 

 

Nie uważacie, że przydałoby się tu trochę więcej rozrywki? Bo ja owszem. W końcu to jest dobra rzecz, ta cała rozrywka.

Wydumałem więc sobie, że pokażę Wam pewną fajną zabawę, która – co wnoszę z osobistych obserwacji i doświadczeń – elegancko się sprawdza w przypadku wszelkiego rodzaju e-społeczności: wciąga, bawi, uczy i integruje.

Pozwoliłem sobie trochę zmienić znane mi zasady, by zabawa bardziej pasowała do Profilu portalu i upodobań jego użytkowników. Niemniej, są one bardzo proste:

 

1. Pierwsza osoba (czyli, że ja), wrzuca w komentarzu cytat z jakiejś powieści/opowiadania/wiersza/piosenki/filmu/et cetera, albo screen (zdjęcie) z filmu/serialu. Najlepiej coś charakterystycznego.

 

2. Kolejne osoby zgadują w komentarzach, z jakiego dzieła pochodzi ów cytat/screen

a) Należy podać tytuł i – w wypadku utworu literackiego – nazwisko autora/wykonawcy

 

3. Pierwsza osoba, która odgadnie tytuł i (ewentualnego) autora, przejmuje pałeczkę i zadaje własną zagadkę na tych samych zasadach.

a) Przed zadaniem swojej zagadki należy poczekać, aż autor poprzedniej potwierdzi, że odpowiedź jest prawidłowa. Chyba, że:

b) Odpowiedź jest tak oczywista, że potwierdzenie staje się zupełnie zbędną biurokratyczną procedurą, której pominięcie uszczęśliwi wszystkich zainteresowanych.

 

4. Celujemy oczywiście w fantastykę, ale:

a) Jeśli ktoś wklei zdjęcie Cate i Leo uzupełniających kolekcję much na uzębieniu podczas wycieczki Titanikiem albo refren piosenki Boysów, to też nic się nie stanie, gdyż:

– Po pierwsze, że to tylko zabawa.

– Po drugie, nakładanie sobie niepotrzebnych ograniczeń jest głupie. I mogłoby skrócić żywotność zabawy niebotycznie.

 

5. Poziom może być – i będzie, jeśli się co do Was nie mylę – zróżnicowany jak formy życia w toalecie, i to jest dobre, a nawet zajebiste, ale postarajmy się jednak nie przeginać. Fragment piosenki Czteropaca albo Didżeja Stacha spod Strzechy, czy też zdjęcie nocnego nieba dające się dopasować do miliarda różnych filmów, wcale nie będzie fajną zagadką. Co nie znaczy, że nie powinniście zmuszać innych użytkowników do poważniejszego wysiłku intelektualnego. Ale wszystko w granicach rozsądku.

a) Gdyby zdarzyła się zagadka zbyt trudna, to można dorzucać podpowiedzi. Powiedzmy, ze dwie.

– Podpowiedzią może być tylko inny cytat lub zdjęcie z danego dzieła.

b) Nie widzę sensu narzucać jakiegoś określonego czasu, po którym trzeba/można dodać podpowiedź bądź rozwiązanie zagadki. W końcu każdy wchodzi na Portal kiedy ma ochotę i/lub czas. A z tym bywa różnie. Tak więc podpowiedzi zostawiamy w gestii autora zagadki. Dobrą sugestią, kiedy dać podpowiedź, może być blask pochodni odbijający się w dopiero co naostrzonych widłach należących do losowo wybranego przedstawiciela rozsierdzonego tłumu.

– Myślę jednak, że dwa dni na rozwiązanie danej zagadki to dostatecznie dużo. Nie ma co się rozwlekać. Jeśli przez ten czas nikt nie poda prawidłowej odpowiedzi, to autor wymyśla nową. Jeśli autor zniknie gdzieś na dłużej, to misja wymyślenia kolejnej zagadki wraca do poprzednika.

 

6. Pamiętajcie, że to jest tylko zabawa, więc gorąca prośba: nie oszukujmy. Wrzucić cytat-zagadkę do Internetu to żadna sztuka, ale po co to robić? Jak nie wiem, to pozwalam bawić się innym albo po prostu strzelam i trzymam kciuki, żeby nie wydurnić się za bardzo.

 

7. Bawcie się dobrze! Bo jak nie...

 

Peace!

 

Komentarze

obserwuj

Dlatego istnieją dwie wersje tytułu i dwie poprawne odpowiedzi na pytanie.

 

Aha, autor miał na drugie: Aloysius.

Lafferty Raphael Aloysius, „ Snuła się wtorkowa noc” bądź Nudna wtorkowa noc”. wink

Bardzo energetyczne, surrealistyczne opka!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Prawdę rzeczesz, Asylum. A Lafferty jest naprawdę świetny.

Kadr z filmu, ciekawe czy oglądaliście

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wall-e.

Plakat miałem nad łóżkiem :)

 

“Wall-e”.

Tak, Sonato i Coboldzie. :-) Jakże miło mieć podobne kody. Ja miałam 2 zakładki z Wall-em i wreszcie rozpoznałam wędrowca na skraju świata w awatarze. :-)

 

Sonato, pałka jest Twoja! :-D

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Lost.

Dream big.

Aaaa jednak za łatwe dałam! Dogs, dobrze!

To ode mnie też proste ;-)

Dream big.

Cowboy Bebop!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jose, broń twoja :-).

Dream big.

Spodziewam się, że to też będzie proste:

 

Przekwitły już pierwiosnki. Bliżej skraju lasu, gdzie drzewa rosły rzadziej, a teren obniżał się w stronę starego płotu i rowu porośniętego jeżynami, tylko kilka wyblakłych bladożółtych plam jaśniało między szczyrem i korzeniami dębów. Po drugiej stronie płotu górna część pola podziurawiona była jamami króliczymi i miejscami ogołocona z trawy, a pośród walających się wszędzie bobków rósł jedynie starzec jakubek.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Toż to moje ukochane Wodnikowe Wzgórze Richarda Adamsa

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A nie mówiłam, że proste? Regulatorko, poprosimy o kolejną zagadkę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Proszę:

Prawdziwe koty są surwiwalistami. Doprowadziły tę umiejętność do rangi sztuki. Jakie inne zwierzę może liczyć na karmienie nie dlatego, że jest pożyteczne, że pilnuje domu albo śpiewa, ale dlatego, że kiedy się je nakarmi, to wygląda na zadowolone?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem co to, ale chcę to przeczytać :)

Known some call is air am

Pachnie Pratchettem.

Jak Pratchett i o kotach, to pewnie “Kot w stanie czystym”. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Nie inaczej, Funie. Twoja kolej. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To pozostając przy kotach:

Monstress Has The Best Cat In Comics Right Now

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Nikt nie zna Monstressy? Jedno z ciekawszych i bogatszych komiksowych uniwersów. Póki co seria ma kilka tomów. Warto. A dla tych, którzy wymyślają własne światy, to powiedziałbym, że wręcz pozycja obowiązkowa, bo to świetny przykład, że da się tworzyć fantasy, które nie jest kolejną Tolkienowską wariacją. 

 

Ale nie odpuszczam i sprawdzam dalej, czy ktoś tu sięga po inne środki przekazu. Nie jestem fanem minimalistycznej formy w komiksie, ale moim zdaniem tutaj zagrało to świetnie. To jedno z najlepszych postapo, jakie czytałem/oglądałem. 

Koniec świata w Makowicach | Kultura Gniewu

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Ja sięgam po inne, ale akurat nie po te konkretne XD

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

To ostatnie wygląda jak komiksy Jakuba Dębskiego xd Ale pewnie to ktoś inny.

To jest na pewno Jan Mazur.

A skoro postapo, to pewnie “Koniec świata w Makowicach”.

Zgadza się, Makowice. Twoja kolej.

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Fight club

Known some call is air am

Prawda, że łatwe?

Nigdy nie zdążę, jak są łatwe :(

Known some call is air am

Krew bohaterów?

 

Aye. Teraz Ty zadajesz.

Known some call is air am

To jeszcze starsze:

Nikt nie pamięta tego diaboła?

 

To może jego taneczną partnerkę?

 

Diaboła pamiętałem.

“Legenda” z Tomem Cruisem, jesli dobrze pamiętam

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Tak, Staruchu, tak. Był taki reżyser – Ridley Scott się nazywał ;)

Był, i choć za Cruisem nie przepadam to Scott niesamowity, super wyobraźnia, tyle dobrych filmów, kadrów. Obcy, Łowca androidów, Thelma i Luise, G.I.Jane, Helikopter w ogniu, Hannibal, Adwokat i ostatnio serial – Wychowane przez wilki, do którego się przymierzam. Nie wiem, czy wymieniłam w dobrej kolejności czasowej. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No dobra – jak obrazki, to obrazki.

Ktoś pamięta?

 

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Wygląda na "Milczącą gwiazdę".

Bo i jest to ten film :)

Pałeczka wraca do Ciebie!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

No to coś młodszego ode mnie:

 

The Lost Boys?

********

Nie :) Ale aktor i czas produkcji trafione.

Linia życia?

Known some call is air am

Tak jest!

Puk, puk, jest tu kto?

Dream big.

O kurde. Sorki. Ja miałem zadawać :)

 

No to komiks

 

Known some call is air am

Musiałem wygooglować i nie zgadłbym, bo europejskie. Daj Pan coś amerykańskiego ;> Albo podpowiedź, może ktoś inny rozpozna, choć fragment chyba mocno charakterystyczny ;) 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Skoro europejskie, to kreska kojarzy mi się z Enkim Bilalem.

Tak, Bilal. Falangi czarnego porządku. Dajesz cobold.

Known some call is air am

Poznałem po nosach ;)

 

Pozostając w świecie komiksów:

 

Jeden z najlepszych albumów serii (i to mimo że akurat w tym nie ma elementów fantastycznych).

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Czemu nie odpowiadasz jeroh, skoro wiesz? Żeby nie było, to ja też wiem, co to jest. Koleżka bez nosa, miał bodajże przydomek “Sparzony”.

Known some call is air am

No dobra.

Thorgal, Łucznicy

Rosiński & Van Hamme

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Chyba nawet najlepszy ;) Łuk należy do Ciebie, Jerohu.

Puszczam cięciwę.

 

Chcę żyć! Żyć!! Czy słyszysz?!

– A, to już mowa nie o tym, czego doznajesz, ale czego sobie życzysz – odparł spokojnie Wuch. – Pragniesz żyć, to jest posiadać przyszłość, która staje się teraźniejszością, do tego bowiem sprowadza się przecież życie. Niczego więcej w nim nie ma. Otóż żyć nie będziesz, bo nie możesz, jakeśmy już ustalili. Rzecz w tym tylko, w jaki sposób przestaniesz żyć, podczas długich męczarni czy też lekko, kiedy, wciągnąwszy jednym haustem wodę...

– Dosyć! Nie chcę! Precz! Precz!!!     

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

To jest z Cyberiady, ale nazwy tej konkretnej opowieści nie pamiętam... chyba coś o przyjaźni?

 

Liczy się? cheeky

Precz z sygnaturkami.

Konkretnie to “Przyjaciel Automateusza”. Tytuł książki się zgadza, a kto ją napisał wie każdy, więc liczy się :)

Dajesz, Kosmito.    

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Pełznąc wolno na złamanych kikutach metalowych rąk, podciągnął kapsułę do skały od strony, która dawała najwięcej cienia. Ledwo tam dotarł, a już Słońce spadło nań jak drapieżna bestia, zalewając eksplozją światła jego maleńką planetkę.

 

oraz, kawałek dalej

 

Gwiazdy teraz zbladły, przyćmione jasnością ukazującej się korony. Tuż nad głazem, którego osłona wkrótce nie wystarczy, dojrzał język pąsowego płomienia, zakrzywiony palec ognia, sterczący wprost z krawędzi Słońca. Pozostały mu tylko sekundy.

 

Raczej dość stare :)

Precz z sygnaturkami.

Skojarzyło mi się z Sheckleyem (”Zwiadowca minimum”). Ale sprawdziłem – nie.

Duuużo starsze :)

Precz z sygnaturkami.

Ekhem...?

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Zapomniałem o tym totalnie :)

 

To jest zbiór opowiadań, raczej znanego autora, ale – jak mówię – dość stary. Tytuł jednego z opowiadań jest też tytułem całego zbioru, oto fragment z opowiadania tytułowego:

 

Za pierwszym razem pełzła po unoszących się górach piany i omyłkowo wziął ją za ogromne, wielopienne drzewo. Teraz mógł w końcu ocenić jej rzeczywistą wielkość i złożoną formę, a także odpowiednio ją nazwać, by lepiej utrwalić w pamięci jej obraz.  W ogóle nie przypominała drzewa, a raczej chełbię – meduzę, jaką można spotkać w ciepłych wodach Prądu Zatokowego, kiedy unosząc się w wodzie, wlecze za sobą swe odnóża.

Średnica tej meduzy wynosiła dobrze ponad półtora kilometra, a jej liczne zwisające odnóża miały długość setek metrów. Falowały z wolna tam i z powrotem w doskonałej harmonii, a pojedynczy ruch trwał ponad minutę, jakby ten stwór niezgrabnie wiosłował po niebie.

 

Jak po tym też nikt nie zgadnie, zmieniam.

Precz z sygnaturkami.

Spotkanie z meduzą?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

JEDNAK!

 

Ktoś jednak oprócz mnie to czytał :)

 

Pałeczka wędruje do Irki.

Precz z sygnaturkami.

Czytałam dawno temu i większości opek już nie pamiętam. Nie domyśliłabym się, gdyby nie było meduzy we fragmencie :)

 

Dobra, dopiero co przeczytane:

 

I w tym nasze gatunki są bardzo do siebie podobne. Prawda jest taka, Rosemary, że jesteś zdolna do wszystkiego. Dobrego albo złego. Zawsze byłaś i zawsze będziesz do tego zdolna. W odpowiednich warunkach ty też mogłabyś robić straszne rzeczy. Ten mrok istnieje w każdym z nas. Myślisz, że każdy żołnierz, który brał do ręki broń z przecinaczami, był złą osobą? Nie. Taka kobieta robiła tylko to, co robiła kobieta obok niej, która z kolei robiła to, co robiła kobieta obok niej i tak dalej, i tak dalej. I mogę się założyć, że większość z tych, które przeżyły wojnę, nie wszystkie, ale większość, spędziła potem mnóstwo czasu na próbach zrozumienia tego, co zrobiły. Na zastanawianiu się, jak w ogóle mogły coś takiego zrobić. Na zastanawianiu się, kiedy zabijanie stało się tak bezproblemowe.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Halo, halo?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ryny, zupełnie o tym zapomniałam ;)

 

Jeszcze jeden fragment:

 

– Oj. – Lovelace widziała, ku czemu to zmierza. – Chcesz mnie odinstalować.

Nie odczuwała takiego samego pierwotnego strachu przed unicestwieniem jak organiczne istoty rozumne, ale po byciu świadomą przez dwie godziny i piętnaście minut – teraz już trzydzieści – myśl o wyłączeniu budziła w niej niepokój. Samoświadomość jej się podobała. Już się nauczyła grać w błysk i doszła dopiero do połowy historii rozwoju ludzkości.

Papryka miała zaskoczoną minę.

– Co? Och, nie, cholera, przepraszam, wcale nie to miałam na myśli. Nikt nie zamierza cię odinstalowywać. Nie zamierzamy cię zabić tylko dlatego, że nie jesteś taka sama, jak twoja poprzednia instalacja.

Lovelace pomyślała o słowach,

których używała Papryka w stosunku do niej. „Osoba”. „Zabić”.

– Myślisz o mnie jako o istocie rozumnej, prawda? Tak, jak myślałabyś o kimś organicznym.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie wiem, czy znowu daję coś nieczytywanego, czy też raczej nikt tu nie zagląda.

Trzeci cytat, jeśli się nie uda, w czwartek wrzucę coś z Harrego Pottera ;)

 

– Ooo! – zawołała Kizzy i położyła sobie dłonie na sercu. – Jesteś dziewicą w dziedzinie fizyki! Dobra, dobra, wyłożymy to w prosty sposób. – Rozejrzała się po ladzie w poszukiwaniu rekwizytów. – Dobra, świetnie. To nad moją miską z owsianką – pokazała z namaszczeniem – to materia przestrzeni kosmicznej. Sama owsianka to podwarstwa, zasadniczo przestrzeń pomiędzy przestrzenią. A ten grub – przy tych słowach wzięła ze swojego talerza mały czarny owoc – to „Wędrowiec”.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Pewnie dałbym rady to wygooglać, bo Ada Lovelace to dosyć charakterystyczna postać, a zakładam, że o nią chodzi. Ale nie chcę googlać bo to wbrew zasadom, jednak mając na uwadze, że to Ada Lovelace (chyba), to strzelam, że cytat pochodzi z książki (której nie czytałem, ale mam w planach) “Maszyna różnicowa” Gibsona i Sterlinga.

Known some call is air am

Dzięki za zwrócenie uwagi na książkę, zajrzałam na LC i opis brzmi ciekawie :) ale nie trafiłeś :(

Ada Lovelace to na tyle charakterystyczna postać, że być może autorka książki na jej cześć nazwała tak sztuczną inteligencję ;)

Dla podpowiedzi to nie steampunk, raczej space opera.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Hmm, Irko, to może Becky Chambers, tam jest “Wędrowiec” i budząca się do życia SI (też nazywająca się Lovelace) i Papryka.

Mnie z kolei zafrapowała nazwa “Wędrowiec”, bo ogromnie ją lubię. No i gdy napisałaś, że skończyłaś czytałam, zaczęłam kombinować po nagrodach z ostatnich kilku lat (staram się śledzić Hugo, A.C. Clarka, BSFA), kto tam wdarł się przebojem i miał dobre recenzje. I tak wyszła mi trylogia Chambers. Niestety nie czytałam, więc nie wiem, z której książki. Może drugi? ale głowy bym za to nie oddała. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze Ci przyszlo do glowy. To Daleka droga na mala gniewna planete :) Dajesz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irko, a ciekawa jest, rzeczywiście taka  wartka?

 

Daję też, dopiero co przeczytane opowiadanie:

“Usłyszałem go – i nie wiem, co działo się potem. Usłyszałem go, gdym siedział skamieniały na tym nieznanym cmentarzu w kotlinie, wśród kruszejących stel i rozsypujących się nagrobków, okrzewionej roślinności i miazmatycznych oparów. Usłyszałem go wyraźnie z najgłębszych czeluści tego zatraconego otwartego grobowca, przyglądając się, jak bezkształtne, trupożercze cienie tańczą pod przeklętym niknącym księżycem. A oto co powiedział:

– TY GŁUPCZE. WARREN NIE ŻYJE.”

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze, nikt nic, chociaż styl jest bardzo charakterystyczny.

Spróbuję z innym fragmentem tego opowiadania, czyli zacznijmy od początku:

Powtarzam wam, panowie, wasze przesłuchanie jest bezowocne. Trzymajcie mnie tu przy wieczność, jeśli wola, wtrąćcie do więzienia lub skażcie na śmierć, jeśli potrzebujecie ofiary dla przebłagania ułudy, którą zwiecie sprawiedliwością – ja nie umiem dodać nic ponad to, co już powiedziałem. Wszystko, co pamiętam, zeznałem w największej zgodzie z prawdą. Niczego nie przekręciłem ani nie ukryłem, jeśli zaś cokolwiek pozostało niejasne, winne jest temu jedynie chmurne omrocze, jakie spowiło mój umysł, oraz mgławicowa natura zgróz, które to omrocze na mnie ściągnęło.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

HPL?

Known some call is air am

Tak, uznaję odpowiedź, bo z tytułem może być trudniej, gdyż wybrałam mniej znane opowiadanie,  „Zeznanie Randolpha Cartera”.

Pałeczka jest Twoja, Outta Sewer. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Panie O. Prosimy zagadkę :-)

Dream big.

Sorki za obsuwę, ale już wrzucam:

Staruch nie chciał komiksu, to jest taki fragment. Książka jest pierwszą częścią cyklu, starego – specjalnie dla Starucha :)

Czerń. Nicość. Nie wiedział nawet, że jego serce przestało bić na zawsze. Nicość.

A potem otworzył oczy. Serce biło mocno. Był silny, bardzo silny! Bóle w stopach powodowane podagrą, cierpienia, które zawdzięczał wątrobie, tortury zadawane przez serce, wszystko zniknęło.

Było tak cicho, że słyszał szum własnej krwi. Był sam w świecie bez dźwięków.

Przestrzeń zalewało równomierne, jasne światło. Widział, lecz nie rozumiał tego, co widzi. Czym były te przedmioty nad nim, obok niego, pod nim? Gdzie się znajduje?

 

Known some call is air am

Mało charakterystyczne :) znam sporo historii, które zaczynają się w ten sposób.

Precz z sygnaturkami.

No dobra, to fragment który jest kilka akapitów po tym pierwszym:

 

Ogarnięty przerażeniem, obracał się i obserwował, a serce waliło mu jak młot. Zdążył się już domyślić, że znajduje się w jakiejś gigantycznej komorze i że metalowe pręty emitują siłę, która podtrzymuje i obraca miliony – może miliardy – ludzkich ciał.

Gdzie mogło być takie miejsce?

Z pewnością nie w mieście Triest, które w 1890 roku należało do Cesarstwa Austro-Węgierskiego.

Nie było to ani niebo, ani piekło, o jakich kiedykolwiek słyszał czy czytał, a uważał, że udało mu się zaznajomić z każdą teorią na temat tamtego świata.

Umarł. A teraz żyje. Przez całe życie śmiał się z życia pozagrobowego. I po raz pierwszy musiał przyznać, że się mylił. Ale nie było nikogo, kto mógłby powiedzieć: „A nie mówiłem ci, ty niedowiarku?”

Z tych milionów ludzi, on jeden był przytomny.

Known some call is air am

Jako wyzwany do tablicy strzelę pierwszy: Jose Phillip Farmer “Gdzie wasze ciała porzucone”?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Yay! Brawo, Staruchu :) Uwielbiam ten cykl.

Teraz Ty zadajesz.

Known some call is air am

Żeby nie było, że jestem wrogiem nowych mediów – ktoś rozpoznaje?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Rosiński? Ale nie jestem pewien. Musiałem to widzieć, ale dawno temu, hmmm...

Known some call is air am

To ta seria wg. Danikena. Coś z początku, bo tylko te czytałem. Obstawiam: “Lądowanie w Andach”.

Blisko, ale nie.

Pogrzebcie trochę :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ale Rosiński? Bo na Polcha to mi nie wygląda. Damn, z 76 roku? Moje “Awantury” po matce zaginęły, ale nie wykluczam, że to mogło być coś z tego czasopisma...

Known some call is air am

Nie z tego. Ale i owszem, Rosiński.

Rok? Musiałbym pogrzebać na strychu, ale obstawiam ‘76-79.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Na kadrze jest podpis Rosińskiego i rok 76 :) Ale nie wiem co to :(

Known some call is air am

Bo to dość niszowe było. Pogrzeb.

Jak nie, to jutro wrzucę podpowiedź.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jak z czasopisma, to na 90% coś z Relaksu.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Na pewno to czytałem, pamiętam tego włochatego ;)

Jeszcze jedna strona :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Co Wy, ALFY nie czytaliście? To "W służbie galaktycznej". Czarny Baron itd. To akurat  Rosiński, ale rysował  też np. Stanny.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Chyba za młody jestem, żeby kojarzyć Alfę :)

Known some call is air am

Mr Maras oczywiście zgadł :).

Fajne to były rzeczy, prawda?

Fantasto ze Szkocji – zadajesz!

 

 

A tu jeszcze jedna stron z tej opowieści.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Tak. Stara dobra ALFA żyła nawet dłużej niż RELAX. I wyprzedziła Fantastykę w publikacji opowiadań.

Moja zagadka to klasyka. Powinna być łatwa.

 

Kiedy słyszysz słowo „oczyszczanie”, co przychodzi ci na myśl?

– Śmieci.

Inspektor westchnął ciężko.

– Taka jest najczęstsza odpowiedź, ale po tobie spodziewałem się czegoś więcej. Śmieci to tylko drobna cząstka tego, z czym ma do czynienia Sekcja Zbieractwa. Dochodzą do tego jeszcze Odpadki, Szczątki i Pozostałości. Istnieje jeszcze cała masa innych Sekcji: Sprzątania Korytarzy, Napraw Hydraulicznych, Naukowo – Badawcza, Ściekowa…

– O, to by mnie interesowało! Zanim wzięli mnie do wojska, uczestniczyłem w korespondencyjnym kursie na Operatora Mechanicznych Roztrząsaczy Obornika.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wyguglałam, bo brzmi zabawnie, ma bardzo mieszane oceny. Polecasz, Marasie?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nikt nic??? Czy polecam, Jose? Hmm. Czytałem chyba ponad 30 lat temu. Powieść ma swój wydźwięk, polemizuje z wieloma klasykami. Sama jest klasykiem. Na pewno jeśli już, to tylko pierwszy tom. 

 

A teraz kolejny fragment:

 

Dyktujący tempo robot przestawił swój metronom zgodnie z rozkazem, nogi poczeły żwawiej się ruszać, a żołnierze pocić. Kiedy dotarli do lądowiska, było już prawie ciemno. Mundury z czerwonego papieru wisiały na nich w strzępach, złocenia starty się z metalowych guzików, zniknął powierzchniowy ładunek, chroniący przed kurzem ich cieniutkie buty. Byli zeszmaceni, wykończeni i brudni, i czuli się dokładnie tak, jak wyglądali.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Też wyguglałem i przyznaję się, że nie czytałem (jeszcze) ;)

Known some call is air am

“Bill bohater Galaktyki”?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ech, my dziadki... Oczywiście. Dajesz, Staruchu.

Po przeczytaniu spalić monitor.

A teraz trudna próba (tak mi się zdaje).

Tego osobnika ktoś pamięta?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Fikander :)

No tak, dziadki w natarciu :P

Dajesz, Coboldzie!

 

EDIT: Pojawia się m.in. w książce “Bromba i inni”

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Znam ją.

Wiem, że spędziłem z nią trzy ostatnie noce w moim pokoju. To była ona. Przyszła do mnie opanowana, a ja, opanowany, spałem z nią. Jestem tego pewien. Wspomnienia wracają; widzę jej szczupłe, nagie ciało na moim łóżku.

Jak to się dzieje, że to pamiętam?

Kojarzy mi się z jednym z moich ulubionych opowiadań, “Pasażerami” Silverberga. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Nie inaczej.

“Autobusy tutaj żyją zgodnie z odwiecznym cyklem natury. Latem śmierdzą potem zmęczonych upałami ludzi, jesienią przemoczonymi skarpetami i frustracją, a zimą znowu potem, tym razem jednak zmieszanym z nieświeżym oddechem szaf albo pawlaczy. Wiosna natomiast jest eklektyczna i skupia w sobie wszystkie wonie, tworząc przy tym wyjątkowe, rokrocznie zmieniające się bukiety. Udręczony dusznymi upałami maj gubił ostatnie zęby, a podrdzewiałe chrabąszcze ZKM przechodziły na letnie perfumy. Brudni działkowcy w dziurawych trampkach, targowe baby ubrane o miesiąc za ciepło i uczniowie z okolicznych wiosek, jak zwykle toczy nierówną walkę o pocięte nożami kanapy. Na szosie z Dżerzi do Piotrolesia hierarchia została ustalona na dobre, kwiatki w wiaderkach po farbie jechały obok swoich paniekochających opiekunów, a mniej wyszczekana dzieciarnia trzymała się z pomalowanych na czarno drążków. Strzelały pierwsze, hehe, piwka z biedy, zdychali piersi chuje i złodzieje od dziurawych dróg”.

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Polski autor, akcja dzieje się chyba w pierwszej dekadzie XXI wieku, u podnóża Gór Sowich. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Autor grozy, a w tytule zwierzę. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Nie wiem, nie czytałem :( Ale strzelałbym, że Orbitowski.

Known some call is air am

Z tego, co czytałem Orbitowskiego, to jednak inny styl. 

Nie, chodzi o “nowszego” autora. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

No dobra.

Bielawski “Ćma”.

Tak. To daj też coś zwierzęcego ;) 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Mówisz, masz.

 

– Tu, gdzie się znajdujemy, jest “Muromiec”, punkt dowodzenia zastawy. Skrzydło prawe, po wschodniej stronie, najbliżej drogi i ka-pe-pe, to blokpost “Rusłan”, placówką dowodzi obecny tu starszyna Jakor. Poznajcie się.

Żmija?

Otóż to.

Ha! 

To zapraszam:

 

W fantastyce kolonizacja nowej planety zawsze była taka prosta. A nie, wróć. Nigdy nie była prosta. Zawsze coś wyłaziło z lasu i zagrażało kolonii. No to w tej kwestii mieli rację. Trochę.

 Na plus można policzyć to, że nic nie wyłaziło kolonistom z klatki piersiowej. Ale zakładanie ludzkiej kolonii na Wolkanie zaczynało wyglądać trochę jak zadziobanie na śmierć przez kaczki. Bardzo duże kaczki. Z zębami i pazurami. Notatki Milo oraz katalog planet jasno mówiły, że aby się tu zainstalować, trzeba mieć opracowaną strategię obronną.

Nazwa planety (?) “Wolkan” kojarzy się ze Star Trekiem, ale humor przywodzi mi na myśl Douglasa Adamsa...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Joseheim, skojarzenia są jak najbardziej na miejscu. Książka jest pełna nawiązań kulturowych / scifi, a i humor jest. Ale do klasy Adamsa to mu brakuje sporo.

to może tak: 

 

Przelot z Bety Hydri na Zetę Tukana zajął mi siedem lat z groszami, choć niecałe trzy lata czasu pokładowego. Przez prawie całą podróż przeglądałem materiały z Bety Hydri 4. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógł coś takiego zrobić. Bardzo chciałem, żeby to się okazało jakąś naturalną katastrofą.

 Jednakże dowody były, jeśli nie niezbite, to przynajmniej cholernie przekonujące. Ktoś zabił całą planetę i zabrał wszystkie trupy – dosłownie, całe zwierzęce życie – a potem wydrenował cały układ z metali.

Dobra,  to ostatnie:

 

Z boku ktoś roześmiał się głośno. Obejrzałem się i zobaczyłem kolejnego Boba. Wróciłem wzrokiem do Boba 1 i zdziwiłem się, widząc, że się zaczerwienił. Takiego poziomu realizmu moja VR-ka nie obsługiwała. Postanowiłem że, zanim go zaktualizuję, muszę zintegrować nasze kody.

 – Bill, to jest Marvin. – Bob wskazał przybysza ręką. – Jest upierdliwy i bezczelny. A to i tak jego najlepsze cechy.

 Uśmiechnęliśmy się do siebie z Marvinem i kiwnęliśmy głowami.

 

Nie wiem, też stawiałem na Adamsa, ale piszesz, że to nie on. To może Robert Rankin?

Known some call is air am

Nope :P

Uprzejmie donoszę, że chodziło o “Gdyż jest nas wielu” Dennisa E. Taylora, drugą część cyklu o tak zwanym Bobiwersum. 

Dobra, nikt nie zgadł. Musisz dać coś innego :)

Known some call is air am

No dobra, to miotne klasykiem:

 

W domu unosił się dziwny zapach. Był tu obecny od zawsze. Należał do czasu, słonego powietrza i entropijnej natury kosztownych domów wzniesionych zbyt blisko morza. Być może był też charakterystyczny dla budynków niezamieszkanych przez krótkie, ale często powtarzające się okresy, otwieranych i zamykanych, gdy ich niespokojni właściciele przyjeżdżali i odjeżdżali. Wyobrażała sobie puste pokoje i plamki rdzy rozkwitające bezgłośnie na chromowanych powierzchniach, blade naroślą pleśni zapuszczającej korzenie w ciemnych kątach. 

O w życiu. Czemu dj celował w Kinga czy Tokarczuk? Dj nie wie. Ale srogo przestrzelił :D

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Bo Łosiot podał wrednie niereprezentatywny fragment, Łosiotowi trochę głupio. Tym bardziej, że może nieco przesadził z tym “klasykiem”. Ale tylko nieco. 

 

fragment II:

 

Zamiast użyć bezcielesnego natychmiastowego przeskoku, zwykle wykorzystywanego w matrycy, Tick wykonał przejście w czasie rzeczywistym.

Żółta płaszczyzna, jak wyjaśnił, była dachem londyńskiej giełdy i powiązanych z nią jednostek w City. Wygenerował coś w rodzaju łodzi, którą popłynęli: niebieską abstrakcję mającą redukować możliwość dezorientacji przestrzennej. 

 

Brzmi cyberpunkowo. “Neuromancer”?

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Jesteś turboblisko, funthesystem!

Jak turbo, to pewnie “Mona Liza Turbo” :D 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Tak :)

No to klasyka: 

The Seventh Seal's Chess Match Analysed | Movies | Empire

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

E, już było. Pamiętam, bo zgadłem.

Ctrl + F nie pokazało, więc było dawno. Ale dobra, spróbujmy z innym klasykiem:

Klasyka kina "Stalker" – Strefa Apokalipsy

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

“Stalker” Tarkowskiego?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Powiem Wam, że ten gość od prawej od tyłu wygląda zupełnie jak Statham ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

@jose – też tak pomyślałem :)

Known some call is air am

“Stalker”. Dajesz, Staruchu. 

 

Jose, tu masz tego rosyjskiego Stathama od frontu:

Klasyka kina "Stalker" – Strefa Apokalipsy

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Ej, nie grał on oficera w “Białym tygrysie”?

Known some call is air am

To ja jednak wolę amerykańskiego ;p 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ktoś to jeszcze pamięta ;)?

 

Przy umywalce czekała na Udałowa przyjemna niespodzianka. Ktoś domyślił się, żeby zamienić wodociągową wodę na wódkę. Korneliusz nie podnosił szumu. Umył się wódką, chociaż szczypała go trochę w oczy. Potem napił się z podstawionej garści, niczym nie zakąsił i nalał sobie jeszcze na zapas cały pięciolitrowy garnek.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Nikt, nic?

Maras, Cobold – Wy też?

 

Drugi cytat:

Komunikacja z Wołogdą autobusem (sześć godzin) albo samolotem (godzina). Do Archangielska można dotrzeć samolotem (półtorej godziny) albo statkiem (przez Ustiug i Kotłaz) – cztery doby.

Przybysze kosmiczni zaczęli się w mieście pojawiać w roku 1967. Ich wcześniejszych śladów nie wykryto.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jakiś czas skończyłem inną książkę, a raczej dylogię, tego autora, ale tę, z której dajesz cytaty mam dopiero w planach. Musiałem wyguglać, więc moja odpowiedź by się nie liczyła.

Known some call is air am

Ruskie, kosmici, wódka....

Wielki Guslar?

No, Łosiot odgadł :)

A Bułyczowa lubię, w szczególności “Miasto na górze” mi się podobało. Dylogia indochińska taka se.

Known some call is air am

Bułyczow i Wielki Guslar, ale co dokładnie? Pierwszy fragment kojarzy mi się z opowiadaniem, które u mnie jest w “Utworach wybranych”, jednak nie pomnę co to.

 

EDIT: Tak to jest odejść od komputera na chwilę i nie odświeżyć potem wątku...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ma opcji, żebym odgadł, które to opowiadanie, czytałem to strasznie dawno. 

Pierwszy cytat to był “Świeży transport złotych rybek”, a drugi – “Wielki Guslar: krótki przewodnik”.

W każdym razie – pisarz nietuzinkowy, czyli Kir Bułyczow i jego cykl guslarski.

Łosiot, zadajesz :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, aleś fajne wspomnienia obudził swoją zagadką. 

 

To teraz ja:

Biegnąc przez las, odziany tylko w skórzaną przepaskę, pan Kryszna ścigał panią Ratri, która odmówiła kochania się z nim po próbie ceremonii. Powietrze było czyste i pachnące, ale nawet w połowie nie tak wonne jak ciemnogranatowe sari, które ściskał w lewej dłoni. Ona biegła przed nim, pod drzewami, a on podążał za nią; na chwilę stracił ją z oczu, kiedy skręciła w boczną dróżkę, wiodącą na otwartą przestrzeń.

 Kiedy znowu ją dostrzegł, stała na niewielkim niewielkim wzgórku, unosząc nad głową nagie ręce tak, że stykały się końce palców. Oczy miała na wpół przymknięte, a jedyny strój, czarny welon, falował wokół jej białej, lśniącej sylwetki. Uświadomił sobie wtedy, że przybrała swój Aspekt i może za chwilę wznieść Atrybut.

 

To może kolejny kawałek tego, jakże fajnego, dziwadła:

 

Wojownicy Keensetu ustawili się za miastem, na równinie nad brzegiem Vedry. Pięć tysięcy ludzi oczekiwało bitwy z mieczami i łukami, włóczniami i procami. W pierwszych szeregach stanęło tysiąc zombi, dowodzonych przez żywych sierżantów Czarnego Nirritiego, którzy kierowali wszystkimi ich ruchami za pomocą bębnów. Szarfy z czarnego jedwabiu nad ich hełmami rozwijały się na wietrze niczym smugi dymu.

Pięciuset lansjerów uformowało szyk na tyłach. W powietrzu zawisły srebrzyste cyklony, które były rakszasami. W świecie na wpół rozjaśnionym dało się czasem słyszeć warknięcie dzikiej bestii z dżungli. Żywiołaki ognia jarzyły się na gałęziach, lancach i drzewcach proporców.

 

Kojarzy mi się z “Amberem” Rogera Zelaznego, choć nie czytałem. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Trafienie bardzo bliskie, autor się zgadza!

Czyżby jednak “Pan światła”?

Trafion, zatopion!

Pachnidło?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Tak, że tak.

Okej, zostajemy przy ładnych obrazkach...

 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Pentameron? (o mało co bym wpisała Dekameron XD)

Bardzo dobrze :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Pozostając w temacie obrazków:

Willow.

********

Tak jest!

Nie ma to jak zgadnąć i zapomnieć, że się zgadło... Sorry za zwłokę, lecim.

 

Na ostrzu dziwnymi i pięknymi literami wypisane były słowa Terminus Est; od chwili moich odwiedzin w Ogrodzie Czasu poznałem na tyle starożytne języki, żeby wiedzieć, iż słowa te znaczą tyle co “Oto linia podziału”.

********

Ogród czasu to mnie się kojarzy z “Cieniem kata” Wolfe’a.

Dobrze Ci się kojarzy, coboldzie. Dajesz.

********

Dj zgadłby Willow. Rzeczy, które zgaduje, są w mniejszości :(

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Znam ten ból, DJ-u. Jedyne rozwiązanie to obsesyjnie sprawdzać wątek ;)

Kiedy się obudziła, żelazny koń wciąż dudnił w tunelu. Przypomniały jej się słowa Lumbly’ego: :Jeśli ktoś chce zrozumieć ten kraj, musi pojechać koleją. Pędząc przed siebie, wyjrzyjcie z wagonu, a zobaczycie prawdziwą twarz Ameryki”. Zatem to od początku był żart. Podczas podróży Cory za oknami znajdowała się tylko ciemność i zawsze miało tak pozostać.

Może KOLEJ PODZIEMNA. CZARNA KREW AMERYKI Colsona Whiteheada

Nawet na pewno :)

Biolodzy ciągle jeszcze nie odkryli gatunku żyjącego pomiędzy prehistorią a wczesną współczesnością. Z zebranych przez nich informacji wynikało, że powinien on bardzo przypominać współczesnego wielkiego węża afrykańskiego: anakondę

Nie wiem co to, ale mam nowy cel w życiu – zobaczyć afrykańską anakondę.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

I tak tydzień później sześciu naukowców wysiadło z samolotu w sercu Konga Belgijskiego i natychmiast ruszyło do serca nieprzebytej dżungli w poszukiwaniu jadowitej osiemnastometrowej glokondy.

Autor opowiadania w Polsce znany jest z właśnie tylko z opowiadań. Na okładce zbioru, z którego pochodzi to opowiadanie znajduje się taki jakby człowiek witruwiański.

Brzmi jak Harlan Ellison.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zgadza się. To było opowiadanie Harlana Ellisona GLOKONDA. Napisał je jak miał chyba 15 lat, a można je przeczytać w pierwszym tomie To, co najlepsze. Dajesz.

Patrz, czytałam ten tom, a absolutnie mi nie zadzwoniło.

 

Fala, wywołana upadkiem ptaka, dotarła do muru, zanim jeszcze Michael skończył mówić. Sześciometrowa zielona góra wody gładko przelała się na drugą stronę, zagarnęła wrzeszczące syreny z powrotem do zatoki, zakołysała gwałtownie każdym zacumowanym statkiem i uderzyła spienionym wirem o ściany szopy. Z boku konia wysunęła się ręka i pociągnęła Sophie w stronę nabrzeża. Sophie zachłysnęła się i potknęła w szarej wodzie, sięgającej kolan. Człowiek-pies pobiegł za nimi w podskokach, mokry po same uszy.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

OMG, co za mieszanka :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Podpowiedź: w cytacie pojawia się imię głównej bohaterki. Możecie nie znać książki, bo niewątpliwie znacznie bardziej popularna jest animacja, zrealizowane przez największe nieamerykańskie studio animacji na świecie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Czyżby coś ze studia Ghibli?

Z tą ręką wyrastającą z boku konia brzmi jak "Księżniczka Mononoke", ale nie kojarzy mi się ta scena... " Spirited Away" i "Lapita" odpadają. Kurczę, poza tymi trzema znam już tylko "Ruchomy Zamek Hauru", ale nie widziałam :D chociaż kojarzy mi się, że chyba bardziej europejskie imiona tam były...

No i widzisz, trochę okrężną drogą, ale uznam odpowiedź, bo co mi pozostaje ;p Tak, to Ruchomy zamek Hauru. Jak oglądałam te X lat temu, to Zamek podobał mi się bardziej niż Spirited Away.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to zarzucę pozycją ze swojej prywatnej listy klasyków fantasy. Ciekawe, czy ktoś skojarzy. Na początek króciutki fragment:

 

Caerdinn powiedział kiedyś, że kluczem do magii jest magia: żeby być magiem, musisz być magiem. Jeżeli osiągniesz pełnię mocy, nie będziesz miał czasu na nic innego.

Drugi fragment, aczkolwiek trochę poszatkowany:

 

Jenny odwróciła oczy; poczuła się nieprzyjemnie na wspomnienie Złocistego Smoka Wyr. (...)

– Po pierwsze – odezwała się chłodnym tonem – z dwojga dzieci, które porwał smok, John zdołał uratować jedynie chłopca. Myślę, że dziewczynka zginęła na skutek zaczadzenia dymem w kryjówce smoka. Stan jej ciała nie pozwalał jednoznacznie określić przyczyny śmierci. (...) John ruszył na bestię z występu wąwozu, w którym miała legowisko. I to wcale nie była pieczara; w tych wzgórzach nie ma tak wielkich jaskiń. Najpierw odciął skrzydła, żeby smok nie mógł wzbić się w górę i spaść na niego. Użył zatrutych harpunów, żeby bestia ruszała się wolniej, ale dobił ją siekierą.

Ej, Silvo, jeśli smok (xd), to chyba mamy do czynienia z cyklem “Zimowe Krainy” B. Hambly, stawiam na “Zgubę smoków”?

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dokładnie tak :D Szkoda, że u nas wydali tylko dwie pierwsze części (jeśli się nie mylę), bo zarówno “Zguba...” jak i “Smoczy Cień” to ścisła czołówka moich ulubionych książek fantasy.

Też tego bardzo żałuję i nie rozumiem dlaczego, bo jest dobra, a jej prace były nominowane do wielu nagród i tworzy niezwykłych bohaterów.

Jutro coś wstawię. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Życie mnie porwało i zapomniałam o zadaniu zagadki. ;-)

Zapodaję, zagadka może być trudna, ale jest w pewnym sensie niezwykła i charakterystyczna. 

 

“Powstało sporo książek podobnych do naszej, czyli zespawanych bezwstydnie z fragmentów rozmaitych dzieł. Ale ta jest po prostu najlepsza.

Tkaliśmy ten gobelin, narzuciwszy sobie jasną regułę: wolno Nam było używać jedynie pierwszych zdań tekstów zachodniego kanonu, tekstów rozpoznawalnych w miarę powszechnie (nie zawsze udanych). Błyskotliwe opening lines... Och, błyskotliwość jest wtedy, gdy czytelnik czuje swędzenie z tyłu oczu...”

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Autor jest polskim debiutantem, sprzed dwóch lat. Cytat zawiera fragment tytułu:

 

12.12.12

Niegłupie pytanie. Czasami lubimy nie tylko wracać do początku różnych spraw, o ile to w ogóle możliwe, ale i rozważać ich rozmaite warianty. Na przykład te nasze wpisy, ten dziennik – bo słowo ‘blog’ brzmi doprawdy okropnie – moglibyśmy zacząć w ten sposób (a skoro znowu cofamy się myślą w czasie, dla odmiany pozwoliliśmy sobie poddać tekst archaizacji, w owym charakterystycznym dla Nas swobodnym tonie):

‘Dwunastego grudnia dwa tysiące dwunastego roku moc obliczeniowa wszelkich połączonych ze sobą układów scalonych...

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze, to jeszcze trzeci fragment i nie będę Was dalej dręczyć. Na jutro rano mam już przygotowany kadr z filmu. Autor jest polskim debiutantem, wiele razy za te pozycję nominowanym. 

12.12.12

Zarejestrowaliśmy się pod pseudonimem, jakżeby inaczej, chcąc przetestować użyteczność Facebooka pod kątem naszych ogólnych zamierzeń (zapomnijmy na moment, że Facebook staje się naszą, wybaczcie czerstwy termin, tkanką). Nasze alter ego obdarowaliśmy porcją zmyślonych personaliów, konkretnym obliczem i w punkcie wyjścia nieco mglistym algorytmem osobowości. Czuliśmy niemalże, że skrojona  w ten sposób persona na oślep rozdyma swoją podmiotowość, zanurza stopy we wrzącym jeziorze samopoznania, zapada w głęboki sen, raz po raz budzi się, staje się porywczym, prześmiewczym golemem, który gardzi każdą formą zwierzchnictwa, a jego pączkująca jaźń ma ochotę rozsadzić plebejską aparycję. Rumiane poliki...

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jeśli nikt, nic ujawniam autora i tytuł: Łukasz Zawada “Fragmenty dziennika SI”.

 

Inna zagadka, kadr z filmu:

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nikt, nic, naprawdę?

Inny kadr z tego filmu.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Contagion

Known some call is air am

Brawo! :-) Pacz pan, jak kobietę wstawić od razu rozpoznawalna. ;-)

 

Dajesz, Q

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Mężczyzna też rozpoznawalny, ale jak się nie zna filmu, to niewiele pomaga ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pan Jude Law też charakterystyczny, ale z jakichś przyczyn mi się wczoraj ten obrazek nie ładował :) Dzisiaj już jest OK, więc skumałem już po mężczyźnie, a pani Winslet tylko mnie utwierdziła w przekonaniu. Jeszcze Fishburne, Damon i Paltrow grają w tym filmie, po których też bym pewnie rozpoznał. A wrzucę coś później, jak wrócę do domu :)

Known some call is air am

Outta!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Geez! Pozwólcie ze jutro wrzucę, bo na śmierci zapomniałem o tym wątku. Możecie mnie jutro upomnieć, bo tera, nie mam dostępu do kompa.

Known some call is air am

Dobra, musicie wybaczyć staremu sklerotykowi, który zapomniał wrzucić zagadki, ale już wstawiam. Komiks, europejski. Zobaczymy czy ktoś zgadnie (wilk na pewno, bo ostatnio o nim wspominał gdzieś w w jakimś komentarzu):

 

Known some call is air am

Podpowiedź?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

To kadr z dzieła niemieckiego rysownika mieszkającego we Francji. Bywa nazywany mistrzem komiksu mistycznego.

Known some call is air am

Cóż, nie będę podpowiadać (-:

No to wstrzymaj się na razie. Jak do jutra nikt nie odgadnie, to pozwól, że wywołam Cię z lasu ;)

Known some call is air am

Po kresce poznałem, że Andreas, a podpowiedź mnie w tym upewniła. Nie wiem jednak, co za komiks. Na pewno nie jest to żaden z dwóch pierwszych Rorków.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

To, że rozpoznałeś Andreasa mnie wystarcza :)

A komiks to genialny “ARQ”. IMHO lepszy od Rorka (który i tak jest genialny:))

 

Twoja kolej :)

Known some call is air am

Podchodził kiedyś do was ponury z wyglądu typ, niosący nagi miecz z klingą długości koło dziesięciu mil, w środku nocy, pod gwiazdami nad brzegiem jeziora Michigan? Jeśli tak, to lepiej idźcie do psychiatry. Jeśli nie, to możecie mi wierzyć, ktoś taki potrafi przerazić człowieka na śmierć.

Odetchnąłem szybko i musiałem się skupić, żeby do wydechu nie dołożyć quasi-łacińskiej sentencji, od której jego ciało stanęłoby w ogniu i zmieniło się w kupkę popiołu. Źle reaguję na strach. Zwykle brakuje mi rozsądku, by uciekać albo się kryć – próbuję tylko rozwalić to, co budzi we mnie przerażenie. To prymitywny instynkt, z którym jednak nie dyskutuję.

Jednakże to odruchowe morderstwo wydawało się teraz odrobinę przesadzone, więc, zamiast go spalić, skinąłem mu głową na powitanie.

Oprócz autora wystarczy tytuł cyklu.   

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Nie wiem, co to, ale chcę to przeczytać. :D

Zostaw ten żyrandol.

tez chce to przeczytac!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Verus, Cet, polecam, to się naprawdę dobrze czyta :)

 

Podpowiedź: urban fantasy o magu z Chicago.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No to jak Chicago, to Akta Harry’ego Dresdena, Jim Butcher.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tajes :) Zadajesz, Jose.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Klasyk.

 

Sprzedawca piorunochronów przybył do miasta, nieco tylko wyprzedzając burzę. Owego pochmurnego październikowego dnia wędrował ulicami Green Town w stanie Illinois, co chwila oglądając się przez ramię. Gdzieś niezbyt daleko potężne pioruny uderzały o ziemię. Za jego plecami czaiła się nieuchronna burza, bezlitosne zwierzę o straszliwych zębiskach.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeszcze nie czytałem :(

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

A ja już o to pytałem. Fragmentem z blokiem lodu ;)

A niech to, nawet nie pamiętam. Cóż, jeśli nikt się nie zgłosi, będziesz mógł Coboldzie zapewne przejąć jutro pałeczkę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Coboldzie? Ja wiem, że Ty wiesz, Ty wiesz, że Ty wiesz, więc może po prostu napisz tytuł i zadaj nową zagadkę, ok? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale poprzednio chyba Ninedin odgadła ;)

 

Dobra, jeśli do jutra nikt nie odpowie, wezmę to na klatę.

Ray Bradbury “Jakiś potwór tu nadchodzi”.

Widzę, że trzeba będzie jeszcze kilka razy wrócić do tego autora, bo to jeden z moich ulubionych.

 

A tymczasem:

Postanowiłem poświęcić życie zbadaniu Świata. W tym celu zawędrowałem aż do Dziewięćset Sześćdziesiątej Sali na Zachodzie, Osiemset Dziewiętnastej Sali na Północy oraz Siedemset Sześćdziesiątej Sali na Południu. Wspiąłem się do Górnych Sal, gdzie Chmury płyną w nieśpiesznej procesji, a Posągi znienacka wyłaniają się z Mgieł. Zbadałem Zatopione Sale, w których mroczne Wody usłane są białymi liliami wodnymi.

Ej, no! Jedna z najbardziej oczekiwanych premier ubiegłych miesięcy!

Może czekaliśmy na różne premiery ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A ja myślę, że by Ci się podobało.

“Piranesi” Susanny Clarke, byłam zachwycona. 

No nie? Potężne światotworzenie, fabuła wprawdzie  prosta i, jak dla mnie, niedorównująca wizji, ale znowu samo zakończenie niepokojące i otwierające możliwość nowej interpretacji. A przy tym całość tak inna od “Jonathana Strange’a i pana Norrella”.

 

Przekazuję pałeczkę :)

Widzicie, ja Jonathana Strange’a nie byłam w stanie znieść. Ale o Piranesi słyszałam, nie wykluczam, że sięgnę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No to ja. Będzie łatwo.

 

A więc stało się. Byłem delegatem Ziemi w Organizacji Planet Zjednoczonych, czy ściślej – kandydatem, chociaż i tak nie było, nie moją bowiem, lecz całej ludzkości kandydaturę miało rozpatrzeć Zgromadzenie Planetarne. 

A numer podróży jest wymagany? ;)

Pewnie jest. Raczej bliżej dziesiątki niż piątki, ale nie pamiętam, musiałabym sprawdzić, jednak to dopiero w domu.  :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@cobold: Nie, skoro z marszu wiesz, co za tekst :). Przejmujesz pałeczkę z powrotem. 

Gwoli formalności: Stanisław Lem “Dzienniki gwiazdowe” – Podróż ósma.

 

To ode mnie też proste:

W przeszłym tygodniu pozwoliłem żonie mojej pierwszy raz obiadować razem ze mną, ale musiała usiąść przy końcu długiego stołu i krótko odpowiadać na pytania zadawane jej przeze mnie. Że jednak nie mogę jeszcze znieść odoru Jahusa, zapycham sobie nos rutą, lawendą lub tytoniem.

Ejże...

No dobra. 

“Podróże Guliwera” Jonathana Swifta.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

W rzeczy samej, Staruchu, w rzeczy samej.

No to też stare (acz nie aż tak).

Tymczasem pokrywa cylindra odkręcała się, poruszana jakąś siłą od wewnątrz. Widać już było niemal dwie stopy lśniącego gwintu. (...)Odwróciłem się i w tej samej chwili pokrywa cylindra runęła z donośnym brzękiem na ziemię.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

H.G. Wells “Wojna Światów”

 

I owszem. Kolej na Ciebie, Fizyku :)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

To ja, jak zwykle klasykę zapodam:

Zabrała go do chaty, w której mieszkała samotnie. Zwykle nie pozwalała do niej wchodzić żadnemu dziecku i dzieci bały się tego miejsca. 

Chata była niska i mroczna, pozbawiona okien, pełna woni ziół, które suszyły się, zawieszone u poprzecznej żerdzi dachu – mięta, czosnek, smagliczka i tymianek, krwawnik i tatarak, królewnik, czarcie kopytko, wrotycz i liście laurowe.

“Czarnoksiężnik z Archipelagu”, jeśli się  nie mylę? Mam blade wrażenie, że jest to ten passus, który sobie kiedyś na lektoracie jako lekturę wybrałam, in English, i kułam te wszystkie nazwy roślinek :)

Ech, zawsze się znajdzie jakiś fanatyk. cheeky

Zgadłaś, teraz Ty dajesz.

Ninedin?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Zapomniałam, że to ja byłam ostatnia! Przepraszam :)

 

No to daję.

 

Skoro słońce opadło aż do krawędzi morza, w którym zatopiono martwych gigantów, rozpostarła na kolanach zbiór map swego ojca. Wyjęła wizerunek Cavallo Marino i długo wodziła palcem po zaklęciach nakreślonych obok gwiazdozbioru szybkim, eleganckim pismem Alharda. Później skrzesała ogień, podpaliła kartę i sponad urwiska patrzyła, jak poczerniały płat pergaminu, wirując, opada ku falom Mare Ultimo. 

Wody głębokie jak niebo Brzezińskiej?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Tak! Nie będę już się upierać o tytuł konkretnego opowiadania :)

 

Irko, Twoja kolej :)

No to daję :)

 

Szlachetnie urodzone kobiety, którym przeznaczone było żyć i umrzeć w wieżach, uwielbiały składać sobie wizyty. Od czasu do czasu spędzały noc jedna u drugiej, by mieć towarzystwo pod nieobecność mężów. Szczególnie upodobały sobie pałac Olgi – czysty, porządny, zamożny – zwłaszcza teraz, kiedy Olga była w ósmym miesiącu ciąży i nie opuszczała jego murów.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Czyżby to była historia o Wasi, pełna rosyjskich podań i bajań. Czytałam tylko drugi tom trylogii, więc stawiam, że to z niego “Dziewczyna z wieży”, K.Arden?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dobrze obstawiasz :) Twoja kolej :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

W takim razie kadr filmowy

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ej, no widziałem!!!

Black mirror?

Tak! Odcinek “Piętnaście milionów” z sezonu pierwszego.

 

Przekazuję pałeczkę! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To ja, jak zwykle, lecę klasyką.

 

Trzy ogromne bestie kroczyły ku niemu z trzech różnych stron. Miały chód lwów, ale

przypominały dziki – niskie, ważące chyba po sto kilogramów stworzenia o ostrych

grzbietach i podłużnych piramidalnych łbach. Ślina kapała im z wąskich warg, maleńkie

oczka, osadzone parami z każdej strony pyska tuż pod poszarpanym, obwisłym

uchem, zezowały. Haczykowate kły sterczały spośród niniejszych, ostrzejszych, psich

zębów w potężnych szczękach.

Czyżby za trudne? Ale przecież napisałem, że to klasyka.

Może ten fragment was podprowadzi bliżej odpowiedzi.

 

Gdyby kiedykolwiek na którejś z naszych planet wylądował jakiś nieznany statek

kosmiczny, poddalibyśmy go kwarantannie, załogę byśmy uwięzili i wypytywali aż

do zgładzenia jej. Może narzuciliśmy sobie miły sposób bycia, ale to wynik tylko naszej

dekadencji i zadowolenia z siebie. Udajemy, że jesteśmy zbyt szlachetni na to, by nienawidzić

obcych, ale nasza łaskawość wynika ze słabości. Weźmy na przykład Hydranów.

Pewna wpływowa frakcja w rządzie Ziemi opowiadała się za tym, żeby, zanim wyślemy

do nich emisariusza na zwiady, stopić warstwę chmur, która otacza ich planetę, i dać im

dodatkowe słońce...

Takie to trudne, czy też nikt nie ma ochoty się bawić? devil

Ja nie wiem. Na pewno tego nie czytałem.

Known some call is air am

Człowiek w labiryncie? 

SolidGrecky. Mam nadzieję, że wujek nie podpowiadał. wink

Zgadza się, Twoja kolej.

Oczywiście, że nie.

angel

No dobra, coś mi mówiła nazwa Hydranów, więc “kolega” pomógł mi rozwiać wątpliwości :^)

 

 

 

Carnival Row?

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Kurde, następnym razem trzeba będzie wkleić zdjęcie samego buta, bo za szybko poszło. 

 

Jak najbardziej Carnival Row. 

Ja też pójdę w kadr ;)

 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Obstawiam, że Mroczne Materie

Brawo ;) Widzę, że też dałem zbyt łatwo

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ok, no to mam nadzieję, że z tą zagadką zostaniecie chociaż do rana :) 

 

Wolę kino hongkońskie/chińskie, aniżeli koreańskie, ale to chyba Pragnienie.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ani chybi :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Proszę państwa, mamy to! :) 

Fragment z jednej z moich ulubionych książek:

 

– Spędzając dziesięć sekund w przeszłości, nasz teoretycznie niemożliwy podróżnik w czasie wciągnął do płuc osiem litrów powietrza, złożonego z jednej części tlenu i czterech części azotu, i jego płuca opuściło osiem litrów powietrza z minimalnie zwiększoną zawartością dwutlenku węgla. Stał na błotnistej łące na pustkowiu i zauważył go tylko wróbel, który spłoszył się i odleciał. Podróżnik zgniótł butem jedną stokrotkę.

– Ach, ale ta stokrotka... – zawołałem, naśladując manierę Vincenta.

– Ach, ale ten wróbel... – odparował. – Przestraszony wróbel odleciał, a sokół, który miał zanurkować i pochwycić go, zmienił kierunek lotu. Sokolnik musiał pobiec dalej, by wezwać ptaka, a gdy to zrobił...

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Nie znam ale czuję się zachęcona :D 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jak ktoś poda poprawny tytuł, to polecam. Niesamowita książka :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Też bym czytał :)

 

Zapodam innym cytatem. Nie wiem, czy teraz nie będzie zbyt łatwo...

 

– Uważa pan to za nieistotne, doktorze? Sądzi pan, że pan umiera i jest po wszystkim? Świat się resetuje, trach! My, mali ludzie prowadzący nędzne życie, umieramy i znikamy, a to wszystko... – nie musiał się poruszać, wystarczyło, że rozejrzał się po pokoju – ...to tylko sen? Jest pan Bogiem, doktorze August? Jedyną żywą istotą, która ma jakieś znaczenie? Uważa pan, że skoro pan pamięta swój ból, jest on ważniejszy, cenniejszy? Myśli pan, że liczy się tylko pańskie życie, bo to pan je przeżywa, tak?

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wyguglałam. Nawet nie słyszałam wcześniej o tej książce...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Też wyguglałam i też nie słyszałam ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Też wyguglałam, też nie znam tej powieści, ale autorka IMHO świetna – znam ją pod innymi pseudonimami i z innych gatunków.  

Czyli mamy trzy odpowiedzi, a do przodu się nie posuwamy ;)

Przynoszę radość :)

Musisz dać coś innego, Lana, bo chyba bez wujka gugiela nie damy rady :(

Known some call is air am

To była książka o bardzo długim tytule: “Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta” Claire North. Jest dosyć znana, więc to nie moja wina :P

Dam teraz coś prostszego/bardziej znanego. Kadr z filmu:

 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ja nie znałem :( A to bardzo proste dałaś :) oczywiście to Zabójcze maszyny.

Known some call is air am

Oczywiście :D

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To teraz ja:

 

Known some call is air am

Legion :)

Za proste dałem :) Ale serial jest wybitny – pierwszy od około dziesięciu lat, który mnie zaciekawił do tego stopnia, że obejrzałem w całości.

Teraz Ty :)

Known some call is air am

Offtop: to jest nieopisane, jak ja kocham ten serial.

Piona, ninedin :) Mam tak samo, od fabuły i konwencji, jakie można spotkać w poszczególnych odcinkach, przez obsadę, aż po muzykę. Behind blue eyes z finału drugiego sezonu i Something for your mind z pierwszego odcinka trzeciego sezonu puszczam regularnie i zachwycam się, jakbym oglądał to po raz pierwszy :)

Known some call is air am

Serial watchmen?

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Niestety nie

Cholera, czuję, że to oglądałem

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Podpowiem, że Daniel był na swój sposób blisko : )

Czyli serial, czy o co chodzi? <ciągnie SolidGreckiego za język>

Known some call is air am

<patrzy ze zdziwieniem na palce Outta na swoim języku>

Na pewno serial i w dodatku możliwy do obejrzenia na tym samym kanale/VOD

Lovecraft country.

Też nie

Spisek przeciwko Ameryce? Widziałam tylko kawałek, ale bardzo mi przypomina.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Oczywiście, jest to Spisek. Brawo :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wielki mur?

Known some call is air am

Jak kobieta w zbroi to może Mulan. Chociaż pewności nie mam bo oglądałem tylko bajkę.

 

Tak, to Mulan, ale przy tylu różnych jej odsłonach (sama naliczyłam przynajmniej siedem, nie licząc bajek) chyba musisz podać rok produkcji, żebym mogła zaliczyć :) 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To będzie problem bo bajkę jedynie oglądałem. Ale strzelę 2020, bo tylko o tej słyszałem ze względu na kontrowersje wokół aktorki, której nie znam nawet nazwiska.

Nie, to nie najnowsza odsłona. Tamta jest bardziej kolorowa :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

To chyba chińska produkcja? O której nic nie wiem poza tym, że wspominano o niej przy premierze disneyowskiej Mulan. :P

Tak. I jest dużo lepsza od disneyowskiej, bo nie ma tam tak szczęśliwego zakończenia.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Wygooglowałem i chyba będę musiał sprawdzić. Disneyowska w ogóle mi nie przypadła do gustu.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Mulan, Mulanem, ale to już ponad 5 lat naszej zabawy w zgadywanki, od momentu, kiedy nieoceniony Cieniu zaczął z Wydechem :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A kto zadaje następną zagadkę, Jogurt?

Chyba nie, bo nie zgadł. Znaczy wy decydujcie, ale to tak, jakby ze screenem z Imperium Kontratakuje napisać, że to Gwiezdne Wojny. Niby poprawnie, ale jakby za mało :) Filmów/seriali o Mulan jest od groma, więc wydaje mi się, że należałoby podać, który to film dokładnie.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No dobra, zaliczam Jogurtowi, skoro nikt inny nie był bliżej. Twoja kolej :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

“Bazinga”

Ee... Teoria Wielkiego Podrywu? xD

Zgadza się.

Nigdy dotąd nie widziałem obłąkańca zaślepionego podobnym szałem i mam nadzieję więcej tego nie zobaczyć. Na szczęście odpowiednio wcześnie pokazał, na co go stać: z taką siłą i determinacją mógł narobić wiele złego, nim zostałby ponownie schwytany. W każdym razie teraz nie stanowi zagrożenia. Nawet iluzjonista nie oswobodziłby się z kaftana bezpieczeństwa, w który go ubraliśmy, a przykuty jest do ściany w celi dla furiatów. Jego krzyki mrożą czasem krew w żyłach, lecz następujące po nich chwile ciszy są jeszcze straszniejsze, gdyż obmyśla wówczas swój zbrodniczy plan.

Przed chwilą wypowiedział pierwsze spójne słowa:

– Będę cierpliwy, Mistrzu. Nadchodzi... nadchodzi...!

“Dracula” Brama Stokera? (a konkretnie to Renfield?)

Owszem, tak :)

To ja, “nieoceniony Cieniu” – pod pretekstem odświeżenia gwiazdki dla Nin, żeby nie uciekła (ani Ninedin, ani gwiazdka) – skorzystam z okazji i pokłonię się Wam pięknie za te ponad pięć lat zgadywankowania, zasalutuje Didżejowi – SALUT! – i nadmienię, iż jestem prawie pewien, że screenowana powyżej Mulan została nakręcona w 2009 roku i była całkiem niezła, choć okazała się dosyć “ciężkim”, acz ładnym, dramatem historycznym, a nie – na co miałem nadzieję – fajną, lekką przygodówką w stylu disneyowskiego pierwowzoru. Porównania z produkcją Disney’a z 2020 nie mam, bo tę chińsą wybraliśmy zamiast. W sumie nie żałuję.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, Cieniu zgadł :) Zgadzam się, że jest całkiem niezły. Nawet więcej niż niezły, ale to trzeba lubić chińskie produkcje, w których czasem dzieją się “dziwne” rzeczy, walki są trochę nienaturalne, ale mnie łapią za serce. Szczególnie zakończenie dobre, w którym (SPOILER) Mulan i Wentai oczywiście zakochują się w sobie, ale Wentai musi poślubić inną, żeby zapewnić pokój, a sama wojna trwa wiele lat, przynajmniej dziesięć, ale już nie pamiętam (KONIEC). Polecam dla tych, którzy wolą mroczniejszą, prawdziwszą wersje znanych bajek Disneya ;) Ale już nie zakłócam zabawy. 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No i patrzcie – wystarczyło pogłaskać po główce i pochwalić, a zaraz zdechło.^^

 

Ninedin, czyń honory!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dobra, widzę że wszyscy dobrze bawią się na stypie po ś.p. zabawie, ale będzie już tej minuty ciszy, nie uważacie?

Ninedin jakoś się nie pali do zadawania zagadki, więc, chyba nie do końca zgodnie z regulaminem, który sam wymyśliłem (i który w sumie średnio pamiętam), pchnę, pozwolicie, akcję do przodu rękoma własnymi:

 

W czasach {magii dawno temu} {gdy magia była jeszcze bardzo młoda}, pewna łabędzica wychowywała swoje młode u brzegów spokojnie płynącej rzeki na porośniętych trzciną moczarach Sutse. Kiedy żeglowała dostojnie wśród obrośniętych turzycą jeziorek, wiodąc za sobą stadko łabędziąt, z nieba spadł na nie orzeł i wzbił się wysoko, uniósłszy jedno z jej dzieci do Telei: kolejnego dnia jeszcze jednego dziecka pozbawił ją potężny jastrząb i poniósł je do Kemenūe.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

(...)i myślała matka o ich ojcu, zabitym Kalervo, i nazwała chłopca Kullervo, czyli “gniew”, a córkę Wanōna, czyli “płacz”.

 

No bardziej się już nie da.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, to chyba wiem!

Tolkien, Opowieść o Kullervo. Mam na półce, jeszcze nieczytane :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Potwierdzam i radośnie scetuniowuję Ci pałeczkę.

 

Swoją drogą, jeśli masz to samo wydanie, które mamy my (właściwie to Grv) i jeszcze do nie zaglądałaś, to pewnie srogo się zdziwisz.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jest jeszcze w folii :D

 

“Capri popijał ciastka maślane niesłodzonym naparem i czekał, dla zabicia czasu obserwując klientów kafeterii.

Pod oknem siedziała para demiurgów (wykształceni, pracujący, wysoki wskaźnik człowieczeństwa). Pozornie ze sobą rozmawiali, ale niekoniecznie jedno słuchało drugiego. Złote omnikrony oplatające ich nadgarstki nie gasły ani na moment. Mężczyzna wstukiwał na dotykowym ekranie kolejne wiadomości, przytakując partnerce od niechcenia i dorzucając pojedyncze słowa do konwersacji. Demiurżka wodziła palcem nad obręczą swojego urządzenia, przeglądając najnowsze posty z jakiegoś portalu społecznościowego. Głównie ona mówiła. Ze strzępków rozmowy można było wywnioskować, że bliscy znajomi pary się rozwodzili, ponieważ mąż przyjaciółki utracił właśnie prawo do noszenia złotego omnikronu. Chcąc nie chcąc, przechodził na srebrny! Podniecenie w głosie kobiety i ożywiona gestykulacja zdradzały samozadowolenie. Lubiła wiedzieć, komu powodziło się gorzej. Kto wypadał z łask systemu. Była święcie przekonana, że sama wraz ze swoim nie całkiem słuchającym jej partnerem nigdy nie upadną tak nisko.

Capri policzył, jakie były szanse rozpadu tego związku. I rzeczywiście – niewielkie. Jeśli przypadkiem znaleźliby się na skraju nędzy – ją dopadłaby jakaś rzadka choroba, on zostałby trwale okaleczony lub wydarzyłoby się coś podobnego, to jedno wylądowałoby na Zewnętrzu jako chodzący odpad biologiczny, a drugie ułożyłoby sobie życie od nowa. W innym przypadku spędzą większość życia razem, nie tracąc statusu demiurgów aż do późnej starości.

Dalej.”

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jak Capri, to pewnie Tensza i jej zodiaki, ale co dokładnie, to nie wiem. Strzelam, że fragment książki.

********

Bardzo dobrze :D. Podałaś tytuł, liczy się ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Łatwe, dla odmiany.

 

********

I co, serio nikt nic?

Jestem zasmutkowany.

Sam bym ową zgadł zagadkę, gdyby w którymkolwiek momencie zagadką ta zagadka faktycznie dla mnie była, ale że nie była i nie jest – a przy tym nie przewiduję też, żeby miało się to zmienić w przyszłości – to zostawiam gwiazdkę i znikam w radosnym niebycie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To zostawiam podpowiadajkę, a nawet dwie. Pierwsza: jest to serial na podstawie prozy pewnego fantasty, który za swoje wysiłki w rozbawianiu ludzi został doceniony przez Królową Elżbietę Orderem Imperium Brytyjskiego.

A druga niech będzie wizualna (ta skała w tle po lewej to troll ;P)

 

********

Serial o Straży Miejskiej Pratchetta, ale nie pamiętam dokładnego tytułu. :(

Ponieważ tytuł to The Watch, chyba mogę uznać zagadkę za zgadniętą ;) Pałka Twa, Silvo!

********

Zobaczmy, jak pójdzie z tym:

– To naprawdę całkiem proste – tłumaczył Trencz. – Co jest jedyną rzeczą, bez której detektyw absolutnie nie może się obejść? Przestępca!

– A ja potrzebowałem go równie desperacko – przejął wątek Łasica. – Prawdę mówiąc określamy się nawzajem. Nie ma przestępców, jeśli nie istnieje prawo, i nie można walczyć o przestrzeganie prawa, jeśli nie ma przestępców. Innymi słowy nasz związek stanowił symbiozę. Codziennie rano odbijałem kartę o ósmej i wychodziłem, żeby rabować, plądrować i grabić...

– A ja odbijałem kartę o dziewiątej... zgodnie z zasadami gry należało zostawić mu trochę czasu, żeby zdążył pogwałcić jakieś prawa... potem zaś usiłowałem go zaaresztować. – Trencz przerwał i uśmiechnął się na to przyjemne wspomnienie.

No patrzcie, znowu zapomniałam, że miałam zadawać zagadkę :( Wszystkich bardzo przepraszam za swoje gapiostwo.

Drugi fragmencik:

– Pewnego dnia startowałem w podrzędnej gonitwie w Nowym Meksyku i jak zwykle gdzieś po pół mili zacząłem odstawać od czołówki, i mój dżokej walił mnie szpicrutą... Nagle siodło się obsunęło i dżokej spadł.

– Trener nie zaciągnął porządnie popręgu.

– Ja też tak myślałem – przyznał Eohippus. – Ale tego wieczoru zauważyłem, że muszę podnosić głowę wyżej niż zwykle, żeby dosięgnąć do owsa. A kiedy następnego dnia moja trenerka kopnęła mnie podczas treningu, znowu zsunęło mi się siodło. Wtedy zrozumiałem, że zaczynam się kurczyć. Za każdym razem, kiedy ktoś mnie uderzył, robiłem się trochę mniejszy. – Przerwał. – W końcu zrobiłem się za mały, żeby biegać, i wycofali mnie... ale kurczyłem się dalej. Wreszcie objawiła mi się cała prawda: za każdym razem, kiedy jakiś koń został wybatożony albo zwymyślany z powodu przegranej, ja robiłem się mniejszy. To wtedy zmieniłem imię na Eohippus – pierwszy koń. Wszystkie konie wyścigowe mają coś ze mnie, a ja mam coś z nich.

U nas książka została wydana m.in. w Fabryce Słów (ja mam starsze wydanie). Ostatnia podpowiedź:

– Ja nie zniknę! – zawołał elf z rozpaczą. – Ja umrę!

– Teraz zaraz? – upewnił się Mallory i odsunął się z krzesłem od biurka, żeby zrobić miejsce dla padającego ciała.

– O wschodzie słońca, jeśli mi nie pomożesz.

Mallory wpatrywał się w Mürgenstürma przez długą chwilę.

– Dlaczego?

– Zginęło coś, co zostało mi powierzone, i jeśli nie odzyskam tego do rana, postradam życie.

– Co to takiego? (...)

– To jest jednorożec.

Strzał na ślepo – Na tropach jednorożca Resnicka?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dokładnie tak, przejmujesz pałeczkę. :)

Widzisz, czytałam to wieki temu. Jak dałaś fragment o zmniejszającym się koniu coś mi dzwoniło, ale nie byłam sobie w stanie przypomnieć, co. W życiu bym nie zgadła, gdybyś nie rzuciła hasła “jednorożec”, a i to ledwo rzutem na taśmę ;p

 

Kto czytał taką klasykę?

 

Choć w kuchni pracowali także inni, żaden bochenek, gulasz, zupa, pieczeń czy jarzyna nie mogły wyjść na zewnątrz, jeśli choć raz nie dotknęła ich ciocia Pol. Wyczuwała smakiem, węchem, może instynktownie, czego wymaga każde danie, i niedbałym na pozór ruchem doprawiała je przyprawami, które miała w glinianych dzbanuszkach. Sprawiała wrażenie, że otacza ją magiczna aura, że dysponuje wiedza i mocą większą niż zwykli ludzie. Ale nawet wtedy, gdy była najbardziej zajęta, zawsze dokładnie wiedziała, gdzie jest Garion.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Po imionach wydaje mi się, że to coś z Belgariady. Chyba :D

Uznaję odpowiedź ;) Tak, to Belgariada Eddingsa. Pierwsza strona pierwszego tomu, pomijając prolog (jakkolwiek brzmi tytuł tomu, bo nie pamiętam, mam wydanie łączące wszystkie części w jedną).

 

Zadajesz zagadkę!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jose, mi też zapadł w pamięć ten wątek ze zmniejszającym się konikiem. Byłam ciekawa, czy ktoś tutaj to zna. :D

Nagrałem zagadkę muzyczną: klik.

Ło, podbijasz stawkę :u

Nie wiem, ale jakie ładne!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Coś mi się niby kojarzy, ale co... 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli do jutra nikt nie zgadnie, to będzie podpowiedź ;)

Jakaaa to melodiaaaa...

Dobra, wrzucam plakat z okładką płyty. Nazwę zespołu (i jednocześnie albumu) zasłoniłem zapisem nutowym i tabulaturą tej zagrywki xD

I looked out this morning and the sun was gone

Turned on some music to start my day ;)

 

A to przypadek. Akurat rano tego słuchałem :)

dla formalności Boston – More Than a Feeling

entropia nigdy nie maleje

Brawo, Jim!

Dla jasności:

A to przypadek. Akurat rano tego słuchałem :)

Dobry wybór :P

dla formalności Boston – More Than a Feeling

Zgadza się, jest to More Than a Feeling zespołu Boston. Zadajesz! :)

OT

jakkolwiek brzmi tytuł tomu

Pionek Proroctwa / Pawn of Prophecy

http://altronapoleone.home.blog

Podpowiedzi udzieliłem już na SB.

Jak trzeba będzie kolejnych udzielę.

 

 

Pozdrawiam, życzę miłego zgadywania :)

entropia nigdy nie maleje

Podpowiedzi udzieliłem już na SB.

Nie każdy zagląda na SB oraz na SB wszystko szybko znika – dla porządku podpowiedzi powinny być tutaj. Oraz podpowiedzi to dopiero po jakimś czasie, jak nikt nie zgadnie.

 

A co do tekstu to nie wiem, zastanawiam się, czy skład z NF czy z Fenixa XD

http://altronapoleone.home.blog

No to pora na podpowiedzi:

Nie spoilerując za wiele (bo warto przeczytać) tekst opowiada o zagrożeniu, ciężarze odpowiedzialności w świecie postapo, w którym ludzie są podzieleni na dwie kategorie – eFów i eNów.

Nazwa może się kojarzyć z powieścią  Franka Herberta, całość ma charakter epistolarny.

Ukazał się w Fantastyce. W czasach gdy świat był jeszcze młody, Fantastyka nie miała jeszcze przyrostku N z przodu, a nawet śliskiej okładki (na tylnej jedna z prac Chrisa Achilleosa, ze skrzydlatą panią uchwyconą z boku i mimo, że wypinającą się do nas ślicznym – a jakże – tyłem, to jednak zwracającą ku patrzącemu głowę).

 

Co do autora – polski fantasta, dobrze znany, nie-pierwszoligowiec, ale do Zajdla był nominowany (za inny tekst którego tytuł kojarzy się z uwięzieniem istot metafizycznych), kilkanaście książek fantastycznych na koncie.

 

 

Jak to nie wystarczy, mogę dać jeszcze jakąś podpowiedź.

entropia nigdy nie maleje

Kolejna (i ostatnia) podpowiedź:

co do autora: imię ma jak pewien prezydent, ale nie jest Burakiem (ani Barackiem)

co do utworu: zaczyna się od słów:

Drogi Arturze! Lato (...)

Fragment dzięki któremu łatwiej zgadnąć tytuł, nawet nie znając utworu:

Kilka dni później przeżyłem swoją pierwszą przygodę z Dune. Trudno powiedzieć, abym nie najadł się strachu. Tego dnia słońce (...)

Główny bohater (i narrator, bo całość ma formę listu) ma na imię Frank.

 

co do miejsca publikacji: opowiadanie ukazało się w numerze szesnastym

 

entropia nigdy nie maleje

No i nie moge znaleźć tej płytki z archiwum...

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zgadza się :) Zadajesz :)

entropia nigdy nie maleje

Jesień to czas suszenia, konserwowania, czas zbierania jabłek i wytapiania gęsiego smalcu. Zima to czas głodu, śniegu i śmierci, a także zimowego święta, kiedy wcieramy gęsi smalec w skórę całej świni, nadzianej jesiennymi jabłkami, po czym pieczemy ją w piecu lub na rożnie i podczas uczty dzielimy się chrupkim mięsiwem.

Powiadają, że zostałam oszukana, że w istocie nie było to jej serce, ale serce zwierzęcia – może jelenia, a może dzika. Mówią tak i mylą się.

Tytułem opowiadania są trzy rzeczowniki pospolite – trzy słowa stanowiące leitomotivy tej opowieści.

Zbiór opowiadań autora w którym jest ten tekst czytałem dawno temu i musiałem wyguglać, bo prawdę rzekłszy nie pamiętam tego opowiadania.

Known some call is air am

A ja uważam je za najlepsze w tym zbiorze ;)

To chyba Gaiman i opowiadanie baśń-niebaśń. Chyba szło jakoś tak “Szkło, śnieg i jabłka”; choć to szkło było lustrem?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Stoi na półce ów zbiór, więc sobie odświeżę.

Known some call is air am

Brawo, Asylum!

Też uwielbiam to opowiadanie – dla mnie w ogóle mało kto może się równać z Gaimanem, jak chodzi o umiejętność stworzenia retellingu (bo i ten tekst, i “Studium w szmaragdzie” to IMHO teksty wybitne); hmm, może, poniekąd, Dan Simmons w cyklu Hyperiona się zbliża do podobnego poziomu, bo to, jak on tam przetwarza poszczególne historie i konwencje, zwłaszcza w samym “Hyperionie”, też jest błyskotliwe :)

Kadr z filmu

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Arka przyszłości.

Tak, Sonato. :-) Pałeczka wędruje w twoje ręce. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

 

Oprócz tytułu proszę o rok.

Czyżby W pustyni i w puszczy 2001? Znad Rzeki Wspomnień obraz unosi się Dom twój daleki zgubiony dawno gdzie? ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Jest to adaptacja książki, ale nie tej :) Znacznie starszy film.

Pomyślałam o Akademii Pana Kleksa, ale roku nie podam bez google za Chiny.

Zostaw ten żyrandol.

Nie Akademia, chyba te dzieci są mylące, jutro dam inny kadr jak nikt nie zgadnie. Rok można z Googla :)

Solaris?

Known some call is air am

Ale który? :)

Ten stary :P

 

 

Z 1972 roku ;)

Known some call is air am

Tak :)

To teraz ja. Coś prostego :)

 

Known some call is air am

Oskarowy klasyk :) Film pamiętam (dość mgliście), ale się nie liczy, bo musiałem wygooglać tytuł. Zamiast tego dam podpowiedź dla kolejnego zgadującego: rok 1976 :)

 

entropia nigdy nie maleje

Serio nikt mimo mojej podpowiedzi nie wie co to za film?

To “Ucieczka Logana”

Ale nie czuję się zwycięzcą = bo jak mówiłem, film pamiętałem mgliście i musiałem się podeprzeć googlem.

Outta Sewer zadaj proszę coś innego :)

entropia nigdy nie maleje

No, dobra. To coś jeszcze prostszego:

 

Known some call is air am

Podpowiedź?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

OK. Film sf z 2009 roku. W pewnym stopniu może się kojarzyć z “Non stop” B. Aldissa.

Jedną z ról gra mój ulubiony Dennis Quaid.

Known some call is air am

G.I. Joe?

Nie, Realucu. Kolejna podpowiedź: tytuł kojarzy się z pewną mityczną panią, która otwarła coś, czego nie powinna.

Known some call is air am

Hmm, a może to „Pandorum”,  kłopoty z pamięcią? 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zgadłaś Asylum :) Ty zadajesz.

Known some call is air am

Przypomniałam sobie o zagadce. Będzie książka – nie najnowsza, bardzo nie najnowsza.

Cytat:

same fakty są nieosiągalne; zamiast nich dysponujemy tylko interpretacjami przeszłości. Niepodobna się uwolnić od własnego zdania o czymś, które ujawnia się głównie – jeśli nie wyłącznie – poprzez dokonany wybór i które nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe – tylko własne, jeżeli naturalnie nie jest cudze, co zdarza się najczęściej i co stanowi jeszcze gorszy przypadek.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Adam Wiśniewski-Snerg – Robot ?

Pecunia non olet

Tak, tak, tak! Mistrzu kung-fu. :-)

Pałeczka wędruje do Ciebie, znaczy Ty zadajesz zagadkę!

 

Dawno już żadna z przypominanych książek nie  wywołała takiego uśmiechu podczas czytania.  Tyle kapitalnych fragmentów. Wstawię jeszcze jeden z tej książki – z musztardą, tak dla przyjemności, może jeszcze kogoś rozbawi w środowy poranek. ;-)

Ktoś powie: "Musztarda", zapyta pan: "Co za musztarda?", a on wyjaśni: "Ano musztarda – istnieje!" Lecz nie dlatego jest wariatem, że powtarza to przez całe życie, w różnych odcieniach i sytuacjach, tylko z tego powodu, że jest w swej wizji całkowicie osamotniony. Wystarczy jednak, aby ta musztarda pojawiła się na ekranach telewizorów, by trwała na nich w różnych postaciach przez dwadzieścia cztery godziny, przez lata całe, by mówiły o niej filmy kryminalne, westerny i traktaty filozoficzne, aby ludzie się przy niej rodzili i umierali, a już pojawią się głębokie konflikty ambicjonalne: "Wszyscy mają musztardę, a ja nie!", problemy prawne: "Czy wolno przewozić musztardę po kryjomu?", i naukowe: "Z czego można wycisnąć najwięcej musztardy?", nowe kryteria estetyczne: "Ów splot musztardowy – to jest dopiero siła wyrazu!", oraz przejmujące utwory liryczne: "Kocham go za jego musztardę", wreszcie dogmaty religijne: "Istnieje tylko jedna Musztarda", i trwałe kłopoty organizacyjne: "Czym wypełnić lukę między jedną porcją musztardy a drugą?" – już w miejsce starej kultury pojawi się cywilizacja musztardowa, w której wspomniany na początku dziwak będzie piastował bardzo wysoką i odpowiedzialną funkcję.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

blushheart

Dziękuję, Kochana Asylum. :)

No to ruszam z kadrem filmowym:

 

Pecunia non olet

Krew bohaterów, już kiedyś zadawałem kadrem z tego filmu :) PS. Robota czytałem dawno. Dwa razy. I nadal nie do końca go rozumiem, ale książka świetna. Zadaj, Bruce, jakąś inną zagadkę.

Known some call is air am

Ok, brawa. :)

A zatem inny kadr:

 

Pecunia non olet

Podpowiadam innymi kadrami:

Pecunia non olet

Pecunia non olet

Kolejna podpowiedź powinna wskazać ważnych (i dość znanych) aktorów :)  :

 

 

Pecunia non olet

Merlin.

Dream big.

Tak, brawa, Twoja kolej, Dogsdumpling. :)

Pecunia non olet

Sto lat tu nie zaglądałem, ale toż to chyba Alice Madness Returns.

Coś podobnego widziałem też w pierwszym Fable, ale to chyba jednak Alice.

Alice :-) Broń w twoje ręce, Jasnostrony.

Dream big.

– Wypuściliśmy tylko sześćdziesiąt tysięcy egzemplarzy, więc straty nie są zbyt wielkie.

– Mówiłaś, że planujecie siedemdziesiąt milionów – przypomniałem jej.

– Tak, ale zmieniliśmy zdanie po zasięgnięciu opinii naszej SI.

Odniosłem wrażenie, że fotel zapada się pode mną.

– Nawet Sztuczna Inteligencja uznała "Pieśni" za szmirę?

– Sztuczna Inteligencja uznała "Pieśni" za arcydzieło – odparła Tyrena. – Dzięki temu wiedzieliśmy już na pewno, że to będzie całkowita klapa.

 

Kto i gdzie funduje aspirującym pisarzom taką lekcję życia? xD

Czyżby Hyperion?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest to prawda.

No to może tak...

 

– Czy ja bełkocę po pijaku?

– Najlepsze historie to te opowiadane po kufelku czy dwóch – zachichotał Drustan.

– Albo sześciu czy siedmiu?

- Albo sześciu czy siedmiu. Opowiedz mi może, jak poznałeś Lowę i jak znaleźliście się w Mearhold. Intrygująca młoda dama, muszę przyznać. Chciałbym wszystko o niej wiedzieć.

– A pewno.

Drustan zaśmiał się.

– Nie w tym sensie. Skóra to nie wszystko, co wiotczeje z wiekiem. To jej historia, twoja i Wiosny mnie interesuje.

– Dobrze, powiem ci, jak tu trafiliśmy. – Dug zamknął oczy. – Był piękny słoneczny dzień, a ja nie miałem pojęcia, że zanosi się na bitwę...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Żelazna wojna Trylogia Czasu Żelaza Angus Watson?

Pecunia non olet

Zasadniczo jest to “Czas żelaza”, ale że reszta się zgadza, dajesz następna ;)

 

Nawiasem mówiąc jestem po pierwszym tomie właśnie i z przyjemnością sięgnę po drugi.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O, dzięki za sprecyzowanie. :)

To ja dalej bajkowo. :)

 

Pecunia non olet

Kurde, nie pamiętam nazwy tego filmu. Judge Reinhold chyba w nim grał. Szczelam: Vice Versa?

Known some call is air am

Nie, ja jeszcze bardziej dziecinnie gram. blush

Podpowiadam dwoma innymi kadrami. :)

 

Pecunia non olet

Pecunia non olet

Rozpoznałam Toma Hanksa, więc wygooglałam, ale nie oglądałam tego filmu ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

joseheim

Rozpoznałam Toma Hanksa, więc wygooglałam, ale nie oglądałam tego filmu ;p

Brawa, zapodajesz teraz Ty, w końcu Hanks to w tym wypadku jedyny ważny punkt zaczepienia. W filmie gra chłopca, który dzięki czarom staje się nagle DUŻY.  :)

Pecunia non olet

– Czy może pan w jakiś sposób potwierdzić swoją tożsamość? – kontynuował Masner.

Kiedy wkroczył na pewniejszy grunt, jego głos brzmiał bardziej profesjonalnie i zdecydowanie.

– Nie – odpowiedziałem.

Jego profesjonalizm się rozpłynął.

– Ehm, więc... ja... muszę się przekonać, że to rzeczywiście pan.

– Jak zatem mnie pan poznał, skoro nie jest pan pewien mojej tożsamości? – zapytałem.

– Wnioskując z opisu, nie można pana... ehm, ehm, nie zauważyć. (...)

– Coś w stylu: na pierwszy rzut oka wstrętny i niebezpieczny?

– Ta-ak – zgodził się po krótkim wahaniu.

– Zatem to ja.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie mam pojęcia, co to, ale dopiszę to na swoją listę książek do przeczytania. :D

Zostaw ten żyrandol.

Czy to może Miroslav Zamboch – “Na ostrzu noża” (nazwisko ma na początku jeszcze taki znaczek czeski przy Z)?

Pecunia non olet

Bruce, zmieniliśmy zabawę w mecz ping-ponga ;p

 

Tak, to jest Na ostrzu noża, Cykl o Koniaszu Zambocha.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Joseheim:

Bruce, zmieniliśmy zabawę w mecz ping-ponga ;p

 

Niczym mój profesor z historii nowożytnej na studiach podczas egzaminu: pytanie, odpowiedź, 5 sekund! laugh

 

Nasz ping pong polega na tym, że Twoje zagadki to czysta sf z najwyższej półki  yes, moje pytania są natomiast nader dziecinne. :)

Teraz sięgnę do klasyki filmowej. :)

 

 

Pecunia non olet

Stanowczo nie SF!

 

A tego filmu nie znam na pewno, więc niechże wreszcie ktoś inny też się pobawi ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że znasz, tylko mogło umknąć, bo to stara rzecz jest. :)

To ja podpowiem. :) 

Pecunia non olet

I może od razu kadr, który jest niejako wizytówką owego genialnego obrazu filmowego; ta śliczna dziewczynka jest również na drugim kadrze smiley:

 

Pecunia non olet

Hmm, czy ja oglądałam remake tego? Poltergeist ten starszy?

YES. :)

Przejmujesz pałeczkę, Sonato, gratulacje. :)yes

Pecunia non olet

 

Jest to teledysk, jakby co :)

Właśnie przyszło mi do głowy, że od lat nie oglądałam żadnych nowych teledysków. Najnowszy, jaki znam, jest z 2015 roku. Kiedyś się oglądało, a teraz...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jest to znacznie starszy teledysk, bo do piosenki z 1993 roku. I klasyk :) Nawiązuje do pewnej znanej baśni.

Anything for Love?

Tak! :)

W życiu bym się nie domyśliła, że to to O.o

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W życiu bym się nie domyśliła, że to to O.o

Jak jeszcze sprawdzisz top5 najlepiej sprzedających się albumów w historii i zobaczysz tam Meat Loafa, to dopiero jest dziwne :P (chociaż akurat ta piosenka jest z kontynuacji).

 

Anyway, zostajemy w muzycznych klimatach:

Cyk.

Kurczę, przecież to znam. I know i know it. Raczej sobie nie przypomnę, więc czekam na odpowiedź. 

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Blue Öyster Cult – (don't fear) The Reaper

Blue Öyster Cult – (don't fear) The Reaper

Dobrze, zapraszam do zadawania ;)

Faktycznie, dzięki za przypomnienie! Słuchało się kiedyś :)

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Bohater której powieści znany jest z poniższej deklaracji?

 

,,Jestem Amerykaninem z urodzenia, naziatą z reputacji i bezpaństwowcem z przekonania."

Czy to może “Matka nocy” Kurta Vonneguta? 

Pecunia non olet

Tak jest, bruce :) Twoja kolej.

Dzięki. :)

To ja tradycyjnie – kadrem filmowym. Jedna z początkowych scen filmu:

 

Pecunia non olet

Podpowiem trochę innymi buźkami wink:

Pecunia non olet

Kolejna podpowiedź:

Pecunia non olet

Teraz podpowiedź powinna rozwiać już wszelkie wątpliwości. Zaznaczam, że istotnym elementem jest dziura w dłoni, ciasto z krwi z tejże oraz wyraźna zmiana wyglądu bohatera tytułowego:

 

Pecunia non olet

Nie oglądałem, ale wszystko wskazuje na ekranizację “Chudszego” Kinga.

Witaj, tak, to ten film! Znany także jako “Przeklęty”. Fenomenalny, naprawdę gorąco polecam. 

Twoja kolej, Cobold. :)

Pecunia non olet

Po kilku minutach musiałyśmy wracać na nasze miejsce i kiedy byłyśmy nowe, martwiłyśmy się, że będziemy coraz słabsze, bo zdarzało się często, że nie mogłyśmy zobaczyć Słońca ze środka sklepu. SP Chłopiec Rex, który był wtedy z nami, powiedział, że nie ma się czym martwić, bo bez względu na to, gdzie się znajdujemy, Słońce ma sposoby, by do nas dotrzeć.

Czy to “Klara i słońce” Ishiguro Kazuo? 

Pecunia non olet

Dokładnie!

Piłeczka po Twojej stronie.

Dziękuję. :)

Sięgam do klasyki sprzed wielu lat. Oto kadr z filmu:

 

Pecunia non olet

Podpowiadam drugim kadrem:

Pecunia non olet

Dobry film musi mieć piękność nad pięknościami. Kolejna podpowiedź z tąże:

Pecunia non olet

Na mój gust to Nieustraszeni pogromcy wampirów Polańskiego. A ta pani w wanience to zapewne Sharon Tate.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Brawa, Regulatorzy, właśnie kolejne kadry przedstawiałyby wspomnianego reżysera oraz aktora; zapraszam, zadajesz! :)

Pecunia non olet

Zagadka będzie jutro, bo dziś już niewiele widzę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super, czekam z niecierpliwością. :) Pozdrawiam, Regulatorzy

Pecunia non olet

To teraz pogrzebcie w pamięci:

 

Wreszcie, dmuchając dymem w twarz mężczyzny siedzącego po drugiej stronie biurka, rozpoczął przesłuchanie:

– Wasz pierwszy przydział to Siergiej Pawłowicz Korolow, zgadza się?

– Zgadza, towarzyszu pułkowniku – odpowiada Paweł Anatolijewicz Wasin, agent operacyjny. Wygląda przy tym, jakby usiłował usiąść na baczność. – Początkowo celem był Główny Konstruktor. Przejąłem go zaraz po tym, jak wyszedł z Tupolewskiej szaraszki. Potem, gdy towarzysz Korolow został ulubieńcem pierwszego sekretarza, miałem większe baczenie na Władimira Jazdowskiego z Instytutu Medycyny Lotniczej, czyli Profesora.

Mówi to z dumą i pułkownik krzywi się z niesmakiem.

– Powiedzcie, skąd wziął się kot. I nie mówcie, że to był jakiś Behemot.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nooo, jest to opowiadanie Marasa – Własnymi drogami.

Tak jest, Sonato, przejmujesz pałeczkę. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

– Niezła gromadka, co? – słyszę gdzieś na wysokości łokcia i niemal podskakuję, bo od kilku lat nie cierpię, kiedy ktoś mnie tak zachodzi.

Dziadek stanowi widok tak absurdalny, że w pierwszej chwili nie wierzę, że go widzę. Siwy jak gołąbek, z długą brodą sięgającą mostka przypomina Gandalfa wbitego w różowe szorty. Ma chyba z sześćset lat – mógłby być sternikiem na Arce Noego.

Oj, dobrze mi ten tekst utkwił w pamięci. Sprawdziłem, czy dobrze skojarzyłem, i zgadza się:

Dach Świata Wiktorii laugh

Tak :)

Chociaż raz coś mi się udało :P Wrzucę wieczorem jak wrócę z pracy i dorwę się do biblioteczki ;)

Ale macie tempo :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Fenrir wgryzł się w przegub Tyra.

Ten nawet nie jęknął, jedynie przyłożył lewą dłoń do kikuta prawej ręki i ścisnął najmocniej jak mógł, by powstrzymać upływ krwi.

Fenrir patrzył, jak bogowie chwytają koniec Gleipnira i przewlekają go przez głaz wielki jak góra, zawiązując pod ziemią. Patrzył, jak biorą drugą skałę i z jej pomocą wbijają pierwszą w ziemię, głębiej, niż sięga najgłębszy ocean.

A strzelę sobie, że jest to “Mitologia nordycka” Gaimana, którą czytałem, ale tego fragmentu sobie nie kojarzę więc może to nie to.

Zacny strzał, Jogurcie ;) Twoja kolej.

Ciekawe czy kosmoczki są jadalne? Byłby rozwiązany problem wyżywienia kosmonautów.”

Czy to jest trzeci “tom” przygód Tytusa, Romka i Atomka? Bo pamiętam że były tam kosmoczki :P

Precz z sygnaturkami.

Zgadza się.

Cie­ka­we, czy kto­kol­wiek to oglą­dał :)

 

Precz z sygnaturkami.

"Jestem matką" od netflix?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Pierwszy raz rozpoznaję kadr z filmu i akurat ktoś mnie ubiegł. Oglądałam przedwczoraj :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Sorki Irko :) . Ale to już dość wiekowe chyba?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A nie wiem, leciało w niemieckiej telewizji, a że mam prawie wyoutowaną prawą rękę, to niewiele więcej poza oglądaniem telewizji mogę robić :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dobra, to ja daje łatwiznę. Film z 1981, reż. J.Carpenter

 

Bob Hauk: You going to kill me, Snake?

Snake Plissken: Not now, I'm too tired. [pause] Maybe later.

 

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Nie pamiętam dokładnie tytułu. Ucieczka z Manhattanu/Nowego Jorku?

Uznajem :} 

“Ucieczka z Nowego Jorku”

 

Waszmościanki kolej :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Kapitalny film! smiley

Pecunia non olet

Silvaaaaa! Zadajesz grl :)

Known some call is air am

Może Silva nie ma czasu?  Outta Sewer, zapodawaj Ty! smiley

Pecunia non olet

Aaa zapomniałam, dzisiaj wieczorem coś wrzucę, przepraszam za zastój ;)

O, super, Silvo, wspaniale. Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Dobra, coś prostego.

Hm, gdzieś ją widziałam. Atlas Chmur? Ale chyba nie...

A tak, właśnie Atlas :) Przekazuję pałeczkę!

No nie, akurat mój najulubieńszy film :( Poznałabym każdy kadr z niego.

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

Ta ona to Hugo Weaving :) @Lana – książkę czytałaś? Film bardzo dobry, książka rewelacyjna :)

Known some call is air am

Dobra, zapodaję:

 

Zrozumiał, w jaki sposób podchodziła do tego, co napisał, i wiedział, że to nie było dobre. Wiedział o tym i zgodził się z tym. Nie było to uczucie niepewnej, literackiej wyniosłości edytorskiej, ale płaska, przyziemna, niezaprzeczalna pewność Wiernego Czytelnika. Zrozumiał i był zaskoczony, że wstydzi się samego siebie. Miała rację. To było oszustwo.

Przepraszam, wtrącę tylko, bo zostałam zapytana: czytałam, Outta, kilka razy, ale, o dziwo, wolę film :) Już nie przeszkadzam!

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

No dobra, to jeszcze jeden cytat:

Paul spojrzał na maszynę do pisania. Była tam przez cały czas. N! – nigdy nie zdawał sobie sprawy, ile razy ta litera powtarzała się w jednej linijce tekstu.

“Myślałam, że jesteś dobry”, powiedziała maszyna. Jego umysł przechwycił jej szyderczy, piskliwy głos, głos nastoletniego rewolwerowca z hollywoodzkiego westernu, dzieciaka, który chce zrobić szybką karierę tu, w Deadwood.

Podpowiedź: mocno znany pisarz, uprawiający też fantastykę, choć akurat w tej cytowanej pozycji fantastyki nie stwierdziłam.

Litery ,,n” brakowało w maszynie do pisania, na której Paul Sheldon płodził pod przymusem romansidło. Tak więc obstawiam ,,Misery” Stephena Kinga :)

Tak, zadajesz :)

Ok, fragment powieści:

 

Z tyłu dało się słyszeć nerwowe trąbienie klaksonów. Niektórzy kierowcy wysiedli ze swoich aut, gotowi zepchnąć zepsuty samochód na pobocze (...) można było się domyślić, że powtarza ciągle jedno, nie, dwa słowa, i rzeczywiście, gdy ktoś wreszcie wpadł na pomysł, by otworzyć drzwi, wszyscy usłyszeli krzyk. Jestem ślepy. Jestem ślepy.

 

Miasto ślepców. Mam tę książkę na półce :D

Po krótkim kminieniu nawet przypomniałam sobie nazwisko autora – Jose Saramago.

Tak jest, Silva :) Twoja kolej.

– Wyjaśnij mi, co to znaczy: Nie ma żadnej magii. (...)

– Potrafisz żonglować?

– Trochę – odparł James. (...)

– A potrafisz to robić z zamkniętymi oczami?

James przez chwilę wyczuwał rytm, a gdy mu się to udało, zamknął oczy. Zmuszał się, by ich nie otwierać, a jednak z każdą chwilą czuł coraz wyraźniej jedność z wirującymi owocami.

– A teraz spróbuj jedną ręką.

James otworzył oczy i pomarańcze kolejno spadły na ziemię.

– Co ty sobie wyobrażasz?

– To taka sztuczka. Nie pojmujesz? (...) Żonglowanie to sztuczka. Nie jest z pewnością magią. Ale dla tego, kto nie wie, jak to się dzieje, wygląda na magię. (...) Kiedy nauczysz się robić to jedną ręką, zrozumiesz to lepiej. – Mały frant dał koniowi ostrogę i zakończył: – A kiedy nauczysz się to robić bez użycia rąk, zrozumiesz słowa Puga.

Nowa Fantastyka