Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 05/19

Przemysław Pawełek

PRZYGODY CZERWONEGO DIABŁA

 

Ćwierć wieku temu ukazał się pierwszy zeszyt krótkiej serii „Hellboy: Nasienie Zniszczenia”. Nie zanosiło się wtedy na oszałamiający sukces, jednak okazało się, że był on tej serii pisany i przyczyniły się do niego właśnie te czynniki, które pierwotnie budziły wątpliwości.

 

Marta Sobiecka

OPOWIADANIE NA EKRANIE

 

„Miłość, śmierć i roboty” to seria osiemnastu krótkometrażowych animacji dedykowanych dorosłemu widzowi. Filmy prezentowane przez Netflixa łączy wulgarny język, nagość oraz przemoc. Nie dajcie się jednak zwieść – nagi biust to nie wszystko, co ma do zaoferowania antologia.

 

Marcin Knyszyński

MAD MAX ‒ NIE JEDZIESZ, NIE ŻYJESZ

 

40 lat temu do australijskich kin wszedł „Mad Max”. Wywarł wielki wpływ na kino akcji nadchodzących lat 80. i mimo mankamentów scenariusza, aktorstwa i realizacji zasłużenie osiągnął miano kultowego. Film ten, wraz ze swoimi dwiema kontynuacjami, zapoczątkował pewną stylistykę w kinie postapokaliptycznym – choć już wówczas nie był pionierem gatunku. W 2015 roku do kin trafiła czwarta część i okazała się godną kontynuacją założeń i estetyki legendy.

 

Witold Vargas

UPADŁE ANIOŁY

 

Bohaterowie legend to ludzie wielu cnót i… nie mniejszej liczby chorób psychicznych. Każdy szanujący się bohater miał nierówno pod sufitem.

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

POLSKI EDISON ZADZIWIA AMERYKANÓW

czyli telewizja z lamusa

 

Internet, elektryczne i autonomiczne samochody, smartfony i kroczące roboty – XXI wiek jawi się wam jako czas nowoczesności i przełomowych wynalazków? Może macie rację, a może to po prostu marketingowe bajeczki wielkich technologicznych koncernów?

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Michaela Swanwicka i Łukasza Malinowskiego;

– dwie strony przygód Lila i Puta;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

Komentarze

obserwuj

Pierwszy? Prenumerata nawaliła?

 

Ufff, w majowym numerze „Nowej Fantastyki” koniec eksperymentów! Mam nadzieję, że na dłużej.

Opowiadania jak pan Bóg przykazał – fantastyczne, powiedziałbym nawet: oldskulowe. I dobrze!

 

No to od razu byka za rogi.

„Garncarska igraszka” Łukasza Malinowskiego – ciekawe, tylko… Jak zwykle jestem za głupi, by stwierdzić, co „poeta miał na myśli”. O czym właściwie jest to opowiadanie? O średniowiecznej obyczajowości? Kim jest Garncarz? Bogiem? Itd. itp. Nie zrozumiałem i tyle. Drażniła mnie jedna rzecz – niekonsekwentna stylizacja. Jeśli już ktoś chce tak tekst postarzyć, że zamiast „i” wkłada „y”, to niechże to robi konsekwentnie. Bo raz jest tak, a raz tak, bez żadnego ładu.

Mimo mojego marudzenia – czytało się wcale nieźle.

„Kot Baskerville’a” Krzysztofa Rewiuka (cobolda) – no, to się czytało wyśmienicie. Liczba nawiązań, intertekstualnych „mrugnięć okiem” na centymetr kwadratowy tekstu zawstydziłaby nawet zgrzybiałych bibliotekarzy. To się czyta, i to świetnie! Ale… No właśnie, ale. Sama wymowa tekstu, jego zakończenie… Bohater mocą literatury przekracza granice opisanego świata. Hm, było już setki razy. Ale to tylko łyżeczka dziegciu do beczki miodu, bo to dobrze napisane opowiadanie po prostu.

Aha, opowiadania w „FWS” nie czytałem, być może dlatego coś mi umyka.

„Nożem i widelcem” Beatrycze Nowickiej – to jest fantastyka? No bardzo, ale to bardzo naciągana. Lubię kryminały/thrillery, to niech będzie. Całkiem przyjemny tekst, ale mało odkrywczy. Taka „literatura wagonowa”. W sam raz dla zabicia czasu w majówkę.

„Modelka Crispina” Maxa Gladstone’a – bardzo lovecraftowskie. I tu właściwie mógłbym skończyć. Ale dodam jeszcze, że takie opowiadania właściwie sposobem opowiadania, stylem stoją. A ten tekst porządny, acz nie wybitny. Daje radę.

„Konik z Dalarny” Michaela Swanwicka – kolejny recykling. Czyli świat po apokalipsie, z walką SI w tle. Całkiem całkiem, choć było już po wielekroć.

„Zamówienie na steki” Viny Jie-Min Prasad (o ile Vina to imię, co u Azjatów nie jest takie oczywiste) – dla mnie opowiadanie numeru! I właściwie nie wiem czemu… Fabuła prosta jak linia EKG umrzyka, w tematach z „Poradnika hodowcy bydła” też nie gustuję, a jednak… Taka bliska fantastyka, zwracająca uwagę na szczególiki nieoczywiste, bardzo mi się! No po prostu fajniste to!

 

I tak gładko przechodzę do publicystyki.

A w niej: mała obniżka formy Vargasa, ciekawe artykuły o „Mad Maxie” i „Love, Death And Robots” (co ciekawe, jednym z filmików, który najbardziej zapadł mi w pamięć, był ten od Platige Image; umią chłopaki w te klocki :P).

Ciekawie Kosik (ostatnio coraz fajniej pisze, moim zdaniem). Kołodziejczak o komiksach jakby wspominał moją młodość. Zaczynaliśmy od tych samych komiksów, z tym, że na prowincji nastała później posucha i komiksy nie stały się moją miłością.

Odnotuję jeszcze recenzję wznowienia jednej z moich ulubionych książek – „Kwiatów dla Algernona” Daniela Keyesa. Dla fantasty lektura obowiązkowa!

 

Literówek – 14. Trochę mnie też ukłuł archaiczny, „stoliczny Seul”.

PS. I coś specjalnie dla Stopki Redakcyjnej: „przychodzi Stopka do lekarza, a lekarz też zecer”.

Kurtyna!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Na razie jestem po przeczytaniu publicystyki i muszę stwierdzić, że felieton Kosika bardzo mi się nie podobał. Opis sytuacji powiązany z błędną tezą, którą obala – to ma być dowód na to, że ludzie nie myślą.

Zacznijmy od tego, że w moim przekonaniu typowy Kowalski nie wspominałby, że u nas emeryci biedni bo pieniądze idą na “diety poselskie”. Bardziej “politycy nas okradają i huśtają się na zagranicznych wczasach” – i tu już obliczenia nie były by takie proste. Dodatkowo autor sam przyznał, że nie bierze pod uwagę wydatków kancelarii (ja bym jeszcze dorzucił biura poselskie) które generują pokaźne koszta. No i mowa o posłach, a co z senatorami i rządem? A prezydent?

Upraszczanie modelu do prostej 5-minutowej matematyki kiepsko koresponduje z dalszą tezą – bo ludziom się myśleć nie chce. Może nie chce, bo wszystko zbyt uproszczone (taka luźna myśl).

Najśmieszniejsze jest jednak to, że powód, dlaczego emeryci nie chodzą na kawę autor podał już na początku tekstu – bo jest o połowę tańsza. Zgaduję, że nie jest to jedyny produkt tańszy niż w Polsce. A pośrednio za ceny (przez podatki) odpowiadają politycy – czyli jednak generują o wiele większe koszta niż 30 groszy.

Na marginesie autor jest bardzo optymistyczny co do naszej demografii – 40 milionów Polaków to było 2 dekady temu. Obecni szacuje się tę liczbę na 38 milionów.

P.S. A poza powyższym zgadzam się z  tez,a, że ludzie w większości nie myślą :P

Po prozie polskiej – jest nieźle.

“Garncarska igraszka” ciekawa i wciągająca. “Kota…” pochwaliłem już w temacie autora. “Nożem i widelcem”… tu mam mały problem. To tekst, w którym nie zauważyłem ani grama fantastki. Sam tekst dobry, choć cały czas czekałem na twist, który przemieni to opowiadanie w fantastykę.

PUBLICYSTYKA

 

Znowu brakuje (i to bardzo!) Wattsa. Szkoda.

 

Tekst Tomka Kołodziejczaka… Hm, lubię jego artykuły, ale tym razem nie wiem co chciał osiągnąć. Felieton to nie jest. Przybliżenie historii komiksu tez nie bardzo. Raczej taki test, kto skojarzy tytuły, a kto nie. Bo ani ciekawostek dla tych, którzy skojarzą, ani jakiegoś  przybliżenia dla tych, którzy nie kojarzą.

 

Felieton Kosika – porusza problem uproszczeń tylko po to, by natychmiast samemu w ten problem wpaść (bo co z tego, ze jakaś suma podzielona na liczbę obywateli jest mała, jeśli takich dzielonych sum jest znacznie więcej). Poruszony temat ciekawy, ale moim zdaniem znowu mu nie wyszło (choć jak widzę Staruch ma odmienne zdanie, możliwe, że jestem uprzedzony po iluś uproszczeniach, jakie nagminnie wpadają w felietony RK – cały czas podkreślając, ze równolegle bardzo cenię lekturę jego opowiadań). I żeby nie było czarno-biało… Uważam, że pewne kwoty dla osób z dostępem do ważnych informacji (ministrowie, zarząd spółek o strategicznym znaczeniu itp.) są istotne, chociażby ze względów szeroko pojętego bezpieczeństwa, ale do jasnej cholery, wypadałoby czytelnika traktować jako istotę inteligentną i nie stosować argumentacji na poziomie internetowego komentarza z przypadkowego forum.

Ogólnie naprawdę marzy mi się, żeby RK wykorzystywał tę kolumnę do publikowania szortów, zamiast do barowych dyskusji.

 

Marek Starosta – tu już dobrze. Ciekawy problem opisuje, nawet bardzo ciekawy. Szkoda, ze zabrakło informacji jak dokładnie te systemy działają. Ostrzegają z daleka, czy po przekroczeniu określonej linii? Bo jeśli z daleka, to powstaje ciekawy problem, gdy w ramach chronienia osób zapatrzonych w telefon, jednocześnie atakuje się zmysły osób z sensory overloaded – a tych aż tak mało znowu nie ma (choć dużo mniej niż tych od smartphonów).

 

“Opowiadania na ekranie” – ciekawe podejście do recenzji. Bo niby tekst skupiony na “Love, Death + Robots”, a jednak bardzo dużo dygresji, ciekawostek i podpowiedzi co do innych krótkich animacji.

 

OPOWIADANIA

 

“Garncarska igraszka” – mogło być dobrze, gdyby skompresować do połowy długości. Mniej wody, więcej emocji i treści, a efekt byłby ciekawy. Zamiast tego tekst wyszedł “niby dobry warsztatowo, a przegadany”. Ten autor potrafi lepiej.

 

“Kot Baskerville’a” – znając teksty Cobolda z portalu oczekiwałem czegoś, co mocno bazuje na emocji i zamyśleniu, nastroju, atmosferze. Nie dostałem tego, a szukałem do końca. Zamiast tego do druku trafiło opowiadanie, które zawiera mnóstwo fragmentów, które z czystym sumieniem można skrócić i detektywa, który nagle  znajduje rozwiązanie nie pasujące do konwencji tekstu (hm, lubię skakanie po konwencji, ale tu nie wyszło). Tu, na forum, Cobold publikuje bardzo dobre teksty. Ten z bieżącego numeru NF jest zwykły, spokojny, momentami rozwlekły. Emocji brakło, nastroju brakło. tytuł też obiecywał więcej i przekorniej.

Słyszałem, że ten tekst w połączeniu z jego kontynuacją  wygląda lepiej… Nie wiem, bo nie czytałem. Natomiast zdecydowanie z teksów Cobolda było co wybierać, więc można było wybrać coś o wiele, wiele lepszego.

 

“Nożem i widelcem” – bardzo dobre opowiadanie, z sygnałem jakiejś głębszej tajemnicy. Fantastyki tu nie ma, horroru nie ma, jest sygnał thrillera w tle. Ale czyta się dobrze, wiec to dobra równowaga dla reszty tekstów polskich z tego numeru. Brak fantastyki mi nie przeszkadza.

 

“Modelka Crispina” – oooo, to jest solidny kawał horroru, klimatu, czegoś budzącego niepokój. Bardzo dobry tekst, najlepszy w tym numerze.

 

“Konik z Dalarny” – dość ciekawe, nietypowe podejście do postapokalipsy i do roli SI. Sam tekst wyszedł średniawo, w dodatku z dziurami logicznymi, ale wydaje mi się, że dokładnie ten sam pomysł dałoby się zrealizować dużo mocniej.

 

“Zamówienie na steki” – solidnie, ciekawie, nawiązujące do różnych procesów społecznych, i gospodarczych. Świetnie się czytało. Końcówka mogła być trochę dokręcona (bez zmiany fabuły, raczej pod względem sposobu opisania), ale mimo to w połączeniu z “Modelką Crispina” ten tekst mocno winduje numer w górę.

 

Wilku, dziękuję za opinię.

Biorę ją sobie do serca.

A wybierać nie bardzo było z czego, bo teksty z portalu są dla NF spalone. Pozostaje tylko pisać nowe ;)

A wybierać nie bardzo było z czego, bo teksty z portalu są dla NF spalone. Pozostaje tylko pisać nowe ;)

Wyraziłem się nieprecyzyjnie :-) Zwyczajnie założyłem w ciemno (całkiem możliwe, że błędnie), że pewnie w przeszłości wysyłałeś do NF więcej opowiadań (tych, które przepadły), a trafiło akurat na to :-)

 

Pudło, Wilku.

Moja wina, nie dałem _mc_ wyboru ;)

Obiecuję się poprawić.

Nowa Fantastyka