- Opowiadanie: SzyszkowyDziadek - Głową w asymptotę

Głową w asymptotę

Tekst ukazał się w Szortalu w lutym 2016. Z wdzięcznością i ciepłem przyjmę wszelkie komentarze i opinie. Po tagach widać, że tematycznie nie opuszczałem strefy komfortu. :)

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Głową w asymptotę

– Powitajmy burzą oklasków nowych gości! Joanna i Piotr przyjechali do nas z Poznania.

Gdy brawa ucichły i goście usiedli na kanapach, prowadzący zajrzał do notatek i zadał pierwsze pytanie:

– Wszyscy niecierpliwie czekamy na waszą historię. Zatem jak wyglądała wasza „Strzała Amora”?

Gdy wypowiedział nazwę programu, rozległ się głośny dżingiel, a tandetne neonowe serduszka zaświeciły na różowo.

– No więc… – zaczął chłopak w deltoidowych okularach, wyraźnie speszony obecnością kamer. – W naszym przypadku była to bardziej strzała Zenona…

– To znaczy? – Prowadzący podrapał się po głowie. – Przecież nasz program nazywa się…

– Strzała Amora! – zgodnie ryknęła publiczność, a serduszka znów zaczęły swoją wesołą palpitację.

Piotr westchnął, próbując zamaskować zażenowanie.

– To ja wytłumaczę – wtrąciła się Joanna. – Zenon to był taki starożytny filozof, który lubił bawić się w paradoksy. W jednym z nich opisał sprintera, który biegnie do mety. Po pewnym czasie pokona połowę odległości. Potem połowę tego, co zostało. Potem połowę połowy połowy. I tak dalej. A co za tym idzie, musi minąć nieskończenie wiele chwil i nigdy nie dotrze do celu. W innym paradoksie dowodził, że wystrzelona z łuku strzała nie doleci do tarczy, bo w każdym momencie znajduje się w spoczynku. Dlatego ruch nie może istnieć. Tak z grubsza i pokrótce.

– Temu Zenonowi musiało się bardzo nudzić – stwierdził prowadzący. – Tylko co to ma wspólnego z waszą historią?

– Asia i ja poznaliśmy się na studiach – powiedział Piotr. – Chodziliśmy razem na wykład z historii filozofii. Zawsze mi się podobała, wyglądała uroczo…

– Historia filozofii? – spytał showman, wywołując śmiech publiczności.

– Nie, mówię o Asi. Wyglądała uroczo w jaskrawozielonym ponczo. Tylko że byłem raczej nieśmiały. Raczej bardzo nieśmiały. Trzymałem się na uboczu i nie cierpiałem pytań w stylu „Hej, co u ciebie?”. Zawsze odpowiadałem wtedy „OK”, „W porządku” albo „Dobrze”. Nie umiałem rozmawiać. Za to Asia była gwiazdą.

– Bez przesady.

– Nie zaprzeczaj. Ale w końcu postanowiłem się przełamać i zamiast „W porządku” odpowiadałem: „W porządku. A co u ciebie?”. Genialne w swej prostocie.

– Ale odwaga. Czadowo – stwierdził prowadzący.

– To się wydarzyło przed wykładem o Leibnizu. Asia podeszła do mnie i zagadała…

– Cześć. Co u ciebie? – powiedziała Asia i uśmiechnęła się.

– Właśnie tak. No to ja na to: „W porządku. A co u ciebie?”. A Asia na to…

– A ja pomyślałam, że to fajna zabawa i odparłam: „W porządku. Ale co u ciebie?”.

– No a ja dalej swoim algorytmem. W porządku. A co u ciebie?

– U mnie OK. Ale u ciebie?

– Dobrze. A u ciebie?

– Spoko. Ale u ciebie?

– Bez problemu. A u ciebie?

Showman spojrzał na zegarek i przerwał świergoczącym gościom.

– No i ile to trwało?

Piotr, który czuł się już pewniej w studio, odpowiedział:

– I to jest najlepsze. Mówiliśmy to coraz szybciej i szybciej, patrząc sobie w oczy. W końcu tak szybko, że słowa zaczęły potykać się w tym sprincie i ustąpiły miejsca mimice, mrugnięciom i bardziej subtelnym sygnałom.

– Ale ile to trwało? Bo skoro tu jesteście, to raczej musiało się skończyć…

– Jakieś pięć minut, chyba.

– Aha. Czyli ile razy odbiliście piłeczkę?

– No właśnie w tym sęk, że nie pamiętam ostatniej wymiany. Ale przypominam sobie, gdy spytałem po raz setny.

– A ja pamiętam setny plus jeden! – pochwaliła się Joanna.

– A ja milionowy!

– Miliardowy!

– Miliardowy do potęgi…

Prowadzący chrząknął, nie pozwalając gościom się rozkręcić.

– No dobrze, ale co się stało po tych pięciu minutach?

– Chyba najłatwiej określić to jako osobliwość. Jakbym wpadł do czarnej dziury. Wspominałem przecież, że Asia była gwiazdą. W tamtej chwili przeżyliśmy wieczność. Jak z tą strzałą. Nieskończenie momentów uwięzionych w skończonym czasie. Mieliśmy okazję spędzić z sobą nieskończoność. A nie ma niczego bardziej romantycznego od wspólnego wyrżnięcia głowami w asymptotę!

– Musieliście się więc bardzo dobrze poznać – stwierdził prowadzący.

– Aha.

Gdy czas programu minął, pożegnani oklaskami opuścili studio. Nagrodą za udział podzielili się po połowie. Piotrek poszedł w lewo, a Asia w prawo. Woleli nie mówić na wizji, że od kiedy trafiła ich strzała Zenona, po prostu nie mieli sobie już nic więcej do powiedzenia.

Koniec

Komentarze

Świetne! 

Przydałoby się wyjustować tekst, ale to drobiazg. 

Rozbawiło mnie, aż się roześmiałem. Zręcznie napisane (słowa dobrane oszczędnie, ale trafnie), w dodatku z jajem i bardzo dobrym pomysłem, by koncepcję przedstawić właśnie w krótkiej scence z programu telewizyjnego. 

Zakończenie niepokojące, tytuł fajny… No, takie szorty to ja lubię :)

Dzięki Funie za wizytę i klika. Super, że tekst się spodobał, zawsze się człowiek stresuje, jaki będzie pierwszy komentarz. Dobrze, że nie skorzystałeś ze swojego poradnika do komentowania szortów. ;) Poprawiłem to justowanie, bo faktycznie lepiej wygląda.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dziadku – bardzo fajny tekst :)

Niby z humorem i niby rozrywkowy, ale tak naprawdę kryje się pod nim drugie, dość smutne zresztą, dno… To, że szort jest napisany bardzo dobrze, to się rozumie samo przez się :)

Dobra robota, jestem zadowolona z lektury!

 

P.S. Jak Ty to robisz, że w Tobie jest i dusza matematyka i literata? Najczęściej umysły ścisłe nie są humanistami i na odwrót…

Dobrosąsiedzkie. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Okej, a na serio – świetny pomysł, oparty na dość znanej koncepcji. Może nie opuściłeś strefy komfortu, ale nie trzeba być matematykiem ani filozofem, żeby zrozumieć i docenić. Dobry szort. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

thargone, no to byczo. ;)

Edit: i dzięki za rozszerzenie komentarza. :)

Iluzjo, tak jakoś lubię przemycać poważniejsze tematy schowane pod cienkim płaszczykiem humoreski. ;)

Jak Ty to robisz, że w Tobie jest i dusza matematyka i literata? Najczęściej umysły ścisłe nie są humanistami i na odwrót…

Jak dla mnie ten cały podział na ścisłowców i humanistów jest bardzo sztuczny i ma więcej wspólnego z uprzedzeniem do nauk ścisłych niż z jakimiś wrodzonymi predyspozycjami, “umysłem” ścisłym. Jakoś tak jest, że matematyka jest przedstawiana jako czarna magia i jest nieznajomość jako coś “cool” (rzadko się na przykład ktoś chwali, że jest słaby z historii). A ja to wkładam między bajki. Konkretnie między tę, że mężczyźni są lepsi w te klocki od kobiet i tę, że do bycia ścisłowcem trzema byś autystą-synestetykiem. Ale się rozgadałem, żeby tylko autor tematu nie pogonił mnie za offtop. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Tekst fajny. Dobrze napisany. Mam mieszane odczucia co do tematu, bo z jednej strony tekst czytany z przymrużeniem oka jest w pełni satysfakcjonujący, ale brany zupełnie na poważnie już nie do końca. Na przykład już na wstępie pomieszałeś paradoks strzały z paradoksem dychotomii. W dodatku co z tego, że bohaterowie wymieli się nieskończoną ilością słów, skoro cały czas mówili to samo, czyli wymienili się bardzo niewielką ilością informacji? No i oczywistość, że w dowolnym przedziale czasowym tylko skończona ilość chwil może być na tyle długa, by człowiek dał radę cokolwiek powiedzieć…

Zgrabny szort. Niby błahy, a daje do myślenia…

Trico, dzięki. Fajnie, że daje do myślenia. I, że zgrabny. :)

Issanderze, dzięki za wizytę. Co do przymrużania oka, to tak pół na pół, to znaczy, tekst jest w zamierzeniu humorystyczny, ale z pewnym drugim poważniejszym denkiem.

pomieszałeś paradoks strzały z paradoksem dychotomii

Tu mnie masz, musiały mi się zlać w jedno. :\ Na usprawiedliwienie mam tylko tyle, że z tymi paradoksami (które po odarciu z filozoficznego stroju sprowadzają się do szeregów zbieżnych) mam podobny problem jak z dowodami świętego Tomasza na istnienie Boga. Wszystkie są trochę na jedno kopyto. Na szczęście wydaje mi się, że główna metafora tego, co spotkało bohaterów jako trafienia strzałą Zenona nadal się trzyma.

W dodatku co z tego, że bohaterowie wymieli się nieskończoną ilością słów, skoro cały czas mówili to samo, czyli wymienili się bardzo niewielką ilością informacji?

 Bardziej chodzi o to, że przeżyli z sobą nieskończenie wiele chwil, że przeżyli wspólnie wieczność. I że pomimo (a może właśnie dlatego) jest tak, jak w ostatnim akapicie.

w dowolnym przedziale czasowym tylko skończona ilość chwil może być na tyle długa, by człowiek dał radę cokolwiek powiedzieć…

Dlatego potem przeszli na mimikę. :) Można się jeszcze zastanawiać, jak się komunikowali po zejściu poniżej czasu Plancka, ale tu już trzeba oko przymrużyć. ;)

I tak w ogóle dzięki za taki obszerny i ciekawy komentarz. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Podobało mi się, zwłaszcza tytuł, który mnie tu ściągnął no i puenta :) Lubię wplataną naukę do literatury (jestem ścisłowcem i jestem z tego dumna a historii nienawidzę :D). Wyrżnęli w asymptotę i choć jako czytelnik spodziewałam się wspólnego podążania do nieskończoności, to końcowa bifurkacja daje o wiele więcej do myślenia :)

Witam kolejną czytelniczkę o tak późnej porze. :) Tak, nauka to niewyczerpane złoże inspiracji. Podążanie do nieskończoności byłoby zbyt cukierkowe, choć też pasowałoby do tematu.

jestem ścisłowcem i jestem z tego dumna a historii nienawidzę :D

:D

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Etam, zaraz późnej ;) Jakiś czas temu ktoś mi dziękował za pierwszy poranny komentarz, podczas, gdy to był mój ostatni wieczorny ;P (jakoś 5 czy 6a.m. ;))

Kolejny dowód, że czas jest względny. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Uwaga, przybywa czytelniczka późniejsza.

No dobrze, a gdzie tu fantastyka? OK, załóżmy, że lekki absurdzik wystarczy jako listek figowy.

Też mi się wydawało, że ze strzałą Zenona to trochę inaczej było.

Wtręty matematyczne i fizyczne też ładne. Ciekawe, co oni właściwie studiowali… ;-)

Babska logika rządzi!

Ciekawe, czy Szyszkowy jeszcze pilnuje komentarzy o tej porze ;)

Nie pilnuje. Inaczej chyba by odpowiedział. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobre, zwłaszcza puenta. Też tak mam, że jakoś nie wierzę w wiele wynurzeń, które widzę na żywo i przed kamerą. A motywy matematyczno-filozoficzne bardzo ładnie upiększają ten koncert. Masz mojego klika ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Szybki to był związek, ale jaki głęboki!

* + Wiktor 1.07.2016 "A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach."

Bardzo fajny, przyjemny tekst, w sam raz na niedzielne przedpołudnie ;) Czytało się lekko, zgrabnie i z zafascynowaniem. Podobało mi się, że puenta przełamała słodkość i jednym zdaniem wprowadziła poczucie niepokoju i nawet trochę rozczarowania, że ta piękna miłość, to jednak wcale nie tak piękna. Bardzo ciekawy koncept, wyłożony w łatwostrawny i zrozumiały sposób. 

Fajny koncept, eleganckie wykonanie.

Bardzo dobry szorcik!

Przyjemny, zabawny, ale też z zastanawiającym zakończeniem. Czytało się bardzo dobrze, pomysł z teleturniejem świetny (aż mi się skojarzyło z “Płachtą na byka” GF Darwin)! Matematyczno-filozoficznie aż miło! ;)

 

Pozdrawiam Autora serdecznie! :)

Jai guru de va!

Baaaaardzo fajne. :)

Zawsze miło dostać pw, że się dostało do biblioteki. Dzięki wszystkim. :)

Finklo, z tą strzałą mi się trochę pokićkało, ale już chyba nie będę zmieniać tego fragmentu. Fantastycznym elementem jest ta cała osobliwość i ściśnięcie nieskończenie długiej “rozmowy” w skończonym czasie. Tekst powstał z myślą o kontynuacji “Ofidiofobii”, ale potem się usamodzielnił, stąd podobny motyw i tylko śladowa fantastyka. O tej porze już nie czuwałem. :)

NWM, dzięki za wizytę i że koncert się spodobał. Lubię upiększać teksty motywami mat-fil.

Mytriksie, związek iście błyskawiczny. :)

rosebelle, taki właśnie miałem zamiar z tą puentą, żeby pozostawiał czytelnika z jakimś niepokojem.

ocho, elegancko dziękuję za komentarz.

Rokitniku, również pozdrawiam. GF Darwin są świetni. :)

AQQ, baaardzo mi miło. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Fajne zakończenie :)

To fajnie. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Znam już z Szortala. Dobry szorcik z ciekawą puentą :)

Dzięki za wizytę, belhaju. Chyba większości najbardziej spodobała się puenta. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Specyficzne. Podobał mi się ten mariaż humoru i powagi, metaforyki i dosłowności… A o strzale Zenona nawet sobie poczytałem :)

Wykonanie bardzo dobre.

 

Jednym słowem – rozrywkowy :D

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Witam hrabię w moich skromnych progach. Mieszanie humoru z powagą i metafor z konkretem to mój ulubiony styl, w którym jakoś najłatwiej mi się pisze. :)

 

Po namyśle zmieniłem trochę fragment o strzale, żeby bardziej zgadzał się z tym, co Zenon sobie umyślił.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Ach, ta strzała Zenona. ;)

Zabawny tekst. A jeszcze bardziej dlatego, że główni bohaterowie nazywają się, jak ja i mój mąż. ;) Tylko wytrzymaliśmy ze sobą nieco dłużej niż 5 minut. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzięki za komentarz, Morgiano. Zabawny zbieg okoliczności z tymi imionami. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

I cóż mogę dodać, kiedy wszystko zostało powiedziane. Dołączę zatem do grona bardzo usatysfakcjonowanych lekturą, z nadzieją, że niebawem przyjdzie mi przeczytać Twoje kolejne, równie udane opowiadanie, a niechby tylko i szort. ;D

 

W jed­nym z nich opi­sał sprin­te­ra, która bie­gnie do mety. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ano, trzeba się spieszyć, zanim przedpiścy wyczerpią temat. :) Dzięki za wizytę.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Przyjmiesz w swoje progi jednego, któremu się nie podobało, Dziadku?

To ja mówię, Co u Ciebie do nieskończoności. Wygrałem! Ten sprint, znaczy się.

A tak na poważnie, to ten algorytm kojarzy mi się bardziej z gimnazjalistami, niż studentami. Pewnie dlatego wypadł dla mnie mało przekonująco. Pozdrawiam.

 

Przyjmę, przyjmę, jak bym nie przyjmował, to bym się niczego nie nauczył w pisaniu. :) Ja bym przebił Twoją nieskończoność przez 2^(nieskończoność) , a to ostro większa nieskończoność. Formalnie i matematycznie. :P

Zabawa w odbijanie piłeczki w opowiadaniu miała być trochę dziecinna, naiwna. Dopiero w końcówce chciałem trochę złamać nastrój. Jak nie przekonało, to trudno.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Finał wydźwięk ma, ale pojęcia “dziecinne” i “naiwne” są dla mnie jednak różne, ale czepiam się już. 

Dla mnie też są różne, ale nie rozłączne. Są rzeczy, które są i dziecinne i trochę naiwne, ale dziecinność kojarzy się też z ciekawością wobec świata czy pewną zdrową beztroską, która jest jak najbardziej na propsie. Także, nie uważam, że dziecinność=naiwność. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Cieszy mnie, Dziadku, że wnikliwie podchodzisz do komentarzy. Poleć mi coś swojego, byle nie z przerostem formy nad treścią.

Ok, choć trochę się cykam. No to polecam Niebieskiego flaminga grającego na bongosach. Jest tam co prawda trochę zabawy formą/konwencją, ale treść za nią nadąża, myślę.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Doskonałe.

I Smutne zarazem ;)

Ciesz się faktem, że tylko Ty, dziadku, rozumiesz/rozumiałeś, czym naprawdę jest asymptota…

:D

 

Mów Pan za siebie, Panie Lisie. :-)

Babska logika rządzi!

Dzięki, Panie Lisie. Myślę, że wielu czytelników wiedziało, co to asymptota. To chyba nawet jest w liceum. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

To chyba nawet jest w liceum. ;)

Serio? Nie w moim, musiałem doczytać. Ale i tak mi się podobało.

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Myśmy analizę funkcji wałkowali chyba przez cały semestr… Ale ja byłam w matfizie, na innych profilach to mogło wyglądać inaczej.

Babska logika rządzi!

Ja byłem w mat-geo, ale na matematyce zajmowałem się głównie rozwiązywaniem sudoku i czytaniem CD-Action, może w tym należy upatrywać przyczyn mojej niewiedzy… ;―)

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

To może tylko na rozszerzeniu jest, w sumie i tak zmieniają podstawy programowe, więc może być różnie. Przy tangensach i funkcjach wymiernych się choćby mogło pojawić. Ale to nawet lepiej, jak ktoś nie słyszał, bo tytuł zyskuje na enigmatyczności i tekst ma walory edukacyjne. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Przypominacie mi horrory, które przeżywałam na lekcjach matematyki. Dlaczego robicie mi to przed snem? Chcecie, żebym miała koszmary? D:

Przecież sny o matematyce to najlepsze sny. A wzór na deltę trzeba pamiętać nawet w fazie REM. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nie pamiętam wzoru na deltę XD Szczerze mówiąc, nie wiem, czy pamiętam czym jest delta. Poza tym, że ma symbol trójkąta… Jestę jełopę.

Delta to taka magiczna liczba przydatna przy rozwiązywaniu równań kwadratowych. No, skoncentruj się troszkę… ;-)

Babska logika rządzi!

W liceum jak wychodziła ujemna, to już się miało fajrant. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Pamiętam, jaka była radość, kiedy nauczycielka wywoływała do tablicy i kazała obliczyć deltę. Tylko deltę, a nie jakieś czary na patyku. Wielka radość! :D

 

Bardzo fajny szorick, podobało się ;)

Ja ta tam wolę cuda na patyku i runy zawijane. :) Dzięki za wizytę.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nowa Fantastyka