Nowa Fantastyka
6 lutego premiera książki "Łukasz i kostur czarownicy" wydanej przez Wydawnictwo BIS.
Książka pod patronatem "Nowej Fantastyki".
więcej »
10 lutego premiera książki "Bestiariusz słowiański" wydanej przez Wydawnictwo BOSZ.
Książka pod patronatem "Nowej Fantastyki".
więcej »
Bieżący numer
Wstęp

Góry Parnasu

                         Jak poinformował portal culture.pl, o rangę najważniejszego wydarzenia literackiego 2012 roku powalczą: drugi tom „Dziennika" Sławomira Mrożka, „Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego i odnaleziona w Beinecke Library powieść SF Czesława Miłosza, „Góry Parnasu". Wśród fantastów co prawda inne typy chodzą na tej giełdzie, ale niech tam. Powiedzmy, że to są sensacje. Mimo wszystko, informacja ciekawa: Miłosz z Lemem pod rękę, Miłosz goniący za Zajdlem.
                         Kłopot jednak od razu z tym słowem: powieść. Jedni mówią, że poeta zostawił powieść, inni mówią, że draft. Sam poeta we wstępie do „Gór Parnasu", którego treść jest już znana, polecał czytelnikom te rozdziały z powieści science fiction, która nie będzie napisana. Znaczy się: jest, ale nie ma. Powieści. Albo jest nie tak całkiem. Niby ten Gombrowiczowski argentyński młodzian, który, znudzony zwyczajną egzystencją, wsiadł na konia, lecz niezupełnie i galopował, lecz nie do końca - Miłosz bawi się z czytelnikami.
                          Tak czy siak, najwyraźniej noblista pozazdrościł fantastom i spróbował zakazanego owocu. Pytanie tylko, czy w przystępie umysłowego upadku tak było, czy może w chwili jasnowidzenia? Miłosz znany był z tego, że bez pracy (pisania) marnieje i sam twierdził, że jak mu wiersze nie idą, to się za powieść bierze. A jak nie idzie z powieścią, to choćby esej chce machnąć. A jak nie esej? No właśnie. Pytanie: na jak dalekim miejscu, albo inaczej: w jakiej otchłani Miłosz musiał się znaleźć mentalnie, że po SF sięgnął - trudno powiedzieć. Druga opcja: zrozumiał Miłosz, że ślęcząc nad poezjami czas marnował. Podczas gdy taki Lem czy Dick od początku wiedzieli, z której strony bułka masłem posmarowana i żadne liryczne głupoty po głowie im nie chodziły - pisali, tak jest, science fiction. No dobrze, wiem, czasem też świrowali, pisząc w innych gatunkach ukradkiem. Bądźmy jednak wyrozumiali, każdemu może się zdarzyć. Miłosz najlepszym dowodem.

Jakub Winiarski

 



02/2012


 Wstęp »
 Publicystyka »
 Recenzje »
 Opowiadania polskie »
 Opowiadania zagraniczne »



Wydanie Specjalne
01/2012
Czas Fantastyki
4/2011
?> ?>