- Opowiadanie: kchrobak - Przyziemienie

Przyziemienie

Taka scenka. Pracuję nad sceną zrzutu zaopatrzenia na kolonizowaną planetę i tak mi przyszło.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Przyziemienie

Odłączył się od jednostki macierzystej. Najpierw powoli, potem coraz szybciej i szybciej zaczął się od niej oddalać.

Wszedł w atmosferę pod kątem trzydziestu stopni. Powoli rozgrzewał się od rosnącego tarcia o gęstniejące z każdą sekundą cząsteczki powietrza. Jego zewnętrzna powłoka zaczęła się rozjarzać. Z początku czerwienią, potem ciepłą żółcią, w końcu jaskrawą, oślepiającą bielą.

Wpadł w chmury. Z sykiem przeciął gęste cumulusy, rozdzierając ich niewinną biel czernią ciągniętego za sobą welonu dymu. Wyleciał z nich jak z procy i z impetem uderzył w ziemię, wbijając się w glebę na dobre pół metra. Tuman kurzu, popiołu i dymu z przypalonych żarem roślin, uniósł się nad nim i zawirował w powietrzu, przyjmując kształt grzyba atomowego.

Skrzydła, zamocowane widać zbyt słabo do kadłuba odpadły i pofrunęły, każde w swoją stronę, siekąc powietrze ze świstem. Szeroko rozłożył ramiona i dźwignął się ponad powierzchnię gruntu. Jego potężna sylwetka rzucała długie, mroczne cienie w promieniach zachodzącego słońca.

Wstał, otrząsnął się i obmacał swe ciało. Wszystko wydawało się być w porządku. Poza skrzydłami oczywiście. Przeczesał dłonią przypalone nieco, złote loki. Pod palcami wyczuł dwa małe guzy, które pojawiły się mu na czole. Uśmiechnął się do siebie, zaplatając dłonie tak, że aż strzyknęło mu w stawach.

– No… – mruknął – pora przystąpić do terraformowania.

 

 

 

Koniec

Komentarze

Skojarzyło mi się z utworem Strącenie aniołów Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego. Czytało się fajnie, ale to tylko scenka. Puenta też jakoś szczególnie nie ruszyła.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No ja też właśnie takie anielskie skojarzenia miałem. A te dwa małe guzy na czole to jak początek przejścia na drugą stronę barykady. ;)

Ogólnie fajne.

 

siekąc powietrze swym świstem. – rozumiem, że to celowe, ale dla mnie osobiście nie brzmi najlepiej. :)

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories;

No cóż, skojarzenie mogło być tylko jedno i tylko jedno było. ;)

 

Wszedł w at­mos­fe­rę pod kątem trzy­dzie­stu stop­ni. Stop­nio­wo roz­grze­wał się… –> Nie brzmi to najlepiej.  

 

Skrzy­dła, za­mo­co­wa­ne widać zbyt słabo do ka­dłu­ba od­pa­dły i po­fru­nę­ły, każde w swoją stro­nę, sie­kąc po­wie­trze swym świ­stem. –> Skrzydła miały świst?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie zbieś się, kchrobaku, ale opis scenki nie najlepiej wyszedł. Także tego… 

A mnie się skojarzyło z “chieńskimi” bajkami, takiemi o walkach różnych istot co spafdały z njeba.

A tak serio, to bardzo mi się podoba tak gdzieś przez 4/5, by przez ostatnie 1/5 się nie podobać. Jakoś końcówka nie podjechała.

Ale napisane bdb.

Sith Happens!

A ja, gupi, myślałem, że będzie zaskoczenie. Że niby taki kosmolot ląduje, a tu hyc, okazuje się że diaboł. Ech, za inteligentni jesteście :)

 

Czy to jest sygnaturka?

@regulatorzy

Nie wiem skąd to “swym” się wzięło… chwilowe zamroczenie?

Czy to jest sygnaturka?

Podoba mi się! Dość ciekawy pomysł. Czym jest terraformowanie?

@regulatorzy

Nie wiem skąd to “swym” się wzięło… chwilowe zamroczenie?

Nie wiem, Kchrobaku, czy coś Cię zamroczyło, ale mam nadzieję, że już się z tym uporałeś. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja w kwestii formalnej – jedno słońce, jedna sylwetka, jeden cień. I ten kadłub, do którego przymocowane są skrzydła, trochę zgrzyta. Nikt już chyba nie używa słowa “kadłub” jako “tułów”?

A poza tym – ciekawie podane i sympatyczne :)!

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19.

@cichy)

Terraformowanie – proces przekształcania planety na podobieństwo Ziemi. Generalnie można założyć, że chodzi o dostosowanie warunków na planecie X do takich, które będą odpowiednie dla ludzi. Np. wzbogacenie atmosfery w tlen lub w ogóle stworzenie atmosfery, pokrycie jałowej powierzchni roślinnością, zwiększenie grawitacji dla “lżejszych” planet, itp.

 

@Staruch

W zasadzie się zgadzam, ale… jeśli ten cień pada na nierówną powierzchnię, np równocześnie na krzaki, głazy, ziemię, to można moim zdaniem uznać, że są to cienie… przy odrobinie dobrej woli.

Z tym “kadłubem” masz rację, ale jakbym użył “tułowia”, to by nawet cienia wątpliwości nie było… Poza tym to Lucyfer – stary jest, to i do archaicznego języka przywiązany :)

 

Czy to jest sygnaturka?

I ja miałam jedynie słuszne skojarzenia.

Prawdę rzekłeś – to tylko scenka. Właściwie zaskoczenie jest, niby warunki szorta spełnione, ale… No, niepełne się wydaje jako opowiadanie. Historii nie ma, tylko wstęp, a potem puenta.

Babska logika rządzi!

Mimo pewnego przesycenia okołobibliowością, tekst jest całkiem całkiem. Przyjemny szort. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Spodobało, zaskoczyło. Jestem na tak. :)

Zaskoczenie było, czytało się całkiem dobrze :)

Przepraszam, ale na końcu śmiechłem… Jedynie słusznie mi się nie skojarzyło… Za to Ikar z guzami na czole i takie tam różne inne wizje to całkiem niezłe widzenie…

Za dużo świeżego powietrza…

:D

F.S

@ Finkla

Bo ten lot przez atmosferę tak szybko się odbył, że nie było czasu na rozwinięcie treści ;)

 

A poza tym: dziękuję Paniom i Panom za wizytację ;)

Czy to jest sygnaturka?

Przyznam, że zaskoczenie było. Cóż z tego jednak, skoro to tylko wstęp do opowiadania. Kiedy ciąg dalszy?

Ja specjalnie nie byłem zaskoczony, wszak wiadomo, kto jest księciem tego świata :)

Ale że go stwo… przepraszam, terraformował, o, tego już nie wiedziałem :D

Zupełnie przyjemnie napisane, mimo trochę wtórnej tematyki.

Nowa Fantastyka