- Opowiadanie: tojestniewazne - Nie patrz na mnie

Nie patrz na mnie

Wprawka. Absurdalna zabawka.

 

Przez pierwsze 7 godzin wisiało jako tekst Anonima.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Nie patrz na mnie

Lecę w lewo i w dół. Spadam z kanapy. Oparłem się na oparciu, a oparcia nie było. W tej chwili nie było. Wcześniej było, zawsze było, a teraz nie. Zniknęło, jakby ktoś je odgryzł i aż dziw bierze, że mebel nadal stoi na czterech łapach. Podejrzewałbym problemy z kontinuum czasoprzestrzennym, rozważałbym przyczyny. Ale turlam się.

Turlam się po podłodze, bo dom się przechylił. Najpierw w jedną, potem w drugą stronę. Buja się i stęka, gibie się i jęczy. Horyzont zmienia kąt. Jak w czasie sztormu na małej łajbie. Góra dół, dół góra, prawa lewa. Lecisz na pokład, na zawietrzną. Na powierzchni fal oglądasz swoje śniadanie.

Czepiam się ścian, doskakuję drzwi łazienki, doczołguję się do wanny. Wsiadam do środka. Chciałbym wygrać to rodeo, nie rozbić czoła o kran. A rzuca coraz bardziej, jakbym dosiadł pijanego słonia na amfie. Trzymam się prysznica, żeby tylko nie wypaść. Czekam. 999, 998, 997… Nie dzwonię na pogotowie, nie dzwonię na straż, nie dzwonię na policję. Wzięliby mnie za wariata.

Trudno powiedzieć.

 

Przemykasz. Przemykasz, kocie, na palcach, nie tracąc równowagi, przemykasz. W tym chaosie, w tym sztormie przemykasz. Od drzwi, jednym susem, wskakujesz na ebonitową klapę sedesu. Z tych wyżyn wyzywająco patrzysz mi w oczy. Triumfujesz nade mną, skulonym i pokonanym na dnie wanny w kolorach tęczy. Ogarnia mnie lęk. Rośniesz i potworniejesz. oczy. Oczy. OCZY. 

 

Rano nie pamiętam, dlaczego tak bardzo się ciebie boję.

Koniec

Komentarze

Podoba mi się. Lubię koty. Faktycznie mają w sobie coś takiego mistycznego. Czasami.

Dobrze przedstawiony stan nietrzeźwości.

 

Nie dzwonię na pogotowie, nie dzwonię na straż, nie dzwonię na policję. 999, 998, 997

Nie lepiej wpleść te numery w poprzednie zdanie? Nie dzwonię na pogotowie 999, nie dzwonię na straż 998… Lepiej mi to wygląda.

Hmmm. A gdzie tu fantastyka? Nie przemówiło do mnie. Może, gdyby Autor nie zdradzał zakończenia w przedmowie, poszłoby trochę lepiej.

Oparłem się o oparcie, a oparcia nie było.

Rozumiem, że pozostałe powtórzenia są celowe, ale to brzmi bardzo tak sobie.

Babska logika rządzi!

Nie podoba mi się tytuł. Nie widzę uzasadnienia dla zastosowania obcego języka. 

Sam tekścik też nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Ot, sprawnie napisanych kilka zdań (z wyjątkiem telefonów – tu zgadzam się z Sirinem).

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wywaliłem podpowiedź z tagów i przedmowy, żeby było mniej jednoznacznie. Zresztą widzę, że już są dwie interpretacje. Numery ułożyłem inaczej. 

 

Czy fantastyka/”fantastyczność” jako cecha utworu musi odnosić się do “rzeczywistego” świata przedstawionego? Czy może dotyczyć samej percepcji bohatera/narratora?

Tytuł też zmieniłem.

I teraz tytuł jest lepszy :) (moim skromnym zdaniem, oczywiście)

 

Czy fantastyka/”fantastyczność” jako cecha utworu musi odnosić się do “rzeczywistego” świata przedstawionego? Czy może dotyczyć samej percepcji bohatera/narratora?

Moim zdaniem – to zależy. Od wielu czynników, w tym od wrażliwości, gustu i odbioru czytelnika – czyli czegoś, na co autor nie ma bezpośredniego wpływu. 

Czasem potrafi być ulotna, ledwie przemykać się przez tekst i póki ta ulotność nie uwiera czytelnika, to jest dobrze. Czasem jednak jest zbyt eteryczna i nieuchwytna, wtedy mogą paść zarzuty o jej braku. 

Ja w pierwszym komentarzu się do tego aspektu nie odniosłam. I teraz też tego nie zrobię – bo nie wiem, czy uznać obecność fantastyki w tej scence, czy nie. Sama nie wiem, czy ją widzę. Może właśnie dlatego, że tekst jest mi obojętny. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jakoś wiele fantastyki tutaj nie ma, to niekoniecznie błąd, zwłaszcza, że jest dobrze napisane, a kocie klimaty zawsze są miłe :) Generalnie szort tyłka nie urywa, ale do poczytania. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dla mnie fantastyka jest tu osiągnięta przez odwrócenie ról: kot nad człowiekiem. Dodaję do tego symbolikę tego zwierzaka (ileś żyć, boskie stworzenie w Egipcie, chodzi własnymi ścieżkami, zawsze przy wiedźmach, albo nawet w Mistrzu i Małgorzacie) i nie mam najmniejszych wątpliwości. Można nawet pokusić się o interpretację, że kotek coś zrobił bohaterowi (jadowicie ugryzł go w zad, dla przykładu), więc bohater taki zawiany.

Na szczęście nie czytałem przedmowy ani tagów – unikam tego przy krótkich formach, bo zbyt często są tam spoilery.

Przychylam się do podejścia Sirina. Nie jestem wielką fanką szortów, ale pomysł z kotem uważam za bardzo udany. Zresztą, uwielbiam te zwierzaki, więc ich motyw może mnie skutecznie przyciągnąć. 

Nie trafia do mnie. Nienawidzę stanów upojenia (czy upalenia, czy innych stanów nieważkości), nie przepadam za ludźmi w takim stanie, więc i opowieść o tym do mnie nie trafia. 

A kot jest jak zwykle ponad tym wszystkim, jak to zwykle kot. I dlatego tylko końcówka mi się podoba.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mam nieodparte wrażenie, że Anonim opisał próbę wykąpania Kota. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobra, przyznam się.

Nie po to występuję pod pseudonimem, żeby dokładać do tego jeszcze jedną warstwę.

Mi to wygląda na opis jakiegoś porządnego bad tripa.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wicked G ma rację. Wygląda jak opis tripa po Mocarzu :) brak fantastyki, nie bardzo chwytam zamysł tego tekstu.

Problemy z błędnikiem?

W paru zdaniach ciężko fantastykę zmieścić więc wbór kota jest trafny, posiadam i jest to stworzenie fantastyczne.

 

Czy dobrze rozumiem, chodzi o upawienie się w wannie “skulonym i pokonanym na dnie wanny w kolorach tęczy” , jeśli o pawiu ten kawałek to z niesomowicie pozytywnego punktu widzenia gratuluję.

Tekst jest przepełniony fantastyką – mebel stoi na “łapach”, a kot ma “palce”. Tym niemniej szort mnie nie zainteresował. Pozdr.

Mnie to przypomina ten odcinek “Świata według Kiepskich”, w którym Ferdkowi tak bujał się cały świat, że nie mógł normalnie chodzić. Ferdek, nie świat oczywiście. Jedynym rozwiązaniem było, za radą Paździocha, powtórne zezwierzęcenie, czyli powrót do poruszania się przy pomocy czterech łap.

No wypisz wymaluj, po prostu.

No i fantastyki pod dostatkiem, w przypadku takiej interpretacji. Nieokreślona bujalizacja, kocia transformacja… Nie tylko jakiś prozaiczny sen, bad trip czy inna delirka.

 

A tak poważniej, to bardzo zgrabnie napisany szort.

Podejrzewałbym problemy z kontinuum czasoprzestrzennym, rozważałbym przyczyny. Ale turlam się.

Te zdania spodobały mi się najbardziej.

P.S.

Interpretacja Regulatorów… Nic dodać, nic ująć. Genialne. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Cieszy mnie mnogość interpretacji. Czytając przed chwilą po raz kolejny, zauważyłem jeszcze kilka możliwości, których nie brałem w ogóle pod uwagę. O kolorach tęczy jako rezultacie pawia też wcześniej nie myślałem.

Miało być wieloznacznie. Sen, halucynacja, narkotyki, upojenie? Wszystko jest możliwe.

 

Tekst pisałem “na jednym oddechu”, mniej więcej 10 minut. To miała być wprawka czysto warsztatowa, tworzona zgodnie z zaleceniem Gombrowicza, żeby po prostu pisać. Zaczynając, nie sądziłem, że pojawi się w tym jakikolwiek sens. Po ostatnim zdaniu sam byłem lekko oszołomiony.

Ale wizja była od początku fantastyczna. To znaczy, wyobrażałem sobie człowieka, który faktycznie doświadcza tych rzeczy i jest w pełni przekonany o ich realności ze względu na to, że dzieją się a) naprawdę, b) we śnie albo na skutek halucynacji czy urojeń towarzyszących c) schizofrenii lub d) zażyciu środków halucynogennych. “Trudno powiedzieć.”

Przeczytałem. Gdyby nie obecność Kota, wzruszyłbym oboma ramionami.

Ładnie napisane, ale jak to mówią d… nie urywa. Mam nadzieję, że ze względu na stan narratora deska sedesu góruje nad wanną? ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Emelkali: no tak, percepcja jest zaburzona, więc relacje między obiektami i ich wielkością również.

Podoba mi się styl tekstu, dobrze się go czyta. Przy kocie się uśmiechnąłem. ;) Ale to tylko krótka wprawka, jak sam zauważyłeś.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nieźle, przeczytałam bez bólu, choć początek trochę mnie zniechęcił. Potem było lepiej. Interpretacja Reg genialna. :)

Nowa Fantastyka