- Hydepark: Jak będzie wyglądał świat za 50 lat?

Hydepark:

inne

Jak będzie wyglądał świat za 50 lat?

Wpisujcie tu swoje wizje czekającej nas przyszłości. Mogą być to wyobrażenia typowo futurystyczne, jak i oparte naukowo. Nic nie stoi na przeszkodzie, by odnosić się do literatury :)

Komentarze

obserwuj

poparte naukowo*

Nie da się tego przewidzieć, a zabawa w takie gdybanie jest wg mnie zwyczajnie głupia. Ludzie zawsze wyobrażali sobie przyszłość, jako coś w stylu "wszystko tak jak teraz, tylko bardziej gładkie i świecące". W czasach telegrafów myślano, że miasta przyszłości będą pełne kabli (bo każdy kabel łączył tylko dwie osoby), jak wynaleziono samolot,wszyscy byli przekonani, że "za 100 lat" wszyscy będą mieli małe samoloty i latali nimi do siebie, itd. itd. Bezsens. 

Możecie pisać, jak wy sobie wyobrażacie świat za 50 lat, co może być również interpretowane jako "jak chcielibyście, żeby wyglądał świat za 50 lat?". W obecnym tempie rozwoju 50 lat to naprawdę dużo, więc wasze koncepcje mogą być bardzo zróżnicowan :)

Za pięćdziesiąt lat Polska będzie drugą potęgą gospodarczą po Chinach. Nasi inżynierowie będą budować przepiękne drapacze chmur w najodleglejszych zakątkach globu, polski gaz łupkowy zaleje świat. A tak już zupełnie na poważnie: ludzie się nie zmienią, zmienią się tylko dekoracje.

...always look on the bright side of life ; )

Jedna, wielka, napromieniowana pustynia... Może się nawet okazać, że planeta "Planeta małp" była filmem proroczym...

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

"jak chcielibyście, żeby wyglądał świat za 50 lat?"

Cóż, nie powiem, żebym tak chciał to widzieć, ale: jeśli rozwój technologiczny nie skoczy nagle o pierdyliard % (w stylu energia za darmo itp.), to politycznie świat będzie oficjalnie podzielony na kilka głównych stronnictw (ameryki, unia europejska, rosja & kraje post/semi-kom., japonia, 3-ci świat i reszta turystycznych krajów). Peak oil może dać o sobie znać, tak samo jak wyczerpanie puli adresów IP (choć tu się pewnie jakoś prosto rozwiąże problem).


ludzie się nie zmienią, zmienią się tylko dekoracje

To Twoje słowa? Świetnie ujęte.

Moim zdaniem to nie ma sensu tak gdybać. Śmiać mi się też chce, gdy ktoś, mówi o sobie jako o poważnym naukowcu nazywając się buńczucznie "futurologiem" - bo co on, niby, przyszłość bada?

No, ale dobrze. Za 50 lat Polska będzie pierwszą potęgą świata, nasza wschodnia granica sięgnie Smoleńska i Donu. Na zachodzie odbijemy prasłowiańskie ziemie, które dzisiaj znajdują się w Brandenburgii, zaoferujemy naszą opiekę krajom bałtyckim, Czechom, Słowakom, Węgrom - przecież takie małe państewka nie odnalazłyby się w nowym świecie, zginęłyby bez naszej ochrony! Z Rosji będziemy sprowadzać diamenty, ropę i gaz, nie dając nic w zamian. Z Niemiec przyjeżdżać do nas będą najnowsze samochody, w które będzie mógł się wyposażyć każdy Polak, bezpłatnie - po co płacić Szwabom? Z Francji... Każemy sobie przywieść i wystawiać w całym kraju najznamienitsze dzieła sztuki, obrazy, rzeźby i inne. Z Holandii... Ach, temu jestem przeciwny. Z Japonii, Hiszpanii i skąd tylko nam się zachce będziemy importować kobiety o orientalnej urodzie :) 
Cały świat  będzie zdany na naszą łaskę.

Eeechh... Ho? Która to już godzina? Chyba czas wstawać. 

Och, takie dywagacje naprawdę nie mają wielkiego sensu :p To kto co myśli zależy chyba tylko od tego, czy jest pesymistą czy optymistą, czy uważa się za realistę.  

Jestem na nie.

Ludzie się nie zmienią? Mogą się zmienić, jeśli spełni się wizja zawarta w książce "Zaginiony symbol" :)
Chciałbym, żeby wszystkie szkoły zostały skomputeryzowane. W mojej wizji wygląda to następująco: nikt nie chodzi do szkoły, ponieważ dzięki komputeryzacji każdy może uczyć się w domu. Każdy uczy się, kiedy mu pasuje. Są jednak pewne bariery, które przewidują wyznaczone partie materiału na określony okres czasu. Dzięki zastosowaniu takiego systemu nasza nauka mogłaby być intensywniejsza, dzięki czemu szybciej opanowalibyśmy wiedzę "podstawową", co z kolei umożliwiłoby na rozpoczącie kształcenia w wybranym przez nas kierunku dużo wcześniej niż obecnie. Przydatne byłyby również wszelkiego rodzaju programy i testy, które analizowałyby nasz rozwój i pomogły w wyborze zawodu.

pomagały&

jacek001: A tak już zupełnie na poważnie: ludzie się nie zmienią, zmienią się tylko dekoracje.

Zależy w jakim sensie. Mentalność na pewno się zmieni. Już mieliśmy tego przedsmak 17 lipca i w nocy z 9 na 10 sierpnia w Warszawie.

@Marcin Robert

Wspomniane wydarzenia świadczą właśnie o tym, że ludzie się nie zmieniają... Ciągle są głupi, podatni na manipulację i potrzebują akceptacji większej grupy (i skłonni do agresji, gniewu, wymuszania własnych poglądów na innych itd. itd.). 

@Mortycjan
Twoja odpowiedź świadczy jedynie o tym, że nie podobały Ci się wspomniane przeze mnie wydarzenia. Mnie zaś chodzi o to, że - czy nam się to podoba, czy nie - w Polsce zmienia się obyczajowość. Jak na obecne warunki jestem raczej dość liberalnym człowiekiem, ale za pięćdziesiąt lat moje obecne poglądy pewnie uznane zostaną za konserwatywne. :D

To nie ma znaczenia, czy ludzie zbierają się, by walczyć o tolerancję, komunę, wojnę, brak wojny, trzeci dzień wolny od pracy, czy cokolwiek... wciąż zbierają się, by walczyć. Od tysięcy lat non-stop to samo. Te motywy przewodnie pojawiają się równie szybko, co znikają, i naprawdę nie ma znaczenia o co w nich chodzi. To ciągle ta sama walka o "moje na wierzchu".

Takie niuanse techniczne: dysk 1 PB, internet 100 Gb/s.

@Mortycjan
To tak, jakbyś powiedział, że nie ma znaczenia, iż obecnie mamy mieszkania z bieżącą wodą i elektrycznością (oraz innymi jeszcze udogodnieniami), bo tak naprawdę istotne jest to, że od setek tysięcy lat ludzie budują sobie jakieś mieszkania. No fakt. Nie pamiętam jak wczesniejsze gatunki człowieka, ale Homo erectusy potrafiły już budować prymitywne szałasy.

Wszystko zależy od szczegółowości opisu: Możemy uznać, że granice Polski w zasadniczym przebiegu nie zmieniły się od 1945 roku; możemy zwrócić uwagę na większe ich zmiany, jak na przykład ta z 1951 roku, gdy nastąpiła wymiana części naszych terenów z ZSRR; a możemy też twierdzić, że nasza granica państwowa jest płynna, bo po każdej większej powodzi zmienia się koryto Dunajca, przez co musi zbierać się komisja polsko-słowacka dla wyznaczenia nowego jej przebiegu (przynajmniej tak było jeszcze do niedawna).

Twoje podejście - Mortycjanie - jest bardzo ogólne. Faktycznie już nasi małpi przodkowie zbierali się, by walczyć i pod tym względem nic nie zmieniło się od czasów australopiteków, ardipiteków, orrorinów, sahelanthropusów i jeszcze dawniejszych naszych przodków. Tyle, że w skali pięćdziesięcioletniej to właśnie spostrzeżenie jest mało istotne, ważności zaś nabierają różne szczegółowe cele i formy walki. Dlatego podtrzymuję swoje twierdzenie, że mentalność Polaków ulegnie przez te pięćdziesiąt lat dużym zmianom.

Jeśli tak stawiasz sprawę, to Twoje twierdzenie jest jak najbardziej prawidłowe. Ale dla mnie takie międzyludzkie niuanse nie mają większego znaczenia, podobnie jak dla losów planety. Oczywiście, owe niuanse stanowią tło/podstawę do rzeczy wielkich, ale same w sobie nimi nie są. Dla obcych cywilizacji (o ile istnieją) to tylko nieustanna wojna domowa... 

Uff… dyskusja rozgorzała nie na żarty – i dobrze!

Pisząc o tym, że ludzie się nie zmienią, miałem na myśli naturę ludzką: emocje, wartości, motywacje, rządzące ludzkimi zachowaniami. Kiedy czytam Księgę Koheleta, Dżumę Camusa, powieści Lema i Dicka mam wrażenie, że wszystkie te dzieła piszą o tym samym – o kondycji naszego człowieczeństwa. Oczywiście, obyczajowość się zmienia (i to nawet bardzo), ale czy obyczajowość jest esencją ludzkiej egzystencji? Obyczajowość zmienia się wraz z dekoracjami, ale sfera ludzkich wyborów wciąż pozostaje taka sama: stanąć po stronie dobra, czy po stronie zła; być wiernym swoim ideałom, czy tanio sprzedać skórę.

...always look on the bright side of life ; )

To, czy ludzkość się nie zmienia, zależy od tego co przyjmiemy za fundament egzystencji. Innymi słowy - decyduje punkt wyjścia. Coś może być istotne, mniej istotne, nieistotne. To czy coś jest dekoracją, czy nie jest związane z tokiem myślenia tego, który ma to oceniać.
Równie dobrze możemy założyć, że nie jesteśmy różni od naszych praprzodków, bo wciąż musimy jeść i wydalać. Wtedy nieistotne będzie, czy zmieniła się nasza obyczajowość, nawyki, światopogląd, kultura. Wszystko można sprowadzić do ogólników i stwierdzić, że nie idziemy do przodu, a jedyne co się zmienia to dekoracje.

@Mortycjan - ludzie są głupi, podatni na manipulacje, muszą wymuszać swoje poglądy ? Nie wiem czemu, ale zawsze mam wrażenie, że takie rzeczy padają z ust tych, którzy mają się za lepszych od innych, bo są (jak twierdzą) samodzielni, mądrzy i nikt nie wodzi ich za nos. Różne są grupy, różne są potrzeby, różne są sposoby patrzenia na świat. Ty również możesz być manipulowany, na każdym kroku, przez każdego - nie zdając sobie z tego sprawy. Nieustanna nieufność wobec wszystkiego i wszystkich, z drugiej strony, też jest na swój sposób głupia.
Ale znajdź tutaj mądrego - każdy jest dymany na swój sposób, i każdy dyma innych kiedy tylko może. Każdy w jakiś sposób jest naiwny i głupi, jednocześnie będąc mądrym. :) 

Jestem na nie.

. Ty również możesz być manipulowany, na każdym kroku, przez każdego - nie zdając sobie z tego sprawy. 

Wkraczasz w tym momencie na bardzo rozległe i bezdenne oceany filozofii. Na takiej zasadzie mogę dowodzić, że istnieją kosmici - "jak to nie istnieją?! Udowodnij!". Nigdy nie dowodzi się nieistnienia czegoś... 

Ty już wcześniej wkroczyłeś na oceany filozofii. Ja tylko odbijam piłeczkę. 

Jestem na nie.

A swoją drogą, mam udowodnić? Masz komputer/laptop? Więc Intel, lub AMD/ATI  wydymało Cię na sporą ilość kasy. Gdyby działali fair, to za te pieniądze które wydałeś na obecny sprzęt, miałbyś o wiele lepsze podzespoły - tylko nie opłaca ich się jeszcze wypuszczać na rynek.

Jestem na nie.

Dodam jeszcze, że jeśli to jedno zdanie, to jedyne na co zwróciłeś uwagę w tamtym poście to... przykre. 

Jestem na nie.

Pierwsza część tamtego posta to sama racja. Nie ma co komentować.

Co do przykładu z podzespołami - bardzo, bardzo słaby... To nie jest manipulacja, to jest biznes. Manipulacja by była, gdyby za pomocą szeregu reklam i PR-owskich sztuczek wcisnęli mi za tą samą cenę gorszy sprzęt, niż ten, który JUŻ JEST na rynku. Albo gdyby tymi samymi sposobami sprzedali mi drożej to samo, co konkurencja.

Może i masz rację. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, że jest człowiek, który nigdy nie uległ bezpośredniej manipulacji. Rzecz w tym, że może przyjmować ona różne oblicza. Są też manipulacje dokonywana na skalę mniejszą i większą, bezpośrednie i pośrednie. Chodziło mi również o to, że to co dla kogoś postronnego jest manipulacją, wcale nie musi naprawdę nią być. Dlatego, lepiej zachować zdrowy rozsądek, bo przylepiając komuś z góry łatkę idioty możemy sami na takiego wyjść. Jak już raz napisałem - każdy jest w jakiś sposób tak głupi, jak i mądry.
Swoją drogą, mówiąc o tym, że ludzie mają potrzebę wymuszania swoich poglądów, jednocześnie budując swoją wypowiedź tak, jakby to co jest twoim osądem było bezdyskusyjne, popełniłeś retoryczny strzał do własnej bramki. :)

No dobra, wiem. Trochę się czepiam. I nie tego zresztą dotyczył wątek, ale cóż, mała dygresja nie zaszkodzi :)

Jestem na nie.

I nie tego zresztą dotyczył wątek, ale cóż, mała dygresja nie zaszkodzi :)

Myślę, że dzięki tym dygresjom, ten niewyobrażalnie wtórny wątek nabrał chociaż odrobinę sensu i oryginalności... 

Dlatego, lepiej zachować zdrowy rozsądek, bo przylepiając komuś z góry łatkę idioty możemy sami na takiego wyjść.

Odnosimy się do konkretnych sytuacji (parada "równości" i obrona krzyża w W-wie), więc do konkretnych ludzi stosuję swoją opinię. Parada równości to w rzeczywistości parada równych i równiejszych - "my jesteśmy tacy, więc wy MUSICIE nas tolerować" (w domyśle - my jesteśmy dobrzy, wy jesteście źli). To jest właśnie wymuszenie poglądów - mam prawo być dla kogoś ostatnim chamem, dopóki nie naruszam jego dóbr ("cielesnych" i materialnych) - tak samo ktoś ma prawo być chamem dla mnie. Jeśli ktoś WYMUSZA na mnie określone zachowanie, to nie dość, że łamie MOJĄ wolność, to jeszcze żyje iluzjami - bo wie, że tak naprawdę myślę o nim zupełnie co innego. Z krzyżem jest to samo, ale tu mamy dodatkowo naruszenie przestrzeni publicznej przez grupę ludzi, która nie jest nawet marnym wypierdkiem procentowym populacji kraju, a wypowiada się w imieniu całego narodu. A ja sobie bardzo nie życzę, żeby ktoś się wypowiadał w moim imieniu... :}

" W mojej wizji wygląda to następująco: nikt nie chodzi do szkoły, ponieważ dzięki komputeryzacji każdy może uczyć się w domu. Każdy uczy się, kiedy mu pasuje. Są jednak pewne bariery, które przewidują wyznaczone partie materiału na określony okres czasu. Dzięki zastosowaniu takiego systemu nasza nauka mogłaby być intensywniejsza, dzięki czemu szybciej opanowalibyśmy wiedzę "podstawową", co z kolei umożliwiłoby na rozpoczącie kształcenia w wybranym przez nas kierunku dużo wcześniej niż obecnie. Przydatne byłyby również wszelkiego rodzaju programy i testy, które analizowałyby nasz rozwój i pomogły w wyborze zawodu."

Hehe, a w rezultacie nieliczni by się uczyli, bo ludzie z natury są leniwi. Skoro już teraz nie chce im się odrobić lekcji, to łudzisz się, że robiliby to jakby nie było bezpośredniego bata w postaci szkoły i nauczyciela? Ja sądzę, że nie. Mielibyśmy jeszcze więcej analfabetów i tępaków niż teraz. Oczywiście nie pisze o chwalebnych wyjątkach, które pchają swiat do przodu, ale to zupelnie inna bajka.

Poza tym chciałam dorzucić jeszcze trzy grosze od siebie na temat niezmienności ludzkiej natury. Bardzo lubię historię starożytną i średniowieczną. Zgłębiając tajniki tych zapomnianych już czasów, zauważyłam jedno - wszędzie tylko przemoc. Zabawy polegające na obserwowaniu jak dzikie zwierzęta rozszarpują ludzi, obcinanie głów, rytualne picie krwi, brutalne wdrażanie chrześcijaństwa i brutalne pacyfikowanie chrześcijańskich enklaw przez opornych barbarzyńców. Przykładów można mnożyć.
Dzisiaj żyjemy w dosyć spokojnej części świata. Gdzieś tam daleko toczą się lokalne wojny, ale to nas nie dotyczy. U nas działa prawo, które ogranicza tą złą, ludzką naturę. Za zabójstwo przewidziana jest jakaś kara, która co prawda nie odstrasza zupełnie od popełnienia morderstwa, ale znacząco ogranicza zasięg tego procederu. Wystarczy przecież dać jednemu człowiekowi prawo do innego (ustrój feudalny), a od razu zaczęłyby się tortury, pojedynki i pacyfilowanie całych osiedli ludzkich. Założę się, że gdyby nagle zlikwidować prawo i granice krajów, umożliwiając wędrówki ludów, już tego samego dnia dochodziłoby do walk i pokazywania kto jest silniejszy. Ludzie nie potrafią żyć w pokoju i choć ogranicza nas prawo, wciąż wychodzi na jaw okrutna, sadystyczna natura człowieka. Kwestia brutalnego traktowania zwierząt tym bardziej potwierdza tą tezę. Do wymyślania tak wyrafinowanych tortur, jakie miały i mają miejsce, jest zdolny tylko człowiek. Przy okazji, wyczytałam ostatnio w jednej z kronik, że w czasach, kiedy Slowianie buntowali się przeciwko nowej religii, jakim było chrześcijaństwo, buntownicy łapali misjonarzy, nacinali im skórę na głowie z kształcie krzyża, zdzierali ją nieco i tak długo prowadzili nieszczęśnika na postronku poprzez okoliczne osady, aż ów zmarł na skutek wycieńczenia. Późniejsza Inkwizycja odwdzięczyła się za to zresztą z nawiązką. W chwili obecnej spokojniejsze rejony swiata tkwią tylko w stanie uśpienia, ponieważ prawdziwa, pierwotna natura człowieka jest niezmienna od czasów jego powstania i nigdy się nie zmieni.

Przypomniała mi się w tym miejscu książka B. Peteckiego, który opisywał odkrycie obcej cywilizacji, która nie chciała nawet z ludźmi nawiązywać kontaktu, gdyż uznawała ich za barbarzyńców.

Ziemia została całkowicie wyeksploatowana, teraz obecnie służy jako poligon doświadczalny dla wojsk. Ludzi zamieszkali planety ościenne, na których udało się stworzyć sztuczny klimat, nie koniecznie podobny do naszego.

Mortycjan: Parada równości to w rzeczywistości parada równych i równiejszych - "my jesteśmy tacy, więc wy MUSICIE nas tolerować" (w domyśle - my jesteśmy dobrzy, wy jesteście źli).

MR: Tutaj popełniłeś nadużycie. Niezależnie od oceny samej parady. Jeżeli łysi byliby dyskryminowani i oczekiwaliby poszanowania swoich praw w społeczeństwie, nie wynikałoby z tego wcale, iż bycie owłosionym jest złe.

Mortycjan: To jest właśnie wymuszenie poglądów - mam prawo być dla kogoś ostatnim chamem, dopóki nie naruszam jego dóbr ("cielesnych" i materialnych) - tak samo ktoś ma prawo być chamem dla mnie.

MR: zobaczmy, co mówi art. 216 kk

§ 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Elleth: Dzisiaj żyjemy w dosyć spokojnej części świata. Gdzieś tam daleko toczą się lokalne wojny, ale to nas nie dotyczy. U nas działa prawo, które ogranicza tą złą, ludzką naturę.

MR: A my potrafiliśmy dostosować się do stworzonych przez współczesną cywilizację warunków i - poza patologicznymi wyjątkami - potrafimy żyć bez przemocy. Czyli częścią naszej "natury" jest umiejętność dostosowania się do pokojowych warunków. :-)

Elleth: W chwili obecnej spokojniejsze rejony swiata tkwią tylko w stanie uśpienia, ponieważ prawdziwa, pierwotna natura człowieka jest niezmienna od czasów jego powstania i nigdy się nie zmieni.

MR: W chwili obecnej analfabetyzm tkwi w Jacku Dukaju, i w innych ludziach potrafiących czytać i pisać, w stanie uśpienia, jednak ten pierwotny, właściwy naturze człowieka analfabetyzm jest niezmienny od czasów jego powstania i nigdy się nie zmieni.

Tylko jakie to ma znaczenie dla oceny twórczości Jacka Dukaja? ;-)

MR: zobaczmy, co mówi art. 216 kk
Konstytucją to ja się podcieram jak mi papieru zabraknie. Ten dokument jest tak samo zły jak obowiązujące prawo. Wypowiadam się wyłącznie według moich poglądów, a nie według prawa. 

Pardą: Kodeksem Karnym*. 

MR (pozwolę sobie na taki skrót, jesli nie masz nic przeciwko), Jacek Dukaj należy do wyjątków. Celowo napisałam, że nie mam tu na myśli jednostek wybitnych, które pchają naukę, a także literaturę i sztukę do przodu. Co prawda proza Jacka Dukaja niestety jest dla mnie bardzo męcząca, to nie mogę mu jednak odmówić olbrzymiej wiedzy zarówno historycznej, jak i filozoficznej ;) To samo tyczy się Bacha, Einsteina czy van Gogha. To są jednostki o szczególnej wrażliwości, które są jakby z innego świata, a więc przeczą pewnym normom charakterystycznym dla większości. Tacy ludzie mają wewnętrzną, silną potrzebę, by się rozwijać, podobnie jak przypuszczalnie większość osób tutaj, ale oprócz takich ludzi, są jeszcze całe masy agresywnych przedstawicieli gatunku homo sapiens, którzy trzymają się w ryzach z obawy przed konsekwencjami prawnymi, chociaż i tak niektórych to nie odstrasza, jak już napisałam. Jednak podany przeze mnie przykład odległych krajów, gdzie codziennie dochodzi do mordów, kradzieży i gwałtów jest dowodem na to, że takie zło wychodzi z człowieka, jeśli nie ma nad sobą bata. Moim zdaniem człowiek jest z natury zły, a praca nad sobą i odpowiedni system wartości chroni go przed upadkiem, jednak w sytucjach krytyczych i tak jest poddany wielkiej próbie właśnie ze względu na swoje pierwotne instynkty :) Tak przynajmniej ja to widzę, zle byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby okazało się, że się jednak mylę :)

Ale przecież większość ludzi, a przynajmniej większość Polaków, potrafi czytać i pisać, wbrew pierwotnej skłonności do analfabetyzmu (przejawianej choćby przez małe dzieci). Stwierdzenie, że do "natury" człowieka należy analfabetyzm jest więc tak samo sensowne, jak stwierdzenie, że częścią jego "natury" jest umiejętność czytania i pisania. Faktem jest jednak, że jeśli jakiś człowiek nie zdobędzie wspomnianych umiejętności, to będzie analfabetą; jeżeli zaś się ich nauczy, to będzie potrafił czytać i pisać, niezależnie od wszelkich "natur" czy "istot". Podobnie jest z moralnością. Człowiek wychowany do agresji będzie agresywny, natomiast człowiek wychowany do pokojowej współpracy będzie w stanie zapanować nad pierwotną agresją (która faktycznie zakodowana jest w małpich strukturach ludzkiego mózgu). Można więc powiedzieć, że do "natury" człowieka należy umiejętność panowania nad instynktem agresji, która to umiejętność bardzo w ostatnich wiekach się rozwinęła. :D

Tak, masz rację. Nigdzie nie przeczę temu, że jesli ktoś nauczy się pisać i czytać, to nie będzie analfabetą :) Mnie chodzi wyłącznie o to, że gdyby nie było przymusu chodzenia do szkoły, gdzie takich rzeczy uczą, to mielibyśmy duży odsetek analfabetów (z powodu lenistwa i rozrywek, które są ciekawsze niż nauka) oraz część takich, którzy jednak uznaliby, że fajnie jest umieć czytać :) W tej chwili większość Polaków potrafi czytać, bo jest obowiązek szkolny, co nie zmienia faktu, że pamiętam przecież takie osoby, które do 8 klasy nie potrafily płynnie czytać, ponieważ nie robiły tego poza szkołą :) A np. Romowie? Dorośli ludzie, a podchodzą i proszą, żeby im przeczytać rozkład jazdy autobusów, bo oni nie potrafią. A dlaczego? Ponieważ nie posyłają dzieci do szkół, a żadne nie chce ślęczeć nad podręcznikami, jesli moze wyjść na podwórko się pobawić. Gdyby natomiast uczęszczały do szkól, to siłą rzeczy byłyby zmuszone nauczyć się podstawowych umiejętności (czy by z tego robiły pożytek, czy nie) i wtedy nie byłyby analfabetami.

Jesli natomiast chodzi o zło człowieka, to jest to trudna sprawa. Łatwo pisać o poskramianiu instynków w warunkach pokojowych, ale w eksptremalnych sytuacjach okazuje się co w kim drzemie. Chociażby pogromy Żydów w wielu polskich miasteczkach. Niby spokojne, wzorowe społeczeństwa, a wystarczyłą odrobina propagandy i najbrutalniejszych mordów dopuszczali się mieszkańcy tych miejscowości. co ciekawe wielu z nich do końca życia nie widziało w tym nic złego, nawet chełpili się, że maja "pamiątki" z domów po zamordowanych Żydach. A to tylko jeden z przykładów tego co może wyjść z człowieka. Myślę, że w dzisiejszych czasach uprzedzenia są tak wielkie, że gdyby nie działało prawo, również dochodziłoby do podobnych rzeczy. A panowanie nad instynktem, owszem, istnieje. Niestety tylko u części społeczeństwa, zbyt małej, żeby na świecie było bezpiecznie :)

Ale po co mieszać w to jakieś ludzkie natury? Człowiek początkowo nie umie czytać, ale jak się go nauczy, to posiądzie tę sztukę. Człowiek ma zakodowane agresywne instynkty, ale jak się go nauczy, to zdoła zapanować nad nimi. Człowiek potrafiący czytać i pisać nie jest analfabetą, a człowiek panujący nad agresją nie jest agresywny. Zmienił się więc, a skoro tak, to jaki sens ma mówienie, że gdyby nie posiadł umiejętności czytania i pisania, byłby analfabetą?

W ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat Polacy się zmienią. A czy na lepsze, to już inna kwestia.

Odpowiadając metaforycznie, istnieje też coś takiego jak wtórny analfabetyzm :)

Za mniej niż 50 lat Ziemia będzie przeludniona, i wszyscy wybijemy się w wojnach nuklearnych. Tyle, co do mojej wizji.

Nowa Fantastyka
Patronujemy