Profil użytkownika

“Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń – wzruszenie ramion”. Nie ma sensu się na mnie gniewać. W końcu wygrywa ten wilk, którego karmisz.

 

Jestem absolwentką filozofii, etyki, bezpieczeństwa, doktorantką filozofii (zajmuję się filozofią SF, analizą twórczości Lema, feminizmem, filozofią analityczną, chrześcijańską, życia, postmodernizmem, nihilizmem, etyką, estetyką, prawami człowieka i zwierząt, ideami filozofii greckiej, racjonalizmem, deizmem, religioznawstwem, kulturoznawstwem, psychoanalizą, antropologią filozoficzną i nie tylko). Wciąż poszerzam znajomość poprawnej polszczyzny. W tym roku mam swój debiut SF. Nałogowo tworzę światy. Jeśli potrzebna ci porada do tekstu – dajesz ;)

 

blog główny: http://najpiekniejszarzeczswiata.blogspot.com 

fejs: http://facebook.com/c21h23no5.enazet 

profil autorski: https://www.facebook.com/planszakala 

praca magisterska o Lemie:  http://solaris.lem.pl/o-lemie/teksty-o-lemie/prace-dyplomowe/magdalena-swierczek 

drugie miejsce w Świetlnym 2014: http://www.woak.bialystok.pl/Default.aspx?pid=95&aiid=6344 

wiersze: http://wilczetesknoty.blogspot.com 

urbex: http://pustaperspektywa.blogspot.com 

Smoko z moim artykułem o Frankensteinie: http://krakowskiesmoki.historiavita.pl/smokopolitan/czwarty-numer/ 

artykuł o bogach Lema w tutejszej publicystyce: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842703 

Pan Snów – wpisz to w google + moje nazwisko

Artykuł “Lemowskie przewidywania a czasy obecne” ukazał się w NF 10/2016.

Wojtek M. nagrał dwa opowiadania z profilu, można ich posłuchać na: http://pliki.majselbaum.pl/index.php?dir=FANTASTYKA/ 

Warto przeczytać zwycięskie teksty z tutejszych konkursów: “Czarnobyl cię kocha, biorobocie”, “Most na rzece Chan”.

Będziemy ze Skonecznym i Mechaniszkinem w antologii CF! Linku na razie nie ma, ale i tak jest zaj...

Artykuł Naukowy o języku w nr 15 Zeszytów Humanistycznych Doktorantów UJ: http://www.doktoranci.uj.edu.pl/zeszyty/nauki-humanistyczne 


komentarze: 2975, w dziale opowiadań: 1914, opowiadania: 516

Ostatnie sto komentarzy

Pierwsza część to taki słowotok, trochę akcji, trochę filozofowania, trochę prób szokowania, ale właściwie nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało, bo jeśli pominąć mało zgrabne wyłamanie się z form, jest tu wiele całkiem czystych emocji. Ta różnica w narracjach między pierwszą a drugą częścią zgrzyta; gdyby pierwsza część też miała bardziej zwartą fabułę i akcję, a przeżycia bohatera zostałyby zwięźlej ujęte w odpowiednich ku temu miejscach, na pewno tekst byłby łatwiejszy w odbiorze.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeczytałam, ale zupełnie nie mam o opowiadaniu zdania. Chyba mam tak jak Reg ;<

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dziękuję wam po stokroć, pomogliście mi sklecić finał książki. Jeszcze będę to komuś musiała podstawić pod nos, ale to już jak wyszlifuję. Podrzucę któremuś z was fragment opisujący system, jak już będzie ładny ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dzięki, wiedziałam, że gdzieś może mi się zdarzyć skucha, taki tu ogrom tekstów. Już poprawione.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zostawić was samych na weekend, to zaraz się zwali stos nominacji i zrobi afera :P Mniemam, że udało mi się wszystko zliczyć:

 

 

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown – 9/5 + 1,5 TAK (Deirdriu, belhaj, NoWhereMan) = nominacja

gravel – Mihi et igni – 4/5 + ½ TAK (MrB)

Bellatrix – Encephalodus path y – 10/5 + 1,5 TAK (Count, MrB, NoWhereMan) = nominacja

zrywoslaw – Wanda, córka Kraka – 3/5 + ½ TAK (MrB)

Finkla – Cena magii – 1/5

PożeraczBułek – W przyrodzie nic nie ginie – 6/5 + 1 TAK (NoWhereMan, Foloin) = nominacja

Jacek jarecki – Fantastyczna wiadomość – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

Michał Pe – Portret Anny Hals – 3/5 + ½ TAK (NoWehreMan)

 

Nominacje Loży:

 

Michał Pe – Portret Anny Hals (Finkla)

gravel – Mihi et igni (śniąca)

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown (Finkla)

Wicked G – Agnerim (Naz)

Bellatrix – Encephalodus path y (Finkla)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

A jeśli chcielibyśmy rozłożyć tekstury, postacie i animacje na “atomy”? :P Co w grze będzie zamiast atomów, co zamiast praw natury? 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Załóżmy, że jesteśmy wewnątrz gry komputerowej i chcemy opisać strukturę naszego świata. Będziemy mówić o algorytmach, o czym jeszcze?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Bezwstydne chwalipięty… :P Nic, tylko mi błyska bez przerwy ta gwiazdka od sukcesów! Gratulacje dla wszystkich :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nadrabiam komentarz! Tak, miałam nadzieję, że machnę je w jeden wieczór po wyjeździe, a tu okazuje się, że przeglądam sobie z lubością opowiadania jak sroka swoje błyskotki, i klecę te komentarze godzinami, świetnie się przy tym odprężając…

 

Można by powiedzieć, że to klasyczne SF, że to klasa sama w sobie, ale użyłam tego sformułowania wobec Słowika, a wasze opowiadania są zupełnie inne. Określę więc to inaczej: oto jest utrzymana w klasycznym duchu historia, poprowadzona w sposób najbardziej ze wszystkich opowiadań konkursowych płynnie i ściśle, jakby łącząc w sobie nienaganne umiejętności naukowca i prozaika. Postaci skrojone bajecznie, grały to opowiadanie jak instrumenty wygrywają melodię. Na moje oko stworzyłaś całkiem niezły scenariusz do filmu, filmu w którym obrazy, np. wyłaniające się nagle z głębin obcego oceanu ciało, byłyby porażające. I najfajniejsze dla mnie jest to, że ta cała intryga, ta cała historia zdaje się mieć na celu znacznie więcej niż oczarowanie/przerażenie historią pierwszego kontaktu. Widać tu inteligentną, solidną, sciento-filozoficzną refleksję. To nie byłby hollywodzki film, który karmiłby tłum, tylko ten ze znacznie bardziej wysublimowanego i nieskończenie lepszego rodzaju – dla wymagającego, bystrego odbiorcy, który znalazłby tutaj ucztę. Na jakiejś złodziejskiej stronie byłby pełen komentarzy: nuuuuuda, szkoda oglądać, a te komentarze zostałyby poprzetykane kilkoma: majstersztyk, dla koneserów.

Ciekawe skojarzenie Counta z “Kulą”, owszem, tutaj też czuć wysublimowaną tajemnicę.

Momentami opowiadanie wydało mi się jednak odrobinę przegadane, a może nie przegadane, tylko gdzieniegdzie akcja się rozciągnęła, tudzież rozwodniła – klimat mi trochę umykał. Zarzuty NoWhereMana bardzo na miejscu, ale i jego uwaga, że to ledwie łyżka czegoś gorzkiego, też się zgadza (grrr, przy okazji zobaczyłam komentarz Słowika i zdanie “Ten konkurs jest genialny” ;_;). Czy jest tu najsolidniejsza warstwa naukowa? Bardzo możliwe, ale jednak te nieocenione plusy równoważy mi brak pewnej magii, oczarowania, jakim uraczono mnie w innym opowiadaniach. Nie wywróciło to opowiadanie mojego życia na moment do góry nogami, mimo że jest jak obraz, który się widzi i który podciąga poprzeczkę dla sztuki. No i limit, niestety, musiałam brać to pod uwagę. A jednak u mnie w zestawieniu dzieliłaś trzecie miejsce z Wickedem G. A wasze opowiadania są jak ogień i woda – ty opowiadasz coś, co w mojej głowie naprawdę się zdarzyło (bo tak solidnie naukowo było opisane), a Wicked coś, co cholernie chciałabym, żeby się przydarzyło. W kilku opowiadaniach warstwa riserczowa pociągnęła za sobą bijące serce nowego świata – a tutaj pozostałam z niezgłębioną otchłanią, z pewną oschłością wobec literki F. Musnęłaś mnie czymś, wielką tajemnicą, i zostawiłaś tylko z muśnięciem. A ja lubię młoty walące w łeb, lubię widowiskowe tańce S z F, chociaż głupia byłabym, gdybym nie doceniła twojego tekstu :) Tekst z ewidentną szansą na pierwsze miejsce – ale limit, ale twardzi, piekielnie waleczni rywale, ale zróżnicowane jury.

Jakby ktoś zapytał: jak zrobić risercz? – przysłałabym go tutaj, i jeszcze powiedziałabym mu: uważaj, bo masz do czynienia ze świetnym połączeniem beletrystyki i nauki. Wielkie dzięki za ten tekst. Wręcz przerósł moje oczekiwania pod względem pracy.  Co do powieści – o tak, zgadzam się z mężem :P Książka, a potem film!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ech, te niesforne przecinki…

 

los oszczędził Florianowi wysłuchania, choć jednego treningu żoninego śmiechu.

Przesypiała noc, w pozycji, w jakiej zasnęła.

z siedmioletnim synkiem, jako tym całym barankiem.

nawet dla laika jest wystarczającym powodem(+,) by uznać ludzkie ciało za martwe.

z zainteresowaniem zaczął oglądać, przyniesionego przez Aldonę policyjnego misia.

– Kłopoty innych, to twoja specjalność

upstrzony tabliczkami ostrzegającymi potencjalnych intruzów, przed biegającymi swobodnie groźnymi psami.

gdy po czwartym dzwonku, odezwał się głos, faktycznie pobrzmiewający wschodnim zaśpiewem.

Uśmiechnął się pod wąsem.  (+ – ) Sześć jest, a jakby ze dwa tuziny. Teraz śpią, ale wieczorami, a nocą…

kupione przez Ewę tremo, miało fantastyczne odbicie.

Pawełek z tajemniczą miną, gorszy jest nawet od zagniewanego Pawła – uznał Florian i ziewnął

co może wnieść do obecnego śledztwa, poza zamieszaniem,

mogły być powodem(+,) dla którego zamiast w pałacyku, mieszkali w bloku.

Jedno, pochodziło chyba z legitymacji

a potem, może dla odmiany(+,) wyskoczy przez okno. ← albo tak, albo w ogóle bez przecinków

Mów(+,) człowieku(+,) po ludzku!

Co tu robisz(+?), tTo najście

Przede wszystkim, siebie zabijasz, nie dziecko

a co bez mojej pomocy, może sprawić,

 

 

Podobają mi się stylistycznie wypowiedzi Pawełka, generalnie dialogi nie dość, że naturalne, to jeszcze z charakterną nutą. Ładny, oszczędny i sugestywny opis współżycia przed lustrem – wbrew pozorom na takich scenach można bardzo łatwo polec, a tobie wyszło z elegancją. Ewa – świetnie skrojona postać, a i stosunki bohater – ona bardzo ciekawie zarysowane. Ale jakoś mnie cała historia nie przekonała, wszystko zdało mi się wtórne, a rozmowa z wampirem takim pójściem na łatwiznę. Ale na klik biblioteczny opowiadanie z pewnością zasługuje, porządnie napisane, koncept jest, czytało mi się bez bólu, choć niestety nie wciągnęło. Może następnym razem :)

Żarcik z żarówką – miodzio ;D 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mówię o tym, że pomoc w samobójstwie jest karalna, zwłaszcza jeśli czerpie się z tego korzyści. Dochodzi korupcja (przekabacenie służb) i najróżniejsze paskudne sprawy. Nie na tym polega oddanie ciała do celów naukowych.

A co do zakończenia, to nagłe przejście od twardej narracji do ezoteryki, w tak niesugerującym finału momencie, zupełnie nie zamknęło mi spraw ani nic nie wyjaśniło ;<

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Autorze drogi, nie podobało mi się ani trochę. IMO infantylnie podciągasz pod absurd głupawy sraczkomedialny (tak nazywam kanały/radia/strony dla idiotów) przekaz o sztuce, o dietach, o feministkach; IMO takie media głównie topią się w fekaliach i nimi też rzucają, i niestety poczułam, jakbym rykoszetem dostała takim pociskiem poprzez kontakt z twoim tekstem.

Sztuka współczesna bywa oszałamiająca i refleksyjna. Widziałam rzeczy, które do teraz sprawiają, że z przejęcia drżą mi ręce. Takie żarty z feministek, sorry, nie śmieszą mnie (a jest sporo śmieszkowych dla mnie), i w ogóle nie obchodzi mnie, czy ktoś rzuci nieśmiertelny DYSTANS. Żarty z diet i wszystkiego pozostałego też nie bardzo, bo po prostu nie odebrałam ich jako inteligentnych. Twój twór to jest IMO właśnie taka "sztuka nowoczesna”, którą piętnujesz, i żałuję, że mam te cholerne zerówki na nosie ;)

Niestety, fantastyki w tym opowiadaniu nie uraczyłam. W ogóle, niczego tu nie uraczyłam, poza podejrzaną wonią. Ostatnio trafił mnie gołąb i czułam się podobnie.

Powiedzcie, że nie zrozumiałam wielkiej sztuki, absurdu albo niewinnego żarciku. Połechtacie mnie, bo jestem z tego dumna. Zresztą, nie musicie nic mówić, bo i tak do opka nie wrócę. Za dużo tych gołębi ostatnio. Ale nie zniechęcam się! Zapominam, jaki tutaj nick się kryje. O, już nie pamiętam.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dobrze że zapytałeś, NoWhereManie, bo inaczej prawdopodobnie bym to przeoczyła. Aktualizuję o nową pozycję i zmieniam siłę twojego głosu na SHADZIOWATEGO na 3 pkt z 1.

Śniąca trafnie przypomniała, że aby siła głosu była ważna, Dyżurny musi wyrobić normę i ostateczne liczenie punktów przypada na piąty dzień kolejnego miesiąca. Przedtem zaznaczane było w podsumowaniach, że punktacja jest podawana “przy założeniu, że Dyżurni wyrobią normę”, ale zrezygnowałam z powielania tej formułki, bo wydaje mi się oczywista i jest uwzględniona w zasadach powyżej. Sprawdzam pod koniec miesiąca, jak tam norma Dyżurnych, i gdyby ktoś głosujący zalegał, błyskam neonem ostrzegawczym ;)

 

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown – 9/5 + 1,5 TAK (Deirdriu, belhaj, NoWhereMan) = nominacja

gravel – Mihi et igni – 4/5 + ½ TAK (MrB)

Bellatrix – Encephalodus path y – 3/5 + ½ TAK (Count) 

zrywoslaw – Wanda, córka Kraka – 3/5 + ½ TAK (MrB)

Finkla – Cena magii – 1/5

PożeraczBułek – W przyrodzie nic nie ginie – 3/5 + ½ TAK (NoWhereMan) 

 

Nominacje Loży:

 

Michał Pe – Portret Anny Hals (Finkla)

gravel – Mihi et igni (śniąca)

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown (Finkla)

Wicked G – Agnerim (Naz)

Bellatrix – Encephalodus path y (Finkla)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jest i mój rodzynek, wybacz, że z komentarzem tyle zwlekania! A to wakacje, a to obowiązki… Ale jestem już i spieszę donieść, że byłam z twojego opowiadania bardzo zadowolona. Wiele potknięć, owszem, już ci to dobitnie i wielokrotnie nakreślono. Ale dla mnie wcale nie było źle.

 

Stworzyłeś świetny klimat, to jest przede wszystkim socjologiczne SF, obrazujące arcyciekawe społeczeństwo i kilka eksperymentów społecznych, których się tutaj dopuściłeś. Podział żywności, kwestia radzenia sobie z jej brakiem, hierarchia społeczna, zachowania tłumu, intrygi polityczne… Jak na twój wiek, takie zabiegi są naprawdę obiecujące – socjologiczne sajfaj to klasa sama w sobie. Motyw wyrzucania zwłok do rzeki jak żywo skojarzył mi się z Dishonored, i ten posmak trupów był bardzo sugestywny dla mojej wyobraźni. Bohaterka ciekawa, zagłębiłeś się w jej życie wewnętrzne z niezłym skutkiem, chociaż czasem schodziłeś na manowce (faktycznie, stanowczo za młodzieżowa ta kobieta) – ale opisywać doznania dojrzałej babki, żyjącej w zarysowanych warunkach, to nie jest prosta sprawa ;) Podjąłeś się na wielu płaszczyznach trudnych zadań, bardzo ambitnie, robiłeś co mogłeś w kwestii naukowej i twoja wizja przyszłości była bardzo plastyczna, mimo że pewne rzeczy się nie zgadzały. Czytało mi się z dużą przyjemnością. Bailout ma rację, uniknąłeś niezręczności we wplataniu naukowych wtrętów w fabułę. Weź pod uwagę, że np. Nimrod całkowicie na tym poległ.

Poza tym przypadł mi do gustu finał i cała ta kosmiczna akcja z dwutlenkiem węgla. Pal licho, że opowiadanie pobiegło w stronę literki F (a miejscami w stronę różnych bzdur); może nie mogłam, z czystym sumieniem, dać ci, Niebieski_kosmito, nagrody, bo miałeś straszliwych rywali, ale za twoją kreatywność, za twoje udane starania chętnie bym cię wyróżniła :) Wziąłeś na bary ogromny ciężar i dałeś radę z nim iść, mimo wszystkich trafnych uwag krytycznych, jakie już uzyskałeś. A te uwagi krytyczne tylko sprawią, że lżej w przyszłości będzie takie ambitne pomysły nieść i czynić je bardziej merytorycznymi oraz poprawnymi. Chcę cię widzieć dalej w takich wyzwaniach! I wcale nie zgrywam dobrej ciotki – nie chce powtarzać tych samych zarzutów, które już były przewałkowane, więc mówię o moich szczerych, pozytywnych doznaniach. A naprawdę płomień mi się w sercu rozpalił, gdy dostałam twoje opowiadanie jako start konkursowy. W twoim wieku to ja miałam wciąż silne znamiona grafomanki… 

 

Dodam jeszcze, że stworzyłeś naturalne, dobre dialogi, dbałeś o zapis, a różne scenki (jak bohaterka słyszy groźbę, jak kłóci się ze staruszką…) – majstersztyki. Forma dziennika mnie przypadła do gustu, udała ci się (przypominam sobie np. Farmę Rogera i jemu udała się znacznie mniej). Nadal doskonale pamiętam fabułę i nadal kojarzy mi się bardzo dobrze. Opowiadań konkursowych przybywało, a ty nadal byłeś dla mnie bardzo ciekawą pozycją. Dziękuję ci, że wziąłeś udział i mam nadzieję, że czerpałeś przyjemność z riserczu i pisania, a beta i późniejsze komentarze były pouczające. I teraz będziesz jeszcze lepszym twórcą :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

po czym wstał i pokierował się do pokoju ← skierował, pokierować to raczej kogoś

 

Ciekawe(+,) co?

 

– Bronisław bardzo Pana podziwiał. Jeszcze zanim wyszła ta Pańska sprawa z gangiem. (+–)Lidia stanęła obok Brańskiego i ze smutkiem wlepiła wzrok w obraz. ← w dialogu nie używamy dużych liter Pan/Pani, to tylko w listach

 

zapalono wszystkie światła na scenie i wszyscy usłyszeli głos konferansjera

 

Sam mnich nie mówił nigdy, skąd dokładnie pochodził, ale ludzie, z którymi zaczynał i którzy znali go z czasów studenckich(+,) dzielili się czasem ciekawostkami z życia artysty.

 

w ekrany rozstawione po obu stronach sceny(+,) pokazujące postać muzyka.

 

łączyły tajemnicze przetworniki z portem jednostki sterującej(+,) umieszczonej za jego plecami.

 

która pozostawała kamienna mimo tak wielu emocji niosących własną muzyką. ← coś tu nie gra. Emocji niesionych muzyką?

 

Raz był mężczyzną(+,) raz kobietą.

 

zmieniających się uczuć(+,) pobudzanych przez delikatne dźwięki muzyki.

 

– Łatwa robota. Powinienem się kurewsko cieszyć – pomyślał Janek na głos.

– Co świętujemy? – zapytał znajomy głos z korytarza.

 

Ubrano go w biały, bawełniany fartuch przewidziany najwidoczniej na gościa o grubszej posturze(+,) toteż wisiał na nim nieelegancko. Prześwitujący czepek chroniący włosy tego samego koloru co płaszcz dodatkowo nadawał całej postaci komiczny wygląd. ← wiadomo, co chroni czepek, a z wstawką o włosach zdanie jest chaotyczne i było ze źle wstawionym przecinkiem

 

Proszę za mną(+.) – Tshabanov wstał

 

Nie wielu ludzi ← niewielu

 

żółto zielonym płynem ← żółtozielonym 

 

jego mózg zostanie zainstalowany do Matrycy Cerberycznej. ← zainstalowany w, nie do?

 

No to jak stoisz z tą sprawą(+,) Janku?

 

– Co Ci odjebało?! – rykną do słuchawki rozwścieczony menadżer muzyka. – Mówiłeś, że tylko chwilowo się źle poczułeś. A może Oni wszyscy mają rację – kontynuował z ironią. – Gazeciarze się nie pomylili i Tobie naprawdę pokręciło się we łbie. Wiem! Wpadnę do Ciebie za chwilę, wezmę lekarza, zapisze Ci jakieś kropelki i wszystko znowu będzie git. ← duża litera Ci, Ciebie itp. zbędna

 

padł nieprzytomny na ziemię(+,) rażony kamieniem w głowę. ← nie wiem, ci kamień może razić

 

 

Dobra, były tu ciekawe elementy – muzyka, matryca, mózgi, jakieś filozoficzno-etyczne rozkminy. Ale nie podobał mi się główny bohater, nijaki i butny, drażniący generalnie, nie kupuję rodzaju samobójstwa – mózg jest cenny, a gość wybiera sobie drastyczny rodzaj śmierci, który może rozwalić mu łeb – i nie kupuję tego, że policjant od razu nie zapuszkował drugiego profesorka za coś takiego. Nie istnieją obecnie zapisy prawne regulujące taki sprawy, a jeśli istnieją w twoim opowiadaniu, powinieneś o nich wspomnieć. Zachachmęcenie głowy z miejsca wypadku?! Za to mnóstwo ludzi poszłoby siedzieć.

Zakończenie jakby z innego opowiadania. Zastanów się jeszcze nad poprowadzeniem akcji ;>

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nadrabiam komentarz!

 

Opowiadanie ma własny, niepowtarzalny styl, przypominający nieco styl anime, a nawet momentami kojarzy się z konkretnym, nieprzyzwoicie dobrym: PsychoPass. Jak nakreślić komuś, kto nie zna anime, ten styl – nie wiem. Może chodzi o sam charakter, kulturę Japończyków, która jest z jednej strony surowsza, z drugiej bardziej emocjonalna od naszej. Japończycy tworzą też genialne wizje przyszłości, ociekające problematyką egzystencjalną. To są geniusze fantastyki naukowej. Udało ci się, na moje oko, stworzyć niezły scenariusz mangi/anime (!!!). Lubisz te klimaty, czy tak wyszło? Ja uwielbiam, dlatego za to dostałeś wielki plus. Cholernie wielki!

 

Stworzyłeś arcyciekawy dylemat moralny w doskonałej, sajfajowej otoczce. Twoja wizja przypadła mi do gustu bardzo mocno i byłam zachwycona do połowy opowieści. Bohaterowie – cud miód (SienSan <3), charakterni, żywi, plastyczni. Świetne imiona, wyborny tytuł. Motyw gwałtu na umyśle, przechowywania i usuwania pamięci, wybór Halli Fink – mruczałam jak kot z rozkoszy. Walka Halli wypadła słabo na piśmie, ale gdyby to był film (anime?), wypadłaby dokładnie tak, jak trzeba.

 

I w pewnym momencie mój zachwyt zaczął zanikać pod wpływem przytłaczających infodumpów. I to, co było tak obiecujące i co wciąż przebijało się przez tekst aż do końca (ukradnę Jasnej Stronie: Pomysł z fuzyjnym nazwiskiem niezdradzającym płci jest genialny. Takimi smaczkami buduje się interesujący świat, nadaje się mu autentyczności. Pomysł z wieżą i ciągłą inwigilacją trąca Orwellem, ale w dobrym sensie. – to tylko przykłady wyrafinowanych smaczków) rozmyło mi się pod naporem irytacji. Jak mogłeś tak zaprzepaścić geniusz tego animowatego opka?! Teraz kradnę Werwenę: Bardzo spodobał mi się ten Niepamiętnik. I okropnie mi żal, że tak fajny tekst tak psują te infodumpy w dialogach :(

Rozmowa o rozwodach: bloki tekstu, jak w podręczniku, jeszcze ze znikomymi didaskaliami. Dalej gadka Hummina o amnezji. To przykłady czynienia z żywych ludzi automatów, którzy zdają się cytować podręczniki. Gdybyś wziął drugą osobę i odegrał z nią całe opowiadanie, z rolami czytanymi na głos, z pewnością wyszłoby nienaturalnie. Bo ludzie tak nie rozmawiają, chyba że wykładowca ze studentem, chyba że ktoś przedstawiający swoją ideologię drugiemu, ale tutaj mamy fakty, które należało wpleść w fabułę, rozbić, ukwiecić, ukryć. O tym bardzo dobrze napisał Rorschach w podrozdziale swego komentarza (:P) Struktura i rytm. Cień też ci już to dobrze wyłożył.

 

Tak, byłeś tym uczestnikiem konkursu, który wyprowadził mnie z równowagi. Taki potencjał! Taki smaczek japoński, którym można było kupić moje sfowe serduszko! I świetny risercz. A tu cukierek pod lukrową otoczką okazał się gorzki (finał trochę mnie ułaskawił, lecz niesmak pozostał). Ale infodumpy to rzecz do wyćwiczenia, dialogi do wyszlifowania i uwiarygodnienia, nic strasznego na przyszłość. Widzę w tobie potencjał do tworzenia historii, które uwielbiam, więc czekam na nie z niecierpliwością. Trudno mi będzie Hallę Fink zapomnieć, a klimat nadal jest dla mnie doskonale wyraźny w wyobraźni. Dziękuję za tę wizję :) Miała preferencje do tronu. Gratuluję wyróżnienia i smuteczkuję, że to jednak tylko tyle. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ok, jak wszystko nadrobię, spróbuję coś mądrego skrobnąć :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nadrabiam komentarz.

 

Opowiadanie było dla mnie najbardziej problematyczne ze wszystkich. Przeczytałam je i wiedziałam, że jest bardzo dobre, lecz zupełnie do mnie nie dotarło. Rzadko coś takiego mi się zdarza. Gdy zbliżało się konkursowe głosowanie, fabuła opka właściwie wyleciała mi z głowy. Przypomniałam sobie, że, cholera, przecież było dobre! – i przeczytałam je drugi raz, wnikliwiej, zanim podałam swoje zestawienie. Wtedy dotarły do mnie wreszcie moje odczucia względem tekstu.

 

Po pierwsze, masz bardzo ciekawy styl pisania, który tutaj się uwidocznił. Potrafisz wyjaśniać błyskotliwie i krótko rzeczy, które u innych stałyby się infodumpem. Po drugie, styl ten doceniłam, ale przeciekł mi nieco przez palce, nie niosąc całości treści. Doszłam do wniosku, że chodzi o postać Olufenki, której po prostu zupełnie nie kupiłam, nie była przekaźnikiem autor – czytelnik, chociaż miała przyczepioną taką plakietkę.

Zostało to jednak częściowo zniwelowane przez pociągającą filozofię, którą przedstawiłeś jakby obok bohaterów, pływali oni w zgrabniejszej narracji niż ich kreacje. Twoje opowiadanie jest najbardziej filozoficzne (ale nie etyczne) ze wszystkich, pod względem takiej suchej, naukowej filozofii i ontologii, choć znajdą się też bardziej miękkie wstawki  – znalazłby się być może cały system, który, jak rozumiem z komentarzy, stworzyłeś dość nieświadomie naturalnie. Niemniej – stworzyłeś go obok opowiadania, tak jak odseparowane od siebie zdawały mi się różne jego inne elementy.

 

To już jest kumulacja na tyle mieszanych uczuć – fajny styl, niefajna (IMO!) bohaterka, świetna filozofia egzystencjalna i filozofia świata przedstawionego, brak spójności – że można się pogubić :P Opowiadasz mi o kosmosie tak, że chcę z ciebie zrobić wykładowcę kosmologii, za chwilę wraca Olufenka i wzdycham, by po chwili zachwycić się sensem, który wyłania się z twoich akapitów, ale robi to jakby w zupełnie niezależnych od reszty akapitach. Przedstawiłeś Wszechświat jako samodzielny, świadomy byt, wychodziło ci to tak naturalnie, jakby rzecz była oczywista. Może dlatego nie kupiłam Olufenki, bo twój klimat jest makro, i to, co mówisz o Wszechświecie, o ludzkości, przygniata osobowości jednostek. Oczywiście w moim odczuciu, bo ja bardziej zwracam uwagę na jedne rzeczy, mniej na inne.

 

Rzeczywiście, jak już zauważono, jest to solidne hard-SF. Świetny risercz. Tu nie ma poetyki jak u Słowika, ale jest poetyka innego rodzaju, jak wyżej zauważyłam, jasnego, umiejętnego ukazywania meandrów wszystkiego. Finał filozoficznie spięty fantastycznie, pod względem zakończenia tak prowadzonego hard-SF wydał mi się nieco słabszy (tu komentarz lenah trafny, oderwałeś jedno od drugiego, prowadziłeś te dwie sfery całkowicie osobno, by na końcu oddać skrzypce filozofii, zapewne lecąc jakimś pędem uniesienia ;). Masz tutaj dużo kontrastów, które trudno ze sobą pogodzić, a jednak, chociaż szczekają na siebie, jest to stado.

 

Była tam przez chwilę w komentarzach rozmowa o mniejszych i większym dobru. Właśnie to jest jedno ze ściśle ontologicznych odsłon filozofii w tym opowiadaniu. Pewnie intuicyjnie kierowalibyście to zagadnienie do etyki, ale nie; pytanie czy istnieje dobro, czy istnieją rodzaje dobra i zła, to jest pytanie ontologiczne. Stopniowanie dobra to bardzo trudna rozkmina i szkoda, że filozofowie raczej nie próbowali eksperymentów takich, jak opowiadania fantastyczne (Lem <3). Tutaj eksperyment może nie powala, ale jest czysty, solidny, taki męski, żołnierski, właśnie mniej w nim dostrzegam znamion wartościowania, a więcej namysłu nad bytem. I "zły" finał eksperymentu jest w tym wypadku bardzo na plus, co widać właśnie w odbiorze i komentarzach. Powód, czemu nie wybrałam tego opowiadania do kategorii "dylemat moralny" tkwi w tym, że jest on tutaj tylko narzędziem, odkrywającym system z mocnym gruntem ontologicznym. Nie wiem, jak wam to dobrze wyjaśnić; musiałabym odwołać się do ontologii fundamentalnej i innych spraw, które nikogo nie obchodzą :P

 

To wszystko wymieszało mi się w miszmaszowym kotle i zapewne dlatego po pierwszym czytaniu byłam zdezorientowana. W moim zestawieniu nie znalazłeś się na podium, ale twoje opko jest tak dobrym riserczowo i hard-SFowo kawałem roboty, że cieszę się, iż miałam doskonałych jurków, którzy wystrzelili cię w górę :) Opowiadania konkursowe miały tak równy poziom, że aż skręcałam się na fotelu, gdy miałam podać swoje zestawienie. Wielkie dzięki, że wziąłeś udział w konkursie, gratuluję nietypowego i solidnego tekstu, i oby więcej takich klimatów, gdzie ontologia trzyma się podręcznikowo za pan brat ze współczesną nauką!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wład Palownik, znany szerzej jako hrabia Dracula, niegdyś potężny władca

Wołoszczyzny budzący lęk w sercach sąsiadów, potem przerażający wampir zabity przez Abrahama van Helsinga i jego przyjaciół; obecnie odrodzony również jako krwiopijca, pracujący jako nocny taksówkarz wrócił do mieszkania.

 

Po pierwsze, dlaczego to zdanie jest tak szalenie długie?! Po drugie, po co ten enter na początku?

 

Krew zebrał w wielkim kotle i wsypał mnie niego. ← wsypał do niego moje prochy. Nie można wsypać kogoś do kotła. Poza tym, nawet jeśli można, zapomniałeś “do”

 

Usłyszał

dźwięk zamka i bieg po schodach. Zapalił światło, wyszedł na klatkę i spokojnie

zaczął schodzić na dół.

Kiedy hrabia Dracula z nadzwyczajną prędkością próbował przebiec przez

wejście do bloku, za otwartymi drzwiami nadział się na kołek.

 

Znowu wkradły ci się zbędne entery.

 

Ciekawe dialogi. Fabuła raczej wtórna. Próba filozofowania mnie nie wzruszyła, bo ja filozof, mnie powierzchownie rozumiany Kartezjusz nie uraczy ;) Ale doceniam, że znalazły się tu egzystencjalne wątki, a nie tylko jatka.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nawet nie wiecie ile razy już zabierałam się za to, żeby tu coś napisać ;D Okazało się trudniejsze niż przypuszczałam, określić moje doznania i mój stosunek tak, żeby w stu procentach oddać ich kształt.

Moja przygoda z vanity to w pierwszym wypadku wpadnięcie w ręce oszusta, a w drugim pod skrzydła świetnej babki, którą cenię do teraz i co nieco jej zawdzięczam. Czy wydawać vanity / self? Nie polecałabym, bo jeśli ma się odrobinę talentu i wyobraźni, nieśmiertelny zapał i w bólu oraz pocie wyrobi się warsztat, klasyczne, prawilne wydanie w końcu się uda. U mnie wydanie Pana Snów plasuje się na etapie nauki i tylko i wyłącznie miałam szczęście, że udało mi się uzyskać z tego korzyści, mimo że książka wymaga solidnego przeredagowania i uzupełnienia o drugą część, bo w pierwszej nie dzieje się prawie nic. Zyskałam dzięki Panu Snów sympatię kilku ważnych osób ze środowiska, zdobyłam korzyści na uczelni, miałam co wpisać w cv. Mam też rysunki od vyzarta, no i większość drugiej części, więc muszę sprawę spiąć i podesłać do wydawnictwa, z którym teraz współpracuję. Już nie wspomnę o tym, że dzięki robieniu okładki do książki zyskałam narzeczonego (nie, nie vyzarta ;). Także ja ciepło myślę o wydaniu Pana Snów, mimo że nie powinnam tego robić, bo wystarczyło jeszcze trochę poczekać i ostro popracować.

Uwaga z doświadczenia: wydawca nie powinien sam być autorem – owszem, moja szanowna wydawczyni od vanity chciała mi pomóc zaistnieć i pomogła, ale jest mocno skupiona na swojej twórczości i trudno się dziwić. Znacie z pewnością przysłowie: albo rybki, albo… Redaktor-autor też może być nieco kłopotliwy z tych samych względów, ale jeśli to dobry redaktor i autor, warto ;)

Pan Snów nie był straszną skuchą, ale mógł być czymś znacznie lepszym, gdybym poczekała, popracowała i zyskała redaktora.

Tekst Fenrira jest świetny, nie ma co. I cytat podał taki, pod którym chyba mogę się podpisać: 

Wracając więc do pytania: czy było warto? Odpowiem: TAK. Gdyby nie ten pierwszy krok, nie postawiłbym kolejnego i nie zaczął w końcu biec. Ale gdybym miał doradzać coś młodszym stażem adeptom pisarstwa, to próbujcie swoich sił w wydawnictwach, które to wam zapłacą za pracę. I sprawdzajcie, u kogo wydajecie – to ważne.” 

I dlatego denerwuje mnie to, co napisałam, bo to tak samo, jak Margaret Mead, amerykańska guru antropologii, pisała w swoich książkach do kobiet: “bądźcie wierne swojej kobiecości, bądźcie przede wszystkim żonami, siedźcie w domu, to wasze przeznaczenie!” – a jednocześnie jeździła po świecie i pracowała zawodowo. I tak ja, zdaje się, mówię: vanity mi pomogło, ale odradzam. Nie taki powinien być wydźwięk tego komentarza. To ja sama pracuję na swój sukces. Vanity nie było mi potrzebne. Dałabym radę sama. Zaczęłabym biec bez tego. Ale nie wiem, czy miałabym narzeczonego ;D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ech. Odkrywasz Amerykę, Darconie, ale to jest ok, ponieważ tę Amerykę trzeba odkrywać przed ludźmi wciąż na nowo.

To prawda, że trzeba zacisnąć zęby i wyrobić sobie markę – przede wszystkim twórczością, ale można też dodać rozpoznawalność na innych frontach.

To prawda, że mc jest zarobiony, ale na niewielu warto tak czekać, jak na szanownego redaktora.

Ja mam w umowie pierwszy nakład 5000. I debiut mi się przedłuża, bo rynek nie sprzyja. I zamiast płakać (dobra, czasem chlipnę komuś w ramię), domykam właśnie drugą książkę, wcisnę betującym, a potem wyślę do wydawnictwa z hasłem: bierzcie i patrzcie, warto mnie wypuścić na tę burzliwą wodę, macie kolejną pozycję. A jak mi powiedzą, że jest do kitu, to ja się zapytam, co, i zrobię to inaczej. Deprecha nie jest dla słabych, deprecha jest dla wszystkich, ale z deprechą silni walczą, a nie wycofują się z placu boju. I dobre masz podejście, tylko trochę za śmiałe wnioski :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przybiegłam nadrobić komentarz.

Jest to opowiadanie, które zaraz po przeczytaniu podrzuciłam Loży. I które znalazło się na pierwszym miejscu w moim finalnym rankingu. 

 

Klasyczny styl SF w połączeniu z twoim językiem, historią kontaktu z nieznanym (wiele skojarzeń, Solaris, Interstellar, Raport Europy, Najdłuższa Podróż, AI, a jednak coś nowego) i przeplatanką moralno-emocjonalną (silne skojarzenie z Arrival, filmem supernową na moim nieboskłonie), z końcową filozoficzno-ewolucyjną spiralą, w którą wpadł mój umysł wraz z bohaterami – aż mi przychodzi na myśl straszna piosenka z rmfu: “Zabierz mnie do gwiazd bym kolejny raz modlił się i błagał cię o więcej” :D

 

Od czego by tu… Ukradnę Skonecznemu: jestem w stanie zrozumieć, ale tego, że zabiera na pokład jakiegoś rodzaju skrybę, zamiast po prostu zaufać kamerom i sprzętom pomiarowym, już nie. A mnie ten motyw całkowicie oczarował, był być może najbardziej jasny i zrozumiały ze wszystkiego. Kamery i pomiary są w tym wypadku niewspółmierne z człowieczym opisem. Muszą być obecne, zbliżając się do nieznanego źródła życia, a jednocześnie potrzeba człowieka, który opisze wygląd i relację z nowym “bogiem”. Ten motyw przemówił do mnie zwłaszcza w interpretacji, co my sami (twórcy) na świecie robimy.

 

Motyw adhezji przykrych myśli stał się filozoficzną osią opowiadania, która do mnie przylgnęła i wprowadziłam ten termin do swojego egzystencjalnego słownika. Pomogło mi to wyjaśnić kilka zagadkowych procesów we łbie. Dzięki i gratulacje ;)

 

Twoja wizja “piekarnika”, czy też po prostu źródła niewytłumaczalnego ciepła wewnątrz Enceladusa jest mocno fantastyczna i pociągająca, a otoczka podobieństwa z ewolucyjnym ciągiem i wcześniejsze zachowania drapieżnych ryb skutecznie zatrzymują opowiadanie w drodze do baśni. Świetny motyw z incepcyjnym znalezieniem się w rybie w rybie, brutalne, fascynujące, klaustrofobiczne (kolejne skojarzenie – NGE). Wszystko, co dzieje się potem, to magia natury, którą wykreowałeś stojąc na jednocześnie prawdopodobnych i (dla nas) niepojętych osiach. Namalowałeś obraz, który był niezwykłą przygodą, umiejętnie wplatając w to warstwę emocjonalną. Na moje oko amatorki, która ledwie liznęła oceanografii, poradziłeś sobie z ciśnieniem, z organizmami (galareta, gąbka…) i zgrabnie wplotłeś w akcję rzeczy, które mogły być inaczej rzucającymi się w oczy infodumpami. Znowu zacytuję, tym razem Rorschacha: czasem brak precyzyjności, a czasem za bardzo w moim odczuciu zbaczasz na mielizny, chcesz, żeby było poetycko, mistycznie i filozoficznie, no i czasami to wychodzi, ale równie często nie, a wtedy jest pretensjonalnie. Męcząco. Źle. Można się pogubić w tym, co chcesz powiedzieć i o co ci chodzi. Całkowicie zrozumiała jest dla mnie ta opinia. Ale ja jako filozofka  i etyczka mówię: dobrze! Poetycko, mistycznie i filozoficzne, ale nie za bardzo, wyśrodkowałeś to, balansowałeś między naukową precyzją a warstwą emocjonalno-filozoficzną, oczywiście ta druga przeważyła, ale balans wyszedł całkiem niezły, po prostu szedłeś po linie przechylony w jedną stronę, ale doszedłeś do końca ;) Jednakże koniec kija, którym pomagałeś sobie zachować równowagę, kilkukrotnie utopiłeś w skłębionych czeluściach pod liną, i w finale, tak wielkim, ociekającym ideami i zachwycającymi obrazami, ja również się pogubiłam. Ale że opowiadanie siadło mi jak mało które na tym portalu, przeanalizowałam je kilkukrotnie i chyba odnalazłam się tak, jak trzeba. Wiesz jednak z pewnością doskonale, że spuchnięty niesprecyzowaną głębią koniec może pozostawić w czytelniku zakłócające odbiór poczucie zgubienia steru. Bardzo podoba mi się w tym względzie komentarz CountPrimagena i Finkli. Ja to wiem, jak dobrać jurorów ;)

Mimo to nie wypuściłam steru z rąk i pozostałam do końca konkursu z niezmiennym zachwytem nad tym, co zrobiłeś z moją głową podczas lektury. I bardzo w interpretacji pomogła mi oś fabularna Arrivala, przez podobieństwo zapętlenia. Akcja jest niezwykle wartka, żywa, dialogi świetne, nawet te objaśniające, bohaterowie z krwi i kości, relacje między załogą i jej doznania wciągają, są na drugim, równym końcu szali z tym, co dzieje się poza łodzią. A że risercz wydał mi się dobrze zrobiony + klasyka gatunku, szalenie trudny element + solidne zakotwiczenie w świecie mimo nieustannie krążących wokół fantazji, minusy objętościowe i finalna nieco zbyt ciasna spirala nie zrzuciły cię z mojego pierwszego miejsca. Na szczęście reszta jurorów to wyśrodkowała – a czemu na szczęście, bo miałeś piekielnie dobrych rywali; może nie zabrali mnie w taką wykręconą podróż, bo mam inne gusta i bez dylematów moralnych, ogromnych idei ani miażdżących rozkmin o życiu czuję niedosyt, ale odwalili świetną robotę, zarówno riserczową, jak i fabularną, pewnymi elementami tak zrównując się z tobą, jak i cię prześcigając. I mieszcząc się w limicie. Niemniej jestem w twoje opowiadanie całkowicie zapatrzona i piórko przy nim łechta moje serduszko, mimo że nie należy do mnie ;)

 

Resztki ze stołu wyższych warstw opadają niżej, niosąc pochodnię życia dalej ← magiczne!

 

A później pozwala im obrastać, jak w metodzie Czochralskiego. ← wtf?! Kto by wiedział, co to jest metoda Czochralskiego? ;D Na pewno nie ja, bidna humanistka ;<

 

Woda zdawała się na ułamek sekundy zawisnąć w powietrzu, po czym, w nagłym zrywie logiki, odwróciła bieg. ← a nie jakby w nagłym zrywie? Czy woda ma logikę?

 

Mieliśmy oczy pełne zachwytu, kiedy wnętrze Enceladusa przywitało nas bogactwem, jakiego można doszukać się tylko w czyjejś duszy. Księżyc okazał się być odbiciem tego, co przynieśliśmy ze sobą. Chłodni na zewnątrz, przykryci skorupą własnych przekonań, spod której nie wyzierał człowiek. ← :3 Są tu cytaty do oprawienia w ramki. Nie myślałeś o “karierze” filozofa? :P

 

PS. Wyślij mi adres!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Spieszę z nadrobieniem komentarza.

Widzę, że cię jurorzy i czytelnicy już nieźle wymaglowali z zastrzeżeniami, które też mi przyszły do głowy, więc nie będę powtarzać, zwłaszcza że udzieliłeś na wszystko odpowiedzi. Większość mojej łapanki też została już wytknięta.

 

Obroniłeś honor fantasy w bardzo oryginalnym stylu. Miałam minimalne skojarzenia z Cieplarnią Aldissa, ale wyłącznie w pewnych elementach (pająki, wulkan, sposób bycia, zew), które połączyłeś zupełnie inaczej. Przyjemny obraz smakowych sieci, jej wykorzystania i finalnej kopuły (a raczej kilku kopuł) nad miastem – widowiskowe, a chociaż to popularny motyw, przedstawiłeś go w taki sposób, z jakim nigdy jeszcze się nie spotkałam. Takie połączenie gigantycznych kokonów i magicznej bariery. Gdy myślę o głównym bohaterze i tle, po którym się porusza, przychodzi mi do głowy Apocalypto, którego bardzo lubię, ponieważ zarysowałeś w podobnie plastyczny, przejmujący sposób obcy, pierwotny świat i zderzenie dwóch zorganizowanych obozów, gdzie jeden walczy o własne przetrwanie, drugi o zadowolenie i przetrwanie Bogów.

 

Matriarchat mega ciekawy, zwłaszcza że kobitki porywcze i niejednokrotnie ślepo zdeterminowane, intrygująco nastawione do płci przeciwnej (odwrócenie ról, wyłazi tu istnienie płci kulturowej – kto na szczycie, ten ma pewne cechy). Jak przeważnie denerwują mnie społeczeństwa, w których rządzi instynkt, bez poezji i wielkich idei, tak twoje (i wcale nie chodzi o matriarchat, a o całokształt społeczny) przemówiło do mnie i zostało ze mną do teraz. Połączyłeś elementy pierwotne z elementami rozwijającej się cywilizacji, a do tego dołożyłeś klasyczny, dobrze poprowadzony motyw smoka – boga – ginącego gatunku – artefaktu. Ale mimo to brakuje tutaj wyrazistej głębi, tego, że nie sposób byłoby role społeczne z powrotem odwrócić, brakuje mi unikalnych cech tak grup, jak i pojedynczych osobników. Zabrakło mi też wyrazistej filozofii, którą kierowałyby się pająkoczłeki – no bo jednak są na pewnym konkretnym etapie rozwoju, i na takowym z pewnością powinien istnieć mocny system wierzeniowo-filozoficzny, nawet jeśli miałyby być to bardziej zwierzęta niż ludzie – pewne cechy ich cywilizacji proszą się o widoczną głębię, sens wykraczający poza prozaiczne wychowanie potomstwa i pożywienie. Zwłaszcza że: Jesteście żałośni, niby w połowie pająki, a jednak zwykli ludzie. A zwykli ludzie zawsze są mocno związani z wierzeniami i mitologią, która tutaj dotarła do mnie tylko szczątkowo. Owszem, jest proroczy sen i mowa o symbolach, ale brak tam eterycznego polotu, a wizja natychmiast przechodzi w rzeczywistość. Btw., tutaj też jest fajne odwrócenie ról – chłop opowiada jakieś banialuki (wizja, przeczucie, wyrocznia), baba zbyt późno idzie walczyć z tym, co zawczasu zobaczył.

Brak mi też pojawienia się jakiejś intrygującej, innowacyjnej jak same pająkoczłeki technologii. Wylęgacz jest trochę za mądry, odstaje od świata, a jednocześnie dość łatwo ginie.

 

Finał doskonały, nadrobił mi niewielkie braki ideologiczno-buntowniczo-antagonistyczne. Taka wisienka na torcie, a to nie jest łatwe, wykonać tort z wisienką. Skopiuję sobie fragment tego, co napisałam przy wynikach: Walka dobra ze złem (tak istotna dla fantasy!) zawoalowana, wieloznaczna, zarówno obozy, jak i postacie nie do jednoznacznego sprecyzowania pod względem uczynków. Świetnie skonstruowane subiektywne kodeksy etyczne. Finał – rewelacja, skojarzył mi się z finałem "The girl with all the gifts". Twoja wisienka wyciągnęła na wierzch kunsztowne elementy tego zawoalowania walki antagonistycznych (czy na pewno?) obozów. Motyw przetrwania okazał się wielowymiarowy, wszedł na filozoficzne tory. Gdy pisałam pracę magisterską o Lemie, ustaliłam sobie główne cechy klasycznego SF i fantasy. Jeśli chodzi o fantasy, była to mitologia, logika (zwłaszcza w odniesieniu do świata i magii), czas przeszły/nawiązanie do czasu przeszłego, a także antagonizmy. Jeśli chodzi o SF, dylemat moralny, nauka, nawiązanie/czas przyszły, eksperymenty społeczne. W tym opowiadaniu można by doszukać się po części wszystkich elementów, które płynnie między sobą lawirują. I chociaż dwa opowiadania konkursowe zrobiły na mnie większe wrażenie, nie mogłam nie docenić świetnej roboty, jaką tutaj odwaliłeś. Fantasy z twórczym riserczem naukowym :D Z tego opowiadania bije dojrzałość. Byłeś w moim zestawieniu na drugim miejscu.

 

Pewna drętwość dialogów pasowała mi do klimatu, do toporności społeczeństw, imion i zachowań. Główny bohater odrobinę marionetkowy, bez głębszego życia wewnętrznego mimo proroczych snów i choć także to wpasowuje się w realia, dał mi się polubić dopiero w finale, gdzie nabrał całkowicie rysów postaci z krwi i kości. To jednak nieco późno jak na głównego bohatera. Świetne krajobrazy, skaliste i egzotyczne, świetna kreacja smoka. Jego strażnicy i to rzucanie ogniem podobało mi się nieco mniej, chyba nie wyłapałam, skąd oni mają moc i jak nią ekonomicznie zarządzają (nie załapałam logiki tego motywu, ale to może być moja wina). Wulkan zagrażający cywilizacji i wzięty na warsztat naukowy razem z pajęczyną – super. Podoba mi się, jak pomieszałeś natury pająkoczłeków – miałam skojarzenie z lwicami, a więc udało się mnie prawidłowo naprowadzić. Z pewnością opowiadania nie zapomnę. Mimo że jest nieco nierówne, wyryło mi się w pamięci całe, a nie tylko finał, co oznacza, że wykreowałeś sugestywny klimat i świat. Wstęp, cytat i grafika świetnie współgrają z treścią. Bardzo się cieszę, że wziąłeś udział w konkursie, mam wielką satysfakcję, że dołożyłam cegiełkę do powstania tekstu. Życzę pióra.

Mój odbiór jest oczywiście całkowicie subiektywny. 

 

Co prawda, hałas był jeszcze do zniesienia, a z nieba nie padał deszcz meteorytów, to wszystko wydawało się takie jak we śnie. ← coś mi szwankuje z tym zdaniem, pierwszy przecinek i “to wszystko”, brakuje mi słowa spinającego wynikanie, np: Co prawda hałas był jeszcze do zniesienia, a z nieba nie padał deszcz meteorytów, jednak wszystko/ to jednak wszystko/ lecz wszystko… Ew. Mimo że hałas był (…), to wszystko…

 

Kurwa, sam w to nie wierzę, ale to może się udać! ← nie pasuje mi to kurwa, tak samo jak ty kurwo użyte względem Wylęgacza.

 

spojrzeć we własne odbicie ← spojrzeć w odbicie, pewnie się czepiam, ale nie kojarzy mi się ze spojrzeniem na siebie, na swoje odbicie w lustrze, tylko w to odbicie, w głąb lustra

 

Szkoda, że wszystko, co najpiękniejsze, wydaje się najbardziej niszczycielskim ← świetne zdanie

 

PS. Przyślij mi adres!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

No, moi drodzy, w tym miesiącu Loża nadal zdaje się aktywniejsza od was. Nowi Dyżurni, spoglądam na was… ;) Taki zawsze w cenie!

 

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown – 7/5 + 1 TAK (Deirdriu, belhaj) = nominacja

gravel – Mihi et igni – 4/5 + ½ TAK (MrB)

Bellatrix – Encephalodus path y – 3/5 + ½ TAK (Count) 

zrywoslaw – Wanda, córka Kraka – 3/5 + ½ TAK (MrB)

Finkla – Cena magii – 1/5

 

Nominacje Loży:

 

Michał Pe – Portret Anny Hals (Finkla)

gravel – Mihi et igni (śniąca)

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown (Finkla)

Wicked G – Agnerim (Naz)

Bellatrix – Encephalodus path y (Finkla)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wróciłam i natychmiast zabieram się za wstawianie komentarzy – niestety przed wyjazdem nie zdążyłam, a tam, gdzie byłam, Internet łapał raz na trzy dni. Tam to mają życie. 

 

Bellatrix, Mały Słowik, SHADZIOWATY, proszę mi przysłać adresy, żebym mogła podać JeRzemu i zacząć go molestować o nagrody!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Aktualizacja z odtajnionymi nominacjami:

 

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown – 7/5 + 1 TAK (Deirdriu, belhaj) = nominacja

gravel – Mihi et igni – 4/5 + ½ TAK (MrB)

 

 

Nominacje Loży:

 

Michał Pe – Portret Anny Hals (Finkla)

gravel – Mihi et igni (śniąca)

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown (Finkla)

Wicked G – Agnerim (Naz)

Bellatrix – Encephalodus path y (Finkla)

 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

To zmieniam na 10/10!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jose jest elementem niezbędnym. Zróżnicowanie Loży to wyważone wyniki. :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zapomniałam dodać, żebyście powysyłali mi adresy wysyłki, skontaktuję się z wami za tydzień, bo właśnie jestem w trakcie wyjazdu w Bieszczady! Jutro rano jeszcze zaktualizuję czerwcowe nominacje, a co tam, pomęczcie się jeszcze w niepewności :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

O kurcze, zapomniałam o komentarzu pod Przewijaczem Dusz! Kajam się, uzupełnię razem z konkursowymi.

Skoneczny, Słowiku, wielkie gratki, moi majowi faworyci :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

(borze iglasty, robię to pierwszy raz i bardzo się boję, że coś pokiełbaszę)

 

W konkursie wzięło udział dziesięciu użytkowników, którzy odwalili kawał wyśmienitej roboty, a żeby tego dowieść, wystarczy wspomnieć, że dziewięć opowiadań trafiło do Biblioteki, ostatniemu brakuje dwóch punktów, a ponad połowa została nominowana do piórka. 

Wypunktujmy to dla lepszego efektu:

 

10/10 opowiadań w Bibliotece (kilka chwil po ogłoszeniu wyników ostatnie opko wpadło)

6/10 nominowanych do piórka. Tak, wy jeszcze nie wiecie, kto i co, nie chcieliśmy was przedwcześnie łechtać, ale my już wiemy! ]:->

 

Maleńka przemowa filozoficzna: Wszyscy zdajemy sobie sprawę, co należy zrobić, by napisać wartościowy tekst. W przypadku tego konkursu kilka prawideł zostało unaocznionych: risercz, sumienne przyłożenie się, solidna beta owocują wysokim poziomem opowiadań. A ciekawą inspirację znaleźć nietrudno, zwłaszcza w świecie nauki; mamy to szczęście, że żyjemy w czasach oszałamiających odkryć i spekulacji.

 

Dobra, do rzeczy:

 

Wyłonić zwycięzców nie było łatwo. W jury mamy trzech niezależnych sędziów, a teksty same dobre… 

Po zsumowaniu wyników, jury postanowiło:

 

Wyróżnienie przyznać Nimrodowi za Niepamiętnik Halli Fink oraz Bellatrix za Encephalodus path y.

 

 

 

Trzecie miejsce przyznać Małemu Słowikowi za Adhezję przykrych myśli.

 

 

 

Drugiego miejsca nie przyznawać.

 

 

 

 

Pierwsze miejsce przyznać ex aequo SHADZIOWATEMU za Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown oraz NoWhereManowi za Czy zagrasz w kości, Olufenko? 

 

Wszyscy otrzymacie nagrody książkowe od działu naukowego Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

 

Spieszę donieść, że Wicked G i katia72 byli bliscy otrzymania nagrody. 

 

Z wszystkich dziesięciu opowiadań jury było bardzo usatysfakcjonowane. Nie wiem, czy zdarzył się w historii podobnie wyrównany konkurs ;)

 

 

 

 

 

Nagroda specjalna:

 

Panowie Bailout, Darcon i Niebieski_kosmita, jeśli was to pocieszy, wszyscy spełniliście kryterium nagrody specjalnej; u Bellatrix tajemniczy element wydał mi się oszczędny, u katii nie oczarował, choć pięknie trzymał się kanonu, a jeśli chodzi o NoWhereMana, element trzymał się kanonu podręcznikowo, a potem rozmył w refleksje ogólnofilozoficzne. Miałam naprawdę wielki dylemat, jeśli chodzi o pozostałych.

 

Nagrodę specjalną przyznałam za dylemat moralny. Uważam, że w sztuce nie ma nic piękniejszego, niż etyczna refleksja. Ponieważ takowy dylemat znalazł się w większości opowiadań, postawiłam na najciekawszy, najbardziej mnie, jako filozofkę i etyczkę, angażujący, zabierający mnie w podróż na nowe poziomy refleksji etycznej. Wybrałam cztery opowiadania:

 

Agnerim – mocne dylematy moralne na wielu płaszczyznach. Pokazane wybory moralne obcej cywilizacji, a być może nawet "Boga". Niezwykła filozofia kosmologiczna, mocno oparta na obiektywnych kodeksach etycznych. Doznania kipiały z tego tekstu, zwłaszcza taka pozytywna, dająca nadzieję, jednościowa emocjonalność i moralność, a zarazem finał spowijał czytelnika mrokiem pod hasłem: chodźcie z nami w nicość, bo nic więcej nie ma. Majstersztyk.

 

Ef yuh bawn f heng yuh cyaan drown – dylematy moralne w sytuacjach granicznych, w społeczeństwie nam obcym i w umysłach niesamowitego gatunku; świat wywrócony do góry nogami zachował jednak doskonale dobrane prawa. Walka dobra ze złem (tak istotna dla fantasy!) zawoalowana, wieloznaczna, zarówno obozy, jak i postacie nie do jednoznacznego sprecyzowania pod względem uczynków. Świetnie skonstruowane subiektywne kodeksy etyczne. Finał – rewelacja, skojarzył mi się z finałem "The girl with all the gifts".

 

Adhezja przykrych myśli – rozłożyło mnie na łopatki to opowiadanie, bardzo podobnie, jak film “Arrival”. Tutaj dylematy moralne istniały wyłącznie w przestrzeni hermetycznych umysłów – tak samo trudno jest skonstruować owe problemy w skali całej społeczności czy kosmosu, jak i w skali jednostki, w opowieści, która jest jednocześnie jedną historią, jak i każdą. Dlaczego? Gdyż bohater napotyka nieznane, i wobec tak hipnotycznego nieznanego wszyscy znaleźlibyśmy się na tej samej pozycji. Emotywistyczne, pełne konfliktów psychicznych opowiadanie, na zagadkowym, filozoficzno-ewolucyjnym tle. Klasa SF.

 

Niepamiętnik Halli Fink – mocno wykręcony dylemat, a jednocześnie dla każdego mogący być wręcz intymnie bliski; każdy może wyobrazić sobie siebie w sytuacji bohaterki i zastanowić się, jaką podjąłby decyzję. Świetny konstrukt SF, a takowe pozwalają na związane z przyszłą technologią doskonałe kreacje dylematów moralnych. Dodatkowo konstrukt złodziei tożsamości sprawia, że stare kodeksy etyczne gną się w posadach. Dla świata Halli Fink musiałaby ewoluować etyka, a wyzwania to dla etyki największy skarb.

 

Pozostałe opowiadania omówię już w obszernych komentarzach pod nimi, zarówno pod względem wymogów konkursowych, jak i tym dotyczącym nagrody specjalnej. Z chęcią przyznałabym ją wszystkim czterem panom, ale świat nie jest taki fajny, a wydawnictwo nie daje tylu egzemplarzy autorskich, więc:

 

Wicked G – Agnerim

 

Dylematy moralne i etyczne refleksje są w nim najbliższe memu sercu, wiążące się z wielkimi ideami, o których śnili filozofowie, wielką pustką, której wszyscy się boimy – a może niepotrzebnie, i Bogiem – który może być nadspodziewanie bliski, jak i nadspodziewanie podły.

 

To ciekawy zbieg okoliczności (i zapewniam, że wyłącznie zbieg okoliczności), bo Wicked G to betaczytacz “Openmindera”, mojej książki, która pojawi się pod koniec roku, i do niego właśnie powędruje autorski egzemplarz z dedykacją ;) Owa nagroda stoi na dylematach moralnych, dlatego wydała mi się właściwa.

 

Wszystkim gratuluję i przepraszam, że naskrobałam taką długą czytankę.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nope. A wyniki być może dzisiaj… :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Właściwie, Nimrodzie, to słowa z wyroczni delfickiej. Ale masz rację, było i w Matrixie, właśnie w łacińskiej formie.

Przy wynikach zaspokoicie wszelką ciekawość :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nope.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Krążą, krążą, a kościół pusty… :P A nad drzwiami tylko dwa słowa!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Proszę, jaka kreatywność w domysłach :D Krążycie wokół kościoła, w którym dzwoni, ale nikt jeszcze nie wszedł do środka.

Olufenka ma element, a jakże, jest go sporo, owe “nieśmiertelne prawidła” zawiera w sobie bardzo wyraźnie, może nawet najwyraźniej ze wszystkich (to nie jest takie łatwe do oceny!), ale wydaje się, że tekst skupiony jest na innym wydźwięku i w owym wydźwięku element brzęczy, ale nie przywalił mi w bębenki.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jurorze, ładnie tak wkręcać? :P Przecież warunek jasny jak słońce! A może mnie się tylko tak wydaje… W każdym razie sądzę, że jak wam powiem, o co chodzi, to wasze mózgi zrobią takie: AAAAAAHAAAAAAA!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

<zaciera ręce> 

Chciałam jeszcze uwzględnić tutaj tekst kosmity, zastanawiałam się też nad katią, Bailout dzielnie walczył, ale musiałam przynajmniej próbować być bezlitosna i odkrajać tytuł po tytule, jak Annie Wilkes kroiła Paula Sheldona ;< Dobrze czujesz pismo nosem, Bellatrix, że element mój uwzględniłaś dość oszczędnie. A na przykład Darcon, owszem, naszpikował nim tekst, ale potraktował go nieco po macoszemu.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

No pewnie! Mogłabym coś podpowiedzieć, ale boję się, że spalę ;< Kiepska jestem w naprowadzanie na zagadki.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nie było to łatwe zadanie; zostałam zaskoczona tym, że większość opowiadań posiadała element, o który chodziło mi odnośnie nagrody specjalnej. Można by poprowadzić badania filozoficzne na temat tego, czy ów element jest wpisany w naturę ludzką, czy też pojawia się przy konstruowaniu porządnej historii – a wszystkie historie konkursowe są porządnie skonstruowane. Owa nagroda całkowicie abstrahuje od założeń konkursowych, poprawności i techniki. Spotkawszy się z taką ilością kwalifikujących się opowiadań, skupiłam się na jak największym zaskoczeniu, jak najsilniejszych doznaniach związanych z owym tajemniczym elementem, jak najoryginalniejszym (IMO!) jego przedstawieniu, jednocześnie uwzględniając pewne nieśmiertelne prawidła, na których ów element stoi. I tak wybrałam (kolejność przypadkowa/chronologia dodania):

 

SHADZIOWATY – Ef yuh bawn fi heng yuh cyaan drown

Wicked G – Agnerim

Mały Słowik – Adhezja przykrych myśli

Nimrod – Niepamiętnik Halli Fink

 

Pozostali niech się absolutnie nie przejmują, bo w mojej skali brakło im w większości pół punktu/punkt do czwórki panów. I zapewniam, że nijak kryteria, których użyłam, mają się do kryteriów konkursowych. Nagrodzonego podam wraz z wynikami konkursu! Łatwo nie będzie…

 

 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Borze, jak ciężko się powstrzymać od komentarzy :P Na tytuły nominowane do nagrody specjalnej musicie poczekać do wieczora, bo dopiero z uczelni wychodzę ;< A chcę uczciwie jeszcze raz przejrzeć wszystko. Podam koło 21.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Idę naganiać Dyżurnych. Zobaczycie, przyprowadzę tu gromadkę!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Podam dziś opowiadania, które nominuję do nagrody specjalnej – ani nie chodzi o jakość i ilość, ani o technikę, ani o tematykę konkursową.

Co do wyników, zrobimy co możemy ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zapomniałam zgłosić, że przeczytałam!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Z trudem muszę powstrzymać się od komentarza… :P Ale tak, świeciły się jasno! A teraz, przy ocenianiu i delektowaniu się żniwami to jak dwie supernowe *_*

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Biegnę! :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeczytałam! :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Kosmito, co tam frekwencja! Konkurs jest wymagający, od początku było wiadomo, że będzie dość elitarnie i bardzo mnie to cieszy! Pokuszę się o obszerne komentarze i każdemu poświęcę maksimum uwagi. Przy masówce byłoby ciężko. Poza tym, szczerze mówiąc odczuwam lekkie znużenie lożańsko-dyżurne, a przy tym konkursie czytanie cudzych tekstów znowu sprawiło mi mega radość :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeczytałam!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Hmm, ale skoro ma 10 punktów, w tym 6 punktów od Dyżurnych, to oddało na niego głos czworo zwykłych Użytkowników…

Edit: Dzięki za wyjaśnienie, Finklo.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Reg, czy dwa TAKi nie są gwarantowane jedynie głosem czterech Dyżurnych?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ostatni dzień, żeby wpłynąć na los tekstów!

 

jacek001 – Przewijacz Dusz – 8/5 + 1 TAK (lenah, MrB) = nominacja

c21h23no5.enazet – Pocałuj mnie, Judaszu – 2/5

Anonim – Niecenzurowane rozmowy z Bogiem-Idiotą – 5/5  + ½ TAK (Primagen) = nominacja

Skoneczny – Demon i jego chłopiec – 10/5 + 1 TAK (Morgiana, lenah)  = nominacja

belhaj – Lepsza przyszłość – 1/5

tramindeska – Martwe koty należy grzebać – 5/5 + ½ TAK (MrB) = nominacja

Nessekantos – Sześcian Władzy – 3/5 + ½ TAK (lenah)

rogas – Wybudzenie – 2/5

Nazareth – Aurora – 1/5

Mały Słowik – Adhezja przykrych myśli – 6/5 + ½ TAK (varg) = nominacja

 

 

 

Nominacje Loży:

 

Skoneczny – Demon i jego chłopiec (Naz)

Anonim – Niecenzurowane rozmowy z Bogiem-Idiotą (Finkla)

tramindeska – Martwe koty należy grzebać (Naz)

rogas  Wybudzenie (Nevaz)

+ dwa teksty konkursowe

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Tak, gdyby takie podejście miała matka, to wypisz wymaluj ja, kiedy myślę o niemowlakach :D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Lubię to! I żałuję, że sama nie mogę pobiec pomóc.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

W ogóle mnie nie śmieszą takie infantylne historyjki i nie wiem, po co tracić energię na takowych pisanie. 

Żartuję. Gdybyś odwrócił role, to byłabym wykapana ja :D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Piotrze, fajne te pytania, tylko czemu nie przeczytałeś opowiadania?

 

Melduję, że przeczytałam. Niestety konstruktywnego komentarza jako jurorka na razie użyczyć nie mogę ;) 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Aktualizacja:

 

jacek001 – Przewijacz Dusz – 8/5 + 1 TAK (lenah, MrB) = nominacja

c21h23no5.enazet – Pocałuj mnie, Judaszu – 2/5

Anonim – Niecenzurowane rozmowy z Bogiem-Idiotą – 5/5  + ½ TAK (Primagen) = nominacja

Skoneczny – Demon i jego chłopiec – 9/5 + 1 TAK (Morgiana, lenah)  = nominacja

belhaj – Lepsza przyszłość – 1/5

tramindeska – Martwe koty należy grzebać – 5/5 + ½ TAK (MrB) = nominacja

Nessekantos – Sześcian Władzy – 3/5 + ½ TAK (lenah)

rogas – Wybudzenie – 2/5

Nazareth – Aurora – 1/5

Mały Słowik – Adhezja przykrych myśli – 5/5 + ½ TAK (varg) = nominacja

 

 

 

Nominacje Loży:

 

Skoneczny – Demon i jego chłopiec (Naz)

Anonim – Niecenzurowane rozmowy z Bogiem-Idiotą (Finkla)

tramindeska – Martwe koty należy grzebać (Naz)

rogas  Wybudzenie (Nevaz)

 

Zgodnie z zasadami konkursu Science 2017 podaję, że zostały nominowane dwa opowiadania konkursowe. Nominacja jest niejawna, więc do zakończenia konkursu nie dowiecie się, kto ani co nominował. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mam już trochę praktyki, więc wiem, jak to działa – a działa tak, że mam od roku opko, które posiada potencjał, ale potrzebna mi osoba z zewnątrz, która zajrzy i powie, co jest do rzyci, co wyjaśnić, co dopisać. Bo ja niby wiem, ale jednak nie wiem, jak to autor. A opko nawet roczne jest za młode i jednocześnie za stare, żeby się z nim dogadać. 15 tys., jak ktoś miałby ochotę na wnikliwą analizę mojego porąbanego tworu, który o parę obrotów za mocno się zapętlił, to napiszcie mi na priv.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeczytałam :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Serce rośnie, biegnę czytać!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Gratuluję srebra! :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Powinniście sobie pogratulować, użyszkodnicy, ponieważ przez płynącą od was motywację pod koniec miesiąca pogrzebałam w opowiadaniach, i znalazłam przeoczoną przez wszystkich Plagę gdzieś hen, na początku miesiąca… <333 Serce mi urosło, naprawdę, że wynalazłam perełkę :) Gratuluję wszystkim opierzonym :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

“To, że portal “Fantastyka.pl” nie wydaje e-zinu, woła o pomstę do nieba.” ← ze zdziwieniem się zgadzam. Ale wiem, że e-zin byłby luksusem przy obecnych problemach.

Tak btw., nasz poziom ujawnia się na zewnątrz dopiero, gdy szturmujemy konkursy zewnętrzne, gdy wydajemy książki, gdy nas publikują w czasopismach. Teksty, które stąd nie wychodzą, a bywa, że są genialne, pozostają poza zewnętrznym zasięgiem. Wiele osób tu nie trafia albo się nie odnajduje. Oczywiście mogę się mylić, to tylko takie moje odczucie, a żadna ze mnie portalowa alfa i omega. Ale wrzuca się tutaj często odpadki albo rzeczy już po publikacjach gdzie indziej – czyli na portal nieraz kierujemy to, z czego mieliśmy profit gdzie indziej. Wykarmia nas jak matka, a potem… już nic. Bo więcej nie oferuje, jak cyca, a brać z powrotem karmy nie potrafi. 

 

Co do innych poruszonych tutaj kwestii, mój duch rewolucji rozpala się tylko, gdy mam wpływ na zmiany. A, szczerze, tutaj piętrzą się całe ściany problemów, których nie ma jak podpalać. Nie widzę drogi na barykady. Pokażcie, to pójdę ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ufff, mój autoban mi wyszedł. Dziękuję, thargonie, że zarządzasz tu wszystkim. I super, że głosujecie. Umknęła mi wcześniej poprawka Reg, już naniosłam.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Czasem ludzie popełniają zbrodnie tak wielki, że potrafią ciągnąć się za nami całymi latami. A gdy nikt nie poniesie konsekwencji swoich czynów, jej historia staje się jeszcze bardziej przerażająca. 

 

Wiesz, że zniechęcasz takim wstępem czytelnika? Literówka, pomylenie podmiotu (nikt/jej)…

 

“dostał talerz kasy” ← :D Byłoby fajnie, ale podejrzewam, że jednak kaszy?

 

Wszyscy się tak na niego patrzyli dobre dziesięć minut(+,) a on udawał, że nikogo nie zauważa.

 

“matka była polką” ← to ciekawe, że matka była tańcem, który nazywa się polka. Chyba że chodziło o Polkę?

 

Zapominasz o przecinkach w podstawowych miejscach, jak przed “a”, “ale”… Prowadzisz akcję dość leniwie. Pierwsze dwa akapity były niezłe, ale im dalej, tym bardziej rozwlekasz. Z literówek można się śmiać, oto kolejna:

 

“Polka tradycja”

 

…ale są najgorszym rodzajem błędów. Czytelnik sądzi przez nie, że nie przeczytałeś swojego tekstu ani razu przed publikacją. Niestety, dużo pracy przed tobą.

 

– Tydzień temu… – Wwtrącił Szewczenko. ← musisz sprawdzić zasady zapisu dialogów. 

 

– Ano tak, o(+.) – Pstryknął palcami (+,)odstawiając kufel(+.) – Było, nie ma. 

 

Skąd można wiedzieć, obserwując kogoś, że nie ma on instynktu? Piszesz, że jeńcy go nie mieli…

 

Opowieść wydaje się nawet ciekawa, ale rozczarowało mnie, że to jest tylko sprawozdanie. O wiele ciekawiej czytałoby się te wydarzenia dziejące się tu i teraz, osadzone w akcji, a nie w dialogu.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

;_; ewidentnie. Nie poddam się bez walki. Sugerować to nie synonim wymagania. Regulamin nie jest tutaj sztywny. Znowu zmieniamy się w biurokratów. Chcę jawnego pojedynku, a thargone się nie sprzeciwił, więc zamykamy temat! Ja to już w ogóle się nie odzywam, bo jak zwykle tylko się spowiadam i przeszkadzam. Nie wchodzę tu przez weekend!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ja zawsze serio :( Myślisz, że to nasze manipulacje z thargone? :p Naprawdę byłam przekonana co do jawności finklowo-mytrixowej potyczki, a drugiej niestety nie śledziłam, zestresowana konferencją. Czytałam regulamin przecież… Było tam o anonimowości?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

:O TO TUTAJ SIĘ POJEDYNKUJE ANONIMOWO?!

Gdzie ta zasada?! Com przeoczyła?! Wydawało mi się, że pierwszy pojedynek był doskonale jawny!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Już wylądowałam. Eh, myślałam, że tekst jest oczywisty. Eskimosi spacyfikowali nachodźców słynnymi grzybami ;< Pewnie jak zwykle za dużo wrzuciłam w barszcz.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ja na razie nie dam rady liczyć, prowadzę pojazd mechaniczny i kończy się korek!

 

Ha! Drugi korek! Chciałam wyjaśnić, że moja scena zapoznaje z eskimoską mitologią i tezą, jak powstał mit o Mikołaju. Grzyby, renifery, te sprawy… Serio, oglądałam o tym dokument!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Parytety są bardzo problematyczne politycznie. :P Żadnej polityki! Wolność twórczości i nauki!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mam podać 22.00 czy 14.30 (godzina publikacji)?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Opublikowałam, jeśli powinnam coś dodać itp. to mówicie, bo wszystko na szybko robię, urwanie łba mam ;<

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

To już ci na priv piszę, coby nie zaśmiecać.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

No bo jak fun sam nie wie, czego dokładnie chce (a to podobno cecha kobiet), to skąd ja mam wiedzieć?! :P

Napisałam już, gdybyście się martwili.

Termin dla pań poniedziałek, skoro do poniedziałku głosowanie na nasze?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Bailout, rozwaliłeś system :D Facet żartujący z facetów <3

Cholera, naprawdę, z tym perfekcjonizmem…?

 

Bellatrix, jam feministka (blisko mi do analitycznej, liberalnej, chrześcijańskiej, daleko do postmodernistycznej, radykalnej, lewicowej; tak, feminizmy są równie różne, jak opcje polityczne). A takie feministki jak ja dbają tak samo o prawa kobiet i mężczyzn. Żadnych plusów/minusów za płeć, a fe!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Me serce raduje się i rośnie z każdym kolejnym opowiadaniem <3 Tylko coś bab brak!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Tenszo, wyjdź i zabierz ze sobą te swoje bezwstydne publikacje… :P

 

Gratuluję, weźże się za książkę, starczy już tych fejmów na krótkiej formie!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

No ale rzucacie jakimś northern, to myślałam, że to ma ścisły klimat, jak western :P Ja muszę zawsze doskonale się przygotować tematycznie, nie mogę próbować wstrzelić się w coś, czego nie rozumiem, ponieważ to nieprofesjonalne. Kreatywność nie ma nic wspólnego z nierozumieniem tematu, błagam… 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dobra, pomogło :P Dzięki, przeciwniku ;D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przepraszam, że marudzę, ale po zastanowieniu ja naprawdę nie wiem, o co chodzi, nie łapię ani nie znam klimatu, nie mam żadnego pomysłu, przykro mi :( Albo musicie mi pomóc, rzucić tytułami itp., albo zmienić temat.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

A czy ktoś zarysuje mi elementy właściwe dla oczekiwań tematycznych (northern)?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wszystko brzmi dobrze :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeciwniczce. Nic nie wiem o północnych wojnach z Eskimosami xD Ale to bez znaczenia. Jest git. Termin dajcie mi odgórny, nie chcę ustalać.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Bailout przemówił w stylu garego ;D Lubię to.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wasz cyrk, wasze małpy, ja wchodzę i piszę się na wasze zasady. Chcecie systemu poprzednicy → temat dla następnych, luz. Tylko Mytrix winien w takim wypadku zmienić treść zasad, żeby taki fun nie został na lodzie, produkując się z propozycją :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zgoda, potrzebny nam jeszcze temat. I nie polewaj tak miodkiem, bo się poślizgnę :p (ha, to twoja strategia? Nakryłam cię!)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

O, to z wielką chęcią! ;D A z wierszami to żartowałam… może być na cokolwiek (byleby nie na gołe klaty).

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

thargone to się już chyba bił z Blacktomem… 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

No dobra, trudno, będę się pojedynkować. Najlepiej na wiersze xD Tfu, na ciemne moce, jak przystało na Czarnoksiężnika z Angmaru, awanturnika uzależnionego od heroiny… Czy coś w ten deseń.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nowa Fantastyka
Patronujemy