- Opowiadanie: c21h23no5.enazet - Pojedynek thargone vs. Naz

Pojedynek thargone vs. Naz

Double drabble w klimacie northern. Głosowanie do poniedziałku do 22.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Pojedynek thargone vs. Naz

Czerwień na śniegu

 

Potrafił nazwać sto rodzajów lodu. Widział pięćdziesiąt odcieni bieli.

To wszystko na nic.

Przed Goyathlay rozpościerała się tylko zamarznięta pustynia białej niezmienności. A za nim…

Za nim był dyszący żarem i dymem, tatuujący śnieg oleistymi śladami gąsienic, żelazny moloch. I człowiek w czarnym płaszczu ze skóry morskiego bizona. I dotyk lufy na odsłoniętym karku. Zimniejszy od śmierci.

 – Masz szczęście, skośnooki – wychrypiał mężczyzna w czerni. – Na południu sam kopałbyś sobie grób.

Innuita milczał.

 – Chciałeś rebelii – Czarny napawał się sukcesem. – Źle było siedzieć w rezerwacie i handlować z Kompanią Naftową? Teraz zdechniesz w lodowym piekle, a twoje plemię będzie do końca swych dni żarło surowe mięso śluzic polarnych.

 – Wolność… Najważniejsza…

 – Powiedz to swoim dzieciom.

Goyathlay patrzył w pustkę.

Kropla karminu, daleko, pośród bieli. Czerwieńsza niż krew. To człowiek? Niemożliwe. Nikt nie porusza się tak szybko. Jest tuż tuż.

Lufa frostmakera uniosła się i zadrżała.

 – K… Kim jesteś, błaźnie? – Oddech Czarnego zamarzał miękkim szronem.

Czerwony brodacz odpowiedział zmęczonym spojrzeniem.

 – Ech… Chciałem tylko zapytać o biegun. Tyle tu żelastwa, że czujnik magnetyzmu…

Cóż, westchnął w duchu. Inna Ziemia, inna linia prawdopodobieństwa, tacy sami ludzie. Skoro w poprzednim świecie moja taktyka zawiodła, trzeba ją zmienić. I wziąć się za dorosłych.

 – Podejdźcie. – Oczy Czerwonego zabłysły. – Mam prezenty.

 

 

Skarb Inuitów

 

Inuici siedzieli przed swoimi kammi i śpiewali, a raczej zapamiętale zawodzili, waląc przy tym w plemienne bębny.

– Pewnie modlą się, aby ich bóstwo dalej zamarzało, „otulając świat świszczącym oddechem” – mruknęła rozdrażniona Sisi.

– Nie – odparł Fink, wchodząc do chłostanego wiatrem namiotu z policzkami czerwonymi od mrozu. – Opowiadają, że ziemia jest płaska, Eskimosi to karzełki, wioski pilnuje Wielka Stopa, a po niebie latają renifery. Szaman dał nam zupę. – Wyciągnął spod ośnieżonego futra termos i odkręcił. Wszystkich uderzył w nozdrza słodki zapach dziczyzny i grzybów.

– A zrozumieli, że jutro zaczniemy strzelać, jeśli się stąd nie wyniosą? – odezwał się Blake.

Fink kiwnął głową. Blake z roziskrzonymi oczami wyrwał mu termos i zaciągnął się aromatem.

 – Dodali do niej zepsute mięso wieloryba, prawda? – spytał z żalem.

– Nalali mi z gara, z którego wszyscy żarli. Tą samą chochlą.

Wypili podarunek. Inuici wyli w lodowatą noc. Na namiot padł cień włochatego Yeti.

– Ale gorąco… – Sisi wyczołgała się na zewnątrz, za nią Fink, Blake i Bill. Oślepił ich buchający w niebo ogień, wokół którego tańczyły korpulentne karzełki. Nieopodal Yeti kręcił zgrabne piruety. Przez roziskrzony firmament sunął zaprzęg skocznych reniferów.

– Święty Mikołaj! – krzyknął rozradowany Fink.

Karzełki złapały zachwyconych przybyszów za ręce i poprowadziły śladem Mikołaja w zatopioną w chłodzie noc.

Koniec

Komentarze

To powodzenia!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Potafił nazwać sto rodzajów lodu.

– literówka… Poprawcie nim reszta zauważy ;)

Poprawione!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Dzięki, Blacktom!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czy Mikołaj był elementem obowiązkowym, czy tak po prostu wyszło?

Mój głos na Skarb Innuitów

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Znudziła mi się zdystansowana obojętność – będę głosował.

Wygląda na to, że gatunek, choć nowy, okazuje się jednak mieć ściśle określone reguły, dekoracje a nawet zestaw bohaterów, wliczając w to tego jednego, kontrastowego. W efekcie drugie opowiadanie stoi z góry na gorszej pozycji, bo wydaje się powtarzać poprzedni pomysł. Mimo wszystko, za lepsze wykonanie, tatuowanie śniegu i intrygującą dwuznacznością końcówkę – “Czerwień na śniegu

 

No to zobaczmy, co tutaj mamy :)

 

Czerwień na śniegu – dosyć dramatyczna scena, opisana nawet trochę poetycko, którą diametralnie zmienia przybycie niespodziewanej postaci. Dzięki opisowemu językowi wyszło na początku dramatycznie, a potem nawet trochę szło ku cięższej wersji humoru :)

Skarb Innuitów – ot, scena. Ciężko mi cokolwiek więcej powiedzieć. Ani ziębiła, ani grzała.

 

Werdykt: Czerwień na śniegu. Bardziej poetycki opis oraz lepiej zaprezentowany zwrot spowodowany pojawieniem się niespodziewanego przybysza.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Zapewniam, że Mikołaj pojawił się w obu tekstach całkowicie niezależnie. Nie było żadnych przedpojedynkowych konsultacji :-)

To po prostu wina amerykańskich filmów.

 

Dzięki za głosowanie!

 

Naz, kto liczy punkty?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Tym razem żaden z tekstów nie zdołał przechylić szali na swoją korzyść. Remis.

 

In­nu­it mil­czał.In­nu­ita mil­czał.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja na razie nie dam rady liczyć, prowadzę pojazd mechaniczny i kończy się korek!

 

Ha! Drugi korek! Chciałam wyjaśnić, że moja scena zapoznaje z eskimoską mitologią i tezą, jak powstał mit o Mikołaju. Grzyby, renifery, te sprawy… Serio, oglądałam o tym dokument!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Oba teksty pozostawiły we mnie uczucie pewnego niedosytu. Myślę, że mam swojego faworyta, ale ostateczny werdykt wydam ciemną nocą polarną, po imprezie ;) (o ile będę w stanie).

Okej, to póki co:

 

Czerwień na śniegu 2 – 1 Skarb Innuitów

 

Wielkie dzięki wszystkim za głosy i komentarze.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Głosuję na Skarb.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Jestem rozczarowany. Pierwszy tekst z interesującej, dramatycznej sceny, poszedł w jakiś nieśmieszny absurd. Drugi nie za bardzo wiem, o czym jest… Skłaniam się ku “Czerwieni” tylko dlatego, że jest lepiej napisana. :<

Chciałam wyjaśnić, że moja scena zapoznaje z eskimoską mitologią i tezą, jak powstał mit o Mikołaju. Grzyby, renifery, te sprawy…

– Nazet skup się lepiej na prowadzeniu, bo strasznie chlapiesz “roztopionym lodem” ;p

Następny update:

 

Czerwień na śniegu 3 – 2 Skarb Innuitów

 

Sorki za rozczarowanie, MrBrightside :-( Następnym razem…

 

Edit:

No tak, skoro już wiemy czyje są teksty, gwoli sprawiedliwości spieszę donieść, że mój (długi na zaledwie dwieście słów) zawierał dwie literówki, niewłaściwie postawiony przecinek oraz złą odmianę rzeczownika. Glosujący mogą wziąć to pod uwagę. Choć nie muszą ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Jestem rozczarowany. Pierwszy tekst z interesującej, dramatycznej sceny, poszedł w jakiś nieśmieszny absurd. Drugi nie za bardzo wiem, o czym jest… Skłaniam się ku “Czerwieni” tylko dlatego, że jest lepiej napisana. :<

Niestety, podpisuję się pod tym. Czyli głos na “Czerwień”. 

Już wylądowałam. Eh, myślałam, że tekst jest oczywisty. Eskimosi spacyfikowali nachodźców słynnymi grzybami ;< Pewnie jak zwykle za dużo wrzuciłam w barszcz.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Że tak to skrótowo ujmę: pierwszy tekst jest mniej bez sensu, toteż do niego wędruje mój głos.

Precz z sygnaturkami.

Chciałam wyjaśnić, że moja scena zapoznaje z eskimoską mitologią i tezą, jak powstał mit o Mikołaju. Grzyby, renifery, te sprawy…

Czy takie wyznanie aby nie dyskwalifikuje zawodnika? Bo byłam przekonana, że Autorzy ujawniają się po rozstrzygnięciu pojedynku…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie sądzę, by miało dojść do dyskwalifikacji. Po pierwsze to zabawa, a po drugie – teksty wchodzą anonimowo, to fakt, by uniknąć sugerowania się renomą nazwiska, to jest pseudonimu. Albo ewentualnego lubię go – nie lubię. Ale nie ustaliliśmy wcześniej wymogu anomimowości.

Z drugiej strony, ja mogę spokojnie być anonimem, bo piszę niewiele i rozpoznawalnego stylu jeszcze nie mam. Ale wielu z nas, w tym Naz, da się wyczuć na odległość. Oczywiście literacko wyczuć.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Aha, obecnie:

 

Czerwień na śniegu 5 – 2 Skarb Innuitów 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Z drugiej strony, ja mogę spokojnie być anonimem, bo piszę niewiele i rozpoznawalnego stylu jeszcze nie mam. Ale wielu z nas, w tym Naz, da się wyczuć na odległość. Oczywiście literacko wyczuć.

No mnie się nie udało. Co więcej, postawiłbym całą moją wypłatę, że Czerwień była Naz.

 

Etymologię mitu o Lapońskim Świętym Mikołaju znam (to znaczy: jeszcze coś tam pamiętam) i muszę dodać, że tutaj jest, zdaje się, trochę niepełna. Jednak żaden z powyższych faktów nie wpływa na to, że głosuję na Czerwień, bo ta – choć zgadzam się, że skiepszczona końcówką – faktycznie jest jakaś taka “bardziej”. Jeśli kogoś to pocieszy, tym razem przynajmniej nie oddaję głosu na “mniejsze zło”.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czerwień na śniegu, za Czarnego.

:O TO TUTAJ SIĘ POJEDYNKUJE ANONIMOWO?!

Gdzie ta zasada?! Com przeoczyła?! Wydawało mi się, że pierwszy pojedynek był doskonale jawny!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Ty tak serio, Naz? Czy znowu bajerujesz, jak przy Czarno-białym konkursie? 

Ja zawsze serio :( Myślisz, że to nasze manipulacje z thargone? :p Naprawdę byłam przekonana co do jawności finklowo-mytrixowej potyczki, a drugiej niestety nie śledziłam, zestresowana konferencją. Czytałam regulamin przecież… Było tam o anonimowości?

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Remis. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Sugeruje się aby teksty dodane zostały anonimowo, to znaczy tak aby nie było jasne kto, który napisał, acz możecie to ustalić między sobą.

 

Ktoś tu nieuważnie czytał :)

Precz z sygnaturkami.

;_; ewidentnie. Nie poddam się bez walki. Sugerować to nie synonim wymagania. Regulamin nie jest tutaj sztywny. Znowu zmieniamy się w biurokratów. Chcę jawnego pojedynku, a thargone się nie sprzeciwił, więc zamykamy temat! Ja to już w ogóle się nie odzywam, bo jak zwykle tylko się spowiadam i przeszkadzam. Nie wchodzę tu przez weekend!

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Obecnie:

 

Czerwień na śniegu 7 – 2 Skarb Innuitów

 

Podobnie, jak w przypadku pojedynku Bailout vs Blacktom, głosów remisowych punktować nie będziemy, choć oczywiście bardzo dziękujemy!

Co do anoninowości, to jest jak zacytował Niebieski. Sugeruje się, aleale można ustalić. Ja i Naz nie ustaliliśmy, że ma być koniecznie anonimowo. Być może, anonimowo jest fajniej. A może nie. Muszę przyznać, że troszkę mi wszystko jedno ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Chyba jednak przed “Przed Goyathlay’em…”, bo, tak na dobrą sprawę, to nie wiadomo, czy coś rozpościerało się przed krainą/obszarem o nazwie Goyathlay , czy przed osobą. 

Obie miniatury sztucznie wymyślne. Pierwsza ciężka, druga – nie za bardzo wiadomo, o co w niej idzie. W pierwszej zaczynało się ciekawie, ale potem też zaczęła si dziwnie kręcić.

Remis.

Pozdrówka.

Bardzo możliwe, że Goyathlay'em. Nie byłem tego pewien. Cóż, nie byłby to jedyny problem z odmianą, jaki miałem…

Tak w ogóle, w związku z tym, iż o Innuitach nie wiem właściwie nic, Goyathlay został zapożyczony z innej strefy klimatycznej – to prawdziwe imię Geronimo. Podobno znaczy "Ten, który ziewa"

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Hm…To trza było teksty podpisać :p

 

Edit:

Zastanawiam się nad tym termosem. Akcja dzieje się w teraźniejszości ?

Czerwień bardziej do mnie przemawia, bo lubię filmy sensacyjne z lat osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych. A w czerwieni jest wyraźnie zarysowany czarny charakter i krnąbrny bohater, który nie zawaha się postawić temu pierwszemu.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Jak słyszę słowo northern, to staje mi przed oczami znakomita “Athabasca” McLean’a (przynajmniej 20 lat temu była świetna).

Obydwa Mikołaje do mnie nie przemówiły. Sorry. :(

Sith Happens!

Ech, się chyba nie spisaliśmy…

Ale to nic. Za następny tekst Naz dostanie piórko, a ja… Ja napiszę drabbla ;-)

 

Aha, oczywiście serdeczne dzięki za głosy.

 

Czerwień na śniegu 8 – 2 Skarb Innuitów.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Po zastanowieniu wstrzymuję się od głosu. 

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Sorki, że pomęczę – ale że obydwa były równie fajne, równie lekkopółśrednie, czy tak samo do bani?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No dobra. Wujek Bailout obiecał salomonowy wyrok, to macie.

 

Pierwsze opowiadanie jest bardziej rozrywkowe, aczkolwiek ma trochę zgrzytów. Na przykład zwroty “zimniejszy od śmierci” i “czerwieńsza niż krew” wydają mi się strasznie oklepane. Są też zgrzyty stylistyczno-interpunkcyjne, ale to tak na marginesie, bo nie była to dla mnie kwestia decydująca. Dość fajna jest symbolika kolorów. Mamy Czarnego, Czerwonego, aż się prosi, żeby Goyathlay był np. Białym.

 

W drugim opowiadaniu podoba mi się warsztat i bezlitosna korekta. Do tego, w tekstach zwracam uwagę na coś takiego jak płynność, spójność i “rytm”. Tu też “Skarb” wypada lepiej. Nie miałem problemu ze zrozumieniem sensu przekazywanej treści, co było przez kogoś sygnalizowane. Kolejna sprawa – mamy tu niejaki miks Lapończyków z Eskimosami, można potraktować to na plus lub minus, ja daję minus.

 

Podsumowując – u mnie wygrywa “Skarb Inuitów”, choć nie jest to jakieś miażdżące zwycięstwo.

 

A tak bajdełej, nie mam tęczowego pojęcia jak taki wyjadacz jak Cień mógł myśleć, że “Czerwień” jest Naz. Kompletnie nie pasuje mi do niej barwna, ale jednak nonszalancko niechlujna, wizja artystyczna z pierwszego opowiadania, za to precyzyjnie wycyzelowany tekst “Skarbu” nie pozostawia wątpliwości :P

Wypada jeno podziękować wujkowi Bailoutowi za wyczerpujący komentarz i salomonowy wyrok.

 

No dobra. Obiecałam sobie, że do czasu ogłoszenia wyników moje komentarze będą oscylowały wokół podziękowań, liczenia punktów i kwestii technicznych. Na komentarz wujka Bailouta obojętny jednak nie mogę pozostać, gdyż, mimo że konkurencyjny tekst zyskał w nim wyższą notę, jest cholernie trafny.

Dokładnie tak, przez oklepane zwroty, dramatyzm i ostrą "kolorowość" wyziera moje upodobanie do kiczu. To minus w oczach większości czytelników, więc staram się z tym walczyć, ale póki co bez powodzenia :-)

Barwna, ale jednak nonszalancko niechlujna wizja artystyczna…

Otóż to. Nie sądziłem, że mam wlasny styl, ale jeśli tak, to te słowa znakomicie by go opisywały.

Dzięki, wujku Bailout.

 

Czerwień na śniegu 8 – 3 Skarb Innuitów 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Hmmm. Żaden z kawałków mnie nie powalił. Mam wrażenie, że są przegadane. Za dużo słów sobie daliście.

Obydwa są zaskakująco zbieżne, z bardzo podobnym zestawem postaci i słabo zarysowanym konfliktem między Innuitami a resztą świata. Czyżby Autorzy łapczywie rzucili się na pierwszy lepszy pomysł?

W “Czerwieni” kilka ładnych sformułowań, ale i jakieś błędy. No, nie dało rady sprawdzić w słowniku, jak to jest z Innuitami w liczbie pojedynczej?

W “Skarbie Innuitów” lepiej rozumiem fabułę (i błędów nie ma), więc na niego oddaję swój głos. Wprawdzie “te” grzyby raczej kojarzą mi się z Laponią, może z Czukczami i Syberią, ale co ja tam wiem o geografii i haluckach…

Babska logika rządzi!

Czerwień na śniegu 8 – 4 Skarb Innuitów

 

Tak, ów cholerny Innuita powinien pojawiać się zawsze wtedy, gdy będę zbyt leniwy, by zerknąć do słownika (lub choćby googla) i wrazić mi oścień w dupę.

Swoją drogą, zaskakujące, że po kilkukrotnym przeczytaniu nie wydało mi się, iż "Innuit" brzmi głupio…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mówiłam, że za dużo słów. Setkę to jeszcze idzie sprawdzić. ;-p

Babska logika rządzi!

Sorki, że pomęczę – ale że obydwa były równie fajne, równie lekkopółśrednie, czy tak samo do bani?

Takie raczej lekkopółśrednie, ale każde z innych powodów. W pierwszym zaciekawił mnie początek, ale końcówka nie za bardzo pasowała mi do reszty, taka trochę od czapy. Drugiego nie skumałem, a po przeczytaniu wyjaśnienia z komentarzy nadal nie porwało.

No i tak mi wyszło na remis.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Aha, zapomniałam dodać, że straszny ostatnio urodzaj na bohaterów o nazwisku Fink. ;-)

Babska logika rządzi!

Dzięki!

No i mam lekcję  – nie udziwniać na siłę.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Jako pomysłodawca tematu, po chwili zastanowienia, muszę zauważyć, że pierwszy szort jest bardziej “northernowy”, jeśli chodzi o moje wyobrażenie westernu na Północy. Są gadki, których western by się nie powstydził. Jest lufa, jest starcie przybysza z tubyłcem. A ta pewna oszczędna dawka kiczu właściwie się wpisuje w klimat. 

Tylko dlaczego ten Święty Mikołaj?! 

Dołączę się, pomarudzę. Obydwa drabble skwaszone santaklausem. Dobrze się zaczynają, człowiek już łapie przyjemny, chłodny klimat północy, a tu, ni z gruchy, ni z pietruchy, infantylny dziad w czerwieni.

Po chlorofil on tam?

Sith Happens!

Głosuję na Czerwień na śniegu

To ja może z mojej strony wyjaśnię  – powstała scenka: zbuntowany autochton vs chciwy przybysz w formie trochę steampunkowej (inspiracja – "Bardzo Dziki Zachód"), a potem problem: Jak rozwiązać powstałą, dramatyczną sytuację? Wprowadźmy coś totalnie zakręconego. Co się kojarzy z daleką północą? Oczywiście santaklaus (te amerykańskie filmy). A zróbmy z niego jakąś tajemniczą postać, która podróżuje między alternatywnymi Ziemiami, starając się "naprawić" choć jedną z nich…

Tak to wyglądało. Za dużo grzybów w dwustu słowach.

 

Czerwień na śniegu 9 – 4 Skarb Innuitów 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mam wrażenie, że oba teksty zepsuł święty Mikołaj :( Wstrzymuję się od głosu.

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

No tak, Mikołaj nie zawsze mile widziany.

Uch, w tym roku ani chybi zamuruję kominek ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czerwień na śniegu

Prostsze i jednocześnie treściwe. W drugim miałem moment zawahania: ale o co chodzi?

Być może też, jak napisał cobold, zaważył fakt startu Czerwieni… z pole position.

Trudny wybór. Wasze dabl-drabelki jakoś szczególnie mnie nie przekonały, choć napisane ładnie. Tylko, tak jak ktoś już wyżej zauważył, wydaje mi się, że te 200 słów to może nawet za dużo na to, co zostało zawarte w treści. W przypadku “Czerwieni na śniegu” wręcz odniosłem wrażenie, że autor bardziej skupił się na stylu i języku, niż na przedstawieniu pomysłu. A chyba bardziej o pomysł chodzi w tak krótkiej formie ;)

Ale za to klimat udało Wam się złapać fajnie i teksty na pewno są northernowo mroźne. A zakończenie oczywiście niespodziewane w obu przypadkach.

Głosuję na “Skarb Inuitów” – pomysł wydał mi się lepszy, lżejsza treść bardziej trafia w mój gust. “Czerwień na śniegu”, jak wcześniej wspomniałem, nie jest zła, ale w mojej opinii nieco przegadana.

Oba teksty fajne i końcowy wydźwięk całkiem zabawny. Bardziej jednak przypał mi do gustu nr dwa. Głosuję na Skarb Inuitów. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Chwilkę mnie nie było, czas policzyć nowe głosy:

 

Czerwień na śniegu 10 – 6 Skarb Innuitów 

 

Dzięki za głosy i rad jestem, że teksty nie wydały się wam do bani :-)

Perruksie – zapewne masz rację z tym skupieniem się na stylu i języku – jak już wcześniej pisałem, najpierw machnąłem klimatyczną scenkę, a potem zastanawiałam się, jak ją rozwiązać.

Cieszę się, Morgiano, że oba teksty się podobały.

A z tym pole position, to przypadkowo. To znaczy wysłałem tekst Naz, a ona tak to opublikowała. Myślę, że bardziej zaszkodził fakt, iż oboje wpadliśmy na pomysł wykorzystania Mikołaja :-)

Choć coś w tym może i jest. W obu poprzednich pojedynkach wygrały teksty, które były u góry.

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Oba pomysły i teksty są podobne, jednak Czerwień bardziej mi się podobała i na nią oddaje głos.

Ufff, mój autoban mi wyszedł. Dziękuję, thargonie, że zarządzasz tu wszystkim. I super, że głosujecie. Umknęła mi wcześniej poprawka Reg, już naniosłam.

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Spoko. Możemy potrzymać jeszcze potrzymać kanał otwarty do dwudziestej drugiej i wtedy kończyć głosowanie. Mamy:

 

Czerwień na śniegu 11 – 6 Skarb Innuitów 

 

Belhaju, dzięki za głos.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ja też głosuję na Czerwień na śniegu :) Klimatyczne, chociaż szkoda, że z Mikołajem :(

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Biedny, dyskryminowany Mikołaj! ;)

Aby uka­rać mnie za moją po­gardę dla auto­rytetów, los spra­wił, że sam stałem się autorytetem. A. Einstein

Tylko latem – zimą będę go wypatrywała z utęsknieniem (:

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Ech, Nazzy, wystarczyło wykopać rubasznego grubasa i zostałabyś legendarną, pierwszą kobietą, która wygrała Pojedynek na portalu NF :D .

Jako, że nigdy nie miałem problemu z wyrywaniem się przed szereg, niniejszym oficjalnie, przedwcześnie gratuluję Muminowi udanego wgrzmocenia przeciwniczce.

Jak rzekłby Lotosowy Puchacz Chaosu – zredukuj luzy na kierownicy, to wszystkie polarne świnie Schrödingera – Twoje.

Jestem pewna, że w kolejnym pojedynku zwycięży kobieta! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja tam nie wiem czy Wy nie podpuszczacie z tym autorstwem :D Na początku byłam przekonana, że Czerwień jest Naz… Chociaż kiedy przypomniałam sobie Miłość w kolorowych czasach, nabrałam trochę wątpliwości co do swojej teorii ;)

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Po tym, jak Naz wkręciła nas z “Muerte Blancą”, ja już nie ufam jej w sprawach anonimowości ;)

Mój punkt wędruje do Czerwieni na śniegu. Za ciekawą sceną z zaskakującym finałem, tego czerwonego się nie spodziewałem. A skarb Innuitów mityzuje grzyby, one tak nie działają, a świat fantasy, w którym tak działają jest dla mnie mało przekonujący ;] 

No nieźle.

A jak działają grzyby? ;-)

Babska logika rządzi!

Oho, troszkę się spóźniłem  ;-)

Zatem oficjalnie ogłaszam, iż laureatem trzeciej edycji Pojedynków z Gwiazdami zostaje "Czerwień na Śniegu", autorstwa niejakiego Thargona.

Choć trudno mówić o zwycięstwie w wielkim stylu, gdyż tekst podobał się średnio, autor i tak jest niezmiernie kontent, bo przeciwniczka była nie byle jaka.

Wszystkim dziękuję za glosy!

 

No i rewanżyk też, w każdej  chwili!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Gratulacje! :-)

Babska logika rządzi!

Ach… czyli nie było spisku ? :D

 

Gratulacje ;)

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Gratki dla Ciebie, Thargonie! :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję!

Oczywiście, żadnych spisków, układów, konszachtów, kolesiostwa, nepotyzmu, lobbingu, ani przyjacielskich wskazówek z Moskwy. Pojedynek był uczciwy, niczym stracie Zbyszka z Rytgierem, a zasłony przyłbic uniesione :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Gratuluję. 

I teraz mogę już powiedzieć, że czytając te teksty (szczególnie Naz) słyszałam potężne echa własnego opowiadania popełnionego jakiś czas temu pt. “Świąteczny nastrój”. Podobnie rozwiązałam problem latających reniferów :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Gratulacje :)

Jeszcze raz dzięki.

Póki co, od Mikołaja i reniferów będę trzymał się z daleka. Przynajmniej do świąt. Albo i dłużej :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Uuu, takim zarobiony jurorskimi obowiązkami, że nawet nie zauważyłem tego pojedynku! Na szczęście mój głos i tak nie byłby kluczowy.

 

Niestety, usatysfakcjonowany to Count nie jest… Obydwa teksty takie jakieś wymęczone, napisane, zdaje się, na kolanie… Jeśli chodzi o plusy, to w Czerwieni ten zwrot:

tatuujący śnieg oleistymi śladami gąsienic

zachwycił mnie ;D

Natomiast Skarb ubawił Świętym Mikołajem. Ja tam chłopa lubię i nie mam zamiaru się czepiać, a to zestawienie z Innuitami, Yeti i Wielką Stopą – po prostu fajne :)

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Dzięki, Count.

Też nie jestem specjalne usatysfakcjonowany, to znaczy, fajnie, że wygrałem, ale wolałabym to osiągnąć przy pomocy skończonego arcydzieła :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nowa Fantastyka
Patronujemy