- Opowiadanie: MadCat - Idę

Idę

Zainspirowałam się rzeźbą psa Alberta Giacometti (jest to wiersz biały).

Dyżurni:

brak

Oceny

Idę

Idę.

Szara ulica, szare domy. Mijają mnie szarzy ludzie. Idę.

Nikt mnie nie widzi. Nikt mnie nie słyszy. Cierpię.

Podchodzę i mnie odganiają.

Ich uwaga gaśnie, gdy tylko odejdę na kilka kroków. Idę.

Samotny w tłumie. Idę.

Głód ostrymi szponami rozdziera mnie od środka.

Nikt mnie nie widzi. Nikt mnie nie słyszy. Idę. Cierpię.

Powoli umieram.

Koniec

Komentarze

Ładne i smutne… Podobało mi się.

Faktycznie, bardzo smutne. Rzeźba też niespecjalnie wesoła.

Babska logika rządzi!

Rzeźba wesoła nie jest, ale biorąc pod uwagę, że Alberto Giacometti był artystą tworzącym dzieła abstrakcyjne, nieco inaczej niż Autorka wiersza patrzę na jego Psa.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Smutne, tylko gdzie fantastyka? ;>

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Biedny pieseł :( Zasmuciło.

Ten wiersz jest świetny. Pełen melancholii i naprawdę z jego pomocą można poczuć to samo, co zagłodzony pies. Nie ma większej pustelni, niż ta między ludźmi.

Przygnębiający wiersz i dobre połączenie z rzeźbą. Smutłem.

Nowa Fantastyka