- Opowiadanie: Islenn - Ostatnie Pożegnanie

Ostatnie Pożegnanie

Dyżurni:

brak

Oceny

Ostatnie Pożegnanie

Staje auto, przed domu ścianą

Dzierżąc na masce bramę wyłamaną

Wybiegam z niego, ku wejściu pędząc

We łzach tonąc i w strachu blednąc

Rozbite drzwi, mym oczom ukazane

W Gruzach tonące w kurzu rozwiane.

Wchodzę do kuchni, tam pełno na ziemi

Talerzy, szklanek, w pył rozbitymi

-Mamo! – Wołam, nadzieją przepełniona

-Tato! – Krzyczę, paniką utulona

I szukam zaparcie, rodziców wszędzie

Nie wiedząc co się dzieje, nie wiedząc co będzie

Wchodzę na górę, schody nadeptując

Rosnące przerażenie z trudem pokonując

Oglądam korytarz, cały w ruinach

A w krwi gorącej, adrenalina

Zachowuję przytomność, w ciała odrętwieniu

W szaleństwie myśli, strachu, przerażeniu

I nagle widzę, łóżko przykryte

Mrokiem utulone, świtem odkryte

Idę przed siebie, dalej patrząc blado

Wołam – Mamo! Tato!

Stoję w progu oni nadal w pościeli

Zakryci kołdrą, mocno przytuleni

Podchodzę bliżej i klękam nad nimi

Dotykam czoła, oczyma zamkniętymi

Spoglądam na zakrwawione źrenice

W których dostrzegam tylko ciemnice

Ze łzami w powiekach kołdrę odkrywam,

Budzę mą mamę lecz ona nie żywa

Moje oczy, w to wszystko nie wierzą

A oni nadal, nadal leżą!

Obok nich zakrwawiona poduszka

Krew spływa strugą, bo brzegach łóżka

I ręce są białe i ciało wciąż zimne

A wszystko wokoło jest takie inne.

Szyba rozbita, deski wyłamane

A futryny zamiast z drzwiami, pozostały same

Pościel podarta, ojciec poraniony

A parapet od krwi, cały czerwony

We łzach topie pokój z czerwieni,

Klękam nad nimi na ziemi

Raz ostatni patrząc w ich twarze

Planując zemstę, jak wrogów ukarzę

Bo tych co świat mój w piekło zmienili

Odnajdę, choćby na krańcach ziemi

A gdy będą konać, wylewając krwi wiele…

Mój śmiech szyderczy, zabrzmi na czele!

Koniec

Komentarze

Czytałem to jak tekst hip-hopowej piosenki i dało to dość ciekawy efekt :)

W niektórych miejscach wiersz traci rytmiczność, gdzieś w połowie bardzo to razi w oczy. Jest kilka błędów interpunkcyjnych, ale to zapewne wyłapie ktoś bardziej doświadczony ode mnie.

Nie dopatrzyłem się fantastyki. Wiadomo jedynie, że ktoś zabił rodziców podmiotu lirycznego, ale nic nie wskazuje na to, że to jakaś nadnaturalna postać.

Czytało się całkiem nieźle, ale zabrakło fabuły.

Pozdrawiam :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

– jako tekst hip-hopowej piosenki …  ciekawie, aż sama spróbowałam :P

– Rytmiczność w utworach tego typu to moja bolączka. Zapominam często, że czytelnik nie zawsze czyta go w taki sposób jak ja i w miejscach gdy brak rytmiczności mnie nie przeszkadza, dla kogoś może być uderzający

– Wiersz powstał przy okazji pisania powieści stricte fantastycznej (po części się do niej odnosi) i zawsze mi się z nią kojarzy, dopiero teraz widzę, że faktycznie czytając go na ‘surowo’ ciężko (a w zasadzie wcale) znaleźć w niej coś z fantastyki :)

 

PS Dziękuję za przeczytanie oraz opinię, na pewno posłuży mi jako lekcja :)

Kiedy oczyma wyobraźni zobaczyłam jak Staje auto, przed domu ścianą/ Dzierżąc na masce bramę wyłamaną, miałam bardzo złe przeczucie. A kiedy przeczytałam ostatnie słowa, obiecujące Mój śmiech szyderczy, zabrzmi na czele! westchnęłam tylko i ucieszyłam się, że Autorka nie napisała dłuższej rymowanki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jakaś historia jest, ale wykonanie jak dla mnie nie najlepsze. Mam wrażenie, że skupiasz się na tym, aby się rymowało, po macoszemu traktując sens wypowiedzi. Rytmicznie nierówno. Jak zauważył Soku – interpunkcja też kuleje.

 

W Gruzach tonące – dlaczego duża litera?

Talerzy, szklanek, w pył rozbitymi - zły przypadek

schody nadeptując – dziwne sformułowanie

I szukam zaparcie, rodziców wszędzie – wydawało mi się, że zaparcie to dolegliwość ;)

Ze łzami w powiekach – kolejne dziwne sformułowanie

Krew spływa strugą, bo brzegach łóżka – literówka

We łzach topie pokój z czerwieni, – literówka

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

I szukam zaparcie, rodziców wszędzie – wydawało mi się, że zaparcie to dolegliwość ;)

Uśmiałam się :))))) Dzięki, za opis błędów! na pewno będę się starać ich nie popełniać przy kolejnych próbach:))

 

Po przeczytaniu komentarza Soku, nie mogłam odciąć się od wrażenia, że czytam tekst hip-hopowej piosenki ;(

Takie połączenie rymowanki z makabrycznym tekstem może i ma jakiś urok, ale IMO ostatnie zdanie mocno go nadszarpnęło :<

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Na poezji się nie znam, ale rymy częstochowskie zazwyczaj mi przeszkadzają. Nie da się zastąpić ich innymi?

Babska logika rządzi!

Lenah, przepraszam, że zaburzyłem Ci odbiór tekstu. Obiecuję, że więcej tego nie zrobię ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

To ja mogłam się powstrzymać z czytaniem komentarzy :D

 Ale z drugiej strony, chociaż hip-hopu zdzierżyć nie mogę, to efekt rzeczywiście ciekawy ;D

Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci - J.Kaczmarski

Mi się od razu skojarzyło i postanowiłem w to brnąć, mimo że również nie przepadam za gatunkiem :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Na swoją obronę mogę dodać tylko tyle, że zdarzyło mi się kilkukrotnie pisać za dzieciaka hip-hopowskie teksty dla chłopaków z podwórka xD xD xD 

Nowa Fantastyka