- Opowiadanie: Tulipanowka - Prawdziwy mężczyzna

Prawdziwy mężczyzna

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Prawdziwy mężczyzna

Na jednej z planet zamieszkiwanych przez Homo sapiens żył sobie młody mężczyzna o lalkowatej urodzie i delikatnym, słowiczym głosie. Nazywał się zwyczajne YYL65904471-Kpp*3, ale przedstawiał się słowem Pawuni („Pawuni"w języku litoliajskim oznacza „ciepłe kluchy to nie ja"). Był śliczny, aż za ładny jak na faceta, ale to nie była przecież jego wina, ani zasługa. Taki się urodził i już.

Pawuni najpierw uczęszczał do technikum pojazdów kosmicznych, następnie studiował konstruowanie przetwarzaczy informacji FIL, a potem pracował w zawodzie, czyli w fabryce procesorów FIL. Chodzi o to, że obracał się w środowiskach zmaskulinizowanych, zdominowanych przez mężczyzn.

Z racji uroczego wyglądu i wydawanych dźwięków nie raz dokuczali mu koledzy: zapraszali na randki, obmacywali, podszczypywali w pośladki. Oczywiście, że Pawuni nie czuł się komfortowo, ale tłumaczył sobie, iż nie powinien się zbytnio przejmować, bo to tylko objawy „ciężkiego, męskiego dowcipu".

Żeby zamanifestować swój heteroseksualizm, Pawuni starał się zachowywać jak prawdziwy mężczyzna, jak macho, czyli oglądał codziennie ostre filmy pornograficzne, palił dużo papierosów, pił alkohol nawet bez okazji, używał wulgarnych wyrazów, traktował kobiety z pogardą i lekceważeniem, uczęszczał na siłownię oraz trenował boks. Kulturystyka w połączeniu z zażywaniem sterydów, papierosy oraz alkohol, jak wiadomo, są przyczynami impotencji. Natomiast nadmiar pornografii powoduje, że mózg znieczula się na zwyczajne bodźce. Reasumując Pawuni nie posiadał, bowiem nie potrzebował, dziewczyny.

 

Pewnego dnia kilku kolegów z fabryki napadło Pawuniego, gdy brał prysznic po ukończonej popołudniowej zmianie.

– Śliczną masz pupcię, Pawuni – zagadną XLK90225L00-Kpj*3 zwany Figłem.

– Czy mogę się z tobą pokąpać, śliczniutki? – spytał się z szyderczym uśmieszkiem ZAA0274972668-Kkp*3 zwany Łomiarzem.

– Dajcie mi spokój! To nie jest śmieszne – bronił się Pawuni.

– Anielski głosik przemówił – zaśmiał się IJF736519068-Kaa*5 zwany Nosalem.

– To co koledzy? Ja czuję, że Pawuni ma ochotę na jebanie? – Figło zwrócił się do pozostałych.

– Cha, cha, ch, cha – roześmiali się rubasznie wszyscy.

– Nie udawaj cnotka. Wiem, że robiłeś to nie raz – powiedział Łomiarz widząc, jak Pawuni dłońmi zakrywa odbyt.

– Zostawcie mnie! Spierdalajcie! Nie jestem ciotą! Jestem prawdziwym facetem.

– A jakie masz dowody? Nikt cię nie widział z dziewczyną – zauważył Nosal.

– Mam dużo pracy. Nie mam czasu na stałą dziewczynę, ale stać mnie na dziwki – wyjaśnił błyskotliwie Pawuni.

– Eee ściemniasz, kolo – nie dowierzał Łomiarz.

– Droczy się z nami – wyraził swoją opinię Nosal.

– Mi już stoi. Ja muszę już włożyć – wyznał szczerze Figło.

Po tych słowach trzech facetów chwyciło Pawuniego i próbowało go ustawić w pozycji klęcznej. Zaatakowany mężczyzna zaczął się bronić, w końcu znał parę bokserskich sztuczek. Wywiązała bójka. Panowie co rusz przewracali się na śliskiej łazienkowej posadzce.

W pewnym momencie Nosal zawołał:

– Koniec! Spadamy! Roboty bezpieczeństwa zaraz się włączą.

Po chwili pozostali napastnicy oraz niedoszła ofiara gwałtu uspokoili się.

– Ciota ma chyba okres – splunął na podłogę Figło wyraźnie wściekły, że nie zaspokoił swojej żądzy.

– Nie jestem pedałem – upierał się Pawuni.

Łomiarz cmoknął w kierunku Pawuniego, po czym zaczął ruszać biodrami w przód i tył.

– Nie wierzycie? – spytał piękny mężczyzna.

– Nie – pokręcili głowami gwałciciele.

– Przysięgam, że zaliczę tysiąc kobiet, żeby wam to udowodnić – zaklinał się Pawuni.

-He, he, he, he – zaśmiali się złośliwie.

– Przy każdym stosunku włączę moje trzecie oko. – Pawuniemu chodziło o kamerę, którą większość ludzi „na poziomie" ma zamontowaną na środku czoła. – Zdalnie przekaże wam obraz. Będziecie widzieć co robię.

– Zgoda – stwierdził Nosal w imieniu własnym i pozostałych.

– Jestem normalnym facetem – mruknął Pawuni w kierunku odchodzących współpracowników.

 

Żeby zrealizować przysięgę Pawuni najpierw zakupił potężny zapas środków na potencję i zaczął proponować współżycie każdej znajomej lub po prostu napotkanej kobiecie.

Aby nie męczyły go wyrzuty sumienia przyjął staroświecki, żołniersko-religijny, typowo męski w jego mniemaniu, podział kobiet na: kurwy, suki i lesby. Kurwa to kobieta, którą udało się namówić prośbą, groźbą, bądź obietnicą, na seks (takich zaliczył sporo, choćby z racji niewątpliwej urody) lub zwyczajnie zgwałcić. Suka to kobieta, której nie posiadł. Lesba natomiast to twór, którego nie ruszał, bowiem mu się nie podoba. Oprócz trzech głównych grup kobiet marginalnie występował czwarty rodzaj: dziewice. Żeby zaliczyć cnotliwą pannę do kategorii dziewic, dziewczyna oprócz obowiązkowej błony w pochwie musiała wyrażać się w obciachowy sposób, czyli wielokrotnie powtarzać frazę „boję się, bo jestem jeszcze dziewicą". Konsekwentnie nawet zgwałconą dziewicę Pawuni zaliczał do kurew.

 

Gdy sytuacja stawała się niebezpieczna (panie zaczęły zgłaszać pretensje, gdyż czuły się oszukane, wykorzystane, bądź miały ochotę na więcej), Pawuni rzucił pracę w fabryce. Postanowił, że będzie podróżować po innych planetach. Krótkie, niezobowiązujące pobyty w jednym miejscu pozwalały na bezpieczną realizację misji, czyli udowadnianie kolegom, że jest prawdziwym facetem. Aby mieć z czego żyć, nasz bohater zajął się pisaniem serialowych scenariuszy dla kontrowersyjnego kanału „Męski szowinistyczny ideał". Przesłanie seriali sprowadzało się do tego, żeby mężczyźni nie wiązali się z kobietami, bowiem panie nie mają niczego do zaoferowania. A seks w kombinezonie czuciowym z wirtualną, wiecznie zadowoloną, seksowną partnerką z filmu porno jest zdecydowanie lepszy, bezpieczniejszy, ciekawszy, a przede wszystkim nie wymagający zachodu.

Pawuni głęboko wierzył w filozofię, którą przemycał w scenariuszach. Sam wolałby korzystać wyłącznie z kombinezonu, ale trzymał swoje ciało w ryzach. Czuł, że musi dzień w dzień udowadniać sobie, kolegom i całemu wszechświatowi, że jest heteroseksualnym twardzielem.

– Nikt nie ma prawa przezywać mnie ciotą! – wysyłał komunikat do swoich byłych kolegów z fabryki, po czym telepatycznie (czyli przy pomocy czipu wszczepionemu w głowę) przekazywał transmisję ze swoich seksualnych wyczynów.

 

Pawuni latał z planety na planetę. Zaliczał lub gwałcił. Wolał gwałcić, bowiem bardziej podniecało go stosowanie przemocy fizycznej, szamotanie i wrzaski ofiary niż bierna, nudna uległość.

Wcześniej jednak musiał poszukać kobiet – bowiem co prawda ludzie rozproszyli się po całej Drodze Mlecznej i kilku sąsiednich galaktykach, ale ich populacja na pojedynczym ciele kosmicznym była raczej znikoma. Biegłość w obsłudze i budowie przetwarzaczy informacji FIL okazała się niezwykle pomocna.

Z czasem mężczyzna zatracił się. Nie chodziło już, żeby przekazać obraz kolegom. Chory styl życia wszedł w krew. Sam Pawuni natomiast bardzo siebie podziwiał, uważał się za lepszego od innych mężczyzn, prawdziwego macho, playboy'a i międzyplanetarnego super Casanowę.

 

Pawuni miał wiele seksualnych przygód, a każdą z inną partnerką. Mimo, że nowa kobieta powinna sama w sobie stanowić wystarczający bodziec, mężczyzna żeby współżyć musiał pochłaniać tony środków pobudzających. I to nie zawsze wystarczało! Dlatego Pawuni podświadomie wymyślał uzasadnienia na własną niemoc, sprowadzające się, do tezy „każda baba nie jest wystarczająco ładna, jak dla mnie". Na przykład w kwestii biustu oznaczało to wybór któregoś z wariantów: „płaska jak deska" lub „obrzydliwe donice" lub „żałosna przeciętność" lub „obwisłe cycki" lub „nieestetyczne rozstępy". Podobnie rzecz się miała z innymi częściami ocenianego damskiego ciała. Wszak przy odrobinie inwencji interpretatorskiej ze wszystkiego można uczynić wadę. Mało tego. Po pewnym czasie Pawuni zaczął dzielić się swoimi spostrzeżeniami z kobietami, z którymi uprawiał seks. Z poniżenia, ośmieszenia i wypunktowania niedoskonałości czerpał dodatkową satysfakcję czując się jeszcze bardziej męski. Paniom natomiast było bardzo przykro, ponieważ ewolucyjne piętno (wartość kobiety mierzy się urodą) niestety bywa silniejsze niż zdrowy rozsądek.

 

***

Pewnego razu Pawuni wylądował na planecie Terakota. Zaciekawiły go obrazy przedstawione na telebimach. Otóż na ekranie mastrubowała się wyjątkowo seksowna dziewczyna. Tarła dłonią swoje dolne wargi przygryzając usta oraz przymykając mocno orzęsione oczy. Na zbliżeniach pojawiał się naprzemiennie falujący biust lub okrągłe, wypięte pośladki.

Z głośników płynął erotyczny, westchnieniowy kobiecy głos:

– Mężczyzno, jestem strasznie spragniona. Przybądź i zerżnij mnie, błagam. Szybko i ostro. Męczę się z niewyżycia. Już nie mogę wytrzymać. Moja mokra cipka jest gotowa. Dla ciebie. Tylko dla ciebie. Przybywaj, mężczyzno! Czekam zamknięta w wysokiej wieży.

Takie obrazki zadziałały na Pawuniego momentalnie (nawet nie musiał zażyć pigułki na potencję).

– Gdzie jest wieża? – zawołał. – Gdzie cię szukać uwięziona księżniczko?

– Podjedź sto sześćdziesiąt kilometrów na północ, a potem skręć w lewo. Tylko śpiesz się mój wybawco. Każda samotna minuta to dla mnie katorga. Zeżnij mnie! Proszę. Zerżnij mnie! Błagam. Zeżnij mnie! Tęsknię…

Pawuni wsiadł do swojego kosmicznego wehikułu i po kilku minutach (w tym dwadzieścia sekund zajęła mu sama podróż) stał pod wieżą. Zamiast okna na wieży umieszczony był telebim, a na nim ta sama onanizująca się ponętna dziewczyna.

– Oto jestem – zawołał Pawuni.

– Mężczyzno, zamknięto mnie w wieży. A ja płonę z pragnienia rozkoszy. Uwolnij mnie z napięcia. Zerżnij mnie śmiało! Zerżnij mnie! Czekałam właśnie na ciebie… – prosił głos.

– Mam wspiąć się po drabinie? – spytał Pawuni zastanawiając się w jaki sposób dotrzeć do atrakcyjnej pani.

– Najpierw spróbuj drzwiami. Użyj magicznego hasła „sezamie otwórz się". Kiedy te słowa wypowie prawdziwy mężczyzna, drzwi otworzą się bez problemu.

Pawuni podszedł do drzwi. Wziął kilka głębszych oddechów „na odwagę" i rzekł:

– Sezamie otwórz się. – Po wypowiedzeniu tych słów nacisnął klamkę i z całej siły pchnął drzwi, które otworzyły się na oścież.

Mężczyzna wszedł i zobaczył schody. Niewiele myśląc (właściwie w ogóle) Pawuni zaczął wbiegać po dwa stopnie. Nie usłyszał nawet, że drzwi wejściowe zamknęły się z łoskotem.

– Czy tu nie ma żadnej windy? – zawołał zasapany Pawuni zatrzymując się na moment, żeby złapać oddech.

Nikt mu nie odpowiedział.

W końcu mężczyzna doczłapał się do komnaty, w której w jego mniemaniu powinna była znajdować się dziewczyna.

– Gdzie się ukrywasz seksowna księżniczko z mokrą cipką?! Przybył najprawdziwszy mężczyzna, żeby ci włożyć – zawołał zachęcająco.

Nikt mu nie odpowiedział.

– Bawisz się ze mną w chowanego? Zaraz cię znajdę. Wtedy nie licz na litość. Będzie dziko! Doczekałaś się prawdziwego faceta.

Pawuni zaczął intensywne przeszukiwanie wieży. Spenetrował dokładnie wnętrze komnaty, zaglądał pod schody, obmacywał ściany, żeby znaleźć ewentualne ukryte pomieszczenia. Bezskutecznie się trudził. Po około godzinie zniechęcony postanowił opuścić wieżę. Wtedy okazało się, że drzwi wejściowe znikły.

– Czy ja jestem w pułapce?! O co tu chodzi? Durna zabawa. Wypuść mnie natychmiast – denerwował się.

 

***

Na planecie Glazura, sąsiadce Terakoty znajdowała się zamiejscowa delegatura Instytutu Walki ze Szkodnikami obsługiwana przez inteligentne kosmiczne rasy, których przedstawiciele swego czasu stworzyli Konwencję Praw Świadomego Kosmity.

 

– Odpowiedzieć mu? – spytał kosmita, który niedawno zaczął staż. Ciało stażysty, tak mniej więcej, przypominało wygląd krewetki wielkości słonia.

– Nie. Nie potrzeba – wyjaśnił opiekun stażysty. Kształt ciała opiekuna, pi razy drzwi, wykazywał podobieństwo do rozgwiazdy wielkości krowy. – Oni przed śmiercią lubią zadawać mnóstwo pytań. A ty wiesz?

– Bo zwalczamy szkodniki?

– Dobrze, stażysto. Na różnych planetach umieszczamy pułapki na osobniki męskie z gatunku Homo sapiens. Ludzie roznoszą choroby i mnożą się zbyt szybko. Trzeba ograniczyć ich liczebność, a najlepiej wyeliminować zupełnie. Likwidując samców doprowadzamy do zagłady gatunek ludzki.

– Trochę to straszne, że ten dwunóg umrze.

– Gdyby ludzie zechcieli siedzieć na Ziemi, gdzie ich miejsce – westchnął. – Ale nie! Oni muszą panoszyć się po całym kosmosie.

– I roznosić choroby.

– Właśnie. Poza tym są strasznie wścibscy i konfliktowi. Człowiek należy do ras inteligentnych…

– Nie wygląda.

– Też tak prywatnie sądzę, ale zgodnie z wytycznymi instytutu, na wszelki wypadek, lepiej minimalizować ryzyko. Wdając się z dyskusję z mężczyzną nawet niechcący mógłbyś zasugerować mu sposób wydostania się z pułapki. Ludzie to istoty społeczne i bywają lojalne wobec swojej rasy. Taki jeden uciekinier teoretycznie mógłby ostrzec całą ludzkość. Pułapki okazałyby się zawodne. A musisz wiedzieć, że wymyślenie i masowa produkcja skutecznych pułapek na szkodniki jest kosztownych przedsięwzięciem.

– Fajnie się złości. Próbuje coś zniszczyć – roześmiał się stażysta obserwując na ekranie poczynania Pawuniego. – Ale ten człowiek jest głupi. Sam wlazł w pułapkę i dał się nabrać na idiotyczne hasło magiczne, chociaż brama była cały czas otwarta.

– Czy ja wiem? – westchnął opiekun stażysty. – On jest tylko zwierzęcym dwunogiem. Wyewoluował w kierunku podniecania się widokiem super samicy, która realnie nie występuje ani pod względem wyglądu, ani zachowania. Przetworzony ruchomy obraz jest bardziej pobudzający niż żywa kobieta.

– Dziwne.

 

***

Nieszczęsny Pawuni zmarł z głodu i pragnienia uwięziony w wieży. Przed śmiercią wysyłał przekazy informacyjne za pomocą chipa umieszczonego w czaszce. Niestety nie wiedział, że wieżę zbudowano z tworzywa uniemożliwiającego jakiekolwiek przesyłanie danych na zewnątrz.

 

***

W każdym razie, dopóki istniała ludzkość, legendy o podbojach Pawuniego rozbudzały wyobraźnię milionów. Zyskał sławę i oficjalny tytuł „prawdziwego mężczyzny". Wielu chłopców poszło w jego ślady…

 

 

Koniec

Komentarze

Dobre. Tylko czy Ty masz jakąś obsesję na punkcie seksu? Każde Twoje opowiadanie aż nim ocieka...

Co tu dużo pisać? Zabawne i z przesłaniem :)

Faktycznie smieszne. Lubię tego typu poczucie humoru :)

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

tak mam opsesję na punkcie seksu, a Ty nie?  ;-)  ;-)  ;-)

ja nie. Miesiące postu (w sensie niedojadania) skutecznie wyleczyły mnie z jakiejkolwiek nieprzyzwoitej myśli.

:P

och, zawsze zazdrościłam anorektycznom siły woli (naprawdę)
pozdrawiam Cię Katy

Przy niemal 80 kilogramach żywej wagi (wyglądam na mniej, bo mam mięśnie tu i ówdzie) trudno mnie nazwac anorektyczką :P

może nie jest tak źle?

miałam w szkole koleżankę, która się prawie popłakała po klasowym ważeniu
ważyła najwięcej, ale naprawdę wyglądała całkiem przyzwoicie (lepiej niż niektóre dziewczyny, które ważyły mniej)
mięśnie więcej ważą niż tłuszcz

Nowa Fantastyka
Patronujemy