- Opowiadanie: Karol123 - Ja żem tylko...

Ja żem tylko...

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Ja żem tylko...

Wstał, kiedy wyczytano jego nazwisko. Kto by pomyślał, że każdy, nawet dzieci, psy i kosmici, będzie znał godność Adama Janczóra – prostego chłopa ze wsi w świętokrzyskim?

Adam uśmiechał się i kiwał głową, słuchając mężczyzny, który mówił coś przez mikrofon. Ładnie tu, ocenił. Dywany czyściutkie, jakby ktoś je prał, trzepał czy coś… Żyrandol też bajeczny. A ludzie? Łoo matko! Sam wystroił się we frak, bo przecież był osobą honorową, ale nie wiedział, że wszyscy inni odpicują się równie elegancko.

Wsadził zapałkę do ust i zaczął grzebać. Kawałek ogórka kiszonego między trzonowcami mierził go już od dwóch dni.

– Drogi kolego, nie wypada – upomniał mężczyzna stojący obok.

– Och, przepraszam. – Adam wyjął pudełeczko z kieszeni. – Niech pan bierze. Co, jakaś franca na dziąśle?

Wszyscy nagle zaczęli klaskać. Popłynęła melodia. Janczór odwrócił się, oczarowany. To wszystko na jego cześć. Cóż, nie był bez zasługi.

Wypluł zapałkę wraz ze strzępem ogórka kiszonego na podłogę.

Ale bym się teraz nabzdryngolił, pomyślał. I jeszcze by to w telewizji pokazali!

Jakiś mężczyzna podszedł do Adama i wyciągnął dłoń. Janczór napluł na swoją i chwycił prawicę mężczyzny.

– Graba, kolego! – zawołał. – Jak leci?

– D-dobrze… Oto… Oto pańska nagroda.

Adam przyjrzał się złotemu krążkowi w niebieskim pudełeczku. O, i był też dyplom. Uśmiechnął się szczerze, złapał nagrodę, przytulił do piersi i zapytał, czy może już iść.

– Teraz przemowa – wytłumaczył mężczyzna.

– Och, to nie idziemy pić? – zmartwił się Adam.

– Po uroczystości…

Melodia wciąż płynęła, zebrani klaskali. Adam westchnął. A, co tam. Przynajmniej przemycił małpkę żytniówki we fraku to się napije. Bo na szampana, co to niby mieli nim częstować, nie miał ochoty.

– Dobrze. Co mam robić?

– Proszę, o, tam, na podest. Niech pan opowie o swoim wielkim odkryciu.

– Aa tam od razu wielkim… Nie z tego się…

– Ależ, proszę pana! To rewolucja w dziedzinie chemii!

– Pff, to wy chyba nie widzieliście, jak z kamieni zrobiłem.

Adam wskoczył na podest, złapał mikrofon i ogarnął wzrokiem salę. Już nie grali, już nie klaskali. Czekali na jego słowa.

– No, ten… To ja se tu jestem, bo dali mie, tego, Nombla. Bo ja to… wiecie se? Bo ja to se bimber z trocin ukręciłem.

Koniec

Komentarze

Mam wrażenie, że przeczytałam przydługi dowcip, dość siermiężny i nieśmieszny. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To chyba dziadek Jakuba Wędrowycza opracował metodę na pędzenie bimbru z trocin ;-) 

Swoją drogą, głównym składnikiem drewna jest celuloza, cukier chyba zbyt złożony, żeby się nadawał do fermentacji. Ale gdyby go potraktować wpierw jakimś enzymem… 

Można by też z odpowiedniej ilości świeżych trocin wycisnąć sok, a z tego to już żaden problem… 

Tak czy owak, Nombla by się chyba za to nie dostało :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Puenta wywołała uśmiech – cały wstęp zaś nie wiem czy nie trochę za długi. Gdyby ciut-ciut skrócić obserwacje bohatera, to mogłoby wyjść na plus.

Podsumowując: ładna puenta, przyzwoity tekst. Jedno “bum” i tyle.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Niestety, do mnie ten humor nie przemówił.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Dziękuję wszystkim za komentarze :)

Eee, bardziej Kiepski niż Wędrowycz. Stylizacja wypowiedzi bohatera bardzo niekonsekwentna i niezdarna.

Też miałam skojarzenia z Wędrowyczem. I z celulozą racja – w końcu cukier.

Przynajmniej przekabacił małpkę żytniówki we fraku

Na pewno “przekabacił”?

Babska logika rządzi!

Przyjemny szorcik.

Finał mi się spodobał, jednak wstęp mógłby być nieco krótszy.

Na mnie szczególnego wrażenia ten tekst nie zrobił. Nie rozbawił, nie zasmucił. Ot tak, przeczytałam sobie i nie poczułam krzywdy, ani że czas straciłam, ale żeby mi to miało w pamięć zapaść, nie powiem.

O Wędrowyczu napisano, o niekonsekwencji w stylizacji napisano, o tym, że jednych śmieszy, ale innych nie – też napisano. Ja bym do tego dodał, że nie wiem, skąd się wzięli kosmici w tekście, a także, że Wędrowycz, którego btw fanem nie jestem, ma jednak swój wdzięk, a Janczór za grosz.

Dla podkreślenia wagi moich słów siłacz palnie pięścią w stół

Dziękuję za komentarze.

 

Cobold, nie za bardzo się znam, ale nie wiem, czy masz rację z tą stylizacją… Bo przecież bohater wypowiada zaledwie kilka kwestii, z czego wszystkie to króciutkie zdania. Dopiero na samym końcu wypowiada dłuższą kwestię i to przed publicznością…

 

Finkla, akurat czytałam Wędrowyczowe przygody i jakos tak mi sie napisało ;)

 

Nerissa, miło słyszeć :)

 

Rosebelle, dziękuję za opinię.

 

Cerleg, dzięki za opinię. Skąd kosmici? Ot tak. Czemu nie? Skoro koleś dostał Nobla za produkcję bimbru… To wszystko można :D

Sympatyczne. Puenta nie jest jakaś powalająca, ale może być.

Zgfryd89, dzięki za komentarz. Miło słyszeć, że sympatyczne.

Prosty chłop i nieobyty z tego Adama, ale szczery i tym trochę mnie ujął :) Ja Wędrowycza nie znam, zdzierżyłem kiedyś kilkadziesiąt stron i odpuściłem, więc nie mogę porównać. W dłuższej formie mógłby być Adam jednak męczący, ale kto wie? :)

Darcon, dzięki za opinię :)

Czy to jakiś fanfik z uniwersum Jakuba Wędrowycza? Tam się przejawiał motyw mitycznego bimbru z wiórów.

Czekałem na jakąś satysfakcjonującą pointę, no i nie doczekałem się. Przeczytałem bez emocji, raczej na długo tego tekstu nie zapamiętam. :/

No nieźle.

Skoneczny, jakie tam uniwersum… Tak mi się tylko napisało pod wpływem Wędrowyczowych przygód ;) Dzięki za opinię.

Cóż mogę dodać. Ja tam akurat Wędrowycza lubię, więc teoretycznie powinno przypaść mi do gustu, ale… no czegoś jednak w tekście zabrakło. Albo przedobrzyłeś, bo w sumie Janczór wypada jakoś… no niezbyt naturalnie. Wiem, ze taki miał być, ale wydaje mi się, że nawet wędrowyczopodobny typ trochę inaczej by się zachowywał w wielkim światku ;P Może utwór byłby lepszy, gdyby go skrócić jakoś do drabelka?

Na plus to, że jest w miarę dobrze napisane – gdzieś tam szwankowały przecinki, gdzieś były powtórzenia, ale generalnie bez większych usterek :) Za wyjątkiem przekabacenia :P

Także miałam wrażenie, że czytam trochę za długi dowcip. Może by przekaz dla mnie zyskał na sile i rozbawił, gdyby tekst został nieco okrojony ze słów. Ale jak na mój gust, nawet najlepszy żart to o wiele za mało. 

Deirdriu, dziękuję za komentarz :)

Eeeej, ja wiem, że ze mnie iluzja jest, ale komentarze zostawiam całkiem realne :P Czuję się pominięta :P

No nie rozbawiło.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

O, rzeczywiście ;) Nie wiem, jak to się stało, Iluzjo. Nawet pozwolę sobie jeszcze raz niepoprawnie użyć pewnego słowa. Gdzieś “przekabaciłem” twój komentarz :D 

W kuchni mam słoik z dżemem na przeprosiny. I oczywiście dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

 

SzyszkowyDziadku, niestety, chyba nie mam daru, żeby rozbawiać ludzi. Ale dziękuję za opinię.

Nowa Fantastyka