- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - Pełna determinacja

Pełna determinacja

Prosty pomysł zawarty w drabble.

Oceny

Pełna determinacja

– Utnę ci jaja i zrobię sobie z nich marakasy! – wrzeszczał psychopata, wymachując groźnie brzytwą.

John biegł co sił w nogach. Czuł, że traci dech, ale nie ustępował. Od najbliższych drzwi dzieliło go zaledwie kilkadziesiąt metrów.

*

– Może pan przybliżyć naszym widzom, jak to właściwie działa? – dopytywał dziennikarz, podsuwając mikrofon rozczochranemu mężczyźnie w białym kitlu.

– Spróbuję. Dzięki implantowi w mózgu jesteśmy w stanie zmienić stan świadomości zawodnika i wywołać niemal dowolną wizję.

– Ale czy to jest dozwolone?

– Póki co Światowa Agencja Antydopingowa nie zakazała stosowania stymulacji implantem. Dodam, że dzięki zaangażowaniu tej nowatorskiej technologii na ostatnich igrzyskach nasza ekipa sprinterów zdeklasowała rywali.

Koniec

Komentarze

Choć trochę brakuje mi tu logiki (MKOl i nazywanie przez lekarza podległych sportowców “pacjentami” lekko mi zgrzytnęło), to jednak końcowa puenta nawet uśmiechnęła. Faktycznie, strach dodaje skrzydeł :)

Dzięki za odwiedziny NoWhereMan. Cieszę się, że uśmiechnęło. Poprawiłem wskazane usterki.

Nie bardzo rozumiem – jeśli wszyscy zawodnicy będą mogli mieć zmieniony stan świadomości, to chyba wszyscy będą mieć te same możliwości, a jeśli tylko jedna ekipa ma dostęp do nowej metody, to nie pojmuję, dlaczego zawiadamiają o tym konkurencję i cały świat. :(

Fajne :)

Regulatorzy – może nie było sensu dalej ukrywać? Zwykle w takich sytuacjach konkurencja dowiaduje się jako pierwsza…

SzyszkowyDziadku – mimo wszystko cieszę się, że widzisz jakiś pomysł. Dzięki za odwiedziny.

Anet – dziękuję!

Całkiem ciekawy pomysł, choć dość makabryczny.

Dobre, ale tylko w sprincie.

No, może przydałoby się też naszym politykom :-)

A mi się podoba. Dobry pomysł i nie najgorsze wykonanie. Poza tym ja lubię implanty…

Interesujący pomysł. O tak, wszczepmy takie implanty politykom! Dopiero byśmy zdeklasowali rywali… :-)

Edytka: Aha, na początku brakuje przecinka.

Przyzwoite acz nie porwalo.

Uśmiechnąłem się i chyba o to chodziło ;)

Trico, Finkla – czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy politycy posiadają już takie implanty. Nie tylko krajowi.

belhaj, kchrobak, BioHazard – dzięki!

Mytrix – cieszy mnie, że uważasz drabble za przyzwoite, choć nie porywające. Miałem długą przerwę od pisania, zatem i tak uważam za sukces czyjąś względnie pochlebną opinię.

 

Jeśli już mają implanty, to ktoś im złe filmiki puszcza. ;-/

Zwizualizowałem sobie te marakasy :) Zacne :)

Wyobraźcie sobie możliwości! Szósta rano, trzeba wstawać, ale nie da się. No po prostu się nie da, bo głowa za ciężka, powieki jakoś nie idą do góry. Jeszcze pięć minut. A potem włącza się budzik, taki fikaśny, bo podłączony do implantu. I wrzask (to psychopata z brzytwą!): wstawaj, bo utnę ci jaja! ;D

Karol123 – mnie musiałby zagrozić ucięciem czegoś innego wink 

Zgrabny pomysł. Doping w tej postaci – wróżę mu doskonałą przyszłość!

Nie ruszyło mnie. Za to przypomniał mi się tekścik bodajże Morgiany o jakimś biegu, gdzie biegacze byli “dopingowani” przez zombie…

Może nie masz jaj? ;-)

Makabrycznie sympatyczne :) Podobało mi się – jest fajny pomysł,jest fajne wykonanie,czego chcieć więcej :)

 

EDIT:

A jeszcze dodam, że mi się skojarzyło z tym oto dowcipem (przeklejam, więc błędy nie moje :P):

 

Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".

Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:

"Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!".

Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach, w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne 4 dni.

Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia program – tym razem "10 kilo w 5 dni".

Następnego dnia: w drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi:

"Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!"

Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że faciowi niełatwo jest ją złapać od razu i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku.

Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo!

W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:

– Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!

Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce.

– Całe lata nie czułem się tak wspaniale!

Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę:

"Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!"

Nowa Fantastyka