- Hydepark: Dlaczego żaden autor SF nie pisze o elektrycznym modelu kosmosu?

Hydepark:

książki

Dlaczego żaden autor SF nie pisze o elektrycznym modelu kosmosu?

Czy ktoś potrafi wyjaśnić ten fenomen ?

 

Skopiujmy zawartość zdublowanego wątku i podyskutujmy tutaj:

 

 

Kilka słów o plazmo-kosmologii

Fani fan­ta­sty­ki wszel­kie­go ro­dza­ju czy kie­dy­kol­wiek sły­sze­li­ście o elek­trycz­nym mo­de­lu wszech­świa­ta. Je­że­li nie to za­pra­szam do prze­czy­ta­nia tego te­ma­tu. Mam za­miar opi­sać tu po­krót­ce czym jest i czego do­ty­czy elek­trycz­ny model ko­smo­su.

Na po­czą­tek krót­kie wy­ja­śnie­nie. Elek­trycz­ny model wszach­świa­ta na­zy­wa­ny rów­nież pla­zmo-ko­smo­lo­gią jest nie­stan­dar­do­wą teo­rią ko­smo­lo­gicz­ną. Głów­ną rolę w tym mo­de­lu gra me­cha­ni­ka zjo­ni­zo­wa­ne­go gazu czyli pla­zmy. Może ktoś już się do­my­śla że teo­ria ta nie cie­szy się sym­pa­tią więk­szo­ści na­ukow­ców. Po­cząt­ki mo­de­lu elek­trycz­ne­go się­ga­ją roku 1979 kiedy Ralph E. Ju­er­gens za­pro­po­no­wał, aby do wy­ja­śnie­nia zja­wisk za­cho­dzą­cych na słoń­cu wy­ko­rzy­stać prądy elek­trycz­ne i prawa elek­tro­dy­na­mi­ki Ma­xwel­la. Stwo­żo­ny przez Jur­gen­sa model słoń­ca od­rzó­ca po­wszech­nie przy­ję­te prze­ko­na­nie że na słoń­cu do­cho­dzi do re­ak­cji ter­mo­ją­dro­wych. W wiel­kim skró­cie słoń­ce w elek­trycz­nym mo­de­lu jest gi­gan­tycz­ną anodą która jest za­si­la­na z ze­wnątrz ( słoń­ce za­si­la­ne z ga­lak­tycz­nej ba­te­ri ) po­przez prądy Bir­ke­lan­da. Takie po­dej­ście do słoń­ca mu­sia­ło oczy­wi­ście po­wo­do­wać wro­gość ze stro­ny na­ukow­ców głów­ne­go nurtu i jest tak do tej pory. Model elek­trycz­ne­go słoń­ca, który jest fun­da­men­tem pla­zmo-ko­smo­lo­gi jest przez na­ukow­ców ma­in­stri­mo­wych prze­mil­cza­ny. Fakt że nik na tej stro­nie nigdy nie sły­szał o tych mo­de­lach to po­twier­dza. Oso­bi­ście takie po­dej­ście uwa­żam za wiel­ki błąd. O pla­zmo-ko­smo­lo­gi pierw­szy raz do­wie­dzia­łem się jakiś nie­ca­ły rok temu. Po­cząt­ko­wo pod­cho­dzi­łem do niej ra­czej scep­tycz­nie. Po pew­nym cza­sie do­tar­ło do mnie że ta teo­ria wcale nie jest taka śmiesz­na. Dzię­ki temu że uzna­je moż­li­wość że teo­ria ta może być praw­dzi­wa ina­czej przyj­mu­je wia­do­mo­ści o od­kry­ciach astro­no­micz­nych.  Pro­blem z tą teo­rią po­le­ga na tym że w sieci brak jest kon­kret­nych in­for­ma­cji na jej temat. Osoba która chce się do­wie­dzieć cze­goś wię­cej musi się przy­go­to­wać na to że trafi na stro­ny typu nie­wia­ry­god­ne. I tu moja prze­stro­ga aby nie pa­trzeć na te mo­de­le jak na ko­lej­ną teo­rię spi­sko­wą. Pla­zmo-ko­smo­lo­gia to praw­dzi­wa dzie­dzi­na nauki cho­ciaż jest wy­śmie­wa­na przez ko­smo­lo­gów teo­re­ty­ków. Co cie­ka­we w od­róż­nie­niu od ko­smo­lo­gów teo­re­ty­ków pla­zmo ko­smo­lo­dzy pro­wa­dzą swoje ba­da­nia w opar­ciu na do­świad­cze­niach la­bo­ra­to­ryj­nych. I tu do­cho­dzę to cie­ka­we­go fe­no­me­nu po­nie­waż pla­zmo ko­smo­lo­dzy opie­ra­ją się w swo­jich przy­pusz­cze­niach na pracy swych ko­le­gów z la­bo­ra­to­riów pla­zmy. I tak prace in­ży­nie­rów pla­zmy są po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ne przez świat nauki ale za to prace ko­smo­lo­gów zaj­mu­ją­cych się pla­zmą są kom­plet­nie po­mi­ja­ne. Dodam tylko że pla­zmo ko­smo­lo­dzy wy­ko­rzy­stu­ją te same zja­wi­ska wy­stę­pu­ją­ce w la­bo­ra­to­riach pla­zmy do opisu ca­łe­go wszech­świa­ta. Dla mnie naj­bar­dziej prze­ko­nu­ją­ce są wła­śnie eks­pe­ry­men­ty. Ko­smo­lo­dzy zaj­mu­ją­cy się tą teo­rią bez trudu po­tra­fią od­two­rzyć w mi­kro­ska­li pro­ce­sy for­mo­wa­nia się ga­lak­tyk Za­sko­cze­ni. Jest wiele eks­pe­ry­men­tów pod­wa­ża­ją­cych współ­cze­sną ko­smo­lo­gię. Za­chę­cam was do wła­snych po­szu­ki­wań naj­le­piej za­cząć od  wi­ki­pe­di łatwo z niej tra­fić na stro­ny na­ukow­ców zaj­mu­ją­cych się tą teo­rią.

Komentarze

obserwuj

Może piszą, ale ich na polski nikt nie tłumaczy :P

Dziwie się tylko że żaden znany autor jeszcze nie wykorzystał tej teorii. Kurcze pełno jest jakiś hybryd SF z fantasy. Pełno różnego socjologicznego science fiction a nikt nie pomyśli nawet o napisaniu książki opartej na pełnoprawnej teorii naukowej.

A tak w ogóle zna ją ktoś ?

Wygląda na to, że Twoje pytanie może posłużyć za odpowiedź do pierwszego pytania ;)

And one day, the dream shall lead the way

Co to jest elektryczny model kosmosu?

Bladego pojęcia

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ludzie podsuwam wam pod nos temat rzekę a zainteresowania brak.

Kurcze, kilka razy podsuwałem jakiś temat, który mnie interesował i odzew był kiepski (może interesował tylko mnie?)

 

Łączę wątki w jedno.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Bodajże w “Hominidach” Roberta J. Sawyera neandertalczycy wyznawali tę teorię. Więc któryś tam pisze :P

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Temat jest na pewno niebanalny przynajmniej ja tak myślę. Cała fantastyka naukowa, o ile założyć że model elektryczny jest prawdziwy, powinna wylądować w koszu lub zostać przemianowana na fantasy lub historię alternatywną. Czarne dzióry horyzonty zdażeń,kwazary, supernowe, białe karły, wszystkie te hipotetyczne twory nieistnieją jeżeli założenia elektrokosmologi są prawdziwe. Założenie że czas może być zakrzywiony przez materię w elektrycznym modelu jest bezsensu. Możecie zapomnieć o podrużach w czasie. Fantastyka naukowa czerpiąc swoje inspiracje z plazmo-kosmologi to w zasadzie nowy gatunek literacki. Jeżeli dajmy na to autor będzie sobie chciał napisać militazne sf to opierając się na tej teori stwoży opowiadanie zupełnie niepodobne do kanonu SF. Wszystkie znane nam z fantastyki naukowej dylematy przestają mieć znaczenie. Taki na przykład bohater astronauta zamiast obawiać się, że w czasie jego rocznej podróży na ziemi minie tysiąc lat może odetchnąć z ulgą. Musi się za to zmagać z problemem kosmicznego uziemienia. Przekraczając granice heliosfery innego układu słonecznego bohater będzie się musiał zmierzyć z problemem jak bezpiecznie poruszać się w heliosferze gwiazdy by nie skończyć jak przeładowany kondensator.  

 

Jeroh w sumie dobre i to ale nie uważasz że jak na teorię aspirującą do bycia realną alternatywą dla obecnej wzmianka w jednej książce nawet znanego autora to mało. Poza tym autor raczej nie podszedł do niej zbyt serio.

 

 

 

 

U podstaw teorii elektrycznego wszechświata (czy też plazmowego, jeśli ktoś woli) stoi bardzo prosta idea: uprościć wszystko. Typowa brzytwa Ockhama. Nie ma miejsca na czarne dziury, kwazary, osobliwości, nawet przesunięciu ku czerwieni się obrywa. Czyli nie ma niczego, czego można się chwycić tworząc fabułę. Ta teoria jest po prostu z samych swoich korzeni nieliteracka. ;)

A tak serio, to właśnie podsunąłeś mi pomysł.

Exturio nie jest tak do końca plazmo-kosmolodzy po prostu inaczej interpretują obserwowane fenomeny. Zamiast kwazarów i czarnych dziur proponują na przykład włókna międzygwiezdne, które według nich tworzą nowe gwiazdy.

 

 

Cała fantastyka naukowa, o ile założyć że model elektryczny jest prawdziwy, powinna wylądować w koszu

Wspomnę tylko, że fantastyka naukowa to nie tylko podróże kosmiczne. 

No racja socjologiczne sf się uchowa.

@kiwo00, obserwuję rozwój tej teorii od kilku lat i tak całkiem serio mówiąc, teoria elektryczna jest po prostu niesamowicie niedopracowana. Mimo swoich lat jest raczej raczkująca. Ludzie zaangażowani w jej tworzenie bardzo lubią filmiki na YT i ogólnikowe artykuły, a niekoniecznie lubią pokazywać obliczenia stojące za całą tą teorią. I, OK, zgadzam się, że czasami może przewidywania gości od EU się sprawdzają, ale nie można tego w żaden sposób zweryfikować, bo o ile matematyka Modelu Standardowego czy teorii strun jest ogólnodostępna (niekoniecznie zrozumiała dla każdego, ale dostępna – tak), o tyle matematyka modelu EU, o ile w ogóle istnieje, jest strzeżona lepiej niż złoto w Forcie Knox. Trudno całkiem poważnie traktować taką naukę. :)

Ecturio masz całkowitą racją chociaż jednocześnie całkowicie się mylisz. Jest niedopracowana i pewnie przez długi czas taka zostanie, zauważ ilu jest naukowców którzy się nią zajmują. W wikipedi widnieje aż pięciu .Podobno wykładają kosmologię-plazmy na kilku uniwersytetach ale to kropla w morzu. Prawda jest taka że oni nie mają środków i możliwości żeby rozwijać to na poważnie. To że prubują się przebić na YT mnie ani trochę nie dziwi próbują po prostu zainteresować największą liczbę ludzi. Z obliczeniami to może być problem bo jak by to ująć oni nie przepadają za matematyką (według nich matematycy niszczą kosmologię). Wolą raczej opierać się na eksperymentach w laboratoriach plazmy i danych teleskopów i radioteleskopów. Pewnie na dobre by wyszło gdyby zajęli się nią również teoretycy ale nie słychać żeby im na tym zależało. Co byś nie pisał to musisz przyznać pieniądze robią tutaj wielką różnicę. Plazmo-kosmologów nie stać żeby budować sobie ośrodki badawcze takie jak CERN nie wysyłają sąd badawczych na komety. Mogą co najwyżej pooglądać  dane z sąd które projektowali ich naukowi przeciwnicy. Wallace Thornhill przed uderzeniem sondy space impact przewidział zdarzenia, które były oczywiście niewiarygodne dla naukowców NASA ( swoją drogą ludzie dalej wieżą że komety to brudne bryły lodu), wybuch który zaobserwowali był dla nich oczywiście szokiem. Najsmutniejsze że nikomu nie przychodzi do głowy żeby zrewidować te teorię. Co z tego że Thornhil przewidywał że dojdzie do silnego wyładowania z komety do wystrzelonego próbnika ( nie wiem jak to określić pocisk próbnik), co z tego że trafne było przypuszczenie o składzie chemicznym komety. Jak nie masz obliczeń matematycznych potwierdzających swoje teorie to spadaj na drzewo. Wątpię czy obliczenia matematyczne otworzy by drogie do rozwoju tej dziedziny. Czytałem że jak ludzie pod filmikami od NASA zaczęli zadawać niewygodne pytania to NASA je usunęła razem z wpisami. I jak oni mają to rozwijać.   

Chwila, są naukowcami i nie przepadają za matematyką? To wydaje się mi nielogiczne. Przecież mówimy tu o dziedzinie typowo ścisłej, gdzie niezbędne są modele matematyczne, by opisać obserwowane zjawiska, zrozumieć ich istotę, powtarzalny charakter – bo bez tego żadnych praw sformułować się nie da.

Są przede wszystkim fizykami zajmującymi się mechaniką plazmy. Oni nie potrzebują formułować nowych teorii czy też budować nowych skomplikowanych modeli. Cała matematyka w teorii elektrycznej to ta sama matematyka, która występuje w mechanice plazmy. Jeżeli szukacie wzorów i jakiś praw musicie szukać pod fizyką (mechaniką)  plazmy . Cały problem z ich podejściem polega na tym że prawa z mikroskali próbują wykorzystać do opisu całego wszechświata. 

 

Wikipedia wymiata ale nie jako pewne źródło wiedzy naukowej.

Nie jest to może tak kompletnie niewiarygodne źródło jak VAERS ale podawanie Wikipedii, jako źródła w pracy naukowej...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nic nie stoi na przeszkodzie żeby poszukać sobie samemu informacji o eksperymencie Bostica. Ktoś bardziej zdeterminowany na pewno znajdzie jakiś artykuł w prasie fachowej czy jakieś opracowanie. 

Elektryczny kosmos jest niezręcznym semantycznym sformułowaniem, bo matematyczną podstawą tej hipotezy są równia Maxwella, co sugeruje trafniejsze określenie: elektromagnetyczny wszechświat. Niestety lansowany przez laików nowy elektryczny światopogląd jest więcej niż pewnym uproszczeniem, wynikającym z braku zrozumienia aktualnie egzystujących teorii kosmologicznych oraz co najważniejsze, prób stworzenia jednolitej teorii pola, unifikującej wszystkie występujące rodzaje oddziaływań, rozumianych jako manifestację jednej wszechsiły.

Dotychczas udało się teoretycznie połączyć kilka oddziaływań oraz uzasadnić empirycznie ich założenia, czyli siły oddziaływania elektromagnetycznego i słabego (odpowiedzialnego za radioaktywność), oraz słabe i silne (odpowiedzialne za wiązania atomowe, cos w rodzaju kleju atomowego). Stąd, jak łatwo zauważyć można śmiało napisać, że trzy rodzaje oddziaływań jest niczym innym jak manifestacją jednej elektromagnetycznej siły.  Zatem elektromagnetyczne widzenie świata jest nadzwyczaj akuratne.

Ostatnim niezdobytym bastionem jest grawitacja, której nie udało się połączyć z niczym znanym. Ale w nowej teorii Erica Verlinde grawitacja powstaje jako efekt różnicy w koncentracji informacji w pustej przestrzeni między masą a jej otoczeniem. Teoria nie rozpatruje grawitacji, jako fundamentalnej siły, lecz jako efekt działającego prawa termodynamiki, czyli ze statystycznej tendencji całego układu do zwiększania entropii. Każda zmiana entropii, podczas przemieszczania się materii, przybiera formę grawitacji. Innymi słowy, wg teorii Verlinde, grawitacja jako fundamentalne oddziaływanie nie istnieje, jest pojęciem pozornym. 

Zatem można postawić śmiała tezę, bazując na prawach termodynamiki i założeniach Verlinde o zwiększaniu się siły grawitacji na wskutek zwiększania ilości informacji w miejscach, gdzie istnieje życie, zatem powstaje pytanie, czy czarne dziury nie są źródłem nieskończenie wielkiej grawitacji? Hm, a może nieskończenie wielkiej zawartości informacji? 

Ostatnie pytanie, kiedy zawartość informacji rośnie w czasie? Gdy pojawi sie inteligentne życie|? 

 

@kiwo00:

Wallace Thornhill przed uderzeniem sondy space impact przewidział zdarzenia, które były oczywiście niewiarygodne dla naukowców NASA

Thornhill twierdzi, że przewidział wyładowanie elektryczne od komety do młotka, nigdzie natomiast nie ma na ten temat danych sprzed eksperymentu. Jedyne informacje jakie z jego strony mamy, to wypowiedź po eksperymencie. Dlatego potrzebny jest model – z nim moglibyśmy bez problemu sami sprawdzić, czy Thornhill mówił prawdę o tym, że przewidział, czy też nie.

“Nielubienie” matematyki, modeli, przez praktyków? Sam jestem praktykiem, co prawda w całkiem innej dziedzinie, ale uwielbiam modele: pozwalają mi usystematyzować i uogólnić wyniki doświadczeń i testów na próbkach oraz przewidywać wyniki przy zmianie założeń. Na tym polega praktyczna nauka. Natomiast panowie od EU często odwołują się do “prostych obliczeń” , “podstawowych równań” i innych tego typu rzeczy, których nie pokazują. To nie jest kwestia kasy, gdyby tak było, żaden z nich nie zajmowałby się tą teorią – w końcu idea elektrycznego kosmosu pojawiła się dobre czterdzieści lat temu i kilku ludzi poświęciło jej życia. Doświadczenia? Clue, czyli doświadczenia na plazmie i tak przeprowadzają, a sondy, czujniki i inne takie i tak wysyłane są w kosmos. Wyniki publikuje się często na zasadach otwartego dostępu. OK, ze sporym opóźnieniem, ale jednak. I, błagam, nie pisz mi tutaj o filmikach NASA na YT, bo w kontekście poważnej nauki brzmi to co najmniej zabawnie. :)

Problem leży gdzieś indziej – oni wolą mówić o zasilanych elektrycznie gwiazdach, ścieżkach plazmy w kosmosie, elektromagnetycznych podstawach grawitacji, nie potrafią natomiast złożyć tego do kupy w sensowną całość, usystematyzować i pokazać światu, mówiąc: “Patrzcie, zrobiliśmy, matematyka działa, teoria jest prawdopodobna”. Tymczasem dostajemy jakieś zlepki, kawałki i ochłapy szczegółów, bez trzymającego się całości widoku ogólnego.

Powyższe nie zmienia faktu, że teorię elektrycznego kosmosu lubię. Po prostu nie uważam jej za wiarygodną.

Nowa Fantastyka