- Opowiadanie: Wicked G - Terrapercepcja

Terrapercepcja

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Terrapercepcja

 Mimo iż nie jestem typem podróżnika, od czasu do czasu lubię wziąć urlop i skoczyć na parę dni w jakiś zakamarek Polski. Myślę, że takie wyprawy to jedna z niewielu rzeczy, która powstrzymuje mnie od pogrążenia się w odmętach monotonii. Mieszkam w małym mieście, pracuję jako kelner we włoskiej restauracji. Nie mam mieszkania ani dużych oszczędności. Dryfuję przez czasoprzestrzeń, od wypłaty do wypłaty, od imprezy do imprezy, tak jak wielu podobnych mi w kraju nad Wisłą.

Tym razem wylądowałem w Zakopanem. Rzadko odwiedzam to miejsce, płoszą mnie tłumy turystów. Nie można jednak odmówić mu pięknego widoku na Tatry. Przybyłem wczoraj po południu, zbyt późno, by wyruszyć w góry. Pokręciłem się trochę po Krupówkach i ostatecznie wylądowałem w jakimś barze, gdzie schlałem się grzańcem.

Dzisiaj obudziłem się w fatalnym stanie. Głowa mi pękała. Postanowiłem wybrać niewymagającą trasę na wypocenie kaca. Stanęło na asfaltówce na Morskie Oko. Mam sentyment do Wodogrzmotów Mickiewicza, zostało po wycieczce w liceum.

Gdy dotarłem do największego tatrzańskiego jeziora, zameldowałem się w schronisku i postanowiłem obejść dookoła zbiornik. Było zimno, nawet jak na wrzesień. Na szczęście bez mgły, zatem mogłem podziwiać szczyty.

Już po zmroku, tuż przed powrotem do noclegowni, coś tknęło mnie, by opuścić szlak i zbliżyć się do tafli wody. Przelazłem pod barierką, czmychnąłem przez zarośla i zatrzymałem się przy brzegu. Zrobiłem to na wpół instynktownie, jakbym usłyszał czyjeś wołanie. Usiadłem na kamieniu i wlepiłem wzrok w jezioro. Naszły mnie dość przykre refleksje. Myślałem o własnym, bezsensownym życiu, o ludziach, których spotkałem wczoraj w barze, i plecionych przez nich miałkich głupotach, gdy alkohol rozwiązał im języki. Kto co kupił najtaniej, kto wygrał ostatni mecz, kto ma najlepszy samochód… Uderzyło mnie wrażenie, iż cały świat jest napędzany przez konkurencję i nienawiść, a cywilizacja została oparta o bezcelowy wyścig szczurów.

Nagle zauważyłem jakiś ruch. Niewiele widziałem w ciemnościach, lecz mógłbym przysiąc, że w głębinach błyskały splątane wici. Podszedłem bliżej jeziora, które zaczęło mocno falować pomimo braku wiatru. Usłyszałem basowe dudnienie. Wielkie krople cieczy uniosły się w powietrzu i uformowały w świecące, kolczaste kształty. W przestrachu chciałem uciec, lecz poślizgnąłem się i stoczyłem do zbiornika. Nie mogłem wyjść z wody, choć było płytko. Oblepiała mnie niczym maź. Szarpałem się, walcząc o życie. Do mych uszu dobiegał niepokojący szept.

Obserwuję. Przetwarzam. Oceniam. Jeziora to me oczy. Lasy powtarzają mi słowa. Góry przekazują dotyk. Wasza walka z chaosem… kroczy w złym kierunku. Konsumujecie, lecz nie Rośniecie. Pochłonie was entropia.

W tym momencie straciłem przytomność.

Ocknąłem się na noszach, z tabunem personelu medycznego wokół mnie.

– O, wreszcie się obudził! Nie wie pan, że nie wolno schodzić ze szlaków? Co pan tam wyprawiał?

Stwierdziłem, że bezpieczniej będzie tego nie opowiadać.

Koniec

Komentarze

Przybyłem wczoraj popołudniu, (…) Nazajutrz obudziłem się w fatalnym stanie. – przy tej narracji zamiast nazajutrz napisałabym dzisiaj – wydaje mi się, że tak byłoby bardziej naturalnie. 

 

o ludziach, których spotkałem wczoraj w barze, i plecionych przez nich miałkich głupotach, gdy alkohol rozwiązał im język. – o ludziach piszesz w liczbie mnogiej, to dlaczego tylko jeden język im się rozwiązał?

 

Jakiś bardzo smutny ten tekst, powiedziałabym nawet, że depresyjny. Przynajmniej u mnie takie uczucie wywołał. Pod tym kątem z pewnością się wyróżnia spośród innych konkursowych. 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję za komentarz i bibliotekę, Śniąco. Błędy poprawiłem.

Tekst w zamierzeniu miał być melancholijnie-smutny, więc dobrze, że spełnił swoją funkcję.

No rest for the Wicked

Czyli wyszło dobrze, zgodnie z założeniami – to przynajmniej z tego się cieszę :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Hmmm, nie ujął mnie bohater. Niby tak marudzi na społeczeństwo, ale sam nie lepszy, tylko mniej ambitny. Schlał się, a potem miał zwidy. Więcej szacunku dla żywiołów…

Babska logika rządzi!

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Finklo. Tak to zwykle bywa, że różne dziwne byty lubią odwiedzać zaślepionych, zadufanych w sobie, błądzących :)

No rest for the Wicked

Mimo, iż nie jestem typem – tu raczej nie powinno być przecinka. Jakoś to się fachowo nazywa, ale oczywiście nie pamiętam.

podłużne wici – innego kształtu wici raczej nie mają

Wiesz, mam wrażenie, że dość podobnie podeszliśmy do tematu wink. Może dlatego całkiem mi podpasowało Twoje opowiadanie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję za przeczytanie i bibliotekę, Bemiku. Błędy poprawiłem. Racja, ten przecinek po “mimo” jest najzupełniej bezsensowny, to spójnik dwuwyrazowy.

No rest for the Wicked

Całkiem ładnie Ci to wyszło. Poza tym wróg konsumpcjonizmu to zawsze mój przyjaciel ;)

Przeczytałem, (z proponowanym audio w tle) jednak efektu nie uświadczyłem. Jakieś takie suche mi się zdało to wszystko, a refleksja też nienowa :)

 

Pozdrawiam!

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Całkiem ładnie i klimatycznie, zwłaszcza z utworem w tle. Aż przypomniały mi się nocne sesje rpg w Zew Cthulhu albo inne horrory. Masz mego klika.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

(z proponowanym audio w tle)

Ja nigdy nie słucham proponowanych teł muzycznych. Zazwyczaj mi przeszkadzają, bo jednak mam inny gust i odbiór. Może właśnie to Ci przeszkodziło i efektu nie było? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Fajne :)

Kiedyś miałem w rękach komiks, którego autor zaproponował tło muzyczne do niektórych stron i… bardzo trafnie dobrał. Niestety, we wznowieniach już nie było proponowanej listy utworów :( 

śniąca, dopóki to nie disco-polo to mogę przy tym czytać. A przy disco-polo nie mogę bo istnieje opcja, że owymiocił bym sobie laptopa. :)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

To masz lepiej niż ja. Bo jak mi utwór nie przypasuje, to tylko psuje efekt. A przypasowanie zależy od wielu rzeczy, w tym mojego aktualnego nastroju. Fakt jednak jest też taki, że muzyczne propozycje Wickeda jakoś generalnie do mnie nie przemawiają… Mamy inne gusta. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo fajne. I wciągające. Jednego tylko bym nie chciał. Aby te same minorowe nuty grały w Twojej duszy. Uśmiechnij się Wicked:)

 

Dziękuję za komentarze i kliki :)

 

Odnośnie sugestii muzycznych – często dodaje do swoich utworów, dlatego, że słucham bardzo dużo muzyki, a przy tworzeniu prawie zawsze. Zazwyczaj utwory zamieszczane w przedmowach przed moimi tekstami słuchałem w trakcie pisania lub korygowania. Nawet niektóre tytuły zapożyczyłem z piosenek (”Ściana Światła” od “Wall of Light” Om Unit i “Nieoficjalny Jah” od “Unofficial Jah” Dom & Roland). Dzieląc się muzyką, po części dzielę się settingiem z procesu tworzenia, pozwalam czytelnikowi na poznanie moich inspiracji.

Oczywiście jeżeli ktoś woli słuchać bez muzyki lub z własnym podkładem to jak najbardziej to szanuje, w końcu czytanie ma sprawiać przyjemność, a nie każdemu pasuje muzyka elektroniczna często oscylująca na granicy szumu/dystorsji, którą najczęściej słucham.

 

Jednego tylko bym nie chciał. Aby te same minorowe nuty grały w Twojej duszy. Uśmiechnij się Wicked:)

O to się nie martw, ostatnimi czasy mam dość dobry nastrój :) Jakoś po prostu tak mam, że te mniej przyjazne emocje jak strach czy bezsilność lubię przelewać na klawiaturę. Traktuję to trochę jako formę spoglądania w głąb własnej duszy w poszukiwaniu nowych ścieżek.

No rest for the Wicked

Doklikuję.

Temat i refleksje niby nienowe, ale spodobał mi się melancholijny klimat szorta.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Muzyka to zawsze fajna inspiracja, albo przewodnik, który prowadzi przez proces twórczy i dodaje mu uroku. Też tak mam. Ten utwór jednak mi osobiście nie pasował, dlatego odtworzyłem sobie Twojego szorta, Wicked, drugi raz z Brianem Eno – On Land.

No i było zajebiście. ;) Klimatycznie, z refleksją. A potem pozostała we mnie ciekawość, co też ten bohater zrobił dalej z tym niezwykłym doświadczeniem.

Dzięki za lekturę!

Pozdrawiam!

Dziękuję za komentarze i ostateczne kliknięcie :)

Ambientu też czasem słucham, zapisałem propozycję do kolekcji.

No rest for the Wicked

Chyba nie zrozumiałam, bo nie wiem co tam się wydarzyło? Kto jeszcze zszedł ze szlaku, znalazł nieprzytomnego kelnera i odtransportował go do szpitala? :(

 

Przy­by­łem wczo­raj po­po­łu­dniu, zbyt późno, by wy­ru­szyć w góry. –> Przy­by­łem wczo­raj po ­po­łu­dniu/ popołudniem, zbyt późno, by wy­ru­szyć w góry.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Klimatyczne, ale przesłanie stare i chyba raczej nikogo nie przemieni w magiczny sposób z konsumpcjonisty w żyjącego w zgodzie z naturą człowieka. Także natura może na mnie patrzeć jeziorem i słuchać lasem, ale ni hu hu nie zmienię zwyczajów :D No chyba że przyjdzie jakiś niedźwiedź czy coś… :P

ni hu hu nie zmienię zwyczajów

Karol123 – ​młody jeszcze jesteś, więc jeszcze nie raz zmienisz zwyczaje ;)

Świat się zmienia coraz szybciej i trzeba będzie się dopasowywać.

Ogólnie to pewnie tak, będę zmieniał zwyczaje, ale materializm mam we krwi, więc tego raczej nie porzucę, szczególnie że otoczenie nie sprzyja ;)

Dziękuję za kolejne komentarze.

 

@Reg

Błąd poprawiłem. To mogło wyglądać tak: jakiś inny turysta zauważył szamoczącego się w wodzie kelnera, wyciągnął go i wezwał TOPR, a przytopiony bohater historii ocknął się dopiero w szpitalu.

 

@Karol123

Nie do końca miałem na myśli prosty konflikt natura-cywilizacja. “Konsumujecie, lecz nie Rośniecie.” – chodzi o to, że człowiek zbytnio skupia się skupianiu “niskopoziomowych” pragnień, zamiast wykorzystać dostatek do własnego rozwoju oraz głębszego zrozumienia siebie i wszechświata.

No rest for the Wicked

No tak, a myślałam, że nikt go raczej nie mógł dostrzec, bo było już po zmroku, czyli zrobiło się ciemno.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyciągnąć kogoś mógł chlupot wody i błyski w jeziorze.

No rest for the Wicked

Rozumiem, to fantastyczne wyjaśnienie! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie wiem jak oceniać ten szort. Z jednej strony jest dobrze napisany, a strona językowa, warsztatowa, czy kompozycyjna wyglądają jak należy. Z drugiej strony finalnie wydaje mi się nieco nachalnym w wymowie i przekazie manifestem. Poza tym w opisanych okolicznościach (na kacu), treść i jej forma wypowiedziana przez dudniący głos, lekko mnie rozbawiły. A przecież nia takie było zamierzenie autora.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Całkiem niezły klimat i jak zawsze u Ciebie nutka filozofii. Fajny szort :)

Dziękuję za przeczytanie i komentarze :)

No rest for the Wicked

Tekst kursywą bardzo mi się podobał, Wickedzie, ale ostatnie pięć linijek już zupełnie nie. Jakbyś nie miał pomysłu na zakończenie. Szkoda, że nie wymyśliłeś ciekawszej puenty, a dobrze szedłeś w klimaty przetrwania i psychologii. Po wcześniejszych opkach, np. na konkurs Science, teraz spodziewałem się czegoś więcej niż noszy i ratowników.

Pozdrawiam.

Niby wszystko ładnie, pięknie z klimatem, ale końcówka nieco rozczarowała.

Hmmm, trudno mi coś konkretnego napisać po przeczytaniu Twojego tekstu. Początek, jak dla mnie, zbyt nużący, ale później zrozumiałem, że chodziło o ukazanie konsumpcji. Dobrze kombinuję?

“Obserwuję. Przetwarzam. Oceniam. Jeziora to me oczy. Lasy powtarzają mi słowa. Góry przekazują dotyk. Wasza walka z chaosem… kroczy w złym kierunku. Konsumujecie, lecz nie Rośniecie. Pochłonie was entropia.”

Dlaczego pochłonie ich (nas) entropia? Cywilizacja konsumpcyjna akurat ma największe zdolności do porządkowania. Przykładowo: zachowanie równowagi w przyrodzie jest korzystne dla intensywnej konsumpcji. A teraz wyobraź sobie związek plemienny oparty na honorze – tutaj otoczenie jest jedynie surowcem do wykorzystania, bez większego znaczenia (dlatego takie plemiona nie tworzą cywilizacji, czyli nie wychodzą poza określony stopień uporządkowania). 

Na razie tekst pozostawiam bez oceny, bo nie wiem czy go zrozumiałem. ;) 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dziękuję za kolejne komentarze.

 

@ARHIZ

 

“Cywilizacja konsumpcyjna akurat ma największe zdolności do porządkowania.” – to racja, ale chodzi o nadmierną eksploatację zasobów do zaspokajania rozbuchanych potrzeb, której przypadki obecnie często możemy zauważać.

 

W całym szorcie chodziło o zwrócenie o uwagi na pewne zagadnienie – czy rozwijamy się wyłącznie po to, by zapewnić sobie większy komfort i lepsze warunki do życia, czy może stoi za tym jakiś większy, mistyczny cel – gnoza, ewolucja inteligencji w nowych kierunkach? 

No rest for the Wicked

Taka nadmierna eksploatacja wynika nie z konsumpcyjności, a z krótkowzroczności, bezmyślności. Nie konsumpcjonizm tutaj stanowi problem.

Czyli znaczenie szorta udało mi się odczytać, myślę, że jednak temat można by bardziej zarysować, nadać przemyśleniom konkretny kierunek.

 

Ogólnie, fajnie, że wciąż piszesz i wciąż się rozwijasz. Tylko tak dalej. :)

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Wg wiki konsumpcjonizm to nieuzasadnione zdobywanie dóbr i usług, więc z definicji może być uznawany za negatywne zjawisko. Natomiast zrównoważony rozwój rzeczywiście nie może obywać się bez konsumpcji

 

Piszę dalej, tylko mało publikuję na portalu, bo skupiam się na powieści i tekstach pod magazyny. Dzięki za słowa otuchy :)

 

P.S.

Nie wiedziałem, że tworzysz mody do Morrowinda. Ci Argonianie wyszli naprawdę ładnie. Zrobiłem Ci reklamę na grupie zrzeszającej fanów The Elder Scrolls :)

No rest for the Wicked

Nie konsumpcjonizm tutaj stanowi problem.

​Oj, chyba jednak stanowi. Konstrukcyjne skracanie żywotności urządzeń i kreowanie mody na różnego rodzaju produkty to wynaturzenia mające powstrzymać zmiany i zachować wygodne dla niektórych status quo. Obecny system trzeszczy w szwach i prędzej czy później i tak się rozleci. Pytanie tylko, czy uda się zmiany przeprowadzić spokojnie, w sposób ewolucyjny, czy grozi nam przykra w skutkach rewolucja.

Konstrukcyjne skracanie żywotności urządzeń i kreowanie mody na różnego rodzaju produkty to wynaturzenia mające powstrzymać zmiany i zachować wygodne dla niektórych status quo.

O, to miałem na myśli, pisząc o “nadmiernej eksploatacji zasobów do zaspokajania rozbuchanych potrzeb”.

No rest for the Wicked

Smutne i melancholijne… I ładnie napisane. Bardzo mi się :) Powodzenia w konkursie.

Dziękuję, Katio :)

No rest for the Wicked

Jeśli reklama z serca, to bardzo dziękuję. Zapraszam też do rzucenia okiem na moje pozostałe prace na Nexusie (tam również figuruję jako Arhiz) .:D

 

Do magazynów, powiadasz? To wymiatasz bardziej niż przypuszczałem. ;)

 

Definicja z wiki nie przekonuje mnie. Co to znaczy “nieuzasadnione”? 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Do magazynów, powiadasz? To wymiatasz bardziej niż przypuszczałem.

Jak na razie udało się kilkukrotnie dostać na łamy Szortala, obecnie czekam na odpowiedź od innego magazynu i mam dwa opowiadania w przygotowaniu pod wysłanie.

 

Definicja z wiki nie przekonuje mnie. Co to znaczy “nieuzasadnione”? 

Np. kupowanie nowego telefonu co pół roku bo wydano na rynek model z lepszym procesorem, chociaż przeciętny użytkownik i tak nie zauważy poprawy w funkcjonowaniu urządzenia, kupowanie nadmiarowej ilości ubrań wyłącznie celem ich kolekcjonowania, a nie noszenia.

No rest for the Wicked

To tylko pogratulować i życzyć dalszych sukcesów. :D

 

Wracając do tematu, co to znaczy nadmiar? Jak ocenić, czy coś jest nam potrzebne, czy jest to zachcianka? Rok temu kupiłem nowy telefon, pomimo, że stary wciąż działał. To mój czwarty telefon w życiu – czy mój zakup był zbędny? A gdyby to był 7 telefon w życiu? ;)

Tego typu określenia są bardzo nieprecyzyjne, jeżeli chcielibyśmy je kontrolować, czy nie skończyłoby się na jakiejś formie totalitaryzmu, w której odgórnie określano by czego potrzebujemy?

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Wracając do tematu, co to znaczy nadmiar?

Według mnie – gdy kupno produktów nie ma już głównie na celu chęć skorzystania z ich funkcji użytkowych, a jedynie pokazanie własnego bogactwa/statusu.

No rest for the Wicked

Tego typu określenia są bardzo nieprecyzyjne, jeżeli chcielibyśmy je kontrolować, czy nie skończyłoby się na jakiejś formie totalitaryzmu, w której odgórnie określano by czego potrzebujemy?

​Bardzo wiele określeń jest nieprecyzyjnych, co nie oznacza, że się nimi sprawnie nie posługujemy. Przykładowo, co znaczy, że jest zimno? Albo co oznacza obżarstwo? To, ile pożywienia potrzebujemy jest sprawą indywidualną, zależną od wielu czynników, ale zazwyczaj jesteśmy w stanie stwierdzić, czy jemy z głodu, czy już jednak dla przyjemności, albo nawet z łakomstwa.

Tu nie chodzi w żaden sposób o kontrolę, chyba że o samokontrolę, czyli tak zwany, też nieprecyzyjny, zdrowy rozsądek. Żyjemy w świecie, w którym za nas się decyduje, kiedy zmienimy ten czy inny sprzęt, bo konstruuje się go tak, aby w określonym czasie się zepsuł. To, czego zepsuć nie jest łatwo, wychodzi natomiast z mody. Do tego jesteśmy bombardowani wszelkiej maści reklamą (całe dziesięciolecia rozwijano techniki, jak nam coś wcisnąć) i kupujemy często pod wpływem impulsu rzeczy, z których po głębszym zastanowieniu byśmy zrezygnowali.

Nie chodzi o zabranianie, czy narzucanie czegokolwiek. Jedynie o uświadomienie konieczności samoobrony, bo przed tymi mechanizmami powinniśmy umieć się bronić. 

No właśnie, “według mnie” to raczej subiektywna kwestia, nieprawdaż? ;) Tym czasem coś, co dla jednego będzie użytkowe, drugiemu skojarzy się z ucieleśnieniem burżuazji. Choćby mój telefon, korzystam z niego, służy mi… ale tamten stary też był dobry (choć nie na te czasy). Zerkam na swoje akwarium – z punktu widzenia czystko ekonomicznego marnotrawstwo wody i prądu. Czytałem też felieton odnośnie dawania prezentów, zdaniem badacza jest ono zawsze niekorzystne ekonomicznie… a jednak ludzie je sobie dają i będą dawać. :)

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

No właśnie, “według mnie” to raczej subiektywna kwestia, nieprawdaż?

​Prawda i nikt nie powinien Ci narzucać, co masz kupić, a co nie. Zgoda? Tyle, że są różne perfidne formy narzucania Ci, co masz kupić.

Chcesz telefon – kupujesz telefon, taki jaki chcesz, jaki potrzebujesz, jaki Ci się podoba.

Ale jeśli kupujesz go, bo stary ci się zepsuł zaraz po wygaśnięciu gwarancji, to już nie jest tak do końca twój wolny wybór. Jeśli kupujesz go, bo teraz lansuje się modę na inne, niż ten, który masz, to jesteś po części do zakupu przymuszany. Jeśli znajomi zaczynają się z Ciebie podśmiewywać, bo masz najstarszy telefon, to jest na Ciebie wywierana presja. Agresywna reklama też jest próbą manipulacji.

Jako przeciwnik konsumpcjonizmu wcale nie chcę Ci dyktować, co masz kupić. To próbują robić już inni, od lat, ale w nieco zawoalowany sposób.

Unfallu, manipulacja, pośrednia lub bezpośrednia, oraz oddziaływanie środowiska to jeszcze inna para kaloszy. Akurat ja kombinowałem z drugiej strony – coś, co dla mnie będzie rozrzutnością, Ty możesz uważać za konieczność i na odwrót. Ciekaw jestem jak wyglądałyby takie “normy” odpowiedniego kupowania i czy dałoby się je wprowadzić w sposób nieautorytarny. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Coś w tym jest. Zasadniczo popieram Unfalla, mam podobne podejście do konsumpcjonizmu. Ale rozumiem, że w pewnych grupach, jeśli facet ma zegarek wart mniej niż 200 tysięcy i pióro tańsze niż 50 patyków, to nikt go nie potraktuje poważnie i w negocjacjach będzie stał na straconej pozycji.

Babska logika rządzi!

Jak sobie pomyślę, że takie “pewne grupy” często sprawują nad nami władzę (bo my tacy niekompetentni przecież), to aż mi się dziwnie robi. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

A my ich jeszcze często podziwiamy…

Babska logika rządzi!

A pomyślcie dla ilu ludzi tani smartfon to taki “do 1000 zł”.

Ciekaw jestem jak wyglądałyby takie “normy” odpowiedniego kupowania i czy dałoby się je wprowadzić w sposób nieautorytarny. 

Nie chodzi o to, by narzucać umiar odgórnie, ale o to, by moralność wypływała z zewnątrz. By człowiek nie wiązał szczęścia wyłącznie z posiadaniem materialnych rzeczy, ale też innymi wartościami. Troska o zrównoważony rozwój cywilizacji powinna wynikać z potrzeby serca.

No rest for the Wicked

Brzmi fajnie, tylko jak zmusić populację do wyznawania naszej wersji moralności. Inkwizycja, chipy w mózgu? ;)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Jakie zmusić? Jaka inkwizycja? Jakie chipy w mózgu? Fanatyzm, bez względu na to, jakiej ideologii hołduje, to najgorsze, co ludzkość spotyka.

O problemach trzeba mówić, pisać, dyskutować o nich, aby jak najwięcej ludzi miało świadomość, że istnieją. Tak jak problemu otyłości nie rozwiąże się burząc restauracje McDonalds, uzależnienia od gier komputerowych zakazem ich dystrybucji, tak konsumpcjonizmu nie zwalczy się przymuszając ludzi do czegokolwiek. Ludzie sami, świadomie, muszą podejmować decyzje. Będzie ich dużo za konkretną ideą czy rozwiązaniem, to świat się troszkę zmieni.

Zresztą, jeśli się nie zmieni, to obecny system i tak się rozleci. Aby konsumować, trzeba mieć na to środki. Tymczasem w coraz większej ilości dziedzin ludzi w pracy wypierają maszyny i komputery. Trzeba więc zapewnić im inne źródła dochodów, aby zapewnić konsumpcję produkowanych dóbr (a produkcja dzięki wydajności maszyn rośnie), albo zmniejszyć produkcję i poskromić nasze apetyty. W nieskończoność obecny model działać nie będzie.

jak zmusić populację do wyznawania naszej wersji moralności

Szum informacyjny jest doskonałą metodą.

Tak jak problemu otyłości nie rozwiąże się burząc restauracje McDonalds, uzależnienia od gier komputerowych zakazem ich dystrybucji, tak konsumpcjonizmu nie zwalczy się przymuszając ludzi do czegokolwiek. Ludzie sami, świadomie, muszą podejmować decyzje. Będzie ich dużo za konkretną ideą czy rozwiązaniem, to świat się troszkę zmieni

Mądre słowa.

 

Rzucę jeszcze tylko cytatem z “Mechanicznej Pomarańczy”:

What does God want? Does God want goodness or the choice of goodness? Is a man who chooses the bad perhaps in some ways better than a man who has the good imposed upon him? Deep and hard questions…

No rest for the Wicked

Otóż to, Unfallu. Fanatyzm jest zawsze zły, ponieważ jest skrajny – a zakazy, nakazy… często stanowią reklamę lub podbijają cenę produktu. A fanatycy, jak nikt inny, lubią narzucać innym swój wzór moralności – bardzo konsekwentnie. ;)

Co do maszyn, myślę, że Japończycy ze swoją strukturą demograficzną mieliby na ten temat inne zdanie.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Gratuluję zwycięstwa. Szorciak rzeczywiście bardzo fajny. Napisany równym stylem, z interesującym (pomimo swojej “przeciętności”) bohaterem. Chciało się wiedzieć, co też niezwykłego przytrafi się temu zwykłemu obywatelowi. Przygoda nad jeziorem nie rozczarowała. Powiało grozą i fantastyką, a jednocześnie głęboką refleksją. Lubię to. Choć spośród tylu tekstów z pewnością niełatwo było wybrać najlepszy, ten bezwątpienia zasłużył na wysoką pozycję. Jeszcze raz gratuluję. 

Cały Wicked :)  Ale, żeby tak po zwykłym grzańcu?

 

Gdy dotarłem do największego tatrzańskiego jeziora, zameldowałem się w schronisku i postanowiłem obejść dookoła zbiornik.

Wygląda, jakbyś rozpaczliwie szukał synonimu dla “Morskiego Oka” ;)

 

Dziękuję za kolejne komentarze :)

 

Gdy dotarłem do największego tatrzańskiego jeziora, zameldowałem się w schronisku i postanowiłem obejść dookoła zbiornik.

Wygląda, jakbyś rozpaczliwie szukał synonimu dla “Morskiego Oka” ;)

Rzeczywiście, trudno było mi tutaj znaleźć odpowiednie słowo. Niemniej jednak uważam “techniczne” opisy za część swojego stylu.

No rest for the Wicked

Gratuluję zwycięstwa! :D

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki!

No rest for the Wicked

Nowa Fantastyka