- Opowiadanie: Iluzja - Pojedynek Unfall vs Iluzja

Pojedynek Unfall vs Iluzja

Temat: Halloween

Forma + limit znaków / słów: szort do 4k znaków

Czas na napisanie: maksymalnie do 31.10.2017

Czas na głosowanie: do 05.11.2017

 

Życzymy wszystkim potworrrnie miłej lektury :)

Strach się bać ;)

 

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Pojedynek Unfall vs Iluzja

Cukierek albo psikus

Iluzja

 

Mały Bobby był bardzo szczęśliwy. Z dumą patrzył na stojący na biurku koszyczek, z którym przez cały halloweenowy wieczór wędrował od drzwi do drzwi, wołając „Cukierek albo psikus!”. Uzbierał łakoci niemal po same brzegi i już naprawdę nie mógł dłużej wytrzymać. Zdjął sztuczne wampirze kły i sięgnął po ulubionego, owiniętego w czerwone sreberko karmelka. Cudowny, słodki smak wypełnił usta siedmiolatka, ale kiedy malec wgryzł się w cukierka, poczuł dotkliwy ból.

– Dulna tsfurka! – wymamrotał.

Dziurawy ząb dokuczał mu już od dłuższego czasu, a ostatnio zaczął się ruszać i Bobby liczył, że na dniach wypadnie. Chłopczyk, choć wciąż lekko skrzywiony, uśmiechnął się na tę myśl – najpierw Halloween, potem Zębowa Wróżka. Świat jest piękny!

Wtedy nie wiedział jeszcze, że w przyszłym roku nie będzie już jadł cukierków.

 

***

 

Srebrny pyłek wirował w powietrzu, jakby podzielając wzburzenie Zębowej Wróżki latającej nerwowo po pomieszczeniu.

– Nie no, tak dłużej być nie może! Czy ja wam się wpitalam do roboty?!

Gestykulowała przy tym zamaszyście, sypiąc świetlistymi drobinkami wprost na siedzących przed nią Zająca, Mikołaja i Jacka. Dwaj pierwsi przybrali skruszone miny, ale Jack, choć starał się, jak mógł, wciąż miał na dyniowej twarzy uśmiech od ucha do ucha.

Na szczęście zaaferowana kobieta nie zauważyła, bo ciągnęła:

– Targety mam tak wyśrubowane, że ledwie nadążam, a przez was co i rusz trafiają mi się jakieś dziurawe buble! Promujecie złe, niezdrowe nawyki!

Milczeli skonsternowani, pozwalając wróżce kontynuować połajankę.

– Dzieciaki żrą to słodkie gówno prawie codziennie, ale wy, buraki cukrowe, oczywiście musicie być super i w ramach waszych świąt i tak wciskać im łakocie?!

Wbiła nienawistne spojrzenie w Wielkanocnego Zająca.

– Ty i te twoje jajka-niespodzianki…

Przeniosła wzrok na Świętego Mikołaja.

– Ty i te twoje adwentowe kalendarze, czekolady i bomboniery…

W końcu, kipiąc gniewem, obróciła się i krzyknęła na Jacka.

– A TY CZEGO SIĘ TAK SZCZERZYSZ?! TY!!! – Oskarżycielsko wymierzony palec niemal wpadł w trójkątny oczodół dyniogłowego. – Ty jesteś najgorszy!!! „Cukierek albo psikus”, cholera jasna! Propagowanie cukrzycy i wandalizmu! KONIEC!

– Ale…

– Koniec, powiedziałam, albo nie będzie niczego!

– To może chociaż troszkę zmienimy…? – niemal zaskamlał Jack.

Uśmiech, który pojawił się na twarzy Zębowej Wróżki, był najbardziej demonicznym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widział świat.

 

Przekazali ludziom nowe wytyczne wszelkimi dostępnymi środkami. Były internety, jutuby, transmisje w telewizji, ulotki… Zając tu i ówdzie powypisywał nawet zasady sprayem na murach. Nie uwierzyli. Przekonali się dopiero, gdy w Wigilię jedzenie miało smak popiołu, a wszystkie prezenty zniknęły nagle spod choinek. Wtedy ulegli.

 

***

 

Mały Bobby patrzył na mamę błagalnym wzrokiem. Próbował wcześniej sztuczki z rozgrzanym na kaloryferze termometrem, jednak chyba przesadził, bo się nie nabrała.

– Ale ja naprawdę źle się czuję…

– Oj, kochanie, nie udawaj, przecież jeszcze dwie godziny temu grałeś z Benem w piłkę.

– Ale mamoooo!

Kobieta nie dała się wciągnąć w dalszą dyskusję z ośmiolatkiem. Postawiła kołnierzyk jego czarnej peleryny podszytej gustownym, czerwonym aksamitem i wręczyła koszyk.

– Pamiętasz, co masz w tym roku mówić?

Nadąsany chłopiec popatrzył ponuro na niezbyt starannie wydrążoną dynię i westchnął smętnie.

– Tak, mamo…

– I pamiętasz, że psikusy są zabronione?

– Tak, mamo…

 

***

 

Ding-dong!

– O, jaki ładny wampirek! – wykrzyknęła pani Sherman nieco zbyt entuzjastycznie. Wszystkie produkty przygotowała wcześniej i postawiła na ławie w przedpokoju, żeby uniknąć ciągłego chodzenia do kuchni. Kiedy Bobby przez dłuższą chwilę milczał, postanowiła odrobinkę mu pomóc:

– Chciałeś o coś zapytać?

– Tak, eee… Cu… To znaczy warzywko albo…

Pani Sherman kiwała zachęcająco głową.

– …albo butelka bogatego w wapń mleka… – dukał nieszczęśliwy.

– Albo? – Konspiracyjnie wskazała na ławę.

Bobby zauważył podpowiedź i jednym tchem dokończył:

– …alboewentualniegumaorbitbezcukru.

 

 

 

Rodzinka

Unfall

 

Wiedziałem, że to się musi źle skończyć, ale co mogłem zrobić. Szantażowali mnie! Moja własna rodzina. Dokładniej wujkowie Stasiek i Miecio. Najpierw próbowali brać na litość, że dawno na żadnej imprezie nie byli. Potem zaczęli grozić, że uprzykrzą mi życie, a, wierzcie mi, już oni to potrafią.

Przyjęcie miało się odbyć w przeddzień Wszystkich Świętych. Podjechałem do tylnej bramy i przemykając chyłkiem, dotarłem do rodzinnego grobowca. Ledwo zdążyłem uchylić wrota, a Piotruś i Natalka z chichotem wybiegli na zewnątrz. Nie było sensu za nimi gonić. 

W środku czekała już cała rodzinka. Gwar jak na porządnej stypie. Szybko domknąłem drzwi, aby nikt nie przemarzł do szpiku kości, bo ziąb był okrutny. Miecio od razu wyszarpał mi reklamówkę z alkoholem. Stasiek tymczasem zajęty był podszczypywaniem ciotki Lutki. Babcia Isia zabrała torbę z jedzeniem i zajęła się organizowaniem szwedzkiej… krypty. Ja natomiast odnalazłem dziadka Bronka. Bardzo lubię jego wojenne wspominki. No może poza tą, kiedy zarobił kulkę. 

Gdy bractwo ruszyło po żarcie, uświadomiłem sobie, jak wielki popełniłem błąd. Tylko niewielka część towarzystwa miała jeszcze pozostałości żołądka. Wszystko lądowało na posadzce. Bigos, flaki… Jaki ze mnie idiota! A potem pewnie zbierze się im na tańce. Chipsy trzeba było przynieść, to wystarczyłby odkurzacz, a tak…

Impreza rozkręcała się coraz bardziej. Ktoś buchnął mi komórkę. Stasiek tak uszczypnął kuzynkę Dorotkę, że odłamał jej kawałek miednicy. Dziadek Bronek stał się mniej rozmowny po tym, jak ktoś zwinął mu sprzed nosa schabowego, w którego zdążył już wbić zęby. Miecio zaczął tłuc wszystkich po głowach żubrówką, twierdząc, że tylko tak alkohol uderzy im do głowy. W końcu rozłupał czaszkę stryjowi Stefanowi. W tym momencie babcia Isia wybuchnęła śmiechem, twierdząc, iż zawsze wiedziała, że Stefan ma we łbie trociny i teraz ma dowód. Stefan oczywiście się obraził, pozbierał skorupy i zamknął się w swojej krypcie.

Mój telefon się znalazł, gdy nakryłem Staśka próbującego zamówić panienki. Tłumaczył się, że na imprezie tylko rodzina, w dodatku same anorektyczki, a on by nieco mięska skubnął. Odparłem, że mógł sobie kebab zamówić, na co on tylko przewrócił oczodołami i wykrzywił żuchwę w szelmowskim uśmieszku. 

Rozległo się kołatanie do wrót. Otworzyłem, bo ciocia Lutka oświadczyła, że zaprosiła koleżanki z cmentarza. Zamiast nich zobaczyłem dostawcę pizzy o oczach wielkich jak cycki ciotki Lutki, zanim jej uschły. Próbowałem tłumaczyć, że to rodzina ze Szkieletczyzny, ale chyba mi nie uwierzył, bo nie wziął pieniędzy za dostawę. Wiał tak, że tylko śmignął obok wracających z łupami dzieciaków. Piotruś i Natalka targali całe wory słodyczy. Przy tych wszystkich kiczowatych kostiumach wampirów i czarownic, mała topielica i młody wisielec musieli wyglądać oryginalnie.

Impreza skończyła się chwilę później, bo w wejściu do grobowca stanął komendant z proboszczem. Gdy wyprowadzano mnie w gustownych bransoletkach, moja rodzinka nie zrobiła nic, by mi pomóc. Wszyscy jak jeden mąż udawali trupy. No może nie udawali, ale… Wielkie dzięki.

Wysoki sądzie, proszę mnie zrozumieć. Od urodzenia mam dar – mogę rozmawiać ze zmarłymi. Nie mogłem odmówić rodzinie. Im też się coś po życiu należy. Jaka profanacja? Bezczeszczenie zwłok? Przecież oni sami chcieli. A że na cmentarzu. No cóż, tylko tam mogą się rozerwać nie tylko duchowo, ale też cieleśnie… Kostnie? No może zakłócenie ciszy nocnej, ale przecież sąsiedzi się nie skarżyli. Zwykła impreza rodzinna. Naprawdę.

 

Sędzia mi nie uwierzył. Jednak po przerwie w rozprawie wrócił na salę blady jak ściana i mnie uniewinnił. Widać wujków ruszyło sumienie. Ze Staśkiem i Mieciem, tak jak wspominałem, nie ma żartów. Dobrze wiedzieć, że na rodzinę można liczyć. Jaka by nie była.

 

Koniec

Komentarze

To ja sobie kontrolnie zostawię komentarz.

Zdecydowanie głosuję na Rodzinkę. Pierwszy tekst jest dobry, ze szczyptą humoru. Ale to drugi chwycił mnie swoją pomysłowością. Dobry humor, a i rozprawa niczego sobie.

Pozdrawiam!

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Głosuję za rodziną ze Szkieletczyzny. :D

Pierwszy też świetny. :)

Sith Happens!

Te szorty jakoś mnie nie zachwyciły.

Zagłosuję jednak na Rodzinkę, humor tu zawarty bardziej do mnie przemówił.

Udane szorty i, co za zabawny zbieg okoliczności, poza tematem przewodnim, w obu dominująca jest kwestia jedzenia. W pierwszym przewraca się do góry nogami tradycję i propaguje zdrowy sposób odżywiania, a w drugim, nie zważając na stan i już ograniczone możliwości biesiadników, nie skąpi im się niczego. Spodobało mi się, że rodzinny bankiet miał swój finał na sali sądowej.

Oddaję głos na Rodzinkę.

 

 

Cukierek albo psikus

 

– To może chociaż troszkę zmienimy..? –> – To może chociaż troszkę zmienimy?

Wielokropek ma zawsze trzy kropki!

 

Były Internety, jutuby, transmisje w telewizji, ulotki… – Tu pisałabym: Były internety, jutuby, transmisje w telewizji, ulotki

 

–… albo butelka bogatego w wapń mleka… –> Brak spacji po półpauzie, zbędna spacji po wielokropku.

 

 

Rodzinka

 

W tym momencie babcia Isia wybuchła śmiechem… –> W tym momencie babcia Isia wybuchnęła śmiechem

 

Odparłem, że mógł sobie kebaba zamówić… –> Odparłem, że mógł sobie kebab zamówić

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak na razie Rodzinka z apetytem pożera Cukierek4:0 :)

Jeśli Unfall zaakceptuje poprawki, to zaraz zmienię, gdzie trzeba.

Jeszcze chyba tak nie było, żebym poprawek Regulatorzy nie zaakceptował :)

No i super, poprawione :)

“Rodzinka” – fajnie, z biglem napisana, choć żarty, że tak powiem nie pierwszej świeżości ;) Końcówka jak dla mnie zbyt skrótowa (sędzia nie uwierzył a już w następnym zdaniu uniewinnił).

“Cukierek” – może nieco mniej płynny, ale podoba mi się pomysł, oryginalny i dopracowany. No i to niepokojące zdanie na koniec pierwszego rozdziału!

 

Zatem: “Cukierek”.

Ja także nie będę oryginalna. Rodzinka chwyciła mnie za serce swoją pomysłowością. Chyba trzeba wujków Staśka i Miecia zaprosić, by zorganizowali imprezkę. ;) Pierwszy pomysł też był fajny, ale coś trzeba wybrać. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Obydwa mi się podobały, ale mam kłopot. Bo pierwszy właściwie podobał mi się bardziej, ale to lekko moralizatorskie skrzywienie jest nie w moim guście. Drugi – tematycznie mi bliższy, jednak wykonanie sprawiło, że wydał mi się miejscami trochę za dosłowny, trochę tak napisany na kolanie.

Hm… Nawet jeśli moralizatorski, to lekkość “Cukierka” to złagodziła. Taki więc jest mój głos – “Cukierek”.

Ale – jak już napisałam – obydwa były fajne i z wyborem wstrzymywałam się przez kilka godzin.

Nie wiem, który jest lepiej napisany. "Rodzinka" wydaje mi się lżejsza, płynniejsza i bardziej dopracowana (zupełnie odwrotnie niż w opinii Ochy, co dowodzi, że poziom tekstów jest podobny). Gdyby jeden był żartobliwy, a drugi poważny, wybór byłby trudny. Ale tak, głosuję na typ humoru, który jest mi bliższy. 

Rodzinka. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Rodzinka cały czas w natarciu – 6, ale Cukierek przynajmniej odbił się od dna – 2 :)

Mój głos na Cukierek…

Ale nie wiem czemu, nastrój chwili chyba. Może po prostu swojsko-przaśne imprezowanie wydaje mi się mniej helołinowe niż targety Zębuszki.

Czy to jest sygnaturka?

Świetne teksty i nie wiedziałabym, na który zagłosować, ale… Wróciłam parę godzin temu z trikotritingu i mój mały wampir i jeszcze mniejszy duch nazbierali po całym wiaderku słodyczy, a ja już martwię się o ich zęb

y.

Więc, z powodu bliższej mi tematyki oddaję głos na Cukierek. Jednak w obu tekstach ujął mnie humor i dobre wykonanie. Dziękuję za umilenie wieczoru.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Oba są fajne, ale ja głosuję na Cukierek albo psikus, bardziej mi się podobał.

Pierwszy tekst:

 

|– Ty i te twoje jajka – niespodzianki…” – jajka-niespodzianki

 

“Bobby zauważył podpowiedź i jednym tchem dokończył[-.+:]

– … alboewentualniegumaorbitbezcukru.”

Na dodatek zbędna spacja po wielokropku.

 

Drugi tekst:

 

“mała topielica i młody wisielec musiały wyglądać oryginalnie.” – musieli, nie musiały

 

Oba teksty mi się spodobały, więc wybór jest bardzo trudny. Widać, że oboje się przyłożyliście, wpadliście na fajne pomysły, mieliście czas na sprawdzenie.

Po namyśle, choć pierwszy szort jest niezwykle sympatyczny, głosuję na “Rodzinkę”. Jakaś taka bliższa memu sercu niż zdrowe przekąski ; p

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ha, Cukierek odrabia straty. Rodzinka wpuściła kilka bramek, a o wyniku meczu można powiedzieć jedynie to, że jeszcze na pewno nie jest przesądzony.

Tymczasem 7 : 5 dla Rodzinki 

Wygrają flaki na podłodze, czy może słodycze w koszyczku? Wszystko w Waszych rękach.

 

Z narodowego portalu fantastycznego relacjonował wypadek ;)

Cukierek przyspieszył, ale Rodzinka nie pozostaje dłużna: 7:5 dla Rodzinki :)

Usterki poprawię, gdy mój mały diabełek pójdzie spać ;)

 

EDIT:

Nie odświeżyłam strony i zdublowałam relację Unfalla :P

Oba ciekawe, choć przy obydwu powybrzydzałbym przy szegółach :-).

Mój głos na Cukierek :-)

* + Wiktor 1.07.2016 "A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach."

Usterki poprawione, Cukierek depcze Rodzince po piętach: 7:6 dla Rodzinki.

 

Ależ Mytrixie, wybrzydzaj, wybrzydzaj :)

Wszelkie uwagi są mile widziane, chociaż wiadomo, że przy takim limicie znaków czasem trzeba było iść trochę na skróty ;)

 

Myślę, że śmiało mogę powiedzieć w imieniu swoim i Unfalla, że bardzo na miło, że nasze szorty Wam się podobają (może nie wszystkim ale cóż, życie :P).

Proszę wybrzydzać bez skrępowania. Po to się publikuje teksty na portalu, aby poznać opinie. Za te dotychczasowe bardzo dziękujemy.

Cukierek albo psikus

Całkiem niezły pomysł i ogólnie na plus, choć tekst wyszedł taki za bardzo "młodzieżowy". Zwłaszcza luzackość Wróżki Zębuszki trochę mi nie pasowała, w sensie wydała mi się trochę sztuczna. Ale całościowo wyszło bardzo sympatycznie.

Rodzinka

A tu z kolei pomysł mnie nie przekonał. Ot, imprezka z trupami. Żarty też raczej z tych rubaszniejszych i nie w moim guście. Nie, że szort jest zły, tylko taki nie dla mnie.

Także głosuję na "Cukierek albo psikus".

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Oba szorty pomysłowe, napisane dobrze, z fajnymi puentami. Wybór więc raczej sprowadza się do selekcji, który akurat teraz do mnie bardziej przemówił.

Stąd głos na ”Cukierek albo psikus”.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Sympatyczne. Nie muszę chwalić warsztatu obu autorów, bo poniżej dobrego poziomu literackiego nie schodzą.

Oba teksty są napisane z werwą i żwawo mkną do przodu. “Rodzinka” aż skrzy się od fajnych żartów słownych (np. żubrówka w łeb – ​alkohol trafia do głowy, Szkieletczyzna) i chyba wiem kto ją napisał. Kojarzy mi się pewien komandos nad komandosy. Jest napisana z jajem i dla jaj. Ale fabuła jest prosta i nie oferuje wiele poza wesołą historyjką. 

“Cukierek albo psikus”​ jest może mniej zabawny, ale zawiera w sobie coś więcej poza żartami. Jest w nim trochę obserwacji społecznych (święta), trochę krytyki naszych słabości. I jest bardziej wyrazista puenta. Może bez zaskoczenia ale z konkretnym wydźwiękiem skierowanym do czytelnika. I propaguje zdrowe nawyki żywieniowe ;)

 Głos na “​Cukierek albo psikus”​.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Oba teksty bardzo mi się podobały i gdyby miało to sens, dałabym remis. 

Ale oddaję głos na Rodzinkę, bo Cukierek wydał mi się ciut przesłodzony.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Że tak powiem, mam tutaj twardy karmelek do zgryzienia. Aż mi się “dulna tsfurka” poruszyła.

 

Pierwszy szort czytało się przyjemnie, uśmiechnąłem się parę razy, fajna scena z Mikołajem, wróżką i resztą ekipy. 

 

Rodzinka mnie zaskoczyła, ale niestety już w połowie tekstu. Zanim główny bohater trafił przed sąd, już wiedziałem, co tam się “zmartchwychwstało” ;) Opisy i działania szalejących truposzy rozbawiły. Szczególnie anorektyczki i panienki przez telefon. Ciekawe, jak on zamierzał… się z nimi objeść…

 

Oddaję głos na Rodzinkę.

Jakimś dziwnym trafem pierwszy utwór nawiązuje do tradycji kultury zachodniej, natomiast drugi to takie nowoczesne, wschodnie ”dziady”. Czy to jakaś ustawka, czy czysty przypadek?

Oba utwory napisane sprawnie, drugi doprawiony sporą dawką humoru. Podobają się oba.

“Rodzinka” jest bliższa mojej słowiańskiej duszy i to na nią głosuję.

Cóż za emocje!

Cukierek na chwilę wyprzedził Rodzinkę, ale ta zorientowała się, że coś “nie halo” i mamy remis!

9:9

 

Zapraszamy kolejnych głosujących :)

 

EDIT:

I rodzinka znów na prowadzeniu!

10:9 dla Rodzinki.

Dobre teksty i po dzisiejszym grobingu nie mam już siły na wiele więcej, niż stwierdzenie, że u mnie remis.

Obydwa teksty dobre, oparte na jakimś pomyśle, wesołe. I obydwa dobrze napisane.

Rodzinka” wygrywa dopracowaniem szczegółów i to na nią oddaję głos.

Babska logika rządzi!

I Rodzinka znów żwawo wysuwa się na prowadzenie!

 

12:10

 

Kto da więcej?

Wyrównany pojedynek na wysokim poziomie – podobały mi się obydwa teksty :)

Cukierek albo psikus zwraca uwagę klimatem Halloween, lekkością, wreszcie dowcipną puentą. Napisany bardzo dobrze, a żal chłopca w związku z nowymi zasadami… wiarygodny.

Rodzinka również zabawna (bicie butelką żubrówki XD) i przedstawiająca ciekawą historię. Zakończenie przypadło do gustu, zaś jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, bardzo subiektywnie, to żywe trupy. Trochę mi się ta tematyka przejadła, więc…

…głos leci na Cukierek. Mimo wszystko smakował mi bardziej niż zasuszona ciocia Lutka ;D

 

Tyle ode mnie.

 

PS. Trochę niezgrabnie wygląda jeden pojedynek z głosami do biblioteki, ale w sumie… należy się, więc i Count stempluje!

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Bardzo dziękujemy, drodzy biblioklikacze, czujemy się niezmiernie wyróżnieni i fajnie, jak tak łechtacie nasze ega (kto woli, niech łechta Unfalla, a kto woli – mnie, to znaczy moje… hmm…) :)

Piszę w liczbie mnogiej, bo Unfall na pewno się ze mną zgadza :P

 

Tylko zastanawiam się jak to zrobić, żeby na głównej było, że autorami są dwie osoby – Unfall i mua, bo to chyba skryptem idzie:

W bibliotece polecamy nowe opowiadanie, którego autorem jest …

Byłoby trochę nie fair, gdybym widniała tam samotnie tylko dlatego, że to ja zamieściłam nasze szorty na stronie.

Czy Duch Biblioteki da radę to edytować?

EDIT: Na głównej nie ma, ale i tak jak już pojedynek dobiegnie końca, to trza Unfallowego szorta wysłać do Biblioteki, bo szkoda, żeby przy swoim profilu go nie miał :)

 

A z bitkowej relacji:

Count swoją słodką opinią przybliżył nieco Cukierka do Rodzinki:

12:11 dla Rodzinki

Byłoby trochę nie fair, gdybym widniała tam samotnie tylko dlatego, że to ja zamieściłam nasze szorty na stronie.

​Nie mam z tym najmniejszego problemu. Ewentualnie tekst w tak zwanym fragmencie reprezentatywnym można edytować dowolnie, więc tam można krótko wyjaśnić, że chodzi o parkę tekstów. Moim zdaniem nie ma co angażować Ducha dla szukania jakiegoś specjalnego rozwiązania.

 

Ja również bardzo dziękuję za kliki.

Chyba za późno na fragment reprezentatywny… :)

Sith Happens!

No właśnie, gapa ze mnie, ale kto mógł przypuszczać, że wyślecie nas do Biblioteki :D?

No to nie uzupełniałam, a potem nie zdążyłam :D

A nie zdążyłam, bo jeszcze znalazłam fajne rysunki, które ilustrują nasze szorty (obczajcie, paczajcie!)

Nie ma notki na głównej, nie ma problemu, że Unfall pokrzywdzony…

Ja tam klikałam na oba. Jeśli Unfall po zakończeniu konkursu opublikuje swój samodzielnie, to kliknę jeszcze raz.

A rysunki świetne i super dobrane. :-)

Babska logika rządzi!

Ja podobnie jak Finkla – skoro obydwa zasługują, szkoda nie klikać :)

Rysunki przednie!

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Głosuję na dwójkę. Akcja równo wypełniona dowcipem, może nieco rubasznym, ale bez przesady – zresztą, co kto lubi, mnie się podobało. Pierwszy króciak też niezły. Mimo że niemal od początku wiadomo, do czego zmierza, jego końcówka nie zawodzi i wybrzmiewa odpowiednio ;):)

Jednak Rodzinka przypadła mi bardziej :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Pierwszy tekst mnie nie ujął. Ta Zębowa Wróżka, która rozkazuje Mikołajowi, ta “Dulna tsfurka” i przekręcone słówka “internety i jutuby”. Ewentualnie guma orbit jest ok. ;)

Drugi to bliskie mojemu poczucie humoru, uderzanie alkoholu do głowy, trociny we łbie i rodzinka ze Szkieletczyzny, oraz oczywiście

No może zakłócenie ciszy nocnej, ale przecież sąsiedzi się nie skarżyli.

:)

Mój głos na Rodzinkę.

Cukierek smaczny, ale Rodzinka go pożarła (zbierze się odkurzaczem). Zakończenie trochę pośpieszne – pewnie problem z limitem znaków.

Głos na Rodzinkę.

Rodzinka wyprowadza trzy szybkie ciosy i powala przeciwnika!

Czy Cukierek ma jeszcze szansę się podnieść?

Czy Rodzinka przypuści kolejny atak?

 

Wszystko w Waszych rękach :)

15:11 dla Rodzinki

Bezczelnie podbijam :P

 

Jeśli ktoś jeszcze nie głosował, a miałby ochotę, to przypominam, że czas jest do dzisiaj do północy :)

I podbijamy, podbijamy, Panie i Panowie! Podbijamy!

 

[Ja już głos oddałem ale do podbijania zawsze chętnie…]

Po przeczytaniu spalić monitor.

Oba niezłe, ale głosuję na Rodzinkę.

Oddaję głos na "Cukierek". Oba opowiadania są wprawdzie dobrze napisane, ale tylko "Cukierek" mnie rozbawił.

16:12 dla Rodzinki

 

A ogłoszenie wyników już za dwie godzinki :)

Tam, tara-dam!

(werble, trąbki i fanfary)

 

Z wielką przyjemnością (choć mogłaby być nawet większa :P) ogłaszam, że zwycięzcą pojedynku został Unfall! :) Jego Rodzinka, ze Staśkiem i Mieciem na czele, pokonała bandę Wróżki Zębuszki i jej prozdrowotne zapędy. Ostateczny wynik to 16:12.

Bardzo miło było mi przegrać z tak zacnym przeciwnikiem, przyznam szczerze, że jak wysłał mi swego szorta, to byłam zachwycona i już wiedziałam, co się święci. Ale dziękuję wszystkim, którzy głosowali na Cukierka – osłodziliście mi przegraną :)

 

Edit: Początkowo akcja Cukierka miała rozgrywać się w Polsce, ale uznałam, że u nas Wróżka Zębuszka jednak jeszcze nie jest tak popularna. Następnym razem zapamiętam, że w portalowiczowych sercach płynie jednak słowiańska krew :D

 

Gratuluję, Unfallu.

Ale oba teksty były naprawdę zacne. Jednemu i drugiemu należy się Biblioteka. :-)

Babska logika rządzi!

Brawo, Unfall. To był naprawdę zacny pojedynek, a widok rozlanej na piachu krwi poruszył i zadowolił moje hrabiowskie serce.

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Gratuluję wygranej, Unfall.

Gratulacje dla Unfalla. Ale mój faworyt był aż drugi, a Rodzinka zaledwie druga od końca, czyli przedostatnia.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Gratuluję, Unfallu!

Pojedynkowały się zacne szorty. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gratuluję, Unfallu!

 

Oba szorty są naprawdę udane ; ) Przyjemnością było przeczytanie i jednego, i drugiego.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Gratulacje, Unfallu! :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Bardzo dziękuję – ​za głosy, komentarze, poprawki i gratulacje.

Wielkie dzięki dla Iluzji – za podjęcie wyzwania, za goszczenie całości w swoim wątku i za świetny tekst. Było mi niezmiernie miło z Tobą rywalizować, Iluzjo, i zapewne byłoby mi tak samo miło, gdyby rodzinka z cukierkiem przegrała.

Polecam wszystkim tę formę zabawy.

Gratulacje! Najpierw dla zwycięzcy, a później obu pojedynkowiczów. :) Dość wyrównane są ostatnie pojedynki. To cieszy.

“Zwycięzcy” . :P

Sith Happens!

Ups, machnąłem.

Nie wiem czy takiej Rodzince przysługują gratulacje, kondolencje, czy po prostu skrzynka wódki, zasłużyła na wszystko. A i Iluzji też się sroga chałwa bez cukru należy za tak godną postawę.

Gratuluję, Unfallu. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

ooooO fajne rysunki ;-) A co do Wrożki Zębuszki, mój syn (lat 5) sam sobie wyrywa mleczaki i wkłada pod poduszkę. Ostatnio wyrwał sobie na spacerze w Bremen, nie wiem czy wyglądałem dobrze z trójką małych dzieci z czego jednemu leciała krew z buzi…

* + Wiktor 1.07.2016 "A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach."

Haha :D Bailout – takiej Rodzince to na pewno jednak skrzynka wódki sprawiłaby najwięcej radości, chociaż nie bardzo wiem, jak alkohol by się mógł rozprowadzać w jej kościach ;)

Mytrixie – no na pewno wyglądałbyś gorzej, gdybyś szedł z jednym dzieckiem… Trójka wywołuje reakcję “Pewnie się pobili” :D Mam też nadzieję, że Młody wyrywa tylko te, które się ruszają… brrr…

Gratuluję!

A do mojego syna przychodzi wampirek Zębolek.

Nowa Fantastyka