- Opowiadanie: beryl - Polityczny skandal

Polityczny skandal

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Polityczny skandal

Rafał drżącą ręką odłożył czytnik na biurko. Nie chciał dłużej patrzeć na wielki, tłusty nagłówek wyświetlanej gazety.

– Na pierwszej stronie – wyszeptał.

– Na pierwszej stronie – powtórzył współczującym tonem android Alfred. – Czy życzy sobie premier wody?

Mężczyzna dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo zaschło mu w gardle.

– Tak… tak, woda. Poproszę, dziękuję – odparł łamiącym się głosem, po czym jednym haustem wypił całą zawartość szklanki. To jednak nie było to. – Przynieś mi wódki – rozkazał, a jego lokaj sekundę później postawił na blacie schłodzoną półlitrową butelkę i kieliszek. Rafał w odpowiedzi tylko się uśmiechnął. Nie wiedział, jak działał komputer androida, ale czasem miał wrażenie, że jego możliwości obejmują czytanie w myślach właściciela.

Alfred poczekał taktownie, aż jego rozmówca skończy się krzywić i wtedy zapytał:

– I to, co tutaj piszą, to całkowita prawda? Wszystko?

– Wszystko. Co do kropki. Nie wiem, co za skurwiel im to wygadał, ale się dowiem i z nim policzę! – Premier uderzył pięścią w biurko.

– Gdyby chodziło tylko o słowa…

– Tak. – Mężczyzna rzucił czytnikowi niechętne spojrzenie. – Zdjęcia. Ci fachowcy naprawdę potrafią odróżnić fakt, czy były przerabiane, czy nie, prawda?

– Niestety.

– To znaczy, że się tak nie wykpię?

– Niestety. I pan premier naprawdę…

– Takie były czasy, Alfredzie. Wtedy to nie było złe.

Nastała długa chwila ciszy, przerywanej od czasu do czasu jedynie dźwiękami nalewania i przełykania.

Sytuacja wydawała się beznadziejna. Rano gazeta dotarła do setek tysięcy odbiorców. W tej chwili sensacyjna wiadomość obiegła już wszystkie możliwe media. Czerwone paski raziły w oczy bardziej, niż palące letnie słońce. Ekrany na ulicach, w domach, w komunikacji miejskiej i wszelkich innych miejscach podawały tylko jedną wiadomość. Polski nie obchodziły już ataki cyberterrorystów, cycki celebrytek i inne najważniejsze rzeczy.

– A pana znajomi z partii? – odezwał się nieoczekiwanie android. – Nikt nie jest w stanie pomóc? Jak do tej pory zamykanie ust dziennikarzom wychodziło całkiem udanie.

– Nie mam już znajomych – odparł nadspodziewanie trzeźwo Rafał. – Ktoś z tak zwanych „kumpli” musiał mnie wystawić i wątpię, by działał solo. Nasza partyjna wojna domowa właśnie się skończyła, Alfredzie. I ja przegrałem. Przed chwilą dzwoniłem do tych, których uważałem za swoich, do tych, którzy potrafią kontrolować media. Nic nie widzieli, nic nie słyszeli, a teraz nagle mają związane ręce. – Przechylił kolejny kieliszek i syknął, kiedy palący płyn przepłynął przez gardło. – Oczywiście, wszyscy solidarnie mi współczują. Ale nikt, nawet jeśli szczerze mnie wspierał, teraz już się za mną nie wstawi. Jestem spalony.

– Nic dziwnego. Taka afera w dzisiejszych czasach…

Zanim premier zdążył odpowiedzieć, nad biurkiem pojawił się hologram informujący o priorytetowym połączeniu.

– O, kurwa.

– O, kurwa, zaprawdę – powtórzył Alfred.

Dzwoniła żona.

Kolejne sekundy upływały niczym godziny, kiedy dzwonek rozbrzmiewał w gabinecie. Wydawało się, że telefon nigdy nie przestanie – będzie czekał w nieskończoność na to, by Rafał go odebrał. W końcu jednak zamilkł.

Premier wypuścił z ulgą powietrze. Jego serce znowu zabiło.

Wszakże pani Jasińska ani myślała odpuszczać. Na ekranie pojawiła się nowa wiadomość tekstowa:

„Ty kłamco! Ty podły skurwielu! To koniec. Składam wniosek o zmianę statusu na Facebooku”.

Przedłużającą się ciszę przerwał dopiero android:

– I tak szanowna pani tylko premiera wkurwiała.

Rafał nieoczekiwanie wybuchnął śmiechem.

– Masz rację. – Poklepał Alfreda przyjacielsko. – No, dobrze. Czeka na mnie horda niewyżytych dziennikarzy. Nie wydaje ci się, że pora stawić im czoła?

– Czy to aby na pewno dobry pomysł? Pan właśnie sam spożył pół litra.

– Ha! – krzyknął Rafał, nagle dziwnie zadowolony z siebie. – Żebyś wiedział, że dobry. Może jeszcze wezmę ze sobą Mariolkę z sekretariatu? Ona zawsze tak skąpo się ubiera…

– Tak – uśmiechał się Alfred. – Społeczeństwo wreszcie dostanie, czego chce?

– Właśnie tak, mój druhu!

Opuścili gabinet, zostawiając na biurku czytnik. Jego ekran z premedytacją pokazywał ten sam artykuł:

Dziwki, narkotyki i wybryki?

Taki obraz premiera znaliśmy do tej pory. Okazuje się jednak, że szef rządu na studiach pilnie się uczył i nawet nie chodził na piwo. Przytaczamy relacje świadków, dokonujemy szczegółowej analizy zakłamanych zdjęć.

Koniec

Komentarze

A wiesz, mógłbyś jednak zaznaczyć jakoś ten nagłówek, dla odróżnienia, choćby cudzysłowem? ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A nawet uśmiechnąłem się lekko, ale takie moralizatorskie troszkę…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A wiesz, mógłbyś jednak zaznaczyć jakoś ten nagłówek, dla odróżnienia, choćby cudzysłowem? ; )

 

E, nie będę nic zaznaczać, bo naprawdę się rzuci ludziom w oczy podczas przewijania do komentarzy :) Nawet cudzysłowem.

 

Psycho, moralizatorskie? Serio? :)

No k…wa, pewnie, że tak. Kto pije i pali, ten nie ma robali.

EDIT: I ma wiernych ziomali, o się rymło…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mogę? Dziękuję. Użyję żargonu portalowego, jeśli pozwolisz ;)

Kilka rzeczy zazgrzytało. Kilka problemów przecinkowych, choć specem nie jestem. Ale ogólnie na plus. Lekko się usmiechnąłem. Nie wiem tylko, czy przygrywka nie była zbyt dęta do filuternego finału. Chyba wątek nieuświadomionej żony zbędny.

 

Z zgrzytów, które pamiętam, to np. sycznie pod kielichu – dziwne. dzwonek rozbrzmiewał w gabinecie. Wydawało się, że telefon nigdy nie przestanie – telefon raczej zbędny. Bardziej, niż palące letnie słońce – raczej bez przecinka. Albo Rafał nieoczekiwanie, albo nagle – zbyt dużo tych “nagłości”.  Czy aby na pewno to? - Czy to aby na pewno. Pan właśnie sam spożył pół litra.sam. Ekran z premedytacją – lepiej: uparcie. Nagłówek wyświetlanej gazety – tylko sugestia: wyświetlanej. życzy sobie premier wody – Pan, aż się ciśnie ;). Pieścią – bardzo pieszczotliwą? I to nieszczęsne: Sytuacja wydawała się patowa – naprawdę tak wyobrażasz sobie patową sytuacje. Optymista z ciebie… :)

Pan Wysokiego Domu

Dobre, dobre!

Mee!

Czy aby na pewno to? - Czy to aby na pewno.

Pieścią – bardzo pieszczotliwą?

True, true…

 

Dzięki za przeczytanie i nawet pokuszenie się o wyłapanie zgrzytów. Żona niepotrzebna? Nie bluźnij! :) Czemu wszakże nie podoba Ci się patowa sytuacja?

 

Kózko – : )

Głośno: NIE, NIE. NIC TAKIEGO NIE MÓWIŁEM. JESTEŚ NIEZASTĄPIONA, KOCHANIE

Patowa – Berylu… proszę, nie pytaj o takie rzeczy ;) Beznadziejna? 

Pan Wysokiego Domu

Żona jest bardzo potrzebna – każdemu panu ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No proszę, prosto na mój dyżur, dziękuję. :-)

 

Pomysł… doceniam temat na czasie, ale niestety ten dowcip zasługuje najwyżej na drabbla.

Kurwowanie przeszkadza w czytaniu i rozprasza. Jakby było uzasadnione, to jeszcze, ale tutaj cały fragment jest ot, żeby wydłużyć tekst.

Android… serio? Twój pomysł na fantastykę w tekście to “zróbmy z lokaja androida”? Po Tobie spodziewałem się czegoś więcej. :-) Do końca lektury się zastanawiałem, jakie też znajdziesz dla niego zastosowanie w tej historii i okazało się, że wcale nie znalazłeś. 

Ale nie tylko o fantastykę chodzi. Poświęciłeś mu niemal cały początek, a okazuje się, że nie pełni w opowiadaniu żadnej roli poza zwykłą postacią lokaja, przez co zaburzyłeś strukturę tekstu, co w szortach ze względu na ich długość mocno rzuca się w oczy. Jak już wciskasz tę fantastykę do tekstu tak, byle była i byle nadawał się tutaj do publikacji, to przynajmniej rób to w taki sposób, aby nie odbijało się na jakości opowiadania.

 

Język:

w komunikacji miejskiej i wszelkich innych miejscach

kiedy palący płyn przepłynął przez gardło

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Jak już wciskasz tę fantastykę do tekstu tak, byle była i byle nadawał się tutaj do publikacji

Widzę, że przytyk w związku z dyskusją, no nieźle, nieźle. Szkoda tylko, że nietrafiony :) Android jest tutaj, żeby czytelnik od razu zorientował się, że jesteśmy o te kilka dekad do przodu. Zatem tekst sam w sobie jest fantastyczny – ze względu na scenerię. Poza tym zwyczajnie uznałem, że android-Alfred to będzie bardzo fajny pomysł.

Poza tym nie wiem czy czytaliśmy to samo opowiadanie, bo jedno zdanie to z pewnością nie “prawie cały początek” ; )

Jakby było uzasadnione, to jeszcze, ale tutaj cały fragment jest ot, żeby wydłużyć tekst.

Widzę, że posądzasz mnie dzisiaj o wiele niecnych rzeczy, ale znowu nie trafiłeś. Tekst nie był wydłużany, pisałem to, co mi wpadło do głowy. Poza tym kilka kurew jeszcze nigdy nikogo nie zabiło… chyba że przez kiłę ; )

Ja się już przyzwyczaiłem, że wszelkie przytyki w Twoim kierunku są nietrafione a priori. ;-)

 

Czyli jeśli jesteśmy kilka dekad do przodu, to już jest wystarczająco fantastyczne? Bemik, przesuń tekst do przodu o 20 lat, może jednak będzie piórko.

 

W przypadku kurwowania, nie chodzi o to, w jakim celu autor zamieścił ten tekst, a o to, czy celowość danego fragmentu widzi czytelnik. Z mojego, jako czytelnika, punktu widzenia, ta scena to zwykły przedłużacz.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

A ja już się przyzwyczaiłem, że jakiekolwiek odbijanie Twoich argumentów jest niewskazane, bo zawsze wymyślisz coś, żeby wyszło, że to na pewno nie z przyczyn merytorycznych : )

 

Dzięki za wizytę.

Offtop: Czasami to lepiej sobie tak normalnie, po ludzku po mordkach dać, niż raczyć innych elokwentną dyskusyją…  ;p

Pan Wysokiego Domu

E, finał mnie rozczarował. Czytam, czytam, mając nadzieję, że to do czegoś prowadzi, a tu taka wydmuszka. Chociaż już ograny chwyt z Facebookiem mnie trochę ostrzegł. Patowa za cholerę nie pasuje.

Idź, Panie, nie wymądrzaj mi się tutaj ; )

Ocho, no szkoda. Z tą patową sytuacją to oczywiście macie rację – chyba dopadło mnie jakieś zaćmienie, bo miałem na myśli zaszachowanie, a napisałem, że pat ; ) Poprawiam.

Brzytwa Lema goli ten szorcik aż do krwi. Sam pomysł, bardzo zabawny. :) 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Fanem brzytwy nigdy nie byłem, ale szczerze przyznam, że tekst rzeczywiście nie powala swoją fantastycznością ; ) Ale że fantastyka jest, to raczej dyskusji nie podlega :)

Berylu, obiecałam komentarz i dotrzymuję obietnicy. Tekścik na kolana nie powala, ale nie jest zły – parę uśmieszków się przewinęło przez moją buzię. Wizja społeczeństwa i rządu za parę lat? A może nawet obecnego, bo przecież do końca nie wiadomo jakimi kryteriami rządzą się wybory wewnątrz partii.

A czy jest to fantastyka (oczywiście oprócz androida) – sama nie wiem…

Czyli wychodzi mi, że prawie każde opowiadanie, które ociera się o kwestie społeczne, powinno być sklasyfikowane jako niefantastyczne.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Gdyby nie niedawna dyskusja, kwestii tego czy to fantastyka czy nie, nawet by tutaj nie było, bo raczej nikogo by to nie interesowało :) Ten tekst to nic wielkiego i do niczego poza rozbawieniem czytelnika nie aspiruje – dlatego, jeżeli parę uśmieszków przewinęło się przez Twoją buzię, to bardzo się cieszę :)

Gdyby nie niedawna dyskusja… – dokładnie tak, Berylu, dokładnie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czyli wychodzi mi, że prawie każde opowiadanie, które ociera się o kwestie społeczne, powinno być sklasyfikowane jako niefantastyczne.

Zajdel właśnie chyba w grobie się przewraca ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Super, to właśnie dj lubi, czyli dobry pomysł (aha – jest tu fantastyka – sf – bo mamy historię alternatywną albo niedaleką przyszłość!), który jest zamykany jednym, doskonale podsumowującym zdaniem!

Super.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

No, no – to chyba mój pierwszy, tak pochwalony przez dj tekst :)

“potrafią odróżnić fakt, czy były przerabiane, czy nie“ – nie bardzo wiem jak można odróżnić (jeden) fakt…

Poza tym: opko było znacznie zabawniejsze w trakcie czytania niż po ostatnim zdaniu. Pointa słaba jak marynarz na lądzie w bezwietrzną pogodę:( Za to kurwowanie mi nie przeszkadzało, a kwestia, gdzie Alfred pierwszy raz przeklina – świetna. W sumie więc na spory plus, ale tylko do zakończenia; potem plus się kurczy.

To ciekawe, jak się rozjeżdżają gusta cool

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

nie bardzo wiem jak można odróżnić (jeden) fakt…

Ja też nie – może premier Rafał nam to wyjaśni? ; )

Dzięki za wizytę :)

 

To ciekawe, jak się rozjeżdżają gusta cool

Właśnie miałem o tym pisać – jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo poszczególne komentarze się między sobą różnią :)

Iii… normalka:)

Jak dojrzeję, chciałbym być taki mądry i dobry jak dj

:)

 

Pan Wysokiego Domu

dj szczęśliwy, taki komplement, wow, to świadczy o dojrzałości Pan’a, taki skarb!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Iii… normalka:)

No, nie do końca ;)

 

Chyba przegapiłem moment, w którym dj był mądry… ; )

Całkiem fajne :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Całkiem fajna opinia :)

A mi się najbardziej podobał w tym tekście android Alfred :-)

Ha! To fajnie, bo mnie samemu również :P

Hmmm.

Spodziewałam się w puencie czegoś obecnie uznawanego za absolutnie normalne. Wprawdzie aż do telefonu od żony obstawiałam stosunki heteroseksualne, ale jakiegoś wielkiego zaskoczenia nie było.

Druga, znacznie poważniejsza, sprawa – o ile mi wiadomo, nie da się udowodnić, że coś nie istniało. Dziennikarze mogą mieć fotki świadczące o tym, że pan premier w tym a tym roku nie poszedł na juwenalia, ale nie, że nigdy, w zaciszu własnego pokoju, nie wstrzykiwał sobie jakichś dragów w żyłę albo nie zadzwonił po dziwki. No bo jak coś takiego udowodnić? Przesłuchać wszystkich, ale to wszystkich, dilerów i każdą dziwkę na świecie?

Babska logika rządzi!

Przesłuchać! – już nie spamuję ;)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Hmm… ale nie ma potrzeby tak wnikliwej analizy. Premier promował się jako dziwkarz i ćpun, przedstawiając ku temu odpowiednie dowody. Pokazanie, że te dowody to kłamstwo to wystarczająco przekonujący argument za tym, żeby uznać, że gość wcale się tak nie zachowywał :)

 

Dzięki za wizytę, Finklo :) Szkoda, że pointa Ci się nie spodobała.

Nie to, że się w ogóle nie spodobała. Tylko częściowo dała się przewidzieć, a w tej części, której nie przewidziałam, dostrzegam luki. I nie muszę w tym celu dokonywać wnikliwej analizy. A gdyby szef rządu uczył się tak pilnie, jak twierdzą brukowce, to pewnie sam znalazłby jakieś wyjście z tej sytuacji. Fałszywe zdjęcia? Wrogowie podrzucili, niecnie korzystając z tego, że ja byłem zalany w trupa! A zresztą, z tej balangi to ja zapamiętałem wyłącznie kaca…

Babska logika rządzi!

Nie chcę się kłócić, Finklo, ale ja zupełnie żadnych luk tutaj nie widzę :P Chociaż podoba mi się Twoja, bardzo głęboka analiza ; )

– O, kurwa, zaprawdę – powtórzył Alfred.

Uśmiechłam się :D

I mi też jakoś tak najbardziej Alfred przypadł do gustu. Fajna postać.

Wszystko w sumie mi się podobało poza pointą. Nierealna mi się wydała, ale to już kwestia gustu chyba ;]

Tylko nie "Tęcza"!

:-)

W sumie nie wiem, czy sobie Alfreda nie spaliłem, bo miał kiedyś się pojawić w czymś dłuższym… ;p

Przecież zawsze można wypuścić na rynek całą serię androidów model “Alfred”. ;-)

Babska logika rządzi!

Biegnę do urzędu patentowego z projektem… ; )

A mnie puenta zaskoczyła i choć może nie przysiadłem z wrażenia, ani nie przywaliłem z backhandu w czoło, sprawiła, że lekturę całości odebrałem jako przyjemną.

Nie do końca pasował mi “sztuczny lokaj”. Zapewne androida można nazwać sztucznym człowiekiem, ale to sformułowanie wydało mi się dziwne. Lokaj to funkcja, i Alfred najwyraźniej pełnił ją zawodowo, nie udawał i nie był jedynie atrapą. Tak więc moim zdaniem, nawet jeśli był sztucznym człowiekiem, to lokajem był prawdziwym. No, to dziura w całym znaleziona ;)

Dzięki za przeczytanie i komentarz :) Przerobiłbym sztucznego, ale nie mam żadnego lepiej pasującego wyrazu (bo mechaniczny też raczej odpada – w końcu Alfred musiał być też syntetyczny!).

Cybernetyczny?

No to “sztuczny” też mi zazgrzytało. Ale już nie chciałam się czepiac… z lenistwa :P

Tylko nie "Tęcza"!

Przebłysk geniuszu – po prostu usunę przymiotnik!

Beryl sławny, wow, przewiduje przyszłość, szcun, afery rządowe – skąd od wiedział?

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Wciąż szukają tego, kto podsłuchy założył… ;-) A beryl zabrał Jose i zniknęli gdzieś, gdzie zasięgu brak… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czyli do Radomia. :P

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Czy nie pomyśleliście, że to Joseheim zabrała Beryla…?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Po zapoznaniu się z pointą i upewnieniu co do kilku rzeczy… Albo dobra, po co udziwniać. Też się uśmiechnąłem. :)

https://eskapizmstosowany.wordpress.com/ - blog, w którym chwalę się swoją twórczością. Zapraszam!

Użycie imienia brzmi jak dla mnie zbyt familiarnie, skoro Rafał okazuje się być premierem. Ja bym proponował po nazwisku. Ale wiem, to czepianie się.

 

Czy życzy sobie premier wody?

Mężczyzna dopiero teraz zdał sobie sprawę

 

Nie wiedział, jak działał komputer androida, ale czasem miał wrażenie, że jego możliwości obejmują czytanie w myślach właściciela – to zdanie bym zrozumiał, gdyby android bez proszenia przyniósł wódkę.

 

O, kurwa, zaprawdę – powtórzył Alfred. – w tym miejscu prawie płakałem ze śmiechu :)

 

Finał mnie zawiódł, niestety.

Ja bym to opowiadanie skróciła. Dowcip jest po prostu za długi. Nie będę wybrzydzać nad pointą, bo śmieszna, a co gorsza, jak tak dalej pójdzie, to po Palikotach i Korwinach przyjdzie i czas na mega igrzyska. Wyborcom trzeba tylko dać czas, by dojrzeli do wyboru Rafała na premiera… :/

 

Alfred skojarzył mi się z Pratchettowskim lokajem Śmierci. Ale nie przeszkadzał mi :)

“Zaiste, kurwa” – śmiechłam.

 

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Tekst na czasie, czyżbyś był jasnowidzem? A może wiedziałeś, że pojawią się te nagrania? Albo – ha! – to Ty je ujawniłeś? Podejrzane, oj, bardzo podejrzane. ;p

 

Nie śledziłem ostatniej dyskusji o fantastyce, więc nie dręczyła mnie postać Alfreda. “O, kurwa, zaprawdę“ – śmieszne, zaprawdę. :) Ale kolejne: “I tak szanowna pani tylko premiera wkurwiała.“ już mniej, bo żart oparty jest w zasadzie na tym samym motywie, więc już tak nie bawi. Puenta według mnie jest dobra, a ośmieliłbym się nawet stwierdzić, że skłaniająca do przemyśleń.

 

Jeśli chodzi o wady, to ponownie zacytuję klasyczkę: “Ja bym to opowiadanie skróciła. Dowcip jest po prostu za długi.“

 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Czy nie pomyśleliście, że to Joseheim zabrała Beryla…?

Ja i mój majestat pomyśleliśmy ;-) Tym niemniej, do autorstwa tejże proroczej wizji przyznaje się beryl, stąd pomysł, iż jednak to on zabrał jose i zniknął. Chyba, że jose postanowiła go ratować, no bo bęcwał nagrał i nie pomyślał o konsekwencjach… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czyli do Radomia. :P

A kolega skąd pisze, że nawet wstydzi się przyznać? ; )

 

Knight Martius, tfurca, Marta, Elanar – dzięki za wizytę i zostawienie po sobie śladu w postaci komentarzy.

tfurca – przyznam, że rzeczywiście stosowanie nazwiska byłoby bardziej na miejscu, ale niech już zostanie, jak jest.

 

Zdanie o tym, że dowcip jest przeciągnięty powtórzyło się kilkukrotnie, zrzucę zatem winę na to, że zabrakło mi wyczucia. Piszę swoje szorty szybko i wrzucam na portal jeszcze szybciej, kierowany oczywiście bezgraniczną pewnością, że ich proporcje, język i styl są idealne ; ) Jak widać – czasem się mylę :P

 

Co mnie natomiast bardzo cieszy to to, że Alfred się udał :)

 

Jajko, Psycho – ciii… Nie chcę mieć ABW czy innych dziwnych ludzi na karku.

Dobre :)

Dzięki :)

Ostatnie dwa zdania zbiły mnie z tropu (bez nich brzmi dobitniej). Podobnie jak optymizm szanownego Rafała. Ale ostatnie – to już z powodów mojej niechęci wobec osoby pana premiera. Natomiast jeżeli chodzi o definiowanie tego szortu (dobrze mówię?) jako fantastykę, to mam wątpliwości. Chyba sam fakt, że to fikcja literacka, nie czyni z żartu fantastyki, podobnie zresztą jak android. Takiego tworu techniki spodziewałbym się lada moment, o ile już nie ma sztucznych inteligencji ze skryptami osobowości (weźmy popularne aplikacje “mowy” albo wynalazki google, o postępnie techniki wojskowej nie wspomnę).

Której nie nadaje przeklinanie. Jeśli w ten sposób chciałeś podkreślić plugawy język, jakim posługują się mafiozi, polecam: używanie znacznie krótszych zdań, “błędów”, obrazowych porównań (check) i zwyczajnej głupoty w rozumowaniu bohaterów (check).

Utwór mi się ogólnie podoba, bo jest sprawnie napisany, prosty, i zabawny. 

( Sugestia: może cyberlokaj? Robolokaj? E-lokaj… :D )

Takiego tworu techniki spodziewałbym się lada moment

A ja spodziewam się, że za mojego życia takiego cuda(ka) nie ujrzę, a stary nie jestem :)

 

Dzięki za wizytę i komentarz :)

 

Zachęcam do obejrzenia tego filmu: http://www.youtube.com/watch?v=CMdHDHEuOUE oraz do refleksji. Czy pół wieku  temu inżynierowie mogliby wyobrazić sobie taki postęp w technice? Zatem czy my możemy wyobrazić sobie, co przyniesie kolejne pół wieku? Nie chcę prowokować do dyskusji na ten temat. Ale temat jest ciekawy, szczególnie dla autorów sf (są tu tacy chyba). 

To mi się podobało. Wypadałoby zacytować słowa Piłsudskiego, ale się powstrzymam; mogą nas czytać Damy. Fajna wizja przyszłości, gdzie liczyć można jedynie na wierność oddanego androida.

Dzięki za przeczytanie, ambroziaku, cieszę się, że przypadło Ci do gustu.

Lubię śmiałe pomysły futurystyczne.

Pozornie zabawny, ale po przyjrzeniu się z bliska humor dość niskich lotów. Rozmowa polegająca na przytakiwaniu androida, satyra na media, internet, polityków i postęp technologiczny – niezbyt wymyślna, bardzo toporna. W dodatku wręcz bezczelne osadzenie akcji w Polsce. Z jednej strony wywołuje zamierzony, kontrowersyjny skutek, z drugiej niczego nie zmienia, to równie dobrze mogłaby być Anglia, Francja czy Ameryka.

I hate my life and I hate you

Skoro miejsce akcji nic nie zmienia, to na czym właściwie polega problem?

O tym przecież napisałem.

I hate my life and I hate you

Nie. Napisałeś, że jest “bezczelnie osadzona w Polsce” i że równie dobrze mogłaby być to Anglia czy Francja. Nie bardzo rozumiem co złego jest w tym, że tekst jest osadzony w Polsce.

W związku z osobą premiera skojarzenia nasuwają się same. Niby bez nazwisk, ale każdy wie o co chodzi

I hate my life and I hate you

Tekst dzieje się w przyszłości i nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek rzeczywistą postacią. Ale oczywiście możesz to sobie interpretować po swojemu, czemu nie :) Tak czy siak: dzięki za przeczytanie i komentarze.

Właśnie przeczytałem ten tekst po długiej przerwie i muszę zauważyć, że rzeczywiście jest rozciągnięty i fragment z żoną zupełnie zbędny. Jeżeli z kimś tam wyżej dyskutowałem i przekonywałem, że jest inaczej, to oficjalnie przyznaję, że całkowicie nie miałem racji :D

Nowa Fantastyka