- Opowiadanie: belhaj - Potwór z Doliny Pięciu Stawów

Potwór z Doliny Pięciu Stawów

To i ja coś skleciłem na Tatrzański konkurs :)

Mam nadzieję, że się spodoba :)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Potwór z Doliny Pięciu Stawów

Wypita jednym haustem setka gorzkiej żołądkowej przyjemnie rozgrzewała i pozwoliła na moment odpędzić strach. Janusz odetchnął głęboko mroźnym, górskim powietrzem i ruszył dalej. Adidasy już dawno przemokły, przy każdym kroku chlupała w nich woda. Szeroka, asfaltowa droga w ciemności zmieniła się w wąską, leśną ścieżkę oświetlaną jedynie niewielkim promieniem smartfonowej latarki.

Daleko za plecami usłyszał rozdzierający kobiecy krzyk. Dorwał Grażynę, stwierdził przerażony i przyspieszył. Pośliznął się, stracił równowagę i upadł, lądując w śniegu. Zerwał się na nogi i ruszył biegiem.

Na co nam były te góry, myślał gorączkowo mężczyzna. Mogliśmy poczekać do wakacji i pojechać do Mielna, jak wszyscy znajomi z pracy. Ale nie, dzieciaki uparły się, że muszą zobaczyć Tatry i Morskie Oko. Odłożyli pieniądze, które przelewało im państwo w ramach programu pięćset plus i wyruszyli całą rodziną. 

Drugiego dnia pobytu wybrali się nad Morskie Oko.

Część dystansu pokonali bryczką. Nad jeziorem spędzili kilka godzin. Mężczyzna raczył się wyciąganymi z plecaka setkami. Żona z dziećmi robili sobie zdjęcia na Facebooka i Instagrama.

Aż zastał ich zmierzch.

Wszystkie zaprzęgi już odjechały, więc Janusz zawiadomił TOPR. Uprzejma pani potwierdziła otrzymanie zgłoszenia i kazała czekać na przyjazd patrolu. Mogli wysłać helikopter, pomyślał mężczyzna. A tak to będziemy stać na mrozie nie wiadomo jak długo.

I czekali.

A potem pojawił się On. Wielkości dwóch rosłych mężczyzn, pokryty ciemnym futrem, z bursztynowymi, świecącymi w ciemności oczami. Wyskoczył z lasu i porwał ze sobą dzieciaki. Początkowo Janusz chciał rzucić się im na ratunek, jednak słysząc chrzęst łamanych kości, wziął nogi za pas. Zostawił w tyle krzyczącą panicznie Grażynę i uciekał co sił.

Nagle światło latarki zgasło. Mężczyzna gwałtownie przyciskał czarny ekran smartfona, jednak ten nie reagował. Telefon musiał się rozładować.

Dokoła zapadła nieprzenikniona ciemność. Słychać było tylko szum wiatru wśród drzew, a także… kroki. Ciężkie stąpanie jakiejś masywnej istoty.

Strach obezwładnił mężczyznę. Trząsł się, nie mogąc złapać tchu. Janusz poczuł ucisk owłosionej, olbrzymiej łapy i głośno przełknął ślinę.

Głowa pękła z trzaskiem.

 

***

 

– Ależ bałaganu narobił. – Strażnik Tatrzańskiego Parku Narodowego nie krył obrzydzenia, ładując zwłoki turysty do foliowego worka. – Może należałoby przekonać go żeby zabijał bardziej… humanitarnie. Koszmary mam już od zbierania ze szlaków rozczłonkowanych i poszarpanych ciał.

– Nie marudź. – Drugi ze strażników przysypywał ślady krwi sztucznym śniegiem. – Jeszcze parę takich akcji i będziemy mieli upragniony spokój. Już od kilku dni w wiadomościach pojawia się sprawa tajemniczych zaginięć w Tatrach.

– A tak w ogóle to miałeś mi powiedzieć, kto tak naprawdę przebiera się za tego potwora?

– Im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz – odpowiedział strażnik i odwrócił głowę, aby kompan nie dostrzegł błysku w bursztynowych oczach.

Koniec

Komentarze

Dobrze napisane Belhaju. Piszesz na pewnym miłym dla oka poziomie.

Mój uśmiech wywołał motyw z Mielnem. Dobra wstawka :)

Nie dostrzegłem natomiast elementu fantastycznego, chyba, że za taki uznać możliwość przebrania się człowieka za prawie czterometrowego potwora zdolnego miażdżyć ludzkie czaszki…

Czekaj… A może to był prawdziwy potwór zmiennokształtny? Taaaa. Pewnie wilkołak jakiś? ;)

No i z dziećmi obszedłeś się, Belhaju, bardzo okrutnie.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Ach, te Janusze i Grażyny. :D

Troskliwy tatuś, spierdzielający, gdy coś dopadło mu dzieciaki i żonę – czy to był element fantastyczny? No i oczywiście pińcet plus odkładane pieczołowicie na rodzinny wyjazd. Dobrze, że strażnicy wzięli się za robienie porządków. Fajny tekścik, podobało mi się. :)

Opowiadanie jest super. Horror pełną gębą.

Maras, dzięki za przeczytanie i klika :) Starałem się przemycić pewne elementy humorystyczne i drobne niedopowiedzenia. Mam nadzieję, że się udało :)

AQQ, Dinosie również dzięki za przeczytanie :) Element fantastyczny jest niewielki, ale jest :)

Dobre :) Czuć klimat. 

A do marudzących – fantastyka jest, subtelna, tajemnicza, czająca się w ukryciu, bo cytując Autora: “Im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz” ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Trafiłaś w punkt, Olu :) Dokładnie taki był zamysł.

Dzięki za przeczytanie i klika :)

Januszostwo poziom ekspert. Uśmiechnęło. Tylko zawsze jakoś mi przykro, jak czytam o Grażynach, bo tak moja mama ma na imię. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Nie przejmuj się, Morgiano. Moja przyszła teściowa też Grażyna :)

Dzięki za przeczytanie :)

Horror pełną gębą, a w końcówce zaskoczenie. Dobre!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Basiu, dzięki za klika i za wcześniejszą pomoc w wylapaniu baboli :)

Jak zobaczyłem imiona “Janusz” i “Grażyna” to już myślałem, że zakończenie będzie humorystyczne, co zepsułoby efekt. Na szczęście tak się nie stało, a ja poczułem się nieco wyrolowany :D Tekst klimatyczny, końcówka jest dość mocna. Lubię takie krótkie, sugestywne dialogi, podsumowujące całość. 

Fajne :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

przy każdym kroku chlupała w nich woda.

Chlupało w nich?

Dorwał Grażynę, stwierdził przerażony i przyspieszył.

Nie rozumiem, co zrobił Janusz z Grażyną…

 

Mogliśmy poczekać do wakacji i pojechać do Mielna, jak wszyscy znajomi z pracy. Ale nie, dzieciaki uparły się, że muszą zobaczyć Tatry i Morskie Oko. Odłożyli pieniądze, które przelewało im państwo w ramach programu pięćset plus i wyruszyli całą rodziną. 

Fajne dzieciaki…;) A mogły poczekać do wakacji… nawet z Morskim Okiem i Tatrami, których nie da się za bardzo zimą odwiedzić. Cóż, dzieci.. ;D

 

Soku, Lisie dzięki, że zajrzeliście, przeczytaliście i zaznaczyliście swoją obecność :)

 

Więcej niż sprawnie napisana opowieść, z wyrazistym finałem wszystko uprawdopodabniającym. Dobre i biblioteczne.

Pozdrówka.

Roger, dzięki za przeczytanie, komentarz i decydującego klika :) Fajnie, że się podobało :)

Żona z dziećmi robili sobie zdjęcia na Facebooka i Instagrama.Aż zastał ich zmierzch.Wszystkie zaprzęgi już odjechały, więc Janusz zawiadomił TOPR. Uprzejma pani potwierdziła otrzymanie zgłoszenia i kazała czekać na przyjazd patrolu. Mogli wysłać helikopter, pomyślał mężczyzna. A tak to będziemy stać

Tam jest asfaltowa droga znaczy z Marskoego Oka. 

Więc Janusz rzeczywiście okazał się Januszem, skoro wcześniej nią dotarł na miejsce 

 

Proszę (to podziękowanie za obecność) ;) 

Tam jest asfaltowa droga znaczy z Marskoego Oka.

 

Wiem, o tym, Lisie :) Jednak bohatera taka wyprawa przerosła :D

Nie sądzę :)

Mężczyzna gwałtownie przyciskał czarny ekran smartfona, jednak ten nie reagował. Musiał się rozładować

Wyładować… I to nie zależnie wtedy, czy chodzi o mężczyznę czy smartfon :) 

Wydaje mi się Lisie, że o telefonie mówi się “rozładował”.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Fakt, ale nie wiemy o kim czy i czym tu mowa, więc "Wyładować" brzmi neutralniej i przez to lepiej 

Teraz Twoja dociekliwość powinna zostać zaspokojona, Lisie.

Gratuluje biblioteki.

Dzięki :)

"Ów" zamiast telefon?

Trochę staroświeckie ale rozwiązuje trochę sytuację. 

Fajne :)

Dziękuję, Anet :)

“Dorwał Grażynę, stwierdził przerażony i przyspieszył.” – Że co stwierdził?

 

Czytam i się łączę w bólu. Takie Janusze naprawdę istnieją, chodzą sobie w góry z nastawieniem, że idą tylko do wielobranżowego za blokiem. Czasami nawet w kapciach, bo wygodniej (tru stori).

 

Kibicowałam potworzysku :) A jakby tak tatrzańscy strażnicy się skumplowali z tymi dwoma Cthulhu’ami, co to sobie drzemią w jeziorze?

 

No i w końcu jest smartfonowa latarka!

 

 

 

Hmmm. Nie uwiodło mnie. Jakoś odnoszę wrażenie, że za mało dołożyłeś od siebie do tych żarcików z durnych nibyturystów.

Babska logika rządzi!

No cóż, Belhaju, przedstawiłeś dość stereotypowe i po wielokroć opisywane zachowanie pseudoturysty, który okazał się niestereotypowym ojcem i mężem.

Elementu fantastycznego, o którym mówisz, że jest niewielki, nie dostrzegłam.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Żonglerko, dzięki za przeczytanie :) No, teraz taki Januszowy sezon w pełni. A jeszcze ferie za pasem, dopiero będzie się działo ;)

Finklo, szkoda, że nie uwiodło.

Reg, miało być stereotypowo. Nawet tytuł wybrałem sztampowy, nawiązujący do horrorów klasy B.

A element fantastyczny jest dość zawoalowany :)

Dzięki za przeczytanie, dziewczyny :)

Mógłbyś zrobić coś z tym, na co już dwoje czytelników zwróciło uwagę:

Dorwał Grażynę, stwierdził przerażony i przyspieszył.

Bo dalej wynika, że to Janusz dorwał Grażynę, i dalej nie wiadomo, co stwierdził przerażony. Wiem, co miałeś na myśli, ale źle to zapisałeś. Pomyśl, jak poprawić.

Nadużywasz konstrukcji z “i”, co pozbawia tekst odpowiedniego rytmu:

Dorwał Grażynę, stwierdził przerażony i przyspieszył. Pośliznął się, stracił równowagę i upadł, lądując w śniegu. Zerwał się na nogi i ruszył biegiem.

Na co nam były te góry, myślał gorączkowo mężczyzna. Mogliśmy poczekać do wakacji i pojechać do Mielna, jak wszyscy znajomi z pracy. Ale nie, dzieciaki uparły się, że muszą zobaczyć Tatry i Morskie Oko. Odłożyli pieniądze, które przelewało im państwo w ramach programu pięćset plus wyruszyli całą rodziną.

Zgubiłeś przecinek:

Odłożyli pieniądze, które przelewało im państwo w ramach programu pięćset plus(+,) i wyruszyli całą rodziną. 

Bo wtrącenia oddzielamy przecinkami z obu stron. 

Strach obezwładnił mężczyznę. Trząsł się, nie mogąc złapać tchu.

Strach się trząsł. 

głośno przełknął ślinę

Moim zdaniem to mocno sztampowe i przerysowane określenie. Głośne przełykanie śliny kojarzę raczej z komedii, nie z horrorów. 

 

Szort nie przypadł mi do gustu ze względu na średnie wykonanie, stereotypowego i jak dla mnie niewiarygodnego bohatera oraz niezbyt oryginalny pomysł. 

Błędom przyjrzę się po powrocie do domu.

Cóż szkoda, że nie przypadł do gustu. Mimo to dziękuję za przeczytanie, fun :)

A mi się tekst podoba :) Taki trochę trash horror :) Tylko dzieci mi się szkoda zrobiło… Powodzenia w konkursie :)

Dzięki za przeczytanie, katia :)

No cóż, dzieci poszły na pierwszy ogień.

Trash horror? Chyba nie słyszałem takiego określenia?

Hmm… Chyba najbardziej klasyczny przykład to “Evil Dead” :) A… I użyłam tego określenia w sensie pozytywnym :) “Evil Dead”, obejrzałam wszystkie części i to nie raz :)

Teraz mi się rozjaśniło. Faktycznie, można powyższego szorta podpiąć pod ten gatunek. Sztampowy śmieszno-straszny trash horror :)

Skoro tak lubisz Evil Dead polecam serial Ash vs Evil Dead

 

Dziękuję i myślę, że skorzystam :) Miłego dnia.

Dzięki i wzajemnie :)

Nie przypadło mi do gustu tym razem, Belhaju, ani trochę. Żarty, żartami, konwencja, konwencją, ale jako tatuś małego szkraba zupełnie nie wyobrażam sobie:

Początkowo Janusz chciał rzucić się im na ratunek, jednak słysząc chrzęst łamanych kości, wziął nogi za pas.

Poczekam na coś lepszego, Twojego. Pozdrawiam.

Dzięki, że zajrzałeś, Darcon :)

Cóż szkoda, że nie podeszło.

A jeśli chcesz coś bardziej na poważnie to zapraszam tutaj: Starotirajskie prawo odwetu

Chętnie poznam Twoją opinię :)

Czytałem, ale nie do końca. :) Zawsze “do Ciebie zerkam”, włoski klimat to zupełnie nie moja bajka, dodatkowo irytowały mnie imiona, a to przecież ma niewielki wpływ na jakoś tekstu. Pozostawiłem bez wpisu, bo byłby nieprzydatny. Warsztat dobry, ale to wiesz. Znacznie bardziej wolę “Tuż za ścianą”. :)

Rozumiem :) W takim razie wolisz moją pisaninę w wydaniu horrorowym :) Akurat coś takiego mam w tej chwili na tapecie.

Jak przeczytałem początek, to myślałem, że jakiś Janusz, po pijaku się zgubił. A tekst będzie się opierać na ciekawych, czy śmiesznych perypetiach z jego sprowadzeniem. A tu proszę bardzo, podano apetyczne danie, na zimno, z wyrachowaną masakrą.

DW_R dzięki za przeczytanie i opinię :) Skoro było apetycznie to się cieszę :)

Ten Janusz skojarzył mi się z bohaterem pewnego filmu. Chyba była to szwedzka produkcja, tytułu niestety nie pamiętam. Rodzinka z dziećmi siedzi na tarasie w zimowym kurorcie, schodzi lawina, wszyscy rzucają się do ucieczki. Ojciec rodziny też zwiewa, bez jakiegokolwiek względu na rodzinę – pierwszy odruch bazujący na instynkcie samozachowawczym. Rodzina przeżyła w komplecie i zaczyna się niezła “jazda” między małżonkami…

 

Tekst rzeczywiście świetnie napisany, doskonale mi się czytało. Przejrzyście skomponowany. Jednak historia sama w sobie nie zachwyciła.

Dzięki za lekturę, belhaju!

Pozdrawiam!

Majkubar, fajnie, że się podobało :) Dzięki za przeczytanie i komentarz :)

Wspomnianego filmu nie oglądałem, choć wygląda na niezłą psychodramę.

“Turysta” (2014), belhaju, polecam. ;)

Ja również, dobre kino.

Piszesz nieźle muszę przyznać. Fabuła taka sobie, nie zaskoczyła mnie zbytnio. Na duży plus natomiast różne pomniejsze smaczki tj. reakcja Janusza po porwaniu dzieci przez potwora, fejsbuki i instagramy, pińcet plus… no i oczywiście imiona głównych bohaterów :) 

Wydaje mi się, że fabuła jest bardziej tłem dla tych różnych niuansów właśnie. 

Generalnie short spoko chociaż d&*y nie urwało ;)

 

 

Dzięki za tytuł, będę musiał zalukac ten film :) Cichy dzięki za przeczytanie. Chciałem zawrzeć w tekście parę różnych, aktualnych smaczków ;)

Miłe czytadło, ale jakoś temat szczególnie nie ruszył. Ot, kolejny cebulak padł trupem nad Morskim Okiem w wieczorowej porze. Bywa.

Ale napisane przyjemnym językiem, także czasu nie uznaję za stracony ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Najważniejsze, że czas nie poszedł na straty ;)

Dzięki za odwiedziny, NoWhere.

Ostatnie zdanie uważam za zbędne. Poza tym tekst czytało się przyjemnie, choć nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia. :)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki za przeczytanie i komentarz, Arhiz. Skoro czytało się przyjemnie to nie jest źle :)

Nowa Fantastyka