- Opowiadanie: cmdsykes1982 - "Statek międzygwiezdny Panama"

"Statek międzygwiezdny Panama"

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

"Statek międzygwiezdny Panama"

„Statek międzygwiezdny Panama”

 

„Prolog”

 

„Mrok pochodzi z mroku a światłość ze światłości, nadchodzi czas gdy z ciemności wyłania się strach który zasłoni serca i dusze istot żywych. Otwierając głębokie rany wśród najstarszych rodów i ras. W ten czas z najodleglejszych zakątków wszechświata pojawią się oni…”

 

Notatki Anakuna z eksploracji planety Talmen

 

Osobisty portal admirała Kullena połączonych sił międzygwiezdnych.

Komandorze Drent moje gratulacje otrzymałem właśnie informacje dotyczące pana awansu na komandora. Dobra wiadomość jest taka, że przekażę panu dowództwo nad okrętem wojennym Panama. O godzinie piątej trzydzieści dostanie pan protokoły wiążące pana

z misją i statkiem. Niedługo będzie pan odpowiedzialny za ludzi i sprzęt zgromadzony na statku. Powierzamy panu misje eksploracji galaktyki. Dzięki zdobytej technologii przekaźników masy jesteśmy w stanie dotrzeć do nowych obszarów galaktyki Andromedy. Wnikliwe badania naszych sond międzygwiezdnych potwierdzają możliwość skoku w czasie

i przestrzeni w nowe niezbadane dotąd miejsca. W galaktyce Andromedy, jesteśmy w stanie podróżować dalej i szybciej przez galaktykę niż kiedykolwiek. Wnikliwie studiując pana osiągnięcia w dziedzinie sztuki wojennej i wywiadowczej pracy na rzecz biura „Parasol”, jest pan odpowiednią osobą na to stanowisko. Liczę na dalszą ścisłą współpracę z biurem wywiadowczym. Wszystkie niezbędne informacje na temat misji przekaże panu kapitan Sue Samari. Właśnie przygotowuje statek i załogę do objęcia dowództwa, Panie Drent moje gratulacje i życzę powodzenia. Kullen bez odbioru.

 

SI: Masz nową wiadomość od kapitana Sue Samari, czy mam połączyć ?

 

Drent: Łączyć

 

Sue Samari: Sue Samari melduje:

Witam serdecznie komandorze Drent. Statek jest gotowy do objęcia dowództwa. Raport na temat załogi: 600-set zawodowych żołnierzy połączonych sił międzygwiezdnych ciężko opancerzonych i wyposażonych w tarcze bojowe typu axi-1. 98 myśliwców planetarnych

z pełnym wyposażeniem bojowym. Transportery dla żołnierzy oraz mechy bojowe „trident-sb typu 4”. Załoga logistyczna i pilotów bojowych w ilości 3578 – osiem osób na pokładzie. Statek został wyposażony w najnowsze łącza komunikacyjne kwantowe oraz arsenał wojenny do prowadzenia walk w przestrzeni kosmicznej i planetarnej. Panama jest gotowa do inspekcji załogi oraz akceptacji nowych rozkazów.

 

Drent: Przyjąłem do informacji. Czas objęcia dowództwa nad Panamą wyznaczam na godzinę szóstą.

 

Drent: Bez odbioru.

 

SI: Komandorze! Specjalista do spraw uzbrojenia i taktyki walk powietrznych kapitan Trent oczekuje pana pod drzwiami. Czy mam go wpuścić do kajuty komandora?

 

Drent: Tak proszę.

 

SI: Kapitanie Trent proszę wejść, komandor oczekuje pana.

 

Trent: Kapitan sił lotniczych Trent melduje się na służbie.

 

Drent: Spocznij żołnierzu. Najwyższe dowództwo w obawie przed nowymi cywilizacjami, być może bardziej zaawansowanymi i zabójczymi powierza nam okręt „Panama”. O godzinie szóstej obejmujemy dowództwo nad najbardziej zaawansowanym okrętem wojennym floty. Dowództwo nad myśliwcami i personelem pilotów zlecam tobie. Wśród nich znajduje się eskadra zaćmienia, najlepszych pilotów międzygwiezdnych. Otrzymaliśmy misję eksploracji galaktyki Andromedy. Admirał Kullen pokłada w nas nadzieje. Podróż odbędziemy przez przekaźnik mocy, który został niedawno odkryty i zbadany. Lecimy w nieznane, więc proszę się przygotować na każdą ewentualność. Akcja jest objęta ścisłą klauzulą tajności, wymagam profesjonalizmu! Odmaszerować kapitanie.

 

 

Trent: Tak jest komandorze, służyć pod pana dowództwem to zaszczyt.

 

SI: Komandorze właśnie otrzymałam szczegółowe informacje dotyczące misji. Wśród nich znajduje się mapa oraz priorytetowe współrzędne. Admirał przesłał protokół postępowania, na wypadek ewentualnych konfrontacji z obcą cywilizacją. Czy mam zrzucić dane na pana bazę pamięci.

 

Drent: Wykonaj zrzut podczas mego snu. A teraz prześlij mi widoki i dane techniczne na temat okrętu Panama, muszę poznać jego możliwości.

 

SI: Czy mam wyświetlić na głównym ekranie w pokoju wizyt?

 

Drent: Tak proszę.

 

SI: Okręt Panama. Klasa niszczyciel międzygwiezdny. Rok produkcji 2258. Konstrukcja została zaprojektowana przez związek projektantów ziemskich, budowana w tajemnicy przed opinią ziemską i pozostałych sojuszników międzygwiezdnych. Decyzja budowy tego statku została podjęta przez biuro wywiadu „Parasol” oraz „Najwyższą Radę Ziemską Zjednoczonych Narodów”. Łączna powierzchnia statku wynosi dziesięć kilometrów kwadratowych. Jednostka napędzająca okręt to reaktor antymaterii. Materiał reaktora wystarczy na produkcję energii do 2408 roku ziemskiego. Największą zaletą statku jest jego samowystarczalność dzięki modułowi produkcji organicznej. Jego następną zaletą są trzy stopniowe tarcze: metafizyczne, biotyczne i organiczne. Panama posiada własną grawitacje, w sekcji treningowej jest możliwość regulacji ustawień pola dzięki czemu można symulować rożne stany ciążenia na ciało człowieka. Panama posiada własną superinteligentną postać. To właśnie ja. Przemawiam do pana dzięki syntezatorowi mowy. Posiadam rozległą wiedzę taktyczną oraz najnowsze oprogramowanie. Moja postać SI została powołana do życia przez inżynierów ziemskich. Jestem tutaj po to, by ułatwić pracę na tak rozległym okręcie. Dzięki zaawansowanej łączności, mogę za panem podążać na każdy statek i planetę. Moje oprogramowanie znajduje się na statku Panama. To właśnie moja unikalna cecha. Obecnie mogę panu opowiedzieć co się dzieje na Panamie. Admirał Kullen i agencja wywiadowcza parasol. Chcą panu wstrzyknąć pewien płyn. Który wzmocni pana, mięśnie, poprawi możliwości bojowe oraz wzrośnie inteligencja.

 

Drent: Czy mogę wiedzieć czym jest ten płyn i czym się stanę, po zabiegu?

 

SI: Komandorze! Brak danych na ten temat.

 

Drent: Ciekawa propozycja, tylko ja nie mam zamiaru stać się mutantem ?

 

SI: Słucham komandorze?

 

Drent: Tak sobie głośno myślałem.

 

SI: Właśnie minęła godzina dziesiąta, czy mam zawołać windę spod pana pokładu do stołówki oficerskiej.

 

Drent: Czas najwyższy, nie mogę się doczekać śniadania. Co mamy dziś w menu?

 

SI: Loguje się do stołówki oficerskiej, do wyboru, specjalność mistrza kuchni: kaczka dzika w sosie z borowin, rostbef pieczony, albo owoce oceanu atlantyckiego. Wolne stoliki to nr 47, 15 i 3. Przy którym mam zrobić rezerwacje?

 

Drent: Proszę o stolik nr 15, to świetne miejsce. Uspokaja mnie widok planety Teratora

z kosmosu.

 

W momencie kiedy Drent zasiadał do stolika światło zgasło. Przez moment ustało wszystko

i zapadła cisza. Nagle w jednej chwili atmosfera zrobiła się tak gęsta, że można było ciąć powietrze nożem na kawałki. Po niecałych dwóch sekundach, światło wraca do koloru czerwonego, a z głośników dobiega alarm bojowy. Uwaga to nie są ćwiczenia, alarm bojowy pierwszego stopnia. Personel lotniczy proszony jest do stawienia się na odprawę myśliwców, cywile są proszeni aby wrócili do swoich pomieszczeń cały personel wojskowy na stanowiska bojowe. Powtarzam to nie są ćwiczenia. Uwaga alarm bojowy pierwszego stopnia…

 

SI: Komandorze obawiam się, że pan nie dokończy śniadania. Admirał Kullen wzywa pana do centrum bojowego. Kapitan Sue Samarii chce się z panem połączyć, czy mam wyświetlić przekaz ze statku Panama, wiadomość pilna.

 

Drent: Do licha dawaj zrzut i załatw mi windę jak najszybciej.

 

Sue Samarii: Komandorze! Potrzebujemy pana w centrum dowodzenia okrętu Panama. Nasze sondy wykryły nieznaną jak dotąd obcą formę życia, nie możemy jednoznacznie określić jej potencjału bojowego, ale z pewnością wiemy, że na pewno to nie są przyjacielsko nastawione istoty. Dwie spośród czterech sond przestały odpowiadać, najprawdopodobniej zostały przechwycone przez systemy wroga, dwie pozostały nadal pod naszą kontrolą. Przesyłam panu obraz obiektu, który się zbliża do nas z dużą prędkością, przewidywany czas wejścia w zasięg myśliwców bojowych to 20 minut.

 

Drent: Do diabła! To jest niemal wielkości księżyca, jak coś takiego… Czy przechwytują nasze rozmowy, dane?

 

Sue Samarii: Brak śladów w protokołach, możliwy nasłuch, właśnie teraz przeszłam na szyfrowanie „ghost” . Powinni odbierać zainfekowane dane telemetryczne z wirusem „skynet”.

 

Drent: Jak tylko dostanę protokoły końcowe od admirała, pojawię się na statku.

 

Sue Samarii: Ogłaszam pełną gotowość bojową na Panamie!

 

Drent: Jestem już prawie w centrum dowodzenia bojowego. Zostań na stanowisku zaraz zobaczysz Kullena, ma mi do przekazania obraz sytuacji.

 

Admirał Kullen: Dobrze pana widzieć, rychło w czas! Zostaliśmy zaatakowani przez inteligentny sygnał bojowy pochodzący z obcego statku, nie mamy pojęcia kim oni są ani czym dysponują, ale wiemy z całą pewnością, że nie przywitamy ich szampanem, a raczej całym arsenałem jaki posiadamy. W tej chwili myśliwce „falcon” jeden i „eagle” b2 są przezbrajane w niekonwencjonalne pociski typu „amur”. Miejmy nadzieje, że w chwili gdy nasze lasery nie poradzą sobie z osłonami bojowymi wroga, to mimo wszystko pociski przenikną ich osłony i rozpętają piekło na pokładach. Jeśli nie, to ujmując w cudzysłowie „będziemy w czarnej dupie”. Do rzeczy żołnierzu, wezwałem ciebie bo nie mam chwili do stracenia, wystaw dłoń! Mój klucz właśnie wysyła ostatnie kody dowodzenia nad statkiem „Panama”. Pierwsze primo, zbierz jak najwięcej danych wywiadowczych na temat tego cholerstwa na wypadek gdyby stacja orbitalna Helena nie przetrwała ataku. Drugie primo dostaniesz od Federacji przed wejściem przez przekaźnik dwóch inżynierów genetycznych. Musisz ich zabrać z planety Teratora, tuż przed rozpoczęciem misji. Jestem twoim bezpośrednim przełożonym. Teraz skupimy się na obronie stacji i planety. Ostatnie primo, gdybym wyparował razem ze stacją w stylu mego ojca podczas obrony Talmen przekaż ten pierścień rodowy Arilatti, ostatniej osoby bliskiej memu… Sue Samari! Co masz na ekranie?

 

Sue Samari: Admirale przesyłam panu ostatni obraz z naszych sond jak widać szykują się na inwazje, ostatnie obrazy pokazują około czterech tysięcy mniejszych i większych obiektów. Statek matka znajduje się w odległości 5 milionów km od naszych pozycji, stanął w miejscu.

 

Admirał Kullen: Szlag by to wszystko wziął! Jak u licha mamy teraz ich zaatakować, nie mamy nawet jednej piątej ilości ich myśliwców.

 

Drent: Admirale, sugeruje aby pan wysłał ekspedycje wojskową na planetę Teratora i tam stworzył ruch oporu, na udeptanej ziemi mamy większe szanse w walce z obcą cywilizacją, zwłaszcza gdy do końca nie wiemy czym są te istoty. Poza tym kopalnie na Teratora są wyjątkowym celem strategicznym. Może się okazać że właśnie poszukują pierwiastka X-on. I są cholernie zdeterminowani by go dostać, nie pytając nikogo o zdanie.

 

Admirał Kullen: Słuszna uwaga żołnierzu zwłaszcza, że federacja choruje na ciągły brak pierwiastka X-on. Oto co proponuje Komandorze. Udasz się na statek i podniesiesz wszystkie myśliwce do boju. W tym także użyjesz naszej najnowszej zabawki Panamy. W celu neutralizacji jak największej ilości wrogich statków. Załogę Heleny osobiście przygotuje do obrony. W międzyczasie otrzymasz dane taktyczne dotyczące ataku na wrogie statki.

 

Drent: Przyjąłem panie admirale, niezwłocznie udaje się do teleportu. Sue na tym koniec rozmowy. Ja i Trent zaraz u ciebie się pojawimy.

 

Sue Samari: Zrozumiałam, „Panama” oczekuje pana rozkazów.

 

Drent: SI odszukaj kapitana Trenta i odeskortuj na statek. Ja udaje się do teleportu, nie ma czasu! Szybko.

 

 

Stacja orbitalna „Helena”

 

Fujimoto Kapitan dywizji myśliwców: Admirale myśliwce w pełni przezbrojone i gotowe, czekamy na rozkaz wylotu.

 

Kullen: W końcu. Co tak długo trwało? Grzebanie się palcem w nosie? A może was strach obleciał żołnierzu?

 

Fujimoto: Ee…

 

Kullen: Już ja wiem, w gacie narobiliście i majtki zmienialiście. Bo co to za pilot myśliwca co ma obsrane gacie. Smród w waszej kabinie załatwiłby sprawę za wroga. Ale do rzeczy, piloci baczność. To jest wasze pięć minut. Nie dajcie się zabić. Wróg ma przewagę liczebną , dwadzieścia do jednego. Zostaliście wyszkoleni dla tej chwili. By bronić i służyć federacji. Wiem, że wielu z was to dzielni piloci. Bierzcie przykład od najlepszych. Dotyczy to was, najmłodszych dywizjonu sto drugiego. Pokażcie na co was stać. Liczę że po starciu wszyscy się spotkamy w tym samym składzie. Nie mam ochoty pisać do waszych matek, żon i dzieci wyjaśnień, jaka to wielka strata dla mnie i Federacji, bo byliście dobrymi pilotami, ale nie tak dobrymi by przeżyć walkę. Więc liczę, że nie zawiedziecie mnie i całej reszty. Mam dla was jedną dobrą wiadomość na wypadek anihilacji stacji. Komandor Drent zabiera część załogi, na okręt wojenny „Panama”. Zostaną oni z powrotem odesłani do centrum operacyjnego Federacji. Powtarzam nie dajcie się zabić tak łatwo. Zbyt wiele kosztuje to federacje wyszkolenie jednego pilota. Więc Jeśli oni dadzą wam łupnia. To ja już osobiście, drugiego wymierzę gdziekolwiek się znajdzie. Jeśli będzie trzeba to do piekła zejdę. Więc piloci jak brzmi okrzyk zwycięzców.

 

Piloci stacji Heleny: Urraa, Urraa, Urraa !!!

 

Kullen: No i tak trzymać, zabierać rzyci do myśliwców! Kapitanie Fujimoto proszę podejść do mnie.

 

Fujimoto: Kapitan dywizjonu Fujimoto melduje się na rozkazy.

 

Kullen: Zastosujecie taktykę odwrotu, dywizjon sto drugi otrzyma rozkaz do ataku jako pierwszy. Sprowokuje jak największą ilość myśliwców, a następnie skieruje się na statek Panama. Wasze zadanie to atak na lewą flankę, a z prawej zaatakują piloci myśliwców komandora Drenta. Każdy z pilotów otrzyma obraz szyku bojowego w kokpicie, utrzymać pozycje jak najdłużej. To wszystko, odmaszerować do myśliwca.

 

Nie tracąc czasu Admirał pośpieszył do centrum bojowego stacji, skąd wysłał wszystkie zgromadzone dane telemetryczne i obrazy do kwatery głównej połączonych sił międzygwiezdnych federacji. Stacja orbitalna, która służy do odprawy statków handlowych, posiada znaczący arsenał obrony planetarnej. Została tak zaprojektowana i wybudowana by pomieścić ogromne ilości cennych ród metali, które dalej były odbierane przez statki handlowe federacji i wysyłane do różnych zakątków galaktyki. Planeta Teratora posiada ogromne ilości pierwiastka X-on, który jest komponentem uszlachetniającym złoto i platynę, posiada właściwości nadprzewodnika, który jest obecny niemalże wszędzie. W teorii zakładano, że stacja z ilością pięciuset myśliwców najnowszej generacji oprze się każdemu zmasowanemu atakowi pochodzącemu z drogi mlecznej. Piraci, organizacje militarne działające na zlecenie różnych ras, ewentualny atak zazdrosnych sąsiadów, miał być zdławiony w zarodku. Biorąc pod uwagę, że sama stacja dodatkowo posiada niekonwencjonalne pociski „amur”, które sieją przerażenie wśród piratów i lasery, które zamieniają każdy pierwiastek w obłok, założenie inżynierów wojskowych było słuszne że stacja będzie ostoją spokoju w układzie. Na planecie mieszka wielu weteranów wojskowych, którzy sprawują dozór nad kopalniami różnych korporacji. Takich jak „Sirta”, „Zakson”, „Despletos”. Korporacje zrzeszają wiele planet i formy życia różnego pochodzenia.

Planeta Teratora zachowała wielkie połacie zieleni i przyjaznego środowiska dla ludzi dzięki zaawansowanej technologii górnictwa, która stawia na jak najmniejszą inwazje w środowisko i otoczenie. Populacja planety to około dziesięciu tysięcy cywili w tym około tysiąca etatowych żołnierzy Federacji. Istnieje wiele obiektów które zostały zaprojektowane tak by mogły pełnić funkcje ochronną. Jedną z nich jest super forteca, mieszcząca się pod ziemią. Czuwa nad bezpieczeństwem ludności oraz stanowi placówkę badawczą. W wielu strategicznych kopalniach, wokół wybudowano bazy militarne. Wyposażone w inteligentne zestawy obrony przeciwlotniczej. Oraz ogromne podziemne hangary w których trzymane są mechy bojowe. Wiele sprzętu i części zamiennych do naprawy poszczególnych komponentów stacji orbitalnej „Helena”. Znajduje się również pod ziemia w hangarach.

 

Tymczasem okręt wojenny „Panama”. Centrum dowodzenia statku.

 

Sue Samari: Komandorze Drent!

 

Drent: Słucham pani kapitan.

 

Sue: Jedna z sond przesłała nam ciekawe dane dotyczące obcych statków. Wygląda na to, że są sterowane autonomicznie i istnieje możliwość wygenerowania kodu, który by wprowadził nieco zamieszania w modułach sterowania. Moglibyśmy spróbować stworzyć sygnał, który by zawierał wirus i samoistnie się instalował w protokołach i modułach sterowniczych.

 

Drent: Wykonać! SI przekaż te rozkazy kapitanowi Trentowi, bezpośrednio na klucz. Liczy się każda minuta. Ja w tym czasie autoryzuje obronę stacjonarną statku.

 

Inżynier pokładowy Aljosza Wasilij: Komandorze jesteśmy w posiadaniu artylerii „Long Tom”. Powinniśmy tak zaprogramować system by prowadził do wielu obiektów bądź statków naraz. Szybkostrzelność artylerii oraz siła pocisków są w stanie zrobić sito z ciężko opancerzonych statków wroga.

 

Drent: Tak wiem czym jest ta artyleria, uzbroić i wprowadzać na bieżąco cele do komputera pokładowego. Poruczniku Anatolij, proszę o autoryzacje wzmocnienia tarczy metafizycznej do pełnej mocy.

 

Anatolij: Wymagana jest zgoda mechanika kwantowego Ayumi, który jest obecny na stanowisku. Ayumi oraz asystent mechanika posiada pełny dostęp do głównego pulpitu,

z którego może zostać uruchomiona dodatkowa moc. Protokoły bezpieczeństwa wymagają zgody co najmniej dwóch osób, głównego mechanika oraz asystenta.

 

Drent: Tu komandor statku Drent, czy otrzymam zgodę na podbicie mocy reaktora antycząsteczek ?

 

Ayumi: Za piętnaście sekund uruchomię alert zabezpieczeń, który sprawdzi wszystkie gniazda mocy oraz generatory pola siłowego. W przypadku wykrycia uszkodzeń instalacji procedura podbijania mocy zostanie automatycznie zamknięta i pozostanie na obecnym poziomie. Szacowany czas do końca operacji półtorej minuty.

 

Drent: Poruczniku Anatolij jak tylko reaktor osiągnie pełną moc proszę ją skierować na tarcze metafizyczne.

 

Sue Samari: Wirus w pełni gotowy, możemy go wysłać w postaci rozmowy, która na pewno zostanie przechwycona przez statek matka. Dodatkowo zalecam odszyfrowanie wiadomości tej i wprowadzenie wroga w błąd. Może wyglądać na rozmowę pana z admirałem Kullenem.

 

Drent: Połącz mnie z admirałem i wyślij wirusa!

 

Sue Samari: Nawiązuje kontakt z satelitami geostacjonarnymi, oczekuję na odbiór sygnału.

 

Sytuacja w centrum dowodzenia bojowego jest napięta. W skupieniu i uwadze są śledzone poczynania tajemniczej floty przez wykwalifikowany sztab oficerów floty międzygwiezdnej.

 

Kullen: Słucham panie komandorze i czemu rozmawiamy na otwartym kanale.

 

Drent: Admirale! Pamięta pan ćwiczenia w układzie słonecznym Hirio.

 

Kullen: Głupie pytanie! Oczywiście, że tak testowaliśmy… Drent ty przebiegły lisie!

 

Drent: Admirale teraz pan jest mi winien kolejkę.

 

Kullen: Wszystkich oficerów zabierzemy jak tylko to się skończy.

 

Drent: Bądźmy dobrej myśli, a na razie Drent bez odbioru.

 

Sue: Sygnał został przechwycony, zostało nam poczekać.

 

SI: Komandorze otwieram główny panel widoku czasu rzeczywistego eskadry zaćmienia. Ustanawiam obraz i dźwięk.

 

Drent: Kapitanie Trent jak wygląda sytuacja?

 

Trent: Weszliśmy w tryb kamuflażu, oczekujemy na ruchy wroga.

 

Drent: Bardzo dobrze, meldować o postępach.

 

SI: Admirał Kullen oczekuje pana na kanale szyfrowanym.

 

Drent: Przełącz widok na główny panel.

 

Kullen: Dywizjon sto drugi, osiągnął cel i zmierza w pana kierunku. Około setki statków dywizjon sto drugi wciągną do walki. zalecam zbliżenie statku „Panama” na prawą flankę i przejęcia jak najwięcej celów na panele bojowe dział Panamy. Może pan atakować w trybie kamuflażu. Obiekty wroga są podatne na lasery, to dobry znak.

Drent: Obieram Kurs na prawą Flankę, prędkość trzy czwarte mocy. Pani Blanko! Wykonać rozkaz.

Sternik Panamy Blanka: Tak jest kapitanie!

 

Drent: Panie Aljosza przygotować wszystkie działa do obsługi przez załogę. Sue Samari przełącz mnie na główne radio statku.

 

Sue Samari: Może pan mówić do całej załogi.

 

Drent: Witam załogę statku „Panama”. Nazywam się komandor Drent, jak wiecie nasz statek znalazł się w strefie konfliktu przez przypadek. Teraz oczekuję od was pełnej gotowości! Za chwilę wkroczymy na pozycje, w której nasz statek musi odegrać kluczową rolę!! Życie wielu członków stacji orbitalnej leży w naszych rękach! Ogłaszam alarm bojowy, wszyscy żołnierze i cały personel do stanowisk obsługi dział laserowych!! Na szczęście mamy więcej dział niż załogi. Za czterdzieści pięć sekund spotkanie z wrogiem. Chcę zobaczyć na monitorach jak ta szarańcza zamienia się w tony złomu!! Nie oszczędzajcie żadnego statku wroga. Najlepszy strzelec dostanie premie od federacji, w wysokości półrocznego żołdu. Do dział i bez opieprzania się!! Drent bez odbioru.

 

Aljosza: Oficerów i inżynierów też dotyczy te wyzwanie?

 

Drent: Niestety ciebie to nie dotyczy, twoje stanowisko jest kluczowe. Wystarczy że wprowadzasz do komputera kolejne cele na panele bojowe dział Panamy.

 

Sue Samari: A ja właśnie mam zamiar zarobić sobie na wymarzone wakacje. I zabije tylu ilu będzie potrzeba, właśnie odpalam konsole.

 

Blanka: Sue możesz pomarzyć, bo ja oprócz nawigacji mam pod kciukiem, na każdą komendę, drony bojowe i to cztery. Nie masz ze mną żadnych szans!

 

Drent: Pani Blanko będzie mi pani potrzebna, więc nie weźmie pani udziału w walce bezpośrednio.

 

Blanka: Tak jest komandorze Drent!! Drent… p… pręt. Wypowiedziała cicho myśląc o swoim dowódcy.

 

Drent: Czy pani coś do mnie mówiła?

 

Blanka: Nie, przesłyszał się pan, odpowiedziałam tylko potwierdzeniem na pana rozkaz.

 

W tym samym momencie spojrzenia Sue i Blanki spotkały się. W oczach Sue było widać, że chcę Blankę dostać najpotężniejszym laserem jaki jest na pokładzie. Blanka zagryzła tylko zęby i zasyczała, myśląc to samo. W jej oczach było widać grzyb atomowy i samotną postać Sue na tle fali ognia.

 

Sue: Słuszna decyzja panie komandorze! Mutantom nie wolno dawać do rąk tak pożądanej broni, nie wiadomo co mogliby z nią uczynić.

 

Blanka jeszcze raz spojrzała na minę, jaką miała Sue. Widać było, że oddała pierwszy strzał,

a jej nieśmiały uśmiech zdradzał, że był to strzał na punkcie rasowym. Blanka jako pół człowiek i na wpół Iberianin zagotowała się w środku, poczerwieniała, a ręce zaczęły drżeć. Nie potrafiła tego przemilczeć i odpowiedziała.

 

Blanka: Jeszcze jedno stwierdzenie na temat mojej osoby i pokażę ci na co mnie stać! Tym razem wystawiła kawałek języka, przy czym można było usłyszeć delikatny syk. Stojący za nimi komandor przyglądał się wymianie słów, po czym…

 

Drent: Stop!! Dość tego. Nie prosiłem ciebie Sue o komentarz dotyczący moich decyzji! Poza tym macie się skupić na prowadzeniu działań wojennych, a nie walczyć między sobą. Jeszcze raz powtórzy się taka sytuacja, a ukarzę was naganą. Wyślę raport do samej generalicji i wspomnę o braku szacunku do załogi u jednej i drugiej. Chcecie załatwić swoje sprawy, to na sale treningową! A nie w centrum dowodzenia statku! Czy się rozumiemy ?

 

Zapadła wymowna cisza.

 

SI: Jesteśmy w polu działań, przełączam widok eskadry na główny panel bojowy.

 

Trent: Komandorze! Jest nam potrzebna wasza siła ognia statki obcych są bardzo wytrzymałe, pociski amur radzą sobie nieźle, ale zdjęcie osłon jest bardzo trudne. Reszta potem okazuje się prosta. Straciliśmy już kilku pilotów. Jak na razie mają liczebną przewagę.

 

SI: W naszą stronę zmierza około tysiąca obiektów. Przejmuję kontrolę nad tarczą metafizyczną statku.

 

W tym samym momencie Komandor stojący przed panelem krzyknął na interkomie do załogi.

 

Drent: Załoga ognia!!! Żaden obcy nie ma prawa tego przeżyć!!!

 

Rozpoczęła się zażarta batalia kosmiczna pomiędzy siłami Federacji i obcej cywilizacji.

„Panama” manewrując między grupami statków walczących ze sobą, powoli odciągała główne natarcie od stacji orbitalnej. Działa laserowe, pociski, artyleria „Long Tom” brzmiały niczym organy federacji. Tak przerażającej siły ognia nikt jeszcze nie widział. Zmasowany atak wszystkich stanowisk. Statki wroga pod ostrzałem „Panamy”, bardzo szybko zamieniały się, latający po kosmosie złom. Admirał Kullen był po prostu pod wrażeniem widoku tej bitwy. W tym samym momencie oczy i uszy całej stacji były zwrócone w stronę rozgrywającej się batalii. Wszyscy ze zdumieniem i zapartym tchem w płucach dopingowali swoim. Niektórzy płakali, inni zaś wrzeszczeli z radości, kiedy kolejna eskadra myśliwców

i statków transportowych wroga została roztarta w pył. „Panama” zadawało się, że tańczy

w przestrzeni. Taniec, w którym zwycięzcą może zostać tylko najsilniejszy. Euforia nie trwała długo, w końcu stacja orbitalna została zaatakowana przez wrogie jednostki, a załoga Heleny musiała się skupić na obronie własnego podwórka. Kolejne fale atakujących, co do jednego, były odpierane przez działa „Panamy”. Liczba uszkodzonych i zniszczonych statków szybko zwiększała się. W tej walce każda minuta wydawała się wiecznością. Największym wrogiem był strach, który ogarniał całe ciało i niestety niektórzy poddawali się jego działaniu.

Walki pomiędzy pilotami odbywały się z bliska i wymagały ogromnego skupienia, sprytu i żelaznych nerwów. Eskadra zaćmienia niczym duchy, pojawiała się na chwile na ogonie i znikała, a po tym spotkaniu wróg miał poważne problemy. Zazwyczaj tarcze myśliwca znikały lub zostały poważnie uszkodzone. Tym samym stawały się podatne na ataki konwencjonalnej broni. Straty myśliwców „Heleny” i „Panamy” od niewielkich powoli zamieniały się w poważne. Nawet najlepsi piloci po dwóch godzinach wytężonych walk, powoli tracili równowagę. Co poniektórzy wracali na statek matka, po wymianę czynnika napędzającego Taltron i dodatkowe uzbrojenie. Sto drugi dywizjon myśliwców Federacji szybko został wyszczuplony. Przy życiu pozostali tylko najlepsi. Admirał rozkazał by sto druga dywizja eskadry wróciła z przestrzeni i zajęła pozycje obronne na stacji orbitalnej. Przewaga liczebna wroga odbiła się czkawką na siłach Drenta i Admirała. Wirus, który został przechwycony przez obcą cywilizacje powoli dawał o sobie znać, dając przewagę pilotom Federacji. Z liczby czterech tysięcy obiektów typu transporter i myśliwiec zniszczonych i uszkodzonych zostało półtorej tysiąca. Chłodne kalkulacje taktyczne wskazywały, że wróg powinien się wycofać po tak wielkich stratach. Tarcze metafizyczne Panamy powoli słabły i już w tym momencie sięgały sześćdziesięciu procent mocy. SI starała się przerzucać moce tarczy w miejsca, gdzie przewidywała, że zostanie zaatakowany okręt. Skuteczność wyniosła dziewięćdziesiąt osiem procent.

 

SI: Komandorze Drent! Admirał Kullen oczekuje na łączu szyfrowanym czy mam wyświetlić na głównym panelu?

 

Drent: Szybko połącz mnie z nim! Nie miał kiedy tylko w momencie, kiedy jednocześnie trzeba podawać współrzędne, włączać i wyłączać kamuflaż. Cicho burknął pod nosem.

 

Kullen: Komandorze sytuacja staje się poważna, mamy ogromne straty wśród myśliwców. Jestem zmuszony zostawić pana z tym co pozostało. Za chwilę piloci wycofają się na pozycje obronne Heleny. Nie mam wyjścia, stacja musi wytrzymać albo zamieni się w kosmiczny pył. Muszę skierować swoje myśliwce do obrony Heleny. Posiadam duży nadmiar mocy w reaktorach antycząsteczek, dzięki czemu działa laserowe mogą dłużej i więcej strzelać Wysłałem sygnał do centrum operacyjnego Federacji. Bez ich pomocy nie będziemy w stanie utrzymać stacji na orbicie…

 

Drent: Przepraszam, że przerywam! Wydaje mi się że odwrót pańskich myśliwców mógłbym wykorzystać. Główny atak wroga można skierować na stacje. Mijając stacje obrałbym kurs na statek matkę obcych. Za stacją można byłoby włączyć kamuflaż i umknąć tej szarańczy.

 

Kullen: Dobry pomysł! Ale na obecnym poziomie nie jestem w stanie stwierdzić czy wytrzymamy taką nawałnicę ognia. Jeśli pan skieruje się w naszą stronę może to oznaczać koniec starcia…

 

Drent: W takim razie wykorzystam planetę Napi i jej księżyc by chwilowo podładować tarcze i odzyskać moc w reaktorach, zajmie mi to około czterdziestu pięciu minut. Spróbuje się schować za księżycem, stamtąd będę w trzech czwartych drogi do obiektu. Admirale Muszę wycofać się inaczej wszyscy zginiemy na tym statku. Załoga jest najważniejsza. Boże dopomóż mnie i moim oficerom.

 

Kullen: Sytuacja jest ciężka! Nie marnujmy czasu, postaram się jakoś wytrzymać ten zmasowany ogień. Otrzymuje pan rozkaz okrążenia księżyca planety Napi i pod osłoną kamuflażu zbliżyć się do statku matki obcych. Wykonać skan statku i zebrać jak najwięcej danych telemetrycznych. A następnie dane wysłać do dowództwa Federacji. Trzymamy za was kciuki. Kullen bez odbioru.

 

Drent: Słyszała pani Blanko? Proszę obrać kurs oraz jedna dwunasta prędkości światła.

 

Blanka: Komandorze mój amulet węża podpowiada mi w głębi o stacji i…

 

Drent: Co pani czuje?

 

Blanka: Wydaje mi się że ją stracimy.

 

Drent: Bzdury opowiadasz sterniku.

 

Blanka zatopiła się w myślach.. Muszę zachować siłę i z dystansować się. Nie pozwalają mi myśli. Dziś mały ma urodziny. Nawet nie zdążyłam złożyć mu życzeń. Może Henry zdążył mu dać tort na stacji. Zaraz ze złości wybuchnę chyba. To się nie dzieje naprawdę. Muszę się powstrzymać, teraz jestem tutaj i trzymam w ręku największy okręt wojenny. Nie pozwolę by moje dziecko i mąż zginęło na tej przeklętej stacji.

 

Sue: Blanka obudź się do licha!! Weź się w garść, bo inaczej wylądujemy ale w pasie asteroidów. W końcu Sue nie wytrzymała i szturchnęła delikatnie w nogę. Co ta suka sobie wyobraża, to nie czas na odlot. Zaraz ją strzelę po mordzie i sama przejmę te stery.

 

W tym samym momencie Drent, stojący za plecami wyciągnął, rękę chwycił za ramię

i ścisnął dość mocno, tak by poczuła ból. Pochylił się za jej plecami i nad uchem dość głośno wyraził swoje emocje.

 

Drent: Co się z tobą dzieje sterniku!! Blanka ty niewdzięczna cholero. Obudź się słyszysz!!

 

Blanka wyjęta z swoich myśli. Zdenerwowana i cała czerwona na twarzy. Ze stoickim spokojem obróciła głowę i zaryzykowała stwierdzeniem.

 

Blanka: Doniosę o tym incydencie dyskryminacji załogi pańskim przełożonym i proszę zostawić moje ramię. To boli!

 

Blanka w ostatniej chwili wykonała zwrot o 90 stopni namierzając księżyc, dodała mocy silnikom. Na koniec pozostało tylko rozciągające się światełko. Trwało to tak krótko, że Drent zdębiał, teraz otępienie przeszło na niego. Zamarł na chwilę pochylony w bez ruchu. Po czym…

 

Drent: Będzie pani mogła sobie pisać co przyjdzie do głowy. Nawet do samej generalicji. Ale najpierw musimy wyjść z tego cało.

– Co ona sobie wyobraża? Wredna menda. Szlag by ją trafił. Gdybym nie zareagował, rozpieprzyła by Panamę. Otarliśmy się o pas asteroid, gdzie od cholery jest min magnetycznych. Ojciec powiedział prawdę. Nie pojęte są wyroki boskie

i kobiet.

Koniec

Komentarze

Co to? Kto to? I dlaczego?

Czytałeś stronę?

     Może jednak, Autorze, opublikuj tutaj początek tej opowieści --- jakieś trzydzieści tysięcy znaków każdy może przeczytać za jednym zamachem, pod warunkiem, że historia będzie ciekawa.

To jakiś żart?

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

1. Ta strona służy publikowaniu opowiadań, a nie reklamowaniu stron WWW.

2. Międzygwiezdny pisze się razem.

Autorze, jeśli chcesz zapoznać internautów z wytworem swej twórczości, to prosimy nie po barbarzyńsku, a z poszanowaniem zasad panujących na portalu, dziękuję.

Takie zachowanie przywodzi na myśl całkiem małe jeszcze dziecko, które zrobiwszy kupę w pieluchę, obwieszcza światu, że kupa jest i że należy coś z tym zrobić. Trochę szacunku do NF i do siebie samego ;) 

Pozdrawiam

Zapraszam do odwiedzenia mojej strony http://cmdsykes1982.bloa.pl

A ja zapraszam do zapoznania się z regulaminem portalu NF!!!

16. Zabronione jest zamieszczanie przez użytkowników treści:
-  zawierających informacje o charakterze reklamowym

 

Poza tym, to trochę Ci nie wstyd. Wszyscy tutaj publikują swoje teksty, a Tobie nawet się nie chciało tutaj tego wstawić. Bo najlepiej pójść na łatwiznę, wkleić link do stronki www, i każdy z ochotą leci, by przeczytać opowiadanie, jak taka ćma do światła. Lenistwo i tyle. Pozdrawiam

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Och, jakże łatwo rzucić kamieniem, łajać i oceniać.

Spokojnie. Chłopak pisze do nas grzecznie. Trochę mu się pomyliło, bo ten wpis raczej do hyde parku. Pewnie po prostu nieobyty, zbyt narwany, szybko chciał się pochwalić, zaprezentować, a wyszło niezręcznie, mówiąc delikatnie.

Autorze, Robercie, oprócz wpisu powyżej, jak już wspomniał Roger, opublikuj fragment swej powieści. Na edycję wpisu masz jeszcze czas. Fragment poproszę, fragment.

Nikt tu nie ocenia, bo jeszcze nie ma czego;) Chętnie przeczytam tekst, ale niech to będzie zrobione jak należy. Na stronę  mogę zajrzeć, ale po co mi kolejna zakładka? Skoro Cmdsykes pofatygował się, by się zalogować i obwieścić, że też pisze i też publikuje, to niech jeszcze pofatyguje się i zrobi "ctrl+x"  i "ctrl+v". 

Ależ ja w nikogo nie rzucam kamieniem... Spokojnie. Napisałem, że troszeczke się zapędził chopak i tyle. Ale wstawienie linku, ot tak, bez zapytania się choćby DJ-a. Wiem, może nie znać naszego DJ-a, ale mógłby się chociaż zapytać - jak wspomnialaś w dziale Hyde Park. A poza tym mógłby się już swoim tekstem pochwalić, a nie robić takie numery. Chętnie przeczytam opowiadanie SF, ale jak mam oceniać tekst, którego po prostu nie ma. Przypomniam, to jest dział OPOWIADANIA i zamieszczamy w nim nasze, własne, opowiadania, a nie odsyłacze do stron internetowych.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Przepraszam chłopaki. mój błąd nie zapoznałem się regulaminem do końca. Dziękuję za otuchę. Już dziś umieszczę to co należy. Tylko to jest fragment. Ponieważ chcę was zachęcić. Do dalszego czytania. Żywię nadzieję że otworzę kawałek historii tutaj o Panamie:) 

„Od jakiegoś już czasu pracuję nad książką „Statek między gwiezdny Panama”.” – „Statek międzygwiezdny Panama”

 

„W dobrym guście było by przedstawić historię powstania…” – W dobrym guście byłoby

 

„Powoli, powoli świat nabierał barw. Tak pobudziło to moją wyobraźnię że postanowiłem to opisać.” – Istotnie, wiosną przyroda budzi się do życia i mogłeś dostrzec wielobarwność ożywającej natury. Rozumiem, że poczułeś nieprzepartą chęć stworzenia własnej wizji odradzającego się, barwnego świata.  ;-)

 

„Kolejne strony „Panamy” Widziałem w momentach dość prozaicznych, między innymi w pracy.” – Rozumiem, że to co Cię otaczało było tak wzniosłe i dostojne, że musiałeś Widzieć wielką literą. ;-)

 

cmdsykes1982, mam wrażenie, że w maju tego roku, na skutek urodzenia głową Drenta i zauważenia barwności świata, przeżyłeś traumę trwającą do dzisiaj, skutkiem czego zapomniałeś przedstawić nam swoje dzieło. ;-)

Z powodu Twojego drobnego przeoczenia, nie mając właściwego tekstu, zajęłam się tym co jest.

Czytaj i oglądaj Michio Kaku oraz Stewena Hawkingsa, otwieraj oczy wyobraźni i daj się jej ponieść w snach. Pamiętaj jednak, że istnieje świat realny. ;-)

Czekam na tekst właściwy. Chcę poznać Drenta i Trenta.

 

Pozdrawiam. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

cmdsykes1982, dzięki za błyskawiczną reakcję. Zaskoczyłeś mnie. Serio.
Pozdrawiam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki :) Po prostu mam tyle na głowie i muszę czas dzielić. Wiem że czytelnicy nie lubią nawet najmniejszych błędów. Z góry przepraszam i od razu redaguję. Mój tekst wygląda jak sztuka i takim ma pozostać. Może kiedyś ktoś doceni tą pracę. Żywię nadzieję że zrozumiecie.

     Niewątpliwie Autor mógłby postudiować zasady komponowania tekstu literackiego...

     Z wielkiej chmury i wielkich zapowiedzi maly deszcz., a właściwie --- mżawka, co jednak było do przewidzenia. Po prostu --- tekst słaby, nijaki, bez wyrazu, a nawet mocno bez ładu i składu. 

Może będę niemiły, ale jednak ten zalatujący blogiem wpis na początku bym usunął, łącznie z linkiem.

Jestem na nie.

Niewątpliwie można każdego obrzucić błotem...

Kolego cmdsykes'ie, jeżeli pisze się się książkę, tekstowi nadaje się postać książkową. Nie scenariusza, nie scenopisu czy czego tam jeszcze...  

Domartwię Ciebie do końca. Nie wierzę, by tak pisał człowiek trzydziestoletni. No cóż, przykro mi to pisać, ale tekst jest na poziomie wprawki z przełomu podstawówki i gimnazjum...

Zgadzam się z Adamem - tekst stoi nan prawdę niskim poziomie. Do tego ta forma...

Drogi Autorze, jeżeli obrzucaniem błotem nazywasz szczerą opinię o Twoim tekście, to chyba coś tu jest nie w porządku.

Jestem na nie.

cmdsykes1982, cofam dwa ostatnie zdania z mojego pierwszego komentarza. Nie miałam pojęcia, że taki będzie skutek Twojej majowej iluminacji.

Natomiast, z pełną świadomością powtarzam: Czytaj i oglądaj Michio Kaku oraz Stewena Hawkingsa, otwieraj oczy wyobraźni i daj się jej ponieść w snach. Nawet w pracy. Ale w świecie realnym czytaj. Dużo czytaj. 

         

W ten czas z najodleglejszych zakątków wszechświata pojawią się oni...” – Wtenczas…


„Powierzamy panu misje eksploracji galaktyki. Dzięki zdobytej technologii przekaźników masy jesteśmy w stanie dotrzeć do nowych obszarów galaktyki Andromedy. (…) W galaktyce Andromedy, jesteśmy w stanie podróżować dalej i szybciej przez galaktykę niż kiedykolwiek.” – Powtórzenia.

 

600-set zawodowych żołnierzy…” – Sześciuset… Liczebniki piszemy słownie.

 

„…pilotów bojowych w ilości 3578……w ilości trzy tysiące pięciuset siedemdziesięciu ośmiu…

 

„Drent: Przyjąłem do informacji.” – Informacje przyjmuje się do wiadomości.

 

„Specjalista do spraw uzbrojenia i taktyki walk powietrznych kapitan Trent oczekuje pana pod drzwiami. Czy mam go wpuścić do kajuty komandora?” – Skoro kapitan Trent oczekuje pod drzwiami, to spotkanie, rozumiem, pod drzwiami odbyć się winno. ;-)

Ja napisałabym: Panie komandorze, specjalista do spraw uzbrojenia i taktyki walk powietrznych kapitan Trent, czeka by pan go przyjął.

 

„Najwyższe dowództwo w obawie przed nowymi cywilizacjami, być może bardziej zaawansowanymi i zabójczymi powierza nam okręt „Panama”. O godzinie szóstej obejmujemy dowództwo nad najbardziej zaawansowanym okrętem wojennym floty. Dowództwo nad myśliwcami i personelem pilotów zlecam tobie.” – Powtórzenia.

 

„Akcja jest objęta ścisłą klauzulą tajności…” – To nie klauzula jest ścisła, a tajność.

Ja napisałabym: Akcja jest objęta klauzulą ścisłej tajności.

 

„…budowana w tajemnicy przed opinią ziemską i pozostałych sojuszników międzygwiezdnych.” - …budowana w tajemnicy przed opinią ziemską i pozostałymi sojusznikami międzygwiezdnymi.

 

„Jego następną zaletą są trzy stopniowe tarcze: metafizyczne, biotyczne i organiczne.” – Czy jest mowa o trzech tarczach stopniowych, czy o tarczach trzystopniowych?

 

„dzięki czemu można symulować rożne stany ciążenia…” - …różne stany…

 

„Obecnie mogę panu opowiedzieć co się dzieje na Panamie. Admirał Kullen i agencja wywiadowcza parasol. Chcą panu wstrzyknąć pewien płyn. Który wzmocni pana, mięśnie, poprawi możliwości bojowe oraz wzrośnie inteligencja.” – W innym miejscu o agencji wywiadowczej piszesz „Parasol”. Zacytowana wypowiedź jest bardzo dziwnie skonstruowana.

Ja napisałabym: Obecnie mogę panu opowiedzieć co się dzieje na Panamie. Admirał Kullen i agencja wywiadowcza „Parasol”, chcą panu wstrzyknąć pewien płyn, który wzmocni organizm, podniesie sprawność fizyczną, poprawi możliwości bojowe i spowoduje wzrost inteligencji.

 

„…czy mam zawołać windę spod pana pokładu do stołówki oficerskiej.” – Chciałabym móc usłyszeć kogoś wołającego windę: – Windo, windo, przybądź! – A  winda odpowiada: – Już lecę! ;-)


„…specjalność mistrza kuchni: kaczka dzika w sosie z borowin…” – Proszę o skonkretyzowanie, jakie borowiny były podstawą sosu do dzikiej kaczki. Czy autor miał na myśli krzaczki – łodyżki i liście –  borówek, czy raczej błotnisty torf leczniczy, a może urodzajną glebę? ;-)

 

„…że można było ciąć powietrze nożem na kawałki.” – Co to jest nóż na kawałki?


„W tej chwili myśliwce „falcon” jeden i „eagle” b2…” – Proszę o ujednolicenie nazewnictwa myśliwców.

 

„Jeśli nie, to ujmując w cudzysłowie…” - …ujmując w cudzysłów

 

„Pierwsze primo…, Drugie primo…,  Ostatnie primo…,” – Napisałeś tak serio, czy to żart?

 

„gdybym wyparował razem ze stacją w stylu mego ojca podczas obrony Talmen…” – W jakim stylu wyparował jego ojciec?

 

„…przekaż ten pierścień rodowy Arilatti, ostatniej osoby bliskiej memu...” – Czy pierścień rodowy był własnością Arilatti, czy miał być jej przekazany? Jeśli to drugie, to winien być przekazany osobie

 

„…jak widać szykują się na inwazje…” – …na inwazję

 

„Admirale, sugeruje aby pan wysłał ekspedycje wojskową na planetę Teratora i tam stworzył ruch oporu…” – …sugeruję

A ekspedycja zjawi się, wyda polecenie: – Stwarzamy ruch oporu! – I słowo ciałem się stanie. ;-)

Czy Autor zdaje sobie sprawę, że ruch oporu nie powstaje po pstryknięciu palcami, ani na rozkaz.

 

„Oto co proponuje Komandorze.” – Oto co proponuję Komandorze.

 

„Załogę Heleny osobiście przygotuje do obrony.” – Załogę Heleny osobiście przygotuję do obrony.

 

„…niezwłocznie udaje się do teleportu.” - …niezwłocznie udaję się  do teleportu.

 

„Ja udaje się do teleportu…” – Ja udaję się do teleportu…

 

Grzebanie się palcem w nosie?” – Grzebanie się? Palcem w nosie? Co Autor miał na myśli?

 

„Zbyt wiele kosztuje to federacje wyszkolenie jednego pilota.” – Ja napisałabym: Federację zbyt wiele kosztuje wyszkolenie każdego pilota.

 

„…by pomieścić ogromne ilości cennych ród metali…” – A jakież to metale otrzymuje się z ród? Jakieś kosmiczne chyba. Bo do tej pory były tylko rudy metali.

 

„…która stawia na jak najmniejszą inwazje…” - …która stawia na jak najmniejsza inwazję

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

regulatorzy zacytowała i skomentowała: „…pilotów bojowych w ilości 3578……w ilości trzy tysiące pięciuset siedemdziesięciu ośmiu…  

Przepraszam, że zapytam: czy Ciebie samej nie razi dysonans, wynikający z niezgodności przypadka między "ilości' a "trzy tysiące"? Wszak z całą pewnością wiesz, że wzorcowo odmienia się wszystkie człony liczebnika złożonego --- dlaczego więc nie poprawiłaś na: >w liczbie trzech tysięcy pięciuset siedemdziesięciu ośmiu...<?   

A tak "we w ogóle" napisałbym: ponad trzytysięczny oddział / korpus pilotów bojowych. I po wszelkich problemach.

     "Wtenczas"? Archaizm... Po prostu ---- w tym czasie... Zaimek wskazujący "ten: odmienia się.

Adamie, nie przepraszaj, że pytasz. Twoje pytania są zawsze zasadne. Odpowiedzi / podpowiedzi, których natychmiast udzielasz, kształcące. Czuję się bardzo taktownie połajana, i za ten takt – dziękuję. Każda Twoja uwaga jest dla mnie nauką.

A było mi napisać: „…pilotów bojowych w ilości 3578… Liczebniki piszemy słownie.

Pozdrawiam.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ćwoki z was nic więcej. Kolega się poskarżył po fachu że błędy znalazłem. A może u was poszukać ? Poza tym jak wam urąga to co napisałem skasujcie. No problem :) Nawet do głowy nie biorę waszych komentarzy. Bez sensu mało znacie się na pisaniu, a jeszcze mniej na pisowni. Panowie możecie pisać scenariusze do bajek dla małych dzieci, ale na litość boską poprawcie swoje opowiadania. Widzę że ktoś poza użytkownikiem lubi moderować czyjeś teksty. Nie formalne forum dla nie formalnych fantastów plastów.

Tak dla formalności, żeby krew wam zagotowało. Fantastykę można pisać, trzeba mieć wizję, żyć książką. A nie dwie strony na krzyż, ledwo na dukane oraz napisane zbłędami, panowie? Tak się piszę? Tak się nie godzi. Możecie mój tekst panowie regulatorzy sobie moderować, do woli oryginał jest na stronie, można zawsze porównać. Was to stać na tanie piwo i czipsy z lidla. Tak to wszystko prowadzicie...

Pozdrawiam Miłośników mojej książki wkrótce się pojawią nowe strony.

www.cmdsykes1982.bloa.pl

A ja cię broniłam, wrrrr...

Co to za tekst miał być? To powyżej? Dowcip? Czy zwady szukasz?

Wrzucasz tekst, czyli prosisz o opinię. Z opinią zgadzać się nie musisz, ale wypada zrobić to grzecznie.

Naprawdę nie musisz "pyskować", jeśli trafisz na krytykę, a nawet złośliwość.

Za taką korektę, jaką zrobiła regulatorzy, to po rączkach smukłych całować ją w podzięce powinieneś, a nie jakimś oburzeniem pałać.

Forma jaką stosujesz w swojej powieści-sztuce może jest i nowatorska, ale nie ułatwia odbioru "dzieła", a wręcz utrudnia. Prawdopodobnie nie jestem właściwym odbiorcą.

Mimo to życzę powodzenia. Ucz się też oprócz pochwał, zbierać krytyki. Może się przydać taka umiejętność.

 A ten adambk to skąd się wziął? Może trzeba zweryfikawać dossie? Kolegi po fachu. Pomijając, panowie wam to już padło na umysł, tekst jest dobry fabuła fajna a tutaj widać zazdrość. Czyżby wam brak ogłady? Zrobiliście z mojego wpisu targ. Boli was że sami nie macie pomysłu. Niech pan adambk odmieni się kilka razy.

Gromy mogę słać na was, ale czy mi potrzeba? Ważne by wam komfortowo było na stronie gdzie twórczość jest molestowana.

Czyżby do tej pory Autor słyszał wyłącznie pochwały i komplementy i żadne niepowodzenia nie były jego udziałem? Czy dlatego kilka słów, niezgodnych z oczekiwaniami, sprawiło, że mamy wątpliwą przyjemność obserwować żenujący pokaz, który zafundował nam Autor, dając upust swoim żalom? Rozumiem, że z krytyką można się nie zgodzić, z krytykami można polemizować, ale należy robić to z klasą. Problem w tym, że Autorowi brakuje klasy i dystansu do siebie.

 Nigdy nie pojmę, jak to się dzieje, że człowiek może dożyć słusznego wieku lat trzydziestu i pozostawać w całkowitej izolacji od otaczającego świata. Bo tylko oderwaniem od rzeczywistości tłumaczę sobie nagły i, śmiem podejrzewać, niekontrolowany wybuch gniewu skierowany pod adresem komentatorów, którzy ocenili przeczytany tekst zgodnie z wrażeniem, jakie na nich wywarł.

 Jeśli Autor, podpowiadając mi, co mogę sobie robić, i gdzie kupować tanie piwo i chipsy, myśli że mnie obraził, jest w błędzie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Panowie i panie. Przez was całą noc nie spałem. Chcę coś wam zakomunikować. Ta książka nie jest napisana w jeden dzień. Pracowały nad tym dwie osoby. Które pomagały mi redagować. Po prostu krew mnie zalała, jak sobie jechaliście po mojej pracy i jeszcze dwóch innych osób. Bym zrozumiał gdyby te osoby nie miały nic wspólnego z językiem polskim. Kiedy ja spędzałem nad tym długie godziny oraz osoby którym dużo zawdzięczam. To dla mnie jak cios w serce. Chcę jeszcze zaznaczyć, że ludzie uczą się naszego języka latami i ciężko im to przychodzi. Przyjdzie takich dwóch, trzech... Dla mnie to jest nóż w serce i gwóźdź do trumny. Proszę w imieniu przyszłych waszych ofiar. Miejcie dla nich litość. Zawsze można delikatnie to zrobić. Jeszcze ze dwa dni będę chodził jak na kręcony.

:-)   M. --- AdamKB; D. --- AdamaKB; C. --- AdamowiKB; B. --- AdamaKB; N. --- AdamemKB; Ms. --- AdamieKB; W. --- o, AdamieKB!   

Po co kilka razy? Jeden wzór odmiany wystarczy.   :-)  

Wszyscy uczymy się języka polskiego latami. Ale, jak widać na załączonych obrazkach, pardon, tekstach, z różnymi wynikami.

 

 

Po pierwsze, drugie i ostatnie primo - Jeśli ktoś publikuje swoją twórczość na tym portalu, świadomie poddaje się krytyce. Wszyscy tu jesteśmy po to, aby doskonalić swoje umiejętności, a krytyka nigdy nie jest wymierzona personalnie w autora komentowanego tekstu. Jeśli ktoś wyszukał w Twoim tekście błędy, to zrobił to w dobrej wierze, aby umożliwić Ci ich korektę i abyś nie popełniał ich w przyszłości. Nie zaś po to, aby Cię upokorzyć, jak chyba to odebrałeś. Jeśli nie chcesz narazić się na krytykę, bądź nie potrafisz takowej przyjmować, nie publikuj. Jeśli uważasz swoje teksty za idealne i perfekcyjne, wysyłaj bezpośrednio do redakcji.

Secundo - Jeśli opowiadanie nie podobało się tym, którzy je na tym forum przeczytali, przekonywanie ich, że jednak powinno im się podobać, jest jałowe. Możesz próbować się dowiedzieć, dlaczego, a potem zastanowić się, czy nie mieli racji i wyciągnąć wnioski. Możesz też to olać. W końcu, jak to mówią, "jeden lubi czekoladę, a drugi jak mu nogi śmierdzą".

Tertio - Unikaj proszę personalnych wycieczek i złośliwości typu:"Ćwoki z was", "Was to stać na tanie piwo i czipsy z lidla.", "Może trzeba zweryfikawać dossie? Kolegi po fachu. Pomijając, panowie wam to już padło na umysł,...", itp. Liczy się rzeczowa dyskusja na argumenty. Nikt Cię tutaj nie chce obrazić, ani wdeptać w ziemię. Każdy wyraził tylko swoje odczucia po przeczytaniu opowiadania. Przykro nam, że nie były one takie, jakie chciałeś wywołać.

Rozumiem to, że się napracowałeś. Napracowały się też dwie osoby pomagające redagować. Doceniam ogrom tej pracy, szczególnie tych osób pomagających zredagować. To jednak jeszcze nie świadczy o jakości utworu. Taka jest rzeczywistość, że czasem i ciężka praca nie daje zamierzonego efektu.

Moje odczucia po przeczytaniu: mimo mało wygodnej w odbiorze formy przeczytałem cały fragment. Przykro mi, ale nie porwało mnie. Nie wzbudziło pragnienia przeczytania całości.

Pozdrawiam i życzę panowania nad nerwami.

"Gdyby mózg był tak prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, bylibyśmy tak prości, że nie zdołalibyśmy tego zrobić" - Lyall Watson

Panowie i panie chylę czoła przed waszymi uwagami. Przepraszam za swój nastrój, który dobitnie określił moje uczucia. Przywiązałem się do tego tekstu emocjonalnie. To dla mnie był wielki szok, nad którym musiałem zapanować. W pewnym momencie poczułem się że ktoś krzywdzi moje dziecko. No cóż brakowało mi widać dystansu. Dziękuję za uwagi które dostarczyliście. To są ważne uwagi. Będę publikował dalej „Panamę”. Wiem że wam się to spodoba, początek jest jaki jest. Obiecuję że wrócę do niego w odpowiednim momencie. Teraz zwrócicie uwagę na dalszy tekst.

Pozdrawiam serdecznie.

Robert Wasilewski

A ja mogę rzucić, proszę, prooooszę?

"...z ciemności wyłania się strach który zasłoni serca i dusze istot żywych...”

Notatki Anakuna z eksploracji planety Talmen"

Czemu ten Anakin nie mógł pisać poprawnie? Jakiś szczególny rodzaj dysmózgowia tam na Talmenie się rozplenił?

"Osobisty portal admirała Kullena połączonych sił międzygwiezdnych.
Komandorze Drent moje gratulacje otrzymałem właśnie informacje dotyczące pana awansu na komandora. "

Fajnie czasem byloby wstawiac jakieś znaki przestankowe bo teksty bez takich znaków zwyczajnie trudno się czyta

 

I tak dalej...

WOW jaka dyskusja.

Dopiero teraz wchodzę i czytam. Całkiem całkiem. W starym dobrym stylu - wojna w kosmosie - fajnie.

o.O
Homarze, chyba złożę wniosek formalny w sprawie usunięcia Cię z Loży :D

Jestem na nie.

Ktoś musi zachęcać do pisania :)

Nowa Fantastyka
Patronujemy