- Opowiadanie: Bailout - Zmęczenie

Zmęczenie

Wiersz napisany wieki temu. Wiem, mało fantastyczny, ale Anioł Stróż był superbohaterem zanim stało się to modne.

Dyżurni:

brak

Oceny

Zmęczenie

Nadchodzi ten dzień

I zmienia się w miesiąc

Potem

W wieczność

 

Skąd biorę siłę

By chcieć umrzeć

Gdy upadam?

 

Pusty wiersz

Pusta dusza

Puste życie

 

Anioł Stróż

Podaje mi flaszkę

Gapiąc się bezmyślnie

Maleńkimi ślepiami

O czerwonych powiekach

 

Gdy patrzę na tego idiotę

Znajduję siłę

By być zmęczonym

Całą tę cholerną

Wieczność

Koniec

Komentarze

Wiersz

Jak wiersz

Ale zostawiam

Komentarz

Z nadzieją

Że kiedyś

Odpiszesz 

Na niego i na inne

Pod wpływem

 

:)

Cwaniaki

Będą mnie teraz

Podpuszczać

 

Proponuję

All alcoholic comment party

Jak będę

Miał następną

Fazę maniakalną

Słabo. Wincy metafory w ty poezyji!

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

No trudno. Przepraszam. Młody byłem. Od dziś telesfory w każdym wierszu. Abo lepi nie. Od dziś koniec z wierszami \m/

Nie przemówiło. Czyim stróżem jest ten anioł?

Babska logika rządzi!

Chyba moim, wredoto, ale co za różnica, prawię dziesięć lat temu to było. Pewnie dawno się zapił na śmierć.

Masz wieczność przed sobą? Nie wiem, czy zazdrościć, czy współczuć… ;-) Podejrzewałam Boga albo Szatana.

Babska logika rządzi!

Właśnie, właśnie. Myślę, że jedno i drugie. A Naz marudzi, że telesforów nie ma…

Nowa Fantastyka