Profil użytkownika

“Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń – wzruszenie ramion”. Nie ma sensu się na mnie gniewać. W końcu wygrywa ten wilk, którego karmisz.

 

Jestem absolwentką filozofii, etyki, bezpieczeństwa, doktorantką filozofii (zajmuję się filozofią SF, analizą twórczości Lema, feminizmem, filozofią analityczną, chrześcijańską, życia, postmodernizmem, nihilizmem, etyką, estetyką, prawami człowieka i zwierząt, ideami filozofii greckiej, racjonalizmem, deizmem, religioznawstwem, kulturoznawstwem, psychoanalizą, antropologią filozoficzną i nie tylko). Wciąż poszerzam znajomość poprawnej polszczyzny. W tym roku mam swój debiut SF. Nałogowo tworzę światy. Jeśli potrzebna ci porada do tekstu – dajesz ;)

 

blog główny: http://najpiekniejszarzeczswiata.blogspot.com 

fejs: http://facebook.com/c21h23no5.enazet 

profil autorski: https://www.facebook.com/planszakala 

praca magisterska o Lemie:  http://solaris.lem.pl/o-lemie/teksty-o-lemie/prace-dyplomowe/magdalena-swierczek 

drugie miejsce w Świetlnym 2014: http://www.woak.bialystok.pl/Default.aspx?pid=95&aiid=6344 

wiersze: http://wilczetesknoty.blogspot.com 

urbex: http://pustaperspektywa.blogspot.com 

Smoko z moim artykułem o Frankensteinie: http://krakowskiesmoki.historiavita.pl/smokopolitan/czwarty-numer/ 

artykuł o bogach Lema w tutejszej publicystyce: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842703 

Pan Snów – wpisz to w google + moje nazwisko

Artykuł “Lemowskie przewidywania a czasy obecne” ukazał się w NF 10/2016.

Wojtek M. nagrał dwa opowiadania z profilu, można ich posłuchać na: http://pliki.majselbaum.pl/index.php?dir=FANTASTYKA/ 

Warto przeczytać zwycięskie teksty z tutejszych konkursów: “Czarnobyl cię kocha, biorobocie”, “Most na rzece Chan”.

Jesteśmy ze Skonecznym i Mechaniszkinem w antologii CF! https://creatiofantastica.com/2017/07/12/antologia-x/ 

Artykuł naukowy o języku w nr 15 Zeszytów Humanistycznych Doktorantów UJ: http://www.doktoranci.uj.edu.pl/zeszyty/nauki-humanistyczne 


komentarze: 3112, w dziale opowiadań: 1984, opowiadania: 559

Ostatnie sto komentarzy

No właśnie, przyjdzie taki NoWhereMan i już trzeba aktualizować… ;)

 

bemik – Lunitki – 6/5 + ½ TAK (NWM) = nominacja

TheDude – Referendum – 1/5

Mirabell – Blizny – 7/5 + 1 TAK (Fun, NWM) = nominacja

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść – 5/5 + ½ TAK (NWM) = nominacja

Cerleg – Wilczysko – 1/5

Naz – Głos światów albo kołysanka satelitów – 3/5 + ½ TAK (NWM)

Joseheim – Selekcja naturalna – 3/5 + ½ TAK (NWM)

 

 

Nominacje Loży:

 

bemik – Lunitki (Tensza)

Mirabell – Blizny (Tensza)

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść (Finkla)

Cerleg – Wilczysko (Naz)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wiem, że Titanic nigdy nie zatonął – tudzież akceptuję te teorię, którą niegdyś studiowałam, gdzie wysyłają w morze inny statek w konkretnych celach. Bo akceptuję naturalność tak fatalnych zachowań ludzkich. Dlatego twój tekst okazał się całkiem ciekawy. Załapałam, w czym rzecz.

 

– Dzień dobry, Edwardzie. – Pozwoliła sobie. ← czy to nie jest czynność gębowa? 

 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

To mój klimat. Hekatomby istnień i światów ;D Podobało mi się. Mogłabym przeczytać i dziesięć razy więcej znaków w tym tonie.

 

bo nie mogłem znieść tego pieprzonego  jazgotu, który on nazywał pieśnią zstąpienia. ← podwójna spacja

 

Przygotuj się(+,) Ziemio, śpiewał niewidzialny chór. Przygotuj się(+,) Ziemio.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mam do was drobną, osobistą, prewencyjną prośbę, abyście, w miarę możliwości, nie zostawali na ostatnią chwilę (np. na piąty dzień miesiąca) nominacji, które można klepnąć wcześniej. Zwłaszcza tyczy się to drogich Dyżurnych, których przybyło i których nieoceniona aktywność, skumulowana nagle, może skutkować lawiną nominacji.

A teraz aktualizacja:

 

bemik – Lunitki – 3/5

TheDude – Referendum – 1/5

Mirabell – Blizny – 4/5 + ½ TAKA (Fun)

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść – 2/5

Cerleg – Wilczysko – 1/5

 

 

Nominacje Loży:

 

bemik – Lunitki (Tensza)

Mirabell – Blizny (Tensza)

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść (Finkla)

Cerleg – Wilczysko (Naz)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

coboldzie, nie wiem, czy zauważyłabym to rozgraniczenie między historią bohatera a historią planet – a jest i być może gdybym jakoś powiązała światy ze wspomnieniami, to granica by zniknęła. Dzięki za spostrzeżenie odnośnie eksploratora, bo też by mi najpewniej uciekło. I za pozostałe pouczające słowa :) Zmieniłam już tekst na Inne.

Werweno, całe szczęście, że nastąpiło jakieś ożywienie! :) Stety niestety, ta forma sprawozdania, jaka mi wyszła, ma jednostajny charakter, a ja potrafię wpaść w ton wręcz mantryczny :P Dzięki za klika!

Blacktomie, fakt, puenta opowiadania (z dwiema furtkami) poza twistem pomiędzy tytułem a końcem może nie być w pełni satysfakcjonująca. Rozumiem twoje odczucia. Dzięki za komentarz.

Jacku, ależ fajne skojarzenie z Odyseuszem. Jakby mi mózg pracował na większych obrotach, może bym nawet skojarzyła tych bohaterów. A tu człowiek bardziej był zajęty limitem znaków i dziesiątką… Absolutnie zakochałam się w twoich słowach o oniryczno-poetyckim typie pisania :D Dziękuję pięknie za odwiedziny, świetnie się od was uczyć i czytać wasze opinie. Nadal, po tylu latach, nic się nie zmienia w tym względzie.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jestem za Młynami, ale co wybierzecie, tam jakby co zabiorę sobie swoje piwo. Tam np. w Weźże Krafta jest, jak łatwo się domyślić, spory wybór. Hala główna podobno też ok. Nie mam jednak pojęcia, jak z natężeniem dźwięków, byłam tam tylko za dnia.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

między jesiennym błotem, a zaparkowanymi samochodami.

Jednak od lat był wyłącznie tym samym sobą, a przed tym nie było dokąd uciekać. Gdy to zrozumiał, pomylone piętra nie były

między szkołą, a magazynami

rodzicach-podróżnikami ← podróżnikach?

gwizdała tylko pod nosem i cmokała(+,) drepcząc między kuchenką, a zlewem.

Zyga, co tam się(+,) do kurwy(+,) dzieje?!

między Brązowym, a kuchnią

tylko między rondem, a torami

Małość jego portreciku był(+a) więc chyba dowodem

 

Jakież to dobre opowiadanie, Cerlegu. W jednym tekście opisałeś dzieciństwo, dojrzewanie, dorosłość i starość, autentycznie, umiejętnie i zwyczajnie. Tworzysz długie zdania, ale są dla mnie skonstruowane bez zarzutu, nawet bloki tekstu w wielkich akapitach mnie nie rażą. Ten strumień świadomości jest po prostu nad wyraz udany. Motyw fantastyczny – zapewne, zależnie od perspektywy, dyskusyjny – moim zdaniem jest doskonale wpleciony w obyczajową opowieść i wyważony, razem z opisem tej obdrapanej rzeczywistości i zamkniętych drzwi tworzy świetną atmosferę niepokoju. Nie ma tutaj filozofowania, tylko umiejętne dobieranie i ukazywanie faktów. Zmuszasz do refleksji dobitnym relacjonowaniem. Przeważnie nie lubię tekstów, gdzie nie ma zbyt wiele fantastyki, a wiele jest życia i codzienności. Ale ten tekst kupił mnie od początku do końca, narracja pozostała konsekwentna, historia nie traciła nic ze swojego uroku ani na chwilę. Najdłuższa z wilczyskowych wypowiedzi wydała mi się trochę nieskładna, ale to właściwie wszystko. Sądzę, że ten tekst nominuję :)

Podziękowania dla cobolda, że zwrócił na opowiadanie uwagę w wątku nominacji. Z racji wyjazdu najpewniej by mi umknęło :(

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

To mnie nie kupiło. Początki podrozdzialików brzmiały mi niestety banalnie. Złączenie w jednym tekście Archimedesa, Arystotelesa i Diogenesa jest dla mnie niepojęte. Tak mi się wydawało, jakby opowiadanie płynęło – bardzo zgrabnie i przyjemnie w formie – dla samego gadania, za którym nie nadążała treść ani puenta. Czemu nie zmieniłeś tego hellenistycznego dorobku, skoro wytknięty? Opowiadanie odebrałam jak odgrzany kotlet – a wiadomo, odgrzany jest mniej smaczny. Nie sądzę, żeby kolejność zmieniła to wrażenie. Podepnę się pod uwagę Werweny o pokazaniu pojawiających się braków w jednym opowiadaniu i wymienieniu w drugim. Ale najbardziej uwierały mnie te pierwsze zdania, ten Święty Mikołaj i to IMO tandetne filozofowanie ;<

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Tytuł już zapowiadał coś dobrego :)

Lubię Portugalię i Hiszpanię, byłam tam kilkukrotnie, widziałam Lizbonę, z łatwością przywołuję obrazy miast, kamiennych i pełnych słońca, i niepowtarzalnych plaż. Twoja opowieść świetnie oddała ten klimat. Motyw motyli mnie zachwycił, stylistyka i budowa zdań również. Pomysł z martwą królową świetny. Dojrzale, kobieco, pewnie, z dobrze zrealizowanym zamysłem. Wreszcie opowiadanie z tego konkursu, które nie zniechęcało mnie absurdem, surrealizm jedynie podszywał dojmująco realistyczną historię. Opowieść o szpitalu, chorobie i dzieciach to trudne wyzwanie, a tobie wyszło bez zarzutu. Z przyjemnością dałam tak.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ukradnę Slowikowi i wzmocnię: czułam się, jakbym czytała Dukaja do potęgi. Tylko że z czasem wiem, o co jemu chodzi, i okazuje się to niejednokrotnie fascynujące. Tutaj się tego nie dowiedziałam. Wlaściwie wszyscy wszystko już napisali. Byłam na nie, bo widziałam tylko mgliście fabulę i też odniosłam wrażenie, że forma przerosła treść. Szyki zdań masz czasem pomieszane – dobre trzy minuty zastanawiałam się, co to jest zintegrowana czaszka, póki nie pojęłam, że to korona się z nią integruje. Nie wyłuskałam trzonu opowieści z tego absurdalno-poetyckiego strumienia, zdawał się chaotyczny, bez skrystalizowanego zamysłu, jakby próbował się urodzić albo ujawnić, ale słowa ciągle zbaczały na inne tory. Ale znalazło się kilka ciekawych obrazów, które zobaczyłam i nawet mi się spodobały, mimo że bardzo to utrudniałeś :P Choćby te posągi, choćby piętnaście samobójstw. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Chciałam skrobnąć jeszcze, dlaczego nie dałam taka w głosowaniu – ponieważ na taka było tu według mnie za mało fabuły, tła (tylko metaforyczne i w domyśle), opowieści, zakończenia, a przede wszystkim merytoryki. No i te filozoficzne wtręty wyglądają tylko na zabawę (np. utożsamienie postmodernizmu ze złem jest dość powierzchowne). Tak samo jak forma. Ciekawie przedstawiłeś swój pomysł, ale zbyt oszczędnie i IMO niekonsekwentnie. Btw., gdzie tutaj jest oniryzm?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ocho, Cień już wyjaśnił, że było to tylko nieporozumienie.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Finklo, dla mnie ta koncepcja Wszechświata jest już tradycyjna – cykliczny Wszechświat z cyklem manipulowanym odgórnie, pojawia się to we wszystkich moich już trzech książkach (dwie jeszcze niedostępne) i części opowiadań. Taki Wszechświat może się kończyć przez przebudzenie (koncepcja oniryczna), koniec sekwencji (mechaniczna) itp. U mnie w głowie zazwyczaj o to właśnie chodzi. Koncepcja przyjmowania dusz z zewnątrz też jest charakterystyczna w tym, co piszę :p No ale w tej chwili raczej tylko dla mnie, więc staram siê to właśnie wyjaśnić. W tym opowiadaniu koncepcja zawitała jedynie strzępkiem i skutkiem.

Perruxie, miałam tak niewiele znaków, a tyle pomysłów do dyspozycji… ;< Dziękuję za odwiedziny i opinię. A co do nicku, tak, beryl zyskał czarnomagiczne moce :D

Pietrku, bardzo miło czytać takie słowa. (SPOJLER) Alexander być może jest tylko Alexandrem, którego obłapił Łapiduch, a może jest cyklicznie rozpadającym się na światy kreatorem (forma deizmu).

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dochodzą mnie słuchy, że Dolne Młyny byłyby ok. Powinno dać się wygospodarować tam jakiś spokojniejszy kąt, na uboczu tej hispteriady, ale to raczej pasowałoby zarezerwować. 

Co do Pinty, mają u siebie piwo ryżowe, ale nie wiem, czy ono jest bezpieczne, nie znalazłam tej info jeszcze. Powinni mieć też Gluten Free IPA, w teorii. A mają tam coś poza piwem?

House of Beer powinien mieć czeskie piwo.

Cieniu, byliśmy w Piku, jak pykło spotkanie ze śniącą, KPiachem itd.? Bo mi się tam nie podobało, choć przyznam, spokój (i ponuro). Jak mają jasne wino, to ujdzie.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wolę się nie przyznawać :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mój stosunek do tego opowiadania jest ambiwalentny, lubię historię, ale mam więcej zastrzeżeń do jej ukazania niż wy, dlatego się im nie dziwię. Finklo, wkleiłam tekst z ostatniego pliku, jaki otrzymałam po drobnej korekcie; potem jeszcze kilka drobiazgów zrobił redaktor – w tym zamienił moje karzą na każą, jak widzę w antologii ;) Ale z niej tekstu nie sposób skopiować. Oj, to karzą i każą nieustannie mi się kiedyś myliło -_-

Czy to na pewno SF? Nie na pewno, bo pełno tu F, a gdzie S? Ale fantasy mi zgrzytało. Chcesz, dam Inne :P Było ograniczenie do 25 tysięcy znaków, wyrzuciłam z treści z 15 tysięcy, żeby się zmieścić. Wiele rzeczy zostało niewyjaśnionych i sporo jest radosną twórczością własną, która nie przystoi SF.

 

Reg, znużeniu się nie dziwię. Tekst nie był betowany, a poprawki CF wprowadzono drobne, więc cieszę się odnośnie wykonania i tego, że nie miałaś czego wyłuskać ;)

 

TheLastAxeman, miło mi niezmiernie, że się podobało. Wizje światów są tym, co uważam w tym opowiadaniu za dobrą monetę, którą może kupić czytelnik.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Na karafki? ;D To mój kaliber (cholera, potem, jak już będę sławna, wygrzebią to i powiedzą, że jestem starą pijaczką). Fakt, białe wino powinno nie być problemem. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

To pytanie psychoanalityczne… ;D Ale może. Może zbudowałam jakiś obraz ciebie w swojej głowie, bo miałam przeczucie. Jednak moje nie było stanowcze i wyabstrahowane od tego. Tak czy siak, trudno być Lożownikiem – wyżej muszą przechodzić tylko the best teksty, taki mamy wymóg, czyż nie? Ale oceny zawsze pozostają subiektywne. Daję taki wtedy, gdy oko, wyczucie i sumienie mi pozwalają, staram się to robić nawet, jeśli to zupełnie nie moja bajka. A nawet kiedy mam lekkie wątpliwości, ale odnoszę ogólne wrażenie, zestawiając wszystkie swoje oceny, z których połowę ustaliłam (mam nadzieję) obiektywnie, a połowę subiektywnie, że tekst jest świetny/wybitny. Staram się nie patrzeć, jak głosują inni, żeby się nie sugerować. Robię co mogę w takim systemie, jaki mamy ;< To opowiadanie czytałam na plaży, miałam dobre warunki na wczucie się, ale rozmąciłeś mi to wszystko niekonsekwentną narracją i kilogramami IMO rozbuchanego absurdu.

Przekonałeś mnie do tego piwa :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Niestety, ja naprawdę mam dosyć siedzenia i patrzenia, jak na spotkaniach inni piją zimne piwko, a ja nie mogę. Za stara już jestem, żeby chodzić na kompromisy i siedzieć przy soku albo gorzale. Nic na moje ograniczenia dietetyczne nie poradzę. Z szacunku do was, żeby czuć się dobrze, chciałabym mieć dobre warunki :P Luz, dajcie mi dzień/dwa, a dam wam propozycje miejsc, gdzie wszyscy, łącznie ze mną, mogliby być zadowoleni.

 

Edit: coboldzie, szkoda byłoby takiego wiekowego okazu! Mogłeś stąpać pierwszy po Ziemi! Dbaj o siebie!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Och, nie, tylko nie integracja… Tylko nie cobold, rówieśnik dinozaurów, całujący w ręce… ;)

Może.  Ale mnie interesuje plener lub miejsce, gdzie:

– będzie piwo bezglutenowe lub

– można wnieść własne lub

– będzie różowe/białe wino.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nie przerósł mnie tego typu surrealizm (a ilość) ani zamysł, ale tym razem nie kupiłam wszystkiego innego – formy, opowieści, przemyśleń. Przeczytałam tekst drugi raz i nadal trąci mi, subtelnie, ale jednak, czymś nie do końca udanym, na wyrost i na przestrzał. Jakbyś co chwilę stawiał w moim odczuciu kroczek za daleko w tym absurdzie. Podoba mi się komentarz cobolda w tym względzie. Mam wrażenie, że jakbym była kilka lat młodsza, tekst mógłby mi bardziej podejść – wtedy kiedy człowiek na słowo LSD nie wywracał ze znużeniem oczami, tylko się podniecał. To słowotwórstwo, to filozofotwórstwo mogło do mnie przemówić, jestem gruntem dla takich treści, ale nie poczułam się porwana ani zadowolona – poczułam, że wszystkiego jest tu za dużo i rozumiem, co w swoim komentarzu ma na myśli Tensza. Z tym, że ja lubię makabrę, ale taką dobitną i w punkt. IMO przedobrzyłeś. Bardzo podobał mi się wstęp, a potem wszystko rozmyło się w gęstych oparach absurdu. I zupełnie inaczej odbieram Dalego, ale to mniej ważne, nie byłam jurorką.  Nie sądziłam, że tak ciekawie piszący gość będzie się tak mijał z moimi takami! Ale nie przejmuj się, na początku zawsze nie doceniają frików (i działa na korzyść) :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Tak na pierwszy ogień nawiążę do komentarza: według mnie środki antykoncepcyjne dla Gali nie byłyby prostszym rozwiązaniem, Jasna Strono. Ryzyko znacznie większej ilości znacznie bardziej odczuwalnych skutków ubocznych i wystarczy pominięcie jednej dawki albo np. syrop, herbatka czy cukierki z dziurawca na nerwy, żeby się mogło posypać. A w ogóle to ja czytałam o zwiększeniu libido od zastrzyków ;>

 

A teraz opowiadanie. Fantastycznie mogłam wczuć się w bohatera i odstręczała mnie beznadziejna Gala. Te jej bolączki kontra wizje bohatera odebrałam jak skrzek kontra piękny śpiew. Finał rewelacyjny. Pomysł, wykonanie na poziomie klasycznej, delikatnie filozofującej fantastyki naukowej z mocnym elementem destrukcji. Nawiązania do sztuki w punkt. Przemówiło do mnie dojrzałe (jeśli można tak powiedzieć) wykonanie, przejście od narodzin opowieści i relacji do ich końca w konsekwentny sposób. Nie mogłam nie być na tak w przypadku tego tekstu.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Może to wina Kinga, którego ostatnio pochłaniam. Jego opisy zbliżeń są IMO bardzo… sugestywne :P

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Bardzo tu dużo komentarzy (nic nowego), przejrzałam kilka i spodobał mi się ten jeroha. Mam podobne odczucia. Oszczędność w treści opka mi nie odpowiada, chciałabym więcej. Zwłaszcza opis sceny erotycznej wydał mi się ubogi, suchy, brak mi pikanterii. Mogę też podpiąć się pod Tenszę, że dialogi są urzekające, fabuła mniej. Przyjemnie dobrane imiona, Bożenka, Oliwka ;D To chyba wszystko, co przychodzi mi na myśl po lekturze.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Urzekło mnie wykorzystanie prawa Archimedesa. Lubię takie zdania, jak to o doświadczeniu i wpływie na świat, bo ze mną zostają i wpływają na moje życiowe filozofie.

Zgrabnie to wszystko zamknąłeś w krótką, wciągającą i pouczającą historię. Pewna przyziemność ubrana jest tu w eteryczne szaty, a wszystko zamknięte w dobrze wykonanym zadaniu konkursowym. Przez to człowiek czuje, jakby brał udział w czymś jednocześnie całkowicie zwyczajnym, jak i olśniewającym. Do tego odnoszę wrażenie, że pisanie takich tekstów przychodzi ci naturalnie, lekko –zarówno forma, jak i refleksja – i to wpływa na zadowolenie odbiorcy. Nie zauważyłam potknięć. Mam nadzieję, że zwięźle uzasadniłam swoje tak.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wróciłam z wakacji i na dzień dobry przynoszę miłe wieści:

 

bemik – Lunitki – 3/5

TheDude – Referendum – 1/5

Mirabell – Blizny – 4/5 + ½ TAKA (Fun)

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść – 1/5

 

Nominacje Loży:

 

bemik – Lunitki (Tensza)

Mirabell – Blizny (Tensza)

funthesystem – Piękni ludzie muszą wyjść (Finkla)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Gratuluję ostatecznie opierzonym i obiecuję uzupełnić komentarze po powrocie z wakacji.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jestem na wakacjach, które zgłaszałam. Przeczytałam przed wyjazdem wszystkie nominowane teksty. Potem przyszła lawina nowych. Szukałam zasięgu po plaży, żeby doczytać nowe teksty, choć mogłam to olać, bo zgłosiłam wyjazd. Zostały mi wczoraj dwa i padła bateria. Podładowałam teraz. Przychodzę i widzę pretensje. Super.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wyrobiłam, mam nadzieję, obowiązki, ale nie mam sto procent pewności, że dyżur wypełniłam na 50 %, bo grafik nie uwzględnia moich komentarzy. Wydaje mi się, że mam połowę, ale niestety nie mam już czasu sprawdzić tego przed urlopem. Przyjmę naganę z pokorą, jeśli będzie potrzebna. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Rzadko bajki mi się podobają, zwłaszcza u nas na portalu, a ta nawet podeszła. Taka jest surowa, jak stare opowieści przy ognisku. Gimby nie znajo i te sprawy ;) Gdzieś tam masz podwójną spację, zerknij i na pewno znajdziesz. No i Życiem – odpowiedział(+,) a chłopak zamyślił się. I szczerze przepraszam, że próbuję właśnie błyskawicznie nadrobić dyżur, bo zaraz wyjeżdżam ;< Powinnam ci naskrobać jeszcze kilka mądrzejszych, przydatniejszych zdań. Mam nadzieję, że przy następnych tekstach się uda.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Rogerze, czy mi się wydaje, czy zignorowałeś komentarz Reg? A podpisałabym się pod jej opinią.

Dużo pomieszanych szyków zdań. Akcja powolna. Bohaterowie nie wydawali mi się autentyczni. Ale podobała mi się wizja androidów i konfliktu, ponadto ładne obrazki odmalowałeś w treści. Mimo wszystko to kompletnie nie moja bajka, opowiadanie jest surowo męskie, w takim starym stylu, w jakim np. dziesiątki lat temu pisał mój ojciec. Dlatego trudno mi będzie zagłosować, ale postaram się podejść możliwie obiektywnie do twojej pracy.

Różne potknięcia w treści zauważyłam, wypisałam kilka:

 

– Powiem wam, co myślę – c.holerna i nikomu niepotrzebna wojna… Dla nas niebawem się skończy. 

Niespodziewanie znaleźli się ogniu bezpardonowwych walk.

Należało zbadać pozostałości po tej nieznanej cywilizacji. Wtedy napotkano kogoś, kogo natychmiast nazwano Podziemnym Władcami. Kilkunastu z nich bezzwłocznie zastrzelono.

Właśnie wtedy u niego, malca, zauroczonego blaskiem galonów, ozdobnych sznurów i pięknem uniformów wysłanników, zrodziła się myśl zostania żołnierzem (myśl O zostaniu żołnierzem). 

 – Sądząc po kamuflażu, resztka naszego androida… – Szept LeGeoffa brzmiał ochrypłe. (zrezygnowałabym z dużej litery i dała “szept”, bo czynność to nadal mówienie)

Palcem bez paznokcia otarł czubek mocno zarysowanego nosa, gestem, do złudzenia podobnym do ruchu dłoni człowieka, przypominającego sobie coś, co umknęło jego uwadze.

Arystydes grał na trąbce – dziwną melodię, zadumaną (zadumany może być człowiek), utrzymaną w wolnym rytmie. 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

A to przebiegły sługa! Bardzo zacne opowiadanie, idealnie wpasowało się w moje gusta stylem, fabułą, intrygą. Ja także nie widzę tutaj wybranego przysłowia, ale żaden ze mnie juror, więc w ogóle mnie to nie obchodzi ;) Właściwie wszyscy już wszystko powiedzieli, a to o konsekwentnej narracji, a to o udanej stylizacji. Mankamentów nie widzę, czytało się wybornie, zostałam zaskoczona w finale, możesz liczyć na mojego TAKa.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jako (chyba) jedyny filozof na tej sali, sugeruję jedynie, by rozważniej traktować słowa z tejże dziedziny :P Wicked filozofuje w potocznym tego słowa znaczeniu, a nawet zahacza o pewne kwestie interesujące także badaczy rzeczywistości. Przede wszystkim jednak dokonuje luźnego kreacjonizmu, bo jest twórcą fantastyki. I to IMO dość szalonym, wizjonerskim ;D A filozofia to w wielu swych odsłonach całkiem ścisła i, niestety, kanoniczna (posługująca się kanonem) nauka. Wicked pisze na przykład: – Język idei to tutejszy język urzędowy – zakpił Alega. – Każda myśląca istota nim włada. ← taki konstrukt jak “język idei”, którym ktoś się posługuje (a idea jest wszak, jeśli pójść najprostszym tropem platońskim, niematerialna i pośrednia), z pewnością zainteresowałby filozofów analitycznych, ale ów wickedowy pomysł nie odnosi się konkretnie do danego modelu idei w filozofii, więc analityczni idą gdzie indziej. Albo: – To jej wierzenia, nie obiektywna prawda – skomentował Alega. Obiektywna prawda to bardzo ważne zagadnienie w filozofii i w każdym modelu musi istnieć wyjaśnienie co to niby ma być prawda (a ogółem prawda nie istnieje – ten koronny argument należy obalić, jeśli w ogóle chcieć stworzyć własną teorię) i co to ma być niby obiektywna (obalić: człowiek nie jest w stanie osiągnąć idei obiektywności). Ale Wicked używa tego w formach potocznych, podobnie jak pojęcia woli (które ma tyle znaczeń w filozofii… jaka wola, grecka, schopenhauerowska, nietzscheańska?). On sobie ustala, jak to w fantastyce, znaczenie słów, albo podaje je w rozumieniu intuicyjnym.

Oczywiście nie jestem nieomylna, a opowiadanie czytałam wieczorem. No i człowiek tyle lat siedzący w jakiejś dziedzinie robi się drażliwy, gdy na nią schodzi ;) A jak raz w miesiącu do czegoś się nie przyczepię, to znak, że jestem chora. I ty sam wkładasz kij w mrowisko ;D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Odwołałam się do twojej wypowiedzi, bo chyba przez to, że użyłeś (IMO źle) słowa metafizyczny, wtrąciłeś się teraz w temat. Nikt nie mówi, że ontologia to nie filozofia, mówię, że metafizyka to nie ontologia. I że tekst nie jest metafizyczny.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Do połowy super i katastrofalnie dołująco. Potem wchodzi temat, który lubię – świat jako symulacja – ale podany w infodumpowej formie olbrzymich bloków tekstu i wykładów pana mądrzejszego. Tego nie lubię. Dobra wizja, trochę emocjonalności, trochę polityki, trochę zwykłego życia, satyry, refleksji, dużo sajfajowych zajawek. Nie można nie docenić konceptu, ale budowa opowiadania woła o pomstę do nieba. Takie kloce tekstu to wstyd! :P

 

– Musieli ją reanimować – dodaje Kasia. Z oczu znów płyną jej łzy(+.) – Myślisz, że teraz serduszko będzie już biło miarowo?

– Jest w świetnej formie, dziękujeę.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wszyscy już wszystko powiedzieli. Dość nietypowy, nowy Mały Książę. Czytało się bardzo przyjemnie, ale zabrakło mi takich wykręconych, docierających na samo dno serca puent tych historyjek. Albo może po prostu stara już jestem ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Naprawdę, Blacktom, uczysz ojca dzieci robić? :P “Tekst mocno metafizyczny” to mógłby być tekst z zakresu filozofii (naukowy i prenaukowy), badający byt na metafizycznych podstawach.  Wicked tego nie robi, a wręcz krytykuje pewne zagadnienia, tyle że są to zagadnienia raczej z zakresu ontologii, a nie metafizyki.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ciężka sprawa. Może zacznę od tego, że niektórzy w komentarzach mówią o filozofii, o metafizyce, a ja zastanawiam się, czy aby na pewno rozumieją te słowa. Zastanawiam się też od dłuższego czasu nad tobą, Wickedzie, bo jesteś nierozstrzygalną, jak dotąd, zagadką. Nie wiem, czy twoje wizje są bardziej w stylu narkotycznego bełkotu (co wcale nie sugeruje zażywania naprawdę), religijnej narracji, kosmologiczno-ezoterycznej fantazji czy scjento-okołofilozofo-kreacjonizmu. Tak mieszasz, tak niepojęte, pod względem struktury, tworzysz hybrydy, że ja, człek od wielu lat maltretowany pewną nieufnością do idei, racjonalizmem, logiką, pesymizmem, a wręcz pogardą dla wyższych instancji i subiektywnych irracjonalnych wynaturzeń w kwestiach światopoglądowych, po prostu rozkładam bezradnie ręce :D Z jednej strony to jest genialne, z drugiej – ma dokładnie ten sam szablon, co opowiadanie, które nominowałam, a uwiodło mnie w wielu aspektach, których tutaj nie odnalazłam. A szablon ten to kreacja, która wymyka mi się z ram, i uważam ją za nieco bezwładną. Próbujesz diagnozować człowieka – robić to, co tak wielu myślicieli, że po ośmiu latach filozofii nadal nie znam nawet połowy ich wypocin – i robisz to w takim kompletnie nieznanym mi stylu, że nie umiem do niczego tego porównać. A znam tyle teorii! Może jesteś jedyny w swoim rodzaju, ale nadal nie mam do ciebie zaufania w twojej twórczości. Mimo że potrafię ją docenić. Brakuje mi tu takiego ostatecznego przekonania. I bohaterów z krwi i kości, zamiast z czystych idei. Wiem, że dziwnie brzmię, ale tak też brzmi twoje opowiadanie :P Jest jakby potencjałem, który potrafisz opisać (jak?!), ale niezamienionym w materialny byt. Jak raczkujący Bóg, jak ocean Solaris :D Przedziwny z ciebie autor, Wickedzie :D Chyba powinieneś jeszcze więcej zaufania dać sam sobie. Kojarzysz mi się z Dukajem, chociaż praktycznie nie mogę go czytać, a ciebie czytać mi łatwiej. Przeważnie nie mogę go czytać, ale wiem, że ma genialny umysł, i takie przebłyski wykazujesz w niektórych opkach również ty.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Uwielbiam Gwinta, chociaż osobna gra, którą ostatnio wypuścili i siedziałam chwilę w wersji testowej, doprowadzała mnie do szału. Mam karty w realu i świetnie ciupie się przy piwie ;)

Zainteresowałeś mnie tą serią Nier. W ogóle dawno nie grałam w coś, co by mi nie pozwalało odejść od plejki albo co by mi złamało życie lub wywróciło filozofię ;( Ostatnie, co mnie porwało, to była jedynka Dishonored – z tak specyficznym uniwersum rzadko mam styczność. Oparte na jednym motywie – wieloryba – czerpiące z jednego wzorca – industrialu – więc jest fantastycznie spójne. Fabuła oklepana, ale co tam, uniwersum nadrabia.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Na chwilę się uspokajam, ale po kilku sekundach, zostaję sparaliżowana.

– Wyglądasz blado. – zauważa, co mnie rozdrażnia.

– Cieszę się, że  mogliśmy zamienić kilka słów. – pPuszcza oko w moją stronę. – Może kiedyś pójdziemy do kawiarni na prawdziwą, dobrą kaweę, hm?

Tak naprawdę, to nic czuję ciała.

 

Niezły horror, utrzymane poczucie pogłębiającej się paranoi. Jest wiele teorii ezoterycznych i mistycznych mówiących, że tak właśnie po śmierci się zdarza. Myślę, że to całkiem udany tekst. Kliknęłabym Bibliotekę, gdyby nie zapis dialogów. Wytknięte przez innych błędy chyba poprawiłaś, choć nie zasygnalizowałaś tego w komentarzu.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Chyba się muszę zainteresować tą serią :D

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Widziałam ze Skonecznym doskonałą prelekcję o Life is Strange na konferencji “Dyskursy gier wideo”, gdzie miałam referat. Dziewczyna fantastycznie opowiadała o kwestii zdjęć i oparciu na nich gry. Ja jeszcze nie przeszłam wszystkich odcinków.

Nie grałam we wcześniejsze MGS. Tam też są takie rzeczy? Od ognistych demonów i materializujących się wilków do gigantycznych mechów? W skradance z giwerami?! 

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zatkało mnie, kiedy tu przybyłam. Toż to książka! Ale początek jest przyjemnie napisany i mnie zachęcił. Podoba mi się taka narracja (mam nadzieję, że później też trzyma poziom). Niestety, nie mam na razie czasu tego przeczytać i znajdę go dopiero w drugiej połowie sierpnia. Wrzuciłaś tekst na moim dyżurze, ale jego obszerność zwalnia mnie z obowiązku przeczytania. Niemniej wrócę tu z pewną ciekawością po wakacyjnym wyjeździe, jeśli tekst nadal będzie opublikowany.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wiem, to nie do końca zgodne z przeznaczeniem wątku, ale szukam dwoje betujących do książki. Nie chodzi mi oczywiście o robotę, jaką wykona korektor i redaktor. Chciałabym, żeby ktoś to przeczytał i ogólnie skrytykował/dał porady/opowiedział swoje wrażenia. Obszernie! :P Niecałe 500 tys. znaków, hybryda fantasy i SF. Książka przed wysyłką będzie już zabezpieczona w wydawnictwie, ale liczę na autorytarne osoby, którym mogę zaufać, że pliku nie prześlą dalej. Jeżeli ktoś ma ochotę na lekturę na wakacje i czytelniczą pomoc, a przy tym zachowa poufność – biorę z otwartymi ramionami i jestem dłużna.

Trzeciego sierpnia wyjeżdżam, plik wysyłam drugiego, jeśli ktoś się zgłosi!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Grał ktoś w Metal Gear Solid V? To najbardziej pokopany miszmasz wszystkiego, jaki widziałam. Wtręty z fantastyki, z horroru powalają mnie na łopatki. A im dalej, tym bardziej absurdalnie.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

zaduch przyprawiał o mdłości szczególnie jeśli dzień wcześniej spożywało się alkohol. ← IMO przed lub po słowie szczególnie powinien być przecinek. Zależy, jak chcesz zaakcentować.

Wracał z podkulonym ogonem licząc na to, że ich złość nie potrwa zbyt długo.

Michał wyjął komórkę i sprawdził godzinę. ← gdybyś zrezygnował tutaj z “Michał”, nieco ukryłbyś infodumpa. A tak rzuca się w oczy, bo przywołujesz niepotrzebnie podmiot i dzielisz tekst na osobne części.

Z głośnym chrzęstem, dudnieniem, syczeniem, piskiem i jazgotem pociąg ← nie za dużo tego dobra? :P

Większość jego kolegów i koleżanek rozjechało się po Polsce, do Warszawy i innych większych miast. Niestety, rynek pracy w kilkutysięcznym miasteczku był zbyt ubogi, żeby zatrzymać w nim młodych ludzi. ← traktujesz czytelnika jak głupka. drugie zdanie jest zbędne, każdy to wie.

ale zawsze, prędzej czy później(+,) droga prowadziła z powrotem do pociągu.

 

Niezłe. Chociaż pierwsza połowa mnie nużyła, bo nie było fantastyki, tylko perypetie jakiegoś chłopka roztropka :P Ale potem ładnie zagrała z fantastyką, taki zwyczajny wstęp i nagły przewrót. Mimo wszystko ja ciągle czekam na jakąś twoją długą, wciągającą epopeję, a nie takie krótkie historyjki!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

W mojej opinii gry są sto razy lepszymi horrorami od wszystkich innych horrorów. Przechodziłam wczoraj dodatek do The Last of Us i wstrzymywałam oddech, pospinana, jakbym sama tam była. Nie wspominając o Obcym Izolacji. Żadne filmy ani książki mnie tak nie straszyły!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Od razu mi się nasunęło porównanie z tekstem bemik o śmierci, gdzie jej postać mocno mnie zaskoczyła. Tutaj temat mnie nie kupił. Zbyt emocjonalnie jak dla mnie, no i od początku wiadomo, w czym rzecz. Ale opowiadanie ma swój urok, smaczną głębię. W paru miejscach zastanawiałam się nad przecinkami, np. I pragnąłem jej bardziej, niż czegokolwiek w krótkim życiu. Nie wprowadzasz ani zdania podrzędnego, ani bezokolicznika, więc chyba nie powinno tu być przecinka.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

NoWhereMan szaleje!

Aktualizacja:

 

dorjee – Dobra zmiana – 2/5

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Bóg) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Przeznaczenie) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

Reinee – Pamiętnik Solange Fogberrystone – 10/5 + 1,5 TAK (lenah, MrB, NWM) = nominacja

RogerRedeye – Reduta – 6/5 + 1 TAK (lenah, NoWhereMan) = nominacja

Finkla – Spowiadać się diabłu – 4/5 + ½ TAK (Morgiana)

Fantazjel – Bajka o biegnącym chłopcu – 4/5 + ½ TAK (NWM) 

katia72 – Ugupugu poszukuje przyjaciela – 6/5 + ½ TAK (NWM) = nominacja

Łukasz Kuliński – Do ojca Bertolda –  1/5

Mechaniszkin – Bezdenna czeluść –  4/5 + ½ TAK (NWM)

Stn – Król na zamku – 3/5 + ½ TAK (NWM)

Wicked G – Topos/Logos Dolor – 4/5 + ½ TAK (NWM)

Emelkali – Śmierć ma w życiu niełatwo – 1/5

 

 

Nominacje Loży:

 

dorjee – Dobra zmiana (Reg)

Wicked G – Topos/ Logos Dolor (Finkla)

Mechaniszkin – Bezdenna czeluść (Reg)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Zapisałam sobie niektóre rzeczy podczas lektury. Tylko niektóre.

 

Wesele rozkręciło się już na dobre. Upici goście powoli przestali zwracać uwagę na dwie, wielkie istoty z kosmosu ← niezgrabnie brzmi “upici goście”, plus zbędny przecinek.

Po kilku chwilach, została już tylko wylizana patera. 

Pyrroq wydał z siebie niezidentyfikowany dźwięk, przypominający eksplozję planety. ← gdyby wydał taki dźwięk, prawdopodobnie rozwaliłby miejsce, w którym jest, i pozabijał istoty wokół. Zastanów się, jakiego kalibru użyłeś wobec zwykłego dźwięku z gardła.

Pyrroq, przestań(+,) proszę(+,) być sobą, ← wtrącenie

A i tak to jakieś niedorobione szczuropodobne cosie, głupsze od tych ziemskich szczurów. ← kiedy tylko można, wywalaj to, tych, ten, tego…

Najbliższe od nas, pozaziemskie życie, jest bardzo daleko ← najbliższe od nas?  Może najbliższe nam? Źle to brzmi, w dodatku całe zdanie mało zgrabne

Ten tekst z pożarem i wodociągiem zupełnie mnie nie kupił.

Powstaje poprzez dodanie antymaterii do płynnego czasu, który z kolei postarza przedmioty przy kontakcie. ← brzmi to nieco… nieprofesjonalnie. Tzn., nie rozumiem mechaniki tego procesu, dla mnie powinien być lepiej wyjaśniony, z oparciem w kosmologii, które mogłabym przyjąć.

Zauważyłam, że didaskalia są bardzo ubogie.

Robisz też wielkie infodumpy i bloki tekstu, brak w tym dynamiki.

 

Opowiadanie niestety mi się nie podoba, ale ja jestem na bakier z takim absurdem. Wykonanie nie pomogło mi się przekonać. Wyobraźnia to wielki plus tekstu i nie mogłam tego nie zauważyć ;) Są tu znacznie bardziej zadowoleni odbiorcy, więc może mój komentarz nie zepsuje ci statystyk.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Kurczę, wszyscy mają po dwie? Ekstra! <3

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Pierwszy raz zobaczyłam słowo “opilstwo” xD

 

Gdybym miała krótko opisać to opowiadanie, to moja wypowiedź brzmiałaby: tekst o uczonym, nowożytnym wiedźminie. I zupełnie to do mnie nie trafiło. Jasne, jest klasa, styl wręcz miodny, godny klawesynów, Immanuela Kanta i tak dalej, można w tych wersach pływać jak Kleopatra w mleku, ale jakoś mnie to wszystko nie przekonało. Tak tu łagodnie, wymuskanie. Śniąca ma rację co do odseparowania od tekstu z powodu L., R. itd. – długo nie mogłam się wczuć ani nie wiedziałam, co się dzieje – jakby mnie też ktoś usiadł na kolanach, niczym bohaterowi, i rozproszył. Jakby mnie ktoś podrywał na tyle umiejętnie, że nie miałabym pojęcia, o czym mówi ;D Mam same takie dziwaczne porównania – a więc twój tekst jest eteryczny i namiętny, ale umknęła mi jego treść zasadnicza. Mam skojarzenie z szanownym panem Balzac – przy jego prozie też wszystko mi się rozmywało. 

Edytka: Przyszło mi na myśl, że winowajcą jest także forma listu, długiego sprawozdania raczej, z nielicznymi wstawkami przypominającymi, co to właściwie jest. Może gdyby to były krótsze listy albo gdyby były ciekawe wstawki z teraźniejszości, czasu, gdy to pisze… Wydaje mi się, że forma listu została w ogóle niewykorzystana.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Rzuciło mi się w oczy kilka zbędnych przecinków, np.

 

gdy świeża jeszcze rana, odezwała się

cała służba opuściła ich dawno, z powodu choroby

Kościół był jednak dobrze wyposażony, lub też

 

Z technicznych rzeczy nic więcej nie zauważyłam poza tym, że pierwsze akapity są IMO zbyt rozwlekłe.

Jeśli chodzi o całą resztę, piękny styl, klimat, fabuła nie w moim guście, ale też doceniam. Wszystko to nie mój target, kojarzy mi się z Imię Róży, czego szczerze nie znoszę. Dlatego niewiele mogę wnieść swoją opinią – kawał dobrej lektury, czego obiektywnie nie można nie zauważyć, lecz nie dla mnie (zwłaszcza przez brak silnego, fantastycznego elementu, który by mnie kupił) ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Wakacyjny okres, a tutaj wzorowa aktywność. Aż mi wstyd za swój letarg i muszę zaraz to wszystko przeczytać…

Aktualizacja:

 

dorjee – Dobra zmiana – 2/5

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Bóg) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Przeznaczenie) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

Reinee – Pamiętnik Solange Fogberrystone – 10/5 + 1,5 TAK (lenah, MrB, NWM) = nominacja

RogerRedeye – Reduta – 6/5 + 1 TAK (lenah, NoWhereMan) = nominacja

Finkla – Spowiadać się diabłu – 4/5 + ½ TAK (Morgiana)

Fantazjel – Bajka o biegnącym chłopcu – 4/5 + ½ TAK (NWM) 

katia72 – Ugupugu poszukuje przyjaciela – 2/5

Łukasz Kuliński – Do ojca Bertolda –  1/5

Mechaniszkin – Bezdenna czeluść –  1/5

 

 

Nominacje Loży:

 

dorjee – Dobra zmiana (Reg)

Wicked G – Topos/ Logos Dolor (Finkla)

Mechaniszkin – Bezdenna czeluść (Reg)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jak sądzę, to nasz czcigodny JeRzy <3 Bardzo się cieszę, że przesyłki dotarły/docierają. Polecam się na przyszłość jako organizatorka i zaraz wysyłam maila dziękczynno-pochwalnego do JeRzego.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Aktualizacja:

 

dorjee – Dobra zmiana – 2/5

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Bóg) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Przeznaczenie) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

Reinee – Pamiętnik Solange Fogberrystone – 10/5 + 1,5 TAK (lenah, MrB, NWM) = nominacja

RogerRedeye – Reduta – 6/5 + 1 TAK (lenah, NoWhereMan) = nominacja

Finkla – Spowiadać się diabłu – 4/5 + ½ TAK (Morgiana)

Fantazjel – Bajka o biegnącym chłopcu – 4/5 + ½ TAK (NWM) 

katia72 – Ugupugu poszukuje przyjaciela – 2/5

 

Nominacje Loży:

 

dorjee – Dobra zmiana (Reg)

Wicked G – Topos/ Logos Dolor (Finkla)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

– Tak, tak, możliwe – mruczał do siebie – lecz chimery nie są niczym innym jak kompilacją psychicznych fobii, a smoki to przecież fenomenologia Husserla. Jeśli smoki wyginęły i nie ma nikogo, kto by o tym zaświadczył, to istnienie smoków ciągle jest prawdziwe. No, chyba że mówisz o smokach potencjalnych Lema, które nie istnieją, co jest kompletnym trurlo dyrdymałem.

 

Autorze, wytłumacz no filozofowi-badaczowi, w jaki sposób smoki to fenomenologia Husserla. Skromny badacz twórczości Lema na szczęście wie, skąd potencjalne smoki (Cyberiada), więc tego tłumaczyć nie trzeba.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Aktualizacja i kolejna nominacja:

 

dorjee – Dobra zmiana – 2/5

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Bóg) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

funthesystem – Modlitwa do Archimedesa (Przeznaczenie) – 4/5 + ½ TAK (NoWhereMan)

Reinee – Pamiętnik Solange Fogberrystone – 7/5 + 1 TAK (lenah, MrB) = nominacja

RogerRedeye – Reduta – 6/5 + 1 TAK (lenah, NoWhereMan) = nominacja

Finkla – Spowiadać się diabłu – 4/5 + ½ TAK (Morgiana)

Fantazjel – Bajka o biegnącym chłopcu – 1/5

 

Nominacje Loży:

 

dorjee – Dobra zmiana (Reg)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Czemu nie ma tu mojego komentarza? Bo jestem okropnym, zajętym człekiem, który sobie wisienkę na torcie zostawił na koniec, a potem to odkładał i odkładał ;< 

 

Wicked G w odsłonie z dala od substancji chemicznych spodobał mi się bardzo, najbardziej, jak wiesz, pod względem dylematów moralnych, i sprawę już omówiłam w wątku z wynikami konkursu.  Zaczarowałeś mnie pozytywami i finalnym mrokiem tego opowiadania – mrokiem, który oswoiłeś, który nie wydaje się po lekturze tego tekstu taki straszny. Oswoiłeś też Boga, anioły, proroków, zrobiłeś wyższowymiarową bitkę, a w tym wszystkim nie zapomniałeś o człowieku.

W obiecujący i zajmujący sposób wprowadziłeś w historię. Skojarzenia z Arrivalem oczywiście rozumiesz, chociaż więcej miałam u Słowika. W filmie skupiali się na zrozumieniu innego języka, innego życia, innego postrzegania czasu, podobnie u Słowika, u ciebie porozumienie zaistniało szybko i skupiłeś się na próbach wszczęcia dość nierównej współpracy. Nieco sztampowo przybysze są opiekuńczy, mądrzejsi, tacy Plejadianie z czwartej albo Kasjopejanie z szóstej gęstości, uwikłani w wojnę z groźnymi Jaszczurkami (ty jaszczurki przedstawiłeś akurat jako tych dobrych). Ludzie pozostają gdzieś na marginesie tego i jednocześnie stawiani są w centrum – nieco mi to zgrzytało.

Trochę jechałeś na infodumpach, ale bez przesady. Stworzyłeś własną filozofię kosmologiczną z kawałków najróżniejszych światopoglądów i teorii. Dlatego z jednej strony fajnie się czytało, z drugiej miało się wrażenie, że to wszystko już było, a ty jedynie inaczej ułożyłeś puzzle. Na szczęście masz też swój niepowtarzalny styl i on co jakiś czas skutecznie zagłuszał u mnie wrażenie powtarzalności. Zrobiłeś coś odwrotnego niż Gravel przy Mihi et igni (mam nadzieję, że dobrze napisałam) – ona w moim odczuciu w ogóle nie użyła żadnych filozoficzno-religijno-kosmologiczno-śwatopoglądowych puzzli, ty posługiwałeś się nimi biegle, ale wzór nie oszołomił oryginalnością. Na szczęście dylematy moralne były skrojone doskonale ;)

Czasem IMO kulały dialogi, tzn. nie wychodziły do końca naturalnie – z drugiej strony skąd mam wiedzieć, jak rozmawiają ze sobą kosmici? Może właśnie tak?

Co jakiś czas pojawiały się informacje naukowe – IMO kilkukrotnie wplotłeś je w akcję dość po macoszemu (np. przy rewelacjach z teorią Einsteina-Cartana). No i nie udało ci się zamaskować nachalnego zabiegu wykładowca – uczeń (obca rasa – człowiek). Anet dobrze napisała o "bezproblemowym kontakcie" – z jednej strony plus, z drugiej minus, bo aż się prosi, żeby gdzieś w innym miejscu tkwiła trudność, a na moje oko nie wystąpiła. Zgadzam się z Finklą co do słabo zarysowanych bohaterów – poszedłeś w makro, w przepiękne makro, ale wiesz, że czytelnikowi potrzebne też jest mikro. Bart na to mikro IMO nie wystarczał. Darcon i Skoneczny słusznie zauważyli techniczne mankamenty lądowania kosmitów, ale mnie osobiście podczas lektury nie uwierały, bo narracja mnie porwała. Poszedłeś jednak baaardzo w eterykę, w opowieść z pogranicza astralu i technologii, i tej technologii było tu znacznie mniej.

Mimo to mnie twoja opowieść nie dość, że porwała, to jeszcze kupiła, razem z finałem. Byłam pod wrażeniem tekstu i pozostałam z bardzo pozytywnymi skojarzeniami, jak wobec dobrze skrojonych tekstów o nadziei :) Trudno nadzieję i optymizm zawrzeć dzisiaj w tekstach w tak jasnym i przenikającym cały tekst tonie, znacznie bardziej dominuje we współczesnych trendach pesymizm. I ta nadzieja nie była naiwna, była dojrzała i przemyślana. W moim rankingu dostałeś tyle punktów, co Bellatrix i byłeś wraz z nią na moim trzecim miejscu. Rywali miałeś masakrycznych, ale walczyłeś z nimi na równi. Poza konkursem opowiadanie uznałam za tak fantastyczne, by je nominować. Mam nadzieję, że następnym razem uda się zgarnąć piórko. Bardzo ci dziękuję za udział w konkursie i obdarzenie mnie przyjemnością obcowania z tym tekstem :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ze zdziwieniem odkryłam, że nie ma tu mojego komentarza. Już nie musicie mnie za to rugać, sama się właśnie zwyzywałam od najgorszych. I przepraszam, byłam przekonana, że komentarz jest.

Jacku, byłam na tak. Cytat z Mickiewicza zachęcił mnie już w progu. Potem okazało się, że łączysz SFowy klimat z klimatem klasyki, jakby na jakimś bardzo nowoczesnym, elektronicznym sprzęcie ktoś grał Chopina. Jest też, jak ja to nazywam, szybkie filozofowanie. Filozofowie w zwyczaju mają rozwlekłość i korzystanie z nieprzyziemnego języka (żeby było naukowo), przez co ich dzieła nigdy nie trafiają do ogólnego kanonu lektur zwykłego człowieka. Ty robisz to językiem odbiorcy i w pośpiechu, tzn. migasz myślami, przechodzisz od jednej trafnej diagnozy do drugiej, czarując czytelnika, zanim znudzi się egzystencjalną rozkminą. Ciekawie nawiązałeś do Hipokratesa. Stylistycznie zdania zbudowane też po to, żeby się podobać, to kolejny plus, bo niektórzy nie zwracają uwagi na atrakcyjną budowę zdań. Świetnie opisałeś pułapkę założenia konta w systemie. Potem tradycyjnie wszystko sprowadza się do uczucia, ale ty nieco powywracałeś kategorie miłości, na modłę stworzonego przez siebie świata (albo tylko lekkiej karykatury już istniejącego).

Jesteś, która jesteś – bardzo dobre. Pisanie we śnie – super. Finał – obyło się bez ckliwości, bez tanich happy endów. Bomba.

Perrux mówi o "infodumpowym stylu", ale według mnie zrobiłeś to na tyle umiejętnie, że informacje nie wyglądają natrętnie – po prostu zmieniasz sposoby narracji. Oczywiście można by znaleźć rzeczy do poprawy, do skrócenia, do podrasowania. Ja jestem zadowolonym czytelnikiem – ale ja filozofka i poetka, wyobrażam sobie, że nie każdy się odnajdzie w tak specyficznie skrojonym SF. Miałam wypisane wpadki, ale wszystkie znalazłam w komentarzu jose. To chyba wszystko, co miałam do powiedzenia.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Przeczytałam “Doktor Sen” Kinga i mam mieszane uczucia. z Jednej strony zachwyt nad fabułą, z drugiej rozczarowanie różnymi zabiegami – Mary Sue, infodumpy, przegadane dialogi (trochę akcji, trochę wyjaśniającego dialogu, trochę akcji, trochę dialogu, brak płynności, chodzenie na łatwiznę). Spodziewałam się po pisarzu z takim stażem, że jednak nie będzie łatwizny komiksowych superbohaterów i takiego szarpanego sposobu prowadzenia akcji. Ale to się tak łatwo mówi, a potem samemu robi się marysujki, wklepuje połacie informacji w martwe (pozbawione akcji) dialogi i tak dalej… Poza tym, superbohaterowie chyba po prostu dobrze się sprzedają, a jak się czegoś dobitnie czytelnikom nie wyjaśni, to jest ryzyko, że nie załapią… W każdym razie zwroty akcji też miałam wrażenie, że są takie na pokaz, a niektórzy bohaterowie na siłę wtłaczani w pewne nienaturalne postawy. Wolę wcześniejsze książki.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Jest szansa, że w nieodległym czasie nasz najwspanialszy JeRzy zajmie się wysyłką waszych zasłużonych nagród :)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Mówisz o wyszczerzonych zębach = wybitych oknach. Też tak miałam w jednym opowiadaniu i powiedziano mi, że powinnam napisać o szczerbach. No bo jednak wybite, ciemne okna to raczej szczerby, czyż nie?

 

Kto go kurwa porąbał! ← kurwa to wtrącenie, z obu stron powinieneś wydzielić je przecinkami.

 

Naprzeciwko były krzaki i śmieci w dwóch kontenerach i dookoła, w foliówkach i luzem, powyciągane przez koty, psy, szopy i kojoty. ← przykład zdania kiepskiego stylistycznie, z mnóstwem “i”, niezbyt precyzyjnego i z masą zbędnych informacji.

 

 Co robisz czarnuchu? ← czarnuchu = wtrącenie, trzeba oddzielić przecinkiem od reszty

 

 

Pomysł jest, pomysł ciekawy, ale zabrakło wykonania. W życiu bym w treści nie odnalazła tego, co napisałeś w komentarzu i twój komentarz był atrakcyjniejszy od tego ciągle rzygającego biedaka, relacjonującego chaotycznie zdarzenia :( Zgrabnie opisałeś scenę miłosną. Fajnie, że wyszedł z gościa romantyk – ładnie kontrastowało z realiami. Przez długi czas myślałam, że bohater jest czarny, to pewnie wina kodów kulturowych. Na moje oko tekst do dopracowania i rozwinięcia, zwłaszcza że zarysowałeś ciekawe, obyczajowe tło, dla Polaków raczej obce.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Nowa Fantastyka
Patronujemy