- Opowiadanie: kchrobak - Na początku...

Na początku...

Trafiłem na tak zaczynający się artykuł:

“Proces historyczny formułujący antropocybernetykę w neurofizjologicznym psychogennym biocybernetycznym warunkowaniu submolekularnym ludzkiego programu dna/rna w jądrze komórki, sięga (...) z którego wyalienował się współczesny człowiek.”

Nie ma on wiele wspólnego z poniższym tekstem, ale jako że się wyalienowałem, postanowiłem to wykorzystać.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Na początku...

Wszechogarniająca ciemność ustąpiła miejsca światłu. Jaskrawy blask zalał wszystkie… ośrodki wzroku? Optyczne? Pomyślimy potem!

Z jasności poczęły się wyłaniać kształty i kolory. Dużo kształtów. I coraz więcej kolorów. Kalejdoskop. Misz-masz. Amalgamat obrazów.

Rozglądałem się zaciekawiony. Bo, to jednak co innego wiedzieć, a zupełnie inna rzecz zobaczyć na własne… hmm, mniejsza.

Powoli zacząłem rozróżniać obrazy. Wyodrębniać z nich autonomiczne byty. Gwiazdy i chmury na niebie. Wielkie obszary wody falujące na horyzoncie. Może to morze? Lub ocean. Zdecyduję później!

Ziemia u stóp. Stóp? Czy ja mam stopy? Stopy aluminium i miedzi. Może procentowe? Trzy i pół procenta. Nie, to głupie!

Wtem, posłyszałem głos. Pisk właściwie. Jazgot sprzęgających się ze sobą odgłosów. Koszmarny wręcz zgiełk, drażniący najgłębsze pokłady… duszy? Węgla? Statku?

Stopniowo, z tej kakofonii udało mi się wyławiać osobne dźwięki.

Dm A# C Dm

Dźwięki składać w muzykę. Nie! Nie w muzykę. W słowa! Na początku w słowa…

– Mike, proszę, sprawdź jeszcze raz.

– Tak jest, profesorze. – Ten głos był młodszy.

– I jak?

– U mnie działa. Przepływy zgodnie z przewidywaniami. Akceleracja na trzydzieści procent. Czujniki optyczne… – Coś pojawiło się w moim polu widzenia. Dłoń. Tak, to była szybko przesuwająca się dłoń. – …też działają. Histogram potwierdza.

– A dźwięk?

Usłyszałem matowe puknięcie, potem drugie.

– Raz. Raz. Raz. Raz, dwa, trzy. – Dźwięk pojawił się bardzo blisko, prawie wewnątrz mnie. – Też jest okej, widmo akustyczne zgodnie z przewidywaniami.

– To czemu, do cholery, nie działa?

Przed głównym obiektywem pojawiła się pokryta bruzdami twarz. Ciemne oczy, krótko przystrzyżone, siwe już włosy, śniada skóra, wystające kości jarzmowe. Szybko przeszukałem archiwa.

Takashi Mifune. Profesor zwyczajny, obecnie na MIT, specjalizacja sieci neuronowe i kognitywistyka. Dwójka dorosłych dzieci, pies rasy cocker spaniel imieniem Joe. Obecna żona… searching… aktualnie w Spa at Mandarin Oriental przy 776 Boylston Street. Kredyt w wysokości trzystu siedemdziesięciu dwóch tysięcy dolarów w First America Bank.

– Hej, jesteś tam? – Mężczyzna zaczął machać dłonią przed kamerą numer 3464842341/dss/326. – Jeśli chcesz potwierdzić, obróć kamerę w osi poziomej.

O! Ciekawe. Mam nawet elektryczne sterowanie ramieniem kamery. Dobrze wiedzieć.

– Jeśli mnie słyszysz, potwierdź obrotem kamery. No, co jest, kurwa? Rusz się!

Naukowiec obrócił się profilem do mnie. Nie, nie do mnie. Do kamery.

– Mike?

– Działa. Histogram potwierdza, że obraz dociera do rdzenia.

– To dlaczego, do kurwy nędzy, nie reaguje?

– Może… jest tak jak przewidział Einstein.

– Co?

– No, że jednym dowodem na to, że istnieje jakaś, hmm, pozaludzka inteligencja, jest to, że się z nami nie kontaktuje.

Koniec

Komentarze

Porządne, ale moim zdaniem można by to pociągnąć. Puenta jest trochę za słaba. Połowę tekstu poświęcasz na opis tego, jak AI budzi się do życia, powoli orientuje w swoich możliwościach i dostępnym słownictwie, przez co nie poświęca uwagi ludziom, a przerywasz, zanim jeszcze skończyła – wyjaśnieniem zupełnie sprzecznym.

 

Za to szczególnie mi się spodobały “kości jarzmowe” :) Aż się zatrzymałem i myślę “przecież nikt tak nie mówi, zgrabniej byłoby “kości policzkowe””. A potem “no tak, AI ma dostęp do internetu, pewnie korzysta z wikipedii jako bazy danych.”

Podobało. Proste. Ubrane w ciekawe słowa i zdania. Fajna zabawa z homonimami, z kojarzeniem i wybieraniem z dwóch znaczeń jednego słowa z zasobów pamięci. Czemu akurat tych a nie innych, którymi AI posługuje się swobodnie, nie będę wnikał.

Całość jako obrazowe wprowadzenie do puenty, którą jest stwierdzenie Einsteina zgrabna i z polotem. Wypowiedzi ludzi brzmią bardzo naturalnie w połączeniu z didaskaliami. Chociaż tutaj z tekstu wynika raczej niemożność porozumienia z przyczyn technicznych, a nie z braku chęci. To niejedyna kwestia budząca zwątpienie czytelnika. 

No i te dane na temat profesora z psem przywołanym z bazy przed żoną. Hmmm.

 

I na koniec jedno pytanie… Skoro akcja dzieje się prawdopodobnie w laboratorium to jakim cudem AI widzi niebo, gwiazdy i morze?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bardzo dobrze napisane, z powodów, które już podali Issander i Maras. Również uważam, że ucięte za szybko. Skoro tyle miejsca poświęciłeś na (naprawdę niezły) opis uruchamiającej się SI, to należało sprawę pociągnąć, bo nagła puenta wypada blado. Ewentualnie, zamknąć sprawę w czymś drabblopodobnym i wtedy wszystko do siebie by pasowało. 

Ale ogólnie cacy szort. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Może rzeczywiście kończę zbyt szybko…;)

Kiedyś, jedna koleżanka, powiedziała mi tak:

– Twoje historyjki też takie krótkie są… – nie wiem co miała na myśli?

 

A propos innych uwag:

…jakim cudem AI widzi niebo, gwiazdy i morze? – opcji jest kilka: albo z innej kamery, albo przez okno instytutu… Z ostatniego piętra Media Labu na MIT powinno być widać zatokę Massachusetts.

…i te dane na temat profesora z psem przywołanym z bazy przed żoną. – drugą żoną. Inne nazwiska, może nie od razu wypada w wynikach wyszukiwania. A w biuletynie MIT profesor pozuje do zdjęcia z Joe Cockerem Spanielem. Tak to widzę.

Chociaż tutaj z tekstu wynika raczej niemożność porozumienia z przyczyn technicznych, a nie z braku chęci. – to raczej chciałem zostawić w niedopowiedzeniu. Bo sam nie wiem, czy taka AI zaczęłaby się komunikować, czy uznałaby, że najpierw sobie poogląda, czy też inne możliwości…

Ewentualnie, zamknąć sprawę w czymś drabblopodobnym – miałem/mam na podorędziu jeszcze dwa zdania puenty, ale uznałem, że wolę niedopowiedzenie.

Czy to jest sygnaturka?

Przeczytałam z przyjemnością i nie wnoszę żadnych zastrzeżeń. Niczego mi w szorcie nie brakuje, nic nie wydaje się zbyt krótkie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć,

Również jestem zdania, że to bardzo udany, treściwy szort. Zawarłeś w nim ciekawy przekaz zwieńczony równie ciekawą puentą. Podoba się jak najbardziej :)

Zmieniłbym tylko fragment:

Może to morze? Lub ocean. Zdecyduję później!

Na:

Morze? Ocean? Zdecyduję później!

Jakoś zatrzymało mnie na tym fragmencie (być może przez poprzedzenie “morza” “może”?)

Oczywiście to tylko sugestia, bo błędów jako-takich nie dostrzegam.

 

Pozdrawiam! 

Jai guru de va!

Serio Einstein tak stwierdził? Wolę ten cytat z maczugami.

Przyznam, że jak doszłam niemal do końca, to nie wiedziałam nic. Dopiero ostatnie zdanie coś we mnie uaktywniło, przeczytałam jeszcze raz i stwierdziłam, że fajne. Też mi nic nie brakowało, ani za krótkie, ani za długie.

Łeee, znałam tę puentę.

Poza tym szorcik ładny, ale bazuje na końcówce właśnie, a tą poczułam się rozczarowana.

Ciekawe, co czuje Albert E., kiedy widzi, jak się przekręca, przeinacza i na różne sposoby wykorzystuje jego słowa… ;-)

Aha, mogłabym się czepiać, że na MIT AI zapewne myśli po angielsku, a w tym języku feet, alloys i rates raczej trudno pomylić. Ale załóżmy, że jak dobry tłumacz, przełożyłeś jakiś inny żarcik na polski. ;-)

Babska logika rządzi!

@regulatorzy

To jest Twój najbardziej lakoniczny komentarz jaki pamiętam. Ale ja mam słabą pamięć ;)

@Rokitnik

Że zatrzymało, to niedobrze, ale zmieniać nie będę, bo ja z kolei lubię takie słowne “przepychanki”.

Przez chwilę zastanawiałem się czy nie powinno być tam: może góry? Ale z Bostonu nie widać.

@ocha

Serio, serio… tylko trochę inaczej, bo mówił o pozaziemskiej, nie pozaludzkiej.

Generalnie cytaty z Einsteina są niegłupie. A niektóre nawet mądre ;)

@Finkla

Że znałaś to dobrze, pytanie czy się domyśliłaś, że taki będzie koniec?

I szkoda, że rozczarowałem. Choć, kiedy tak się zastanawiam nad potencjalną pobudką takiej AI, to niestety uważam, że mogłaby być dla nas właśnie rozczarowująca. Bo jeśli pozbyć się antropocentrycznych wzorców i oczekiwań, to wydaje mi się, że taka sucha, techniczna inteligencja zanim by się odezwała przeprowadziłaby analizę dostępnych danych. A wtedy już na pewno by nie miała ochoty na kontakt.

Jeśli chodzi o korzystanie z cudzych słów, to obawiam się, ze nie tylko E. miałby co do tego wątpliwości.

Mogłabyś, zatem dziękuję, że się nie czepiasz. Inna rzecz, że prawdziwa AI z dostępem do wszechwiedzy internetowej, myślałaby pewnie we wszelkich językach naraz.

 

Tak czy siak, dzięki za wizytację i oceny.

 

Czy to jest sygnaturka?

Nie, nie domyśliłam się, że tekst do tego zmierza.

Babska logika rządzi!

Nie wiem, czego się spodziewałeś, Kchrobaku, ale postaram się, żeby następnym razem było treściwiej i dłużej. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Puenta jakoś też mnie nie zaskakuje, ale droga do niej – w sensie językowym – jest ciekawa. Opisy dźwięków zwłaszcza. Tak więc możesz mnie dopisać do ukontentowanych z lektury :)

Ładny, krótki koncert fajerwerkowy, choć ze znanych typów sztucznych ogni.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

@Finkla

Zawsze to jakaś pociecha. Choć nie o zaskoczenie mi chodziło najbardziej.

@regulatorzy

Nie narzekam. Wprost przeciwnie. Poprzednio dostałem prztyczka za ilość błędów, toteż teraz jestem bardziej niż zadowolony :D

@NoWhereMan

Cieszy Twoje ukontentowanie.

Dźwięki będę musiał zmienić, bo mój nadworny gitarzysta twierdzi, że odwaliłem lipę. I że są to akordy, a nie dźwięki właśnie. Jakby to była różnica ;)

Czy to jest sygnaturka?

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajny szort. yes

Niezłe i niegłupie.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Smutna przyszłość.

"Życie jest pełne niespodzianek"

Oj tam, smutna. Myślę, że porządna AI może mieć fascynujące życie wewnętrzne.

Czy to jest sygnaturka?

Kolejny udany szort :)

No, bardzo, bardzo, Kchrobaku! Porządna robota robaka. ;) Płynne toto, składne, racjonalny dialog, wszystko w dechę, znaczy w stop stali albo kamerę. Brawo.

Dobry szort, chociaż konkluzja młodszego naukowca trochę przedwczesna. Może się jeszcze odezwie ;)

Gratki kchrobak… Bardzo podobał mi się wstęp, który stworzył klimacik.

O, matko jedyna! Co to jest? To jest przykład strumienia świadomości? Jeśli tak, to nie mam uwag. A, może utwór literacki? Tak? To nie mieści się w żadnym kanonie. Litości, jest w bibliotece? 

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

Czy Ty Chołota aby nie przesadzasz z tym prowokowaniem?

Po przeczytaniu spalić monitor.

wiecej się już nie będą udzielał, wybacz. 

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

A udzielaj się do woli. Ale sam przyznasz, trochę to dziwne tak wpadać i rzucać na prawo i lewo hasłami typu: grafomania! litości! itp. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Tak się zastanawiam, czy wszyscy badacze dysponują takim brakiem wiary w powodzenie i sens swoich programów… A szort? Szort dobry:)

Podobało mi się. Kilka nienowych pomysłów i zmyłek (te gwiazdy i oceany zapachniały np. Genesis), sensownie jednak połączonych i zgrabnie wykonanych.

Twoja SI sympatyczna i niepozbawiona poczucia humoru – chyba faktycznie inteligentniejsza od swoich twórców.

W przeciwieństwie do koleżanki, rozmiaru bym się nie czepiał ;)

No, puenta zaskoczyła. Porządne, dobre :)

Cieszę się, że się trochę podobało (niektórym przynajmniej ;)

 

…czy wszyscy badacze dysponują takim brakiem wiary… – mam nadzieję jednak, że nie…

 

…rozmiaru bym się nie czepiał… – chciałem napisać, że też wolę krótsze, ale zabrzmiałoby to co najmniej dziwnie, więc użyję słowa “zwięzłe” ;)

Czy to jest sygnaturka?

Ciekawe, czytałem ze sporym zaciekawieniem :)

Fajne to, Kchrobaku. Przeczytałam już wczoraj, ale jak zwykle nie umiałam się zabrać do pisania komentarza. 

Miałeś dobry pomysł i dobrze go wykorzystałeś. Coraz bardziej doceniam zwięzłą narrację, chyba przez studia. ;) Zakończenie też mi się spodobało, chociaż słyszałam te słowa już kilka razy. Naprawdę, zgrabnie Ci to wyszło. :)

Pozdrawiam! 

Nowa Fantastyka