- Opowiadanie: Finkla - Posłuszeństwo

Posłuszeństwo

Oceny

Posłuszeństwo

Martwię się o tatę. Coraz częściej wspomina nam o jakichś głosach, które słyszy tylko on. Szanujemy ojca, nie ośmielamy się powiedzieć czegokolwiek na ten temat. Ale przeraża mnie wyraz oczu rodziciela, kiedy nadchodzi kolejny atak. Aż dostaję dreszczy.

– Synu! Musimy iść złożyć ofiarę. Pospiesz się! Do kogo ja mówię?! Izaak!

Koniec

Komentarze

Eeeee… nie.

A jak pamiętam ojciec Izaaka miał tylko jedno dziecko, więc skąd liczba mnoga?

Żeby nie było. Przeczytałam.

 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No, trochę się bałam Twojej reakcji. “My”, bo rodzina – mama i ja, może nawet jakaś służba…

I dla zmylenia przeciwnika czytelnika. ;-)

Dzięki za wizytę.

Babska logika rządzi!

Miał wcześniej syna z niewolnicą Hagar, Izmaela. Zgodnie z podaniami, od niego wywodzą się Arabowie.

Dribble ciekawy, ale wiesz, Autorko, że ja łykam takie tematy, jak młody kormoran. :)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Dzięki. :-)

Grunt, żebyś się nie udławił. Resztą nie będę się przejmować.

Babska logika rządzi!

Spokojnie, zawsze zapijam.

:)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

A, to dobrze. Źródlaną wodą, jak mniemam? ;-)

Babska logika rządzi!

Dodaję, nie powiem. Kostkę, albo dwie.

;)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Ale lodu czy bulionową? Może obie? ;-)

Uch, wkraczamy w absurd.

Babska logika rządzi!

Uch, wkraczamy w absurd.

 

:)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Kostka ma rację, Abraham posiadał dwóch synów – Izmaela i Izaaka. W ramach ciekawostki: w islamie to Izmael został złożony w ofierze. Kontekst tej historii jest też trochę inny. Żeby nie było, że jest tylko jedna słuszna wersja – jak zawsze są dwie i więcej. 

W każdym razie, nie dla mnie dribble. Ale przeczytane ;)

OK, dzięki za wizytę.

Ale został złożony, czy tak jak w judaizmie?

Babska logika rządzi!

Nie chwyciło mnie jakoś. . I wydaje mi się, że określenie "rodziciel" w stosunku do mężczyzny nie jest właściwe. O ile mi wiadomo tylko kobiety rodzą :)

Nigdy nie mów nigdy!

“Religia to komunikacja w jedną stronę. W obie to już psychoza”. Nie pamiętam czyje, ale mi się skojarzyło. 

Dribble ciekawy, ale dupy nie urywa. Potwierdza tylko to, co już od dawna podejrzewałam: chrześcijanie są groźni ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dobra, dziękuję, że próbowałaś. :-)

Tak, tylko kobiety rodzą, ale rodzicami zwykle zostaje dwoje ludzi. Rodziciel to starsza forma.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Gravel.

Interesujący cytat. Naprawdę.

Ech, nie tylko chrześcijanie, jak sądzę. Wszyscy fanatycy.

Babska logika rządzi!

Może i tak, ale jakoś mi nie leży ta forma, wybacz:)

Nigdy nie mów nigdy!

Ależ nie mam czego wybaczać. A że nie zamierzam zmieniać, to insza inszość. ;-)

Babska logika rządzi!

A mnie wszystko leży i całkiem się podoba! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg.

Hmmm, aż nie wiem, czy nie powinnam namawiać, żebyś podniosła, skoro wszystko padło. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie napisałam, że mi wszystko padło, tylko że leży. A leży, bo nieźle ułożone. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Toteż się wahałam. Ale skoro wszystko poukładane, to nie będę się czepiać. ;-)

Babska logika rządzi!

Jakże byś mogła się czepiać osobiście i dobrze ułożonego dribbla! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dribble ciekawy, ale dupy nie urywa. Potwierdza tylko to, co już od dawna podejrzewałam: chrześcijanie są groźni ;)

Moja droga, akurat tę ofiarę nie chrześcijanie wymyślili :P a i Finkla, zdaje się, nie o chrześcijanach pisała :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Kto wie? Może za wiele lat dopadnie mnie dewocja? Uch, mam nadzieję, że jednak nie. Chociaż moher jest ciepły, lekki… Same zalety. ;-)

Babska logika rządzi!

Eeee, Emi, ale jeśli nie chrześcijanie (w obydwu przypadkach), to kto?

Babska logika rządzi!

Finklo, tak, oczywiście, został złożony w ofierze, ale jak dobrze pamiętam – Ismail (arabska wersja imienia bardziej mi pasuje), chciał, aby wypełnić boską wolę. Ishaak (żeby była równowaga, też arabska wersja, ale nie jestem pewna własnej transkrypcji), jak widomo, nic nie wiedział. Zresztą, to bardzo ciekawy temat studiów – porównanie opowieści biblijnych z koranicznymi. Czasem różnice są kosmetyczne, ale kontekst niesamowicie się zmienia. 

Czyżby preqel "Trwogi"?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czyżby preqel "Trwogi"?

Ooo, pamiętasz? 

:)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Deirdriu, tak, takie porównania są bardzo ciekawe. :-) I Ismail sam tego chciał? Hmm, dziwne. To skąd w tej wersji wzięli się Arabowie?

Thargone, nie wiem, nie znam “Trwogi”.

Babska logika rządzi!

Z którego rozdziału zaczerpniesz następną inspirację?

Moja droga, akurat tę ofiarę nie chrześcijanie wymyślili :P a i Finkla, zdaje się, nie o chrześcijanach pisała :)

Jeśli coś mi się poplątało, to pokornie proszę o wybaczenie, ostatni raz do Biblii zaglądałam w podstawówce i pod przymusem, więc niewiele pamiętam z lektury :/

(A dokonawszy rozeznania i stwierdziwszy jak bardzo mi się poplątało, proszę jeszcze pokorniej)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Eeee, Emi, ale jeśli nie chrześcijanie (w obydwu przypadkach), to kto?

Z tego co pamiętam, w jednym przypadku Żydzi, w drugim Muzułmanie. W obu przypadkach historię zapisano w księgach znacznie wcześniej, niż Jezus Chrystus, od którego nauczania wywodzi się chrześcijaństwo, stąpał po świecie. Więc nie, nie chrześcijanie wymyślili złożenie syna Abrahama w ofierze.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Adamie, a czy ja jestem prorokiem? ;-) Ale historia jedynego sprawiedliwego z punktu widzenia córek też mogłaby być ciekawa…

Wiesz, podobno istnieje taki rodzaj wróżby/ rozmowy z Bogiem – otwiera się Biblię na losowo wybranej stronie…

 

Babska logika rządzi!

Emi, masz rację, zwracam honor.

Ale chrześcijanie przyjęli Stary Testament z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyż nie? Tak odruchowo traktuję tę przypowieść jako część chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego. Dobra, wiem – winni się tłumaczą…

Gravel, Twoja wina jest maleńka w porównaniu z moją.

Babska logika rządzi!

Przekaz na temat Arabów nie jest raczej bezpośrednio w Biblii (przyznam, że nie pamiętam). Ale faktem jest, że Arabowie, jak i Izraelici (raczej mówię o grupie Żydów mieszkających na Bliskim Wschodzie), należą do tej samej grupy etnicznej; używają języków semickich. Nie mam pod ręką żadnych badań, ale osobiście nie mam wątpliwości, że historia Abrahama może być interpretowana jako wydzielenie dwóch grup ludności, pochodzącej z jednego pnia. 

A sama historia nie jest dziwna, bo miliony ludzi ją uznaje za własną :) W irańskim filmie “Hamoun” główny bohater mierzy się z własną ofiarą – podstawą jest historia Abraham i Ismaila. Po persku było słychać jak mówi Ibrahim i Ismail, ale napisy angielskie twierdziły, że mówi Izaak. Zostało tak zrobione, bo wiadomo, że “chrześcijański” widz nie będzie wiedział o co chodzi. A miliony żyjące w Iranie czy innych krajach muzułmańskich będzie rozumiało kontekst. 

Deirdriu, też mi się wydawało, że te, wiecznie wojujące ludy, spokrewnione są ze sobą wyjątkowo silnie. Historia ma dziwne poczucie humoru.

Sztuczka z tłumaczeniem urocza. Z jednej strony – całkiem zmienia znaczenie przekazu. Z drugiej – wywołuje te same wrażenia, co w oryginale. Majstersztyk. :-)

Babska logika rządzi!

Thargone, nie wiem, nie znam “Trwogi”.

Cios w samo serce.

;D

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

O, kurczę! Ale blamaż! Przepraszam, Kostko.

Jeśli Cię to pocieszy, to tytuł własnego tekstu też potrafię zapomnieć. Wysłałam coś na konkurs, ogłoszenie wyników straszliwie się opóźniło, w końcu podali tytuły bez autorów. Jeden brzmiał jakby znajomo, do treści pasował… Musiałam pogrzebać w starych mailach i sprawdzić, co takiego wysyłałam.

 

Thargone, wobec tego zmieniam zdanie: można to traktować jak prequel. Chociaż osobiście wolę uznać, że to spojrzenie na starą historię z nowego punktu widzenia.

Babska logika rządzi!

:)

Uśmiałem się, tak naprawdę, bo nie dość, że Twoje driblowanie było inspiracją do napisania “Trwogi”,  to pierwszy komentarz pod tekstem kto? :D

Biorąc pod uwagę ile czytasz i piszesz, nie mam prawa się dziwić. Ja zapomniałbym milion razy.

;)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Właśnie – tym gorsza wtopa.

Uff. Cieszę się, że nie żywisz urazy, a nawet się pośmiałeś.

Babska logika rządzi!

Wpadłem zachęcony ilością komentarzy, ze szczerą nadzieją, że przeczytam coś odkrywczego.

Cóż, mój błąd. 

 

Z czterdziestu (40) komentarzy  odpada prawie połowa (18), bo od autorki ;) (wśród tych dodatkowo kilka dubletów-sztucznych spulchniaczy). Dochodzą do tego komentarze Kostki (7) – trafne, ale nie można ich liczyć jako osobnych opinii, lecz bardziej jako całość.

Pozostaje nam zatem ledwie 15 opinii, którymi moglibyśmy się kierować: z tego trzy (3) Deirdriu,  trzy (3) Regulatorów, po dwie (2) Katki i Emelkali. 

Podsumowując zatem unikalne komentarze, uzyskujemy wynik nieodbiegający znacznie od średniej portalowej, przynajmniej nie w tak znaczącym stopniu  – drabbelek zyskał OSIEM (8) unikalnych komentarzy.  

I ta liczba, chyba powinna widnieć przy tekściku (znaczy nie czterdzieści (40) ale osiem(8)) gdyż mam wrażenie ona lepiej oddaje rzeczywistość.

Sądzę, Finklo, że przyznasz mi rację, bo tak czy siak, bez wątpienia możesz i w tym wskaźniku przodować i to bez siermiężnego wysiłku. Czy nie tak?

:D

 

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie, miło, że zajrzałeś.

Cóż, już wcześniej tłumaczyłam Ci, że nie uznaję liczby komentarzy za miarodajny wskaźnik jakości tekstu. Nie chciałeś wierzyć, to nie…

Już nie osiem opinii o tekście. Twoja jest dziewiąta. :-)

Czy to odbiega od portalowej średniej? Nie mam pojęcia. I nie chce mi się sprawdzać. Ale jeśli Ciebie problem gnębi, to się nie krępuj. Jeśli podzielisz się z wynikami, przeczytam z zainteresowaniem.

Ale w czym mam Ci przyznać rację? Że zamiast liczby komentarzy powinna widnieć liczba wypowiadających się Czytelników? Cóż, masz już wskaźniki mówiące, ile osób tu zajrzało i ile przeczytało tekst. Liczba komentarzy wydaje się miernikiem dość naturalnym.

Babska logika rządzi!

Cóż, masz już wskaźniki mówiące, ile osób tu zajrzało i ile przeczytało tekst.

Cieszę się, Finklo, że wreszcie  dostrzegasz różnicę między istotnością komentarzy :) 

Pewne zgodzisz się chętnie, że zaliczenie tej opinii, którą właśnie piszę, do istotnych komentarzy dla  Twojego drabbla jest zupełnie bez sensu :D  

Ale, z drugiej strony, skoro znów masz zamiar dobić do setki, to służę uprzejmie :)

Jednak martwi, a przede wszystkim dziwi twoje niedopatrzenie… Otóż, że ośmielę się przypomnieć : tylko jeden wskaźnik (rzeczona liczba komentarzy) jest dostępny  potencjalnemu czytelnikowi przed sięgnięciem do tekstu. Pozostałe, wspomniane przez Ciebie: kto zajrzał, a kto przeczytał tekst, są dostępne już PO decyzji, do którego zajrzeć tekstu.

To nasuwa prosty eksperyment myślowy, czy nie uniknęlibyśmy faworyzowania samych się, gdyby zamiast liczby WSZYSTKCH komentarzy, (lub obok niej) zamieścić liczbę tych UNIKALNYCH i, lepiej, liczbę Tych, którzy oznaczyli opko jako przeczytane?

Nie biegam, bo nie lubię

Cieszę się, że Ty również zacząłeś tę różnicę dostrzegać. :-)

Zgodzę się.

Eeee tam, nie starczy Ci uporu do setki. A i mnie może braknąć cierpliwości, jeśli w kółko będziemy mielić te same słowa.

Nie tylko jeden wskaźnik – jest jeszcze liczba punktów do Biblioteki. Fakt – tylko przy opowiadaniach, szortach i (rzadko) wierszach, ale znacznie bardziej miarodajny niż pozostałe. No i piórko. Decyzja, na który tytuł kliknąć, nie jest znowu taka nieodwracalna, żeby nie można było rzucić okiem na dodatkowe wskaźniki i wyjść.

Zamiast – raczej nie. Liczba komentarzy to naturalny, intuicyjny wskaźnik. Niedawno rozgorzała na portalu dyskusja o porównaniu Fantastyki.pl i Herbatki. Używano raczej liczby komentarzy niż odwiedzających czy komentujących. Ot, uniwersalny miernik, spotykany chyba wszędzie. Nie rezygnowałabym z niego dla kaprysu. Obok – można. Jakieś dodatkowe informacje, w zamian za zaciemnienie obrazu, ale może i warto. Cóż z tego, skoro od roku nie ma nikogo, kto mógłby pogrzebać w programie.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Finklo, za obiektywną opinię – w końcu nie masz żadnego interesu, by opowiadać się za status quo :)

 

Liczba komentarzy to naturalny, intuicyjny wskaźnik (…) Ot, uniwersalny miernik, spotykany chyba wszędzie. Nie rezygnowałabym z niego dla kaprysu.

 

No fakt… Kaprys – zła rzecz. Szkoda, że z tej “uniwersalności” już dawno zrezygnował ten głupi Internet. Powód: niereprezentatywność opinii, jakkolwiek źle to nie zabrzmi.  

I to na  rzecz czego zrezygnował??? Tej przereklamowanej unikalności? ;)

Bad, bad Web :) 

 

Pozdrawiam serdecznie. 

Nie biegam, bo nie lubię

Internet, powiadasz? Hmmm, nie mam dużego doświadczenia, ale nie kojarzę ani jednej strony, która podawałaby liczbę UU, przynajmniej w dostatecznie wyeksponowanym miejscu, żeby rzuciło mi się w oczy. Za to liczba komentarzy – ile zechcesz – od FB po różnorakie fora.

A jeśli chodzi o kasę z reklam – to inna sprawa. Reklamodawcy wolą płacić za liczbę oczu oglądających te wspaniałe banery niż jakichś tam świrów dyskutujących po nocach.

Babska logika rządzi!

<spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

nie kojarzę ani jednej strony, która podawałaby liczbę UU, przynajmniej w dostatecznie wyeksponowanym miejscu

 

Na Twoim “niekojarzeniu” niedostatecznie wyeksponowanych miejsc może poprzestańmy ;)

Na marginesie, martwi mnie Twoje odniesienie do Facebooka. Naprawdę uważasz, że to jakikolwiek punkt odniesienia? To może zamiast miętolić bez sensu frekwencję portalu, od razu przenieśmy publikacje do Fanpage’a? ;) 

To nie tak, że robię ci na złość, po prostu postaraj się spojrzeć na to wszystko z boku: oczywiście, że pewne zmiany sprawią, że będziesz się mniej wyróżniała na tle innych. Ale WYRÓŻNIANIE i wyróżnianie to dwie zupełnie odrębne rzeczy :)

 

Nie biegam, bo nie lubię

Och, podałam przykład, który każdy powinien rozpoznać. A Ty? Czy jedyny wkład w dyskusję, jaki zdołałeś wymyślić to “uważasz, że to [FB] jakikolwiek punkt odniesienia?”? I tak, uważam, że jego popularność czyni z FB niezły punkt odniesienia. Uprzedzam – to nie oznacza, że zachwycam się tym portalem.

Tak, Corcoranie, całe przenosiny na nową stronę zorganizowałam tylko i wyłącznie po to, żeby lepiej było widać, że moje teksty mają więcej komentarzy niż debiutanckie. Do dziś nie mogę przeboleć, że zlikwidowano komentarzowy ranking opowiadań. Na wypadek, gdybyś nie rozpoznał: to była ironia.

Babska logika rządzi!

No cóż, sam tekst jakoś niespecjalnie. Ale skojarzył mi się z tym:

https://www.youtube.com/watch?v=4UvCYpmsfNE

A to fajne skojarzenie. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

OK, Szyszkowy, dzięki za wizytę.

Zaraz obejrzę, jakie masz skojarzenia. ;-)

Babska logika rządzi!

Całkiem ciekawy pomysł. Podobało się chociaż czekam na jakiś dłuższy tekst twojego autorstwa.

Dziękuję, Belhaju.

Napiszę ten dłuższy tekst, napiszę. Ale dłuższy niż szort jednak nieprędko. Mam nadzieję, że starczy Ci cierpliwości.

Chociaż, czekaj, coś tam planuję naskrobać na konkurs pariodiowy. Jest światełko w tunelu. ;-)

Babska logika rządzi!

Uważaj, bo to mogą być czołowe reflektory pospiesznego z Wałbrzycha… :-)

Adamie, na jakimś poziomie jestem tego świadoma. Ale pocieszam się tym, że najbliższe mi tory kolejowe chwilowo zostały zdemontowane. ;-)

Babska logika rządzi!

Poczekam z cierpliwością. Na parodię i coś poważniejszego :)

Dobrze, dobrze, coś popełnię…

Babska logika rządzi!

<spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

To powyższe, chyba raczej kwalifikuje się pod <disclaimer>  ;)

 

No, nieźle Ci idzie Finklo. Mamy już jedenaście (JEDENAŚCIE – 11) unikalnych komentarzy. Sądzę, że to bardzo dobry wynik. Choć oczywiście liczba tych, którzy oznaczyli drabblik za przeczytany (TRZY-3), może pozostawiać Ci pewien niedosyt. (Mam nadzieję, że ten wskaźnik poprawi się po moim komentarzu) ;)

 

Na marginesie, muszę się zmusić do serdecznych podziękowań. Uparta, zawiło-pokrętna obrona wadliwego rozwiązania w aspekcie ochrony własnych interesów, jest doprawdy pouczająca i skłania do rozważań :) 

Pokuszę się nawet o twierdzenie, że przynajmniej w pewnej części doskonale tłumaczy otaczający świat, w tym niestety i polityczny. :)

Jeszcze raz serdeczne dzięki. Pozdrawiam.

 

Nie biegam, bo nie lubię

Jedenaście UU i troje “przeczytanych”. Nie wiem, czy to dobry wynik. Musiałabym sprawdzić, jak wygląda sytuacja w innych tekstach, a nie chce mi się. Jeśli tak Cię ten problem gnębi, to sobie policzysz.

Corcoran w całej corcoranowości – wymyślił sobie jakąś teorię, ale jakiekolwiek sprawdzenie, czy ma sens, już go przerasta albo nudzi. Skąd pomysł, że ilość komentarzy jakoś szczególnie służy Finkli, że jest jej niezbędna do szczęścia? Diabli wiedzą.

Otóż przyjmij do wiadomości, że dawno, dawno temu lista opowiadań nie pokazywała liczby komentarzy. W tych zamierzchłych czasach zdobyłam swoje pierwsze piórko, a tekst doczekał się równych trzech setek komentarzy. Jeśli uznajesz to za miarę sukcesu, to żadne inne moje opowiadanie nie pobiło tego rekordu. “Decelerator” ma wprawdzie ponad 350, ale około setki z nich pochodzi z okresu bety, więc chyba nie powinny się liczyć. To by sugerowało, że jakoś potrafię sobie radzić bez licznika na wierzchu. Ale wątpię, żeby takie drobiazgi jak fakty Cię przekonały.

Babska logika rządzi!

Słusznie, Finklo. Cóż mogę rzec, poza poniższym?

 

<Uwaga spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go (ów drabble) za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

No i jeszcze to:

 

Pokuszę się nawet o twierdzenie, że przynajmniej w pewnej części twoja retoryka przeciw pozbawiającego forów rozwiązaniu <zawiłaprzyp. autor> doskonale tłumaczy otaczający świat, w tym polityczny.

 

Jak zwykle serdecznie pozdrawiam.

Nie biegam, bo nie lubię

Hmmm. Powoli zaczynam się gubić. Kogoś cytujesz. Ale kogo (oprócz siebie)?

Babska logika rządzi!

Słusznie, Finklo. Cóż mogę rzec, poza poniższym i tym, że jak Ty mam dziwne ciągoty ku ostatniemu słowu? ;)

 

<Uwaga spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go (ów drabble) za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

No i jeszcze, skoro się dopytujesz, powtarzam:

 

Pokuszę się nawet o twierdzenie, że przynajmniej w pewnej części twoja retoryka przeciw pozbawiającego forów rozwiązaniu, sprawiedliwej wyrównującemu szanse <bardzo zawiła – przyp. autor> doskonale tłumaczy otaczający świat, w tym polityczny.

 

Po raz kolejny  serdecznie pozdrawiam.

Nie biegam, bo nie lubię

Chęć do napisania ostatniego słowa rozumiem (acz pamiętaj: w kłótni damsko-męskiej ostatnie słowo zawsze należy do kobiety. Wszystko, co mężczyzna powie później, to początek następnej scysji. ;-) ), ale to mój tekst i Ty zacząłeś, więc uważam, że mam do niego większe prawo. :-)

Pytałam, kto jest autorem tego nie całkiem zrozumiałego zdania, a nie, czy potrafisz wkleić je jeszcze raz.

Babska logika rządzi!

Przejście na damsko-męskie tony wybacz, proszę, uważam za gest rozpaczy… 

 

<Uwaga spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go (ów drabble) za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

Wobec zaistniałej, dość żenującej, przyznajmy, sytuacji, chyba odpuszczę trop słynnej łowczyni anonimów,  w których nie ma za grosz fantastyki.

A przecież tak uwielbiam poroża :)

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

A miało być zabawnie. Trudno.

Uff!

Babska logika rządzi!

<Uwaga spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go (ów drabble) za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

Serio? Może znakomicie to na wyrost, ale bawię się naprawdę nieźle. Szkoda, że ty nie. Niemniej:

 

Pokuszę się nawet o twierdzenie, że przynajmniej w pewnej części twoja retoryka przeciw pozbawiającego Cię forów rozwiązaniu, sprawiedliwie wyrównującemu szanse <bardzo zawiła – przyp. autor> doskonale tłumaczy otaczający świat, w tym polityczny.

Nie biegam, bo nie lubię

No, ja nie. Wolałabym jakąś nową informację raz na jakiś czas. Ale Czytelnik ma swoje prawa… Dobrze, że chociaż jedna osoba się bawi.

Babska logika rządzi!

<Uwaga spojler>  Drogi Czytelniku znudzony tą dyskusją, uprzejmie informuję zanim przeczytasz resztę, że  większość komentarzy, przynajmniej moich, zamieszczonych pod owym drabbelkiem, nie odnosi się do jego treści i jej nie ocenia. Co do mnie: uważam go (ów drabble) za niezbyt odkrywczy, czyli “ledwie znośny”. <koniec spojlera>

 

Święta prawda, Finklo ;)

Czytelnik ma swoje prawa… Jedno z tych praw podstawowych dotyczy swobodnego i nienachalnego wyboru, co czytać, a co nie. Także tu na NF…  To zapewne Cię przerazi, ale sądzę, to prawo powinno być powszechne i nadrzędne. Oznacza to, ni mniej ni więcej, że wszelkich forów dla stałych bywalców, w tej czy innej postaci, należy zaniechać :)

Czyż, zapytam po raz nieskończony, tak nie byłoby uczciwiej?

Nie biegam, bo nie lubię

Straszne i prawdziwe zarazem. Ostatni wyraz bym sobie odpuścił, i bez niego jest wystarczająco wymownie.

4/6. :)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, Arhizie. :-)

Nie, no to dribble. Każde słowo się liczy. Wydaje mi się, że jest potrzebne, żeby jednoznacznie określić kontekst.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka