- Opowiadanie: AQQ - Podróżnik ST1

Podróżnik ST1

Tekst napisany wczoraj, „na kolanie”...

Edit: Usunęłam resztę zdania, bo podobno psuła przyjemność czytania.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Podróżnik ST1

– Jest! Nareszcie! – zawołały radośnie dzieciaki, kiedy błysnęło zielone światełko skrzynki pocztowej. Prostokątny, przeszklony otwór znajdował się w ścianie głównego korytarza modułu mieszkalnego, na czterysta pięćdziesiątym ósmym piętrze apartamentowca w centrum Manhattanu. – Otwórz, mamo! Otwórz szybko! – Tom i Sam przekrzykiwali się nawzajem.

– Uspokójcie się! – Emily podniosła głos, starając się uciszyć synów, chociaż sama była podekscytowana, kiedy dostarczono wreszcie, tak reklamowanego ostatnio, Podróżnika ST1 – Najpierw kolacja.

– Rozpakuj go. Chcemy tylko zobaczyć! – Chłopcy nie dawali za wygraną.

Urządzenie nie wyróżniało się niczym szczególnym. Małe czarne pudełko z sześciocalowym dotykowym wyświetlaczem, w załączeniu cztery pary gogli. Mimo niepozornego wyglądu, Podróżnik był przełomowym wynalazkiem. Ludzie od zarania dziejów marzyli o podróżach w czasie, a teraz wreszcie stało się to możliwe i dostępne dla każdego, bez wyjątku. Model ST1 wszedł do masowej produkcji i pomimo wysokiej ceny był rozchwytywany na rynku. Teraz można było wrócić do przeszłości i stać się jej biernym obserwatorem. Podróże bez granic. Czas i miejsce wybierasz sam – jak głosiła reklama. Opcja poznania swoich przodków, również była interesująca.

– Mamo, ja chcę zobaczyć dinozaury – jęczał młodszy Sam, ciągnąc Emily za rękaw.

– Nie! – sprzeciwił się Tom. – Żadnych dinozaurów. Cofnijmy się do czasów jakiejś wojny. Może tej drugiej, światowej, o której mówił tata. Strzelanki, bomby, wybuchy… byłoby fajnie!

– Żadnej wojny! – zaprotestowała Emily. – Nie powinniście oglądać takich rzeczy.

– A dinozaury? – Sam spojrzał na mamę z nadzieją.

– Nie. Dzisiaj poznamy waszych prapradziadków – obwieściła triumfalnie Emily.

– A musimy? Ja bym wolał dinozaury. – Młodszy z chłopców był najwyraźniej niezadowolony.

– A ja bym wolała, żebyście najpierw zjedli kolację. O, tata już jest – ucieszyła się Emily, kiedy drzwi się rozsunęły i stanął w nich Oskar. – Cześć, kochanie.

– Jest już? – zapytał.

– Przed chwilą dostarczono. – Emily wskazała urządzenie.

– Super!

 

***

 

Witaj w wirtualnym biurze podróży Koncernu Time. Za chwilę zabierzemy cię w niezwykłą podróż. Wystarczy wybrać czas i miejsce, do którego chciałbyś się udać, aby przeżyć wspaniałą przygodę z przeszłością – rozległ się kobiecy głos z urządzenia. – Uprzejmie informujemy, że wszystkie połączenia są rejestrowane. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich rejestrowanie, prosimy o przerwanie połączenia. Aby zapoznać się z naszą ofertą, wybierz – jeden. Pomoc techniczna, wybierz – dwa. Połączenie z operatorem, wybierz – trzy. Dział reklamacji, wybierz – cztery. Aby rozpocząć podróż, wybierz – pięć.

 

– Pięć, mamo! – Sam podskakiwał obok Emily. – Ja nacisnę. Proooooszę!

– Dobrze, naciśnij.

– O nie! Sam, to była szóstka, a nie piątka. – Pokręcił głową Oskar. – Widzisz, straciliśmy połączenie. Jeszcze raz.

 

Witaj w wirtualnym biurze podróży Koncernu Time. Za chwilę zabierzemy cię w niezwykłą podróż…

 

– Teraz dobrze! – ucieszył się maluch. – Przecież wiem, jak wygląda piątka.

– Dobrze – skinął z uznaniem tata.

 

Zaraz rozpoczniesz podróż. Wprowadź indywidualny kod weryfikujący, który otrzymałeś w mailu.

 

– W jakim mailu? – zdziwiła się Emily.

– Zapomniałem – westchnął Oskar. – Jest na mojej poczcie. Poczekajcie chwilę…

– Znowu nas rozłączyło – stwierdził zniecierpliwiony Tom, patrząc na wyświetlacz. – Musimy zaczynać od nowa.

 

Witaj w wirtualnym biurze podróży Koncernu Time. Za chwilę zabierzemy cię w niezwykłą podróż…

 

– Tylko się nie pomyl, kochanie.

 

Wprowadzony kod jest nieprawidłowy. Aby wrócić do menu głównego, wybierz – jeden.

 

– Mówiłam, żebyś się nie pomylił – jęknęła Emily z wyrzutem.

– Jest. W porządku.

 

Weryfikacja przebiegła pomyślnie. Możesz kontynuować podróż. Jeżeli chcesz przenieść się w czasie do dwudziestego pierwszego wieku, wybierz – jeden, do dwudziestego wieku, wybierz – dwa, do dziewiętnastego, wybierz – trzy…

 

– Czyli co? Tak jak ustaliliśmy? – Oskar spojrzał pytająco na Emily. – Chcesz zobaczyć swoich pradziadków?

– Tak. W dwa tysiące siedemnastym urodziła się moja babcia. Zaraz po tym wyjechali z Polski. Wybierz jedynkę.

 

Jesteś w dwudziestym pierwszym wieku. Wybierz przedział czasowy. Pierwsza dekada dwudziestego pierwszego wieku, wybierz – jeden, druga dekada dwudziestego pierwszego wieku, wybierz – dwa…

 

– Wybierz dwa – powiedziała Emily.

– Co to jest dekada? – wtrącił się Sam.

– Cicho, nie słyszę, co ona mówi – Tom zatkał bratu buzię, a tamten w rewanżu go ugryzł.

– Łaaaaa! – wrzasnął starszy.

– Cisza, do cholery! – Oskar zaczynał tracić cierpliwość. – Emily, co teraz?

– Teraz wybierz… siedem.

 

Czas, który wybrałeś, to rok dwa tysiące siedemnasty. Aktualnie nie ma możliwości dokładniejszego określenia docelowej daty. Aby kontynuować podróż…

 

– Kontynuować?! – warknął Oskar – Nawet jeszcze jej nie zaczęliśmy.

 

…określ jej cel. Europa, wybierz – jeden, Azja, wybierz – dwa, Ameryka Północna, wybierz – trzy…

 

– Naciśnij szybko jeden i miejmy to już za sobą. – Emily wydawała się również zmęczona całą tą sytuacją.

 

Witaj w Europie. Aby znaleźć się w Austrii, wybierz jeden, Aby znaleźć się w…

 

– Mamo, ja chcę siku! – Sam niecierpliwie przestępował z nogi na nogę. – I kupę.

– Zasilanie padło – stwierdził Tom.

– Nie naładowaliście? – zapytał zrezygnowany tata.

– Nie było instrukcji – odparła Emily.

– Mamo! Ja już nie moooogę!

 

Pięć minut później, kiedy Emily i Sam wrócili z łazienki, Oskar siedział w swoim wygodnym obrotowym fotelu i przeglądał instrukcję obsługi Podróżnika ST1, stanowiącą załącznik do maila z kodem aktywacyjnym.

– To co? Spróbujemy jeszcze raz? – zapytała Emily z rezygnacją.

– Tak – ucieszył się Tom i ponownie włączył urządzenie.

 

Witaj w wirtualnym biurze podróży Koncernu Time. Za chwilę zabierzemy cię w niezwykłą podróż…

 

– Wiecie co? – powiedział spokojnie Oskar, nie odrywając wzroku od instrukcji obsługi. – Wybierzemy się do dziadków w przyszłym tygodniu. Właśnie odkryłem, że Podróżnik ST1 ma wbudowaną konsolę PS16. Zagramy, chłopaki?

Koniec

Komentarze

Rozbawiłaś mnie. :) Bardzo fajny szorciak, no i kompletnie nie spodziewałam się takiego rozwoju tej historii. Takiego… życiowego. :)

Nie ma co się więcej rozpisywać – miał rozbawić i rozbawił.

 

EDIT: A, i nie spodziewałam się takiego rozwoju wydarzeń, bo przedmowę przeczytałam dopiero przy klikaniu biblioteki. Moim zdaniem psuje ona trochę przyjemność czytania, bo zdradza sedno. Usunęłabym wiadomy fragment. ;)

Opcja poznania swoich przodów… 

To tak na początek, żeby nieba było za słodko ;-) 

Zupełnie fajna satyra, choć, zapewne dzięki wstępowi, od początku było wiadomo do czego to zmierza.

Ze smutkiem stwierdzam, że poza scenografią, fantastyki brak. Oczywiście "smutek" odnosi się nie do jakości tekstu, tylko dzisiejszości :-) 

A ha, pierwsze zdanie trochę za długie, za dużo informacji na raz. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ocha – edytowałam przedmowę, żeby nie psuć zabawy. Cieszę się, że się spodobało, chociaż wczorajsza sytuacja, o której była mowa we wstępie, wcale śmieszna nie była. Nie wprowadziłam do tekstu wulgaryzmów, chociaż miałam ochotę. Dzięki za klika. :)

thargone – dzięki za przodków. Wstęp usunięty. Zdanie poprawione.

Dałam to opowiadanie jak SF, przez wzgląd na podróż w czasie, która nie doszła do skutku, ale była możliwa. Powinnam zmienić na Inne? Fajnie, że fajne. Miło mi.

Dzięki za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam!

Nie, nie trzeba zmieniać. Mówiąc "brak fantastyki" miałem na myśli życiowość i codzienność sytuacji :-) 

Oczywiście, jest to SF. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Bardzo sympatyczny szorcik, czytałam z uśmiechem. Najbardziej podobały mi się chyba te uroczo szczere reakcje dzieciaków, zwłaszcza:

“– Nie. Dzisiaj poznamy waszych prapradziadków – obwieściła triumfalnie Emily.

– A musimy? Ja bym wolał dinozaury.” <3

 

Tu masz literówkę:

“Jeżeli chcesz przenieść się w czasie do dwudziestego pierwszego wielu

Teyami, dzięki za wyłapanie literówki. Tekst pisany na kolanie i teraz są efekty. 

Tak, dzieci bywają szczere do bólu. :)

Cieszę się, że Ci się podobało.

Oj, napisane tak realistycznie, że sam zacząłem głośno wzdychać na te wszystkie numerki do wybrania. Sama podróż w czasie też przedstawiona tak, że naprawdę chciałem jej doświadczyć i trochę szkoda, że się nie udało. ;)

Napisane bardzo zgrabnie, czytało się przyjemnie. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories;

Ubawiło mnie. Przypomniało mi niedawne boje z infolinią jednej z firm dostarczających media :)

I, powiem szczerze, brakuje jakiegoś wspomnienia o grającej w tle muzyczne. Może Chopina, może kogoś innego… ;)

Błędów nie zaobserwowałem (choć lepsi ode mnie niech coś powiedzą), czytało się przyjemnie. Fajny krótki pokaz fajerwerków :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Sympatyczny szorcik. Też zwróciłem uwagę na fragment, który spodobał się Teyami. Z nowymi rodzajami rozrywki często tak już bywa, że użytkownicy zrażają się progiem wejścia ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Uroczy szort. Szalenie zabawny i porządnie napisany. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemny tekst z ciekawym zakończeniem. :) Co prawda więcej tu codzienności niż fantastyki, ale jakoś bardzo to nie przeszkadza.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Przyjemny szort. Misię. yes

Dzięki wszystkim za dobre słowo. Nie spodziewałam się tak dobrego przyjęcia tego tekstu, tym bardziej jest mi miło. :)

NoWhereMan – Zdecydowanie przydałaby się jakaś muzyka w tle! Mogłyby to nawet być wszystkie dzieła Chopina xD

Bardzo fajny pomysł. Niestety – cholernie życiowy. Tak, jeszcze przydałaby się muzyczka, coraz bardziej irytująca. I czekanie na coś tam. Za łatwo mają – jedynki przy najrozsądniejszych opcjach. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne :-)

Finkla – rzeczywiście, bardzo życiowy pomysł. Wczoraj spędziłam ponad godzinę, próbując porozmawiać z “żywym człowiekiem” w infolinii pewnej platformy telewizyjnej. Jak już udało mi się połączyć, to gość powiedział: nie słyszę pani, bardzo mi przykro, muszę się rozłączyć. Nie chcesz wiedzieć, co mu odpowiedziałam. :)

trico – dzięki. :)

Zakładam, że nie były to życzenia miłego wieczoru. ;-)

No właśnie – za łatwo im idzie. Infolinie przecież nie są od tego, żeby klienci mieli wygodnie. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie, to nie były życzenia miłego wieczoru, lecz słowa powszechnie uważane za obelżywe. Normalnie puściły mi nerwy. :(

Rzeczywiście życiowe w przekazie i bardzo lekkie w odbiorze. Ja dodam od siebie, że szczególnie godne pochwały jest bystre oko obserwatora potrafiącego wyłapać i wykorzystać w tekście kilka codziennych scenek rodzajowych z życia rodziny (to musi być praktyka autorki). Na jedną z takich naturalnych i na wskroś prawdziwych scen zwrócili uwagę przedmówcy, ja jeszcze bym pochwalił np. ten fragment:

 

– Mamo, ja chcę siku! – Sam niecierpliwie przestępował z nogi na nogę. – I kupę.

– Zasilanie padło – stwierdził Tom.

– Nie naładowaliście? – zapytał zrezygnowany tata.

– Nie było instrukcji – odparła Emily.

– Mamo! Ja już nie moooogę!

Mam na myśli i siku, i kupę, i zasilanie :)

 

 

 

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Lekki i zabawny tekst, miło się czytało. Gdybym miał się czepiać (co właśnie robię) to nie przekonało mnie, że urządzenie obsługuje się jak telefon, mimo, że ma wyświetlacz 6-calowy, ale rozumiem, że tak było lepiej dla potrzeb opowieści. Za to bardzo spodobała mi się idea prostego urządzenia z okularami, które pozwala, nawet jeśli tylko biernie, zaglądać w przeszłość.

Gdzieś po drodze pojawiła mi się jakaś Hanna. Przypuszczam, że błąd.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

mr.maras – To rzeczywiście praktyka; podwójna. Poza tym znów ta fizjologia. ;) Dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam!

Skull – Tak jak pisałam wcześniej, tekst był pisany na szybko, pod wpływem emocji. Nie miałam głowy do tego, żeby wymyślać coś ekstra. Stwierdziłam, że być może za kilkadziesiąt lat pewne rzeczy nie zmienią się tak bardzo, podobnie jak nasze codzienne życie i relacje rodzinne.

Hanna została z pierwszej wersji. Już poprawiłam. Dziękuję!

Fajne, mi też zgrzytnął archaiczny sposób obsługi podróżnika, ale na potrzeby tego szorta sprawdza się idealnie.

BioHazard – Dzięki. :)

Niby science fiction, ale więcej mówi o współczesności niż o przyszłości. Udało Ci się humorystycznie pokazać pewną niezmienność ludzkiej natury – bo ktoś musiał wymyślić i zatwierdzić te automatyczne “wybierz jeden…”.

Napisane przyjemnie, choć nic ponadto. 

Spodobał mi się pomysł na to, by odwiedzić przodków. Szkoda, że nie pociągnęłaś tego dalej, ale wtedy byłby inny wydźwięk ;)

funthesystem – Pisząc ten tekst zadałam sobie pytanie: jak bardzo zmieni się ludzka natura i technologia za kilkadziesiąt lat? Założyłam, że nie bardzo, no może pomijając możliwość podróży w czasie. :)

Dzięki!

Cześć[+,] kochanie.

Fajne :)

Dzięki, Anet. :)

Poprawione.

Wybór cyferek na podstawie poleceń głosowych w odległej przyszłości, niestety do mnie nie przemawia. Szczerze liczę na to że system ten umrze śmiercią naturalną już niedługo, ale póki co… Całościowo przyjemne, dynamiczne opowiadanko. 

Jedyne zastrzeżenie to, że w tytule model nazywa się ST1 a w ostatnim zdaniu SP1, chyba że to zamierzony zabieg.  

xaoo – ja również mam nadzieję, że ten system umrze śmiercią naturalną. A jeśli nie?

SP1, to rzeczywiście mój błąd, a nie zamierzony zabieg. Dzięki za odwiedziny i wskazanie kolejnej usterki. :)

Przyjemna lektura. Uśmiechnęło :). Choć ja czasami wolę “rozmawiać” z maszyną niż z prawdziwym konsultantem…

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

dogsdumpling – miło, że uśmiechnęło. :) Ja tam wolę żywego człowieka. 

Gorzej jak trafi się taki, co usilnie nie chce zrozumieć, co się do niego mówi. A do maszyny przynajmniej nie można mieć pretensji ;-)

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

I można kląć do woli! :D

I nie ma się wyrzutów sumienia po odłożeniu słuchawki :D.

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

laugh Dokładnie!

Nowa Fantastyka