- Opowiadanie: GaPa - Bobby idzie do szkoły

Bobby idzie do szkoły

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Bobby idzie do szkoły

Bobby przebudził się i leniwie przewrócił na drugi bok. Nagle gwałtownie wyskoczył z łóżka. Modlitwa!

― Świętny producencie łóżka, dzięki ci!

― Wytwórcy materaca (z korekcją wad postawy oraz opatentowanym systemem nocnej opieki), obleczonego niegniotącą się tkaniną w niepowtarzalny, starannie zaprojektowany wzór, dzięki wam!

― Wiodący przedstawicielu branży energetycznej, dbający o komfort mego snu, tyś skałą!

Gorliwie odmawiał litanię, na końcu wymieniając producentów wyposażenia pokoju. Dzisiaj wybrał kolejność alfabetyczną. Pod koniec chyba się pomylił, więc raz jeszcze starannie wymówił wszystkie nazwy, starając się nie wyróżniać żadnej z nich. Bogowie są zazdrośni! Ukradkiem rozejrzał się, wypatrując małych owadów, do których mogła być przyczepiona kamera. Miał nadzieję, że modlitwa trafi do któregoś Zgromadzenia Najwyższych Marketingowców wspieranych uświęconymi technologiami Big Data! Mógłby wtedy liczyć na ba-je-czne bonusy w zajmujących cały wolny czas grach!

Przy płatkach śniadaniowych najpierw wyliczył właścicieli praw autorskich do modyfikacji genetycznych zbóż, dzięki którym posiłek zapewniał zbilansowaną dawkę mikroelementów, konieczną do prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Potem wyrecytował z pamięci wszystkie fabryki błogosławionych słodzików, stanowiących wagowo ponad osiemdziesiąt procent produktu. Był z siebie dumny! Nie każdy to potrafi!

Zamarł. Przegapił małą kartkę papieru. Wiadomość od mamy! “Ogłoszono, że LOX-DIRC uzyskał sądowo prawo do nazwy Bóg Kreator. Pewnie zapędzą zrobią wam w szkole akademię, ubierz się odpowiednio. Buziaczki”. Starał sobie przypomnieć jak często wymówił dzisiaj nazwę “LOX-DIRC“ oraz wszystkich należących do niego marek. Otworzył okno, mając nadzieję, że podmuch wiatru zaniesie jego mantrę do megafirmy, świętującej wygraną w wieloletnim sporze. Czy to wyrok prawomocny? I czy któraś ze zdradzieckich wrogich korporacji sprytnymi zabiegami prawniczymi nie doprowadzi do wznowienia procesu?

Wiążąc sznurowadła trzykrotnie wymienił producenta obuwia. Miał zamiar przed wyjściem przytulić się do śpiącej po nocnej zmianie mamy, ale ze ściągniętą twarzą zamknął za sobą drzwi domu. Przecież za to są punkty karne w każdej znanej mu grze! Jest słaby, bo najdłużej wytrzymał tydzień, ale pobije swój rekord! Przytulanie jest dla słabeuszów, którzy całe życie będą wieść pośród podróbek!

W chmurach dostrzegł projekcję logo wiodącego producenta odzieży sportowej i uśmiechnął się. Miał obiecane, że na swoje urodziny dostanie dres z tegorocznej kolekcji! Jeszcze tylko miesiąc! Nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł rozszerzyć modlitwę o kolejną markę. Zaśmiał się i patrząc przed siebie pobiegł, nucąc popularne szlagiery reklamowe. Jak dobrze być dzieckiem!

Koniec

Komentarze

Całkiem zgrabna satyra materializmu i najnowszych pokoleń. Zajechało mi momentami Orwellem. Podobało mi się. :)

No, mnie też się podobało. Straszny świat. I jeśli dzieci mają tak przerąbane…

Babska logika rządzi!

O matko! Jaka straszna wizja…

Na szczęście nieco optymizmu wprowadza liścik od mamy, która chyba jeszcze zachowała zarówno rozsądek, jak i czujność. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo sugestywnie napisane GaPo, stylistyka językowa trafia w moje gusta, tak samo temat. Mocno przerysowane relacje, ale kto wie, czy kiedyś tak nie będzie. Jak zauważyła Reg, straszna to wizja. Dobry warsztat, krótka forma, taka w sam raz, przy większej liczbie znaków mogłaby znużyć, albo wymagałaby rozbudowanej fabuły. Myślę, że wyraźnie i dobitnie przekazałeś, co chciałeś.

Dzięki za komentarze.

Sądziłem, że ktoś napisze “a gdzie tu fantastyka”…

Cóż, niektóre marki mają swoje ołtarzyki i akolitów. Może po prostu jest w nas taka potrzeba?

A co do Orwella, to w spółce z Huxleyem chyba wyczerpali temat.

 

pzdr

\˚ㄥ˚\

Świetny shorcik ;)

Wiodący przedstawicielu branży energetycznej, dbający o komfort mego snu, tyś skałą!

Powyższe zdanie jest takie dobre i tak mnie rozbawiło, że chyba odmówię dzisiaj za ciebie modlitwę. Tyś skałą, GaPo!

Klimat wręcz troszkę technokratyczny, przynajmniej ja to tak odebrałem :d Ale myślę, że dzieciak z tego wyrośnie, skoro mama wydaje się być całkiem zwyczajna, zostawiając karteczki na stole ;)

Verman

Ciekawe słowo, świętny. Połączenie świetnego i świętego?

 

Ładnie skrojona wizja. No, może ten dzieciak trochę za dużo myśli. Klikam :)

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Ka­ro­l123 – idź i z pomocą smartfona mów językami… a wśród dzikich plemion pamiętaj o solarnej ładowarce!

Ver­ma­ni­tus – też wydaje mi się, że to taki dzieciak da radę, szczególnie że potrafi obsługiwać analogowe technologie ;) Ot, “jara” się tym, co kumple, itd itp.

Naz – dokładnie, świętnie to wychwyciłeś ;)

 

pzdr

{٩ಠಠ}

Bardzo ciekawy koncept i wykonanie, które mnie zmusiło do zastanowienia nad tym, ilu producentom Bóg-wie-czego zawdzięczam to, co mam :) Tekst czytało się dobrze, fajna jest szczególnie cała stylistyka.

Podsumowując: parę mniejszych fajerwerków, ale wrażenie tekst robi :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki @No­Whe­re­Man za komentarz, i fajnie, że akurat w taki sposób odebrałeś tekst – w sumie masz rację, jest też i za co dziękować, przecież jest i masa fajnych rzeczy na świecie.

 

pzdr

ô¿ô

Podobało mi się :)

Bardzo przyjemnie się czytało, tym bardziej, że w krótkiej formie trudniej zawrzeć cały fabularny ładunek. Udało się! Tekst zmusza do smutnej refleksji, o czym już pisali przedmówcy.

 

Drobiazgi, które ewentualnie można przemyśleć:

 

opatentowanym systemem nocnej opieki), obleczonego niegniotącą się tkaniną w niepowtarzalny… → jakoś mi tu tempo czytania zwolniło, może z powodu kilku długich wyrazów w jednym wersie, może spowalniają wyrazy zaczynające się na nie: niegniotący…, niepowtarzalny, zmuszają język do gimnastyki? Potem czyta się szybciutko. Nie jestem pewien czy gimnastyka języka dobrze robi na początku opowiadania.

 

… więc raz jeszcze starannie wymówił wszystkie nazwy, starając się… → może zastąpić starając się na próbując?

 

serdecznie pozdrawiam

Generalnie bardzo ciekawe spojrzenie, bardzo krytyczne. Nie spodobał mi się fragment z przytulaniem mamy. Domyślam się, że chodziło o podkreślenie absurdu, ale moim zdaniem firmom marketingowym nie zależy na rozbijaniu rodzin. Wystarczy popatrzeć na te wszystkie reklamy, w których ludzie tulą się do siebie…

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

@Skull“Nie spodo­bał mi się frag­ment z przy­tu­la­niem mamy. “. Ja wyszedłem tutaj z trochę innej strony. Weźmy takie hasło: “Nie pozwól, by ktoś ci mówił, co masz robić! Pij Colfantę, bądź sobą!”. Dostrzegam tu pewnego rodzaju brak logiki. Więc spróbujmy np zabrać ludziom zwykły, zdrowy rozsądek. Mama tu przeszkadzała, wydawała się krytycznie nastawiona do pewnych mechanizmów. Przeszkadzała. Nam potrzebny jest taki mały, zachwycony tym co MY mu każemy się zachwycać itd itp., niezdroworozsądkowo nastawiony model. Poddaj się naszej religii, dostaniesz wszystkie odpowiedzi itd itp. Ekscytuj się rzeczami, których tak w istocie, przy odrobinie zdrowego rozsądku, poważnie nie potraktowałbyś. No tędy mi to przywędrowało. Dzięki za krytyczną opinię.

@Anet – w formie!

@Slom­ka – dzięki, masz rację, zmienię. No i nazwa firmy chyba powinna brzmieć “Goobook” ;)

 

pzdr

╰(◣﹏◢)╯

Rozumiem twoje spojrzenie, ale uważam, że jest ono krótkowzroczne. Konflikt z rodzicami przełoży się na buntowniczą naturę młodego człowieka, a to MOŻE wpłynąć na spadek sprzedaży pewnych produktów, albo nawet popadnięcie w konflikt z prawem, nałogi i przedwczesną śmierć czyli… spadek sprzedaży. Marketingowcy potrzebują niewolników, a nie buntowników.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Hej, producenci substancji uzależniających też muszą mieć konsumentów. ;-)

Babska logika rządzi!

@Skull. Ale to już było. Rodzic przez duże “R”, Nauczyciel przez duże “N”, mają za zadanie stworzyć samodzielnie funkcjonującą, obdzieloną krytycznym spojrzeniem jednostkę (Bóg da obarczoną poczuciem humoru!). Nie ma co ryzykować – toż tu kiełkuje (dość naturalny przecież i potrzebny) bunt! Wychowujmy dzieci systemowo, nie ryzykujmy niepotrzebnie, bo taki Rodzic może się zdarzyć. Lepszy jest zdalnie sterowany “Pawlik Morozow“ – wierny tej “wyższej” idei, z zapartym oddechem śledzący zmagania “naszych” z “tamtymi”, gotowy do wszelkich poświęceń itd itp. Niech to będzie partia, religia, produkt ukochanej marki… Bez nawet cienia zdania sobie sprawy z możliwości krytycznego badania spraw… bez reszty pochłonięty… Ot, taki kilkulatek z zapartych tchem obserwujący finał zmagań sądowych dwóch firm, jeszcze utwierdzany przez system, że to ważne. Dla niego literalnie marka to religia, ale kibicuję małemu i trzymam za niego kciuki.

Oczywiście każdy model dystopii jest możliwy, tutaj obrałem taki wektor.

 

@Fin­kla – no pewnie że muszą. Niekoniecznie też należy z nimi walczyć – produkt jak produkt, można go sprytnie wpleść w system, przecież “damy Ci wszystko, czego potrzebujesz. A jeśli nie czujesz tej potrzeby, to ją stworzymy”. Patrz, ten koleżka jara “Odlot No.6”! Klęknijmy i złóżmy modlitwę w intencji zwiększenia sprzedaży “Haju 3v4”. Ale szybko, żeby nie zwiał! I widziałeś jego buty? Wstrętny prowokator!

 

A bardziej patrząc na paragon to przecież dzieci podejmują wiele decyzji zakupowych. Świeżak to 2400 wydane na zakupy. Czyż to nie ge-nia-lne? ;)

 

pzdr

¯\(°_o)/¯

Dobry szort. Klarowny, choć stylem skupiasz się tylko na logice i przemyśleniach bohatera, to podobało mi się. 

@Black­burn, wydaje mi się że to optymalna forma dla tego “dzieła”. Chociaż w istocie to żadne sf tylko widok zza okna ;)

pzdr

(-(-_(-_-)_-)-)

Nowa Fantastyka