- Opowiadanie: kchrobak - Kolejna, spokojna noc

Kolejna, spokojna noc

Helloweenowo.

Brr, raczej mało przyjemne...

Ale za to jest product placement.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Kolejna, spokojna noc

Drzwi skrzypnęły lekko. Usiadłam w łóżku, podciągając kolana oraz kołdrę pod samą brodę. W rozświetlonym, dochodzącym z korytarza światłem, prostokącie pojawiła się potężna sylwetka ojca.

– Myślałem, że już śpisz – wyszeptał.

Nie odpowiedziałam, drżącymi dłońmi przytrzymując skraj pościeli przy ustach. Zrobił jeden krok. Nie odrywając ode mnie wzroku, zamknął drzwi. Przekręcił klucz w zamku i ukrył go w kieszeni.

Wzdrygnęłam się na wspomnienie tego, co zrobił mi miesiąc temu. Serce zaczęło mi łomotać w piersi, oddech przyspieszył. Poczułam pot spływający po karku. Zadrżałam. Zerknęłam w stronę okna. Dopiero teraz spostrzegłam, że jest zakratowane.

– Tak – uśmiechnął się, ale jego oczy pozostały matowe, puste… – Dzisiaj zamontowaliśmy.

Niedobrze. Wiedziałam, że jest silny, że raczej go nie pokonam. Jeszcze nie teraz. Ale już niedługo… Póki co, będę walczyć. Gryźć. Kopać. Niech sobie nie myśli.

Podszedł dwa kroki. Widziałam jak mięśnie mu się napinają. Pot występuje na czoło. Wiedziałam, że zaraz… Skoczył na mnie, przygniatając kolanami do materaca. Ledwie zdążyłam chlasnąć go w policzek. Moje długie, czerwone paznokcie rozorały skórę. Zawył z bólu. Kropelki juchy bryznęły na ścianę. Dobrze mu tak.

Złapał mnie za nadgarstki i rozkrzyżowując ramiona, przycisnął do poduszki. Szarpnęłam się i chcąc sięgnąć jego ręki zakłapałam zębami, ale trzymał mocno. Krew z rozdartego policzka kapała na białą pościel. Wiłam się, starałam kopać, ale skurwysyn był ciężki. Zbyt ciężki. Wiedziałam, że zmęczę się szybciej niż on. Odpuściłam.

Siedział tak na mnie przez kilka minut, nie zwalniając chwytu nawet na sekundę. Dyszał ciężko. Jego lewe ucho – pamiątka po zeszłomiesięcznym ugryzieniu – było pozbawione części płatka. Uśmiechnęłam się na to wspomnienie. Ojciec zazgrzytał zębami. Chyba zrozumiał o czym myślę. Gdyby nie bał się mnie puścić, pewnie by mi przyłożył. Ale na szczęście nie zrobił tego.

Nagle odwrócił głowę, zaskoczony zerknął na stojący za łóżkiem regał. Mój wzrok powędrował za jego spojrzeniem. To był błąd! Wykorzystał ten moment i unieruchomił moją prawą dłoń kajdankami, które musiał wcześniej przymocować do kaloryfera. Uśmiechnął się z tryumfem. Chwilę później kolejnymi kajdankami unieruchomił mi drugą dłoń.

Podniósł się ze mnie. Rozpiął klamrę paska. Zaczęłam się rzucać, szarpiąc rękami. Bolało. Wierzgałam nogami, starając się go dosięgnąć, kopnąć, ale był za daleko. Ciągle nie spuszczając ze mnie wzroku, wysunął pasek ze szlufek. Bez większego trudu przygniótł mi nogi i przypiął je paskiem do ramy łóżka.

Wiedziałam już, że tej nocy przegrałam.

 

***

 

Obudziłam się później niż zwykle. Cała obolała i w sińcach. Jak przez mgłę pamiętałam wczorajszą walkę.

Spojrzałam na nadgarstki. Były wolne. Stopy również. W miejscach, które wcześniej przytrzymywały kajdanki i pasek, widać było krwawe otarcia i świeże strupy.

Krzywiąc się z bólu podniosłam się z łóżka. Wolno, noga za nogą, podreptałam do drzwi. Były otwarte. Wyszłam na korytarz. Zerknęłam w stronę jadalni. Ojciec siedział przy stole. Matki nie widziałam, ale słyszałam, że krząta się w kuchni.

Usłyszał mnie i zaczął się odwracać.

Wskoczyłam do łazienki. Podeszłam do umywalki i zerknęłam w lustro. Zmęczona twarz, skołtunione włosy, sińce pod oczami, opuchnięta warga. Ech… za parę godzin wszystko to zniknie. Mam w końcu czternaście lat – szybko się regeneruję.

Opłukałam twarz, przeczesałam włosy i doprowadziwszy się do jakiego takiego porządku, ruszyłam do jadalni, przywitać się z rodzicami.

Matka zaszczebiotała coś. Nie wiem nawet co, nie słuchałam. Nigdy jej nie słucham. Nie lubię jej. Tej jej drobnomieszczańskiej… sama nie wiem, obłudy. Dbania o pozory. Oszukiwania całego świata i samej siebie. Zwłaszcza tego.

Ojciec spojrzał na mnie spode łba. Nic nie powiedział. Wskazał tylko krzesło. Usiadłam.

Zanim matka zdążyła postawić przede mną talerz z jajecznicą, podsunął mi pod nos gazetę, którą sam czytał. Palcem wskazał tytuł. W dziale wieści lokalnych, na trzeciej stronie. "Kolejna, spokojna pełnia".

Łza potoczyła mi się po policzku. Otarłam ją ramieniem i podniosłam wzrok. Na ścianie, dokładnie naprzeciwko miejsca w którym siedziałam, w taniej antyramie z IKEI wisiała pierwsza strona z tej samej gazety. Sprzed dwóch miesięcy. Wielkimi, czarnymi literami wydrukowano na niej zajmujący połowę arkusza nagłówek: “Chimera znów atakuje, to już 15 ofiar – UWAGA: drastyczne zdjęcia na stronie 3 oraz w naszej galerii internetowej. Nie zwlekaj, połącz się szybko za pomocą qr-kodu”.

– Dostanę w końcu tę jajecznicę? – rzuciłam odwracając się do matki. – Jestem kurewsko głodna.

Koniec

Komentarze

Udało Ci się mnie zwieść. Dobra robota.

Dobre, chociaż trybiłem przez chwilę o co chodzi.

Sith Happens!

Dobry tekst, porządnie napisany i trzymający w napięciu. Szybko zorientowałem się co jest grane, ale nie uważam tego za wadę. Po pierwsze nie wymagam wielkiej siurpryzy i zaskakującej, wywracającej wszystko puenty w ostatnim zdaniu. Po drugie, gdy prędko zgadnę, co autor ma na myśli, to duma mnie rozpiera ;-) 

Tak czy owak, porządny, halloweenowy szort. Swoją drogą, ciekawe, czy ktoś wrzuci jakiś poważny, mroczny, zaduszny tekst. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ja nie mogę zaskoczyć. Chyba jestem nie w temacie.

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Zdołałeś mnie zaskoczyć, a o to przecież głównie chodziło.

Poza tym porządne wykonanie, dobrze się czyta. Dobry szorciak :)

Należę do tych zaskoczonych. Chyba mi się podobało, jednak – jeśli mam być szczera – czuję pewien dyskomfort. Kontrast między ciężarem tego, co zasugerowałeś w pierwszej części, a finałem, wydał mi się jednak trochę zbyt duży. Ale to kwestia indywidualnych odczuć.

Tak, jak Ocha. Tyle, że ja jestem pewien zbyt dużego kontrastu. Zażartowałeś sobie ze mnie, Kchrobaku, z rzeczywiście bardzo dobrą puentą, ale zbyt mocno. Oczywistym jest, że nie wiążę z chimerą żadnych, głębszych uczuć, tym bardziej, że nic się jej nie stało. Jednak próba wprowadzenia mnie w molestowanie i ojcowski gwałt była zbyt duża i dosadna. Nieproporcjonalna do finału. Gdybyś okroił to znaczenie, skończył na pierwszym, głębszym oddechu czytelnika, mógłbym dać punkt. Teraz nie mogę.

Dzięki za odwiedziny i komentarze.

Kontrast, powiadacie, zbyt duży… Może, ale miał być horror, a już niewiele straszniejszych rzeczy potrafię sobie wyobrazić. Ale przynajmniej skończyło się happy endem.

Czy to jest sygnaturka?

Zaskoczenie było, i za to duży plus, bo czekałem na to. Choć też sądzę, że kontrast chyba za duży. 

 

Serce zaczęło mi łomotać w piersi, - nie wiem, czy to błąd, ale takie zdania wydają się niezręczne, bo gdzie indziej mogła w tej sytuacji mieć serce niż w piersi?

Mam podobnie jak Ocha – twist mnie zaskoczył, ogólne wrażenia mam pozytywne. Ale domysły z pierwszej części, mocny opis, które je sugerował, skaził w jakiś sposób powstały później obraz. Dla pewności przeczytałem aż jeszcze raz, by się upewnić, że czegoś w tym aspekcie nie przeoczyłem.

Czytało zaś się dobrze, zwłaszcza pierwsza część bardzo sugestywnie opisana i wywołuje emocje. Klik do biblioteki się definitywnie należy.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A mi się bardzo podobało. Duży kontrast działa moim zdaniem na plus, bo właśnie o to chodziło, żeby poprowadzić czytelnika w zupełnie inną stronę, a potem dać plaskacza w twarz. Ja domyśliłam się czegoś dopiero w momencie, gdy ojciec powiedział, że “zamontowaliśMY kraty”, więc niezbyt wcześnie, ale też niezbyt późno. Mam podobnie jak thargone – lubię być taka sprytna i domyślna, że ho-ho! ;P

Porządnie napisane, odpowiedni twist, jest wszystko to, co lubię :) Dziękuję za miłą rozrywkę!

Klik!

To prawda, że bardzo skontrastowane opowiadanie, ale dla mnie to raczej plus. No i ja miałem takie uff… – ​jednak nie chodzi o to, o czym bym nie bardzo chciał czytać (bo wystarczą relacje z realnego świata).

Odbiór kontrastu to indywidualna sprawa, więc co czytelnik to opinia. Mnie jednak chodzi bardziej o to, że za mocna sugestia o tym, co chce zrobić ojciec. Niewyjaśnione uwięzienie i brutalność wystarczyłyby, bez dodatkowej sugestii, ale czy wtedy wyszedłby twist? Hmm… takie tam gdybanie. Może rzeczywiście jest, jak powinno być. 

Podoba mi się kontrast, pierwsza część jest mocna. Tylko jedno mi, niestety, zgrzyta i kładzie całość na łopatki. Jeżeli kluczem tu jest pełnia, to spokojnie można córkę unieszkodliwiać odpowiednio wcześniej, nie trzeba z nią wcale walczyć. Wydaje mi się to bez sensu – ojciec niepotrzebnie się naraża, skoro można by przykuć/związać etc. dziewczynę kilka godzin wcześniej, dla bezpieczeństwa.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak jak osoby wyżej jestem zaskoczony, nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. I jeszcze ta… Chimera? Po pierwszym nagłówku spodziewałem się wilkołaka. No chyba że to media tak okrzyknęły potwora…

Jeśli chodzi o zakończenie, to było ono dla mnie szczęśliwe. Niby morderstwa co pełnię, straszliwa przemiana, ale jednak… Uśmiechnąłem się, kiedy okazało się, że to, co zasugerowałeś nie miało wcale miejsca.

Czytało się dobrze, pomysł fajny, szort w sam raz na halloween :)

@ joseheim

A propos braku sensu w niepotrzebnym narażaniu się ojca – mam tak samo. Też myślę, że to głupie, ale… generalnie w horrorach ludzie zachowują się głupio.

Ale jeśli już potrzebujesz konkretnego uzasadnienia, to nie mógł wcześniej, bo był w pracy. A że robi w fabryce na drugą zmianę to dopiero około 23 wrócił do domu :D

Czy to jest sygnaturka?

Lol XD

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ten kontrast bardzo mi przypadł do gustu, dzięki niemu byłem tak zaskoczony. Świetny pomysł!

Nie dałem się nabrać na początku – w końcu cztery gwiazdki do biblioteki, zebrane w tak krótkim czasie, dają sygnał, że to jakiś lepszy kawałek. Ale przyznam, że przy pasku zacząłem się już z lekka niepokoić ;) Czyli, moim zdaniem, twist akuratnie wyważony.

Jako samozwańczy ekspert od mitologii, czepiałbym się jednak tej chimery. Dalibóg nie wiem, co ma z nią wspólnego pełnia. Chwyt z gazetą oprawioną w ramki też mało zgrabny. Ale na piąty klik wystarczy.

 

Nie zaskoczyło, a chyba tylko zaskoczenie obroniłoby ten tekst. Przynajmniej według mnie. Szort napisany dobrze, czytało się płynnie, ale po tym, jak się domyśliłem zaskoczenia, całość nie wywołała we mnie już żadnych uczuć. No dobra, przyznaję, że spodziewałem się czegoś bardziej schematycznego zamiast chimery :D

Wrzucę jeszcze fragment, po którym zacząłem się domyślać zakończenia. Nie wiem, czy to pomoże, ale chyba warto wiedzieć :)

Niedobrze. Wiedziałam, że jest silny, że raczej go nie pokonam. Jeszcze nie teraz. Ale już niedługo… Póki co, będę walczyć. Gryźć. Kopać. Niech sobie nie myśli.Niedobrze. Wiedziałam, że jest silny, że raczej go nie pokonam. Jeszcze nie teraz. Ale już niedługo… Póki co, będę walczyć. Gryźć. Kopać. Niech sobie nie myśli.

Przy pasku miałem już pewność :)

Pozdrawiam. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Rzeczywiście gdzieś w połowie tekstu czytelnik może się domyślić zakończenia. Co nie znaczy, że pomysł nie jest ciekawy na swój sposób. Poza tym, że szort napisany jest sprawnie i zdania nie zgrzytają lecz płyną wartko i gładko pochwalić należy dobrze prowadzona narrację pierwszoosobową. Nie ma tu językowych baboli, powtórzeń czy “– ałam” w co drugim zdaniu. 

Zgrzytnęło mi to “kurewsko” na końcu. Serio takim mięsem rzuca córka w domu do matki, gdy czeka na śniadanie? 

I jeszcze jedno. Gdy czytałem pierwsze akapity “​Zacznijmy tedy od Przemka”​ Joseheim, czy w omawianym teraz szorcie, rzuciło się w oczy co autor świadomie lub nieświadomie sugeruje czytelnikowi. Czyli wykorzystywanie córki przez ojca. I zgadzam się z opinią Ochy. To za mocne tutaj. W opowiadaniu Joseheim to mogło być tylko moje wrażenie. Tutaj zauważają to wszyscy. Jeśli dorzucimy do tego szort “​Kobieta, której nie było”​ Bemik, gdzie wstrętny ojciec rzeczywiście krzywdzi w ten sposób swoją córkę, to rodzi się pytanie. Co jest grane. To jakaś fala? Czemu i skąd takie sugestie (choćby niezamierzone) w trzech dosyć świeżych tekstach. Jako ojciec aż się wzdrygam mimowolnie. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Kontrast, powiadacie, zbyt duży… Może, ale miał być horror, a już niewiele straszniejszych rzeczy potrafię sobie wyobrazić.

To ja się jeszcze dodatkowo wytłumaczę z moich odczuć. Gdy nastąpił twist, tekst przestał dla mnie być horrorem, a stał się żartem. Więc pewnie stąd ten mój dyskomfort.

Na początku pomyślałam, że to kolejny tekst z cyklu przemocy i molestowania, ale zaskoczenie duże. Fajnie wyszło. Podobała mi się zabawa formą, która mnie osobiście zmyliła, bo zła doszukiwałam się w ojcu.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

@mr.maras

“Kurewsko” – nawiązuje do niechęci do matki. Dziewczyna używa tego słowa specjalnie, by ją dotknąć. Tak sądzę.

Nie wiem jak u innych, ale u mnie jest to chyba pokłosie akcji #metoo. Choć w nieco popaprany sposób się objawiające.

Rozumiem wzdryganie się. Jako ojciec.

 

@ocha

Może i przestał być horrorem, ale w trakcie jednak był. Więc uważam że efekt “horrorowatości” został osiągnięty. Poruszając się w podobnych tematach, jakie sugerować może początek tekstu, musiałem zrobić “rozładowujący” zwrot, bo inaczej byłoby to IMO zbyt straszne, nawet jak na halloween.

 

BTW

Dzięki za komentarze i kliki też.

 

Czy to jest sygnaturka?

Zaskoczenie pełne. Dobry tekst. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mnie również tekst zaskoczył.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

A ja się zorientowałam. Po niektórych tekstach na tym portalu “miesiąc” powoduje włączenie czerwonej lampki. No i za dobrze się siksa broniła.

Bez większego trudu przygniótł mi nogi i przypiął je paskiem do ramy łóżka.

Zastanawiałam się, czy to możliwe. Znaczy, żeby obie nogi jednym paskiem. Teoretycznie, gdyby zrobić pętlę uciskową… Ale nie wiem, czy zostanie wystarczająco dużo paska, żeby jeszcze przywiązać do łóżka…

Babska logika rządzi!

Może ojciec był baaaaaardzo gruby… ;)

Fajnie napisany, dynamiczny tekst. Zaskoczyć się nie dałem i właściwie od pierwszego akapitu wiedziałem, że coś będzie nie tak. Mam wrażenie, że bohaterka zbyt trzeźwo myśli (artykułuje myśli), aby podejrzewać, że jest ofiarą gwałtu, czy pedofilii. Widzi kratę w oknie (swojego pokoju), której wcześniej nie widziała i myśli – niedobrze. Mi by przyszły do głowy inne słowa chyba. Druga rzecz to ten pasek, szlufki itd. Niby też idziemy w tym kierunku, ale mam wrażenie, że tego za dużo. A skoro dużo w tak krótkim tekście, to zdradza już jakąś zmienną. Na koniec ciekawym zabiegiem wydaje mi się na początku przedstawić ją jako ofiarę, a potem jako świadomą tego, że jest potworem osobę. Mimo dobranych słów, ja po pierwsze jej nie lubię, a po drugie wydaje mi się, jakby nie żałowała tych ofiar, choć łza się toczy po policzku. Ojciec jakiś burak :-) ale może też bym był burakiem, jakbym miał taką rodzinę. 

Dobrze się czytało, zgrabnie napisane i chce się więcej. 

Zazwyczaj nie komentuję tekstów, które nie przypadają mi do gustu. Jednak, czytając tyle ochów i achów, postanowiłem skrobnąć coś dla kontrastu.

Od początku wiedziałem, że nie może chodzić o to, o czym normalnie bym pomyślał, bo w końcu to portal sf. Byłem ciekaw zakończenia, ale liczyłem na coś bardziej finezyjnego. Nie bardzo rozumiem, co ma chimera do pełni. Po co ojciec walczył z córką, skoro wystarczyłyby kraty i zamknięte na klucz drzwi – w końcu dziewczynka-chimera była słabsza od dorosłego mężczyzny. Jak zauważyli przedmówcy, można było też unieszkodliwić ją zawczasu.

Zgrzyta mi też wiele zdań.

W rozświetlonym, dochodzącym z korytarza światłem, prostokącie pojawiła się potężna sylwetka ojca. – Zupełnie jakby ktoś losowo poprzestawiał słowa w zdaniu.

– Myślałem, że już śpisz – wyszeptał. – Skąd to przypuszczenie? Przecież właśnie szykowała się do łowów!

Wzdrygnęłam się… a za chwilę Zadrżałam… – Drży jak osika na wietrze.

Ona czuje pot spływający po karku, a jemu pot występuje na czoło – U obu osobników pot pojawia się punktowo. Chcesz tworzyć klimat na bazie drżeń i pocenia się?

Sorrry, ale dla mnie to koszmarek.

 

Co sprawiło, że nie poczułem się zaskoczony:

 

– kategoria horror, dzięki której wiedziałem, że nie będzie to opowieść obyczajowa o molestowaniu, lecz że powinienem oczekiwać pojawienia się czegoś nadprzyrodzonego;

– niewielka liczba znaków, świadcząca o tym, że to nadprzyrodzone pojawi się w zakończeniu odmiennym od tego, czego moglibyśmy się spodziewać po dotychczasowej akcji;

– nick autora, o którym wiadomo, że potrafi napisać dobrego szorta, mającego wszystkie elementy na swoim miejscu.

 

Biorąc to pod uwagę wiedziałem że na końcu pojawi się potwór, i że najprawdopodobniej będzie nim dziewczyna. I chciałem w związku z tym zaproponować początkowo, żeby zrezygnować z oznaczania kategorii szortów – psuje to bowiem zabawę, zmniejszając szanse na pojawienie się efektu zaskoczenia – ale przeczytałem pozostałe komentarze i zauważyłem, że część czytelników poczuła się zaskoczona. No cóż, może jednak należałoby poddać pod dyskusję tę moją propozycję (oczywiście w innym miejscu)?

Zwiodłeś mnie, Kchrobaku, zwiodłeś całkowicie. Ale dzięki temu zakończenie wypadło świetnie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@ tfurca

 Co chimera ma do pełni? Nie mam pojęcia, ale oczekiwanie, że tytuły w gazetach jakoś mocno korespondują z rzeczywistością, to chyba naiwność.

Można ją unieszkodliwić zawczasu – może i tak, ale może akurat się nie udało. Jedną z opcji przedstawiłem powyżej. Czy nie wystarczyłyby kraty i drzwi. Ano może by wystarczyły, ale lepiej dmuchać na zimne. Czy córka-chimera jest słabsza, tego nie wiem. Moim zdaniem jeszcze się niezchimerzyła, toteż ojciec liczył, że zabezpieczy córkę zanim to nastąpi.

 

@ Marcin Robert

Sam mam podobne przemyślenia odnośnie oznaczania tekstów. Podobnie zresztą myślę o tagach – czasem psują zabawę.

 

A propos zaskoczeń, bądź ich braku. Czasem mam wrażenie, że największym zaskoczeniem byłby tekst, w którym nic się nie wydarza…

Czy to jest sygnaturka?

Przeczytałam kilka dni temu, ale jakoś nie skomentowałam. Chyba nie mogłam się zdecydować, czy dla mnie kontrast okazał się bardziej "duży-za duży" czy "duży-superskuteczny". Do tej pory nie jestem pewna, ale skuteczny był, zdecydowanie dałam się złapać. I to, że jednak wróciłam, jest dowodem, że tekst zapadł w pamięć, a to chyba też ważne.

 

– Dostanę w końcu tę jajecznicę – rzuciłam odwracając się do matki – jestem kurewsko głodna.

Wiem, że intonacja i takie tam, ale jednak brakuje mi tego znaku zapytania po jajecznicy. I wtedy "jestem" jako początek nowego zdania. 

A propos “?” – zgoda.

Poza tym dzięki za powrót i opinię.

Czy to jest sygnaturka?

W sumie mogłem się domyślić, ale się nie domyśliłem (choć po prawdzie twist można było rozegrać na wiele sposobów, więc odgadnięcie wcale nie jest łatwe). Podobało mi się. 

Nowa Fantastyka