- Opowiadanie: Finkla - Pożegnanie księżniczki Eggandy

Pożegnanie księżniczki Eggandy

Gdyby Jego Przeowalność pragnęła mnie na pożegnanie zbanować, to przypominam, żeby uważać, czego człowiek sobie życzy. Bo jeszcze jakaś złośliwa małpa weźmie i spełni.

Mam nadzieję, że pozostali bohaterowie się nie obrażą. :-)

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Pożegnanie księżniczki Eggandy

Dobra, dobra! Żadnych cycków, jasne?

dj Jajko

 

– Wiesz, że moja ukochana córeczka, żółciuchne słoneczko mego żywota, wkrótce nas opuści?

Mag wzruszył ramionami (ale tylko mentalnie – książę Romanor niekiedy bywał przewrażliwiony na punkcie ceremoniału, a wtedy potrafił unieruchomić rozbrykane ramiona dość radykalną metodą oddzielenia ich od głowy). Nawet Bryleł, stary i głuchawy łowczy, ostatnio rzadko pojawiający się w komnatach zamkowych, wiedział, że musi wyszykować oddział dzielnych wojaków do eskortowania panienki. Chłopcy już od dwóch dni wietrzyli kolczugi i polerowali szyszaki, które lśniły niczym psie jajca. Fraucymer pakował kufry z wyprawą.

– Panie, cały zamek o niczym innym nie plotkuje – odparł ostrożnie Finkus, wykonując pełen szacunku ukłon.

– Do tego świetnie się nadają, jak jajka na omlet! – prychnął książę. – Banda darmozjadów! Pragnę, aby treść naszej rozmowy nigdy nie wyszła poza ściany tej sali.

– Panie, cokolwiek mi powiesz, to jakbyś wrzucił jajko do studni: nikt już go nigdy nie wydobędzie – zapewnił solennie mag.

– Otóż, wieszczka Sleepy wyśniła, że jeżeli Egganda nie spełni oczekiwań przyszłego małżonka, jej pożycie stanie się nieznośne niby koszyk zbuków.

– Czyli mam sięgnąć po kryształową kulę i wybadać, czego życzy sobie diuk Wideworld?

Romanor machnął niecierpliwie ręką.

– Wiem, czego mój zięć oczekuje. Ale ab ovo!

– Zamieniam się w słuch!

– Mój wysłannik zapewnił diuka, że księżniczka jest odpowiednio wyposażona…

– Czyżbyś, panie, miał przejściowe problemy z płynnością i nie mógł wypłacić obiecanego wiana?

Książę spojrzał na czarownika spode łba. Skarbiec świecił pustkami jak patelnia po jajecznicy z dwóch jajek na trzech chłopa. Ale chwilowo nie to spędzało sen z powiek władcy.

– Nie w tym względzie! Wyposażona… no, pod kątem przyszłego potomstwa…

– Ależ każda niewiasta z rodu księżniczki urodziła co najmniej trójkę dzieci! – zdziwił się Finkus. – A Egganda zaczęła krwawić trzy miesiące temu, jak mnie zapewniał medyk.

– Chodzi mi o to bardziej widoczne wyposażenie!

Mag skrzywił się, jakby doleciał do niego zapach nieświeżego jajka.

– No tak! Te obciachowe nauszniki! Już nie raz próbowałem skłonić panienkę, aby przestała je nosić. Bezskutecznie… Oczywiście, mógłbym rzucić zaklęcie pozbawiające woli, ale niekorzystne skutki uboczne… Wiem! Zamaskuję przeklęte ohydztwo iluzją, żeby udawały uroczy diademik!

Zdesperowany Romanor zakrył twarz rękoma.

– Nie to miałem na myśli, lecz wyposażenie… O, tutaj! – Oderwał dłonie od twarzy i jednoznacznie pokazał, gdzie skupiły się braki księżniczki.

– Ach…

– Miałem nadzieję, że zanim dojdzie do ślubu, Egganda jeszcze trochę się rozwinie, więc naopowiadałem swatom, że ma hmmm… atrybuty wielkości gęsich jaj…

Finkus pomyślał, że nie gęsie, a raczej przepiórcze. I to sadzone.

– I wysłannicy diuka jeszcze się nie zorientowali? – Od zdziwienia czarownika podniosły się nie tylko brwi, ale i biała kosmata czapa zaczęła lewitować.

– Dwórki wypchały stanik księżniczki gałgankami. To chyba był pomysł Nazgulki. A może Józefiny… Zresztą, nieważne! Uczyń coś, aby małżonek się nie zorientował! Toż moja najdroższa córeczka wygląda jak wychudzony chłopaczyna!

– Ale…

– Z pewnością istnieją zaklęcia na powiększenie! Rzuć je i pozbędziemy się tego śmierdzącego jajka!

– Uroki z pewnością istnieją, panie… – Musiały istnieć, to niemożliwe, żeby sama natura tak szczodrze obdarzyła wszystkie co do jednej koleżanki z akademii, lecz ani Finkus, ani jego koledzy nigdy nie wnikali w pochodzenie ozdób. – Ale to babska magia, nigdy nie miałem z nią do czynienia, nigdy nie potrzebowałem…

– No to teraz potrzebujesz. Masz czas do odjazdu Eggandy. Tydzień.

 

***

 

Mag niezgrabnie potruchtał do swojej wieży. Dwa górne piętra zajmowała biblioteka – potężny zbiór manuskryptów zawierających wiedzę zgromadzoną przez setki czarowników.

No właśnie – czarowników. Nie wiedźm. Ani jednego pamiętniczka z przepisami na glamarye, usuwanie kurzajek lub pieprzyków, poprawianie ust, brwi, kształtu nosa i co tam jeszcze posiadaczka uznała za przyczynę sercowych niepowodzeń. Ot, pierdoły, niegodne porządnej, męskiej, prawdziwej magii.

Owszem, i mężczyźni czasem musieli uciekać się do czarodziejskiego poprawiania niedostatków cielesnych, ale przecież nie tacy młodzi jak Finkus! Nie przed pierwszą setką!

Zasapany mag zwolnił nieco i zaczął mozolnie wdrapywać się po wąskich i stromych schodkach. Oj, rzadko zaglądał na te piętra. Jego uszu dobiegł urażony pisk, czarownik zdążył jeszcze dojrzeć, jak szczurzy ogonek znika pod gobelinem przedstawiającym Psycholedę podczas znoszenia gigantycznego jaja, którym raczył obdarzyć ją Bóg Burzy. Finkus zakarbował sobie, aby odnowić zaklęcia przeciwko gryzoniom.

 

***

 

Tydzień, jak uważał czarownik, minął szybciej, niżby głodny zdążył spałaszować jajko na miękko.

Egganda de Jockende w otoczeniu orszaku opuszczała ojcowski zamek. Tłum stłoczony na blankach zdawał się zagrażać starym murom. Każdy wymachiwał jakimś pożegnalnym transparentem lub co najmniej chustką. Co bardziej entuzjastycznie nastawione dwórki wywijały płachtami wielkości prześcieradeł.

Wszyscy przy tym snuli wspomnienia o różnym stopniu błogości, lecz nieodmiennie związane z porzucającą rodzinne gniazdo księżniczką. Trefniś Kpiarz w najskrytszym zakamarku serca cieszył się, że znika konkurencja. No bo jak tu przebić dowcipy panienki, która potrafiła, przy wydatnej pomocy pasty jajecznej, przykleić księcia ojca do tronu?

Zaltus, piegowaty jak indycze jajo nadworny cieśla, usiłował sobie przypomnieć, ile razy trzeba było naprawiać bramę, po tym, jak żółtowłosa kobietka opuściła znienacka szla… kratownicę na głowę tego czy tamtego żądnego drobnej rączki kandydata. Gubił się w rachunkach, ale wychodziło mu, że na pewno więcej niż miał palców u rąk. Kto wie, może nawet tych u nóg by brakło…

Suza, Barbórka, Morgi, Ilutka, Dinek oraz Bansz – towarzysze zabaw i niezliczonych psot księżniczki – ze łzami rozrzewnienia w oczach rozpamiętywali konkursy, w których wymyślaniu celowała mała figlarka. Trzeba przyznać, że pomysły miała iście fantastyczne: a to przerobienie sukni dam dworu pani matki na coś zdatnego wyłącznie dla potwora z wieloma mackami, a to ulepienie z gliny malutkiego loszku, w którym dałoby się zamknąć dożywotnio szczura, a to sławetne zawody SF 1315 (Sztuka Frywolna Anno Domini tysiąc trzysta piętnaście), polegające na wymalowywaniu na ścianach zamku niezwykłych wynalazków. Za obrazy w trudno dostępnych miejscach przyznawano dodatkowe punkty. Do dziś Och-mistrzyni niekiedy znajdowała bohomazy ukryte na strychach lub w piwnicach.

Tylko książę i mag, miast w przeszłość, z pewną obawą patrzyli w przyszłość.

– Och-mistrzyni doniosła mi – perorował zduszonym szeptem Romanor – iż Regulina odkryła nieoczekiwaną twardość eee… ukraszeń księżniczki. Wielkość owszem, właściwa, sam podziwiałem nagle rozkwitłą sylwetkę córki. Lecz czemu hmmm… owo nadzienie gorsetu twardsze jest niźli skorupka największego jaja? Czy zięć mój nie poczuje się rozczarowanym?

Finkus ostrożnie milczał, jedynie kiwając białą czapą i machając chusteczką haftowaną w gwiazdy koloru kaczych żółtek. Niekiedy przerywał powiewanie i przytykał materię do zaczerwienionych oczu.

Najbliżsi zastanawiali się, czy to wzruszenie, czy raczej wpływ kurzu obficie zgromadzonego w bibliotece. Obstawiali to drugie, bo i skąd nagle wybuchy emocji u maga zimniejszego od jajka zdobiącego tatara?

Finkus roztrząsał, czy to właściwy moment na zakomunikowanie władcy, że jedyny czar na powiększenie części ciała, jaki w pośpiechu wyszperał, działał mocno specyficznie i tylko tymczasowo, do chwili… nazwijmy to, silnego afektu, a najdalej do świtu. Mag doszedł do wniosku, że książę jeszcze nie dojrzał do poznania całej prawdy o uroku znalezionym i rzuconym w ostatniej godzinie.

 

***

 

Diuk Wideworld również myślał o mającym wkrótce nastąpić powitaniu narzeczonej. Wraz ze świtą wyjechał jej naprzeciw. Do spotkania orszaków ciągle jednak było daleko. Przyszły mąż podjechał do swego najwierniejszego (diuk ciągle nie wiedział o tym nowym chłopcu stajennym, ślicznym jak obrazek) druha, położył mu dłoń na udzie.

Młodzian bystrze popatrzył na władcę.

– Coś cię niepokoi, mój umiłowany panie?

– Martwię się, czy jej suknie będą pasować na ciebie.

Koniec

Komentarze

Bóg Burz łaskawym patrzy okiem na to, na co patrzy.

 

Się pouśmiechałem, i to nie tylko z niespodziewanego awansu. Najbardziej rozwalił mnie fragment o jajecznicy i trzech chłopa, ale, generalnie, jajek-niespodzianek pełno Ci na tym talerzu, a żada smakowa a oku miła. Finał też ładny, ale nie jestem pewien, czy jakoś sensownie puentuje opowieść. Ale ja się na ślicznych stajennych nie wyznaję, więc coś mi pewnie umknęło.

Pytanie, czy za takie z Didżeja jajca faktycznie czeka banicja z kurnika? Eeee… Wątpie. Koko koko, Finklus spoko!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dziękuję, Cieniu. :-)

Fajnie, że awans przypadł Ci do gustu. Ciekawe, co Psycho powie na Wasze wspólne jajko… ;-)

Taaak, jajek napchałam do tego Egg Hunta, ile wlazło. A niech się DJ cieszy. I niech tęskni. Gdzie jeszcze mu będzie tak jajcarsko jak tu?

No masz babo bezjajeczny placek! O koko, koko zapomniałam. A jeszcze Coco Chanel, dla przyjaciół Kokoszka… ;-)

Babska logika rządzi!

“Za obrazy w mało dostępnych miejscach przyznawano dodatkowe punkty.” – A nie mówi się: trudno dostępnych?

 

Najbardziej mi przypadła do gustu Och-mistrzyni ; ]

 

Hm, i ja nie wyznaję się na stajennych, nie jestem przy tym pewna natury rzuconego przez maga czaru… sądzę jednak, że DJ narzekać nie będzie, a szereg jajecznych odniesień i nawiązań portalowych wypadł ładnie ;)

 

W sumie to zjadłabym jajko na miękko. Niestety, nie mogę (nie tylko dlatego, że to – ewidentny – kanibalizm ; p).

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jaj.. Bajeczne :)! Psycholeda… Ktoś tu się komuś naraża wink!

Z zakończenia wnioskuję, że księżniczka Egganda może zrazić się do diuka Wideworlda i powrócić na, hm, łono księcia Romanora?

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19.

Dzięki, Jose. :-)

Obrazy. Nie wiem, która wersja jest bardziej poprawna, ale Twoja na pewno brzmi ładniej.

Co kto lubi; jedni wolą bogów, inni bardziej przyziemne sprawy związane z dbaniem o domowe ognisko. ;-)

Tak po prawdzie, to chyba nigdy w życiu stajennego nie widziałam. Ale chyba może być śliczny, nie?

Miło, że nawiązania i liczne nabiałowe aluzje Ci się spodobały.

Nie no, odejście i pójście w szeroki świat to jedna sprawa, ale zostanie pożartym to całkiem insza inszość. Pst! Nie mów nikomu, ale zjadłam dzisiaj dwa jajka na twardo. ;-)

Babska logika rządzi!

O, i Staruch się dopisał. Dziękuję. :-)

Trochę się narażam. Najwyżej DJ zbanuje albo Ryba płetwą trzepnie. Jest ryzyko, jest zabawa.

Wiesz, nie byłoby to złe (dla Romanora i zamku) rozwiązanie. Ale może zostanie u diuka. Pamiętaj, że król nie może mieć następcy tronu bez udziału królowej, ale królowa może mieć następcę bez udziału króla. ;-) Ktoś tę trójkę dzieci urodzić musi…

Babska logika rządzi!

Najtrudniejsze są chwile pożegnań… Można jednak, jak się okazuje, osłodzić je laurką w formie facecji udatnie napisanej na tę okoliczność. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Reg. :-)

Mnie się udało. I paru innym osobom też wielce zacne laurki wyszły.

Babska logika rządzi!

Cóż, przyjrzałem się tej bajce

szorcik z nerwem, biglem, jajcem.

Znowu będzie awantura

czy początkiem była kura?

czy też jajko było przed nią?

to odwiecznych sporów przedmiot.

A autorka, sercu miła

mnie jajecznie (tfu bajecznie

rozbawiła.

Pozdrawiam uśmiechnięty.

Mnie także się podobało. Ładnie wszystko powiązałaś. :) I zakończenie przyjemne. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Oh, jakżem uradowany. Nawiązania nawiązaniami ale najbardziej mi się podoba ukryta stylizacja na Sapkowskiego (jakże słuszne skojarzenie zapobiegliwości w machaniu prześcieradłami ze sceną występu Jaskra pod dębem, gdzie uczeń zapobiegliwie wziął cebrzyk).

Oceniam jedynie i słusznie

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Dziękuję nowym czytelnikom. :-)

 

Ryszardzie,

Proza się do bajki wtrąca:

Było jajko. Nie do końca. :-(

Jajko znika, kura gdacze,

Mogło, mogło być inaczej.

Toczą się Portalu dzieje.

Miło mi, że Ty się śmiejesz.

 

Morgiano, nie wiem, czy wszystkim było przyjemnie. No i nie wyjaśniam zagadki, czy suknie pasują. Ale księżniczka (sądząc po konkursie) w przerabianiu ubrań niezła, więc zawsze jest nadzieja. ;-)

 

Wasza Żółtkość, gdybym stylizowała na Sapkowskiego, byłoby więcej bluzgów. Cycki może nie, ale pochędóżka musiałaby się w tekście znaleźć. ;-)

Babska logika rządzi!

Ja tu żadnego podobieństwa do Sapkowskiego nie dostrzegam, a jego dzieła znam dosyć dobrze. Uważam to dziełko za całkowicie oryginalne i w stylu w którym daje się autorkę z miejsca rozpoznać po doskonałym i trafiającym do czytelnika poczuciu humoru.

…Niech rozkwitają biusty nieduże, a biusty duże kwitną jak róże. . Pozdrowienia.

Jest podobieństwo, czy nie, porównanie pochlebne. :-)

Czy dzieło oryginalne? Nie przypominam sobie takiego problemu w fantasy. A wszystko zaczęło się Jajka i Jego zakazów. ;-)

Biust pokryty różami… Interesujące… ;-)

Też pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

Biust pokryty różami (a i nie tylko biust) kojarzy mi się z American Beauty (wybaczcie offtop… ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Płatki tudzież kwiaty róż są taaaakie romantycznie. Ja poszłam bardziej w kierunku fantastyki – kwiaty wyrastające bezpośrednio z tkanki. No, w ostateczności tatuaże…

Jose, czy ja kiedyś miałam pretensje za offtop? Tylko do trolli.

Babska logika rządzi!

No to kontynuujmy rozważania: Róże to kiepski wybór na coś wyrastającego bezpośrednio, bo mają kolce… I, hm, czy to się podlewa? Zapewne trzeba też regularnie wystawiać na słońce, bo fotosynteza… ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wiesz, gdyby te kolce były nieco ruchome (jak kocie pazurki), to nawet mogłyby się przydać. Panią boli głowa – kolce się wysuwają i sztormuj tu taką zeribę. ;-) A liście do fotosyntezy… Przerobiłabym włosy na zielone i hajda na słońce. :-) Gdyby jeszcze domieszać do tego rosiczkę… ;-)

Babska logika rządzi!

Zgrabna laurka i nawiązania do portalowych nicków. Mi też najbardziej przypadła do gustu Och-mistrzyni i Beryleł :) Choć nie rozwikłałem wszystkich.

Dzięki, Belhaju. :-)

Czyli Och-mistrzyni rządzi! Zdaje się, że te kobiety miały pewną władzę na zamkach…

Gdybyś chciał rozstrzygnąć wątpliwości, pisz PW. :-)

Babska logika rządzi!

Nah, w sumie rozważania prowadzą nas do wizerunku oklepanej już kobieco-roślinnej driady… ; (

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ale czy wcześniejsze wizerunki miały kolce? Skoro takie oklepane, to chyba jednak nie. ;-)

Babska logika rządzi!

Myślę teraz raczej o grafikach niż o literaturze, no i różne widywałam wersje zielonych panienek, kolczaste też…

 

EDIT: Ale nie zmienia to faktu, że pomysł jest wdzięczny i można gdzieś wykorzystać z pozoru niewinną niewiastę, która kryje pod odzieniem niespodzianki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Cholera, wszystko już było!

Babska logika rządzi!

Ładne, wzruszyłam się losem Eggandy, a jej problemy tak mi bliskie…

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

No cóż, jest przynajmniej jeden niezawodny, absolutnie naturalny, niewymagający interwencji chirurgicznej ani magicznej sposób na rozwiązanie problemu wyposażenia Eggandy… Jest jednak niemożliwy do zrealizowania, jeżeli jej luby woli gładkolicych stajennych ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Trochę mi przykro, Sylwio, że dla mnie, Twojego wielbiciela, nie znalazłaś jakiegoś zakamarka w swoim tekście. Nawet “mało dostępnego”. Pozdrawiam melancholijnie.

Dziękuję, Fleur. :-)

No tak, problem Eggandy może dotyczyć wielu istot, a nie każda ma nadwornego magika pod ręką. Ale może to i lepiej…

Jose, obawiam się, że problem może wrócić. I nie mówię tu o efekcie jojo (ani jajo). Chyba Fleur wspominała kiedyś, że ma dziecko.

Ryszardzie, w tym szorcie ograniczyłam się do osób zainteresowanych tematem, czyli wypowiadających się w laurkowym wątku. Jeśli masz ochotę na więcej siebie w literaturze, to zajrzyj do mojego opowiadania na konkurs o fantastach. ;-)

Babska logika rządzi!

..Żartowałem….

A, nie załapałam…

Babska logika rządzi!

Przeczytałem wskazany tekst i wpisałem komentarz. “Pozdrówka”.

A widziałam, odpisałam. Miło, że odwiedziłeś.

Babska logika rządzi!

Efekt jajo : D

 

Ok, nie zbaczam więcej z tematu i dyskusję porzucam, wyrażając tylko na koniec nadzieję, że może przypadkiem znajdę się w gronie tych szczęśliwych niewiast, którym naturalna metoda rozwiązywania problemów jednak posłuży nieco dłużej ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jak nie zbaczasz, jak zbaczasz? ;-)

Obawiam się, że efekt jajo to prawdziwy koszmar – na brzuchu i biodrach zmiany zostają, a gdzie indziej znikają. Brrrr!

Babska logika rządzi!

:D

Równie doskonała laurka, jak te cuda obrazkowe w laurkowym wątku :)

Według mnie najlepszy fragment o obciachowych nausznikach :D

 

Dziękuję, Werweno. :-)

Naprawdę, porównywalna z obrazkami? Cieszę się.

Obciachowe nauszniki przypadły do gustu? Ciekawam, czy Jajkowi też tak się podobały. ;-)

Babska logika rządzi!

No chyba! Przecież je nosi :P

Dziękuje za umieszczenie mnie w swoim opowiadaniu. A i trafiłaś w punkt jeśli chodzi o moją skłonność do psotnych zabaw, co udowodnił konkurs Dożywocie Drabbelocie.

Werweno, no właśnie – nosi. Może Mu się nie spodobać sugerowana obciachowość. ;-) Ale co poradzisz na gusta podstarzałego maga…

Dinosie, dziękuję. :-)

Ależ drobiazg – z przyjemnością umieściłam w tekście mnóstwo uczestników laurkowej dyskusji.

W takim przypadku trafić nietrudno – kto w dzieciństwie nie lubił psot? :-) Chyba psychopata… Szczęśliwcom te skłonności zostają na dłużej.

Babska logika rządzi!

Pokorna Psycholeda Burzę w Cieniu ssie! ;-D

 

Czekaj, znajde ja te tkaczkę od gobelina, no czekaj tylko… ;-D

 

Takie pożegnanie na wesoło to ja rozumiem. Uśmiechałem się, porównania obłe, przyjemnie niczym jajka leżały w dło… oczach, a przewrotny finał księcia Szerokoświatowego zwiastuje biednej Eggandzie trudne czasy ;-D Dzieki za wetkanie mnie w kobierzec historyjki ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, Psycho. :-)

Ja już tam wolę nie wnikać, w jaki sposób P-leda z bogiem od piorunów zmajstrowali jajko… ;-) Mogło być i tak, jak opowiadasz. ;-p

Tkaczkę na taczkę! ;-)

Fajnie, że moje jajka Ci dobrze siadły. (Uch, ostro jedziemy z dwuznacznościami.)

Może nie będzie tak źle. Byle kiecki pasowały, to diuk będzie zadowolony. Wszak chyba ufamy wizjom wieszczki? A jeśli gładki stajenny nie jest zdeklarowanym homo? Wszystko zostałoby w rodzinie… ;-)

Ależ proszę. Zrobiłam to z przyjemnością.

Babska logika rządzi!

Zdradzę, Finklo, Ci mój gust:

Ja to lubię taki biust

że jak się przytulę czule

to się biustem opatulę.

Komcie schodzą na manowce…

Byłbyś, Rychu, szalikowcem?

;-)

Babska logika rządzi!

Nieźle pojechane. Jestem świadom, że nie wyłapałem wszystkich niuansów dotyczących tematyki konkursu (chyba jeszcze zbyt krótko jestem na forum), warto jednak było przeczytać dla samego poczucia humoru i lekkiego stylu.

Mam wrażenie, że rzucony temat traktujesz, tak jak wygłodniały pies gryzie kość, atakując z pełną determinacją, z każdej możliwej strony, dopóki jej nie wykończy. No i niezłe jaja przy tym wyszły.

Poza tym bardzo zręcznie omijasz słowami to, co nie musi być nazwane. To w dzisiejszym świecie cenna rzadkość.

Dziękuję, Nimrodzie.

Jeśli masz jakieś wątpliwości i chciałbyś je rozwiać, nie psując przyjemności ze zgadywania innym – ślij PW.

Miło, że poczucie humoru Ci przypasowało. Lubię rozbawiać. Roześmiany człowiek nie może być złym człowiekiem.

Jak pies kość? Nigdy o tym w ten sposób nie myślałam. Nie bój, nie bój, wkrótce ktoś zakopie opowiadanie pod stertą innych. ;-)

Dj zabronił, to trzeba było omijać. No i sam zakaz sprowokował mnie do obrania takiej osi fabularnej (jeśli tego szumnego określenia można użyć dla zabawnego szorcika).

Babska logika rządzi!

W sumie i tak byłaś łagodna, jak na siebie – wszak tytułowa księżniczka, miast Eggandy, mogła nosić miano Eieriny von Kurzschlang i to właśnie nazwisko rodowe miało szansę Jajka połechtać, a przyszłego męża kurewny, tfu, królewny, zachęcić do zainteresowania się jej rodem ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Psycho, nie znam niemieckiego tak dobrze jak Ty. No, prawie wcale nie znam. Schlang… to będzie coś od węża? Samo “Eier” przemknęło mi przez głowę (a kojarzę słowo chyba wyłącznie z powodu ajerkoniaku ;-q), ale w końcu zdecydowałam się na bardziej popularny angielski. No i nazwisko musiało dawać inicjały DJ.

Czy byłam łagodna? Hmmm, mi się wydawało, że dosyć ostro pograłam, zwłaszcza z Jajkiem, Tobą i Cieniem. Przecież wiesz, że ja wolę traktować bohaterów po czesku. :-)

Babska logika rządzi!

Jajowina Krótkiwąż ;-) Ależ mi "po czesku" pamiętasz! :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Krótkiego odgadłam. :-)

A co, podejrzewasz, że nie czytam uważnie komentarzy pod własnymi tekstami? ;-) Zresztą, chyba dwa razy użyłeś.

Babska logika rządzi!

Bardzo mi poprawiłaś humor droga Finklo. Tyle tutaj jajecznych nawiązań i zastanawiam się czy to porównanie do psich jajec też jest nawiazaniem do Jego Przedwiecznowości Największej Skorupkowatości…

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Dziękuję, SamotnyWilku. :-)

Cieszę się poprawą humoru.

Oczywiście, psie jajca też. DJ ma wszystkie jajka pod sobą! ;-)

Babska logika rządzi!

Ubawiłam się do łez :) Twoje poczucie humoru i umiejętność tak lekkiego pisania niezmiennie mnie zachwyca. Będzie miał Jajek cudną laurkę w kolekcji. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję, Śniąca. :-)

Miło, że rozśmieszyłam. No, już nie płacz. Będzie dobrze. Jajkowi z laurką. ;-)

Babska logika rządzi!

Po pierwszym szoku już doszłam do siebie i nie płaczę. Cały czas mam nadzieję, że jednak Jajec będzie nas odwiedzał prywatnie :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Też mam taką nadzieję. :-)

Babska logika rządzi!

Zostałem tekstem uczciwie rozbawiony. Taki miły akcent na zakończenie poniedziałku, który jak powszechnie wiadomo, jest najbardziej ulubionym dniem tygodnia …

Dziękuje, Straferze. :-)

Że rozbawiony, to w porządku. Ale żeby od razu uczciwie? Mag oszukuje księżniczkę, jej ojca i przyszłego męża. Dwóch facetów ma ze sobą jajko. I uczciwie? No wiesz? ;-)

Babska logika rządzi!

Dj nawet to osobiście obiecał pod moim wierszem. Więc, nie znacie dnia, ani godziny, gdy dj powróci choćby na chwilę.

Tak właściwie, to nawet nie znam dnia, w którym Żółtko odejdzie od nas. ;-)

Babska logika rządzi!

Rzeczywiscie, ja tez tu nie widze zadnego podobieństwa do Sapkowskiego… Jezyk bardzo wykwintny – to pierwsza zaleta, druga – to krotkosc tekstu (na szczescie :). Pod koniec czytania już wiem – aaaa, to rodzaj jajecznego kalamburu??. Zaczynam czytac od nowa, ażeby wychwycić głębsze przeslanie – niestety przysypiam… 

Smelcie, dziękuję za wizytę. :-)

Fajnie, że aż dwie zalety znalazłeś.

Głębszego przesłania chyba nie ma co szukać. Ot, laurka dla Jajka, więc nawtykałam jajek-niespodzianek. Jeśli nieźle orientujesz się w życiu portalowym, to rozpoznasz jeszcze kilkoro użytkowników i opisy konkursów.

Babska logika rządzi!

Z gory sorry za czcionke, pisze z tableta. Strasznie duzo masz tych opowiadan (pelen szacun!). Po przeczytaniu czterech ostatnich (tzn. najnowszych) widze, ze mocno pracujesz nad kunsztowna konstrukcja zdan, jestes tez ekspertem z interpunkcji, a zatem Twoj zawod to zapewne korektor tekstu albo nauczyciel j. polskiego. Jako czytelnik odbieram strone warsztatowa bardzo pozytywnie. Od strony akcji / tresci Twoja proza nie kwalifikuje sie do druku (wydawcy musza jednak zarabiac na ksiazkach, o ile nie prowadza tow. charytatywnego :)), ale jest wystarczajaco dobra do zamieszczania w ramach hobby na portalach bezplatnych, gdzie wydawcy nie ponosza ryzyka finansowego.

 

Tak trzymac!

 

Pozdrawiam, Artur

Dzięki za uczciwe wskazanie obszarów wartych wysiłku. Tak, nad fabułą muszę jeszcze mocno pracować. Jednak coś tam udało się wydrukować.

Z zawodem nie trafiłeś. :-) Ale możesz strzelać dalej.

 

Edytka: Skoro już przeczytałeś kilka tekstów, to czemu nie skomentujesz? OK, zbiorówka też dostarcza pożytecznych informacji, ale i szczegóły mogą się przydać. :-)

Babska logika rządzi!

Teraz wiem, że Finkus to mag z jajami… 

Hugo może za to nie dostaniesz, ale do okolicznościowego omlecika dla wtajemniczonych dało radę ;)

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dziękuję, Nevazie. :-)

Hugo za piękne jaja nie dają. A szkoda. ;-) Cieszę się, że omlecik zasmakował. Ajerkoniaczku na deser?

Babska logika rządzi!

Advocaat z ciepłym mlekiem :P. Tyle mogę mieć wspólnego z adwokaturą ;).

Po namyśle – chyba dobrze, że literackich trofeów nie dostaje się za piękne jaja. Mógłbym sobie wyobrazić wręczanie nagród… ale nie będę :D.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Z mlekiem? Nigdy nie próbowałam, ale jak tam sobie chcesz…

LOL. Oj tam, oj tam. Konkursu na pisanki nigdy nie widziałeś? ;-)

Babska logika rządzi!

Raczyłem się tą pracą w poczekalni, tuż przed wyrwaniem zęba. Muszę przyznać, że tekścik dodał mi otuchy. :) 

 

Czytało się lekko i przyjemnie. Podczas drugiego jajka, zapaliła mi się w głowie jakaś kontrolka, ale nie na tyle istotna, by ego uznało ją za godną uwagi. Przy jajcu numer trzy rozświetliła się kolejna lampeczka, tę już świadomość spostrzegła i zaczęła analizować: czy to aby przypadek?

A później było jajco czwarte i wszystko stało się jasne. :)

 

Pomysł z jajem – motywem, może nie przewodnim (bardziej klimatem w tle), bardzo ciekawy, rzekłbym, niczym dobrze przyprawiony omlet. Nie był to jednak posiłek, który zaintrygowałby mnie jakoś swoim smakiem. Zjadłem, owszem. Smakowało, a jakże. Jednak nie było tam niczego, co by mnie urzekło – tak pod względem fabularnym jak i humorystycznym.

 

Ps: Po około ponad godzinie dotarło do mnie, dlaczego imię księżniczki było takie, a nie inne. XD

 

 

Dlatego też wystawiam jedynie cztery.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, ARHIZIE. :-)

Cieszę się, że podniosłam na duchu przed starciem z dentystą.

zapaliła mi się w głowie jakaś kontrolka, ale nie na tyle istotna, by ego uznało ją za godną uwagi.

Ego czy egg? ;-)

Zgodzę się w pełni, że fabuła szału nie robi (chociaż z humorem się starałam). Tak to już bywa z laurkami – piękne dla zainteresowanego, reszta świata jakoś nie docenia powalającego poziomu artystycznego, a nawet (o, zgrozo!) uważa prace za kiczowate. ;-)

Babska logika rządzi!

Myślę, że nie egg ani ego, a egg go. ;)

 

Tam zaraz kiczowate. Wolę określenie: bogate w formy wyrazu.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

A wiesz Ty co? Mnie też to określenie się bardziej podoba. ;-)

Może “egg go to gogo”? ;-)

Babska logika rządzi!

Przy “egg go to gogo” widzę pewne przeniesienie akcentu ze znaczenia w stronę fonetyki. Sam element docelowy sercu miły, toteż w pełni popieram ten tok rozumowania. Popieram oczywiście nieoficjalnie, bo jak się narzeczona dowie, to będzie włoska jajecznica. ;)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

No to nic Jej nie mów. Ja też będę milczeć, jakbym miała jajko na twardo w gębie. ;-)

Babska logika rządzi!

Będę milczał, jak pasta jajeczna w bułce. :D

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

:-)

Babska logika rządzi!

veni, vidi,ovum.

I co? Ano, jajco. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka