- Opowiadanie: Finkla - Piekielny pucz

Piekielny pucz

Nie będę ukrywać, że teksty poprzedników stanowiły dla mnie wspaniałą inspirację.

Mam nadzieję, że jakoś mi wybaczycie...

Zapraszam wszystkich do naszego piekiełka. :-)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Piekielny pucz

Tym razem na ławie oskarżonych posadzono kogoś z kasty niewidzialnych, więc nie dało się nic stwierdzić z całą pewnością, ale prawdopodobnie kulił się i drżał w oczekiwaniu na wyrok, jak każdy pomniejszy demonek.

Zgromadzona w sali publiczność wydawała się opowiadać po jego stronie. Metalman podczas przemówienia obrońcy klaskał, aż fajerwerki wylatywały z gładkich palców. Greenchannel kołysał uspokajająco ławą, Daynightcollar starał się ustawić tak, aby słońce z jego kryzy bez przerwy ogrzewało oskarżonego i dodawało mu otuchy, Rudowłosa Babcia podsuwała wciąż cieplutkie domowe wypieki…

Ale to nie do piekielnej społeczności należała decyzja. Demony za długim stołem nakrytym płachtą z posplatanych liter we wszystkich odcieniach zieleni dojrzewały do zakomunikowania swoich decyzji. Przewodniczący, Cumulonimbus posłał ostrzegawczy piorun w sklepienie, by uciszyć zebranych. Zadziałało – kiedy umilkły echa grzmotu, nikt już się nie odzywał. Jako pierwsza przemówiła sędzina Ryboptaki:

– Zachowanie oskarżonego, delikatnie rzecz ujmując, pozostawia wiele do życzenia. Mam nadzieję, że kiedyś je poprawi, ale na razie nie akceptuję go.

Następna zawarczała Dwukolorowa Wilczyca (lewą stronę ciała miała czarną jak sumienie nazgula, a prawą – białą jak heroina):

– Pierwiastek kobiecy w psychice oskarżonego jest zbyt słaby, a to robi z niego skupionego na sobie macho. Borze iglasty, jak ja mam dość takich stereotypów!

W miarę padania wypowiedzi sędzin na sali narastał gwar.

– Nie wiem, no nie wiem – przemówiła Luna. – Zachwiana została równowaga między akcjami oskarżonego a refleksjami. Zbyt nachalnie próbuje nagiąć świat do własnych przekonań.

– A gdzie tu właściwie jest piekielna iskierka? – zaszeleściła zwięźle Sterta Książek. – Sorry, Winnetou, ale jesteś winny.

– Czyny oskarżonego są za mało subtelne – oznajmiła Bezucha Misiaczka. – Zaciekawienie nimi szybko ulatuje.

– Czegoś mi tu zabrakło do pełnej satysfakcji – dołożyła swoje Kocica.

Smoczyca nic nie mówiła, tylko znacząco przejechała szponem po łuskowatej szyi.

Crescendo publiczności osiągnęło już poziom urażonego buczenia.

Podniósł się Szlachcic i oznajmił donośnie:

– Czyny oskarżonego obserwowało się nieźle, ale mam wrażenie, że używa słów w nadmiarze.

– Spokój! Ponieważ wszyscy się już wypowiedzieli, jako przewodniczącemu składu sędziowskiego pozostaje mi podsumować… – zaczął Cumulonimbus, zagłuszając grzmotem gwizdy i tupanie publiczności. – Wspomnę jeszcze przedtem o fakcie, że zachowanie podsądnego mi się niemal nie spodobało. Jego monologi, jak wszystkie monologi generalnie, nużyły mnie. A przecież da się, bo da się, wszyscy to wiemy, uniknąć niepotrzebnych dłużyzn…

Publiczność nie zdzierżyła.

Greenchannel pchnął swoje wody w kierunku ławy oskarżonego, zanim przewodniczący zdążył wygłosić do końca wyrok, a tym samym uruchomić zapadnię, która posłałaby skazańca w głąb Otchłani Zapomnienia.

– Spokój! Co widzą moje przymglone oczy! – zagrzmiał Cumulonimbus. – Oczywiście, bunt rozpoczął znany rewolucjonista, Greenchannel. W trybie natychmiastowym zarządzam mobilizację i ogłaszam…

Większość obecnych nie czekała na oficjalny alarm, każdy zbroił się we własnym zakresie. Nad głowami (jeśli akurat czymś podobnym dysponowały) najpotężniejszych demonów aktywowały się krążące kule – najsilniejsza broń w tym zakamarku piekieł. Kule występowały w trzech kolorach, najwięcej – setki – pojawiło się obiektów z brązu. Sama Rudowłosa Babcia miała dziesięcioelementową konstelację. Po sali rozpełzł się zapach ozonu. Niekiedy kule sąsiadów z hukiem wpadały na siebie, czasami tylko się ocierały, krzesząc iskry.

W panującym zamieszaniu nikt nie zauważył, że jedna z trzech kul Greenchannela ciężko chlupnęła do wody gdzieś z tyłu sali. W tej samej chwili z zielonych fal tuż przy stole prezydialnym wyłoniło się dziewięć martwych metalowych zwierząt i rzuciło na sędziów. Ci natychmiast połknęli lub w inny sposób pochłonęli po własnej kuli, powołując do życia metalowe golemy o różnych kształtach. Na spotkanie martwych zwierząt ruszyły humanoidy, smoki i inne stwory. Tylko Ryboptaki nie miała żadnej broni, nawet najzwyklejszej widmowej. Smoczyca i Sterta Książek jak najszybciej odpaliły po jeszcze jednej kulce ze swych bogatych zasobów i posłały na pomoc koleżance bliźniaczkę o dwóch osobowościach oraz hurysę, lecz było już za późno – wielki owczarek niemiecki zdążył zmiażdżyć w brązowych szczękach całą stado-ławicę.

Metalowi obrońcy sędziów zaczęli odzyskiwać teren i spychać pupilki Greenchannela, lecz od strony sali, chrzęszcząc i połyskując powłokami, napływały tłumy kolejnych stworów.

– Spokój! Wycofujemy się do tajnego schronu! – zaszeleścił Cumulonimbus deszczowym szeptem. – Smoczko i Książynko, podomykajcie luki w naszym murze obronnym. Dziewczyny, jesteście świetne i macie doskonałą broń. Ja w tym czasie zabiorę się do akty…

– Portal aktywowany! – warknęła Wilczyca.

W czasie gdy jej biorobot gonił gigantycznego wija, prawa tylna łapa Dwukolorowej nie przerywała budowania kolejnego obrońcy, który kiedyś mógł dorobić się nawet srebrnego wcielenia. Jednocześnie ogon narysował pentagram teleportacyjny, a pysk wyszczekał niezbędne zaklęcia. Pół piekła zastanawiało się, co takiego Wilczyca dodaje do swojej amfetaminy, Czaszek-W-Nausznikach nie przerywał eksperymentów, lecz żadna znana substancja nie zapewniała pożądanych efektów.

Sędziowie po kolei wskakiwali do pulsującego fioletowym światłem portalu, zostawiając metalowych obrońców do strzeżenia strategicznego odwrotu. W ciągu minuty znaleźli się w ciasnawym i zalatującym wilgocią bunkrze chronionym przez zaklęcia w prastarej mowie javalskich magów. Po chwili odwołali golemy. Brązowe, srebrne i złote kulki jedna za drugą wlatywały przez teleport i śmigały do właścicieli. Szlachcic, przeliczywszy broń, zamknął przejście.

– Zamordowali Ryboptaki! – Kocica nastroszyła ogon, aż przypominał dwa kilogramy szpilek przyciągniętych przez magnes, a teraz nerwowo wsuwała i wysuwała pazury. – Nigdy gnojom tego nie daruję! Poproszę Mangową Głowę o listę wszystkich obecnych na sali. Jego niewidzialny kumpel na pewno potrafi coś takiego zdobyć. I nigdy nie ułaskawię żadnego z tych niegodziwców! Nigdy! Słyszeliście?

– Głośno i wyraźnie – prychnęła Smoczyca. – Obawiam się, Kiciu, że nikt nie zauważy twojej zemsty. Musimy uknuć jakiś inny szczwany plan.

– Spokój! Znaleźliśmy się w tej chudej i zawilgoconej rzyci. Nie wiem, jak pozostali, ale ja nie zamierzam spędzić tutaj reszty mojego nędznego żywota. Musimy się naradzić, jak zwalczyć buntowników…

 

***

 

W sali sądowej natychmiast zauważono, że wróg podał tyły i młodziutka rewolucja nie ma z kim walczyć. Daynightcollar zmarszczeniem brwi posłał swojego srebrnego klona w stronę portalu, ale golem tylko odbił się z hukiem od przejścia, w które w następnym momencie wpadła rozpędzona lokomotywa.

– Zablokowali nas. Podłe robaki! – zgrzytnął Szkic Koła. – I co robimy dalej?

– Uważam, że sędziowie abdykowali, opuszczając nasze zgromadzenie przed ogłoszeniem wyroku – zabulgotał Greenchannel. – Wybierzmy nowy zespół.

Demoni chórek poparł propozycję z takim entuzjazmem, że aż sklepienie zadrżało i obsypało zebranych płatkami popiołu – tutejszą parodią konfetti.

– Kto wejdzie w jego skład? – zapytał Metalman.

– Te demony, które nie mają procesów sądowych głęboko pod ogonem. Ty, oczywiście, ponadto ja, Daynightcollar… – Greenchannel rozejrzał się po sali. – Szkic Koła, Rudowłosa Babcia…

– Dziękuję, ale nie – zaprotestowała Babcia. – Wymyślanie bajek dla legionów wnucząt pochłania mnie niemal bez reszty.

– W porządku, zdarzają się nietypowe demony, nazwijmy ich albinosami, nie będziemy nikogo zmuszać. Kto jeszcze? Test Rorschacha? – Dziwaczna chmura czarnych trójwymiarowych plam twierdząco pokiwała górnym kleksem. – Chłopak Ze Światełkiem?

– Zaszczyconym. Takoż moi ahystokhatyczni przodkowie będą dumni.

– Jeszcze Głowa Jelenia – podsunął Szkic Koła. – Ona też wiele czasu spędza w sali rozpraw.

– Hej wszystkim! – wrzasnął Czarno-Biały Selfik, lewitując nad progiem. – Przepraszam za spóźnienie, ale najmłodsza demonica daje nam nieźle popalić. Ostatnio puszcza z dymem wszystko, co pachnie marchewką. Ech, z męskimi czarcikami nie mieliśmy tyle problemów. Wyrok jeszcze nie zapadł?

– Trudno powiedzieć, Magellan mi świadkiem – westchnął Daynightcollar. – I tak, i nie. A w ogóle to mieliśmy tu malutki pucz i właśnie wybieramy nowy skład sędziowski.

– Co takiego? – Selfik z wrażenia zaczął mówić na pomarańczowo. Chociaż sam ograniczył niedawno własny wygląd do skali szarości, potrafił nadawać słowom barwę. Wiele demonów próbowało naśladować ten trik.

– Dobrze, że jesteś – ucieszył się Metalman. – Aż coś grzmotnęło pod sufitem. Chcesz zostać sędzią?

– Czemu by nie? – odpowiedział Selfik, dla odmiany na zielono.

– No, to chyba wystarczy. Ile demonów się uzbierało? – Greenchannel zafalował, przeliczając kandydatów. – Ośmioro, można szaleć…

– Ale wcześniej było dziewięcioro – zaprotestowała delikatnie Głowa Jelenia.

– No i co z tego? – oburzył się Szkic Koła. – Kto powiedział, że sędziów musi być akurat tylu? Od dziś będzie nas ośmioro.

– Ósemka to też ładna liczba – orzekł Liść Paproci. – Jeśli spojrzeć z bardziej abstrakcyjnej perspektywy, przypomina nieskończoność. A jeśli zapisać ją w systemie binarnym, wygląda na bardzo okrągłą.

– No i świetnie – podsumował Test Rorschacha. – Skład ustalony, orzeknijmy w sprawie oskarżonego. Moim zdaniem niewinny.

Pozostali sędziowie zgodzili się z tym werdyktem. Przez chwilę zastanawiano się, kto, jako przewodniczący, powinien ogłosić wyrok. Padło na Greenchannela, w końcu to on rozpoczął całą tę rewolucję. Greenchannel poprosił o ciszę, a potem wybulgotał podniośle:

– W imieniu nowego trybunału sędziowskiego ogłaszam, że jednogłośnie uznaliśmy oskarżonego za niewinnego i godnego posługiwać się brązową bronią!

Zebrani wlepili oczy oraz inne organy wzroku w ławę, na której siedział niewidzialny podsądny. Wszyscy przygotowali się do owacji.

Nic się nie stało.

Nie rozległy się uroczyste fanfary, ława nie rozkwitła kwiatami o tysiącu kolorów i zapachów, ze sklepienia nie spłynęły metalowe iskierki, formując kształt ostatniego dzieła oskarżonego… Ale i zapadnia pod podsądnym się nie otworzyła. Nic, oprócz coraz bardziej niewygodnej i gniotącej ciszy.

– Co zrobiliśmy nie dobrze? – zastanawiał się Szkic Koła.

– Niedobrze – jak echo pisnął cichy głosik, ale nikt nie zwrócił na niego uwagi.

– Ech, wielcy ferowacze wyroków się znaleźli! – zakpiła Siekiera. – Nie wystarczy uznać „Teraz my jesteśmy sędziami” i wrzasnąć „Niewinny!”. Wchodziłam kiedyś w skład sędziów i coś jeszcze pamiętam. Żeby wasze słowa miały moc sprawczą, zespół musi zostać namaszczony przez Mangową Głowę. To on wypowiada jakieś tajemnicze zaklęcia. Pojawią wam się świetliste tatuaże z napisem „SĄD” i dopiero wtedy werdykty mają jakiekolwiek znaczenie.

 

***

 

Tymczasem stary skład sędziowski obradował nad wyjściem z sytuacji. Byli tak dobrzy w długich obradach, że jeszcze nic nie ustalili.

– Borze mieszany! – warczała Wilczyca. – Kręcimy się w kółko jak Kant po Królewcu! Nic nie wymyśliliśmy. Muszę coś zrobić! A tam zwłoki biednych Ryboptaków gniją, porzucone na pastwę szowinistycznych łajdaków!

– Zwłokom zapewne jest wszystko jedno, gdzie gniją… – zaszemrała beznamiętnie Sterta Książek.

– Och! Czy ty w ogóle nie masz emocji? – oburzyła się Bezucha Misiaczka. – Nic nie czujesz?

– Czuję. Poziom dwutlenku węgla wzrasta. Lepiej coś wreszcie ustalmy. Niektórzy z was mają płuca.

W końcu ktoś wpadł na pomysł, aby przemknąć się do przestrzeni publicznej i zebrać trochę informacji.

– Ja pójdę – zaproponowała Sterta. – Najlepiej znam piekielne tajne przejścia.

– Spokój! To prawda, znasz wszystkie myki jak, nie przymierzając, ja znam tatuaże Wrzeszczącego Popiersia… Szacuken, tak w ogóle. Ale, Stertko, wygląd masz nazbyt charakterystyczny; każdy natychmiast cię rozpozna. To po prostu wykluczone, żebyśmy cię puścili na przeszpiegi. Com chciał rzec, rzekłem.

– Jestem bezkonkurencyjna w udawaniu kogoś innego! – zgłosiła się Wilczyca. – Przybiorę jakąś nową postać. Mogę sobie nawet stworzyć nieistniejącą żonę i trójkę dzieci. – Na potwierdzenie zaczęła lepić golemy lewą tylną łapą.

– To na nic. – Smoczyca pokręciła głową. – Wyczujesz zapach macho, rozszarpiesz mu gardło, zanim wymyślona żona zdąży ci zrobić awanturę. I nici z kamuflażu.

Sędziowie poparli łuskowatą, a potem w milczeniu spoglądali po sobie. Wreszcie Szlachcic się zdecydował:

– Wobec tego ja pójdę na zwiad. Zmienię kolor szat i wtopię się w tłum.

Tym razem nikt się nie sprzeciwiał.

Przyszły szpieg skoncentrował się na ubraniu, które po chwili przyjęło barwy niespokojnego morza, a potem zastanowił się, dokąd najlepiej się teleportować.

Piekło składało się z czterech dzielnic. W największej wznoszono magiczne budynki, często w stylu neoelfickim lub technokrasnoludzkim. W drugiej – nowoczesne gmachy ze szkła, aluminium i plastiku. W trzeciej dominowały ponure gotyckie zamczyska ukochane przez wampiry, często nawiedzone przez hordy wyjących duchów lub broczące krwią z gargulców i okiennic. Ostatnią dzielnicę wybierali architekci nie mogący zdecydować się na żaden z wiodących trendów. Wszystkie cztery części spotykały się na Placu Bibliofila, przy którym stał budynek sądu oraz siedziby administracji i innych urzędów. Centrum otoczono barbakanem, wewnątrz którego mogły się osiedlać jedynie demony wyższe.

Szlachcic zdecydował się na rzadko uczęszczany zakątek w pierwszej dzielnicy, którą znał najlepiej. Wylądował tuż przy barbakanie, po wewnętrznej stronie. Po chwili przemykał się pod bazaltowymi ścianami w kierunku sądu. Miał nadzieję, że zastanie tam jeszcze buntowników lub co najmniej plotkarzy zajętych roztrząsaniem ostatnich zmian. A że jakieś zaszły, wątpliwości nie było – jeden z niewidzialnych demonów już, posiłkując się szablonem, pokrywał mury fluorescencyjnymi graffiti o treści „FAJNA REWOLUCJA”.

Początkowo zwiadowca ucieszył się z dekoracji, bo nieźle wskazywały drogę w stanowczo niedoświetlonych piekielnych korytarzach. Ale zadowolenie zniknęło niczym zacne trunki na balandze u wierchuszki, kiedy Szlachcic otarł się o świeży napis. Jaskrawożółta farba zaczęła przepalać nerwy wzrokowe wszystkich w promieniu dziesięciu kroków.

– Jasny szlak! – zaklął od serca szpieg. – To tyle, jeśli chodzi o wtapianie się w tłum!

– Poznaj znaczenie słów „szlak” i „szlag” – usłyszał tuż przy uchu. W przesiąkniętym siarką powietrzu pojawił się schemat drogi do skryptorium, w którym młode demonki ukarane za brak poszanowania dla odbiorcy przepisywały słowniki.

– Ryb…!!! – chciał wrzasnąć zrównoważony na ogół Szlachcic, jednak szybko ugryzł się w język i odrobinę okiełznał emocje. – Ty żyjesz?!

– Obawiam się, iż nie – odparł cichy głosik. – Nie pojmuję sensu swojej aktualnej egzystencji, ona już nie ma racji bytu w tej historii.

– Czyżbyś została duchem? – Po zastanowieniu uznał, że to musi mieć jakiś związek z domieszką boskiej krwi w żyłach Ryboptaków. Nie tak łatwo zabić córkę dwojga herosów. – Wiesz, co działo się w sali rozpraw po naszej u… ewakuacji?

– Tak, albowiem pozostałam na miejscu i miałam na wszystko baczenie.

– Opowiesz mi? Potrzebujemy informacji, żeby ustalić, jak się z tej afery wykaraskać.

– Cieszę się, że mogę pomóc.

 

***

 

W schronie sędziowskim atmosfera stopniowo gęstniała. Nie tylko ze względu na coraz mniej korzystny skład chemiczny. Każdy znosił nerwowe oczekiwanie na zwiadowcę źle lub jeszcze gorzej. Luna musztrowała swoją armię kropek, każąc im tworzyć przedziwne formacje, które zaskakująco często przypominały ryby lub ptaki. Po nastroszonych futerkach Kocicy i Wilczycy co chwilę przelatywały iskry (ale to akurat mógł być wpływ mrocznego Cumulonimbusa). Smoczyca z ponurym zgrzytem szlifowała szpony, zżymając się, że nie może ich zahartować w ogniu (ten ubywający tlen!). Misiaczka przybrała tak nieszczęśliwy wyraz pyszczka, że zewnętrzne kropelki wody Cumulonimbusa zaczęły reagować ze ścianami oraz sufitem i tworzyć kwas siarkowy. Nawet Stercie raz czy dwa zadrżały kartki górnej książki. Ale ona upierała się, że to powiew powietrza wywołany przez miotającą się z kąta w kąt Wilczycę. Cumulonimbus narzekał na stukot pazurów po posadzce. Misiaczce przeszkadzało zgrzytanie i popiskiwała, że nawet nie może zatkać uszu. Sterta Książek, jakoby dla poprawy nastrojów, opowiadała stare dowcipy. Coraz mniej czynników powstrzymywało szacowne grono przed rzuceniem się towarzyszom niedoli do gardeł i innych witalnych organów.

Wreszcie wysłannik wrócił.

Jego raport przyjęto z niedowierzaniem.

– Spokój! Chcą sami zostać sędziami? Pozamieniali się łbami z czymś o maciupeńkich rozumkach czy nie zdają sobie sprawy, ile roboty jest z wyrokami i całą resztą naszych obowiązków? Że już o administracyjno-organizacyjnych pierdołach nie wspomnę. Jeśli jakiś pozbawiony wyobraźni frajer zechce ten cały inwentarz przejąć, to nie tylko się zgodzę, ale jeszcze go pobłogosławię i wyposażę w prowiant na drogę!

– Czekaj! – przerwała mu Sterta. – Oczywiście, że zrzekniemy się stanowisk, bo i kto chciałby za nie ginąć, ale nie za darmo, coś na tym ugramy. Mam pewien pomysł, tylko muszę go jeszcze doszlifować. Hmmm. Na pewno będziemy musieli jakoś spotkać się z nimi i ponegocjować. Jak by tu wysłać wiadomość do rewolucjonistów?

– Mangowa Głowa! – uświadomiła sobie Kocica. – Możemy go tu zaprosić i przekazać nasze stanowisko, a on na pewno nie tylko poinformuje buntowników, ale i będzie nas chronił podczas rozmów.

 

***

 

Pełną emocji, fajerwerków i innych wybuchów naradę, jak by tu wymóc na Mangowej Głowie namaszczenie nowych sędziów, przerwało pojawienie się holograficznego wizerunku obgadywanego demona. Olbrzymia, kredowobiała twarz nad stołem prezydialnym ogłosiła:

– Stary i jedyny legalny skład sędziowski chciałby spotkać się z wami i przedyskutować rozwiązania zaistniałej sytuacji. Czy wyrażacie zgodę?

– Jasne – zabulgotał z godnością Greenchannel. – To bardzo rozsądny pomysł. Możemy nawet stworzyć specjalny świat na tę okazję. Jakiego sobie odchodzący zespół życzy? Osobiście polecam porcelanowy.

– To nie będzie potrzebne – odrzekł Głowa. – Wystarczą mi gwarancje, że podczas rozmów nikt nikogo nie zaatakuje. Czy możecie ich udzielić?

Nowi sędziowie na wyścigi zaczęli obiecywać starszym kolegom wszelkie rodzaje nietykalności.

– W porządku. Przekażę sędziom waszą zgodę. I pamiętajcie, tego, kto pierwszy naruszy zawieszenie broni, osobiście wykopię do Pustki Niebytu. Z wilczym biletem!

– Cekaj! – wyseplenił Pirania, któremu wyszczerzone zębiska mocno utrudniały mówienie. – Skoro juz do nas zajzałeś, cy mozes namaścić nowy zespół? Mają mnóstwo odjechanych pomysłów, będzie się działo…

Mangowa Głowa przymrużył już wąziutkie ślepia.

– Nigdy nie namaszczę żadnego sędziego, dopóki jego poprzednik nie zrezygnuje dobrowolnie lub nie sprzeniewierzy się przysiędze oraz ideałom tej grupy.

Wysyczawszy tę obietnicę, zniknął.

Po dłuższej chwili pojawili się starzy sędziowie. W milczeniu pozbierali zwłoki Ryboptaków i złożyli szczątki na tapecie, stanęli dookoła. Kocica aktywowała broń. Tłum zaszemrał z niezadowoleniem i cofnął się o dwa kroki, lecz ona, nie zważając na protesty, starannie wybrała jedną brązową kulkę i połknęła. Za kocim ogonkiem wyrósł siwobrody mężczyzna w grubym futrze. Podszedł do stołu, wyciągnął dłonie. Od palców do pogryzionych stworków wytrysnęły grubiejące z każdą sekundą sople. Wkrótce na blacie leżał ogromny blok lodu. Mróz ozdobił go jeszcze fantazyjnymi kwiatami, a potem rozpłynął się w powietrzu.

Greenchannel zdecydował się przerwać niezręczną ciszę:

– Nooo, jeśli chodzi o Ryboptaków, to strasznie głupio wyszło. Przepraszam, naprawdę nie chciałem.

– Spokój! Tylko on może nas uratować w obecnej sytuacji. Jak nam, czyli składowi sędziowskiemu, wiadomo, chcielibyście przejąć nasze funkcje. Otóż, rozważyliśmy starannie wszystkie opcje, jak diler porcje białego proszku. Zapewne niektórych rozczaruję, innych być może ucieszę…

– Jesteśmy gotowi abdykować, ale pod pewnymi warunkami – przerwała Smoczyca.

– A gdybyśmy zaphosili was do mojego Hhabioghodu i dali po setce hhabiomonet na nową dhogę życia? – zaproponował Chłopak Ze Światełkiem.

Starzy sędziowie zgromili go wzrokiem. Nie przybyli tu targować się o ochłapy.

– Uprzedzam, że mogą okazać się niełatwe do wypełnienia – dodała Luna, udając, że nie usłyszała próby przekupstwa. – Upierdliwe wręcz. To bardzo skomplikowany projekt, bardziej złożony niż silnik lokomotywy albo samochodu terenowego z napędem na obie osie. Ale mamy nadzieję, że nikomu nie zabraknie chęci do współpracy.

– Powiedzmy wprost – dorzuciła Sterta Książek – gwarantujemy głównie krew, pot i łzy.

Propozycja, choć tak nieprzyjemnie zapowiadana, została przyjęta przez aklamację.

 

***

 

Prace raźnie posuwały się naprzód. Szeregowe demony przepatrywały własne twory w poszukiwaniu odpowiednich fragmentów. Starsi sędziowie w tym celu przeszukiwali na wpół zapomniane rzeźby tych mieszkańców piekieł, którzy poddali się szaleństwu lub marazmowi i już nie udzielali się publicznie. Daynightcollar klonował wskazane kawałki. Kopie uzupełniały ubytki, a oryginały trafiały do pozostałych pretendentów. Ci z kolei próbowali zebrać je w monumentalną całość. Mimo ciężkiej pracy, każdy deklarował, że w razie konieczności, będzie składał dzieło choćby z pojedynczych atomów.

Wiele ciężkich spojrzeń, wyburczanych przekleństw i teatralnych facepalmów pochłonęły ustalenia na temat ogólnej koncepcji tworu. Zdecydowano się na łuskowatego ptaka ze skrzelami i poziomą, waleniopodobną płetwą zamiast ogona. Ze szczegółami kształtu i pozycją poszło łatwiej i szybciej, ale tylko odrobinę.

Wreszcie, po siedmiu miesiącach wysiłków i klątw rzeźba była gotowa. Gigantyczna, tuż pod limit. Zbudowana przez aspirujących sędziów, wygładzona i wyszlifowana do połysku przez tłumy ochotników. W całości wykonano ją z fragmentów poprawianych za życia przez Ryboptaki w dziełach innych. Najłatwiejsza część zadania wypełniona. Teraz miały zacząć się rzeczy, które mogły nie zadziałać…

Duch Ryboptaków próbował przyłączyć twór do swojej jaźni, ale problem go przerósł. Po szanowanej sędzinie został jedynie głos, siły pozwalające manipulować materią i stworzycielską magią zniknęły.

Po krótkiej acz burzliwej dyskusji (z Cumulonimbusem wśród uczestników nie mogło być inaczej) wezwano na pomoc Mangową Głowę. Najsilniejszy demon kilkoma zaklęciami obnażył jaźń Ryboptaków. Trochę dziwnie się czuł, dokonując czynu moralnie dwuznacznego i to pod czujnym spojrzeniem korygującego każdy ruch ducha sędziny. Do tego jaźń nie wyglądała najlepiej – zamiast jarzyć się ogniem brylantu, wysyłała słabe, ciemnoczerwone poblaski niczym przysypany popiołem węgielek.

Każdy ze stłoczonych w sali rozpraw demonów wstrzymał oddech i zacisnął kciuki, pazury, tudzież inne wyrostki na ciele. Mangowa Głowa stworzył ektoplazmatyczną kopię olbrzymiej rzeźby, a potem pchnął ją w stronę na wpół obumarłej jaźni Ryboptaków. Zadziałało! Między dwoma obiektami pojawiła się więź autorska. Wprawdzie karminowa, a nie rozjarzona bielą niby kawałek Słońca, lecz mniejsza o szczegóły. Zgromadzeni zaklaskali z radości i ulgi.

Od razu grupka chętnych wyższych demonów rzuciła się, by przyznać łuskowatemu ptaszysku status arcydzieła godnego przekraczać barbakan i zwiedzać centralne kręgi Piekła. Pięcioro najszybszych (Siekiera, Greenchannel, Daynightcollar, Rudowłosa Babcia i Salamandra) splotło swe moce i utkało sieć, która, narzucona na rzeźbę, zapewniała jej zwiększoną trwałość.

Od tego momentu nieżywa Ryboptaki uzyskała materialnego, a nie tylko widmowego, obrońcę. Ale to był dopiero początek wzmacniania powszechnie szanowanej sędziny. Natychmiast stary skład zaopiniował nowe dzieło. Jak rzadko kiedy – jednogłośnie opowiedzieli się za uniewinnieniem. W końcu każdy, jeszcze na etapie projektu, dopilnował, by praca spełniała wyśrubowane wymagania.

Gdy tylko Cumulonimbus skończył wygłaszać oficjalną formułkę, odezwały się ogłuszające fanfary. Litery tworzące zielone sukno na stole prezydialnym wypuściły z siebie pędy z setkami kwiatów, a każdy z nich wydzielał aromat mile łaskoczący nozdrza kogoś z zebranych. Zapachy wanilii, róż, świeżo upieczonego chleba, truskawek, karmelu i wielu innych utworzyły mieszankę, która każdego uszczęśliwiała, przywodząc na myśl najcudowniejsze chwile piekielnej i przedpiekielnej egzystencji. Magia sędziów pilnowała, aby do poszczególnych nosów trafiały tylko ulubione wonie w harmonijnej kompozycji.

Innych zmysłów również nie pozostawiono odłogiem. Fanfary szybko przycichły i stopniowo przeszły – z racji tematyki dzieła – w śpiew ptaków. W pobliżu każdego demona zmaterializował się kryształowy kielich z szampanem. Natychmiast wzniesiono adekwatny toast. Kiedy musujący płyn pieścił języki i podniebienia, przynosząc ożywcze ochłodzenie, z rogów sali wytrysnęły fajerwerki. Kolorowe światełka wznosiły się po skomplikowanych trajektoriach, przedstawiając rzuty i przekroje wyróżnionego dzieła. Wreszcie docierały do sklepienia. Uderzały w nie, przemieniając drobinki pospolitej sadzy i cegły w brązowe opiłki. Te w dźwięczącym deszczu spłynęły na rzeźbę i oblepiły ją dokładnie, by po kilku chwilach wniknąć do wnętrza. Ich resztki utworzyły kulkę, która poleciała w stronę tapetu i zaczęła krążyć nad bryłą lodu ze zwłokami Ryboptaków. Ceremonia się zakończyła.

Jak się powszechnie spodziewano, przyznanie obrońcy post factum nie ożywiło sędziny. Ale plan rozwiązania tego problemu od dawna był gotowy. Dwukolorowa Wilczyca już szykowała swój, naprędce sklecony na tę okazję, wehikuł czasu. Asystowali jej Cartoon Face, Sterta Książek, Zielonkawe Straszydło oraz Luna, którzy już wcześniej eksperymentowali z chronopodróżami.

Pojazd Wilczycy wcześniej przetestowano, bez problemów mógł udać się choćby do starożytności, dzięki czemu nawiązano kontakt z oskarżycielami pewnego filozofa. Na potrzeby TEJ wyprawy demony z zacięciem inżynierskim powiększyły przedział pasażerski oraz dobudowały kamery, które pozwalały śledzić przebieg akcji.

– No, Greenchannel! – warknęła Wilczyca, szczerząc czarno-białe kły. – Na co czekasz? Dawaj padlinę!

Wezwany posłusznie aktywował swoją broń. Wybrał kulkę, która z pluskiem wpadła do zielonej wody, by wyłonić się z fal w postaci dziewięciu martwych zwierząt.

– Które to było? – spytał bezradnie.

– Owczarek niemiecki! – odpowiedziały unisono Smoczyca i Sterta.

Posłuszne rozkazom swojego stwórcy psisko z poderżniętym gardłem podeszło do Czarno-Białego Selfika. Ten wypowiedział żółte zaklęcie. Znacznik przylgnął do łba zwierzęcia, które bez wahania wskoczyło do wehikułu. Za nim wepchnięto do środka blok lodu z ciągle krążącą nad nim brązową kulką.

– Spokój! – zagrzmiał Cumulonimbus. – Duchu Rybcioptaszków, wyjaw nam, niegodnym twej uwagi, miejsce pobytu, abyśmy…

– Tu jestem! – pisnął głosik ze środka pojazdu. – Od dłuższego czasu oczekuję na wyruszenie w tę niezwykłą podróż.

Zielonkawe Straszydło zatrzasnęło drzwiczki, Wilczyca złapała za pokrętła na pulpicie do zdalnego sterowania. Mangowa Głowa pomógł jej ustalić, o ile dokładnie trzeba cofnąć Ryboptaki w czasie. Cartoon Face i Luna potwierdzili gotowość wehikułu i pasażerów do startu. Dwukolorowa jedną łapą wcisnęła największy guzik, drugą włączyła monitor, a dwie pozostałe splotła nerwowo.

Pojazd zniknął z hukiem implozji. Kilka najbliższych demonów, szczególnie te o co mniej stabilnych kształtach, z wysoko położonym środkiem ciężkości, straciło równowagę. W tej samej chwili na wielkim ekranie ukazał się obraz sali sądowej sprzed ponad pół roku.

– Jest jeszcze jedna sprawa – zaszeleściła Sterta.

Nikt nie zwrócił na nią uwagi, wszyscy wpatrywali się w powieszony nad stołem prezydialnym monitor. Niektórzy strasznie wstydzili się swojego ówczesnego zachowania, niejeden demon doszedł do wniosku, że w ogóle głupio jakoś wygląda i obiecywał sobie poprawić wizerunek w pierwszej wolnej chwili. Każdego interesował rozwój wydarzeń. Czy pieczołowicie opracowany plan się powiedzie?

– Spokój! – zagrzmiał Cumulonimbus. – Posłuchajcie Książniczki!

– Dziękuję, Cumulonimbusie. – Sterta wygięła dwie książki w miękkiej oprawie i trzy zakładki w swoim specyficznym uśmiechu. – Uważam, że powinniśmy utrzymać tę całą aferę z rzeźbieniem płetwoskrzydłami Ryboptaków w tajemnicy przed nią.

– Dobze Sterta gada! – zaseplenił Pirania. – Jeśli Ryb dowie się, ze stwozyliśmy w jej imieniu wielkie dzieło, wykopie nas z nadświetlną sybkością w próznię…

– To by była epicka walka! – zarechotał Szkic Koła.

– A fajerwerki nie gasłyby przez dwa miesiące… – rozmarzył się Metalman.

– Ale jak to wszystko teraz ukryć? – zainteresował się na niebiesko Czarno-biały Selfik.

– Przede wszystkim musimy wynieść stąd rzeźbę – orzekła Luna. – Dawaj, Greenchannel, otocz sobą pomnik, ja wywołam przypływ i pójdzie lekko.

– Ale tylko do progu sali – zabulgotały zielone wody, z wysiłkiem podnosząc ptaszysko. – Nie mogę stąd wypłynąć, muszę kontrolować owczarka.

– Dalej trzeba będzie nieść na rękach – orzekła Bezucha Misiaczka. – Najważniejsze, żeby dzieło zniknęło z oczu.

– Grupka ochotników do zatargania rzeźby! – grzecznie poprosiła Smoczyca, wypuszczając z nozdrzy dwa kłęby gryzącego dymu. – Ale już! Zanieście ją pod mury barbakanu, tam nikt pomnika nie znajdzie.

Kilkanaście demonków stojących przy drzwiach rzuciło się wypełniać polecenie.

– Ryb akurat może znaleźć. – Rudowłosa Babcia z powątpiewaniem pokręciła głową. – Ona uwielbia robić sobie wycieczki po peryferiach piekieł.

– Będą niezłe jaja, kiedy znajdzie własną pracę! – Test Rorschacha zafalował z radości.

– Nie, dopiero wtedy, kiedy znajdzie w niej mnóstwo niedoróbek… – ogłosił Szkic Koła i zarechotał zgrzytliwie.

W międzyczasie na monitorze znowu toczyła się walka starego zespołu sędziowskiego z martwymi zwierzętami. Tym razem było ich aż dziesięć – dołączył owczarek z żółtą plamą na łbie, który już zdążył wypchnąć blok lodu z wehikułu. Tylko ten jeden golem pozostawał pod rozkazami aktualnego Greenchannela. Demon skoncentrował się, aż mu powierzchnia zmętniała jak ouzo po dolaniu wody i kazał naznaczonemu psu zaatakować własnego odpowiednika. Manewr się powiódł – zwierzę zacisnęło szczęki na tylnych łapach swojego starszego bliźniaka i odrzuciło go do akwenu stwórcy, wyłączając chwilowo z walki. Jedyny pozostały na placu boju wilczur ruszył w stronę wciąż żywych Ryboptaków i zamarkował natarcie.

Kulka ciągle krążąca nad zamrożoną bryłą zatrzymała się na mgnienie oka, jakby niezdecydowana. Miotnęła się w kierunku żywych Ryboptaków, wróciła do zwłok. Owczarek udał, że próbuje zagryźć jednego z dziwacznych stworków stado-ławicy. Posunął aż do delikatnego kłapnięcia i uwięził wybranego ryboptaka w pysku. Tego już kulka nie wytrzymała. Z pełną prędkością poleciała na ratunek istocie, którą uznała za twórczynię. Ledwie wpadła do środka stado-ławicy, gwałtownie spuchła, aż dorównała rozmiarami rzeźbie właśnie wleczonej gdzieś do ciemnego zakamarka piekieł. Ptaszysko bez wahania dziobnęło psa. Wilczur nie czekał, aż dłuższy od jego łapy metalowy dziób dorobi mu serię dodatkowych otworów w ciele, tylko uciekł z podkulonym ogonem i zanurkował w zielonych falach ówczesnego twórcy.

W tej samej chwili mocno oszołomiona Ryboptaki pojawiła się wśród kolegów ze starego zespołu. Wilczyca natychmiast wyłączyła ekran i dezaktywowała wehikuł. Mangowa Głowa złapał prastarą katanę po cichu podaną mu przez Kocicę i ukradkiem przeciął więź między Ryboptakami a rzeźbą. Demony zawyły z radości, do reszty dezorientując ożywioną sędzinę.

– Co się stało? – pytała Ryboptaki. – Nie pojmuję, skąd się tu wzięłam.

Zewsząd posypały się chaotyczne odpowiedzi:

– Mieliśmy pucz!

– Zostałaś zaatakowana!

– Straciłaś przytomność!

– Wpadłaś w śpiączkę na ponad pół roku!

– Obawiam się, iż nie pojmuję sensu waszych wypowiedzi. I czuję się nader osobliwie, jakbym przemarzła do szpiku kości.

– Zaordynowaliśmy krioterapię, żeby cię wyleczyć – zełgał bez mrugnięcia okiem Cartoon Face.

– Chodź – Bezucha Misiaczka przytuliła Ryboptaki – pójdziemy w jakieś spokojniejsze miejsce. Odpoczniesz, wszystko ci wytłumaczymy…

– Moment! – zaprotestowała Wilczyca. – A co z etyką? Obiecaliśmy, że abdykujemy w zamian za pomoc w… w przywracaniu Ryb do formy.

– Eeee… – Powierzchnia Greenchannela zafalowała gwałtownie. – Wcale nie musicie rezygnować z funkcji. Ja już się nie upieram, inni pewnie też nie…

– Daliśmy słowo! – zaszeleściła Sterta. – Oficjalnie oświadczam, że abdykuję. Teraz wy przejmujecie pałeczkę.

Sędziowie poparli Wilczycę i Stertę, gromadnie składając rezygnacje.

– No to może chociaż ty, Ryb… – prosił Greenchannel. – Nic nie obiecywałaś.

– Dhoga sojuszniczko, pomoc może okazać się nieoceniona dla nowego składu… Nigdy nie odmawiałaś potrzebującym twego bogatego doświadczenia i znajomości pahaghafów…

– Jakże mogłabym dalej sędziować, mając w pamięci, że moi towarzysze złożyli swoje funkcje, aby mnie ratować? Nie, niniejszym abdykuję za ich przykładem.

 

***

 

Już-nie-sędziowie przedstawili Ryboptakom ocenzurowaną wersję wydarzeń, a teraz po prostu odpoczywali w jednym z pomieszczeń klubowych dla wyższych demonów, rozkoszując się spokojem.

– Zobaczycie! – entuzjazmowała się Wilczyca, biegając między wygodnymi skórzanymi fotelami. Jej ogon chyba tańczył lambadę. – Ci nowi sędziowie są tacy pełni zapału do reform. Wprowadzą szereg korzystnych zmian. Nasze piekło odżyje! To prawdziwi filozofowie godni królowania!

– Sorry, Winnetou – odparła flegmatycznie Sterta Książek. – Władza korumpuje. Za kilka tygodni będą tak samo sparaliżowani układzikami z wierchuszką i niezdolni do działania jak my. Rządu nie zmienisz. Możesz zmienić rząd, ale to nic nie zmieni…

– Winnetou?! Winnetou?! – Dwukolorowa drapieżnie błysnęła kłami. – Jeśli w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nowi nie przebudują kompletnie piekła, to ja zmienię postać. Przybiorę wizerunek Indianina i to z czarną gębą! Słowo etyczki! Tak mi dopomóż, borze iglasty!

Koniec

Komentarze

Pierwszy!

Mała pomoc dydaktyczna od piątkowego dyżurnego.

Nieprawda, ja tu byłam pierwsza.

Dawaj komentarz, a nie miejsce w kolejce zaklepujesz… ;-)

Babska logika rządzi!

Znaleźliśmy w tej chudej i zawilgoconej rzyci. – nie brakło tu się przypadkiem? 

 

Dwukolorowa jedną łapą wcisnęła największy guzik, drugą włączyła monitor, a dwie pozostałe splotła nerwowo. – a siedziała pewnie na ogonie ;) Boskie :)

 

Nie ma to jak wziąć na tapetę aktualną sytuację polityczną. Uśmiałam się zdrowo. Całe nasze piekiełko pełną gębą. Wierzę w poczucie humoru rewolucjonistów i w to, że nie będą marudzić, zresztą nie mają na co – w tekście dostali, co chcieli :) 

 

Edyta.

FIGA! Z konkretem, czyli komentarzem ja byłam pierwsza!

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję, Śniąca. :-)

Przypadkiem brakło. Zaraz poprawię.

Ty myślisz, że Dwukolorowa kiedykolwiek siada? Ja podejrzewam, że Ona nawet przez sen biega. ;-)

Na tapet, Śniąca, na tapet. ;-) A zastanawiałam się, czy czasem nie dodać tagu “polityka”. Ale odpuściłam, doszłam do wniosku, że może zniechęcać.

Z przebaczeniem to chodziło mi o zamordowanie Reg. Dowcipy z siebie pewnie każdy przełknie, ale ukatrupienie koleżanki to już grubsza sprawa…

Babska logika rządzi!

Ty myślisz, że Dwukolorowa kiedykolwiek siada? Ja podejrzewam, że Ona nawet przez sen biega. ;-)

 

Z wszystkimi czterema łapami zajętymi? Raczej lewituje ;)

 

Czyli nie załapałam. Jeśli o mnie chodzi, to ponieważ sprawa Ryboptaktów zakończyła się tak, jak zakończyła (nie będę pisać jak, by nie spoilerować), to uważam, że nie ma czego wybaczać. W innym wypadku chyba musiałabyś zmienić nazwisko, płeć i uciec na Antypody ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ona jest taka zajęta, że nie ma kiedy spojrzeć na dół i spaść – wiesz, jak z kreskówkami. ;-)

No i na to mniej więcej liczyłam. :-) Bo na naszych antypodach to jakaś wielka woda. Chyba żeby na Nową Zelandię, podobno przyjemny kraj… ;-)

Babska logika rządzi!

Podobno tak, ale tam mnie jeszcze nie było, więc nie mogę potwierdzić. 

 

Tak mi tylko jeszcze przyszło do głowy, co będzie, gdy Reg zobaczy, w co została wrobiona. Ale też wierzę w łaskawość Bogini :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Taaa, Nowa Zelandia za bardzo na południe jak dla Ciebie. ;-)

Trochę się boję. No cóż, dożyjemy, zobaczymy. Jedno wydaje się mało prawdopodobne: że z zemsty Reg obsmaruje mnie we własnym tekście. ;-)

Babska logika rządzi!

Po chwili przemykał się pod bazaltowymi – Dziękuję, jestem wzruszony. Chlip, chlip…crying

 

Jeżu borowy, czytałem dwa razy. Pierwszy dla przyjemności, drugi żeby rozkminić te wszystkie avatary. Mózg paruje. :P

Przyjemna lektura, bardzo fajne nawiązanie do piekiełka.

Krzyknąłbym “Vive la révolution!”, ale mi się nie chce. Niech młodzi świat zmieniają. :)

 

 

Sith Happens!

Dzięki, Zalth. :-)

Cieszę się, że się odnalazłeś w tekście, Kotku-W-Skafandrze. ;-) I miło, że okazało się przyjemnie.

Rewolucja ma swoje zalety. Tylko strasznie krwiożercza z niej suka…

Babska logika rządzi!

Ojej! Szalenie mi się podobało. Poziom absurdu wyważony akurat tak, jak lubię. Wróżę temu tekstowi wysokie miejsce w konkursie, podobał mi się na pewno najbardziej z dotychczasowych :)

Może to mniej na temat, ale to opowiadanie uświadomiło mi, jak słabo w ogóle nie kojarzę avatarów. Cały tekst przesiedziałam z trzema innymi wątkami otwartymi, szukając pasujących obrazków. Mało tego, byłam przekonana, że jose ma na swoim avatarze króliczka, a ocha stół. Nieźle :P

Na szczęście w odcyfrowaniu nicków bardzo pomogło to, jak zdywersyfikowałaś głosy bohaterów. Ciepłej uprzejmości Reg nie dałoby się pomylić z nikim innym :)

A ten dialog:

– Och! Czy ty w ogóle nie masz emocji? – oburzyła się Bezucha Misiaczka. – Nic nie czujesz?

– Czuję. Poziom dwutlenku węgla wzrasta.

<3 W dwóch zdaniach idealnie podsumowałaś wasze charaktery :D

O, Hrabia też mi się bardzo podobał, nie do pomylenia :)

 

A, jeden drobiazg (swoją drogą, czy ty dajesz komuś teksty do sprawdzenia, czy sama masz takie oko? Żadnych potknięć nie zauważyłam.) dotyczy nicka funa – w Greenchanel brakuje jednego N, chyba że robimy z niego fana markowych torebek (i tak może być) :D 

Dzięki, Kam_mod. :-)

Miło mi, że tekst się spodobał.

No cóż, tym razem postanowiłam postawić na awatary, żeby było coś nowego. W końcu to w pewnym sensie nasze wizytówki, tak chcemy być postrzegani, prawda?

Awatar Ochy. Nie przejmuj się, ja tam dość długo widziałam butelkę pływającą w beczce z czerwoną farbą. Tak że luzik. ;-)

Z tej wypowiedzi Sterty jestem dumna. :-) Moja krew! Z Lukim poszło łatwo, on ma sporo ulubionych, charakterystycznych zwrotów.

Przeważnie nikomu nie pokazuję, sama sprawdzam. Jestem cholernie silnym wzrokowcem, po prostu to widzę. Za to nie lubię rozmawiać przez telefon, ten kanał komunikacyjny wydaje mi się jakiś lewy. Ale z chan(n)elem dałam ciała. Będę się bronić, że angielski znam o wiele słabiej niż polski. Zaraz poprawię, dzięki.

Babska logika rządzi!

Będę się bronić, że angielski znam o wiele słabiej niż polski.

Skoro bety nie potrzebujesz, to chociaż od tego masz nas :D

A umiejętności autokorekty zazdroszczę bardzo mocno!

:-) No i fajnie, że jesteście i zaglądacie. Dzięki. :-)

BTW, co jest na Twoim awatarze? Ta postrzępiona czerwień kojarzy mi się z różami, ale to szare? Czy to kobieta w jakimś dziwnym kapturze?

Babska logika rządzi!

Czerwony Kapturek :D TUTAJ można zobaczyć w powiększeniu.

Dzięki za wyjaśnienia. :-) No, teraz widać! Bardzo designerskie wdzianko. ;-)

Babska logika rządzi!

A dziękuję, dziękuję, prosto z Indonezji :D

Ciekawe, czy tam znają bajkę o Czerwonym Kapturku…

Babska logika rządzi!

Zdaje się, że tak, przynajmniej niektórzy. (źródło) No i na pewno znała ją autorka powyższego obrazu.

Ok, chyba muszę sobie dać bana na forum na resztę wieczoru.

Ech, a ja do końca zadowolony nie jestem. Oczywiście tekst obfituje w przeurocze i przezabawne momenty, świetni bohaterowie (Sterta Książek to moja ulubienica – uwagi o dwutlenku węgla, na przykład – bezcenne), ale w dążeniu do osiągnięcia nieco szalonego, przyprawionego absurdem efektu, troszkę przedobrzyłaś tu i ówdzie. Scenę starcia na sali sądowej, czy reaktywowania Ryboptaszki, czytałem dwa razy, ale nie, jak Zalth, by się delektować, lecz po to, żeby w ogóle połapać się co jest grane. Wyobraźnia przegrzewała mi się od opisów tego, co kto wytworzył, czym zaatakował, co połknął, co się w co przeobraziło, jak, po co i dlaczego… Zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko ma swój cel (motywy z najbardziej rozpoznawalnych tekstów poszczególnych postaci, na przykład), ale powstało u mnie wrażenie zbytecznego chaosu. Lektura wymagała zbyt dużego wysiłku, bym mógł naprawdę świetnie się bawić.

Oczywiscie, droga Sterto, to jest Finklo, moje wyjątkowo subiektywne wrażenia nie oznaczają, że tekst jest słaby. Pewnie inni nawet nie pomyślą o kręceniu nosem. Może mam słabszy dzień po prostu i nie dostrzegam subtelnych niuansów twego, świetnie namalowanego, słownego obrazu… Nie wiem. Ale to nic. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O rany, co to za język? Ale na pewno Kapturka znali. Nawet o braciach Grimm słyszeli.

Ech, tylko u mnie dzisiaj gościłaś? Nie mówię, że nie było miło, ale może jeszcze zajrzyj do jakiegoś innego tekstu?

Babska logika rządzi!

O rany, co to za język?

bahasa Indonesia :D

Ech, tylko u mnie dzisiaj gościłaś?

Bo ja w ogóle mało tutaj czytam, twojego tekstu też nie miałam w planie. Ot, zamarzyła mi się łamigłówka do kolacji ;)

Dziękuję, Thargone. :-)

Nadmiernie pokomplikowałam, powiadasz? Mogło tak być… Ale wydawało mi się, że nasze najsłynniejsze twory powinny być w miarę rozpoznawalne i ułatwiać odgadnięcie tożsamości twórców. Do tego trochę kreacji mojego świata – proste zasady, scena, na której powinno być dobrze widać fantastów.pl i hajda! Jak to, nie każdy czyta wszystkie teksty biblioteczne? Niemożliwe! ;-)

Póki co, jesteś pierwszy z tych kręcącym nosem. Ale pewnie nie ostatni. I takie komentarze są najbardziej wartościowe.

Babska logika rządzi!

Bahasa? W życiu o tym nie słyszałam…

Czytaj więcej, to łamigłówki zrobią się prostsze. :-)

Babska logika rządzi!

Zgromadzona w sali publiczność wydawała się opowiadać po jego stronie. Metalman podczas przemówienia obrońcy klaskał, aż fajerwerki wylatywały z gładkich palców. Greenchanel kołysał uspokajająco ławą oskarżonych, Daynightcollar starał się ustawić tak, aby słońce z jego kryzy bez przerwy ogrzewało

Chodzi o publiczność? Tyle się dzieje w tym akapicie, że wyszło, jak dla mnie, nieczytelnie.

 

Pół piekła zastanawiało się, co takiego Wilczyca dodaje do swojej amfetaminy

Wcześniej była heroina. :p

 

Miło, że na dyżur wpadł mi akurat Twój tekst, bo łapać nie miałem czego. Chociaż i tak jak na Twoje możliwości, to to raczej nisko-średnie rejony. Niektóre zdania musiałem czytać po parę razy, bo choć poprawnie, to dziwnie je skonstruowałaś.

Historię poprowadziłaś w takim bailoutowym stylu, czyli milion postaci robi milion rzeczy na raz. Nudy nie ma, chociaż osobiście te długie akapity z opisami bym ciął – nie o opisy w takich opowiadaniach przecież chodzi. Tłum postaci raczej rozpoznałem, ale tajemnicą pozostaje dla mnie Rudowłosa Staruszka. Czy to kam mod?

A przyrównanie forum do piekiełka, które sami sobie gotujemy? Czy ja wiem…

 

Dziękuję, MrBrightside. :-)

W tym zdaniu chodzi o ławę. Spróbuję jakoś to zmienić, żeby uprościć.

Z amfetaminą chodziło mi o jej efekty – zapał do pracy i takie tam, nie o stary nick.

No to fajnie, że umiliłam dyżur. Szkoda, że mogło być lepiej.

Milion postaci. No cóż, trochę nas tu jest na portalu. Zawsze przy tym konkursie mi żal, że muszę przeprowadzać selekcję i zawsze wpycham sporo osób. Opisy były właśnie dla przełamania stylu Bailouta, dla uspokojenia tętna.

Rudowłosa Babcia (nie staruszka). Kombinuj. :-) Podpowiem trochę:

– Dziękuję, ale nie – zaprotestowała Babcia. – Wymyślanie bajek dla legionów wnucząt pochłania mnie niemal bez reszty.

I przypomnę, że to reakcja na propozycję zostania członkinią nowego zespołu sędziowskiego.

Piekiełko. Jakąś scenerię musiałam obrać. Ostatnio był statek kosmiczny, teraz padło na piekło. Fantasy jest o tyle fajne, że nie ma ograniczeń co do wyglądu, możliwości… Magią, panie, wszystko wytłumaczysz. ;-)

Babska logika rządzi!

Oesu. No tak, babcia w sumie wyjaśnia wszystko. Zmyliła mnie jej rudość i fakt, że na avatarze kam jest dużo czerwieni. :>

No i jeden problem z głowy. ;-)

Babska logika rządzi!

O matko, jakie nagromadzenie długaśnych imion-zagadek, zawikłanych zdań oraz różnych absurdalnych zdarzeń. Męczące toto, niemniej jednak całkiem zajmujące. To znaczy zajmujące dla kogoś, kto jako tako kojarzy ludzi i awatary na tym portalu. (Dochodzę do wniosku, że wciąż się w miarę orientuję, co, kto i jak na fantastyka.pl, ponieważ większość odniesień – chyba – wyłapałem). Dlatego generalnie na plus.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Muszę się zgodzić z Jerohem, że trochę umęczyłam się z rozszyfrowywaniem i przez te zdania opisujące, co kto może i potrafi nieco się dłużyło, ale rozumiem zamysł i całkiem nieźle łapie się to w zasady konkursu. Podobało mi się nawiązanie do opowiadań, które bohaterowie Twojej historii naprawdę napisali. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Jedno jest pewne – we wszystkich tekstach najlepiej wypadają fragmenty z Naz w roli głównej ;)

Kręcimy się w kółko jak Kant po Królewcu!

Sama to wymyśliłaś, Finklo, czy to cytat z jakiegoś komentarza?

 

Przeczytałem tylko raz, za to cofałem się średnio co dwa zdania, żeby docenić jakieś znaczenie, cytat, czy odwołanie. I tak wszystkich nie rozgryzłem – nie wiem kim jest “Jelenia Głowa”, czy ten zielony stworek pod koniec. I trochę czasu mi zabrał bezuchy misio, ja zawsze myślałem, że to grzybek.

Największe wrażenie robi wątek Ryboptaków – zwłaszcza scena tworzenia Jej Pierwszego Dzieła – piękna i wzruszająca, głęboka w znaczenie, prawdę mówiąc, jakby trochę z innej bajki.

Podsumowując: jako łamigłówka – wysoki level, jako hołd dla Reg – niezapomniane, jako tekst do płynnego przeczytania z przyjemnością – jednak przegrywa z dziełem sepleniącej Piranii.

A w kwestii kołnierzyka – łap linka: https://en.wikipedia.org/wiki/Flammarion_engraving

 

 

 

Dziękuję nowym komentatorom. :-)

Męczące, powiadacie? Hmmm, niezupełnie taki był plan. Dobrze jednak, że również zajmujące/ zgodne z zasadami konkursu.

Ano, tym razem postawiłam na znajomość awatarów i tekstów. Właściwie, to ciekawe zagadnienie, jak postrzegamy znajomych z Internetu.

Babska logika rządzi!

O, Cobold się dopisał. Dzięki. :-)

Kanta wymyśliłam sama i bardzo mi się on podoba. :-) Naz jest barwną postacią, więc i scenki barwnie wypadają. :-)

Jelenia Głowa ostatnio jest mniej aktywna, ale dość dużo komentowała i w tym niedziałającym rankingu komentatorów stoi dosyć wysoko. W kwestii Zielonego Straszydła sugeruję rzucić okiem na autorów tekstów z tagiem “podróże w czasie”. Potrzebowałam fachowców w tej dziedzinie. :-)

A może i grzybek, pewność zyskamy, kiedy/ jeśli się Misiaczka wypowie.

Wątek z Ryboptakami wzruszył? Cóż, tym razem miało być lekko i zabawnie. Wasze reakcje chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. :-)

Jeśli chcesz, mogę Ci zmienić imię na “Flammarion Engraving, ale tego chyba nikt nie rozszyfruje. Dopiero “po owocach ich poznacie”. ;-) Nie kojarzyłam tego obrazka i nie miałam pojęcia, skąd go wziąłeś.

Babska logika rządzi!

po owocach ich poznacie

Raczej “jak cię widzą, tak cię piszą” – zatem nic nie zmieniaj ;) Po prostu nigdy mi się ten obrazek nie kojarzył z kołnierzykiem, a prześladuje mnie już od ponad ćwierć wieku, kiedy to zobaczyłem go po raz pierwszy w “Antresolce profesorka Nerwosolka” – wisiał tam na ścianie gabinetu. Dla mnie to symbol przekraczania przy użyciu wyobraźni granic poznanego. A przy okazji jedna z bardziej znanych mistyfikacji w historii literatury popularnonaukowej.

Zielonego zdemaskowałem, ale Jeleń pozostaje niewiadomą. Chyba, że to taka bardziej owca czy lama? Cholerny ranking jednak by się przydał…

Nie znałam oficjalnej nazwy ryciny, a jakieś imię postaci musiałam dać. “A Man Perforating The Border Between Night and Day” (ja to widziałam na awatarze) było trochę za długie. ;-)

Nie Jeroh nie jest Jeleniem. Uch, jak to zabrzmiało… ;-) Jeleń jest dziewczynką i na awatarze ma trofeum łowieckie – jakiś łeb z rogami i nie są to łopaty łosia.

 

Edytka: Darcon edytował pierwszy komentarz i umieścił w nim awatary najbardziej aktywnych użytkowników.

Ale Jeleniej Głowy tam nie ma.

Babska logika rządzi!

I brakuje w tym jego zestawieniu także Szlachcica. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Za to jest stary awatar Naz. Ciekawe, skąd to wziął…

Babska logika rządzi!

Zrobiłem mały update, niestety Szlachcica nie rozpoznałem.

To pomyśl – Sąd ma dziewięcioro członków. Wszyscy po kolei wypowiadają się na rozprawie. Loża ma tylu samo członków, ich przynajmniej portalowa tożsamość nie jest tajemnicą. Tak trudno go rozpoznać? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Zaraz obejrzę aktualizację. Śniąca mądrze podpowiada. :-)

Babska logika rządzi!

Nie zwróciłem uwagi, że wypowiadają się wszyscy po kolei. Szlachcica nie znam, nigdy nie było go pod żadnym moim opowiadaniem, także tymi, których już nie ma, nawet pod moim konkursowym się nie wypowiedział będąc jurorem. Więc nie ma się co dziwić, że go nie rozpoznałem, zresztą, nie mam już miejsca na obrazku…

Taką litanię marudzeń przeoczyłeś?

Tylko się nie obrażamy na innych użytkowników, można co najwyżej na mnie, dobrze?

A obrazek fajny, niezła ściąga. :-)

Babska logika rządzi!

Śmiechnąłem Sterto, kwestia Liścia Paproci smakowita, props za pentagram :-)

Przyczajony użyszkodnik

Dziękuję, Mechaniszkinie. :-)

Liść Paproci miewa niezłe wrzutki.

Miło, że zajrzałeś.

Babska logika rządzi!

O, Mumin znalazł się w Grupie Darcona, super! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

I tak oto narodziła się historyczna Grupa Darcona. :-)

Babska logika rządzi!

Nieźle to wszystko wymyśliłaś, Sterto, pozwalając tak wielu postaciom uczestniczyć w opisanych wypadkach. Trafnie obsadzone role i świetnie dobrane kwestie są dodatkowym atutem, że o bardzo porządnym wykonaniu nie wspomnę.

Mam tylko niejasne wrażenie, że mnóstwo mnie ominęło, że niby byłam, a jakoby mnie wcale nie było i nawet jeśli mam podejrzenia, że chyba połapałam się we wszystkim, co się wydarzyło, to i tak muszę udawać, że o niczym nie mam pojęcia. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Ry Reg. :-)

Znam tu dużo osób, i tak więcej z nich zasługuje na udział w tekście, niż wepchnęłam bohaterów.

Cieszę się, że wyszło dobrze. I miałam nadzieję, że Twój zachłanny stosunek do trupów w literaturze pozwoli Ci zaakceptować rolę, którą Ci przypisałam.

Nie no, byłaś, patrzyłaś, jak się dzieje historia, swoimi obserwacjami podzieliłaś się z koleżeństwem, ale potem ktoś cofnął się w czasie, zmienił przeszłość i wszystko się wymieszało. Ot, paradoks… ;-)

Babska logika rządzi!

Owszem, rola trupa okazała się szalenie satysfakcjonująca. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ufff! ;-)

Chyba rzadko która ofiara zabójstwa tak twierdzi. ;-)

Babska logika rządzi!

Bo rzadko która ofiara to Ryboptaki… ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zaraz uwierzę, że faktycznie dobrze obsadziłam aktorów. ;-)

Babska logika rządzi!

Uwierz. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No dobra, przekonałaś mnie. ;-)

Babska logika rządzi!

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Aleś śledztwo przeprowadził! Szacun!

Hmmm. Ja tam na malutkim awatarku widziałam jelenia. Teraz, w powiększeniu, nie mam pojęcia, co to takiego. Ale może Autorka się zgłosi i mnie oświeci…

Babska logika rządzi!

Zawsze myślałam, że to jakaś kiełkująca bulwa. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja u Lenah też widziałem jelenia, ale rogi były zrobione z patyków, powtykanych w skołtunione kudły. Coś jak Hern ze starego serialu o Robin Hoodzie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No, proszę, co człowiek, to koncepcja. ;-)

Chyba Mumin był najbliżej. Przynajmniej teraz wydaje mi się, że patyki i kudły się zgadzają.

Babska logika rządzi!

To niezła zabawa z tymi awatarowymi skojarzeniami. Na przykład u Ochy dość długo (zanim sprawiłem sobie komórkę z lepszym ekranem) widziałem komiksowo stylizowaną wersję pomnika Nike. Serio, nie zmyślam. 

Edit:

O to mi chodziło. Prawda, że podobne? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

:-)

Wierzę. Ale musiałeś spod bardzo dziwnego kąta patrzeć na ten pomnik. ;-)

Darconie, rewelacyjny pomysł z tą ściągą. Ale ciągle liczę na porządny komentarz.

Babska logika rządzi!

To Ocha ma w awatarze siekierę?? Ja myślałem, że żelazko. :D

Dobre! Podoba mi się wizja tego pana! :-D

Babska logika rządzi!

Chyba zmienię sobie avatar, żeby się załapać na następny odcinek ;)

I znów padam spóźniony na imprezę ;) Ale ponoć to modne ;)

Co my tu mamy? Ach, znowu wojna o Lożę! Co takiego jest w tym tagu, że wydobywa w ludziach taką chęć mordu…

Bardo dobry pomysł z użyciem imion powiązanych z awatarami, choć niektórych bym się czepił (np. hrabiowskiego, który raczej jest “Chłopcem z Zapalniczką”). Naprawdę winszuję pomysłu.

Sama treść okej, ale jakoś mocno nie porwała. W sensie taka komedia, która nawiązuje do portalowych akcji. Fajne to, takie do poczytania. I pewnie o to chodziło.

Najlepsze fragmenty to definitywnie narady starego składu :)

Podsumowując: standardowe jak na Ciebie, ale misię. Ładny koncercik fajerwerkowy ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję nowym komentatorom. :-)

 

Bella, zmiana awatara nie wystarczy, musiałbyś być bardziej aktywna. Ale fakt, że z Twoim miałabym problem. :-)

 

NoWhereManie, spokojnie, impreza jeszcze trwa.

Eeee, taka tam wojenka… Fajnie, że pomysł z awatarami się spodobał. Zapalniczka? Mnie się wydawało, że Count tam chowa świeczkę. BTW, jak się nazywa Twój ludź na awatarze?

Miło, że się spodobało. :-)

Babska logika rządzi!

Awatar Hrabiego ma zapalniczkę, którą coś podpala. Stawiam, że cygaro, jak przystało na szlachciców :)

A mój awatar pochodzi z gry Sins of Solar Empire, gdzie reprezentuje gracza, który pozostawia komputerowi wybór frakcji, jaką chce grać :) Przyznam jednak, że nie wiem, czy to oryginalny rysunek do tej produkcji, czy oni też ją skądś zapożyczyli :) Dla mnie zaś idealnie przedstawia “Człowieka znikąd” w wersji science fiction ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A niewykluczone, że on coś tam w zębach trzyma. Ale na cygaro za cienkie.

Aha, z gry. Myślałam, że z jakiegoś filmu. No, jest jakieś dopasowanie do nicku. :-)

Babska logika rządzi!

Papierosa ma, zobaczcie.

Bezucha Misiaczka właściwie zawsze sądziła, że jest Zabawnym Ludkiem z Głupią Miną, ale przyznam, że nowa tożsamość jest całkiem urocza :o) No i rzeczywiście, grzyba też się można dopatrzeć :D

 

Fajne opko, bardzo sympatyczne, osobowości bohaterów pokazałaś nad wyraz udanie :o)) Właściwie wszystkie, choć chyba przy Wilczycy i Cumulonimbusie uśmiechałam się najszerzej. Z uwagi na charakter tekstu najbardziej interesowały mnie interakcje, trochę mniej opisy i dlatego też chyba nieco traciłam skupienie kiedy to wszystko tam się unosiło, krążyło, wybuchało i przepoczwarzało. Ale bardzo spodobał mi się sam pomysł na piekiełko, brązowe i srebrne kulki, nawiązania do opowiadań, konflikt i rozwiązanie. W efekcie piekiełko wygląda na całkiem przytulne miejsce :o)

Kam_mod, przekonałaś mnie, to papieros. Jeśli się Hrabia zjawi, to spytam, czy chce zmiany nicku.

 

Dziękuję, Werweno. :-)

Skoro nowe imię Ci się podoba, to nie będę zmieniać.

Miło, że opko się spodobało. Fajnie, że udało się oddać osobowości.

W piekle były jeszcze złote kulki, ale nie wypadało ich nadużywać.

Myślę, że to w dużym stopniu kwestia towarzystwa. Z odpowiednimi ludźmi nawet piekło da się oswoić. ;-)

Babska logika rządzi!

Tekst odszyfrować było trudno. Wszyscy są doskonale przebrani. Trudno powiedzieć czy to dobrze, czy źle. Najbardziej podobało mi się ukazanie samego portalu, a nie jego użytkowników. Rzeczywiście ciężko na tym naszym portalu ;)

Fabuła niczego sobie. Sposób opisania wszystkiego i rozwój wydarzeń są naprawdę dobre. Ogarnęłaś ogrom postaci, co zasługuje na szacuneczek. Poruszasz stary temat deprawacji władzy, ale poruszasz go dość awangardowo. “House of Cards” się przypomina :)

Napisane jest jak zwykle prima sort. Nie zawodzisz mnie:)

Pozdrawiam!

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Dziękuję, Pietrku. :-)

Sami się tak poprzebierali… ;-) Ale mam nadzieję, że dość szybko udało się złamać kod.

Bywa piekielnie trudno, ale mamy i weselsze momenty. Łatwiej znaleźć jakąś salę chwały niż dyskusję o zbanowanym trollu.

Fajnie, że fabuła przypadła do gustu, a podejście do tematu władzy uznajesz za nieklasyczne.

“House of Cards” nie znam. Pewnie jakiś film…

 

Edytka: Zauważyłam, że Thargone edytował stary komentarz. OK, kształty zaskakująco podobne. Ale kolory nijak się nie zgadzają. Chyba tylko facetowi by to nie przeszkadzało. ;-)

Babska logika rządzi!

“House of Cards” to genialna trylogia napisana przez Michaela Dobbsa. 

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Genialna, powiadasz? To może kiedyś zajrzę… :-)

Babska logika rządzi!

Byłam przekonana, że na awatarze hrabiego jest dziewczyna, nie chłopiec.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmm. To już musi się Hrabia wypowiedzieć.

Ale bardzo mi się podobają Wasze różniste skojarzenia i interpretacje. :-)

Babska logika rządzi!

Początkowo gęsto i często marszczyłem brwi, nie łapiąc do końca, o co chodzi. Z awatarami też miałem problem. Cobi w swoim komentarzu tylko mnie utwierdził, że zagmatwałaś. Po czasie, patrzę na tekst trochę inaczej. Po tym jak “rzuciłem” przelotnie okiem tam i tu, wszystko okazało się bardziej przejrzyste. Nie miałem już problemów w rozpoznaniu osób i sytuacji. Postawiłaś dosyć wysoką poprzeczkę dla czytelników, to może być niszowy tekst w niszowym konkursie. :) Mam na myśli trudności w rozwikłaniu wszystkiego i wszystkich.

Za to sprytnie uplotłaś fabułę, wrzuciłaś w tekst starą Lożę (to moim zdaniem taki ukłon dla osób, z którymi współpracowałaś przez rok) i nowych, prężnych użytkowników. Trafnie też wszystkim przypisując charaktery, w końcu jestem Lordem Szydercą, co popełnia ortografy, cały ja. ;) Może powinienem zastanowić się nad zmianą nicka.

Pisałem już na forum, że jesteś prawdziwą dyplomatką, ten tekst tylko potwierdza moje słowa. Pełna satysfakcja z lektury.

 

Ps. Też myślałem, że awatar Ochy to pomnik Nike w abstrakcyjnej odsłonie obrazu olejnego.

 

No! Jak się trochę przyciśnie, to można wydusić komentarz. :-) Dzięki. :-)

No, jak już sobie wymyśliłam piekło z demonami i mogłam szaleć z wyglądem postaci, to pojechałam po awatarach…

Dobrze, że w końcu sytuacja z bohaterami się wyklarowała i jakoś się odnalazłeś. Kurczę, nie przewidywałam takich problemów z rozszyfrowaniem.

Fajnie, że fabuła się spodobała. No, nie przesadzajmy z tą starą Lożą, część pewnie zostanie. Wymiana nie będzie tak całkowita, jak u mnie. :-)

I dobrze, że udało się jako tako sprawnie przypisać postacie i charaktery.

Sorry, ale komuś musiałam błędy wcisnąć, żeby Reg miała kogo poprawiać. ;-)

Powiedzmy, że dyplomacja nie jest mi całkiem obca. :-)

Hmmm. A może Ocha wcale nie ma siekiery w awatarze? W końcu w paru przypadkach się pomyliłam… ;-) A jak Tobie się podobał nick?

Babska logika rządzi!

Zacne opowiadanie, głęboko osadzone w rzeczywistości portalu. Ciekawe wizje, przednia zabawa z avatarami.

Na minus zaś, miałem p lekkie problemy z akapitami-opisami: bywały o zabarwieniu zagmatwano nużącym.

Zdecydowanie najlepiej wykreowana Naz :) Hrabia, cobold, fun czy Reg tez fajnie. Z lektury jestem kontent;)

P.S. Dementuję plotkę jakoby najmłodsza demonica dawała popalić bardziej od chłopaków. W rankingu najgorszy był drugi syn – "high needs baby" (tak to się nazywa) to był prawdziwy rollercoaster, hardcore nad hardcory, ale kto nie miał doczynienia z takim dzieckiem, nie zrozumie, nie uwierzy :-)

* + Wiktor 1.07.2016 "A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach."

Dziękuję, Mytriksie. :-)

Miło, że się tekst spodobał, mimo tych nużących opisów. Hmmm, widocznie z nimi przegięłam.

Z głębokiego osadzenia też się cieszę.

No dobrze, dobrze, jeśli najmłodsza demonica taka grzeczna i słodka, to czym uzasadnisz spóźnienie na rozprawę? ;-)

Babska logika rządzi!

Mój nick jest czystym w swej postaci spojrzeniem humanisty, więc jest ok. :)

Innymi niecnymi poczynaniami się wytłumaczę :-)

* + Wiktor 1.07.2016 "A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach."

Darconie, w porządku, przyjmuję do wiadomości, że może być jak jest.

Mytriksie, dobra, nie będę Cię ciągać na przesłuchania… ;-)

Babska logika rządzi!

Jeśli się Hrabia zjawi, to spytam, czy chce zmiany nicku.

“Kiedy”, a nie “jeśli”, Finklo! Nie darowałbym sobie opowiadania na Fantastów, szczególnie Twojego, kiedy wreszcie rozpoznaję ludzi ;―) Poszukiwania na NF też niegdyś czytałem, ale w 2015 roku to niewiele kojarzyłem… Nick zostaw, fajny jest :―) Zapalniczka to też światełko!

A co do mojego avatara, to widzę, że Kam już odarła go z szat… Dobrze rozpoznałaś, śliczny, Czerwony Kapturku ;* Powinno być cygaro, ale w Primagrodzie ostatnio bieda. Wszystkie primapunkty poszły na ogrody, a także podniebne akwaria wypoczynkowe dla sojuszniczki Ryboptaki.

 

Fajne opowiadanie. Największy plus za kreację postaci oraz ich ilość. Sporo portalowiczów upchnęłaś, choć przez ten natłok miałem czasem problemy z wyobrażeniem sobie niektórych scen (na przykład po walce w sądzie traciłem rozeznanie, ilu jest tych moich dworzan rewolucjonistów. Fun wołał i kolejni wyskakiwali, jak króliki z cylindra ;―) ). Muszę Cię również pochwalić za fabułę, bo choć nie jest innowacyjna i genialna, spełnia swą rolę. Nawiązuje do kultu Reg (kolejny smaczek) i po prostu pasuje do takiego lekkiego tekstu. Dobrze się przy nim bawiłem :―)

Fajnie dobrałaś miejsce akcji, choć mogłaś pokusić się o więcej opisów, bo balans chyba trochę cierpi – albo opisujesz bohaterów, albo gnasz akcją do przodu. Ale przynajmniej nie ma miejsca na nudę ;―)

… I zastanawiam się, skąd wiedziałaś, że mam wadę wymowy. Co prawda jest to bardziej francuskie r niż h, ale… trochę przerażające. Mam szpiegów w Primagrodzie… To pewnie te Sterty Książek…

Jeszcze w kwestii nicków – Zielonkawe Straszydło to Rainee, tak? A Wrzeszczące Popiersie?

 

Słowem, podobało mi się. Za umilenie mi dnia przelewam na Twoje konto 74 primapunkty!

Ukłony, Finklo. I… Twoje zdrowie!

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Dzięki, Luki. :-)

Miło, że byś sobie nie darował mojego tekstu, ale pewności nigdy nie ma.

W porządku, zostawiam “Chłopca” w spokoju. Fajnie, że tak się przejąłeś rolą i aż podniebne akwaria wybudowałeś. ;-)

Tłumy postaci. Właściwie wszystkie sceny w sali rozpraw to sceny zbiorowe – tam znalazł się każdy, kto zagląda do wątków z ogłoszeniami piórek. Ale nie każdy coś powiedział albo kogoś zabił. ;-) Prowodyr rewolucji jeden, ale poparło go wielu. No, przynajmniej nikt nie protestował na głos.

Opisy. Chyba jesteś pierwszym czytelnikiem, któremu ich za mało. Wychodziłam z podobnego założenia, co Ty: warto od czasu do czasu dać Czytelnikowi odpocząć od walki i akcji. A tu wielu narzeka, że opisy nużyły. Może trzeba je było zrobić bardziej interesującymi…

Źródła wiedzy o bohaterach. Odmawiam odpowiedzi! Nie wydam informatorów. I nie, książki w Primagrodzie nie nadają się na agentów. Zbyt oczywiste. ;-)

Zielonkawe Straszydło – dobrze. A Wrzeszczące Popiersie – sam kombinuj. Podpowiem tylko, że to ważne, z czyich ust (załóżmy) pada ten nick. :-)

Primaprzelew dotarł, dzięki. I nawzajem, Twoje zdrowie! :-)

Babska logika rządzi!

Opowiadanie rzeczywiście wymaga od czytelnika nieco skupienia, ale liczba użytkowników, których udało Ci się zaprezentować, budzi uznanie, Książniczko. Podobnie jak mały hołd dla Reg : ).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dziękuję, Nevazie. :-)

Miło, że zasłużyłam na uznanie.

A skoro zajrzałeś, kto właściwie jest na Twoim awatarze i jak Ci się podoba piekielny nick?

Babska logika rządzi!

Tak jak napisałaś – szlachcic.

Zawsze podświadomie identyfikowałem się z mieszczańską klasą średnią, więc nie będę udawał, że jestem zachwycony nowym mianem, ale mam świadomość, że “ekscentryk – podróżnik – badacz” byłoby trochę za długie na pseudonim ;).

Awatar mam z sentymentu do autora Rękopisu Znalezionego w Saragossie. Nie da się ukryć, że pan hrabia Potocki to ciekawa postać.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Hmm, Wrzeszczące Popiersie… Czyżby była to osoba władająca srebrną bronią, wycinająca na ciałach swych ofiar inicjał G?

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Aha, czyli nie tylko szlachcic, ale wręcz magnat. ;-)

Jeśli wolisz, mogę zmienić na “Potockiego”. Chociaż to będzie trudniej poznać. Oferta ważna do jutra, bo potem upływa termin. :-)

Babska logika rządzi!

Luki, tak, chyba myślimy o tej samej osobie. Ale nigdy nie byłam świadkiem wycinania… ;-)

Babska logika rządzi!

To twoje dzieło, lepiej nic nie zmieniaj.

Swoją drogą ciekawe, że akurat tak Ci się ten obrazek skojarzył. Niedawno znajoma przypadkiem spojrzała na portret, który mam w awatarze i spytała, czy to Napoleon ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

No, jakoś to czerwone w talii kojarzy mi się z pasem, który szlachcic sobie starannie wiązał. Wprawdzie ta czarna góra już mniej wygląda na żupan, ale co ja wiem o ówczesnej modzie…

Napoleon? Nie, niepodobny. On miał jakieś portrety na świeżym powietrzu bez kapelutka?

Babska logika rządzi!

Aż wstyd, że dopiero teraz przychodzę, po tym, co nawyprawiałem w tym opowiadaniu ;)

Podobało mi się. W pierwszej chwili nie miałem pojęcia, kim jest Greenchannel, ale potem już poszło gładko i jako wzrokowiec nie miałem problemu z odszyfrowywaniem kolejnych postaci. A nawet miałem sporo frajdy. Udał Ci się ten zabieg, bo połączyłaś nasze avatary z osobowościami, przynajmniej w niektórych przypadkach. Moje “rewolucyjne” komentarze faktycznie mogą się jawić jako bulgot… :D W sumie to chyba moja ulubiona kreacja mnie. Ale powiedz, zastanawiałaś się też nad wielorybem, czy od razu wiedziałaś, że będę… wodą? Nie wodolejem – to bardziej pasuje niektórym chmurom. A skoro już o tym mowa, płynnie przejdę do Cumulonimbusa, którego styl wypowiedzi znakomicie wplotłaś. Przy innych postaciach też Ci się udało; na wzmiankę zasługują oczywiście Ryboptaki. 

Fabuła ciekawa, dynamiczna. Przez tekst płynąłem, nie zwróciłem uwagi nad nadmiar opisów czy czegokolwiek, bo zwyczajnie dobrze się bawiłem. 

Nie wiem, czy zielone kanały mogą się rumienić, ale załóżmy, że się rumienię – schlebiły mi nawiązania do moich brązowych kul… 

– Jasne – zabulgotał z godnością Greenchannel. – To bardzo rozsądny pomysł. Możemy nawet stworzyć specjalny świat na tę okazję. Jakiego sobie odchodzący zespół życzy? Osobiście polecam porcelanowy.

<3

Co mogę więcej rzec? To było dokładnie takie opowiadanie na Fantastów, jakiego bym się po Tobie spodziewał. 

Ale będę miał dylemat. 

Dzięki, Fun. :-)

Fajnie, że Ci się spodobało. Trochę się bałam Twojej reakcji – w końcu zrobiłam z Ciebie zabójcę. Wprawdzie w gorączce walki i niezupełnie chcący, ale zawsze.

Starałam się wykorzystywać wszystko, co było: awatary, powiedzonka, osobowości, tematykę tekstów, pióra…

Bulgot. To nie tak, że Twoje prawdziwe słowa brzmią bulgotliwie. Nie masz w awatarze nic nadającego się do gadania, więc musisz radzić sobie inaczej. Z tego samego powodu ja zazwyczaj szeleszczę.

Wieloryb. Hmm, widzisz, nie widzę wyraźnie, czym jest ten cień na Twoim malutkim obrazku. Trochę wygląda jak jakaś duża ryba, ale może to łódka? A może jedno i drugie? To brązowo-pomarańczowe coś po bokach kojarzy mi się z kamieniczkami, czyli jakaś Wenecja albo cóś. A skąd tam wieloryb? Z racji tych wątpliwości interpretacyjnych poszłam na żywioł… ;-)

Zielone jabłka mogą się zarumienić, więc kanały pewnie też. Ale obawiam się, że to zostaje na stałe. ;-)

Czyżbym robiła się przewidywalna? Cieszę się z Twojego dylematu. Może jeszcze dzisiaj kilka tekstów wpadnie i dylemat się zwielokrotni?

Babska logika rządzi!

O, mam nadzieję, że Ryboptaki się na mnie nie gniewa ;)

To nie tak, że Twoje prawdziwe słowa brzmią bulgotliwie.

Za to czasem bełkotliwie ;) Mam niski głos. 

Co do avatara – to wieloryb w Wenecji. Lubię to zwierzę i lubię to miasto. Ze smutkiem odkryłem jednak, że mój avatar to fotomontaż i tak naprawdę żaden wieloryb nie zapuścił się w weneckie kanały :(

Chyba nie, bo Ryboptakom rola trupa się spodobała. ;-)

Czyli z Wenecją zgadłam. I że wielorybów tam nie ma, też mi się dobrze wydawało. :-)

Babska logika rządzi!

O, mam nadzieję, że Ryboptaki się na mnie nie gniewa ;)

Co to znaczy – gniewa? Ryboptaki nie zna takiego słowa. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chcesz link do słownika? ;-)

Babska logika rządzi!

Nie, ale dziękuję za chęć uświadomienia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Znowu spóźniona na imprezie ;< Ale opiekunka naukowa groźbą prośbą skłoniła mnie do mniejszej wydajności multitaskingowej na rzecz mojego doktoratu. Jakbyście przeczytali tyle tekstów feministek/ów, co ja przez ostatni miesiąc, prawdopodobnie byłaby to dla was dawka śmiertelna. Teraz, czytając to opowiadanie, spłakałam się ze śmiechu w bibliotece nad utworami Marii Komornickiej, co jest wysoce niestosowne, bo Maria wybiła sobie zęby, żeby wyglądać jak mężczyzna i mieć prawo do tworzenia. Z drugiej strony byłaby zachwycona, że Finkla sobie współcześnie może swobodnie tworzyć i śmieszkować, więc pewnie by wybaczyła ;)

To naprawdę wielka frajda, że się nadaję do czegokolwiek na ubarwianie opowiadań. A tutaj oddanie użytkowniczych charakterów wyszło naprawdę elegancko. Cieszy człowieka, że się portalowo udziela, jak potem może poczytać takie historie. Wszyscy mi się podobali, oddanie avatarów bajeczne, komentarz społeczno-polityczny do portalowego życia zacny (kurczę, kiedyś nie używałam słowa zacny, to wy mnie zaraziliście). Cała historia jest pomyślana na tyle spójnie i sprytnie, że gdyby to był anonimowy konkurs, nie dałoby się pomylić autorki :) Gratki i podziękowania.

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Dzięki, Naz. :-)

Spoko, impreza ciągle trwa. Czego się napijesz?

Fajnie, że rozbawiłam. Było utwory Marii odsunąć na bok, bo jeszcze źle zinterpretuje łzy i jej będzie smutno. ;-) Nie wiedziałam, że kobietę od mężczyzny najbardziej odróżniają zęby…

No, jest jakaś sprawiedliwość. Ci, którzy się udzielają, nie mają problemów z rozpoznaniem bohaterów. Albo mają malutkie.

Anonimowy konkurs na fantastów – ciekawa idea… Ale ja nie wierzę, że mogłabym kogokolwiek oszukać. Musiałabym nie komentować tekstów. Nie tylko własnego.

Babska logika rządzi!

A ja jestem za konkursem anonimowym :) Limit 15k, wszystkie utwory wysyłane do Beryla, on umieszcza teksty w jednym wątku i każdy może komentować, robić dywersje, chwalić lub opluwać, także swój :) Bez poprawiania błędów, bez tłumaczenia wątków, czysty fun :) Może za dwa latka…

Interesujący pomysł…

Babska logika rządzi!

Swojego chyba się nie da, bo jeśli umieści się komentarz pod własnym, anonimowym tekstem, pojawi się znaczek, że komentował AUTOR. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale gdyby wszystkie teksty wstawiał organizator konkursu, na przykład ze specjalnie założonego konta “fantaści”…

Babska logika rządzi!

No to nie wiem, ale też nigdy nie byłam autorką. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tylko z poprawianiem błędów byłoby strasznie upierdliwie.

Babska logika rządzi!

Dla mnie chyba nie. Robiłabym łapanki tak jak zawsze. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chodziło mi o wprowadzanie korekt. Delikwent musiałby napisać do organizatora, ten nanieść poprawki… Mógłby się organizator szybko zniechęcić…

Babska logika rządzi!

Pewnie nawet jeszcze szybciej. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zacytuję sam – siebie.

Bez poprawiania błędów, bez tłumaczenia wątków, czysty fun :)

Zawsze można poprawić po konkursie.

No, i to też jest dobre założenie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wybacz, Darconie, nie zwróciłam uwagi na ten zapis.

Babska logika rządzi!

Czytałem jakiś czas temu, ale nie skomentowałem, jak widać, bo choć fabuła wyraźna, znane postacie, pomysł ciekawy, to czytało mi się ciężko. No i żeby nie lać wody, wstrzymywałem się z komentowaniem, aby też rozkminić, co jest powodem, że to opowiadanie tak właśnie mi się czyta. Oczywiście, tak, to sprawa subiektywna, ale odniosłem wrażenie natłoku informacji i pędzenia z wydarzeniami. Takie połączenie nie jest po prostu w moim guście. Dodatkowo prawie całkowicie (prawie, bo coś się znalazło w tekście) nie ma warstwy impresyjnej ani ekspresyjnej.

Ogolnie niezłe, choć do satysfakcji  daleko, ale moją opinię należy traktować nawiasowo. 

No i widzę, że Darcon umieścił mój av, jako że występuje w opku, ale nie rozkminiłem. 

No i widzę, że Darcon umieścił mój av, jako że występuje w opku, ale nie rozkminiłem. 

Tam są losowo wybrani aktywni użytkownicy, nie sugeruj się tym.

Szacuken – ?

 

“Centrum otoczono barbakanem, wewnątrz którego mogły się osiedlać jedynie demony wyższe.” – Nie rozumiem. Otoczono barbakanem? A barbakan to nie jest taka mała budowla obronna w murach miejskich? Trudno by się chyba było osiedlić W barbakanie…

 

„Posunął aż do delikatnego kłapnięcia i uwięził wybranego ryboptaka w pysku.” – Posunął się?

 

Przeczytałam z zainteresowaniem. Spodobał mi się pomysł na piórkowe bronie. Spodobał mi się pomysł wykorzystania awatarów. Nie spodobał mi się pomysł na uśmiercenie Ryboptaków, nawet jeśli odwracalne ; p A tak na serio to czytało się fajnie, tylko przyznam, że zagubiłam się mocno raz przy budowie “obrońcy”, dwa przy akcji z cofaniem się w czasie ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Człowiek po cmentarzach lata, a tu się komentatorzy rzucili… Dziękuję wszystkim. :-)

 

Blackburnie, nie, Ciebie w tekście nie ma. Darcon umieścił w ściądze najbardziej aktywnych. Gdybyś był, miałbyś Oko w nazwie. A tak przy okazji, czyje to ślepie, jeśli można spytać?

Natłok informacji i pęd wydarzeń, powiadasz? Cóż, dla takich jak Ty zamieściłam garść opisów. Widocznie w Twoim przypadku nie zażarło. Impresje i ekspresje to w moich tekstach towar raczej deficytowy. ;-)

 

Kam_mod, może nie całkiem losowo, ale mniejsza o szczegóły. ;-)

 

Jose, Cień czasem pisze (a może kiedyś pisał?) “szacuken”. To było celowe.

Barbakan. Psiakitka, zasugerowałam się Krakowem, byłam święcie przekonana, że to linia murów dookoła centrum miasta.

Tak, powinno być “posunął się”, ale już po terminie. Później poprawię, jeśli nie zapomnę.

Cieszę się, że niektóre pomysły się spodobały. Co do Ryboptaków… Ona się idealnie nadaje na ofiarę w moim świecie – stanowisko na świeczniku, a żadnej broni… Wiedziałam, że Ci się to nie spodoba, Kocica najbardziej się wścieka z tego powodu. Ale reanimowałam! To nie było tak całkiem na śmierć.

Babska logika rządzi!

A tak przy okazji, czyje to ślepie, jeśli można spytać?

Vincenta van Gogha. :)

No, tak mi się wydawało, że na jakimś autoportrecie to widziałam. :-)

Babska logika rządzi!

Ciekawe i pomysłowe. Najbardziej spodobał mi się tekst z tym Kantem i Królewcem. :) Wstawka Liścia Paproci również zacna, choć tu nie jestem obiektywny. Momentami się gubiłem w gąszczu postaci robiących dosyć abstrakcyjne cuda na kiju i trudno mi to było sobie wyobrazić.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dziękuję, Szyszkowy. :-)

Mnie też się zdanie z Kantem podoba. ;-) A Naz jakoś nie zwróciła uwagi.

Fajnie, że nie narzekasz na rolę, którą Ci przypisałam. Cuda na drągu, powiadasz? Cóż zrobić, oni tu na co dzień cuda pokazują… ;-)

Babska logika rządzi!

Po pierwsze….. SĘDZINA, to żona sędziego. Sędzia i tylko sędzia (czy facio, czy babka) :-) sry ale na studiach wbijali nam to ostro do głowy. 

Tekst robi wrażenie, warsztatem i fabułą, ale miejscami ciężko mi się czytało, zupełnie znając kontekstu. Podobało mi się granie różnymi tematami. Za drugim razem poszło lepiej. Fajna lektura. 

Dziękuję, Nemerissie. :-)

Sędzina. Słownik PWN podaje (jako pierwsze znaczenie), że to żeńska forma od “sędzia”. Wprawdzie potocznie, jednak czuję się uprawniona do wykorzystywania słowa w tym sensie. Podczas rozpraw pewnie się tak do niej nie wypada zwracać. Zgodzę się, że jest zasadnicza różnica między dyrektorową i dyrektorką i nie należy ich mieszać, ale innego słowa na “baba-sędzia” nie ma. :-(

Nie dziwię się, że momentami było trudno – jesteś u nas stosunkowo nowy, pewnie jeszcze niewielu ludzi rozpoznajesz, nie możesz pamiętać rozmaitych wydarzonek sprzed pół roku i powiedzonek… Cieszę się, że mimo to lektura okazała się fajna. :-)

Babska logika rządzi!

Hmm, da się to jakoś przeczytać bez większej znajomości portalu i użytkowników? Przyznam, że czaję się i czaję, ale nie mogę się zebrać…

Karolu, trudno mi powiedzieć. Tak głęboko wrosłam w portal, że nie bardzo wyobrażam sobie, jak jest inaczej. ;-)

Nemeriss dał radę i zbytnio się nie skarżył. Część powinieneś kojarzyć spod własnych tekstów. Jeśli się zdecydujesz, to podpowiadam, że dobrze znać awatary najaktywniejszych użytkowników. W pierwszym komentarzu Darcon zamieścił ściągę – to nie wszyscy bohaterowie tekstu i nie tylko oni, ale powinno pomóc.

Babska logika rządzi!

W takim razie spróbuję się z tym tekstem. Tylko najpierw pooglądam avatary i skorzystam ze ściągi ;)

Powodzenia. :-)

Babska logika rządzi!

Uff, aż mi się duszno zrobiło od tych wszystkich nazw… Mózg na pełnych obrotach ;)

 

Zacznę od postaci. Całe mnóstwo, przynajmniej połowy nie poznałem. Dlatego miałem wrażenie, że ucieka mi całe mnóstwo smaczków i żarcików. A zaczęło się dobrze, bo Metalmana od razu skojarzyłem. Dlatego myslałem, że nie będzie tak trudno. Oj, ale się zdziwiłem.

Było parę momentów, kiedy się zaciąłem. I dwa, kiedy złapałem się za głowę. Bo uświadomiłem sobie dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że twój avatar to nie jakiś tam Indianin bądź myśliciel o bujnym wąsie jak u Nietzschego (serio tak myślałem!), tylko sterta książek tworząca ludzką postać. Czyli… Sterta ;) Drugie zaskoczenie to Ryboptaki. Nazwa ciągle się powtarza, przeglądam avatary… Może nie ma? Ale to ktoś ważny, Darcon musiał wstawić. O, i proszę, jest. Okazało się, że srebrne i czarne płytki… czy coś z mojego wyobrażenia cały czas były ptaszkami i rybkami ;D

 

Czytając, trochę się umęczyłem. Nie wiem, czy to wina nadmiaru postaci i mojego nieogarnięcia w temacie, czy zawiniło coś innego. Pogubiłem się też w fabule :(

Za to na plus mała dawka absurdu i fajny pomysł. Wielki plus za akcję, zgranie bohaterów, ich pomysłowość i główkowanie (wczułem się, kibicowałem). I wreszcie ostatni, ale za to największy, tłusty plusior za wykonanie. Niektóre zdania czytałem po dwa razy, żeby przyjemność została pomnożona :)

O, na przykład to: Zapachy wanilii, róż, świeżo upieczonego chleba, truskawek, karmelu i wielu innych utworzyły mieszankę, która każdego uszczęśliwiała, przywodząc na myśl najcudowniejsze chwile piekielnej i przedpiekielnej egzystencji.

 

Ogólnie: fajne, pomysłowe, dobrze wykonane, ale można się pogubić i spalić coś w głowie ;)

 

Ale się upisałem… Zgłodniałem od tego ;)

 

 

Czyli jakoś poszło, chociaż gładko nie było. Dziękuję. :-)

Aż połowy nie poznałeś? Hmm, zadomowisz się, to przyswoisz więcej obrazków. Niektóre smaczki pewnie już przepadły na wieki, trzeba przemielić mnóstwo tekstów, żeby wszystko wyłapać. Ale jeśli chcesz pownikać, to pisz PW, mogę wyjaśnić.

Skoro już pod tekstem zbiorowo wyjaśniamy awatary… Mój to obraz mojego ulubionego malarza. On stworzył mnóstwo martwych natur przypominających portrety. Ja mam “Bibliotekarza”. Niekiedy nawet te wizerunki mają cechy osobowe.

Nie Ty jeden widziałeś w awatarach inne rzeczy niż ja. :-) Chyba najbardziej zmyłkowy jest awatar Ochy (przejrzyj powyższą dyskusję).

Pomysłowość bohaterów. Cóż, żeby tworzyć fantastykę, trzeba mieć łeb jak sklep i mnóstwo pomysłów. Kombinowanie z fabułami też pomaga. Co zrobić, żeby protagonista wpadł na ten trop? Jakoś sobie musimy radzić. :-)

Mam nadzieję, że straty w głowie nie okażą się trwałe. Musi się udać wymienić te przepalone obwody. ;-)

Babska logika rządzi!

Ja tam nadal nie wiem, kim jest zielony potwór. Myślałem, że to Blackburn, ale coś się wypierał tego w swoim komentarzu. :p

Nie, to nie Blackburn. Przypominam, że Zielonkawe Straszydło zajmował się wehikułem czasu, bo miał pewną wprawę. Kliknęłam na tag “podróże w czasie” i wybrałam kilka co bardziej znanych osób z listy. :-)

Podpowiem, że na ściądze Darcona Straszydła nie ma, ale jeden z Czytelników rozszyfrował postać i upewnił się w komentarzu. :-)

Babska logika rządzi!

Och! Też na to nie wpadłam :D

Brawa dla tej pani w czerwonym! :-)

Babska logika rządzi!

Przyjemność po mojej stronie.

Zadomowię się? No tak, miło tu. A chciałem tylko wrzucić jeden tekst… Złapaliście mnie ;)

Tak, tak, wiem o jakiego malarza chodzi, przecież musiałem wyguglać, żeby zorientować się, że nie mam do czynienia z wąsatym Indianinem :D Nie jestem pewien, ale chyba jeden z obrazów tego pana był umieszczony w książce do polskiego z liceum sprzed paru lat… Niestety, sprzedana, nie sprawdzę :(

Na avatar Ochy już zerknąłem (i ptaka widzę), ale na lekturę setki komentarzy już za późno. Jutro nowy dzień, nowe spostrzeżenia.

A obwodom nic nie będzie, przeciążone tylko ;)

 

Ufff!

Złapaliście mnie ;)

Mission accomplished! ;-)

O! A jak się gugla obraz o nieznanym tytule? Nie wiem, chyba uczyłam się z innej książki. Ale dopuszczam możliwość, że nie tylko mnie podobają się jego płótna. ;-)

Zaprawdę, dziwne rzeczy widać w awatarze Ochy. Nie wiem, czy czasem nie wykiełkowała jakaś nowa gałąź wróżbiarstwa zajmująca się wróżeniem z tego obrazka. Psychologowie znudzeni Rorschachem też wypatrują możliwości zmiany. ;-)

Babska logika rządzi!

Wiedziałem, że to spisek…

Prawy przycisk myszy na avatarze i “Szukaj obrazu w Google” ;) Potem już łatwo.

To może być nowa karta do tarota. Zwiastuje CośAleNieWiadomoCo :)

Pewnie, że spisek. Jeszcze tylko nie ustalono, czy Reptilianie maczali w nim pazury. ;-)

Ech, w mojej przeglądarce/ na moim kompie nie chce działać. Szkoda, bo fajny myk.

Taaaa, zastosowania awataru Ochy wyglądają na liczne. ;-)

Babska logika rządzi!

Maczali, maczali… Jak, według zwolenników teorii, we wszystkim ;)

:(

Liczne, ale dla nas, maluczkich, niepojęte.

Oj tam, oj tam. Oni też mają swoje frakcje, wzajemnie się zwalczają i czasem nie umoczą… ;-)

Spoko, rozgryziemy. Przynajmniej większość zastosowań. Nie takie rzeczy już tłumaczyliśmy. ;-)

Babska logika rządzi!

Oj, Finklo, jak Ty mnie rozdarłaś!

 

Może najpierw od tego złego zacznę: niestety fanką absurdu nie jestem, a Twoje opko, choć pięknie napisane, podpada u mnie pod tę kategorię. Troszkę za dużo ponawymyślałaś, bardzo ładnie, ale ciut za dużo.

Po drugie, kiedy bohaterowie przenoszą się w czasie, powstaje spory galimatias, nie bardzo wiadomo co się dzieje, kiedy, kto co robi, jakiś taki chaos się zrobił… Może jak przeczytam drugi raz, to się rozjaśni, bo mniej więcej rozumiem, o co chodzi, ale ten nieporządek mnie zmęczył.

 

I to tyle “złego”. 

 

Z dobrego – jak zawsze napisane przefajnie :) Styl bez zarzutu i nawet nie poczułam tych 30k znaków :D Przepłynęłam przez tekst i nawet czasem próbowałam sobie wyobrażać te absurdalne sceny :P

Cudnie wykorzystałaś awatary portalowiczów, Mangowa Głowa rządzi! Oprócz tego udało Ci się trafnie uchwycić charakterystyczne cechy i powiedzonka użytkowników. No i te piekielne dzielnice – miodzio :) A jak przeczytałam: 

Smoczyca i Sterta Książek jak najszybciej odpaliły po jeszcze jednej kulce ze swych bogatych zasobów i posłały na pomoc koleżance bliźniaczkę o dwóch osobowościach oraz hurysę, lecz było już za późno – wielki owczarek niemiecki zdążył zmiażdżyć w brązowych szczękach całą stado-ławicę.

to sobie pomyślałam, że to o mnie i aż łezka wzruszenia mi się w oku zakręciła :) (jeśli to nie o mnie, to nie wyprowadzaj mnie z błędu, wolę żyć w błogiej nieświadomości i pielęgnować urojenie, dzięki któremu zostałam choćby wspomniana w jednym z konkursowych opowiadań :D). Dziękuję :)

 

Ogółem: jestem zadowolona z lektury, ale wolę inne Twoje opowieści :)

Dziękuję, Iluzjo. :-)

Absurd? Nie, tu nie miało być absurdu. Co najwyżej trochę zamieszania z podróżą w czasie. Chyba za bardzo chciałam nie zdradzić przedwcześnie dość oczywistego rozwiązania i za bardzo przytajniaczyłam.

Fajnie, że Twoim zdaniem udało się uchwycić cechy charakterystyczne naszych bywalców. :-) W końcu czytam trochę tekstów, a to zawsze mówi coś o autorze.

Mangowa Głowa ma władzę, to i rządzi… ;-)

Miło mi, że jesteś zadowolona. A innych opowieści przecież nie zabraniam czytać. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka