- Opowiadanie: OneTwo - Czytała Krystyna Czubówna

Czytała Krystyna Czubówna

Powiem szczerze, długo się zastanawiałem czy wrzucać tego szorta. Prywatnie Nie jestem z niego zbyt zadowolony. Ja chyba tego klimatu tatrzańskiego zupełnie nie czuję. Może dlatego, że mieszkam w Szczecinie? Niemniej jak napisałem, to opublikuje może komuś się spodoba. Co mi szkodzi.

Chciałbym również przeprosić użytkowników portalu apropo mojego poprzedniego tekstu “Wykup Niewiasty”, wybaczcie że nie odpisywałem na komentarze, jednak musiałem się odciąć, przemyśleć kilka rzeczy. Nie ukrywam, że włożyłem w niego sporo pracy, a efekt okazał się w najlepszym wypadku rozczarowujący. Z pewnością nie było to przyjemnie dla autora, jednak gdy pojawią się kolejne konkursy wyciągnę wnioski i postaram się dostarczyć wam coś bardziej strawnego ;)

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Czytała Krystyna Czubówna

Wład przyjechał do Polski skuszony wizją powrotu do średniowiecza i ciemnogrodu. Początkowo podchodził sceptycznie do obietnic głoszonych przed tutejszych władców, jednak po wieczornym spacerze po Krupówkach zmienił zdanie.

– Despacito. – Te słowa prześladowały go niczym inkwizycja.

Od setek lat nie widział tak rubasznej zabawy. Niejaki Sławomir z rodu Disco śpiewał miłosną pieśń. Na ulicach motłoch gibał się do skocznych wiejskich rytmów. Gościł brud i pijani chłopi. Gdy wystrzeliły kolorowe armaty, czuł się jak w domu.

Upadek obyczajów, na jaki czekał. Wreszcie przeminęła epoka oświecenia i mógł raz na zawsze porzucić trumnę.

Instynktownie wyszczerzył kły. To znak, że potrzebował czystej krwi. Tu niestety nie mógł zaspokoić pragnienia, bo każdy był uwalony w trupa. Wampir wiedział, że zanieczyszczona krew szkodziła zdrowiu.

Wyruszył w góry. Liczył, że tam znajdzie nieskalaną ofiarę.

Mylił się straszliwie, bo na szlaku do Morskiego Oka nikt nie chodził po zmroku. Pewnie dlatego, że w nocy nie kursowały końskie zaprzęgi.

 Tak czy inaczej, Tatry nie robiły wrażenia na Władzie. Ani stromo, ani niebezpiecznie. Zamiast górskiej ścieżki wyłożona nawierzchnia… A na domiar złego w nocy widoki nie zapierały dechu w piersiach.

Po godzinie leniwego marszu na głodzie jedna rzecz podniosła ciśnienie wędrowcowi. Z początku tego nie zauważył, jednak zaczęło się z każdą minutą robić coraz jaśniej. Mrok powoli ustępował.

Musiał się spieszyć, zanim dosięgną go zimowe promienie słońca. Jeden kontakt z dziennym światłem spaliłby go na popiół. Jedynym ratunkiem w tej sytuacji wydawało się schronisko przy Morskim Oku. Tam czekała go wspaniała piwnica i krwisty posiłek od gospodyni.

Z początku biegł, jednak złapał zadyszkę. W jego wieku taki wysiłek był niewskazany. Będąc spragnionym, nie miał mocy, by zmienić się w nietoperza. Pozostał mu jak najszybszy chód. Z trudem pokonywał kolejne metry. Ukradkiem patrzył na niebo. Wschód słońca zbliżał się nieubłaganie. W oddali widział bezpieczne schronisko, gdzie mógłby przeczekać najgorsze.

Widział jezioro. Był bliski celu. Niestety, jak na złość, dzisiaj niebo okazało się bezchmurne. Zerwał się na ostatnią prostą. Pobiegł najszybciej, jak mógł. Wiedział, że nie zostało mu wiele czasu.

– Otwórzcie! – krzyknął rozpaczliwie. Obrócił się, a najwcześniejsze promienie słońca dotknęły jego bladej, upiornej skóry.

 

***

 

W tle zabrzmiała żałobna muzyka. Kamera pokazała popiół, jaki pozostał po mrocznym przybyszu. Z telewizora dobiegał pozbawiony emocji głos znanej lektorki.

– Wampiry co roku przybywają do Polski, skuszone wizją starych obyczajów, którym hołdują. Mimo to w obcym kraju często czują się zagubione. Często wymagają opieki i wsparcia. Kiedy widzisz wampira, podziel się z nim własną krwią. Udziel mu zaciemnionego schronienia. Te stworzenia nie mają pojęcia, że w polskim ciemnogrodzie po zmroku nastąpi świt.

 

Materiał sfinansowała Komisja Europejska ds. Mniejszości Nieakceptujących Życia.

 

Koniec

Komentarze

Fakt, trochę za mało Morskiego Oka, ale szorcik zacny. Nie jestem pewna, czy nie było już jakiegoś krwiopijcy w konkursie, ale skoro nie pamiętam, to znaczy, że Twój Wład urzekł mnie bardziej. Swoją drogą samo imię zdradziło dla mnie jego profesję ;)

 

Jest śmiesznie i smutno, a tytuł dezorientuje, więc nie mamy wszystkiego podanego na talerzu. Ogólnie lektura na plus. Ale żeby takiego tysiącletniego wapira pokonały jakieś tam promyczki górskiego słońca? Wstyd!

 

Kiedy widzisz Wampira, podziel się z nim własną krwią

Już słyszę szelest petycji grup pragnących ocalić wampiry przed wyginięciem. Na znak jedności noś na sercu broszkę w kształcie komara!

 

 

Nieźle opisany przypadek znanej postaci, przeniesionej do czasów nam współczesnych. Trochę szkoda, że Morskie Oko jest zaledwie tłem dla opisanych wydarzeń. Podoba mi się natomiast, że w szorcie spotkały się dwie legendy – Wład i pani Krystyna Czubówna. ;)

 

Mylił się strasz­li­wie, bo a szla­ku do Mor­skie­go Oka… –> Literówka.

 

W tle za­czę­ła grać ża­łob­na mu­zy­ka. –> Muzyka nie gra. Grają muzycy na instrumentach.

Może: W tle zabrzmiała żałobną muzykę.

 

Z głosu te­le­wi­zo­ra do­bie­gał bez­e­mo­cjo­nal­ny głos zna­nej lek­tor­ki. –> Brzmi to nie najlepiej.

Chyba wystarczy: Z te­le­wi­zo­ra do­bie­gał bez­e­mo­cjo­nal­ny głos zna­nej lek­tor­ki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Będąc spragniony, nie miał mocy, by zmienić się w nietoperza. – wydaje mi się, że powinno być spragnionym

 

Był bliski swego celu. – a tu swego  jest zbędne – jak wywalisz, to zyskasz te kilka znaków na konto innych ewentualnych poprawek

 

Tego chyba jeszcze nie grali w tym konkursie :) Obrona mniejszości i to takiej fantastycznej. Jak wspomniała Żongler – jest i śmiesznie i smutno. Do tego zaskakujesz tu co chwila i gdy już mi się zdawało, że załapałam i wiem, co będzie dalej, to kolejne elementy sprawiają, że trzeba na całość zacząć patrzeć od nowa, zupełnie inaczej. 

Dobre. 

 

 

I jeszcze w odniesieniu do Twojej przedmowy.

Przykro mi, że tak wyszło z Wykupem niewiasty. Pociesza mnie myśl, którą zawarłeś w ostatnim zdaniu. I tego się trzymaj – z doświadczenia wiem, że jeśli nie wskaże się komuś błędów, to będzie on je powtarzał, zamiast się rozwijać. Nawet jeśli taka pigułka jest gorzka, to trzeba ją przełknąć i podążać dalej – ku lepszemu :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuje za miłe komentarze. Poprawki naniosłem. Widzę, że słusznie postąpiłem publikując ten szorcik.

 

@Żongler Też nie kojarzę innego wampira z konkursu, chociaż wszystkich tekstów nie czytałem. Miło, że pomysł na główna postać przypadł go gustu. Prywatnie bałem się, że tak duży kontrast śmiechu i smutku nie wypali, jednak miliłem się.

 

@regulatorzy Cieszę się że mix tak skrajnych legend w jednym tekście okazał się zabawny. Cóż Morskie Oko to tylko tło, bo niestety słabo znam Polskie góry. Pomysły na szersze wygorzystanie Tatr niestety nie chciały wpaść. Zdecydowałem się jedynie obrócić schemat, że ktoś nie zdaje sprawy, że zaraz zrobi się ciemno ;)

 

@śniąca To miłe, że satyra zawarta w szorcie spodoboła się i że udało się zaskoczyć. Było to pewnie znacznie trudniejsze biorąc pod uwagę, że to któryś z kolei tekst na konkurs. Dziękuje pięknie za klik do biblioteki.

Tymczasowy lakoński król

Widzę, że słusz­nie po­stą­pi­łem pu­bli­ku­jąc ten szor­cik.

Ależ oczywiście, OneTwo! Każdy tekst, nawet niedoskonały, sprawia, że te następne będą coraz lepsze. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak czy inaczej, Tatry nie robiły wrażenia na Wladzie. Ani stromo, ani niebezpiecznie. Zamiast górskiej ścieżki wyłożona nawierzchnia… A na dość złego w nocy widoki nie robiły żadnego wrażenia.

Przyjemny szorcik. Zabawny.

Podobało mi się zakończenie, apel o dzielenie się krwią z wampirami, bo wymagają opieki i wsparcia, naprawdę fajne.

Przeczytałam z przyjemnością :)

Kiedy widzisz wampira, podziel się z nim własną krwią, ponieważ często jest wygłodniały oraz udziel mu zaciemnionego schronienia.

Tutaj mi nie zagrało, Krystyna Czubówna nie miałaby gdzie zrobić znaczącej pauzy, napisałbym tak:

 

Kiedy widzisz wampira, podziel się z nim własną krwią. Udziel mu zacienionego schronienia.

 

Podoba mi się pomysł, Wlad w naturalnym (znaczące chrząknięcie) środowisku skomentowany przez doskonałą lektorkę. Wampiry wszystkich stanów, łączcie się! ; D

 

 

Sympatyczny pomysł, eklektyczny. W jednym tekście była sugestia wampirów, w innym miałam skojarzenia z Czubówną (nie zdradzę tytułów, żeby nie spojlerować), ale Ty połączyłeś te odmienne światy. Niezłe to pijane Zakopane… Morskie Oko słabo wyeksponowane, za to mrok podkreślony.

A na dość złego w nocy widoki nie robiły żadnego wrażenia.

Nie miało być “na domiar”?

Babska logika rządzi!

@Anet Dziękuje za uwagę i klika. Miło słyszeć, że lektura sprawiła przyjemność.

 

@Marlow Słuszna uwagę. Cieszę się, że sam pomysł przypadł do gustu.

 

@Finkla Dziękuje za klika i komentarz. Cieszy mnie, że połączenie tak różnych wątków i stylów sprawiło przyjemność.

 

 

Tymczasowy lakoński król

Fajny ten szorciak. :)

Kiedy zobaczyłam tytuł, to już całość przeczytałam, słysząc w myślach głos Krystyny Czubównej (Czubówny? – kurde, jak to się odmienia?) i przyznam, że miałam świetną zabawę. Podoba mi się pomysł na przeniesienie słynnego Palownika do Zakopanego i jego walka o przetrwanie, w tych ekstremalnych warunkach. Przekonałeś mnie i jak tylko spotkam wampira, to na pewno się nim zaopiekuję. :)

Ale się ruch nad Morskim Okiem zrobił. Mamy tu niezłą galerię postaci i konwencji. Jak tu nie kochać ludzkiej wyobraźni? :)

Dzięki, OneTwo, za lekturę, przejrzystą i lekko płynącą, nieco refleksyjną, opartą na ciekawym pomyśle. Czubówna trafiona w dychę, rzuciłem się na opka, jak tylko tytuł zobaczyłem i z pewnością mogę przyznać, że się nie rozczarowałem.

Pozdrawiam serdecznie!

Jest tu koncept, ale z całości najlepsze wydała mi się końcówka. Same przeżycia Wlada ni ziębią, ni grzeją – trochę szkoda, bo mógłby ten tekst ugrać znacznie więcej.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

@AQQ Mam nadzieje, że głos Krystyny dodaj unikalnego uroku. Dziękuje miłe słowa, i tak należy o wampiry zadbać :)

 

@Majkubar Wiedziałem, że tytuł chwytliwy. Rad, że refleksja ubrane w lekkie szaty przypadła do gustu.

 

@NoWhereMan Dzięki że wpadłeś. Szkoda, że tylko końcówka odpowiednio sie wstrzeliła w twój gust. Wiedziałem, że ten tekst nie każdemu się spodoba.

Tymczasowy lakoński król

Przeczytałam i ja. Przyłączam się do głosów chwalących szorta. Jest przyjemny, wciągający i potrafi zaskoczyć, ale właściwie fajne jest to, że człowiek nie do końca wie, czego się spodziewać. Postać Włada jakoś tak od początku wzbudza sympatię, toteż szkoda, że tak mizernie kończy. Fajną puentę wplotłeś do tego tekstu. Ciekawy pomysł na tekst konkursowy. Powodzenia życzę i idę nominować do biblioteki! :)

Mawia się, że ludzie kulturalni o gustach nie dyskutują, ale obrażanie innych od “motłochu”, za to że zdecydowali się w sylwestrową noc popić i zabawić przy popularnych, bądź co bądź, melodiach zamiast iść do opery, raczej nie przystoi. Znaczy się, że autor sam siebie uznaje za kogoś lepszego?

 

Początek tekstu to słabo zakamuflowana w prozatorską formę publicystyka, od której wg. mnie, powinno się stronić. Chyba, że adresatem jest konkretna grupa osób o tożsamych poglądach i może wespół z twórcą zarechotać z pijanego chłopstwa. "Bujać – to my, panowie szlachta!"

 

Nawet humorystyczna końcówka nie zmywa początkowego niesmaku.

Zrywosławie, czyżbyś popełniał podstawowy błąd, myląc narratora z autorem? Te dwie osoby nie są tożsame, zwłaszcza tutaj, gdzie mamy do czynienia z mową pozornie zależną. 

@rosebelle Dziękuje za miłe i rekomendacje do biblioteki. Cieszy, że postać Włada i zakończenie spodobało ci się najbardziej.

 

@zrywoslaw Przykro mi słyszeć, że przez początek tekstu nie potrafiłeś go ostatecznie polubić. O tym wspomniała już Rosebelle, jednak chciałem powiedzieć, że jako autor świetnie bawiłem się przy sylwestrze z TVP. Docelowo nie chciałem nikogo obrazić, co w dzisiejszych czasach jak widać jest bardzo trudne. Prywatnie nie mam nic do muzyki Disco i głośnych zabaw, do opery nie chodzę. Preferuje mocniejsze brzmienia.

Początkowy opis to tylko z zamierzeniu bardzo luźna w założeniu humorystyczna scenka widziana oczami przybysza z średniowiecznej Europy. Można porównać, to do szoku kulturowego.

 

Tymczasowy lakoński król

Za stary jestem, żeby wierzyć w takie rozróżnienia.

Niestety autor popełnił ten podstawowy błąd, że posłużył się ( świadomie lub nie) epitetami użytymi przez przez kilka osób publicznych o sprecyzowanych poglądach w odniesieniu do tego właśnie wydarzenia. Stąd samoistna sugestia czytelnika. Istnieje coś takiego jak wyczucie, a tu tego zabrakło widocznie. Można było ten sam przekaz skonstruować w sposób nie dający pola dla domniemań.

Dziwne. Mój wykładowca od literatury jest pewnie koło 60, a jakoś przekazuje nam wiedzę o takich rozróżnieniach. Są one o tyleż istotne, że bez nich należałoby wierzyć, że Stephenie Meyer poznała stuletniego błyszczącego wampira i urodziła mu wampirze dziecko, Bolesław Prus był schizofrenikiem, bo jednocześnie Rzeckim, Wokulskim, Izabelą i rozmaitymi różnymi postaciami… Strasznie by się świat literatury zrobił bez tego rozróżnienia skomplikowany. 

Nie ma jak próby cenzurowania literatury, brak dystansu i mieszanie polityki do wszystkiego, jakby już i tak nie wciskała się wszędzie, gdzie tylko może…

Dobry szort, nie ma się czego czepić, pomysł fajny na Polskę-ciemnogród, a tekst Krystyny słyszałem w głowie i on robi tego szorta na plus :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Dziękuje ci Mytrixie za zabibliotekowanie tekstu. To naprawdę miłe! Cieszy, że wynajęta przeze mnie lektorka zrobiła swoje i poprawiła swą obecnością jakość tekstu.

Tymczasowy lakoński król

A co mi tam, przeczytałem jadąc autobusem do domu, a dobiłem do biblioteki wchodząc na klatkę schodową :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Zanim zacznę, uwaga o pracy i wkładaniu tejże: o ile przyznaję się do cywilizacji łacińskiej, która ją ceni (ad maiorem Dei gloriam), sądzę, że praca pracy nierówna. Trzeba ją wkładać z głową. Bo co z tego, że wykopiesz rów od tego słupka do trzeciej po południu, kiedy będzie prowadził nie w tę stronę? Więc nie bój się krytyki, a właśnie o nią zabiegaj – that's what helps us grow ;)

 

Teraz uwagi do tekstu: styl bardziej przejrzysty, niż w poprzednim (zaraz będzie czepianie szczegółowe, bo ciągle może być dużo lepiej), ale tym razem zamiast pisać dużą literą to, czego nie trzeba, piszesz małą literą to, co powinno być dużą: Średniowiecze, Inkwizycja, Oświecenie (bodajby sczezło, ale ma być dużą, nie ja ustalam zasady). Pomysł całkiem zabawny (wiadomo, o co chodzi!), długość tekstu jest do niego dostosowana, ale muszę odegrać Tommy Lee Jonesa bez poczucia humoru i wyjaśnić, że Oświecenie nie było epoką szczególnie moralną, śmiem twierdzić, że wręcz odwrotnie (to w kwestii "upadku obyczajów").

 Początkowo podchodził sceptycznie do obietnic głoszonych przed tutejszych władców,

Obietnic się nie głosi, a najwyżej wygłasza. Zresztą wystarczyłoby "do obietnic tutejszych władców".

 Od setek lat nie widział tak rubasznej zabawy. Niejaki Sławomir z rodu Disco śpiewał miłosną pieśń. Na ulicach motłoch gibał się do skocznych wiejskich rytmów. Gościł brud i pijani chłopi. Gdy wystrzeliły kolorowe armaty, czuł się jak w domu.

Zabawa "rubaszna"? (zob. https://sjp.pwn.pl/sjp/;2574483) Wiejskie rytmy nie były specjalnie gibalne za czasów przed Oświeceniem. Dlaczego brud "gościł"? To sugeruje, że przyszedł i został przyjęty chlebem i solą. I co to za "kolorowe armaty" – fajerwerki? Fajerwerki są znane tak długo, jak proch strzelniczy. Motłoch akurat jest, moim zdaniem, w porządku, bo wskazuje na arystokratyczny dąsik wampira ze starej, szacownej rodziny, oglądającego niemyte chłopstwo.

 Instynktownie wyszczerzył kły. To znak, że potrzebował czystej krwi.

Dlaczego "instynktownie"? Kiedy Ty masz ochotę na kanapkę z serem, burczy Ci w brzuchu "instynktownie" – czy tak po prostu?

 Tu niestety nie mógł zaspokoić pragnienia, bo każdy był uwalony w trupa. Wampir wiedział, że zanieczyszczona krew szkodziła zdrowiu.

Stylizujesz, czy nie? Czasami używasz słów z górnej półki, ale zestawiasz je z takimi spod wycieraczki. Przy okazji – polszczyzna nie ma następstwa czasów! Jeśli coś wiedział, to wiedział, że szkodzi, nie, że szkodziła (chyba, że już szkodzić przestała). A przy okazji… ALKOHOL! NAJWIĘKSZA TRUCIZNA! :)

 Wyruszył w góry. Liczył, że tam znajdzie nieskalaną ofiarę.

Oto przykład niezręczności typu Sophisticated as Hell, jaką Ci wytknęłam w poprzednim akapicie. Może ofiara mogłaby być odpowiednia, albo po prostu trzeźwa?

 Mylił się straszliwie, bo na szlaku do Morskiego Oka nikt nie chodził po zmroku!

Ojejuśku. Trudno mi to zdanie traktować poważnie, a to przez wykrzyknik (choć "mylił się straszliwie" też nie pomaga).

 Tatry nie robiły wrażenia na Wladzie. Ani stromo, ani niebezpiecznie.

Pewnie, skoro przywykł do Karpat. I ma na imię Wlad – czy Wład?

 A na domiar złego w nocy widoki nie zapierały dechu w piersiach.

Serio? A w ogóle, to nie zapierały tchu.

 Po godzinie leniwego marszu na głodzie jedna rzecz podniosła ciśnienie wędrowcowi.

"Na głodzie" odnosi się do głodu narkotykowego, co jeszcze może, od biedy, pasować – ale "leniwego marszu"? Szedłeś kiedyś głodny cały dzień? Może powolnego marszu, oszczędzającego siły, ale na pewno nie leniwego. No, i to podniesienie ciśnienia jest mocno niefantastyczne (wyobraź sobie, że coś takiego mówi zielony gnom), a poza tym facet nie wlecze za sobą sfigmomanometru i nie wie, jakie ma ciśnienie. Opisz objawy: łomotanie serca, pulsującą żyłkę, cokolwiek, co się bezpośrednio postrzega.

 Z początku tego nie zauważył, jednak zaczęło się z każdą minutą robić coraz jaśniej.

Jak wyżej – jeśli nie zauważył, to nie zauważył. To zdanie można z powodzeniem okroić do: Z każdą minutą było coraz jaśniej.

 Musiał się spieszyć, zanim dosięgną go zimowe promienie słońca. Jeden kontakt z dziennym światłem spaliłby go na popiół. Jedynym ratunkiem w tej sytuacji wydawało się schronisko przy Morskim Oku.

Ja zrobiłabym tak: Świt, nawet zimowy, spopieliłby go momentalnie. Jeśli się pospieszy, zdąży do schroniska przy Morskim Oku…

Przy okazji – w górach atmosfera cieńsza i ultrafioletu więcej.

 Z początku biegł, jednak złapał zadyszkę. W jego wieku taki wysiłek był niewskazany. Będąc spragnionym, nie miał mocy, by zmienić się w nietoperza. Pozostał mu jak najszybszy chód. Z trudem pokonywał kolejne metry. Ukradkiem patrzył na niebo. Wschód słońca zbliżał się nieubłaganie. W oddali widział bezpieczne schronisko, gdzie mógłby przeczekać najgorsze.

W całym tekście rytm się rwie, a zdania są za krótkie, ale tu bohater jest zdenerwowany, więc ujdzie. Ale nie nadużywaj "być". Moja wersja: Przebiegł kilka kroków, ale zabrakło mu tchu. Nic dziwnego, w jego wieku, bez posiłku… nie miał nawet sił na przemianę w nietoperza, ale musiał iść naprzód. Musiał iść. Niebo z granatu przeszło w ultramarynę. W oddali widział schronisko, z jego ciemną, bezpieczną piwnicą, ale dzieliło go od niej jakby sto mil.

 Widział jezioro. Był bliski celu. Niestety jak na złość, dzisiaj niebo okazało się bezchmurne. Zerwał się na ostatnią prostą. Pobiegł najszybciej jak mógł. Wiedział, że nie zostało mu wiele czasu.

Właściwie ten akapit mógłbyś wyrzucić, ale dla porządku – przed oboma "jak" powinny być przecinki.

 Obrócił się, a najwcześniejsze promienie słońca dotknęły jego bladej, upiornej skóry.

Po co się obrócił? Zbyt filmowe. A skóra nie jest "upiorna" – może promienie dotknęły jego skóry upiora?

 Z telewizora dobiegał bezemocjonalny głos znanej lektorki.

Głos może być najwyżej pozbawiony emocji, bo nie ma takiego słowa, jak "bezemocjonalny".

 skuszone wizją starych obyczajów, którym hołdują.

Coś tu nie gra, czegoś tu brak. Wizją obyczajów?

 Mimo to w obcym kraju często czują się zagubione.

Mimo co? Z tych dwóch zdań wynika, że wampiry czują się zagubione, chociaż przybywają do Polski. Poza tym nie bardzo chce mi się wierzyć, żeby TVP chciała o tym robić materiał (chociaż…) – ale ponieważ jest to konieczne dla puenty, odpuszczam.

 Komisja Europejska ds. Mniejszości nieakceptujących życia.

Albo "Komisja Europejska ds. mniejszości nieakceptujących życia", albo wszystko dużą literą.

 

Tyle czepiania. Niech Moc będzie z Tobą ;)

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Tarnina, przesadziłaś, rzekłbym, że nie zgodzę się ze sporą częścią Twoich uwag, tym bardziej, że to jest szort pisany na konkurs z jajem.

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

le muszę odegrać Tommy Lee Jonesa bez poczucia humoru i wyjaśnić, że Oświecenie nie było epoką szczególnie moralną, śmiem twierdzić, że wręcz odwrotnie (to w kwestii "upadku obyczajów").

Dzięki za uwagę. Autor zdaję sprawę, że jak bardziej wzgłębimy się w historie to średniowiecze wcale nie takie ciemna, a oświecenie nie takie jasne. Po prostu pasowało do gry słów.

 

Średniowiecze, Inkwizycja, Oświecenie (bodajby sczezło, ale ma być dużą, nie ja ustalam zasady).

https://sjp.pwn.pl/zasady/Nazwy-okresow-epok-i-pradow-kulturalnych;629425.html

20.4.

Małą literą piszemy nazwy okresów, epok i prądów kulturalnych:

średniowieczeodrodzeniebarokoświecenieromantyzmpozytywizmneoromantyzm.

 

Dzięki za komentarz pewne rzeczy poprawiłem. Wybacz, że nie wszystko, bo w wielu wypadkach to bardziej kwestia gustu jak dobór odpowiednich słów czy zwrotów. Część to jednak spore przebudowy i ostatecznie nie byłbym z nich zadowolonych, tak łapiąc na szybko. W tym wypadku najlepiej pewnie byłoby napisać jeszcze raz ;) Wtedy zawsze wychodzi lepiej.

 

Dzięki za wyłapanie litanii. Pozdrawiam.

Tymczasowy lakoński król

O, kurczę – widać miałam jakieś zwarcie w mózgu, albo to angielszczyzna mi się na tenże rzuciła, bo byłam pewna, że ma być dużą literą. Przepraszam :) A Ty, OneTwo, nie musisz mnie przepraszać za niedopasowanie w kwestiach gustu – powiedziałam Ci, po prostu, co mi się podoba, a co nie, a Ty skorzystasz z tej informacji tak, jak uznasz za stosowne. Nie gryzę (istot rozumnych).

 

Miłego pisania!

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

No czegos mi brakuje w tym szorcie. Zarówno w samym pomyśle, jak i w warsztacie i warstwie językowej. Jakby podczas czytania ktoś wrzucał ziarenka piasku w trybiki maszyny. Przykładem określenie “bezemocjonalny”. Nie lepiej: pozbawiony emocji? (wiem, limit).

Sama puenta z świtem po zmroku w ciemnogrodzie jakoś nie poruszyła.

Duży plus za bardzo fajny tytuł i cały motyw znanej lektorki. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dzięki że wpadłeś Marasie. Cóż faktycznie początkowo tekst jak został opublikowany to miał równe 3k znaków. Stąd pewnie wynikły potknięcia językowe. Zabrakło też prawdziwego leżakowania, jak to czasem bywa w konkursowych tekstach.

Cóż szkoda, że peunta jakoś nie chwyciła, ale jak widać humor nie był każdego.

Tymczasowy lakoński król

Wampiry to stworzenia, których mam już serdecznie dość (tak w literaturze, jak i w filmach), dlatego do szorta nie podszedłem ze zbytnim entuzjazmem. Pomysł niezbyt odkrywczy, co mi się bardziej spodobało, to samo zakończenie.

Niemniej, raczej do przeczytania i zapomnienia.

Warsztatowo fajnie. Czyta się dobrze.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Spoko szort, już miałem go zgłosić do biblioteki. Jego urok polega na tym, że jest krótki, a człowiek nie dostaje w twarz masą dziwacznego słownictwa specjalistycznego proponowanego przez niektórych autorów papierowych :)

 

Co do głównego bohatera mam stosunek ambiwalentny, choć może nie do końca.

Gdybym miał jeszcze raz przeczytać “Miasteczko Salem” Stephena Kinga – ktoś musiałby mi nieźle zapłacić.

Tego wampira ratuje rychła śmierć :)

Stań się, kim jesteś.

O nowe komentarze :)

 

@CountPrimagen Szkoda, że tekst nie zostanie w pamięci na dłużej. Cóż zazwyczaj takie to uroki krótkich tekstów.

 

@PiotrSkowronek Niestety spóźniłeś się z tą biblioteką :) Faktycznie miało być krótko i przyjemnie. W sumie ze względu na konkurs ciężko było coś innego nakreślić. Wredne limity!

A jak widzisz rychła śmierć wampira nie poszła na marne.

Tymczasowy lakoński król

Nowa Fantastyka