- Opowiadanie: Żongler - Przesłuchanie Skazanego Na Wizytację Planety Trzeciej (zwanej "Ziemią")

Przesłuchanie Skazanego Na Wizytację Planety Trzeciej (zwanej "Ziemią")

Mój jednodobowiec, tak na próbę. Trochę tu pseudofilozofii i smutków, ale nic nie poradzę, taki mam klimat. :>

 

To ‘transkrypt przesłuchania’, a więc pozbawiony wszelkich dopowiedzeń (typu ”powiedział”) czy opisów (w stylu ”zbladł ze strachu”), sam surowy zapis. Taki tam test, więc opinie bardzo wskazane.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Przesłuchanie Skazanego Na Wizytację Planety Trzeciej (zwanej "Ziemią")

 1. (…) Przetłumaczone z W-551; Komisja Analityczna w składzie (niemożliwe do odczytania), Pierwsza Rozmowa ze Skazańcem PTZ

 

– Nadali mi imię. Echo. Powiedzieli, że symbol mojego statku był podobny do ich ziemskich znaków, których używają do pisma. To jest coś, co nazywa się alfabet, a znakiem, z którego korzystali, było „E”, piąta litera alfabetu.

– Po co było ci potrzebne imię?

– Ludzie nadają wszystkiemu imiona. Sobie nawzajem i pozostałym istotom. Rzeczom, którym posługują się na co dzień. Rzeczom, którymi gardzą.

– Negatywny. Gardzą?

– Gardzić znaczy… nisko coś cenić. Nie przepadać za tym. Chcieć, żeby nie istniało.

– Czy „Echo” znaczy „gardzić”?

– Nie. Ludzie wykazywali wyjątkowe zainteresowanie, gdy się pojawiłem. Wszystko się zarejestrowało. Potem było jeszcze lepiej, kiedy tylko zrozumieli, że chcę nauczyć się ich języka.

– Jak wiele się nauczyłeś?

– Tyle, ile przeciętny człowiek w ciągu trzydzieści ziemskich lat. Dokładnie tyle czasu tam spędziłem, trzydzieści obrotów ziemi wokół ich bladego słońca. Żywot ich planety jest długi, choć wam, Komisjo, wyda się bardzo krótki. Oni sami zasiedlają ją zaledwie pięć tysięcy lat. Tak mi powiedziano. Pięć tysięcy lat… po przeliczeniu, to będzie…

– Pozytywny. Wiemy, ile to będzie. Kontynuuj. Przedstaw rozwój tej planety.

– Ludzie nazywają to historią. Jest skomplikowana.

– Opisz ją prosto.

– Zazdrość, nienawiść, wojna, mord, zagłada.

– Czym są te słowa?

– Ziemską historią.

– Chcesz powiedzieć, że ich historia to zagłada?

– Jest także inny termin. Idea. Tego używają ludzie, by usprawiedliwić dokonane mordy i zadośćuczynić przelaną krew.

– Negatywny. Czym jest idea?

– Głównie słowem, lub też słowami. Formują się w głowie jednego człowieka w postaci myśli, którą przekazuje on pozostałym. Słownie, choć ludzie łatwiej rozumieją to, co są w stanie zobaczyć, jak to się tam mówi „na własne oczy”, czyli przez osobiste odbiorniki rzeczywistości. Jedne z wielu, gdyż ludzie rozwinęli także cztery pozostałe zmysły, to jest…

– Nie dbamy o ludzkie zmysły. Możemy przeczytać raport o budowie biologicznej człowieka. Mów o historii.

– Tak. Przekazana idea gromadzi pod sobą sojuszników, czyli ludzi, którzy zgadzają się z jednym przekonaniem. Oni tworzą grupy. Te grupy ze sobą rywalizują, walcząc o słuszność jednej idei. Ta, która przetrwa, wprowadza porządek i produkuje, to jest, wychowuje, ludzi ją wyznających. Z czasem pojawia się człowiek, który wątpi w istniejącą ideę lub też otwarcie się jej sprzeciwia, po czym on gromadzi zwolenników. To zrozumiałe.

– Pozytywne. A więc ludzie dążą do konfliktu? Do walki?

– Ludzie to… Nie wiem, jakiego terminu powinienem użyć.

– Spróbuj.

– Oni są przekonani, że chcą dobrze. Że czynią dobro.

– Negatywny. Dobro? Czym jest dobro?

– Nieokreślone. Myślę, że pojęcie tego terminu jest niemożliwe dla kogoś takiego jak my. Prowadziłem rozmowy z wieloma ludźmi, na różnych stanowiskach, w różnym wieku. Ich tłumaczenia były bezcelowe. To tak, jakbym spróbował nauczyć ich naszego języka. Nie byliby w stanie wymówić najprostszego dźwięku. Ich aparaty słuchowo-mówiące nie są na tyle rozwinięte, by go usłyszeć, nie mówiąc nawet o próbie powtórzenia czegokolwiek.

– Pozytywny. Czy brak definicji „dobra” to wina ich nieudolności?

– Nie. Opisywali mi to zjawisko na wiele sposobów. Mówili na przykład, że „dobry” może znaczyć „smaczny”…

– Smaczny? Ludzie dążą do uzyskania danego smaku?

– Nie, to… Nie potrafię tego wytłumaczyć.

– Zostało nam wiele czasu, „Echo”. Wiesz, że nie skrócisz naszej rozmowy w taki sposób.

– …

– Kontynuuj. „Dobro”, proszę.

– Dobra rzecz, to taka, która spełnia założony cel, jak na przykład dobre pytanie zawsze kończy się odpowiedzią, a dobry statek dociera do zamierzonego punktu w czasie i przestrzeni. Z kolei dobry człowiek to taki, który jest wierny ideom.

– Tym ideom, które prowadzą do mordu i zagłady?

– Komisjo, są różne rodzaje idei. Są takie, które ludzie spisują i nazywają prawem, a za jego złamanie zadają kary. Są też i takie, które wszyscy znają, choć nie ma ich na żadnej liście ani nie uczy się tego w żadnej ludzkiej szkole. Virtus, znaczy cnoty.

– A są nimi?

– Każdy okres historyczny ludzkości wyznacza inne cnoty, ale rozwaga, prawość, odwaga i nadzieja powtarzają się w każdym z nich.

– Wytłumacz.

– Rozwaga kazała im mnie przyjąć i wysłuchać, prawość potraktować mnie z godnością, a odwaga… cóż, pozwolić wam mnie odebrać.

– Co z tym ostatnim? Nadzieją?

– Nadzieja nakazuje im wierzyć, że zrozumiecie to, co chcę wam powiedzieć. Im i mnie także. Oni nie mogą…

– Czyżbyś podczas pobytu na Planecie Trzeciej wyzwolił w sobie ludzkie emocje, PTZ? Jesteś skażony. Zarządzamy twój natychmiastowy powrót na tę obmierzłą planetę. Wyrok zostaje przedłużony do odwołania. Liczymy, że spędzony tam czas pozwoli ci na wyczerpujące zbadanie ludzkiego gatunku, a po powrocie będziesz w stanie krótko i zwięźle odpowiedzieć na zadane ci pytania. Nie chcemy twojego ziemskiego bełkotu, E, chcemy faktów.

– Ja… Mam je. Proszę. Pozwólcie mi…

– Negatywny. Zarządzamy koniec przesłuchania. Proszę odłączyć przesłuchiwanego.

 

2. (…) Przetłumaczone z W-912; Komisja Analityczna w składzie (niemożliwe do odczytania); Druga Rozmowa ze Skazańcem PTZ Nazwanym „ECHO”; ROK 3???

 

– Wasi wrogowie pragną kontaktu. Wierzą, że zbieram informacje w jakimś celu. Są z natury podejrzliwi, ale ciekawość i pragnienie wielkości przyćmiewają niepokój. Gdyby mogli, poświęciliby część swej rasy, jeśli to gwarantowałoby odpowiedzi na ich pytania.

– Negatywny. To my pytamy, nie oni. Nie ty, “Echo”. Zostałeś tu przysłany, by przedstawić nam odpowiedzi.

– Odpowiadam na nie.

– Pozytywny. Mamy tutaj kilka terminów, które pozostają dla nas niezrozumiałe. Chcemy, żebyś je rozszyfrował. Według raportów posiadasz już wiedzę osiemdziesięcioletniego człowieka. Wynik skanera pozwala nam sądzić, że to wystarczająco.

– Wiek nie jest ważny.

– Negatywny. Co to znaczy?

– To znaczy, że wiedza nie zależy od wieku. Wiedza jednego osiemdziesięciolatka będzie dotyczyła polityki, historii i fizyki, a drugiego będzie czymś, co nie wykraczała ponad zdolności kilkuletniego dziecka.

– Chcesz powiedzieć, wadliwe jednostki. Czy ludzie się ich nie pozbywają?

– Nie. Nie tylko upośledzone. Ludzie się starzeją.

– Starzeją?

– Ich życie podlega bardzo jednoznacznemu procesowi. Pierwsze lata od momentu narodzin umożliwiają im rozwój i zdobycie wiedzy, lecz im dłużej żyją, tym słabsi się stają. Fizycznie i psychicznie. Śmierć gra z ludźmi w grę. Zamienia umysł starca na umysł dziecka, siłę na bezradność, odbiera pamięć i zamyka w zużytej ludzkiej powłoce, która powoli staje się ich trumną.

– A więc najstarszy człowiek nie jest również przedstawicielem ich rasy?

– Niekiedy… Trudno to wytłumaczyć. Ludzie są zupełnie podporządkowani czasowi, a każdy z nich jest skazany na śmierć. Są… śmiertelni.

– Negatywny. Dlaczego więc walczą ze sobą, pozbawiając się nawzajem życia, skoro prędzej czy później i tak przeminą? Czy nie pojmują, że ludzki żywot to zaledwie chwila?

– Są tacy… ludzie, którzy zdają się to wiedzieć. Wypytują mnie… Nalegają, bym wyjawił im, kim jesteśmy. Jeśli im nie odpowiem…

– Nie ma nic, co mogą ci zrobić. Zostałeś zapewniony o swojej nietykalności. Nasze gwarancje są niepodważalne.

– Nie dbam o gwarancje. Żadna z ich broni nie jest wam zagrożeniem. Tutaj nie chodzi o was, Komisjo. Chodzi o to, co stanie się między nimi. Opowiadałem o ideach. One powstają bezustannie, nawet teraz, gdy rozmawiamy. Nazywają się myśli, a myśli dręczą ludzi, póki nie znajdą ujścia. Komisjo, jeśli do tego dojdzie, cała ich planeta…

– Czy martwi cię los tej wątłej rasy? Póki co nie wyrządziliśmy im żadnej krzywdy, a oni nie wyrządzili jej nam. Jedyne co mogli nam zrobić, to nadać ci imię.

– Wy na to pozwoliliście. Myśli tworzą idee. Idee prowadzą do wojen, a wojny… one dziesiątkują całe nacje. Widziałem. Pokazano mi. Okrucieństwo i ból.

– Nauczyłeś się ludzkich uczuć?

– Zesłaliście im mnie. Zesłaliście im myśl.

– Nie mamy wpływu na ludzkie postępowanie.

– Więc nie zrobicie nic.

– Pozytywny. To warte drugiego skanowania. Jak nazywa się to uczucie, które teraz przeżywasz?

– Pogarda.

– Pogarda… Och, tak. Gardzisz ludźmi?

– Nie. Gardzę wami.

– Powrócisz na tę planetę. Natychmiast. Zostaniesz tam tak długo, aż ostatni człowiek nie skona na twoich oczach. Dopilnujemy tego.

 

3. (…) Przetłumaczone z W-964; Komisja Analityczna w składzie (niemożliwe do odczytania); Trzecia Rozmowa ze Skazańcem PTZ Nazwanym „ECHO”; ROK 3???

 

– Opisz proces, który miał miejsce podczas twojej obecności na Planecie Trzeciej.

– …

– Wyniki przeprowadzonych testów w normie. Zarządzam ponowienie skanu. Nic nie wskazuje na zanik…

– Słyszę was, Komisjo.

– Reakcja aparatury analitycznej nie odpowiada skali. Wyjaśnij, co towarzyszy twojemu głosowi?

– Zmęczenie.

– Negatywny. Nic nie wskazuje, by twoje ciało…

– Ciało to tylko powłoka. Osłania to, co jest w środku.

– A co jest w środku, Echo?

– … Dawno nie słyszałem tego imienia.

– Sprecyzuj.

– Od czasu śmieci ostatniego z ludzi, wiele ziemskich lat temu.

– Pozytywny. A więc potwierdzasz, że ta rasa wymarła?

– Nie.

– Negatywny. Jesteś nieprecyzyjny, PTZ-0001.

– Zwę się Echo. To rozwinięcie piątej litery alfabetu, którego używa się, by tworzyć słowa. Echo to również słowo. Odbicie, fala, powrót. Echo to coś, co trwa, gdy wszystko inne przeminęło. Żeby przekazać to dalej.

– Negatywny. Co przekazać?

– Dobro.

– Powiedziałeś nam, że nie potrafisz wyjaśnić „dobra”.

– Powiedziałem, że go nie rozumiem. Wtedy wydawało mi się, że nigdy go nie zrozumiem. Że ludzki świat jest zbyt absurdalny i przypadkowy, żeby cokolwiek zrozumieć. Lecz później ten świat zaczął umierać, a w chaosie wojen i śmierci pojąłem w końcu prostotę tego skomplikowanego słowa.

– Negatywny. Czym jest dobro?

– Człowiekiem.

– Ludzie wymarli. Wybili się nawzajem. Przeminęli, jak każda rasa niewarta miejsca we wszechświecie.

– Oni tak.

– Negatywny. Co to oznacza?

– Że echo ich głosu przetrwało. Jest tutaj… i jest dobre.

___________________________________________________________________

Koniec

Komentarze

Cóż… jest dobre :) Mam skojarzenia z “Genesis” Becketta, raz przez formę, dwa – przez “zarażenie” ideą. Może miejscami ciut za dużo tych wywodów, ale wrażenie całościowe zdecydowanie na plus. Zwłaszcza fragment z pogardą i końcówka “robią” to opowiadanie.

Z minusów: ten rok 4500 w końcówce bym zmieniła, bo skoro nie ma ludzi to po co komu taka dokładność, skoro wcześniej był 313? ? No i tytuł. Za długi, za bardzo łopatologiczny, za dużo zdradza, źle brzmi. Subiektywnie, skromne “Echo” jako tytuł brzmiałoby znacznie lepiej. Choć z drugiej strony, nie wiem czy wtedy przyciągałby wzrok ;)

O, lubię taką fantastykę! Klikałbym, gdyby nie ten ortograf na początku (zostawię Ci satysfakcję z samodzielnego odszukania). Najeżyłem się od razu i nastawiłem krytycznie do tekstu – chyba głównie dlatego przeszkadzało mi np. że przesłuchujący nie znają słowa “gardzić”, by po chwili zupełnie prawidłowo użyć jego nieintuicyjnej gramatycznie modyfikacji “pogardliwy”. Czepiałbym się też zamknięcia historii idei w 8500 lat (pięć tysięcy przed wizytą Echa i 3,5 w czasie ostatniego zesłania). Sama historia homo sapiens to przecież około 100 tysięcy lat.

Skojarzenia z “Genesis” (przeczytałem niedawno dzięki Bellatrix) też mi się nasunęły, stąd przez chwilę myślałem, że ci “ludzie” o tak krótkiej historii to jacyś “postludzie”.

Drobne potknięcia stylistyczne:

Jak wiele się nauczyłeś?

– Tyle, ile zajmuje przeciętnemu człowiekowi trzydzieści ziemskich lat.

– tu coś nie zagrało z gramatyką, choć nie mam pomysłu jak to napisać logicznie i zgrabnie.

 

Muszę jednak przyznać, że dalsze prowadzenie pomysłu skutecznie mnie ugłaskało. Do tego duży plus za “rasę obcych” – tak odmienną od naszej, że nie rozumiejącą pojęć niedefiniowalnych.

Czuję, że jeszcze tu wrócę.

Kiedyś spotkałem się z zarzutami, że proste tytuły nie przyciągają wzroku, no bo ile mogło być opowiadań pt. “Echo”? Pewnie sporo.

Nie rozumiem, dlaczego Echo tkwił na Ziemi jeszcze 1000 lat po śmierci ludzkości. Nie pasuje mi też, że ludzie próbują dowiedzieć się czegoś o innej rasie, a Echo milczy. Skoro z czasem przekonał się do nas, dlaczego nie wszedł w interakcję?

Natomiast wielki szacunek za całokształt. Prawdę powiedziawszy nie mam żadnego punktu odniesienia i między innymi dlatego bardzo mi się podobało. Poczułem pewien nastrój i emocje, mimo, że to był w zasadzie tylko dialog. Bardzo fajnie przedstawiłaś problem kontaktu dwóch ras, który został wyeksploatowany na więcej sposobów niż byłbym w stanie zliczyć.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Wybrałaś sobie trudną formę (same dialogi bez didaskaliów), ale wybrnęłaś z niej wybornie. Dzięki wstępowi nakreśliłaś sytuację i resztę dopowiedziała mi wyobraźnia. Tekst też nie za długi, przez co nie zdążyłem się znudzić. Za to opracowanie techniczne – klik do biblioteki.

Niestety dla mnie szwankuje warstwa fabularna. Mam ten sam problem z chronologią co Skull i Bellatrix. Jednak znacznie poważniejszy jest brak jednolitego obrazu, jaki wyłania się na temat przesłuchujących. Nie wiedzą czym jest pogarda – ale potrafią określić, kim jest “wróg”? Starość to dla nich termin nieznany, ale przecież drugie prawo termodynamiki mówi o rosnącej entropii – jakże łatwo stąd przejść do procesu degeneracji, także biologicznej. Jeśli nie widzą co to alfabet, to jak zapisują słowa? Brakuje mi tu przemyślanego obrazu, nie pod względem słownikowym – piszesz dla ludzi, tego nie unikniesz ;) – ale pojęć i poziomu abstrakcji obcych.

Podsumowując: bardzo dobra forma koncertu fajerwerków, ale samym prezentowanym wzorom przydałoby się oszlifowanie. Tym niemniej – klik :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jestem tu od wczoraj, więc nie znam jeszcze praw rządzących stroną (nie można bezpośrednio odpowiedzieć do danego komentarza? oł noł!), także adresuję ten komentarz do wszystkich, którzy komentowali.

 

  1. @Bellatrix – Co do lat, to był to bardziej taki ślepy strzał, w gruncie rzeczy są nieważne, skoro nie podaję ani miejsca akcji ani właściwie niczego nie opisuję, także wybaczcie niedokładność.

No i tytuł. Za długi, za bardzo łopatologiczny, za dużo zdradza, źle brzmi. Subiektywnie, skromne “Echo” jako tytuł brzmiałoby znacznie lepiej. Choć z drugiej strony, nie wiem czy wtedy przyciągałby wzrok ;)

Chodziło mi właśnie o to, by przyciągnąć wzrok :> Dzięki @Bellatrix za opinię, zmieni coś, jeśli powiem, że nigdy nie czytałam “Genesis” i nie mam bladego pojęcia o czym jest? A ja tu sobie cichutko myślałam, żem innowacyjna.

 

  1. @cobold – co do języka ‘obcych’ to ja osobiście uznaję treść przesłuchania za odpowiednio przetłumaczoną i dostosowaną do naszego ziemskiego języka polskiego, no, po prostu, żeby było zrozumiałe dla czytelnika. Stąd też “gardzić” – “pogardzać”, itp. Tak sobie to wyjaśniłam, choć tylko winni się tłumaczą…
  1. @Skull

Nie rozumiem, dlaczego Echo tkwił na Ziemi jeszcze 1000 lat po śmierci ludzkości. Nie pasuje mi też, że ludzie próbują dowiedzieć się czegoś o innej rasie, a Echo milczy. Skoro z czasem przekonał się do nas, dlaczego nie wszedł w interakcję?

Zakładając, że Echo był na Ziemi “za karę” (”skazanie” w tytule zamierzone), ‘obcy’ wiedzieli, że zależy mu na ludkości, wiedzieli też, że bolesne będzie dla niego spędzenie czasu w “martwym” ludzkim świecie. Być może oczekiwali też, że będzie miał swobodniejszy dostęp do wielu rzeczy związanych z naszą historią, architekturą, geografią, itp. Trochę (bardzo) inspirowane grą “Uncertain” gdzie roboty przejęły pałeczkę po dawno wymarłych ludziach, o których życiach wiedzą niewiele.

 

Nie wiemy, czy Echo próbował dojść do czegoś między ‘obcymi’ a Ziemią, ale mamy tylko wgląd w transkrypcje przesłuchań Komisji. Osobiście lubię myśleć, że Echo robił co mógł, by ocalić ludzkość.

 

  1. @NoWhereMan

Jestem otwarta na sugestie jak mych nieszczęsnych obcych postawić na nogi/nogę/kończyny. Rzadko piszę sci-fi, więc jestem wciąż lajkiem w tym temacie, a bardziej chciałam się skupić na postaci Echo niż ogólnej rasie ‘obcych’, stąd braki. :>

 


Dziękuję wszystkim za pokrzepiające opinie, pierwszy raz tutaj i udało mi się uniknąć siniaków, przybijam sobie samej piątkę i wracam do pisania. Jako że sci-fi tylko eksperymentalnie, następnym razem – jeśli do niego dożyję – to chyba będzie fantasy.

Całkiem zacne.

Przesłuchanie Skazanego Na Wizytację Planety Trzeciej (zwanej "Ziemią")

Skazaniec raczej nie wizytuje, a jest wygnany, skazany na banicję, od biedy wydelegowany. Zastanowiłbym się też, bo to taki oficjalny ton w tym tytule, nad konstrukcją “zwanej dalej “Ziemią””, wszak nie używają w tekście określenia “Planeta Trzecia”.

 

Ortograf, o którym wspomniał cobold, faktycznie bardzo chamski. Szukaj, szukaj. :D

 

Żywot tej planety jest dość długi, choć dla was wyda się bardzo krótki.

Dodałbym odniesienie, dla kogo żywot wydaje się długi, bo to wcale nie jest oczywiste, że dla ludzi. Z tego nieporadnego fragmentu wynika raczej, że relacjonująca postać nie może się zdecydować, czy długo, czy jednak krótko.

 

Oni sami zasiedlają ją zaledwie pięć tysięcy lat. Pięć tysięcy lat, hmm, po przeliczeniu, to będzie…

Jakie pięć? Sto tysięcy lat temu H.sapiens opuścił Afrykę, docierając na Bliski Wschód, a wkrótce zasiedlając także Australię i Europę.

 

– Zazdrość, nienawiść, wojna, mord, zagłada.

– Czym są te słowa?

– Ziemską historią.

– Chcesz nam powiedzieć, że gatunek ludzki od dawna dąży jedynie do własnego końca?

Przeprowadzający wywiad nie zna znaczenia przytoczonych słów, a już w kolejnej wypowiedzi poprawnie je interpretuje, mimo iż rozmówca nijak ich nie wyjaśnia.

 

– Oni są przekonani, że chcą dobrze.

– Negatywny. Dobro? Czym jest dobro?

– Nie jestem pewien. Myślę, że pojęcie tego terminu jest niemożliwe dla kogoś takiego jak my. Prowadziłem rozmowy z wieloma ludźmi, na różnych stanowiskach, w różnym wieku… Wydaje mi się, że ich tłumaczenia były bezcelowe. Równie dobrze mógłbym spróbować nauczyć ich naszego języka.

Nie ma to jak wyjaśniać znaczenie słowa danym słowem. ;)

 

Zostało nam wiele czasu, Echo.

Dlaczego prowadzący zwraca się do rozmówcy imieniem nadanym mu przez ludzi, którego chwilę wcześniej nawet nie rozumiał. Jeśli prowadzący reprezentuje tych, którzy skazali tego drugiego na banicję, to powinni posiadać własne określenie jego osoby i jego używać.

 

Czyżbyś podczas pobytu na ziemi wyzwolił w sobie ludzkie emocje

Ziemi

 

Pierwsze dwie części, jak dla mnie, za bardzo rozwleczone i to w niewłaściwym kierunku. To tłumaczenie abstrakcyjnych, ale znanych czytelnikowi pojęć, wlokło się i przynudzało niemiłosiernie. Do tego komisja pytała o znaczenie jakiegoś słowa, a później w odpowiedzi zdarzało jej się używać na przykład jego innej formy. Problem tkwi chyba w tym, że zapis rozmowy istnieje w języku polskim, a rozmówcy tłumaczą sobie polskie słowa. To oczywiście jest do zrobienia, chociaż wydaje mi się, że to wyższa szkoła jazdy, z którą nie do końca sobie poradziłaś.

Zakończenie natomiast spodobało mi się. Wypadło emocjonalnie, nieco dramatycznie. Czuć, że przesłuchiwany faktycznie poznał ludzką naturę, zżył się z nią i zmienił swój punkt widzenia po wiekach spędzonych na Ziemi. Dlatego być może bardziej skondensowana wersja tego opowiadania miałaby większy wydźwięk.

Ogólnie czyta się dobrze – rozmowa poprowadzona płynnie i przede wszystkim z głębszym pomysłem, który wydaje się spójny i interesujący.

Na minus zauważalne nieścisłości w wiedzy obcych. Założenie z pewnością było takie, że obcy nie rozumieją rzeczy związanych typowo z ludźmi. Czasami jednak miałem wrażenie, że o niektórych tematach mogliby wiedzieć więcej/mniej.

Fajny tekst, refleksyjny.

Stwarzasz interesującą rasę. Najpierw zsyłają jakiegoś biedaka w dzicz, potem domagają się raportów, a jak coś im się nie podoba, to dogrywka. Przyjemniaczki… Bardzo im musiał Echo podpaść.

Podoba mi się imię bohatera, szczególnie w kontekście zakończenia.

Faktycznie, jest pewne podobieństwo do “Genesis”. Przeczytaj sobie, jeśli się trafi okazja.

Nie czepiałabym się różnicy między pięcioma a stoma tysiącami lat. Jeśli Echo czerpał wiedzę od ludzi religijnych, przekonanych, że Biblia (względnie inne, podobne dzieło) zawiera jedynie słuszną prawdę, to mogło tak być…

trzydzieści obrotów ziemi wokół ich bladego słońca.

Czemu Ziemia małą? I obroty? One raczej wskazują na doby niż na lata.

Babska logika rządzi!

Wybrałaś sobie trudny temat – analiza ludzkości. Łatwo wpaść w śmieszność albo zbyt pobieżne potraktowanie tematu. Muszę przyznać, że wybrnęłaś z tego całkiem nieźle, a jestem bardzo krytyczny do “takich podejść”. Pozwolę sobie zaproponować kilka zmian w dialogach, zdecydujesz, czy warto coś uwzględnić.

Rzeczą (om), którymi gardzą.

– Nie, raczej nie. Ludzie wykazywali wyjątkowe zainteresowanie,

Pewność byłaby tu bardziej na miejscu.

 

Jak wiele Czego się nauczyłeś?

Nie znając gatunku ludzkiego, nie znają skali (rozpiętości) wiedzy, “wiele” nic im nie mówi w tym wypadku. (Odpowiedź Echa należałoby trochę przeredagować.)

Żywot tej planety jest dość długi,

Jak w drugiej propozycji, ograniczaj “raport” do pewnych stwierdzeń, unikaj niedomówień. Jak zmierzyć “dość” i “raczej”?

Opisz, jak wyglądał rozwój dzieje tej planety.

“Dzieje” to stosowane określenie przez bajkopisarzy, tudzież innych pisarzy. ;)

po czym on gromadzi zwolenników i… no, chyba to już zrozumiałe. historia się powtarza.

Nie jestem pewien.Nieokreślone. Myślę, że pojęcie tego terminu

Tak samo jak z “dość” i “raczej”.

– Nie, to… Chyba nie potrafię tego wytłumaczyć.

Jak wyżej.

 

Przemyślany tekst i dobrze przelany na papier. Brzmi wiarygodnie, na ile może brzmieć wiarygodnie raport obcego dla innych obcych czytany przez gościa, który nigdy żadnego obcego nie spotkał. ;) Ładnie opisałaś dobro i ideę, to błyszczące fragmenty utworu.

Analiza, wnioski i refleksja – w punkt. Duża satysfakcja z lektury.

Będę miał na Ciebie oko. ;)

Pozdrawiam.

 

Rzeczą, którymi gardzą.

Ups! 

Dziękuję wszystkim za miłe słowa i konstruktywną krytykę, widzę że rzeczywiście trza trochę poprawek, szczególnie jeśli chodzi o rasę obcych, przemagluję ich nieco i usprawnię co się da usprawnić.

 

Pytanie lajka: można ‘uaktualnić’ istniejące opowiadanie czy też muszę założyć nowy temat na wersję 2.0?

Sam preferuję edytowanie.

Tuż nad profilem autora, po przeciwnej stronie tytułu, powinnaś mieć przycisk “edytuj” :) Ewentualnie wciśnij Ctrl+F i wpisz “Edytuj” – powinno wyszukać napis na przycisku :) Potem kliknij na niego :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Mam mieszane uczucia.

Nieźle napisane, płynę przez tekst bez niepotrzebnych przystanków.

Niemniej – wydaje mi się, że sam pomysł na obcego umieszczonego wśród ludzi po to by ich inwigilować czy zrozumieć… Ech… A nie prościej byłoby użyć jakichś kamuflujących się sond, które obserwowałyby poczynania ludzi? Dodać do tego płody ludzkiej kultury, informacje, którymi posługują się wywiady różnych państw (najlepiej poinformowane ośrodki) – i mamy przekrój przez poczynania naszego gatunku większy, niż wyobraża sobie przeciętny mieszkaniec naszej planety. Poza tym – długość trwania eksperymentu… Aż tak trudno nas zrozumieć? ;)

Unicestwić ludzkość w imię wymierzenia kary jednemu Echo? Trochę nieekonomiczne.

Problem wytłumaczenia czym jest dobro w rozumieniu ludzkim wydaje mi się dość niezrozumiały. Przypuszczam, że można to dość precyzyjnie zdefiniować odwołując się do zjawisk fizycznych/pewnej ekonomii stojącej za zdarzeniami – zachowania prowadzące do zwiększenia entropii układu, jakim jest grupa ludzka, wzrost jej dostępu do zasobów, obrona jej integralności biologicznej itd.

Myślę też, że dla biologicznych istot myślących idea dobra i zła będzie pojawiała się wszędzie, niezależnie od planety, na której zrodziło się życie. Zjawiska destrukcji i tworzenia są integralną częścią fizyki naszego wszechświata, trudno ich nie zauważyć.

Co do nazw – “nazywanie rzeczy” jest niezwykle praktycznym procesem. W jaki sposób miałaby odbywać się precyzyjna komunikacja bez “odróżnienia” w jakiś sposób obiektu, na temat którego nadajemy komunikat? My nadajemy nazwę, indywidualny dźwięk czy jego zapis, ale nie widzę przeszkód by mógł to być unikalny gest, zapach, sygnał radiowy, sekwencja barw – cokolwiek mogłoby być sposobem na komunikowanie się istot żywych. Wciąż można określić to jako “nazwę” :)

 

Na koniec – fajna lektura. Wybacz sobotnie, poranne czepialstwo :)

 

PS. Czy Echo miał być kimś w rodzaju Jezusa Chrystusa?

Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że z podobną formą opowiadania już się spotkałem. Tzn. takim raportem przed jakąś komisją na temat naszej cywilizacji. Także ze zbliżoną treścią miałem już styczność. Przyznam się szczerze, że takie spojrzenie na ludzkość, jej problemy (wojny, okrucieństwo itd.) oczami obcego, który żyjąc wśród ludzi odkrywa także nasze jasne strony, to dosyć oklepany motyw i przez to nieco naiwny w kolejnych odsłonach. Podobną historie opowiada chociażby film ‘”Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia”​. Albo “Miasto aniołów” w wersji z aniołami.

Sama forma opowiadania była trudna w realizacji, ale mimo drobnych potknięć udała się autorce i nic nie zgrzyta. Podpisuję się pod wszystkimi uwagami MrBrihgtside, Cobolda i NoWhereMana odnośnie czasu w opowiadaniu, pojęć abstrakcyjnych rozumianych lub nierozumianych przez obcych oraz kwestii językowych. Ciężko napisać wiarygodnie tekst, w którym zupełnie obca nam rasa, za pomocą naszego języka wyraża brak zrozumienia dla podstawowych pojęć obowiązujących w naszym świecie i myśleniu. To swego rodzaju pułapka dla autora. 

Tyle uwag ogólnych i krytycznych. Bo patrząc z zupełnie innej strony, jako czytelnik byłem nawet zadowolony z lektury. Opowiadanie wywołało u mnie pewne emocje, zgodnie z założeniem autora. Napisane jest dobrze i pomimo oczywistego (od samego początku) finału sprawiło mi satysfakcję. 

Biblioteka murowana.

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Wszystkim dziękuję, zgrzyty naoliwione, a niektóre usunięte, powinno czytać się płynniej, choć Obcych wciąż do końca nie rozgryzłam. Dzięki NoWhereMan za poradnik edycji :d

 

silver_advent, na Chrystusa to bym nie wpadła, ale brzmi poetycko. 

mr.maras, jeśli sobie przypomnisz, gdzie podobną formę (komisja – reprezentant) widziałeś, to koniecznie daj znać, ja wciąż kuleję jeśli chodzi o sci-fi, stąd też mój brak wiedzy o twórczości Becketta i filmach, które wymieniłeś. Chętnie skonfrontuję mój dialog z czymś podobnym.

Postawiłaś sobie wysoko poprzeczkę. Motyw tłumaczenia nieludziom ludzkich pojęć, choć przerabiany wielokrotnie, jest niezwykle karkołomny. Tak samo jak paradoksy czasowe – wielu próbowało, udało się nielicznym. Zbyt łatwo wykopyrtnąć się na logicznej dziurze i wpaść w chaszcze bzdur. Nie uniknęłaś tego, ale wytknięto ci większość nieścisłości. 

Tak czy owak, tekst jest porządny, napisany dobrze, a końcówka bardzo dobra. Z górką wynagradza dość mętne filozofowanie.

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Z przyjemnością dołączam do czytelników usatysfakcjonowanych lekturą, a ponieważ przyszłam tu kiedy wątpliwości zostały rozproszone, a niejasności wyjaśnione, zapytam tylko: – Dlaczego ludzie, choć tak obmierzli dla obcych, byli dla nich jednocześnie tak bardzo interesujący, że obcy usiłowali wszelkimi sposobami dowiedzieć się o Ziemianach jak najwięcej?  

 

– Jak wiele się na­uczy­łeś?

– Tyle, ile zaj­mu­je prze­cięt­ne­mu czło­wie­ko­wi trzy­dzie­ści ziem­skich lat. –> Proponuję: – Tyle, ile prze­cięt­ny czło­wie­k w ciągu trzy­dzie­ści ziem­skich lat.

 

– Wiek nie jest ważna. –> Literówka.

 

Cięż­ko to wy­tłu­ma­czyć. –> Raczej: Trudno to wy­tłu­ma­czyć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję kolejnym recenzentom!

 

Dlaczego ludzie, choć tak obmierzli dla obcych, byli dla nich jednocześnie tak bardzo interesujący, że obcy usiłowali wszelkimi sposobami dowiedzieć się o Ziemianach jak najwięcej?

Żeby to opowiadanie mogło powstać ;__; A tak na serio, to pewnie nastąpił ten wyczekiwany przełomowy moment w którym rasy ‘obce’ odwiedzają USA czy tam inną Południową Afrykę, także standardowo, któraś strona zapragnęła kontaktu. Obcy poszerzali marginesy swojego bestariusza, wpisując Ziemian pod kategorię “fuj” :d

 

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję!

Dziękuję, Żonglerze, pierwsze zdanie postu wyczerpuje temat i jest absolutnie satysfakcjonujące. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytało się płynnie, szybko i przyjemnie. Zaciekawiła mnie historia Echo i jego pobytu na Ziemi, chociaż już na początku podejrzewałem, jak się zakończy. Obcy, który spędza czas pośród ludzi i zaczyna się z nimi utożsamiać… Niby to takie proste, a jednak wciągnęło i z ochotą doczytałem do końca.

O ile ładnie przedstawiłeś “działanie” człowieka, o tyle nie spodobał mi się sposób przedstawienia kosmitów. Z każdą kolejną linijką miałem coraz więcej pytań. Dlaczego kosmici znają tak wiele ludzkich słów, a tych prostych zwyczajnie nie rozumieją? W końcu są zaawansowaną cywilizacją. Na przykład starość. Nawet jeśli sami nie doświadczyli procesu przemijania to i tak powinni go znać. Bo przecież na własnej planecie lub innych, które poznali, były jakieś zwierzątka, które umierały ze starości, prawda? Albo inne: idea i nadzieja. Kosmici tych słów także nie rozumieli. Próbuję wyobrazić sobie historię tych istot i po prostu nie potrafię… Nie wiem, czy jestem za cienki w uszach, żeby wymalować sobie istotę, która nie ma w sobie nadziei, czy to po prostu tak we świecie jest, że nadzieja to stały czynnik w każdym żywym organizmie.

Przez chwilę przyszedł mi do głowy pomysł, że ci kosmici to nic innego jak roboty czy jakieś komputery. Chyba przez te “pozytywny” i “negatywny” tak pomyślałem. Ale przecież Echo był jednym z nich, a żył sobie na Ziemi pośród ludzi. A więc kosmici musieli być organiczni.

Ogólnie: podobał mi się sposób w jaki przeprowadziłeś analizę ludzkiej natury, postać Echo naprawdę wiarygodna, pomysł bardzo prosty, ale chwytliwy, kosmici według mnie niewiarygodni jako element wszechświata. Ale to w końcu kosmici… W końcu nie rozumiemy tego, czego nie znamy. A więc może właśnie o to chodziło?

Tekst (bo nie wiem, czy można nazwać to opowiadaniem) bardzo mi się spodobał, szczególnie ze względu na oryginalną formę, ale też niezłe wykonanie. Przemycasz kilka przemyśleń na temat charakteru ludzi, który wolałbym, żeby należał do gatunku s-f, ale jest w rzeczywistości naszym chlebem powszednim. Aż dziw, że Echo tak się nami zachwycił! Ale niezrozumiałe zachowania obcych zawsze da się wytłumaczyć tym, że przecież niezbadane są wyroki i motywacje istot tak odmiennych (czasem moi współplemieńcy są dla mnie bardziej obcy i niezrozumiali niż 8. pasażer Nostromo, a cóż dopiero kosmici). Tak trzymaj, czekam na coś większego w Twoim wykonaniu.

Fajne, zgrabne opowiadanie. Celna puenta.

Wszelkie rozważania nad obcymi, ich językiem, historią itd (podjęte przez niektórych wcześniejszych komentatorów) są bezcelowe. Opowiadanie nie jest o obcych, tylko o ludziach. Pokazani są tu na tle palety swoich najważniejszych wad, a jednak również jako twórcy idei. W tym tej najważniejszej – idei dobra. Dobro jest tak potężną ideą, że przetrwa nawet zagładę ludzkości, zaszczepiona obcym. To pozwala podejrzewać, że Autorka jest optymistką, mimo zniesmaczenia naszym gatunkiemsmiley

Z opowiadania nie wynika, jakoby skazany obcy był Chrystusem. Przeciwnie, to on nauczył się dobra od ludzi, a nie na odwrót. Opowiadanie jest w tek kwestii jednoznaczne.

Motyw znany SF (mi się skojarzyło z “Obcym w obcym kraju” Heinleina). Nie jest to żaden zarzut wobec Autorki, bo w fantastyce wszystko już było.

Pozdrawiam Żongler(kę)smiley

 

 

Ludzie tak podli, a mimo to Echo wyniósł ze swojego pobytu na Ziemi odrobinę dobra, choćby tylko jego definicję. :> Może kiedyś natchnie mnie do napisania kontynuacji, w której Echo przemyca broń wysoce destrukcyjną zawiniętą w papier śniadaniowy i podnosi rękę na swych współplemieńców, w imię “wyższego dobra”, które już przecież rozumie :d

 

Dziękuję panom za opinie, serdecznie pozdrawiam. 

Nowa Fantastyka
Patronujemy