- Hydepark: Kubuś puchatek

Hydepark:

filmy i seriale

Kubuś puchatek

Naszła mnie dziś (niespodziewanie) refleksja na temat:

Kubusia Puchatka.

A dokładnie postaci występujących w tej kreskówce.

Chodzi mi o to, że odbiegają znacznie od kanonu filmów dla dzieci.

Przyjrzyjmy się bliżej każdej z postaci:

 

Kubuś Puchatek – sympatyczny, głupiutki miś przepadający za miodkiem. Co w nim takiego nietuzinkowego? Rola jaką odgrywa. Najmniej rozgarnięta z postaci jest... Głównym bohaterem!

Tego się nie robi. Osioł ze “Shreka” był towarzyszem “bohatera”, król Julian z  “Madaskaru” był kumplem lwa Alexa i całej paczki...

Odważny krok przydzielenia “ciężaru” całego serialu (można tak tytułować kreskówki?) głupiutkiemu misiowi.

“Jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałbym żyć sto lat minus jeden dzień, abym nie musiał żyć ani jednego dnia, bez ciebie.”

 

Prosiaczek – Oto i całe zaprzeczenie Kubusia. Jego alter ego, Puchatek to nieobliczalny Mr. Hyde, a prosiaczek to stateczny dr. Jekkyl;) Rozsądny, nieśmiały i strachliwy. Kolejna postać budząca sympatię. Co w niej osobliwego? Walka ze stereotypami. Prosiaczek – gruby, nienażarty, bez manier. A tu? Całkowite zaprzeczenie tego. Szczupły, malutki, chudziutki, uprzejmy.

 

 

Tygrysek – Pozornie typowa postać komediowa, mająca rozbawić widza. Dlaczego pozornie? Chodzi o jego kwestie dialogowe. Powstało już sporo stron z cytatami z Puchatka, gdzie prym wiedzie nie kto inny jak sam tygrysek. Teksty wydają się “głupiutkie”, ale nie żadko są... Metaforami(!), aluzjami do życia, w niezwykle trafny sposób drwiące sobie z naszego sposobu życia i postrzegania świata. Ot, pierwszy lepszy:

“Mój wynalazek został wynaleziony.”

Albo:

O drabinie: “Przyniosłem, przyciąłem, przybiłem.”

O żonglerce: “Nauczyłem się tego korespondencyjnie.”

Muszę tutaj także podać mój ulubiony tygryska cytat, którym zwracam się do mojej dziewczyny:

“Pobrykamy?”;)

 

Królik – pedant, formalista, pracowity, odpowiedzialny gospodarz. W końcu jakaś “nie typowo komediowa” postać. Odniosłem wrażenie, że zrobiona na przekór, tak stereotypowa, że aż wyśmiewająca te stereotypy.

Cytatu brak:(

 

Kłapouchy  – mój ulubieniec:) melancholijny, ospały, bez życia, w ciągłej olbrzymiej depresji.

“Kiedy spytają cię jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale.”

 

Postaci jest jeszcze kilka, ale ale zauważyłem, że zbyt długich postów nikt nie czyta...

 

Pominąłem Krzysia, ale umyślnie. Mam na jego temat osobną refleksję, choć może mało odkrywczą:

 

Wydaje mi się, że cały stu milowy las jest... Jest światem z wyobraźni Krzysia, a Puchatek i przyjaciele to tylko pluszaki chłopca, które “ożywają”, gdy się nimi bawi. W takim bądz razie, gdy Krzyś dorośnie świat z wyobraźni zniknie wraz z... jego mieszkańcami. Ma to chyba być puenta życia, że z wiekim porzucamy to co kiedyś było dla nas ważne. Ja tak to odczytuję.

 

Na koniec zapytacie, ale po co taki temat na forum “NF”?

Zaskoczę was, bo odpowiem:

Forum zrzesza ogromną liczbę początkujących autorów, a ten temat może uświadomi was, że nawet pozornie płytko skonstruowane postaci mogą mieć to “coś”. Nieraz nie trzeba wypisywać sobie szczegółowej biografi swojego bohatera, zadbać o wyjaśnienie wszystkich jego pobudek, czy czy z najdrobniejszymi szczegółami opisywać jego wygląd, by zjednał sobie czytelnika.

 

Ja mam 24 lata:  lubię Puchatka!

Dzisiaj oglądam go już “bardziej dojrzałym” okiem i... Bawi mnie, chyba lepiej niż kiedyś.

 

Na koniec:

“ – A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę. – Co wtedy?

 – Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten ktoś nigdy nie znika, tylko siedzi gdzieś i czeka na ciebie.” – oto i aluzja do mojej Krzysiowej refleksji;)

 

Pozdrawiam i brykajcie szczęśliwi:)

Komentarze

obserwuj

Puchatek płytki? No proszę Cię, na studiach, na początku każdego wykładu pani profesor podawała nam cytat z Kubusia, który podobno idealnie oddawał przesłanie danego tematu. Także ten miś, to nie byle jaki miś!

Brr, egzamin był straszny...

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A Władcę Pierścieni widziałeś? Fajny film. I też postaci niedzisiejsze i jakieś takie książkowe. Dziwne, prawda?

 

A zainteresowanych tym, co się działo z Puchatkiem, gdy Krzyś dorósł, odsyłam do szorta naszego portalowego kolegi terebki “To już nie jest ten las, co niegdyś” (SFFiH, numer z lutego 2011).

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

No, proszę. Po Kubusia sięgają nawet “tęgie głowy”, a innych inspiruje twórczo. 

 

Puchatek odmienił oblicze tego świata!:) 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Zbiór neurotycznych postaci z kilkoma klasycznymi problemami ;)

 

“tam na drzeeeewie siedzi ptaszek. albo ryyybka, albo ryyybka!”

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Byłam przekonana, że Kubuś Puchatek jest do czytania, nie do oglądania... ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja tak tylko dodam, że nie trzeba tu wyważać otwartych drzwi. Pierwowzorem postaci Krzysia z powieści (w Twoim poście pojawia się tylko kreskówka, a ani razu nie wspominasz o książce, która jakby nie było była pierwsza – czytałeś?) był autentyczny syn Alana Aleksandra Milne’a, Christopher Robin i jego zabawki ;-) I “Chatka Puchatka” (drugi tom przygód Kubusia) kończy się mniej więcej w taki sposób jak wspominasz – Krzyś odchodzi do dorosłości, zostawiając świat zabawek :( W ogóle ta książka była w dzieciństwie przyczyną moich pierwszych czytelniczych smuteczków spowodowanych tym, że coś się kończy. I później w czasach nastoletnich przeżyłam szok, gdy dowiedziałam się że prawdziwy Krzyś w prawdziwym życiu był z powodu Puchatka bardzo nieszczęśliwy, a książki ojca właściwie zniszczyły mu dzieciństwo.

 

A kreskówki w nowej wersji 3D są tak okropne, że nawet kijem bym telewizora nie włączyła. To już wolę czysto komercyjne filmidła Disneya w stylu “Prosiaczek i przyjaciele” (Tomasz Steciuk podkładający głos pod Prosiaczka to mój Mistrz ;-)

Niom, “Kubuś Puchatek i przyjaciele” to już nie mój poziom abstrakcji.

Ale słuchowisko z 84go to był wypas :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A ja zawsze miałam wrażenie, że Disney zepsuł i sprofanował Puchatka. Zrobił z niego kolorową kurę znoszącą komercyjne jaja. Dlatego z sentymentem wspominam książki, a kreskówek – nie cierpię.

A tak przy okazji – słyszeliście o Fredzi Phi-Phi? :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

@Dreammy, w dzieciństwie Kubusia nie czytałem:( Dlatego wspominam tylko o kreskówce. Z dwóch (dla mnie ) istotnych powodów:

 

Primo: Film, ma jednak większą siłę wyrazu. Taka forma jest mniej infantylna niż w postaci książeczki dla dzieci. W mniejszych bólach można wyłapywać z “dziecinnego softu” te uniwersalne wartości, czy doszukiwać się prostych, ale jednak dwuznaczności w żartach tygryska.

 

Secundo: Wiem, że żetelne przedstawienie tematu wymagałoby zapoznania się z oryginałem. Przepraszam, ale nie dałbym dziś rady. Ostatnio wpadła mi w ręce książeczka z dzieciństwa o brygadzie RR. To jest napisane w tak... Brutalnie prosty sposób, że nie podołałem temu zadaniu. Po za tym, nie oszukujmy się, serial trafił do większego grona. 

 

Za to zaskoczyło mnie, że w książce został poruszony temat dorosłego Krzysia. Odważny krok i zastanawiam się, czy właściwy.

 

@dj Jajko. Co do tych neurotycznych postaci z klasycznymi problemami.

Wymień mi inną, typową dobranockę, w której postaci mają takie problemy.

 

A na zakończenie historyjka z mojego życia:

Wracając dzisiaj z roboty jakiś dzieciak powiedział mi... Dzień dobry!

Chyba stary dziad już ze mnie, a tu Kubusiowe refleksje mnie nachodzą.

Eh, trza skończyć z bajeczkami.

I jeszcze na finał gorzka dygresja:

Mój ojciec zawsze na widok mojej kolekcji książek fantasy z kwaśną miną mówi tylko:

“Bajeczki”.

Kurtyna.

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Wymień mi inną, typową dobranockę, w której postaci mają takie problemy.

 

Muminki, Smerfy, Pszczółka Maja – pełna gama neuroz, do wyboru do koloru :-)

 

Primo: Film, ma jednak większą siłę wyrazu. Taka forma jest mniej infantylna niż w postaci książeczki dla dzieci.

 

Aż się za głowę złapałam. Wierz mi, kreskówka Disneya jest dużo bardziej infantylna niż książka Milne’a. I nie porównuj “Kubusia Puchatka” (Puchatka A.A. Milne’a) z jakąś książeczką o brygadzie R.R. autorstwa speca od marketingu dziecięcego. Poza tym sam w swoim poście cytujesz książkę, nawet o tym nie wiedząc. Straszne herezje wypisujesz ;-)

 

Za to zaskoczyło mnie, że w książce został poruszony temat dorosłego Krzysia.

NIe do końca wątek dorosłego Krzysia – raczej dorastającego (Krzyś idzie do szkoły :-)

Książkę cytuję ze wspomnianych... Stronek z Kubusiowymi cytatami:)

 

O, Muminki – genialne! Świat, fabuła, postaci – bez błędne.

 

W wymienionych przez ciebie kreskówkach nie widzę postaci analogicznej do mego ulubieńca – pogrążonego w depresji, ze skrajnie niską samooceną Kłapouchego! Nikt nie zdecydował się na umieszczenie tak zdołowanego bohatera w bajce.

 

Co do książki. Ok, może nie jest infantylna, ale czy jest napisana w “normalny” sposób, czy może jednak tekst, ze względu na odbiorców jest pisany w boleśnie prostej formie?

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

A smerf Ciamajda? Zawsze był przekonany, że się nie uda. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ślepcem byłem:)

Choć chyba nie o taki emocjonalny dół mi chodziło.

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Regulatorzy, Ciamajdzie nic się nigdy nie udaje. To Maruda wszystkiego nie cierpi. ;-)

Toudi z Gumisiów też chyba nie ma zbyt wysokiej samooceny. A Gargamel systematycznie flekuje Klakiera.

 

Edytka: I czy w “Pszczółce Mai” nie było takiej mróweczki, najmniejszej, zawsze ostatniej w szeregu?

Babska logika rządzi!

Finklo, to było tak dawno... Cud boski, że w ogóle przypomniał mi się jakiś niebieski stworek. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Moja chrześnica jest teraz na etapie smerfów. Jak się spotykamy, to muszę udawać właśnie Ciamajdę albo Ważniaka. “Papa Smerf zawsze powtarza...” Dobra, już spadam. ;-)

Babska logika rządzi!

Z Kubusiem wiązała się ulubiona anegdotka mojej polonistki – ja pitolę, jak sobie pomyślę, że ktoś mógł się wychować na przygodach Fredzi Phi-Phi :D

Musiałem “wyguglać” tą ( a może tego;) Fredzię Phi Phi.

 

I nadal nie wiem co o tym myśleć.

Tłumaczenie wprowadziło skrajne zmiany i... to chwalone. Ale czy zmieniono coś więcej prócz imienia Kubusia?

W opisie czytałem, że książka stała się mniej infantylna. Jak to możliwe?

Tłumaczono to, czy pisano na nowo?

Czytał może ktoś?

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Nie no Kłapouchy jest jedyny i niepowtarzalny ;-)

Przez całe życie myślałem, że Fredzia Phi-Phi to nowe tłumaczenie Pipi Longstrum angry

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To była Fizia Pończoszanka. ;-)

Babska logika rządzi!

Puchatek jest znakomity, co racja, to racja :)

Też mam tak, że znacznie bardziej podobał mi się po niedawnym odświeżeniu (audio – czytane przez Pana Gajosa) niż kiedyś. Nie dziwię się pani profesor, ze cytatami zaczynała wykłady.

Ja tam najbardziej lubię ten oklepany:

Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. 

Czy to nie genialne? :)

Pan Wysokiego Domu

  1. Wszyscy ludzie są śmiertelni.
  2. Wszyscy Grecy są ludźmi.
  3. Zatem wszyscy Grecy są śmiertelni.

Podstawy logiki Arystotelesa.

Kubuś to chyba współczesne wcielenie tego filozofa ;)

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Nowa Fantastyka