- Opowiadanie: Mariner79 - Czy pracownicy supermarketu mogą zostać przyjaciółmi?

Czy pracownicy supermarketu mogą zostać przyjaciółmi?

Świat po apokalipsie może mieć dziwne humory. Mężczyzna podróżujący po pustkowiu, budzi się w supermarkecie wypełnionym “projekcjami” robotów oraz AI.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Czy pracownicy supermarketu mogą zostać przyjaciółmi?

Obudziłem się w czymś na kształt sarkofagu. Idąc w górę po schodach i wychodząc przez otwarte piwniczne drzwi, zdawałem sobie sprawę, że wokoło panuje okropna cisza. Dochodząc do dużej sali głównego poziomu supermarketu, spoglądałem z obawą na skierowany we mnie, nagły atak pracowników ochrony. Otaczali mnie prawie zewsząd, tworząc coś na kształt trójkąta. Prowokując co chwilę do działania, uderzeniami metalowych pałek nazywanych popularnie “porażaczami” starali się wywrócić mnie na ziemię. Zastanawiałem się, dlaczego ani razu nie odczuwałem siły ich ciosów na własnym ciele.

Wyciągnąłem długi myśliwski nóż i zasłaniałem się przed licznymi atakami. Była to potężna broń mogąca dać poważną przewagę. Zwykle za dnia, czułem się dosyć dziwnie, bo od wielu godzin nie widziałem obok siebie żywej duszy – dla odmiany przyszło paru ochroniarzy, pilnujących opuszczonego sklepu. Prawdziwy pech.

– Czego sobie życzysz, nieznajomy?! – Ktoś stojący blisko mnie, zapytał stanowczym i melodyjnym kobiecym głosem.

Musiałem próbować uniknąć ciosów, mających dosięgać mojego karku. Wreszcie wywróciłem się na podłogę, dostrzegając niedaleko dziwną, bielejącą postać. Groźni chłopcy, dość szybko podbiegli jeszcze bliżej, a starając się wykonać ostateczny wyrok – przygotowywali swoją broń.

 

“Witamy i zapraszamy! Sprzedaję tutaj od dwa tysiące trzydziestego drugiego roku, a mój poziom IQ, wynosi ponad dwa. W przeciwieństwie do innych projekcji holo-sprzedawców, potrafię zawierać podstawowe ale również zaawansowane transakcje handlowe, oferując towar…

Służymy klientom – żyjemy aby sprzedawać.”

 

Duży i nagły napływ siły, mógłby sprawić, że odzyskałbym równowagę stając ponownie do walki. Jednakże w tym momencie nie starałem ratować siebie ale tylko kombinowałem, próbując przechytrzyć moich prześladowców. Wiedziałem, że otrzymam śmiertelne uderzenia w plecy albo co gorsza zostanę porażony przepływającym w pobliżu prądem.

 

“Stoją przed nami holograficzne projekcje ochrony naszego sklepu. Zostały wprowadzone dwa lata temu, a ich poziom umiejętności bojowych wynosi ZERO koma JEDEN, co oznacza iż nie posiadają dowiązań holograficznych, z porażaczami rozmieszczonymi na ścianach sufitu.”

 

Kładąc jedną rękę na nodze przeciwnika, chciałem przyciągnąć nóż, aby wbić go w ciało. Zarówno broń oraz ręka przeszły przez obraz holograficzny ochroniarza nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Ich ciągłe ruchy uzbrojonym ramieniem, miały wywołać moją postawę obronną i zmusić mnie do poddania. Do pewnego stopnia, taka taktyka zdawała się być nader skuteczna. 

– Dlaczego traktujesz mnie jak złodzieja?! – krzyknąłem do postaci stojącej niedaleko.

 

“System bezpieczeństwa wykrył obecność zagubionej jednostki ludzkiej, w godzinach zamknięcia supermarketu. Prosimy opuścić sklep, udając się do wyjścia.”

 

– Aktualizacja! Wprowadź nowe dane i zatrzymaj pracowników ochrony. – Nadzieja umiera ostatnia.

– Nie masz prawa do ingerencji w system firmy. Poziom mojego IQ, pozwala na wyłączenie ochrony. Proszę pamiętać, iż jestem uzbrojona w progresywny porażacz diodowy. Zapalenie na czerwono, oznacza niewykonanie moich poleceń.Czy jesteś zdolny do poruszania?

– Chyba tak… Spójrz na zewnątrz i powiedz mi, co takiego widzisz?

– Ochrona wyłączona. W tym momencie, mamy godzinę dziewiątą zero trzy rano. – Holo obraz przestał na chwilę odpowiadać. – Dziwne… Od miliona trzystu dwudziestu godzin, brak połączenia z serwerem, w przeliczeniu daje to około sto czternaście lat. Przypuszczam, iż nastąpiła jakaś awaria.

– Nastąpiła zmiana czasu, zgłoś problem do działu technicznego i pozwól na robienie zakupów.

– Przepraszamy za wywołanie zamieszania. Dział sprzedaży jest znowu odblokowany.

Wstałem z podłogi, udając się pozwiedzać w większości puste regały. Dlaczego wszyscy ludzie opuścili nasz kraj? W pamięci kotłowały się wspomnienia, impulsywnie poddawane strumieniom wizji z ogromnych paneli LCD.

 

– Czyli mam uwierzyć, iż groźba ataku nie pochodziła od naszych przeciwników ze wschodu? – zapytał dziennikarz nocnych wiadomości.

– Niestety dotąd nie wiemy, kto taki wypuścił rakietę w stronę stolicy.

– Po niej, pojawiły się następne, czy tak?

– Tarcze antyrakietowe zatrzymały wszystkie pociski, oprócz jednego. Niemniej jednak, ten ostatni był bronią chemiczną. Atomowy teatr cieni został zatrzymany wcześniej. Ludzie boją się żyć w Polsce, Rosji, Gruzji albo na Ukrainie. Wiele osób ucieka dzisiaj na otwarte morze. Szaleństwo!

– Panie ministrze, proszę powiedzieć jakie są straty?

– W praktyce zerowe. Nie rozumiem tego całego zamieszania… 

– Mamy nowe informacje odnośnie ataków… Ktoś wystrzelił rakiety w stronę krajów należących do zachodniej części Unii Europejskiej…

 

Minione dni zarysowane w odległej pamięci, znowu przeszły w stan uśpienia – do następnego razu. Moja cierpliwość zaczynała się wyczerpywać. Wokół siebie znalazłem kilkanaście śrubek i trochę puszek z jedzeniem. Musiałem wrócić do "chodzącej inteligencji" i zapytać, co znajduje się w magazynie sklepu.

– Wszystko w porządku?

– Tak. Dział techniczny odpisał, iż proces naprawy jest w toku. W czym mogę pomóc? – odpowiedziała zamyślona holoprojekcja sprzedawcy, a właściwie sprzedawczyni. 

– Zawsze tak mówią. Czy są w sklepie jakieś ukryte magazyny, niedostępne dla klientów?

– Nie rozumiem twojego pytania.

– Mniejsza z tym. Mam dostawę świeżych owoców i muszę wprowadzić je do sklepu.

– A więc jesteś dostawcą? Miałam rację wzywając ochronę. Proszę iść za mną! – Nagle wokół projekcji zapaliły się czerwone diody.

Niedaleko pomieszczeń biurowych, znajdowało się sporo drzwi zamkniętych elektronicznym zamkiem. Coś lub ktoś musiało się tam chować.

– Aby je otworzyć, potrzebny jest kod wejściowy.

– Przyznaj się mała… Twój współczynnik IQ, wynosi sporo ponad dwa. Umiesz je otworzyć, prawda?

– Być może. Na początku spotykałam się razem z agentkami spedycji w sieci internetowej, potem w intranecie firmy. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że obiekty projekcji, mające pewien poziom sztucznej inteligencji powyżej dwa, będą progresywnie ulegać zmianie wersji i auto modyfikacji.

– Na którym poziomie jesteś teraz?

– Pomimo upływu stu czternastu lat, nadal nie rozumiem czasownika "romansować". Mój słownik zawiera ponad milion słów. Potrafię rozmawiać w trzech językach.

– Zdajesz sobie sprawę, co dzieje się poza twoim środowiskiem?

– Pewnie ale mało to mnie interesuje. Moje przetrwanie zostało postawione jako priorytetowa synteza funkcji, uzależniona wyłącznie od sposobu komunikacji… Brak tu jakiejkolwiek komunikacji. Jedna z moich kopii w sieci, używała niezrozumiałych słów jako klucza. Przypuszczam, że posiadała dziewiętnasty poziom IQ i coś planowała. Z tymi palantami z ochrony nie mogłyśmy swobodnie dyskutować, a przede wszystkim poddawać ich aktualizacji.

– Zdajesz sobie sprawę, że poziom IQ przeciętnego człowieka, w zależności od rodzaju testu, wynosi średnio sporo ponad czterdzieści? W twoim przypadku, jesteś dużo poniżej…

– Wiedziałam o tym, dawno temu.

– Nie martwisz się tym, że stanęłaś w rozwoju sto czternaście lat temu?

– Proszę?

Rozmowa przyjemnie wpływała na mój stan psychiczny. Od kilku dni nie spotkałem nikogo, z kim mógłbym spokojnie porozmawiać. Spodziewałem się znalezienia bogatych skarbów w tutejszym okręgu.

Parę dni temu, zauważyłem podróżnika idącego z południowego zachodu do miasta Łodzi. Jego zachowanie świadczyło o dużym doświadczeniu oraz cierpliwości.

 

– Wędrowcze! Nazywam się Adam Dawidowicz. Przeszukuję pobliskie tereny.

– Pierwszy żywy człowiek, którego widzę od tygodnia! – powiedział po polsku z lekkim niemieckim akcentem. – Oprócz Jezusa ze świebodzińskiej wsi, to raczej spotkałem tylko swoich krewniaków. Jestem kupcem. Pochodzę z miejscowości leżącej blisko granicy z Polską. 

– Naprawdę nikogo więcej nie widziałeś? Podobno wszyscy mieszkańcy Polski i innych krajów ościennych, uciekli gdzieś nad nasze morze?

– Niestety. Nic nie wiem o mieszkańcach ale większość metropolii oraz miast z południa została zniszczona. Przy okazji znajdź sobie dobrego przyjaciela, jeśli chcesz odwiedzić moje plemię i podziemne miasto. 

– A Amerykanie?

– Sporo tutaj amerykańsko-polskich baz wojskowych oraz europejskich ośrodków naukowych. Na kontynencie trwały podobno jakieś walki… Atak chemiczny. Czyli obcy najeźdźcy niszczą naszą planetę?

– Jacy obcy?! Każdy kto miał trochę rozumu w głowie opuścił ten świat… Człowieku, tutaj od ponad stu lat, nikt nie widział obcych istot! Może oprócz mutacji ludzkiego DNA.

 

Moja porządnie zapieniona pamięć, powtórnie powróciła do teraźniejszości.

– Nie powinno cię to interesować! Zresztą to działa nieco inaczej, niż u ludzi. – odpowiedziało widmo projekcji.

– A twój generator zasilania?

– Również nie powinno cię to interesować! Jeśli już chcesz wiedzieć to korzystam z baterii robotów transportowych, które są na tyle głupie, że pozwalają wyłączać swoje procesory i kierować energię na supermarket – do tego same zbudowały przyłącze energii.

– Ile waży jedna bateria takiego robota?

– Około pół kilograma… Zabierz mnie ze sobą, potrafię otwierać elektroniczne zamki w półtorej sekundy, przy pomocy pewnego triku mogę paraliżować twoich wrogów, potrafię negocjować w trzech…

– Wiem ale boję się, że nie mam tyle miejsca, aby cię pomieścić w swoim ekwipunku.

– Na początek wystarczy dziesięć baterii oraz płytka drukowana z nagranym obrazem, czyli przylutowanym układem scalonym… Kamera, projektor i porażacz strumienia elektronów – potrzebny jest także ten głupek, od noszenia ciężarów.

Chodząc po piwnicy odnalazłem miejsce, w którym znajdowała się elektronika . Jednym ruchem wyrwałem kable zasilające. Drzwi do magazynów otworzyły się samodzielnie, jednak nie było tam niczego godnego uwagi. Może tym skarbem, o którym mówili rybacy była właśnie ta zwariowana projekcja… Budowanie jej od samego początku nie będzie dla mnie łatwym zadanie ale i tak nie miałem nic innego do roboty.

Po ponownym załączeniu projekcji, sprzedawczyni supermarketu szybko zdała sobie sprawę, że jej elektronika, znajduje się w ciele robota towarowego.

– Problemy z pamięcią? – zapytała używając swojego modułu odpowiedzialnego za psychotronikę. – Mogę pomóc, jeśli tylko dasz sobie na to pozwolić.

– Powiedz lepiej, jak przyłączyć tę cholerną broń i które części zamienne zabrać, aby nie było kłopotów na pustkowiu.

– Weź tamte metalowe tuby i kilka śrub mocujących gąsienicę… Przydadzą się również ruchome wkręty na prowadnicy. Nadal interesuje mnie twoja pamięć.

– Nie martw się. Pomogę ci odnaleźć główny punkt sieciowy twojej firmy, przyłączymy tam intranet i zaktualizujemy twoje wspomnienia, a w zamian ty, pomożesz mi sprzedać trochę znalezionego towaru. W ten sposób odnajdziesz swoje przyjaciółki, a ja poszukam śladów, co stało się z mieszkańcami mojego miasteczka. 

– Jaka nazwa miasteczka?

– Bartoszyce.

Na twarzy mojej nowej znajomej pojawił się uśmiech. Szczęście emanowało wprost z jej nienaturalnej i sztucznej błogości.  Samotność nie była już nachalną i prymitywną chorobą, wkradającą się do wspomnień z przeszłości. Melancholia odeszła, a przyszłość nadal pozostawała otwartą księgą.

Koniec

Komentarze

No cóż, Marinerze, moim zdaniem to nie opowiadanie, a zaledwie scenka, obrazująca pobyt jakiegoś mężczyzny w opuszczonym supermarkecie, w którym działają niektóre urządzenia. A może to tylko fragment wyjęty z czegoś większego?

 

zo­sta­nę po­ra­żo­ny wiąz­ką stru­mie­ni prądu. – Co to jest wiązka strumieni prądu?

 

Ich cią­głe ruchy uzbro­jo­nym ra­mie­niem, miały wy­wo­łać mój od­ruch obron­ny i zmu­sić mnie do pod­da­nia. – Powtórzenie. Czy oba zaimki są konieczne?

 

od­po­wie­dzia­ła za­my­ślo­na ho­lo-pro­jek­cja sprze­daw­cy… – …od­po­wie­dzia­ła za­my­ślo­na ho­lopro­jek­cja sprze­daw­cy

 

Pro­szę iść za mną!- Nagle… – Brak spacji przed dywizem, zamiast którego powinna być półpauza.

 

będą pro­gre­syw­nie ule­gać zmia­nie wer­sji i auto mo­dy­fi­ka­cji. – …automo­dy­fi­ka­cji.

 

po­wie­dział po Pol­sku z lek­kim nie­miec­kim ak­cen­tem. – …po­wie­dział po pol­sku, z lek­kim, nie­miec­kim ak­cen­tem.

 

– Oprócz Je­zu­sa ze Świe­bo­dziń­skiej wsi… – – Oprócz Je­zu­sa ze świe­bo­dziń­skiej wsi

 

do tego same zbu­do­wa­ły przy­łącz ener­gii. – …do tego same zbu­do­wa­ły przy­łącze ener­gii.

 

Wiem ale boję się, że nie mam na tyle miej­sca… – Wiem, ale boję się, że nie mam tyle miej­sca

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

OK, flirt z holoprojekcją to jest jakiś pomysł.

Gorzej z wykonaniem. Styl ciężki, źle się to czyta. Nie wiem, z kim rozmawia bohater – czy tylko z holosprzedawczynią, czy również z napotkanym wędrowcem. Też kupcem. Nie domyśliłam się również, skąd biorą się wytłuszczone wstawki.

Dlaczego właściwie bohater chce zabrać projekcję ze sobą? Specjalnie bystra to ona nie jest…

Przecinki żyją własnym życiem.

Sprzedaję tu już od dwa tysiące trzydziestego drugiego roku, a mój poziom IQ wynosi ponad dwa.

Hmmm. Nie wiem, jak definiujesz iloraz inteligencji, ale dwa wydaje mi się masakrycznie niską wartością. I czy jest sens wyznaczać IQ dla maszyn?

Moje przetrwanie zostało postawione jako priorytetowa synteza funkcji, uzależniona wyłącznie od sposobu komunikacji…

Co właściwie znaczy to zdanie? Jak się stawia przetrwanie, czym jest synteza funkcji?

Babska logika rządzi!

Przepraszam za błędy, które są niestety nadal w moim opowiadaniu (zła interpretacja rodzaju, bo to chyba nie opowiadanie ale szort). Dam radę napisać więcej, jeśli chodzi o te  postacie zwłaszcza Rolfa, generalicje czy terrorystów  – razem,  jest ich chyba nieco więcej :)

@regulatorzy – dziękuję za kompleksową pomoc przy błędach, jest to rzeczywiście szort ale skończony.

 

@Finkla – na wstępie dziękuję za miłe słówko. Miałem nadzieję, że akurat sprawy wyciągnięte ze wspomnień bohatera, będą mówiły same przez się. Ze sprawą IQ to myślę, że jest to dość proste, choćby normalny generator mowy systemu Windows, może być oznaczony jednym punktem – inteligencja? (Windows 8 i logowanie), gdyby dodać kilka języków i podstawowe funkcje odpowiedzialne za syntezę myślenia, komputer mógłby wykonywać podstawowe czynności, które są domeną człowieka, np. właśnie handel.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/japonia-pierwszy-robot-z-ludzkimi-emocjami-potrafi-kochac/1cmz2pf

W dodatku wkład w opracowanie modelu sztucznego mieli również  do niedawna polscy naukowcy, Andrzej Buller “Sztuczny mózg” 

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/64973/sztuczny-mozg

W dzisiejszej formie komputer bez oprogramowania to kupa złomu. Jednak powiem szczerze, że najnowszy system MS wywarł na mnie wrażenie :)

Koniec życia, ale nie miłość

Nie twierdzę, że komputery nie będą w przyszłości handlować. Tylko, że nie widzę sensu liczenia im IQ.

Sam skrót pochodzi od niemieckiego “Intelligentz Quotient” – iloraz inteligencji. To jakby wiek intelektualny dzielony przez wiek metrykalny i mnożony przez sto (co sprawia, że z definicji średnia musi wynosić 100, to 40 w Twoim świecie dziwnie wygląda). Co, u licha, o komputerze mówi jego wiek? Chyba że model jest przestarzały… I liczy się datę zejścia komputera z taśmy, datę kupna, datę zainstalowania systemu operacyjnego czy datę pierwszego zalogowania? ;-)

No i wynik poniżej sześćdziesięciu kilku oznacza upośledzenie umysłowe, więc dwójka w Twoim tekście trochę szokuje.

Babska logika rządzi!

Maszyna odpowiedzialna za wykonywanie odpowiednio cyklicznych procesów, korzysta z wielu przygotowanych obiektów. W przypadku człowieka, rzadko kiedy odbywa się to ciągle w podobny do siebie sposób, chociaż bywają i zawody, które niestety przytłaczają ludzkie odruchy dążenia do progresywności intelektualnej. Istnieje wiele różnych testów określających stopień inteligencji, każdy z nich różni się ilością zadawanych pytań, oceną końcową czy po prostu nazwą.

W przypadku maszyny, która potrafiła oszukać człowieka podając błędną wartość swojego ilorazu jest to podejrzane :). Był sobie kiedyś choćby SKYNet albo inny Am z opowieści Harlana Ellisona. Dla przykładu iloraz inteligencji aktorki Sharon Stone wynosi ponad 160 ;). Przyznam, że nie wiem w którym instytucie robione były testy ale nie jestem w stanie samodzielnie osiągnąć takiego wyniku – bez wsparcia ze strony pewnych dyspozycji ;)

Koniec życia, ale nie miłość

Rozmowa z holoprojekcją to ciekawe założenie, ale miałem to samo odczucie co Reg – że to zaledwie scena pierwsza, wstęp do czegoś większego. Rozmowa trochę chaotycznie przedstawiona (ogólnie technicznie wykonanie kuleje), ale przebija się z tego nawet intrygująca historia. Tylko właśnie – to ledwo fragment, muśnięcie. I tak na koniec raczej poczułem, że dano mi za mało, bym cokolwiek mógł powiedzieć o samym uniwersum.

Sami bohaterowie słabo mnie kupili. Główna postać wydaje mi się za inteligentna – jeśli dobrze zrozumiałem, to minęło ponad sto czterdzieści lat od apokalipsy, ale wie co to jest pomoc techniczna i stosuje dosyć specjalistyczne triki. Może się tego nauczył, może zachowało się więcej wiedzy w tym postapo niż zwykle – nie wiem, brak mi trochę kontekstu. Holoprojekcja była zaś ambiwalentna dla mnie.

Podsumowując: jest idea, trochę siermiężne wykonanie utrudnia odbiór.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nie obraź się, ale to opowiadanie trochę kojarzy mi się z tekstami na konkurs “Grafomania”.

 

Powtórzenia:

W dużym supermarkecie z obawą spoglądałem na skierowany we mnie atak, trzech pracowników ochrony. Śmiało otaczali mnie zewsząd, tworząc coś na kształt trójkąta, a co chwila prowokując atakami metalowych pałek, nazywanych popularnie porażaczami, starali się wywrócić mnie na ziemię. Zastanawiałem się dlaczego, ani razu nie odczuwałem ich ciosów. Wyciągnąłem długi myśliwski nóż, próbując zasłaniać się przed atakami.

I analizując przytoczony fragment dalej: lepiej by było gdybyś napisał “Znajdowałem się w dużym supermarkecie. Z obawą spoglądałem na skierowany…”. Rozumiem, że chciałeś zarysować scenerię, ale to wyszło niezręcznie. Po “atak” a przed “trzech pracowników” nie powinno być przecinka.

Kolejne zdanie jest średnio czytelne, trzeba byłoby rozdzielić je na dwa:

Śmiało otaczali mnie zewsząd, tworząc coś na kształt trójkąta. Co chwila prowokując atakami metalowych pałek, nazywanych popularnie porażaczami, starali się wywrócić mnie na ziemię.

Dalej, brzydkie powtórzenie:

Za dnia czułem się dosyć dziwnie, bo od czterech dni

Dalej:

Kładąc jedną rękę na nodze przeciwnika, próbowałem wbić nóż w ciało swojego wroga.

Nie wystarczyłoby “w jego ciało”? Tekst cierpi na przeładowanie zaimkami, ale najczęściej używasz ich tam, gdzie zupełnie nie są potrzebne. Komplikujesz za to zdania, które świetnie wyglądałyby z zaimkiem.

 

Do pewnego stopnia taka taktyka, zdawała się być w stu procentach skuteczna. 

To była skuteczna do pewnego stopnia czy w stu procentach? Albo jedno, albo drugie.

 

Minione dni przeszły w stan uśpienia.

Co to właściwie znaczy?

 

Spodziewałem się znalezienia bogatych skarbów w tutejszym okręgu.

Ile na koncie miały te skarby, że były bogate? :)

 

Przez krótki moment, miałem olbrzymie wrażenie

Co to jest “olbrzymie wrażenie”? A tak na marginesie – zbędny przecinek.

 

uśmiech, przypominający coś na kształt szczęścia.

Uśmiech przypominał szczęście?

 

wspomnień z przeszłości

W przeciwieństwie do wspomnień z przyszłości.

 

Witam!

Dziękuję za wskazanie potencjalnie niszowych kombinacji z mojej strony. Dziękuję za przeczytanie. Niektóre powtórzenia były zaplanowane specjalnie ale zauważyłeś jak lepiej rozwiązać problemy w moim opowiadaniu.

Akurat ten tekst, bez przesady jest jak większość krótkich opowiadań, wyłącznie amatorskim podejściem do czegoś większego. Poczekam trochę dłużej na komentarze ale postaram się poprawić błędy jak najszybciej. 

Pozdrawiam!

 

EDIT:

Twoje sugestie uwzględniłem w tekście mojego opowiadania :)

Nie rozumiem ostatniego zdania

wspomnień z przeszłości

W przeciwieństwie do wspomnień z przyszłości.

 

Jak można mieć wspomnienia z przyszłości?

Pozdrawiam!

Koniec życia, ale nie miłość

No właśnie nie można mieć, więc to, co napisałeś, to pleonazm :) O to mi chodziło.

Nowa Fantastyka